Wiem, że szok, ale tylko współcześnie kogokolwiek obchodzi faktyczne DNA.
Tia....tylko mówimy tu przede wszystkim o kwestiach dziedziczenia i "krwi". Pokrewieństwo liczyło się bardziej niż cokolwiek innego. Popatrz na Habsburgów
.
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » 30lat i cały czas sam
Strony Poprzednia 1 … 475 476 477 478 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Wiem, że szok, ale tylko współcześnie kogokolwiek obchodzi faktyczne DNA.
Tia....tylko mówimy tu przede wszystkim o kwestiach dziedziczenia i "krwi". Pokrewieństwo liczyło się bardziej niż cokolwiek innego. Popatrz na Habsburgów
.
Akurat tutaj koszt przewyższa zyski z handlu alkoholem.
I to jest najlepsze, że nie. Bo patrzysz jedynie na zysk z akcyzy, sprzedaży itp. A nie patrzysz na fakt, że prawie każde spotkanie towarzyskie i biznesowe w tym kraju jest zakrapiane alkoholem.
Wiem bardzo trudno obalić tezę, że prostytucja jest słaba
Bo jest i nikt tu nie walczy z aspektem moralno-etycznym. Ale nie o to chodzi co jest słabe a co nie, ale co można zrobić, aby poprawić coś, czego zakaz jest po prostu pusty - bo przypomnę - prostytucja nie jest w tym kraju nielegalna. Jest jedynie nieopodatkowana, a zakaz dotyczy tego, co jest na około niej, co utrudnia zbudowanie jakichkolwiek standardów szeroko pojętego bezpieczeństwa.
-edit- to tak jakby w ramach walki z lekomanią zakazać używania określonych leków lub w ramach walki z otyłością wycofać z rynku słodycze i wprowadzić limit zakupów (spożywczych) na osobę.
Doczekam się odpowiedzi na moje wcześniejsze pytanie o seks po randce tradycyjnie opłaconej przez faceta i jak chcesz wytyczyć granicę pomiędzy tym co prostytucją jest, a co nią nie jest i jak chcesz to egzekwować?
W Korei mamy słynne 4B - też bezprecedensowe, że kobieta może funkcjonować w społeczeństwie bez powiązań z mężczyzną i bez jego protekcji jednocześnie samodecydując o sobie.
"Samoodecydując o sobie" ? Człowiek to istota społeczna, nikt o sobie sam nie stanowi - nawet król zawsze musiał się ze szlachtą liczyć choćby. Wiele kobiet w Korei jedzie na psychotropach bo normalnie żyć nie potrafi. Rośnie wskaźnik samobójstw. Nie mają małżeństw, ale za to mają "psychoterapię feministyczną". Coraz więcej gabinetów psychoterapeutycznych się pojawia. Farmakologiczne podbijanie samopoczucia bije rekordy z roku na rok. Bestsellerami stają się książki z pogranicza autobiografii psychiatrycznej. 64% pacjentów z depresją do kobiety. Leki nasenne 58%, leki na odchudzanie 85%, itd. Skala problemu jest taka, że co trzecia młoda kobieta w Korei (20-35 lat) miała w ostatnim roku kontakt z lekarzem psychiatrą lub otrzymała receptę na leki modyfikujące nastrój. Z dwóch Orwell i Huxley to zawsze ten drugi był bliższy prawdy.
64% pacjentów z depresją do kobiety. Leki nasenne 58%, leki na odchudzanie 85%, itd. Skala problemu jest taka, że co trzecia młoda kobieta w Korei (20-35 lat) miała w ostatnim roku kontakt z lekarzem psychiatrą lub otrzymała receptę na leki modyfikujące nastrój..
Dodajmy do tego, ze przynajmniej 20% kobiet tego pięknego kraju poddała się jakiemuś zabiegowi chirurgii plastycznej przynajmniej raz w życiu i przynajmniej 40% robi sobie botoks.
![]()
WesołaDziewczyna007 napisał/a:Akurat tutaj koszt przewyższa zyski z handlu alkoholem.
I to jest najlepsze, że nie. Bo patrzysz jedynie na zysk z akcyzy, sprzedaży itp. A nie patrzysz na fakt, że prawie każde spotkanie towarzyskie i biznesowe w tym kraju jest zakrapiane alkoholem.
Jeśli spotkanie biznesowe jest zakrapiane, to przecież wliczam to do akcyzy? Spożycie alkoholu lub nie w trakcie spotkania nie generuje lepszej jakosci produkty czy coś. Ludzie teraz organizują nawet wesela bez alko. Przecież to jest kilkadziesiąt k na impreze przy 0 zł na alko. Można. Musisz chyba napisać dokładniej czego nie wliczam?
Temat i tak sprowadza się do tego w co wierzymy. Ty wierzysz ze alkohol to zyski, ja wierzę że straty. No i tyle. Nie ma żadnej moralności.
WesołaDziewczyna007 napisał/a:W Korei mamy słynne 4B - też bezprecedensowe, że kobieta może funkcjonować w społeczeństwie bez powiązań z mężczyzną i bez jego protekcji jednocześnie samodecydując o sobie.
"Samoodecydując o sobie" ? Człowiek to istota społeczna, nikt o sobie sam nie stanowi - nawet król zawsze musiał się ze szlachtą liczyć choćby. Wiele kobiet w Korei jedzie na psychotropach bo normalnie żyć nie potrafi. Rośnie wskaźnik samobójstw. Nie mają małżeństw, ale za to mają "psychoterapię feministyczną". Coraz więcej gabinetów psychoterapeutycznych się pojawia. Farmakologiczne podbijanie samopoczucia bije rekordy z roku na rok. Bestsellerami stają się książki z pogranicza autobiografii psychiatrycznej. 64% pacjentów z depresją do kobiety. Leki nasenne 58%, leki na odchudzanie 85%, itd. Skala problemu jest taka, że co trzecia młoda kobieta w Korei (20-35 lat) miała w ostatnim roku kontakt z lekarzem psychiatrą lub otrzymała receptę na leki modyfikujące nastrój. Z dwóch Orwell i Huxley to zawsze ten drugi był bliższy prawdy.
Ale skąd wiesz, że te które mają problemy mają je ze względu na brak związków? Może te które są w 4B są happy, a te związkowe są nieszczęśliwe?
Czy te dane są istotnie różne od krajów gdzie nie ma 4B? Może w Korei jest 64%, a w USA 80%, wiec 64 to sukces?
Co więcej dużo kobiet ma wahania nastroju naturalnie w trakcie menopauzy i jest źle diagnozowana. Może przewaga kobiet to wpływ innch chorób hormonalnych? Moja mama ma kolezanke co myślała że ma depresje, aż zmieniła ginekologa, bierze jakieś leki ginekologiczne i odstawiła wszystkie depresyjne. Mówiła, że to norma, że źle się prowadzi menopauze u ginekologa, bo skoro już nie możesz mieć dzieci to ginekologa nie za bardzo obchodzi jak się czujesz.
WesołaDziewczyna007 napisał/a:Wiem, że szok, ale tylko współcześnie kogokolwiek obchodzi faktyczne DNA.
Tia....tylko mówimy tu przede wszystkim o kwestiach dziedziczenia i "krwi". Pokrewieństwo liczyło się bardziej niż cokolwiek innego. Popatrz na Habsburgów
.
Liczyło się, żeby chajs się zgadzał i zostawał w rodzinie. Tak jak w korporacji, niskie dywidendy, wysokie marże, kominy płacowe.
Muqin napisał/a:Wcześniej mniej istotny był podział płci? Jak uroczo bredzisz dziś, Jack.
Nie żeby podziałów tak zwanych klasowych nie było, ale płeć wcześniej wcale nie była nieistotna. Takie na przykład prawo salickie... znakomity przykład "równouprawnienia".Tak, mniej istotny. Nie napisałem nigdzie, że było uprawnienie, tylko że krew i pochodzenia liczyło się przed płcią. Z prawem salickim to przypuszczam, że chodzi ci o wykluczenie kobiet z dziedziczenia. Co wbrew pozorom nie jest/nie było głupie w czasach sprzed testów DNA na potwierdzenie ojcostwa.
Jak to często czynisz zagadnienia skomplikowane sprowadzasz do radykalnego uproszczenia i wychodzi to, co wyjść musi.
Wielka Brytania wiek np. XIX - pokrewieństwo przed płcią? Serio? to czemu wdowa mogła w najlepszym razie liczyć na dożywotnie użytkowanie części majątku, a dziedziczył krewny płci męskiej, czasem piąta woda po kisielu? Żona powiedzmy jest żoną, nie krewną, ale córki już ewidentnie są z własnym ojcem spokrewnione tak, że bliżej trudno i co, dziedziczyły po nim ? A guzik.
Owszem, prawo salickie wykluczało kobiety z dziedziczenia. Ale powiązanie z brakiem testów DNA - to prawo nie obowiązywało powszechnie, większość monarchii go nie stosowała i argument o jego sensowności w czasach sprzed testów DNA pojechał w dal. Francuzi mieli lekki odlot. Odległą konsekwencją stosowania prawa salickiego okazała się Rewolucja Francuska.
Anglia Henryk VIII - trójka dzieci, brak prawa salickiego. Które pierwsze w kolejce do tronu? Edward. Najmłodszy i chory. Czemu - bo chłopiec.
U Habsburgów pokrewieństwo się liczyło z powodów polityczno-ekonomicznych i fatalnie na tym wyszli. Koncepcja Habsburgów nie była powszechnie stosowana, wręcz przeciwnie, większość rodów panujących krew raczej starała się mieszać, także z uwagi na politykę i ekonomiczne aspekty małżeństwa.
Ale skąd wiesz, że te które mają problemy mają je ze względu na brak związków? Może te które są w 4B są happy, a te związkowe są nieszczęśliwe?
Istnieją korelacje gdzie spadek demograficzny i mniejsza ilość małżeństw nasilają się wraz z coraz większym zjawiskiem problemów psychicznych. Poziom deklarowanego szczęścia Koreanek spadł wyraźnie podczas COVID i wzrósł po zdjęciu ograniczeń, a więc ta deklarowana potrzeba samotności w internetach nie bardzo przekłada się na statystyki. Autorka bestsellera z którą utożsamiało się wiele Koreanek zmarła w wieku 35 lat. Jej książka to zapis choroby psychicznej i generalnie nie radzenia sobie z obecnym światem. Ona korzystała z pomocy psychiatrycznej/psychologicznej w tym zażywała psychotropy.
Ten 4b to jest jakaś nisza, pewien fenomen internetowy, sposób wyrażania emocji. To jakby powiedzieć, że ruch redpill spowodował to czy tamto w zachowaniach mężczyzn. I Want to Die but I Want to Eat Tteokbokki, czyli książka zmarłej autorki jest znacznie bardziej popularna w Korei aniżeli ten 4b. Nie można sprawdzić przełożenia pewnych deklaracji na rzeczywistość. To że jakaś kobieta mówi, że ona „rezygnuje z randek” może po prostu oznaczać, że nikt jej nie chce/ma zbyt wysokie wymagania/każda jej relacja się rozpada/faktycznie rezygnuje z bliskości lub jeszcze coś innego. Równie dobrze może być tak, że to mężczyźni mają dosyć, ale mają do tego stopnia dosyć że im się już nawet pisać o tym nie chce.
Kobiety w wieku 50+ są bardziej narażone na samotność (rosnący brak mężczyzn w tym wieku, usamodzielnianie się dzieci) i w Korei jest to największa grupa konsumentek psychotropów choć młodsze kobiety coraz częściej również po to sięgają. Nie znam się na menopauzie, ale wiem, że niektóre kobiety znacznie lepiej znoszą miesiączkę, gdy zaufany partner jest bardzo blisko. Może z menopauzą jest podobnie ? Nie wiem.
WesołaDziewczyna007 napisał/a:Ale skąd wiesz, że te które mają problemy mają je ze względu na brak związków? Może te które są w 4B są happy, a te związkowe są nieszczęśliwe?
Istnieją korelacje gdzie spadek demograficzny i mniejsza ilość małżeństw nasilają się wraz z coraz większym zjawiskiem problemów psychicznych. Poziom deklarowanego szczęścia Koreanek spadł wyraźnie podczas COVID i wzrósł po zdjęciu ograniczeń, a więc ta deklarowana potrzeba samotności w internetach nie bardzo przekłada się na statystyki. Autorka bestsellera z którą utożsamiało się wiele Koreanek zmarła w wieku 35 lat. Jej książka to zapis choroby psychicznej i generalnie nie radzenia sobie z obecnym światem. Ona korzystała z pomocy psychiatrycznej/psychologicznej w tym zażywała psychotropy.
Ten 4b to jest jakaś nisza, pewien fenomen internetowy, sposób wyrażania emocji. To jakby powiedzieć, że ruch redpill spowodował to czy tamto w zachowaniach mężczyzn. I Want to Die but I Want to Eat Tteokbokki, czyli książka zmarłej autorki jest znacznie bardziej popularna w Korei aniżeli ten 4b. Nie można sprawdzić przełożenia pewnych deklaracji na rzeczywistość. To że jakaś kobieta mówi, że ona „rezygnuje z randek” może po prostu oznaczać, że nikt jej nie chce/ma zbyt wysokie wymagania/każda jej relacja się rozpada/faktycznie rezygnuje z bliskości lub jeszcze coś innego. Równie dobrze może być tak, że to mężczyźni mają dosyć, ale mają do tego stopnia dosyć że im się już nawet pisać o tym nie chce.
Kobiety w wieku 50+ są bardziej narażone na samotność (rosnący brak mężczyzn w tym wieku, usamodzielnianie się dzieci) i w Korei jest to największa grupa konsumentek psychotropów choć młodsze kobiety coraz częściej również po to sięgają. Nie znam się na menopauzie, ale wiem, że niektóre kobiety znacznie lepiej znoszą miesiączkę, gdy zaufany partner jest bardzo blisko. Może z menopauzą jest podobnie ? Nie wiem.
Ale co ma samotność do związków damsko męskich? Można spotkać się z rodziną, przyjaciółmi. Poziom spadł kiedy siedziały w 4 ścianach w domu z facetem, a wzrósł kiedy miały możliwość wyjść a z domu?
"Jej książka to zapis choroby psychicznej i generalnie nie radzenia sobie z obecnym światem. Ona korzystała z pomocy psychiatrycznej/psychologicznej w tym zażywała psychotropy. " - opisujesz właśnie 99% pisarzy płci męskiej. Do tego dodaj narkotyki lub alkohol.
Ten 4b to jest jakaś nisza, pewien fenomen internetowy, sposób wyrażania emocji. - no to zdecyduj się. Koreanki mają depresje bo idą w 4B, czy może te które są w związkach są nieszczęśliwe?
"Nie znam się na menopauzie, ale wiem, że niektóre kobiety znacznie lepiej znoszą miesiączkę, gdy zaufany partner jest bardzo blisko. Może z menopauzą jest podobnie ? Nie wiem"
upsss.... dzieciaku, masz 15 lat. Nie mogę z tobą rozmawiać. Wolę bawić się z dużymi chłopcami. Miłego wieczoru.
Zakładasz, że jedni ludzie mają potrzebe godnej pracy, realizacji swoich pasji, łączenia życia rodzinnego z praca, szacunku i dobrobytu, a inni po prostu chcą żyć na marginesie i ich to jara? Nie wynika to z braku wzorców możliwości, demoralizacji, czy problemów psychicznych? Po prostu tacy się urodzili i kiedy inne dzieci bawiły się w dom, one bawiły się w burdel?
.
Rozciągnęłabym to jeszcze bardziej. Który chłopiec czy dziewczynka chce zostać w przyszłości złodziejem, handlarzem narkotyków, księgową, która robi przekręty, politykiem biorącym łapówki, menelem spod budki z piwem, bandytą czy siedzieć w więzieniu? Dobrze, zdarzają się już dzieci - mali psychopaci, zaduszający pisklęta w gnieździe czy zwyczajnie złośliwi w stosunku do dzieci i dorosłych, ale weźmy na przykład randomową osobę?
Co do prostytutek, to kwestia nie do rozwiązania i w starożytności były i pięć czy trzy wieki temu, praktycznie w każdym kraju na świecie. A były, bo było zapotrzebowanie. Gdyby nie było zapotrzebowania, to ten proceder by nie istniał. A zapotrzebowanie było jest i będzie.
Chyba, żeby wynaleźć pigułki całkowicie usuwające popęd, ale jednocześnie nie zamulające, nie otępiające i nie działające zbyt degeneracyjnie na organizm człowieka.
Chyba, żeby wynaleźć pigułki całkowicie usuwające popęd, ale jednocześnie nie zamulające, nie otępiające i nie działające zbyt degeneracyjnie na organizm człowieka.
A te piguły to w wodzie pitnej mają być przemycane czy jak? Bo już takie istnieją tylko kto będzie tego chciał?
A może farmakologia z podażą walczyć?
złoto napisał/a:Chyba, żeby wynaleźć pigułki całkowicie usuwające popęd, ale jednocześnie nie zamulające, nie otępiające i nie działające zbyt degeneracyjnie na organizm człowieka.
A te piguły to w wodzie pitnej mają być przemycane czy jak? Bo już takie istnieją tylko kto będzie tego chciał?
A może farmakologia z podażą walczyć?
SF okolice "Seksmisji"? ![]()
O ile brak popędu mógłby teoretycznie zmniejszyć popyt to jaką farmakologią chciałbyś zmniejszyć podaż, Bert? Toż prostytutkom popęd do dobrego wykonywania pracy potrzebny nie jest. Jakieś "pigułki na rozum" żeby się w to nie pakowały?
Bert44 napisał/a:złoto napisał/a:Chyba, żeby wynaleźć pigułki całkowicie usuwające popęd, ale jednocześnie nie zamulające, nie otępiające i nie działające zbyt degeneracyjnie na organizm człowieka.
A te piguły to w wodzie pitnej mają być przemycane czy jak? Bo już takie istnieją tylko kto będzie tego chciał?
A może farmakologia z podażą walczyć?
SF okolice "Seksmisji"?
O ile brak popędu mógłby teoretycznie zmniejszyć popyt to jaką farmakologią chciałbyś zmniejszyć podaż, Bert? Toż prostytutkom popęd do dobrego wykonywania pracy potrzebny nie jest. Jakieś "pigułki na rozum" żeby się w to nie pakowały?
Muqin nie pisalem o zmniejszeniu popędu u pań. Przecież to bez sensu ![]()
Tak naprawde nie myślałem o niczym konkretnym. Raczej bezsensowna kontra do podobnej propozycji złoto. Alternatywne rozwiazanie ![]()
Przypomniałaś mi: weź pigulke, weź pigulke
Tak przypuszczałam, że kontra na oślep, ale jak to ja - zapytać musiałam ![]()
Zapamietajcie panowie. Nawet jesli bedzie "w zwiazku" z k0bietą, to tak bedzie pragnac chada, badz on zawsze jest piorytetem dla p0lki.
Muqin nie pisalem o zmniejszeniu popędu u pań. Przecież to bez sensu
Tak naprawde nie myślałem o niczym konkretnym. Raczej bezsensowna kontra do podobnej propozycji złoto. Alternatywne rozwiazanie
Przypomniałaś mi: weź pigulke, weź pigulke
W prostytucji nie chodzi o popęd. W dziwnych sytuacjach z kobietami chodzi często o sadyzm, mizoginie, własne ego.
Ja przykładowo czasem chce ziewnąc, albo kichnąć, chce mi się spać w ciągu dnia, albo nie chce mi się wstac mimo że dzwoni budzik. Jakoś jednak udało mi się kontrolować ciało. Myślisz, że mężczyźni nie potrafią? Ci sami którzy biegną na siłowni wycisnąć 200kg, a potem biegną ultramaratony? No nie wiem, nie brzmi sensownie.
W prostytucji nie chodzi o popęd. W dziwnych sytuacjach z kobietami chodzi często o sadyzm, mizoginie, własne ego.
Tak i dodałabym jeszcze niedostępność emocjonalną. Wtedy jest ta komfortowa dla nich bariera, bo to tylko usługa za $.
Bert44 napisał/a:Muqin nie pisalem o zmniejszeniu popędu u pań. Przecież to bez sensu
Tak naprawde nie myślałem o niczym konkretnym. Raczej bezsensowna kontra do podobnej propozycji złoto. Alternatywne rozwiazanie
Przypomniałaś mi: weź pigulke, weź pigulke
W prostytucji nie chodzi o popęd. W dziwnych sytuacjach z kobietami chodzi często o sadyzm, mizoginie, własne ego.
Ja przykładowo czasem chce ziewnąc, albo kichnąć, chce mi się spać w ciągu dnia, albo nie chce mi się wstac mimo że dzwoni budzik. Jakoś jednak udało mi się kontrolować ciało. Myślisz, że mężczyźni nie potrafią? Ci sami którzy biegną na siłowni wycisnąć 200kg, a potem biegną ultramaratony? No nie wiem, nie brzmi sensownie.
Potrafia ale nie chca bo to lubią
WesołaDziewczyna007 napisał/a:W prostytucji nie chodzi o popęd. W dziwnych sytuacjach z kobietami chodzi często o sadyzm, mizoginie, własne ego.
Tak i dodałabym jeszcze niedostępność emocjonalną. Wtedy jest ta komfortowa dla nich bariera, bo to tylko usługa za $.
Chyba zbyt górnolotne
WesołaDziewczyna007 napisał/a:W prostytucji nie chodzi o popęd. W dziwnych sytuacjach z kobietami chodzi często o sadyzm, mizoginie, własne ego.
Tak i dodałabym jeszcze niedostępność emocjonalną. Wtedy jest ta komfortowa dla nich bariera, bo to tylko usługa za $.
Ciekawy pomysł. Na pewno nie jest to normalna potrzeba. Ja nie wiem jak te kobiety potrafią grać, ale to przecież widać po mikroekspresji twarzy, drgnięci w głosie, trzymaniu dystansu, że ona po prostu nie jest zainteresowana.
Jak można lubić seks z kimś kto nie jest do niego nastawiony entuzjastycznie? Może to jest dla autystów i turetów only?
złoto napisał/a:Chyba, żeby wynaleźć pigułki całkowicie usuwające popęd, ale jednocześnie nie zamulające, nie otępiające i nie działające zbyt degeneracyjnie na organizm człowieka.
A te piguły to w wodzie pitnej mają być przemycane czy jak? Bo już takie istnieją tylko kto będzie tego chciał?
A może farmakologia z podażą walczyć?
Chyba jednak nie istnieja (te piguły), a co do zapotrzebowania na takowe - podejrzewam, że moglibyśmy się baaardzo zdziwić.
Bert44 napisał/a:złoto napisał/a:Chyba, żeby wynaleźć pigułki całkowicie usuwające popęd, ale jednocześnie nie zamulające, nie otępiające i nie działające zbyt degeneracyjnie na organizm człowieka.
A te piguły to w wodzie pitnej mają być przemycane czy jak? Bo już takie istnieją tylko kto będzie tego chciał?
A może farmakologia z podażą walczyć?
Chyba jednak nie istnieja (te piguły), a co do zapotrzebowania na takowe - podejrzewam, że moglibyśmy się baaardzo zdziwić.
Oczywiście ze istnieja
SamotnaWilczyca napisał/a:WesołaDziewczyna007 napisał/a:W prostytucji nie chodzi o popęd. W dziwnych sytuacjach z kobietami chodzi często o sadyzm, mizoginie, własne ego.
Tak i dodałabym jeszcze niedostępność emocjonalną. Wtedy jest ta komfortowa dla nich bariera, bo to tylko usługa za $.
Ciekawy pomysł. Na pewno nie jest to normalna potrzeba. Ja nie wiem jak te kobiety potrafią grać, ale to przecież widać po mikroekspresji twarzy, drgnięci w głosie, trzymaniu dystansu, że ona po prostu nie jest zainteresowana.
Jak można lubić seks z kimś kto nie jest do niego nastawiony entuzjastycznie? Może to jest dla autystów i turetów only?
Dlatego chodzą do tych ktore dobrze graja
WesołaDziewczyna007 napisał/a:SamotnaWilczyca napisał/a:Tak i dodałabym jeszcze niedostępność emocjonalną. Wtedy jest ta komfortowa dla nich bariera, bo to tylko usługa za $.
Ciekawy pomysł. Na pewno nie jest to normalna potrzeba. Ja nie wiem jak te kobiety potrafią grać, ale to przecież widać po mikroekspresji twarzy, drgnięci w głosie, trzymaniu dystansu, że ona po prostu nie jest zainteresowana.
Jak można lubić seks z kimś kto nie jest do niego nastawiony entuzjastycznie? Może to jest dla autystów i turetów only?Dlatego chodzą do tych ktore dobrze graja
Ale grają co? Jakoś potem wrzucasz jej kasę przez komin? W najlepszym przypadku wchodzisz, mówisz chce to i to, ona mówi tego nie robie, to za taką cenę.
W najgorszym nie sądzę, że tu chodzi o granie. Raczej o specyficzne potrzeby i przedmiotowe traktowanie ludzi.
Oglądałam taki reportaż o chłopaku który został porwany do burdelu jak miał 14 lat. Reporter się pytał, czy nie próbował uciec, poprosić kogoś, żeby zawiadomił policje, czy nikt się nie zorientował. I ten chłopak powiedział, że oni widzieli że płacze, że nie jest zainteresowany, ale nie sądzi, że dla nich to robiło różnice. Potem przestał płakać i uciekł przy pierwszej okazji.
Reporter nawet zdobył adres tego "biznesmana", który chyba nawet nie poszedl do więzieina, skonfrontował się z nim. Nie wyglądało na to że dosięgły go jakieś konsekwencje.
Bert44 napisał/a:złoto napisał/a:Chyba, żeby wynaleźć pigułki całkowicie usuwające popęd, ale jednocześnie nie zamulające, nie otępiające i nie działające zbyt degeneracyjnie na organizm człowieka.
A te piguły to w wodzie pitnej mają być przemycane czy jak? Bo już takie istnieją tylko kto będzie tego chciał?
A może farmakologia z podażą walczyć?
Chyba jednak nie istnieja (te piguły), a co do zapotrzebowania na takowe - podejrzewam, że moglibyśmy się baaardzo zdziwić.
Takie, które całkowicie usuwałyby popęd raczej nie istnieją, a szkoda bo sam chętnie bym z nich skorzystał. Powiem więcej, z chęcią nie mało bym za nie zapłacił.
Bert44 napisał/a:WesołaDziewczyna007 napisał/a:Ciekawy pomysł. Na pewno nie jest to normalna potrzeba. Ja nie wiem jak te kobiety potrafią grać, ale to przecież widać po mikroekspresji twarzy, drgnięci w głosie, trzymaniu dystansu, że ona po prostu nie jest zainteresowana.
Jak można lubić seks z kimś kto nie jest do niego nastawiony entuzjastycznie? Może to jest dla autystów i turetów only?Dlatego chodzą do tych ktore dobrze graja
Ale grają co? .
Piszesz w swoim poscie że nie wiesz jak kobiety potrafia grać. Odpisuje ze grają nawiązując do Twojego posta. A Ty mnie pytasz co grają? Cofnij sie do swojego i poszukaj o jakim graniu mówisz
Słyszałem o sytuacjach o ktorych piszesz- o "przehandlowanych" dziewczynach za granica i pomocy znikad. To dramat. Ale mówiąc o prostytucji w Polsce w dzisiejszych czasach tego juz nie ma
Piszesz w swoim poscie że nie wiesz jak kobiety potrafia grać. Odpisuje ze grają nawiązując do Twojego posta. A Ty mnie pytasz co grają? Cofnij sie do swojego i poszukaj o jakim graniu mówisz
Słyszałem o sytuacjach o ktorych piszesz- o "przehandlowanych" dziewczynach za granica i pomocy znikad. To dramat. Ale mówiąc o prostytucji w Polsce w dzisiejszych czasach tego juz nie ma
Na dworcach jeszcze 4 lata temu były ogłoszenia dla kobiet po ukraińsku, żeby nie dały się porwać do burdelu, informowały o miejscu pobytu rodzinę, kontaktowały się z policją jeśli poczują się zagrożone. Rozumiem, że to sobie tak wymyślili dla beki?
assassin napisał/a:Bert44 napisał/a:A te piguły to w wodzie pitnej mają być przemycane czy jak? Bo już takie istnieją tylko kto będzie tego chciał?
A może farmakologia z podażą walczyć?
Chyba jednak nie istnieja (te piguły), a co do zapotrzebowania na takowe - podejrzewam, że moglibyśmy się baaardzo zdziwić.
Takie, które całkowicie usuwałyby popęd raczej nie istnieją, a szkoda bo sam chętnie bym z nich skorzystał. Powiem więcej, z chęcią nie mało bym za nie zapłacił.
To powiedz lekarzowi pierwszego kontaktu ze chcesz. Istnieja takie leki. Dla mnie to jednak odcięcie wielkiej części osobowości czlowieka
W wielu krajach w stosunku do przestępców seksualnych stosuje sie kastracje chemiczną. Szpryca co 6 miesięcy. Nie tylko powoduje "niemoznosc" użycia sprzętu bo to by bylo tylko trochę rozwiązaniem ale wygasza całkowicie popęd
I jest w 100% odwracalne
Bert44 napisał/a:Piszesz w swoim poscie że nie wiesz jak kobiety potrafia grać. Odpisuje ze grają nawiązując do Twojego posta. A Ty mnie pytasz co grają? Cofnij sie do swojego i poszukaj o jakim graniu mówisz
Słyszałem o sytuacjach o ktorych piszesz- o "przehandlowanych" dziewczynach za granica i pomocy znikad. To dramat. Ale mówiąc o prostytucji w Polsce w dzisiejszych czasach tego juz nie ma
Na dworcach jeszcze 4 lata temu były ogłoszenia dla kobiet po ukraińsku, żeby nie dały się porwać do burdelu, informowały o miejscu pobytu rodzinę, kontaktowały się z policją jeśli poczują się zagrożone. Rozumiem, że to sobie tak wymyślili dla beki?
Nie mówię ze przestępczość nie istnieje. Dlatego lepiej by było gdyby bylo legalne. Ale to margines
Świadomie czy nieświadomie nie chcesz dostrzec prostytucji jaka jest w olbrzymiej większości? Świadomy wybór babek
Nie mówię ze przestępczość nie istnieje. Dlatego lepiej by było gdyby bylo legalne. Ale to margines
Świadomie czy nieświadomie nie chcesz dostrzec prostytucji jaka jest w olbrzymiej większości? Świadomy wybór babek
To, że przestępczość stanowi margines to twoja opinia nie fakt. Ja mogę przyjąć odwrotnie. Nie mogę zmienić zdania, jeśli nie dostałam nowych, przekonujących danych poza twoim wyobrażeniem. Nie za bardzo mnie interesuje czytanie policyjnych statystyk. Ty chyba też ich nie czytałeś tylko zgadujesz jak ci wygodniej.
Na pewno istnieje w show biznesie i o tym było głośno, ale to nie jest prostytutka do której przychodzi co chwila nowy random z ulicy. W taką prostytucje z wyboru nie wierzę. Albo może trudno mi sobie wyobrazić, jak nieudolna życiowo to musi być osoba, żeby wybrać taki głupi pomysł na życie. Tylko się zastanów, to jest obrzydliwe i do tego przecież to nie jest taka super płatna praca, że możesz z niej odejść.
To powiedz lekarzowi pierwszego kontaktu ze chcesz. Istnieja takie leki. Dla mnie to jednak odcięcie wielkiej części osobowości czlowieka
W wielu krajach w stosunku do przestępców seksualnych stosuje sie kastracje chemiczną. Szpryca co 6 miesięcy. Nie tylko powoduje "niemoznosc" użycia sprzętu bo to by bylo tylko trochę rozwiązaniem ale wygasza całkowicie popęd
I jest w 100% odwracalne
Jeśli nic się nie zmieni albo będzie jeszcze gorzej to będę musiał się zgłosić po takie leki. Może i to jest odcięcie tej części osobowości ale jeśli ta część utrudnia codzienne funkcjonowanie? Brak możliwości rozładowania napięcia seksualnego, całkowity brak fizycznej bliskości i oglądanie na ulicy czy w sklepie ładnych dziewczyn i szczęśliwych par potrafią nieźle utrudnić życie. Gdyby tylko dało się w ogóle nie zwracać uwagi na to wszystko.
Jeśli nic się nie zmieni albo będzie jeszcze gorzej to będę musiał się zgłosić po takie leki. Może i to jest odcięcie tej części osobowości ale jeśli ta część utrudnia codzienne funkcjonowanie? Brak możliwości rozładowania napięcia seksualnego, całkowity brak fizycznej bliskości i oglądanie na ulicy czy w sklepie ładnych dziewczyn i szczęśliwych par potrafią nieźle utrudnić życie. Gdyby tylko dało się w ogóle nie zwracać uwagi na to wszystko.
Nie mam pojęcia, jak to wygląda w Polsce, ale w przeszłości pracowałem trochę lat za granicą i tam o czymś takim usłyszałem. I potem trochę z ciekawości czytałem i się okazuje, że w wielu krajach bardzo łatwo dostać takie leki. Traktują to jako własny wybór, że jeśli Ci to przeszkadza, to masz prawa zacząć brać tego typu leki. Natomiast w Polsce słyszałem o takich środkach bardziej w kontekście przestępców seksualnych i przymusowego stosowania. Ale to było z 10-12 lat temu, więc może bardzo dużo się zmieniło w tej kwestii.
Osobiście uważam, że prawo do wolności, w tym takiej powinno być respektowane. I jeśli uważasz, że to dla Ciebie dobre to, czemu nie? Jednak uważam, że jeśli coś takiego bierze ZDROWY facet, to zdecydowanie coś jest nie tak. Co innego, jeśli masz jakieś chore dewiacje, lub też np jeździsz na wózku i wiesz, że nie będziesz mógł się realizować w ten sposób, to można rozważyć. Ale jeśli są dwie nogi, dwie ręce, stojący penis i w miarę sprawny mózg, to chyba lepiej rozważyć inne opcję niż takie tabletki.
Nie mam pojęcia, jak to wygląda w Polsce, ale w przeszłości pracowałem trochę lat za granicą i tam o czymś takim usłyszałem. I potem trochę z ciekawości czytałem i się okazuje, że w wielu krajach bardzo łatwo dostać takie leki. Traktują to jako własny wybór, że jeśli Ci to przeszkadza, to masz prawa zacząć brać tego typu leki. Natomiast w Polsce słyszałem o takich środkach bardziej w kontekście przestępców seksualnych i przymusowego stosowania. Ale to było z 10-12 lat temu, więc może bardzo dużo się zmieniło w tej kwestii.
Osobiście uważam, że prawo do wolności, w tym takiej powinno być respektowane. I jeśli uważasz, że to dla Ciebie dobre to, czemu nie? Jednak uważam, że jeśli coś takiego bierze ZDROWY facet, to zdecydowanie coś jest nie tak. Co innego, jeśli masz jakieś chore dewiacje, lub też np jeździsz na wózku i wiesz, że nie będziesz mógł się realizować w ten sposób, to można rozważyć. Ale jeśli są dwie nogi, dwie ręce, stojący penis i w miarę sprawny mózg, to chyba lepiej rozważyć inne opcję niż takie tabletki.
Najpierw jeszcze porozmawiam na ten temat z terapeutką, zobaczymy co ona powie.
Oczywiście, że jest coś nie tak. Sytuacja, w której ten zdrowy facet nie ma żadnych kontaktów seksualnych ani nawet prostej fizycznej bliskości jest sama w sobie bardzo nie tak. Domyślam się, że chciałbyś zasugerować płatną usługę ale dla mnie nie brzmi to zbyt zachęcająco. Szczególnie, że to byłyby spore koszty. Do układów typu FBW trzeba mieć określoną mentalność, której ja raczej nie posiadam.
Bo są szrotami ludzkimi dla kobiet z wyglądu. Jedynie mogą być beciakiem, jak taka się wybawi...
Już Ci kiedyś pisałam, że jak na tak młody wiek, to jesteś masakrycznie cyniczny i zgorzkniały. Powtarzasz do znudzenia teksty o wyglądzie, beciakach, złych kobietach, dzieci nazywasz "spermą chada" <facepalm> Nie za bardzo kojarzę jakiś Twój wpis, który zawierałby w sobie cokolwiek interesującego, jakąś uwagę, która mogłaby dać do myślenia, zachęcić do rozmowy, zamiast brzydzić i odrzucać.
Także... wmawiaj sobie dalej, że jedyne, co może się w Tobie nie podobać kobietom, to wygląd ![]()
Ze mną chyba na prawdę musi być coś nie tak bo mi nigdy nie zależało na akceptacji innych chłopców. Albo musiałem to wymazać z pamięci.
Nigdy nie chciałeś mieć kolegów?
Akurat tego "opieprzania" oprawców nigdy nie widziałem. Wręcz przeciwnie, nie raz widziałem jak dziewczyny wręcz kibicowały oprawcom. Zdecydowanie częściej widziałem jak stawały po stronie oprawców niż ofiar, albo po prostu ignorowały. A jeśli chodzi o zainteresowanie to oczywiście zawsze oprawcy mieli go dużo, ofiary nigdy.
Takie opieprzanie chyba częściej dzieje się „za kulisami”, bo w dużej grupie ciężej zareagować, wiele osób wtedy „zamraża”, czyli stają się biernymi obserwatorami, nawet jeśli są przeciwni temu, co się dzieje. Nieliczni reagują bardziej otwarcie, próbując rozdzielać bijących się, czy poprosić kogoś dorosłego o pomoc.
Oczywiście są też osoby, które traktują takie wydarzenia jak igrzyska i z chęcią rejestrują przebieg wydarzeń, dopingują oprawcom etc.
Jednak moim zdaniem to margines.
Nigdy nie chciałeś mieć kolegów?
Takie opieprzanie chyba częściej dzieje się „za kulisami”, bo w dużej grupie ciężej zareagować, wiele osób wtedy „zamraża”, czyli stają się biernymi obserwatorami, nawet jeśli są przeciwni temu, co się dzieje. Nieliczni reagują bardziej otwarcie, próbując rozdzielać bijących się, czy poprosić kogoś dorosłego o pomoc.
Oczywiście są też osoby, które traktują takie wydarzenia jak igrzyska i z chęcią rejestrują przebieg wydarzeń, dopingują oprawcom etc.
Jednak moim zdaniem to margines.
Nie, nigdy nie czułem tej potrzeby. Zawsze byli tacy, z którymi od razu dobrze się dogadywałem i zawsze byli tacy, z którymi nigdy nie mogłem się dogadać. Ci pierwsi pojawiali się sami z siebie więc nigdy nawet nie musiałem się zastanawiać nad zdobywaniem akceptacji. Od tych drugich starałem się trzymać jak najdalej co nie zawsze się udawało bo oni też też pojawiali się sami. Tylko dla dziewczyn zawsze byłem kompletnie niewidzialny, z chłopakami zawsze miałem jakieś koleżeńskie relacje.
Nigdy nie widziałem ani reakcji typu rozdzielenie ani nie słyszałem by ktoś został opieprzony za kulisami choć oczywiście mogło tak być. Proszenie kogoś dorosłego o pomoc nigdy nie miało sensu bo zawsze było z tego więcej szkody niż pożytku dla wszystkich zaangażowanych. Poza tym ktoś kto powiadamiał dorosłego z automatu lądował na dnie hierarchi bo konfident. Obserwujących zawsze było sporo, to wcale nie był margines. Tyle się mówi o empatii dziewczyn ale przynajmniej ja w szkole nigdy jej nie widziałem. Zawsze była całkowita obojętność albo wzrok pełny politowania i obrzydzenia dla ofiary przemocy. Za to oprawcy zawsze byli otoczeni dziewczynami i mogli sobie w nich wybierać.
Ale to "obwinianie" to się pojawiło dopiero jak mieli lat 20 z okładem czy wręcz w okolicy 30stki.
A kiedy miało się pojawić? Jak mieli po piętnaście lat?
To w żaden sposób nie potwierdza, że mają rzeczywisty powód, by za swoje niepowodzenia na rynku matrymonialnym obwiniać kobiety.
Sam fakt, że przykładowo byli dla nas niewidzialni na etapie dorastania i później, nie może być rozpatrywany w kategoriach winy, bo każdy ma prawo mieć własne preferencje. Możemy nie chcieć się z kimś kolegować, czy tym bardziej wchodzić z nim w związek. Dopóki nie towarzyszy temu wyśmiewanie, upokarzanie, generalnie złe traktowanie tego człowieka, to nie można mówić o żadnym „krzywdzeniu”. Nawet jeśli z powodu braku powodzenia ktoś cierpi.
Ja nigdy realnych nieprzyjemności od innych chłopaków nie zaznałem i też nie widziałem aby jedni alienowali drugich. Owszem - zdarzały się solówki. Jakieś piąchy, muki i inne takie. Ale potem się chodziło na oranżadę czy piwo (w zależności od wieku). To po prostu był inny język komunikacji. Jak nam brakowało kogoś do napierdalania w gałę, kosza czy czegokolwiek to się brało niemal kogo popadnie. Tak samo było z wymianą karteczek, tazosami, czy wspólnym oglądaniem dragonballa, kapitana tsubasy i innych takich. Kłótnie, awantury i piąchy były zawsze elementem tej szczeniackiej rywalizacji. Ale nie było wykluczenia. Takie dramy to była domena dziewczyn. Bo one nie są (nie były) zdolne do takiej bezpośredniej konfrontacji i wolały to załatwiać za czyimiś plecami.
Jakoś mnie nie dziwi, że nie dostrzegasz tych, którym te „piąchy” i „szczeniacka rywalizacja” mocno zaszkodziły.
Takie rzeczy zawsze się zdarzały i będą zdarzać. Tak samo jak to co zacytowałaś. Sam znam taki przypadek z pobliskiej podstawówki sprzed kilku lat. I skończył się równie grubo.
Dopiero co pisałeś, że nie było żadnych wykluczeń, ani dram z udziałem chłopaków.
Chyba, że Twoim zdaniem prześladowanie to nie jest forma wykluczenia?
absurdalna dominacja kobiet w systemie edukacji
Co to niby znaczy "absurdalna dominacja"? Mężczyźni mają jakiś odgórny zakaz pracy w systemie edukacji?
Takich kobiet nie brakuje. Ogólnie ludzi tego typu nie brakuje. Zatrzymali się na etapie liceum lub studiów (jak np N_o) i dalej siebie tak widzą.
Oczywiście, że nie brakuje, sęk w tym, że ich często wrzuca się do jednego wora ze wszystkimi osobami, które nie radzą sobie w relacjach damsko męskich, a biorąc pod uwagę ich podejście do płci przeciwnej, wysoką skłonność do dramatyzowania i przeżywania sytuacji sprzed wielu lat, ciężko się dziwić, że wciąż są samotni.
Nie wiem, czy to jakiś defekt w mózgu, czy może zwyczajny przerost ego, że niektórzy za cholerę nie potrafią odpuścić. Zaakceptować, że ktoś ich zranił, bolało, ale świat idzie dalej, z nimi czy bez nich, więc oni też mogą, a te przykre przeżycia nie znaczą, że teraz do końca życia powinni trzymać gardę wysoko, bo wszyscy ludzie są tacy sami.
A jednak przy każdym możliwym, kolejnym pojawiającym się wydumanym problemie to zdejmujesz z niego jakąkolwiek odpowiedzialność.
Tak właśnie robię. Dlatego zamiast naciskać i kreować się na jego "przewodnika życiowego", staram się dawać mu ewentualne rady „na luzie”, żeby SAMODZIELNIE zdecydował, czy chce którąś z nich wprowadzić w życie = był w pełni odpowiedzialny za konsekwencje, niezależnie od tego, czy będą one pozytywne, czy negatywne.
Garstka to nie próbuje. I robią to ci najbardziej hardcorowi autystycy.
Nie zauważyłam, żeby panowie z tego wątku i jemu podobnych byli jakoś szczególnie otwarci na normalny kontakt z kobietami.
EDIT: Przez normalny kontakt rozumiem również brak presji na coś więcej niż koleżeństwo, żeby się „opłacało” inwestować czas i traktować nas z szacunkiem.
Dziwne, że jak piszą to kolesie to masz z tym problem, choć sama dostrzegasz, że tak jest.
Zauważ, że pisałam jeszcze o tym, że dziewczyny przemoc rówieśniczą stosują głównie wobec innych dziewczyn. Podobnie jak chłopacy głównie stosują przemoc wobec innych chłopaków. Rzecz jasna, zdarzają się wyjątki, ale skoro zwykle trzymamy się własnego grona (w sensie płci), to w tymże gronie głównie pojawiają się konflikty, wykluczenia itp. Jak w podstawówce chłopcy nie chcieli się bawić z jakąś dziewczynką, a wręcz wprost mówili, że tylko by przeszkadzała, to nie bolało tak, jak gdy z tą samą dziewczynką nie chciały się bawić inne dziewczynki. Nawet jak już dojrzejemy, wchodzimy w związki i trochę nam to rekompensuje brak koleżanek, czy kolegów, bo wreszcie jest z kim spędzać czas i do kogo otworzyć gębę, to ich w pełni nie zastępuje.
Nie wiem, czy to jakiś defekt w mózgu, czy może zwyczajny przerost ego, że niektórzy za cholerę nie potrafią odpuścić. Zaakceptować, że ktoś ich zranił, bolało, ale świat idzie dalej, z nimi czy bez nich, więc oni też mogą, a te przykre przeżycia nie znaczą, że teraz do końca życia powinni trzymać gardę wysoko, bo wszyscy ludzie są tacy sami.
Nie zauważyłam, żeby panowie z tego wątku i jemu podobnych byli jakoś szczególnie otwarci na normalny kontakt z kobietami.
EDIT: Przez normalny kontakt rozumiem również brak presji na coś więcej niż koleżeństwo, żeby się „opłacało” inwestować czas i traktować nas z szacunkiem.
Na podobnej zasadzie działa to, że ktoś na przykład kurczowo trzyma się jakiejś osoby mimo iż związek jest toksyczny. Trafiła się jedna na 30 lat to trzeba się jej trzymać obojętnie co by robiła. Im dłużej od ponownie jestem sam tym bardziej rozumiem ludzi, którzy wybaczają na przykład zdradę. Czasami na prawdę nie da się nie przeżywać i odpuścić.
Jak na samym forum chciałabyś zobaczyć to otwarcie lub jego brak? Pytam bo ja też powinienem się do tego zaliczać, a przecież nam się udało nawiązać kontakt.
A kiedy miało się pojawić? Jak mieli po piętnaście lat?
No tak - przecież wtedy zaczyna się dojrzewanie. Jak psioczysz na coś w czasie trwania danych zdarzeń to jest to normalna reakcja. Jak robisz to po kilkunastu latach to dowód niedojrzałości emocjonalnej i rozwojowej.
To w żaden sposób nie potwierdza, że mają rzeczywisty powód, by za swoje niepowodzenia na rynku matrymonialnym obwiniać kobiety.
Bo ty tak mówisz?
Mogą obwiniać kogo chcą - choćby i Świętego Mikołaja. Na tym etapie to nie robi różnicy, bo to jedynie marudzenie - ujście psychicznego ciśnienia i frustracji. Bo tak jest łatwiej żyć i funkcjonować. Mówimy tu wszak osobach najczęściej aspołecznych, których umiejętności socjalne pod tym kątem są często bliskie zera.
Sam fakt, że przykładowo byli dla nas niewidzialni na etapie dorastania i później, nie może być rozpatrywany w kategoriach winy, bo każdy ma prawo mieć własne preferencje.
A no tak. Jak chłopaki nie zwracają uwagi na dziewczyny w sposób w jaki one sobie tego życzą to mówimy tu o mizoginach, bucach, chamach i oprawcach. Jak role się odwracają to nagle jest mowa o preferencjach. I wszystko jasne.
Dopóki nie towarzyszy temu wyśmiewanie, upokarzanie, generalnie złe traktowanie tego człowieka, to nie można mówić o żadnym „krzywdzeniu”
Problem polega na tym, że ignorowanie na tym etapie życia jest równie dotkliwe jak wytykanie palcami. Pominę już fakt, że te same zachowania, słowa i gesty różni ludzie odbierają kompletnie odmiennie. Zwłaszcza w okresie dojrzewania.
Jakoś mnie nie dziwi, że nie dostrzegasz tych, którym te „piąchy” i „szczeniacka rywalizacja” mocno zaszkodziły.
Bo nie było takich.
Z moich lat szkolnych wiesz kto popełnił samobójstwo lub poszedł w zdecydowanie złą stronę (typu dragi)? Klasowe snoby. I osoby psychicznie zaburzone tak czy siak (np dwubiegunówka i inne tego pokroju). No i przynajmniej jeden incel, który zrobił to sobie sam. Klasowy śmieszek (jak go poznałem na tym forum to już był po kilku próbach), który wyłysiał w ogólniaku i miał z tym ogromny problem - on sam. Nikt inny. Człowiek dusza. Ale zawieszony na swoim incelstwie. Każda jedna rozmowa, każde jedno spotkanie i po 15-20minutak to było jedyne o czym potrafił mówić. Reszta jaką kojarzę to jakieś domowe dramy - rozwody rodziców, molestowania i tym podobne.
Dopiero co pisałeś, że nie było żadnych wykluczeń, ani dram z udziałem chłopaków.
Mówimy o zjawiskach/tendencjach, a nie pojedynczych sytuacjach. Nie ma tak, że 100% wszyscy, albo że każdy. To są skróty myślowe oznaczające jakąś tam zauważalną większość, a nie dosłowność.
Co to niby znaczy "absurdalna dominacja"? Mężczyźni mają jakiś odgórny zakaz pracy w systemie edukacji?
Jak dobrze kojarzę - 98%. Zakazu formalnego nie ma. Ale było systemowe pozbywanie się ich ze szkół. Bo facet w szkole podstawowej lub przedszkolu miał z automatu łatkę pedofila. Ja miałem jednego nauczyciela w szkole podstawowej, w ostatnich latach. Facet miał ostre przeboje, bo dziewczyny ładowały ściągi w staniki lub pod rajstopy (+krótka sukienka lub spódniczka) i nie szło mu zwrócić uwagi na ściąganie, żeby nie obyło się od oskarżeń o zaglądanie w dekolt itp. W ostatnim roku jego pracy doszło do tego, ze na klasówkach pilnowała nas dyrektorka.
Nie zauważyłam, żeby panowie z tego wątku i jemu podobnych byli jakoś szczególnie otwarci na normalny kontakt z kobietami.
EDIT: Przez normalny kontakt rozumiem również brak presji na coś więcej niż koleżeństwo, żeby się „opłacało” inwestować czas i traktować nas z szacunkiem.
Spokojnie połowa kobiet jakie w życiu poznałem nie jest zainteresowana jakąkolwiek formą relacji z facetem o ile nie dąży to do czegoś więcej. Inaczej zatrzymuje się to na etapie pracowej znajomości. Ale nie prywatnej.
Podobnie jak chłopacy głównie stosują przemoc wobec innych chłopaków.
Ale rozumiesz, że ta "przemoc" jest po prostu językiem - normalnej - komunikacji wśród chłopaków?
https://www.youtube.com/shorts/eFZhZRMbqnI
https://www.youtube.com/shorts/FgcXeOg8jlo
Jak nie masz kumpla, którego możesz nazwać łysym chujem, to nie masz (szczerego) kumpla w ogóle. Chłopcy nie bawią się w herbaciane party. My uprawiamy zapasy i zawody kto dalej sika.
Jak na samym forum chciałabyś zobaczyć to otwarcie lub jego brak? Pytam bo ja też powinienem się do tego zaliczać, a przecież nam się udało nawiązać kontakt.
Wasza relacja polega na tym, że ona cię głaszcze po główce i daje kolejne rady. A to nie ma żadnego związku z koleżeństwem. To układ doradczo-konsultingowy.
Shinigami napisał/a:Jak na samym forum chciałabyś zobaczyć to otwarcie lub jego brak? Pytam bo ja też powinienem się do tego zaliczać, a przecież nam się udało nawiązać kontakt.
Wasza relacja polega na tym, że ona cię głaszcze po główce i daje kolejne rady. A to nie ma żadnego związku z koleżeństwem. To układ doradczo-konsultingowy.
Poza forum podobno mają wiele wspólnych pasji i zainteresowań, ale ofc tylko online i ta przyjaźń musi być też równolegle prowdzona na forum.... ok dobra, przekonałęs mnie ![]()
tak odnośnie tych kurtyzan, warszawa, aktualnie : https://miejskireporter.pl/policyjne-ud … em-ludzmi/
no NIEMOŻLIWE! sutenerzy w WARSZAWIE ?!?! Przeciez to taka fajna praca
Efekt kryminalizacji o jakiej pisałem. I o jakiej była mowa w linkowanych przeze mnie artykułach i wywiadach. Ponadto tego typu rzeczy (oszustwa i wyzysk) były i są praktykowane bez względu na branżę.
To trochę jak z konopiami. Jak były nielegalne to generowało to masę problemów - czystość była dyskusyjna, bo dilerzy mieszali to często z metą dla większego kopa i wywołania szybkiego, silnego i trwałego uzależnienia. Jak użytek medyczny stał się dozwolony to problem kryminalizacji użytkowników przestał istnieć i problem zniknął sam z siebie. Zobacz jak Szwajcarzy poradzili sobie z problemem z uzależnieniem od heroiny na przełomie lat 80tych i 90tych. Problem mieli większy niż obecnie USA ma z fentanylem.
Wiesz co zrobili? Wprowadzili 4 zasady postępowania, których filarem była.....dystrybucja bezpłatnych, czystych farmaceutycznie narkotyków osobom uzależnionym (program HAT - ze względu na ogromny sukces planują rozszerzyć też i na inne narkotyki). Te zasady były następujące:
- profilaktyka
- terapia i leczenie
- redukcja szkód
- kontrola i dekryminalizacja
Wygodnie jest wierzyć, że to się nie dzieje i że panie z chęci i upodobania usługi świadczą.
Wierzyć, że legalnym sutenerstwem zajmie się grupa praworządnych obywateli, a ci, co to robią obecnie oddadzą dochodowy rynek albo cudownym sposobem przestaną być zdemoralizowani też można. Podobno wiara czyni cuda.
Muqin - obudź się, bo się zesrałaś. Kto tu niby wierzy, że patologia się nie dzieje? I to w sytuacji kiedy sam pisałem o problemie wynikającym w głównej mierze z kryminalizacji? Nie ma ani jednego segmentu rynku, w którym nie trafiliby się jacyś skurwiele - masz rolników używających zakazanych substancji i nieprzestrzegających okresów karencji, masz księży gwałcących dzieci i wszystko pomiędzy. Tak działa świat.
Natomiast z tym "dobrowolnym oddaniem dochodowego rynku" to przykładów jest wiele, że legalizacja połączona z profilaktyką i dekryminalizacją po prostu działają.
Muqin - obudź się, bo się zesrałaś. Kto tu niby wierzy, że patologia się nie dzieje? I to w sytuacji kiedy sam pisałem o problemie wynikającym w głównej mierze z kryminalizacji? Nie ma ani jednego segmentu rynku, w którym nie trafiliby się jacyś skurwiele - masz rolników używających zakazanych substancji i nieprzestrzegających okresów karencji, masz księży gwałcących dzieci i wszystko pomiędzy. Tak działa świat.
Natomiast z tym "dobrowolnym oddaniem dochodowego rynku" to przykładów jest wiele, że legalizacja połączona z profilaktyką i dekryminalizacją po prostu działają.
Ale po co te kobiety decydują się na migracje zarobkową do pracy w polu, skoro mogą migrować jako prostytutki?
Czy one sa jakieś głupie? Zarobią 5k przy zbiorze czereśni vs 50k za prostytucje. Czemu nie ma bułgarskiej agencji która by ułatwiała takim przedsiębiorczym kobietom nawet za 5-10% tu pracować w fajnej pracy? Legalnie. Bez sutenerstwa. Na zasadzie wynajmu lokalu, ochroniarza i dostępu do ginekologa i kosmetyczki 24/7.
Lekarze otwierają prywatne gabinety, prawnicy kancelarie, tu zarobki podobne a jakoś nie widzę dużych agencji burdelowych. Jak był boom na IT to były bootkampy, czemyu nie widze bootcampów na prostytutke? Powinny być dla tych dobrowolnych. Prostytucja nie jest nielegalna, to dalczego nie słyszałam o osiedlu uciechu, gdzie prostytutki zrzeszają się żeby być w grupie bezpieczne? Nie rozumiem.
Legalizacja sutenerstwa i stręczycielstwa nie zmienia na lepsze nic.
Dekryminalizacja samego indywidualnego świadczenia usług (Nowa Zelandia, Belgia) i owszem , poprawia co nieco.
Ale po co te kobiety decydują się na migracje zarobkową do pracy w polu, skoro mogą migrować jako prostytutki?
Status prostytucji w Bułgarii i w Polsce jest podobny. A legalizacja lub dekryminalizacja nie czynią automatycznie, że dany zawód staje się popularny. Jest też wiele innych, legalnych prac, które nie cieszą się absolutnie żadną popularnością. Pomimo wysokich zarobków.
Czemu nie ma bułgarskiej agencji która by ułatwiała takim przedsiębiorczym kobietom nawet za 5-10% tu pracować w fajnej pracy? Legalnie. Bez sutenerstwa.
Ok, to tym wpisem dałaś mi do zrozumienia, że po prostu nie wiesz jak to wygląda/nie rozumiesz pojęć. Postaram ci się to wyjaśnić.
Musisz zaznajomić się z definicjami sutenerstwa, stręczycielstwa i kuplerstwa i czym to się różni od zmuszania do prostytucji. To są cztery osobne zjawiska (i paragrafy). I tylko ten ostatni jest związany z przymusem. Reszta związana jest z czerpaniem korzyści (jakiejkolwiek, ale głównie majątkowej) przez kogokolwiek poza samą prostytutką. Jeśli ona odpala % ma zapewnione lokum czy cokolwiek innego to podpada to pod jeden z paragrafów - nawet jeśli wszyscy robią to dobrowolnie.
Bo tu nie chodzi o przymus, ale też o zwyczajne umożliwienie i ułatwienie. Czyli załóżmy taką hipotetyczną sytuację, że jesteś właścicielką nieruchomości. Przychodzi do ciebie babka i mówi, że jest prostytutką i szuka fajnego lokum do świadczenia swoich usług "po cichu". Legalnie nie możesz jej tego mieszkania wynająć, bo wiedza o tym czym się ona trudni powoduje automatycznie, że dostaniesz zarzut kuplerstwa lub sutenerstwa. Bo czerpiesz korzyść ze świadczonych przez prostytutkę usług. Prostytutka nie może legalnie zatrudnić ani ochroniarza, ani sekretarki, ani nie może dawać ochrony/przyuczać praktykantek. Z tych samych powodów - bo to wszystko kwalifikuje się pod te paragrafy. Ludzie robią to w taki lub inny sposób różnymi drogami na około wykorzystując kruczki prawne. konieczność mataczenia, brak jakichkolwiek rozliczeń/paragonów/fakturowania zachęca do biznesu ludzi o określonym profilu psychologicznym.
Prostytucja nie jest nielegalna, to dalczego nie słyszałam o osiedlu uciechu, gdzie prostytutki zrzeszają się żeby być w grupie bezpieczne?
Takich agencji nie ma, bo ich istnienie jest nielegalne. Jakakolwiek forma zrzeszenia jest nielegalna. Linkowałem tu już w jednej z dyskusji o prostytucji Kolektyw Kamelia: https://kolektywkamelia.org/about/
Legalizacja sutenerstwa i stręczycielstwa nie zmienia na lepsze nic.
Dekryminalizacja samego indywidualnego świadczenia usług (Nowa Zelandia, Belgia) i owszem , poprawia co nieco.
Dekryminalizację świadczenia samej sługi to mamy w PL. Bo sam fakt nie jest nielegalny. Jest tylko nieopodatkowany. Ja piszę o dekryminalizacji zjawiska jako całości.
Sutenerstwo i czerpanie korzyści z prostytucji przez osoby trzecie są legalne w Nowej Zelandii. Po prostu zdjęli z niego aspekt kryminalny i zrobili z tego normalny biznes. Nielegalny jest tylko przymus (w jakiejkolwiek formie). Cała reszta otoczki jest legalna o ile jest dobrowolna. Tym wpisem udowodniłaś nie tylko, że nie wiesz wogóle o czym jest mowa, ale też i przyznałaś mi rację.
Jack Sparrow napisał/a:Muqin - obudź się, bo się zesrałaś. Kto tu niby wierzy, że patologia się nie dzieje? I to w sytuacji kiedy sam pisałem o problemie wynikającym w głównej mierze z kryminalizacji? Nie ma ani jednego segmentu rynku, w którym nie trafiliby się jacyś skurwiele - masz rolników używających zakazanych substancji i nieprzestrzegających okresów karencji, masz księży gwałcących dzieci i wszystko pomiędzy. Tak działa świat.
Natomiast z tym "dobrowolnym oddaniem dochodowego rynku" to przykładów jest wiele, że legalizacja połączona z profilaktyką i dekryminalizacją po prostu działają.
Ale po co te kobiety decydują się na migracje zarobkową do pracy w polu, skoro mogą migrować jako prostytutki?
Czy one sa jakieś głupie? Zarobią 5k przy zbiorze czereśni vs 50k za prostytucje. Czemu nie ma bułgarskiej agencji która by ułatwiała takim przedsiębiorczym kobietom nawet za 5-10% tu pracować w fajnej pracy? Legalnie. Bez sutenerstwa. Na zasadzie wynajmu lokalu, ochroniarza i dostępu do ginekologa i kosmetyczki 24/7.
Lekarze otwierają prywatne gabinety, prawnicy kancelarie, tu zarobki podobne a jakoś nie widzę dużych agencji burdelowych. Jak był boom na IT to były bootkampy, czemyu nie widze bootcampów na prostytutke? Powinny być dla tych dobrowolnych. Prostytucja nie jest nielegalna, to dalczego nie słyszałam o osiedlu uciechu, gdzie prostytutki zrzeszają się żeby być w grupie bezpieczne? Nie rozumiem.
Nie da sie. To nielegalne
W tej całej dyskusji zastanawia mnie jedno: zewsząd sypiace sie komentarze typu: tak sie nie da, to jest do dupy, ciekawe czy twoja corka, sutenerzy sa dookola, handel ludzmi, depresje, wykorzystywanie itd itd. Łatwo stanac w dyskusji i stwierdzić- bede przeciw. Jak ktos mowi ze te wszystkie propozycje ktore padaja to nie jest dobry pomysł to niech podsunie swoja. Bo nigdzie na swiecie nie stworzono bezpiecznego, dobrze działającego systemu dotyczącego prostytucji. Zawsze cos nie dziala. Ale niektóre systemy w skali makro cechuja sie mniejszym poziomem krzywdy czy nadużyc, wyzszym poziomem opieki itp. Zaden nie jest dobry. W ktora strone powinna pójść Polska? Bo jeżeli wszystko co się zaproponuje jest do dupy to zostawmy jak jest. Pokiereszowanych babek bedzie ze hoho.
A jak ktos chce sensownie dyskutować to niech podsunie swoja propozycje. Pomińmy takie jak np kastracja chemiczna, kara śmierci czy wiezienia dla wszystkich uczestników rynku itp. Na świecie było dużo testowane- istnieje juz jakaś baza wiedzy. I nie oszukujmy sie rozwazajac drogę- sa babki ktore sa ofiarami w tym interesie i sa takie ktore tam sa dla kasy i im to pasuje. Mówimy o systemie dla obu grup
WesołaDziewczyna007 napisał/a:Ale po co te kobiety decydują się na migracje zarobkową do pracy w polu, skoro mogą migrować jako prostytutki?
Status prostytucji w Bułgarii i w Polsce jest podobny. A legalizacja lub dekryminalizacja nie czynią automatycznie, że dany zawód staje się popularny. Jest też wiele innych, legalnych prac, które nie cieszą się absolutnie żadną popularnością. Pomimo wysokich zarobków.
Czemu nie ma bułgarskiej agencji która by ułatwiała takim przedsiębiorczym kobietom nawet za 5-10% tu pracować w fajnej pracy? Legalnie. Bez sutenerstwa.
Ok, to tym wpisem dałaś mi do zrozumienia, że po prostu nie wiesz jak to wygląda/nie rozumiesz pojęć. Postaram ci się to wyjaśnić.
....
To prawda, myślałam że sutenerstwo zaczyna się od przymusu. Rozumiem, że związek zawodowy, gdzie płacisz składki i macie jakiegoś przedstawiciela tez jest sutenerstwem? Szczerze myślałam, że formy organizacji dobrowolnej są legalne, a nielagalne jest jeśli kogoś zmuszasz. To zmienia postać rzeczy.
Ale z innej strony migracja jest legalna i praca za granicą też. Mimo to zdarzają się porwania pracowników - zabieranie paszportów, niewolnicza praca itd. I to przy zwykłym zbieraniu pieczarek gdzie pracownik kosztuje minimalną.
To prawda, myślałam że sutenerstwo zaczyna się od przymusu. Rozumiem, że związek zawodowy, gdzie płacisz składki i macie jakiegoś przedstawiciela tez jest sutenerstwem? Szczerze myślałam, że formy organizacji dobrowolnej są legalne, a nielagalne jest jeśli kogoś zmuszasz. To zmienia postać rzeczy.
Odpowiadając na pytanie - tak - taki związek zawodowy byłby nielegalny. Nawet ten kolektyw kamelia nie ma żadnej formalnej struktury > nie jest stowarzyszeniem ani fundacją.
Ale z innej strony migracja jest legalna i praca za granicą też. Mimo to zdarzają się porwania pracowników - zabieranie paszportów, niewolnicza praca itd. I to przy zwykłym zbieraniu pieczarek gdzie pracownik kosztuje minimalną.
Patologie są wszędzie.
SamotnaWilczyca napisał/a:WesołaDziewczyna007 napisał/a:W prostytucji nie chodzi o popęd. W dziwnych sytuacjach z kobietami chodzi często o sadyzm, mizoginie, własne ego.
Tak i dodałabym jeszcze niedostępność emocjonalną. Wtedy jest ta komfortowa dla nich bariera, bo to tylko usługa za $.
Ciekawy pomysł. Na pewno nie jest to normalna potrzeba. Ja nie wiem jak te kobiety potrafią grać, ale to przecież widać po mikroekspresji twarzy, drgnięci w głosie, trzymaniu dystansu, że ona po prostu nie jest zainteresowana.
Jak można lubić seks z kimś kto nie jest do niego nastawiony entuzjastycznie? Może to jest dla autystów i turetów only?
Dla nich na pewno to dobre rozwiązanie (wiadomo dlaczego), ale w przypadku tych drugich, o których pisałam, to chyba coś jak desperacja, w sumie nie wiem jak to nazwać.
Z jednej strony unikają jakichkolwiek relacji, które mogłyby wywołać u nich poczucie bliskości emocjonalnej, a z drugiej jest potrzeba, presja (facet powinien) i np. wysoki poziom stresu. Niby mogliby zamiast tego pobiegać, pójść na boks czy cokolwiek, albo wziąć się za siebie, ale nie mają psychy.
W pewnym momencie "odwala" im z powodu celibatu, który uderza w ich poczucie męskości. Po wszystkim wracają do pustego domu i piją, żeby nie myśleć o tym, o czym pisałaś (że one ich nie chcą, że są obleśni i żałośni), oraz że chcieliby normalnego związku (i może rodziny), tylko boją się, za co obwiniają kobiety (mizoginia
), bo to zdejmuje z nich odpowiedzialność i chroni ego.
Nie wiem jaki to procent klientów, to takie moje małe obserwacje, ale chyba też trochę takich jest. Wszystkich łączy na pewno to, że nie są normalni.
Dla nich na pewno to dobre rozwiązanie (wiadomo dlaczego), ale w przypadku tych drugich, o których pisałam, to chyba coś jak desperacja, w sumie nie wiem jak to nazwać.
Z jednej strony unikają jakichkolwiek relacji, które mogłyby wywołać u nich poczucie bliskości emocjonalnej, a z drugiej jest potrzeba, presja (facet powinien) i np. wysoki poziom stresu. Niby mogliby zamiast tego pobiegać, pójść na boks czy cokolwiek, albo wziąć się za siebie, ale nie mają psychy.
W pewnym momencie "odwala" im z powodu celibatu, który uderza w ich poczucie męskości.
Żyjesz fantazją i stereotypami z TV.
Typowy (statystyczny) klient prostytutki to facet w przedziale 30-50 lat o stałej pracy, najczęściej będący w stałym związku (sformalizowanym lub nie, ale stałym). Ci faceci korzystają z usług odpłatnych, bo profesjonalistki wykazują nimi większe zainteresowanie (nie tylko seksualne) niż ich partnerki. I to jest główny powód. I to jest w zasadzie jedyna stała, która pojawia się w różnych badaniach nad tym zjawiskiem.
Poza tym posługujesz się najwęższą definicją i formą - odpłatnego seksu. A to tylko niewielki odsetek całego zjawiska. Do prostytucji zalicza się też kamerki, sekstelefony, kluby ze striptizem, posiadanie utrzymanki (sponsoring), pornografię (filmy i czasopisma), masaż erotyczny i usługi eskortek czy zachowania pokroju "no skoro zapłacił za kino i kolację to mogę mu obciągnąć". Dla zobrazowania - główna bohaterka 50 twarzy Greya spełnia kryteria bycia prostytutką (transakcyjny charakter relacji) tak samo jak nasze rodzime galerianki.
Nie wiem jaki to procent klientów, to takie moje małe obserwacje, ale chyba też trochę takich jest. Wszystkich łączy na pewno to, że nie są normalni.
Tez nie wiem jaki procent. Ale np wiem ze ok 50% babek na tinderze nie szuka zwiazku tylko chce podbudować samoocenę i potwierdzić atrakcyjnosc. Czy są normalne? Tak, mają po prostu inne potrzeby niz faceci. Czy to fair play? Nie
SamotnaWilczyca napisał/a:Nie wiem jaki to procent klientów, to takie moje małe obserwacje, ale chyba też trochę takich jest. Wszystkich łączy na pewno to, że nie są normalni.
Tez nie wiem jaki procent. Ale np wiem ze ok 50% babek na tinderze nie szuka zwiazku tylko chce podbudować samoocenę i potwierdzić atrakcyjnosc. Czy są normalne? Tak, mają po prostu inne potrzeby niz faceci. Czy to fair play? Nie
Tinder? Panie - a co powiesz o Only Fans?
Socjale i pozowanie z wypiętą dupą/cycami to przecież też forma ekshibicjonizmu.
Bert44 napisał/a:Piszesz w swoim poscie że nie wiesz jak kobiety potrafia grać. Odpisuje ze grają nawiązując do Twojego posta. A Ty mnie pytasz co grają? Cofnij sie do swojego i poszukaj o jakim graniu mówisz
Słyszałem o sytuacjach o ktorych piszesz- o "przehandlowanych" dziewczynach za granica i pomocy znikad. To dramat. Ale mówiąc o prostytucji w Polsce w dzisiejszych czasach tego juz nie ma
Na dworcach jeszcze 4 lata temu były ogłoszenia dla kobiet po ukraińsku, żeby nie dały się porwać do burdelu, informowały o miejscu pobytu rodzinę, kontaktowały się z policją jeśli poczują się zagrożone. Rozumiem, że to sobie tak wymyślili dla beki?
Nie w tym wydaniu. Teraz handel ludźmi to domena syjonistów, którzy sprowadzają kobiety i dzieci na wyspy Epsteina dla bogatych zwyroli. Taka typowa prostytucja to jednak najczęściej świadomy wybór kobiet, to nie lata 90.
Doszedłem do wniosku, że istnieją kobiety, którym też trudno jest znaleźć kogoś do związku.
Po prostu niektóre Panie są, że tak powiem... Bardzo mocno nienachalne z urody, że nawet największy prawiczek na forum wolałby zostać sam niż z taką się związać.
Do seksu wiadomo, KAŻDA kobieta może znaleźć w 5 minut.
Aczkolwiek do związku już niekoniecznie.
Doszedłem do wniosku, że istnieją kobiety, którym też trudno jest znaleźć kogoś do związku.
Po prostu niektóre Panie są, że tak powiem... Bardzo mocno nienachalne z urody, że nawet największy prawiczek na forum wolałby zostać sam niż z taką się związać.
Do seksu wiadomo, KAŻDA kobieta może znaleźć w 5 minut.
Aczkolwiek do związku już niekoniecznie.
To duzo zauważyłeś
Doszedłem do wniosku, że istnieją kobiety, którym też trudno jest znaleźć kogoś do związku.
Po prostu niektóre Panie są, że tak powiem... Bardzo mocno nienachalne z urody, że nawet największy prawiczek na forum wolałby zostać sam niż z taką się związać.
Do seksu wiadomo, KAŻDA kobieta może znaleźć w 5 minut.
Aczkolwiek do związku już niekoniecznie.
Nie ma kobiet tak brzydkich, żeby żaden facet ich nie chciał.
Jeśli kobieta nie może znaleźć nikogo do związku, to albo ma za wysokie wymagania albo po prostu sama się do tego związku nie nadaje.
Ja bym raczej powiedział, że chodzi o zaniedbanie tej urody. Odnoszę wrażenie, że w przypadku kobiet nie istnieje takie zjawisko jak bycie totalnie niewidocznym dla płci przeciwnej. Dla mężczyzn to zjawisko jest dość powszechne i chyba każdy jeśli sam tego nie doświadczył to zna kogoś kto doświadczył. Kobiety będą albo adorowane albo z góry odrzucane ale zawsze dla kogoś widoczne, nie ma tego całkowitego ignorowania jak w przypadku mężczyzn. Przy czym kobieta żeby być z góry odrzucaną musiałaby się na prawdę nieźle postarać. Mężczyzna musi po prostu istnieć i może być traktowany totalnie jak powietrze.
Ja bym raczej powiedział, że chodzi o zaniedbanie tej urody. Odnoszę wrażenie, że w przypadku kobiet nie istnieje takie zjawisko jak bycie totalnie niewidocznym dla płci przeciwnej. Dla mężczyzn to zjawisko jest dość powszechne i chyba każdy jeśli sam tego nie doświadczył to zna kogoś kto doświadczył. Kobiety będą albo adorowane albo z góry odrzucane ale zawsze dla kogoś widoczne, nie ma tego całkowitego ignorowania jak w przypadku mężczyzn. Przy czym kobieta żeby być z góry odrzucaną musiałaby się na prawdę nieźle postarać. Mężczyzna musi po prostu istnieć i może być traktowany totalnie jak powietrze.
To myślenie, że mężczyzna zawsze ma gorzej od kobiety jakoś Wam pomaga?
Strony Poprzednia 1 … 475 476 477 478 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » 30lat i cały czas sam
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024