Witam,
Przeczytałam niemalże wszystkie posty z opisem Waszych problemów ,frustracji ,poczuciu kompletnej bezsilności i utracie wiary we własne możliwości .... I ja znalazłam sie w takowej sytuacji ,a dokładnie ....
Mieszkam z mężczyzna od 8 miesięcy ,a od 4 jesteśmy w oficjalnym związku ,oboje po 30 -cię....na dzień dobry uznaliśmy ze jesteśmy bratnimi duszami i powoli ,powolutku zaprzyjaźniliśmy sie ,a potem w sobie zakochali ...Z nikim nigdy tak dobrze mi nie było ...mentalnie ,natomiast sex ...cóż , 4 X w miesiącu i jego oswiadcźenie na początku znajomosci ze na niego nie działam i raczej nic ze związku nie będzie .Nie poddałam sie i zaczęłam rozmawiać ...okazało sie iż on od 12 lat miewa powracające stany depresyjne (przystosował sie do życia ,ale nic go nie cieszy) ,od wielu lat oglądał namiętnie pornole ,jego jedyny związek z przed 8 lat rozpadł sie z powodu niby różnicy temperamentów ...,potem był 2 letni wirtualny na odległość czyli sex tylko na wakacjach i tez jak stwierdził na początku wakacji było fajnie w łożku ,a potem już mu sie nie chciało .kocham go bardzo i bardzo mi zależy ...idziemy do seksuologa bo ja myśle ze skoro nie tylko ze mną mu nie wychodzi to powód może leżeć w uzależnieniu od pornoli czy tez w depresji .Wspolpraca z jego strony jest wiec jeszcze nadziei nie tracę .Obiecal ,ze pójdzie na konsultacje do psychologa ,a ze mną do seksuologa. Czasami facet naprawdę ma problem głęboko ukryty pod czaszka dlatego trzeba próbować i walczyć jeśli sex to jedyny problem to należy go rozwiązać i być szczęśliwym...nie sadze żebym jeszcze w życiu spotkała człowieka z którym potrafiłabym sie tak śmiać każdego dnia ....Moja optymistycza natura walczy z frustracja ,rozgoryczeniem i smutkiem ...,ale uważam ,ze jeżeli jest cień nadziei i są chęci to trzebaaa próbować ,a w razie niepowodzenia oczywiście rozstanie bo niewyobrażam sobie masohistycznego życie bez sexu i to dobrej jakości !
Życzę powodzenia w rozwiązywaniu problemów ![]()
1 041 2015-03-22 23:12:38
Podobne tematy
1 042 2015-03-23 00:49:02
Uszyy wydaje mi się,że mój ma podobny problem do Twojego.Też był sam 8 lat,z nikim nie mieszkał,żona wyjechała do Niemiec i nie przyjeżdżała,zmarła dwa lata temu.Jak go poznałam to szalał,dziennie sex.Sam mi powiedzial że to dziwne,jakby seksoholikiem był,aż się bałam że to prawda bo seksoholicy zdradzają.Tera jesteśmy na etepie 4-7 razy w mies,b.mało,jemu wystarcza.Ma cukrzycę,ale ma ją od 6 lat a my się poznaliśmy 2 lata temu.Nikogo nie miał by spotykać sie z kimś,przyznał się że na seks tylko się spotykał i tyle,w domu miał w kilku miejscach prezerwatywy.Nie zdradza mnie,tak mi się wydaje,jest dobrym ojcem dla naszej 6 mies córci,mnie też kocha ale nie namiętnie skoro tak żadko chce zbliżeń.Widocznie kiedyś raz w tyg się spotkał z kimś na seks i tak tyle lat to było.Jak mnie poznał,szalał bo chciałam z nim być no ale przerosło go to,oduczył się seksu z miłości.Boję się dalszych lat a b.chcę wyjść za niego,kocham go bardzo.
1 043 2015-03-23 18:01:07
czuję się jak śmieć...codziennie krzyczę,chodzę zła, płaczę ..oczy mam smutne.. on widzi..widzi,ale nic z tym nie robi, tak przy mnie trwa a ja codziennie nie żyje z dnia na dzień ja umieram codziennie po trochu ...sprzątam piorę gotuję mamy dziecko(stosunek raz na rok )-ja placze w ten dzien jest wymuszony seks, pozniej rok może nie być.Pewnie ktoś pomyśli ot znudziła mu się-wlaśnie ja go wszystkiego nauczyłam, taka wariatka ze mnie w łózku...Choć życie doświadczyło a młoda jestem lat 27 to czuję się jak emerytka.Zero seksu, zero inicjatywy z jakiejkolwiek ze stron.On nie widział nigdy problemu mi przestało zależeć.Były wizyty u seksuologa...i nic.CHCIAŁAM I CHCĘ ZEBY FACET PATRZYŁ A MNIE JAK NA MIĘSO..wiem brzmi okrutnie, ale tak bardzo mi zależy na tym żarze w oczach, na tym pożeraniu wzrokiem...reszta przyszłaby sama.
Współczuję ci. Taki niby związek - nie związek jest okropny, stan zawieszenia bardzo męczy. Nie znam twojej sytuacji, ale powiem tylko, że dzieci też widzą i czują, że mama jest nieszczęśliwa. Nie wiem, czy chciałyby, żebyś się poświęcała w imię nie wiadomo czego.
Pozdrawiam i życzę powodzenia, mam nadzieję, że rozwiążesz ten problem i będziesz jeszcze szczęśliwa ![]()
1 044 2015-03-30 14:19:09
Witam.Minęło kilka dni ...od przyznania się mojego partnera do onanizmu, po 4 latach wspólnego życia, gdzie sex był góra max 2 razy w roku....potem był płacz, złość,niedowierzanie,że jak ja mogłam nie zauważyć.Standard polegał na tym,że w duchu juz widziałam go jako ukrytego geja, mężczyznę mającego kochankę trochę mniej..spędzaliśmy ze sobą dużo czasu..ale zero chwil intymnych ot wspóllokatorzy.Zostaiłam go było blaganie wieszanie sie..policja pogotowie...myślałam ze go juz nie kocham, ale chyba sie mylilam...jakie to zrzadzenie losu kochac kogos pomimo tylu krzywd i jadu na co dzien... od zawsze lubilam experymenty w lozku, sex oralny tradycyjny analny, full servis.. nie wiem dlaczego wolal reke ode mnie... mija tydzien od naszego pogodzenia, codziennie po kilka razy dochodzi do zblizen jest cudownie, relaxuje sie!! a juz myslalam ze przy nim to bedzie niemozliwe..pociaga mnie, pociaga za odpowiednie struy jakbym byla gitara...i tak cichutko w duchu mysle sobie, kalkuluje, ze skoro przez 4 lata mnie nie potrzebowal a teraz jest az nadto...bo to do niego niepodobne, to kiedy ta banka mydlana peknie? w srode idzie do seksuologa, szukamy pomocy....nie wiem jak w tym sie odnalezc...nie rozumiem wielu rzeczy...chcialabym zapytac i pytam ale juz nie wierze bezgranicznie, jestem nieufna...nie czekam na jego potniecie...po prostu probuje to sobie poukladac...
1 045 2015-03-31 21:31:11
Witam.Minęło kilka dni ...od przyznania się mojego partnera do onanizmu, po 4 latach wspólnego życia, gdzie sex był góra max 2 razy w roku....potem był płacz, złość,niedowierzanie,że jak ja mogłam nie zauważyć.Standard polegał na tym,że w duchu juz widziałam go jako ukrytego geja, mężczyznę mającego kochankę trochę mniej..spędzaliśmy ze sobą dużo czasu..ale zero chwil intymnych ot wspóllokatorzy.Zostaiłam go było blaganie wieszanie sie..policja pogotowie...myślałam ze go juz nie kocham, ale chyba sie mylilam...jakie to zrzadzenie losu kochac kogos pomimo tylu krzywd i jadu na co dzien... od zawsze lubilam experymenty w lozku, sex oralny tradycyjny analny, full servis.. nie wiem dlaczego wolal reke ode mnie... mija tydzien od naszego pogodzenia, codziennie po kilka razy dochodzi do zblizen jest cudownie, relaxuje sie!! a juz myslalam ze przy nim to bedzie niemozliwe..pociaga mnie, pociaga za odpowiednie struy jakbym byla gitara...i tak cichutko w duchu mysle sobie, kalkuluje, ze skoro przez 4 lata mnie nie potrzebowal a teraz jest az nadto...bo to do niego niepodobne, to kiedy ta banka mydlana peknie? w srode idzie do seksuologa, szukamy pomocy....nie wiem jak w tym sie odnalezc...nie rozumiem wielu rzeczy...chcialabym zapytac i pytam ale juz nie wierze bezgranicznie, jestem nieufna...nie czekam na jego potniecie...po prostu probuje to sobie poukladac...
Myślę, że na twoim miejscu korzystałabym - bo czemu nie, ale nie wyobrażała sobie za dużo. Też myślę, że prędzej czy później znowu będzie jak wcześniej - chyba, że ten seksuolog coś pomoże (no i partner musi chcieć).
1 046 2015-04-25 18:26:15
Ja też nie chce sie kochać z żona ale szczerze mówiac nie dlatego ze jestem onanista albo gejem , po prostu wstydze sie przed nią rozbierać. i nie wiem co z tym zrobić moze mi któraś z was cos doradzi ? Żona jest tak piekna kobieta ze w kazdej sytuacji intymnej czuje potworny wstyd... jestesmy malzenstwem od roku co robic?
1 047 2015-04-27 19:56:03
Porozmawiać z nią..?
1 048 2015-04-28 08:32:14
Ja też nie chce sie kochać z żona ale szczerze mówiac nie dlatego ze jestem onanista albo gejem , po prostu wstydze sie przed nią rozbierać. i nie wiem co z tym zrobić moze mi któraś z was cos doradzi ? Żona jest tak piekna kobieta ze w kazdej sytuacji intymnej czuje potworny wstyd... jestesmy malzenstwem od roku co robic?
A w innych wątkach pisałeś,że nigdy nie miałeś nawet dziewczyny...a tu cyk,żona jak królik z kapelusza...ech,mitomania..
1 049 2015-04-28 11:38:32
Po roku nie wytrzymałam i zaczęłam rozmawiać.
Mąż stwierdził że nie ma potrzeby seksu, ale po moich namowach udał sie do seksuologa.
Seksuolog stwierdził że problem istnieje i aby zbadać czemy tak jest mieliśmy chodzić do niego wspólnie z mężem.
Niestety jak przyszło co do czego mąż zrezygnował twierdząć że problemu nie ma więc to może ja mam problem i może ja powinnam sieudać do specjalisty.Wiem że seks nie jest najważniejszy ale ma istotne znaczenie w związku a tym bardziej w małżeństwie. A ja mam już dość żebrania o zainteresowanie.
Musicie razem iść na tę terapię to jest jedyny sposób, aby w dalszym ciągu móc cieszyć się własnym związkiem. A seks to jedna z podstawowych potrzeb życiowych człowieka, więc nie mów, że nie jest najważniejszy, bo jest jednym z kluczowych potrzeb, obok podstawowych tj: korzystanie z toalety, jedzenie, spanie itd.
Jeśli go kochasz walcz o swoje, nie daj się wypalić tej miłości.
1 050 2015-04-28 17:28:57
mija miesiąc...wspólnego pożycia... było cudownie ale ja coś pękłam jakoś tak się przyzwyczaiłam do tych 4 lat że takie boom seksu 2-dwu tygodniowego non stop mnie zaspokoilo na jakis cza.. w sumie duzo zmian w zyciu osobistym przeprowadzka, nowe gniazdko... ale partner zazwyczaj sie wykrecal a teraz napiera raz za razem dlaczego nie ale jak to
cieszy i buduje od wewnatrz,ustanawia na nowo system wartosci ![]()
1 051 2015-04-28 19:58:46
Diamondperla, w takim razie cieszę się, że u Ciebie lepiej
A co jest przyczyną takiej zmiany? Jak to sie stało?
Pozdrawiam i życzę, żeby już tak zawsze się układało ![]()
1 052 2015-05-20 23:48:34
Paulino...wiele razy "odchodziłam na niby..." dojrzewała we mnie obojętność i decyzja o zakończeniu związku..fizycznie byliśmy sobie obcy, duchowo/uczuciowo gdzieś na nitce związani.Aż pewnej nocy gdy wypłakiwałam przez lata te wszystkie łzy ziałam jadem...powiedziałam ze swoistym spokojem leżąc pod "swoją kołdrą, w swojej części łóżka,że to nie dla mnie,że tak nie chcę żyć,że nie kocham.." i nie chciałam sluchać...tłumaczeń, usprawiedliwień..4 lata w cielesnym osamotnieniu mówiły za siebie same... kilka dni później nastąpił przełom, "wyznanie prawdy, jej przyczyny" i koniec naszego związku..wytrzymalismy 2 dni bez siebie...od powrotu "bzykamy się niemal codziennie, czasem kilka razy dziennie a mineło juz prawie 2 miesiące... była jedna wizyta u specjalisty, ale mamy zamiar powrócić,chwilowo przeprowdzka za miasto nas od tego odsuneła...jest ppięknie;) nie raz wszystko aż mnie boli od tego nadmiaru jego adoracji i pożadania,ale pamietam okres gdy bolala mnie jedynie dusza...dlatego tez nie porzucilam waszego forum i zagladam tu czasem.nic nie jest dane raz na zawsze trzeba pracowac nad zwiazkiem codziennie.bede dmuchac na zimne;)
1 053 2015-06-16 18:15:33
Hej,
Przeczytałam niemal wszystkie wątki i z jednej strony podniosły mnie na duchu, z drugiej kompletnie załamały. Podniosły, ponieważ widzę, jak wiele z nas ma podobne problemy. Załamało mnie jednak to, że rozwiązania są trzy, o których sama myślę, już od dobrego roku.
Odkąd miałam swój pierwszy raz byłam bardzo aktywna seksualnie. Po prostu to uwielbiałam. Dziś po kilku latach celibatu ( Przez ostatnie 3 lata, uprawiałam seks 7 razy, dokładnie pamiętam datę ostatniego razu. Czy wy też?) Mam wrażenie, że już nie potrafię Tego robić. Czuje się tak jak większość z was brzydka i nieatrakcyjna - nie tylko dla swojego mężczyzny ale i dla innych. Zaczęłam wstydzić się siebie. Kiedyś nagość -moja własna - nagość mnie podniecała, dziś po wielu próbach z mojej i odmowach z jego strony- nie chce nawet patrzeć na siebie w lustrze,a tym bardziej pokazywać się komuś obcemu.
Co raz częściej chodzi za mną temat zdrady. Mam wrażenie, że i tak go "zdradzam" z prysznicem itp - po prostu muszę bo inaczej się uduszę jak tego nie zrobię. Nie raz mam wrażenie, że jeśli zebrałabym się na odwagę i pozwoliła komuś się mną zainteresować to rozłożyłabym nogi przed pierwszym lepszym ( sorry za dosadność).
Te rzadkie zbliżenia z moim facetem zdarzają się tylko jak jest nachlany. Raz podczas takiego zbliżenia wyznał mi, że go strasznie podniecam, ale że nie może, że mu nie staje itp. Nie wiem czy mogę brać to na poważnie - był naprawdę pijany. Ja się zgodziłam na seks bo jestem go spragniona jak wielbłąd wody na pustyni. Podejrzewam, że jest impotentem ( lecz pierwsze lata na to nie wskazywały - Z-U-P-E-Ł-N-I-E), ale rozmowa na ten temat w ogóle nie wchodzi w grę. Tematu albo nie ma albo awantura, która jest odwróceniem kota ogonem i skupia się na tym co ja "robię źle" w ogóle - przysłowiowa łyżka w zlewie.
Po za tym, że śpimy pod osobnymi kołdrami a on zamiast przytulać się do mnie przed snem, czyta coś na tym swoim tablecie (nienawidzę tabletów!), to w naszym związku jest ok -dba o mnie, jest czuły, jesteśmy przyjaciółmi, rozumiemy się bez słów, mamy podobne potrzeby (poza jedną). Ale ja już nie chce być jego zwierzątkiem, o które on dba i pielęgnuje. Ja chce być kobietą. Jestem już na skraju wyczerpania.
1 054 2015-06-16 18:27:58
Ja mysle, ze za bardzo sie nakrecasz. Mam podobnie jak Ty, ale biore sprawy we wlasne rece i nie jestem zalezna od widzimisie partnera. Wpisz sobie w google wibrator iroha, cudo, choc kosztowne, ale warte swojej ceny ![]()
1 055 2015-06-17 22:04:00
inez11 Po co Ci więc facet, skoro wszystko sama załatwiasz od ręki?
1 056 2015-06-18 10:04:11
U mnie sytuacja jest inna. NIe jestem ani ukrytym gejem. Ani dewiantem. Poprostu do braku ochoty na seks doprowadziła mnie żona. Wiecznymi problemami. Czepianiem się. Karaniem brakiem seksu. Wiecznym wykrzykiwaniem że seks nie jest najważniejszy. Więc zacząłem regularnie się onanizować. Kilka razy w ciągu tygodnia i mam spokój. Mając po 30 zamykam się w toalecie sam ze sobą, jak nastolatek w okresie dojrzewania. Zero napięcia. Zero nerwów. Zero oczekiwań i zawodów. Przestało mi zależeć. Mam jakąś chcicę. Załatwiam sprawę od ręki. Można rzec z politowaniem. Naprawdę jest mi o wiele łatwiej. Nie muszę na nic liczyć . napalać się. i jest super.
1 057 2015-06-18 12:37:32
Kurlewny smutne musisz mieć życie.
1 058 2015-06-18 15:06:55 Ostatnio edytowany przez facet2015 (2015-06-18 16:44:34)
post do usunięcia.
1 059 2015-06-19 12:48:12
Czyli z miłości można przejść na samozaspokajanie, jeżeli nasza druga połówka nie lubi seksu?
1 060 2015-06-19 15:03:49 Ostatnio edytowany przez facet2015 (2015-06-19 15:21:06)
Czyli z miłości można przejść na samozaspokajanie, jeżeli nasza druga połówka nie lubi seksu?
Powiem tak. Zeby sie do konca nie wybielac. Nie pilnowalem pewnych rzeczy w domu. Nie bylem w 100% w porzadku gdyz zapomnialem o tym i tamtym itp.
Moja zona mi sie podoba. Uwazam ze jest atrakcyjna i mialem na nia regularna ochote. JEdnak NIE w stylu bzyknac i sie wyzyc ale naprawde sie nia cieszyc. Przytulac. Calowac. Gryzc. Czuc jej cialo itp. Nie mialem tez zamiaru pieprzyc sie jak krolik kilka razy dziennie. Ale chcialem sie kochac chociac raz w tygodniu. No i sie zaczelo gadanie ze jestem zboczencem. Ze nie mysle o niczym innym. Jak tylko ja probowalem delikatnie piescic i masowac to odrazu atak. Wiec przestalem an cokolwiek liczyc. Wpadlem w reagularna masturbacje ktora JEST TYLKO I WYLACZNIE w celu obnizenia napiecia i popedu. Najbardziej sie ciesze ze juz nie ma sytuacji w stylu : dzisiaj/jutro to zrobimy. I facet czeka nakreca sie a tu NIC!!!! Nie dziwie sie ze przemysl porno ma sie dobrze. Poza tym paradoksalnie np czesciej onanizuja sie faceci.... W ZWIAZKACH!!!!!!!!!!!!!!!
PS . Ciekawi mnie co mysli moja kochana malzonka. prawie 5 miesiecy bez seksu. czy wie ze np moge sie regularnie samozadowalac?. czy dopuszcza do siebei taka mysl?! bo to ze mam kochanke slysze codziennie.
PS2. Chcialbym rowniez dodac iz wcale ANI siebie ani wielu innych mezczyzn ktorzy korzystaja z internetu i prawej/lewej dloni nie uwazam za zboczencow. NIestety sa miliony srodkow na erekcje itp a nikt nie chce wyprodukowac dropsa na obnizenie popedu. Lykasz i zapominasz. Nie musisz myslec o seksie/podnieceniu itp.
A napiecie rosnie. Poped obecny. Nawet jezeli szukasz miliona zajec to predzej czy pozniej jednak CHCICA CIE DOPADA!!!!!
1 061 2015-06-30 11:50:23
NIestety sa miliony srodkow na erekcje itp a nikt nie chce wyprodukowac dropsa na obnizenie popedu. Lykasz i zapominasz. Nie musisz myslec o seksie/podnieceniu itp.
O ile życie byłoby łatwiejsze - ale nie wiem czy tylko nie dla ciała... a co z głową...???? Czy jedno z drugim nie ma nic wspólnego..????
1 062 2015-07-01 11:02:36
z tego co pamiętam na obiżenie popędu płciowego to jest brom...niegdyś podawany w zasadnieczej służbie wojskowej.Wracając do tematu seksualności..Nas niedowartościowanych widze przybywa.Co u mnie? hm... temat seksu znów zrobił się tabu.Rzadko kiedy dochodzi do zbliżenia.Głownie teraz!!z mojej strony co za paradoks.Przez 4 lata żebrałam o seks a teraz to ja jestem ta zła, ta co się go nie domaga , która odmawia.Nie robię tego z czystej złości,żeby się odegrać.Po prostu nie chce mi się.. jestem cały dzienń z dwulatką,która ciągle płacze... potrafi całymi dniami..Kiedy mój partner wraca i się kładziemy marzę kurcze o tym ,żeby NIKT ani NIC ode mnie nie chciało..cały dzień jestem na czyjeś polecenie, czyjeś zachcianki (dwulatki+ dwójki starszych= troje) ,że jestem zajechana jak szprotka po sztormie..chcę świętego spokoju nie amorów.Może gdyby mój partner dał mi trochę wytchnienia, choć też rozumiem że jest zmęczony po pracy , gdyby raz na ruski rok wziął ją kiedyś na minimum 3 godziny, żebym odsapnęła..ale rzadko tak się dzieje.Nie ma też nikogo z kim można by zostawić pociechę by się sobą wzajemnie nacieszyć.. i tak się oddalamy od siebie znów... co do onanizmu...nie raz jak mój partner zamyka się w łazience to przeczuwam, mam obawy,że to robi sam na własną rękę i choć się boję,że w tak intymnych chwilach nie jestem mu potrzebna to jakos coraz bardziej m to wisi.. Nie wiem co z tym począć, sprawcie,żebym "się obudziła", doceniła męskiego fiuta obok,żebym miała siłę i ochotę!! Błagam.. ![]()
1 063 2015-07-01 16:35:00
A powiedziałaś mu o tym, że mógłby ci pomóc, diamondperla? ![]()
1 064 2015-07-03 10:45:45
A powiedziałaś mu o tym, że mógłby ci pomóc, diamondperla?
nie musiałam mu mówić..zajrzał na te forum przeczytał co napisałam i nie wyciągnął wniosków.. tak jakbym wcale nie napisała powodu swoich odmów... ;/ a przcież nie obrażalam, wziełam to na siebie, napisałam ze psychicznie jestem wrakiem ..ale on ma własne zdanie na ten temat,z gola inne.moze to nawet przeczyta..licze na to ;p
1 065 2015-07-08 22:34:57
Masakra...przeczytałam kilka stron i stwierdzam, że moje problemy są nadzwyczaj normalne...Tzn. takie same jak wielu osób. 7 tygodni temu urodziłam dzieciątko, z mężem jesteśmy 3 lata po ślubie. Absolutnie nie ciśnie mnie do sexu chwilę po skończeniu połogu, ale dzieciątko zostało "zrobione" przy trzecim stosunku w całym roku 2014...To niesamowite, że mężczyźni sexu nie potrzebują. Mój mąż wcale. Tylko narasta we mnie latami frustracja, o czym się tu rozpisywano, więc przynudzać nie będę. Smutno mi, że tak jest.
1 066 2015-07-08 22:49:29
Powiem Wam brutalnie - cześć tych Waszych chłopów chodzi do agencji, cześć ma kochankę, a większość po prostu nie czuje pociągu do Was bo jesteście nieatrakcyjne dla nich. I nie aseksualni ale po prostu robią to gdzieś indziej, a z Wami są dla wygody i z przyzwyczajenia.
1 067 2015-07-08 23:48:04
A nie przyszlo wam do glowy ze po calym dniu pracy tez moze byc zmeczony i marzy tylko o tym zeby sie polozyc spac? My cale dnie spedzamy w domu z dziecmi nasze zmeczenie jest od strony psychicznej nie fizycznej. Przeciesz oni pracuja dla nas i naszych dzieci...
1 068 2015-07-09 12:38:48
Seks jest w głowie. Tam sobie można wiele poprzestawiać i nawet z kimś kogo się zna na wylot od nastu lat mieć ochotę uprawiać seks.
Co do zmęczenia to się zgodzę. Pracuję na dwa etaty i czasami padam na twarz gdy wracam do domu o 20.00 a rano wyszedłem o 6.00. Co prawda ja jestem takim przypadkiem, że doczołgam się do łóżka, żeby się kochać nawet będąc zmęczonym ale nie każdy ma takie libido. Myślę, że zmęczenie jest często blokadą. Tego się nie przeskoczy
1 069 2015-07-09 23:52:10
Macie rację, tak można wytłumaczyć niechęć do zbliżeń... Siedzi "kwoka" w domu, nic nie robi, dziecko kocha, a na męża gdera jak opętana. I tak biedny mąż od gderającej kwoki ucieka. Zagadka polega na tym, że niektórym naprawdę przytrafia się problem i po ciąży nic się nie zmienia. Mój mąż był u sexuologa, za co zapłaciłam. Niestety nic to nie dało. Mąż kocha...święty spokój. Jako mama nie potrafiłabym nawiązać romansu...ale czas pokaże. Uwierzcie, że popęd sexsualny nie ma nic wspólnego z figurą, czy kilogramami kobiety...I przykro mi gdy kobiety z nadwagą obwiniają się o zanik bliskości przez tuszę. Bo te "chude" czy "zgrabne" mają takie same problemy.
1 070 2015-08-02 23:38:05
Pomóżcie juz nie wiem co robić nie wiem czy on jest aseksualny czy to naprawdę moja wina bo jestem gruba i go nie podniecam wręcz moja tusza go odpycha tylko pytam czemu w monecie gdy schudłam 10 kilo to mnie dołu je i odnowa tyje zjadam to czekolada przynajmniej przez chwile się dobrze czuje. Mam 39 lat sex co pół roku i tylko gdy się napoje mam 2 dzieci co uważam za istny cud mogłabym wam opowiedzieć dużo więcej ale niewiem czy ktoś chciały słuchać mojego biada lenia
1 071 2015-08-08 00:26:59
Pomóżcie juz nie wiem co robić nie wiem czy on jest aseksualny czy to naprawdę moja wina bo jestem gruba i go nie podniecam wręcz moja tusza go odpycha tylko pytam czemu w monecie gdy schudłam 10 kilo to mnie dołu je i odnowa tyje zjadam to czekolada przynajmniej przez chwile się dobrze czuje. Mam 39 lat sex co pół roku i tylko gdy się napoje mam 2 dzieci co uważam za istny cud mogłabym wam opowiedzieć dużo więcej ale niewiem czy ktoś chciały słuchać mojego biada lenia
....W odpowiedzi na Twój post niegrzeczna... to nie kilogramy są tu barierą... wydaję mi się,że zjawisko jakie tu na tej stronie zachodzi a przede wszystkim jakie zachodzi między parami, pomiędzy kobietą a mężczyzną to ..przyklepanie.Tak moje drogie i moi drodzy... Gdy już nam się wydaje,że z kimś jesteśmy to z czasem te "codzienne" takie same dni .. sprawiają,że przestajemy o siebie zabiegać, nie śmigamy na randki.. w ogóle nie mamy dla siebie czasu... Jestem po zawirowaniach w związku podobnych do Waszych..po 3, 5 roku postuchy, braku seksu poszłam na całość ze swoim ex, żeby tego było malo opowiedziałam o tym swojemu partnerowi. Ha ! zagięło co? było szybkie rozstanie i jeszcze szybszy come back .. wzajemna fascynacja motylki w brzuchu, jak na początku ..zawiało świeżością.. i.. i.. i..znowu klops...Facet zasuwa od rana do wieczora, ja ogarniam dzieci dom..wieczorem on "czasem" ma ochotę,ale częściej nie ma... rozumiem , zasuwa jak byk. Ja z regułu wolę rano do południa, wieczorem również padam na pysk .. i co? mamy tylko wieczory dla siebie a i tak każde głównie siedzi w swoim telefonie na necie..gdzie znów podziała się bliskość>namiętność?.. ...przyklepanie?
1 072 2015-08-08 00:39:22
9 lat małżeństwa. Praca non stop. Dom w przebudowie plus powiększenie działki. Młody same wyjazdy na różne turnieje. Rodzice schorowani więc trzeba być pod telefonem. Jedyne o czym marzymy wieczorem to się wzajemnie wyruchać. Chcieć to móc.
1 073 2015-08-18 10:32:42
Ha. Moja zona wlasnie doprowadzila do tego - swoimi humorami. Zazdroscia. Jakimis podejrzeniami o niewiadomo co, ze doszlo do tego - NIGDY nie myslalem ze to sie stanie - ze nie mam ochoty na seks. Kiedys chodzilem napalony caly dzien. Marzylem o regularnym wspolzyciu. Jednak wiecznie cos bylo nie tak. Nieraz zostalem nazwany zboczencem tylko dlatego ze pragnalem wlasnej zony - TERAZ nie dziwie sie ze tylu facetow idzie na bok.
Niby dzisiaj mamy sie bzyknac ale jakos mi sie nie chce.
1 074 2015-08-26 14:47:27
W wątku obok:
Ale jedna najważniejsza rzecz TO FACETOWI POWINNO ZALEŻEĆ. To facet żeby miał seks musi się starać, motywować, zachęcać, być czuły, wyrozumiały, doświadczony, bardzo delikatny.
A potem zdziwienie
:
Nieraz zostalem nazwany zboczencem tylko dlatego ze pragnalem wlasnej zony - TERAZ nie dziwie sie ze tylu facetow idzie na bok.
![]()
1 075 2015-08-26 15:04:34
Niestety u mnie do mojej aseksualności również doprowadziła żona.
Od samego początku znajomości a potem w małżeństwie to ja musiałem inicjować sex i niejako "obsługiwać" ją w łóżku.
Byłem młody, napalony to "pracowałem" w łóżku - ale z wiekiem przyszło zniechęcenie, bo ile w końcu można tylko dawać i nic nie otrzymywać.
Ona jest po prostu kłodą, sexualnym leniem. Po prostu na myśl, że znowu będzie tak samo nudno i to tylko ja muszę się starać - mi się odechciewa.
Nawet jak jej się bardzo chce to nie potrafi zainicjować sexu - jej inicjacja polega na wypowiedzeniu zdania w łóżku - "może założysz gumkę?" O sexi bieliźnie nawet nie pomyśli - bo i po co.
Częstotliwość zbliżeń spadła do 1 na miesiąc albo rzadziej. Mamy dzieci i tak naprawdę tylko one trzymają mnie przy żonie.
Wielokrotnie zaczynałem rozmowę na ten temat - ale jak grochem o ścianę. Wg niej wszystko jest w porządku.
Także miłe Panie - nie twierdzę, że nie ma aseksualnych facetów, ale czasami zdarza się, że same jesteście temu winne.
1 076 2015-08-26 15:10:02
Daj spokój, Aviator, zaraz przeczytasz, że tak na prawdę to Twoja wina, bo za mało się starałeś, ponad to - pamiętaj bracie - seks u kobiety zaczyna się w głowie, więc już od rana powinieneś ostro pracować, aby cały dzień swoją kobietę podkręcać, tak, aby na wieczór, wprost wybuchła w Twoich ramionach
.
Natomiast nawet, jeśli spełnisz powyższy warunek i sprostasz zadaniu idealnego kochanka - znaczy się wyczarujesz całodniową grę wstępną - to wiedz, że jeśli wieczorem kulminacji nie będzie, to będzie to i tak Twoja wina, bo po co Ci się chciało - jak przecież ona ma prawo nie chcieć - dlaczego? Bo jest kobietą
.
1 077 2015-08-26 20:57:39
A do moje aseksualność doprowadził mąż. Na są myślę o seksie boli głowa.
Nawet nie próbuje rozmawiać bo nawet nie ma o czym jam tylko zaczynam rozmowę to zaraz awantura..i tak sobie żyje od dobrych dwóch lat.
1 078 2015-09-14 23:50:23
W sumie po czasie człowiek dochodzi do wniosku,że samego siebie się oszukać nie da..po staraniach,szansach, na odbudowę zaufania dochodzi się do wniosku,że nie zdążyło się zaufać,że człowiek się "ponownie" nie otworzył...zabrakło determinacji partnera po latach jego oziębłości.Co czuję>?poza uczuciem samotności w związku..zupełnie nic.. to tak jak w seksie po latach..gdzie się go nie uprawiało i nagle uparcie zaczęło..nie ma nic.nie ma chemii, namiętności taka jakaś marna telenowela z cyklu staraliśmy się,ale nie wyszło.gówno prawda.jakby się starało to by wyszło,a że już się na nowo przyzwyczaił człowiek do swojej obecności to nie ma czegoś w stylu brakuje mi twoich rak piesc mnie.. caluj.. jest wstret, wycieranie sie i niesmak porazki...jakze nieuniknionej bo przeciez ludzie sie nie zmieniaja...mysl w glowie"wrocil do swoich masturbacji..?-ehh wbijam to, "fantazjuje o innej" w to tez wbijam;p no nic ..nie pozostaje nic innego jak zrzucic z 20 kilo na poczatek i zaczac rozgladac sie za jakims porzadnym fiutem.."kobieta jest odzwierciedleniem mezczyzny.." zasluchane gdzies ,kiedys miedzy wierszami.cholerna prawda..w zwiazkach gdzie partnerzy byli temperamentmi mi rowniez nie brakowalo werwy, teraz to taka wegetacja, zastój, nawet krew z zyłach nie płynie...
1 079 2015-09-19 19:57:06 Ostatnio edytowany przez donkiszot69 (2015-09-19 20:01:49)
Ktoś kiedyś dobrze powiedział. Kobiety dzięki egocentryzmowi i pasywności wykazują się zrzucaniem win na mężczyzn. Same kreują się na święte dzięki braku inicjatywy i wymaganiem tego od mężczyzny - bo męskość to działanie. Także wszystko jest winą mężczyzny, bo to mężczyzna coś robi, naprawdę stara się czynami. Czy kobieta ma ochote, czy nie, czy kocha, czy nie, czy zdradza, czy nie. Nigdy sama nie bierze odpowiedzialności i nie znajduje rozwiązań. Kobieta się stara, ale tylko o swoje dobro, słowami, bo czynów jest naprawdę mało choć uważa że robi ponadprogramowo. Zawsze zmęczona, cierpiętnica. Męża nie pożałuje że tyra jak wół, myśli, organizuje, daje prezenty. To działa na chwilę, lub wcale bo nudno. Tylko oczekuje i oczekuje. Kobieta, wieczne dziecko.
Prawdziwa kobieta nie jest zła ani dobra, jest k o b i e t ą - to wystarcza, a winni są zawsze tylko i jedynie mężczyźni.
Stanisław Ignacy Witkiewicz
U mnie to samo. Moją dużą, romantyczną miłość i inicjatywę psuje kobieta, wciąż mnie obwiniając za własne błędy. Zawsze ma do mnie problem, gdy coś nie zgodzi się z jej wyobraźnią. Do siebie nigdy nie ma zarzutów, bo sobie to wszystko wytłumaczy. Usprawiedliwi przed sobą.
I seks leży i kwiczy,bo małżonka narzeka, frustruje, niedocenia, nagabuje, obmawia, marudzi, oczekuje. Sama nie dając dosłownie nic i nie rozumiejąc, gdy nie mogę bo jestem chory. Nie mogę taki być, bo mam być mężczyzną, prawdziwym. Nie spełniam wymogów, więc kobieta daje sobie prawo do żądań, roszczeń i ocen.
Powiedziałem jej że mogłaby inaczej się zachować, wskazałem dokładne zachowania jak, czym mnie rani, ale nic nie pomogło lub pomaga w jednej sytuacji. Bo w następnej znów się wybieli, wytłumaczy, a na mnie zrzuci winę. Albo jestem zbyt napalony, albo za słabo się staram. Ona dyktuje warunki, szantażuje, stosuje wszystkie manipulacje. Mam dość kobiet przez takie osobniczki, a nie jestem nikim złym.
Za to inna powie że zakompleksionym, słabym i niemęskim. Widocznie tak, widocznie nie mogę tyrać na jaśnie księzniczkę i będe tak oceniany.
Nie mam zamiaru już z wami walczyć podłe egoistki zapatrzone w siebie i starać się byście choć chwile były miłe. A wartości do mojego życia nigdy nie dodajecie, bo o wszystko zabdać musze ja, prawdziwy facet. Jeśli choć jedna sfera kuleje, bojestem chory czy zmęczony? Małżonka jest zła. Ona wciąż słaba i cierpi, trzeba ją wyręczać, głupio się zachowuje, niczego nie potrafi, a nawet nie chce współpracować w seksie. Nie chce odwdzięczyć się za to jakie życie jej zapewniłem.
Miejcie się na baczności. Kobiety w wielkiej części siebie nie szanują i nie szanują innych, a na pewno nie tych którzy są dla nich dobrzy. Nie tych którzy nie są jak skała, tylko są ludźmi. Dla kobiety nie można być człowiekiem. Trzeba dostarczać, a ona oceni: albo bedzie miła, albo zła, albo obrazi, albo powie że jest dobrze. I tak zanika miłość, miłość którą potrafie dawać ale nie ma komu, nie roszczeniowym aroganckim treserkom które robią ze swojej d*y i z siebie świętość nie dając kompletnie niczego czego same wciąż oczekują. A wymagania są wysokie... biedny ja powiedział.
Starałem się, przemagałem, zmieniałem. Wszystko dla mojej kobiety. Dziś gdy zmieniła się w jędzę nie mam ochoty sie z nią kochać, mimo że mi przy niej staje. Jej charakter jest nie do zniesienia, to jak mało daje, a dużo bierze. Bo może i ślub pokazał że nie musi już udawać grzecznej, niewinnej, chętnej i rozumiejącej.
1 080 2015-09-19 20:23:19
Kuźwa jednak ja jeszcze nie trafiłem na aseksualną kobietę - ale też nie byłem żonaty
Rozumiem, że to po ślubie się takie stają i nie było oznak wcześniej ?
1 081 2015-09-19 20:26:53 Ostatnio edytowany przez donkiszot69 (2015-09-19 20:29:47)
Niekiedy wcześniej, ale wtedy rozstają się i idą do innego, który da więcej. Wcześniej to może być gra, takie uwodzenie, maskowanie, byś nie poznał z kim masz do czynienia, a by mogła cie złapać na całe życie i zapewnić sobie "bezpieczeństwo" twoim kosztem. Oczywiście jak nie będziesz miał żadnych wymagań i potrzeb poza seksem, a będziesz na usługi małżonki by była ciągle zadowolona, to i seksem nie będzie miała po co grać. Wypłata dostarczona, prezenty są, ułożenie zycia jest, to i seks jest. Jak dziwka, jak dziwka. Duży popęd to tylko jak motylki są, a to trwa ileś lat. Po tym czasie i po ślubie odkrywasz jaka jest naprawdę, a jaką maskę założyła dla społeczeństwa.
Te panie które tu piszą że mąż stał się aseksualny nigdy nie opisują jak to dokładnie było, ponieważ są przekonane o swojej niewinności, a jednocześnie zajebistości. W tym rzecz. Inni od zawsze tacy byli, więc takich sobie wybrały, ale też nie widzą że to ich wina.
1 082 2015-09-19 20:40:54
Rany, jak czytam wasze posty, to cieszę się, że jestem prawiczkiem i nie jestem w żadnym związku
1 083 2015-09-19 20:56:13 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2015-09-19 20:56:37)
jak ktos czyta wypociny donkiszota69 to moze wogole zwatpic we wszytsko
wspolczuje jego zonie jeśli ja ma bo wymaga on od niej aby ona
,,odwdzięczyla sie,, seksem za to co on jej daje
1 084 2015-09-19 21:13:58 Ostatnio edytowany przez donkiszot69 (2015-09-19 21:14:45)
Chciałbym żeby cokolwiek dawała od siebie, a nawet dobrze tyłka nie potrafi nadstawić. W tym problem. Innych umiejętności nie posiada, nie inicjuje niczego, tylko stawia roszczenia. To od czego w koncu ta kobieta jest, jesli wszystko jej zapewniam, a ona mi dosłownie nic i jeszcze sie boczy? Ciągle jej mało. Jeszcze rozumiałbym jakby emocjonalnie coś dawała, wspierała, ale jak okaże słabość to ma mnie za mięczaka. Czyli nic tylko tyrać jak wół i być bezproblemowym, a jej problemy rozwiązywać w mig.
I oczywiście to moja wina. Wy kobiety to jednak macie w głowie siano.
1 085 2015-09-19 21:16:47
istnieją rozwody jeszcze
1 086 2015-09-20 22:47:21
w 100 procentach się z tobą zgadzam donkiszot..Kobiety potrafią być wredne, mściwe,złośliwe,milczące, wiecznie wymagające...a czy wiedziałeś o tym i tu cię pewnie zaskoczę,że kobiety są odzwierciedleniem swoich mężczyzn?mężów? że nie są tylko kucharkami,praczkami, sprzątaczkami,ale również kobietami?że lubią w łóżku czuć się ..kobietami?seksownymi...lubią, być pożądane?wszystko co im dajesz to rzeczy nabyte...kobiety szukają tego co nieuchwytne...a marudzić będą zawsze..jako przedstawicielka tej rasy szukam wzroku pełnego pasji..namiętności, miłości i pożadania.wbrew temu co ci się teraz wydaje spotykałam się z takimi mężczyznami..nieważne czy był to długoletni związek czy numer na jeden raz..ważne jak się patrzył..jakby mógł jadłby oczami...tak chcą się czuć kobiety...dadzą więcej jeśli Ty dasz im więcej siebie...nie chodzi o status materialny,kasę i to co posiadasz..ale jak ją traktujesz.jak ona się przy tobie czuje..klepnij czasem ja w tylek, szepnij na uszko cos sprosnego i chociaz powie --"taaa.ale kłamiesz" ta ale sciemniasz, to w duszy się usmiechnie.a zadowolona kobieta-to wyzwolona kobieta.w dlugoletnich zwiazkach potrzeba dlugich staran by rozkwitla, robila rzeczy o jakich marzyles, badz jakie mieliscie na samym poczatku wariacji seksualnej.to nasycenie... moglabym pisac poradniki na temat seksualnosci..eseje...ale mojemu zwiazkowi juz nic w tej sferze nie pomoze...za duzy gorzki posmak,za wiele niedokonczonych spraw, za duzo jadu..kocham go, jako faceta.ale nie potrzebujemy zblizen.nie potrzebuje go dotykac..w sumie nie raz namawiam zeby gdzies poszedl..poczul swieza krew..ja juz sie na niego nie otworze...bo jak to donkiszocie pieknie ujales za malo sie staral...ja czekalam na niego przez 4 lata on od 27 marca do 19 lipca tego roku staral sie o mnie.. o czym my tu rozmawiamy...widac uczucie uczuciu nierowne...czlowiek gasnie....wypala sie az do bolu..wysycha od wewnatrz...
1 087 2015-09-20 22:53:40
a zeby bylo smieszniej ..jestem zarejestrowana w dzien naszej rocznicy, poznania sie...nie pamieta ktora..4 moze 5 i tak ich nie obchodzimy .
1 088 2015-09-20 22:58:53
a zeby jeszcze bylo smieszniej ..mam 28 lat i w sumie smialo mozna powiedziec ze nie uprawiam seksu od 4 najmniej..nie liczac pare razy co by na palcach zliczyl...teraz to ja sex ogladam w telewizji albo slysze jak sasiedzi sie pukaja...ot tyle w temacie erotyki...jak zyje bog mi swiadkiem ze moje zycie tak nie bedzie wygladac...nie poswiece sie tak dla onanisty ktory przez lata byl samolubem i egoista...bede miec udane zycie erotyczne bede miec w lozku faceta ktory bedzie...facetem..i nie bede musiala z nim byc.przyjdzie dzien ze postawi sie wszystko na jedna karte..bo takie zycie to chuj nie zycie..nawet moja babcia tak twierdzila.ze bez seksu sie nie da zbudowac bliskiej relacji, nie ma wiezi..jest tylko wspolne pranie i wspolne gary...
1 089 2015-09-27 22:00:05
Współczuje wszystkim którym partner odmawia seksu. Nie wyobrazam sobie prosić się o sex. Jestem z partnerem od 10 lat i sex mamy coraz lepszy. Standard kilka razy w tygodniu czasami nawet codziennie. Uwielbiam robić mojemu facetowi loda, strasznie mnie to podnieca. Nawet jak nie mam wielkiej ochoty to nie odmawiam. Po kilku chwilach jestem bardzo podniecona. Nie odmawiam bo to upokarzające dla partnera a sex jest fajny i należy się nim cieszyć póki jesteśmy młodzi i przede wszystkim zdrowi.
Gdybym miała sex raz na mc to zmienilabym partnera. Szkoda nerwów i zdrowia. W takim związku nie będziecie szczęśliwi.
1 090 2015-09-27 22:10:31
Najpierw to trzeba by było spytać czemu mi odmawia. Sama spróbować znaleźć wine w sobie, a nie skupiać się na samym odmawianiu.
1 091 2015-09-29 15:55:57
"Najpierw to trzeba by było spytać czemu mi odmawia. Sama spróbować znaleźć wine w sobie, a nie skupiać się na samym odmawianiu."
A po co pytać, skoro odmawia od lat? bezsens totalny...czy skłamie czy powie prawdę po latach bez seksu co to za różnica? żalu się ie cofnie , błędów nie naprawi, wybaczyć i zapomnieć się nie da.. ta niechęć do zbliżeń bedzie juz zawsze towarzyszych , kobieta uz nie bedzie hardcorem nie bedzie wyzwolona ..
1 092 2015-09-30 11:19:40
(..) Nie wyobrazam sobie prosić się o sex. Jestem z partnerem od 10 lat i sex mamy coraz lepszy. Standard kilka razy w tygodniu czasami nawet codziennie. Uwielbiam robić mojemu facetowi loda, strasznie mnie to podnieca (...).
Bożeeeeee - gdyby moja żona miała takie podejście do sexu - marzenie.
Szczerze zazdroszczę Twojemu partnerowi.
Moja małżonka ma zawsze postawę roszczeniową, sama od siebie nic nie daje, a chce tylko być "obsługiwana" w łóżku.
Gdybym miała sex raz na mc to zmienilabym partnera. Szkoda nerwów i zdrowia. W takim związku nie będziecie szczęśliwi.
Rodzina, dzieci - nie zawsze się da.
1 093 2015-09-30 12:48:01 Ostatnio edytowany przez mariusz.85 (2015-09-30 12:49:35)
Cały wałkowany tu problem powstaje z dwóch powodów:
1. odwiecznego braku pewności siebie i wiary we własne możliwości wśród kobiet, podporządkowywania wszystkiego mężczyźnie i późniejszej frustracji, gdy zacznie on domagać się odrobiny przestrzeni dla siebie samego
2. postrzegania przez mężczyzn seksu przede wszystkim w celu zdobycia kobiety, a dopiero w dalszej kolejności jako przyjemności fizycznej
Rozwijając nieco punkt drugi - każdy normalnie rozwijający się mężczyzna pragnie w życiu zdobyć (czytaj "przelecieć') jak największą ilość kobiet. Niczym hiszpański konkwistador pragnie zdobyć nowy ląd, zawiesić flagę i powiedzieć, że ta ziemia została przez mnie podbita i należy do mnie. Podobnie jest z seksem. Pierwszych kilka razy z kobietą jest szalenie podniecających, ale później ten smak powszednieje i zaczyna się równia pochyła. No bo ile razy można zdobywać tę samą kobietę. W myślach mężczyzny rodzą się więc fantazje o kolejnych podbojach. Nawet jeśli nie zostaną zrealizowane to w głowie cały czas będą siedzieć, a aktualna partnerka-bidulka będzie się zastanawiać dlaczego chłopak/narzeczony/mąż już nie garnie się do seksu jak niegdyś.
Czy zastanawialiście się dlaczego mężczyźni oglądając porno w Internecie praktycznie za każdym razem wchodzą na inne strony i podniecają na widok nowych nagich kobiet? Te, które podniecały kilka dni wcześniej już nie robią takiego wrażenia mimo, że zdjęcia te same, a i uroda ich nie zmieniła się ani odrobinę.
1 094 2015-10-02 16:00:28
mnie zawsze zastanawia to,ze piszacy o swoim jakze zajebistym zyciu erotycznym..wchodza na te strone..jak ja mialam kiedys zycie intymne w ogole nie mialam zielonego pojecia ze istnieja takie strony....
1 095 2015-10-02 20:52:44
Skoro mają takie zajebiste życie erotyczne to właśnie... dlaczego wchodzą na takie strony? Po co ?
1 096 2015-10-03 09:14:43
na pewno nie po to by sie dowartosciowac, bo przeciez maja takie zajebiste zycie intymne..i nie po to by sie nad nami uZalac bo przeciez maja zajebiste pozycie ... skoro tu wchodza to gdzies w podswiadomosci potrzebuja zmian..i wcale nie jest tak rozowo jak pisza..
1 097 2015-10-21 12:46:21
Witajcie.
Jestem po 30-tce. z 6 letnim stażem małżeńskim. Mój mąż jest starszy ode mnie o 10 lat.Znamy się w sumie 8 lat. Jest wspaniałym przyjacielem,mężem ...kiedyś potrafił być wspaniałym kochankiem.
Pamiętam nasz pierwszy raz. Było super, mimo, że jego "przyjaciel" nie do końca chciał z nami na początku współpracować, to koniec końców oboje byliśmy usatysfakcjonowani oralnie.
Na początku znajomości kochaliśmy się bardzo często... przez jakiś okres ...może. 1,5 roku
Było wspaniale, choć teraz z perspektywy czasu stwierdzam, że preferowana przez mojego Męża oralna forma seksu była dominująca. Nie dostrzegałam żadnego problemu, bo również lubię być aktywna a także bierna w takiej pozycji. Jednak z czasem zaczęło mi brakować penetracji, sami wiecie, że seks nie lubi rutyny. Moje sugestie, abyśmy spróbowali kiedyś inaczej, trafiły na ścianę.
W trakcie naszej 8 letniej znajomości miałam mojego Męża w sobie mniej niż 10 razy. Za jednym razem skończyło się to ciążą ,dwa lata temu, którą straciłam w 11 tyg. i od tamtej pory 0-zero stosunków.
Jest to dla mnie ważne, nie muszę Wam chyba dziewczyny tego tłumaczyć. Niestety z czasem mój Mąż przestał w ogóle inicjować zbliżenia. Wiem,że po części jego problemy są spowodowane nadciśnieniem i lekarstwami,które łyka. Pali fajki,pije sporo piwa ..ok 3-4 dziennie, które też podobno nie w pływa dobrze na TE sprawy. Mam wrażenie,że jest na tym etapie,że przedkłada tego typu przyjemnośći ponad seks. Rozmawialiśmy o tym, że nie ma ochoty,powiedział, że boi się,że znowu nie podoła i że zdaje sobie sprawę, że w naszym łóżku źle się dzieje przez niego. Nie do końca tak jest, bo z czasem ja też przestałam wychodzić z inicjatywą, bo czuję się po prostu odrzucona i niechciana. Bo wychodziło na to,że tylko ja chcę się kochać (choż jak zrobiłam porządnego loda,to nikt nie protestował- ja również,ale czy choć raz do cholery On nie może mi powiedzieć że chce żebym to zrobiła?)
Zawsze miałam duży temperament,nie stroniłam od eksperymentów. W trakcie naszej znajomości spontanicznie raz mieliśmy przygodę z dziewczyną w trójkącie,oraz raz ze znajomą parą.
Było ciekawie, ale obydwoje potem troche mieliśmy moralniaka jak rozmawialiśmy o tym i stwierdziliśmy, że chcemy miec siebie tylko dla siebie. Niemniej wspomnienia pozostały miłe.
Dla mnie ta sytuacja jest ciężka. Nie chcę się z Nim rozwodzić .Bardzo go kocham i nie chce nikogo innego, na codzień nie kłócimy się,mamy wiele wspólnych tematów. Jednak seks to ostatnio temat tabu,bo jak mu raz powiedziałam, że dla mnie poniekąd fenomenem jest fakt, że pomimo braku seksu potrafimy być zgodnym kochającym się małżeństwem,to niby w żartach się obruszył, że mu dogaduję. A mnie jest poprostu przykro, że najdroższego mi człowieka nie obchodzą moje potrzeby. Kupiłam sobie wibrator, kilka razy użyliśmy go razem,ale przez to odrzucenie, zdarza się, żekiedy używam go sama - mam ochotę po wszystkim płakać. Przecież w seksie nie chodzi tylko o orgazm. Naprawdę wszystko co najlepsze w łóżku,mam już w tak młodym wieku za sobą?
Trochę mi lepiej jak to wyrzuciłam z siebie,bo o takich rzeczach nie wyobrażam sobie powiedzieć nawet najlepszej koleżance, bo uważam ,że nie byłoby to w porządku wobec Męża. Nie oczekuję złotych rad typu "porozmawiaj z nim" bo rozmawialiśmy juz nie raz. Po prostu rzucam moje smutki w eter, jest mi lżej.
1 098 2015-10-21 15:06:15
Droga Asteya
...Nie jesteś sama na tym forum...
Nie Ty jedna sfrustrowana...
aktualnie od jakis 3 dni (po latach walki o seks) gdzie juz o niego nie walcze nie zabiegam tylko żądam go...
zrozumialam ze ja wcale nie chce tego seksu od partnera ktory mi go nie daje... bo nie chce sie o niego prosic , taki seks zeby mnie udobrauchac na chwile mnie nie zadawala? ze jest ta sama pozycja i zadna inna bo ja sie nie potrafie przelamac po tym wszystkim nie potrafie sie otworzyc a i sam seks jest raz na 3 miesiace z łachy zebym sie przymknela? zrozumialam ze w tej nierownej walce o seks nie chodzi mi o to by moj partner sie przebudzil z tego letargu..chodzi mi o sam seks w ogole.. o jakies przyzwolenie...chociaz i o nie prosic nie bede kiedy tylko wyjdziemy z pieluch.. poczuje sie troche luziej moze zadbam o siebie i w ruch pojdzie cialo.. na dzien dzisiejszy uwaga mam 28 lat swoj pokoj heheh i zyje jak zakonnica.. zyje wedle regul jakie rzuca mi moj facet.. bo do tanga jak i do seksu trzeba dwojga..przyznaj przed soba sama ..chcesz uprawiac z kims seks, zatracac sie w nim z kims kto nie chce tego z Toba?
u mnie od prawdy najlepsze sa upokarzajace odpowiedzi typu.. ja-wiesz nie uklada sie nam w seksie-"odp myslisz ze nasz stary pies dobrze by sie czul na naszym podworku?-albo cos w stylu staralbym sie bardziej ale doba jest za krotka.. no tak dla niego sie wydluzy do 28 godzin zeby mogl mnie zauważyć ...ehh hehe kupa smiechu..kiedys plakalam duzo plakalam dzis ta obojetnosc i ozieblosc mnie nie rusza...wcale nie zdziwilby mnie fakt jakby za 10 lat sie okazalo ze zylam z gejem.. szczerze prostym i zwyczajnym jezykiem moge napisac ze mam wyjebane na nasze zblizenia.kocham go ale juz nie na tyle by udawac przed sama soba ze jestem w stanie cos zmienic.. nie staram sie wcale.. bo staralam sie kiedys .. rozczarowanie bylo potezne.. gdyby nie dzieci nie trwalabym w tym ukladzie..i gdybym miala jutro umrzec..umarlabym jako szczesliwa matka i nieszczeliwa kobieta...
1 099 2015-10-23 14:07:37
E tam seks jest przereklamowany ![]()
1 100 2015-10-23 14:40:56
Witajcie,
Jestem tu nowy. Myślałem, że tylko mężczyźni mają taki problem, a tu proszę kobiety też mogą cierpieć z tego powodu.
Jestem takiej samej sytuacji jak większość z was: mam żonę dzieci i brak seksu. Pewnego dnia usłyszałem od żony że teraz ona nie potrzebuje seksu mimo, że wcześniej przez 15 lat życie seksualne układało nam się bardzo dobrze. Kochaliśmy się niemal codziennie, rzadko kiedy kończyło się to jednym orgazmem. Trochę się dziwię bo z żoną jesteśmy atrakcyjnymi ludźmi i w najgorszych scenariuszach nie przewidywałem takiego biegu wydarzeń.
Trochę tracę nadzieję. Jestem mega zaangażowany w nasza rodzinę, staram się organizować wspólny czas (dla nas dwojga), ale żona swoją uwagę przeniosła na dzieci, pracę, koleżanki,.... zastępując wspólne nasze pasje i czas poświęcany tylko dla siebie nawzajem. Może już wszystko co się dało ze mną przeżyła i szuka nowych wrażeń? Ja wiem, że jest jeszcze wiele rzeczy do przeżycia, spróbowania, doświadczenia. To jest taka góra na którą można się wspinać bez końca.
Można to oczywiście zaakceptować - ale nawet przez okres kilku lat nie da się w człowieku zabić jego pożądania i tak elementarnych potrzeb. Bo przecież seks to nie tylko stosunek fizyczny, ale również flirt, niesamowita frajda dla wszystkich zmysłów, zacieśnianie więzi między ludźmi, najfajniejsza rzecz którą możemy zakończyć dzień.
Jak tu żyć? Zastanawiam się nad różnymi wyjściami z tej sytuacji. Ciekaw jestem jakie są Wasze pomysły na rozwiązanie tego patu. Z chęcią bym z kimś na ten temat porozmawiał.
1 101 2015-10-23 15:38:32
like to dance...
widać,że chcesz sie komus wyzalic, wygadac.. tez tak mialam ..pisze sobie na tym forum by dac upust nagromadzonym emocjom..chodze smutna, rozdrazniona, przybita...jem na pocieszenie i ogladam ostatnio filmy to mnie odrywa od zmartwien i trosk, ale gdy tylko konczy sie film zaczyna sie moje blezbarwne bezpłciowe zycie. uswiadomilam sobie ze moj partner potrzebuje gosposi nie kobiety...albo innej kobiety na ktora moglby miec chec.jestem tak tolerancyjna w tym temacie ze pozwolilabym mu takową posiadac, ale on nie jest na tyle szczery by nawet gdyby chcial lub juz ja mial to nie przyznalby sie.ciezko w dzisiejszych czasach nosic przyslowiowa kiecke i miec jaja ze stali..ciezko jest byc kobieta ktorej nie pragnie wlasny facet..wiec wysylam sobie te swoje mysli w przestrzen internetu.nie w nadzieji ze ktos rzuci jakies haslo ktore wskrzesi moj zwiazek..w naszym domu seks to temat tabu -szczera jest tylko jedna strona..
1 102 2016-01-18 18:54:56
nikt tu juz nie zagląda?
1 103 2016-01-19 20:36:08
Sporo osób już się wypowiedziało. Uprawianie miłości, bzykanie, ruchanie, obciąganie czy jak by tego inaczej nie nazwać - brak tego aspektu powoduje, że związek się rozpada i nie ma sensu w czymś takim tkwić.
1 104 2016-04-01 22:32:59
Wlasnie Was znalazłam
Jestem w drugim związku juz 10 lat , pierwsze lata były super i sex tez , po remoncie ( maz lekko pedant ) zaczął unikać sexu i bardzo tego unikał w ramach powiedzmy kary ( wcześniej tego nie rozumiałam ) rozstaliśmy sie 3 lata temu na 9 mcy ( w tym czasie miałam
Super kontakty seksualne z innymi ) , ale on wrócił i chciał od nowa bo mnie kochał i zreszta ja jego tez . Mam córkę niepełnosprawna i wiedziałam , ze on będzie dla niej najlepszym ojcem niż jej . biologiczny .2 lata temu po 9 m-cach wróciliśmy , 5 mcy boskiego seksu którego nie było wcześniej , wszystko było . I
Chcieliśmy dziecka wspólnego i był ślub po 10 latach i zaszłam w ciąże i zaczęło sie znowu , w ciąży nie bo uważać ,potem przeprowadzka na większe mieszankę i remont tez NIE ?bo remont i
Co ??? Remont sie skończył i dalej nic ? Zablokował sie i koniec ??? !!! Mam ochotę na wszystko 15 mcy bez sexu ??!? Nie potrafię tak żyć i co kolejny rozwód ? Myśle o psychologu ....
1 105 2016-06-26 00:28:22
Oj, jak ja was rozumiem... Mam dokładnie ten sam problem.Tylko, ze mamy dzieci, które kochają ojca. A że ja słyszę, jaka to mało atrakcyjna jestem, jak to chyba się nie widziałam w lustrze, jeśli od niego oczekuję zainteresowania moją osobą albo inne takie "komplementy" to nic... Na samym początku, kiedy tylko zamieszkaliśmy ze sobą i próbowałam inicjować seks (Zawsze ja, nigdy on!) to np słyszałam, ze "mężczyźni nie lubią łatwych kobiet". Postanowiłam poczekać, w takim razie, żeby on zainicjował coś i czekałam... pół roku. Kiedy po pól roku kupiłam sobie koronkową bieliznę i wystąpiłam w niej przed nim usłyszałam, że mężczyźni "nie lubią kur..." (dosłownie). Więc dalej czekanie.... Przez te wszystkie lata zawsze było wpędzanie mnie w poczucie winy za zainstniały stan rzeczy, zawsze wykręty "bo za późno chodzisz spać", "bo za wcześnie wstaję", (Nawet na wakacjach!) po faza księżyca nie taka... Najlepszą i jedyną partnerką jest własna ręka, której oddaje się z lubością parę razy w tygodniu. Próbowałam ciągać go po seksuologach, ale był raz ze mną, raz sam i zakwalifikował się na terapię, na którą więcej nie poszedł twierdząc, że skoro ja chcę seksu to jest to MÓJ problem, a nie jego. On świetnie sobie radzi. A ja chodzę po ścianach... Ja do niego nic nie czuję oprócz niechęci, on do mnie też, ale mamy małe dzieci, wspólny kredyt mieszkaniowy... Wariuję w tej sytuacji. W domu jest nerwowo, nie chce mi się do tego domu w ogóle wracać, ale czuję, że mam związane ręce. Dzieci na tyle małe, że nie wiem, jak sobie z nimi poradzę, gdzie mam iść z małymi albo jak spłacić jemu połowę mieszkania (chociaż z z duuużym prawdopodobieństwem z mieszkania nie da się wyrzucić). Czuję się w kropce i autentycznie w matni, sytuacji bez wyjścia. Poczytanie innych postów o kobietach w podobnej sytuacji bardzo pomaga.