marioosh- strategia super, ale czy starczy odwagi dziewczyną żeby ją w dożyć ?
Podobne tematy
717 2013-12-05 13:13:20 Ostatnio edytowany przez karolcia_38 (2013-12-05 13:14:07)
mi też się podoba strategia marioosha ale może mieć błędne założenie. mianowicie marioosh zakłada z góry że partner stokrotki jest chwilowo pogubiony i tak ogólnie to on "CHCE". ja już tu jestem bardziej ostrożna i mam więcej założeń:
1. wcale nie chce i ukrywa to bo mu wygodnie
2. w sumie chce ale nie potrafi sam siebie przezwyciężyć i strategia jedynie domknie to co już powoli się w nim zamyka (myślę że w sumie efekt przyniesie to pozytywny czyli prawdę)
poza tym fajnie by było aby strategia była impulsem do dojrzałego dbania o związek i zmiany podejścia że "samo się rozwiąże". no i tu ja nie jestem już taką optymistką. z reguły ludzie nie chcą pracować nad sobą bo wiąże się to ze wspomnianym bólem. praca nad sobą zmusza nas do odpowiedzi na kilka trudnych pytań dotyczących nas samych. nie lubimy tego uciekamy od tego ba nawet zaryzykujemy i zniszczymy związek by się sobie nie przyjrzeć. no takie są moje doświadczenia. i ostatnie złożenie:
3. on po prostu taki jest i nic ani nikt tego nie zmieni żadne strategie i "udawanki" jest po prostu SOBĄ
trzeba też wziąć pod uwagę że po zastosowaniu strategi nazwijmy ją poczucia zazdrości - jeśli oczywiście marioosh pozwolisz - mąż powie ok ja tak to ja też sobie znajdę "koleżankę" która mnie pociąga i nie znudziła mi się jak żona ?
Jak dla mnie są 2 wyjścia :
-albo tkwić w nieudanym związku i wyć do księżyca z pragnienia
-albo zaryzykować sprowokować męża do działania i albo się uda coś zmienić albo się rozstać czyli wszystko albo nic ![]()
(przedemna mial co 2 miesiace nowa dzieczyne jak w zegarku)
Powiem szczerze, że niepokoiłoby mnie to, bo to duzo mówi o jego podejściu. Oczywiście, każdemu mogą zdarzyć się nietrafione związki. Zależy, ile tych kobiet było..
xenia- no to chyba masz przyczynę - twój mąż jest uzależniony od gier to wysysa z niego całą energię i to daje mu zaspokojenie wszystkich potrzeb, nie ma ochoty na seks bo podniecenie i spełnienie ma w gierkach.... to po co mu kobieta - żona
Bo ja wiem, czy chodzi o gry? To, że się lubi pograć, wcale nie sprawia, że druga osoba staje się nieważna. Ja jestem graczką, a nie pamiętam, żebym się tak w stosunku do partnera zachowywała, zarówno w poprzednim, 4-letnim związku, jak i w obecnym, który trwa kilka miesięcy. A i każdy z moich partnerów też grał i gra sporo.
Z obecnym, na przykład, często gramy razem, a kochamy się regularnie. Ja słyszę mnóstwo komplementów i dostaję mnóstwo czułości, jestem traktowana jak księżniczka, mimo że on pracuje i po godzinach stara się tworzyć swój projekt. Mimo to spędza ze mną czas, kiedy tylko może(my). Także, moim zdaniem, to nie w tym szkopuł.
Pomóc mu przekroczyć jego próg wytrzymałości. Dopóki tego nie zrobi to się nie zmieni, bo zmiana boli bardziej. Ty musisz zrobić tak, żeby bezczynność bolała bardziej niż zmiana o czym napiszę w dalszej części mojej wypowiedzi.
stokrotka.s napisał/a:Ale teraz widzę, że chociaż chyba przemyślał to co mówiłam, bo widzę małe zmiany w drobiazgach...
Jak będziesz się zadowalać ochłapami z pańskiego stołu to zabierzesz mu resztki motywacji do zmiany.
Marioosh ma rację, zgadzam się. Nawet, jeśli komuś zależy, ba - nawet, jeśli chce się zmienić sam dla siebie, to zmiana jest ciężka. Jeśli się na to pozwala, to obie strony się przyzwyczajają i stan pozostaje taki sam. Ja, na przykład, żeby opanować toksyczne zachowanie, potrzebowałam usłyszeć, że on już chyba przestaje mnie kochać.
Z kolei, kiedy problemy były po drugiej stronie, on otrząsnął się dopiero po rozstaniu. (Aczkolwiek ja rozstawałam się z myślą, że to koniec, wyszło inaczej).
W takim razie trzeba zrobić to samo, ale dużo mocniej. Ubierz się tak jak lubisz najbardziej, powiedz, że jesteś umówiona na spotkanie, a później powiedz, że Ty masz swoje potrzeby, a on nie, więc znalazłaś sobie kolegę który mógłby Cię zaspokoić i udowadniaj mu nie tylko dlaczego to nie będzie zdrada, ale wręcz najlepsze rozwiązanie dla Was wszystkich. On wreszcie będzie miał spokój, a Ty komplet. Niech sobie wyobraża te sceny na ostro i powie dialogiem wewnętrznym: O k$%@#! Tak być nie może! Muszę wziąć się za siebie!
A nie lepiej załatwić to dojrzale, zamiast bawić się w gierki? Zachowując szacunek dla jego i swoich uczuć? Powiedzieć: słuchaj, taka sytuacja w związku mnie nie zadowala, nie wyobrażam sobie tak żyć, nie tego oczekuję, dla mnie to koniec. A nie bawić się w wywoływanie zazdrości. Nie wiem, czy jest sens manipulować - powiem szczerze, że nie chciałabym, żeby ktoś wywoływał wobec mnie zazdrość w tak nachalny sposób. To trochę pokazuje ''nadal nie mogę bez ciebie żyć, muszę uciekać się do tak niskich sztuczek..'' Chyba najlepiej zająć się swoim szczęściem, niż dostosowywaniem partnera do swoich potrzeb, wtedy ten właściwy sam się znajdzie.
Swoją drogą, kiedy komuś zależy na drugiej osobie, to to naprawdę widać w zachowaniu.
Nie przyjmuje strategii zawalcze, bo... nie czuje się zagrożony. Wie, że i tak od niego nie odejdziesz i będziesz przy nim tak jak mu przysięgałaś. Dlatego ucieka zamiast zawalczyć.
Może i racja, nie czuje się zagrożony... Ale nie może być pewien czy nie odejdę, tym bardziej, że mówiłam mu że już jestem zmęczona tym wszyskim i że brak mi już sił bo tez mam swoje oczekiwania itd. I tak apropo, nic mu nie przysięgałam, małżeństwem nie jesteśmy.. co więcej, nawet narzeczeństwem nie...
W takim razie trzeba zrobić to samo, ale dużo mocniej. Ubierz się tak jak lubisz najbardziej, powiedz, że jesteś umówiona na spotkanie, a później powiedz, że Ty masz swoje potrzeby, a on nie, więc znalazłaś sobie kolegę który mógłby Cię zaspokoić i udowadniaj mu nie tylko dlaczego to nie będzie zdrada, ale wręcz najlepsze rozwiązanie dla Was wszystkich. On wreszcie będzie miał spokój, a Ty komplet. Niech sobie wyobraża te sceny na ostro i powie dialogiem wewnętrznym: O k$%@#! Tak być nie może! Muszę wziąć się za siebie!
Rzecz w tym, że ludzie dążą do przyjemności i unikają bólu. Dla niego bólem jest rozmowa o swoich problemach, a przyjemnością wszystko co teraz ma + rozładowanie przy pornolach. Jeżeli uwierzy, że możesz odejść to ból związany z samotnością będzie większy niż ten wynikający ze wstydu i nastąpi zmiana. Będzie chciał coś ze sobą zrobić, żeby do tego nie dopuścić. Nie mówię, że od razu, ale zacznie inaczej myśleć.
Czym jest przekroczenie progu? Nie dostajesz tego co chcesz, a pomimo tego z nim jesteś, bo to cudowny człowiek. Gdybyś wróciła do domu, a on w łóżku z najlepszą przyjaciółką to pewnie odeszłabyś i nie byłoby czego zbierać po tym małżeństwie.
Nawet gdyby przeprosił. Próg to trochę więcej emocji niż jesteś w stanie znieść.
P. S. To co opisałem to nie są moje pomysły, ale terapia prowokatywna opracowana przez ś. p. Franka Farrellego.
Plan wydaje się być wart wypróbowania, tylko czy podołam go wcielić w życie... Czy to nie przekroczy moich, naszych granic ehh.. I wydaje mi się, że gdyby dowiedział się że umówiłam się z innym to bym już nie miała do czego wracać.. we wcześniejszym związku walczył o dziewczynę, która co chwile szlajała się z jakimś innym i on głupi walczył ciągle o jej względy... aż w końcu dałam mu siłę by to zakończył... wtedy też powiedział, że nigdy więcej przez to nie przejdzie ponownie... więc chyba nie warto... ![]()
karolcia_38 - ten 3ci punkt tez wydaje mi się realny...
721 2013-12-05 14:18:28 Ostatnio edytowany przez emi1182 (2013-12-05 14:20:07)
paulina20- skoro mąż nie może się oderwać od gier a na żonę nawet nie sporzy, ma czas i ochotę by grać nawet całą noc a nie ma ochoty i czasu żeby się kochać to chyba nie jest to normalna sytuacji to rodzaj uzależnienia ....
xenia- a jaki jest mąż w stosunku do waszego syna, bawi się z nim, chodzą razem na spacer ?????????
stokrotka.s- a chcesz tkwić w takim związku ????? bez czułości, bez namiętności ?
kiedy by obojetny niezmienil nawet jednej pielich ani razu go nie nakarmil teraz(jakies pol roku)troszke sie z nim bawy cale lato (u nas lato jest dosc dlugie i cieple bo mieszkamy w grecji (moj maz jest grekiem))graja wieczotami w pilke
maz maz odkad go poznalam spedzal kazda chwile przy komputerze ma fiola na punkcie gier oprogramowan wie duzo wiecej o nich niz nie jeden informatyk ale nigdy nie konkurawalam z ekranem ani mi to nie przeszkadzalo bardzo duzo razy wciskal paus bo ja co mowilam jak jezdzilismy na wakacje to laptopa nigdy nie zabieral bo twierdzil ze gracji moze w domu a nic mu sie niestanie pare dni bez niego wiec mysle ze o zadnym uzaleznieniu nie ma mowy broblem jest gdzie indziejale niewiem gdzie wiem duzo sie zmienilo kiedys bylsmy tylko my teraz jestesmy rodzicami ale nie mamy po 50 przeciez by wpadac w rutyne zycia mi codzienne obowiazki bycie mama (uwielbiam te role) zbytnio nie zmienilo do wagi wrucilam dosc szybko w nowa role wskoczylam jak program komputerowy
ale to nic nie zmienilo ze jestem kobieta i zona ani nie zmieszylo mojego zaangazowania w zwiazek ani tez w imtymnosc z mezem
724 2013-12-05 15:00:44 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2013-12-05 15:16:51)
marioosh- strategia super, ale czy starczy odwagi dziewczyną żeby ją w dożyć ?
A jaki ma wybór? Jak będzie wyglądało Jej życie za 5, 10 czy 15 lat? Mi w takich sytuacjach pomaga jedno - wyobrażam sobie ze szczegółami co będzie jak teraz zabraknie mi odwagi. Chcę zobaczyć najgorsze możliwe konsekwencje. Z przyszłości to wygląda zupełnie inaczej, a najmocniejszego kopa daje podsumowanie całego życia z chwili, kiedy jedną nogą jestem tutaj, a drugą już na tamtym świecie i żałuję. Wtedy każdy problem to pryszcz. Po prostu przestaje tracić swoje życie na coś co nie daje mi szczęścia.
mi też się podoba strategia marioosha ale może mieć błędne założenie. mianowicie marioosh zakłada z góry że partner stokrotki jest chwilowo pogubiony i tak ogólnie to on "CHCE". ja już tu jestem bardziej ostrożna i mam więcej założeń:
(...)
3. on po prostu taki jest i nic ani nikt tego nie zmieni żadne strategie i "udawanki" jest po prostu SOBĄ
Każdy zdrowy człowiek potrzebuję seksu i to nie jest kwestia motywacji. Tak stworzyła nas natura. Jeżeli ktoś tego zainteresowania nie ma to znaczy, że coś wyparł albo stłumił. Takie rzeczy się zdarzają. Moja strategia, a właściwie Franka Farrellyego powoduje, że zrzuca się iluzje i uzyskuje dostęp do prawdziwego JA.
trzeba też wziąć pod uwagę że po zastosowaniu strategi nazwijmy ją poczucia zazdrości - jeśli oczywiście marioosh pozwolisz - mąż powie ok ja tak to ja też sobie znajdę "koleżankę" która mnie pociąga i nie znudziła mi się jak żona ?
Nie ma znaczenia co powie, ale co poczuję. Powinien zacząć się bronić i udowadniać, że kochanek niepotrzebny, bo on da radę. I o to chodzi ![]()
A nie lepiej załatwić to dojrzale, zamiast bawić się w gierki? Zachowując szacunek dla jego i swoich uczuć? Powiedzieć: słuchaj, taka sytuacja w związku mnie nie zadowala, nie wyobrażam sobie tak żyć, nie tego oczekuję, dla mnie to koniec. A nie bawić się w wywoływanie zazdrości. Nie wiem, czy jest sens manipulować - powiem szczerze, że nie chciałabym, żeby ktoś wywoływał wobec mnie zazdrość w tak nachalny sposób.
Nie chodzi o wywołanie zazdrości, ale zaproponowanie wizji, której on nie będzie chciał przyjąć. W ten sposób uzyska dostęp do swoich zasobów. Uwierz mi, że to co napisałem ma głębszy sens.
Plan wydaje się być wart wypróbowania, tylko czy podołam go wcielić w życie... Czy to nie przekroczy moich, naszych granic ehh.. I wydaje mi się, że gdyby dowiedział się że umówiłam się z innym to bym już nie miała do czego wracać.. we wcześniejszym związku walczył o dziewczynę, która co chwile szlajała się z jakimś innym i on głupi walczył ciągle o jej względy... aż w końcu dałam mu siłę by to zakończył... wtedy też powiedział, że nigdy więcej przez to nie przejdzie ponownie... więc chyba nie warto...
Po pierwsze, musisz zrozumieć na czym polega metoda, żeby zrobić to umiejętnie. Kiedy będziesz przekonywać go do swoich racji to on zacznie rozumieć, że problem jest nie tylko Twój. Polecam książkę Franka, bo ma masę śmiesznych przykładów.
EDIT
Nie musi być tak, że już kogoś znalazłaś. Możesz mu przedstawiać zalety takiego rozwiązania. Sama metoda jest świetna i czasami ją widać u Dr House' a.
P. S. Tak Frank rozmawiał z dziewczyną, która chciała zostać prostytutką:
F. (lakonicznie) Do cholery Rocky, jesli wejdziesz w te branze, po tygodniu umrzesz z glodu
K. (czerwieni sie; troche traci zimna krew ale dalej agresywnie sunie naprzod) Gowno prawda, bede brala 200dolarow za noc!
F. (z niedowierzaniem) 200dolarow! Co ty mozesz zaproponowac facetowi w lozku za taka kase?
K. (czerwieni sie ale wraca do nonszalanckego tonu) Nie twoj interes, mam wiele do zaoferowania!
F. (stara sie pomoc) Hej! Mam pomysl! Probowalas kiedys "bananowej dziewczyny"?
K. (zdziwiona; ostroznie) Co takiego?
F. Sluchaj, mialem pacjentke na terapii, ktora byla dziwka. Opowiadala mi o takim triku, czy raczej kliencie, ktory przychodzil do niej dosc czesto- i nie po to aby ja rznac. Za kazdym razem przynosil wielka kisc babanow, ale nie jako prezent. Ona mussiala obrac banana, wlozyc sobie go gleboko do pochwy, a potem wysowac powoli, a facet go wtedy jadl. Kiedy wyjdziesz ze szpitala, moglabys sie w tym wyspecjalizowac. Co ty na to?
K. (czerwieni sie; przyklada reke do ust w gescie "zaraz puszcze pawia" ogolny smiech pacjetow i personelu)
F. No i jak Ci sie to widzi?
K. (ciagle czerwona kreci glowa) Farrelly jestes nienormalny! Mysle, ze poszukam innego zajecia, kiedy stad wyjde!
ja tez lubie komputer ale zawsze najpier dom praca obowiazki a pozniej gra nie raz nie przespalam nocy bo gralam i tak sie wciaglam ale gdyby moj maz rabiac mu kawe rano podszedl do mnie i mial tylko ochote to bym byla w stanie i zadowolic meza i funkcjonowacji normalnie caly dzien .
duzo sie mowi ze duzo robi zmeczenie a mi smiac sie chce bo ja jestem na nogach codziennie od 6 rano do 2 -3 w nocy przez 7 dni w tygodniu czasem padam z nog rece mi odpadaja od pilnika ale na szybki numerek czy dluszszy dala bym rade bez problemu ok nie mowiem codziennie ale w soboty i niedziele ma wolne ja mam w czwartki i to nie kazde a to on ciagle jest zmeczony i przysypia a ja tryskam energia .
o chorobie tez nie ma mowy co roku robimy badania wszystkie podstawowe i sa ok jak moje tak i jego
@xenia 00000, komputerowcy często lubią robić to z własną ręką.
727 2013-12-05 15:23:46 Ostatnio edytowany przez emi1182 (2013-12-05 15:28:12)
P. S. Tak Frank rozmawiał z dziewczyną, która chciała zostać prostytutką:
F. (lakonicznie) Do cholery Rocky, jesli wejdziesz w te branze, po tygodniu umrzesz z glodu
K. (czerwieni sie; troche traci zimna krew ale dalej agresywnie sunie naprzod) Gowno prawda, bede brala 200dolarow za noc!
F. (z niedowierzaniem) 200dolarow! Co ty mozesz zaproponowac facetowi w lozku za taka kase?
K. (czerwieni sie ale wraca do nonszalanckego tonu) Nie twoj interes, mam wiele do zaoferowania!
F. (stara sie pomoc) Hej! Mam pomysl! Probowalas kiedys "bananowej dziewczyny"?
K. (zdziwiona; ostroznie) Co takiego?
F. Sluchaj, mialem pacjentke na terapii, ktora byla dziwka. Opowiadala mi o takim triku, czy raczej kliencie, ktory przychodzil do niej dosc czesto- i nie po to aby ja rznac. Za kazdym razem przynosil wielka kisc babanow, ale nie jako prezent. Ona mussiala obrac banana, wlozyc sobie go gleboko do pochwy, a potem wysowac powoli, a facet go wtedy jadl. Kiedy wyjdziesz ze szpitala, moglabys sie w tym wyspecjalizowac. Co ty na to?
K. (czerwieni sie; przyklada reke do ust w gescie "zaraz puszcze pawia" ogolny smiech pacjetow i personelu)
F. No i jak Ci sie to widzi?
K. (ciagle czerwona kreci glowa) Farrelly jestes nienormalny! Mysle, ze poszukam innego zajecia, kiedy stad wyjde!
super opowieść i to mega śmieszna .... z tym że ludzie godzą się na bardziej kontrowersyjne pomysły
Twoja terapia szokowa jest fajna, ale może okazać się nie skuteczna to też trzeba brać pod uwagę trzeba zaryzykować ... ja bym zaryzykowała... nie wyobrażam sobie tkwić w pustym związku, bo związek bez seksu jest dla mnie pusty .
Może się też tak stać że mąż stokrotka.s po takim oświadczeniu powie ok mam to w d...pie gdzie idziesz i do kogo i zamiast w głowie tworzyć wizje co i z kim robi jego żona poszuka sobie innej kobiety.
Obawiam się że wszyscy aseksualni mężowie mają wszystko podane na tacy ich żony są zawsze chętne i czekają na skinienie.... a tu chodzi o gonieniu króliczka, a nie rzucaniu się na zwierzynę złapaną w szczudła.
W związku oboje musi się starać kobieta żeby być ponętną i nie do końca zdobytą, a facet musi zabiegać o jej względy.
Xenia pisała że pytała męża czy coś dzisiaj będzie on odpowiedział że może .... kurde a gdzie namiętność, gdzie uwodzenie to na kilometr zalatuje rutyną, jak facet ma w takim wypadku czuć podniecenie ???????
Xenia - moja rada jest taka odłączyć ten cholerny komputer .... co wy z tymi grami ..... mój mąż tez kiedyś grał w jakieś rąbanki (bez niepotrzebnych skojarzeń - gry wojenne) ale już dawno to porzucił ze względu na brak czasu, dzieci i w sumie pożytku z tego żadnego
moze i tak pytalam mowi ze nie wiem ze moze niechciec sie przyznac ale jak bylam wciazy to sam mi bez zadnych ogrodek powiedzial ze z powodu ciazy nie ma mowy na sex bo jakos niewie czemu ale nie moze (sporo osob ma wtedy czas stop tak mi powiedzial ginekolog ze to wina psychiki meskie )po 6 miesiacu ciazy sie przestraszylam mo my sypialismy ze soba dzien w cien inicjatywa przewaznie z jego strony a teraz jak by nie patrzal to fizyczna potrzeba spytalam w pras wtedy czy nie ma kogos na boku z glowa opuszczona powiecial ze mu bardzo glupio ze sie zadawala sam bo brakuje mu sexu ale nie mam mowy by mogl mnie zdradzic jak pytalam ostatnio moze masz inna nie a moze sam i dlatego potem niechcesz to powiedzial ze ani innej ani sam ani problem tylko tak poprostu jakos nie mysli o sexsie .
Xenia pisała że pytała męża czy coś dzisiaj będzie on odpowiedział że może .... kurde a gdzie namiętność, gdzie uwodzenie to na kilometr zalatuje rutyną, jak facet ma w takim wypadku czuć podniecenie ???????
mysle ze rutyna w kazdym wzwiazku miejsza lub wieksza w tym czy tamtym jest ale ja ztyt wiele razy nie mowilam kladlam synka spac robilam atmosferke czy najpospoliciej zaczynalam sama noi wtedy dostaje sie najwiekszego policzka gdy maz sie osuwa zciaga z siepi przerywa i 1000 innych sytuacji i mowi nie dzis nie mam ochoty i co kolwiek innego za kazdym razem wiec lepie zapytac nic znow sie poczuc jak pierwsza lepsaz z pod latarni bo ja tak sie czulam i to nie raz nie dam rady dlatego od pewnego czasu pytam a nie dzialam
730 2013-12-05 15:50:01 Ostatnio edytowany przez emi1182 (2013-12-05 16:18:00)
xenia- wasz klimat na pewno sprzyja namiętności
u nas w PL to prawie pół roku zimnica i można depresji dostać.
Czyli mąż odrywa się od komputera żeby bawić się z synem -całe szczęście bo sądziłam że się już tak zatracił w tych grach że nic po za nimi nie widzi
Posłuchaj i weź sobie do serca- każdy zdrowy mężczyzna potrzebuje seksu, każdy zdrowy mężczyzna dla zdrowia, formy, rozładowania emocji i czego tam jeszcze masturbuje się co najmniej raz w tygodniu (nawet mój mąż) może któryś odważny facet z forum potwierdzi
Wiem jak jest przykro kiedy się starasz (bielizna, świece itp) a facet idzie spać ... przerabiałam to strasznie gorzko smakuje takie rozczarowanie, strasznie dostaje się po własnym ego... a atrakcyjność wynosi -10
Na pewno za dużo u was tego komputera, a za mało rozmowy, za dużo czynności mechanicznych za mało spontaniczności
Rutyna może próbować się wkraść w związek ale trzeba robić wszystko aby do tego nie dopuścić, mój związek jest tego przykładam nie ma w nim rutyny więc można ....
Zadam ci niedyskretne pytanie a jak zaczynałaś sama ? Oczywiście jeśli cię to krępuje to nie odpowiadaj
Komputer wyłączyć !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
@xenia 00000, komputerowcy często lubią robić to z własną ręką.
tzw. efekt joysticka ![]()
731 2013-12-05 16:20:44 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2013-12-05 16:22:23)
super opowieść i to mega śmieszna .... z tym że ludzie godzą się na bardziej kontrowersyjne pomysły
Jasne, że się godzą, ale książka była pisana kilkadziesiąt lat temu, a poza tym to zapis konkretnej interwencji, czyli dostosowanej do pacjenta u którego to raczej wywoła obrzydzenie. Polecam całą książkę. Tam są dużo lepsze opowieści ![]()
Twoja terapia szokowa jest fajna, ale może okazać się nie skuteczna to też trzeba brać pod uwagę trzeba zaryzykować ... ja bym zaryzykowała... nie wyobrażam sobie tkwić w pustym związku, bo związek bez seksu jest dla mnie pusty .
Wiesz... Nikt nie da 100% gwarancji. On ma wolną wolę i może stwierdzić, że woli być sam, zatrudnić gosposię
lub poszukać sobie innej żony niż się zmienić. Pytanie czy warto z taką osobą być. Ja bym nie mógł i nie chodzi o sam seks, ale podejście.
Może się też tak stać że mąż stokrotka.s po takim oświadczeniu powie ok mam to w d...pie gdzie idziesz i do kogo i zamiast w głowie tworzyć wizje co i z kim robi jego żona poszuka sobie innej kobiety.
Tak, jest to możliwe. Potwierdzi tym samym, że nie był wart takich poświęceń. Gorzej jak zgodzi się na legalnego kochanka. ![]()
Obawiam się że wszyscy aseksualni mężowie mają wszystko podane na tacy ich żony są zawsze chętne i czekają na skinienie.... a tu chodzi o gonieniu króliczka, a nie rzucaniu się na zwierzynę złapaną w szczudła.
Za bardzo nadużywamy tutaj słowa: aseksualny. Kobieta, która została zgwałcona i ma oraz do mężczyzn nie jest lesbijką nawet jeżeli tak się czuję. Tak samo z aseksualnością. Trzeba uwolnić go od skutków negatywnych doświadczeń i dopiero będzie wiadomo. Jak ogląda pornosy to na 100% nie jest aseksualny.
W związku oboje musi się starać kobieta żeby być ponętną i nie do końca zdobytą, a facet musi zabiegać o jej względy.
Zgadzam się z takim szczegółem, że oboje muszą starać się być dla siebie atrakcyjni (nie tylko kobieta) i zabiegać o siebie (nie tylko mężczyzna).
P. S. Jak mi dziewczyna zobojętnieje to przed powrotem do domu popsikam się innymi perfumami niż ona używa i upaćkam szminką. ![]()
skoro po bardzo dlugim czasie przemoglam sie by wkoncu komus powiedziec (oczywiscie gdybysmy sie widzialy to bym slowa nie powiedziala ze wstydu ze jako kobieta nie potrafie rozpalic ani zachecic meza) .roznymi sposobami zawsze zaczynajac tak samo meczac synka zabawa tak by sam chcial sam isc spac
a potem do meza pruby byly przerozne zaczynajac od wlasnych pomysluch po pomysly skradzione z internetu forum nawet przemoglam sie bo niejestem zbytnio fanka filmow porno to kilka w wolnych chwilach obejrzala by cos dodac ulepszyc lub zmienic,ale do zeczy bielizna swiece romantyczne nastroje na poczatku pozniej stwierdzilam ze moze to bardziej my kobiety oczekujemy romantyzmu niz mezczyznie wiec prubowalam wziosc z sprawe w swoje rece jak jeszcze dzielilismy wspolne lozko zaczynalam ja nie opisze szczegulow bo trzevbaby bylo zmienic temat bloka
ale zawsze konczylo sie na tym ze maz mi przerywal mowil ze jutro i + obiecuje (zenada) a jak nie byl jeszcze w luzku to przerobilam tez sporo zeczy by zwrocic jego zainteresowanie , kupilam kiedys nawet stroj policjantki i pielegniarki moze to banalne ale wcialam cos zmienic dodac by nie bylo rutyny na swieta maly zastal u dziadkow ja w pasie zawiazalam czerwona wstazke i nic pozatym powiedzialam kochanie rozpakowac prezety czas na to on ze mi juz calkiem odbilo i tylko o jednym mysle (po 2 miesiacach 0 sexu inny to chyba by sie zucil) miejsza z tym zabraklo by strony tak jak pisalam na samym poczatku duzo staran zero wynikow prubowalam wszystkiego co znalazlam widzialam czy znalam tylko dzi...ki mu nie podsunelam.
733 2013-12-05 17:47:47 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2013-12-06 00:14:28)
na swieta maly zastal u dziadkow ja w pasie zawiazalam czerwona wstazke i nic pozatym powiedzialam kochanie rozpakowac prezety czas na to on ze mi juz calkiem odbilo i tylko o jednym mysle (po 2 miesiacach 0 sexu inny to chyba by sie zucil)
Ojej, to musiało być strasznie bolesne..
Wow, ja po takich słowach zaniechałabym wszelkich prób, bo to już upokarzające. (To, jak cię traktuje).
Stokrotka.s
Przejrzałam teraz większość twoich postów na temat Twojego związku i przyznam, że nie widzę tego, o czym piszesz: "pokazuje mi że jestem dla niego ważna i że mu zależy". Możesz podać przykłady?
xenia- no to się starałaś nie ma co.... wiem jak podle się czułaś po takim tekście od męża
To ja ci powiem jak kobieta kobiecie co zrobiłam gdy maż miał problemy z erekcją.... byłam tak sfrustrowana, że kupiłam sobie wibrator (piękny różowy na wypasie za całe 3 stówki) położyłam mężowi na kolanach i powiedziałam: "tylko od ciebie Kotku zależy czy będziesz jego operatorem czy nie ..... No i zechciał nim być tak go to rozpaliło że potem kochaliśmy się długo i namiętnie (później już nigdy nie miał problemu z erekcją ) Następnego dnia stwierdził że nabrał pewność bo najbardziej frustrujące było dla niego że znowu nie stanął na wysokości zadania ze znowu zawiódł i każde zbliżenie go stresowało.
Pomysł z kokardą mam na dziś wieczór zarezerwowany ![]()
P. S. Jak mi dziewczyna zobojętnieje to przed powrotem do domu popsikam się innymi perfumami niż ona używa i upaćkam szminką. wink
trochę ryzykowne można po twarzy dostać
mój mąż by dostał ![]()
marioosh666 napisał/a:P. S. Jak mi dziewczyna zobojętnieje to przed powrotem do domu popsikam się innymi perfumami niż ona używa i upaćkam szminką. wink
trochę ryzykowne można po twarzy dostać
mój mąż by dostał
Cóż... Są różne sposoby okazywania uczuć.
Przynajmniej się upewnię, że one tam są. ![]()
A co zrobisz jak on zacznie przepraszać, mówić, że nie powinien tego robić, ale pokusa była silniejsza i wyciągnie paczkę z perfumami, które od niego poczułaś jako prezentem (będą drogie i dobre)? Co z tym zrobisz? Uznasz, że gra wstępna zaliczona? ![]()
A co zrobisz jak on zacznie przepraszać, mówić, że nie powinien tego robić, ale pokusa była silniejsza i wyciągnie paczkę z perfumami, które od niego poczułaś jako prezentem (będą drogie i dobre)? Co z tym zrobisz? Uznasz, że gra wstępna zaliczona? wink
ale jesteś przebiegły
no tak ten "plaskasz" trzeba by było zaliczyć na poczet gry wstępnej - swoją drogą niezły początek gdy wstępnej już nie mogłabym się doczekać co będzie dalej .... a jak szminkę wytłumaczysz ???????????/
Nie wiem czy szminka będzie na 100% Jeżeli już to upaćkam się czymkolwiek tzn. czymś najtańszym co nie będzie szkoda wyrzucić po drodze i może dokupię coś lepszego do zestawu. Pewnie finalnie powiem, że szminka to był taki bonus od sprzedawcy za mój pomysł. ![]()
Nie wiem czy szminka będzie na 100% Jeżeli już to upaćkam się czymkolwiek tzn. czymś najtańszym co nie będzie szkoda wyrzucić po drodze i może dokupię coś lepszego do zestawu. Pewnie finalnie powiem, że szminka to był taki bonus od sprzedawcy za mój pomysł.
Ale to trochę granie na uczuciach .... wiesz
739 2013-12-06 14:10:34 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2013-12-06 14:15:04)
Nie, na pewno nie na uczuciach. Co najwyżej na emocjach, a tym można się bawić. Skoro finalnie dowie się, że nic się nie zdarzyło i może być mnie pewna to gdzie tutaj gra na uczuciach? Wiem, że po zdemaskowaniu pomysłu muszę być czysty w 100% bez zostawiania pola na jakiekolwiek domysły. Chodzi tylko o ruszenie pewnych emocji dla dobrej zabawy.
Uczucia to emocje, które mają określony kierunek. Skoro tego kierunku nie zmienię to nic się nie stanie. Byłoby gorzej gdyby została z wątpliwościami po akcji.
Dobry spontan wymaga perfekcyjnego planowania, więc gdyby była taka potrzeba to się tym zajmę. ![]()
P. S. Tylko mężowi tak nie rób, bo może na zawał zejść. ![]()
740 2013-12-06 14:19:25 Ostatnio edytowany przez emi1182 (2013-12-06 14:20:17)
marioosh666- hm.....szczerze to gdyby mąż taki numer odwali to pomyślałabym że pomylił flakoniki w drogerii
niż że to od innej kobiety .... nie no co ty mężowi takiego numeru nie zrobię na dzisiejszy mikołajkowy wieczór mam już zaplanowaną atrakcję Swoją drogą ostatnio odwaliłam mu taki numer że też mało zawału nie dostał
Masz jeszcze jakieś pomysły ;D
Pomysły trzeba dobierać do osoby. Nie ma uniwersalnych. Jak dobrze pamiętam to pisałaś, że pierwszy mąż Cię zdradzał, więc Tobie na pewno bym takiego numeru nie zrobił.
szczerze to gdyby mąż taki numer odwali to pomyślałabym że pomylił flakoniki w drogerii
niż że to od innej kobiety ....
Pierwszy zdradzał, więc drugi musi być cipowaty.
Ciekawe... Ludzie często tak się dobierają...
nie no co ty mężowi takiego numeru nie zrobię na dzisiejszy mikołajkowy wieczór mam już zaplanowaną atrakcję Swoją drogą ostatnio odwaliłam mu taki numer że też mało zawału nie dostał
Napisałem profilaktyczne, bo u facetów takie rzeczy zupełnie inaczej działają.
Pierwszy zdradzał, więc drugi musi być cipowaty.
Ciekawe... Ludzie często tak się dobierają...
oj to nie było sympatyczne, nie jest cipowaty jest po prostu inny ![]()
Pomysły trzeba dobierać do osoby. Nie ma uniwersalnych. Jak dobrze pamiętam to pisałaś, że pierwszy mąż Cię zdradzał, więc Tobie na pewno bym takiego numeru nie zrobił.
A wiesz nie pomyślałam tak o tym ... tylko znam swojego męże i wiem że nie mnie nie zdradzi wiec historyjka o perfumach i innej kobiecie nie wchodzi w rachubę ![]()
oj to nie było sympatyczne, nie jest cipowaty jest po prostu inny
Przepraszam, ja po prostu czasami bywam zbyt bezpośredni...
Widziałem wiele sytuacji w których kobieta miała normalnego faceta, później zamieniała go w coś co napisałem, żeby nigdy jej nie zdradził, a na końcu zostawiała, bo się nim znudziła. Jak od razu wzięłaś takiego innego to nie ma w tym nic niewłaściwego...
A wiesz nie pomyślałam tak o tym ... tylko znam swojego męże i wiem że nie mnie nie zdradzi wiec historyjka o perfumach i innej kobiecie nie wchodzi w rachubę
Rozumiem, ale ja ten element wziąłbym pod uwagę dodatkowo.
P. S. Skoro Twój mąż Cię nie zdradzi to dlaczego wszystkim dookoła wmawiasz, że ich mężowie mają inne kobiety na boku?
Nie chce seksu z żoną to musi mieć kochankę. Jakby istniał jeden jedyny powód.
744 2013-12-06 16:01:34 Ostatnio edytowany przez emi1182 (2013-12-06 16:02:50)
marioosh666- bo u mnie tak było że ex mąż nie chwiał się ze mną kochać, odsunął się całkowicie i powodem był kochanka, nikomu tego nie wmawiam piszę na podstawie własnych doświadczeń .... ale trzeba poszukać dowodów zdrady
Wiem że są inne powody, ale z tym akurat spotykam się najczęściej tzn. z inną kobietą (rzadziej z innym mężczyzną) mężczyźni raczej lubią seks i jeśli im go brakuje to próbują "coś" z tym zrobić. Nawet masturbacja nie da takiej satysfakcji niż seks.
Obecny mąż to całkowite przeciwieństwo i wiem że bardzo mnie kocha i nie zdradzi - tak wzięłam go już takim cipowatym w nic nie zmieniałam ![]()
kupilam kiedys nawet stroj policjantki i pielegniarki moze to banalne ale wcialam cos zmienic dodac by nie bylo rutyny na swieta maly zastal u dziadkow ja w pasie zawiazalam czerwona wstazke i nic pozatym powiedzialam kochanie rozpakowac prezety czas na to on ze mi juz calkiem odbilo i tylko o jednym mysle (po 2 miesiacach 0 sexu inny to chyba by sie zucil)
No ja mu się w sumie za bardzo nie dziwię, sam sposób, w jaki do tego podchodzisz i to opisujesz, brzmi z lekka żałośnie i słabo... nie każda kobieta ma "talent" do takich akcji, czasem zamiast pożądania może to wywołać pusty śmiech i zażenowanie i facet, zamiast się rzucić, woli pójść pouprawiać rękodzieło.
marioosh666- bo u mnie tak było że ex mąż nie chwiał się ze mną kochać, odsunął się całkowicie i powodem był kochanka, nikomu tego nie wmawiam piszę na podstawie własnych doświadczeń ....
OK, ale opisałem Ci jeszcze inne objawy, które mógł mieć i potwierdziłaś je, więc jak widzisz samo odsunięcie się i niechęć do seksu nie wskazuje na kochankę. Przy próbach zbliżenia będzie agresja (przynajmniej werbalna), wkurzenie i próba odepchnięcia, a czasami może ulec i seks będzie normalny. W przypadku większości opisów w tym temacie występuje brak pożądania, a to wskazuje na coś zupełnie innego.
ale trzeba poszukać dowodów zdrady
Czasami jak się ktoś za bardzo wkręci to tę zdradę wygeneruje. Facet, który jest podejrzewany, kontrolowany czy w inny sposób atakowany łatwiej ulegnie innej kobiecie. Co innego jak są przesłanki... to trzeba szukać dowodów.
Wiem że są inne powody, ale z tym akurat spotykam się najczęściej tzn. z inną kobietą (rzadziej z innym mężczyzną) mężczyźni raczej lubią seks i jeśli im go brakuje to próbują "coś" z tym zrobić.
Typy mężczyzn są różne. ![]()
Nawet masturbacja nie da takiej satysfakcji niż seks.
Niektórym daje nawet większą.
Obecny mąż to całkowite przeciwieństwo i wiem że bardzo mnie kocha i nie zdradzi - tak wzięłam go już takim cipowatym w nic nie zmieniałam
Mam nadzieję, że to nie był jedyny argument, którym kierowałaś się przy wyborze. ![]()
emi1182 napisał/a:Nawet masturbacja nie da takiej satysfakcji niż seks.
Niektórym daje nawet większą.
Zgadzam się ;)
748 2013-12-06 18:52:56 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2013-12-06 18:53:53)
xenia 00000 napisał/a:kupilam kiedys nawet stroj policjantki (..)
No ja mu się w sumie za bardzo nie dziwię, sam sposób, w jaki do tego podchodzisz i to opisujesz, brzmi z lekka żałośnie i słabo... nie każda kobieta ma "talent" do takich akcji, czasem zamiast pożądania może to wywołać pusty śmiech i zażenowanie i facet, zamiast się rzucić, woli pójść pouprawiać rękodzieło.
Przepraszam, ale osoby, którą się kocha, tak się nie traktuje. I inaczej się na nią patrzy. Jeśli kiedyś kochałaś, to chyba powinna być to niejako "naturalna" wiedza..
Po namyśle: żadnej osoby tak się nie traktuje. Osoba na poziomie stara się nie ranić innych swoim zachowaniem.
Obecny mąż to całkowite przeciwieństwo i wiem że bardzo mnie kocha i nie zdradzi - tak wzięłam go już takim cipowatym w nic nie zmieniałam
Dlaczego określasz go 'cipowatym', przez jakie cechy?
Wiem, że to pewnie w połowie żartobliwie. Zastanawiam się po prostu, czy mamy te same kryteria, czy np. mój facet byłby wg was cipowaty, a ja nic o tym nie wiem ![]()
749 2013-12-07 09:28:31 Ostatnio edytowany przez lasouris (2013-12-07 09:28:57)
Przepraszam, ale osoby, którą się kocha, tak się nie traktuje. I inaczej się na nią patrzy.
A ja uważam, że warto czasem szczerze zastanowić się, czy jestem faktycznie taka pociągająca, och i ach, czy to nie w w danej kobiecie jednak tkwi wina, że on nie chce się kochać. Póki co, wszystkie piszą, że są taaaakie atrakcyjne, ale czy na pewno? I nie mam tu na myśli tylko atrakcyjności fizycznej, bo to, że się przebierzecie za policjantkę czy inną pielęgniarkę, nie zdziała cudów, jeśli na co dzień jesteście sfrustrowane, zmarudziałe i narzekające.
Warto się zastanowić nad sobą zawsze, ale to nie znaczy, że można kogoś wyśmiać , albo poniżająco trakotwać tymbardziej jak niby się kogoś kocha.
Moim zdaniem niektóre kobiety swoją postawą zwyczajnie przyciągają poniżanie i złe traktowanie.
Zastanawiam się po prostu, czy mamy te same kryteria, czy np. mój facet byłby wg was cipowaty, a ja nic o tym nie wiem
Nie przejmuj się naszymi kryteriami. Możesz pomyśleć, że: On jest taki kochany! W sumie to samo znaczy, ale ładniej brzmi. ![]()
A ja uważam, że warto czasem szczerze zastanowić się, czy jestem faktycznie taka pociągająca, och i ach, czy to nie w w danej kobiecie jednak tkwi wina, że on nie chce się kochać.
OK, ale to rola faceta, żeby ją rozkręcić.
Co za problem powiedzieć o co chodzi? Strój dużo daje, ale to on powinien u niej zamówić coś z czego będzie zadowolony. ![]()
paulina20 napisał/a:Zastanawiam się po prostu, czy mamy te same kryteria, czy np. mój facet byłby wg was cipowaty, a ja nic o tym nie wiem
Nie przejmuj się naszymi kryteriami. Możesz pomyśleć, że: On jest taki kochany! W sumie to samo znaczy, ale ładniej brzmi.
No dobrze, ale przede wszystkim: chciałabym znać wasze kryteria ![]()
OK, ale to rola faceta, żeby ją rozkręcić. :) Co za problem powiedzieć o co chodzi? Strój dużo daje, ale to on powinien u niej zamówić coś z czego będzie zadowolony. ;)
Chyba się nie zrozumieliśmy, nie ją trzeba rozkręcić, akurat tutaj mam na myśli sytuację, kiedy to kobieta ma większe potrzeby i próbuje rozkręcić swojego partnera. Tylko że często kobiety idą w złą stronę i skupiają się na fizycznych atrybutach, myślą, że jak przebiorą się za dz****, wbiją w gorset i mega szpile, to facet od razu się rzuci. Wcale się nie rzuci, jeśli na co dzień partnerka snuje się z wiecznie niezadowoloną miną, truje, męczy go o wszystko, wieczne wymagania, a tu nagle wieczorem znika w łazience, wraca w przebraniu niczym z burdelu i myśli, że on automatycznie jej zapragnie. A potem wielkie zdziwienie, bo "mój mąż nie chce się kochać"! No ludzie...
... a tu nagle wieczorem znika w łazience, wraca w przebraniu niczym z burdelu i myśli, że on automatycznie jej zapragnie. A potem wielkie zdziwienie, bo "mój mąż nie chce się kochać"! No ludzie...
Dobre też myślę że nie zapragnie najwyżej się nogami przeżegna ;D
Dlaczego określasz go 'cipowatym', przez jakie cechy? smile Wiem, że to pewnie w połowie żartobliwie. Zastanawiam się po prostu, czy mamy te same kryteria, czy np. mój facet byłby wg was cipowaty, a ja nic o tym nie wiem big_smile.
To nie ja go określiłam :cipowatym" tylko marioosh666 tak go określił
Tak jest kochany, miły, uczynny i uczuciowy ale nie tak że płacze na venezualskich serialach i bardzo opiekuńczy akurat my się uzupełniamy bo ja to jestem zołza ![]()
Mam nadzieję, że to nie był jedyny argument, którym kierowałaś się przy wyborze. wink
Nie no co Ty wygląd też się liczy, modelem nie jest ale podstawowe kryteria spełnia ![]()
To nie ja go określiłam :cipowatym" tylko marioosh666 tak go określił
![]()
Tak jest kochany, miły, uczynny i uczuciowy ale nie tak że płacze na venezualskich serialach i bardzo opiekuńczy akurat my się uzupełniamy bo ja to jestem zołza
Moim zdaniem jak kobieta nie jest w stanie sobie wyobrazić, że jej facet bajeruje inną to znaczy, że on jest cipowaty.
Co innego jak nie chce wierzyć w zdradę, a co innego jak nie jest w stanie sobie tego wyobrazić i myśli, że on pomylił perfumy. Taki cipowany powinien sobie znaleźć silną kobietę to wtedy będzie kochany. ![]()
marioosh666 napisał/a:OK, ale to rola faceta, żeby ją rozkręcić.
Co za problem powiedzieć o co chodzi? Strój dużo daje, ale to on powinien u niej zamówić coś z czego będzie zadowolony.
Chyba się nie zrozumieliśmy, nie ją trzeba rozkręcić, akurat tutaj mam na myśli sytuację, kiedy to kobieta ma większe potrzeby i próbuje rozkręcić swojego partnera. Tylko że często kobiety idą w złą stronę i skupiają się na fizycznych atrybutach, myślą, że jak przebiorą się za dz****, wbiją w gorset i mega szpile, to facet od razu się rzuci. Wcale się nie rzuci, jeśli na co dzień partnerka snuje się z wiecznie niezadowoloną miną, truje, męczy go o wszystko, wieczne wymagania, a tu nagle wieczorem znika w łazience, wraca w przebraniu niczym z burdelu i myśli, że on automatycznie jej zapragnie. A potem wielkie zdziwienie, bo "mój mąż nie chce się kochać"! No ludzie...
Lasouris - święte słowa ![]()
Na "chęć" zbliżenia składa sie wiele spraw. Niestety - jak widzę, także w tym wątku - Panie najczęściej wychodzą z założenia, że psychika mężczyzn niewiele odbiega swym skomplikowaniem od ...młotka i jest równie prosta w obsłudze. Na co dzień (w uproszczeniu) zołzowate, marudne, niezadowolone, krytykujące, wciąż czymś zdołowane, z wiecznymi pretensjami, nie dbające by atrakcyjnie wyglądać dla partnera, pominę tu więcej ...niedociągnięć
- nagle są zaskoczone, że ich facet nie rzuca się na nie przy nadarzającej się okazji. Fakt, po części to nasz gatunek sam na to zapracował (dzięki wielu mitomanom-gawędziarzom) i stworzył obraz wiecznie napalonego i myślącego członkiem samca, któremu bardzo mało trzeba...
No cóż, może i bywają tacy 1000% faceci, ale - drogie Panie - zazwyczaj "coś" jest kosztem "czegoś". Chciałybyście mieć potulnego kapcia w domu, usłuchanego i ułożonego, opiekuńczego, wrażliwego, oddanego, potulnie dającego po sobie "jeździć" gdy macie zły nastrój czy zespół ...:), a jednocześnie oczekujecie, że na pstryknięcie palca przeobrazi się w dzikiego ogiera.
Wiadomo, że zarzuty są z jednej i drugiej strony. Uprzedzając: wiadomo, że mając za partnera np. jakiegoś prostaka, mającego maniery, wygląd i erudycję w stylu Ferdynanda K. - trudno oczekiwać od Was, Drogie Panie, abyście miały ochotę
To ekstremum, owszem, ale...
Niestety, ale wielu z nas potrzebuje - podobnie jak Wy, Drogie Panie - czegoś więcej...
Seks to dopełnienie całości, nie zadziała w oderwaniu od reszty...
emi1182 napisał/a:To nie ja go określiłam :cipowatym" tylko marioosh666 tak go określił
![]()
Tak jest kochany, miły, uczynny i uczuciowy ale nie tak że płacze na venezualskich serialach i bardzo opiekuńczy akurat my się uzupełniamy bo ja to jestem zołzaMoim zdaniem jak kobieta nie jest w stanie sobie wyobrazić, że jej facet bajeruje inną to znaczy, że on jest cipowaty.
Co innego jak nie chce wierzyć w zdradę, a co innego jak nie jest w stanie sobie tego wyobrazić i myśli, że on pomylił perfumy. Taki cipowany powinien sobie znaleźć silną kobietę to wtedy będzie kochany.
Jak ma bajerować inną kobietę jak jest we mnie zakochany po czubek głowy ![]()
Jak ma bajerować inną kobietę jak jest we mnie zakochany po czubek głowy
Powinien, żeby sprawdzić czy jeszcze potrafi ![]()
760 2013-12-09 14:09:51 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2013-12-09 14:24:15)
To nie ja go określiłam :cipowatym" tylko marioosh666 tak go określił
![]()
Tak jest kochany, miły, uczynny i uczuciowy ale nie tak że płacze na venezualskich serialach i bardzo opiekuńczy akurat my się uzupełniamy bo ja to jestem zołza
Dzięki za odpowiedź, emi!
Mój też jest taki^^ ja jestem z kolei jeszcze bardziej uczuciowa, wiec też się dobrze dobraliśmy
Mój jest taki pomocny, pogodny na co dzień.. chyba zawsze jest zadowolony. A jednocześnie w łóżku potrafi bardzo dominować, ma duży temperament, więc generalnie jest niemal ideałem ;P
(Pozwalając sobie na szczerość, bo to w końcu temat o seksie - jestem traktowana jak księżniczka i dz**ka jednocześnie
).
Ja mam inne kryteria 'ciapowatości' niż Marioosh - zawsze tacy wydają mi się faceci z nikłym poczuciem wartości
Mają tendencję do narzekania na siebie i, przede wszystkim, próbują zasłużyć na akceptację innych. Nie wiem, czy da się z takim stworzyć związek na równych zasadach, bo zawsze będzie stawiał się niżej ![]()
Co do kryteriów Marioosha - może bym potrafiła to sobie wyobrazić, na pewno jestem zazdrosna - ale tak samo, jest we mnie bardzo zakochany, i wydaje mi się, że to jednak nie jego poziom. Przynajmniej taką mam nadzieję ![]()
Na "chęć" zbliżenia składa sie wiele spraw.
To fakt. Jeśli na co dzień szanujemy się i świetnie dogadujemy, mamy większą ochotę być "bliżej" z partnerem w ten sposób. Z drugiej strony - czy nie od tego zwykle zaczyna się związek..
potulnie dającego po sobie "jeździć" gdy macie zły nastrój czy zespół ...:)
No, ja to bym tego nigdy nie chciała ![]()
Powinien, żeby sprawdzić czy jeszcze potrafi wink
Myślę że potrafi skoro mnie upolował, ale widać nie ma potrzeby sprawdzać ![]()
Dzięki za odpowiedź, emi! big_smile Mój też jest taki^^ ja jestem z kolei jeszcze bardziej uczuciowa, wiec też się dobrze dobraliśmy big_smile Mój jest taki pomocny, pogodny na co dzień.. chyba zawsze jest zadowolony. A jednocześnie w łóżku potrafi bardzo dominować, ma duży temperament, więc generalnie jest niemal ideałem ;P
(Pozwalając sobie na szczerość, bo to w końcu temat o seksie - jestem traktowana jak księżniczka i dz**ka jednocześnie tongue).Ja mam inne kryteria 'ciapowatości' niż Marioosh - zawsze tacy wydają mi się faceci z nikłym poczuciem wartości tongue Mają tendencję do narzekania na siebie i, przede wszystkim, próbują zasłużyć na akceptację innych. Nie wiem, czy da się z takim stworzyć związek na równych zasadach, bo zawsze będzie stawiał się niżej tongue
Co do kryteriów Marioosha - może bym potrafiła to sobie wyobrazić, na pewno jestem zazdrosna - ale tak samo, jest we mnie bardzo zakochany, i wydaje mi się, że to jednak nie jego poziom. Przynajmniej taką mam nadzieję wink
No to podobnie "cipowaty" facet mi się trafił... dodam jeszcze że mój jest super ojcem przy dzieciach robi dosłownie wszystko nie ma problemu gdy ja wychodzę z koleżankami na drinka ![]()
Ja mam inne kryteria 'ciapowatości' niż Marioosh - zawsze tacy wydają mi się faceci z nikłym poczuciem wartości
Mają tendencję do narzekania na siebie i, przede wszystkim, próbują zasłużyć na akceptację innych. Nie wiem, czy da się z takim stworzyć związek na równych zasadach, bo zawsze będzie stawiał się niżej
Co do kryteriów Marioosha - może bym potrafiła to sobie wyobrazić, na pewno jestem zazdrosna - ale tak samo, jest we mnie bardzo zakochany, i wydaje mi się, że to jednak nie jego poziom. Przynajmniej taką mam nadzieję
Nie chodzi o to, żeby ktoś był w związku i jednocześnie latał za innymi, bo to akurat oznaka obniżonej samooceny. Kwestia tego, że skoro jego kobieta nie widzi w nim atrakcyjnego mężczyzny, który może się komuś innemu spodobać to coś jest nie tak. Zresztą w stałym związku też się trzeba od czasu do czasu uwodzić. ![]()
Myślę że potrafi skoro mnie upolował, ale widać nie ma potrzeby sprawdzać
A wiadomo kto kogo... ![]()
A wiadomo kto kogo...
Wiadomo ![]()
marioosh666 napisał/a:A wiadomo kto kogo...
Wiadomo
OK, nie będę drążył tematu, bo to mogłoby się źle skończyć... Z zasady nie rozwalam pozytywnych iluzji. ![]()
P. S. Ciekawy cytat znalazłem:
Współczuję młodym kobietom. Dla wielu mężczyzn masturbacja jest większą frajdą niż seks. - prof. Zbigniew Lew-Starowicz
emi1182 napisał/a:marioosh666 napisał/a:A wiadomo kto kogo...
Wiadomo
OK, nie będę drążył tematu, bo to mogłoby się źle skończyć... Z zasady nie rozwalam pozytywnych iluzji.
P. S. Ciekawy cytat znalazłem:
Współczuję młodym kobietom. Dla wielu mężczyzn masturbacja jest większą frajdą niż seks. - prof. Zbigniew Lew-Starowicz
proszę bardzo możesz drążyć ile chcesz .... by najmniej źle się nie skończy .... a cytat cóż .... wielu to jednak nie większość mam nadzieję że dla całej większości młodych mężczyzn jednak sex jest większą frajdą ![]()
766 2013-12-09 15:53:53 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2013-12-09 15:55:08)
Nie chodzi o to, żeby ktoś był w związku i jednocześnie latał za innymi, bo to akurat oznaka obniżonej samooceny. Kwestia tego, że skoro jego kobieta nie widzi w nim atrakcyjnego mężczyzny, który może się komuś innemu spodobać to coś jest nie tak. Zresztą w stałym związku też się trzeba od czasu do czasu uwodzić.
No tak, tu się w pełni zgodzę. ![]()
Odnośnie cytatu ze Starowicza - ciekawe, dlaczego tak jest (o ile jest, ale, no.. przykłady mamy choćby i w tym temacie).
767 2013-12-09 16:08:58 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2013-12-09 16:09:25)
Odnośnie cytatu ze Starowicza - ciekawe, dlaczego tak jest (o ile jest, ale, no.. przykłady mamy choćby i w tym temacie).
Co raz więcej ludzi żyje w wyimaginowanym, sztucznym i wirtualnym świecie. Stąd naturalną konsekwencją są trudności w nawiązywaniu i utrzymywaniu relacji. Seksualność u faceta jest dużo prostsza, więc masturbacja przy dobrych filmach może w zupełności wystarczać. A teraz są różne zabawki i sprzęty... Myślę, że ten odsetek będzie co raz większy. ![]()
Na "chęć" zbliżenia składa sie wiele spraw. Niestety - jak widzę, także w tym wątku - Panie najczęściej wychodzą z założenia, że psychika mężczyzn niewiele odbiega swym skomplikowaniem od ...młotka i jest równie prosta w obsłudze. Na co dzień (w uproszczeniu) zołzowate, marudne, niezadowolone, krytykujące, wciąż czymś zdołowane, z wiecznymi pretensjami, nie dbające by atrakcyjnie wyglądać dla partnera, pominę tu więcej ...niedociągnięć :) - nagle są zaskoczone, że ich facet nie rzuca się na nie przy nadarzającej się okazji.
Dokładnie. W związku nigdy nie jest tak, że tylko jedna strona ponosi odpowiedzialność za niepowodzenia, tak więc kiedy czytam damskie żale w tym wątku, śmiać mi się chce momentami, bo odnosi się wrażenie, że wszystkie panie się tutaj wypowiadające są chodzącymi ideałami, atrakcyjne, zgrabne, super, wspaniałe, namiętne, pełne inwencji w seksie i nie wiadomo, co tam jeszcze...
@lasouris, mam trochę inne podejście. Uważam, że jak one chcą, ich mężowie o tym wiedzą, a coś im nie pasuje to powinni o tym powiedzieć. Skoro nie mówią to po pierwsze ich strata, a po drugie jak kiedyś zostaną sami to powinni mieć pretensje tylko do siebie.
770 2013-12-11 12:20:40 Ostatnio edytowany przez stokrotka.s (2013-12-11 12:25:03)
kosmiczny nick napisał/a:Na "chęć" zbliżenia składa sie wiele spraw. Niestety - jak widzę, także w tym wątku - Panie najczęściej wychodzą z założenia, że psychika mężczyzn niewiele odbiega swym skomplikowaniem od ...młotka i jest równie prosta w obsłudze. Na co dzień (w uproszczeniu) zołzowate, marudne, niezadowolone, krytykujące, wciąż czymś zdołowane, z wiecznymi pretensjami, nie dbające by atrakcyjnie wyglądać dla partnera, pominę tu więcej ...niedociągnięć
- nagle są zaskoczone, że ich facet nie rzuca się na nie przy nadarzającej się okazji.
Dokładnie. W związku nigdy nie jest tak, że tylko jedna strona ponosi odpowiedzialność za niepowodzenia, tak więc kiedy czytam damskie żale w tym wątku, śmiać mi się chce momentami, bo odnosi się wrażenie, że wszystkie panie się tutaj wypowiadające są chodzącymi ideałami, atrakcyjne, zgrabne, super, wspaniałe, namiętne, pełne inwencji w seksie i nie wiadomo, co tam jeszcze...
Przecież nikt nie jest idealny. Więc po co tak uogólniasz. Partnerzy widzieli przecież jakie jesteśmy. Zresztą nikt na siłę przy nas ich nie trzyma - skoro tyle by im nie pasowało bo takie nie jesteśmy jak napisałeś, no to przecież ich decyzja czy to akceptują czy nie. Z resztą w takim razie, myślisz że każdy nasz partner jest również taki idealny, atrakcyjny, zgrabny, wspaniały, namiętny etc... ? Każdy jest inny ale skoro się dobraliśmy tzn że jednak coś nas razem trzyma. A gdy mają zastrzeżenia no to wystarczy porozmawiać, czyż nie? Dlatego też zgadzam się z podejściem marioosha - jak coś nie pasuje, niech powie. Szczerość to podstawa.
Ahh dodam jeszcze, że u mnie mały postęp
Posłuchałam waszych rad, dostosowałam je do mojej sytuacji i coś ruszyło
mam nadzieję, że będzie to długofalowa zmiana, a nie kilka dni chęci ![]()
A gdy mają zastrzeżenia no to wystarczy porozmawiać, czyż nie? Dlatego też zgadzam się z podejściem marioosha - jak coś nie pasuje, niech powie. Szczerość to podstawa.
Nie wyobrażam sobie dlaczego zdrowy facet mógłby trzymać takie informacje dla siebie wiedząc, że jego kobieta ma ochotę na lepszy seks czy po prostu więcej seksu ![]()
Ahh dodam jeszcze, że u mnie mały postęp
Posłuchałam waszych rad, dostosowałam je do mojej sytuacji i coś ruszyło
mam nadzieję, że będzie to długofalowa zmiana, a nie kilka dni chęci
Będzie kilka dni, a później to samo. Twoje opisy są na tyle dokładne i szczegółowe, że wiadomo gdzie leży problem. Nie rozwiążesz go bez wstrząsu ![]()
Będzie kilka dni, a później to samo. Twoje opisy są na tyle dokładne i szczegółowe, że wiadomo gdzie leży problem. Nie rozwiążesz go bez wstrząsu
Mam nadzieję, że twoje czarnowidztwo się nie sprawdzi i u stokrotka.s będzie to poprawa za długo może na zawsze trzymam kciuki ![]()
Mam nadzieję, że twoje czarnowidztwo się nie sprawdzi i u stokrotka.s będzie to poprawa za długo może na zawsze trzymam kciuki
Ja też mam nadzieję, że się nie sprawdzi, ale niestety w takich sprawach (prawie?) nigdy się nie mylę. Facet ma jakąś traumę, która odpala mu się przy zbliżeniu. Dopóki nie skorzysta z pomocy specjalisty to @stokrotka.s będzie dostawać okruchy z pańskiego stołu. Może się z tym jeszcze trochę pomęczyć płacąc za to własnym zdrowiem albo przekonać męża, żeby się w końcu wziął za siebie - dzisiaj sprawę można załatwić w ciągu jednej, dwóch czy trzech sesji. Istnieje też możliwość, że kiedyś emocję zadziałają i @stokrotka.s pozwoli, żeby ktoś Jej zrobił dobrze, a wtedy z małżeństwa nie będzie co zbierać ![]()
Przecież nikt nie jest idealny. Więc po co tak uogólniasz. Partnerzy widzieli przecież jakie jesteśmy. Zresztą nikt na siłę przy nas ich nie trzyma - skoro tyle by im nie pasowało bo takie nie jesteśmy jak napisałeś...
Po pierwsze: jestem kobietą ;)
Po drugie, chodzi mi o to, że kobiety w tym wątku najczęściej przedstawiają sprawę tak: "jestem zadbana, szczupła, atrakcyjna, mężczyźni na ulicy się za mną oglądają, tylko własny mąż nie chce mnie kijem od szczotki tknąć" - i to mnie bawi, bo kobiety jakoś nie rozumieją, że wygląd zewnętrzny to nie wszystko, że zgrabne ciało nie będzie pociągające, jeśli charakterek wredny, wymagania i trucie d.... od bladego świtu do wieczora, a potem wielkie zdziwienie, że mąż nie chce seksu w takiej sytuacji.
Tylko czy którakolwiek z ręką na sercu się przyzna i zauważy swoje błędy? Wątpię, wciąż będziecie się zastanawiać, jak odpowiednio zmanipulować swojego partnera - tak, dobrze słyszycie: takie przesadne dbanie o siebie, chowanie telefonu, wychodzenie częściej nie wiadomo dokąd wieczorami, które ma niby wzbudzić zazdrość i sprawić, że partner was zapragnie - to czysta manipulacja i do niczego dobrego nie doprowadzi.
@lasouris, myślę, że Twój trop jest błędny tzn. masz rację, ale nie bierzesz pod uwagę tego, że zdrowy facet w takiej sytuacji powie swojej partnerce co mu przeszkadza.
Po drugie, chodzi mi o to, że kobiety w tym wątku najczęściej przedstawiają sprawę tak: "jestem zadbana, szczupła, atrakcyjna, mężczyźni na ulicy się za mną oglądają, tylko własny mąż nie chce mnie kijem od szczotki tknąć" - i to mnie bawi, bo kobiety jakoś nie rozumieją, że wygląd zewnętrzny to nie wszystko, że zgrabne ciało nie będzie pociągające, jeśli charakterek wredny, wymagania i trucie d.... od bladego świtu do wieczora, a potem wielkie zdziwienie, że mąż nie chce seksu w takiej sytuacji.
Tylko czy którakolwiek z ręką na sercu się przyzna i zauważy swoje błędy? Wątpię, wciąż będziecie się zastanawiać, jak odpowiednio zmanipulować swojego partnera - tak, dobrze słyszycie: takie przesadne dbanie o siebie, chowanie telefonu, wychodzenie częściej nie wiadomo dokąd wieczorami, które ma niby wzbudzić zazdrość i sprawić, że partner was zapragnie - to czysta manipulacja i do niczego dobrego nie doprowadzi.
Czy Ty przypadkiem sama tak o sobie jeszcze nie tak dawno tu pisałaś?
Rzecz jasna, nie dam sobie za to uciąć ręki, ale Twój nagły zwrot bo zaczęłaś pić jakieś herbatki czy coś w ten deseń to Twoja sprawa. Lubisz oszukiwać siebie, spoko, Twoje święte prawo.
Teraz nagle stanęłaś po drugiej stronie barykady i nagle zero zrozumienia. Nagle wszędzie zołzy i manipulacja.
Brawo! Gratuluję podejścia.
@lasouris, myślę, że Twój trop jest błędny tzn. masz rację, ale nie bierzesz pod uwagę tego, że zdrowy facet w takiej sytuacji powie swojej partnerce co mu przeszkadza.
To, że on jej powie: "jesteś zołza, marudzisz, traktujesz mnie jak popychadło" nie znaczy, że ona to przyjmie; prawdopodobnie wyprze to i nie przyzna nawet sama przed sobą, że może faktycznie powinna zmienić coś w SOBIE. Dlaczego? Bo uświadomienie sobie, że nie jesteśmy tacy super, jest bardzo bolesne, dlatego większość woli zepchnąć świadomość tego gdzieś głęboko.
marioosh666 napisał/a:@lasouris, myślę, że Twój trop jest błędny tzn. masz rację, ale nie bierzesz pod uwagę tego, że zdrowy facet w takiej sytuacji powie swojej partnerce co mu przeszkadza.
To, że on jej powie: "jesteś zołza, marudzisz, traktujesz mnie jak popychadło" nie znaczy, że ona to przyjmie; prawdopodobnie wyprze to i nie przyzna nawet sama przed sobą, że może faktycznie powinna zmienić coś w SOBIE. Dlaczego? Bo uświadomienie sobie, że nie jesteśmy tacy super, jest bardzo bolesne, dlatego większość woli zepchnąć świadomość tego gdzieś głęboko.
Prawdopodobnie, dlaczego wobec tego Twój mąż się z Tobą nie chce kochać?
779 2013-12-11 17:24:25 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2013-12-11 17:25:02)
Myślę, że miast teraz gremialnie "dokopywać" za wyjątkowo trafne słowa lasouris (swoją drogą - dziwi mnie fakt, że dołączył nawet tu mężczyzna
) wypadałoby się zastanowić nad jej słowami. Bo dużo prawdy w nich zawarła. Nawet obecny obrót dyskusji jest znamienny - zamiast coś przemyśleć i przeanalizować, wyciągnąć jakieś wnioski z niewygodnych słów - od razu atak i kąśliwe riposty... Tak samo jak to czasem bywa w niektórych związkach ...kulejących jak w temacie
I co, Drogie Panie?
Pewnie i mnie się tu oberwie ![]()
Czy Ty przypadkiem sama tak o sobie jeszcze nie tak dawno tu pisałaś?
Rzecz jasna, nie dam sobie za to uciąć ręki, ale Twój nagły zwrot bo zaczęłaś pić jakieś herbatki czy coś w ten deseń to Twoja sprawa. Lubisz oszukiwać siebie, spoko, Twoje święte prawo.
Teraz nagle stanęłaś po drugiej stronie barykady i nagle zero zrozumienia. Nagle wszędzie zołzy i manipulacja.
Brawo! Gratuluję podejścia.
Raczej oszukują siebie piszące tutaj kobiety, nie widzące w sobie żadnej winy, a sprowadzające mężczyzn do roli prostego urządzenia - wystarczy tylko przebrać się w burdelowy strój i facet ma już was pragnąć. A że charakterek nie zachęca, to już mało istotne... No ale prawda jest jak widać zbyt bolesna, żeby spojrzeć jej w oczy.
Mi jakoś leci już czwarty miesiąc szczęśliwego, stabilnego związku, bez objawów nerwicy, jakie ewidentnie miałam wcześniej. Kwestia zmiany podejścia.