netkobietyWszystkie działy
Seks, seksualność, psychologia

Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

1 523 odpowiedzi414 938 wyświetleńzałożony przez Aldona27, 13.05.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Strony Poprzednia 1 … 8 9 10 11 12 … 24 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 586 do 650 z 1 524 ]

586

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
shishia napisał/a:

truskaweczka19 tak się składa że mój Mężczyzna zamiast być wniebowziętym to niestety, mam nadzieje że chwilowo, stał się aseksualny, co jest absurdalne i strasznie irytujące bo tak na prawdę to on mnie wszystkiego nauczył i pomógł pozbyć się wstydu.. tak więc stworzył potwora czy może uczeń przerósł mistrza i stwierdził nic tu po mnie, tej Pani już podziękujemy ? ;-)

Rozumiem i współczuję, od dawna to już trwa?

587

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Pojawił się tutaj wczoraj obok nowy wątek w temacie różnych potrzeb i niechęci faceta do seksu. Na początku tego związku seks był oczywiście cudowny. Autorka pewnie dołączy do istniejącego tutaj kółka wzajemnej adoracji chętnych kobiet, których Bóg pokarał niechętnymi mężczyznami. A ja mam swoje racje, wolę święty spokój i stabilizację, niż kłótnie o seks lub szukanie nowego partnera co parę lat, z którym może na początku będzie fajnie, a po paru latach znowu to samo. Tak można szukać do samej sześćdziesiątki, tylko po co?

588 Ostatnio edytowany przez lasouris (2013-09-25 06:05:27)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
Asterka10 napisał/a:

Seks jest potrzebny do życia jak woda, jedzenie i sen.Kto twierdzi, że nie jest hipokrytą i okłamuje samego siebie.Brak seksu to problemy zdrowotne i nie tylko te psychiczne, ale i fizyczne.Nie jest chyba tajemnicą, że osoby pozbawione życia intymnego dziwaczeją, zapadają na choroby psychiczne, są sfrustrowane i nieszczęśliwe.

Wejdź sobie na forum onanizm.pl i poczytaj wątek na 17 stron pt. "Co mi daje abstynencja", a zobaczysz, ile ludzie znajdują plusów. Niektórzy miesiącami żyją bez aktywności seksualnej i na głowę jakoś nie dostali.

589

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
lasouris napisał/a:
Asterka10 napisał/a:

Seks jest potrzebny do życia jak woda, jedzenie i sen.Kto twierdzi, że nie jest hipokrytą i okłamuje samego siebie.Brak seksu to problemy zdrowotne i nie tylko te psychiczne, ale i fizyczne.Nie jest chyba tajemnicą, że osoby pozbawione życia intymnego dziwaczeją, zapadają na choroby psychiczne, są sfrustrowane i nieszczęśliwe.

Wejdź sobie na forum onanizm.pl i poczytaj wątek na 17 stron pt. "Co mi daje abstynencja", a zobaczysz, ile ludzie znajdują plusów. Niektórzy miesiącami żyją bez aktywności seksualnej i na głowę jakoś nie dostali.

tylko że jest to ich niewymuszony wybór czy jeśli patrzeć na tytuł strony "lekarstwo" na ich dolegliwość jaką jest uzależnienie od onanizmu. i jeśli jest to "czasowa" wstrzemięźliwość może okazać się kolejnym etapem w poznawaniu siebie uzyskiwaniu nad sobą kontroli. więc tak jak piszesz same plusy. ogromny problem zaczyna się gdy jedna ze stron NIE jest chora NIE jest uzależniona od seksu jest on jej/jego naturalną potrzebą a druga strona PERMANENTNIE unika zbliżeń. bardzo często osoby unikające seksu unikają same nie inicjują ogólnie czułości bliskości dotyku prawdopodobnie dlatego by nie "kusić" losu i nie prowokować "napalonego" partnera. bo ten często jest jak odbezpieczony granat.

w twoim przypadku zadziałały zioła. (według mnie bardziej psychika i zioła to jedynie był zapalnik dla początku zmiany myślenia) to jest twój wybór piszesz coś co jest niezwykle ważne a inni tego nie odczytują mianowicie ..."A ja mam swoje racje, wolę święty spokój i stabilizację, niż kłótnie o seks lub szukanie nowego partnera co parę lat, z którym może na początku będzie fajnie, a po paru latach znowu to samo."

i właśnie ty doszłaś ze sobą do porozumienia WOLISZ ŚWIĘTY SPOKÓJ! i tak naprawdę to stanowi twój wybór. wybrałaś święty spokój i poczucie bezpieczeństwa zamiast satysfakcji seksualnej i spełnienia w tym aspekcie życia. no konkluzja jest jedna. jak widać innym nie daje ten "święty spokój" już takiej motywacji by zmienić podejście własne do seksu. oni jednak wolą to spełnienie i satysfakcje stoi ona WYŻEJ w ich hierarchii wartości niż SPOKÓJ. dlatego nie potraficie się dogadać.

590

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
Asterka10 napisał/a:

osoby pozbawione życia intymnego dziwaczeją, zapadają na choroby psychiczne, są sfrustrowane i nieszczęśliwe.

Oświecę cie big_smile Takie dolegliwości odczuwają osoby, które czują pociąg płciowy, a nie mogą go zrealizować. Takim po prostu pada na mózg. Nie mają takich dolegliwości osoby, które nie odczuwają takiego popędu, bo im jest zwyczajnie wszystko jedno w tym temacie.
Wszystko zależy od hierarchii wartości człowieka.

591

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

A jak wytłumaczysz fakt, że odkąd zmieniłam swoje podejście do seksu i zaczęłam pić tak tutaj wyśmiewane przez wszystkich i traktowane pobłażliwie "ziółka", w moim małżeństwie układa się IDEALNIE, nie ma kłótni, jest dużo przytulania, miłych gestów, są upominki i prezenty z jego strony?



Wytłumaczę bardzo prosto. Weź kobieto się rozejrzyj, bo chyba Twój mąż ma kogoś na boku i w ten sposób ucisza swoje wyrzuty sumienia.

592

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Tak szczerze, to ten wątek do niczego nie dąży.
Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, nie ma jednoznacznie winnych.
Nie ma też prostego lekarstwa.
Jedni zaciskają zęby, drudzy idą w tango.
Związek to pasmo poświęceń i kompromisów. Tylko od nas samych zależy na ile starczy nam sił i cierpliwości.

593

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
kathon napisał/a:

Tak szczerze, to ten wątek do niczego nie dąży.
Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, nie ma jednoznacznie winnych.
Nie ma też prostego lekarstwa.
Jedni zaciskają zęby, drudzy idą w tango.
Związek to pasmo poświęceń i kompromisów. Tylko od nas samych zależy na ile starczy nam sił i cierpliwości.

wiecie co ja współczuję żywo osobom z TAKIM " Związek to pasmo poświęceń i kompromisów. Tylko od nas samych zależy na ile starczy nam sił i cierpliwości" podejściem do związku. kiedyś myślałam podobnie. że związek to jedno wielkie rozczarowanie mordęga wieczne kompromisy poświęcenia siebie i inne duperele. ludzie obudźcie się wreszcie!!!!!!! do dupy taki związek. to jest MĘCZARNIA TORTURA nie związek. związek ma dawać poczucie spełniania radości zrozumienia. no tak ale w naszym kraju to jakaś plaga "poświęcających się sfrustrowanych jednostek". i o to chodzi prawie każde POŚWIĘCENIE rodzi ogrom frustracji złości bólu. bo ludzie poświęcający się wcale nie chcą się poświęcać. oni się poświęcają bo boją się żyć sami bo boją się odpowiedzialności niezależności wolności. i całe swoje marne życie zasłaniają się masą ważniejszych od nich kwestii na pierwszym jakżesz stereotypowym miejscu znajduję się 1.dzieci potem 2.kredyty następnie 3.boję się samotności i dalej 4. bo ja bardzo ją/go kocham (terefere to jedynie zamydlanie sobie oczu tym że w istocie boimy się żyć sami i wziąć własne życie w swoje ręce i za nie odpowiadać) 5. i cała masa innych argumentów dlaczego nie chcemy wreszcie być szczęśliwi. wiem że dla niektórych może to brzmieć idiotycznie ale ja to wszystko przerabiałam i nikt mi już głupot do głowy nie nakładzie. byłam kobieta o żadnym poczuciu wartości kochającą mojego męża jak boga wiecznie skomląca o cień uwagi atencji miłości czułości i masie bardzo dla mnie ważnych potrzeb. spaliłam się żywcem. odrodziłam jak feniks z popiołów. i nigdy już nikt do tego nie doprowadzi. teraz mam zaspokajane potrzeby dokładnie tak jak chcę potrzebuję jaka jest moja natura. nie robię niczego na siłę i wreszcie jestem w szczęśliwym związku. i mam wszystko to na czym mi zależy. i można. MOŻNA błagam ogarnijcie się co poniektórzy i zawalczcie o siebie.

594 Ostatnio edytowany przez Lilia86 (2013-09-25 15:55:51)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
kathon napisał/a:

Tak szczerze, to ten wątek do niczego nie dąży.
Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, nie ma jednoznacznie winnych.
Nie ma też prostego lekarstwa.
Jedni zaciskają zęby, drudzy idą w tango.
Związek to pasmo poświęceń i kompromisów. Tylko od nas samych zależy na ile starczy nam sił i cierpliwości.

Może i ten wątek nie da jednoznacznej odpowiedzi, jednego rozwiązania problemu,  ale przynajmniej od 8 miesięcy wypowiedzi różnych osób w tym temacie bardzo mi pomogły i pomagają nadal trwać w związku z mężczyzną, który nie jest zbytnio zainteresowany seksem ze mną. Może kiedyś coś się zmieni. Najważniejszy jest mój spokój i opanowanie.
Nie chcę tu obwiniać męża lub siebie wybielać( ten etap już jest chyba za mną). Dzięki temu i podobnym wątkom sporo zrozumiałam na ten temat i teraz wiem, że każdy musi znaleźć swój sposób na rozwiązanie problemu.

Pragnę  podziękować wszystkim za wypowiedzenie się w temacie, zawsze któraś kobieta może znajdzie w czyjejś wypowiedzi wskazówkę dla siebie. Ja znalazłam.
Natomiast kobietom "aseksualnych" mężczyzn życzę samoistnego  rozwiązania problemu (wiem... Byłoby zbyt piękne) i otworzenia oczu na ewentualne przyczyny obecnej sytuacji, które do tej pory mogą być dla nas niewidoczne.

595

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
ona43 napisał/a:

Wytłumaczę bardzo prosto. Weź kobieto się rozejrzyj, bo chyba Twój mąż ma kogoś na boku i w ten sposób ucisza swoje wyrzuty sumienia.

Tak się roześmiałam, że z wrażenia oplułam monitor :D Facet nie ma prawa mieć niskiego libido, musi od razu mieć kogoś na boku? Wyjście poza czubek własnego nosa i trochę wczucia się w męskie uczucia nie zaszkodzi. Odkąd zaczęłam rozumieć swojego męża i postawiłam się w jego sytuacji, przestał czuć się zaszczuty i wiecznie atakowany tematem seksu, więc nic dziwnego, że odetchnął i zbliżył się do mnie bez strachu, że znowu będę mu wierciła dziurę w brzuchu, truła na temat seksuologa, podsuwała lektury etc.

596

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
karolcia_38 napisał/a:

byłam kobieta o żadnym poczuciu wartości kochającą mojego męża jak boga wiecznie skomląca o cień uwagi atencji miłości czułości i masie bardzo dla mnie ważnych potrzeb.

Jak o sobie myślimy, tacy jesteśmy, i NIKT ani ŻADNA sytuacja zewnętrzna nie ma mocy, aby zdrowego człowieka wpędzić w niskie poczucie własnej wartości. Wszystko zależy od nas i tylko my nadajemy naszym myślom moc wpływania na to, jak się czujemy. Ale przewartościowanie pewnych rzeczy i dotarcie do takich wniosków wymaga czasu i chęci.

597

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
lasouris napisał/a:

Jak o sobie myślimy, tacy jesteśmy, i NIKT ani ŻADNA sytuacja zewnętrzna nie ma mocy, aby zdrowego człowieka wpędzić w niskie poczucie własnej wartości. Wszystko zależy od nas i tylko my nadajemy naszym myślom moc wpływania na to, jak się czujemy.

Oj, myślę, że bardzo, ale to bardzo się mylisz.
To właśnie w większości wypadków zewnętrzne sytuacje wpędzają w kompleksy i depczą poczucie wartości.

598

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
lasouris napisał/a:
karolcia_38 napisał/a:

byłam kobieta o żadnym poczuciu wartości kochającą mojego męża jak boga wiecznie skomląca o cień uwagi atencji miłości czułości i masie bardzo dla mnie ważnych potrzeb.

Jak o sobie myślimy, tacy jesteśmy, i NIKT ani ŻADNA sytuacja zewnętrzna nie ma mocy, aby zdrowego człowieka wpędzić w niskie poczucie własnej wartości. Wszystko zależy od nas i tylko my nadajemy naszym myślom moc wpływania na to, jak się czujemy. Ale przewartościowanie pewnych rzeczy i dotarcie do takich wniosków wymaga czasu i chęci.

do tego co teraz wiem doszłam na drodze pełnej kamieni i cierni upadając wielokrotnie i pracując nad sobą w pocie czoła przy tym wylewając może łez. i powiem ci że tak się złożyło tak mnie życie doświadczyło że pochodzę z patologicznej rodziny pełnej chorych dysfunkcji. nigdy nie byłam "zdrowa" od początku w mojej krwi płynęła toksyczna autodestrukcja jako potężny spadek po rodzicach. to zaburzało mi widzenie siebie samej. całe szczęście że gdzieś jakimś cudem ocaliłam instynkt samozachowawczy i intuicję. i to było moim początkiem walki o własne szczęście i trwało mój boże wiele wiele lat. dużo osób nie ma pojęcia jak sobie radzić w takich sytuacjach bo sami nie wiedzą czego chcą. często odbijają się od społecznych przyzwoleń destrukcyjnych stereotypów nie kochają siebie nie ufają sobie zapomnieli o intuicji odcięli się od własnych głębokich potrzeb pragnień "żywe trupy". dlatego tkwią w "układach" sfrustrowani zniewoleni odcięci od siebie samych zahibernowani  w strachu omotani przez innych. a kto wie lepiej niż my sami czego w jakim natężeniu i jakiego rodzaju potrzeby pragniemy w swoim życiu realizować? nie ma na świecie żadnej osoby która byłaby w stanie powiedzieć to za nas.

599

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
karolcia_38 napisał/a:

a kto wie lepiej niż my sami czego w jakim natężeniu i jakiego rodzaju potrzeby pragniemy w swoim życiu realizować? nie ma na świecie żadnej osoby która byłaby w stanie powiedzieć to za nas.

Ale problem jest właśnie w tym, że to się zmienia. Kiedyś potrzebowałaś boga, teraz już wiesz, że to był mega błąd, sama nie wiesz co będziesz chcieć choćby za 5 lat. Wbrew pozorom to nie jest tak proste jak teraz CI się wydaje.

600 Ostatnio edytowany przez karolcia_38 (2013-09-26 11:20:22)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
adamajkis napisał/a:
karolcia_38 napisał/a:

a kto wie lepiej niż my sami czego w jakim natężeniu i jakiego rodzaju potrzeby pragniemy w swoim życiu realizować? nie ma na świecie żadnej osoby która byłaby w stanie powiedzieć to za nas.

Ale problem jest właśnie w tym, że to się zmienia. Kiedyś potrzebowałaś boga, teraz już wiesz, że to był mega błąd, sama nie wiesz co będziesz chcieć choćby za 5 lat. Wbrew pozorom to nie jest tak proste jak teraz CI się wydaje.

otóż to gdy zrozumiałam istotę szczęścia teraz jest to dużo prostsze niż wcześniej. kiedyś mocno bardzo mocno uzależniałam zaspokajanie moich potrzeb (te najważniejsze nie zmieniają się w ogóle) od innych osób wiążąc tym samym siebie mocno razem z nimi. i jak się jakiej uczepiłam (mój mąż) to świata poza nią nie widziałam i jak mantrę powtarzałam że najważniejsze być kochaną (nie ma większego błędu). nie nie nie. najważniejsze to kochać siebie dbać o siebie troszczyć się realizować nie rezygnować z marzeń być w każdej sekundzie swojego życia sobą bez kompromisów. i nagle okazuje się że wokół ciebie sami fajni ludzie że chcą cię poznawać spotykać się z tobą niektórzy się w tobie zakochują inni oferują pomoc przyjaźń jakieś uczucie. bo człowiek świadomy siebie kochający siebie może dać innym wiele więcej niż człowiek skupiony ciągle na deficytach we własnym życiu. poza tym ludzie lepiej i bezpieczniej czują się u boku osoby która patrzy pozytywnie na świat i nosi w sobie miłość. to się zwyczajnie udziela. zmianę zaczyna się od wewnątrz. nie od zmiany partnera (choć to czasem wskazane czasami nieuniknione) nie domu ubrań czy fryzury ale od głębokich przemian wewnętrznych którymi człowiek emanuje na zewnątrz. to jest klucz do szczęścia w życiu. według mnie u mnie to działa.

601 Ostatnio edytowany przez lasouris (2013-09-26 18:13:06)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
kathon napisał/a:

Oj, myślę, że bardzo, ale to bardzo się mylisz.
To właśnie w większości wypadków zewnętrzne sytuacje wpędzają w kompleksy i depczą poczucie wartości.

Polecam poczytać trochę J. Murphy'ego ;)

karolcia_38 napisał/a:

bo człowiek świadomy siebie kochający siebie może dać innym wiele więcej niż człowiek skupiony ciągle na deficytach we własnym życiu. poza tym ludzie lepiej i bezpieczniej czują się u boku osoby która patrzy pozytywnie na świat i nosi w sobie miłość. to się zwyczajnie udziela. zmianę zaczyna się od wewnątrz.

Dokładnie. Jak facet ma obok wiecznie skwaszoną, atakującą i wykazującą postawę roszczeniową partnerkę, to naturalne jest, że ucieka od seksu z nią i zapiera się przed nim rękami i nogami ;)

602

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Jak zachęcić faceta do seksu? Jak z nim o tym rozmawiać żeby nie poczuł się atakowany i żeby efekt tej rozmowy jeszcze bardziej nie pogłębił problemu?

Kochamy się z mężem tylko wtedy kiedy On ma na to ochotę, w jednej pozycji i pod kołdrą. Nie wiem jak to zmienić... to ja muszę go zachęcać do zbliżenia ale nie czuję się dzięki temu ani przez niego pożądana, ani atrakcyjna. Lubi jak go pieszczę, ale sam nigdy tego nie robi w stosunku do mnie. Jest mi przykro i nie wiem jak uzdrowić tą sytuację.

603

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Nie wiem jaki jest Twój mąż, co go denerwuje a co przyjmuje spokojnie. Ja zamiast wciąż się wkurzać i nie idąc za radą poniektórych, że ziółka uleczą mój związek, zdobyłam się na poważną rozmowę. Na spokojnie poprosiłam o rozmowę, bez nerwów i z ogromnym dystansem powiedziałam co mnie boli. W nosie miałam, czy go czymś urażę, jak zareaguje itd. Zresztą do tematu podeszłam zupełnie bez emocji i o ten spokój oraz obiektywizm poprosiłam męża. Rozmowa była długa, ciekawa, sporo się dowiedziałam, on poznał mój punkt widzenia i wypracowaliśmy kompromis. Obojgu zależy nam na tym związku i zależy nam na sobie. Ja chcę by on był szczęśliwy, ale on też chce bym ja była szczęśliwa- więc ustalenie zasad nie było trudne , ani niemożliwe. Tłumienie i nie artykułowanie swoich potrzeb nie prowadzi do niczego dobrego, ponieważ powstają problemy zastępcze.
I pytanie do lasouris: czy Twój mąż , o ile Cie kocha, jest szczęśliwy, że nie daje Ci tego co potrzebujesz i spokojnie patrzy jak szprycujesz się ziółkami? Czy nie uważasz ,że z jego strony jest to totalnie samolubne? ( No o ile Twoje potrzeby nie wynoszą -5 razy dziennie, bo to inny temat)

604

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
ona43 napisał/a:

I pytanie do lasouris: czy Twój mąż , o ile Cie kocha, jest szczęśliwy, że nie daje Ci tego co potrzebujesz i spokojnie patrzy jak szprycujesz się ziółkami? Czy nie uważasz ,że z jego strony jest to totalnie samolubne? ( No o ile Twoje potrzeby nie wynoszą -5 razy dziennie, bo to inny temat)

Zarówno ja jak i mój mąż jesteśmy zadowoleni z tego, co jest teraz w naszym związku. Po miesiącach kłótni w końcu panuje między nami zgoda, raz na trzy tygodnie poprztykamy się o coś, ale nie jest to związane z seksem i taka kłótnia nie kończy się moimi szlochami do późna w noc.

Moje potrzeby przed zastosowaniem "ziółek" były rzędu raz dziennie lub co drugi dzień. Obecnie jest to raz na tydzień i spokojnie wystarczy mi tu masturbacja, jeżeli akurat mąż nie ma ochoty w tym samym czasie, kiedy ja mam.

605

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Nie kazdy lubi zyc byle jak.

606

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Dla mnie byle jak było przedtem, z wiecznymi kłótniami i frustracją.

607 Ostatnio edytowany przez Uma (2013-10-10 17:40:20)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Podłączę się pod temat. Mój wywód będzie długi, ale nie chciałam zakładać oddzielnego tematu. Rozumiem, że jest wiele powodów przez które mężczyźni tracą zainteresowanie seksem, dlatego poczytałam sobie z zainteresowaniem cały ten wątek. Niestety nie jestem pewna, co się w moim związku stało? Może będziecie mieli chęć przeczytać i skomentować?

Jestem w kilkuletnim związku ze wspaniałym mężczyzną, rozumiemy się fantastycznie, we wszystkich sferach naszego życia było super przez parę lat. Ale coś od pewnego czasu jest nie tak, od około roku, może półtora. Mam wrażenie, że stracił zainteresowanie seksem i mną, jako kobietą, moim ciałem.
Trudno to nawet opisać. Głupio to zabrzmi, ale mój facet nie jest "typowym" facetem. Wrażliwy, zadbany, seksowny, dba o dom, uczynny, ambitny, uczciwy, czuły... ok, wierzę, że wielu facetów takich jest. Mówiąc, że nie jest "typowym" - mam na myśli, że zawsze powtarza, że nie rozumie tej dominacji testosteronu u mężczyzn, seksu jako celu samego w sobie, seksu bez miłości i masturbacji w związku. Nie ma w nim typowo męskich zachowań typu macho, typu "zdobywca" czy "napalony zwierzak". Nie myśli o seksie tak często, jak większość mężczyzn i nie ma fantazji erotycznych (tak powiedział), ani specjalnych życzeń (na moją propozycję z seksownym przebraniem pielęgniarki zareagował że nie chce, że po co, żebym raczej go czymś zaskoczyła). Nie lubi rozmawiać o seksie, bo wtedy wg niego traci to swój urok, spontaniczność i nie podnieca go to, a wręcz przeciwnie, traci wtedy ochotę gdy coś jest "zaplanowane" i "wypowiedziane". To jak mam się dowiedzieć co lubi, a czego nie? "Mam to sama wyczuć". Super.

Lubi seks. Widzę to, czuję i doświadczam. Ale wtedy, kiedy ten seks JUŻ JEST.
Generalnie od samego początku trochę mniej zabiegał o seks niż ja, ale seks był zawsze intensywny, emocjonalny, dosyć częsty, a jego reakcje były "w normie", kiedy np. zasypialiśmy razem nago, to czułam jego podniecenie.
Dzisiaj nie ma po tym śladu. Na co dzień nie wykazuje inicjatywy. Na co dzień nie robi na nim wrażenia moje nagie ciało. Nawet na mnie nie zerknie - tak jak facet patrzy na nagą kobietę - kiedy się schylę, kiedy się myję.
Ale w sytuacji, kiedy ten seks JUŻ JEST - wszystko jest jak być powinno.

Ja jestem bardzo otwarta jeśli chodzi o sprawy seksu. Mam chyba, jak na kobietę, dość wysokie libido, to znaczy raz w tygodniu mnie niestety nie urządza... On o tym wiedział, wiedział też że lubię seks.
Lubię rozmawiać o seksie, a przede wszystkim nie mam oporu rozmawiać o moich potrzebach, lubię sceny seksu w filmach, filmy erotyczne. Przed naszym związkiem miewałam zabawki erotyczne i gdy nie byłam w związku, sama potrafiłam o siebie zadbać. Jestem atrakcyjną kobietą, inteligentną, sensualną i emocjonalną, wiem czego chcę, nie jestem zołzą.
Może naiwnie myślałam, że nie zmieni się ta ekscytacja seksem, intymna więź, która była kiedyś bardzo intensywna i nie zmieni się spojrzenie mojego męża na mnie jako na kobietę.
A jednak. Wiem wiem, pewnie mi powiecie, że tak jest zawsze, że związek ewoluuje i nigdy nie będzie tak jak na początku...że na początku człowiek nie wychodziłby z łóżka... ale ja uważam że to bzdura, trzeba się tylko trochę postarać. A nie osiąść na laurach. Nasza więź emocjonalna jest nadal tak silna jak kiedyś. Dlaczego seks nie może być??? Próbuję dotrzeć, co się takiego stało.

Były rozmowy, moje rozgoryczenie, moje wątpliwości, czy kogoś ma, czy mu się znudziłam. Rozmowy szczere, rozmowy emocjonalne, zakończone seksem bądź jego irytacją i moim płaczem. Acha, i rozmowy bardziej racjonalne, czyli - zrozum Kochanie że w takiej sytuacji masturbacja zmniejszy moje frustracje - ale on takiego rozwiązania nie toleruje! Od jakiegoś roku staram się być cierpliwa i mam nadzieję, że coś się zmieni. Bo może to stres w pracy - to minie. Że inne stresy - to miną. Że zmęczenie - to w weekend będzie inaczej. Że zły na mnie - rozumiem.
Jeszcze do niedawna z tego wszystkiego wylewałam na niego całą gorycz. Dziś staram się tłumić to w sobie, bo wiem, że pretensje nigdy żadnego faceta nie zachęciły do seksu. Chodzę na terapię, psycholog pomaga mi poradzić sobie z tym wszystkim (nie tylko z tym).

Bardzo ważnym elementem w tym wszystkim jest fakt, że mojemu facetowi brakuje dystansu do samego siebie, ale przede wszystkim - zawsze jest powód ku temu, by się czymś zestresować: nie liczę pracy, która potrafię zrozumieć że jest stresująca - to normalne. Ale w wakacje? W weekend? Bo "trzeba" pojechać do sklepu po zakupy, bo nie ma nic w lodówce na śniadanie, bo "trzeba" zaplanować wycieczkę, bo "nie można" poleżeć do 12 w łóżku, bo ktoś się do niego nie tak odezwał, bo komputer źle działa. Mogłabym wymieniać.  Na tym etapie obwiniam jego stres o całą tą opisaną sytuację. Myślę, że gdyby potrafił ca co dzień się po prostu wyluzować, to nie byłoby problemu z jego chęciami. Ale to już tak długo trwa, co ja mogę jeszcze zrobić oprócz uspakajania, wspierania w trudnych momentach, większej cierpliwości, dogadzania mu, tu masażyk, tu podrapanie po głowie, tu przytulenie, tu ciepłe słowo... Kiedyś zaproponowałam mu wizytę u psychologa i był mi wtedy za to wdzięczny, bo ten coach mu podpasował, ale dzisiaj te wizyty są tak rzadkie, że trudno mówić o efektach. Przecież go nie zmuszę. To on musi chcieć.

A jeśli to nie stres - to pytałam siebie samą nie raz, czy na początku było tak dobrze, bo chciał się "wykazać", żeby mnie zatrzymać, a później móc odpuścić? Sądząc, że moje potrzeby po czasie zmaleją? Nie rozumiem co się do cholery stało. Może ktoś z Was mnie oświeci, podpowie: czy przewlekły stres może doprowadzić do braku zainteresowania seksem u faceta???? Ale czy to jest w ogóle mój przypadek? Ja rozumiem spadek libido przy długotrwałym stresie, ale wtedy są problemy ze wzwodem, a to nie ma miejsca.
Bo nie zrozumiem tłumaczenia, że "on już tak ma". Nie akceptuję takiego stanu rzeczy. Kocham go, ale seks jest dla mnie równie ważny. I zdaję sobie sprawy z tego, że jeśli facet nie ma ochoty, i nie chce tego zmienić, to może być  tylko gorzej.

608

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
kathon napisał/a:
lasouris napisał/a:

Jak o sobie myślimy, tacy jesteśmy, i NIKT ani ŻADNA sytuacja zewnętrzna nie ma mocy, aby zdrowego człowieka wpędzić w niskie poczucie własnej wartości. Wszystko zależy od nas i tylko my nadajemy naszym myślom moc wpływania na to, jak się czujemy.

Oj, myślę, że bardzo, ale to bardzo się mylisz.
To właśnie w większości wypadków zewnętrzne sytuacje wpędzają w kompleksy i depczą poczucie wartości.

Kathon, uważam, że nie masz racji. To nie sytuacje zewnętrzne wprowadzają nas w taki stan, ale my siebie sami. A bodźce zewnętrzne uruchamiają tylko nasze wewnętrzne (czasem nieuświadamiane) frustracje i wyuczony sposób reagowania na nie. Ale to można zmienić.

609 Ostatnio edytowany przez emi1182 (2013-10-11 10:52:02)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

uma- podobny typ faceta nam się trafił smile

Miałam podobny problem ze swoim M i rozumem twoją frustrację i rozżalenie tyko z tym że u nas był problem z erekcją czułam się strasznie nie atrakcyjna i nie wiedziałam czemu mój M ma taki problem teraz wiem że to przez stres on potrafi zabić wszystko

Doszło do tego że przez pół roku łóżko służyło nam tylko do spania ja udawał że wcale sex minie nie interesuje że mam to w nosie byłam zimna jak lód ... skupiłam ze na obowiązkach domowych, pracy, dzieciach a wieczorem żeby rozładować emocje chodziłam na fitness

Potem M chyba przyzwyczaił się do stresu w pracy zaczął nad nim panować i którejś nocy dobrał się do mnie i było jak dawniej znowu ogień zapłonął i płonie do dziś.

Uważam że nie można w małżeństwie spocząć na laurach ja wciąż chcę odkrywać nowe rzeczy i wiem że jeszcze dużo przed nami różnych drzwi do otwarcia.

Mój M podobnie jak twój nie mówi o swoich fantazjach twierdzi ze wszystko jest jak należy ale kiedy zaproponuję coś nowego to oczyska mu świecą i potem przyznaje się że ma na to ochotę nie wszystko jest u nas zaplanowane stawiamy na spontaniczność a sam sex to wielka przygoda i coraz to nowsze doznania

Musisz porozmawiać ze swoim mężczyzną postawić sprawę jasno jeśli on nie ma ochoty na samo zbliżenie to niech chociaż tobie zrobi przyjemność przecież jest tyle możliwości smile

610 Ostatnio edytowany przez karolcia_38 (2013-10-11 10:58:25)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

"......... że zawsze powtarza, że nie rozumie tej dominacji testosteronu u mężczyzn, seksu jako celu samego w sobie, seksu bez miłości i masturbacji w związku. Nie ma w nim typowo męskich zachowań typu macho, typu "zdobywca" czy "napalony zwierzak". Nie myśli o seksie tak często, jak większość mężczyzn i nie ma fantazji erotycznych (tak powiedział), ani specjalnych życzeń (na moją propozycję z seksownym przebraniem pielęgniarki zareagował że nie chce, że po co, żebym raczej go czymś zaskoczyła). Nie lubi rozmawiać o seksie, bo wtedy wg niego traci to swój urok, spontaniczność i nie podnieca go to, a wręcz przeciwnie, traci wtedy ochotę gdy coś jest "zaplanowane" i "wypowiedziane". To jak mam się dowiedzieć co lubi, a czego nie? "Mam to sama wyczuć". Super."


według mnie tu jest przyczyna. mi już nikt z mózgu wody nie zrobi. jak to przeczytałam nastąpił efekt ..."aha..." jak na dłoni widać że facet od początku był średnio zainteresowany seksem że on go nie specjalnie kręci. jeśli jest jest ok jeśli seksu nie ma też jest ok. do tego PRZYJACIEL. no i o to chodzi. widać że to jest jakby jakiś schemat. jeśli facet jest "PRZYJACIELEM" zaczyna robić się problem. w nim nie ma ani iskierki żaru. te marnie dojrzałe argumenty że seks traci urok i spontaniczność gdy się o nim rozmawia świadczą jedynie że on nie chce nie potrafi rozmawiać o seksie z bardzo prostej przyczyny ( i na boga nie dawajcie sobie wmawiać coś innego ) bo on go nie interesuje by się nim zajmować!! a jeśli dorosły facet nie potrafi rozmawiać to albo niech idzie do szkoły się nauczyć albo do psychologa niech popracuje nad swoim problemem.

no jesteś "irytująca" moja droga bo chcesz od niego czegoś czego on nie chce ci dać bo go to słabo interesuje.
i nie rozumiecie się widać to jak na dłoni. to ty tak sądzisz czy sądziłaś. być może to ty go rozumiesz ale nie działa to już w dwie strony. stres jest jedynie parawanem za którym stoją PRAWDZIWE przyczyny. nie wiem na ile w tych przyczynach ciebie ile ty siebie mu dorzuciłaś to już sami powinniście do tego dojść. jednak jak znam życie rozmowy na ten temat będą uciążliwe niechciane irytujące dla niego będzie próbował ich unikać stosując różne metody. najlepiej żeby powiedział ci prawdę tak uczciwie z grubej rury przynajmniej miałabyś czas by zastanowić się co z tym zrobić i czy jest sens siebie zmieniać czy zmieniać partnera. bardzo rzadko (choć to możliwe oczywiście) przyczyna leży po stronie zdrowia czy psychiki ale jeśli twój mąż jest tak rozumiejący ciebie będzie wiedział co ma z tym fantem zrobić. psycholog seksuolog endokrynolog czy innej specjalizacji lekarz. a założę się że mu nic nie dolega. mojemu partnerowi nic nie dolegało on po prostu lubił średnio sex no i lubił robić to przez telefon z innymi paniami. a mamił mnie przez lata!!! jak on pięknie ze mną rozmawiał nosz kurde PRAWDZIWY PRZYJACIEL :-D no chodził ze mną po seksuologach dniami godzinami rozmawiał. no ale był sobą. tak innym niż jakim go chciałam. nie mogłam inaczej. odeszłam

611

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Witajcie ponownie,
Uma: Ja mam taki sam kłopot co Wy, ale z żoną.
Idealna kumpela, fajna przyjaciółka. Tylko ten seks. Bardzo średni. Jak już zaczynamy się kochać to jest wszystko OK. Ale aby do tego doszło, to nie raz muszę nieźle się nagimnastykować.
I w sumie chyba Karolcia_38 ma rację. Po latach wspólnego bycia razem dochodzę do wniosku, że można chodzić po lekarzach, tworzyć odpowiednie warunki do seksu, podejmować rozmowy na jego temat i... Efekty będę żadne, co najwyżej chwilowe.
Karolcia_38 wybrała rozstanie. Każdy ma swoją historię. Ja osobiście, z różnych względów nie byłbym gotowy na takie posunięcie.
Co dalej robić? Nie wiem. Myślę, że tutaj nie ma łatwych rozwiązań. Jeśli nie macie małżeństw czy dzieci, warto się bardzo poważnie zastanowić, bo nie będzie lepiej, raczej gorzej. Dla mnie osobiście, ze względu na dziecko i małżeństwo, rozstanie w ogóle w grę nie wchodzi. Szukam zatem dalej nowych rozwiązań.

612

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

[...] no i lubił robić to przez telefon z innymi paniami. a mamił mnie przez lata!!! jak on pięknie ze mną rozmawiał nosz kurde PRAWDZIWY PRZYJACIEL :-D [...]
... telefon trzeba było sobie kupić big_smile Po prostu przez'seks' rozumieliście co innego.

613

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Gamble- a może żona po prostu zmęczona dzieckiem i obowiązkami... i relaks jej potrzebny nie koniecznie w postaci seksu smile

614

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
Gamble napisał/a:

Dla mnie osobiście, ze względu na dziecko i małżeństwo, rozstanie w ogóle w grę nie wchodzi. Szukam zatem dalej nowych rozwiązań.

A rozmawiałeś z żoną o twoich potrzebach?

615

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
Mrs.Ice napisał/a:

[...] no i lubił robić to przez telefon z innymi paniami. a mamił mnie przez lata!!! jak on pięknie ze mną rozmawiał nosz kurde PRAWDZIWY PRZYJACIEL :-D [...]
... telefon trzeba było sobie kupić big_smile Po prostu przez'seks' rozumieliście co innego.

hahahaha logiczne rozumowanie:-). no cóż nie da się zawrzeć wszystkich informacji w jednym poście. więc spieszę sprostować. telefonów był u nas dostatek big_smile. ba było dużo więcej bo ja jestem bardzo otwarta w seksie. nie to nie w tym rzecz. on lubi "polować" i przy okazji nie przemęczać się zbytnio. telefon cześć 3 minuty orgazm cześć. i ściągniecie z krzyża. to mu w zupełności wystarczyło. no a ja to zupełnie inna bajka. zdecydowanie zbyt wymagająca aż tak wymagająca że bez problemów zgodził się na mój sex z kobietami twierdząc z całą odpowiedzialnością że to nie jest zdrada w jego ujęciu związku. po rozstaniu stwierdził że dlatego pozwolił na to posunięcie (które skrzętnie zrealizowałam spragniona seksu jak Beduin wody na pustyni) bo wiedział że nie daje mi tego czego od niego całe 5 lat oczekiwałam. i dzięki temu dowiedziałam się o sobie tyle ile nie potrafiłam przez niemalże całe moje wówczas 37 letnie życie. i tu jestem mu wdzięczna.

616

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
Wielki_Kot napisał/a:
Gamble napisał/a:

Dla mnie osobiście, ze względu na dziecko i małżeństwo, rozstanie w ogóle w grę nie wchodzi. Szukam zatem dalej nowych rozwiązań.

A rozmawiałeś z żoną o twoich potrzebach?

Ileż razy ja już o tym rozmawiałem Wielki Kocie? smile Ile było sprzeczek? W zasadzie jedynym powodem do kłótni z mojej strony był seks (z natury jestem bardzo pokojowy, więc by mnie z równowagi wytrącić to już trzeba się postarać).

Jesteśmy z sobą 11 lat, żona nigdy specjalnie za seksem nie przepadała. Miała wcześniej jednego partnera i twierdzi, że z nim było podobnie.

Emi1182: Żona ma masę pomocy ode mnie w utrzymaniu domu oraz przy dziecku. Nie jestem stereotypem faceta: mało piję, nie szlajam się z kumplami, interesuję się bardzo rodziną, swój wolny czas lubię najbardziej żoną i dzieckiem spędzać. Ona nie wygląda na przemęczoną, zresztą sama mówi, że przemęczona nie jest.

Jednym z powodów może być molestowanie (była dzieckiem i nauczyciel ją molestował). Drugim powodem może być zaburzona relacja z ojcem, już niepijącym alkoholikiem. Ale z drugiej strony spędziłem setki godzin na wertowaniu forów internetowych, rozmową z różnymi ludźmi na czatach internetowych i... Wiele dziewczyn było molestowanych, jeszcze więcej miało rodziców alkoholików. I wiele z nich prowadzi teraz szczęśliwe życie seksualne. Więc nie wiem na ile poważnie można trakotwać te argumenty.

Żona u psychologa była, za wiele nie pomógł.

617

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

A może po prostu jest pewna Ciebie i ma małe potrzeby. Moze terapia szokowa? Wiem to brutalne, ale jakby ona sama doszła do wniosku, że ty masz swoje potrzeby i w którymś momencie mozesz zacząć szukać gdzieś indziej? Wtedy moze bardziej by się starała o Ciebie.
Rozumiem, że u Ciebie nie ma takiego spontanu, ze np. kładziecie się spać i ty nagle ściągasz z niej piżamę i wchodzisz bez słowa do środka...

618 Ostatnio edytowany przez emi1182 (2013-10-11 12:42:33)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Gamble- u mnie długo nie było ochoty na sex i niby przemęczona nie była (mamy 3-je dzieci) oboje pracujemy mąż mi bardzo pomaga w zasadzie nie ma rzeczy której by nie zrobił, do tego on ma stresującą pracę i stało się tak że przez ponad pół roku w łóżku spotykaliśmy się tylko na sen ja nie miałam ochoty wszystko mnie drażniło każdy jego dotyk, potem byłam wściekła na siebie na niego .... miałam też fazę że zajdę w ciąże (3-cia ciąża to taka niespodzianka smile) ale z czasem pomału wszystko wróciło do normy
Kiedyś to znowu mąż miał problemy ale tu ewidentnie stres w pracy bo kończyła mu się umowa, ja w ciąży, no ale wszystko się pozytywnie skończyło.
Na pewno ten aspekt z molestowaniem ma znaczenie ... jedyne co tu pomoże to rozmowy i dużo uczucia, przytulania, wyrozumiałości ....
Możesz od czasu do czasu zrobić żonie relaksujący masaż lub przygotować jej kąpiel ale nie oczekuj niczego więcej ... może przełamiesz bariery smile

Wielki kot- to nie spontan to barbarzyństwo z kobietą trzeba pomału ... a szybki numerek to od czasu do czasu ale tylko wtedy kiedy kobieta wyraża na to chęci smile

619

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
Wielki_Kot napisał/a:

A może po prostu jest pewna Ciebie i ma małe potrzeby. Moze terapia szokowa? Wiem to brutalne, ale jakby ona sama doszła do wniosku, że ty masz swoje potrzeby i w którymś momencie mozesz zacząć szukać gdzieś indziej? Wtedy moze bardziej by się starała o Ciebie.
Rozumiem, że u Ciebie nie ma takiego spontanu, ze np. kładziecie się spać i ty nagle ściągasz z niej piżamę i wchodzisz bez słowa do środka...

Nie... Uwierz, że dbam o jej potrzeby- długa gra wstępna, zawsze jestem czysty, umyty itp.

Co do terapii szokowej. Próbowałem robić o to awantury- nic nie dało. Oczywiście, mogę zacząć szukać czegoś na boku (zresztą ten etap już przechodziłem też- czaty internetowe, ale żona o niczym nie widziała, sam z tym skończyłem, bo czułem, że robię nieuczciwie) tak aby tym razem żona się dowiedziała, że czegoś szukam. Ale pytanie, czy to jest rozwiązanie, a jeśli tak to na jak długo zadziała.


Jak miałem przygodę z czatami to już dwukrotnie byłem umówiony na stotkanie z fajnymi i... Hmmm... Naprawdę ładnymi laskami. Więc, nieskromnie pisząc, bajerować raczej umiem. Nie jestem brzydki (nie mnie to oceniać, ale tak mówią smile ) więc udało się coś wyrwać. Oba spotkania odmówiłem. Nie chciałem być zdradzjącym.

Szczerze mówiąc jedyne co mi zostało to:
- modlitwa i wiara w to, że z czasem się to zmieni;
- zmiana swojego zachwania, staranie się być nie sobą ale przysłowiowym "kawałem chooya"; może laska potrzebuje brutala a nie troskliwego męża i ojca swojego dziecka?
- inne? Hmm... Leki na obniżenie potencji? Niby to tylko psychiatra przepisuje;
- skoncetrowanie się na innych aspektach życia (o czym pisała Lousoris). czyli nie wiem? Wypełnić sobie cały czas absorbującymi zajęciami by nie myśleć o seksie (raz już tak próbowałem, średnie rezultaty u mnie to zdawało).
- innych pomysłów nie mam.

Ale wydaje mi się, że to wszystko na nic. Karolcia_38 wydaje się mieć rację, jak ktoś seksu nie lubi, to żadna siła tego nie zmieni. Czyli pewnie zostanie seks raz na tydzień (moje potrzeby to najlepiej codziennie, ewentualnie co drugi dzień).

620

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Gamble- rozumiem że kochasz żonę więc pomysł z portalami randkowymi porzuć ... możesz rozładować frustrację np. na siłowni, zmęczysz się a jak głowę do poduszki przyłożysz to nie będziesz myślał o fiku miku tylko śnie.

Pomysł że zmianą nastawienia do własnej rodziny bez sensu ... będzie działało w odwrotną stronę - żona w końcu złoży pozew rozwodowy

Pomodlić zawsze się można chociaż akurat w takie sprawy Bozi by mnie mieszała

A seks raz na tydzień nie jest taki zły jak się go policzy w stosunku rocznym smile Ja np. męża przez tydzień męczę czasem po dwa razy dziennie a potem nakładam biedaczkowi embargo na 2 tygodnie bo po prostu nie mam ochoty ale on już do tego przywykły...

No i cóż pozostanie ci jeszcze ( aż nie wierzę że to piszę) solówka big_smile

621

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

"- modlitwa i wiara w to, że z czasem się to zmieni;"

marne szanse

"- zmiana swojego zachwania, staranie się być nie sobą ale przysłowiowym "kawałem chooya"; może laska potrzebuje brutala a nie troskliwego męża i ojca swojego dziecka?"

to mogłoby pomóc jeśli ją stymulują silne emocje a po tym co napisałeś może tak być ale to niczego nie zmieni a jedynie nakręci spirale toksyczności i będzie wyrazem waszej niedojrzałości


"- inne? Hmm... Leki na obniżenie potencji? Niby to tylko psychiatra przepisuje;"

mi tylko raz lekarz przepisał lek który wpływa na libido, całe szczęście nie zdążyłam go wziąć bo poznałam przyszłego męża. jednak później otrzymałam ten sam lek (jego farmaceutyczny odpowiednik pod inną nazwą będąc z partnerem) efekt był opłakany bo i owszem zadział na mnie ale w ten sposób że nie mogłam osiągać orgazmów ale za to kompletnie nie działał na moją chęć. wszak sex rodzi się w głowie. do tego ja w seksie realizuję masę potrzeb: czułości bliskości intymności aa i masę innych dlatego nie zadziałało na mnie. i myślę że będzie podobnie z człowiekiem który realizuje oprócz typowego usunięcia napięcia seksualnego inne potrzeby.

"- skoncetrowanie się na innych aspektach życia (o czym pisała Lousoris). czyli nie wiem? Wypełnić sobie cały czas absorbującymi zajęciami by nie myśleć o seksie (raz już tak próbowałem, średnie rezultaty u mnie to zdawało)."

wróci do ciebie jak bumerang a rozżalenie będzie rosło.

"- innych pomysłów nie mam."

tu nic nie doradzę bo każdy sam musi podjąć decyzję. 


niemniej coś napiszę. czytając to forum zauważyłam jedną prawidłowość (którą sama do czasu stosowałam) mianowicie z "kanarka" chcecie zrobić "orła". a ja naprawdę już pojęłam że jeśli druga strona nie jest zainteresowana współzależnością to możecie walić tą swoją głową w mur aż sobie ją do końca porozbijacie. ja nie piszę o niestaraniu się ale o tym że druga strona NIE JEST ZAINTERESOWANA  D.I.A.L.O.G.I.E.M!!!!!!! więc jaki związek ona chce tworzyć?! jednostronnie komunikacyjny!? czy może coś na kształt autorytaryzmu? mój obecny związek nie jest bez wad bo ja nie jestem bez wad jak i moja partnerka ale ja każdego pojedynczego dnia zasypiam z uśmiechem na ustach bo nie pozwalam na to by zostawiać problemy zamiast je rozwiązywać każdego dnia tak byśmy obie mogły iść spać z uśmiechem na ustach przekonane że obie w tym związku jesteśmy jednakowo ważne i tym samym nasze potrzeby. i nie ma zmiłuj u mnie. bo tak funkcjonowałam wcześniej i moje oba ostatnie związki rozwaliły się. poza tym moim motto jest "nic na siłę".

622

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Solówka... No jasne, ale dla mnie to mimo wszystko trochę poniżające.
Wiadomo, zdrada nigdy dobra nie jest, więc to odpada.
Co do Boga- ja go mieszam w najgorsze rzeczy w moim życiu, i tak zna każdą moją myśl, więc co za różnica smile
Napisałaś, że czasem nakładasz na męża embargo na 2 tygodnie, czasem sama go męczysz o seks. Widzisz, ja sobie nie przypominam sytuacji, by to moja żona dręczyła mnie o seks. A bardzo bym tego chciał.

623

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
karolcia_38 napisał/a:

"- modlitwa i wiara w to, że z czasem się to zmieni;"

marne szanse

"- zmiana swojego zachwania, staranie się być nie sobą ale przysłowiowym "kawałem chooya"; może laska potrzebuje brutala a nie troskliwego męża i ojca swojego dziecka?"

to mogłoby pomóc jeśli ją stymulują silne emocje a po tym co napisałeś może tak być ale to niczego nie zmieni a jedynie nakręci spirale toksyczności i będzie wyrazem waszej niedojrzałości


"- inne? Hmm... Leki na obniżenie potencji? Niby to tylko psychiatra przepisuje;"

mi tylko raz lekarz przepisał lek który wpływa na libido, całe szczęście nie zdążyłam go wziąć bo poznałam przyszłego męża. jednak później otrzymałam ten sam lek (jego farmaceutyczny odpowiednik pod inną nazwą będąc z partnerem) efekt był opłakany bo i owszem zadział na mnie ale w ten sposób że nie mogłam osiągać orgazmów ale za to kompletnie nie działał na moją chęć. wszak sex rodzi się w głowie. do tego ja w seksie realizuję masę potrzeb: czułości bliskości intymności aa i masę innych dlatego nie zadziałało na mnie. i myślę że będzie podobnie z człowiekiem który realizuje oprócz typowego usunięcia napięcia seksualnego inne potrzeby.

"- skoncetrowanie się na innych aspektach życia (o czym pisała Lousoris). czyli nie wiem? Wypełnić sobie cały czas absorbującymi zajęciami by nie myśleć o seksie (raz już tak próbowałem, średnie rezultaty u mnie to zdawało)."

wróci do ciebie jak bumerang a rozżalenie będzie rosło.

"- innych pomysłów nie mam."

tu nic nie doradzę bo każdy sam musi podjąć decyzję. 


niemniej coś napiszę. czytając to forum zauważyłam jedną prawidłowość (którą sama do czasu stosowałam) mianowicie z "kanarka" chcecie zrobić "orła". a ja naprawdę już pojęłam że jeśli druga strona nie jest zainteresowana współzależnością to możecie walić tą swoją głową w mur aż sobie ją do końca porozbijacie. ja nie piszę o niestaraniu się ale o tym że druga strona NIE JEST ZAINTERESOWANA  D.I.A.L.O.G.I.E.M!!!!!!! więc jaki związek ona chce tworzyć?! jednostronnie komunikacyjny!? czy może coś na kształt autorytaryzmu? mój obecny związek nie jest bez wad bo ja nie jestem bez wad jak i moja partnerka ale ja każdego pojedynczego dnia zasypiam z uśmiechem na ustach bo nie pozwalam na to by zostawiać problemy zamiast je rozwiązywać każdego dnia tak byśmy obie mogły iść spać z uśmiechem na ustach przekonane że obie w tym związku jesteśmy jednakowo ważne i tym samym nasze potrzeby. i nie ma zmiłuj u mnie. bo tak funkcjonowałam wcześniej i moje oba ostatnie związki rozwaliły się. poza tym moim motto jest "nic na siłę".

Moje doświadczenia są podobne. Nie widzę szczególnego zainteresowania dialogiem w tej kwestii. Moja żona nie ma rodzeństwa, odzywa się trochę ta "jedynaczka" w niej jeśli chodzi o te sprawy. I nie wiem co mnie bardziej irytuje w sumie: brak seksu czy może to, że ona chyba niespecjalnie chce coś z tym zrobić.

624 Ostatnio edytowany przez emi1182 (2013-10-11 13:28:02)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Gamble - nie ja swojego męża nie namawiam on na zawsze ochotę smile tylko kiedyś miał słabszy okres ale o tym już pisałam
A jak to było kiedyś między wami ? Wiadomo że na początku człowiek szaleje ... Masz pewność że ona z tych zbliźeń czerpie satysfakcję ?
Miałam nie pisać ale może Ci- Wam to pomoże otóż po pierwsze mój obcy M to mój 2 mąż (z pierwszym rozwiodłam się z powodu jego zdrady) no i będąc z moim pierwszym mężem bardzo lubiłam seks, było podniecenie i namiętność ale nie było finiszu .... po 5 latach małżeństwa (a 7 wspólnie) nie wiedziałam co to orgazm wogóle ....

Na szczęście trafiłam teraz na ideał big_smile

PS też myślę że solówka bardzo upokarzająca dla żonatego faceta i nawet jak nie mam ochoty na zbieżnie to staram się męża wyręczyć w tej czynności

o ja też jestem jedynaczką smile

625

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
emi1182 napisał/a:

Gamble - nie ja swojego męża nie namawiam on na zawsze ochotę smile tylko kiedyś miał słabszy okres ale o tym już pisałam
A jak to było kiedyś między wami ? Wiadomo że na początku człowiek szaleje ... Masz pewność że ona z tych zbliźeń czerpie satysfakcję ?
Miałam nie pisać ale może Ci- Wam to pomoże otóż po pierwsze mój obcy M to mój 2 mąż (z pierwszym rozwiodłam się z powodu jego zdrady) no i będąc z moim pierwszym mężem bardzo lubiłam seks, było podniecenie i namiętność ale nie było finiszu .... po 5 latach małżeństwa (a 7 wspólnie) nie wiedziałam co to orgazm wogóle ....

Na szczęście trafiłam teraz na ideał big_smile

PS też myślę że solówka bardzo upokarzająca dla żonatego faceta i nawet jak nie mam ochoty na zbieżnie to staram się męża wyręczyć w tej czynności

o ja też jestem jedynaczką smile

Żona miała poza mną jednego partnera (jak chodziliśmy z sobą mieliśmy przerwę pół roku) i spała kilka razy z jednym facetem. Mówiła, że było bardzo przyjemnie, ale orgazmu nie miała. Chociaż wiesz, może to kwestia tego, że nie zdążyli się poznać dobrze.

Hmmm... Ze mną ma za każdym razem. Może raz na 2 miesiące nie ma i wtedy jest wkur*iona zdrowo po seksie. Mnie się częściej zdarza orgazmu nie mieć, niż jej. Ogólnie, jak już się kochamy to jest fajnie. Tylko dlaczego tak rzadko...

626 Ostatnio edytowany przez karolcia_38 (2013-10-11 13:41:04)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
Gamble napisał/a:
karolcia_38 napisał/a:

"- modlitwa i wiara w to, że z czasem się to zmieni;"

marne szanse

"- zmiana swojego zachwania, staranie się być nie sobą ale przysłowiowym "kawałem chooya"; może laska potrzebuje brutala a nie troskliwego męża i ojca swojego dziecka?"

to mogłoby pomóc jeśli ją stymulują silne emocje a po tym co napisałeś może tak być ale to niczego nie zmieni a jedynie nakręci spirale toksyczności i będzie wyrazem waszej niedojrzałości


"- inne? Hmm... Leki na obniżenie potencji? Niby to tylko psychiatra przepisuje;"

mi tylko raz lekarz przepisał lek który wpływa na libido, całe szczęście nie zdążyłam go wziąć bo poznałam przyszłego męża. jednak później otrzymałam ten sam lek (jego farmaceutyczny odpowiednik pod inną nazwą będąc z partnerem) efekt był opłakany bo i owszem zadział na mnie ale w ten sposób że nie mogłam osiągać orgazmów ale za to kompletnie nie działał na moją chęć. wszak sex rodzi się w głowie. do tego ja w seksie realizuję masę potrzeb: czułości bliskości intymności aa i masę innych dlatego nie zadziałało na mnie. i myślę że będzie podobnie z człowiekiem który realizuje oprócz typowego usunięcia napięcia seksualnego inne potrzeby.

"- skoncetrowanie się na innych aspektach życia (o czym pisała Lousoris). czyli nie wiem? Wypełnić sobie cały czas absorbującymi zajęciami by nie myśleć o seksie (raz już tak próbowałem, średnie rezultaty u mnie to zdawało)."

wróci do ciebie jak bumerang a rozżalenie będzie rosło.

"- innych pomysłów nie mam."

tu nic nie doradzę bo każdy sam musi podjąć decyzję. 


niemniej coś napiszę. czytając to forum zauważyłam jedną prawidłowość (którą sama do czasu stosowałam) mianowicie z "kanarka" chcecie zrobić "orła". a ja naprawdę już pojęłam że jeśli druga strona nie jest zainteresowana współzależnością to możecie walić tą swoją głową w mur aż sobie ją do końca porozbijacie. ja nie piszę o niestaraniu się ale o tym że druga strona NIE JEST ZAINTERESOWANA  D.I.A.L.O.G.I.E.M!!!!!!! więc jaki związek ona chce tworzyć?! jednostronnie komunikacyjny!? czy może coś na kształt autorytaryzmu? mój obecny związek nie jest bez wad bo ja nie jestem bez wad jak i moja partnerka ale ja każdego pojedynczego dnia zasypiam z uśmiechem na ustach bo nie pozwalam na to by zostawiać problemy zamiast je rozwiązywać każdego dnia tak byśmy obie mogły iść spać z uśmiechem na ustach przekonane że obie w tym związku jesteśmy jednakowo ważne i tym samym nasze potrzeby. i nie ma zmiłuj u mnie. bo tak funkcjonowałam wcześniej i moje oba ostatnie związki rozwaliły się. poza tym moim motto jest "nic na siłę".

Moje doświadczenia są podobne. Nie widzę szczególnego zainteresowania dialogiem w tej kwestii. Moja żona nie ma rodzeństwa, odzywa się trochę ta "jedynaczka" w niej jeśli chodzi o te sprawy. I nie wiem co mnie bardziej irytuje w sumie: brak seksu czy może to, że ona chyba niespecjalnie chce coś z tym zrobić.

i to jest waszym PIERWOTYM problemem irytacja z powodu braku seksu to tego konsekwencja. nie ma DIALOGU nie ma ZWIĄZKU jest za to UKŁAD. pisałam już o tym wcześniej. ale osoby tkwiące w takim czymś bardzo racjonalizują to co się w ich związkach dzieje. inne z kolei udają że nie widzą dewaluują sygnały. to jest im potrzebne po to by nie musieć podejmować decyzji. oni wiedzą czują że źle się dzieje ale nie chcą podjąć decyzji bo czują że decyzja może znacząco wpłynąć na ich życie dlatego latami śnią o lepszym życiu zamiast po prostu lepiej żyć.

627

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Gamble- no widzisz każdy ma indywidualne podejście do seksu ja np. grałam orgazmy przed pierwszym mężem tak że spoko mogłabym w porno-biznesie robić (tzn. nigdy bym nie chciała), on miał wiele partnerek przede mną ale nigdy się nie pokapował.
No i twój błąd żona powinna za każdym razem mieć orgazm -ZAWSZE - wtedy chęci do seksu większe musisz o to zadbać, niech się pali niech się wali Twoja żona musi być zadowolona

Ja też demonem seksu nie jestem miałam 2 facetów - exa-a i obecnego M no i teraz to ja wiem że żyję ;D
A jakim sposobem ty nie masz orgazmu ???????????? Przepraszam jeśli pytanie zbyt osobiste

628

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
emi1182 napisał/a:

Gamble- no widzisz każdy ma indywidualne podejście do seksu ja np. grałam orgazmy przed pierwszym mężem tak że spoko mogłabym w porno-biznesie robić (tzn. nigdy bym nie chciała), on miał wiele partnerek przede mną ale nigdy się nie pokapował.
No i twój błąd żona powinna za każdym razem mieć orgazm -ZAWSZE - wtedy chęci do seksu większe musisz o to zadbać, niech się pali niech się wali Twoja żona musi być zadowolona

Ja też demonem seksu nie jestem miałam 2 facetów - exa-a i obecnego M no i teraz to ja wiem że żyję ;D
A jakim sposobem ty nie masz orgazmu ???????????? Przepraszam jeśli pytanie zbyt osobiste

Żona nie ma orgazmu baaaardzo rzadko. Może nawet rzadziej jak raz na te 2 miesiące. Ja nie mam częsciej, nie wiem może raz na miesiąc. A jaki cudem? Hmmm? Nie wiem. Czasem nudzi mnie, że roibmy to zawsze w tej samej pozycji, mało spontanicznie (żona raczej do spontanicznych nie należy). I wtedy jakoś nie mogę "dojść".

629

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

To że kochacie się w tej samej pozycji to nie problem ... tylko żeby to, nie było pod kołderką i przy zgaszonym świetle, ale urozmaicać trzeba jak najbardziej

Nie chcę cię urazić ale ona może  "gra" te orgazmy jesteś pewny na 100% że nie udaje (wiesz jak sprawdzić)

Nie da się ukryć macie chyba spory problem .... i tak cię podziwiam skoro ty chcesz tych zbliżeń skoro w trakcie cię to nudzi, taka postawa trochę męczennika

A po za łóżkiem jesteście blisko... przytulacie się, dajecie sobie buziaki ? To jest taka gra cały dzień trzeba być dla siebie miłym żeby później w łóżko było też miło i wszyscy usatysfakcjonowani

Spróbuj dziś wieczorem  wziąć sprawy w swoje ręce... uśpij waszą pociechę (nie wiem ile ma lat i jak szybko ci się to uda) następnie zrób żonie pachnącą kąpiel ze świeczkami i pianką (nie licz że cię do niej wpuści ale może się uda) poproś żeby nie zamykała drzwi do łazienki i jak już wejdzie do wanny podaj jej na tacy szampana i niech się kobieta relaksuje smile
Potem masaż .... powiedz jej żeby choć dziś pozwoliła ci przejąć inicjatywę .... mam nadzieję że się powiedzie i będziecie usatysfakcjonowani - trzymam kucki za ciebie i może się nawet pomodlę smile

Z doświadczenia wiem że długie rozmowy na temat seksu nic nie w noszą tylko przez nasze czyny i dobre chęci coś się może zmienić w tej materii na lepsze, gdzieś leży podłoże oziębłości twojej żony trzeba jej pokazać jak może być wspaniale być ze sobą blisko, mieć wspólne tajemnice smile

630

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
emi1182 napisał/a:

To że kochacie się w tej samej pozycji to nie problem ... tylko żeby to, nie było pod kołderką i przy zgaszonym świetle, ale urozmaicać trzeba jak najbardziej

Nie chcę cię urazić ale ona może  "gra" te orgazmy jesteś pewny na 100% że nie udaje (wiesz jak sprawdzić)

Nie da się ukryć macie chyba spory problem .... i tak cię podziwiam skoro ty chcesz tych zbliżeń skoro w trakcie cię to nudzi, taka postawa trochę męczennika

A po za łóżkiem jesteście blisko... przytulacie się, dajecie sobie buziaki ? To jest taka gra cały dzień trzeba być dla siebie miłym żeby później w łóżko było też miło i wszyscy usatysfakcjonowani

Spróbuj dziś wieczorem  wziąć sprawy w swoje ręce... uśpij waszą pociechę (nie wiem ile ma lat i jak szybko ci się to uda) następnie zrób żonie pachnącą kąpiel ze świeczkami i pianką (nie licz że cię do niej wpuści ale może się uda) poproś żeby nie zamykała drzwi do łazienki i jak już wejdzie do wanny podaj jej na tacy szampana i niech się kobieta relaksuje smile
Potem masaż .... powiedz jej żeby choć dziś pozwoliła ci przejąć inicjatywę .... mam nadzieję że się powiedzie i będziecie usatysfakcjonowani - trzymam kucki za ciebie i może się nawet pomodlę smile

Z doświadczenia wiem że długie rozmowy na temat seksu nic nie w noszą tylko przez nasze czyny i dobre chęci coś się może zmienić w tej materii na lepsze, gdzieś leży podłoże oziębłości twojej żony trzeba jej pokazać jak może być wspaniale być ze sobą blisko, mieć wspólne tajemnice smile

Dzięki za te kciuki i tę modlitwę. smile

Jeśli chodzi o kąpiele: wiele już ich było- dokładnie tak jak piszesz przygoowane smile. I za każdym razem seks po nich był. Tylko teraz pytanie, czy ja mam za każdym razem jak chcę się kochać z żoną zapalać świeczki, nalewać jej wina i przygotowywać kąpiel? Czy to jest rozwiązanie problemu?

Nie przeczytałaś dokładnie mojego posta smile. Czasem mnie to nudzi i robię się rozkojarzony przez to. To raczej rzadko, zazyczaj w łóżku jest bardzo fajnie.
Co do bycia miłym to... Hmm... Jestem z natury pozytywnie nastwiony, nie robię przytyków, od razu zapominam, jak coś żona zrobiła niewłaściwie. Nigdy jej nie dokuczam.

Co do mojego "męczeństwa": Jak czytam moje posty to tak to trochę wygląda. smile W rzeczywistości chyba aż tak źle nie jest, albo mi się wydaje, że nie jest tak źle.

Jeśli chodzi o nasz problem to przyznaję: jest on. I to poważny.

631 Ostatnio edytowany przez emi1182 (2013-10-11 14:57:26)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Gamble- no nie powinno tak być że musisz kąpiele i ceregiele wyprawiać, od czasu do czasu to i owszem ale spontan też bardzo ważny

Przepraszam może rzeczywiście źle przeczytałam ale mi się tak sytuacja nie zdarzyła że M by się znudziło w trakcie, więc troszkę mnie to że tak powiem zszokowało

Najważniejsze że jak już seks jest - jest fajnie, tego musisz się puki co trzymać smile wyjścia nie masz

Bycie miłym to ja rozumiem przytulanie, klaps w pupę, pocałunki to takie nakręcanie że jak przyjdzie głucha noc będzie coś więcej smile

Wogóle to myślę że jesteś fajnym, wartościowym facetem i życzę żeby wam się ułożyło jak najlepiej big_smile pozdrawiam i owocnego weekendu może w poniedziałek przeczytam że był mega seks big_smile

A ja uciekam na zakupy a potem szykować się na babski wieczór

632

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
Wielki_Kot napisał/a:

A może po prostu jest pewna Ciebie i ma małe potrzeby. Moze terapia szokowa? Wiem to brutalne, ale jakby ona sama doszła do wniosku, że ty masz swoje potrzeby i w którymś momencie mozesz zacząć szukać gdzieś indziej? Wtedy moze bardziej by się starała o Ciebie.
Rozumiem, że u Ciebie nie ma takiego spontanu, ze np. kładziecie się spać i ty nagle ściągasz z niej piżamę i wchodzisz bez słowa do środka...

Tu zadna terapia szokowa nie pomoże, ona po prostu tego nie lubi. Sama tak mam. W zasadzie po co mi do jasnej ciasnej sex? Jak chce mieć relaks, idę z dziećmi na basen, spacer, rower, itp. Po co mam się męczyc, pocic, sapać, sprężać żeby ...co? właśnie. Nie chce mi się, nigdy mi się nie chciało i nie zechce. Jestem w drugim małżeństwie. Że zostawi? Ostrzegałam. Droga wolna, samemu też można zyc, nawet bardzo dobrze- bo niczyje pretensje nie wiszą nam nad głową. Zaraz mnie zjecie big_smile

633

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
emi1182 napisał/a:

Gamble- no nie powinno tak być że musisz kąpiele i ceregiele wyprawiać, od czasu do czasu to i owszem ale spontan też bardzo ważny

Przepraszam może rzeczywiście źle przeczytałam ale mi się tak sytuacja nie zdarzyła że M by się znudziło w trakcie, więc troszkę mnie to że tak powiem zszokowało

Najważniejsze że jak już seks jest - jest fajnie, tego musisz się puki co trzymać smile wyjścia nie masz

Bycie miłym to ja rozumiem przytulanie, klaps w pupę, pocałunki to takie nakręcanie że jak przyjdzie głucha noc będzie coś więcej smile

Wogóle to myślę że jesteś fajnym, wartościowym facetem i życzę żeby wam się ułożyło jak najlepiej big_smile pozdrawiam i owocnego weekendu może w poniedziałek przeczytam że był mega seks big_smile

A ja uciekam na zakupy a potem szykować się na babski wieczór

Miło czytać, że jest się fajnym i wartościowym człowiekiem, dzięki.

Co do seksu, nie było go, ale może to dlatego, że żona ma miesiączkę i ani ja ani ona niespecjalnie lubimy to robić w tym czasie.

ZObaczymy co się zmieni przez najbliższe dni.

634

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Dla mnie caly ten watek brzmi jak prowokacja. Niemal cale zycie szukam dziewczyny ktora tolerowalaby seks i lubila go i nie potrafie sobie wyobrazic jak facet zwlaszcza w zwiazku moze go unikac.

635 Ostatnio edytowany przez emi1182 (2013-10-25 08:32:38)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Facet79-  to żadna prowokacja sama miałam ten problem w swoim związku ale na szczęście wszystko się unormowało. A wszystkiemu był winien stres i przemęczenie

Gamble- a co tam dobrego u Ciebie ?

636

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

U mnie lepiej :-) Pogadałem z żoną, jasno dałem jej do zrozumienia, że jeśli się nie poprawi to między nami będzie coraz gorzej. No i widzę, że się stara- częściej się kochamy. Więc jeśli by się tak utrzymało jak teraz to byłby bardzo fajnie.

637

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
Facet79 napisał/a:

Dla mnie caly ten watek brzmi jak prowokacja.

Prawda? smile
Większość facetów narzeka, że ich kobiety nie chcą zbliżeń, lub chcą, ale bardzo mało, a tu nagle mamy skoncentrowanie w jednym wątku masę rozpalonych, rozbuchanych erotycznie kobiet, które ze łzami w oczach opowiadają historie znane od zarania dziejów, jeno ze zmianą ról - ot stroną narzekającą są kobiety, stroną oziębłą mężczyźni.
Fajne smile.

638 Ostatnio edytowany przez emi1182 (2013-10-25 09:50:19)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
kathon napisał/a:
Facet79 napisał/a:

Dla mnie caly ten watek brzmi jak prowokacja.

Prawda? smile
Większość facetów narzeka, że ich kobiety nie chcą zbliżeń, lub chcą, ale bardzo mało, a tu nagle mamy skoncentrowanie w jednym wątku masę rozpalonych, rozbuchanych erotycznie kobiet, które ze łzami w oczach opowiadają historie znane od zarania dziejów, jeno ze zmianą ról - ot stroną narzekającą są kobiety, stroną oziębłą mężczyźni.
Fajne smile.

jak widać "anomalie" zdarzają się zarówno po stronie męskiej jak i żeńskiej, ale nie wiem co jest w tym fajnego ?

Gamble- cieszę się że Wam się układa

639

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Ja tutaj żadnego problemu nie widzę, jeszcze musiałby mieć odpowiedni charakter i zainteresowanie, ale jak dla mnie mąż, który nie chce w ogóle uprawiać seksu i białe małżeństwo, do tego jeszcze troska z jego strony, to idealna sytuacja. Za bardzo myślisz o seksie. To nie jest najważniejsze. Na pewno kocha Cię jako osobę, a nie podniecasz go w bieliźnie, bo i po co? Wolałabyś, żeby traktował Cię jak seksualną zabawkę a nie szanował jako człowieka? Na pewno nie.

640

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Dla mnie seks jest bardzo ważny oczywiście nie najważniejszy ale stawiam go na równi z szacunkiem, zaufaniem i miłością. Nie wyobrażam sobie na dłuższą metę żyć w związku bez seksu rozumiem chwilowy brak energii, chorobę itp.

641 Ostatnio edytowany przez _kuba82_ (2013-11-02 14:36:49)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Odmrażam temat, bo niejako sam na co dzień doświadczam tego samego, z tą małą różnicą że to ja jestem seksualny w naszym małżeństwie, a właściwie byłem. A po za tym jestem w szoku, że ten problem dotyczy tylu związków, zarówno pań jak i panów. Nie sądziłem że jest nasz aż tak dużo. Moi znajomi albo mają udane życie seksualne, albo tak jak ja nie mają się czym chwalić, więc nie poruszają tych tematów.
U mnie jest tak od dłuższego czasu, pamiętam pierwszą poważną rozmowę na ten temat z moją żoną - było to w nowy rok, 2012, takie postanowienie noworoczne że się postaram temu zaradzić, porozmawiam, ewentualnie pomogę, ale rozmowa trwała może 10 minut i szybko doszedłem do wniosku, że nie mam o czym rozmawiać - ma mniejsze potrzeby i tyle. Temat się skończył. Oczywiście jak u większości was na początku było zupełnie inaczej, może bez szału, ale "docieraliśmy się" smile Tendencja zniżkowa zaczęła się dwa lata temu, nie wiadomo skąd, bo nic co by naszym związkiem zatrzęsło się wtedy nie wydarzyło. Może i spadek libido, zdarza się, ale to trzeba wspólnie nad tym pracować. Ale jak się podchodzi do sprawy, że nie ja mam problem, widocznie ty masz większe potrzeby, to z czasem człowiek się zaczyna oddalać. Więc pierwszy kryzys nastąpił na samym początku 2012 roku, wtedy też postanowiłem że czas najwyższy zadbać bardziej o siebie. Zacząłem ćwiczyć - z racji braku czasu nie chodziłem na siłownię, ćwiczyłem w zaciszu domowym tym, co miałem do dyspozycji. Dziś mogę śmiało stwierdzić, że dało to duży rezultat, nie w sensie że jestem Pudzianem, ale jestem zdecydowanie pewniejszy siebie, jestem zdrowszy i figura też na tym skorzystała. Po za tym miałem wypełniony dzień, coraz mniej czasu spędzałem z żoną, która w tym czasie i tak siedziała przed serialami w tvp2, które moim zdanie cholernie odbiegają od rzeczywistości, ale mogę się mylić, bo oglądałem dosłownie kilka odcinków. W tym samym czasie zacząłem również biegać, i tak jest do dziś - ćwiczę i biegam. Myślałem że zauważy, że doceni, że się dla niej zmieniam. Miałem coraz lepszą kondycję a figura też zmieniała się na lepsze, ale się myliłem. Mimo wszystko inicjowałem seks, bo zależało mi. Jestem tego zdania, że to bardzo zbliża ludzi, dosłownie i w przenośni scala ze sobą, ale nadal otrzymywałem masę odmów.
Od dobrych dwóch miesięcy nie inicjuję seksu, i tak trwam w tym. Zdecydowanie oddaliliśmy się od siebie, mało rozmawiamy, bo też nie ma kiedy, ja wracam późno z pracy, po pracy inne obowiązki, dziecko no i biegi.
Ona twierdzi, że nie stara się, bo brakuje jej bliskości, ale to właśnie przez brak tej bliskości ja się oddaliłem. Błędne koło. To co mówi to bzdura. Wcześniej było podobnie - to ja dochodziłem i ją całowałem, przytulałem, masowałem. Ona może raz na tydzień podeszła i przytuliła przez 10 sekund, kiedy to ja np. zmywałem gary po objedzie. Teraz mi się nie chce.
No i najważniejsza sprawa - czy któraś/ któryś z was też tkwi w takim martwym punkcie? A może u kogoś ruszyło się dalej? Jeśli tak, to w którą stronę? Szukam sprzymierzeńców, a ich rady będą najcenniejsze, bo przerabiają to samo.

642 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2013-11-02 17:44:56)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
_kuba82_ napisał/a:

Odmrażam temat, bo niejako sam na co dzień doświadczam tego samego, z tą małą różnicą że to ja jestem seksualny w naszym małżeństwie, a właściwie byłem. A po za tym jestem w szoku, że ten problem dotyczy tylu związków, zarówno pań jak i panów. Nie sądziłem że jest nasz aż tak dużo. Moi znajomi albo mają udane życie seksualne, albo tak jak ja nie mają się czym chwalić, więc nie poruszają tych tematów.
U mnie jest tak od dłuższego czasu, pamiętam pierwszą poważną rozmowę na ten temat z moją żoną - było to w nowy rok, 2012, takie postanowienie noworoczne że się postaram temu zaradzić, porozmawiam, ewentualnie pomogę, ale rozmowa trwała może 10 minut i szybko doszedłem do wniosku, że nie mam o czym rozmawiać - ma mniejsze potrzeby i tyle. Temat się skończył. Oczywiście jak u większości was na początku było zupełnie inaczej, może bez szału, ale "docieraliśmy się" smile Tendencja zniżkowa zaczęła się dwa lata temu, nie wiadomo skąd, bo nic co by naszym związkiem zatrzęsło się wtedy nie wydarzyło. Może i spadek libido, zdarza się, ale to trzeba wspólnie nad tym pracować. Ale jak się podchodzi do sprawy, że nie ja mam problem, widocznie ty masz większe potrzeby, to z czasem człowiek się zaczyna oddalać. Więc pierwszy kryzys nastąpił na samym początku 2012 roku, wtedy też postanowiłem że czas najwyższy zadbać bardziej o siebie. Zacząłem ćwiczyć - z racji braku czasu nie chodziłem na siłownię, ćwiczyłem w zaciszu domowym tym, co miałem do dyspozycji. Dziś mogę śmiało stwierdzić, że dało to duży rezultat, nie w sensie że jestem Pudzianem, ale jestem zdecydowanie pewniejszy siebie, jestem zdrowszy i figura też na tym skorzystała. Po za tym miałem wypełniony dzień, coraz mniej czasu spędzałem z żoną, która w tym czasie i tak siedziała przed serialami w tvp2, które moim zdanie cholernie odbiegają od rzeczywistości, ale mogę się mylić, bo oglądałem dosłownie kilka odcinków. W tym samym czasie zacząłem również biegać, i tak jest do dziś - ćwiczę i biegam. Myślałem że zauważy, że doceni, że się dla niej zmieniam. Miałem coraz lepszą kondycję a figura też zmieniała się na lepsze, ale się myliłem. Mimo wszystko inicjowałem seks, bo zależało mi. Jestem tego zdania, że to bardzo zbliża ludzi, dosłownie i w przenośni scala ze sobą, ale nadal otrzymywałem masę odmów.
Od dobrych dwóch miesięcy nie inicjuję seksu, i tak trwam w tym. Zdecydowanie oddaliliśmy się od siebie, mało rozmawiamy, bo też nie ma kiedy, ja wracam późno z pracy, po pracy inne obowiązki, dziecko no i biegi.
Ona twierdzi, że nie stara się, bo brakuje jej bliskości, ale to właśnie przez brak tej bliskości ja się oddaliłem. Błędne koło. To co mówi to bzdura. Wcześniej było podobnie - to ja dochodziłem i ją całowałem, przytulałem, masowałem. Ona może raz na tydzień podeszła i przytuliła przez 10 sekund, kiedy to ja np. zmywałem gary po objedzie. Teraz mi się nie chce.
No i najważniejsza sprawa - czy któraś/ któryś z was też tkwi w takim martwym punkcie? A może u kogoś ruszyło się dalej? Jeśli tak, to w którą stronę? Szukam sprzymierzeńców, a ich rady będą najcenniejsze, bo przerabiają to samo.

Kubo82, bardzo współczuję, że to tak wygląda. Rzeczywiście, trudno w ogóle myśleć, że drugiej stronie zależy, skoro nawet się nie przytula..
A jak było u was na początku, w tych 'dobrych' czasach? Możesz opisać? Przytulała się chociaż?

Byłam już w związku z facetem o niższym temperamencie i rzeczywiście, nie wiem, jak to zmienić, bo to chyba dość stała preferencja. Może na początku było lepiej, ale i tak bez takiego szału jak z obecnym, który ma po prostu duży. Tylko przez ten początek rzeczywiście trudniej dostrzec, że jest niedopasowanie.

643

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
paulina20 napisał/a:

A jak było u was na początku, w tych 'dobrych' czasach? Możesz opisać? Przytulała się chociaż?

Czym dłużej się nad tym zastanawiam, tym coraz częściej mam obraz w pamięci gdzie to ja wychodziłem z inicjatywą pieszczot, wygłupiania się, przytulania, całowania i podrywania. Ale na początku mi to nie przeszkadzało, bo to ja miałem "dużo miłości" w sobie, którą chciałem przelać - tak przynajmniej to wygląda z mojej perspektywy. Skłamałbym, gdybym powiedział że w tych "dobrych" czasach wcale mnie nie przytulała, ale bywało tak, że potrzebowałem tego ( bo np. stresujące dni w pracy), a ona wolała pomówić o tym, że " koleżanka x dziś się ubrała jak idiotka, a koleżanka y to ma problem z ekipą, która jej przed domem kostkę układa... ". Było mało, ale było zdecydowanie częściej niż ostatnio, a ja się już wypaliłem,no bo ile możesz dawać nie otrzymując nic albo niewiele?! Tak do dziś jest. Mamy mało czasu w ciągu tygodnia dla siebie, ale ja mam inne priorytety jeśli chodzi o naszą wspólną rozmowę, na którą czasem mamy może 30 minut ( bo później seriale). Później słyszę zarzuty, że to ja nie chcę z nią rozmawiać, ale ja nie mam zamiaru rozmawiać o dupie marynie, bo czas jest dla mnie zbyt cenny. Wolę ten czas poświęcić dziecku - a co do jej argumentu, jest słuszny, bo nie rozmawiam z nią (o pierdołach).

644

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
_kuba82_ napisał/a:
paulina20 napisał/a:

A jak było u was na początku, w tych 'dobrych' czasach? Możesz opisać? Przytulała się chociaż?

Czym dłużej się nad tym zastanawiam, tym coraz częściej mam obraz w pamięci gdzie to ja wychodziłem z inicjatywą pieszczot, wygłupiania się, przytulania, całowania i podrywania. Ale na początku mi to nie przeszkadzało, bo to ja miałem "dużo miłości" w sobie, którą chciałem przelać - tak przynajmniej to wygląda z mojej perspektywy. Skłamałbym, gdybym powiedział że w tych "dobrych" czasach wcale mnie nie przytulała, ale bywało tak, że potrzebowałem tego ( bo np. stresujące dni w pracy), a ona wolała pomówić o tym, że " koleżanka x dziś się ubrała jak idiotka, a koleżanka y to ma problem z ekipą, która jej przed domem kostkę układa... ". Było mało, ale było zdecydowanie częściej niż ostatnio, a ja się już wypaliłem,no bo ile możesz dawać nie otrzymując nic albo niewiele?! Tak do dziś jest. Mamy mało czasu w ciągu tygodnia dla siebie, ale ja mam inne priorytety jeśli chodzi o naszą wspólną rozmowę, na którą czasem mamy może 30 minut ( bo później seriale). Później słyszę zarzuty, że to ja nie chcę z nią rozmawiać, ale ja nie mam zamiaru rozmawiać o dupie marynie, bo czas jest dla mnie zbyt cenny. Wolę ten czas poświęcić dziecku - a co do jej argumentu, jest słuszny, bo nie rozmawiam z nią (o pierdołach).

jak dla mnie Kubo jest to smutny niemalże książkowy przykład jak rozchodzą się drogi mężczyzny i kobiety z powodów różnic w pojmowaniu świata, emocji roli jaką odgrywamy w partnerstwie. mnie też dopadł ten "syndrom" jednak ciekawe jest to że to ja mogłabym zarzucić mojemu mężowi dokładnie to samo co ty żonie jedynie nie zgadza się aktywność jaką wykonywał gdy oddalał się ode mnie (praca jako ucieczka oraz aktywność fizyczna). nie chciał rozmawiać o poważnych rzeczach wolał o pogodzie pierdołach czy przyziemnych sprawach. nie interesowałam go intelektualnie. moja rola sprowadzała się do opieraczki, sprzątaczki, pielęgniarki, niani dla dzieci, od czasu do czasu kochanki. i wiesz co na dzień dzisiejszy żyjąc w szczęśliwym pełnym związku uważam bez cienia żalu że nie pasowaliśmy do siebie zwyczajnie. początkowo oślepieni uczuciem brnęliśmy w związek nie zważając na oczywiste symptomy nadchodzących problemów. jak wielu młodych niedoświadczonych ludzi nie zważaliśmy na oczywistości próbując pojmować związek w kategoriach docierania się "jakoś to będzie" "nie można mieć wszystkiego" (to ulubiony wyświchtany frazes mojego męża który miał na celu sprowadzenie mnie do parteru bym za dużo od niego nie wymagała). a jak była prawda. dziś już wiem. nie chciał być odpowiedzialny za jakość związku nie chciał mnie widzieć jako kobietę i nie pasowaliśmy do siebie charakterami. wpadliśmy w rutynę i stereotyp. mnie to zniszczyło ale odrodziłam się. były mąż powiela schemat i żyje w pseudozwiązku z kobieta która jak ja kiedyś uzależniła od niego cały swój świat.

nie zrobisz kompletnie nic jeśli twoja żona nie wyrazi WOLNEJ woli chęci bycia z tobą w związku w którym oboje będziecie czuli spełnienie. nie rozumiem ludzi jak mogą uważać że o związek dba się od czasu do czasu i generalnie samo się robi. nic samo się nie robi o związek dba się DOSŁOWNIE każdego pojedynczego dnia. należy zasypiać z uczuciem spełnienia że właściwie wykorzystaliśmy dany nam czas. bo jeśli w padamy w pychę że ten czas nam się NALEŻY mamy wówczas równię pochyła do kłopotów jakie nas czekają. i to można niemalże przewidzieć z matematyczną dokładnością. najgorszym według mnie uczuciem i emocja jest to gdy widzimy że parter/partnerka nie jest zainteresowany/wana praca nad związkiem nad dialogiem. przyczyny mogą być różne -brak dojrzałości, chore stereotypy hamujące zdrowe reakcje; brak miłości; i bardzo często nie wiemy czego w życiu chcemy. i śnimy ten koszmar oskarżając wszystkich wokół za nasz los nie widząc praktycznie w ogóle własnej niemalże 100% roli w tym. tak czy siak to zdecydowanie ty będziesz musial podjąć decyzję co z tym dalej. baaardzo dużo związków właśnie na tym bazuje. na braku reakcji jednej ze stron i tylko dlatego trwa. bo ta strona która zauważa nieprawidłowości i chce je zmienić jednocześnie przy braku jakichkolwiek starań z drugiej strony wiecznie odwleka decyzję co z tym zrobić czekając na trzęsienie ziemi czy cud. ale ani nie ma trzęsienia ani cudu. i tak mijają lata w marazmie. ja przebudziłam się najpierw po 12 latach z letargu jako zombi. a później obudziłam się po 4 latach ale tu już zwarta i gotowa zawalczyć sama o własne szczęście. i je mam i mam WSZYSTKO CZEGO PRAGNĘ. można? MOŻNA !!!

pozdrawiam ciepło
karolina

645

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Domyślam się, że gdyby moja żona tutaj się wypowiedziała, padłoby pewnie i pod moim adresem masę uzasadnionych zastrzeżeń i oskarżeń, natomiast gdyby nie jej "aseksualność" która oddaliła mnie od niej pewnie i ja w wielu sytuacjach zachowałbym się inaczej, i mamy błędne koło.
Nie mogę się pogodzić z myślą, że ktoś twierdzi że kocha ale nie dąży do fizyczności, nie wykazuje chęci zastąpienia przynajmniej w małej części tej luki czymś innym, czymś co np. dawałoby nadzieję że można spróbować to zmienić. Ale po co...po ślubie jesteśmy "zaklepani" a jak coś nie odpowiada to się męcz - przecież nie mój problem. Jakie to błędne myślenie,które jest zabójcze!

646 Ostatnio edytowany przez emi1182 (2013-11-04 10:11:04)

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

kuba- kiedyś zachowywałam się podobnie jak twoja żona do tego stopnia, że nie chciałam aby mąż spał ze mną w jednym łóżku, denerwował mnie jego dotyk w zasadzie wszystko.... jedyne wytłumaczenie jest takie że było to po urodzeniu dziecka moje hormony szalały, libido wynosiło 0, a ja miałam początki depresji bo niestety moje ciało i waga po porodzie nie była (mówiąc skromnie) zadowalająca.
Mąż się starał jak mógł, ale niestety byłam zimna jak lód. Nie mogłam patrzeć na siebie w lustrze. Jedyne co mi pozostało to  wziąć się za siebie, ćwiczyłam, stosowałam dietę. Schudłam ponad 20kg. wróciła dawna pewność siebie i ochota na seks. Obecnie jest tak ,że prawie codziennie w naszej sypialni płonie ogień ..... mam znacznie większe potrzeby niż kiedyś jeszcze w czasie narzeczeństwa, a mąż cóż jest zachwycony smile Dodam że nadal intensywnie uprawiam sport właśnie w czasie tych debilnych seriali na TVP2 ja przelewam siódme poty na zumbie smile

PS. Kiedyś był też czas że mąż miał trudny okres ale wszystkiemu był winien stres związany ze zmianą pracy

647

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Dziewczyny... nie mogę uwierzyć w to co tu czytam... myślałam, że jestem jedyna na świecie z takim mężem. Jestem 5 lat po ślubie, historia mojego związku jest analogiczna do tych, które tu przeczytałam. Mąż nie chce słyszeć o terapii. Jakiś czas temu podczas kłótni kazałam mu się wynosić z domu to powiedział, że w sumie może się ze mną przespać (wszystko zrobi byleby utrzymać wizerunek idealnego małżeństwa). Po moim trupie! Odejść od niego czy zostać??????? W grę wchodzą oczywiście dzieci, kredyty hipoteczne i inne fakty utrudniające podjęcie decyzji. Nikogo na boku nie mam (w takiej sytuacji pewnie łatwiej byłoby podjąć decyzję o rozstaniu). Jak Wy postąpiłyście? Kopnęłyście w tyłek aseksualnych mężów czy jesteście z nimi??? Jak sobie dałyście radę w obu wypadkach?

648

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

kobietaWpotrzebie- ja bym odeszła .... mimo wszystko nie dałabym rady żyć pod jednym dachem z facetem który nawet na mnie nie spojrzy ... jednak seks jest dla mnie bardzo istotny w związku nie najważniejszy ale  bardzo scala. A może mąż ma kogoś na boku tej opcji nie brałaś po uwagę?

649

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.
emi1182 napisał/a:

A może mąż ma kogoś na boku tej opcji nie brałaś po uwagę?

Nie kogoś, a... coś. Chodzi o jego rękę i inne przydatne akcesoria. Jak facet ma kogoś na boku to, przynajmniej na początku, będzie bardziej czuły niż wcześniej.

650

Odp: Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Podnoszę temat, ciekawa jestem, jak się u Was rozwija sytuacja. Ja od jakiegoś czasu zaczęłam brać tabletki anty, ale nie dla zabezpieczenia przed ciążą, ale dla zmniejszenia libido. I powiem Wam... jest super, seks może dla mnie nie istnieć, żyję sobie spokojnie bez, czyli to jest to, o czym zawsze opowiadały koleżanki w pracy, a o czym ja tylko po cichu marzyłam. Ogółem same plusy: w końcu nie mam smutków i dołów przed okresem, mdłości, uderzeń gorąca, cera i włosy się poprawiły, no i najbardziej cieszy mnie, że libido zamarło. Tak więc polecam smile

Posty [ 586 do 650 z 1 524 ]

Strony Poprzednia 1 … 8 9 10 11 12 … 24 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Żony aseksualnych mężczyzn - gdy on nie chce seksu.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026