Priscilla napisał/a:Wysłuchałam tej rozmowy prawie w całości (prawie tylko dlatego, że zabrakło mi czasu i już do niej nie wróciłam, ale to przez zwykłe zapomnienie) kilka dni temu i tak szczerze, to nic mnie w niej nie zaskoczyło, a tym bardziej nie zszokowało. To już trzeci podkast z udziałem Ewy Łukasińskiej na tym kanale i osobiście uważam, że ma bardzo zdrowe, bo życiowe podejście do (nomen omen) życia i relacji.
To, że Ty nie dajesz rady tego słuchać, moim zdaniem wynika z Twoich osobistych ograniczeń i problemów, a nie z tego, że ona jest odklejona. Chyba, że czegoś teraz nie kojarzę, a przyznaję, że mogę.
Nie rozumiem jak możesz uznawać to co ta Pani powiedziała za zdrowe i życiowe. Od niej wręcz bije mega roszczeniowość, poczucie wyższości i wieczne wymagania. Wszystkie cechy mężczyzny, które ona opisuje jako atrakcyjne dla kobiet dotyczą pieniędzy. A nawet jeśli facet ma te pieniądze to i tak za mało, jeśli ich nie ma to nie w ogóle o czym rozmawiać. W większości jej słów dotyczących związków i atrakcyjności dominuje jedno słowo, kasa. Facet ambitny, zaradny i ogarnięty to znaczy bogaty, tylko i wyłącznie. Nawet poczucie bezpieczeństwa dla kobiety jest zależne od pieniędzy. To jest ta silna i niezależna kobieta, którą na wszystko stać ale jeśli tylko coś się posypie to facet ma wszystko ogarnąć i za wszystko zapłacić inaczej nie nadaje się do związku. Facet zawsze ma być na wyższej pozycji i zawsze ma więcej zarabiać. Prowadzący zapytał co jeśli to kobieta jest mega bogata i nie ma w pobliżu żadnego bogatszego do niej faceta. A ta odpowiedziała, że taka kobieta powinna szukać tak długo aż go znajdzie. Bo przecież facet biedniejszy od niej w ogóle nie istnieje jako partner. Z odklejeniem miałem na myśli głównie jej pogląd na zarobki przeciętnego obywatela. Ona patrzy na wszystko przez pryzmat pseudo bogatej Warszafki. Prawda jest taka, że przeciętny obywatel pracujący w tej Warszawie zarabia jakieś 5k netto. To jest myślnie nowobogackich z jakiegoś Wilanowa lub innych pseudo luksusowych dzielnic. Powiedziała, że duzi chłopcy bawią się zabawkami dla dużych chłopców tyle, że w realu tych chłopców w zdecydowanej większości nie stać na takie zabawki. Tak samo większości ludzi nie stać na żeglowanie na Mazurach czy tym bardziej weekendowe wyjazdy na imprezy do innych krajów. Normalnie nie przejąłbym się tym jakoś bardzo ale ta Pani uczy tego wszystkiego innych ludzi, a to już mi się nie podoba. Jej przekonania i treści jakie prezentuje są wręcz szkodliwe, szczególnie dla młodych ludzi. Choć może być ciężko w to uwierzyć ja też chciałbym stworzyć coś chociaż podobnego do rodziny, a przez treści jakie ta Pani prezentuje ilość potencjalnych kandydatek, z którymi mógłbym to osiągnąć maleje. Coś takiego tylko pogłębia samotność w społeczeństwie, zmniejsza ilość związków, a co za tym idzie jeszcze bardziej pogarsza demografię.
Dżaro2026 napisał/a:Znudzona życiem, chłodna kobieta o aparycji 5/10, którą autor w pewnym momencie pyta jak ją poderwać. Nie rozumiem. Ja kompletnie nie śledzę tych pogadanek o związkach bo raz, że są nudne, a dwa to tam są bzdury. Z ciekawości zerknąłem na temat seksu. No i jak zwykle – nuda, nic tylko nuda i fałsz. Prowadzący wywiad zadaje pytanie o to co się dzieje, gdy partner jest kiepski w łóżku, a ona odpowiada „no nie ma że słaby w łóżku” lub „seks to nie jest problem”. Przestałem dalej zerkać po osi czasu tej pogadanki.
Generalnie stało się coś ciekawego. Te tzw. współczesne „silne” kobiety w Polsce są niesamowicie pruderyjne, nudne i nieustannie o pieniądzach gadają. Te pieniądze to jakiś ersatz uciekających lat czy cuś ? Wpisz sobie Francoise Sagan, Eartha Kitt, Barbara Cartland, Nancy Friday (generalnie tych relacji jest znacznie więcej). Kiedyś zachowania seksualne kobiet i opisywane przez nie same miały w sobie znacznie więcej treści. Wpisz sobie szczególnie Nancy Friday – tam fantazjowanie seksualne kobiet jest szczególnie ostre (przez cenzurę w wielu miejscach by pewnie nie przeszło). To jest bardzo ciekawe zjawisko, że ta pruderyjność u polskich kobiet (tych od tych pogadanek – no ale ostatecznie ktoś tego słucha skoro ma tyle wyświetleń więc niesie się dalej) współgra z tymi pieniędzmi i tą jakąś „siłą, niezależnością”. To wpływ katolicyzmu, PRLu ? Ciekawe zjawisko samo w sobie.
Prawda jest taka, że w zachowaniach seksualnych ludzi nie zmieniło się nic od starożytności bo nie ma prawa się zmienić. Ktoś tam próbuje odkrywać koło na nowo, a i nawet w tym jest kiepski. To jest zjawisko stare jak świat, a takie chłodne, nudne panie (oraz panowie) zarabiają na poradach bo i pewnie nudziarze do nich przychodzą. Nudziarz przy kasie poszedł do nudziarki przy kasie (czy tam na odwrót) i ktoś komuś wystawił fakturę. Tyle.
Aparycja to raczej efekt wieku, 20 lat wcześniej pewnie była rozchwytywana że wszystkich stron. Widać po niej to znudzenie, chłód, tu jest tylko zimna kalkulacja. Ona patrzy na związki bez uczuciowo, jak zwykłą transakcję finansową kierując się chłodną kalkulacją. Tacy ludzie jak ona w ogóle nie dopuszczają myśli, że coś może nie pójść zgodnie z jej planem. Jak facet z czymś nie daje rady to żaden z niego facet. I inne tym podobne twierdzenia.
Siła kojarzona z pieniędzmi to niestety dość częste zjawisko, a tak naprawdę to nie ma zbyt wiele ze sobą wspólnego. Wydaje mi się, że to jest bardziej taka rekompensata za coś innego czego taka kobieta chciała ale nie ma. Takie poczucie, że mając pieniądze osiągnęła coś wielkiego i wszyscy będą ją za to wielbić. Akurat nie tylko kobiety tak mają bo mężczyzni też ale to takie myślenie, że mając pieniądze można się wkupić w "wyższe sfery". Całkiem sporo ludzi tak ma, że jak jakimś sposobem uda im się zarobić ten milion czy dwa zaczynają traktować innych z wyższością. Sami pochodzą z biedy lub klasy średniej ale zaczynają traktować innych takich jak oni kiedyś jak ludzi niższej kategorii. Myślę, że to wpływ przede wszystkim internetu i mediów społecznościowych. To one dają iluzję tego, że każdy może dołączyć do "szlachty". Przecież wystarczy tylko ciężko pracować i odkładać po tysiąc złotych dziennie. A i jeszcze wstawać o 5 rano, brać zimne prysznice i czytać biografie bogaczy. Przy czym nie chodzi tu tylko o stan majątkowy ale chyba nawet bardziej o stan umysłu. Takie przeświadczenie, że mając pieniądze już nie jest się biedakiem jak ci wszyscy zwykli ludzie tylko kimś lepszym.
Ludzie próbują zbadać na nowo te zachowania seksualne w nadziei, że znajdą w tym coś jeszcze czego do tej pory nie odkryli. Może faktycznie tak jest, a może nie, tego raczej nie da się określić bo nauka cały czas się rozwija.