netkobietyWszystkie działy
Seks, seksualność, psychologia

Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

1 523 odpowiedzi414 944 wyświetleniazałożony przez Aldona27, 13.05.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Strony Poprzednia 1 … 11 12 13 14 15 … 24 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 781 do 845 z 1 524 ]

781

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
Zielony_Domek napisał/a:

Prawdopodobnie, dlaczego wobec tego Twój mąż się z Tobą nie chce kochać?

Wyobraź sobie, że odkąd zmieniłam podejście, przestałam marudzić, nalegać, truć, minął dłuższy czas i od jakichś 3-4 tygodni sam mnie "molestuje" 2-3 razy w tygodniu. Owszem, był taki okres "przejściowy", o którym wspominałam, kiedy to ani on nie miał ochoty, ani ja nie za bardzo. A teraz, kiedy minęły już blisko 4 miesiące od zmiany mojego nastawienia, poczuł się w końcu pewnie i bezpiecznie, wie, że nie będzie już awantur i kłótni "znowu o ten seks".

782

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
kosmiczny nick napisał/a:

zamiast coś przemyśleć i przeanalizować, wyciągnąć jakieś wnioski z niewygodnych słów - od razu atak i kąśliwe riposty... Tak samo jak to czasem bywa w niektórych związkach ...kulejących jak w temacie

Święte słowa, miałam napisać coś w ten deseń, ale nie muszę, bo Kolega doskonale mnie wyręczył :)

783

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

lasouris, przy okazji jeszcze męża zdradziłaś, wiesz, tak jak kosmiczny nick ma rację - można podjąć dialog czy ma rację czy nie i jeśli ma to na ile ma to pokrycie w faktach bo autorefleksja to bardzo pożądana cecha, tak Twoje słowa w tym wątku to czysta hipokryzja, w sensie słów osoby, która tak postąpiła jak Ty no są jakby to powiedzieć, bez pokrycia, wybacz.
Aczkolwiek bardzo się cieszę, że Ci się układa, szczerze.

Każdy zdrowo myślący człowiek nijak będzie miał ochotę na cokolwiek "miłego" w związku (uproszczenie) jeśli druga strona non stop psioczy, jęczy, wierci dziurę w brzuchu.
Zgadzam się w 100%.
Ale są przypadki i takie, gdy naprawdę jedna ze stron jest w porządku, a ta druga (celowo nie używam rozróżnienia na płeć) po prostu różnego rodzaju potrzeby tej pierwszej ma w duszy, źródła tych problemów różne od zmęczenia po zaburzenia, o których najczęściej nie mówi, nawet w trakcie najdelikatniejszej spokojnej rozmowy/rozmów.
Jedni próbują przebieranek, inni zdrad (nie mogłam się oprzeć), tak jak w tym pierwszym nie ma złych intencji, tak o zdradzie pisać chyba nie muszę.
I co wtedy????

784

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Owszem, popełniłam błąd, ale pozostaje mi to zaakceptować i cieszyć się, że ostatecznie jestem w tym punkcie, w którym jestem. Wolę popełnić błąd i zmienić coś w swoim życiu, niż tkwić w miejscu i udawać świętą albo stosować jakieś manipulacje.

785

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

lasouris, a mąż wie o zdradzie?

Masz wiele racji w tym co piszesz i zapewne w wielu sytuacjach tak jest. Tylko, że nie zawsze. Akurat ja nie jestem typem marudy, nie strzelam fochów o nic, nie dąsam się ciągle itd. Jest zupełnie inaczej. Kiedy się widzimy nie brakuje uśmiechu, żartów, nawet o nic się nie kłócimy, z reguły zawsze jesteśmy zgodni, zupełnie jak bratnie dusze, tylko nie w sferze seksu. Więc nawet nie wiem co mogłabym zmienić, partner o to zapytany nie raz, twierdzi, że jest wszystko ok, że nic by we mnie nie zmieniał tylko to on ma problem że jest taki zamknięty i już... I problem tkwi w tym, a nie we mnie... No chyba, że mi o czymś nie mówi, no ale wróżką nie jestem i nie wiem co myśli więc jedynie wierze w to co usłyszałam.

Marioosh, nie wróż mi źle tongue ja na razie żyje w optymistycznym świecie i mam nadzieję, że będzie to zmiana na dłuższą metę ... Choć, że zdaje sobie sprawę że z reguły taki zryw trwa nie za długo, no ale żyje nadzieją, że może w końcu zrozumiał, że musi zawalczyć o to żeby było dobrze, bo ja już zrobiłam wszystko co mogłam... więc trzymajcie kciuki smile
A i na pewno nigdy nie dopuściłabym się zdrady. Wiem doskonale jak to jest być zdradzonym i nigdy bym tego nie zrobiła. Takie atrakcje nie dla mnie smile (i po raz kolejny podkreślę, że małżeństwem nie jesteśmy tongue )

A i lasouris, jakoś tak dziwnie mi to brzmi, zdrada przecież też była poniekąd manipulacją ... No i czy na pewno trzeba popełnić aż taki błąd żeby móc coś zmienić w swoim życiu? Nie mogłaś od razu zmienić swojego nastawienia, skoro wiedziałaś że to może być winowajcą? Tylko dopiero po zdradzie..?

786

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
stokrotka.s napisał/a:

Marioosh, nie wróż mi źle tongue ja na razie żyje w optymistycznym świecie i mam nadzieję, że będzie to zmiana na dłuższą metę ... Choć, że zdaje sobie sprawę że z reguły taki zryw trwa nie za długo, no ale żyje nadzieją, że może w końcu zrozumiał, że musi zawalczyć o to żeby było dobrze, bo ja już zrobiłam wszystko co mogłam... więc trzymajcie kciuki smile

Nadzieja to taka intelektualna masturbacja... Przez chwilę czujesz się lepiej, ale nic z tego nie ma... sad

stokrotka.s napisał/a:

A i na pewno nigdy nie dopuściłabym się zdrady. Wiem doskonale jak to jest być zdradzonym i nigdy bym tego nie zrobiła. Takie atrakcje nie dla mnie smile

Wiesz... Nie zawsze takie rzeczy się planuje. Czasem to niekorzystny splot zdarzeń i emocji...

stokrotka.s napisał/a:

(i po raz kolejny podkreślę, że małżeństwem nie jesteśmy tongue )

Aaa... Zdrady nie będzie, bo mu nie przysięgałaś wierności! Teraz rozumiem wink

A tak na poważnie - jeżeli teraz tej sprawy nie załatwisz to nie załatwisz jej już nigdy sad

787 Ostatnio edytowany przez kenobi (2013-12-12 17:31:48)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Lasouris dużo naprawiła u siebie w małżeństwie bo zdradziła. Zobaczyła swoje życie z innej perspektywy. Inaczej zaczęła do męża się odnosić i to też zmieniło jego zachowanie. Szkoda, że zdrada do tego była potrzebna, ale czasem tak po prostu musi być...

No i czy na pewno trzeba popełnić aż taki błąd żeby móc coś zmienić w swoim życiu? Nie mogłaś od razu zmienić swojego nastawienia, skoro wiedziałaś że to może być winowajcą? Tylko dopiero po zdradzie..?

No niestety trzeba stanąć czasem poza małżeństwem, aby na swoje problemy spojrzeć z zewnątrz. Zdrada dużo zmienia. Lasouris nie spowodowała tragedii, bo mąż się nie dowiedział. Teraz może naprawić relacje. Dlatego czasem jak ktoś cierpi, bo nie ma seksu, to mówię aby zdradził zamiast robić o seks awantury. Kto inny doceni, spędzicie razem kilka miłych chwil, a potem przyjdzie reflekcja nad odpowiednim ułożeniem życia.

788

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

kenobi to bardzo ryzykowne rozwiązanie i co tu dużo kryć, najprostsze....

789

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Nie zdrada, a przerwa w związku wink Jak odejdzie, a później sobie poszaleje to będzie wiedziała czy chce żyć w związku bez seksu. Może tak, a może nie, ale przynajmniej będzie wiedziała z czego rezygnuje...

790

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Właściwie Kenobi odpowiedział za mnie, dopiero wróciłam z pracy i mogę odpisać.

Faktycznie, czasem trzeba spojrzeć na swój związek z innej perspektywy.

Mąż faktycznie się nie dowiedział, jeśli chodzi o temat zdrady, moje zdanie jest takie, że należy mówić. Jeśli już się zdradziło, był to jeden raz i więcej nie zamierza się tego powtarzać, lepiej niech człowiek zostanie z tą wiedzą sam i nie obarcza tym drugiej strony.

791

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Moze lepiej najpierw sie dowiedziec jakie partner ma poglady i czy woli wiedziec czy woli zyc w nieswiadomosci jakby co.
Ja bym wolala wiedziec, zreszta ja i tak bym sie dowiedziala.

792

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Witam was,

bardzo proszę o poradę, nie chcę zakładać nowego wątku

Jestem ze swoim facetem rok, układało nam się super, w łożku też, mam duże libido, mogłabym to robić codziennie, mieszkamy razem, seks był 3-4 razy w tyg.On początkowo miał podobnie jednak później w naszym związku pojawiły się konflikty i widmo rozstania. Były to duże kłótnie na różne tematy (zazdrość itp), kilka razy z mojej strony straszyłam rozstaniem, generalnie pazdziernik/listopad to była masakra. jeden wielki kryzys. Byłam wstrętna, czepialska, ciągle płacz/krzyk/sceny. on się dystansował, seksu było coraz mniej, ja inicjowałam. 3 tyg temu on uznał, że może rzeczywiscie rozstanie to nie głupi pomysł, że chyba nic z tego nie będzie i pozwala mi odejść (nie rzucił mnie tylko przyznał mi racje co do tego, że to chyba nie ma sensu). Wstrząsneło to mną bo uświadomiłam sobie jednak (standardowa baba) że go kocham i chcę zawalczyć o ten związek.Jestem oazą spokoju, ANI RAZ od tamtej pory się nie pokłóciliśmy, wrzuciłam na luz, jestem dla niego kochana i uczynna. Od tamtej pory jednak nie uprawiamy seksu. Początkowo te kilka tyg temu starałam się jak mogłam aby go rozpalić. On po tych kłótniach był jednak nieugięty. zimny, oschły. zero czułości. zero długich pocałunków. O seksie nie było mowy mimo, że prowokowałam jak mogłam. na przestrzeni tych kilku tyg raz tylko zaspokoił mnie oralnie, ja go kilka razy (jest to dla mnie jakis substytut seksu bo bardzo mnie to kręci). Teraz przez ostatnie kilka dni odpuściłam, już go tak nie molestuję. Zauważyłam, że i on zaczyna okazywac mi czułość (czesciej przytula, dotyka, czasem pocałuje).
I stąd moje pytanie:
Czy jest możliwe, żeby powodem jego niechęci do seksu i bliskości były te kłótnie? czy naprawdę faceci podchodzą tak emocjonalnie, że tracą ochotę na tak lubiany seks? Czy rozmawialiśmy na ten temat? TAK. Sam przyznał, że nie wie czemu ale po tych ostatnich tygodniach po prostu nie ma ochoty na seks (zabolało, ale nie dalam po sobie poznać).Chciałam się dowiedzieć od was co mogę więc w tej sytuacji zrobić? Dać mu czas? czy mam w ogóle na co czekać? czy jest szansa na to, że wróci to co było? Tak jak mówię, powoli budzą się w nim jakieś czułe gesty, dotyk. ale mam wrażenie, że do seksu jeszcze daleko. Nie wiem czy to co było nie zniknęło bezpowrotnie? A może trochę powinnam go prowokować? czy uszanowac jego dezyzje, że "na razie nie". Jest mi cholernie smutno.

793

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

dodam , że mój kumpel z którym podzieliłam sie tym problemem mówi, że jest to możliwe, że po tym co mu zaserwowałam jest mozliwe, że sie po prostu zamknął na mnie. I że możliwe, że uczucia mają wpływ na jego popęd a raczej jego brak (do mnie). Ciężko mi w to uwierzyć bo myslałam , że faceci potrafią nie łączyć uczuć z seksem. Dodam, że wiem, że raz na jakiś czas (co kilka dni) on się masturbuje (korzystamy z jednego komputera no i ślepa nie jestem).
Proszę o pomoc

794

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
sosenek napisał/a:

...Czy jest możliwe, żeby powodem jego niechęci do seksu i bliskości były te kłótnie? czy naprawdę faceci podchodzą tak emocjonalnie, że tracą ochotę na tak lubiany seks? Czy rozmawialiśmy na ten temat? TAK. Sam przyznał, że nie wie czemu ale po tych ostatnich tygodniach po prostu nie ma ochoty na seks (zabolało, ale nie dalam po sobie poznać).Chciałam się dowiedzieć od was co mogę więc w tej sytuacji zrobić? Dać mu czas? czy mam w ogóle na co czekać? czy jest szansa na to, że wróci to co było? Tak jak mówię, powoli budzą się w nim jakieś czułe gesty, dotyk. ale mam wrażenie, że do seksu jeszcze daleko. Nie wiem czy to co było nie zniknęło bezpowrotnie? A może trochę powinnam go prowokować? czy uszanowac jego dezyzje, że "na razie nie". Jest mi cholernie smutno.

Tyle tu wałkujemy temat, a Ty znów zadajesz pytanie jak na samym początku wątku smile
Ależ oczywiście! Jest możliwe jak najbardziej.
W Twojej sytuacji radzę jeszcze poczekać, nie nagabywać swojego mężczyzny. Bądź łagodna a sama zobaczysz, ze wrócą nawet te "długie" pocałunki. Nie wiem jak to wyjaśnić, ale niektórzy mężczyźni wolą sami coś inicjować, a jeśli non stop są ...nagabywani przez swoje partnerki - zaczynają czuć się nieswojo i jakby pod presją, przymuszani. Prowokować i owszem, możesz, czasem powinnaś, ale nie nachalnie, ot tak jakby ...niechcący smile
Sama widzisz, ze "powoli budzą się w nim jakieś czułe gesty, dotyk", więc facet musi odzyskać poczucie własnego męskiego "ja" w tym związku. Widać musi to troszkę jeszcze potrwać.
A co do Twojej wizji mężczyzny: "myslałam , że faceci potrafią nie łączyć uczuć z seksem". Cóż, potrafią i to częściej niż Drogie Panie podejrzewacie. My też mamy "wyższe" uczucia" i niekiedy złe traktowanie przez Was odbija się na naszej psychice, a w konsekwencji i na libido.
Z nami trzeba delikatnie i łagodnie smile

795

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

kosmiczny nick

dzięki za szybką odpowiedz. postaram się przeczytać w całości ten wątek, może znajdę jeszcze jakieś informacje. pocieszyłeś mnie, nie ukrywam bo jestem załamana. Dam mu jeszcze czas- pytanie ile. No i mam nadzieje, że w ogóle kiedyś mu to minie, a nie jest tak, że odkochał się na amen. Choć żyjemy raczej jak para np snujemy wspolne plany, chodzimy do znajomych, dbamy o siebie i generalnie cała reszta jest ok. No może jeszcze troche brakuje czułości choć tak jak mówie- pojawiają się buziaki, przytulanie w nocy czy zaczepianie (dotyk) Więc nie jest chyba totalnie źle? problemem pozostaje tylko ten seks! Nie wiedziałam, że on może być tak emocjonalny. Ja nie mam z tym problemu, żeby oddzielić te dwie rzeczy.

796

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
sosenek napisał/a:

Czy jest możliwe, żeby powodem jego niechęci do seksu i bliskości były te kłótnie? czy naprawdę faceci podchodzą tak emocjonalnie, że tracą ochotę na tak lubiany seks?

Nie, to nie prawda. Tracą ochotę na tak lubiany seks z osobą, która te kłótnie wywołuje. Sam popęd nie zanika.

sosenek napisał/a:

dodam , że mój kumpel z którym podzieliłam sie tym problemem mówi, że jest to możliwe, że po tym co mu zaserwowałam jest mozliwe, że sie po prostu zamknął na mnie. I że możliwe, że uczucia mają wpływ na jego popęd a raczej jego brak (do mnie).

Kumpel miał całkowitą rację i powiedział Ci prawdę. Następnym razem zanim odwalisz taką akcję uświadom sobie, że nie Ty jedyna na Świecie masz pupę i cycki. Takie numery tak samo jak uzależnianie seksu np.: od tego, że on przeprosi i wyjdzie na Twoje może mieć określone konsekwencje za które będziesz mogła mieć pretensje tylko do siebie.

sosenek napisał/a:

Ciężko mi w to uwierzyć bo myslałam , że faceci potrafią nie łączyć uczuć z seksem.

Potrafią, ale nie wszyscy i raczej nie w stałym związku.

sosenek napisał/a:

Dodam, że wiem, że raz na jakiś czas (co kilka dni) on się masturbuje (korzystamy z jednego komputera no i ślepa nie jestem).

Masturbuje się, może iść do jakiejś koleżanki, żeby go pocieszyła czy znaleźć coś na jeden raz. Tak jak pisałem możliwości jest wiele. Z masturbacją jest ten problem, że może ją polubić bardziej od seksu...

sosenek napisał/a:

Dam mu jeszcze czas- pytanie ile.

Tyle ile będzie trzeba smile Jak nie będzie chciał tego zrobić to go zgwałcisz czy co innego zrobisz? wink

sosenek napisał/a:

No i mam nadzieje, że w ogóle kiedyś mu to minie, a nie jest tak, że odkochał się na amen. Choć żyjemy raczej jak para np snujemy wspolne plany, chodzimy do znajomych, dbamy o siebie i generalnie cała reszta jest ok. No może jeszcze troche brakuje czułości choć tak jak mówie- pojawiają się buziaki, przytulanie w nocy czy zaczepianie (dotyk) Więc nie jest chyba totalnie źle? problemem pozostaje tylko ten seks! Nie wiedziałam, że on może być tak emocjonalny. Ja nie mam z tym problemu, żeby oddzielić te dwie rzeczy.

Powinno mu minąć, na pewno się nie odkocha z tego powodu, ale Ty powinnaś wyciągnąć wnioski na przyszłość, a na razie go powoli i delikatnie otwierać na bliskość.

797

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

no dobrze, wiem, że zawaliłam tymi ciąglymi awanturami. Na szczescie ich plus jest taki, że chyba dotarło do niego to co mu wykrzykiwałam i poprawił się pod wieloma względami i nie daje mi już powodów do złosci. Ale to nie o tym wątek. No co do seksu to mnie uspokoiliście z tym, że faceci jednak łączą sex&uczucia. więc to co on mówi jest prawdą.  no to pozostaje mi nic innego jak nadal cierpliwie czekać. mam tylko nadzieję, że się doczekam:P rozumiem, że mam mu się nie narzucać więc co mogę w tej sytuacji robić? jak go lekko zachęcić tak żeby nie czuł się zmuszany a jednocześnie by jednak go pobudzić? (jak można się domyślić -przed kryzysem nie było u nas z tym problemu)

798 Ostatnio edytowany przez kenobi (2013-12-13 15:29:49)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
Zielony_Domek napisał/a:

kenobi to bardzo ryzykowne rozwiązanie i co tu dużo kryć, najprostsze....

Masz rację. Ryzykowne, bo może dojść do rozwodu. Jak nie ma seksu to jakie jest inne wyjście? Albo z niego zrezygnować, albo się rozwieźć. Ale trudno rozwalać rodzinę dlatego, że nie ma seksu. Więc bezpieczniej zdradzać, a rodzinę normalnie prowadzić. Niektórzy taką właśnie opcję wybierają.

sosenek napisał/a:

Czy jest możliwe, żeby powodem jego niechęci do seksu i bliskości były te kłótnie? czy naprawdę faceci podchodzą tak emocjonalnie, że tracą ochotę na tak lubiany seks?

Tak to możliwe. Trudno się zachwycać kobietą, która przed chwilą byłą awanturnicą. Możesz stać się na nowo miłą osobą, nie krzyczącą, ale oczywiście możesz być wymagająca. Jeśli masz taki charakter, to zacznij się ładnie ubierać, malować, zwłaszcza jak wychodzisz z domu. Ale jak on jest aseksualny, to raczej nic nie pomoże... sam musiałby się jakoś zebrać do seksu.


lasouris napisał/a:

Jeśli już się zdradziło, [...] lepiej niech człowiek zostanie z tą wiedzą sam i nie obarcza tym drugiej strony.

Dokładnie. Oczywiście każdy powie "chciałbym wiedzieć o ewentualnej zdradzie partnera"... ale tak mówią, a potem związek by się zachwiał. Lepiej niech zdradzacz zje żabę jaką przygotował, a związku niech ta zdrada nie dotyka. Ciekawe jest też, że zdradzacz po zdradzie inaczej się zachowuje, co niekiety naprawia związek. Potwierdzają to też jakieś amerykańskie badania...

799

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
sosenek napisał/a:

...jak go lekko zachęcić tak żeby nie czuł się zmuszany a jednocześnie by jednak go pobudzić? ...

Nie wiem jak wyglądały te Wasze relacje "przed kryzysem", ale moim zdaniem wystarczy, że nie będziesz ...oczekiwać z jego strony jakichś szczególnych gestów. Wystarczy, że najnormalniej w świecie, bez podtekstów przytulisz się przy jakiejś okazji do niego na moment, by czuł, że nie odsunęłaś się od niego. Ale nie w momencie, gdy coś skoncentrowany robi, czy pilnie musi wyjść smile
Nabierze pewności siebie i zacznie normalnie w końcu funkcjonować.
Trudno tak ...z powietrza coś Ci tu radzić. Ot, zwykłe, ciepłe gesty, bez wyczekiwania. Z czasem będzie może i lepiej niż "przed" smile
Wygląda na to, Drogie Panie, ze z niektórymi facetami musicie się obchodzić jak z jajkiem.

800

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
sosenek napisał/a:

rozumiem, że mam mu się nie narzucać więc co mogę w tej sytuacji robić? jak go lekko zachęcić tak żeby nie czuł się zmuszany a jednocześnie by jednak go pobudzić? (jak można się domyślić -przed kryzysem nie było u nas z tym problemu)

Na razie staraj się do niego zbliżyć, czyli przytulanie, pocałunki, dotyk itp. Byłoby dobrze, żeby seks sam zainicjował. Możesz też zrobić, a może wcześniej zaproponować masaż. Jeżeli już normalnie rozmawiacie to powiedz, że chciałabyś mu sprawić przyjemność i zapytaj na co ma ochotę. Ważne, żebyś go nie naciskała, a inicjatywa w miarę możliwości wyszła od niego.

P. S. Z masturbacją jest tak, że jak będzie trwała za długo to może się przyzwyczaić do mocniejszych odczuć i będzie trudno to odkręcić...

801

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
kenobi napisał/a:

Ale jak on jest aseksualny, to raczej nic nie pomoże... sam musiałby się jakoś zebrać do seksu.

Zbyt szafujemy tu określeniem "aseksualny". Tym mianem określa się osoby, które popędu nigdy nie odczuwały, nie odczuwają i pewnie odczuwać nie będą; taką już mają "skazę" genetyczną.
Natomiast spadek libida jest nazywany inaczej - uciekło mi teraz jak - i można leczyć, ale z tym do seksuologa.
W tym jednak wypadku zdaje się popęd nie zmniejszył się, skoro facet zaspokaja się poprzez masturbację. Taką sytuację nazywa się nieoficjalnie wrednodupstwem nabytym - ot jak w domu nagle człowiek ma męczącą wredną dupę.

Faceci oddzielają uczucia od seksu, ale nie kiedy już to uczucie się pojawiło - tak więc z Tobą nie ma najmniejszej ochoty, z innymi kobietami pewnie - jak będzie miał stosowną okazję - pohula w najlepsze.

Tak jest, więcej wrednodupstwa w domach! wink

802

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
kathon napisał/a:

Tak jest, więcej wrednodupstwa w domach! wink

Kiedyś pracowałem w mocno sfeminizowanym środowisku i nie raz zdarzało mi się usłyszeć jak to jedna drugiej radziła albo już tak wcześniej robiła tzn. jak się z mężem dogadać nie można to wziąć go na przetrzymanie. Poczekają tydzień, on bez seksu, więc przyjdzie i przeprosi, żeby tylko rozładować napięcie. Zazwyczaj tak było, ale nie raz mąż się buntował i coś się psuło lub rozwalało definitywnie.

803

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
marioosh666 napisał/a:
kathon napisał/a:

Tak jest, więcej wrednodupstwa w domach! wink

Kiedyś pracowałem w mocno sfeminizowanym środowisku i nie raz zdarzało mi się usłyszeć jak to jedna drugiej radziła albo już tak wcześniej robiła tzn. jak się z mężem dogadać nie można to wziąć go na przetrzymanie. Poczekają tydzień, on bez seksu, więc przyjdzie i przeprosi, żeby tylko rozładować napięcie. Zazwyczaj tak było, ale nie raz mąż się buntował i coś się psuło lub rozwalało definitywnie.

Cóż, szantaż seksem to chyba coś najgorszego jako argument smile Takie to jakieś ...płytkie.
W sumie takie "przetrzymanie" to głupi sposób, bo jeśli zadziała, tzn. facet "się ukorzy", przeprosi (bez przekonania notabene) tylko ...dla świętego spokoju by móc sobie ulżyć i "spuścić z krzyża"- to żałość aż ściska. I widać takiemu łatwo oddzielić uczucie od seksu. A dlaczego? Bo jakoś nie przeszkadza takiemu to, ze ma, cyt.: "wrednodupie" w domu, byleby tylko mógł sobie ulżyć. Cóż, wszystko zależy po co ludzie są ze sobą, jak się dogadują, jakim szacunkiem darzą. A takiemu facetowi - jak w przykładzie - wcześniej czy później może nie przeszkadzać, ze "ulży sobie" nie ze swoją partnerką przy nadarzającej się jakiejś okazji smile. Wolicie, Drogie Panie taki typ faceta?
smile

804

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Czy to te same, co gdzieś tu obok w wątku przekonują nas, jakoby same były wulkanem seksu, chętne zawsze i wszędzie, partnerstwo, równouprawnienie i tym podobne dyrdymały i że dają całą siebie mężowi, mąż tez im daje i w ogóle wszyscy żyją długo i szczęśliwie? wink.

Jak słysze takie rozmowy - a też słyszałem, na szczęście rzadko - a potem krucjaty przeciwko mężom, że dranie, chamy, zdradzili, na dziwki chodzą - to chce mi się takim Paniom coś konkretnego powiedzieć.

Wiem jednak, że i tak nie dotrze.
Bo hormony, uczucia, "opakowania".

805

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
marioosh666 napisał/a:
kathon napisał/a:

Tak jest, więcej wrednodupstwa w domach! wink

Kiedyś pracowałem w mocno sfeminizowanym środowisku i nie raz zdarzało mi się usłyszeć jak to jedna drugiej radziła albo już tak wcześniej robiła tzn. jak się z mężem dogadać nie można to wziąć go na przetrzymanie. Poczekają tydzień, on bez seksu, więc przyjdzie i przeprosi, żeby tylko rozładować napięcie. Zazwyczaj tak było, ale nie raz mąż się buntował i coś się psuło lub rozwalało definitywnie.

Oj tam oj tam ... każdy sposób jest dobry wink żeby mężczyznę zmobilizować - a z reszto mężczyźni kochają zołzy  smile a nie święto jebliwe .....

806

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Zołza to całkiem inna osoba smile. Zołzy są fajne smile.

807

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

no proszę jak miło smile

808

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
marioosh666 napisał/a:
kathon napisał/a:

Tak jest, więcej wrednodupstwa w domach! wink

Kiedyś pracowałem w mocno sfeminizowanym środowisku i nie raz zdarzało mi się usłyszeć jak to jedna drugiej radziła albo już tak wcześniej robiła tzn. jak się z mężem dogadać nie można to wziąć go na przetrzymanie. Poczekają tydzień, on bez seksu, więc przyjdzie i przeprosi, żeby tylko rozładować napięcie. Zazwyczaj tak było, ale nie raz mąż się buntował i coś się psuło lub rozwalało definitywnie.

Jak facet głupi, to może to i działa. Ja mogę się pokłócić z żoną i 2 tygodnie nie odzywać co nie przeszkadza przyjść w nocy wyegzekwować "co moje" i dalej się nie odzywać big_smile

809

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
kosmiczny nick napisał/a:

Cóż, szantaż seksem to chyba coś najgorszego jako argument smile Takie to jakieś ...płytkie.

Jak dla mnie to stawianie się w roli prostytutki. Ona daje do zrozumienia, że tego nie lubi i robi to tylko dla niego. Nie wyobrażam sobie, że można być z taką kobietą.

kosmiczny nick napisał/a:

I widać takiemu łatwo oddzielić uczucie od seksu. A dlaczego? Bo jakoś nie przeszkadza takiemu to, ze ma, cyt.: "wrednodupie" w domu, byleby tylko mógł sobie ulżyć. Cóż, wszystko zależy po co ludzie są ze sobą, jak się dogadują, jakim szacunkiem darzą. A takiemu facetowi - jak w przykładzie - wcześniej czy później może nie przeszkadzać, ze "ulży sobie" nie ze swoją partnerką przy nadarzającej się jakiejś okazji smile.

Po takim szantażu uczucia mogą się zacząć oddzielać od seksu. On zacznie o niej myśleć jak o żywym masturbatorze. Jeżeli miał jakieś opory przed zdradą to w tym momencie się ich pozbędzie nawet ulegając szantażowi.

kathon napisał/a:

Jak słysze takie rozmowy - a też słyszałem, na szczęście rzadko - a potem krucjaty przeciwko mężom, że dranie, chamy, zdradzili, na dziwki chodzą - to chce mi się takim Paniom coś konkretnego powiedzieć.

Konsekwencje mogą być różne, ale najbardziej prawdopodobne:
- pogodzi się z żoną na chwilę, ale smród emocjonalny zostanie w środku,
- zacznie się masturbować co może pogorszyć ich życie seksualne na stałe,
- pójdzie do agencji towarzyskiej, a jak ma kasę to może być jego nowe hobby,
- trafi na kobietę, która go pocieszy, często ona będzie z ich najbliższego otoczenia,
- zacznie się rozglądać w różnych miejscach za alternatywną opcją, żeby być niezależny.

Dzisiaj świat jest zbyt różnorodny, żeby szantaż na dłuższą metę dał efekt. W czasach naszych rodziców to mogło działać. Dzisiaj już nie ma mody na wierność i czystość do ślubu.

Na dalszym etapie taki związek może się rozwalić szczególnie jak nie ma dzieci i kredytu hipotecznego, bo to cały czas ludzi trzyma.

810

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Ja wolalabym wiedziec o zdradzie bo wtedy moglabym poszukac lepszego partnera, a tym sposobem on by mi blokowal przyszlosc swoja beznadziejna osoba i poprawa zbudowana na sztucznych fundamentach.

811

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
NinaLafairy napisał/a:

Ja wolalabym wiedziec o zdradzie bo wtedy moglabym poszukac lepszego partnera, a tym sposobem on by mi blokowal przyszlosc swoja beznadziejna osoba i poprawa zbudowana na sztucznych fundamentach.

Owa zdrada to efekt zaniechań w związku... Zaniechań także (a moze przede wszystkim?) kobiety. Fakt - dobrze wiedzieć o zdradzie, owszem... Ale z tym "poszukaniem lepszego partnera" to bym trochę przystopował i wpierw proponował drastyczne zmiany w charakterze i sposobie bycia, bo potencjalny "ten następny i "lepszy" moze się szybko zorientować z jaką ...heterą ma do czynienia i ...zwiać czym prędzej smile
To oczywiście ogólne stwierdzenie, nie bierz go przypadkiem, NinaLafairy do siebie....

812

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Nie biore do siebie chociaz byc moze jestem hetera wink
Jakkolwiek moja opinia jest taka, ze nie jestesmy zwierzetami i wymagam zeby tego sie trzymac, to zeby utrzymal na wodzy swoje zachowania tego typu jest wymaganiem moim.
I jest to proste. Jak mu sie by nie podobalo to prosze bardzo pozew o rozwod i wtedy droga wolna, nie klocilabym sie i dalabym mu polowe wszystkiego.
Ale zdrada, seks z jakas inna kobieta to raczej godne pogardzenia i tak naprawde to tylko i wylacznie decyzja zdradzajacego , a nie wina partnera. To ja decyduje co robie.
Zrozumiec to ja moge jak sie zakocha w innej, bo nad takimi uczuciami nie moze panowac.
Moja znajoma zdradzil maz bo przez pol roku byla chora i nie byla w stanie miec seksu, a jego to wkurzalo. Moj maz uwaza, ze to obrzydliwe i ja wlasciwie tez tak mysle chociaz jestem moze mniej tradycyjna.

813

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
NinaLafairy napisał/a:

Ale zdrada, seks z jakas inna kobieta to raczej godne pogardzenia i tak naprawde to tylko i wylacznie decyzja zdradzajacego , a nie wina partnera. To ja decyduje co robie.

Zależy od temperamentu. Czasem zadziała dużo czynników na raz i się zdarzy. Bywa, że to mniejsze zło...

NinaLafairy napisał/a:

Moja znajoma zdradzil maz bo przez pol roku byla chora i nie byla w stanie miec seksu, a jego to wkurzalo.

A to już mniej fajna sytuacja. Jak komuś zależy na drugiej osobie to można wytrzymać. Chociaż z drugiej strony pół roku to długo... wink

814

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Ja dluzej wytrzymalam bez seksu, a libido mam ogromne i w dodatku lubie nowosci.

815

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
NinaLafairy napisał/a:

Ja dluzej wytrzymalam bez seksu, a libido mam ogromne i w dodatku lubie nowosci.

Wytrzymać można, ale pytanie czy warto...

816

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

kosmiczny nick napisał:

I widać takiemu łatwo oddzielić uczucie od seksu. A dlaczego? Bo jakoś nie przeszkadza takiemu to, ze ma, cyt.: "wrednodupie" w domu, byleby tylko mógł sobie ulżyć. Cóż, wszystko zależy po co ludzie są ze sobą, jak się dogadują, jakim szacunkiem darzą. A takiemu facetowi - jak w przykładzie - wcześniej czy później może nie przeszkadzać, ze "ulży sobie" nie ze swoją partnerką przy nadarzającej się jakiejś okazji smile.

właśnie od kiedy zaczęłam być dla niego wredna to seks się skończył. więc to nie jest tak, że za moją pomocą sobie "ulżył" mimo okoliczności. właśnie dlatego napisałam w tym wątku. bo myślałam, że nawet jeśli faceci mają dość swoich wrednych babeczek to i tak nie przeszkadza im to w czerpaniu przyjemnosci z seksu z nimi.  Jemu ewidentnie przeszkadzało "wrednodupie" w domu. Teraz mam swoje problemy za sobą i dzień po dniu zbliżamy się do siebie coraz bardziej i fizycznie i emocjonalnie. Nie zamierzam inicjować seksu bo nie chce go spłoszyć, chciałabym żeby to wyszło od niego. A tak swoją drogą to nie jestem WREDNĄ DUPĄ tylko po prostu miałam swoje problemy i coś mi odbiło na przestrzeni kilku tygodni wink

817 Ostatnio edytowany przez kathon (2013-12-14 14:01:12)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Jest pełna dowolność w nazewnictwie, efekty są jednak takie same.
Z drugiej strony cała akcja była krótka i jednorazowa?
Jeśli tak, to dziwne skąd taki permanentny foch na seks.

No, ale może każdy inaczej reaguje.
Dajcie sobie czas i już.
Nie trzeba się nigdzie śpieszyć.

818

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

cała akcja miała miejsce na przestrzeni 2 miesięcy. były kłotnie i zgody. obietnice popraw z mojej i jego strony a później znowu kłótnie i kwasy głównie z mojej inicjatywy. Seks zanikał stopniowo. Było naprawde mocno zle, juz mieliśmy się rozstać. Też mi się wydaje, że to mało żeby aż tak bardzo nie mieć ochoty na seks dlatego zapytałam Was o zdanie. Gdybyście mi napisali "dla faceta kłotnie z partnerką wcale nie oznaczają tego, że nie ma ochoty na czułość i seks z nią " to pewnie zaczęłabym szukać przyczyn gdzie indziej np wśród innych kobiet.

819

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
sosenek napisał/a:

Gdybyście mi napisali "dla faceta kłotnie z partnerką wcale nie oznaczają tego, że nie ma ochoty na czułość i seks z nią " to pewnie zaczęłabym szukać przyczyn gdzie indziej np wśród innych kobiet.

Przy innych kobietach mechanizm jest odwrotny, czyli on sam wywołuje kłótnie jeżeli mu nie pasujesz, a jak pasujesz to jest przesadnie miły. Z tego co napisałaś to niechęć była jego reakcją na Twoje zachowanie. Odrzuciłbym inne kobiety jeżeli wszystko oprócz seksu się układa.

820 Ostatnio edytowany przez lasouris (2013-12-14 17:04:30)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
sosenek napisał/a:

myślałam, że nawet jeśli faceci mają dość swoich wrednych babeczek to i tak nie przeszkadza im to w czerpaniu przyjemnosci z seksu z nimi.  Jemu ewidentnie przeszkadzało "wrednodupie" w domu.

sosenek napisał/a:

Też mi się wydaje, że to mało żeby aż tak bardzo nie mieć ochoty na seks dlatego zapytałam Was o zdanie.

Mój mąż zawsze reagował niechęcią do seksu, jeśli choćby nawet minimalnie było między nami źle. Po tym, co - jak opisałaś - było między wami, mój nie miałby ochoty na cokolwiek przez co najmniej dwa miesiące :P Żeby był seks, musi być między nami idealnie na wszystkich frontach, tak jak to jest obecnie. Ostatnio mieliśmy chyba najlepszy seks w naszym związku, dwa dni pod rząd i widzę, że coraz bardziej się przekonuje i otwiera, przestał się spinać i oczekiwać, że będę jak niegdyś marudzić, zrzędzić i robić awantury. Zdecydowanie to go zniechęcało nie tylko do seksu, ale i do jakichkolwiek czułości.

821

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

@lasouris, niektórzy po kłótni godzą się w łóżku i bardzo chwalą sobie taki system wink

822 Ostatnio edytowany przez lasouris (2013-12-14 17:33:46)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
marioosh666 napisał/a:

@lasouris, niektórzy po kłótni godzą się w łóżku i bardzo chwalą sobie taki system ;)

Ale jednak nie wszyscy, pokazuję, że są też mężczyźni tacy jak mój mąż, dla których nie ma opcji, żeby iść do łóżka, gdy coś nie gra, i ja to zaakceptowałam. Jeśli chcę mieć seks wieczorem, muszę trzymać nerwy na wodzy, co w miarę upływu czasu staje się coraz łatwiejsze, taki efekt pędzącej kuli śnieżnej ;)

823

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

dziękuję wam wszystkim za rady. na razie moje zachowanie przynosi skutek w postaci ocieplenia stosunków, jestem naprawdę bardzo zadowolona z tych efektów. Mam nadzieję, że pociąg seksualny wróci bo już naprawdę muszę się pilnować z trzymaniem rąk przy sobie, muszę się regularnie rozładowywać sama. Dbam też o to o czym kiedyś napisał bodajże Kathon czyli żeby witać go zawsze z uśmiechem i dobrym nastawieniem.

824

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
sosenek napisał/a:

Mam nadzieję, że pociąg seksualny wróci bo już naprawdę muszę się pilnować z trzymaniem rąk przy sobie, muszę się regularnie rozładowywać sama.

Teraz przeginasz w drugą stronę... Nie musisz obchodzić się z nim jak z jajkiem, bo facet aż tak wrażliwy nie jest smile Wystarczy, że nie będziesz go ciągle męczyła o seks, ale jak delikatnie zainicjujesz to się nic złego nie stanie. Skoro wiesz, że się masturbuje to możesz któregoś razu zrobić mu dobrze ręką lub ustami. Jak mu się nie spodoba to sama zauważysz i przestaniesz. Rozładowywać się możesz w jego obecności smile Nie napisałaś czy śpicie w jednym łóżku, ale jeżeli tak to zacznij coś działać, bo ta przedłużająca się masturbacja mu na dobre nie wyjdzie wink

825

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

mariooo

kilkanaście dni temu już próbowałam z lodzikiem. w sumie na przestrzeni tych kilku tygodni były 4 lodziki, raz tylko mi się odwdzięczył. seksu 0. podejść do lodzika było więcej niż 4, dużo więcej ale mówił, że nie chce, odmawiał. on doskonale wie, że mam ochote na seks bo wie jakie mam potrzeby i skoro go nie inicjuje to chyba znaczy jednak, że nie chce.  a ja nie chce go już przymuszać, ze względu na niego i jego niechęć ale też ze względu na siebie bo ile można się prosić. śpimy w jednym łóżku ale jak widać nic z tego nie wynika...

826

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
sosenek napisał/a:

on doskonale wie, że mam ochote na seks bo wie jakie mam potrzeby i skoro go nie inicjuje to chyba znaczy jednak, że nie chce.  a ja nie chce go już przymuszać, ze względu na niego i jego niechęć ale też ze względu na siebie bo ile można się prosić. śpimy w jednym łóżku ale jak widać nic z tego nie wynika...

Wszystko ma swoje granice. Myślę, że powinnaś z nim szczerze porozmawiać. Mógł tak zareagować jak napisałaś, ale skoro od dłuższego czasu jest między Wami dobrze to popęd powinien mu wrócić. Niech powie o co chodzi i jak mu pomóc. Od masturbacji można się łatwi uzależnić sad

827

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

między nami jest dobrze od około 2 tygodni. tzn 2 tyg temu była ostatnia sprzeczka. ale nie było tak od razu super radośnie tylko stopniowo się rozkręca. nie chce teraz tego burzyc naciskiem na seks. ostatnia rozmowa na temat seksu była w zeszłym tygodniu.  powiedział wtedy, że jeszcze tego nie czuje, ale zgodził się kupic prezerwatywy żeby w razie czego byly. powiedziałam, że odpuszcze i jeśli będzie miał ochote to niech się zgłosi:P tak więc od tej rozmowy minął tydzień, uważam, że trochę za szybko na kolejną. dam mu jeszcze kilka dni, później może spróbuję coś zainicjować, a jeśli znowu spotkam się ze ścianą to wtedy przyjdzie kolej na rozmowę.

828 Ostatnio edytowany przez lasouris (2013-12-15 09:47:01)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
marioosh666 napisał/a:

skoro od dłuższego czasu jest między Wami dobrze to popęd powinien mu wrócić.

sosenek napisał/a:

między nami jest dobrze od około 2 tygodni. tzn 2 tyg temu była ostatnia sprzeczka(...) powiedział wtedy, że jeszcze tego nie czuje

Dla mnie wszystko jest jasne - Twój facet jest bardzo podobny do mojego męża. Jak napisałam, sprzeczka prawdopodobnie go blokuje na dłuższy czas. Potem stosunki powoli się ocieplają, ale to i tak zbyt szybko jak dla niego i nie bądź zdziwiona, że nawet po dwóch tygodniach nie jest jeszcze w pełni chętny. Nie każdy facet zachowuje się w sposób typowy (zresztą, co tak naprawdę jest typowe?), nie każdy ochoczo bzyka swoją partnerkę noc w noc mimo kwasów i sprzeczek. Są tacy, jak Twój partner, i mój mąż, którym dłuuuuugo zajmuje przejście nad tym do porządku dziennego. (Takich facetów jest jak widać na pewno więcej, kto wie, czy nie wszyscy niesłusznie okrzyknięci w tytule tegoż wątku "aseskualnymi".) Nawet masturbacja w jego obecności moim zdaniem byłaby ryzykowna, jeszcze pół roku temu u mnie nie do pomyślenia, mąż zaraz się wściekał, odbierał to jako obelgę, że się nie sprawdza jako mężczyzna. A teraz, kiedy jest między nami dobrze, nie ma już z tym problemu.

Tylko zaznaczam, że to proces długofalowy i musisz się nastawić na cierpliwe czekanie, na początku będzie trudno i po dwóch tygodniach czy miesiącu nie wytrzymasz nerwowo i zrobisz awanturę, ale wierz mi, lepiej przeczekać spokojnie, dać sobie na wstrzymanie, rozładować się sama (ale nie przy nim), albo... wypić meliskę na uspokojenie ;) ;) Jeśli dopuścisz do siebie nerwy, cała praca pójdzie na marne, nawet jeśli bylibyście już 2 kroki do przodu, cofniecie się o 5 w tył. Na efekty trzeba poczekać.

Mój mąż po 4 miesiącach spokoju i dobrych relacji dopiero się rozkręca, to jeszcze nie jest 100 procent, ale już jest bardzo dobrze :) Czego i Tobie życzę. I duuużo cierpliwości :)

829

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Są też zaburzenia, a nie tylko wybitnie "wrażliwi" mężczyźni.

830

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
Zielony_Domek napisał/a:

Są też zaburzenia, a nie tylko wybitnie "wrażliwi" mężczyźni.

Oj, czuję przekąs :P

Fakt, zazwyczaj to kobiety są wybitnie "wrażliwe", ale jak widać mężczyźni są różni i też mogą tacy być, co nie znaczy, że są wskutek tego jacyś wybrakowani, czy że nie są prawdziwymi facetami.

831

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

@sosenek, @lasouris, macie rację, że trzeba poczekać, ale jak to się powtarza i po każdej kłótni on robi taką przerwę jak mu się podoba, ale liczoną w tygodniach to warto z tym zrobić porządek, bo tak nie można żyć. Seks nie powinien być metodą szantażu czy wymuszania czegokolwiek. Jak emocje opadną to popęd powinien wrócić, a jak nie wraca to jest zjawisko z którym trzeba walczyć. Nie mówię, żeby jego atakować, bo to nie jest tylko jego wina, ale może wspólnie znaleźć skuteczniejszą metodę dochodzenia do porozumienia niż kłótnia smile

832

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
marioosh666 napisał/a:

@sosenek, @lasouris, macie rację, że trzeba poczekać, ale jak to się powtarza i po każdej kłótni on robi taką przerwę jak mu się podoba, ale liczoną w tygodniach to warto z tym zrobić porządek, bo tak nie można żyć. Seks nie powinien być metodą szantażu czy wymuszania czegokolwiek. Jak emocje opadną to popęd powinien wrócić, a jak nie wraca to jest zjawisko z którym trzeba walczyć. Nie mówię, żeby jego atakować, bo to nie jest tylko jego wina, ale może wspólnie znaleźć skuteczniejszą metodę dochodzenia do porozumienia niż kłótnia smile

O, właśnie smile

833

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

ok po problemie:P oral, seks i to bez jakiegokolwiek wymuszenia, nie zaczepiałam, nie inicjowałam. 100% dobrowolnie. jest super:)

834

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

gdybym ja miala jeszcze jedna osobe w tym zwiazku, w sensie nie my wszyscy razem, ale on ze mna i on/ona ze mna to wtedy bylabym slodka jak cukierek w stosunku do mojego meza.
On tez jest taki , ze po klotni nie bedzie uprawial seksu  i tak dalej i tak dalej. Przy tym jest osoba , ktora swietego wyprowadzi z rownowagi, jak to mi jedna osoba powiedzial 'ciebie zywcem do nieba wezma po tym zwiazku' , takze to chodzi w dwie strony.

835

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Chwilkę mnie tu nie było smile u mnie małych zmian ciąg dalszy, małymi kroczkami no ale jakoś idzie.. Ciekawe faktycznie kiedy czar pryśnie, już jakoś pełna optymizmu nie jestem. Natomiast pełna obaw. Jakoś myśląc sobie na trzeźwo o tym wszystkim, już bez takich emocji dochodzę do wniosku, że dlaczego to ja muszę ciągle być radosna, nie narzekająca, nie marudząca etc. mimo tego, że partner rani odsuwając a raczej wyrzucając z naszego życia sferę intymną to dlaczego nie mogę pokazywać jaki ból mi to sprawia? Żeby go nie urazić? A co z moją raną? Co z moim bólem.. Trzeba chodzić na paluszkach żeby się nie posprzeczać, nie mówić co się myśli o tej sytuacji, jaką frustrację czuję tylko po to żeby on nie miał wymówki dlaczego seksu nie ma. Gdy ja mam naprawdę dobry humor, jest dobrze, śmiechy hihy i wygłupy jest fajnie ale seksu nie ma, gdy czasem pomarudzę, czy mam gorszy dzień, jak każdy.. też seksu nie ma. Więc chyba sensu to nie ma.. A sztucznie pokazywać że jest ok, że jestem szczęśliwa z tego powodu? Za to mój partner baaardzo często narzeka, a to coś go boli, a to zmęczony, a to padnięty, a to śpiący a to coś... Ja na prawdę w ogóle nie pokazuje swoich słabości, nigdy nie narzekam na zmęczenie, ból itd... Więc to powinno być odwrotnie, to on tym powinien mnie zniechęcać a nie ja jego... Więc u mnie ta rada, że facetowi się nie chce gdy ma marudę u boku raczej nie działa... I w sumie do tych refleksji i jakiegoś takiego zmieszania skłoniło mnie to, że nadal seksu nie ma (od chyba przeszło 70 dni..) i sytuacja z wczoraj.. mianowicie, no oczywiście mnie nie tknął, ale przed naszym spotkaniem pornole oglądał... Dowiedziałam się tego zupełnym przypadkiem ii jakoś pozbierać się nie mogę do tej pory, czuje się dosłownie.. zdradzona... Partner nie wie że wiem i nie pokazałam tego po sobie.. I czuje się tak dziwnie dziś.. tak zupełnie nie kobieco.. tak jakby wyssano ze mnie resztki chęci do czegokolwiek.. Coś pękło we mnie sad

836

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
stokrotka.s napisał/a:

Gdy ja mam naprawdę dobry humor, jest dobrze, śmiechy hihy i wygłupy jest fajnie ale seksu nie ma, gdy czasem pomarudzę, czy mam gorszy dzień, jak każdy.. też seksu nie ma. Więc chyba sensu to nie ma..

Ma to sens, ale dobre relacje muszą trwać naprawdę długo i mieć trwały charakter, jeśli trzy dni jest dobrze, potem sprzeczka, dwa dni dobrze, sprzeczka - to nie zadziała. Żeby był efekt, muszą minąć tygodnie, albo nawet miesiące. I jeszcze coś, co wyczytałam w jednej z książek Ewy Woydyłło, nie pamiętam już której (chyba były to Sekrety kobiet, ale nie jestem pewna) - jeśli chcesz naprawić swój związek, zacznij od siebie. To niewygodne i możesz się obruszyć, możesz czuć złość: "jak to?? ja mam się starać??" - tak, właśnie Ty, a jeśli będzie to z przekonaniem i szczere, zobaczysz efekty, choć może nieprędko, ale zobaczysz.

stokrotka.s napisał/a:

A sztucznie pokazywać że jest ok, że jestem szczęśliwa z tego powodu?

Nie masz sztucznie pokazywać, ale poczuć to autentycznie i szczerze, sztuczność nic nie da. Polecam przy okazji klasykę gatunku: Potęgę podświadomości J. Murphy'ego, Sekret R. Byrne, Jak przestać się martwić i zacząć żyć D. Carnegie.

837

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
lasouris napisał/a:

Ma to sens, ale dobre relacje muszą trwać naprawdę długo i mieć trwały charakter, jeśli trzy dni jest dobrze, potem sprzeczka, dwa dni dobrze, sprzeczka - to nie zadziała. Żeby był efekt, muszą minąć tygodnie, albo nawet miesiące...

Dobrze napisane. Owszem, kiepska atmosfera, nastrój w domu taki, ze lepiej nie wracać - nagle odmiana, przyklejony uśmiech i wymuszone ciepło - i już oczekiwanie, że jak za dotknięciem różdżki "zadziała".
Dlaczego nad rzekami, jeziorami jest tylu wędkarzy od sobotniego świtu, mężczyzn? Wolą marznąć, "cierpieć" w takiej scenerii całymi dniami ...by uciec od gderających od samego rana żon smile
To moja teoria...
A wracając do tematu: wymuszone "miłe" zachowania łatwo wyczuć. I jeśli taka maska, poza "kochającej, cudownej" zony szybko z błahego powodu odpada i pojawia się znów tamta rozeźlona - trudno się znów nabrać na taką przemianę... Dlatego naprawa po takich "akcjach" relacji wymaga czasu. A im wrażliwszy facet - tym dłużej...
Stokrotka.s - "mianowicie, no oczywiście mnie nie tknął, ale przed naszym spotkaniem pornole oglądał... Dowiedziałam się tego zupełnym przypadkiem ii jakoś pozbierać się nie mogę do tej pory, czuje się dosłownie.. zdradzona... ".
Pomyślałaś, że może w taki sposób chciał się ...nakręcić na Ciebie, pobudzić się, by "stanąć na wysokości zadania"? Wybacz, ale jeśli mu dosłownie wszystko "opada" (opadało) ze względu na Twoje zachowanie to trudno mu "na pstrykniecie palcem" momentalnie przeistoczyć się w takiego mężczyznę, jakiego chciałabyś mieć znów. Stąd może to posiłkowanie się czymś takim... Spójrz na to w taki sposób zamiast czuć się tak podle.

838

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

@stokrotka.s, Twój wybór, ale to co robisz wcale nie jest dobre dla niego. Jak się ma przy sobie osobę, którą się kocha to człowiek chce się zmieniać. Skoro u niego to nie występuje to źle się dzieje sad

@lasouris, nie każdy facet jest aż tak wrażliwy. Stałe i ciągłe kłótnie z pewnością zmniejszają chęć na seks, ale jak to się dzieje od czasu do czasu to nie powinno mieć długotrwałych konsekwencji. Większość jest gotowa na seks już po oficjalnym pogodzeniu, a niektórzy mogą się chcieć pogodzić w łóżku smile

839 Ostatnio edytowany przez stokrotka.s (2013-12-18 13:09:43)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
kosmiczny nick napisał/a:
lasouris napisał/a:

Ma to sens, ale dobre relacje muszą trwać naprawdę długo i mieć trwały charakter, jeśli trzy dni jest dobrze, potem sprzeczka, dwa dni dobrze, sprzeczka - to nie zadziała. Żeby był efekt, muszą minąć tygodnie, albo nawet miesiące...

Dobrze napisane. Owszem, kiepska atmosfera, nastrój w domu taki, ze lepiej nie wracać - nagle odmiana, przyklejony uśmiech i wymuszone ciepło - i już oczekiwanie, że jak za dotknięciem różdżki "zadziała".
Dlaczego nad rzekami, jeziorami jest tylu wędkarzy od sobotniego świtu, mężczyzn? Wolą marznąć, "cierpieć" w takiej scenerii całymi dniami ...by uciec od gderających od samego rana żon smile
To moja teoria...
A wracając do tematu: wymuszone "miłe" zachowania łatwo wyczuć. I jeśli taka maska, poza "kochającej, cudownej" zony szybko z błahego powodu odpada i pojawia się znów tamta rozeźlona - trudno się znów nabrać na taką przemianę... Dlatego naprawa po takich "akcjach" relacji wymaga czasu. A im wrażliwszy facet - tym dłużej...
Stokrotka.s - "mianowicie, no oczywiście mnie nie tknął, ale przed naszym spotkaniem pornole oglądał... Dowiedziałam się tego zupełnym przypadkiem ii jakoś pozbierać się nie mogę do tej pory, czuje się dosłownie.. zdradzona... ".
Pomyślałaś, że może w taki sposób chciał się ...nakręcić na Ciebie, pobudzić się, by "stanąć na wysokości zadania"? Wybacz, ale jeśli mu dosłownie wszystko "opada" (opadało) ze względu na Twoje zachowanie to trudno mu "na pstrykniecie palcem" momentalnie przeistoczyć się w takiego mężczyznę, jakiego chciałabyś mieć znów. Stąd może to posiłkowanie się czymś takim... Spójrz na to w taki sposób zamiast czuć się tak podle.

Może źle to wcześniej ujęłam, moje zachowanie nie jest sztuczne... nie przybieram żadnych masek. Z reguły jestem uśmiechnięta i wesoła, nie gram niczego, tylko po prostu z drugiej strony czuje w środku frustrację. Ale naprawdę bardzo rzadko to pokazuję. 

I nie rozumiem czemu z reguły uważa się, że to przez kobietę facet tak się zachowuje... No nie potrafię tego pojąć... Ale po kolei:

"A wracając do tematu: wymuszone "miłe" zachowania łatwo wyczuć. I jeśli taka maska, poza "kochającej, cudownej" zony szybko z błahego powodu odpada i pojawia się znów tamta rozeźlona - trudno się znów nabrać na taką przemianę... Dlatego naprawa po takich "akcjach" relacji wymaga czasu. A im wrażliwszy facet - tym dłużej..."

Moje zachowania nie są wymuszone, napisałam już wyżej troszkę dokładniej, bo wcześniej źle się wyraziłam... smile Wszelkie swoje smutki trzymam w środku i na prawdę nikt z otoczenia nawet się nie poznał na tym, że tak cierpię. Po prostu odrzucam czarne myśli, szczególnie gdy widzę ukochanego i jestem jak najbardziej sobą przy nim. Już nie raz pisałam, uśmiech, żarty, rozmowa, wszystko jest idealne gdy się widzimy. Z reguły każdy mi mówi, że promienieję,że zarażam uśmiechem i wprowadzam dobry nastrój gdzie się nie pojawię.. więc coś w tym musi być smile Czarne myśli wracają jedynie gdy jestem sama... No taka już jestem.. więc to co napisałeś powyżej tak naprawdę bardziej pasuje do lubego... to on raz tryska humorem a po chwili po prostu jest nie do życia, odechciewa mu się wszystkiego, brak mu chęci, zapału, później jest znów ok i tak w kółko, więc to prędzej ja nie nadążam za jego "akcjami".. Czasem nawet jak pytałam to sam przyznawał, że nie wie czemu tak ma ale nie przeze mnie... I tyle...

"Pomyślałaś, że może w taki sposób chciał się ...nakręcić na Ciebie, pobudzić się, by "stanąć na wysokości zadania"? Wybacz, ale jeśli mu dosłownie wszystko "opada" (opadało) ze względu na Twoje zachowanie to trudno mu "na pstrykniecie palcem" momentalnie przeistoczyć się w takiego mężczyznę, jakiego chciałabyś mieć znów. Stąd może to posiłkowanie się czymś takim... Spójrz na to w taki sposób zamiast czuć się tak podle."

Nie wiem czemu ciągle ktoś piszę, że przez moje zachowanie tak jest... napisałam jak jest i mówię, nawet sam partner czasem twierdził, że to nie moja wina, że on po prostu tak ma i nie wie czemu... I jemu tak na prawdę nic nie opada, więc takiego problemu nie ma.. problem leży gdzieś w nim, tylko nie wiem gdzie i jaki, więc na prawdę nie piszcie ciągle, że moje zachowanie jest karygodne i to dlatego wszystko jest takie jakie jest... przez ponad 2 lata, kilka razy podjęłam poważniejszą rozmowę na ten temat i to było by na tyle, więc przecież nie zrzędzę mu co chwilę. Też czasem myślałam, że może w ten sposób próbuje się nakręcić... No ale, sam kiedyś przyznał, że ogląda kilka razy w tygodniu, a mnie dotyka raz na kilka miesięcy, więc ciężko mi w to uwierzyć.. a druga sprawa pornole ogląda na kilka długich godzin przed naszym spotkaniem, więc raczej po takim czasie "naładowanie" ewentualne raczej znika...

I mam prośbę, może faktycznie nie widzę, tego co robię źle, z czym się źle zachowuje. Napiszcie mi co takiego złego jest w moim zachowaniu, że to tak podkreślacie? Może faktycznie gdzieś się pogubiłam i nie widzę tego obiektywnie... Dodam, że tylko tutaj tak biadolę sobie, bo chociaż tu mogę się wygadać i sobie ulżyć... Przy partnerze, nie gadam w ogóle o tym.. jedynie półtora tygodnia temu, to co wam pisałam a wcześniej w ubiegłe wakacje (2012!) pomiędzy tymi rozmowami zachowywałam się zupełnie normalnie, partner obiecywał, że popracuje nad sobą i tak czekam sobie i czekam.... 

I jeszcze jedno:

"    lasouris napisał:

    Ma to sens, ale dobre relacje muszą trwać naprawdę długo i mieć trwały charakter, jeśli trzy dni jest dobrze, potem sprzeczka, dwa dni dobrze, sprzeczka - to nie zadziała. Żeby był efekt, muszą minąć tygodnie, albo nawet miesiące..."

I tutaj ten paradoks, że my w ogóle się nie kłócimy/sprzeczamy.  Sami czasem się z tego śmiejemy że jesteśmy dopasowani, zgodni i dogadani tak bardzo że po prostu u nas sprzeczek nie ma, bo nie ma o co w ogóle... (oczywiście pomijając sferę intymną, ale gdy o tym czasem zdarzy się ta rozmowa, też nie kończy się żadną sprzeczką, tylko rozmową skończoną obietnicą że będzie lepiej, całusem i bez zgrzytów) więc ja już na prawdę chyba zgłupiałam... pogubiłam się już w tym wszystkim.... Wy twierdzicie, że to przez moje zachowanie, pomyślę nad tym, ale dajcie jakieś wskazówki co mogę zmienić? Jak mogę jeszcze bardziej się dostosować do trybu życia partnera? I dlaczego to ja muszę sad

Po namyśle, najpoważniejsza rozmowa była raptem półtora tygodnia temu, więc może faktycznie za szybko oczekuje wyników, zmiana to przecież etap długofalowy... więc może znów powinnam zacisnąć zęby i poczekać, miesiąc, dwa i wtedy ewentualnie zobaczyć w jaką stronę to wszystko zmierza... To że ja potrafiłam dla niego zmienić wszystkie swoje oczekiwania, nie znaczy, że on też tak potrafi... po prostu niedługo się okaże czy chciało mu się postarać dla mnie... I powiem wam, że do wczoraj trzymałam się dobrze, wiedziałam, że potrzeba czasu, że nie od razu będzie dobrze itd, rozumiałam to i byłam pełna optymizmu, tylko te pornole mnie tak rozbiły.. po prostu byłam chyba zazdrosna, że woli patrzeć na obce baby i się tym rajcować, niż mną... przecież nie pamiętam nawet kiedy to mnie widział w negliżu... po prostu boli i pękłam...

840 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2013-12-19 20:49:41)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

W moich oczach wyglada to tak jak mowi stokrotka.s
Czesto jest tak - facet przecietnie wyglada i przecietnie o siebie dba, lazi po domu w przetartych gaciach i podkoszulku nawet caly dzien jak ma wolne. Marudzi, umiera na katar i krytykuje.
Jest soba ogolnie mowiac.
I odmawia seksu bo kobieta marudna, albo klotliwa, albo ubrana w powyciagany dres i juz go nie pociaga.
A niby dlaczego tak ma byc?
Kiedy tu przyszlam, z mezem moim bylo to samo. Maz nie uprawial seksu. Poza tym bylismy swietnymi kumplami i wogole cudna para bla bla.
Odkrylam, ze maz sobie oglada porno podczas gdy ja np jestem wiele godzin w pracy.
Wkurzylam sie szczerze, bardzo niegrzecznie to okazalam i nie wrocilam do domu na noc.
Oczywiscie wciskal mi bzdury i gadki szmatki typy jak bede taka i taka to bedzie seks, jak bede milsza, spokojniejsza, lagodniejsza, jak przez sen nie bede sie rozpychac w lozku.
Wlasciwie stwierdzilam, ze to po prostu szantaz, metoda nagrody jesli bede robic jak on chce.
Jestem z natury raczej zlosliwa i raczej dzika, wiec trudno mi sie opanowac jak cos mnie dlugotrwale wkurza, a przy tym brak seksu doprowadza mnie do cholery bo mam ogromne potrzeby.
Przez jakis czas jednak podazalam za radami, typu nie mow o seksie, badz mila, nie wypominaj , nie krytykuj bo jego seksualne ego zostanie zranione i sie zamknie w sobie.
A co z moim ego?
Moj maz wiedzial jaka jestem kiedy sie ze mna zwiazal, wiec co? nagle odpychala go moja osoba.
Mowilam jasno, jak go mecze i mu nie pasuje to niech sie ze mna rozstanie w przyjazni i nie bede miala zalu, ale on wciaz mowil, ze chce byc ze mna.
W koncu staranie sie znudzilo mnie szczerze mowiac, bo po co mialam sie starac na prozno?
To nie byla dobra inwestycja energi, doszlam do chwili w ktorej meza oddalabym natychmiast gdybym mogla miec seks o jakim marzylam.
Moj maz jest osoba klotliwa i lubi krytykowac innych. On nawet swieta osobe by wyprowadzil z rownowagi. Wiec dlaczego mialam sie starac to znosic i byc zona jaka sobie wymarzyl skoro on nie jest mezem idealnym? Bo on mi wkrecal, ze na seks trzeba zapracowac np myjac podloge jak sie nachlapie woda z wanny? W koncu zaczal mnie draznic bez przerwy i to ja zaczelam go odpychac, jak on mnie. Dopiero wtedy zaczal sie wkurzac, sto razy bardziej niz ja na to odpychanie.
Bylam gotowa rozstac sie w kazdej chwili z pelna obojetnoscia, on nie. Wiec pora byla podjac jakies decyzje, wiec podjal. Zeby sie ogarnac.

Moze czyjs maz nie ma ochoty na seks bo zona jest klotliwa, ale moze ta zona jest taka bo maz jest beznadziejny w byciu mezem i kolo  sie zamyka i zona nie jest winna sytuacji.

Przez chwile zgubilam siebie w tej sytuacji. Nie jestem osoba, ktora walczy o cos co jej nie satysfakcjonuje. Nie wykonuje pracy dla pieniedzy i nie bede miala zwiazku , ktory mnie drazni zamiast zaspokajac.
Jestem jaka jestem, jestem moze zlosliwa, albo drazliwa, albo jestem egoistka, albo jestem zbyt skryta. Nie ukrywam tego i jestem soba od poczatku.
Moj maz jest doroslym mezczyzna. Jesli mu nie odpowiada jaka jestem to zawsze moze odejsc bez zadnych problemow.
Nie pozwalam na to by ludzie w pracy czy tez znajomi mnie zwodzili i nie ma tu taryfy ulgowej dla meza, ktory nie mowil o co chodzi, ani co jest nie tak i ktory tylko podawal klamstwo za klamstwem.
Takie kontakty sa w zyciu zbedne i niedojrzale.
Skoro nie wiem jakie sa powody to nie moge nic zmienic, nie jestem wrozka zeby sie zastanawiac co on mysli w glowie. A skoro nie moge sie dowiedziec to po prostu sie tym wiecej nie zajmuje.

841 Ostatnio edytowany przez stokrotka.s (2013-12-26 00:41:41)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

NinaLafairy, dobrze wiedzieć, że ktoś podobnie postrzega taką sytuację... Przynajmniej widzę, że to nie ja już oszalałam tongue U mnie jakoś dni lecą, w sumie jest dobrze, mój partner niby się stara, tu cmoknie, tam klepnie, zaczepi no i jakoś tam jest. A no i oczywiście seksu zero nadal. I w tym roku już na pewno nie będzie, bo nie będzie nawet jak i kiedy. No i jakoś tak mi nijak, aż śmiać mi się chcę z tego ale przez łzy. No ale cóż mam zrobić. Wytrzymałam tyle to i wytrzymam jeszcze kilka dni. Do Nowego Roku kiedy to będę nocować u niego. Jak nadal nic się nie wydarzy no to już chyba pęknę przy nim... No bo w imię czego ja mam żyć w celibacie? Gdybym chciała to bym do zakonu poszła... Powiem mu że wytrzymałam w takim trybie 2 lata i niestety ale dłużej już tak nie pociągnę. Niech wyłoży karty na stół, niech w końcu powie, czemu mnie nie tyka, czemu woli co chwilę oglądać pornole niż przeżyć to na żywo. Zapytam się wprost, że skoro dla niego pornole są lepszym rozwiązaniem z jakiegoś powodu, to jakie ja mam w końcu znaleźć rozwiązanie, mam mieć kochanka? Niech w końcu zrozumie, że dla mnie substytutu nie ma... Ehh no takie moje postanowienie noworoczne chyba... W końcu muszę zacząć myśleć o swoich potrzebach, nikt za mnie życia nie przeżyje a w planach nie mam rezygnacji z przyjemności...

Zauważyłam też, że gdy ostatnio zaczynam się przymilać i gdy zostajemy sami we dwoje to od razu słyszę jak to go siekło zmęczenie, senność.. ciągle, ziewa i się przeciąga mimo tego, że chwilę wcześniej ewidentnie na to się nie zanosiło. Jakoś tak wygląda to jednoznacznie że daje do zrozumienia, że na nic sił nie ma no i cały mój entuzjazm mija... Ja nawet razu mimo zmęczenia mu nie odmówiłam... No ale ja to ja... Może i źle robiłam, no ale wiedziałam, że wtedy następny raz wtedy był by za kolejne miesiące... a tego bym chyba nie zniosła..

Z resztą, co tu znów będę pisała, on wie, od samego początku, że dla mnie ten rzadki seks to problem, tyle czasu nic z tym nie zrobił, a ja głupia ciągle liczę na cud. Po prostu jestem żałosna. Heh.. No ale tym razem będę się trzymała postanowienia noworocznego. Wóz albo przewóz. Jestem gotowa postawić wszystko na jedną kartę, a co więcej chyba dojrzewam do tego by się rozstać z powodu braku bliskości (w sumie to rozstanie nie wiele zmieni bo pewno przyjacielski kontakt zostanie więc co to za rozstanie heh co za paradoks..)

Nina a u Ciebie wszystko się naprawiło, po tym jak mąż zasmakował jak to jest gdy się tak traktuje?

A tak myślę, może nawet jak mu się zachcę podczas nocowania to ja go odepchnę, po raz pierwszy? I powiem, wtedy, to wszystko co myślę... niech wtedy włączy bez skrępowania pornola, nawet przy mnie, przecież od początku nie mnie ma od tego... po co się będę łasiła na ten jeden raz... niech zobaczy wprost, na żywo jak mnie to boli kiedy on będzie w "stanie ochoty..." EHhhh do kitu, na prawdę o kitu z tym wszystkim... I na prawdę macie rację, nic się tu nie zmieni, nic. Ja tylko jak ta głupia się łudzę.. Kiedy ja głupia przejrzę na oczy.... Nie wiem, za długo to wszystko tłamszę w sobie i nie daje już rady, nie chcę już dłużej uzewnętrzniać moje bóle na ogólnym forum... jeśli ktoś chce mnie wesprzeć i pomóc ogarnąć moją sytuację to bardzo proszę o kontakt priv..

842

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

@stokrotka.s, to nie do końca jego wina. On miał traumę albo inne nieprzyjemne doświadczenia i po prostu jest zablokowany na seks. Dopóki nie wybierze się do dobrego terapeuty to Twoje rozmowy nic nie zmienią. Jedyne co możesz zrobić to go do tego przekonać. Rozmowami nic nie wymusisz, bo to coś takiego jak zachęcać do pogłaskania psa kogoś kogo pies kiedyś dotkliwie pogryzł.

stokrotka.s napisał/a:

jeśli ktoś chce mnie wesprzeć i pomóc ogarnąć moją sytuację to bardzo proszę o kontakt priv..

Możesz napisać do mnie skąd jesteś to może będę kogoś skutecznego polecić.

843

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Stokrotka nie wiem jak ty wytrzmujesz tyle czemu nie wzielas sie za to wczesniej przeciez jezeli w coagu pierwszego roku si edzialy takie rzezcy trzeba wtedy dzialac sex raz na miesiac to zadkosc a mniej to juz nie normalne , nie da sie sie bez takiej bliskosci zyc nie zastapia tego same pocalunki. Wiesz jezeli kobieta sie jakos zachowuej to fakt moze wtedy sie facetowi odechciec sexu  ale dzial to w obei strony ale jezeli u ciebei jest ok nie ma klotni a on dalej nic to cos z nim nie tak. Napewno nie kazdemu po klotni szybko przecvhodza emocje i od razy chce mu sie sexu , mozesz tez ponarzekac i powiedizec co ci sie nie podoba ale jak przez tyle zczasu sie nic nie zmienia to moze skoncz z tym i sie nie mecz.

844

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Sosenek napisala Cytuje :

Czy jest możliwe, żeby powodem jego niechęci do seksu i bliskości były te kłótnie? czy naprawdę faceci podchodzą tak emocjonalnie, że tracą ochotę na tak lubiany seks? Czy rozmawialiśmy na ten temat? TAK. Sam przyznał, że nie wie czemu ale po tych ostatnich tygodniach po prostu nie ma ochoty na seks (zabolało, ale nie dalam po sobie poznać).Chciałam się dowiedzieć od was co mogę więc w tej sytuacji zrobić? Dać mu czas? czy mam w ogóle na co czekać? czy jest szansa na to, że wróci to co było? Tak jak mówię, powoli budzą się w nim jakieś czułe gesty, dotyk. ale mam wrażenie, że do seksu jeszcze daleko. Nie wiem czy to co było nie zniknęło bezpowrotnie? A może trochę powinnam go prowokować? czy uszanowac jego dezyzje, że "na razie nie". Jest mi cholernie smutno.

Tak jest to prawda potwierdzma to jako facet.

845

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Kenobi cytuje :

Dokładnie. Oczywiście każdy powie "chciałbym wiedzieć o ewentualnej zdradzie partnera"... ale tak mówią, a potem związek by się zachwiał. Lepiej niech zdradzacz zje żabę jaką przygotował, a związku niech ta zdrada nie dotyka. Ciekawe jest też, że zdradzacz po zdradzie inaczej się zachowuje, co niekiety naprawia związek. Potwierdzają to też jakieś amerykańskie badania...

Co do badan siu enei bede odnosil bo te wszystkei badania to zmoan soebi wsadzic al eto moej zdanie

Kenobi wiec co do samej zdrady zdradzajacy moze sie dziwnie zachowywac ale moze to te popsuc zwiazek zawsze jest ryzyko wszystko zalezy od osoby jakie ma sumienie czy bedzie to gryzlo ta osobe czy nie , jak dla mnei jezeli nie mowia tzn ze nie maja odewagi a powinni powiedziec ze zdradzili trzeba byc szczerym , odwage mial - miala zdradzic ale przyznac sie juz nie ??. Jal dl amnei jak ktos ma zamiar zdradzic to moze lepiej zakonczyc zwiazek i spokojnei sobei z kism innym ten sex uprawiac nie myslis ze to rozwiazanie lepsze niz takei okalmywanie, zreszta jezeli ktos tego nie powie ze zdradzil a wyda si eto np. po jakism tam czasie to i tak sie zwiazek rozpadnie wiec to jest ryzykowne tez takie nie mowienie. Jezli mi by prze mysl przeszla zdrada tzn, ze nei chcialbym juz byc z ta osoba wiec lepiej to zakonczyc i osobiscie uwazam ze trzeab powiedizec jak sie zdradzilo a najlepiej tego nie robic. TYlko osoby bez sumienia moga takei rzeczy robic. Jak chcesz sie jescze odniesc to teatu zdrady to chetnei z toab rozwine rozmowe.

Posty [ 781 do 845 z 1 524 ]

Strony Poprzednia 1 … 11 12 13 14 15 … 24 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026