Xymena, może żona przema kocha go. Przecież miłość może miec różne oblicza. Może być ona pozbawiona pierwiastka seksualnego, taka braterska bardziej. Można przecież kochać matkę, dziecko, brata i ich nie pożądać, to może można w ten sposób kochać męża/żonę. Jeśli ma się małe albo żadne potrzeby seksualne to tym bardziej łatwo. Problem jest wtedy, gdy odczuwasz te potrzeby, pożądasz partnera a on Ciebie nie. Tu jest konflikt i taki najczęściej występuje w małżeństwach. Gdzie ktoś kogoś nie pociaga, najczęściej on jej, bo wyszła za niego z rozsądku, bo dobry był, bo dziecko w drodze itp.
I tu się nie dzwię, że ona unika fizycznej bliskości, pomimo, że poza łóżkiem dogadują się świetnie. Nie każdy ma predyspozycje jak zawodowa prostytutka, że traktuje to jak czynność do wykonania i odcina się emocjonalnie.
Wracając do przema, jeśli nie cierpi on z tego powodu, że w łożku jest jak jest, jeśli pozostałe sfery życia rekompensują mu ten brak, jeśli kocha żonę to może być z nią dalej w relacji i może układać im się dobrze. Bo tutaj dużo zależy od podejścia przema, od tego, jak on to sobie wytłumaczy i jakie ma granice tolerancji.
1 171 2017-03-25 15:53:44 Ostatnio edytowany przez adiafora (2017-03-25 15:58:59)
Podobne tematy
1 172 2017-03-25 16:02:38
Xymena, może żona przema kocha go. Przecież miłość może miec różne oblicza. Może być ona pozbawiona pierwiastka seksualnego, taka braterska bardziej. Można przecież kochać matkę, dziecko, brata i ich nie pożądać, to może można w ten sposób kochać męża/żonę. Jeśli ma się małe albo żadne potrzeby seksualne to tym bardziej łatwo. Problem jest wtedy, gdy odczuwasz te potrzeby, pożądasz partnera a on Ciebie nie. Tu jest konflikt i taki najczęściej występuje w małżeństwach. Gdzie ktoś kogoś nie pociaga, najczęściej on jej, bo wyszła za niego z rozsądku, bo dobry był, bo dziecko w drodze itp.
I tu się nie dzwię, że ona unika fizycznej bliskości, pomimo, że poza łóżkiem dogadują się świetnie. Nie każdy ma predyspozycje jak zawodowa prostytutka, że traktuje to jak czynność do wykonania i odcina się emocjonalnie.
Wracając do przema, jeśli nie cierpi on z tego powodu, że w łożku jest jak jest, jeśli pozostałe sfery życia rekompensują mu ten brak, jeśli kocha żonę to może być z nią dalej w relacji i może układać im się dobrze. Bo tutaj dużo zależy od podejścia przema, od tego, jak on to sobie wytłumaczy i jakie ma granice tolerancji.
z jednej strony racja, ale...
problem się pojawia jak jedna z tych osób spotyka na swojej drodze kogoś, kogo zaczyna pragnąć. kiedy pozna moc pożądania. i nagle sie okazuje, ze potrzeby nie są takie male, i seks jest nieziemski
nie mówię oczywiscie o osobach aseksualnych.
1 173 2017-03-25 16:32:10
oczywiście, to zresztą dość częsty scenariusz
I mało kto jest odporny na takie pokusy.
1 174 2017-03-25 16:55:34
oczywiście, to zresztą dość częsty scenariusz
I mało kto jest odporny na takie pokusy.
ano, wiem cos o tym
raz w życiu przezylam takie pozadanie - prawie nie da sie nad tym zapanowac. ida iskry nawet przy zwyklym dotyku
wszystko inne przestaje sie liczyc.
1 175 2017-03-25 19:30:21
Tak sobie czytam te wasze dalsze wpisy i zastanawiam się, czy czytacie to co jest napisane, czy tylko czytacie, ale olewacie wnioski.
Uściślę więc.
Pożądanie żony jest odczuwalne, sugeruje wiele rzeczy i rozmawiamy na wiele tematów dotyczących erotyki, seksualności - wniosek o wyjściu za mąż z rozsądku upadły. Czekam na nowy wymysły;
"Smutne jest raczej to, jak ludzie sami się oszukują." - Xymeno, życzę tobie abyś miała w życiu w połowie tak szczery związek jak nasz.
"Problem jest wtedy, gdy odczuwasz te potrzeby, pożądasz partnera a on Ciebie nie. Tu jest konflikt i taki najczęściej występuje w małżeństwach. Gdzie ktoś kogoś nie pociaga, najczęściej on jej, bo wyszła za niego z rozsądku, bo dobry był, bo dziecko w drodze itp." - No cóż; jeżeli więc często miewam wzwód w obecności żony, ale nie chce mi się seksu to co wtedy? Dziecka w drodze nie mieliśmy. Zanim się pobraliśmy mieszkaliśmy ze sobą póltorej roku, dziecko przyszło na świat rok po ślubie, więc? Kolejne nie trafienie;
"I tu się nie dzwię, że ona unika fizycznej bliskości" Gdzie coś takiego napisałem? Jakoś nie ma problemu abyśmy siedzieli przytuleni, i to dość blisko, przeważnie śpimy blisko siebie;
"problem się pojawia jak jedna z tych osób spotyka na swojej drodze kogoś, kogo zaczyna pragnąć" - to także przerabialiśmy, dużo rozmawialiśmy, skonczyło się tak samo szybko jak się urodziło bez konsumpcji - tak a propo szczerości.
"oczywiście, to zresztą dość częsty scenariusz smile I mało kto jest odporny na takie pokusy." - to zależy czym się myśli, i nad czym panuje, nad pożądaniem również można zapanować.
"raz w życiu przezylam takie pozadanie - prawie nie da sie nad tym zapanowac. ida iskry nawet przy zwyklym dotyku wink wszystko inne przestaje sie liczyc." - Miałem w swoim życiu takie osoby, jedna była nawet chętna. Ale to ja rządzę przyrodzeniem a nie przyrodzenie mną. I nie była to byle jaka kobieta.
Drogie Panie, wiele tutaj gdybacie. Jeżeli uważacie że nie oglądam żony nago, albo ona mnie, to się mylicie, często to widzi, BA nawet śpimy nago. Zwyczajnie, seks nie zapanował nad naszym życiem do tego stopnia w jaki Wy tutaj opisujecie. To wszystko. Proszę Was w następnych komentarzach, nie dramatyzujcie tyle, bo trochę mi się głupio zaczyna robić.
1 176 2017-03-25 19:37:11
przemo, luzik, nie każde zdanie jest o Tobie, aż taką gwiazda internetu nie jesteś
nie bierz więc wszystkiego co przeczytasz do siebie. Ja pisałam ogólnie, bo to problem w wielu związkach i często się tutaj przewija.
1 177 2017-03-25 19:42:57
przemo, luzik, nie każde zdanie jest o Tobie, aż taką gwiazda internetu nie jesteś
nie bierz więc wszystkiego co przeczytasz do siebie. Ja pisałam ogólnie, bo to problem w wielu związkach i często się tutaj przewija.
Odniosłem się do mitów, które tutaj padają. Na całe szczęście gwiazdą internetu nie jestem i nie kandyduję, ale mimo wszystko. Odpisałem na mity.
1 178 2017-03-25 19:49:51
To nie żadne mity. To sedno problemu. Kiedyś może to do ciebie trafi.
1 179 2017-03-25 19:58:14
zacytowałeś jakieś moje słowa, odnosząc je do siebie, a ja pisałam ogólnie, że milosć może mieć różne oblicza...że ludzie łączą się w pary z rozsądku, że wtedy nie dziwne, że ona unika bliskości itd. itp. V wtrąciła też coś z własnych doświadczeń... i tak sobie piszemy. Nie jesteś naszą myślą przewodnią, co najwyżej przyczynkiem do dyskusji, więc się nie denerwuj ![]()
1 180 2017-03-25 20:07:44
a o małżeństwie z rozsądku bardziej świadczy zanik seksu po urodzeniu dzieci niż jego brak przed ślubem
1 181 2017-03-25 22:53:11 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2017-03-25 22:54:29)
a o małżeństwie z rozsądku bardziej świadczy zanik seksu po urodzeniu dzieci niż jego brak przed ślubem
Czesto czytajac Twoje posty zastanawiam sie czy Ty naprawde wierzysz w to co piszesz, czy jestes nieswiadoma osoba do tego stopnia, czy moze pragnaca naprawde zaszkodzic ludziom ktorym piszesz rozne rzeczy?
Czasami tez zastanawiam sie czy Ty nie istniejesz tylko i wylacznie po to, aby uzmyslawiac ludziom ich bledy (tj. ich utozsamianie popedu seksualnego z miloscia) przedstawiajac je w sposob przegiety, mozliwie jak najjaskrawiej. Wydaje mi sie tez ze jestes po to aby pokazywac to do czego prowadzi brak precyzji, i odpowiednich slow.
Co do Twojego powyzszego postu - zanik popedu u kobiety po slubie najczesciej wynika z tego ze jest ona zmeczona porodem, i opieka nad 'nowonarodzonym', a NIE tym ze wziela malzenstwo z rozsadku, to po pierwsze. Po drugie - to ze ktos nie chce uprawiac seksu z druga osoba NIE musi swiadczyc koniecznie o tym ze wzial slub 'z rozsadku'. To co moze zaoferowac jedna istota drugiej, to nie tylko mozliwosc wyladowania swojego napiecie, a caly kosmos.
Blagam Cie, uswiadom to sobie - to ze Ty widzisz pod slowem 'kocham' pozadanie, NIE oznacza ze inne osoby maja tak samo. Mozna nienawidziec kogos z calej sily, i pragnac go najmocniej jak sie da. Mozna kogos uwazac za brzydkiego, i zlego, i pragnac z nim seksu, a innego za pieknego, i dobrego, i seksu z nim nie chciec. Seks nie rowna sie 'pozytywne uczucia' ani zakochanie. Zakochanie NIE rowna sie pozadanie/duze pozadanie.
Nie wiem czy musze wyjasniac to jeszcze bardziej lopatologicznie, bo robilam juz to chyba z kilka razy.
Wez sobie karteczke, i zanotuj co dokladnie masz na mysli uzywajac tego czyli 'kocha'/'nie kocha' (i innych) slow, a potem napisz prosze co sie pod nimi dla Ciebie kryje.
1 182 2017-03-26 14:12:43
Wybacz lilly, nie będę z Tobą dyskutować. Przeczytałam parę twoich postów i wynika z nich, że masz ze sobą spore problemy psychiczne. Nie powinnaś doradzać innym.
1 183 2017-03-26 21:19:32
Tak, a osoba która wmawia innym że druga strona na pewno jej nie kocha na podstawie tylko i wyłącznie tego że nie chce z nią seksu powinna... Chyba zaraz zemdleję.
Nie rozumiesz kompletnie że 'znając' kogoś z kilku postów nie możesz stwierdzić co jest przyczyną w danym przypadku?
Nie rozumiesz że nie każda kobieta pożąda/pożąda w dużym stopniu mężczyznę w którym jest zakochana?
Nie rozumiesz że niektóre kobiety nienawidząc danego mężczyzny mogą go pożądać?
Nie rozumiesz że dla niektórych seks nie ma aż takiego znaczenia, i mogą się z jego brakiem w związku czuć dobrze?
Nie rozumiesz że każdy jest inny?
1 184 2017-03-27 10:00:13
Tak, a osoba która wmawia innym że druga strona na pewno jej nie kocha na podstawie tylko i wyłącznie tego że nie chce z nią seksu powinna... Chyba zaraz zemdleję.
Nie rozumiesz kompletnie że 'znając' kogoś z kilku postów nie możesz stwierdzić co jest przyczyną w danym przypadku?
Nie rozumiesz że nie każda kobieta pożąda/pożąda w dużym stopniu mężczyznę w którym jest zakochana?
Nie rozumiesz że niektóre kobiety nienawidząc danego mężczyzny mogą go pożądać?
Nie rozumiesz że dla niektórych seks nie ma aż takiego znaczenia, i mogą się z jego brakiem w związku czuć dobrze?
Nie rozumiesz że każdy jest inny?
To co opisujesz to chyba prędzej definicja białego małżeństwa aniżeli związku. Jeżeli w związku jest duża dysproporcja w libido to nie ma zmiłuj - gdzieś to ciśnienie musi ujść. W zdrowym związku wraz z miłością idzie pożądanie i seks. Oczywiście nie zawsze idą w parze ale wtedy taki związek upada.
1 185 2017-03-27 18:55:47 Ostatnio edytowany przez nimfa_błotna (2017-03-27 18:56:01)
Tak, a osoba która wmawia innym że druga strona na pewno jej nie kocha na podstawie tylko i wyłącznie tego że nie chce z nią seksu powinna... Chyba zaraz zemdleję.
Faktycznie, zapomniałam, to jest specjalny, wyższy rodzaj miłości bez pożądania i seksu, którego my, zacofane kobiety lubiące seks, nie potrafimy zrozumieć. Nie ten poziom po prostu. A potem się takie dziwią, że mąż zdradził ![]()
1 186 2017-03-27 19:08:38
lilly25 napisał/a:Tak, a osoba która wmawia innym że druga strona na pewno jej nie kocha na podstawie tylko i wyłącznie tego że nie chce z nią seksu powinna... Chyba zaraz zemdleję.
Faktycznie, zapomniałam, to jest specjalny, wyższy rodzaj miłości bez pożądania i seksu, którego my, zacofane kobiety lubiące seks, nie potrafimy zrozumieć. Nie ten poziom po prostu
Nie wyższy, tylko po prostu inny.
---
A co jak ktoś jest np. chory, i nie ma siły na takie rzeczy?
1 187 2017-03-28 19:11:31 Ostatnio edytowany przez nimfa_błotna (2017-03-28 19:15:54)
nimfa_błotna napisał/a:lilly25 napisał/a:Tak, a osoba która wmawia innym że druga strona na pewno jej nie kocha na podstawie tylko i wyłącznie tego że nie chce z nią seksu powinna... Chyba zaraz zemdleję.
Faktycznie, zapomniałam, to jest specjalny, wyższy rodzaj miłości bez pożądania i seksu, którego my, zacofane kobiety lubiące seks, nie potrafimy zrozumieć. Nie ten poziom po prostu
Nie wyższy, tylko po prostu inny.
---
A co jak ktoś jest np. chory, i nie ma siły na takie rzeczy?
Wydawało mi się, że rozmawiamy tu o miłości (i seksie) partnerskim, a nie o miłości braterskiej /siostrzanej (bo chyba taką "inną" miłość masz właśnie na myśli), ani o przyjaźni (chociaż wiele opisywanych w tym wątku sytuacji kwalifikuje się jako układ, przyjaźń, przyzwyczajenie, strach przed zmianami i dowolny koktajl wszystkich powyższych). Nie rozumiesz w ogóle tej różnicy, więc oszczędź sobie i wszystkim wypowiadania się na tematy, których nie rozumiesz, bo siejesz tylko zamęt.
Poza tym dyskutujemy o sytuacji, w której brak seksu trwa LATAMI. I jeśli ktoś nie ma latami ochoty na seks, to rzeczywiście jest chory albo ma ze sobą jakiś problem, tylko dlaczego zmusza swojego partnera do celibatu? I w czym "zmuszanie do seksu" jest gorsze od zmuszania do celibatu?
"Takie rzeczy".... a fuj, a be, jakież to obrzydliwe rzeczy on/ona chce robić..... ![]()
1 188 2017-03-29 11:15:09
Rety jak w ogóle można rozważać związek kiedy nie ma w nim seksu mimo, że jedna ze stron chce go uprawiać? Przecież to wystarczający powód do rozwodu.
1 189 2017-03-29 15:11:17 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2017-03-29 15:12:52)
Wydawało mi się, że rozmawiamy tu o miłości (i seksie) partnerskim, a nie o miłości braterskiej /siostrzanej (bo chyba taką "inną" miłość masz właśnie na myśli), ani o przyjaźni (chociaż wiele opisywanych w tym wątku sytuacji kwalifikuje się jako układ, przyjaźń, przyzwyczajenie, strach przed zmianami i dowolny koktajl wszystkich powyższych). Nie rozumiesz w ogóle tej różnicy, więc oszczędź sobie i wszystkim wypowiadania się na tematy, których nie rozumiesz, bo siejesz tylko zamęt.
To Ty ( i masa Tobie podobnych osób) NIE rozumiecie że zakochanie w mężczyźnie może istnieć bez uczucia/ze słabym uczuciem pożądania skierowanym na niego. Ja również nie mówię o miłości siostrzanej/braterskiej. Tak samo jak możliwa jest nienawiść do danego mężczyzny, i odczuwanie do niego pożądania/dużego pożądania. Jak sobię mam przypomnieć tego, który mnie najmocniej podniecał, to był to właśnie mężczyzna, którego wręcz momentami nie znosiłam, a ten w którym byłam, i jestem zakochana do szaleństwa (tak, to "do szaleństwa" nie jest tutaj przesadą) budził u mnie zaledwie letnie uczucia erotyczne.
Słowa swoje kilka postów wstecz kierowałam do Xymeny, ponieważ w każdym wątku jako jedyny możliwy powód tego że kobieta/mężczyzna stracił/a ochotę na seks podaje ona jako pewnik, że cyt. 'ona/on Cię już nie kocha', znając sytuację, i osobę tylko i wyłącznie z kilku zdań napisanych przez drugą stronę, jakby zupełnie do niej nie docierało że powodów może być mnóstwo (z prostszych - złe samopoczucie partnerki/partnera, utrata popędu na skutek przyjmowania określonych lekarstw/zmiany diety, uraz, konflikt wewnętrzny, choroba, problemy w rodzinie itd. itp.)
Wy potraficie widzieć tylko to co chcecie widzieć (i to jeszcze zawsze najgrosze) czyli układ/oszustwo/zanik uczuć.
Ja mącę bo proszę o precyzowanie pojęć?
Poza tym dyskutujemy o sytuacji, w której brak seksu trwa LATAMI. I jeśli ktoś nie ma latami ochoty na seks, to rzeczywiście jest chory albo ma ze sobą jakiś problem, tylko dlaczego zmusza swojego partnera do celibatu? I w czym "zmuszanie do seksu" jest gorsze od zmuszania do celibatu?
"Takie rzeczy".... a fuj, a be, jakież to obrzydliwe rzeczy on/ona chce robić.....
W tym czym bicie gorsze jest, od sprzeciwiania się byciu bitym.
---
Seks sam w sobie jest neutralny.
1 190 2017-03-29 15:14:10
Rety jak w ogóle można rozważać związek kiedy nie ma w nim seksu mimo, że jedna ze stron chce go uprawiać? Przecież to wystarczający powód do rozwodu.
A byłeś kiedyś zakochany?
1 191 2017-03-29 15:17:45
-set- napisał/a:Rety jak w ogóle można rozważać związek kiedy nie ma w nim seksu mimo, że jedna ze stron chce go uprawiać? Przecież to wystarczający powód do rozwodu.
A byłeś kiedyś zakochany?
Byłem ale na miłości związek daleko nie ujedzie. To tak jakby powiedzieć dziewczynie, że jest brzydka jak noc i jej nie tknę ale ma bogatą osobowość i za to ją kocham.
1 192 2017-03-30 18:45:26
lilly25 napisał/a:-set- napisał/a:Rety jak w ogóle można rozważać związek kiedy nie ma w nim seksu mimo, że jedna ze stron chce go uprawiać? Przecież to wystarczający powód do rozwodu.
A byłeś kiedyś zakochany?
Byłem ale na miłości związek daleko nie ujedzie. To tak jakby powiedzieć dziewczynie, że jest brzydka jak noc i jej nie tknę ale ma bogatą osobowość i za to ją kocham.
I odwrotnie. To tak jakby powiedzieć facetowi, że jest dla mnie obrzydliwy i go nie tknę, ale ma ciekawą osobowość i za to go kocham ![]()
1 193 2017-03-30 19:57:36
Ale moze byc tez tak ze uwaza sie swoja dziewczyne/chlopaka za ladna/bardzo ladna, ladnego/b. ladnego, a pozadania sie nie odczuwa/odczuwa slabo.
1 194 2017-03-30 21:03:19
Ale moze byc tez tak ze uwaza sie swoja dziewczyne/chlopaka za ladna/bardzo ladna, ladnego/b. ladnego, a pozadania sie nie odczuwa/odczuwa slabo.
Znaczy że on mi się ku*****sko podoba (czyli jest dla mnie bardzo atrakcyjny), ale jednocześnie mnie nie pociąga (czyli nie jest jednak atrakcyjny)? To jest zaburzenie.
I jak mogłabym w ogóle być z kimś, kto mnie nie pociąga? Nie widzę sensu zaczynania takiego związku w ogóle.
EOT
1 195 2017-03-30 21:09:51
lilly25 napisał/a:Ale moze byc tez tak ze uwaza sie swoja dziewczyne/chlopaka za ladna/bardzo ladna, ladnego/b. ladnego, a pozadania sie nie odczuwa/odczuwa slabo.
Znaczy że on mi się ku*****sko podoba (czyli jest dla mnie bardzo atrakcyjny), ale jednocześnie mnie nie pociąga (czyli nie jest jednak atrakcyjny)? To jest zaburzenie.
I jak mogłabym w ogóle być z kimś, kto mnie nie pociąga? Nie widzę sensu zaczynania takiego związku w ogóle.
EOT
Tak, jest to możliwe że dana osoba się bardzo podoba drugiej osobie pod względem estetycznym, ale nie podnieca (odwrotne przypadki czyli nie do końca podoba się pod względem estetycznym ale bardzo podnieca - także).
Co do tego drugiego, to rozumiem że Ty byś nie mogła być z kimś kogo nie podniecasz, ale istnieją osoby którym to nie przeszkadza. I jeszcze jedna rzecz - to chyba też jest ważne czy nie podnieca od początku, czy od jakiegoś czasu bo przecież po jakimś czasie bycia w związku (kilka lat) uczucie pożądania tak czy siak powoli zanika.
1 196 2017-03-31 13:26:34
lilly25 takich kobiet jak ty faceci powinni się wystrzegać dla własnego bezpieczeństwa....
1 197 2017-03-31 15:18:22 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2017-03-31 15:19:13)
lilly25 takich kobiet jak ty faceci powinni się wystrzegać dla własnego bezpieczeństwa....
Jakich? Umiejących dokładnie precyzować? Umiejących dostrzegać inne (niż większość) przyczyny jakiegoś zachowania? Myślących mniej topornie niż reszta? Wykazujących się większym zrozumieniem dla problemów innych?
1 198 2017-03-31 16:29:15
-set- napisał/a:lilly25 takich kobiet jak ty faceci powinni się wystrzegać dla własnego bezpieczeństwa....
Jakich? Umiejących dokładnie precyzować? Umiejących dostrzegać inne (niż większość) przyczyny jakiegoś zachowania? Myślących mniej topornie niż reszta? Wykazujących się większym zrozumieniem dla problemów innych?
hihihi, podoba mi sie ![]()
kazdy jest na swoj sposob dziwakiem
lilly nikomu nie robi krzywdy przeciez
jest na tym forum duzo wiecej ludzi,którzy krzywdza innych -zdradzacze,klamcy, oszusci, buce, hipokryci i chamidla.
ja raczej tych ludzi bym sie wystrzegala dla mojego wlasnego bezpieczenstwa
1 199 2017-03-31 19:02:43
lilly25 takich kobiet jak ty faceci powinni się wystrzegać dla własnego bezpieczeństwa....
Myślę, że właśnie to robią i dlatego ona tu jest..... I niestety wybrała sobie to forum, gdzie ludzie dzielą się z innymi swoim doświadczeniem, a ona postanowiła na siłę dzielić się swoim NIEDOŚWIADCZENIEM.
1 200 2017-03-31 19:41:05 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2017-03-31 20:07:19)
-set- napisał/a:lilly25 takich kobiet jak ty faceci powinni się wystrzegać dla własnego bezpieczeństwa....
Myślę, że właśnie to robią i dlatego ona tu jest..... I niestety wybrała sobie to forum, gdzie ludzie dzielą się z innymi swoim doświadczeniem, a ona postanowiła na siłę dzielić się swoim NIEDOŚWIADCZENIEM.
Ci z którymi miałam kontakt, twierdzili na ogół że tak wspaniałej kobiety nie znali.
Nie rozumiem skąd ta niechęć do mojej osoby na tym forum; jestem kulturalną, i współczującą osobą która lubi wyprowadzać innych z kompleksów (np. w tematach dot. brzydoty), dbam o to aby inni jasno się wyrażali mając na względzie porozumienie, nie pozwalam aby inni obniżali bez powodu czyjąś wartość, wiele widzę, i staram się dużo z siebie dawać.
Zastanów się proszę co Cię tak drażni w moich kulturalnie napisanych postach, w których staram się po prostu ROZJAŚNIAĆ i proszę o precyzję, a może dowiesz się czegoś nowego o sobie.
To zastanawiające że osoba miła, dbająca o porozumienie, i o to aby nikt z osób tu nieobecnych (czyli np. żon/mężów autorów/autorek) nie został niesprawiedliwie osądzony widziana jest w tak zły sposób. Zastanówcie się nad sobą proszę, bo wiele to o was mówi.
Jestem nienormalna/niedoświadczona/nieświadoma, bo uświadamiam innych że powodów braku ochoty na tę aktywność może być mnóstwo, i dawanie w każdym przypadku odpowiedzi -'ona/on Cię już nie kocha' to zazwyczaj (a właściwie - zawsze) krótkowzroczne, niesprawiedliwe nadużycie? No błagam Cię. To chyba ci którzy widzą jako odpowiedź na każdy taki problem niejasne, abstrakcyjne 'brak miłości' są niedoświadczeni/nie znający siebie/nieświadomi.
Zadajcie sobie pytanie - czy nie uczestnicząc w rozprawie chciałabym/chciałbym, aby ktoś z całą pewnością wypowiadał się o moich motywach?
Cały czas chodzi mi tylko o to że powodów może być MNÓSTWO, oraz uświadamiam (bo znam to z własnego doświadczenia) że psychika ludzka jest budowlą bardzo skomplikowaną, i może być np. tak, że ktoś nam się pod względem estetycznym podoba, ale nie pociąga.
1 201 2017-04-01 19:04:08
lilly25 nie wiem na ile jesteś doświadczona w sprawach seksu ale nie istnieje udany związek bez tego aspektu (pomijamy białe małżeństwa). Nie ma co się oszukiwać - można uprawiać seks bez miłości i czerpać z tego przyjemność ale nie da się na dłuższą metę kochać bez udanego seksu. Wiele kobiet i mężczyzn napisało na forum jak czują się kiedy ich partnerzy odsuwają się od wspólnego łoża. Nikt Cie tu nie atakuje - każdy stara Ci się wytłumaczyć, że prawdziwy związek to nie tylko patrzenie cały czas na siebie i trzymanie się za rączkę....
1 202 2017-04-01 19:57:29
lilly25 napisał/a:-set- napisał/a:Rety jak w ogóle można rozważać związek kiedy nie ma w nim seksu mimo, że jedna ze stron chce go uprawiać? Przecież to wystarczający powód do rozwodu.
A byłeś kiedyś zakochany?
Byłem ale na miłości związek daleko nie ujedzie. To tak jakby powiedzieć dziewczynie, że jest brzydka jak noc i jej nie tknę ale ma bogatą osobowość i za to ją kocham.
Współczuję tobie, jeżeli dla ciebie związki na miłości nie ujadą. To właśnie one zajeżdżają bardzo daleko, o wiele dalej niż takie zawierane z rozsądku czy fascynacji seksem. Zwyczajnie, nigdy nie byłeś w związku gdzie jedna strona położy głowę za drugą i opowiadasz farmazony.
Powiem tobie że "białe małżeństwa" to również są małżeństwa, związki... Nie dorabiaj ideologii do czegoś, czego nie rozumiesz.
1 203 2017-04-01 19:59:49
lilly25 takich kobiet jak ty faceci powinni się wystrzegać dla własnego bezpieczeństwa....
Podzielam Twoje zdanie, bo takich jak ty kobiety powinny się wystrzegać. Wystarczy że umknie aspekt ciała, i już kompletnie nie masz nic do powiedzenia, do przeżycia..
1 204 2017-04-02 09:40:31
Współczuję tobie, jeżeli dla ciebie związki na miłości nie ujadą. To właśnie one zajeżdżają bardzo daleko, o wiele dalej niż takie zawierane z rozsądku czy fascynacji seksem. Zwyczajnie, nigdy nie byłeś w związku gdzie jedna strona położy głowę za drugą i opowiadasz farmazony. Powiem tobie że "białe małżeństwa" to również są małżeństwa, związki... Nie dorabiaj ideologii do czegoś, czego nie rozumiesz.
Mówisz na swoim przykładzie czy prowadziłeś jakieś badania? A ja powiem Tobie, że farmazony to Ty opowiadasz. I ja też je kiedyś opowiadałam. I dobrze rozumiesz, co napisałam set. Że związek bez intymności, bliskości i seksu nie przetrwa. Doskonale rozumiesz, co on napisał, ale przekręcasz, przeinaczasz sens. Bo lubisz oszukiwać się. Żona Cię wykastrowała, a Ty jeszcze sobie wmawiasz, że jesteś z tego powodu zadowolony.
Bardzo lubisz oszukiwać się. Ja też byłam kiedyś dokładnie w tym samym miejscu, w którym Ty jesteś teraz - przez kilka lat wmawiałam sobie, że seks jest nieważny, uwierzyłam w to nawet.
I to działa - do czasu, kiedy spotkasz tę osobę, która działa na Ciebie tak, że sam jej dotyk elektryzuje Ciebie (to coś właśnie to "coś", pożądanie) i to jest już wtedy nie do powstrzymania.
I życzę Tobie, żebyś jak najszybciej spotkał taką kobietę, a otworzą Ci się w końcu oczy.
1 205 2017-04-02 09:42:36 Ostatnio edytowany przez nimfa_błotna (2017-04-02 09:52:59)
Współczuję tobie, jeżeli dla ciebie związki na miłości nie ujadą. To właśnie one zajeżdżają bardzo daleko, o wiele dalej niż takie zawierane z rozsądku czy fascynacji seksem. Zwyczajnie, nigdy nie byłeś w związku gdzie jedna strona położy głowę za drugą i opowiadasz farmazony. Powiem tobie że "białe małżeństwa" to również są małżeństwa, związki... Nie dorabiaj ideologii do czegoś, czego nie rozumiesz.
Mówisz na swoim przykładzie czy prowadziłeś jakieś badania? A ja powiem Tobie, że farmazony to Ty opowiadasz. I ja też je kiedyś opowiadałam. I dobrze rozumiesz, co napisałam set. Że związek bez intymności, bliskości i seksu nie przetrwa. Doskonale rozumiesz, co on napisał, ale przekręcasz, przeinaczasz sens. Bo lubisz oszukiwać się. Żona Cię wykastrowała, a Ty jeszcze sobie wmawiasz, że jesteś z tego powodu zadowolony. Nie dorabiaj ideologii do czegoś, czego nie rozumiesz ![]()
A białe małżeństwa to nie związki, to układy. Bardzo lubisz oszukiwać się. Ja też byłam kiedyś dokładnie w tym samym miejscu, w którym Ty jesteś teraz - przez kilka lat wmawiałam sobie, że seks jest nieważny, uwierzyłam w to nawet.
I to działa - do czasu, kiedy spotkasz tę osobę, która działa na Ciebie tak, że sam jej dotyk będzie elektryzował Ciebie (to coś właśnie to "coś", pożądanie) i to jest już wtedy nie do powstrzymania.
I życzę Tobie, żebyś jak najszybciej spotkał taką kobietę, a otworzą Ci się w końcu oczy.
Zobaczysz wtedy, jak "daleko" zajeżdżają białe małżeństwa i inne układy, w których nie ma miłości. Bo jeśli się kocha druga osobę, to się nie zaniedbuje jej potrzeb. A tu jedna osoba zadecydowała, ze seksu nie będzie.
1 206 2017-04-02 11:02:43 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2017-04-02 11:11:37)
lilly25 napisał/a:Ale moze byc tez tak ze uwaza sie swoja dziewczyne/chlopaka za ladna/bardzo ladna, ladnego/b. ladnego, a pozadania sie nie odczuwa/odczuwa slabo.
Znaczy że on mi się ku*****sko podoba (czyli jest dla mnie bardzo atrakcyjny), ale jednocześnie mnie nie pociąga (czyli nie jest jednak atrakcyjny)? To jest zaburzenie.
I jak mogłabym w ogóle być z kimś, kto mnie nie pociąga? Nie widzę sensu zaczynania takiego związku w ogóle.
EOT
Myślę że nieporozumienie bierze się tutaj z tego że słowo "podobać się" nie jest precyzyjne.
Dam taki przykład - piękne obrazy/rzeźby w galerii sztuki wywołują pozytywne odczucia estetyczne, ale pożądania - nie. "Podobanie się" (w kontekście relacji k-m) może być również takim wyizolowanym sądem smaku, nie uruchamiającym nic z palety przeżyć seksualnych. Znam to z doświadczenia, bo jedni mężczyźni pomimo tego że ich uroda wyjątkowo głaskała mój zmysł estetyczny budzili we mnie zaledwie letnie uczucia seksualne, a inni, których określiłabym jako średnich patrząc na nich jako "dzieła sztuki" - wręcz żrące.
To nie zaburzenie, wielu ludzi tak ma.
Oczywiscie jedno moze iść w parze z drugim, ale NIE zawsze tak jest i przypominanie o tym uważam za potrzebne, bo niektórzy nie zdają sobie z tego sprawy.
PS Samo słowo atrakcyjny również nie odnosi się tylko do atrakcji seksualnej, dopiero z "seksualnie" znaczy że atrakcyjny seksualnie. Można używać tego słowa mówiąc np. o przywódcach (że są atrakcyjni bo pociągają za sobą tłumy).
Myślę że podniecający/wzbudzający pożądanie gdy mówimy o sferze seksualnej będzie tutaj najjaśniejsze.
przemo_polo napisał/a:Współczuję tobie, jeżeli dla ciebie związki na miłości nie ujadą. To właśnie one zajeżdżają bardzo daleko, o wiele dalej niż takie zawierane z rozsądku czy fascynacji seksem. Zwyczajnie, nigdy nie byłeś w związku gdzie jedna strona położy głowę za drugą i opowiadasz farmazony. Powiem tobie że "białe małżeństwa" to również są małżeństwa, związki... Nie dorabiaj ideologii do czegoś, czego nie rozumiesz.
Mówisz na swoim przykładzie czy prowadziłeś jakieś badania? A ja powiem Tobie, że farmazony to Ty opowiadasz. I ja też je kiedyś opowiadałam. I dobrze rozumiesz, co napisałam set. Że związek bez intymności, bliskości i seksu nie przetrwa. Doskonale rozumiesz, co on napisał, ale przekręcasz, przeinaczasz sens. Bo lubisz oszukiwać się. Żona Cię wykastrowała, a Ty jeszcze sobie wmawiasz, że jesteś z tego powodu zadowolony.
Bardzo lubisz oszukiwać się. Ja też byłam kiedyś dokładnie w tym samym miejscu, w którym Ty jesteś teraz - przez kilka lat wmawiałam sobie, że seks jest nieważny, uwierzyłam w to nawet.
I to działa - do czasu, kiedy spotkasz tę osobę, która działa na Ciebie tak, że sam jej dotyk elektryzuje Ciebie (to coś właśnie to "coś", pożądanie) i to jest już wtedy nie do powstrzymania.
I życzę Tobie, żebyś jak najszybciej spotkał taką kobietę, a otworzą Ci się w końcu oczy.
On to on, Ty to Ty. To że Ty tak kiedyś uważałaś, a jednak zmieniłaś zdanie, nie oznacza że droga w jego przypadku będzie przebiegać podobnie/tak samo. Każdy człowiek jest inny - niby banał, a na każdym kroku się o tym zapomina.
każdy stara Ci się wytłumaczyć, że prawdziwy związek to nie tylko patrzenie cały czas na siebie i trzymanie się za rączkę....
Na szczęście nie ma jedynej-słusznej definicji prawdziwego związku, i każdy wybiera taki jaki mu najbardziej odpowiada.
1 207 2017-04-04 12:14:15
Znamienita większość ludzi łączy się w pary z prostych powodów - z miłości i pożądania czyli dla zaspokojenia swoich potrzeb emocjonalnych i popędu, które w takim przypadku wynikają bezpośrednio z siebie. Ten wątek forum poświęcony jest ludziom, których partnerzy przestali odczuwać właśnie pożądanie w stosunku do nich. Nie do końca łapie, o czym tak dokładnie pisze lilly25 mówiąc, że nie ma jednej jedynej definicji związku. Zazwyczaj sytuacja jest prosta skoro kochamy się to i się sobie podobamy i chcemy uprawiać sex albo nie i nie ma związku.
1 208 2017-04-04 12:58:01
Znamienita większość ludzi łączy się w pary z prostych powodów - z miłości i pożądania czyli dla zaspokojenia swoich potrzeb emocjonalnych i popędu, które w takim przypadku wynikają bezpośrednio z siebie. Ten wątek forum poświęcony jest ludziom, których partnerzy przestali odczuwać właśnie pożądanie w stosunku do nich. Nie do końca łapie, o czym tak dokładnie pisze lilly25 mówiąc, że nie ma jednej jedynej definicji związku. Zazwyczaj sytuacja jest prosta skoro kochamy się to i się sobie podobamy i chcemy uprawiać sex albo nie i nie ma związku.
przykro mi, ale tak nie jest
bo są chociażby osoby aseksualne, które w większości też chcą być w związku i i być z kimś - poza jednym aspektem (brakiem seksu) nic ich nie różni od tych, co chcą związku z seksem.
A niektórzy ludzie chcą samego seksu bez zwiazku.
Związek związku (małżeństwa) i miłości to tak naprawdę bardzo młody "wynalazek". Dawniej rzadko zawierało się małżeństwa z miłości. To była umowa handlowa, zabezpieczenie na starość itp. Uprawiało się wtedy seks bardziej dla prokreacji niż przyjemności (szczególnie kobiety tej przyjemności nie miały).
1 209 2017-04-05 09:23:06
-set- napisał/a:Znamienita większość ludzi łączy się w pary z prostych powodów - z miłości i pożądania czyli dla zaspokojenia swoich potrzeb emocjonalnych i popędu, które w takim przypadku wynikają bezpośrednio z siebie. Ten wątek forum poświęcony jest ludziom, których partnerzy przestali odczuwać właśnie pożądanie w stosunku do nich. Nie do końca łapie, o czym tak dokładnie pisze lilly25 mówiąc, że nie ma jednej jedynej definicji związku. Zazwyczaj sytuacja jest prosta skoro kochamy się to i się sobie podobamy i chcemy uprawiać sex albo nie i nie ma związku.
przykro mi, ale tak nie jest
bo są chociażby osoby aseksualne, które w większości też chcą być w związku i i być z kimś - poza jednym aspektem (brakiem seksu) nic ich nie różni od tych, co chcą związku z seksem.
A niektórzy ludzie chcą samego seksu bez zwiazku.Związek związku (małżeństwa) i miłości to tak naprawdę bardzo młody "wynalazek". Dawniej rzadko zawierało się małżeństwa z miłości. To była umowa handlowa, zabezpieczenie na starość itp. Uprawiało się wtedy seks bardziej dla prokreacji niż przyjemności (szczególnie kobiety tej przyjemności nie miały).
Masz rację, ale zaznaczyłem, że "znamienita większość";). Obecnie też wasza seksualność jest czasem poddawana ogromnej krytyce...
1 210 2017-04-05 09:26:39 Ostatnio edytowany przez _v_ (2017-04-05 09:27:04)
wasza znaczy czyja?
1 211 2017-04-05 22:32:24
przemo_polo napisał/a:Współczuję tobie, jeżeli dla ciebie związki na miłości nie ujadą. To właśnie one zajeżdżają bardzo daleko, o wiele dalej niż takie zawierane z rozsądku czy fascynacji seksem. Zwyczajnie, nigdy nie byłeś w związku gdzie jedna strona położy głowę za drugą i opowiadasz farmazony. Powiem tobie że "białe małżeństwa" to również są małżeństwa, związki... Nie dorabiaj ideologii do czegoś, czego nie rozumiesz.
Mówisz na swoim przykładzie czy prowadziłeś jakieś badania? A ja powiem Tobie, że farmazony to Ty opowiadasz. I ja też je kiedyś opowiadałam. I dobrze rozumiesz, co napisałam set. Że związek bez intymności, bliskości i seksu nie przetrwa. Doskonale rozumiesz, co on napisał, ale przekręcasz, przeinaczasz sens. Bo lubisz oszukiwać się. Żona Cię wykastrowała, a Ty jeszcze sobie wmawiasz, że jesteś z tego powodu zadowolony. Nie dorabiaj ideologii do czegoś, czego nie rozumiesz
A białe małżeństwa to nie związki, to układy. Bardzo lubisz oszukiwać się. Ja też byłam kiedyś dokładnie w tym samym miejscu, w którym Ty jesteś teraz - przez kilka lat wmawiałam sobie, że seks jest nieważny, uwierzyłam w to nawet.
I to działa - do czasu, kiedy spotkasz tę osobę, która działa na Ciebie tak, że sam jej dotyk będzie elektryzował Ciebie (to coś właśnie to "coś", pożądanie) i to jest już wtedy nie do powstrzymania.
I życzę Tobie, żebyś jak najszybciej spotkał taką kobietę, a otworzą Ci się w końcu oczy.
Zobaczysz wtedy, jak "daleko" zajeżdżają białe małżeństwa i inne układy, w których nie ma miłości. Bo jeśli się kocha druga osobę, to się nie zaniedbuje jej potrzeb. A tu jedna osoba zadecydowała, ze seksu nie będzie.
A gdzie ja napisałem że jestem wykastrowany, albo że żona mi odmawia? Nigdzie. Masz tę dziwną przypadłość sugerowana że coś jest tak a tak. Gdyby nam przyszła ochota na seks, żadne z nas nie odmówiłoby, nie powiedzialoby że nic z tego. Ani ja żonie, ani żona mnie niczego nie zakazuje. Co za tym idzie, nie ma mowy o kastracji. Nie wiem skąd więc twoje wnioski. Jeśli się kocha to się kocha całość. Ze wszystkimi zaletami i wadami. Stan braku seksu nie oceniam ani jako zalety, ani jako wady. Pisałem o tym już wielokrotnie, w swojej pracy mam na codzień do czynienia z kobietami bardzo atrakcyjnymi. Często żartujemy. Mam dwie przyjaciółki, które gdybym chciał, to seks byłby obecny. Ale nie jestem tym zainteresowany. Bywałem.już w sytuacjach mocno podbramkowych gdzie dość twardo musiałem powiedzieć nie. Jak widzisz więc, daleko mi do kastracji.
1 212 2017-04-05 22:39:02 Ostatnio edytowany przez przemo_polo (2017-04-05 23:00:59)
@nimfa_blotna dodam jeszcze że nie czuję abym był nieszczęśliwy, albo żeby mi czegoś brakowało. A co mają do zaoferowania owe wspaniałe kochanki, wspomniane przez ciebie? No cóż, jak dla mnie kobieta to dużo więcej niż cycki i ekstra doopa do walenia. A jak dla mnie, sytuacja którą opisałaś, tak ładnie szukając słów usprawiedliwienia dla siebie, że nagle spotkałaś kogoś i puściły wszelkie hamulce... Zwyczajnie zdradziłaś. A dla zdrady usprawiedliwienia szukają tylko zdradzający. Dla mnie osoby z którymi mi nigdy nie będzie po drodze. Najgorszy sort człowieka. Wybacz, ale tak właśnie uważam.
1 213 2017-04-06 00:24:33 Ostatnio edytowany przez nimfa_błotna (2017-04-06 00:26:14)
Sam sobie przeczysz - jak poniżej. Widać, że mocno Tobą tąpnęła ta sytuacja. Poczytaj siebie poniżej.
A gdzie ja napisałem że jestem wykastrowany, albo że żona mi odmawia?.
"U nas ten stan trwa już kilka lat"
"Nie oczekuje że Żona będzie mi wierna, w sumie, to nawet chciałbym aby sobie kogoś na boku do seksu znalazła"
"jeżeli więc często miewam wzwód w obecności żony, ale nie chce mi się seksu"
"zwyczajnie, seks mnie przestał interesować."
"dzisiaj nie mam na nic ochoty."
"nie ślinię się na widok atrakcyjnej kobiety. Nie interesują mnie inne kobiety, ani nie zabiegami o romanse. Wizyty u Pań także mnie nie interesują."
"Mam dwie przyjaciółki, które gdybym chciał, to seks byłby obecny. Ale nie jestem tym zainteresowany."
Gdyby nam przyszła ochota na seks, żadne z nas nie odmówiłoby, nie powiedzialoby że nic z tego.
"U nas ten stan trwa już kilka lat"
życzę tobie abyś miała w życiu w połowie tak szczery związek jak nasz.
"zawsze chciałem dużo rozmawiać o tym, co możemy a czego nie warto... Dzisiaj się dowiaduję że w sumie to ona nie chciała, że wiele udawała, że ją wiele z tych rzeczy wcale nie kręciło, ale bawiła się dla świętego spokoju"
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
(...) A jak dla mnie, sytuacja którą opisałaś, tak ładnie szukając słów usprawiedliwienia dla siebie, że nagle spotkałaś kogoś i puściły wszelkie hamulce... Zwyczajnie zdradziłaś. A dla zdrady usprawiedliwienia szukają tylko zdradzający. Dla mnie osoby z którymi mi nigdy nie będzie po drodze. Najgorszy sort człowieka. Wybacz, ale tak właśnie uważam.
Nie mam Ci czego wybaczać, bo dla mnie jesteś po prostu smutnym, błądzącym, zagubionym w życiu człowiekiem. A ja nie zdradziłam. Rok po rozwodzie spotkałam kogoś i zakochałam się i mamy teraz wspaniały, namiętny i urozmaicony seks - codziennie
Czego i Tobie życzę.
Jestem żywym dowodem na to, że można i trzeba inaczej. I dlatego tak Cię irytują moje wypowiedzi.
1 214 2017-04-25 16:29:43
Ja tam się wtrącać nie będę ale jedno wiem że chwalenie się seksem jest co bynajmniej podejrzane i alarmujące
. Dzień dobry.
1 215 2017-04-25 16:55:08
Ja tam się wtrącać nie będę ale jedno wiem że chwalenie się seksem jest co bynajmniej podejrzane i alarmujące
. Dzień dobry.
Tak mamy my mężczyźni, kobiety jak widać mają inaczej. ![]()
1 216 2017-04-25 17:01:49
piot75r napisał/a:Ja tam się wtrącać nie będę ale jedno wiem że chwalenie się seksem jest co bynajmniej podejrzane i alarmujące
. Dzień dobry.
Tak mamy my mężczyźni, kobiety jak widać mają inaczej.
Dziś odkryłem to forum i czuję się jak Kolumb.
1 217 2017-04-26 19:02:09
Hej! Myślałam że to ze mną jest coś nie tak aż trafiłam tutaj...
Mam 28 lat , prawie 2 lata po ślubie, przed ślubem dwa lata wspólne. Mąż starszy o 3 lata. Seksu brak...Albo jest raz na kwartał.
Zaczynając od początku- poznaliśmy się - bardzo szybko ze sobą zamieszkaliśmy wtedy juz ten seks był rzadki- raz na 2 tyg, raz na miesiąc. Wtedy myślałam że mi to wystarczy choc jestem kobietą z dużym popędem. Po roku mąż mi się odświadczył- kolejny rok zleciał na planowaniu wesela- seks był od przypadku do przypadku... Pół roku przed ślubem nie było nic.. Tłumaczył ze nie chce bym brała tabletki anty i tez szła ciężarna do śłubu . Czemu wtedy mnie cholera nic nie tknęło !!!
Po ślubie seks stał się świętem . Wiele awantur , kłótni, płaczu mojego, słuchana że to ja mam z tym problem i że mam sobie znalezc kochanka przeżyłam . Czułam się nieatrakcyjna kompletnie. Jak był juz seks to trwał kilka minut z łaską - zero spontanu... Tłumaczył ze on nie ma poprostu takiego libido jak ja. Do specjalisty sie nie zgodził i nie zgodzi. Teraz będą prawie 2 lata po slubie kochamy się raz na kwartał bo On chce zrobić dziecko . Nie zapyta czy się pokochamy tylko czy zrobimy dziecko...
Wiecie co jest najgorsze ? Ze ja wcale nie chce miec z nim tego dziecka . Czuje się jak materiał rodzenia w jego oczach. Nie raz mu to mowiłam . Boli też to , że staram się dobrze wyglądać dla niego a tak naprawde przyciągam innych facetów a nie swojego męża. Ostatnio po 4 miesiacach zechciał ale wiecie co to mi sie nie chciało. Nie będę klaskać uszami z radości że on chce poswiecić na mnie kilka minut żeby zrobić dziecko . Wszytskim dookola opowiada ze się ostro staramy... Rodzina dopytuje, a on zwala winę na mnie prace i chęć robienia kariery .Kochanki nie ma bo cały czas siedzi w domu ze mną. W trasie tez nie ma bo wraca szybko do domu. Nie wiem co się dzieje ale cholera nie widzę tego dalej. Temat przestał być poruszany. Mam dość ciągłych kłótni i zwalania winy na mój wielki popęd. Top chyba jest normalne ze w tym wieku chce po prostu się z nim kochać !
Frustracja narasta. Nie wiem co mam robić , myślę o rozwodzie tyle ,że on jest miły, troskliwy, przytuli choć nie ucałuje bo twierdzi że caluje go zbyt agresywnie i nie potrafię być delikatna. Mam dość. najgorsze jest to że non stop pojawia się ktoś kto moglby mi dac to czego ja nie mam a ja nie chce korzystac z takiego wyjscia z sytuacji . Choć nie przeczę że o tym myślałam nie raz.
1 218 2017-04-26 19:41:12
no to jak sie non stop ktos pojawia, to zakoncz te farse i ruszaj do przodu
nie ob jeden jest troskliwy i przytula - uwierz mi
ja "stracilam" 8 lat na związek bez seksu
nie warto
1 219 2017-04-26 19:55:42
Hej! Myślałam że to ze mną jest coś nie tak aż trafiłam tutaj...
Mam 28 lat , prawie 2 lata po ślubie, przed ślubem dwa lata wspólne. Mąż starszy o 3 lata. Seksu brak...Albo jest raz na kwartał.
Zaczynając od początku- poznaliśmy się - bardzo szybko ze sobą zamieszkaliśmy wtedy juz ten seks był rzadki- raz na 2 tyg, raz na miesiąc. Wtedy myślałam że mi to wystarczy choc jestem kobietą z dużym popędem. Po roku mąż mi się odświadczył- kolejny rok zleciał na planowaniu wesela- seks był od przypadku do przypadku... Pół roku przed ślubem nie było nic.. Tłumaczył ze nie chce bym brała tabletki anty i tez szła ciężarna do śłubu . Czemu wtedy mnie cholera nic nie tknęło !!!
Po ślubie seks stał się świętem . Wiele awantur , kłótni, płaczu mojego, słuchana że to ja mam z tym problem i że mam sobie znalezc kochanka przeżyłam . Czułam się nieatrakcyjna kompletnie. Jak był juz seks to trwał kilka minut z łaską - zero spontanu... Tłumaczył ze on nie ma poprostu takiego libido jak ja. Do specjalisty sie nie zgodził i nie zgodzi. Teraz będą prawie 2 lata po slubie kochamy się raz na kwartał bo On chce zrobić dziecko . Nie zapyta czy się pokochamy tylko czy zrobimy dziecko...
Wiecie co jest najgorsze ? Ze ja wcale nie chce miec z nim tego dziecka . Czuje się jak materiał rodzenia w jego oczach. Nie raz mu to mowiłam . Boli też to , że staram się dobrze wyglądać dla niego a tak naprawde przyciągam innych facetów a nie swojego męża. Ostatnio po 4 miesiacach zechciał ale wiecie co to mi sie nie chciało. Nie będę klaskać uszami z radości że on chce poswiecić na mnie kilka minut żeby zrobić dziecko . Wszytskim dookola opowiada ze się ostro staramy... Rodzina dopytuje, a on zwala winę na mnie prace i chęć robienia kariery .Kochanki nie ma bo cały czas siedzi w domu ze mną. W trasie tez nie ma bo wraca szybko do domu. Nie wiem co się dzieje ale cholera nie widzę tego dalej. Temat przestał być poruszany. Mam dość ciągłych kłótni i zwalania winy na mój wielki popęd. Top chyba jest normalne ze w tym wieku chce po prostu się z nim kochać !
Frustracja narasta. Nie wiem co mam robić , myślę o rozwodzie tyle ,że on jest miły, troskliwy, przytuli choć nie ucałuje bo twierdzi że caluje go zbyt agresywnie i nie potrafię być delikatna. Mam dość. najgorsze jest to że non stop pojawia się ktoś kto moglby mi dac to czego ja nie mam a ja nie chce korzystac z takiego wyjscia z sytuacji . Choć nie przeczę że o tym myślałam nie raz.
W wielu wątkach o oszanowaniu czyjegoś postanowienia doczytasz, że należy uszanować wolę innej osoby i pomimo wszystko nie powinno się wpływać na decyzję partnera co do stylu ubierania się np. Tak samo jak nie powinno to działać na ciebie. W innych wątkach o seksie doczytasz że seks nie jest najważniejszy. Moje pytanie jest proste. Dlaczego na siłę kogoś zmuszasz do czegoś, oczekujesz że zmieni się? W wątkach o związkach trudnych doczytasz że taką chęć wpływania na partnera jest toksyczną relacją... Ale tobie nie grozi. Te same osoby tutaj napisały w odpowiedzi do innych Pań, że powinny zmieniać swojego partnera... Czyli hipokrytki... Z mojego punktu widzenia powiem że rób co chcesz. Możesz postawić na seks i rozwalić swój związek, albo zrozumieć i uszanować. Zapewne te drugie rozwiązanie wg. Wielu Pań nie znajdzie akceptacji, bo przecież skarży się Pani na coś czego nie dostaje.
1 220 2017-04-26 19:58:34
no to jak sie non stop ktos pojawia, to zakoncz te farse i ruszaj do przodu
nie ob jeden jest troskliwy i przytula - uwierz mi
ja "stracilam" 8 lat na związek bez seksu
nie warto
Serio? Tak po prostu? W wątku Justyny tyle się napisałaś o poszanowaniu dla własnego zdania, o tym że nikt nie ma prawa wpływać, BA oczekiwać od swego partnera nie wiadomo czego a tutaj tak po prostu? Tak wiem, za chwilę wymyślisz stek bzdur o tym jak to nie to samo... Co nie? No i rzecz jasna, jak to nie mam.pojęcia
hipokryzja aż miło ![]()
1 221 2017-04-26 20:04:12
Możesz postawić na seks i rozwalić swój związek
Związek
Mąż już nawet jej nie całuje, piękny to zaiste związek i wiele ma dziewczyna do stracenia ![]()
1 222 2017-04-26 20:27:27
_v_ napisał/a:no to jak sie non stop ktos pojawia, to zakoncz te farse i ruszaj do przodu
nie ob jeden jest troskliwy i przytula - uwierz mi
ja "stracilam" 8 lat na związek bez seksu
nie wartoSerio? Tak po prostu? W wątku Justyny tyle się napisałaś o poszanowaniu dla własnego zdania, o tym że nikt nie ma prawa wpływać, BA oczekiwać od swego partnera nie wiadomo czego a tutaj tak po prostu? Tak wiem, za chwilę wymyślisz stek bzdur o tym jak to nie to samo... Co nie? No i rzecz jasna, jak to nie mam.pojęcia
hipokryzja aż miło
no i nie kaze jej wpływać
wrecz przeciwnie - niech go zostawi w spokoju i szuka sobie innego. jest sporo mezczyzn, którzy i przytula, pocaluja i zerżną jak bedzie trzeba
ona nie ma zmieniać jego - czyli wymuszac na nim zachowania
tylko ma go zamienić na innego mezczyzne
bo zadne rozmowy, szantaże ani nic innego nie sprawia, ze on polubi seks czy polubi seks z nią
tylko tyle i az tyle
i dlatego poszanowaniem jego zdania (i jednoczesnie jej potrzeb) bedzie najzwyklejsze w swiecie rozstanie ![]()
1 223 2017-04-26 20:54:32
przemo_polo napisał/a:_v_ napisał/a:no to jak sie non stop ktos pojawia, to zakoncz te farse i ruszaj do przodu
nie ob jeden jest troskliwy i przytula - uwierz mi
ja "stracilam" 8 lat na związek bez seksu
nie wartoSerio? Tak po prostu? W wątku Justyny tyle się napisałaś o poszanowaniu dla własnego zdania, o tym że nikt nie ma prawa wpływać, BA oczekiwać od swego partnera nie wiadomo czego a tutaj tak po prostu? Tak wiem, za chwilę wymyślisz stek bzdur o tym jak to nie to samo... Co nie? No i rzecz jasna, jak to nie mam.pojęcia
hipokryzja aż miło
no i nie kaze jej wpływać
![]()
wrecz przeciwnie - niech go zostawi w spokoju i szuka sobie innego. jest sporo mezczyzn, którzy i przytula, pocaluja i zerżną jak bedzie trzeba![]()
ona nie ma zmieniać jego - czyli wymuszac na nim zachowania
tylko ma go zamienić na innego mezczyznebo zadne rozmowy, szantaże ani nic innego nie sprawia, ze on polubi seks czy polubi seks z nią
tylko tyle i az tyle
i dlatego poszanowaniem jego zdania (i jednoczesnie jej potrzeb) bedzie najzwyklejsze w swiecie rozstanie
Hehe
zaczynam Ciebie lubić coraz bardziej
serio. Chociaż wiele twoich wyznań szokuje ( serio, twój ex Ciebie szantażował że twoje foto nago trafią do twojej pracy? Delikatnie mówiąc skuł bym mordę
- swoją drogą, moja żona mogłaby moje porozsyłac
. Ale sama piszesz że nie ma go zmieniać ale ma go zmienić
ciekawe i głębokie...
... Skłamalbym gdybym powiedział że przy tobie odbiera mi mowę, tak naprawdę moje usta tak słabną że zapominają jakim mówię językiem ...
1 224 2017-04-26 21:18:23
hahahaa, nie wiem, czy mam paść na kolana w zachwycie, czy jak?
po ostatnich kilku latach nauczylam sie jednego: najlepsze sa najprostsze rozwiązania, a ludzie bardzo czesto komplikuja sobie zycie kombinujac ponad miare
1 225 2017-04-26 21:23:51
hahahaa, nie wiem, czy mam paść na kolana w zachwycie, czy jak?
![]()
po ostatnich kilku latach nauczylam sie jednego: najlepsze sa najprostsze rozwiązania, a ludzie bardzo czesto komplikuja sobie zycie kombinujac ponad miare
Absolutnie nie. To mężczyzna zawsze oddawał hołd kobiecie i marzę aby wróciły czasy kobiet Sparty ( kobiet dumnych i dbających o u swoich mężczyzn) czy wielkich królowych, cenionych za intelekt a nie jak to w dzisiejszym świecie bywa, cycki czy jak to "Fakt" pokazuje, za to że zapominają stringów na gali.
Przecież ulokowanie mamuta to był pikuś. Dopiero kobiety z tego co przyniósł On, zrobiły wiele. Tak dzisiaj brakuje szacunku dla kobiet.
Ze swojego doświadczenia wiem że najprostsze nie oznacza najlepsze. Przynajmniej dla mnie.
1 226 2017-04-26 22:40:39 Ostatnio edytowany przez black28 (2017-04-26 23:00:28)
Wiesz uważam się za mądrą i atrakcyjną kobietę, Szkoda tylko że inni to widzą a mój mąż wkurza się strzela drzwiami gdy poruszam temat seksu.. Z ciekawości sprawdzilam komp.. Nic nie ma nawet w trybie incognito.. Nie wiem jak można tak żyć.. Jak ja długo tak pożyję..z rozstaniem jest tak ze nie jest tak łatwo mamy kredyt, bliscy myślą ze jesteśmy super małżeństwem... Choć kilka osób wie jak sprawa wygląda z racji tego ze po prostu nie wytrzymalam. Nie jest łatwo tak po prostu zostawić Go.
1 227 2017-04-27 00:03:21
przemo_polo napisał/a:_v_ napisał/a:no to jak sie non stop ktos pojawia, to zakoncz te farse i ruszaj do przodu
nie ob jeden jest troskliwy i przytula - uwierz mi
ja "stracilam" 8 lat na związek bez seksu
nie wartoSerio? Tak po prostu? W wątku Justyny tyle się napisałaś o poszanowaniu dla własnego zdania, o tym że nikt nie ma prawa wpływać, BA oczekiwać od swego partnera nie wiadomo czego a tutaj tak po prostu? Tak wiem, za chwilę wymyślisz stek bzdur o tym jak to nie to samo... Co nie? No i rzecz jasna, jak to nie mam.pojęcia
hipokryzja aż miło
no i nie kaze jej wpływać
![]()
wrecz przeciwnie - niech go zostawi w spokoju i szuka sobie innego. jest sporo mezczyzn, którzy i przytula, pocaluja i zerżną jak bedzie trzeba
Uwielbiam taki "język" u pań
_v_ napisał/a:przemo_polo napisał/a:Serio? Tak po prostu? W wątku Justyny tyle się napisałaś o poszanowaniu dla własnego zdania, o tym że nikt nie ma prawa wpływać, BA oczekiwać od swego partnera nie wiadomo czego a tutaj tak po prostu? Tak wiem, za chwilę wymyślisz stek bzdur o tym jak to nie to samo... Co nie? No i rzecz jasna, jak to nie mam.pojęcia
hipokryzja aż miło
no i nie kaze jej wpływać
![]()
wrecz przeciwnie - niech go zostawi w spokoju i szuka sobie innego. jest sporo mezczyzn, którzy i przytula, pocaluja i zerżną jak bedzie trzeba![]()
ona nie ma zmieniać jego - czyli wymuszac na nim zachowania
tylko ma go zamienić na innego mezczyznebo zadne rozmowy, szantaże ani nic innego nie sprawia, ze on polubi seks czy polubi seks z nią
tylko tyle i az tyle
i dlatego poszanowaniem jego zdania (i jednoczesnie jej potrzeb) bedzie najzwyklejsze w swiecie rozstanieHehe
zaczynam Ciebie lubić coraz bardziej
serio. Chociaż wiele twoich wyznań szokuje ( serio, twój ex Ciebie szantażował że twoje foto nago trafią do twojej pracy? Delikatnie mówiąc skuł bym mordę
- swoją drogą, moja żona mogłaby moje porozsyłac
. Ale sama piszesz że nie ma go zmieniać ale ma go zmienić
ciekawe i głębokie...
... Skłamalbym gdybym powiedział że przy tobie odbiera mi mowę, tak naprawdę moje usta tak słabną że zapominają jakim mówię językiem ...
Myślę, że twoja żona przy "Fałce" to niewinny kociak. Fałeczka" to niezły zboczuch ![]()
1 228 2017-04-27 04:21:22
_v_ napisał/a:przemo_polo napisał/a:Serio? Tak po prostu? W wątku Justyny tyle się napisałaś o poszanowaniu dla własnego zdania, o tym że nikt nie ma prawa wpływać, BA oczekiwać od swego partnera nie wiadomo czego a tutaj tak po prostu? Tak wiem, za chwilę wymyślisz stek bzdur o tym jak to nie to samo... Co nie? No i rzecz jasna, jak to nie mam.pojęcia
hipokryzja aż miło
no i nie kaze jej wpływać
![]()
wrecz przeciwnie - niech go zostawi w spokoju i szuka sobie innego. jest sporo mezczyzn, którzy i przytula, pocaluja i zerżną jak bedzie trzebaUwielbiam taki "język" u pań
![]()
przemo_polo napisał/a:_v_ napisał/a:no i nie kaze jej wpływać
![]()
wrecz przeciwnie - niech go zostawi w spokoju i szuka sobie innego. jest sporo mezczyzn, którzy i przytula, pocaluja i zerżną jak bedzie trzeba![]()
ona nie ma zmieniać jego - czyli wymuszac na nim zachowania
tylko ma go zamienić na innego mezczyznebo zadne rozmowy, szantaże ani nic innego nie sprawia, ze on polubi seks czy polubi seks z nią
tylko tyle i az tyle
i dlatego poszanowaniem jego zdania (i jednoczesnie jej potrzeb) bedzie najzwyklejsze w swiecie rozstanieHehe
zaczynam Ciebie lubić coraz bardziej
serio. Chociaż wiele twoich wyznań szokuje ( serio, twój ex Ciebie szantażował że twoje foto nago trafią do twojej pracy? Delikatnie mówiąc skuł bym mordę
- swoją drogą, moja żona mogłaby moje porozsyłac
. Ale sama piszesz że nie ma go zmieniać ale ma go zmienić
ciekawe i głębokie...
... Skłamalbym gdybym powiedział że przy tobie odbiera mi mowę, tak naprawdę moje usta tak słabną że zapominają jakim mówię językiem ...
Myślę, że twoja żona przy "Fałce" to niewinny kociak. Fałeczka" to niezły zboczuch
hahahaa, do uslug ![]()
1 229 2017-04-27 06:39:54
On-WuWuA-83 napisał/a:_v_ napisał/a:no i nie kaze jej wpływać
![]()
wrecz przeciwnie - niech go zostawi w spokoju i szuka sobie innego. jest sporo mezczyzn, którzy i przytula, pocaluja i zerżną jak bedzie trzebaUwielbiam taki "język" u pań
![]()
przemo_polo napisał/a:Hehe
zaczynam Ciebie lubić coraz bardziej
serio. Chociaż wiele twoich wyznań szokuje ( serio, twój ex Ciebie szantażował że twoje foto nago trafią do twojej pracy? Delikatnie mówiąc skuł bym mordę
- swoją drogą, moja żona mogłaby moje porozsyłac
. Ale sama piszesz że nie ma go zmieniać ale ma go zmienić
ciekawe i głębokie...
... Skłamalbym gdybym powiedział że przy tobie odbiera mi mowę, tak naprawdę moje usta tak słabną że zapominają jakim mówię językiem ...
Myślę, że twoja żona przy "Fałce" to niewinny kociak. Fałeczka" to niezły zboczuch
hahahaa, do uslug
Nie będę porównywać V-auki do mojej żony. Byłbym bardzo nie fair wobec jednej i drugiej.
1 230 2017-04-27 09:11:09
OMG!
Kolejny, który uważa, że jego żona jest święta, bo nie lubi seksu...
A ona tylko związała się z facetem, który jej nie kręci i wystarczy jej jak mąż pełni rolę męskiej przyjaciółki.
1 231 2017-04-27 10:10:16 Ostatnio edytowany przez adiafora (2017-04-27 10:22:11)
Życie bez seksu jest do bani. No chyba, ze ktoś nie ma potrzeb. Ale robienie w zwiazku za meczennika to nie wiem, czemu ma sluzyc? No chyba temu, ze ktoś chce iść w nagrode do nieba ![]()
Dlatego najlepiej się rozstać.
Na tym forum sa tacy, co pogodzili się z tym, ze ich maz/zona nie chcą/nie potrzebują z nimi/w ogóle seksu. Skupili się na innych zaletach związku twierdząc, ze seks nie jest najważniejszy. Można i tak. Maja w koncu prawo do tego. Może wychodzą z założenia, ze nie można mieć wszystkiego. Nie wiem... Z jednej strony szkoda mi ich, z drugiej ich podziwiam.
1 232 2017-04-27 10:50:39
Zazwyczaj nie ma czego podziwiać.
Stoi za tym przeważnie strach przed zmianami w życiu, obawa ryzyka i kalkulacja.
1 233 2017-04-28 08:54:06
Witajcie u mnie bez zmian:( Psychika mi siada i kobiecość. Doszło do tego,że jak ostro si pokłóciliśmy to był seks - jezeli można tonazwać seksem .
A potem powiedział - no mam nadzieje,że teraz jestes zadowolona. To nawet daje odwrotny efekt niż chce.Facet myśli, że jak mi wsadzi na 3 minuty to będę go całować po piętach - przepraszam za wyrażenie - ale nie mogłam. Kompletnie nic nie rozumie. Nasz związek jest jak układ praca praca praca, ja dziecko, zakupy, obiady prasowanie, praca, praca praca. NIe ma nas . Nawet jak są chwile kiedy jesteśmy sami to on z reguły siedzi na telefonie. Jestem cykającą bombą - odbija to się na wszystkich. Są dni kiedy doskonale sobie z tym radze bo nie myślę - ale wystarczy jakiś durny romantyczny film, przytulający się ludzie i wszystko we mnie pęka. Zaczęłam traktować seks jako coś dla wybranych i po prostu mnie on nie dotyczy. Odeszłabym gdyby tylko to było takie proste
Zagubiłam drogę i sama nie wiem jak iść - jestem wrakiem człowieka pod tym względem. Trzymajcie się ![]()
1 234 2017-04-28 08:57:41
Życie bez seksu jest do bani. No chyba, ze ktoś nie ma potrzeb. Ale robienie w zwiazku za meczennika to nie wiem, czemu ma sluzyc? No chyba temu, ze ktoś chce iść w nagrode do nieba
Dlatego najlepiej się rozstać.
Na tym forum sa tacy, co pogodzili się z tym, ze ich maz/zona nie chcą/nie potrzebują z nimi/w ogóle seksu. Skupili się na innych zaletach związku twierdząc, ze seks nie jest najważniejszy. Można i tak. Maja w koncu prawo do tego. Może wychodzą z założenia, ze nie można mieć wszystkiego. Nie wiem... Z jednej strony szkoda mi ich, z drugiej ich podziwiam.
też tak staram się patrzeć na inne zalety - ale brak seksu przysłania mi kolor innych zalet - może to kwestia potrzeb. Tak jak mówisz może ktoś po prostu potrafi z tego zrezygnować. U mnie jest jeszcze wiele nie dociągnięć w związku nazwałabym tzw egoizm jednostronny,który pokłótniach na 1-2 dni przekształca się w partnerstwo. A potem wracamy do punktu wyjścia.
Wierz mi,że w moim przypadku nie ma możliwości odejścia przynajmniej na ten moment. Tobardzo zawiła sprawa mieszkaniowa - nawet nie chce mi się jej dłumaczyć - ale dopóki nie będzie uregulowana - nie mogę ani sprzedać, ani wynająć nic. A regulacja wymaga pieniędzy - ja sama nie dam rady w szybkim czasie i koło się zamyka. Może mam małą wiarę w siebie.
1 235 2017-04-28 09:00:26
Zazwyczaj nie ma czego podziwiać.
Stoi za tym przeważnie strach przed zmianami w życiu, obawa ryzyka i kalkulacja.
Dokładnie - strach!!!! i kalkulacja . Na ten moment po odejściu zostaje z dzieckiem i wchodzi komornik bo nie daję rady, Przepraszam ale to tak czysto kalkulacyjnie., Gdybym była sama ok trudno niech będzie. Ale chciałabym oszczędzić tego mojej 8 letniej córeczce - nie chodzi o rozstanie , ale o komorników, bezsilność i strach przed długami
![]()
Tylko to mnie trzyma przy takim układzie. Proszę zawsze Boga aby dał mi siły. Z drugiej strony - z boku gdyby ktoś na mnie spojrzał - powiedziałby ma dom, własną firmę, piękny ogród- a życie ,ehhh - Może trzeba dziękować za to co się ma a to zepchnąć na bok, - ale ja nie potrafię dziewczyny może macie jakiś sposób?