Witam. Mam 7letniego syna którego wychowywałam sama. 3 lata temu poznałam mojego obecnego męża. Zaakceptował syna, on jego też. Mieli dobra relacje, mówi do męża tato. Z biologicznym ojcem nie ma kontaktu. Jednak kiedy urodziła się nasza córka mąż cała miłość przelał na nią. Dla syna jest bardzo surowy, nie okazuje mu miłości, spędza czas jak musi. Często mu dokucza, przedrzeznia. Przez to my się kłócimy, syn też to odreagowuje złym zachowaniem. Jak probime rozmawiać z mężem że tak nie da rady żyć to mówi że jemu jest to obojętne. Czyli nie zależy mu na dobrych relacjach z synem ani ze mną. Nie wiem co mam robić. Myślę żeby się wyprowadzić z synem i zostawic mu córkę bo nie daje już rady tak żyć.
Podobne tematy
Witam. Mam 7letniego syna którego wychowywałam sama. 3 lata temu poznałam mojego obecnego męża. Zaakceptował syna, on jego też. Mieli dobra relacje, mówi do męża tato. Z biologicznym ojcem nie ma kontaktu. Jednak kiedy urodziła się nasza córka mąż cała miłość przelał na nią. Dla syna jest bardzo surowy, nie okazuje mu miłości, spędza czas jak musi. Często mu dokucza, przedrzeznia. Przez to my się kłócimy, syn też to odreagowuje złym zachowaniem. Jak probime rozmawiać z mężem że tak nie da rady żyć to mówi że jemu jest to obojętne. Czyli nie zależy mu na dobrych relacjach z synem ani ze mną. Nie wiem co mam robić. Myślę żeby się wyprowadzić z synem i zostawic mu córkę bo nie daje już rady tak żyć.
Zły tytuł. Powinien brzmieć: Problemy małżeńskie przez męza.
Dlaczego chcesz zostawić mu córkę po wyprowadzce?
A co jest z biologicznym ojcem? Nie chce się zajmować synem? Od urodzenia nie ma go w życiu dziecka?
W teorii dziecko jest ważniejsze niż relacja małżeńska. Ta jest rozerwalna, o tym należy pamiętać.
Z pewnością takie zachowanie nie jest normalne i może zryć głowę chłopakowi i jak nic z tym nie zrobisz to jest to głównie Twoja wina.
Córki mi nie odda, nie chce się szarpać z nim, oczywiście chce mieć z nią kontakt i spotykać nawet codziennie.
ojciec syna ma odebrane prawa rodzicielskie i nie ma z nim kontaktu od 2r.ż.
5 2026-09-18 21:54:15 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-09-18 22:01:17)
W teorii dziecko jest ważniejsze niż relacja małżeńska.
W teorii jest dokladnie odwrotnie.
W praktyce niestety jest czesto jak w Twojej teorii
Abstrahując od tego ze gosciu olewa nie zwiazek tylko nie swojego syna. Co zreszta strasznie slabe jest
Problemy malzenskie nie są przez syna tylko przez męża
sebastiannn napisał/a:W teorii dziecko jest ważniejsze niż relacja małżeńska.
W teorii jest dokladnie odwrotnie.
W praktyce niestety jest czesto jak w Twojej teorii
Spróbuj rozerwać więź rodzinną z dzieckiem - praktycznie nie możliwe, nie licząć naprawdę pojedyńczych sytuacji
Zrób to samo z żoną/mężem - czasami jedna rozprawa i koniec więzów rodzinnych
sebastiannn napisał/a:W teorii dziecko jest ważniejsze niż relacja małżeńska.
W teorii jest dokladnie odwrotnie.
W praktyce niestety jest czesto jak w Twojej teorii
Ustawienia herlingerowskie mówią, że ważniejsze jest to, co było pierwsze. Znaczy to tyle, że jeśli jest związek, z którego rodzi się dziecko, to ważniejszy jest partner, ale jeśli kobieta już ma dziecko, a potem związuje się z mężczyzną, to ważniejsze w tym układzie jest dziecko. Tak sobie myślę, głównie patrząc na relacje, które mam w swoim otoczeniu, że coś w tym jest. Równocześnie jednak widzę też odstępstwa.
Bert44 napisał/a:sebastiannn napisał/a:W teorii dziecko jest ważniejsze niż relacja małżeńska.
W teorii jest dokladnie odwrotnie.
W praktyce niestety jest czesto jak w Twojej teorii
Spróbuj rozerwać więź rodzinną z dzieckiem - praktycznie nie możliwe, nie licząć naprawdę pojedyńczych sytuacji
Zrób to samo z żoną/mężem - czasami jedna rozprawa i koniec więzów rodzinnych
Bardzo łatwo rozerwać wieź rodzinną właśnie dzieckiem. Bez "z". Wystarczy że dziecko będzie priorytetem nr 1
10 2026-09-18 22:07:07 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-09-18 22:10:51)
sebastiannn napisał/a:Bert44 napisał/a:W teorii jest dokladnie odwrotnie.
W praktyce niestety jest czesto jak w Twojej teorii
Spróbuj rozerwać więź rodzinną z dzieckiem - praktycznie nie możliwe, nie licząć naprawdę pojedyńczych sytuacji
Zrób to samo z żoną/mężem - czasami jedna rozprawa i koniec więzów rodzinnych
Bardzo łatwo rozerwać wieź rodzinną właśnie dzieckiem. Bez "z". Wystarczy że dziecko będzie priorytetem nr 1
Dziecko zawsze będzie dla obu rodziców priorytetem nr 1. Problemem nie jest dziecko tylko nowy partner/partnerka,którzy już na starcie związku zaczynają rywalizować z dziećmi partnera/partnerki. Zwłaszcza kobiety mlode,bezdzietne lubią rywalizować z cudzymi dziećmi i walczą o każda uwagę partnera,żeby ten tylko zajmował się nimi,a dzieci zepchal na dalszy plan. Nie twierdzę,że wszystkie tak robią,ale wiele tak robi... jezeli ktoś ma zamiar rywalizować z dzieckiem to niech poszuka sobie kogoś bezdzietnego do związku... a faceci robią to samo i też z dziećmi nie swoimi lubią rywalizować tyle,że u nich to się często zaczyna ,gdy mają wlasne potomstwo z nową partnerka
11 2026-09-18 22:10:02 Ostatnio edytowany przez sebastiannn (2026-09-18 22:10:52)
Bert44 napisał/a:sebastiannn napisał/a:W teorii dziecko jest ważniejsze niż relacja małżeńska.
W teorii jest dokladnie odwrotnie.
W praktyce niestety jest czesto jak w Twojej teorii
Ustawienia herlingerowskie mówią, że ważniejsze jest to, co było pierwsze. Znaczy to tyle, że jeśli jest związek, z którego rodzi się dziecko, to ważniejszy jest partner, ale jeśli kobieta już ma dziecko, a potem związuje się z mężczyzną, to ważniejsze w tym układzie jest dziecko. Tak sobie myślę, głównie patrząc na relacje, które mam w swoim otoczeniu, że coś w tym jest. Równocześnie jednak widzę też odstępstwa.
To prawda, o tą sytuacje mi chodziło. Chociaż trochę uogólniłem.
Ale wiem, że w sytuacji kiedy jest pełne małżeństwo to również są dwie szkoły "kto ważniejszy". Są tacy co twierdzą, że dziecko bo to praktycznie nie rozerwalna więź biologiczna i tacy że partner, bo to wybór a nie jakby "przymus" jak rodzic/dziecko. Jednak też bez sensu takie różnicowanie.
Jednak nie o tym jest tutaj dyskusja, więc już mniejsza z tym.
Bert44 napisał/a:sebastiannn napisał/a:W teorii dziecko jest ważniejsze niż relacja małżeńska.
W teorii jest dokladnie odwrotnie.
W praktyce niestety jest czesto jak w Twojej teorii
Ustawienia herlingerowskie mówią, że ważniejsze jest to, co było pierwsze. Znaczy to tyle, że jeśli jest związek, z którego rodzi się dziecko, to ważniejszy jest partner, ale jeśli kobieta już ma dziecko, a potem związuje się z mężczyzną, to ważniejsze w tym układzie jest dziecko. Tak sobie myślę, głównie patrząc na relacje, które mam w swoim otoczeniu, że coś w tym jest. Równocześnie jednak widzę też odstępstwa.
Prawda
Priscilla napisał/a:Bert44 napisał/a:W teorii jest dokladnie odwrotnie.
W praktyce niestety jest czesto jak w Twojej teorii
Ustawienia herlingerowskie mówią, że ważniejsze jest to, co było pierwsze. Znaczy to tyle, że jeśli jest związek, z którego rodzi się dziecko, to ważniejszy jest partner, ale jeśli kobieta już ma dziecko, a potem związuje się z mężczyzną, to ważniejsze w tym układzie jest dziecko. Tak sobie myślę, głównie patrząc na relacje, które mam w swoim otoczeniu, że coś w tym jest. Równocześnie jednak widzę też odstępstwa.
To prawda, o tą sytuacje mi chodziło. Chociaż trochę uogólniłem.
Ale wiem, że w sytuacji kiedy jest pełne małżeństwo to również są dwie szkoły "kto ważniejszy". Są tacy co twierdzą, że dziecko bo to praktycznie nie rozerwalna więź biologiczna i tacy że partner, bo to wybór a nie jakby "przymus" jak rodzic/dziecko. Jednak też bez sensu takie różnicowanie.
Jednak nie o tym jest tutaj dyskusja, więc już mniejsza z tym.
Zwracam honor w tym przypadku masz racje
Bert44 napisał/a:sebastiannn napisał/a:W teorii dziecko jest ważniejsze niż relacja małżeńska.
W teorii jest dokladnie odwrotnie.
W praktyce niestety jest czesto jak w Twojej teorii
Ustawienia herlingerowskie mówią, że ważniejsze jest to, co było pierwsze. Znaczy to tyle, że jeśli jest związek, z którego rodzi się dziecko, to ważniejszy jest partner, ale jeśli kobieta już ma dziecko, a potem związuje się z mężczyzną, to ważniejsze w tym układzie jest dziecko. Tak sobie myślę, głównie patrząc na relacje, które mam w swoim otoczeniu, że coś w tym jest. Równocześnie jednak widzę też odstępstwa.
Bzdura. Ludzie mają dzieci z wielu związków i najczęściej to te ostatnie się liczą. Jeśli chodzi szczególnie o kobiety, to dla nich ważne są dzieci partnera którego darzyły szczególnym uczuciem. Wystarczy popatrzeć i pooglądać kroniki kryminalne, gdzie kobiety doprowadziły do śmierci swoje pierworodne dziecko, bo nowy partner je nienawidził.
Priscilla napisał/a:Bert44 napisał/a:W teorii jest dokladnie odwrotnie.
W praktyce niestety jest czesto jak w Twojej teorii
Ustawienia herlingerowskie mówią, że ważniejsze jest to, co było pierwsze. Znaczy to tyle, że jeśli jest związek, z którego rodzi się dziecko, to ważniejszy jest partner, ale jeśli kobieta już ma dziecko, a potem związuje się z mężczyzną, to ważniejsze w tym układzie jest dziecko. Tak sobie myślę, głównie patrząc na relacje, które mam w swoim otoczeniu, że coś w tym jest. Równocześnie jednak widzę też odstępstwa.
Bzdura. Ludzie mają dzieci z wielu związków i najczęściej to te ostatnie się liczą. Jeśli chodzi szczególnie o kobiety, to dla nich ważne są dzieci partnera którego darzyły szczególnym uczuciem. Wystarczy popatrzeć i pooglądać kroniki kryminalne, gdzie kobiety doprowadziły do śmierci swoje pierworodne dziecko, bo nowy partner je nienawidził.
To prawda. Smutne historie Kamila z Częstochowy i Daniela z Anglii to pokazują że są takie głupie madki,że razem z nowym partnerem krzywdzą swoje dzieci
Córki mi nie odda,
A to niby on decyduje? Dziwna tą Twoja postawa, rezygnować z dziecka.
Dziwna jego postawa, taka zmiana o 180
W małżeństwie najważniejsi są małżonkowie. W domyśle, rodzice. Dzieci nie potrzebują być na pierwszym miejscu, mają mieć bezpiecznie i komfortowo.
Rodzice, którzy mają taką samą postawę wzgl. dzieci, szanują siebie nawzajem i pokazują sobie że są ważni, dają dzieciom dobry przykład i przede wszystkim, poczucie bezpieczeństwa. Bo to jest stabilny układ.
Nie dotyczy sytuacji jak u autorki, gdzie jeden rodzic jest wyraźnie dysfunkcyjny. W takich sytuacjach, przed kimś takim dzieci trzeba chronić.
Ustawienia Hellingera nie są wiarygodnym sposobem do rozwiązywania takich kwestii. Nie są oparte na rzetelnej, sprawdzonej wiedzy. Są czymś w rodzaju objawienia pomieszanego z kulturą Zulusów.
Emilus88 napisał/a:Córki mi nie odda,
A to niby on decyduje? Dziwna tą Twoja postawa, rezygnować z dziecka.
Dziwna jego postawa, taka zmiana o 180
W małżeństwie najważniejsi są małżonkowie. W domyśle, rodzice. Dzieci nie potrzebują być na pierwszym miejscu, mają mieć bezpiecznie i komfortowo.
Rodzice, którzy mają taką samą postawę wzgl. dzieci, szanują siebie nawzajem i pokazują sobie że są ważni, dają dzieciom dobry przykład i przede wszystkim, poczucie bezpieczeństwa. Bo to jest stabilny układ.Nie dotyczy sytuacji jak u autorki, gdzie jeden rodzic jest wyraźnie dysfunkcyjny. W takich sytuacjach, przed kimś takim dzieci trzeba chronić.
Ustawienia Hellingera nie są wiarygodnym sposobem do rozwiązywania takich kwestii. Nie są oparte na rzetelnej, sprawdzonej wiedzy. Są czymś w rodzaju objawienia pomieszanego z kulturą Zulusów.
Zulusy wymyslily ten system? Bez sensu piszesz
No niestety chłop autorki zdurniał na stare lata i po urodzeniu mu się biologicznego dziecka postanowil rywalizować z tym nie biologicznym... dlatego ja tam nigdy bezdzietnemu nie zaufam,że niby akceptuje moje dziecko,a potem by chciał wspolne mieć i nagle też durnieje do reszty i zaczyna źle moja córkę traktować a swoje dziecko faworyzować. Moim zdaniem jak bezdzietne osoba związuje się z taką co ma dzieci to prawie zawsze są z tego problemy i najbardziej cierpią dzieci z poprzednich związków
Zły tytuł. Powinien brzmieć: Problemy małżeńskie przez męza.
Ty tak na poważnie? Winisz faceta, że nie chce zajmować się nie swoim dzieckiem, a jakoś bez echa przechodzi ci, że matka dziecka odpuszcza sobie relacje z własną córką?
No i co? Znowu za chwile będzie miała kolejne dziecko z innym facetem i też je sobie odpuści?
Ja rozumiem, że kulturowo mężczyźni mają większa odpowiedzialność za rodzinę, no ale pisanie takich głupotek, kompletnie zwalniających kobietę z tego co czyni, jest dużą łaskowością dla niej.
Duch H. napisał/a:Zły tytuł. Powinien brzmieć: Problemy małżeńskie przez męza.
Ty tak na poważnie? Winisz faceta, że nie chce zajmować się nie swoim dzieckiem, a jakoś bez echa przechodzi ci, że matka dziecka odpuszcza sobie relacje z własną córką?
Legat. To nie jest dziecko ze zdrady. Bez przesady. Facet wszedł w to świadomie i zachowuje się beznadziejnie. Jakoś do tej pory nie przeszkadzało mu że dziecko nie jego.
Co do babki która mogłaby tak po prostu zostawić córkę to się z Tobą zgadzam. Zreszta przez to mam wrażenie że to spam
Legat napisał/a:Duch H. napisał/a:Zły tytuł. Powinien brzmieć: Problemy małżeńskie przez męza.
Ty tak na poważnie? Winisz faceta, że nie chce zajmować się nie swoim dzieckiem, a jakoś bez echa przechodzi ci, że matka dziecka odpuszcza sobie relacje z własną córką?
Legat. To nie jest dziecko ze zdrady. Bez przesady. Facet wszedł w to świadomie i zachowuje się beznadziejnie. Jakoś do tej pory nie przeszkadzało mu że dziecko nie jego.
Co do babki która mogłaby tak po prostu zostawić córkę to się z Tobą zgadzam. Zreszta przez to mam wrażenie że to spam
Dokładnie tak. Autorka przed nim dziecka nie ukrywala. Od początku widzial w co sie pakuje. Po prostu mu odbilo po narodzeniu dziecka biologicznego... ja też bym zadnego dziecka nie zostawiła chociaż czuła bym ogromne poczucie niesprawiedliwosci ,że ciezar wychowania spada tylko na mnie,a facet jest wolny
Zdarzają się takie kobiety, mam nadzieję, że rzadko, potrafią zostawić swoje dzieci i wyjechać z kochankiem na zawsze.
Częściej zdarzają się sytuacje, gdzie po rozwodzie jedno dziecko zostaje z matką, a drugie z ojcem.
Sytuacja tu jest bardzo złożona, skomplikowana, więc łatwo oceniać jak nas nie dotyczy.
Nie wiemy też jak to było faktycznie, od czego się zaczęło, pewnie jakiś wpływ miała zazdrość syna o siostrę, stosunki z partnerem mamy się popsuły i dalej eskalowały. Facet też na pewno jest winny, przerosło go to na co się pisał, co nie jest usprawiedliwieniem.
Już to dziecko zostało podwójnie skrzywdzone, wychowywał się bez ojca, teraz jakby się zdawało ma namiastkę ojca, to ...
Matka przeważnie staje w obronie dziecka co jest zrozumiałe, widzi to inaczej.
Jej decyzja jaka by nie była na pewno jest bardzo trudna, nie śmiem nawet oceniać.
Nie zazdroszczę też wychowywania samej syna.
Znalazła się między młotem, a kowadłem.
Wygląda, że mieszka u niego, więc i tak nie czuję się jak u siebie, jakby zabrała córkę i się wyprowadziła to też by była wielka szarpanina o dziecko, bo widać ojciec zakochany w córce... jakby z kolei odeszła bez córki musiałaby płacić alimenty, tak źle i tak niedobrze.
Najlepszym rozwiązaniem by była opieka naprzemienna.
Choć wydaje się, że można by było się dogadać, więcej rozmawiać z partnerem i synem, samej nie stawać w obronie za wszelką cenę, bo on wtedy czuje się jeszcze bardziej pokrzywdzony i nie kłócić się w obecności syna.
Bzdura. Ludzie mają dzieci z wielu związków i najczęściej to te ostatnie się liczą. Jeśli chodzi szczególnie o kobiety, to dla nich ważne są dzieci partnera którego darzyły szczególnym uczuciem. Wystarczy popatrzeć i pooglądać kroniki kryminalne, gdzie kobiety doprowadziły do śmierci swoje pierworodne dziecko, bo nowy partner je nienawidził.
Operowanie skrajnościami nie obala tego, co napisałam.
od helingera i jego ustawień Niemcy (tam się to narodziło) odcięli się radykanie i tam są zakazane tak przy okazji. Ja bym była ostrożna co najmniej z tym helingerem.
24 2026-09-19 17:05:34 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-09-19 17:06:17)
od helingera i jego ustawień Niemcy (tam się to narodziło) odcięli się radykanie i tam są zakazane tak przy okazji. Ja bym była ostrożna co najmniej z tym helingerem.
Ja pierwszy raz o tym słyszę w tym temacie i tez mnie tutaj coś nie pasuje z tym,że ktoś lub coś co było pierwsze w naszym życiu jest ważniejsze.
od helingera i jego ustawień Niemcy (tam się to narodziło) odcięli się radykanie i tam są zakazane tak przy okazji. Ja bym była ostrożna co najmniej z tym helingerem.
Ciekawe
26 2026-09-21 02:25:59 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-09-21 02:27:02)
od helingera i jego ustawień Niemcy (tam się to narodziło) odcięli się radykanie i tam są zakazane tak przy okazji. Ja bym była ostrożna co najmniej z tym helingerem.
Masz na myśli całość metody czy odniosłaś się stricte do poruszonego zagadnienia? Jeśli tak, to dlaczego? Naprawdę mnie to zaciekawiło.
Ogólnie, nie w kontekście wątku, Priscilla. Przeraża mnie , że w Polsce te ustawienia Hellingera są uznawane za metodę terapii.
Emilus, napisalaś, że problemy są "przez syna". Prawdopodobnie zachowanie dziecka zmieniło się na tyle, że jest to wyraźnie zauważalne. I to synowi trzeba teraz najbardziej pomóc. Masz dwoje dzieci i za nie, za ich wychowanie jesteś odpowiedzialna. Ustal zdrowe zasady w domu dla dorosłych - nie podnosimy głosu, dotrzymujemy słowa itd., niezależnie od tego jak zachowuje się siedmioletnie dziecko. Wyprowadzka tylko z synem i zostawienie córki z mężem nie jest moim zdaniem dobrym rozwiązaniem, chyba że jest to na tyle sytuacja kryzysowa, że trzeba oddzielic syna od męża. Czasem trzeba to zrobic, ale jako rozwiązanie krótkotrwałe. Warto, byś znalazła psychologa pracujacego z rodzinami i wzmocniła rodzicielskie umiejętności. Niestety, z moich obserwacji wynika, że przeciętny rodzic ma ich za mało.
Ogólnie, nie w kontekście wątku, Priscilla. Przeraża mnie , że w Polsce te ustawienia Hellingera są uznawane za metodę terapii.
Rozumiem. To prawda, że choć ustawienia hellingerowskie nie są metodą psychoterapii o potwierdzonej naukowo skuteczności, to ich zwolennicy opisują je jako formę pracy nad relacjami i emocjami. Natomiast takie założenia jak "pamięć systemu rodzinnego" nie mają niestety solidnego potwierdzenia w badaniach.
Uczciwie przyznaję, że nie znam tego tematu na tyle dobrze, żeby wypowiadać się w nim dużo dalej. Znam główne założenia i po prostu usłyszałam kiedyś hellingerowską teorię, według której znaczenie ma to, co wydarzyło się jako pierwsze i to mi zostało.
Problem w tym, że to magiczne myślenie czyli koncepcja Hellingera jest zwyczajnie groźna dla psychiki pacjenta, co zauważono. To jest podobne do terapii systemowej, ale nią nie jest. Ot - tyle.
31 2026-09-22 14:03:42 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-09-22 14:05:42)
Muqin napisał/a:Ogólnie, nie w kontekście wątku, Priscilla. Przeraża mnie , że w Polsce te ustawienia Hellingera są uznawane za metodę terapii.
Rozumiem. To prawda, że choć ustawienia hellingerowskie nie są metodą psychoterapii o potwierdzonej naukowo skuteczności, to ich zwolennicy opisują je jako formę pracy nad relacjami i emocjami. Natomiast takie założenia jak "pamięć systemu rodzinnego" nie mają niestety solidnego potwierdzenia w badaniach.
Uczciwie przyznaję, że nie znam tego tematu na tyle dobrze, żeby wypowiadać się w nim dużo dalej. Znam główne założenia i po prostu usłyszałam kiedyś hellingerowską teorię, według której znaczenie ma to, co wydarzyło się jako pierwsze i to mi zostało.
Gdyby wszystko co pierwsze w naszym zyciu bylo takie ważne to my wszyscy byli bysmy dla siebie najważniejsi wszak wszyscy co PIERWSZE zrobilismy to sie urodzilismy
...albo jak para bezdzietna ma kotka i po 5 latach urodzi im sie dziecko no to idac ta glupia teoria kot byl pierwszy,wiec kot jest wazniejszy od dziecka... no bez sensu ktos wymyslil te teorie xD
.albo jak para bezdzietna ma kotka i po 5 latach urodzi im sie dziecko no to idac ta glupia teoria kot byl pierwszy,wiec kot jest wazniejszy od dziecka...
Julka, kotka to Ty masz w łepetynce. Małego i ruchliwego, co ma wciąż nowe pomysły o których zapomina po trzech sekundach. Bo biega wciąż za tą jedną kropkę i nie może jej złapać
![]()