Którego mężczyznę wybrałabyś? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Którego mężczyznę wybrałabyś?

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 194 ]

66 Ostatnio edytowany przez rossanka (2021-04-26 21:01:50)

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
Ela210 napisał/a:

No tak a jakby się spotykała z oboma Panami to by było że puszczalska,  nie dogodzisz.
Przecież rozpoczęcie znajomości z rozsądku nie oznacza że związek będzie z rozsądku  smile
Od czegoś trzeba zacząć. Nie każdy ma tak że startuje z poziomu motyli smile
Zapytała kto bardziej rokuje na stały związek i pod tym kątem padły odpowiedzi.

Ale bez sensu, za krótkie znajomości, aby coś wyrokować.

Ale coś mi sie przypomniało jak napisałaś "No tak a jakby się spotykała z oboma Panami to by było że puszczalska,"  - tak, prawda, nie dogodzisz smile
Czytam sobie rózne fora i potyczki słowne damsko męskie. Niezmiennie pojawia się jeden wzór - kobieta pisze, że spotyka się z facetem, wszystko jest poprawnie, fajny facet, bo kulturalny i nawet obydwoje lubią te same filmy, i obydwoje marzą o dzieciach i domu, ogółem dogadują się, ale kobieta mówi, ze nie ma chemii, traktuje go jako kolegę - zawsze, ale to zawsze pada odpowiedz, aby nie wybrzydzała, na samej chemii związku nie zbuduje, że liczy się przyjaźń bo motylki po latach ulatują.
W drugim przypadku jest inna kobieta - ona z kolei pisze, że jest z facetem, ale nie ma między nimi chemii, od zawsze był to tylko kolega, świetnie się z nim dogadywała, bo wartościowy i porządny facet, ale fizycznie nigdy jej nie pociągał, ale zdecydowała się z nim być, bo dobry materiał na partnera, zaradny, opiekuńczy, inteligentny - tej sie znowu obrywa, że podła s..ka, wyszła za mąż (czy też jest w związku) z wyrachowania, bo przekalkulowała sobie, że będzie jej przy nim dobrze.

To jak to jest panowie??????

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?

Ja nie mówię za każdego faceta. Uważam, że najpierw musi iść uczucie a dopiero potem wymagania, nie jestem zwolennikiem związków z wyrachowania.

Ale jak jaksi inny facet woli być z kobietą rozsądku to niech będzie, co mi si tego. Tylko niech sobie zda sprawę, że po kilku latach moze liczyć na seks max raz w miesiącu, bo ile można się bzykać z kimś kto totalnie nie pociąga, ale jest "miły i zaradny, nie przeklina, nie pije, nie pali"...

68 Ostatnio edytowany przez Roxann (2021-04-27 07:09:44)

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
Witold12 napisał/a:

Ja nie mówię za każdego faceta. Uważam, że najpierw musi iść uczucie a dopiero potem wymagania, nie jestem zwolennikiem związków z wyrachowania.

Ale jak jaksi inny facet woli być z kobietą rozsądku to niech będzie, co mi si tego. Tylko niech sobie zda sprawę, że po kilku latach moze liczyć na seks max raz w miesiącu, bo ile można się bzykać z kimś kto totalnie nie pociąga, ale jest "miły i zaradny, nie przeklina, nie pije, nie pali"...

Witold, sam już się gubisz w tym co piszesz. W sąsiednim wątku namawiałeś faceta by absolutnie nie rezygnował z wymagań jakim jest choćby uroda potencjalnej partnerki. Dlaczego więc kobieta ma rezygnować z wymagań jakim jest stan majątkowy kandydata? O ile w wieku 20 lat trudno od kogoś oczekiwać nie wiadomo czego, tak jeśli mowa o 40-stolatkach to te kwestie mogą świadczyć o zwykłej życiowej zaradności. Oczywiście pozory mogą mylić i załóżmy, że ten facet wynajmujący kawalerkę może wydawać się lekkoduchem ale przykładowo nie chciał pakować w kredyty, a mieszka "po kosztach" (ja np. swoje mieszkanie udostępniłam dla kogoś z rodziny za sam czynsz; wiem, że jest zadbane i nie muszę ponosić dodatkowych kosztów, mimo, że na nim nie zarabiam ale też nie tracę, a wiadomo, jak to czasem bywa z lokatorami z tzw. ulicy), a przez to ma możliwość by sobie odłożyć na własne 4 kąty.
Osobiście nie widzę powodu by się wstydzić podobnych wymagań bo przecież styl życia, ewentualne zobowiązania będą rzutować na związek. Jeśli facet ok 40-stki nie ma własnego kąta, a w dodatku jakieś kredyty (choćby popularne chwilówki) bo żył ponad stan czy alimenty na 3 dzieci (oczywiście ubarwiam ale i takie przypadki chodzą po ludziach), to sorry...

PS. Dbanie o urodę też kosztuje i to nie mało. I nie mówię tu nawet o jakichś zabiegach, ale choćby zwykły fryzjer, kosmetyczka, dobre kosmetyki, ciuchy, buty, torebki... tak wiem, że lubicie/wolicie kobiety naturalne ale nawet te "piękne z natury" potrzebują takich rzeczy by dobrze wyglądać. wink

69

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?

Roxann, wydaje mi się, że Panów typu Witold dających mężczyznom prawo do oczekiwań (np. urodowych) ale burzących się, że oczekiwania mają także kobiety (choćby w kwestii zaradności, gwarantującej jakieś tam bezpieczeństwo) to jednak nie jest jakaś reguła. Przynajmniej bardzo chcę tak myśleć, albo osobiście po prostu nie znam takich. Wszystkie relacje międzyludzkie, a już szczególnie damsko męskie bazują na zasadzie jakiejś wymiany, bez różnicy jak głośno będziemy temu zaprzeczać. Przykłady opisywane przez Rossankę osobiście mnie bawią, bo takie larum podnoszą zazwyczaj zakompleksione osoby, takie którym nie dogodzi i które przyczepią się dla samego przyczepienia. A, że innym zawsze wydaje się, że wiedzą o nas i naszym życiu wszystko najlepiej i najlepiej wiedzą co dla nas dobre to wiesz wink

70

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
rossanka napisał/a:
Ela210 napisał/a:

No tak a jakby się spotykała z oboma Panami to by było że puszczalska,  nie dogodzisz.
Przecież rozpoczęcie znajomości z rozsądku nie oznacza że związek będzie z rozsądku  smile
Od czegoś trzeba zacząć. Nie każdy ma tak że startuje z poziomu motyli smile
Zapytała kto bardziej rokuje na stały związek i pod tym kątem padły odpowiedzi.

Ale bez sensu, za krótkie znajomości, aby coś wyrokować.

Ale coś mi sie przypomniało jak napisałaś "No tak a jakby się spotykała z oboma Panami to by było że puszczalska,"  - tak, prawda, nie dogodzisz smile
Czytam sobie rózne fora i potyczki słowne damsko męskie. Niezmiennie pojawia się jeden wzór - kobieta pisze, że spotyka się z facetem, wszystko jest poprawnie, fajny facet, bo kulturalny i nawet obydwoje lubią te same filmy, i obydwoje marzą o dzieciach i domu, ogółem dogadują się, ale kobieta mówi, ze nie ma chemii, traktuje go jako kolegę - zawsze, ale to zawsze pada odpowiedz, aby nie wybrzydzała, na samej chemii związku nie zbuduje, że liczy się przyjaźń bo motylki po latach ulatują.
W drugim przypadku jest inna kobieta - ona z kolei pisze, że jest z facetem, ale nie ma między nimi chemii, od zawsze był to tylko kolega, świetnie się z nim dogadywała, bo wartościowy i porządny facet, ale fizycznie nigdy jej nie pociągał, ale zdecydowała się z nim być, bo dobry materiał na partnera, zaradny, opiekuńczy, inteligentny - tej sie znowu obrywa, że podła s..ka, wyszła za mąż (czy też jest w związku) z wyrachowania, bo przekalkulowała sobie, że będzie jej przy nim dobrze.

To jak to jest panowie??????

Jest tak, że nie ma jakiegoś wzorca. Wszystko zależy od indywidualnego podejścia. Są udane związki, które są emocjonalnie "letnie" i nie było w nich nigdy motylków, porywów uczuć itp. Jest całe mnóstwo przykładów związków, które pomimo tych porywów, motylków nie przetrwały. Każdy ma swoje priorytety życiowe. Często jest tak, że na to jakie ktoś ma priorytety wpływ mają deficyty doświadczone w dzieciństwie, albo poprzednim związku. Ta podła s..ka o której piszesz być może pochodzi z rodziny, w której ojciec był kompletnie dysfunkcyjny i całe życie spoczywało na głowie matki i teraz jej życiowy wybór stoi w opozycji do tego co wtedy zobaczyła.

71

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?

Wybory w tzw. opozycji są często bardzo niebezpieczne o ile ktoś nie przerobi przeszłości i nie zaakceptuje  innych wzorców.
Bo podświadomie będzie ich szukał czegoś będzie brakować.  Wybór po motylkach też dobry nie jest jak potem okaże się że szuka się tego wzorca.

72

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
Ela210 napisał/a:

Wybory w tzw. opozycji są często bardzo niebezpieczne o ile ktoś nie przerobi przeszłości i nie zaakceptuje  innych wzorców.
Bo podświadomie będzie ich szukał czegoś będzie brakować.  Wybór po motylkach też dobry nie jest jak potem okaże się że szuka się tego wzorca.

Aż jestem ciekaw jaki to model jest wg Ciebie idealny.

73 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-04-27 10:12:51)

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?

Podobny jak w domu ale pozbawiony patologicznych cech jeśli tam były.

Czyli jeśli w domu ogarniała wszystko kobieta czyli rządziła w tym związku to podobną  trzeba wybrać.  I przyzwyczajoną do takiego modelu w domu.
Pozory mogą być też mylące bo kobieta może być silna i niezależna, a w domu niekoniecznie dominującą albo cichutką i grzeczną  z pozoru A w domu płacz bo mąż  nie robi tak jak ona chce.
Łamać schemat na zupełnie inny nie warto moim zdaniem.

74

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
Ela210 napisał/a:

Łamać schemat na zupełnie inny nie warto moim zdaniem.

A co z tymi toksycznymi schematami? Chyba je warto łamać?

Wszyscy znamy chociażby ten, w którym kobieta z rodziny z problemem alkoholowym i przemocą wiąże się z przemocowym partnerem nadużywającym alkoholu. Nawet jak kończy ten związek, to wchodzi w kolejny podobny. Ten schemat warto złamać.

75 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-04-27 10:37:57)

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?

Ale to jest co innego. Bo nie sądzę  by replikowala się sama skłonność do alkoholizmu czy jakiś schematów ucieczkowych.  To już indywidualna cecha.
Nawet nie wiem czy jest jakiś schemat co do alkoholika w domu.
Może w przypadku Dda trzeba taki wzór rodzinny budować na nowo?
I czy nie jest tak że gdyby nie alkohol te rodziny byłyby udane?  Tu nie wiem.
Wiem natomiast że jak trafia się osoby które będą  oczekiwać niekompatybilnych rzeczy to będzie się sypać  powoli albo szybko.

76

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:
Ela210 napisał/a:

No tak a jakby się spotykała z oboma Panami to by było że puszczalska,  nie dogodzisz.
Przecież rozpoczęcie znajomości z rozsądku nie oznacza że związek będzie z rozsądku  smile
Od czegoś trzeba zacząć. Nie każdy ma tak że startuje z poziomu motyli smile
Zapytała kto bardziej rokuje na stały związek i pod tym kątem padły odpowiedzi.

Ale bez sensu, za krótkie znajomości, aby coś wyrokować.

Ale coś mi sie przypomniało jak napisałaś "No tak a jakby się spotykała z oboma Panami to by było że puszczalska,"  - tak, prawda, nie dogodzisz smile
Czytam sobie rózne fora i potyczki słowne damsko męskie. Niezmiennie pojawia się jeden wzór - kobieta pisze, że spotyka się z facetem, wszystko jest poprawnie, fajny facet, bo kulturalny i nawet obydwoje lubią te same filmy, i obydwoje marzą o dzieciach i domu, ogółem dogadują się, ale kobieta mówi, ze nie ma chemii, traktuje go jako kolegę - zawsze, ale to zawsze pada odpowiedz, aby nie wybrzydzała, na samej chemii związku nie zbuduje, że liczy się przyjaźń bo motylki po latach ulatują.
W drugim przypadku jest inna kobieta - ona z kolei pisze, że jest z facetem, ale nie ma między nimi chemii, od zawsze był to tylko kolega, świetnie się z nim dogadywała, bo wartościowy i porządny facet, ale fizycznie nigdy jej nie pociągał, ale zdecydowała się z nim być, bo dobry materiał na partnera, zaradny, opiekuńczy, inteligentny - tej sie znowu obrywa, że podła s..ka, wyszła za mąż (czy też jest w związku) z wyrachowania, bo przekalkulowała sobie, że będzie jej przy nim dobrze.

To jak to jest panowie??????

Jest tak, że nie ma jakiegoś wzorca. Wszystko zależy od indywidualnego podejścia. Są udane związki, które są emocjonalnie "letnie" i nie było w nich nigdy motylków, porywów uczuć itp. Jest całe mnóstwo przykładów związków, które pomimo tych porywów, motylków nie przetrwały. Każdy ma swoje priorytety życiowe. Często jest tak, że na to jakie ktoś ma priorytety wpływ mają deficyty doświadczone w dzieciństwie, albo poprzednim związku. Ta podła s..ka o której piszesz być może pochodzi z rodziny, w której ojciec był kompletnie dysfunkcyjny i całe życie spoczywało na głowie matki i teraz jej życiowy wybór stoi w opozycji do tego co wtedy zobaczyła.

Nie zrozumieliśmy się chyba. Dla mnie motylki to nie porywy serca, ale chęć pójścia z kimś do łóżka . Bez tego, to ja się mogę przyjaźnić. Jak mówiłam,  mam znajomych, kolegów, lubie z nimi porozmawiać, pożartować, ale do głowy mi nie przyjdzie iść z nimi do łóżka  . A jak dla mnie relacja bez tej sfery to jest zwykle koleżeństwo.
U mnie nie na "letnosci". Nie ma stanu pośredniego, albo mnie ktoś odpycha fizycznie, albo ciągnie, oj i to bardzo ciągnie. Nie miewam stanie typu: ok, na jeden raz może być, albo " nogi mi się nie uginają, ale co tam , też nie odpycha, więc idę na calosc".
W przeszłości przejechałam się na znajomościach myśląc, że właśnie co tam, motylków nie musi być. I były to zwykle koleżeńskie relacje z mojej strony, nic a nic z biegiem czasu się nie rozwinęły.
Drugiej opcji, ze mam motylki, pociąg fizyczny a osoby nie lubię, bo mnie drażni, albo jest niemiła czy się nie dogadujemy-tego nie biorę pod uwagę, bo to odpycha tak, że motylki zdychają od razu. ;(

77

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
rossanka napisał/a:

Nie zrozumieliśmy się chyba. Dla mnie motylki to nie porywy serca, ale chęć pójścia z kimś do łóżka . Bez tego, to ja się mogę przyjaźnić. Jak mówiłam,  mam znajomych, kolegów, lubie z nimi porozmawiać, pożartować, ale do głowy mi nie przyjdzie iść z nimi do łóżka  . A jak dla mnie relacja bez tej sfery to jest zwykle koleżeństwo.
U mnie nie na "letnosci". Nie ma stanu pośredniego, albo mnie ktoś odpycha fizycznie, albo ciągnie, oj i to bardzo ciągnie. Nie miewam stanie typu: ok, na jeden raz może być, albo " nogi mi się nie uginają, ale co tam , też nie odpycha, więc idę na calosc".
W przeszłości przejechałam się na znajomościach myśląc, że właśnie co tam, motylków nie musi być. I były to zwykle koleżeńskie relacje z mojej strony, nic a nic z biegiem czasu się nie rozwinęły.
Drugiej opcji, ze mam motylki, pociąg fizyczny a osoby nie lubię, bo mnie drażni, albo jest niemiła czy się nie dogadujemy-tego nie biorę pod uwagę, bo to odpycha tak, że motylki zdychają od razu. ;(

Ja motylki interpretuję jako taki mocny stan zakochania, czyli nie chodzi tylko o pójście do łóżka. To, że masz znajomych, którzy są dla Ciebie aseksualni to nic dziwnego. Też miałem i mam takie koleżanki, przyjaciółki. Normalka.
Natomiast brak motylków może być też przy stopniowym wchodzeniu w bliższą relację. Znam przykłady kiedy ludzie zaczynali od koleżeństwa, przyjaźni, a potem dochodzili do wniosku, że łączy ich więcej, że chcą więcej. Jakieś motylków w tym nie było. Ale to niczemu nie umniejsza. Pewnym kulturowym modelem, który jest przez wielu wymarzony, jest sytuacja, w której "trafia nas piorun", jesteśmy zakochani, jest super namiętność, spijanie z dziubków itd. a potem "żyli długo i szczęśliwie". Ale to się bardzo rzadko zdarza.

78

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:

Nie zrozumieliśmy się chyba. Dla mnie motylki to nie porywy serca, ale chęć pójścia z kimś do łóżka . Bez tego, to ja się mogę przyjaźnić. Jak mówiłam,  mam znajomych, kolegów, lubie z nimi porozmawiać, pożartować, ale do głowy mi nie przyjdzie iść z nimi do łóżka  . A jak dla mnie relacja bez tej sfery to jest zwykle koleżeństwo.
U mnie nie na "letnosci". Nie ma stanu pośredniego, albo mnie ktoś odpycha fizycznie, albo ciągnie, oj i to bardzo ciągnie. Nie miewam stanie typu: ok, na jeden raz może być, albo " nogi mi się nie uginają, ale co tam , też nie odpycha, więc idę na calosc".
W przeszłości przejechałam się na znajomościach myśląc, że właśnie co tam, motylków nie musi być. I były to zwykle koleżeńskie relacje z mojej strony, nic a nic z biegiem czasu się nie rozwinęły.
Drugiej opcji, ze mam motylki, pociąg fizyczny a osoby nie lubię, bo mnie drażni, albo jest niemiła czy się nie dogadujemy-tego nie biorę pod uwagę, bo to odpycha tak, że motylki zdychają od razu. ;(

Ja motylki interpretuję jako taki mocny stan zakochania, czyli nie chodzi tylko o pójście do łóżka. To, że masz znajomych, którzy są dla Ciebie aseksualni to nic dziwnego. Też miałem i mam takie koleżanki, przyjaciółki. Normalka.
Natomiast brak motylków może być też przy stopniowym wchodzeniu w bliższą relację. Znam przykłady kiedy ludzie zaczynali od koleżeństwa, przyjaźni, a potem dochodzili do wniosku, że łączy ich więcej, że chcą więcej. Jakieś motylków w tym nie było. Ale to niczemu nie umniejsza. Pewnym kulturowym modelem, który jest przez wielu wymarzony, jest sytuacja, w której "trafia nas piorun", jesteśmy zakochani, jest super namiętność, spijanie z dziubków itd. a potem "żyli długo i szczęśliwie". Ale to się bardzo rzadko zdarza.

Ale musi być pociąg do drugiej posoby, dla mnie to motylki i nie ma znaczenia, czy pojawią się jak grom z jasnego nieba, czy po 3 miesiącach znajomości.  Jednak muszą być, bo bez tego , to jak piszesz nasz zwykle koleżanki a ja kolegów. Nie umiem z kolegą iść do łóżka  ,na samą myśl niedobrze mi się robi. To co to by był za związek? Albo bym się musiała zmuszsc, albo bym ciągle odmawiała.

79 Ostatnio edytowany przez Misinx (2021-04-27 11:04:41)

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
rossanka napisał/a:
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:

Nie zrozumieliśmy się chyba. Dla mnie motylki to nie porywy serca, ale chęć pójścia z kimś do łóżka . Bez tego, to ja się mogę przyjaźnić. Jak mówiłam,  mam znajomych, kolegów, lubie z nimi porozmawiać, pożartować, ale do głowy mi nie przyjdzie iść z nimi do łóżka  . A jak dla mnie relacja bez tej sfery to jest zwykle koleżeństwo.
U mnie nie na "letnosci". Nie ma stanu pośredniego, albo mnie ktoś odpycha fizycznie, albo ciągnie, oj i to bardzo ciągnie. Nie miewam stanie typu: ok, na jeden raz może być, albo " nogi mi się nie uginają, ale co tam , też nie odpycha, więc idę na calosc".
W przeszłości przejechałam się na znajomościach myśląc, że właśnie co tam, motylków nie musi być. I były to zwykle koleżeńskie relacje z mojej strony, nic a nic z biegiem czasu się nie rozwinęły.
Drugiej opcji, ze mam motylki, pociąg fizyczny a osoby nie lubię, bo mnie drażni, albo jest niemiła czy się nie dogadujemy-tego nie biorę pod uwagę, bo to odpycha tak, że motylki zdychają od razu. ;(

Ja motylki interpretuję jako taki mocny stan zakochania, czyli nie chodzi tylko o pójście do łóżka. To, że masz znajomych, którzy są dla Ciebie aseksualni to nic dziwnego. Też miałem i mam takie koleżanki, przyjaciółki. Normalka.
Natomiast brak motylków może być też przy stopniowym wchodzeniu w bliższą relację. Znam przykłady kiedy ludzie zaczynali od koleżeństwa, przyjaźni, a potem dochodzili do wniosku, że łączy ich więcej, że chcą więcej. Jakieś motylków w tym nie było. Ale to niczemu nie umniejsza. Pewnym kulturowym modelem, który jest przez wielu wymarzony, jest sytuacja, w której "trafia nas piorun", jesteśmy zakochani, jest super namiętność, spijanie z dziubków itd. a potem "żyli długo i szczęśliwie". Ale to się bardzo rzadko zdarza.

Ale musi być pociąg do drugiej posoby, dla mnie to motylki i nie ma znaczenia, czy pojawią się jak grom z jasnego nieba, czy po 3 miesiącach znajomości.  Jednak muszą być, bo bez tego , to jak piszesz nasz zwykle koleżanki a ja kolegów. Nie umiem z kolegą iść do łóżka  ,na samą myśl niedobrze mi się robi. To co to by był za związek? Albo bym się musiała zmuszsc, albo bym ciągle odmawiała.

Ale o czym my w ogóle mówimy ? Przecież nikt Ci nie każe tworzyć aseksualnego związku z kolegą. Jeśli dla kogoś seks w związku jest ważny (a to też nie jest reguła), to jest całkowicie oczywiste, że musi być pociąg fizyczny do drugiej osoby, a w najmniejszym przypadku brak obrzydzenia. Wszystko zależy naprawdę od tego jakie kto ma podejście do sprawy. Nie ma jednego modelu.

80

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:
Misinx napisał/a:

Ja motylki interpretuję jako taki mocny stan zakochania, czyli nie chodzi tylko o pójście do łóżka. To, że masz znajomych, którzy są dla Ciebie aseksualni to nic dziwnego. Też miałem i mam takie koleżanki, przyjaciółki. Normalka.
Natomiast brak motylków może być też przy stopniowym wchodzeniu w bliższą relację. Znam przykłady kiedy ludzie zaczynali od koleżeństwa, przyjaźni, a potem dochodzili do wniosku, że łączy ich więcej, że chcą więcej. Jakieś motylków w tym nie było. Ale to niczemu nie umniejsza. Pewnym kulturowym modelem, który jest przez wielu wymarzony, jest sytuacja, w której "trafia nas piorun", jesteśmy zakochani, jest super namiętność, spijanie z dziubków itd. a potem "żyli długo i szczęśliwie". Ale to się bardzo rzadko zdarza.

Ale musi być pociąg do drugiej posoby, dla mnie to motylki i nie ma znaczenia, czy pojawią się jak grom z jasnego nieba, czy po 3 miesiącach znajomości.  Jednak muszą być, bo bez tego , to jak piszesz nasz zwykle koleżanki a ja kolegów. Nie umiem z kolegą iść do łóżka  ,na samą myśl niedobrze mi się robi. To co to by był za związek? Albo bym się musiała zmuszsc, albo bym ciągle odmawiała.

Ale o czym my w ogóle mówimy ? Przecież nikt Ci nie każe tworzyć aseksualnego związku z kolegą. Jeśli dla kogoś seks w związku jest ważny (a to też nie jest reguła), to jest całkowicie oczywiste, że musi być pociąg fizyczny do drugiej osoby, a w najmniejszym przypadku brak obrzydzenia. Wszystko zależy naprawdę od tego jakie kto ma podejście do sprawy. Nie ma jednego modelu.

Teraz to wiem. Ale miałam w przeszłości sytuację, gdy poznawałam kogoś, był tylko kolegą, ale koleżanki mówiły, poznaj go bliżej, może coś z tego będzie, ja ich bliżej poznawałam, nadal byli kolegami, ale chyba inaczej to odbierali, zaczynali się przystawiać a mnie się robiło niedobrze. Umawiałam się z nimi dlatego, że myślałam, że to wszystko, że pociąg przyjdzie powoli, że nie ma jak w filmach, że strzeli piorun z nieba i jest miłość od pierwszego wejzenia. Miałam nadzieję, że z czasem wszystko przychodzi naturalnie i pomału-nue przychodzilo, wręcz było gorzej. Ale to dawne błędy z dawnej młodości.

81

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
rossanka napisał/a:
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:

Ale musi być pociąg do drugiej posoby, dla mnie to motylki i nie ma znaczenia, czy pojawią się jak grom z jasnego nieba, czy po 3 miesiącach znajomości.  Jednak muszą być, bo bez tego , to jak piszesz nasz zwykle koleżanki a ja kolegów. Nie umiem z kolegą iść do łóżka  ,na samą myśl niedobrze mi się robi. To co to by był za związek? Albo bym się musiała zmuszsc, albo bym ciągle odmawiała.

Ale o czym my w ogóle mówimy ? Przecież nikt Ci nie każe tworzyć aseksualnego związku z kolegą. Jeśli dla kogoś seks w związku jest ważny (a to też nie jest reguła), to jest całkowicie oczywiste, że musi być pociąg fizyczny do drugiej osoby, a w najmniejszym przypadku brak obrzydzenia. Wszystko zależy naprawdę od tego jakie kto ma podejście do sprawy. Nie ma jednego modelu.

Teraz to wiem. Ale miałam w przeszłości sytuację, gdy poznawałam kogoś, był tylko kolegą, ale koleżanki mówiły, poznaj go bliżej, może coś z tego będzie, ja ich bliżej poznawałam, nadal byli kolegami, ale chyba inaczej to odbierali, zaczynali się przystawiać a mnie się robiło niedobrze. Umawiałam się z nimi dlatego, że myślałam, że to wszystko, że pociąg przyjdzie powoli, że nie ma jak w filmach, że strzeli piorun z nieba i jest miłość od pierwszego wejzenia. Miałam nadzieję, że z czasem wszystko przychodzi naturalnie i pomału-nue przychodzilo, wręcz było gorzej. Ale to dawne błędy z dawnej młodości.

Ja bym tego nie odbierał jako błędów, bo takie sytuacje się zdarzają, że z koleżeństwa też są udane związki, z udanym seksem itd. Po prostu w tych przypadkach to nie było to i tyle. W Twoim przypadku już wiesz, że ktoś musi być atrakcyjny wizualnie i jest to dla Ciebie bardzo ważne. Proste.

82 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-04-27 11:29:57)

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?

Jednakże sama napisałaś że mogą  być i po paru miesiacach. Więc jak ktoś nie odpycha warto to poznać może.? I niepotrzebnie sobie wyrzucasz  że próbowałaś 
Nigdy od samego widoku kogoś mnie motylki nie trafiły.  Ale zdarzyło się że od dotyku kogoś kogo wcześniej nie zauważyłam.  Jeżeli dotyk nie budzi emocji  żadnych seksu nie będzie.
Widzę  że Misinx podobnie napisał. 
Każdy ma swoją  ścieżkę  postrzegania płci przeciwnej  jedni widzą szklankę do połowy pełną i wiele ich zachwyca inni do połowy pustą.

83

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
Ela210 napisał/a:

Jednakże sama napisałaś że mogą  być i po paru miesiacach. Więc jak ktoś nie odpycha warto to poznać może.? I niepotrzebnie sobie wyrzucasz  że próbowałaś 
Nigdy od samego widoku kogoś mnie motylki nie trafiły.  Ale zdarzyło się że od dotyku kogoś kogo wcześniej nie zauważyłam.  Jeżeli dotyk nie budzi emocji  żadnych seksu nie będzie.

Tak mogą być po paru miesiącach, ale jak się nic a nic nie pojawia, wręcz co spotkanie to upewniałam się, że to nie to, a jak mnie dotykali to niedobrze mi się robiło. W najlepszym razie czułam, jakby to brat mnie dotykał.
Tu musi iść stopniowo, ale do przodu, jak nie idzie, albo się cofa, to o czym my mówimy:O

84

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:
Misinx napisał/a:

Ale o czym my w ogóle mówimy ? Przecież nikt Ci nie każe tworzyć aseksualnego związku z kolegą. Jeśli dla kogoś seks w związku jest ważny (a to też nie jest reguła), to jest całkowicie oczywiste, że musi być pociąg fizyczny do drugiej osoby, a w najmniejszym przypadku brak obrzydzenia. Wszystko zależy naprawdę od tego jakie kto ma podejście do sprawy. Nie ma jednego modelu.

Teraz to wiem. Ale miałam w przeszłości sytuację, gdy poznawałam kogoś, był tylko kolegą, ale koleżanki mówiły, poznaj go bliżej, może coś z tego będzie, ja ich bliżej poznawałam, nadal byli kolegami, ale chyba inaczej to odbierali, zaczynali się przystawiać a mnie się robiło niedobrze. Umawiałam się z nimi dlatego, że myślałam, że to wszystko, że pociąg przyjdzie powoli, że nie ma jak w filmach, że strzeli piorun z nieba i jest miłość od pierwszego wejzenia. Miałam nadzieję, że z czasem wszystko przychodzi naturalnie i pomału-nue przychodzilo, wręcz było gorzej. Ale to dawne błędy z dawnej młodości.

Ja bym tego nie odbierał jako błędów, bo takie sytuacje się zdarzają, że z koleżeństwa też są udane związki, z udanym seksem itd. Po prostu w tych przypadkach to nie było to i tyle. W Twoim przypadku już wiesz, że ktoś musi być atrakcyjny wizualnie i jest to dla Ciebie bardzo ważne. Proste.

I tak i nie. Tu chodzi bardziej o dotyk. A przez to ktoś się id razu robi wizualnie atrakcyjnie, ale dla mnie. Ale zdarzali mi się, że na sam widok, a co dopiero dotyk, nogi mi się same uginały. Podczas gdy moje koleżanki uważały faceta ( tylko wizualnie) za średnio przeciętnego. Z resztą po latach widzę pi zdjęciach, że jeśli chodzi tylko o gmwyglad,to byli bardzo srednu ale dla mnie najpiękniejsi. Może to feromony?

85

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
rossanka napisał/a:
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:

Teraz to wiem. Ale miałam w przeszłości sytuację, gdy poznawałam kogoś, był tylko kolegą, ale koleżanki mówiły, poznaj go bliżej, może coś z tego będzie, ja ich bliżej poznawałam, nadal byli kolegami, ale chyba inaczej to odbierali, zaczynali się przystawiać a mnie się robiło niedobrze. Umawiałam się z nimi dlatego, że myślałam, że to wszystko, że pociąg przyjdzie powoli, że nie ma jak w filmach, że strzeli piorun z nieba i jest miłość od pierwszego wejzenia. Miałam nadzieję, że z czasem wszystko przychodzi naturalnie i pomału-nue przychodzilo, wręcz było gorzej. Ale to dawne błędy z dawnej młodości.

Ja bym tego nie odbierał jako błędów, bo takie sytuacje się zdarzają, że z koleżeństwa też są udane związki, z udanym seksem itd. Po prostu w tych przypadkach to nie było to i tyle. W Twoim przypadku już wiesz, że ktoś musi być atrakcyjny wizualnie i jest to dla Ciebie bardzo ważne. Proste.

I tak i nie. Tu chodzi bardziej o dotyk. A przez to ktoś się id razu robi wizualnie atrakcyjnie, ale dla mnie. Ale zdarzali mi się, że na sam widok, a co dopiero dotyk, nogi mi się same uginały. Podczas gdy moje koleżanki uważały faceta ( tylko wizualnie) za średnio przeciętnego. Z resztą po latach widzę pi zdjęciach, że jeśli chodzi tylko o gmwyglad,to byli bardzo srednu ale dla mnie najpiękniejsi. Może to feromony?

No, ale Ty robisz jakieś testy dotykowe facetów ? big_smile Zresztą naprawdę to kwestia indywidualna i nie ma się co porównywać z innymi. Nie każdemu się każdy podoba. Są co prawda tacy co podobają się większej liczbie osób i tacy co mniejszej. Ale generalnie nie ma kogoś takiego, kto podobałby się każdemu. Po co to analizujesz ? Ty masz tak, a nie inaczej i koniec. Szukaj tak jak Ci pasuje, a nie tak jak Ci ktoś inny mówi.

86

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:
Misinx napisał/a:

Ja bym tego nie odbierał jako błędów, bo takie sytuacje się zdarzają, że z koleżeństwa też są udane związki, z udanym seksem itd. Po prostu w tych przypadkach to nie było to i tyle. W Twoim przypadku już wiesz, że ktoś musi być atrakcyjny wizualnie i jest to dla Ciebie bardzo ważne. Proste.

I tak i nie. Tu chodzi bardziej o dotyk. A przez to ktoś się id razu robi wizualnie atrakcyjnie, ale dla mnie. Ale zdarzali mi się, że na sam widok, a co dopiero dotyk, nogi mi się same uginały. Podczas gdy moje koleżanki uważały faceta ( tylko wizualnie) za średnio przeciętnego. Z resztą po latach widzę pi zdjęciach, że jeśli chodzi tylko o gmwyglad,to byli bardzo srednu ale dla mnie najpiękniejsi. Może to feromony?

No, ale Ty robisz jakieś testy dotykowe facetów ? big_smile Zresztą naprawdę to kwestia indywidualna i nie ma się co porównywać z innymi. Nie każdemu się każdy podoba. Są co prawda tacy co podobają się większej liczbie osób i tacy co mniejszej. Ale generalnie nie ma kogoś takiego, kto podobałby się każdemu. Po co to analizujesz ? Ty masz tak, a nie inaczej i koniec. Szukaj tak jak Ci pasuje, a nie tak jak Ci ktoś inny mówi.

Nie ja nie robię testów big_smile

Tylko, wiesz, faceci zazwyczaj dotykają (nie każdy, przecież nie maca Cię pan w sklepie, sąsiad czy taksówkarz big_smile), ale wiesz, tak jak się z kimś spotykasz, czy widujesz przypadkiem i rozmawiasz. I to tak jest, ze jeden muśnie Cię lekko ręką (nic zdrożnego, po dłoni, albo dotknie w ramię) a Ty płoniesz, albo przy takim samym dotyku od innej osoby - jest to niemiłe, nie robi nic  a nic wrażenia a nawet wzbudza odraze big_smile

87

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
rossanka napisał/a:
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:

I tak i nie. Tu chodzi bardziej o dotyk. A przez to ktoś się id razu robi wizualnie atrakcyjnie, ale dla mnie. Ale zdarzali mi się, że na sam widok, a co dopiero dotyk, nogi mi się same uginały. Podczas gdy moje koleżanki uważały faceta ( tylko wizualnie) za średnio przeciętnego. Z resztą po latach widzę pi zdjęciach, że jeśli chodzi tylko o gmwyglad,to byli bardzo srednu ale dla mnie najpiękniejsi. Może to feromony?

No, ale Ty robisz jakieś testy dotykowe facetów ? big_smile Zresztą naprawdę to kwestia indywidualna i nie ma się co porównywać z innymi. Nie każdemu się każdy podoba. Są co prawda tacy co podobają się większej liczbie osób i tacy co mniejszej. Ale generalnie nie ma kogoś takiego, kto podobałby się każdemu. Po co to analizujesz ? Ty masz tak, a nie inaczej i koniec. Szukaj tak jak Ci pasuje, a nie tak jak Ci ktoś inny mówi.

Nie ja nie robię testów big_smile

Tylko, wiesz, faceci zazwyczaj dotykają (nie każdy, przecież nie maca Cię pan w sklepie, sąsiad czy taksówkarz big_smile), ale wiesz, tak jak się z kimś spotykasz, czy widujesz przypadkiem i rozmawiasz. I to tak jest, ze jeden muśnie Cię lekko ręką (nic zdrożnego, po dłoni, albo dotknie w ramię) a Ty płoniesz, albo przy takim samym dotyku od innej osoby - jest to niemiłe, nie robi nic  a nic wrażenia a nawet wzbudza odraze big_smile

Wierzę na słowo. Nigdy mnie nikt nie dotknął tak, że płonąłem big_smile

88

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:
Misinx napisał/a:

No, ale Ty robisz jakieś testy dotykowe facetów ? big_smile Zresztą naprawdę to kwestia indywidualna i nie ma się co porównywać z innymi. Nie każdemu się każdy podoba. Są co prawda tacy co podobają się większej liczbie osób i tacy co mniejszej. Ale generalnie nie ma kogoś takiego, kto podobałby się każdemu. Po co to analizujesz ? Ty masz tak, a nie inaczej i koniec. Szukaj tak jak Ci pasuje, a nie tak jak Ci ktoś inny mówi.

Nie ja nie robię testów big_smile

Tylko, wiesz, faceci zazwyczaj dotykają (nie każdy, przecież nie maca Cię pan w sklepie, sąsiad czy taksówkarz big_smile), ale wiesz, tak jak się z kimś spotykasz, czy widujesz przypadkiem i rozmawiasz. I to tak jest, ze jeden muśnie Cię lekko ręką (nic zdrożnego, po dłoni, albo dotknie w ramię) a Ty płoniesz, albo przy takim samym dotyku od innej osoby - jest to niemiłe, nie robi nic  a nic wrażenia a nawet wzbudza odraze big_smile

Wierzę na słowo. Nigdy mnie nikt nie dotknął tak, że płonąłem big_smile

Jak to jest możliwe?

89

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?

Gdyby któryś z nich poruszył by Twoje serce, chciałabyś się częściej spotykać rozmawiać nie mogłabyś przestać o nim myśleć, to nie musiałabyś zadawać pytania na forum, którego wybrać. Ja odpowiem Ci, że z tym dwóch to żadnego. Jak pojawi się ten właściwy, to będziesz wiedziała od razu, bez potrzeby analizy jego statusu społecznego i majątkowego. Chyba, że szukasz kandydata do zamążpójścia z rozsądku, to już wówczas sama musisz określić swoje priorytety dla kandydata, bo każdy ma inne.

90

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
rossanka napisał/a:
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:

Nie ja nie robię testów big_smile

Tylko, wiesz, faceci zazwyczaj dotykają (nie każdy, przecież nie maca Cię pan w sklepie, sąsiad czy taksówkarz big_smile), ale wiesz, tak jak się z kimś spotykasz, czy widujesz przypadkiem i rozmawiasz. I to tak jest, ze jeden muśnie Cię lekko ręką (nic zdrożnego, po dłoni, albo dotknie w ramię) a Ty płoniesz, albo przy takim samym dotyku od innej osoby - jest to niemiłe, nie robi nic  a nic wrażenia a nawet wzbudza odraze big_smile

Wierzę na słowo. Nigdy mnie nikt nie dotknął tak, że płonąłem big_smile

Jak to jest możliwe?

Jestem ognioodporny big_smile

91

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
Roxann napisał/a:

Witold, sam już się gubisz w tym co piszesz. W sąsiednim wątku namawiałeś faceta by absolutnie nie rezygnował z wymagań jakim jest choćby uroda potencjalnej partnerki. Dlaczego więc kobieta ma rezygnować z wymagań jakim jest stan majątkowy kandydata? O ile w wieku 20 lat trudno od kogoś oczekiwać nie wiadomo czego, tak jeśli mowa o 40-stolatkach to te kwestie mogą świadczyć o zwykłej życiowej zaradności.

Ty zupełnie mieszasz wątki. To są zupełnie inne sytuacje. W tamtej autor nawet nie wyszedł z domu bo sobie przygotowywał strategiczny plan zagadania do kobiety. Tam autor miał swoje wymagania, ale jeszcze nikogo nie poznał, więc ciężko porównać te dwie sytuacje. Tu jest zupełnie inna sytuacja, bo autorka poznała już facetów, ma swoje wymagania - fajnie. Tylko że ona tych facetów traktuje jak towar w sklepie, porównuje ceny i marki pomimo iż tak naprawdę żaden jej się nie spodobał. Moim zdaniem najpierw powinno iść jakieś uczucie, fascynacja drugą osobą, a dopiero potem weryfikacja wymagań. Tu nic takiego nie miało miejsca. Faceci jej się nie podobają, stąd to wyliczanie. Gdyby któryś się spodobał to tematu by nie było. Autorka widać innych opcji nie ma, więc traktuje ich jak kandydatów rezerwowych. Ja proponuję ich wsadzić do klatki i niech się biją. Który wygra ten zasłużył na bycie z autorką.

Roxann napisał/a:

PS. Dbanie o urodę też kosztuje i to nie mało. I nie mówię tu nawet o jakichś zabiegach, ale choćby zwykły fryzjer, kosmetyczka, dobre kosmetyki, ciuchy, buty, torebki... tak wiem, że lubicie/wolicie kobiety naturalne ale nawet te "piękne z natury" potrzebują takich rzeczy by dobrze wyglądać. wink

No i co to ma do rzeczy? Facet ma jej niby te rzeczy kupować czy jak? Ma fundować, żeby ona wyglądała? Jesteś chyba mocno nie na czasie.
Teraz jest epoka potężnych, silnych kobiet. Zaradnych samotnych matek, singielek, bizneswoman, korpo-karierowiczek, które nie chcą żerować na facecie. One mają przecież swoje biznesy i swoje pieniądze, same się utrzymują i nie chcą, żeby facet je sponsorował. Jedynie jeśli chodzi o randki to facet ma zabierać i stawiać "bo tak", 50/50 to oznaka sknerstwa i chamsta, ale w związku każdy sam siebie utrzymuje i kazdy finansowo dba o swój nos, dopóki nie pojawią się dziecioki.

R_ita napisał/a:

Roxann, wydaje mi się, że Panów typu Witold dających mężczyznom prawo do oczekiwań (np. urodowych) ale burzących się, że oczekiwania mają także kobiety (choćby w kwestii zaradności, gwarantującej jakieś tam bezpieczeństwo) to jednak nie jest jakaś reguła. Przynajmniej bardzo chcę tak myśleć, albo osobiście po prostu nie znam takich. Wszystkie relacje międzyludzkie, a już szczególnie damsko męskie bazują na zasadzie jakiejś wymiany, bez różnicy jak głośno będziemy temu zaprzeczać. Przykłady opisywane przez Rossankę osobiście mnie bawią, bo takie larum podnoszą zazwyczaj zakompleksione osoby, takie którym nie dogodzi i które przyczepią się dla samego przyczepienia. A, że innym zawsze wydaje się, że wiedzą o nas i naszym życiu wszystko najlepiej i najlepiej wiedzą co dla nas dobre to wiesz wink

Na zasadzie wymiany to funkcjonuje prostytucja, a nie związek. W związku teoretycznie nie powinno być "ja ci dałem to, to teraz ty mi za to zapłać", no ale jak widać nie każdy ma takie podejście. Zresztą mnóstwo o bezinteresowności w związku mówiły tutaj kobietki - oczywiście jeśli chodzi o faceta to ma być bezinteresowny i inwestować w partnerkę. Natomiast gdy kobieta ma dać coś od siebie to zawsze jest sprawdzenie, czy facet jej "odda", odwdzięczy się lub czy będzie jej się to opłacać.

Jasminn napisał/a:

Gdyby któryś z nich poruszył by Twoje serce, chciałabyś się częściej spotykać rozmawiać nie mogłabyś przestać o nim myśleć, to nie musiałabyś zadawać pytania na forum, którego wybrać. Ja odpowiem Ci, że z tym dwóch to żadnego. Jak pojawi się ten właściwy, to będziesz wiedziała od razu, bez potrzeby analizy jego statusu społecznego i majątkowego. Chyba, że szukasz kandydata do zamążpójścia z rozsądku, to już wówczas sama musisz określić swoje priorytety dla kandydata, bo każdy ma inne.


O to to to. Najpierw chemia, a dopiero potem chłodne weryfikowanie "wymagań". Tutaj od razu jest etap drugi, a nie ma żadnego polotu. Żaden się nie podoba. Nie ważne którego wybierze, pomęczy się z wybrankiem rok, dwa i związek się rozleci. Oni wyczują to, że jej się nie podobają. Nie jestesmy naiwni.

92 Ostatnio edytowany przez Britan (2021-04-27 21:08:02)

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
Jasminn napisał/a:

Gdyby któryś z nich poruszył by Twoje serce, chciałabyś się częściej spotykać rozmawiać nie mogłabyś przestać o nim myśleć, to nie musiałabyś zadawać pytania na forum, którego wybrać. Ja odpowiem Ci, że z tym dwóch to żadnego. .

Plus jeden.

Swoją drogą wierzycie w coś takiego, że można kochać miłością partnerską dwie osoby? Płeć obojętna.

93

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
Ela210 napisał/a:

Ale to jest co innego. Bo nie sądzę  by replikowala się sama skłonność do alkoholizmu czy jakiś schematów ucieczkowych.  To już indywidualna cecha.
Nawet nie wiem czy jest jakiś schemat co do alkoholika w domu.
Może w przypadku Dda trzeba taki wzór rodzinny budować na nowo?
I czy nie jest tak że gdyby nie alkohol te rodziny byłyby udane?  Tu nie wiem.
Wiem natomiast że jak trafia się osoby które będą  oczekiwać niekompatybilnych rzeczy to będzie się sypać  powoli albo szybko.

Zależy jak zdefiniujemy „schemat”. Jeśli przyjąć, że są to wzorce kształtujące się w okresie dzieciństwa w wyniku doświadczeń z ważnymi osobami, to wówczas wywierają one wpływ na całe nasze późniejsze życie i wszystko jedno czy są to nadmierne wymagania, nadmierna troska, chłód emocjonalny czy zaniedbywanie z przemocą i alkoholem w tle. Stają się one filtrem, przez które patrzy się na świat, jak się myśli, czuje i zachowuje. Ciągnie nas do tego, co jest znajome, bo znajome to bezpieczne. Że przytoczę freudowski przymus powtarzania ;-)
Sęk w tym, że nie wszyscy wchodzą gładko w schematy. Tylko część podporządkowuje się, inni - unikają, a jeszcze inni - kontratakują schemat, ale i tak dopóki się tego nie prześwietli światlem świadomości, to ląduje się w tym samym miejscu.

94 Ostatnio edytowany przez Jasminn (2021-04-28 03:24:05)

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
Britan napisał/a:
Jasminn napisał/a:

Gdyby któryś z nich poruszył by Twoje serce, chciałabyś się częściej spotykać rozmawiać nie mogłabyś przestać o nim myśleć, to nie musiałabyś zadawać pytania na forum, którego wybrać. Ja odpowiem Ci, że z tych dwóch to żadnego. .

Plus jeden.

Swoją drogą wierzycie w coś takiego, że można kochać miłością partnerską dwie osoby? Płeć obojętna.


Ja osobiście nie wierzę, w to że można miłością partnerską kochać dwie osoby równocześnie.
Natomiast usłyszałam kiedyś taką tezę, że można, tylko każdą z tych osób kocha się za coś innego. Tylko należy się zastanowić czy wówczas mówimy o miłości, bo przecież w miłości kochamy za nic, a jednocześnie kochamy wszystko w tej osobie - nawet wady.

95

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
Ela210 napisał/a:

...A o kawalerce nie pisalysmy ze to za maly majatek i MA miec teraz wielki by dostapic  zaszczytu związku z kobietą, ale pod kątem planów życiowych bo on kawalerki nie ma a o swoich planach mówił. Jeśli widzisz różnicę.

Zapytam: on ma żonę? Nażeczoną? Dziewczynę? Nie, on był na randce...
Otóż drogie Panie, kawalerka to plan tego pana jako singla, bez związku i pewnie bez jego perspektyw...
Ale zdradzę Wam sekret: kiedy ten pan będzie miał realny, pewny związek - może zmienić plany! Serio... Może je dostosować do nowej sytuacji...
A Wy próbujecie jego podejście ocenić po tym że jako singiel nie myśli o mieszkaniu dla rodziny...

96

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
Airuf napisał/a:
Ela210 napisał/a:

...A o kawalerce nie pisalysmy ze to za maly majatek i MA miec teraz wielki by dostapic  zaszczytu związku z kobietą, ale pod kątem planów życiowych bo on kawalerki nie ma a o swoich planach mówił. Jeśli widzisz różnicę.

Zapytam: on ma żonę? Nażeczoną? Dziewczynę? Nie, on był na randce...
Otóż drogie Panie, kawalerka to plan tego pana jako singla, bez związku i pewnie bez jego perspektyw...
Ale zdradzę Wam sekret: kiedy ten pan będzie miał realny, pewny związek - może zmienić plany! Serio... Może je dostosować do nowej sytuacji...
A Wy próbujecie jego podejście ocenić po tym że jako singiel nie myśli o mieszkaniu dla rodziny...

Airuf..mogę  pójść na randkę  z facetem i opowiadać mu o planach życiowych na szalone przygody  i poligamiczne życie.
Ale nie powinien brać tego pod uwagę  bo mogę  zmienić zdanie zdradzę Ci tajemnicę  i być wierną  żoną  i urodzić mu trójkę dzieci.
Niech no on się tylko postara.
Takie jest Twoje myślenie..

97 Ostatnio edytowany przez Airuf (2021-04-28 08:16:11)

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
Ela210 napisał/a:
Airuf napisał/a:
Ela210 napisał/a:

...A o kawalerce nie pisalysmy ze to za maly majatek i MA miec teraz wielki by dostapic  zaszczytu związku z kobietą, ale pod kątem planów życiowych bo on kawalerki nie ma a o swoich planach mówił. Jeśli widzisz różnicę.

Zapytam: on ma żonę? Nażeczoną? Dziewczynę? Nie, on był na randce...
Otóż drogie Panie, kawalerka to plan tego pana jako singla, bez związku i pewnie bez jego perspektyw...
Ale zdradzę Wam sekret: kiedy ten pan będzie miał realny, pewny związek - może zmienić plany! Serio... Może je dostosować do nowej sytuacji...
A Wy próbujecie jego podejście ocenić po tym że jako singiel nie myśli o mieszkaniu dla rodziny...

Airuf..mogę  pójść na randkę  z facetem i opowiadać mu o planach życiowych na szalone przygody  i poligamiczne życie.
Ale nie powinien brać tego pod uwagę  bo mogę  zmienić zdanie zdradzę Ci tajemnicę  i być wierną  żoną  i urodzić mu trójkę dzieci.
Niech no on się tylko postara.
Takie jest Twoje myślenie..

Serio, nie widzisz różnicy między:
"Nie interesują mnie stałe związki" a "jakiś czas temu pomyślałem że kupię kawalerkę"?
To jest zakup, nie sposób życia, nie niezmienialny plan na jego przyszłość.
Po prostu zaplanował kupić mieszkanie dostosowane do jego bieżący potrzeb. Nie deklaracja. Zwykły zakup nie determinujący przyszłości... W sumie to tylko plan zakupu...

98

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
Airuf napisał/a:
Ela210 napisał/a:

...A o kawalerce nie pisalysmy ze to za maly majatek i MA miec teraz wielki by dostapic  zaszczytu związku z kobietą, ale pod kątem planów życiowych bo on kawalerki nie ma a o swoich planach mówił. Jeśli widzisz różnicę.

Zapytam: on ma żonę? Nażeczoną? Dziewczynę? Nie, on był na randce...
Otóż drogie Panie, kawalerka to plan tego pana jako singla, bez związku i pewnie bez jego perspektyw...
Ale zdradzę Wam sekret: kiedy ten pan będzie miał realny, pewny związek - może zmienić plany! Serio... Może je dostosować do nowej sytuacji...
A Wy próbujecie jego podejście ocenić po tym że jako singiel nie myśli o mieszkaniu dla rodziny...


Jest takie powiedzenie „mierzyć siły na zamiary” :-)
Czy chodzi o to, żeby nie przeszarżować i dostosować zamiary do możliwości, czy jednak bardziej ambitnie, czyli siły do zamiarów.
Może Airuf jesteś z opcji pierwszej, a Ela z opcji drugiej po prostu ;-)

99 Ostatnio edytowany przez Misinx (2021-04-28 09:40:21)

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
MagdaLena1111 napisał/a:
Airuf napisał/a:
Ela210 napisał/a:

...A o kawalerce nie pisalysmy ze to za maly majatek i MA miec teraz wielki by dostapic  zaszczytu związku z kobietą, ale pod kątem planów życiowych bo on kawalerki nie ma a o swoich planach mówił. Jeśli widzisz różnicę.

Zapytam: on ma żonę? Nażeczoną? Dziewczynę? Nie, on był na randce...
Otóż drogie Panie, kawalerka to plan tego pana jako singla, bez związku i pewnie bez jego perspektyw...
Ale zdradzę Wam sekret: kiedy ten pan będzie miał realny, pewny związek - może zmienić plany! Serio... Może je dostosować do nowej sytuacji...
A Wy próbujecie jego podejście ocenić po tym że jako singiel nie myśli o mieszkaniu dla rodziny...


Jest takie powiedzenie „mierzyć siły na zamiary” :-)
Czy chodzi o to, żeby nie przeszarżować i dostosować zamiary do możliwości, czy jednak bardziej ambitnie, czyli siły do zamiarów.
Może Airuf jesteś z opcji pierwszej, a Ela z opcji drugiej po prostu ;-)

W czym problem ? Bo ja nie bardzo rozumiem. Kawalerkę zawsze można zamienić na większe mieszkanie. Ja za kawalerskiego życia miałem małe mieszkanie, pokój z kuchnią. Kiedy postanowiłem się związać to sprzedałem to mieszkanie, wziąłem kredyt i kupiłem większe. W czym problem ? Co dziwnego w tym, że facet planuje kupić kawalerkę ? Widocznie z jednej pensji na tyle go stać. Biorąc pod uwagę ceny mieszkań w tym kraju, to i tak dobrze. Kiedy się z kimś zwiąże to z dwóch pensji można pomyśleć o większym mieszkaniu. A może mu się trafi kobieta, która też ma mieszkanie i wtedy są jeszcze inne możliwości ?

100

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
Witold12 napisał/a:
Roxann napisał/a:

PS. Dbanie o urodę też kosztuje i to nie mało. I nie mówię tu nawet o jakichś zabiegach, ale choćby zwykły fryzjer, kosmetyczka, dobre kosmetyki, ciuchy, buty, torebki... tak wiem, że lubicie/wolicie kobiety naturalne ale nawet te "piękne z natury" potrzebują takich rzeczy by dobrze wyglądać. wink

No i co to ma do rzeczy? Facet ma jej niby te rzeczy kupować czy jak? Ma fundować, żeby ona wyglądała? Jesteś chyba mocno nie na czasie.
Teraz jest epoka potężnych, silnych kobiet. Zaradnych samotnych matek, singielek, bizneswoman, korpo-karierowiczek, które nie chcą żerować na facecie. One mają przecież swoje biznesy i swoje pieniądze, same się utrzymują i nie chcą, żeby facet je sponsorował. Jedynie jeśli chodzi o randki to facet ma zabierać i stawiać "bo tak", 50/50 to oznaka sknerstwa i chamsta, ale w związku każdy sam siebie utrzymuje i kazdy finansowo dba o swój nos, dopóki nie pojawią się dziecioki.

Zupełnie nie o to mi chodziło, tylko o wymagania względem kobiet (np. dotyczących urody) w w kontekście dezaprobaty wymagań względem mężczyzn (choćby w kwestiach majątkowych), że wymagając od kobiety pięknego wyglądy pośrednio wymagamy też od niej odpowiedniego statusu materialnego (dbanie o urodę też kosztuje i to nie mało). A nie o to, że ktoś ma im to sponsorować. Wprawdzie zwykło się mówić, że nie ma kobiet brzydkich tylko niezadbane (czyt. niedoinwestowane) ale przecież nikt nie zastanawia się jakby dana kobieta wyglądała za powiedzmy +50 tys., tylko ocenia jej wygląd tu i teraz.

101 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2021-04-28 11:07:10)

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
Misinx napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
Airuf napisał/a:

Zapytam: on ma żonę? Nażeczoną? Dziewczynę? Nie, on był na randce...
Otóż drogie Panie, kawalerka to plan tego pana jako singla, bez związku i pewnie bez jego perspektyw...
Ale zdradzę Wam sekret: kiedy ten pan będzie miał realny, pewny związek - może zmienić plany! Serio... Może je dostosować do nowej sytuacji...
A Wy próbujecie jego podejście ocenić po tym że jako singiel nie myśli o mieszkaniu dla rodziny...


Jest takie powiedzenie „mierzyć siły na zamiary” :-)
Czy chodzi o to, żeby nie przeszarżować i dostosować zamiary do możliwości, czy jednak bardziej ambitnie, czyli siły do zamiarów.
Może Airuf jesteś z opcji pierwszej, a Ela z opcji drugiej po prostu ;-)

W czym problem ? Bo ja nie bardzo rozumiem. Kawalerkę zawsze można zamienić na większe mieszkanie. Ja za kawalerskiego życia miałem małe mieszkanie, pokój z kuchnią. Kiedy postanowiłem się związać to sprzedałem to mieszkanie, wziąłem kredyt i kupiłem większe. W czym problem ? Co dziwnego w tym, że facet planuje kupić kawalerkę ? Widocznie z jednej pensji na tyle go stać. Biorąc pod uwagę ceny mieszkań w tym kraju, to i tak dobrze. Kiedy się z kimś zwiąże to z dwóch pensji można pomyśleć o większym mieszkaniu. A może mu się trafi kobieta, która też ma mieszkanie i wtedy są jeszcze inne możliwości ?

Żebym to ja wiedziała w czym jest problem :-D W tym sęk :-D
Jeden po prostu realizuje swoje zamiary krok po kroku, a ktoś inny rzuca się od razu na „wielkie rzeczy” ;-) wierząc w siebie, swoje możliwości i dobrą gwiazdę. Nie wiem, który scenariusz jest lepszy. Dla każdego coś miłego chyba :-P Ale dziwię się temu napadowi na Elę tylko dlatego, że nie wychwala wariantu asekuracyjnego.

102

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
MagdaLena1111 napisał/a:
Misinx napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Jest takie powiedzenie „mierzyć siły na zamiary” :-)
Czy chodzi o to, żeby nie przeszarżować i dostosować zamiary do możliwości, czy jednak bardziej ambitnie, czyli siły do zamiarów.
Może Airuf jesteś z opcji pierwszej, a Ela z opcji drugiej po prostu ;-)

W czym problem ? Bo ja nie bardzo rozumiem. Kawalerkę zawsze można zamienić na większe mieszkanie. Ja za kawalerskiego życia miałem małe mieszkanie, pokój z kuchnią. Kiedy postanowiłem się związać to sprzedałem to mieszkanie, wziąłem kredyt i kupiłem większe. W czym problem ? Co dziwnego w tym, że facet planuje kupić kawalerkę ? Widocznie z jednej pensji na tyle go stać. Biorąc pod uwagę ceny mieszkań w tym kraju, to i tak dobrze. Kiedy się z kimś zwiąże to z dwóch pensji można pomyśleć o większym mieszkaniu. A może mu się trafi kobieta, która też ma mieszkanie i wtedy są jeszcze inne możliwości ?

Żebym to ja wiedziała w czym jest problem :-D W tym sęk :-D
Jeden po prostu realizuje swoje zamiary krok po kroku, a ktoś inny rzuca się od razu na „wielkie rzeczy” ;-) wierząc w siebie, swoje możliwości i dobrą gwiazdę. Nie wiem, który scenariusz jest lepszy. Dla każdego coś miłego chyba :-P Ale dziwię się temu napadowi na Elę tylko dlatego, że nie wychwala wariantu asekuracyjnego.

Jeden nie wychwala wariantu asekuracyjnego, inny nie wychwala wariantu "zastaw się, a postaw się". Każdy może wychwalać co chce smile

103

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
Airuf napisał/a:
Ela210 napisał/a:

...A o kawalerce nie pisalysmy ze to za maly majatek i MA miec teraz wielki by dostapic  zaszczytu związku z kobietą, ale pod kątem planów życiowych bo on kawalerki nie ma a o swoich planach mówił. Jeśli widzisz różnicę.

Zapytam: on ma żonę? Nażeczoną? Dziewczynę? Nie, on był na randce...
Otóż drogie Panie, kawalerka to plan tego pana jako singla, bez związku i pewnie bez jego perspektyw...
Ale zdradzę Wam sekret: kiedy ten pan będzie miał realny, pewny związek - może zmienić plany! Serio... Może je dostosować do nowej sytuacji...
A Wy próbujecie jego podejście ocenić po tym że jako singiel nie myśli o mieszkaniu dla rodziny...

I poleci w podskokach.
Prawda, sa takie przypadki.

104 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2021-04-28 16:39:35)

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
rossanka napisał/a:
Airuf napisał/a:
Ela210 napisał/a:

...A o kawalerce nie pisalysmy ze to za maly majatek i MA miec teraz wielki by dostapic  zaszczytu związku z kobietą, ale pod kątem planów życiowych bo on kawalerki nie ma a o swoich planach mówił. Jeśli widzisz różnicę.

Zapytam: on ma żonę? Nażeczoną? Dziewczynę? Nie, on był na randce...
Otóż drogie Panie, kawalerka to plan tego pana jako singla, bez związku i pewnie bez jego perspektyw...
Ale zdradzę Wam sekret: kiedy ten pan będzie miał realny, pewny związek - może zmienić plany! Serio... Może je dostosować do nowej sytuacji...
A Wy próbujecie jego podejście ocenić po tym że jako singiel nie myśli o mieszkaniu dla rodziny...

I poleci w podskokach.
Prawda, sa takie przypadki.

To tak, jak z samą niechęcią do ślubu/dzieci : ) Często z facetami jest tak, że kiedy się trafi odpowiednia kobieta, to nagle zmieniają im się potrzeby w tym względzie. Z obserwacji, bardziej można wierzyć kobietom, które twierdzą, że nie chcą tego, niż mężczyznom. Są bardziej ugruntowane w tych przekonaniach.

105 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2021-04-28 16:48:45)

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
Takajedna30 napisał/a:

Cześć:)

Mam taki dylemat. Poznaję różnych mężczyzn (z portalu randkowego). Szukam już takiego, z którym będzie szansa stworzenia naprawdę stałego związku.
Poznałam w ostatnim czasie dwóch mężczyzn, obaj przed 40-stką. Stabilni zawodowo, wykształceni, kawalerowie. Teraz taka norma, że w tym wieku jest się jeszcze singlem, więc to mnie nie dziwi. Sama przekroczyłam 30-stkę.

Dylemat jest taki - jeden z nich mieszka z rodzicami za miastem, ma swoją część domu. A drugi sam mieszka na stancji, ma w planach kupić kawalerkę na kredyt.

Nie zrozumcie mnie proszę źle, nie jestem materialistką. Bardziej chodzi mi o ewentualny dalszy ciąg tych relacji i podejście do życia tych mężczyzn, sposób spędzania czasu. Ten pierwszy, oprócz swojej pracy zawodowej, pomaga jeszcze rodzicom w gospodarstwie. Drugi ma matkę, ale wyprowadził się od niej dawno temu, utrzymuje z nią kontakt.
Obaj mówią, że chcą w przyszłości założyć rodzinę. Ja też. Może nie wyjdzie mi z żadnym z nich, a może z którymś jest szansa.

Nie gram na dwa fronty, więc muszę wybrać, z kim rozwijać znajomość. Póki co były to takie zapoznawcze randki.
Wiem, że ciężko przewidzieć, czy ten pierwszy jest tak mocno przywiązany, że nie wyprowadzi się od rodziców. A drugi może wyjechać z tego miasta, bo nic go tu nie trzyma oprócz pracy....

A Ty kogo wybrałabyś na tym etapie? smile

Ja nie wybrałabym żadnego i wcale nie o etap chodzi. Jeśli zastanawiasz się który lepszy, to naprawdę nie wybrałaś żadnego tylko czekasz aż ktoś, albo los wybierze za ciebie. Strikte: Sama nie potrafisz zdecydować i nie czujesz nic więcej do żadnego niż wstępne, niezobowiązujące zainteresowanie.

Poczekaj na takiego, z którym gotowa będziesz zamieszkać w jaskini, byle z nim smile
O ile nie jesteś materialistką zorientowaną na "sukces" życiowy, poczekaj...

106

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?

Pospotykaj się z każdym z nich jeszcze trochę, nie jest to nic złego - dopiero ich poznajesz i za jakiś czas będziesz mogła cokolwiek zdecydować. Nie musisz chodzić z nimi do łóżka, wręcz bym odradzała - ale czy jest chemia i wzajemny pociąg z którymś - dostrzeżesz. Oni zapewne też widują się z innymi dziewczynami, nie bądź naiwna. smile

107 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-04-28 19:54:16)

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?

Z tego co widzę  to z wieloma osobami mam odmienne spostrzeganie czasu  i przestrzeni.
Ja po prostu z teraźniejszości wnioskuję  o planach na przyszłość.
Tym bardziej że spotkanie autorki było aktem przyszlosciowym który nie wyzwolil w kandydacie chęci zmiany planów
Ja po prostu nie wierzę  że jego olsni w jej sprawie rodzinnie.
Mam pytanie Misinx , o ile pamiętasz.
Czy po poznaniu żony zacząłeś od razu myśleć o sprzedaży kawalerki czy wtedy pojawiły się pomyslybna wydanie kasy na jakieś kawalerskie atrybuty. ?
Bo wg mnie ważne jest to co się dzieje zaraz PO poznaniu tej osoby.
Dla mnie po prostu cały czas rzeczy są w ruchu w jakimś kierunku A nie gdzieś stoją  nawet jak tak wyglądają.
Tzn ja uważam że wszelkie relacje między ludźmi nigdy nie stoją  w miejscu tylko zawsze gdzieś się toczą.

108

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
Jasminn napisał/a:

Ja osobiście nie wierzę, w to że można miłością partnerską kochać dwie osoby równocześnie.
Natomiast usłyszałam kiedyś taką tezę, że można, tylko każdą z tych osób kocha się za coś innego. Tylko należy się zastanowić czy wówczas mówimy o miłości, bo przecież w miłości kochamy za nic, a jednocześnie kochamy wszystko w tej osobie - nawet wady.

Obdarzenie miłością o takim samym charakterze dwóch różnych osób wydaje mi się równie ciekawą  rzeczą, jak zagadnienia dotyczące kota Schrodingera smile Zatem w ujeciu rzeczywistym kot jest albo martwy albo żywy jak również kocha się tą samą miłością jedną osobą albo żadną smile

109

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
bagienni_k napisał/a:
Jasminn napisał/a:

Ja osobiście nie wierzę, w to że można miłością partnerską kochać dwie osoby równocześnie.
Natomiast usłyszałam kiedyś taką tezę, że można, tylko każdą z tych osób kocha się za coś innego. Tylko należy się zastanowić czy wówczas mówimy o miłości, bo przecież w miłości kochamy za nic, a jednocześnie kochamy wszystko w tej osobie - nawet wady.

Obdarzenie miłością o takim samym charakterze dwóch różnych osób wydaje mi się równie ciekawą  rzeczą, jak zagadnienia dotyczące kota Schrodingera smile Zatem w ujeciu rzeczywistym kot jest albo martwy albo żywy jak również kocha się tą samą miłością jedną osobą albo żadną smile


Pamiętaj, że kot ma 9 żywotów więc wszystko jest możliwe i niejednoznaczne.

110

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?

Hmm, już bardziej "zawierzę" mechanice kwantowej niż mitologii egipskiej albo literatury Shakespeare'a smile W każdym razie "kochanie" kogoś więcej za różne cechy też nie kojarzyło mi się z miłością..

111

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
Ela210 napisał/a:

Z tego co widzę  to z wieloma osobami mam odmienne spostrzeganie czasu  i przestrzeni.
Ja po prostu z teraźniejszości wnioskuję  o planach na przyszłość.
Tym bardziej że spotkanie autorki było aktem przyszlosciowym który nie wyzwolil w kandydacie chęci zmiany planów
Ja po prostu nie wierzę  że jego olsni w jej sprawie rodzinnie.
Mam pytanie Misinx , o ile pamiętasz.
Czy po poznaniu żony zacząłeś od razu myśleć o sprzedaży kawalerki czy wtedy pojawiły się pomyslybna wydanie kasy na jakieś kawalerskie atrybuty. ?
Bo wg mnie ważne jest to co się dzieje zaraz PO poznaniu tej osoby.
Dla mnie po prostu cały czas rzeczy są w ruchu w jakimś kierunku A nie gdzieś stoją  nawet jak tak wyglądają.
Tzn ja uważam że wszelkie relacje między ludźmi nigdy nie stoją  w miejscu tylko zawsze gdzieś się toczą.

Odpowiedź jest prosta, zacząłem myśleć o sprzedaży mieszkania. Albo inaczej, zacząłem myśleć nad problemami wynikającymi z tego, że żona mieszkała 150 km ode mnie, że miała dziecko itd. Uznałem, że moje mieszkanie nie nadaje się dla 3 osób i trzeba coś z tym zrobić. Ale ja nie zastrzegam, że moje podejście jest jakieś modelowe. Ja wiem, że mam tak, że w takich sytuacjach wybiegam zbyt mocno do przodu. A to potrafi stanowić pewną udrękę. No, ale taki już jestem.

112

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?

Myślenie do przodu, wybieganie z wieloma rzeczami do przodu Misinxie to nic złego w mojej opinii i spotykam się z tym u większości mężczyzn ale nie tylko u nich. To jakiś tam rodzaj elastyczności, umiejętności reagowania na zmiany ale przede wszystkim odpowiedzialności i przygotowywania gruntu pod określone potrzeby i cele, to jest bardzo ok i dobrze świadczy o człowieku.  Ale podkreślam- w mojej opinii.

113

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
R_ita napisał/a:

Myślenie do przodu, wybieganie z wieloma rzeczami do przodu Misinxie to nic złego w mojej opinii i spotykam się z tym u większości mężczyzn ale nie tylko u nich. To jakiś tam rodzaj elastyczności, umiejętności reagowania na zmiany ale przede wszystkim odpowiedzialności i przygotowywania gruntu pod określone potrzeby i cele, to jest bardzo ok i dobrze świadczy o człowieku.  Ale podkreślam- w mojej opinii.

To nie jest nic złego, owszem. Ale u mnie akurat bywało to naprawdę dręczące, bo to przybierało formę tworzenia w głowie różnych scenariuszy, które stawały się coraz bardziej odstraszające smile

114

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?

Oby tych scenariuszy nie było za dużo smile Planowanie i przewidywanie wydarzeń do przeodu to całkiem niezła "właściwość".

115

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
bagienni_k napisał/a:

Oby tych scenariuszy nie było za dużo smile Planowanie i przewidywanie wydarzeń do przeodu to całkiem niezła "właściwość".

Uwierz mi, że we wszystkim można przesadzać big_smile

116

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?

Dokładnie! smile Dlatego niech żyje stare horacjańskie aurea mediocritas smile

117

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
bagienni_k napisał/a:

Dokładnie! smile Dlatego niech żyje stare horacjańskie aurea mediocritas smile

Nie znam "horacjańskiego" big_smile

118

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?

Mi chodziło o to, czy od razu taka myśl się zakołatała gdy ja poznałeś.
bo moje obserwacje są takie, że o ile u kobiet spostrzeganie męzczyzny moze sie zmieniać, to u męzczyzn następuje dość szybka kategoryzacja i za tym idą myśli i działania.

119

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
Ela210 napisał/a:

Mi chodziło o to, czy od razu taka myśl się zakołatała gdy ja poznałeś.
bo moje obserwacje są takie, że o ile u kobiet spostrzeganie męzczyzny moze sie zmieniać, to u męzczyzn następuje dość szybka kategoryzacja i za tym idą myśli i działania.

No w którym dokładnie momencie się ta myśl pojawiła to ja nie pamiętam, ale na pewno szybko.

120

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
Misinx napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Z tego co widzę  to z wieloma osobami mam odmienne spostrzeganie czasu  i przestrzeni.
Ja po prostu z teraźniejszości wnioskuję  o planach na przyszłość.
Tym bardziej że spotkanie autorki było aktem przyszlosciowym który nie wyzwolil w kandydacie chęci zmiany planów
Ja po prostu nie wierzę  że jego olsni w jej sprawie rodzinnie.
Mam pytanie Misinx , o ile pamiętasz.
Czy po poznaniu żony zacząłeś od razu myśleć o sprzedaży kawalerki czy wtedy pojawiły się pomyslybna wydanie kasy na jakieś kawalerskie atrybuty. ?
Bo wg mnie ważne jest to co się dzieje zaraz PO poznaniu tej osoby.
Dla mnie po prostu cały czas rzeczy są w ruchu w jakimś kierunku A nie gdzieś stoją  nawet jak tak wyglądają.
Tzn ja uważam że wszelkie relacje między ludźmi nigdy nie stoją  w miejscu tylko zawsze gdzieś się toczą.

Odpowiedź jest prosta, zacząłem myśleć o sprzedaży mieszkania. Albo inaczej, zacząłem myśleć nad problemami wynikającymi z tego, że żona mieszkała 150 km ode mnie, że miała dziecko itd. Uznałem, że moje mieszkanie nie nadaje się dla 3 osób i trzeba coś z tym zrobić. Ale ja nie zastrzegam, że moje podejście jest jakieś modelowe. Ja wiem, że mam tak, że w takich sytuacjach wybiegam zbyt mocno do przodu. A to potrafi stanowić pewną udrękę. No, ale taki już jestem.

Dla mnie to normalne. Jakieś wielkie planowanie życia nie ma sensu bo potem wychodzi jak wychodzi, ale pewne plany w danej sytuacji trzeba mieć.

121 Ostatnio edytowany przez SaraS (2021-04-29 15:15:35)

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
Witold12 napisał/a:

Tu jest zupełnie inna sytuacja, bo autorka poznała już facetów, ma swoje wymagania - fajnie. Tylko że ona tych facetów traktuje jak towar w sklepie, porównuje ceny i marki pomimo iż tak naprawdę żaden jej się nie spodobał. Moim zdaniem najpierw powinno iść jakieś uczucie, fascynacja drugą osobą, a dopiero potem weryfikacja wymagań. Tu nic takiego nie miało miejsca. Faceci jej się nie podobają, stąd to wyliczanie. Gdyby któryś się spodobał to tematu by nie było. Autorka widać innych opcji nie ma, więc traktuje ich jak kandydatów rezerwowych. Ja proponuję ich wsadzić do klatki i niech się biją. Który wygra ten zasłużył na bycie z autorką.

Absolutnie się nie zgadzam. Przecież to w ogóle nie ma żadnych zalet, takie podejście. Im szybciej można zweryfikować wymagania, tym lepiej. Najlepiej - jeszcze przed "motylkami", bo te dają skłonność do naginania tych wymagań, w końcu miłość, różowe okulary itd. Załóżmy, że autorka nie byłaby w stanie żyć na wsi. Lepiej, żeby zastanowiła się nad tym teraz i w razie braku porozumienia przypięła znajomości łatkę koniecznego koleżeństwa, a nie - jak proponujesz - czekała z tym, aż się w jakiś sposób zaangażuje, bo to będzie rodziło problemy.

Poza tym przecież to, że się zastanowi nad potencjalnym związkiem, jeszcze tego związku nie tworzy, więc nie wyklucza się tym relacji opartej na uczuciach. Autorka może skreślić z jakiegoś powodu pana X, a zostawić Y, ale to nie znaczy, że od razu z Igrekiem stają się "parą z rozsądku". Po prostu jednego odrzuci, a z drugim sprawdzi, jak się znajomość rozwinie, wiedząc już - na tyle, na ile to możliwe w tak wczesnym etapie - że ogólnie to wszystko jej pasuje, więc gdyby doszły uczucia - można zaczynać związek.

122

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?

Zazwyczaj zanim pojawią się te motylki, to musi nastąpić weryfikacja wymagań...Ale z drugiej strony, gdyby tak było zawsze, to ludzie nie zakochiwaliby się w sobie, pomimo pewnych niedociągnięć czy cech odbiegajacych od ideałów/wymagań.

123

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?

Jasne, ale nie wszystkie wymagania to warunki konieczne. Część jest tylko mile widziana, część ważna, ale jeśli trzeba, to da się żyć bez, część jeszcze jakaś tam. No i nie da się, myślę, sprawdzić wcześniej absolutnie wszystkiego poza tymi koniecznymi, bo te sobie ludzie zazwyczaj dobrze uświadamiają. Chociaż nawet z tymi bywa różnie, bo część może istnieć na zasadzie "wydawało mi się to oczywiste, nie myślałem/myślałam o tym, dopóki nie okazało się, że on/ona ma inaczej". No ale można minimalizować to ryzyko.

124 Ostatnio edytowany przez Takajedna30 (2021-04-29 17:51:28)

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?

Problem się rozwiązał. Zapytałam pierwszego mężczyznę, czy kiedyś planuje wyprowadzkę od rodziców. On na to, że mają tak duży dom i gospodarstwo, że tu nikomu miejsca nie zabraknie. Ja to rozumiem jednoznacznie - nie wyprowadzi się. Z racji złych doświadczeń podjęłam decyzję, iż nigdy nie zamieszkałabym przy teściach, a nawet swoich rodzicach. Owszem, nie można ich zostawić na starość, trzeba odwiedzać, ale marzę o własnej rodzinie i domu, a domy wielopokoleniowe to częste źródło różnych konfliktów. Finansowo we dwoje można dać radę z budową przy ewentualnym dobrowolnym wsparciu od rodziców. Zdarzają się też szantaże od rodziców w stylu "ja Ci zostawię dom, a Ty się mną opiekuj do końca życia i spędzaj ze mną cały wolny czas..."

125

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?

Pomimo, że każdy ma prawo do wyboru i swoich oczekiwań, ale obecnie ma się wrażenie, że czasami ludzie po prostu zabrnęli za daleko, bo im się zwyczajnie za bardzo powodzi. Tym bardziej, jeśli występuje znaczna dysproporcja w oczekiwaniach obu stron.

Tak jak tutaj. Decyzja była akurat do przewidzenia. Nie wiemy, jak wygląda ten cąly dom i gospodarstwo, ale zakładam, że jest tam rzeczywiście dużo miejsca. W każdym razie, na określonej powierzchni(piętrze) mieszka jedno pokolenie a na innym drugie. I co? W dalszym ciągu za mało/za ciasno/za blisko? MOim zdaniem błędem jest zakładanie z góry, że między młodymi a teściami powstaną konflikty, bo może być przecież zupełnie odwrotnie. Od razu trzeba stawiać nową chałupę...
Niewątpliwie przykre doświadczenia mają tutaj duże znaczenie.

No cóż, niech każdy postępuje według swojego uznania, byle tylko nie zrzucać pewncyh spraw całkowicie na jedną stronę.

126 Ostatnio edytowany przez SaraS (2021-04-29 19:15:02)

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?

Bagienni_k, czyli lepiej sprawdzić na sobie, czy pojawią się konflikty i wtedy się wyprowadzać, jak już nie można na siebie patrzeć? tongue Nie lepiej od razu osobno i zachować fajne relacje z rodzicami/teściami?

I przecież, na litość, to nie chodzi tylko o przestrzeń! Prywatność, decyzyjność, niezależność i wiele innych. Rodzice mojego partnera mają duży dom, teraz właściwie 1,5 piętra stoi puste, a i tak nigdy bym tam nie zamieszkała, mimo że ich bardzo lubię. Wolałabym do końca życia gnieść się w kawalerce czy innej klitce, ale tylko naszej kawalerce, w której tylko nasze zdanie się liczy i w której w dowolnym momencie robię to, co chcę; niezależnie od tego, czy to wymiana firanek, czy generalny remont. Teściowie mogliby być super, ale to wciąż byłby dom super teściów, a nie autorki.

Takajedna30, moim zdaniem bardzo rozsądna decyzja. smile Owszem, domy wielopokoleniowe to częste źródło konfliktów i to nawet w najbardziej przyjaźnie nastawionych do siebie rodzinach. A nawet jeśli jakimś cudem konfliktów nie ma, to nigdy nie będzie takiej swobody jak na swoim.

127 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-04-29 19:42:05)

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?

Takie podejście z czegoś się bierze. Z czego? Z historii o wiecznie ingerujących i wtrącających się teściach, dyktujących dzieciom, jak mają żyć. Tylko czy to jest reguła?  Czy to rozsądne zakladać z góry, żę się o coś pospinasz z teściami? Poza tym fizycznie osobne piętro/pomieszczenie to osobne miejsce i inna sytuacja, jak mieszkjanie na jednym kawałku kilku pokoleń. Jeśli na początku wszystko jest OK, i teściowie nie wpychają nosa w nieswoje sprawy, to przecież młodzi sami o sobie decydują i sa niezależni. Chyba, że wcześniej zdąży się poznać ich na tyle, że istnieje racjonalny powód do przeprowadzki.
Widzę po prostu, jak teraz to wygląda a jak jeszcze pare lat temu, gdzie normą były domy wielopokoleniowe a ludzie woleli oszczędzać na inne potrzeby, niż stawianie nowego domu. Poza tym z czasem nieraz przychodzi decyzja, że jednak warto zmienić plany. Ciężko przewidzień pewne rzeczy tak bardzo do przodu.

128

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
bagienni_k napisał/a:

Widzę po prostu, jak teraz to wygląda a jak jeszcze pare lat temu, gdzie normą były domy wielopokoleniowe a ludzie woleli oszczędzać na inne potrzeby, niż stawianie nowego domu. Poza tym z czasem nieraz przychodzi decyzja, że jednak warto zmienić plany. Ciężko przewidzień pewne rzeczy tak bardzo do przodu.

Takie zmiany społeczne rzadko są radykalne i z dnia na dzień, zachodzą nierówno w różnych warstwach. Ale Bagienniku! To się wszystko ściśle wiążę z sytuacją ekonomiczną przecie. Czeka nas największa od stu lat recesja, a więc? Teraz pragniemy nie tylko partnerskich relacji ale też niezależności i "każdy sobie", ale za chwilę zacznie się okazywać, że jednak potrzeba rodzinnej solidarności by w ogóle przetrwać i wszyscy sobie przypomną nie tylko o autorytecie starszych. Życie.

Autorko- osobiście też uważam, że to dobra decyzja, jeśli się w takim układzie nie widzisz. Masz prawo.

129

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?
bagienni_k napisał/a:

Pomimo, że każdy ma prawo do wyboru i swoich oczekiwań, ale obecnie ma się wrażenie, że czasami ludzie po prostu zabrnęli za daleko, bo im się zwyczajnie za bardzo powodzi. Tym bardziej, jeśli występuje znaczna dysproporcja w oczekiwaniach obu stron.

Tak jak tutaj. Decyzja była akurat do przewidzenia. Nie wiemy, jak wygląda ten cąly dom i gospodarstwo, ale zakładam, że jest tam rzeczywiście dużo miejsca. W każdym razie, na określonej powierzchni(piętrze) mieszka jedno pokolenie a na innym drugie. I co? W dalszym ciągu za mało/za ciasno/za blisko? MOim zdaniem błędem jest zakładanie z góry, że między młodymi a teściami powstaną konflikty, bo może być przecież zupełnie odwrotnie. Od razu trzeba stawiać nową chałupę...
Niewątpliwie przykre doświadczenia mają tutaj duże znaczenie.

No cóż, niech każdy postępuje według swojego uznania, byle tylko nie zrzucać pewncyh spraw całkowicie na jedną stronę.

Jak to mówią moje zamężne koleżanki i żonaci faceci" lepiej mieć ciasne ale wlasne".
Dla mnie facet, który nie chce się przeprowadzić od rodziców, odpada ( mówię z doświadczenia).
Autorko, ale w sumie podziwiam za kalkulację, ja zwykle patrzę,czy mam po prostu ochotę przebywać z tą osobą, czy nie mogę się doczekać na kolejne spotkanie, czy te spotkania są takie ns siłę. Nic nie kalkuluje, z wyjątkiem tego, że idzucilabym tych, którzy jak mówię nie chcą się wyprowadzić od rodzicow( tak tak, na pewno powód taki, że rodzice niedolezni i trzeba im pomagac), odrzucam od razu żonatych, oraz jakichś pijaków osiedlowych, albo jak wiem, że facet siedział za pobicie żony, czy kradzieże, oszustwa. Tu przyznaje, trzeba przekalkulować i odrzucić te przypadki.

130 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-04-29 20:21:41)

Odp: Którego mężczyznę wybrałabyś?

Po pierwsze nie mówimy tu o tym samym mieszkaniu, ale osobnym piętrze, zatem i tak bezpośrednio ludzie sobie w drogę nie wchodzą. Po drugie, jeśli wcześniej nie ma sygnałów, mówiących, że przyszli teściowie mogą okazac się "wredni", to nie widzę powodu, aby zakladać, że potem wszsytko się posypie. Wybór pierwszego rozwiązania między gnieceniem się w ciasnej kawalerce (jeszcze z dzieckiem)a przestronnym piętrem w domu rodzinnym wydaje mi się dziwny.

Poza tym mówienie, że się ktoś nigdy nie wyprowadzi też traktowałbym z dystansem. Sytuacja  życiowa, priorytety, warunki i finanse się zmieniają, z czasem można i zdanie zmienić( jak zreszta ludzie zmieniają w wielu kwestiach).

Posty [ 66 do 130 z 194 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Którego mężczyznę wybrałabyś?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024