Ostatnimi czasy było tutaj bardzo dużo kłótni i niepotrzebnych docinek między mną a niektórymi użytkownikami tego forum.
Jeżeli kogoś uraziłem swoją postawą to przepraszam.
W związku z tym dzisiaj zrobiłem sobie pewnego rodzaju rachunek sumienia.
Przeanalizowałem swoje życie w przeszłości, oszacowałem je w teraźniejszości i dokonałem wyobrażenia sobie jak będzie prawdopodobnie wyglądało w przyszłości.
Doszedłem do wniosków, że każdy człowiek to nic innego jak suma jego wszystkich przeżyć emocjonalnych z przeszłości i do tego suma wszystkich tego typu zdarzeń, które odbędą się w przyszłości.
Te drugie da się zmienić, ukształtować w jakiś sposób ale tych pierwszych już nie.
Uświadomiłem sobie, że tak naprawdę nigdy w życiu nie będę w związku z kobietą. Nigdy to się nie wydarzyło wcześniej i wiem, że to się po prostu nie zmieni.
Są pewne schematy w mojej psychice, których nie da rady w ogóle przeskoczyć, gdyż ukształtowały moją osobę na przestrzeni prawie 3 ostatnich dekad.
Zobaczcie jak ktoś np. był alkoholikiem całe życie i od np. 10 lat w ogóle nie pije nawet grama alkoholu.
Gdyby taki człowiek teraz wziął małego łyczka jakiegoś trunku to z automatu potoczyłby się na samo dno, znowu zacząłby chlać.
Jak to jest możliwe?
Po prostu wiele lat spożywania tych substancji tak ukształtowało jego korę mózgową, że alkoholik pozostaje alkoholikiem do końca swoich dni nawet jak jest trzeźwy.
Tak samo byli narkomani. Nawet jak nie bierze to i tak będzie narkomanem do końca żywota. Tylko, że w stanie spoczynku.
Tak samo działa PTSD u żołnierzy wracających z wojny. Mogą codziennie chodzić na terapię ale i tak każdej nocy będzie śnił im się kolega rozrywany przez rzucony granat.
U mnie także, są pewne uwarunkowania w mojej sferze mózgu, które po prostu uniemożliwiają mi wchodzenie w kontakty koleżeńskie z dziewczynami (co tu dopiero mówić o związkach).
Dlatego najważniejsza zasada - nie mogę się przez to załamywać, tylko muszę szukać substytutów.
Jak w sklepie zabraknie wartościowego jedzenia to przecież człowiek nie położy się na ziemi by umarł z głodu tylko pójdzie nie wiem... Do lasu pozbierać jakieś grzyby, jagody itp.
Dobrze, że to zrozumiałem.