netkobietyWszystkie działy
Seks, seksualność, psychologia

Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

1 523 odpowiedzi414 929 wyświetleńzałożony przez Aldona27, 13.05.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Strony Poprzednia 1 … 19 20 21 22 23 24 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 301 do 1 365 z 1 524 ]

1 301

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
nimfa_błotna napisał/a:
-set- napisał/a:

Zauważ, że nie każdy przed ślubem zorientował się w co się pakuje. Wielu ludzi partnerzy oszukiwali co do swojego libido. Kolejna grupa to ci, co wierzyli, że po zaobrączkowaniu sytuacja się zmieni.

DjJay napisał/a:

Przecież to właśnie jest normalne, że przed ślubem wszystko pięknie, bo wszyscy oszukują = udają kogoś idealnego. Zarówno faceci jak i kobiety. A po ślubie koniec z seksem, koniec z dbaniem o siebie, wychodzą głupie nawyki, ludzie tyją, gorzej się ubierają, mniej dbają o siebie, itp - to dotyczy obu płci.
Ślub to najgorsze co może być dla związku. Dlatego nigdy się nie zdecyduję na ślub.

Tak, też uważam, że ślub to najgorsze co może być dla związku. Bo po ślubie ludzie już są "zaklepani" i przestają się starać, nie tylko przestają dbać o siebie, ale o związek w ogóle. I jeszcze pojawia się to przeklęte "prawo własności".

Istnieje jeszcze rozwód... Pewnym to można być podatków i śmierci tongue

1 302

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
Harvey napisał/a:
nimfa_błotna napisał/a:
-set- napisał/a:

Zauważ, że nie każdy przed ślubem zorientował się w co się pakuje. Wielu ludzi partnerzy oszukiwali co do swojego libido. Kolejna grupa to ci, co wierzyli, że po zaobrączkowaniu sytuacja się zmieni.

DjJay napisał/a:

Przecież to właśnie jest normalne, że przed ślubem wszystko pięknie, bo wszyscy oszukują = udają kogoś idealnego. Zarówno faceci jak i kobiety. A po ślubie koniec z seksem, koniec z dbaniem o siebie, wychodzą głupie nawyki, ludzie tyją, gorzej się ubierają, mniej dbają o siebie, itp - to dotyczy obu płci.
Ślub to najgorsze co może być dla związku. Dlatego nigdy się nie zdecyduję na ślub.

Tak, też uważam, że ślub to najgorsze co może być dla związku. Bo po ślubie ludzie już są "zaklepani" i przestają się starać, nie tylko przestają dbać o siebie, ale o związek w ogóle. I jeszcze pojawia się to przeklęte "prawo własności".

Istnieje jeszcze rozwód... Pewnym to można być podatków i śmierci tongue

Ja właśnie skorzystałam z tej możliwości tongue Tylko po co rozwodzić się, jeśli można w ogóle ślubu nie brać - i potem rozwodzić się nie trzeba big_smile

1 303

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Znakomita lektura na długie, letnie wieczory. Z dedykacją dla tych, które jeszcze chcą żyć złudzeniami.

1 304

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Najdziwniejsze jest, że kobiety zdają się ignorować wagę seksu w związku, z biegiem lat im tego coraz bardziej brakuje, w końcu przeszkadza w życiu. Za młodu wytykają mężczyznom, że im zależy tylko na seksie, chęć seksu odbierają jako coś złego, niegodnego, zwierzęcego. Taka ironia natury.

Dlaczego tak jest? Dlaczego kobietom brakuje seksu skoro w słowach deklarują, że to nie jest takie ważne?

Bo potrzeba bliskości? W takim razie dlaczego mąż, słodki miły miś, tuliś i przyjaciel nie zaspokaja żony?
A może trzeba seksu? To dlaczego mąż ruchacz nie zaspokaja kobiety?

Hę? Czego Wam naprawdę brakuje?

Bo mi się wydaje, że czegoś naturalnego, co potrzebujecie... coś w stylu połączenia seksu z bliskością, aby to było razem. Może tego kobiety potrzebują? Tak samo jak mężczyźni aby czasem się wyżyć seksualnie, rozładować, mieć satysfakcję?

1 305

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
Gary napisał/a:

Za młodu wytykają mężczyznom, że im zależy tylko na seksie, chęć seksu odbierają jako coś złego, niegodnego, zwierzęcego. (...) Dlaczego kobietom brakuje seksu skoro w słowach deklarują, że to nie jest takie ważne?

Gary, generalizujesz. Ja nigdy taka nie byłam. Dla mnie zawsze seks był ważny. Wg mnie bez bliskości i seksu nie ma związku.

Gary napisał/a:

W takim razie dlaczego mąż, słodki miły miś, tuliś i przyjaciel nie zaspokaja żony? (...) To dlaczego mąż ruchacz nie zaspokaja kobiety?

Słodki miś tuliś... chyba bym się wyrzygała przy takim słodziaku wink Niestrawna ta słodycz byłaby na dłuższą metę. Ruchacz chyba byłby lepszy, chociaż jedna potrzeba byłaby kompletnie zaspokojona wink

Gary napisał/a:

Czego Wam naprawdę brakuje? (...)Tak samo jak mężczyźni aby czasem się wyżyć seksualnie, rozładować, mieć satysfakcję?

Ale kobiety też potrzebują wyżyć się seksualnie, rozładować, mieć satysfakcję. To nie jest domena mężczyzn tylko.

1 306

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Kobiety też potrzebują... Hmmm... Szkoda, że o tym często nie wiedzą dopóki ich nie zaboli będąc już w małżeńśtwie jak w tym właśnie wątku... Ktoś im tego nie powiedział, że to ważne? Mama lub ksiądz... A kościół chyba wie, że to ważne skoro daje rozwody jak nie ma seksu. Tutaj jest jakiś trik, hak, pułapka...

1 307 Ostatnio edytowany przez nimfa_błotna (2017-06-28 01:00:47)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
Gary napisał/a:

Kobiety też potrzebują... Hmmm... Szkoda, że o tym często nie wiedzą dopóki ich nie zaboli będąc już w małżeńśtwie jak w tym właśnie wątku... Ktoś im tego nie powiedział, że to ważne? Mama lub ksiądz... A kościół chyba wie, że to ważne skoro daje rozwody jak nie ma seksu. Tutaj jest jakiś trik, hak, pułapka...

Ja wiedziałam od zawsze, że seks jest dla mnie bardzo ważny. I wiedziałam, że moje małżeństwo już się rozpadło, już w tym momencie, od razu, kiedy mój mąż zaczynał unikać seksu, kiedy taki stan trwał ok. miesiąca, dwóch. I mówiłam mu o tym, ze to jest bardzo złe dla naszego związku, żeby tego nie robił, bo to zabije nasze małżeństwo. Po latach "strasznie żałował" próbując kilka razy mnie urabiać, jak to on zrozumiał swoje błędy, jak to się zmienił. Śmieszne to było i żałosne. To się nazywa konsekwencje.

1 308 Ostatnio edytowany przez basiko (2017-07-03 14:07:00)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
basiko napisał/a:
Marek_24 napisał/a:

Tak podsumowując.

Nie rozumiem czemu ktoś kto ma potrzeby seksualne żeni się z osobą aseksualną i potem pisze to na forum.
Chyba jest sie tego świadomym przed ślubem.
trzebabyło sobię kogoś znaleźć kto ma potrzbey seksualne


U mnie by tak, że przed ślubem kochaliśmy się czasem kilka razy dziennie. Wszędzie gdzie tylko naszła nas ochota. Teraz wiem że to było głupie bo tak naprawdę budowaliśmy związek na seksie. Od 12 lat jesteśmy po ślubie, mamy dwoje dzieci. Jak pierwsze zrobiliśmy to się nie dziwię bo kochaliśmy się jak szaleni , drugi syn po dziesięciu latach nie wiem jak bo kochaliśmy się od wielkiego świata. Od tego czasu (2 lata) zero seksu, zero przytulania, zero dotyku. Były rozmowy, łzy, pakowanie się i nic. Trzy dni temu trafiłam na to forum bo nie umiem sobie radzić. Nie potrafiłam mu powiedzieć co czuję bo od razu płaczę, napisałam smsa, wiem że to głupie jest ale jestem bardzo emocjonalna. Nie wiem czego oczekuję , napisałam że nie chcę żeby coś się zmieniło bo nie chcę prosić o miłość. Od 3 lat mieszkamy w swoim wymarzonym domu, który wspólnie budowaliśmy, a on śpi w salonie bo dziecko a przecież trzeba do pracy chodzić. Nie umiem i nie chcę tak żyć.

1 309

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Tak to się właśnie dzieje, jak się człowiek od początku nie dobierze sexualnie ... nawet jeśli nam się wydaje, że na początku jest cudownie neutral
Problem jest taki, że po latach (jak się już pojawi dziecko) nie ma nic ... nie ma przytulania, nie ma sexu ... człowiek żyje obok nie razem to jest bardzo przykre i nie wiadomo co z tym zrobić ? odejść ? czy trwać

1 310

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
basiko napisał/a:

Trzy dni temu trafiłam na to forum bo nie umiem sobie radzić. Nie potrafiłam mu powiedzieć co czuję bo od razu płaczę, napisałam smsa, wiem że to głupie jest ale jestem bardzo emocjonalna. Nie wiem czego oczekuję , napisałam że nie chcę żeby coś się zmieniło bo nie chcę prosić o miłość. Od 3 lat mieszkamy w swoim wymarzonym domu, który wspólnie budowaliśmy, a on śpi w salonie bo dziecko a przecież trzeba do pracy chodzić. Nie umiem i nie chcę tak żyć.

I zrobiłaś coś oprócz wyrzucenia tutaj swoich żali? Nie wiesz, czego oczekujesz? Ale nie chcesz tak żyć? Zdecyduj się.

1 311

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
szwarga.michal napisał/a:

Tak to się właśnie dzieje, jak się człowiek od początku nie dobierze sexualnie ... nawet jeśli nam się wydaje, że na początku jest cudownie neutral
Problem jest taki, że po latach (jak się już pojawi dziecko) nie ma nic ... nie ma przytulania, nie ma sexu ... człowiek żyje obok nie razem to jest bardzo przykre i nie wiadomo co z tym zrobić ? odejść ? czy trwać

Jeśli już pojawiają się takie wątpliwości, co z tym zrobić, to znaczy, że trzeba odejść. Jak najszybciej.

1 312

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
nimfa_błotna napisał/a:
basiko napisał/a:

Trzy dni temu trafiłam na to forum bo nie umiem sobie radzić. Nie potrafiłam mu powiedzieć co czuję bo od razu płaczę, napisałam smsa, wiem że to głupie jest ale jestem bardzo emocjonalna. Nie wiem czego oczekuję , napisałam że nie chcę żeby coś się zmieniło bo nie chcę prosić o miłość. Od 3 lat mieszkamy w swoim wymarzonym domu, który wspólnie budowaliśmy, a on śpi w salonie bo dziecko a przecież trzeba do pracy chodzić. Nie umiem i nie chcę tak żyć.

I zrobiłaś coś oprócz wyrzucenia tutaj swoich żali? Nie wiesz, czego oczekujesz? Ale nie chcesz tak żyć? Zdecyduj się.

Tak myślę, że czasem to pomaga tzn. wyrzucenie swoich żali.
Przegadaliśmy z mężem kilka nocy. Bez łez i przerzucania win. Myślę, że zrozumiał jak bardzo boli mnie samotność.
Co do porady typu zdecyduj się, to dziękuję. Może źle to określiłam. Chciałabym żeby wszystko się zmieniło i było jak dawniej, ale nic się nie zmienia jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Takie zmiany są wymuszone i źle wróżą na przyszłość. Obiecaliśmy sobie pracę nad odbudową tego, co się posypało.
Nie jedźcie po mnie, wylać żale to nic złego, ale każdy jest tylko człowiekiem i czasem staje na rozdrożu.

1 313 Ostatnio edytowany przez lejdi007 (2017-07-17 11:06:05)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
basiko napisał/a:

on śpi w salonie bo dziecko a przecież trzeba do pracy chodzić. Nie umiem i nie chcę tak żyć.

Widze ze masz taka sama sytuacje jak ja, my tez spimy osobno, bo JEMU TAK WYGODNIEJ, ja spie z dzieckiem bo dziecko sie przyzwyczailo, a on spi sam, bo musi wyspac sie do pracy hmm ok rozumiem ale przeciez w nocy go nie napastuje wink jak jeszcze razem spalismy jak dziecko bylo male i spalo w lozeczku to bylam grzeczna w lozku, ale dla niego to i tak za malo, najlepiej spi mu sie samemu, nie potrzebuje zadnej bliskosci, a co to znaczy prawdziwy seks to juz dawno zapomnial, owszem wie co to znaczy "ruchac" ale seks to nie tylko ruchanie, on o tym fakcie calkowicie zapomnial mimo usilnych rozmow, niby ze rozumie co sie do niego mowi ale jakosc zapomina to zastosowac w praktyce, gdybym miala kogos na boku powiedzial mi zeby sie nie zdziwil hmm

1 314 Ostatnio edytowany przez nimfa_błotna (2017-07-17 20:35:39)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
lejdi007 napisał/a:
basiko napisał/a:

on śpi w salonie bo dziecko a przecież trzeba do pracy chodzić. Nie umiem i nie chcę tak żyć.

Widze ze masz taka sama sytuacje jak ja, my tez spimy osobno, bo JEMU TAK WYGODNIEJ

Ale ściema big_smile big_smile Pewnie, że wygodniej mu unikać seksu i opędzać się od żony jak od natrętnej muchy gdy ta napalona, wyposzczona i sfrustrowana nie śpi obok big_smile
Często jak czytam ten wątek i inne, to aż mnie śmiech bierze, w jakie ściemy kobieta jest w stanie uwierzyć i jakie kłamstwa faceta jest w stanie łykać przez wiele lat, byle tylko nie poznać prawdy. Bo poznanie prawdy wymusza podjęcie decyzji.

basiko napisał/a:

Przegadaliśmy z mężem kilka nocy.

I co ciekawego dowiedziałaś się od niego? Może powiedział Ci, dlaczego przez 2 lata Cię w ogóle nie dotknął?


basiko napisał/a:

Myślę, że zrozumiał jak bardzo boli mnie samotność.

Tak, tak, na pewno to zrozumiał i teraz jak grzeczny chłopczyk obiecał poprawę, żebyś się tylko nie czepiała przez jakiś czas.

basiko napisał/a:

Co do porady typu zdecyduj się, to dziękuję.

Nie no, zgadzam się, że nie warto marnować tak cudownego, wieloletniego "związku" z powodu tak błahego powodu jak brak seksu (sarkazm).
Im prędzej do Ciebie dotrze, co się dzieje, tym mniej lat zmarnujesz z tym swoim "mężem".

basiko napisał/a:

Chciałabym żeby wszystko się zmieniło i było jak dawniej

A ja chciałabym być piękna i bogata i mieć znowu 20 lat big_smile

basiko napisał/a:

ale nic się nie zmienia jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Takie zmiany są wymuszone i źle wróżą na przyszłość.  Obiecaliśmy sobie pracę nad odbudową tego, co się posypało.

Spróbuj rozpalić ognisko dokładając do niego wciąż tego samego drewna. Nie można odbudować pożądania. Raz wygasłe nie wróci. On może przez jakiś (krótki) czas zmuszać się do seksu z Tobą, a potem wszystko będzie jak dawniej. To jest właśnie wymuszone, seks wymuszony rozmowami, które Ty zainicjowałaś. Spróbuj wyobrazić sobie sytuację, w której Ty miałabyś uprawiać seks z kimś, kto Cię nie pociąga, a nawet odpycha, tylko dlatego, żeby temu komuś nie było przykro. Dałabyś radę? Ile to byłoby warte?

basiko napisał/a:

Nie jedźcie po mnie

Ale Ty właśnie potrzebujesz wstrząsu. Tylko wstrząs może spowodować, że zaczniesz zmieniać swoje życie.

Wszystkie dziewczyny mające ten problem - kiedy w końcu zrozumiecie, że Wasza walka skazana jest na niepowodzenie? Że nic, żadna siła ani żadne cuda nie sprawią, że Wasz partner będzie znowu Was pożądał? Że co już zgasło, nie rozpali się ponownie?
Nie od wczoraj jesteście odtrącane, obdarte z kobiecości, zmuszane przez Waszych partnerów do życia w celibacie, frustracji i niespełnieniu. To nieraz trwa latami, a Wy się na takie traktowanie godzicie. I cierpliwie czekacie na cud, w przerwach pomiędzy okresami buntu, kiedy to piszecie na tym forum, próbujecie po raz enty walczyć (oczywiście bezskutecznie), wysyłacie "biednego misia" do lekarza, do seksuologa, bo "może chory, może przepracowany, może zestresowany" itp. beznadziejnie głupie wymówki.

A może on ma Was głęboko w dupie, bo przestał cokolwiek do Was czuć po prostu? O nie, takiej myśli nie dopuszczacie do siebie i nie chcecie dopuszczać. I dlatego tracicie lata na walkę z wiatrakami, nie dlatego że chcecie walczyć i że Wam na nim zależy, tylko dlatego że nie chcecie dopuścić do siebie myśli, że "wasz biedny misio" ma gdzieś Was i Wasze potrzeby i albo ma kogoś albo masturbuje się przy pornolach. Niektóre lubią żyć z latami w takiej iluzji, a nawet podbudowywać fundamenty tej iluzji i racjonalizować, aby tylko nie przyznać się do porażki.
Szczytem głupoty na tym forum była pewna kobieta, która zaczęła brać jakieś ziółka na obniżenie libido żeby "ratować swoje idealne małżeństwo", a potem okazało się, że jej mąż masturbował się przy pornolach z udziałem staruszek big_smile big_smile

Dziewczyny, kiedy przestaniecie się poniżać, żebrać o seks, zabijać w sobie swoje naturalne potrzeby, żyć w iluzji?
Zasługujecie na normalny związek i udany seks z kochającym i czułym partnerem. Nie blokujcie sobie szczęśliwej przyszłości z kimś, kto Was doceni i pokocha tak jak na to zasługujecie. Nie wpędzajcie się w kompleksy i depresję. Naprawdę nie warto. Przestańcie się oszukiwać. Uwolnijcie się w końcu. Zacznijcie ŻYĆ smile

1 315 Ostatnio edytowany przez karolcia_38 (2017-07-17 21:31:15)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
nimfa_błotna napisał/a:
lejdi007 napisał/a:
basiko napisał/a:

on śpi w salonie bo dziecko a przecież trzeba do pracy chodzić. Nie umiem i nie chcę tak żyć.

Widze ze masz taka sama sytuacje jak ja, my tez spimy osobno, bo JEMU TAK WYGODNIEJ

Ale ściema big_smile big_smile Pewnie, że wygodniej mu unikać seksu i opędzać się od żony jak od natrętnej muchy gdy ta napalona, wyposzczona i sfrustrowana nie śpi obok big_smile
Często jak czytam ten wątek i inne, to aż mnie śmiech bierze, w jakie ściemy kobieta jest w stanie uwierzyć i jakie kłamstwa faceta jest w stanie łykać przez wiele lat, byle tylko nie poznać prawdy. Bo poznanie prawdy wymusza podjęcie decyzji.

basiko napisał/a:

Przegadaliśmy z mężem kilka nocy.

I co ciekawego dowiedziałaś się od niego? Może powiedział Ci, dlaczego przez 2 lata Cię w ogóle nie dotknął?


basiko napisał/a:

Myślę, że zrozumiał jak bardzo boli mnie samotność.

Tak, tak, na pewno to zrozumiał i teraz jak grzeczny chłopczyk obiecał poprawę, żebyś się tylko nie czepiała przez jakiś czas.

basiko napisał/a:

Co do porady typu zdecyduj się, to dziękuję.

Nie no, zgadzam się, że nie warto marnować tak cudownego, wieloletniego "związku" z powodu tak błahego powodu jak brak seksu (sarkazm).
Im prędzej do Ciebie dotrze, co się dzieje, tym mniej lat zmarnujesz z tym swoim "mężem".

basiko napisał/a:

Chciałabym żeby wszystko się zmieniło i było jak dawniej

A ja chciałabym być piękna i bogata i mieć znowu 20 lat big_smile

basiko napisał/a:

ale nic się nie zmienia jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Takie zmiany są wymuszone i źle wróżą na przyszłość.  Obiecaliśmy sobie pracę nad odbudową tego, co się posypało.

Spróbuj rozpalić ognisko dokładając do niego wciąż tego samego drewna. Nie można odbudować pożądania. Raz wygasłe nie wróci. On może przez jakiś (krótki) czas zmuszać się do seksu z Tobą, a potem wszystko będzie jak dawniej. To jest właśnie wymuszone, seks wymuszony rozmowami, które Ty zainicjowałaś. Spróbuj wyobrazić sobie sytuację, w której Ty miałabyś uprawiać seks z kimś, kto Cię nie pociąga, a nawet odpycha, tylko dlatego, żeby temu komuś nie było przykro. Dałabyś radę? Ile to byłoby warte?

basiko napisał/a:

Nie jedźcie po mnie

Ale Ty właśnie potrzebujesz wstrząsu. Tylko wstrząs może spowodować, że zaczniesz zmieniać swoje życie.

Wszystkie dziewczyny mające ten problem - kiedy w końcu zrozumiecie, że Wasza walka skazana jest na niepowodzenie? Że nic, żadna siła ani żadne cuda nie sprawią, że Wasz partner będzie znowu Was pożądał? Że co już zgasło, nie rozpali się ponownie?
Nie od wczoraj jesteście odtrącane, obdarte z kobiecości, zmuszane przez Waszych partnerów do życia w celibacie, frustracji i niespełnieniu. To nieraz trwa latami, a Wy się na takie traktowanie godzicie. I cierpliwie czekacie na cud, w przerwach pomiędzy okresami buntu, kiedy to piszecie na tym forum, próbujecie po raz enty walczyć (oczywiście bezskutecznie), wysyłacie "biednego misia" do lekarza, do seksuologa, bo "może chory, może przepracowany, może zestresowany" itp. beznadziejnie głupie wymówki.

A może on ma Was głęboko w dupie, bo przestał cokolwiek do Was czuć po prostu? O nie, takiej myśli nie dopuszczacie do siebie i nie chcecie dopuszczać. I dlatego tracicie lata na walkę z wiatrakami, nie dlatego że chcecie walczyć i że Wam na nim zależy, tylko dlatego że nie chcecie dopuścić do siebie myśli, że "wasz biedny misio" ma gdzieś Was i Wasze potrzeby i albo ma kogoś albo masturbuje się przy pornolach. Niektóre lubią żyć z latami w takiej iluzji, a nawet podbudowywać fundamenty tej iluzji i racjonalizować, aby tylko nie przyznać się do porażki.
Szczytem głupoty na tym forum była pewna kobieta, która zaczęła brać jakieś ziółka na obniżenie libido żeby "ratować swoje idealne małżeństwo", a potem okazało się, że jej mąż masturbował się przy pornolach z udziałem staruszek big_smile big_smile

Dziewczyny, kiedy przestaniecie się poniżać, żebrać o seks, zabijać w sobie swoje naturalne potrzeby, żyć w iluzji?
Zasługujecie na normalny związek i udany seks z kochającym i czułym partnerem. Nie blokujcie sobie szczęśliwej przyszłości z kimś, kto Was doceni i pokocha tak jak na to zasługujecie. Nie wpędzajcie się w kompleksy i depresję. Naprawdę nie warto. Przestańcie się oszukiwać. Uwolnijcie się w końcu. Zacznijcie ŻYĆ smile

Wow aż się wzruszyłam! Normalnie jak nic lajknełabym ze pińcet razy, jakby z mych trzewi ktoś to wydobył. Chylę czoła, myślę i poparte to mam doświadczeniem swym, identycznie. I króciutko mój pożalsięboże o rzekomym niskim libido, stroniący od seksu partner, doprowadził nawet do tego że już zdurniałam dokumentnie i szukałam instytucji zajmującej się leczeniem uzależnienia od seksu. Po 4 latach okazało się, że delikwent trzepie ile wlezie i ma cały arsenał babek gotowych na jedno dryń dryń pojęczeć w komórkę. A jaki on ci był elokwentno ujmująco przekonujący, że ja coś mam z głową bo raz na dwa tygodnie to dla mnie stanowczo za mało. Powiem tylko tak wieloletnie jechanie na hamulcu sprawi, że zaczniecie chorować mentalnie, duchowo, fizycznie. Ja miałam to szczęście i zaznałam co to jest metafizyczny wręcz seks i różnica jest tak kolosalna, że zmienia dna w komórkach. Przetestowane na sobie. Polecam. Opuściłam pana w 5 minut po tym gdy jedno pożądne rżnięcie uzmysłowiło mi co przez wiele lat utraciłam i me życie już nigdy nie było takie samo. I już nikt nigdy mi takiej herezji pieprzyć nie będzie.

1 316 Ostatnio edytowany przez nimfa_błotna (2017-07-17 21:34:35)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
karolcia_38 napisał/a:

I króciutko mój pożalsięboże o rzekomym niskim libido, stroniący od seksu partner, doprowadził nawet do tego że już zdurniałam dokumentnie i szukałam instytucji zajmującej się leczeniem uzależnienia od seksu. Po 4 latach okazało się, że delikwent trzepie ile wlezie i ma cały arsenał babek gotowych na jedno dryń dryń pojęczeć w komórkę. A jaki on ci był elokwentno ujmująco przekonujący, że ja coś mam z głową bo raz na dwa tygodnie to dla mnie stanowczo za mało. Powiem tylko tak wieloletnie jechanie na hamulcu sprawi, że zaczniecie chorować mentalnie, duchowo, fizycznie. Ja miałam to szczęście i zaznałam co to jest metafizyczny wręcz seks i różnica jest tak kolosalna, że zmienia dna w komórkach. Przetestowane na sobie. Polecam. Opuściłam pana w 5 minut po tym gdy jedno pożądne rżnięcie uzmysłowiło mi co przez wiele lat utraciłam i me życie już nigdy nie było takie samo. I już nikt nigdy mi takiej herezji pieprzyć nie będzie.

Hej Karolcia smile Czytałam Twoje posty na tym forum i wiem, że przechodziłaś przez to co ja kiedyś i też cierpiałyśmy jak dziewczyny dziś tu piszące, Twoje posty zawsze podnosiły mnie na duchu i jakbym, czytała moje własne myśli smile Ja przez jakiś czas po rozstaniu z moim byłym mężem byłam sama, ale ani przez chwilę nie wątpiłam w słuszność mojej decyzji. I nawet gdybym miała być sama, to uważam, ze lepiej byś samej niż więdnąć w takim pseudo-związku. Mnie moje małżeństwo zryło psyche i opamiętałam się w ostatniej chwili.

1 317

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Nimfo według mnie bardzo mądrze piszesz. Twój post to taki swoisty szach - mat na pierdololo tych unikających seksu. Oczywiście ja bardzo uprościłam opis tego co było przyczyną armagedonu jaki miał miejsce w moim życiu gdy zrozumiałam, że właśnie spływa na mnie zrozumienie tego czego doświadczyłam i jakie to będzie miało znaczenie dla jakości mojego życia. Faktycznie można o tym poczytać. I strasznie mi żal kobiet które duszą w sobie namiętność i tą dzikość która je rozsadza od środka. Żal mi, że nie będzie im dane posmakować tej chwili gdy rozpływać się będą nad tym, że właśnie zostały zaspokojone na wszystkich trzech poziomach: emocjonalnym, fizycznym i duchowym. Różnica jest tak kolosalna, że ja sama bardzo otwarta na wszelakie doświadczenia siedziałam z durną miną kontemplując chwilę niedowierzając sama sobie i temu czego byłam częścią. Długo dochodziłam do siebie mieląc w kółko te same treści. Najbardziej emocjonalną w tym wszystkim refleksją było uzmysłowienie sobie, że te wszystkie marzenia, te myśli wielokrotnie przelewane przez kilkanaście lat na papier w moich "terminarzach-pamiętnikach" dosłownie wszystkie ziściły się w jeden wieczór. Dziewczyny tego Wam z całego serca życzę. A Ty Nimfo zrobiłaś najlepszą rzecz jaką mogłaś... zadbałaś o swoje życie nie ulegając iluzji tym samym otworzyłaś sobie drzwi do szczęścia.

1 318

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
karolcia_38 napisał/a:

I strasznie mi żal kobiet które duszą w sobie namiętność i tą dzikość która je rozsadza od środka. Żal mi, że nie będzie im dane posmakować tej chwili gdy rozpływać się będą nad tym, że właśnie zostały zaspokojone na wszystkich trzech poziomach: emocjonalnym, fizycznym i duchowym. Różnica jest tak kolosalna, że ja sama bardzo otwarta na wszelakie doświadczenia siedziałam z durną miną kontemplując chwilę niedowierzając sama sobie i temu czego byłam częścią. Długo dochodziłam do siebie mieląc w kółko te same treści. Najbardziej emocjonalną w tym wszystkim refleksją było uzmysłowienie sobie, że te wszystkie marzenia, te myśli wielokrotnie przelewane przez kilkanaście lat na papier w moich "terminarzach-pamiętnikach" dosłownie wszystkie ziściły się w jeden wieczór. Dziewczyny tego Wam z całego serca życzę. A Ty Nimfo zrobiłaś najlepszą rzecz jaką mogłaś... zadbałaś o swoje życie nie ulegając iluzji tym samym otworzyłaś sobie drzwi do szczęścia.

Doskonale wiem o czym piszesz ja na posmakowalam ta niebianska namietnosc i rozkosz z facetem przed moim mezem i w trakcie..., ale napewno zeby dopelnic sie fizycznie duchowo i emocjonalnie nie rozstalalabym sie z obecnym malo emocjonalnym dla tamtego namietnego kochanka, dlatego ze tacy emocjonalni faceci sa niepewni, maja hustawki nastrojow, maja w sobie zbyt duzo emocji aby stworzyc trwaly zwiazek, czesto co rusz zmieniaja kobiety bo cos tam im nie pasuje, sa dobrzy ale na moment napewno nie na cale zycie, jak kobieta chce sobie z takim namietnym kochankiem ulozyc zycie na dlugo, sformalizowac zwiazek, miec dzieci itp to zycze powodzenia...
Moze teraz bede zlinczowana ale coz jest ryzyko jest zabawa wink ,napisze z wlasnego doswidczenia: namietny kochanek jest dobry ale tylko od czasu do czasu aby kobieta mogla wyzyc sie seksualnie, wracajac potem do stabilnego zycia z nudniejszym ale stabilniejszym partnerem, wiele sie slyszy o ukladach gdzie seks jest nieziemski ale to tylko uklady bo czesto jak takie 2namietne dusze spotkaja sie to w rzeczywistosci poza lozkiem nie sa w stanie ze soba wytrzymac taka jest rzeczywistosc.
Reasumujac dobrze jest posmakowac takich wzlotnych emocji ale na chwile, aby potem wrocic do zycia z tym mniej emocjonalnym ale wiernym i dbajacym o dom i dzieci partnerem.

1 319 Ostatnio edytowany przez nimfa_błotna (2017-07-18 20:09:26)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
lejdi007 napisał/a:

tacy emocjonalni faceci sa niepewni, maja hustawki nastrojow, maja w sobie zbyt duzo emocji aby stworzyc trwaly zwiazek, czesto co rusz zmieniaja kobiety bo cos tam im nie pasuje, sa dobrzy ale na moment napewno nie na cale zycie, jak kobieta chce sobie z takim namietnym kochankiem ulozyc zycie na dlugo, sformalizowac zwiazek, miec dzieci itp to zycze powodzenia...(...)
wiele sie slyszy o ukladach gdzie seks jest nieziemski ale to tylko uklady bo czesto jak takie 2namietne dusze spotkaja sie to w rzeczywistosci poza lozkiem nie sa w stanie ze soba wytrzymac taka jest rzeczywistosc.

Taka może i jest, ale Twoja rzeczywistość, bo moja (i wielu moich znajomych) jest zupełnie inna. Próbujesz sobie racjonalizować swoją nieciekawą sytuację i prawdopodobnie uwierzyłaś, że tak właśnie jest, że nie można mieć wszystkiego - na potrzeby Twojej sytuacji. Dałaś się wkręcić w pułapkę Twojego własnego umysłu, żyjesz w matrixie i próbujesz tego matrixa bronić, nawet tego nie dostrzegając.
Powtarzasz moje błędy. Ale jeśli lubisz mizerię i bylejakość, to Twoja sprawa.

Ja jestem zdania (i to jest poparte moim doświadczeniem), że należy dążyć do ulepszania swojego życia.
Gdybym uważała, że nie zasługuję na to, co najlepsze i nie podejmowała tego ryzyka, teraz nie miałabym nic. Albo bym więdła i umierała w takim pseudo-związku, układzie, jakim Ty jesteś obecnie.
Bo układ to jest właśnie to, co opisujesz. A zdrada jest zawsze nie fair i bez względu na okoliczności pozostanie zdradą, jakkolwiek byś siebie nie próbowała usprawiedliwiać.

lejdi007 napisał/a:

namietny kochanek jest dobry ale tylko od czasu do czasu aby kobieta mogla wyzyc sie seksualnie, wracajac potem do stabilnego zycia z nudniejszym ale stabilniejszym partnerem

Wracając do marazmu i bylejakości raczej, bo życiem bym tego nie nazwała.
Przemawia przez Ciebie asekuranctwo, strach i kalkulacja. Boisz się zmian, boisz się zrobić coś dla siebie. Boisz się dać sobie szansę na szczęście. Widocznie korzyści dla Ciebie z tego układu przewyższają straty.

lejdi007 napisał/a:

Reasumujac dobrze jest posmakowac takich wzlotnych emocji ale na chwile, aby potem wrocic do zycia z tym mniej emocjonalnym ale wiernym i dbajacym o dom i dzieci partnerem.

Wierny? Naprawdę tak jesteś jego pewna? Czyżby kolejny biedny misio o niezwykle niskim libido? Kolejny przepracowany, przemęczony, zestresowany, zablokowany psychicznie biedny misio? Taki on "biedny, zmęczony i przepracowany" jak wielu, o których można poczytać w tym wątku big_smile big_smile

1 320

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Zgadzam sie ze nalezy ulepszac swoje zycie ale nie szalenczo za wszelka cene ale racjonalnie.
Nie zyje w matrixie, bo jak wiekszosc kobiet poszukujacych tej jedynej idealnej milosci nie znalazlabym jej tym bardziej po rozwodzie i z dzieckiem na karku, a dlatego ze wsrod kobiet jest ogromna konkurencja o dobrego faceta chcacego stalego zwiazku-bo takich facetow jest jak na lekarstwo, tacy faceci szukaja przede wszystkim bezdzietnych kobiet, po cholere takiemu baba z problemami i obcym dzieckiem jak wokol jest mnostwo kobiet tak samo inteligentnych, ladnych i bezdzietnych, proste.
Widze po moich znajomych ktore ledwo co skonczyly magiczna 30 sa ladne inteligentne kokieteryjne itp. Ale odpowiednich facetow na horyzoncie brak, w okolo sami poprancy albo zbyt mlodzi do powaznego zwiazku, bo ci nadajacy sie na meza juz dawno sa zajeci, taka jest rzeczywistosc.
Nimfo wierzysz w bajki ze kobiecie z dzieckiem przytrafi sie normalny ogarniety facet-tacy juz sa dawno zajeci, zycie kobiety chcacej stalego zwiazku to walka o dobrego i czulego mezczyzne,  jak za wczasu czyli do magicznej 30 nie znajdzie sie takiego to prawie wcale nie ma szans aby takiego znalezc, poniewaz jak sam orientujesz sie jest zbyt malo czulych facetow a zbyt wiele czulych kobiet, tak niestety wiekszosc z nas zostala skonstruowana,matka natura nas pokrzywdzila odbarzajac nas czuloscia a facetow tylko w wiekszosci testosteronem

1 321

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Ten problem też mnie dotyczy. Jesteśmy małżeństwem 6 lat. Na początku wszystko super się układało. Z roku na rok jest coraz gorzej. Na dzień dzisiejszy, jesteśmy bez seksu do pół roku. Mąż wiecznie nie chce, a to go głowa boli, a to brzuch, a to nie ten dzień. Jeszcze jak Ja chciałam, i próbowałam coś zacząć. Od jakiegoś czasu odpuściłam i czekam czy maż będzie chciał. I właśnie trwa to od pół roku. Nie mam tematu seksu. Nie rozmawiamy o nim. Od miesiąca muszę spać sama bo już nie wytrzymuję, ciągle mam ochotę, myślę o seksie cały czas. To bardzo mi przeszkadza. To nie jest normalne. Mąż po prostu nie chce, a czemu tego nie wiem.
Jak z tym żyć? Macie jakieś rady? Dłużej nie wytrzymam.

1 322

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Złośliwi powiedzą, że Avis_25 nie potrafisz panować nad "zwierzęcymi" instynktami, skoro Cię tak to boli.

Moja rada -- szukaj kochanka czym prędzej...

1 323 Ostatnio edytowany przez karolcia_38 (2017-07-23 22:32:23)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
Gary napisał/a:

Złośliwi powiedzą, że Avis_25 nie potrafisz panować nad "zwierzęcymi" instynktami, skoro Cię tak to boli.

Moja rada -- szukaj kochanka czym prędzej...

choć ogólnie jestem za przeciw to czytając post Avis_25 wyjątkowo zgadzam się z Garym. Generalnie słabe to rowiązanie na dłuższą metę to jednak potrafi przynieść wiele ulgi i przy odpowiednich "wiatrach" może i nawet będzie przyczyną "powrotu szanownego małżonka do ślubnego łoża". Bo gdy ciśnienie tak wielkie to i strach w oczach Pana męża tym większa a ucieczka szybsza. a gdy małżonka zacznie mieć maślane mgłą zaszłe oczka patrzące gdzieś tam w dal a na jej licu ledwo widoczny uśmiech zagości i zacznie emanować kobiecością, to może  pan mąż zauważy ową zmianę i zacznie się nad nią zastanawiać oraz zacznie zachowywać się jak pies ogrodnika i się ogarnie chłopina. albo Avis_25 idź na całość i zmień swe życie na lepsze ;-) . nieeee wiem wiem bo tyle "ważniejszych" rzeczy niż seks jest. do rozwagi.

ps. bez rewolucji nic się nie zmieni. i nie jego rewolucji a Twojej Avis....

1 324 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2017-07-24 11:52:27)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

A ja twierdzę,  ze to ze wszech stron bezsensowne rozwiązanie.  Sprawdzilam, niestety, i nie  polecam.
Po pierwsze na dwoje babka wróżyła-  może  się i jakiś mąż przestraszy, jakis tam minimalny procent może i ten popyt na ich kobietę rozrusza, bo sie raptem objawi jako atrakcyjna, albo chociaż kobieta chwilowo zaspokojona przestanie zrzędzić i seks wymuszać,  co pozwoli facetowi gonić kroliczka, a nie tylko przed nim uciekać.  Ale większość raczej pogoni panią żonę,  zwlaszcza gdy ta się puści i jeszcze swojej winy nie przyjmuje do wiadomosci. Więc i do  recydywy bardziej zdolna. A po co komu taka żona. 
Po drugie amatorzy cudzych żon to w zdecydowanej większości mało wartosciowi kandydaci na ewentualnych partnerów.  Bardziej prawdopodobne, że taki sobie darmo pobzyka, w myślach lub wśród kolegów wyśmieje i pojdzie szukać kolejnej naiwniaczki.
Chyba że kobiecie już na mężu naprawdę nie zależy,  albo wyraźnie czuć,  że jemu na niej , to warto się rozstać,  choć tu też szkoda sie przed rozmieniac na jakichś.  Bo jak mądre przysłowie mówi:  " Lepiej z wibratorem w domu, niż dać d*py byle komu" smile
I, mimo sarkazmu niektorych, twierdzę z calym przekonaniem że seks nie jest najważniejszy. Jeszcze dwa lata temu do glowy by mi nie przyszło,  że kiedykolwiek to powiem.  Bo tez bylam wyposzczona i wsciekla na męża.  Jednak po zdradzie, separacji  i poznaniu calej gamy meskich osobliwości, z ktorych zaden dojrzałościa,  rozsadkiem zyciowym i dbałością o najblizszych, a co najważniejsze wiernościa, do pięt mojemu ślubnemu nie dorastał, jestem pewna na 200 %,  że temperament jest ważny,  ale nie na szczycie priorytetów.  Dla mnie, bo jednak nie musi dla wszystkich,  każdemu wedlug potrzeb, byle ze świadomościa konsekwencji.

1 325 Ostatnio edytowany przez nimfa_błotna (2017-07-24 20:07:37)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
lejdi007 napisał/a:

Zgadzam sie ze nalezy ulepszac swoje zycie ale nie szalenczo za wszelka cene ale racjonalnie.
Nie zyje w matrixie, bo jak wiekszosc kobiet poszukujacych tej jedynej idealnej milosci nie znalazlabym jej tym bardziej po rozwodzie i z dzieckiem na karku, a dlatego ze wsrod kobiet jest ogromna konkurencja o dobrego faceta chcacego stalego zwiazku-bo takich facetow jest jak na lekarstwo, tacy faceci szukaja przede wszystkim bezdzietnych kobiet, po cholere takiemu baba z problemami i obcym dzieckiem jak wokol jest mnostwo kobiet tak samo inteligentnych, ladnych i bezdzietnych, proste.
Widze po moich znajomych ktore ledwo co skonczyly magiczna 30 sa ladne inteligentne kokieteryjne itp. Ale odpowiednich facetow na horyzoncie brak, w okolo sami poprancy albo zbyt mlodzi do powaznego zwiazku, bo ci nadajacy sie na meza juz dawno sa zajeci, taka jest rzeczywistosc.
Nimfo wierzysz w bajki ze kobiecie z dzieckiem przytrafi sie normalny ogarniety facet-tacy juz sa dawno zajeci, zycie kobiety chcacej stalego zwiazku to walka o dobrego i czulego mezczyzne,  jak za wczasu czyli do magicznej 30 nie znajdzie sie takiego to prawie wcale nie ma szans aby takiego znalezc, poniewaz jak sam orientujesz sie jest zbyt malo czulych facetow a zbyt wiele czulych kobiet, tak niestety wiekszosc z nas zostala skonstruowana,matka natura nas pokrzywdzila odbarzajac nas czuloscia a facetow tylko w wiekszosci testosteronem

Z innego wątku:

lejdi007 napisał/a:

teraz powoli u mnie sfera seksualna wygasa, kompletnie przestaje czuc jaka kolwiek ochote na cokolwiek, maz usypia we mnie wszystko: seksualnosc i emocjonalnosc i chyba tak bedzie najlepiej, bo po co mam zdradzac i zamiast spedzac czas z rodzina to z kochankiem, a poza tym nie wierze ze kiedy kolwiek znowu natrafie na czulego kochanka, wiec jedyne wyjscie dla mnie i dla ciebie to uspic siebie

Dawno nie czytałam większych bzdur. Twoja logika naprawdę mnie poraża, życie z takimi poglądami, myśleniem i ograniczeniami musi być bardzo męczące i frustrujące. I sama sobie te wszystkie ograniczenia narzuciłaś. Jesteś niewolnikiem swoich własnych poglądów (albo raczej poglądów środowiska, w którym żyjesz) i swojego sposobu myślenia.
Desperacja przemawia z Twojego postu. Dużo desperacji i dużo strachu. Widzę, że Twoja recepta na udane życie to związanie się "na czas" (do 30-stki) z kimś tylko i wyłącznie dla korzyści socjalno-bytowych i dlatego, że "nie wypada być samej". Byle męskie portki w szafie wisiały... masakra.... hmm

Ciebie ogarnia panika na samą myśl, że mogłabyś zostać sama. A co zrobisz jeśli to ten Twój mąż biedny misio zostawi Ciebie? Może dla jakiejś młodszej, ładniejszej, bezdzietnej (zgodnie z Twoją logiką), która będzie chętna na seks i dzięki niej on poczuje się męski i dowartościowany? Tego prawdopodobnie nie bierzesz w ogóle pod uwagę. Tym bardziej że od dłuższego czasu w ogóle odmawiasz mu seksu. Myślisz, że on tak się będzie dla Ciebie i dla dobra Waszego małżeństwa poświęcał, że naprawdę jesteś dla niego aż tyle warta, że będzie żył w celibacie tylko dlatego że Ty z nim nie chcesz seksu uprawiać? Jeśli w to wszystko wierzysz, to jesteś po prostu naiwna big_smile big_smile

Nigdy nie ma żadnej gwarancji, pewności, nigdy nie można być pewnym drugiego człowieka ani zakładać, że zna się go i "on nigdy by tego nie zrobił". "On/ona na pewno mnie nie zdradza" - to zdanie zawsze wywołuje we mnie śmiech.
Oby Cię ten Twój biedny misio czymś zaskoczył, może to w końcu otworzyłoby Ci oczy.

Czy naprawdę uważasz, że kobieta musi obniżać swoje wymagania, rezygnować z czegoś co jest dla niej ważne, poświęcać siebie, bo koniecznie musi być w związku i ten cel uświęca środki? Czy znasz granicę między kompromisem a poświęceniem?
Teraz już zrozumiałam, co Tobą kieruje i jaki jest Twój cel życiowy. Należysz do kobiet, które nie potrafią być same, które swoją wartość mierzą tylko tym, czy są w stałym związku. Stąd taka desperacja u Ciebie i parcie na jakikolwiek związek, a pewnie i jednocześnie niska samoocena, bo to się przeważnie ze sobą wiąże.

Widzę, że Ty potrzebujesz tylko utwierdzić się w przekonaniu, że wszystkie kobiety muszą się poświęcać rezygnując z własnego szczęścia i że wybrałaś właściwą drogę - bo Ty tak postępujesz i myślisz, więc według Ciebie "taka jest rzeczywistość". I próbujesz przekonać samą siebie o tym, bo podświadomie czujesz, że omija Cię coś ważnego, że gdzieś popełniłaś błąd i całe to Twoje wymarzone szczęście - czyli ten Twój idealny stały związek - nie sprawdził się i wcale Ci szczęścia nie daje. No chyba że dla Ciebie szczęście oznacza złapanie i ubezwłasnowolnienie jakiegokolwiek faceta, bo "wypada mieć kogoś"...

Co jest z Tobą nie tak?
Żyjesz w jeszcze większym matrixie niż podejrzewałam. I Ty sobie ten martix sama stworzyłaś.
A teraz wyobraź sobie, że poza tym matrixem jest jeszcze inne życie. Wyobraź sobie, że czasami naprawdę nie warto być w związku. Ja już dawno nie mam tych 30 lat, nie mam urody ani sylwetki miss świata i nadal podtrzymuję, że wolałabym być sama niż z kimś, kto mi nie pasuje, kto nie spełnia moich oczekiwań, kto mnie w jakikolwiek sposób ogranicza, a ja "dla dobra związku" miałabym rezygnować z moich pragnień, bo muszę być z kimkolwiek, bo "tak wypada". Dla czyjego dobra? Na pewno nie mojego. A dla mnie moje szczęście jest najważniejsze. Bo mam szacunek do samej siebie, czego Tobie zdecydowanie brakuje. Nigdy się dobrze nie wychodzi na tzw. poświęcaniu się (nienawidzę tego sformułowania).

Rywalizacja? Jaka znowu rywalizacja? Nigdy mi nawet nie przyszło do głowy rywalizować z inną kobietą o faceta. Niby po co miałabym to robić? Czy to jest jakiś konkurs? Jeśli facet mnie kocha i chce ze mną być, to nie muszę i nie chcę z nikim rywalizować. I nie zamierzam. Albo chce się z kimś być albo nie.
Jeśli Ty bierzesz/ brałaś udział w jakimś wyścigu szczurzyc, to Twoja sprawa. Ale nie wmawiaj innym kobietom, że "taka jest rzeczywistość". To jest Twoja rzeczywistość i może jeszcze tych pozostałych biorących udział w tym przerażającym wyścigu szczurzyc. Jeśli uważasz, że to kobieta musi zdobywać faceta i o niego walczyć, to naprawdę bardzo Ci współczuję (wychodzi brak szacunku do siebie samej, znowu).

Poza tym powinnaś mówić wyłącznie za siebie, a nie za wszystkie kobiety. Nie każda kobieta stawia sobie za cel życiowy bycie w stałym związku ani nawet bycie w związku. Czy naprawdę zawarcie małżeństwa może być w dzisiejszych czasach dla kogokolwiek celem życia? Czy dla Ciebie każdy potencjalny partner to potencjalny poważny związek i małżeństwo? I czy naprawdę uważasz, że wiek ma jakiekolwiek znaczenie jeśli chodzi o związki?

I nie wierzę w bajki, tylko mówię co myślę i mówię, jakie jest moje i nie tylko moje doświadczenie. Ja na kompromisy nie idę i nie zamierzam się poświęcać. Nie zamierzam robić czegoś, co mi nie odpowiada ani rezygnować z czegoś, na czym mi zależy - tylko dlatego żeby być z kimś za wszelką cenę. I to wcale nie znaczy, że inni muszą uważać tak jak ja. Ale ja się w ich imieniu nie wypowiadam, tak jak Ty to próbujesz robić. I nie doradzaj innym, żeby popełniali te same błędy co Ty, tylko dlatego że Ty je popełniasz. Wygaszanie swoich naturalnych potrzeb i uśmiercanie części samej siebie nigdy nikomu nie wyszło na dobre. Tobie wychodzi? Wszystko to do czasu. Nie mąć w głowie innym dziewczynom. Lepiej dobrze zajmij się swoim biednym misiem, bo Ci go jeszcze jakaś młodsza i seksowniejsza podbierze big_smile big_smile
Jeśli Ty uważasz, że musisz się poświęcić, zrezygnować ze spełnienia, z realizacji własnych pragnień i z udanego seksu, a na dodatek jeszcze musisz o coś tam walczyć i rywalizować z innymi kobietami, bo musisz koniecznie być w tym związku - masz do tego pełne prawo. Ale nie pisz rzeczy w stylu "my kobiety musimy coś tam" albo "taka jest rzeczywistość".

Bo tak już wyżej pisałam, to jest tylko Twój punkt widzenia i Twoja rzeczywistość, a raczej Twój matrix, z którego nie wydostaniesz się dopóki nie zmienisz swojego myślenia.
I z takim podejściem i myśleniem, jakie prezentujesz obecnie, faktycznie prawie wcale nie masz szans na szczęśliwy związek z kimkolwiek, bez względu na wiek, dzieci, bez względu na wszystko. Bo Ty sama ze sobą musisz się czuć bardzo nieszczęśliwa hmm

1 326 Ostatnio edytowany przez lejdi007 (2017-07-25 21:21:54)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
nimfa_błotna napisał/a:

Ciebie ogarnia panika na samą myśl, że mogłabyś zostać sama
Czy naprawdę uważasz, że kobieta musi obniżać swoje wymagania, rezygnować z czegoś co jest dla niej ważne, poświęcać siebie, bo koniecznie musi być w związku i ten cel uświęca środki? Czy znasz granicę między kompromisem a poświęceniem?

Nigdy mi nawet nie przyszło do głowy rywalizować z inną kobietą o faceta. Niby po co miałabym to robić? Czy to jest jakiś konkurs? Jeśli facet mnie kocha i chce ze mną być, to nie muszę i nie chcę z nikim rywalizować. I nie zamierzam. Albo chce się z kimś być albo nie.
Jeśli Ty bierzesz/ brałaś udział w jakimś wyścigu szczurzyc, to Twoja sprawa. Ale nie wmawiaj innym kobietom, że "taka jest rzeczywistość"
Bo Ty sama ze sobą musisz się czuć bardzo nieszczęśliwa hmm

Nie chodzi o to ze sie boje samotnosci, ja swoja samotnie lubie, przyzwyczailam sie do niej bez mojego uczuciowego faceta, moglabym zyc samotnie ale nie stac mnie na to-to sa nasze realia, nie zarabiam 3tysiecy miesiecznie zebym mogla sobie pozwolic na samotne mieszkanie, zreszta jak zarabiam ponizej 2tys. to nawet nigfy nie dostane kredytu na swoje malutkie m4, a co mowic dalej.
Ty sie wypowiadasz o kobietach ktore zyja samotnie ale przede wszystkim dlatego bo ICH NA TO STAC, zarabiaja powyzej 2tys i stac je na wynajem albo na kupno malutkiego m2, jak bylabym sama mnie nigdy na to stac nie bedzie.
Nie insterssuje mnie takie zycie ze mam CALE ZYCIE WYNAJMOWAC mieszkanie i plalcic sporo kasy, co wiecej po oplaceniu nie bedzie mnie stac na glupi wyjazd weekendowy, no bo jak jak sie zarabia ponizej 2tysiecy miesiecznie, a zeby zarabic wiecej to trzeba znac 50jezykow ale czesciej po prostu miec znajomosci i kogos kto cie wkreci w dobry temat-taka jest rzeczywistosc.
Bedac z mezem nie dorobie sie jego uczuciowosci, ale przynajmniej dorobie sie mieszkania, a potem jak znajdzie sobie jakas naiwna seksoholiczke ktora bedzie mu dawa swoje 4litery wzamian za bezuczuciowosc to pojdzie do niej albo kupi jej kolejne mieszkanie i niech sobie ukladaja zycie.
Najpierw pomysl o kobietach ktore nie maja dachu nad glowa, nie maja gdzie isc i jedyna deska ratunku jest dla nich ich partner maz itp przy ktorym przynajmniej finansowo dorobia sie czegos (a nie cale zycie musialyby wynajmowac i nic z zycia nie mialyby poza harowaniem na wynajem), nie osadzaj kobiet przez swoj pryzmat, moze ty zarabiasz powyzej 3tysiecy i mozesz stroszyc swoje piorka oznajmijac wszem i wobec jaka ty jestes zajebiscie smaodzielna i nie pozwolisz sie traktowac zle itp, jestem ciekawa czy tez tak bys gadala jakbys na miesiac zarabiala 1800zl i cale zycie bys musiala wynajmowac niczego w zyciu sie nie dorabiajac, napewno wtedy pisalabys innaczej, zrozum ze nie kazda kobieta zarabia powyzej 3tysiecy zeby mogkla sobie pozwolic na maly kredyt i na wlasne malutkie m4, niestety rzeczywistosc nie jest taka kolorowa jak ci sie wydaje, nie koloruzuj jej, jesli ty masz kolorowa i dobrze zarabiasz to nie znaczy ze kazdy tak ma- wez to pod uwage

1 327 Ostatnio edytowany przez karolcia_38 (2017-07-25 23:15:30)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
gagatka0075 napisał/a:

A ja twierdzę,  ze to ze wszech stron bezsensowne rozwiązanie.  Sprawdzilam, niestety, i nie  polecam.
Po pierwsze na dwoje babka wróżyła-  może  się i jakiś mąż przestraszy, jakis tam minimalny procent może i ten popyt na ich kobietę rozrusza, bo sie raptem objawi jako atrakcyjna, albo chociaż kobieta chwilowo zaspokojona przestanie zrzędzić i seks wymuszać,  co pozwoli facetowi gonić kroliczka, a nie tylko przed nim uciekać.  Ale większość raczej pogoni panią żonę,  zwlaszcza gdy ta się puści i jeszcze swojej winy nie przyjmuje do wiadomosci. Więc i do  recydywy bardziej zdolna. A po co komu taka żona. 
Po drugie amatorzy cudzych żon to w zdecydowanej większości mało wartosciowi kandydaci na ewentualnych partnerów.  Bardziej prawdopodobne, że taki sobie darmo pobzyka, w myślach lub wśród kolegów wyśmieje i pojdzie szukać kolejnej naiwniaczki.
Chyba że kobiecie już na mężu naprawdę nie zależy,  albo wyraźnie czuć,  że jemu na niej , to warto się rozstać,  choć tu też szkoda sie przed rozmieniac na jakichś.  Bo jak mądre przysłowie mówi:  " Lepiej z wibratorem w domu, niż dać d*py byle komu" smile
I, mimo sarkazmu niektorych, twierdzę z calym przekonaniem że seks nie jest najważniejszy. Jeszcze dwa lata temu do glowy by mi nie przyszło,  że kiedykolwiek to powiem.  Bo tez bylam wyposzczona i wsciekla na męża.  Jednak po zdradzie, separacji  i poznaniu calej gamy meskich osobliwości, z ktorych zaden dojrzałościa,  rozsadkiem zyciowym i dbałością o najblizszych, a co najważniejsze wiernościa, do pięt mojemu ślubnemu nie dorastał, jestem pewna na 200 %,  że temperament jest ważny,  ale nie na szczycie priorytetów.  Dla mnie, bo jednak nie musi dla wszystkich,  każdemu wedlug potrzeb, byle ze świadomościa konsekwencji.

Każdy doświadczenia ma inne. I choć ogólnie zgadzam się z Tobą to jednakowoż szczególny nacisk położę na " I pomimo ....... seks nie jest najważniejszy...." dla Ciebie i to tylko Twoje zdanie, które może zupełnie nie przystawać do innych tak jak np. do mnie. Seks był jest i będzie u mnie na równi z miłością i brak któregokolwiek składnika kończy u mnie związek. Ja  poprzez seks realizuje bardzo dużo swoich potrzeb to i wartość jego ogromna. Co do reszty zgadzam się z tą różnicą że potencjalny kochanek nie ma przejmować roli męża a bzykać bezbłędnie i uszczesliwiac choć powierzchownie wyposzczoną małżonkę i ulgę w postaci mega orgazmów przynosić6. Amen.

1 328 Ostatnio edytowany przez karolcia_38 (2017-07-25 23:36:02)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

No niestety choć nimfa naprawdę mądrze prawi to tego koszmaru wielu Polek nie przeskoczy. Wiem o czym piszę bo dokładnie byłam w miejscu lejdi. Teraz po latach jest inaczej ale to dlatego że z mężem dorobilismy się dość i ja z tego oraz moje dzieci korzystam. Jednak wiem że jak dzieci odejdą będę musiała sprzedać dom bo z mojej pensji stać mnie co najwyżej na utrzymanie dwu pokojowego mieszkania. Ot życie. A zarabiam więcej niż dwa tysiące ale niewiele więcej. To bardzo frustrujące i może bardzo zniechęcać. Choć dziś gdybym dzieci nie miała wolałabym na pokoju mieszkać niż żyć na takim hamulcu i chłodzie emocjonalnym.

1 329

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Karolcia nie da sie przeskoczyc tego koszmaru, nie chodzi tu o jakies zachamowania emocjonalne czy banie sie zycia w samotnosci-bo to sa rzeczy okreslilabym problemu "pikus" ale glowna kwestia nie do przeskoczenia sa finanse-bynajmniej dla mnie, nie ma nic gorszego jak ta kwestia finansowa sad i nasza szara rzeczywistosc, tym bardziej ze mam dziecko, jak jestem w pracy ktos dzieckiem musi zajmowac sie, a na opiekunke mnie nie stac, nimfa nie zdaje sobie sprawy jakie sa realia, ona nie zyje na ziemii, ona zyje na planecie-wesus"sprawianie sobie wszelakiej przyjemnosci zapominajac o finansach", ja raczej juz wole te pare lat pomeczyc sie a byc na swoim niz niczego nie dorobic sie, a potem jak bede na swoim to sie okaze czy wytrzymamy z mezem czy kazdy pojdzie w swoja strone, w sumie obydwoje lubimy smaotnosc, takze to nam nie przeszkadza

1 330 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2017-07-26 13:15:10)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Znaleźć miłość zdradzając to równie prawdopodobne jak wygrać w totka, można co najwyżej zaspokoić potrzeby,  i to tylko doraznie. Czy komuś ogólnie po tym życie się poprawia, rzecz względna, ale raczej wątpię. 
I to prawda, że dzieci, staz małżeństwa,  wspólny dorobek zmienia myślenie. Moim zdaniem dzieci o wiele bardziej potrzebują stabilizacji i obojga rodziców w poblizu,  niż wielkiej love między nimi. Byle bez awantur i chłodu,  ale to niektórzy kulturalni ludzie mimo braków między sobą potrafią zapewnić. 
W postach nimfy nie podoba mi się agresja i przekonanie o jedynej słusznej racji,  ale w jednym się z nią zgodzę - zdrada jest świństwem. Wiem, że brzmi to jak hipokryzja, choć lepiej zmądrzec po szkodzie niż wcale, ale mąż ma prawo wybrać, czy chce być z kobietą,  która go zdradza,  a jego traktuje tylko jako bankomat. Co się stało,  to się nie odstanie, może lepiej by miniona zdrada nie wyszła na jaw, ale życzę mu, by ostatecznie mógł żyć z kimś, dla kogo jest świadomym i jedynym wyborem, a nie waloną po rogach koniecznościa. Albo chociaż miał wiedzę o tym, że jest w otwartym związku i to tolerowal.  Wiadomo, że ważne jest, dlaczego sytuacja z seksem w związku jest kiepska.  Jeśli on też chodzi na boki,  luz, ale jeśli to mniejsze niż żony libido, to ciężko to określić winą.  Więc gdy mąż dba, by rodzina żyła sobie spokojnie, w dostatku, a wzamian dostaje stado " szwagrow",  to nie jest w porządku.

1 331 Ostatnio edytowany przez nimfa_błotna (2017-07-26 19:22:56)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
nimfa_błotna napisał/a:

Widocznie korzyści dla Ciebie z tego układu przewyższają straty.

lejdi007 napisał/a:

Nie chodzi o to ze sie boje samotnosci, ja swoja samotnie lubie, przyzwyczailam sie do niej bez mojego uczuciowego faceta, moglabym zyc samotnie ale nie stac mnie na to-to sa nasze realia, nie zarabiam 3tysiecy miesiecznie zebym mogla sobie pozwolic na samotne mieszkanie, zreszta jak zarabiam ponizej 2tys. to nawet nigfy nie dostane kredytu na swoje malutkie m4, a co mowic dalej.
Ty sie wypowiadasz o kobietach ktore zyja samotnie ale przede wszystkim dlatego bo ICH NA TO STAC, zarabiaja powyzej 2tys i stac je na wynajem albo na kupno malutkiego m2, jak bylabym sama mnie nigdy na to stac nie bedzie.
Nie insterssuje mnie takie zycie ze mam CALE ZYCIE WYNAJMOWAC mieszkanie i plalcic sporo kasy, co wiecej po oplaceniu nie bedzie mnie stac na glupi wyjazd weekendowy, no bo jak jak sie zarabia ponizej 2tysiecy miesiecznie, a zeby zarabic wiecej to trzeba znac 50jezykow ale czesciej po prostu miec znajomosci i kogos kto cie wkreci w dobry temat-taka jest rzeczywistosc.
Bedac z mezem nie dorobie sie jego uczuciowosci, ale przynajmniej dorobie sie mieszkania, a potem jak znajdzie sobie jakas naiwna seksoholiczke ktora bedzie mu dawa swoje 4litery wzamian za bezuczuciowosc to pojdzie do niej albo kupi jej kolejne mieszkanie i niech sobie ukladaja zycie.
Najpierw pomysl o kobietach ktore nie maja dachu nad glowa, nie maja gdzie isc i jedyna deska ratunku jest dla nich ich partner maz itp przy ktorym przynajmniej finansowo dorobia sie czegos (a nie cale zycie musialyby wynajmowac i nic z zycia nie mialyby poza harowaniem na wynajem), nie osadzaj kobiet przez swoj pryzmat, moze ty zarabiasz powyzej 3tysiecy i mozesz stroszyc swoje piorka oznajmijac wszem i wobec jaka ty jestes zajebiscie smaodzielna i nie pozwolisz sie traktowac zle itp, jestem ciekawa czy tez tak bys gadala jakbys na miesiac zarabiala 1800zl i cale zycie bys musiala wynajmowac niczego w zyciu sie nie dorabiajac, napewno wtedy pisalabys innaczej, zrozum ze nie kazda kobieta zarabia powyzej 3tysiecy zeby mogkla sobie pozwolic na maly kredyt i na wlasne malutkie m4, niestety rzeczywistosc nie jest taka kolorowa jak ci sie wydaje, nie koloruzuj jej, jesli ty masz kolorowa i dobrze zarabiasz to nie znaczy ze kazdy tak ma- wez to pod uwage

No proszę, jednak nie pomyliłam się co do intencji kierujących Tobą big_smile big_smile
Tylko kasa, kasa, kasa i nawet się ani razu nie zająknęłaś o dziecku, a to jest najczęstsza wymówka, żeby tkwić w nieudanym związku..... Dla Ciebie prawdopodobnie najważniejsze było, żeby "dobrze wydać się za mąż", czyli po prostu zyskać na tym małżeństwie, odnieść/ odnosić z niego konkretne wymierne korzyści, ustawić się finansowo/ bytowo/ socjalnie czyimś kosztem. Typowy układ, a nie żaden związek. Typowe myślenie i postępowanie kogoś, kto jest bardzo krótkowzroczny i nie wie, że takie postępowanie często się potem mści i to w najmniej oczekiwanym momencie.
Oszukałaś siebie samą, bo postępując w ten sposób uzależniłaś się całkowicie od swojego męża, oddałaś swoje życie, swoją wolność i niezależność w ręce kogoś innego. Pewnie nie wzięłaś pod uwagę tego, że nie ma nic za darmo i jak się okazało - cena tego wszystkiego jest ogromna i Ty ją płacisz i Ciebie to zaczyna coraz bardziej uwierać. Sama się zapędziłaś w kozi róg. Przechytrzyłaś samą siebie. I nie próbuj robić z siebie ofiary ani szukać winy w innych. Za swoje życie jesteś odpowiedzialna tylko i wyłącznie Ty sama.

lejdi007 napisał/a:

nie da sie przeskoczyc tego koszmaru, nie chodzi tu o jakies zachamowania emocjonalne czy banie sie zycia w samotnosci-bo to sa rzeczy okreslilabym problemu "pikus" ale glowna kwestia nie do przeskoczenia sa finanse-bynajmniej dla mnie, nie ma nic gorszego jak ta kwestia finansowa sad i nasza szara rzeczywistosc

A zrobiłaś kiedyś realnie coś, aby poprawić swoją sytuację zawodową i materialną, czy tylko biernie czekasz na to, co Ci skapnie od innych i narzekasz jak to jest ciężko i "taka jest rzeczywistość"? wierząc naiwnie (i mając tym samym świetną wymówkę dla swojej bierności w tej kwestii), że trzeba mieć jakieś znajomości i znać pierdyliard języków i w inne tego typu pierdoły?

Chciałabyś dalej odnosić korzyści i nie rezygnować z wygód i przywilejów, które daje Ci to małżeństwo, a jednocześnie nie być częścią tego małżeństwa i swobodnie zachowywać się jak osoba stanu wolnego. A najbardziej chciałabyś, że ten Twój mąż biedny misio zostawił Ci wszystko i poszedł sobie do innej - wtedy miałabyś czyste (?) sumienie (?). A najlepiej byłoby gdybyś dalej mogła korzystać z jego kasy i może jeszcze Twoi kochankowie też. big_smile

Twój przypadek tylko utwierdza mnie w przekonaniu, jak bardzo prawdziwe były słowa mojej babci, która powtarzała mi "pamiętaj, żebyś nigdy w żaden sposób nie była zależna od żadnego mężczyzny". Ale w tę niezależność trzeba było wcześniej sporo zainwestować - włożyć wysiłek, pracę, zaangażowanie, trzeba też było wykazać się inicjatywą, uporem i konsekwencją. Jak już pisałam wcześniej - wszystko ma swoją cenę. Ja też zapłaciłam moją cenę za uzyskanie samodzielności i niezależności, tyle że ja nigdy tego nie żałowałam.
Kiedyś musiało mi być ciężko i niewygodnie, żeby teraz mogło mi być wygodnie i przyjemnie. Poza tym kiedyś za dużo myślałam o innych, a za mało o sobie, a potem to się zmieniło i doszłam do wniosku, że chcę z życia czerpać jak najwięcej przyjemności, że moje szczęście jest dla mnie najważniejsze, że nie jestem tu za karę i że nigdy już nie będę robić niczego wbrew samej sobie. Egoistyczne? Nie bardziej niż traktowanie najbliższej osoby jak przedmiot, jak bankomat.....

I tak, nigdy nie pozwoliłabym się nikomu źle traktować, bez względu na wszystko. Bo mam szacunek do samej siebie. I z tego powodu nigdy nie oddałabym mojej niezależności (a tym samym mojego życia) w ręce kogoś innego. To ja decyduję o sobie i o moim życiu, które świadomie kształtuję i to ja decyduję, kto w moim życiu pozostanie, a kto je musi opuścić.

W sumie to ten Twój mąż biedny misio traktuje Ciebie tak samo jak Ty traktujesz jego. Ty go traktujesz jak kompletnego śmiecia - jak woła roboczego, który ma tylko tyrać na Twoje wygody, on jest dla Ciebie tylko bankomatem, a on Ciebie traktuje jak dziurę, do której się wkłada i wyjmuje (o ile jest prawdą to co piszesz). Dlaczego się dziwisz jemu, że tak postępuje? To Ty korzystasz z jego pieniędzy nie dając nic od siebie, nie wspierając go, do tego zdradzasz go i oszukujesz i jeszcze czujesz się usprawiedliwiona, bo "on jest niedelikatny w łóżku". Jesteś zwykłym pasożytem, bezczelnie żerującym na drugiej osobie i jeszcze bez skrępowania się do tego przyznajesz. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że on jest tego wszystkiego prawdopodobnie kompletnie nieświadomy. A może on Cię tak traktuje, bo poznał Twoje intencje i Twój charakter no i jak tu kochać i szanować kogoś takiego, nie da się, więc dlatego odsunął się od Ciebie?

Ja zaczynam rozumieć tego faceta i szczerze zaczynam mu współczuć, bo jesteś skrajnie wyrachowana i interesowna, tylko kalkulujesz, co Ci się opłaca a co nie. yikes Traktujesz drugiego człowieka jak śmiecia, jak przedmiot do zaspokojenia własnych celów i jednocześnie masz pretensje, że sama jesteś w ten sposób traktowana. Czy Ty w ogóle dostrzegasz swoją hipokryzję, stosowanie podwójnych standardów i czy masz w ogóle świadomość, w jaki sposób traktujesz innych ludzi? yikes

Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z faktu, że Twoja zdrada oraz odmawianie mężowi współżycia to realne podstawy do orzeczenia rozwodu z Twojej winy.
I bardzo prawdopodobne, że to Twój mąż podpuszcza Ciebie tymi uwagami, że nie zdziwiłby się, gdybyś kogoś miała na boku. A może on już znalazł inną kobietę, którą kocha, dla której jest czuły i uczuciowy i która jest z nim z miłości a nie z wyrachowania i może on już właśnie zbiera na Ciebie haki i dowody, bo zamierza rozwieść się z Tobą i zostawić Cię z niczym
(znam osobiście taki przypadek, który wystąpił wśród moich znajomych; jak to mówią - chytry dwa razy traci, a czasami nawet trzy).
I to byłoby dla Ciebie zbawienne doświadczenie życiowe, które być może nauczyłoby Cię pokory, samokrytyki i lepszego traktowania innych.

A mnie atakujesz tylko dlatego, bo napisałam coś bardzo nie po Twojej myśli.

1 332 Ostatnio edytowany przez karolcia_38 (2017-07-26 20:48:06)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

ehhhh...... dziewczynki. miałam wcześniej pisać do lejdi że nimfa nie tyle buja w obłokach co po prostu zwyczajnie niezależną, wolną Kobietą jest.  ja rozumiem Was dwie. ja byłam po dwóch stronach "barykady". jedynie co to nie racjonalizowałam tego tak jak lejdi tylko z uporem maniaka niczym mantrę powtarzałam, że jednak to miłość i ogólnie to minie. dodatkowo cała byłam uszyta z lęków i strachów wszelakich, które to skutecznie odbierały mi i wolę walki i motywację. i gdyby nie mój szanowny małżonek po dziś dzień trawiłabym powolutku siebie niszcząc wszystko z czego jestem zbudowana. dziś bez złośliwości mogę mu wręczyć bukiet pięknych kwiatów dziękując, że uwolnił mnie od siebie i tym samym był niejako impulsem do tego bym wkroczyła na rewolucyjną drogę zmian. i to właśnie jego decyzja jest pośrednio przyczyną mojego bycia w siódmym niebie od lat pięciu, posmakowania czym jest ambrozja i do jakich orgazmów zdolna jestem oraz jak objawia się zaspokojenie na poziomie fizycznym, duchowym i emocjonalnym. ale to tylko wisienka na torcie bo całe sedno jest poniżej. i jest nim dokładnie to o czym pisze nimfa i czego doświadczam dopiero od jakiś lat 10. niezależność, samowystarczalność, wolność. nikt mi już tego nie zabierze. nigdy nikomu tego nie oddam. dziś to ja utrzymuję (tak wyszło ale jest przejściowe) dom i płacę wszystkie rachunki. i pomimo stresu i wielu problemów, bezcenne. nie da się tego niczym zastąpić. tylko w takiej sytuacji tożsamość może rozwinąć skrzydła. tylko w takiej sytuacji można oddychać pełną piersią i się realizować mając do tego nieograniczoną przestrzeń.  to jest podstawą i fundamentem każdego indywidualnego szczęścia. w niewoli nikt nie będzie szczęśliwy. i tak naprawdę to właśnie to jest największą zmianą jaką przeszłam po rozwodzie. i czasami dopada mnie przerażenie co by było gdyby jednak mój wspaniały eks małżonek jednak speniał i pozostał "bo małe dzieci".  zafundował by naszej całej czwórce koszmar. a tak po około 5 latach od rozwodu pomimo rewolucji jaką zafundowałam dzieciom zmieniając orientację seskualną usłyszałam od nich "dziękujemy mamo, że nas zabrałaś, teraz jest dużo lepiej, spokojniej, bardziej rodzinnie". oczywiście, że sielanki nie ma ale oboje wielokrotnie powtarzają jak duże znaczenia ma dla nich obecny ich dom i to, że nie ma w nim krzyków, chłodu, fochów, krojenia atmosfery a w zamian za to jest pełna akceptacja inności, miłość, zrozumienie a nade wszystko szacunek ale też obowiązki i wymagania. najgorsze był dla mnie fakt, że mój syn w pewnym momencie zaczął zachowywać się jak ojciec i traktować tak samo bez szacunku kobiety. całe szczęście po ptrzekroczeniu magicznego wieku lat 16 proces ten został zatrzymany a on wielokrotnie radzi się nas jak ma postępować w trudnych życiowych sytuacjach związanych z jego dziewczyną. córka już dawno ojca osądziła i choć dzieci ochoczo do Taty jeżdżą nie obywa się to po takich wizytach bez dyskusji na temat jego zachowania wobec swojej obecnej partnerki. szczególnie dorosła już córka widząc to potrzebuje z siebie wyrzucić emocje, przegadać amoje wytłumaczenia pewnych zjawisk powodują, że odzyskuje poczucie bezpieczeństwa. i to powoduje, że szczęście we mnie rośnie.  nimfo tego z całego serca Ci życzę i wierzę, że w końcu spotkasz na swej drodze właśnie TEGO mężczyznę, jesteś według mnie bardzo mądrą kobietą. lejdi Tobie życzę powolnej bezpieczej ale konsekwentnej ewolucyjnej rewolucji na końcu, której będziesz niezależna, wolna i samowystarczalna.  kobiety są tak naprawdę bardzo silne i noszą w sobie naturalną atawistyczną wręcz mądrość naszych prababek. tylko  nie mogą zapominać o dzikiej kobiecie która w nich żyje i o intuicji którą często i gęsto inni różnymi metodami próbują zabić.

pozdrawiam Was cieplutko

1 333 Ostatnio edytowany przez lejdi007 (2017-07-26 23:42:43)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Nimfo musze cie rozczarowac kiepski z ciebie psycholog, zle mnie "rozgryzlas" smile bo:
Po pierwsze nie jestem z moim mezem bo dobrze zarabial, czy np byl przystojny, wrecz przeciwnie przecietny facet (chcialam byc z nim bo byl milym i spokojnym i bezkonfiktowym mezczyzna) co do kasy to wrecz przeciwnie tzn. przez pierwsze 5 lat naszej znajomosci zarabial przecietnie - gora 2,5tys/mies., wiec nie mow mi ze jestem wyrachowana smile (jesli ja jestem wyrachowana to co powiesz o kobietach ktore lapia bogatego i od razu robia sobie dzieciaka zeby miec wysokie alimenty, to juz chyab cie przerasta) dopiero jak nabral doswiadczenia to lepiej zaczal zarabiac a wiadomo ze niektorym uderza sodowka do glowy jak wiecej zarabiaja i tak jest z obecnym panem mezem, czyli: zaczal byc coraz mniej uczuciowy, mily, a wrecz zaczal stroszyc piorka i byc arogancki, ja w przeciwienstwie do niego bylam nadal ta sama mila i uczuciowa kobieta, juz mialam jego zachowania po dziurki w nosie, no wiec za to ze tak zmienil stosunek do mnie przez pieniadze ja mu przyprawilam rogi co prawda nie trwal romans dlugo ale przynajmniej mialam satysfakcje ze nie tylko ja jestem poszkodowana w tej sytuacji, dlaczego ja mam byc mila i uczuciowa a on moze miec moje potrzeby w pupie, tak to nie dziala, tym bardziej ze przeprowadzialm z  nim wiele rozmow, ktore i tak do niego nie dociearaly, bo przeciez on ma teraz wiecej pieniedzy wiec juz starac tak sie nie musi.
Przez jego zachowanie odbieram pana meza glownie materialnie, zabil we mnie wszelka uczuciowosc do niego, moze tak mu wygodniej, jego sprawa, powoli zabija we mnie jakakolwiek uczuciowosc do kogokolwiek, jedyne osoby ktore darze uczuciem sa moje dziecko i moja cudowna rowniez cierpiaca prawie cale zycie mama, lepiej nic nie czuc niz byc krzywdzonym.
A co do finansow to tak ustalilismy ze ja bede z dzieckiem w domu bo on lepiej zarabia, a jesli chce pojsc do pracy to ok tylko do lekkiej psychicznie i fizycznie bo wiadomo jak mam male dziecko a tym bardziej jak jest bardzo rezolutne to musze byc dyspozycyjna dla dziecka po pracy a nie przychodzic zestresowana i sfrustrowana, drzec sie na wszystkich wzamian za dobra pensje-tak sie zyc nie da. byc moze znalazlabym lepsza prace jakbym ze 2lata jeszcze doksztalcila sie ale jakim kosztem? takim zebym do domu dzien w dzien przychodzila sfrustrowana i nabawila sie nerwicy, ja nie mam tak odpornej psychiki na stres jak moj bezuczuciowy maz, on moze pracowac w  wielkim stresie i na nim to wrazenia nie robi,0 jakiegokolwiek wrazenia, tylko ludzie malo uczuciowi moga miec stresujaca prace, a dla takich osob jak ja to jest niemozliwe, wiem bo testowalam taka prace  i predzej czy pozniej nabawilabym sie nerwicy, takze nimfo nie mierz wszystkich swoja miara, nie kazdy ma szczescie zeby pracowac w dobrej pracy i miec maly stres., ewntualnie zeby przetrwac silny stres.
Wedlug ciebie wina lezy tylko i wylacznie po mojej stronie, no tak przeciez to moja wina ze maz zaczal wiecej zarabiac i nagle stal sie innym czlowiekiem-kon by sie usmial:) no ale najlepiej kopac lezacego, wybielaj dalej mojego meza i takich do niego podobnych a napewno faceci beda nadal nie szanowac kobiet a nawet jeszcze bardziej jak beda takie jak ty osoby istnialy. Jestes bardzo wredna osoba wobec kobiet (kompletnie NIE ROZUMIESZ UCZUCIOWYCH KOBIET), mam nadzieje ze nie masz corki a tym bardziej uczuciowej bo bys ja wychowala na herod babe bez uczuc a jakby zdradzila bezuczuciowego meza to pewnie bys powiedziala ze na 100% to tylko jej wina super:)
I nie pisz ze zdrada jest wstreta, bo to doskonale wiem, ale tylko wtedy jest wstretna jak zdradzasz osobe ktora jest dla ciebie uczuciowa i rozumie twoje potrzeby, jak zdradzasz osobe ktora ma w pupie twoje potrzeby to jest zupelnie inna historia-dobrze o tym wiesz

1 334 Ostatnio edytowany przez nimfa_błotna (2017-07-27 20:32:27)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
lejdi007 napisał/a:

nie zarabiam 3tysiecy miesiecznie zebym mogla sobie pozwolic na samotne mieszkanie, zreszta jak zarabiam ponizej 2tys. to nawet nigfy nie dostane kredytu (...) Nie insterssuje mnie takie zycie ze mam CALE ZYCIE WYNAJMOWAC mieszkanie i plalcic sporo kasy, co wiecej po oplaceniu nie bedzie mnie stac na glupi wyjazd weekendowy, no bo jak jak sie zarabia ponizej 2tysiecy miesiecznie

lejdi007 napisał/a:

A co do finansow to tak ustalilismy ze ja bede z dzieckiem w domu bo on lepiej zarabia

To ile zarabiasz nie pracując wcale? big_smile big_smile Ale ZONK

lejdi007 napisał/a:

musze byc dyspozycyjna dla dziecka po pracy a nie przychodzic zestresowana i sfrustrowana, drzec sie na wszystkich wzamian za dobra pensje-tak sie zyc nie da. byc moze znalazlabym lepsza prace jakbym ze 2lata jeszcze doksztalcila sie ale jakim kosztem? takim zebym do domu dzien w dzien przychodzila sfrustrowana i nabawila sie nerwicy, ja nie mam tak odpornej psychiki na stres jak moj bezuczuciowy maz, on moze pracowac w  wielkim stresie i na nim to wrazenia nie robi,0 jakiegokolwiek wrazenia, tylko ludzie malo uczuciowi moga miec stresujaca prace, a dla takich osob jak ja to jest niemozliwe, wiem bo testowalam taka prace  i predzej czy pozniej nabawilabym sie nerwicy, takze nimfo nie mierz wszystkich swoja miara, nie kazdy ma szczescie zeby pracowac w dobrej pracy i miec maly stres., ewntualnie zeby przetrwac silny stres.

Z taką wyjątkową wrażliwością to nawet ryzyko ogłoszenia o pracę przeglądać, żeby się przypadkiem za bardzo nie zestresować big_smile big_smile
Widzę, że należysz do grupy wybrańców "szlachta nie pracuje". Sprawdź w ZUSie, może dają na to rentę? big_smile
A swoją drogą, jak taka jesteś niewyobrażalnie wrażliwa, to powinnaś wiedzieć, co czuje zdradzany partner.

lejdi007 napisał/a:

I nie pisz ze zdrada jest wstreta, bo to doskonale wiem, ale tylko wtedy jest wstretna jak zdradzasz osobe ktora jest dla ciebie uczuciowa i rozumie twoje potrzeby, jak zdradzasz osobe ktora ma w pupie twoje potrzeby to jest zupelnie inna historia-dobrze o tym wiesz

No właśnie nie wiem, bo nigdy nie zdradzałam. Sama męczyłam się kilka lat w związku bez seksu i bez bliskości, ale nigdy mi do głowy nie przyszło, żeby zdradzać i czuć się z tego powodu usprawiedliwioną. Uczciwie jest odejść.
I będę pisać to, na co mam ochotę, tym bardziej jeśli jest to nie po Twojej myśli.
Według mnie zdrada jest ohydna, i czy to się Tobie podoba czy nie, mojego zdania na ten temat nie zmienię. Jakkolwiek by zdradzacz tego nie racjonalizował, zdrada to świństwo. Jak to mówią - dobra wymówka nie czyni Cię niewinnym.
Są nawet tacy, którzy twierdzą, że po pijaku, w delegacji, w tyłek i obciąganie to nie zdrada big_smile Teraz do tej listy należałoby dopisać: bo on jest niedelikatny w łóżku.

lejdi007 napisał/a:

no ale najlepiej kopac lezacego, wybielaj dalej mojego meza i takich do niego podobnych a napewno faceci beda nadal nie szanowac kobiet a nawet jeszcze bardziej jak beda takie jak ty osoby istnialy. Jestes bardzo wredna osoba wobec kobiet (kompletnie NIE ROZUMIESZ UCZUCIOWYCH KOBIET),

Jestem po prostu PRAWDZIWA i mówię co myślę, a że Tobie to nie pasuje - trudno, jakoś będę musiała z tym dalej żyć big_smile
Po prostu staram się spojrzeć OBIEKTYWNIE i to, co wynika z Twoich postów, ten obraz Twojej osoby, nie wygląda dobrze. Nie będę po Twojej stronie tylko dlatego, ze jesteś kobietą. Nie jesteś tą osobą, za którą próbujesz tu uchodzić. A ja nie lubię krętaczy, ludzi fałszywych ani hipokrytów o podwójnej moralności. A Ty kręcisz i miotasz się, i ja takich ludzi rozpoznaję na kilometr.
I nie rozumiem zdradzaczy i nie próbuję usprawiedliwiać świństw. Ani wypowiadać się za wszystkie kobiety.
I to przez takie osoby jak Ty właśnie mężczyźni nie szanują kobiet.

1 335 Ostatnio edytowany przez lejdi007 (2017-07-27 21:15:20)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Po pierwsze kto napisal ze nie pracuje??? - krasnoludki big_smile ustalilam z mezem ze nie musze pracowac jesli nie chce, ale obecnie od paru msc PRACUJE, specjalnie to napisalam duzymi literami zebys wreszcie zrozumiala podajaca sie NIBY ZA wszechwiedzaca inteligentna kobiete- ojej tu jest dopiero znok big_smile
Po nastepne....i tak sobie mozemy dowalac do pieca bez konca ZAWISTNA kobieto...tylko po co to komu? mnie nie interesuje zeby kogos osadzac a tym bardziej dowalac na tego typu forach, jak nie znam na 200% danej sytuacji w jakiej sie znalazl tylko wiem "mala czastkowa", kobieto mniej zawisci ogarnij sie i badz mila jak bog przykazal smile, dowalaniem nic nie zmienisz i przede wszystkim NIKOGO nie zmienisz.
Wracajac do tematu: niedelikatnosc w lozku jest duzym problemem, tym bardziej ze pare lat wczesniej facet staral sie, a jak mu uderzyla delikatna woda sodowa do glowy to juz uwaza ze starac sie nie musi, ze kasa zalatwi wszystko, wiec ja doskonale takie partnerki rozumniem, ze posuwaja sie do zdrady z delikatnym kochankiem,a kto wie moze ci niedelikatni partnerzy maja rowniez hardkorowe kochanki?nikt tego nie wie, tyle ze zauwaz ze malo ktory facet pisze o tym ze ma kochanke, bo oni maja na to wyrabe zeby o tym sie komu kolwiek zwierzac smile kobiety sa w gorszej sytuacji do dzielenia sie ta informacja,one robia to znacznie czesciej-taka jest nasza natura smile co z ciebie za psycholoszka myh myh...
A faceci nie przez takie kobiety jak ja nieszanuja innych, bo przewaznie o zdraach nie wiedza, ale nie szanauja przez partnerki ktore daja soba poniewierac i traktowac jak worki treningowe do bicia czy ponizania psychicznego-takie przypadki sa nagminne.
A i gratuluje odpornej psychiki w sumie ludzie bezuczuciowi (nie myl z namietnymi, bo to dwie rozne kategorie, ty zaliczasz sie tylko do tej drugiej) maja najbardziej odporna psychike.
Apropo twojej jakze przenikliwej osobowosci ktos w przeszlosci musial sie nad toba neizle "pastwic" a ty musialas to niezle przezywac, zeby teraz tak karcic obca tobie babe NIE ZNAJAC SYTUACJI NA 200%, zmien myslenie i otworz sie na ludzi, bo jestes zamknieta w swojej " skorupie" do ktorej nikogo nie wpuszczasz - zreszta widac to po twoich postach na inne tematy tylko twoje zdanie jest najmadrzejsze i ty w ogole jest najinteligentniejsza (tacy ludzie ktorzy uwazaja sie za alfe i omege tak naprawde sa najglupsi bo nic o zyciu nie wiedza...zyja tylko w swoim zamknietym swiecie...), nie boj sie otworz sie na doswiedczenia ludzi i na ich uczuciowosc

1 336 Ostatnio edytowany przez nimfa_błotna (2017-07-31 19:59:20)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
lejdi007 napisał/a:

ogarnij sie i badz mila jak bog przykazal

Bo co, bo Ty tak chcesz? big_smile big_smile I nie znam żadnego boga, więc nie bardzo wiem, o czym piszesz.
I może Twój bóg Tobie coś tam nakazuje, może nakazał Ci też zdradzać i jednocześnie korzystać do woli z pieniędzy męża?
Weź się sama ogarnij i przestań się już ośmieszać, bo kolejnym postem tylko się bardziej pogrążasz.

Ktoś, kto nie ma oporów, aby zabawiać się z innymi i jednocześnie traktować partnera jak bankomat, jest dla mnie zwykłym zerem.
Dodatkowo beznadziejnie wymówki, usprawiedliwianie tego, że się z pełną świadomością wlazło do łóżka innego faceta, bo "mąż jest niedelikatny w seksie". Plus "będąc z mężem przynajmniej dorobię się mieszkania". I jeszcze szukanie aprobaty w necie na potwierdzenie słuszności takiego postępowania.

Szok, żeby w ten sposób traktować innych, a jednocześnie uważać siebie za ofiarę i paplać coś o swojej nieziemskiej wrażliwości i uczuciowości, o szacunku, jaka to biedna, wrażliwa i pokrzywdzona bla bla bla.... Kolejna, która chciała zbudować swoje szczęście na cudzym nieszczęściu i jeszcze nawija o szacunku i wrażliwości!
Moralność Kalego. Premedytacja, hipokryzja i relatywizm moralny do potęgi entej.
I w tej sytuacji "zwykłe zero" to niezbyt ostre określenie na kogoś, kto prezentuje taką postawę życiową.

PS A może brak jakichkolwiek wyrzutów sumienia z powodu zdrady wynika z tego, że ona ani do męża, ani do kochanka nic nie czuje, więc można przejść nad tym do porządku dziennego?

1 337

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
nimfa_błotna napisał/a:
lejdi007 napisał/a:

ogarnij sie i badz mila jak bog przykazal

Bo co, bo Ty tak chcesz? big_smile big_smile I nie znam żadnego boga, więc nie bardzo wiem, o czym piszesz.
I może Twój bóg Tobie coś tam nakazuje, może nakazał Ci też zdradzać i jednocześnie korzystać do woli z pieniędzy męża?
Weź się sama ogarnij i przestań się już ośmieszać, bo kolejnym postem tylko się bardziej pogrążasz.

Ktoś, kto nie ma oporów, aby zabawiać się z innymi i jednocześnie traktować partnera jak bankomat, jest dla mnie zwykłym zerem.
Dodatkowo beznadziejnie wymówki, usprawiedliwianie tego, że się z pełną świadomością wlazło do łóżka innego faceta, bo "mąż jest niedelikatny w seksie". Plus "będąc z mężem przynajmniej dorobię się mieszkania". I jeszcze szukanie aprobaty w necie na potwierdzenie słuszności takiego postępowania.

Szok, żeby w ten sposób traktować innych, a jednocześnie uważać siebie za ofiarę i paplać coś o swojej nieziemskiej wrażliwości i uczuciowości, o szacunku, jaka to biedna, wrażliwa i pokrzywdzona bla bla bla.... Kolejna, która chciała zbudować swoje szczęście na cudzym nieszczęściu i jeszcze nawija o szacunku i wrażliwości!
Moralność Kalego. Premedytacja, hipokryzja i relatywizm moralny do potęgi entej.
I w tej sytuacji "zwykłe zero" to niezbyt ostre określenie na kogoś, kto prezentuje taką postawę życiową.

PS A może brak jakichkolwiek wyrzutów sumienia z powodu zdrady wynika z tego, że ona ani do męża, ani do kochanka nic nie czuje, więc można przejść nad tym do porządku dziennego?

Nimfa, alez Ty jestes napastliwa i agresywna. Moze postawa zyciowa lejdi nie dorownuje Twojej, bo Ty jestes the best, ale dajze juz spokoj z tym moralizowaniem. Ciągle tu podkreslasz innym co jest wg Ciebie dobre a co zle i zawziecie pietnujesz wszystko, co odbiega od Twoich standardow moralnych.  Taki agresywny krytycyzm wobec innych ludzi  jest nie na miejscu. Ponoc jestes szczesliwą i spelniona kobietą. Nie widać. Dużo w Tobie negatywnych emocji, skoro pozwalasz sobie na wyzywanie obcych ludzi  od zwykłych zer.

1 338 Ostatnio edytowany przez lejdi007 (2017-08-01 21:28:22)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Niepokalana nimfo, najcnotliwsza ze wszystkich cnot tongue <sarkazm> przeciez Ty nigdy Zadnego "przewinienia" bron boze nie popelnilas, bynajmniej nie w twoim mniemaniu smile jejku jejku  chcialabym byc taka swieta jak ty oj bylabym najswietsza z niepokalanych tongue big_smile
skoczywszy do tematu wiesz ile kobiet tak zyje dzielac zycie z nieczulym mezem a majac na boku czulego kochanka, mnostwo, ale one to dopiero musza byc "wielkiemi sztanskimi zerami" ze nie maja potrzeby o tym poinformowac tutejszych na forum i oczywiscie ciebie, no bo coz im po twoim zdaniu? - a nic, wielkie zero masz im do zaoferowania...
Co za osoba tak cie skrzywdzila? ze nagradzasz nieczulosc mezczyzn a potepiasz zdrade kobiet spowodowana nie nuda w sypialni ale powaznym tematem jakim jest nieczulosc, a m0zoe jestes zazdrosna, ze nie dalam sie nieczulemu mezowi (tak jak ty pozwalalas na brak namietnosci swojego faceta zaciskajac zeby i robiac z siebie niepokalana cnotliwa) tylko odebralam sobie to co nalezy mi sie, gdzie indziej oderbalam, ale odebralam smile


adiaphora napisał/a:
nimfa_błotna napisał/a:
lejdi007 napisał/a:

ogarnij sie i badz mila jak bog przykazal

Bo co, bo Ty tak chcesz? big_smile big_smile I nie znam żadnego boga, więc nie bardzo wiem, o czym piszesz.
I może Twój bóg Tobie coś tam nakazuje, może nakazał Ci też zdradzać i jednocześnie korzystać do woli z pieniędzy męża?
Weź się sama ogarnij i przestań się już ośmieszać, bo kolejnym postem tylko się bardziej pogrążasz.

Ktoś, kto nie ma oporów, aby zabawiać się z innymi i jednocześnie traktować partnera jak bankomat, jest dla mnie zwykłym zerem.
Dodatkowo beznadziejnie wymówki, usprawiedliwianie tego, że się z pełną świadomością wlazło do łóżka innego faceta, bo "mąż jest niedelikatny w seksie". Plus "będąc z mężem przynajmniej dorobię się mieszkania". I jeszcze szukanie aprobaty w necie na potwierdzenie słuszności takiego postępowania.

Szok, żeby w ten sposób traktować innych, a jednocześnie uważać siebie za ofiarę i paplać coś o swojej nieziemskiej wrażliwości i uczuciowości, o szacunku, jaka to biedna, wrażliwa i pokrzywdzona bla bla bla.... Kolejna, która chciała zbudować swoje szczęście na cudzym nieszczęściu i jeszcze nawija o szacunku i wrażliwości!
Moralność Kalego. Premedytacja, hipokryzja i relatywizm moralny do potęgi entej.
I w tej sytuacji "zwykłe zero" to niezbyt ostre określenie na kogoś, kto prezentuje taką postawę życiową.

PS A może brak jakichkolwiek wyrzutów sumienia z powodu zdrady wynika z tego, że ona ani do męża, ani do kochanka nic nie czuje, więc można przejść nad tym do porządku dziennego?

Nimfa, alez Ty jestes napastliwa i agresywna. Moze postawa zyciowa lejdi nie dorownuje Twojej, bo Ty jestes the best, ale dajze juz spokoj z tym moralizowaniem. Ciągle tu podkreslasz innym co jest wg Ciebie dobre a co zle i zawziecie pietnujesz wszystko, co odbiega od Twoich standardow moralnych.  Taki agresywny krytycyzm wobec innych ludzi  jest nie na miejscu. Ponoc jestes szczesliwą i spelniona kobietą. Nie widać. Dużo w Tobie negatywnych emocji, skoro pozwalasz sobie na wyzywanie obcych ludzi  od zwykłych zer.

Tak to prawda, ta kobieta nie nawidzi sprzeciwu, cos ja nadal trapii, wspolczuje jej synowej, o ile ma syna i nie zostanie gejem, moze byloby wtedy lepiej smile.
Dla niej byloby lepiej gdybym zacisnela zeby i plakaka w poduszke i znosila przez 5,10 lat nieczulosc faceta bez zadnej zdrady zeby tylko jemu bylo dobrze, zeby on mogl sie spelniac w lozku a ja to moge wyc do ksiezyca, no jasne swietne rozwiaznie hohoho nie ma co smile (i dodam ze nie wspominam o rozstaniu jesli nie ma takiej mozliwosci na chwile obecna) a dodam ze juz nie zdaradzam bo juz ma ta faza przeszla.
Nimfa to wredna baba ktora niczego "nie chce" zrozumiec, ma klapki na oczach, niech tak zostanie, bog ja rozliczy wink ps. w boga nie wierze.

1 339

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

chyba ktoś tu nie potrafi czytac po polsku smile

akurat nimfa jest pierwsza osoba, ktora wam powie, ze takiego delikwenta nalezy rzucic

ja jestem zaraz po niej smile

1 340

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
_v_ napisał/a:

chyba ktoś tu nie potrafi czytac po polsku smile

akurat nimfa jest pierwsza osoba, ktora wam powie, ze takiego delikwenta nalezy rzucic

ja jestem zaraz po niej smile

No chyba nimfa nie potrafi czytac ze zrozumieniem, bo rzucic to sobie moze kobieta ktora dobrze zarabia/ ma wlasne mieszkanie/ lub chce cale zycie nic sie nie dorobic a jedynie zasilic portfel wynajmujacym mieszkania,
jesli kobieta nie ma wyboru to musi najpierw dorobic sie zeby oejsc - nasza szara rzeczywistosc bez koloryzacji

1 341

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
lejdi007 napisał/a:
_v_ napisał/a:

chyba ktoś tu nie potrafi czytac po polsku smile

akurat nimfa jest pierwsza osoba, ktora wam powie, ze takiego delikwenta nalezy rzucic

ja jestem zaraz po niej smile

No chyba nimfa nie potrafi czytac ze zrozumieniem, bo rzucic to sobie moze kobieta ktora dobrze zarabia/ ma wlasne mieszkanie/ lub chce cale zycie nic sie nie dorobic a jedynie zasilic portfel wynajmujacym mieszkania,
jesli kobieta nie ma wyboru to musi najpierw dorobic sie zeby oejsc - nasza szara rzeczywistosc bez koloryzacji

to sie męcz smile co mnie to obchodzi? Twoj cyrk, Twoje malpy wink

ja rzucilam faceta mimo, ze mialam kredyty, brak bliskich w stolicy i nikogo, kto moglby pomoc. i jakoś żyje wink

nie siedzę i nie marudze na forum
tylko mysle i dzialam

polecam smile

1 342

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
lejdi007 napisał/a:

Dla niej byloby lepiej gdybym zacisnela zeby i plakaka w poduszke i znosila przez 5,10 lat nieczulosc faceta bez zadnej zdrady zeby tylko jemu bylo dobrze, zeby on mogl sie spelniac w lozku a ja to moge wyc do ksiezyca, no jasne swietne rozwiaznie hohoho nie ma co smile

Ja z kolei sądzę, że mocno przesadzasz, bo jej jest zapewne dokładnie wszystko jedno co zrobisz ze swoim życiem. Jeśli twierdzsz inaczej, to wyraźnie sobie pochlebiasz wink. Nimfa ma swoje problemy, ja mam swoje, Ty masz swoje, każda z nas dokonuje własnych wyborów, skoro jednak zdecydowałaś się na publicznym forum opisać własną historię, to należało liczyć się z tym, że nie wszystkie opinie będą takie, jak chciałabyś przeczytać.

1 343

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
lejdi007 napisał/a:
_v_ napisał/a:

chyba ktoś tu nie potrafi czytac po polsku smile

akurat nimfa jest pierwsza osoba, ktora wam powie, ze takiego delikwenta nalezy rzucic

ja jestem zaraz po niej smile

No chyba nimfa nie potrafi czytac ze zrozumieniem, bo rzucic to sobie moze kobieta ktora dobrze zarabia/ ma wlasne mieszkanie/ lub chce cale zycie nic sie nie dorobic a jedynie zasilic portfel wynajmujacym mieszkania,
jesli kobieta nie ma wyboru to musi najpierw dorobic sie zeby oejsc - nasza szara rzeczywistosc bez koloryzacji

No to czemu nie wypelniasz swojej powinnosci skoro jestes prostytutka swojego meza...
Nimfa ci bardzo dobrze doradzila, i ty sie jeszcze do tego przyznajesz ze jestes straszna materialistka.
Jak mozna jesli ktos ma troche odwagi i poszanowania dla swojej osoby to robi tak jak napisala nimfa, a nie zawala wszystkie winy na caly swiat i placze jaka to ona biedna...

1 344

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
nimfa_błotna napisał/a:

Ktoś, kto nie ma oporów, aby zabawiać się z innymi i jednocześnie traktować partnera jak bankomat, jest dla mnie zwykłym zerem.
Dodatkowo beznadziejnie wymówki, usprawiedliwianie tego, że się z pełną świadomością wlazło do łóżka innego faceta, bo "mąż jest niedelikatny w seksie". Plus "będąc z mężem przynajmniej dorobię się mieszkania". I jeszcze szukanie aprobaty w necie na potwierdzenie słuszności takiego postępowania.

Szok, żeby w ten sposób traktować innych, a jednocześnie uważać siebie za ofiarę i paplać coś o swojej nieziemskiej wrażliwości i uczuciowości, o szacunku, jaka to biedna, wrażliwa i pokrzywdzona bla bla bla.... Kolejna, która chciała zbudować swoje szczęście na cudzym nieszczęściu i jeszcze nawija o szacunku i wrażliwości!
Moralność Kalego. Premedytacja, hipokryzja i relatywizm moralny do potęgi entej.
I w tej sytuacji "zwykłe zero" to niezbyt ostre określenie na kogoś, kto prezentuje taką postawę życiową.

PS A może brak jakichkolwiek wyrzutów sumienia z powodu zdrady wynika z tego, że ona ani do męża, ani do kochanka nic nie czuje, więc można przejść nad tym do porządku dziennego?

Zgadzam się z nimfą całkowicie. I taka z ciebie lejdi jak.....
Inne zdradzaczki to chociaż o miłości coś pitolą, o rozdartym sercu itp itd A u ciebie prosta sprawa kasa, kasa, kasa. Bo mało zarabiasz i co masz bidulka zrobić. Jak to co? Do ukochanego gacha pobiec w podskokach. Taki czuły i wspaniały to chyba przygarnie miłość życia? Albo pasożytować na mężu ale być za to lojalną. Nie z takich czarnych d... wychodziły dziewczyny. Ale nieczułość twojego męża to tylko wymówka abyś mogła sobie zdradzać i czuć się komfortowo.
Ps. mam dla ciebie świetny nick - pijawa :-)

1 345 Ostatnio edytowany przez Araquelle (2017-08-02 12:02:02)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
lejdi007 napisał/a:

Dla niej byloby lepiej gdybym zacisnela zeby i plakaka w poduszke i znosila przez 5,10 lat nieczulosc faceta bez zadnej zdrady zeby tylko jemu bylo dobrze, zeby on mogl sie spelniac w lozku a ja to moge wyc do ksiezyca, no jasne swietne rozwiaznie hohoho nie ma co smile

Udajesz głupią czy taka jesteś?

1 346 Ostatnio edytowany przez lejdi007 (2017-08-02 14:44:02)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
Araquelle napisał/a:

Inne zdradzaczki to chociaż o miłości coś pitolą, o rozdartym sercu itp itd A u ciebie prosta sprawa kasa, kasa, kasa. Bo mało zarabiasz i co masz bidulka zrobić. Jak to co? Do ukochanego gacha pobiec w podskokach. Taki czuły i wspaniały to chyba przygarnie miłość życia? Albo pasożytować na mężu ale być za to lojalną. Nie z takich czarnych d... wychodziły dziewczyny. Ale nieczułość twojego męża to tylko wymówka abyś mogła sobie zdradzać i czuć się komfortowo.
Ps. mam dla ciebie świetny nick - pijawa :-)

inne "zdradzaczki" nie pisza o tym na forum ale dalej przez caly czas zdradzaja partnera korzystajac z jego kasy, a zadradzaja nie z milosci ale tylko dla zabawy bez zadnego uczucia, ja zdradzalam z uczuciem zauroczenia przynajmniej z mojej strony, chcialam tego faceta pokochac ale on tego nie chcial, bo chcial stabilnego zwiazku nie ze mna, bo ja mam meza, rozwiodlabym sie dla niego jakby nasz zwiazek mial przyszlosc, ale niemialby z roznych dzielacych nas wzgledow, jasno napisalam ze juz go nie zdradzam, nie znalazlam w tym sensu, to jest rowiazanie tylko na chwile. Wiec rada na przyszlosc najpierw czytaj a potem pisz smile takie osoby jak ty lubia tylko osadzac kogos, wiec lepiej osadzaj sobie zwyrodnialych pedofili a nie kobiety potrzebujace uczuc.
Ps. dla ciebie tez mam nowy nik "rzetelna idiotka" bo trzeba czytac oczami a nie 4literami, o jak ladnie zrymowalam

1 347

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
lejdi007 napisał/a:

takie osoby jak ty lubia tylko osadzac kogos, wiec lepiej osadzaj sobie zwyrodnialych pedofili a nie kobiety potrzebujace uczuc.

Jakbyś potrzebowała uczuć to byś nie tkwiła w takim małżeństwie. A ty potrzebujesz kasy i to najlepiej łatwej, na którą nie trzeba się narobić. Dla kasy zniesiesz wszystko, oby tylko bankomat wypłacał. "Uczucia" sobie bez wyrzutów sumienia na boku załatwisz.

1 348 Ostatnio edytowany przez lejdi007 (2017-08-03 10:40:53)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Araquelle czy to ty zbrudzona nimfo powstala z blota, wszystko wskazuje ze to ta sama osoba smile
powtorze jeszcze raz: idz wyrzucac swoje smutki blotne na pedofilii, zbrodniarzy itp.- wiecej tym dobra uczucnisz niz tutaj swieta bez skazy orleanska smile

1 349

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
lejdi007 napisał/a:

Araquelle czy to ty zbrudzona nimfo powstala z blota, wszystko wskazuje ze to ta sama osoba smile
powtorze jeszcze raz: idz wyrzucac swoje smutki blotne na pedofilii, zbrodniarzy itp.- wiecej tym dobra uczucnisz niz tutaj swieta bez skazy orleanska smile

Już teraz wiem, ty nie udajesz. Ty jesteś.
Żegnam

1 350 Ostatnio edytowany przez nimfa_błotna (2017-08-07 20:38:36)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

O, pojawiła się tutaj pani adiaphora w roli adwokatki zdradzaczki. Akurat mnie to nie dziwi, wszak to ta sama pani adiaphora, która w jakimś innym temacie pisała, że ona nie chciałaby absolutnie wiedzieć, że mąż ją zdradza, bo komu i do czego taka wiedza potrzebna? big_smile big_smile
No właśnie, zdrada nieujawniona to tak jakby właściwie tej zdrady w ogóle nie było big_smile big_smile
Hipokryzja pełną parą.

gagatka0075 napisał/a:

mąż ma prawo wybrać, czy chce być z kobietą,  która go zdradza,  a jego traktuje tylko jako bankomat. (...) życzę mu, by ostatecznie mógł żyć z kimś, dla kogo jest świadomym i jedynym wyborem, a nie waloną po rogach koniecznościa. (...) gdy mąż dba, by rodzina żyła sobie spokojnie, w dostatku, a wzamian dostaje stado " szwagrow",  to nie jest w porządku.

_v_ napisał/a:

nie siedzę i nie marudze na forum
tylko mysle i dzialam
polecam smile

nerus napisał/a:

No to czemu nie wypelniasz swojej powinnosci skoro jestes prostytutka swojego meza...(...) Jak mozna jesli ktos ma troche odwagi i poszanowania dla swojej osoby to robi tak jak napisala nimfa, a nie zawala wszystkie winy na caly swiat i placze jaka to ona biedna...

Araquelle napisał/a:

I taka z ciebie lejdi jak.....
Inne zdradzaczki to chociaż o miłości coś pitolą, o rozdartym sercu itp itd A u ciebie prosta sprawa kasa, kasa, kasa. Bo mało zarabiasz i co masz bidulka zrobić. Jak to co? Do ukochanego gacha pobiec w podskokach. Taki czuły i wspaniały to chyba przygarnie miłość życia? Albo pasożytować na mężu ale być za to lojalną. (...)
Ps. mam dla ciebie świetny nick - pijawa :-)

lejdi007 napisał/a:

Araquelle czy to ty zbrudzona nimfo powstala z blota, wszystko wskazuje ze to ta sama osoba smile
powtorze jeszcze raz: idz wyrzucac swoje smutki blotne na pedofilii, zbrodniarzy itp.- wiecej tym dobra uczucnisz niz tutaj swieta bez skazy orleanska smile

@"lejdi" Albo leki, które przyjmujesz, szkodzą Ci, albo spróbuj ograniczyć alkohol czy inne czasoumilacze przed pisaniem postów big_smile big_smile
Mocno, bardzo mocno musiało zaboleć, wyszła hipokryzja. A ja uwielbiam dyskutować z hipokrytami i udowadniać im ich hipokryzję. Gówno zawsze wypłynie, prędzej czy później.

Powiedz mężowi, że miałaś kochanka, bo czujesz się samotna, zaniedbywana, bo mąż się nie stara i jest niedelikatny, a Ty jesteś tak uczuciowa i wrażliwa, że nie dałaś rady oprzeć się pokusie rozłożenia nóg przed innym. Powiedz mu też, że będziesz "z nim" dopóki nie dorobisz się mieszkania, bo trwasz w tym układzie tylko dlatego, że za mało zarabiasz. Pewnie mąż pogłaszcze Cię po główce, przyzna że to wszystko jego wielka wina i solennie obieca poprawę big_smile
A najlepiej byś zrobiła znikając z tego wątku, bo jak na razie zaśmiecasz go swoimi beznadziejnymi postami.
Troskę o moje szczęście i spełnienie naprawdę sobie daruj, bo potrafię sama o nie zadbać.

1 351

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Witam ja też mam podobny problem jestem mężatką od 10 lat i z nikim nigdy moim zmartwieniem się nie dzieliłam pròcz męża oczywiście ale on nie widzi problemu ostatnio kochaliśmy się pòł roku temu a i tak zawsze ja zabiegam o sex nie jestem jakąś erotomanką i nie muszę się kochać codziennie ale męczy mnie to że zawsze ja inicjuje sex z początku myślałam że to przepracowanie zmęczenie czy stres ale ostatnio zauważyłam że on po prostu tego nie potrzebuje przez to ja coraz bardziej czuję się nieatrakcyjna myślałam że z czasem to minie ale jest coraz gorzej a ja mam dopiero po 30 kocham go mamy 2 dzieci i nie chcę żeby przez nasze życie intymne rodzina się rozpadła

1 352

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Del84 - a czy problem występuje od niedawna, czy tak było od zawsze?

1 353

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

W sumie jak spojrzę wstecz to nigdy jakoś mu nie zależało owszem spełniał może moje zachcianki ale zawsze z mojej inicjatywy teraz natomiast opròcz tego mam wrażenie że go zmuszam przynajmniej ja się tak czuję i nie mogę sobie z tym poradzić a naprawdę staram się być wyrozumiała ale ja też potrzebuję bliskości a przrcież nie jestem ani gruba ani niezadbana a ostatnio czuję się tylko jak matka jego dzieci a nie jak jego żona

1 354

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Skoro zawsze było tylko z Twojej inicjatywy to można powiedzieć, że od początku brakowało chęci z jego strony. Tak więc albo go nie pociągasz albo faktycznie ma jakiś problem z seksualnością. Powinien wpierw zbadać hormony (poziom testosteronu itp.), a jak nie tu leży problem to zostaje wizyta u seksuologa. Bo bynajmniej to nie jest normalne.

1 355

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Wiesz pytałam kiedyś czy go pociągam zapierał się że tak a poziom testosteronu myślałam o tym ale jak go przekonać żeby go nie urazić bo widzę że on myśli że chyba mnie zawodzi jako facet a ja wcale tak tego nie odbieram i nie daję mu absolutnie tego odczuć po prostu chciałabym wreszcie poczuć że naprawdę go pociągam a uwierz mi nie łatwo się z nim rozmawia tym bardziej że unika zaròwno sexu jak i rozmowy

1 356

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Najlepiej delikatnie i spokojnie, wiem łatwo się mówi. Ale jakoś musisz mu uzmysłowić, że to dla Ciebie ważne. I że to wasz wspólny problem, a nie tylko "twój". W końcu jesteście małżeństwem.

1 357

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Wiem spròbuję poczekam na odpowiedni moment pewnie znowu usłyszę że dzieci że niewyspany zmęczony itd znajdzie się 100 argumentów a przecież jak się chce to wszystko się dadobrze że chociaż tutaj mnie ktoś rozumie dzięki

1 358

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Witam mam 42 lata jestem po rozwodzie i od ponad roku w Nowym związku z facetem który jak się okazało jest osobą Aseksualną ,moim zdaniem bo wszystko zaczeło na to wskazywac ,na początku związku myślałam że poprostu długo był sam nie był w żadnym długoletnim związku jest nieśmiały ale z czasem nic się nie zmieniło bardzo go kocham jest wspaniałą ciepłą osobą o nic się nie kłucimy traktuje mnie jak księżniczkę nic mu nie mogę zarzucić tylko brak pożądania i jego zdaniem sex nie jest ważnym elementem związku o co tyle krzyku i jak można zdradzać faceta który pracuje stara się o wszystko do domu??? itp.planujemy ślub i juz sama nie wiem co mam robić ??????

1 359

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

@Nata40... masz takie opcje:    (1) odejść od niego bo seks nie jest dobry... to pewnie będzie krzywdzące dla Was oboje      (2) gwałcić go abyś Ty miała seks, co jest niemoralne i trudne i wyniszczające        (3) zrezygnować z seksu, czyli będziesz nieszczęśliwa                 (4) zdradzić kiedyś raz, a potem zdradzać dużo razy, czego moralność jest dyskusyjna

1 360

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Wiem jak to jest ale pròbowałaś może zapytać dlaczego tak jest o dziwo mòj mąż się ostatnio przedemną trochę otworzył spròbuj podrążyć temat może też ci się uda

1 361 Ostatnio edytowany przez black28 (2017-08-28 23:11:41)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Jestem... Od grudnia bez zmian.. Jest tak źle ze poszlam do psychologa.. Powiedział ze zła osoba tu siedzi.. On nie pójdzie seksu nie ma bo nie godze się na dziecko.. Uslyszalam ze ani nie chce ani nie lubi seksu. Poniżyl mnie przy znajomych. Ostatnia taka sytuacja... Albo separacja albo psycholog ma czas do jutra
inaczej się wyprowadzam.pod most. Ale to zrobię.

1 362

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Witam dziękuję za odpowiedzi ale zdrada odpada zabawki mam i to też nie jest wyjście z sytuacji gdyż to nie zastąp bliskości partnera rozmowy i drąźenie tymatu było i jest często

1 363

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Może faktycznie jakiś brak testosteronu czytałam trochę że to lubi iść w parze z umysłem a poza tym mòwienie że sex nie jest ważny to trochę egoistyczne podejście bo może dla niego tak jest ale skoro ty uwazasz inaczej to przydałoby się też trochę zrozumienia dla ciebie

1 364

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Siedze I myślę czytając jeszcze raz wszystkie opisane tu problemy i się zastanawiam ze może ja coś wyolbrzymiam bo u nas jest sex co prawda nie często i z mojej inicjatywy ale co kilka dni jest ale zdecydowałam się napisać do Was poniewaz jakiś problem istnieje skoro mój facet nie wykazuje sam inicjatywy uważa że sex może nie istnieć ,ze jak można pożądac swojeą kobietę ze to jest odruch zwierzęcy i tłumi jak mi to ostatnio oznajmił swój popęd przede wszystkim ja mysle ze on dziwnie podchodzi do tych spraw pochodzi z rodziny konserwatywnej jego mama jak się poznalismy powiedziała "synu sex nie jest najwazniejszy"dla mnie to szok on ma 38 lat nie był w związku nie miał żony nie ma dzieci uczył się długo studia potem praca jako nauczyciel chemii jego hobby to historia i czytanie książek historycznych i jak mi mówił to nigdy nie czuł pożądania do żadnej kobiety w stylu "ta mi się podoba to ja musze miec"ciągle mi mówi ze Miłość to takie czyste uczucie i nie rozumie ze Miłość i pożądanie to jedość jakaś całość ale jak już dochodzi do sexu to jest najlepszym facetem jakiego miałam i druga sprawa po alkoholu jest "normalny facet"jakby puszczały jakieś blokady moralne sama nie wiem jak wy to widzicie ?????????

1 365

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Do Del 84
Tez myślimy ze może to poziom testosteronu i napewno to zbadamy bo on jest naprawdę gotowy zrobić wszystko żebym była szczęśliwa sam też zastanawia się dlaczego tak jest ze on nie czuje tego pożądania może to kwesta wychowania może filmy porno tak go znieczulily ?cały czas analizujemy ten problem

Posty [ 1 301 do 1 365 z 1 524 ]

Strony Poprzednia 1 … 19 20 21 22 23 24 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026