Od kilku tygodni podupadam psychicznie - staram sie nie myśleć, odsunąć - ale to nic nie daje. Potrafie nie spać kilka godzin w nocy i myśleć. Kiedy to się skończy. Przy tym moje problemy finansowe i inne to pikuś - to zabiera mi energie,życie , radość. Gdzieś straciłam - chciałabym się podnieść ale to takie ciężkie. Niby proste to tylko decyzja w naszej głowie- to proste - ale jednak ciężkie.
Jeżeli mimo tego,że walczycie, kiedy nie ma rozmowy, kiedy wasze serce podpowiada, że to nie tak. Kiedy brakuje Wam sił, kiedy czujecie się nieatrakcyjni, niespełnieni, oszukani. Kiedy czujecie ,że nie ma z kim i oczym. Sami już nie wiecie w którą strone podążać. Chowacie pod płaszcz codzienności ból "nie mam życia seksualnego". Chcecie go głęboko schować i udawać,że przecież życie toczy się dalej. Wmawiacie sobie czasami kiedy przychodzi rozpacz,że może jestem dziwką, zboczeńcem, nienormalnym. Bijecie się 1000 razy z myślami - a życie ucieka. Nie dostrzegacie niebieskiego nieba, kwiatów, zapachów, dobrego jedzenia. Tak na moment kiedy udajecie, że tego nie ma.
Dobrego dnia Dla Was wszystkich