Roxann napisał/a:Witold, sam już się gubisz w tym co piszesz. W sąsiednim wątku namawiałeś faceta by absolutnie nie rezygnował z wymagań jakim jest choćby uroda potencjalnej partnerki. Dlaczego więc kobieta ma rezygnować z wymagań jakim jest stan majątkowy kandydata? O ile w wieku 20 lat trudno od kogoś oczekiwać nie wiadomo czego, tak jeśli mowa o 40-stolatkach to te kwestie mogą świadczyć o zwykłej życiowej zaradności.
Ty zupełnie mieszasz wątki. To są zupełnie inne sytuacje. W tamtej autor nawet nie wyszedł z domu bo sobie przygotowywał strategiczny plan zagadania do kobiety. Tam autor miał swoje wymagania, ale jeszcze nikogo nie poznał, więc ciężko porównać te dwie sytuacje. Tu jest zupełnie inna sytuacja, bo autorka poznała już facetów, ma swoje wymagania - fajnie. Tylko że ona tych facetów traktuje jak towar w sklepie, porównuje ceny i marki pomimo iż tak naprawdę żaden jej się nie spodobał. Moim zdaniem najpierw powinno iść jakieś uczucie, fascynacja drugą osobą, a dopiero potem weryfikacja wymagań. Tu nic takiego nie miało miejsca. Faceci jej się nie podobają, stąd to wyliczanie. Gdyby któryś się spodobał to tematu by nie było. Autorka widać innych opcji nie ma, więc traktuje ich jak kandydatów rezerwowych. Ja proponuję ich wsadzić do klatki i niech się biją. Który wygra ten zasłużył na bycie z autorką.
Roxann napisał/a:PS. Dbanie o urodę też kosztuje i to nie mało. I nie mówię tu nawet o jakichś zabiegach, ale choćby zwykły fryzjer, kosmetyczka, dobre kosmetyki, ciuchy, buty, torebki... tak wiem, że lubicie/wolicie kobiety naturalne ale nawet te "piękne z natury" potrzebują takich rzeczy by dobrze wyglądać. 
No i co to ma do rzeczy? Facet ma jej niby te rzeczy kupować czy jak? Ma fundować, żeby ona wyglądała? Jesteś chyba mocno nie na czasie.
Teraz jest epoka potężnych, silnych kobiet. Zaradnych samotnych matek, singielek, bizneswoman, korpo-karierowiczek, które nie chcą żerować na facecie. One mają przecież swoje biznesy i swoje pieniądze, same się utrzymują i nie chcą, żeby facet je sponsorował. Jedynie jeśli chodzi o randki to facet ma zabierać i stawiać "bo tak", 50/50 to oznaka sknerstwa i chamsta, ale w związku każdy sam siebie utrzymuje i kazdy finansowo dba o swój nos, dopóki nie pojawią się dziecioki.
R_ita napisał/a:Roxann, wydaje mi się, że Panów typu Witold dających mężczyznom prawo do oczekiwań (np. urodowych) ale burzących się, że oczekiwania mają także kobiety (choćby w kwestii zaradności, gwarantującej jakieś tam bezpieczeństwo) to jednak nie jest jakaś reguła. Przynajmniej bardzo chcę tak myśleć, albo osobiście po prostu nie znam takich. Wszystkie relacje międzyludzkie, a już szczególnie damsko męskie bazują na zasadzie jakiejś wymiany, bez różnicy jak głośno będziemy temu zaprzeczać. Przykłady opisywane przez Rossankę osobiście mnie bawią, bo takie larum podnoszą zazwyczaj zakompleksione osoby, takie którym nie dogodzi i które przyczepią się dla samego przyczepienia. A, że innym zawsze wydaje się, że wiedzą o nas i naszym życiu wszystko najlepiej i najlepiej wiedzą co dla nas dobre to wiesz 
Na zasadzie wymiany to funkcjonuje prostytucja, a nie związek. W związku teoretycznie nie powinno być "ja ci dałem to, to teraz ty mi za to zapłać", no ale jak widać nie każdy ma takie podejście. Zresztą mnóstwo o bezinteresowności w związku mówiły tutaj kobietki - oczywiście jeśli chodzi o faceta to ma być bezinteresowny i inwestować w partnerkę. Natomiast gdy kobieta ma dać coś od siebie to zawsze jest sprawdzenie, czy facet jej "odda", odwdzięczy się lub czy będzie jej się to opłacać.
Jasminn napisał/a:Gdyby któryś z nich poruszył by Twoje serce, chciałabyś się częściej spotykać rozmawiać nie mogłabyś przestać o nim myśleć, to nie musiałabyś zadawać pytania na forum, którego wybrać. Ja odpowiem Ci, że z tym dwóch to żadnego. Jak pojawi się ten właściwy, to będziesz wiedziała od razu, bez potrzeby analizy jego statusu społecznego i majątkowego. Chyba, że szukasz kandydata do zamążpójścia z rozsądku, to już wówczas sama musisz określić swoje priorytety dla kandydata, bo każdy ma inne.
O to to to. Najpierw chemia, a dopiero potem chłodne weryfikowanie "wymagań". Tutaj od razu jest etap drugi, a nie ma żadnego polotu. Żaden się nie podoba. Nie ważne którego wybierze, pomęczy się z wybrankiem rok, dwa i związek się rozleci. Oni wyczują to, że jej się nie podobają. Nie jestesmy naiwni.