30lat i cały czas sam - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 474 475 476 477 478 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 30,876 do 30,940 z 31,044 ]

30,876 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2026-04-25 14:38:00)

Odp: 30lat i cały czas sam

Priscilla, dzięki za wytłumaczenie czym jest pewność siebie. Dla mnie to zawsze było tym co opisałem i chyba po prostu ciężko mi zaakceptować fakt, że jest tak jak ty opisujesz. Ja nie mam możliwości by temu zaprzeczyć ani potwierdzić poza tymi moimi obserwacjami i przekonaniami z nich wynikającymi. Skoro ja przejawiam wcześniej przedstawiane cechy to może jednak mam trochę tej pewności siebie i nawet tego nie zauważyłem. W końcu raz już udało mi się znaleźć dziewczynę. Nie musisz mi tłumaczyć psychologicznych schematów przywiązania i atrakcyjności osób toksycznych. Moje studia może nie są zbyt przydatne ale paru rzeczy mnie jednak nauczyły, osobiste zainteresowanie psychologią też. Brak empatii z pewnością nie jest cechą dobrą i atrakcyjną ale nie jest też przeszkodą w relacjach damsko-meskich czego świadkiem byłem wielokrotnie. Brak empatii i ogólnie cechy tego "szkolnego prześladowcy" kojarzą się z siłą i dominacją więc w jakiś dziwny sposób dla kobiet pewnie kojarzą się też z bezpieczeństwem. Cechy pozytywne są o wiele mniej widoczne więc ludzie je przejawiający mają po prostu mniejsze szanse na to by w ogóle móc je pokazać. Rozmowę na temat rozmowy chyba odpuszczę bo wygląda na to, że nawet tego nie potrafię. Jeśli to na prawdę wygląda tak jak piszesz to znaczy, że ja jeszcze nigdy nie rozmawiałem według definicji tego pojęcia.

Muqin, osoby atrakcyjne mają po prostu fizycznie znacznie większe szanse na poznanie kogoś. Wejście w związek i utrzymanie się w nim to już inna kwestia. Jednak ten kto ma po prostu więcej możliwości ma też większe prawdopodobieństwo trafienia za którymś razem na tą odpowiednią osobę. I tak samo w drugą stronę. Można mieć super osobowość, można być czułym, opiekuńczym, życzliwym, szarmanckim i nie mieć w ogóle okazji by to pokazać. Bo po prostu fizycznie nie ma gdzie ani kiedy. Podejrzewam, że to mogli mieć na myśli Tom i Ted. Nawet w Tychach historiach typu klepnięcie w tyłek mają w sobie trochę prawdy co też już nie raz już widziałem. Manipulacyjność, bajera i ekstraweryczność też są widoczne często z daleka i to też działa. Tu nawet nie chodzi o to jaki zestaw cech ktoś posiada tylko o to czy są one widoczne czy nie. Jeśli są to ktoś taki nie będzie narzekał na brak zainteresowania, będzie mógł zdobywać doświadczenie i się rozwijać coraz bardziej w relacjach. Jeśli nie są to ktoś taki będzie miał bardzo trudno nawiązać jakąkolwiek relację i albo po wielu trudach uda mu się wejść w jedną, której będzie się trzymał rękami no nogami albo długo będzie sam. To trochę jak ze stanem majątkowym. Jak masz pieniądze od początku to możesz próbować różnych rzeczy, otwierać biznesy, kupować nieruchomości, inwestować itd.

Pozdrowienia dla wszystkich z warszawskich targów fantastyki.

Zobacz podobne tematy :

30,877 Ostatnio edytowany przez Dżaro2026 (2026-04-25 19:29:56)

Odp: 30lat i cały czas sam
Tom94 napisał/a:

Gdyby można było to zrobić to nie byłoby tylu samotnych mężczyzn, nie zrobisz z introwertyka duszy towarzystwa

Samotność jest bardziej wynikiem podejścia do świata, ale i genów. Introwertyk nie jest duszą towarzystwa bo nie musi być. Ktoś może być sam i czuć się samotny, a ktoś inny może być sam i tej samotności nie odczuwać. Fakt, że możesz mieć jakieś tam powodzenie u kobiet zasadniczo niczego nie zmieni jeżeli masz specyficzne podejście do świata. Może być tak, że podświadomie będziesz sabotował związek bo zwyczajnie nie jesteś w stanie przebywać z kimś zbyt blisko przez dłuższy czas.

Istnieje bardzo wiele związków nijakich bo ludzie wolą żyć z drugą osobą byle jak byle nie w samotności. Wiele osób robi to z powodów czysto materialnych. Parcie na siłę do życia z drugą osobą niczego nie zmienia. Kluczem jest podejście do świata. Mężczyzna najlepiej wychodzi na tym, gdy znajduje satysfakcję w różnych rzeczach, a motorem tych poszukiwań jest coś innego aniżeli chęć udowadniania czegokolwiek kobietom lub potrzeba nadskakiwania im. Po prostu trzeba robić coś dla siebie, ale szczerze. Mieć właśnie pasje, zainteresowania i tym się zajmować.

Fakt, że jakiś facet znalazł jakąś kobitkę wcale nie musi go czynić szczęśliwym. Macie chyba wyidealizowane pojęcie relacji z kobietą. To wcale nie musi być długofalowo takie fajne. Momenty mogą być faktycznie super, czasem kosmiczne, taki związek może dać nowe życie ... ale to tyle. Tak też może być. Oczywiście bywają również udane związki, ale i życie w pojedynkę nie oznacza samotności. Istnieje bardzo wiele zupełnie nijakich związków w których ludzie się męczą całe życie.

30,878 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-04-25 18:06:41)

Odp: 30lat i cały czas sam
Kakarotto napisał/a:

Okej. Ale w sytuacji szukania kogoś do związku (czyli wspólnego życia) w przypadku odrzucenia kandydata na podstawie negatywnego pierwszego wrażenia również wygląd i wzrost będą czynnikami dominującymi (nawet zakładając, że kandydat będzie miał wszystko inne co potrzebne do wspólnego życia).

Dużo zależy od tego, jak wiele masz czasu na ocenę. Jeśli to obcy człowiek, który zagadał na ulicy, to masz sekundy, żeby podjąć decyzję. Jeśli to ktoś, kogo regularnie widujesz, na przykład macie grupkę znajomych i ktoś nagle wprowadza do niej nową osobę, to zmienia postać rzeczy, bo pierwsze wrażenie może zostać zweryfikowane, również na plus dla ocenianej osoby. Mi się zdarzała taka "weryfikacja" w obie strony. Na przykład był taki chłopak, co wizualnie mocno mi się spodobał, ale jak się z nim kilka razy pogadało, to… dosłownie wszystko opadało. Nie mogłabym się spotykać z kimś, kto jest zauważalnie mniej inteligentny ode mnie, nieważne jak przystojny by nie był. A bywało i tak, że na pierwszy rzut oka ktoś wydawał się nie być w moim typie, a potem go poznawałam nieco bliżej i zyskiwał z każdym kolejnym kontaktem.

Takie zagadywanie na ulicy jest, jak dla mnie, najtrudniejsze. Pamiętam dobrze sytuację sprzed lat, jechałam tramwajem, naprzeciwko mnie stał chłopak, zerkał w moją stronę, coś tam się uśmiechnęliśmy do siebie. Tramwaj się zatrzymał, on już wysiadał, ale jednak się zawrócił, podszedł do mnie i zapytał, czy chciałabym z nim pójść na kawę. Nie było czasu, by zastanowić się nad reakcją, odpowiedziałam tylko zgodnie z prawdą, że mam już plany na ten konkretny wieczór i jakoś mi wtedy nie przyszło do głowy, żeby, no nie wiem, zaproponować inny dzień, wymienić się numerami, czy cokolwiek. Mimo że facet był totalnie w moim typie z wyglądu. A że to był jego przystanek, to zaraz wysiadł i… tyle go widziałam. 

Z kolei portale randkowe niestety mają to do siebie, że tam jest klimat jak na targowisku. Wiesz, że ile razy nie przesuniesz w bok, pojawią się następne twarze. A jeszcze masa „spermiarzy” psuje rynek, bo wypisują masowo do wszystkich kobiet, przez co niektórym troszkę się przewraca w głowach i wydaje im się, że skoro dostają 50 wiadomości dziennie, to nie mogą przecież wybrać „byle kogo”, bo są „pożądanym towarem”. Żeby tam cokolwiek ugrać, trzeba mieć świadomość jak to wygląda i odpowiednie podejście, bez spiny. No i pod żadnym pozorem nie dołączać do grona tych "psujących rynek", bo to na dłuższą metę tylko pogarsza sytuację.

Zresztą mam w swoim otoczeniu taką dość świeżą parę, która poznała się na Tinderze, co dowodzi, że jednak niektórym się udaje.

P.S. Kiedyś się umówiłam z takim chłopakiem, co miał prawie dwa metry wzrostu i szczerze? Jakoś lepiej się czuję przy niższych. Nie podobało mi się, że muszę cały czas zadzierać głowę, jak chciałam patrzeć mu w oczy, zamiast na klatę. Także różnie bywa. Oczywiście nie twierdzę, że bym faceta na pewno skreśliła, gdyby był „za wysoki”, ale prędzej zaliczyłabym to do kategorii wad niż zalet, gdybym już musiała tę cechę wrzucić do którejś szufladki.

30,879

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:

Muqin nigdy brania nie miała, jest w wieku okołoemerytalnym i była raptem w dwóch związkach to i pierdoli jakieś farmazony o statystyce i "zapewne". W dodatku miesza pojęcia.

1. Bezczelne kłamstwo. Liczysz, zapewne słusznie, ze nikomu się nie zechce sprawdzić, co pisałam na temat swojego powodzenia i bycia atrakcyjną w czasach młodości. Pisalam, wątek o introwertykach, dział psychologia, stosunkowo niedawno.
2. Bezczelne kłamstwo nr. 2
Dwa razy to ja oświadczyny przyjęłam. O tym też pisałam. Czyżbyś uważał, ze tylko związek małżeński oznacza bycie w związku? W takim razie konsekwentnie - ty tylko w jednym związku byłeś.
3. W wieku jestem jakim jestem co oznacza miedzy innymi to, że dłużej po tym świecie chodzę, więcej widziałam i więcej zdążyłam doświadczyć niż ludzie zauważalnie młodsi.

30,880 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-04-25 22:39:33)

Odp: 30lat i cały czas sam
Muqin napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Muqin nigdy brania nie miała, jest w wieku okołoemerytalnym i była raptem w dwóch związkach to i pierdoli jakieś farmazony o statystyce i "zapewne". W dodatku miesza pojęcia.

...
3. W wieku jestem jakim jestem co oznacza miedzy innymi to, że dłużej po tym świecie chodzę, więcej widziałam i więcej zdążyłam doświadczyć niż ludzie zauważalnie młodsi.

Ale agizm! Słuchaj się starszych, bo wiedzą lepiej. Doświadczenia nie oznaczają, że wyciągasz z nich wnioski, albo że wnioski są aplikowalne do innych ludzi.
Moim zdaniem ktoś kto pracuje cięgle z nowymi ludzmi, podróżuje, interesuje się innymi, może mieć większą mądrość życiową niż 60 letnia bibliotekarka, która od '84 pracuje razem z Panią Zosią przy tym smym biurku w Olkuszu.
Oczywiście o tym wiesz, bo jesteś inna niż wszyscy i masz sekretne doświadczenie życiowe, którego nigdy nie wyjasniłaś niklomu, ani nie okazałaś na forum. Po prostu jesteś od nas lepsza i już. Pogodzmy sie z tym!

btw. każdy jest atrakcyjny i ma powodzenie-jakieś- w młodości. tak działają chormony w 15-25. Nawet największe pasztety wyciągały z kapelusza osobe towarzysząca na studniówkę i zarywały kogoś na imprezach w akademiku.

30,881

Odp: 30lat i cały czas sam

Szczerze mówiąc, Smutna to chyba ja cię zwyczajnie irytuję, czemu ostatnio dajesz wyraz.
Starsi czasem wiedzą lepiej, a czasem głupoty plotą, dlatego wolałabym, żeby moje wypowiedzi nie były oceniane przez pryzmat wieku. Starsi, podobnie jak młodzi czasem mówią mądrze, a czasem wręcz przeciwnie. Tzw. aging działa w obie strony. Ta druga to "stary/a jesteś, nie znasz się, świat poszedł do przodu".

30,882 Ostatnio edytowany przez Theodore Robert Bundy (2026-04-26 09:23:00)

Odp: 30lat i cały czas sam
WesołaDziewczyna007 napisał/a:
Muqin napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Muqin nigdy brania nie miała, jest w wieku okołoemerytalnym i była raptem w dwóch związkach to i pierdoli jakieś farmazony o statystyce i "zapewne". W dodatku miesza pojęcia.

...
3. W wieku jestem jakim jestem co oznacza miedzy innymi to, że dłużej po tym świecie chodzę, więcej widziałam i więcej zdążyłam doświadczyć niż ludzie zauważalnie młodsi.

btw. każdy jest atrakcyjny i ma powodzenie-jakieś- w młodości. tak działają chormony w 15-25. Nawet największe pasztety wyciągały z kapelusza osobe towarzysząca na studniówkę i zarywały kogoś na imprezach w akademiku.

Absolutnie, od czasów szkoły podstawowej nieatrakcyjni chłopcy podpierali ściany na szkolnych dyskotekach, i do dziś te same osobniki
są samotne, na studniówkę wszyscy nieatrakcyjni zostali w domach nie mieli z kim pójść, wczesne lata wszystkich zweryfikowały.

30,883

Odp: 30lat i cały czas sam
Mrs.Happiness napisał/a:
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Bardzo płytkie podejście do tematu...

Nazywanie kobiet per „ruchadełko”, obrażanie obcych mężczyzn tylko dlatego, że mają coś, czego Tobie nie udało się zdobyć, gloryfikowanie prostytutki, bo robiła Ci dobrze za kasę, mmm… to dopiero głębia.


Może masz racje, może trzeba zaakceptować to, że jest się odpadem na rynku matrymonialnym i skończyć z tym biadoleniem na okrągło.


Tydzień temu znowu byłem na masażu erotycznym
Wracając do domu widziałem dookoła pełno zakochanych par, czyli coś czego nie jestem w stanie sam osiągnąć.


I doszła do mnie taka myśl, że może jednak panie spotykające się za pieniądze, to jest szczyt moich możliwości?

30,884

Odp: 30lat i cały czas sam
Theodore Robert Bundy napisał/a:

Absolutnie, od czasów szkoły podstawowej nieatrakcyjni chłopcy podpierali ściany na szkolnych dyskotekach, i do dziś te same osobniki
są samotne, na studniówkę wszyscy nieatrakcyjni zostali w domach nie mieli z kim pójść, wczesne lata wszystkich zweryfikowały.

Tak, jakby nie istniały nieatrakcyjne dziewczynki i dziewczyny, których nikt nie zaprosił na dyskotekę czy do tańca, a jeśli już to "dla jaj" i "dla beki" i żeby się z idiotki ponabijać albo żeby spróbować pomacać, bo "taki pasztet powinien być wdzięczny, że ktokolwiek zechciał". Pamiętam też dziewczyny zostające w domu na studniówkę, bo nikt nie zaprosił. To, że osobiście w takiej sytuacji nie byłam nie oznacza, że takich dziewczyn nie znałam.

30,885 Ostatnio edytowany przez Theodore Robert Bundy (2026-04-26 15:46:24)

Odp: 30lat i cały czas sam
Muqin napisał/a:
Theodore Robert Bundy napisał/a:

Absolutnie, od czasów szkoły podstawowej nieatrakcyjni chłopcy podpierali ściany na szkolnych dyskotekach, i do dziś te same osobniki
są samotne, na studniówkę wszyscy nieatrakcyjni zostali w domach nie mieli z kim pójść, wczesne lata wszystkich zweryfikowały.

Tak, jakby nie istniały nieatrakcyjne dziewczynki i dziewczyny, których nikt nie zaprosił na dyskotekę czy do tańca, a jeśli już to "dla jaj" i "dla beki" i żeby się z idiotki ponabijać albo żeby spróbować pomacać, bo "taki pasztet powinien być wdzięczny, że ktokolwiek zechciał". Pamiętam też dziewczyny zostające w domu na studniówkę, bo nikt nie zaprosił. To, że osobiście w takiej sytuacji nie byłam nie oznacza, że takich dziewczyn nie znałam.

Ależ oczywiście że istnieją, i one również zostawały w domu, niektóre nie miały z kim, a inne odmówiły nieatrakcyjnym chłopakom, wolały zostać niż iść z męskim odpowiednikiem paszteta, smile pisałem już o tym wcześnie, ja zostałem zaproszony przez miss mojej miejscowości, jeszcze czekoladę mi dała, kobiecie jeśli podoba się facet i chce osiągnąć cel to zrobi wszystko.

30,886

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:

Chyba nie do końca wygląda to tak jak opisujesz. (...)

vs

Shinigami napisał/a:

Priscilla, dzięki za wytłumaczenie czym jest pewność siebie. Dla mnie to zawsze było tym co opisałem i chyba po prostu ciężko mi zaakceptować fakt, że jest tak jak ty opisujesz.

Coś się zmieniło w czasie pomiędzy napisaniem przeze mnie pierwszego i drugiego posta na ten temat?

30,887

Odp: 30lat i cały czas sam
Dżaro2026 napisał/a:

Istnieje bardzo wiele związków nijakich bo ludzie wolą żyć z drugą osobą byle jak byle nie w samotności. Wiele osób robi to z powodów czysto materialnych. Parcie na siłę do życia z drugą osobą niczego nie zmienia. Kluczem jest podejście do świata. Mężczyzna najlepiej wychodzi na tym, gdy znajduje satysfakcję w różnych rzeczach, a motorem tych poszukiwań jest coś innego aniżeli chęć udowadniania czegokolwiek kobietom lub potrzeba nadskakiwania im. Po prostu trzeba robić coś dla siebie, ale szczerze. Mieć właśnie pasje, zainteresowania i tym się zajmować.

Fakt, że jakiś facet znalazł jakąś kobitkę wcale nie musi go czynić szczęśliwym. Macie chyba wyidealizowane pojęcie relacji z kobietą. To wcale nie musi być długofalowo takie fajne. Momenty mogą być faktycznie super, czasem kosmiczne, taki związek może dać nowe życie ... ale to tyle. Tak też może być. Oczywiście bywają również udane związki, ale i życie w pojedynkę nie oznacza samotności. Istnieje bardzo wiele zupełnie nijakich związków w których ludzie się męczą całe życie.

Masz rację w tym co piszesz ale niestety to jest w sporej mierze niemożliwe. Nie da się czerpać satysfakcji z czegokolwiek jeśli człowiek ma silne braki i pragnienia bliskości, miłości, przywiązania czy nawet seksualne. To tak mocno siedzi w głowie, że kieruje całym życiem i poglądem na świat. Jeśli ktoś nigdy nie był w związku lub był w jakichś krótkich wszędzie będzie widział szczęśliwe pary i stałe będzie się do nich porównywał. To błędne koło, z którego chyba nie ma wyjścia. Żeby stać się atrakcyjnym trzeba być wolnym od tego wszystkiego, a nie da się być od tego wolnym bez relacji.

Wierz mi, że dla kogoś kto nigdy nie był w związku każdy, nawet najbardziej toksyczny związek brzmi lepiej niż dalsza samotność.

O co chodzi z tymi studniówkami? Nie można po prostu pójść na nią samemu? Na mojej nie jedna osoba przyszła w pojedynkę i nikogo to nie dziwiło.

Priscilla napisał/a:

Coś się zmieniło w czasie pomiędzy napisaniem przeze mnie pierwszego i drugiego posta na ten temat?

Powiedzmy, że staram się zrozumieć twoją definicję pewności siebie. Nadal ciężko mi ją zaakceptować i uznać za prawdziwą bo według niej nigdy nie znałem nikogo na prawdę pewnego siebie. Co gorsza ja wręcz nie mam możliwości stać się pewnym siebie bo nie mogę się uwolnić od porównywania się. Jeśli na prawdę o to chodzi w pewności siebie to jestem w czarnej d... Co ciekawe z tego wynika także to, że spora część dziewczyn jakie w życiu widziałem była w jakiś sposób toksyczna bo bez wahania wchodziły w związki z typami posiadającymi cechy, których nie pozwalasz zrównywać z pewnością siebie.

30,888 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-04-27 14:23:16)

Odp: 30lat i cały czas sam
Muqin napisał/a:

Czyżbyś uważał, ze tylko związek małżeński oznacza bycie w związku?

Pisałaś, ze dwa razy w życiu w związku byłaś. Z byłym mężem, który puścił cię kantem i z obecnym partnerem.

3. W wieku jestem jakim jestem co oznacza miedzy innymi to, że dłużej po tym świecie chodzę, więcej widziałam i więcej zdążyłam doświadczyć niż ludzie zauważalnie młodsi.

Tak tylko chciałbym przypomnieć, że twoim punktem odniesienia co do "młodszych" to jest Shini i/lub jemu podobni.


A to, że cycków dostałaś w ogólniaku i po zmianie szkoły miałaś "powodzenie" to nie wiem czy jest bardziej śmieszne, czy żałosne. Tak działają hormony w tym wieku (i urok twoich czasów młodzieńczych - brak internetu i możliwość zaczęcia ze świeżą kartą) - każda dziewczyna dla której dojrzewanie okazało się łaskawe miała powodzenie. Tak wygląda młodość.

Starsi czasem wiedzą lepiej, a czasem głupoty plotą, dlatego wolałabym, żeby moje wypowiedzi nie były oceniane przez pryzmat wieku.

Tylko jak ci inni podkreślają, ze pierdolisz jakieś starsze farmazony to się z tym kłócisz. Zawzięcie. I wyzywasz od kłamców i oprawców. Robisz tutaj takie same fikołki i szpagaty jak w dyskusji o komunistycznych chinach, którymi się zachwycałaś. Bo to taki wspaniały kraj. I chuj tam regularne ludobójstwa, nieprzestrzeganie praw człowieka i cała reszta zbrodni, których dokonują nieustannie. Wspaniały kraj z takimi cudownymi wartościami. I tu powielasz ten schemat: zachwycasz się (skupiasz na) wybranym aspektem pomijając wszystko, co ci nie pasuje do obrazka, a każdemu, kto podważa twoją opinię zaczynasz w taki lub inny sposób umniejszać. Bo wiesz lepiej, bo przeczytałaś książkę czy dwie i żyjesz dłużej. To twoje dwa uniwersalne argumenty, którymi posługujesz się cały czas.

30,889

Odp: 30lat i cały czas sam
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

I doszła do mnie taka myśl, że może jednak panie spotykające się za pieniądze, to jest szczyt moich możliwości?


A bierzesz pod uwagę, że nasze forumowe wannabe trenerki inceli dotyka fakt, że ktoś, kto osiągnął mniej od nich samych, jest nieatrakcyjny i poniżej ich własnej ligi, to jednak ma możliwość uprawiania seksu z kimś o wieeeeeeele atrakcyjniejszym od nich samych?

Zauważ, że tylko specyficzne osoby mają problem z tym kto i w jakich okolicznościach odnajduje swoje szczęście i to akurat one się poczuwają do tego, aby dyktować innym co jest "wartościowe" i "etyczne".

To nie jest przypadek. To kompleksy. Takie lub inne.

Natomiast cała reszta mówi ci z grubsza to samo - nie ważne co robisz - ważne aby nie krzywdził innych (ani siebie) i był szczęśliwy na tyle, na ile możesz. Bez spiny na cokolwiek. Czy to wygląd, czy pracę, finanse, status społeczny - wstaw cokolwiek. To wszystko jest tylko i wyłącznie w twojej głowie. Bo tak naprawdę nikogo to nie obchodzi czy ruchasz, kogo i jak. O ile odbywa się to dobrowolnie to lepszy fajny seks z prostytutką, któa jest w stanie spełnić każdą, nawet najbardziej skryta lub odjechaną twoją fantazję niż chujowy i byle jaki z kłodą, z którą się jest tylko i wyłącznie ze względu na strach przed samotnością.

30,890

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:

Powiedzmy, że staram się zrozumieć twoją definicję pewności siebie. Nadal ciężko mi ją zaakceptować i uznać za prawdziwą bo według niej nigdy nie znałem nikogo na prawdę pewnego siebie. Co gorsza ja wręcz nie mam możliwości stać się pewnym siebie bo nie mogę się uwolnić od porównywania się. Jeśli na prawdę o to chodzi w pewności siebie to jestem w czarnej d... Co ciekawe z tego wynika także to, że spora część dziewczyn jakie w życiu widziałem była w jakiś sposób toksyczna bo bez wahania wchodziły w związki z typami posiadającymi cechy, których nie pozwalasz zrównywać z pewnością siebie.


Po pierwsze to nie jest jej definicja. To jest definicja słownikowa/encyklopedyczna. Po drugie to są tematy, które omawia się w szkole podstawowej ewentualnie ogólniaku przy omawianiu kolejnych lektur i wierszy. Po trzecie to jest kolejna rozmowa o tym samym.

30,891 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-04-27 16:12:06)

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

I doszła do mnie taka myśl, że może jednak panie spotykające się za pieniądze, to jest szczyt moich możliwości?


A bierzesz pod uwagę, że nasze forumowe wannabe trenerki inceli dotyka fakt, że ktoś, kto osiągnął mniej od nich samych, jest nieatrakcyjny i poniżej ich własnej ligi, to jednak ma możliwość uprawiania seksu z kimś o wieeeeeeele atrakcyjniejszym od nich samych?

Zauważ, że tylko specyficzne osoby mają problem z tym kto i w jakich okolicznościach odnajduje swoje szczęście i to akurat one się poczuwają do tego, aby dyktować innym co jest "wartościowe" i "etyczne".

To nie jest przypadek. To kompleksy. Takie lub inne.

Natomiast cała reszta mówi ci z grubsza to samo - nie ważne co robisz - ważne aby nie krzywdził innych (ani siebie) i był szczęśliwy na tyle, na ile możesz. Bez spiny na cokolwiek. Czy to wygląd, czy pracę, finanse, status społeczny - wstaw cokolwiek. To wszystko jest tylko i wyłącznie w twojej głowie. Bo tak naprawdę nikogo to nie obchodzi czy ruchasz, kogo i jak. O ile odbywa się to dobrowolnie to lepszy fajny seks z prostytutką, któa jest w stanie spełnić każdą, nawet najbardziej skryta lub odjechaną twoją fantazję niż chujowy i byle jaki z kłodą, z którą się jest tylko i wyłącznie ze względu na strach przed samotnością.

No tutaj stosujesz podejście wolnościowe, udając że nie ma kosztów społecznych.
Tak samo.mozna powiedzieć o alkoholu. Idziesz się napić twoja sprawa. Jak chcesz,możesz chlac i nikomu nic do tego dopóki płacisz. Brzmi sensownie. Tylko że to nieprawda. Każdy kto pracował na SOR ci powie że menele to ich największą zmorą, do tego marskość wątroby, żółtaczki, gruźlice inne choroby które poza środowiskami menelskimi nie występują, a które potem są leczone na NFZ. Wypadki drogowe po alkoholu, pożary na pustostanach, niszczenie przestrzeni publicznej czy chociażby ciągle wizyty na izbie wytrzeźwień. To jest koszt który idzie w miliardy. Spotkałam się z szacunkiem, że społeczne koszty spożycia alkoholu- leczenie tych ludzi na NFZ, wożenie karetkami i radiowozami, wydajemy więcej niż na edukację wyższą. Więc to już przestaje być kwestia wyboru jednostki, a zaczyna być obciążenie społeczeństwa. Najwięcej zarabiają koncernu sprzedające alkohol a koszt ponosimy my jako społeczeństwo. W promowaniu pornografii, OF wydaje się być podobnie. Taka prostytutka też rzadko ma kasę fiskalną - może siedzieć całe życie w szarej strefie, jednocześnie lecząc każdego syfa u normalnego, kulturalnego lekarza, biegając po psychiatrach i blokując miejsca normalnym ludziom. Mało jest prostytutek które leczą się psychiatrycznie, albo są narkomanami, czy alkoholiczkami?
Dlaczego społeczeństwo ma ponosić koszty takiego niebezpiecznego zawodu?  To nie jest policjant, czy żołnierz, że komuś pomaga, więc społeczeństwo mu rekompensuje niebezpieczne życie.
Czy jeśli nie lubię alkoholików to też powiesz że to dlatego, że jestem nudziarzem,bo to prawo kazdego obywatela do zakrapianej majówki? Raczej nie, bo chyba rozumiemy że to inna skala zjawiska. Też można powiedzieć że po alkoholu masz odwagę odwalić najbardziej chora akcje- podpalić śmietnik, rozbić autem przystanek, albo zarzugac autobus, ale raczej chyba rozumiemy że to nie jest w interesie społecznym żeby normalizować takie potrzeby?

30,892

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

I doszła do mnie taka myśl, że może jednak panie spotykające się za pieniądze, to jest szczyt moich możliwości?


A bierzesz pod uwagę, że nasze forumowe wannabe trenerki inceli dotyka fakt, że ktoś, kto osiągnął mniej od nich samych, jest nieatrakcyjny i poniżej ich własnej ligi, to jednak ma możliwość uprawiania seksu z kimś o wieeeeeeele atrakcyjniejszym od nich samych?


Ja tu widzę, że często kobiety ochrzaniają nas za to jaki mamy tryb życia big_smile

30,893 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-04-27 18:36:11)

Odp: 30lat i cały czas sam
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Tak samo.mozna powiedzieć o alkoholu. Idziesz się napić twoja sprawa. Jak chcesz,możesz chlac i nikomu nic do tego dopóki płacisz. Brzmi sensownie. Tylko że to nieprawda. Każdy kto pracował na SOR ci powie że menele to ich największą zmorą

Uprawiasz demagogię.

Nie każdy pijący to od razu menel. To po pierwsze.

Po drugie nie każdy pijący to od razu alkoholik z marskością wątroby.

Po trzecie, a ile jest wypadków spowodowanych przez głupie pizdy poprawiające sobie makijaż albo oglądające socjale na telefonie w czasie jazdy? A właśnie - tak to można wymieniać w nieskończoność. Realia są takie, że same prostytutki chcą pełnej legalizacji, bo negatywny wpływ społeczny jest związany z kryminalizacją, a nie z samym zjawiskiem.

aka prostytutka też rzadko ma kasę fiskalną - może siedzieć całe życie w szarej strefie, jednocześnie lecząc każdego syfa u normalnego, kulturalnego lekarza, biegając po psychiatrach i blokując miejsca normalnym ludziom.

To zabawne, że pouczasz o moralności i kosztach społecznych, a jednocześnie odmawiasz prostytutkom dostępu do opieki medycznej. Powiem nawet więcej - to przekomiczne. Bo jaki jest koszt społeczny incelstwa i społecznej alienacji samotnych facetów? Czyż samotność nie jest jednym z głównych powodów depresji, uzależnień i samobójstw?


Czy jeśli nie lubię alkoholików

Nikt nie lubi alkoholików - zwłaszcza z narzuconą przez ciebie narrację menela. Ale fakt, że z każdego spożycia robisz problem i przyrównujesz ludzi spożywających z automatu do meneli świadczy jednakże o tym, że jakiś problem masz.




Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Ja tu widzę, że często kobiety ochrzaniają nas za to jaki mamy tryb życia big_smile


No popatrz, popatrz smile . Nie znają cię. Twoje wybory kompletnie nie mają wpływu na ich życie, a jednak.....obrażają się z powodu podejmowanych przez ciebie decyzji co do twojego własnego życia. Same się z tobą nie umówią, a jednak będą cię pouczać z kim i na jakich zasadach możesz się zadawać. Ciekawe czemu, co? Bo ja znam tylko dwie opcje na odpowiedź:

1) kompleksy (takie lub inne - związane z wyglądem, traumami z dzieciństwa, odrzuceniem i tak dalej)
2) budowanie własnego szczęścia poprzez utrzymywanie innych w chujni (na zasadzie "ja się czuję lepiej wiedząc, że są inni co mają gorzej").

Każdy, kto nie ma w tym żadnego swojego interesu to pozostanie po prostu obojętny. Bo tak realnie to nikogo to nie obchodzi czy kogoś znajdziesz do związku, czy nie. Czy znajdziesz szczęście na stronach książki, ekranie monitora, dnie butelki (skoro już ten przykład się pojawił) czy w formie odpłatnej usługi seksualnej. Nikt nie będzie cię pouczał, bo jesteś dorosłym facetem i co zrobisz z własnym życiem to tylko i wyłącznie twoja sprawa. Moralność zostawmy księżom na ambonie. Oni też chodzą na panienki wink

30,894

Odp: 30lat i cały czas sam

A wiesz co jest w tym wszystkim przekomiczne?

Kobiety, które potępiają facetów korzystających z usług prostytutek, to najczęściej panie, które są / były we wszelkiego rodzaju związkach i relacjach.

Pamiętam jak 7 - 10 lat temu na tym forum byli trochę inni ludzie, wśród nich mężatki, matki itp - i to one najbardziej ,,gnoiły" facetów, którzy płacą za seks.

Kobieta, która na strzała może mieć faceta nie zrozumie +30 letniego prawiczka.

Im się wydaje, że każdy może sobie wejść w związek, tak jak się wchodzi do Biedry po bułki xD

30,895

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Tak samo.mozna powiedzieć o alkoholu. Idziesz się napić twoja sprawa. Jak chcesz,możesz chlac i nikomu nic do tego dopóki płacisz. Brzmi sensownie. Tylko że to nieprawda. Każdy kto pracował na SOR ci powie że menele to ich największą zmorą

Uprawiasz demagogię.

Nie każdy pijący to od razu menel. To po pierwsze.

Po drugie nie każdy pijący to od razu alkoholik z marskością wątroby.

Po trzecie, a ile jest wypadków spowodowanych przez głupie pizdy poprawiające sobie makijaż albo oglądające socjale na telefonie w czasie jazdy? A właśnie - tak to można wymieniać w nieskończoność. Realia są takie, że same prostytutki chcą pełnej legalizacji, bo negatywny wpływ społeczny jest związany z kryminalizacją, a nie z samym zjawiskiem.

aka prostytutka też rzadko ma kasę fiskalną - może siedzieć całe życie w szarej strefie, jednocześnie lecząc każdego syfa u normalnego, kulturalnego lekarza, biegając po psychiatrach i blokując miejsca normalnym ludziom.

To zabawne, że pouczasz o moralności i kosztach społecznych, a jednocześnie odmawiasz prostytutkom dostępu do opieki medycznej. Powiem nawet więcej - to przekomiczne. Bo jaki jest koszt społeczny incelstwa i społecznej alienacji samotnych facetów? Czyż samotność nie jest jednym z głównych powodów depresji, uzależnień i samobójstw?


Czy jeśli nie lubię alkoholików

Nikt nie lubi alkoholików - zwłaszcza z narzuconą przez ciebie narrację menela. Ale fakt, że z każdego spożycia robisz problem i przyrównujesz ludzi spożywających z automatu do meneli świadczy jednakże o tym, że jakiś problem masz.

Nie, nie mam po prostu nie potrafisz czytać. Jaka ja mam moralność? Nie ma takiego systemu wartości który pozwoli ci zawsze być "moralnym". "Moralność" w jednej strefie kosztuje brak elastyczności w innej.
Tak samo nie każdy kto lubi i chce uprawiać seks przyczynia się do prostytucji. Nie każda kobieta która lubi seks i ma liberalne podejście musi być z automatu pro - prostytucji. Feministki które walczą o wolność do aborcji mogą walczyć o kryminalizacji prostytucji. Prawo do planowania rodziny, nie oznacza z automatu popierania prawa do utowarowienia kobiecego ciała.
Ale ofc twoja demagogia jest lepsza niż moja wink

30,896

Odp: 30lat i cały czas sam
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Ja tu widzę, że często kobiety ochrzaniają nas za to jaki mamy tryb życia big_smile

Typie, kobiety w wieku waszych matek i wasze rówieśniczki na forum głaskakają was po główkach jak płateczki śniegu.
Nawet twoi prywatni znajomi IRL nie dają takiej wyrozumiałości i chęci pomocy- choć czasem nieudolnej- jak pewne zwichrowane kobietki z tego forum.
Nawet koleś którego forumowe Alter ego to seryjny zabójca który masowo zabijał i gwałcił kobiety jest tutaj ciepło włączany w rozmowy i mimo że jest troliskiem zawsze znajdzie się jakaś dobra duszyczka w wyparciu, która go odpowiednio zabawi dialogiem.
Jak to co tu się dzieje to jest dla ciebie ochranianie to ja gratuluje życia w złotej klatce przez tyle lat.

30,897

Odp: 30lat i cały czas sam

Chyba zbyt personalnie do tego podchodzisz.

30,898 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-04-27 19:27:57)

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:

Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Ja tu widzę, że często kobiety ochrzaniają nas za to jaki mamy tryb życia big_smile


No popatrz, popatrz smile . Nie znają cię. Twoje wybory kompletnie nie mają wpływu na ich życie, a jednak.....obrażają się z powodu podejmowanych przez ciebie decyzji co do twojego własnego życia. Same się z tobą nie umówią, a jednak będą cię pouczać z kim i na jakich zasadach możesz się zadawać. Ciekawe czemu, co? Bo ja znam tylko dwie opcje na odpowiedź:

1) kompleksy (takie lub inne - związane z wyglądem, traumami z dzieciństwa, odrzuceniem i tak dalej)
2) budowanie własnego szczęścia poprzez utrzymywanie innych w chujni (na zasadzie "ja się czuję lepiej wiedząc, że są inni co mają gorzej").

Każdy, kto nie ma w tym żadnego swojego interesu to pozostanie po prostu obojętny. Bo tak realnie to nikogo to nie obchodzi czy kogoś znajdziesz do związku, czy nie. Czy znajdziesz szczęście na stronach książki, ekranie monitora, dnie butelki (skoro już ten przykład się pojawił) czy w formie odpłatnej usługi seksualnej. Nikt nie będzie cię pouczał, bo jesteś dorosłym facetem i co zrobisz z własnym życiem to tylko i wyłącznie twoja sprawa. Moralność zostawmy księżom na ambonie. Oni też chodzą na panienki wink

Już parafrazuje. 1 i 2 to postawy którymi ty się kierujesz. Nie interesujesz się sprawami które nie są bezpośrednio w twoim interesie i nie rozumiesz że tak można. To jest powszechna postawa. Bo jaki ludzie mają interes z wolontariatu, wpłacania na WOŚP, zbiórki na chore dzieci? Nawet 15 zł na zbiórkę to już paczka fajek mniej, bez sensu wink

30,899

Odp: 30lat i cały czas sam
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Im się wydaje, że każdy może sobie wejść w związek, tak jak się wchodzi do Biedry po bułki xD

Ale ty nie chcesz wejść w związek. Sam mówiłeś że wolisz sobie siedzieć i grać w gry i nie masz znajomych. To jaki ma to być związek? Z panią do sprzątania albo listonoszką? Gdzie niby chcesz kogoś poznać.

30,900

Odp: 30lat i cały czas sam

No widzisz jaki trefny model jestem.

Ni w 5 ni w 9

30,901

Odp: 30lat i cały czas sam
WesołaDziewczyna007 napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

I doszła do mnie taka myśl, że może jednak panie spotykające się za pieniądze, to jest szczyt moich możliwości?


A bierzesz pod uwagę, że nasze forumowe wannabe trenerki inceli dotyka fakt, że ktoś, kto osiągnął mniej od nich samych, jest nieatrakcyjny i poniżej ich własnej ligi, to jednak ma możliwość uprawiania seksu z kimś o wieeeeeeele atrakcyjniejszym od nich samych?

Zauważ, że tylko specyficzne osoby mają problem z tym kto i w jakich okolicznościach odnajduje swoje szczęście i to akurat one się poczuwają do tego, aby dyktować innym co jest "wartościowe" i "etyczne".

To nie jest przypadek. To kompleksy. Takie lub inne.

Natomiast cała reszta mówi ci z grubsza to samo - nie ważne co robisz - ważne aby nie krzywdził innych (ani siebie) i był szczęśliwy na tyle, na ile możesz. Bez spiny na cokolwiek. Czy to wygląd, czy pracę, finanse, status społeczny - wstaw cokolwiek. To wszystko jest tylko i wyłącznie w twojej głowie. Bo tak naprawdę nikogo to nie obchodzi czy ruchasz, kogo i jak. O ile odbywa się to dobrowolnie to lepszy fajny seks z prostytutką, któa jest w stanie spełnić każdą, nawet najbardziej skryta lub odjechaną twoją fantazję niż chujowy i byle jaki z kłodą, z którą się jest tylko i wyłącznie ze względu na strach przed samotnością.

No tutaj stosujesz podejście wolnościowe, udając że nie ma kosztów społecznych.
Tak samo.mozna powiedzieć o alkoholu. Idziesz się napić twoja sprawa. Jak chcesz,możesz chlac i nikomu nic do tego dopóki płacisz. Brzmi sensownie. Tylko że to nieprawda. Każdy kto pracował na SOR ci powie że menele to ich największą zmorą, do tego marskość wątroby, żółtaczki, gruźlice inne choroby które poza środowiskami menelskimi nie występują, a które potem są leczone na NFZ. Wypadki drogowe po alkoholu, pożary na pustostanach, niszczenie przestrzeni publicznej czy chociażby ciągle wizyty na izbie wytrzeźwień. To jest koszt który idzie w miliardy. Spotkałam się z szacunkiem, że społeczne koszty spożycia alkoholu- leczenie tych ludzi na NFZ, wożenie karetkami i radiowozami, wydajemy więcej niż na edukację wyższą. Więc to już przestaje być kwestia wyboru jednostki, a zaczyna być obciążenie społeczeństwa. Najwięcej zarabiają koncernu sprzedające alkohol a koszt ponosimy my jako społeczeństwo. W promowaniu pornografii, OF wydaje się być podobnie. Taka prostytutka też rzadko ma kasę fiskalną - może siedzieć całe życie w szarej strefie, jednocześnie lecząc każdego syfa u normalnego, kulturalnego lekarza, biegając po psychiatrach i blokując miejsca normalnym ludziom. Mało jest prostytutek które leczą się psychiatrycznie, albo są narkomanami, czy alkoholiczkami?
Dlaczego społeczeństwo ma ponosić koszty takiego niebezpiecznego zawodu?  To nie jest policjant, czy żołnierz, że komuś pomaga, więc społeczeństwo mu rekompensuje niebezpieczne życie.
Czy jeśli nie lubię alkoholików to też powiesz że to dlatego, że jestem nudziarzem,bo to prawo kazdego obywatela do zakrapianej majówki? Raczej nie, bo chyba rozumiemy że to inna skala zjawiska. Też można powiedzieć że po alkoholu masz odwagę odwalić najbardziej chora akcje- podpalić śmietnik, rozbić autem przystanek, albo zarzugac autobus, ale raczej chyba rozumiemy że to nie jest w interesie społecznym żeby normalizować takie potrzeby?

Myślisz ze te koszty sa aż tak znaczące? Porównujesz menela z badz co bądź osoba pracująca. I to ciężko. A te babki sa w podziemiu wlasnie dlatego ze ta praca nie podlega normalizacji.  Bo legalna przecież jest

30,902

Odp: 30lat i cały czas sam
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Może masz racje, może trzeba zaakceptować to, że jest się odpadem na rynku matrymonialnym i skończyć z tym biadoleniem na okrągło.

Skąd wytrzasnąłeś tak daleko idące wnioski? Bo na stwierdzenie, że moje podejście do tematu jest płytkie, wytknęłam Ci hipokryzję i postępujące zepsucie, które widać w Twoim podejściu do innych ludzi? Zamiast dramatyzować, może warto przyjąć na klatę konstruktywną krytykę?

30,903

Odp: 30lat i cały czas sam
Bert44 napisał/a:

[

Myślisz ze te koszty sa aż tak znaczące? Porównujesz menela z badz co bądź osoba pracująca. I to ciężko. A te babki sa w podziemiu wlasnie dlatego ze ta praca nie podlega normalizacji.  Bo legalna przecież jest

Jednak jest nieprzyjemna. Co innego seks z własnym partnerem, a co innego z wszystko jedno kim. byle zapłacił. I nagle wchodzi 18 letni maturzysta, albo 70 letni emeryt, albo jakiś chudy zarośnięty, czy bardzo otyły przepocony, czy jakiś dziwak, albo okazuje się,, ze to sąsiad spod 5ki, albo ojciec kolegi syna ze szkoły czy wujek koleżanki ... i nagle nie jest już tak śmiesznie.
Pewnie,  powie ktoś, że same sobie wybrały  "zawód" więc po co to narzekanie. Może coś w tym jest.

30,904 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-04-27 20:59:20)

Odp: 30lat i cały czas sam
Bert44 napisał/a:

Myślisz ze te koszty sa aż tak znaczące? Porównujesz menela z badz co bądź osoba pracująca. I to ciężko. A te babki sa w podziemiu wlasnie dlatego ze ta praca nie podlega normalizacji.  Bo legalna przecież jest

Sam chwaliłeś się że córka poszła na studia, opłacasz jej część kosztów przeprowadzki i jesteś z niej dumny.
Rozumiem, że inne 18 latki, które zosają prostytutkami, w przeciwieństwie do twojej córki, po prostu o tym marzyły i odliczały dni do 18 żeby wejść na rynek, tak samo jak twoja córka odliczała do wyprowadzki?
Moim zdaniem, kobiety pracujące jako prostytutki to jest porażka nas jako społeczeństwa, że w ogóle ktoś może o czymś takim myśleć.  Tak samo dla ciebie by było porażką, jako rodzica że twoja córka decyduje się na taką "kariere".
Zakładasz, że jedni ludzie mają potrzebe godnej pracy, realizacji swoich pasji, łączenia życia rodzinnego z praca, szacunku i dobrobytu, a inni po prostu chcą żyć na marginesie i ich to jara? Nie wynika to z braku wzorców możliwości, demoralizacji, czy problemów psychicznych? Po prostu tacy się urodzili i kiedy inne dzieci bawiły się w dom, one bawiły się w burdel?
Równolegle doradzasz na forum mężczyznom żyjącym nijako na marginesie, bo oni są ofiarami losu i powinnni dążyć do zmiany swojego losu, nie to co prostytutki, które po prostu już takie są. Dlaczego nie doradzasz Shiniemu czy Rumunowi, żeby no nie wiem, zrobili jakiś wałek w MOPSie i się poddali życiowo, tylko dajesz im przykład obrotnych obywateli Ukrainy z twojej firmy? Przecież to analogiczna sytuacja - człowiek żyje na poziomie który nie zaspokaja jego potrzeb. Wszyscy się mobilizują i im piszą eseje, wyszukują porady, doradzają i głaskaja po główce. Kobieta? No najwyraźniej tak lubi.

30,905 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-04-27 21:19:39)

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:

A bierzesz pod uwagę, że nasze forumowe wannabe trenerki inceli dotyka fakt, że ktoś, kto osiągnął mniej od nich samych, jest nieatrakcyjny i poniżej ich własnej ligi, to jednak ma możliwość uprawiania seksu z kimś o wieeeeeeele atrakcyjniejszym od nich samych?

Zauważ, że tylko specyficzne osoby mają problem z tym kto i w jakich okolicznościach odnajduje swoje szczęście i to akurat one się poczuwają do tego, aby dyktować innym co jest "wartościowe" i "etyczne".

To nie jest przypadek. To kompleksy. Takie lub inne.

Chyba najbardziej idiotyczny argument, jaki tu widziałam w ostatnim czasie. Lol do kwadratu.

Może jednak chodzi o to, że wiele kobiet BRZYDZI fakt, że chłop uprawia seks z kimś, kogo za kilka świstków papieru może mieć KAŻDY? Że 10 minut przed jego wizytą u rzeczonej damy mógł być w niej inny facet? A przed nim kolejni? I tak sobie mieszają jeden po drugim w tej samej dziurze?

Jeśli jest tu ktoś wrażliwy, to sorry za obrazowość.

Kolejna sprawa, to z taką babką za odpowiednią zapłatę możesz zrobić wszystko, przez co mimowolnie przesuwasz swoje granice, a potem może być ciężko przerzucić się na "normalny" seks.

Następna to skala zajętych facetów, którzy korzystają z takich usług, co raczej nie pozostaje bez znaczenia w kontekście postrzegania pań do towarzystwa przez inne kobiety.

Mimo to potrafię zrozumieć, że jak ktoś ma potrzebę a brak chętnych do jej zaspokojenia, to sięga po inne metody. Jesteśmy tylko ludźmi.

30,906

Odp: 30lat i cały czas sam
Mrs.Happiness napisał/a:
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Może masz racje, może trzeba zaakceptować to, że jest się odpadem na rynku matrymonialnym i skończyć z tym biadoleniem na okrągło.

Skąd wytrzasnąłeś tak daleko idące wnioski? Bo na stwierdzenie, że moje podejście do tematu jest płytkie, wytknęłam Ci hipokryzję i postępujące zepsucie, które widać w Twoim podejściu do innych ludzi? Zamiast dramatyzować, może warto przyjąć na klatę konstruktywną krytykę?


Ale ja to biorę na klatę jako konstruktywną krytykę.
Nie potrafię stworzyć związku, więc na kobiety mówię ,,ruchadełko", bo szczyt moich możliwości, to spotkania za pieniądze.

30,907

Odp: 30lat i cały czas sam
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Ale ja to biorę na klatę jako konstruktywną krytykę.
Nie potrafię stworzyć związku, więc na kobiety mówię ,,ruchadełko", bo szczyt moich możliwości, to spotkania za pieniądze.

To, jakie masz do nas podejście, zależy wyłącznie od Ciebie i będzie miało swoje konsekwencje. Oczywiście to nie znaczy, że jak nagle zaczniesz pisać o nas pieśni pochwalne, to nie będziesz mógł się opędzić od chętnych, ale im głębiej zanurzysz się w niechęć i pogardę, generalnie cały ten redpillowy syf, tym bardziej zmniejszysz swoje szanse na sensowną relację z kobietą. Pytanie, jakie powinieneś sobie zadać, to czego tak naprawdę szukasz. Jeśli tylko seksu, to mniej atrakcyjnym facetom, którzy nie nadrabiają bajerą faktycznie najłatwiej będzie to osiągnąć za kasę. Jeśli związku, to sytuacja się komplikuje. Tu trzeba więcej wysiłku, bo i w grze jest dużo wyższa stawka.

Co tyczy się tak naprawdę nas wszystkich, nie tylko inceli. Dla niektórych sam start, czyli wejście w związek, jest łatwiejsze, ale żeby się w nim utrzymać i żeby był dobry, trzeba wykonać konkretną pracę.

30,908 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-04-27 22:48:43)

Odp: 30lat i cały czas sam
WesołaDziewczyna007 napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Myślisz ze te koszty sa aż tak znaczące? Porównujesz menela z badz co bądź osoba pracująca. I to ciężko. A te babki sa w podziemiu wlasnie dlatego ze ta praca nie podlega normalizacji.  Bo legalna przecież jest

Sam chwaliłeś się że córka poszła na studia, opłacasz jej część kosztów przeprowadzki i jesteś z niej dumny.
Rozumiem, że inne 18 latki, które zosają prostytutkami, w przeciwieństwie do twojej córki, po prostu o tym marzyły i odliczały dni do 18 żeby wejść na rynek, tak samo jak twoja córka odliczała do wyprowadzki?
Moim zdaniem, kobiety pracujące jako prostytutki to jest porażka nas jako społeczeństwa, że w ogóle ktoś może o czymś takim myśleć.  Tak samo dla ciebie by było porażką, jako rodzica że twoja córka decyduje się na taką "kariere".
Zakładasz, że jedni ludzie mają potrzebe godnej pracy, realizacji swoich pasji, łączenia życia rodzinnego z praca, szacunku i dobrobytu, a inni po prostu chcą żyć na marginesie i ich to jara? Nie wynika to z braku wzorców możliwości, demoralizacji, czy problemów psychicznych? Po prostu tacy się urodzili i kiedy inne dzieci bawiły się w dom, one bawiły się w burdel?
Równolegle doradzasz na forum mężczyznom żyjącym nijako na marginesie, bo oni są ofiarami losu i powinnni dążyć do zmiany swojego losu, nie to co prostytutki, które po prostu już takie są. Dlaczego nie doradzasz Shiniemu czy Rumunowi, żeby no nie wiem, zrobili jakiś wałek w MOPSie i się poddali życiowo, tylko dajesz im przykład obrotnych obywateli Ukrainy z twojej firmy? Przecież to analogiczna sytuacja - człowiek żyje na poziomie który nie zaspokaja jego potrzeb. Wszyscy się mobilizują i im piszą eseje, wyszukują porady, doradzają i głaskaja po główce. Kobieta? No najwyraźniej tak lubi.

Piło pierwsze primo - odpuść sobie teksty związane z moją córką. To juz bylo. Z wielu stron. Juz sie do tego ustosunkowywalem. Nie musisz się starać przendosic dyskusje na "wyższy poziom emocjonalny". Wystarcza argumenty.

Po drugue primo ta "porażka nas jako społeczeństwa" trwa od początku istnienia ludzkości i nie zmienisz tego. Możesz zmienic warunki np nie stygmatyzujac jak to robisz

Po trzecie primo ultiomo - doradzam Shiniemu ale jak odezwie sie tu prostytutka ktora chce zerwać z zawodem to jako pierwszy ja wesprę.

Po czwarte primo ultimo extrimo tu jest moja wypowiedź

"Myślisz ze te koszty sa aż tak znaczące? Porównujesz menela z badz co bądź osoba pracująca. I to ciężko. A te babki sa w podziemiu wlasnie dlatego ze ta praca nie podlega normalizacji.  Bo legalna przecież jest"

I spojrz jak daleko od tego pojechalas nadinterpretacja. Przeczytaj słowo po słowie. Wyłącz swoje fazy

30,909

Odp: 30lat i cały czas sam
Bert44 napisał/a:

"Myślisz ze te koszty sa aż tak znaczące? Porównujesz menela z badz co bądź osoba pracująca. I to ciężko. A te babki sa w podziemiu wlasnie dlatego ze ta praca nie podlega normalizacji.  Bo legalna przecież jest

Bert, ta praca nie uległa normalizacji jak historia cywilizacji długa. Nigdy i nigdzie.
Wiesz, czemu?
Między innymi dlatego, że zachowania seksualne od zarania ludzkości podlegają bardzo szeroko pojmowanej ocenie moralnej.
Czemu to ja Ci nie powiem, ale zwyczajnie tak jest. Zachowania seksualne są tabuizowane na bardzo wczesnych etapach rozwoju społecznego naszego gatunku. Także na tych, na których obserwowana grupa nie zdołała powiązać faktu współżycia z faktem narodzin potomstwa.

W Turcji prostytucja jest legalna, państwo ma monopol na prowadzenie burdeli. Zawód nie uległ normalizacji.
Tam, gdzie eksperymentowano z dopuszczeniem podmiotów prywatnych do organizowania usług i usiłowano stworzyć normalny rynek uzyskano efekt dokładnie odwrotny od jakiejkolwiek normalizacji.

Skutkiem normalizacji byłoby to, że zawód byłby postrzegany  "jak każdy inny". Ty sam nie jesteś gotów mentalnie na normalizację, którą postulujesz, Bert.

30,910

Odp: 30lat i cały czas sam
Mrs.Happiness napisał/a:

Pytanie, jakie powinieneś sobie zadać, to czego tak naprawdę szukasz. Jeśli tylko seksu, to mniej atrakcyjnym facetom, którzy nie nadrabiają bajerą faktycznie najłatwiej będzie to osiągnąć za kasę. Jeśli związku, to sytuacja się komplikuje. Tu trzeba więcej wysiłku, bo i w grze jest dużo wyższa stawka.


Racja z tą wyższą stawką. Chociaż jak napisałaś to razem, to trochę brzmi w stylu, samiec alfa bez wysiłku dostaje pupę, a samiec beta musi włożyć masę wysiłku i dostaje związek.

Wiem, że związek jest ważniejszy niż przypadkowy seks, ale zestawione to obok i ze słowem "wysiłek" i napisane przez jedną kobietę tak trochę brzmi.

30,911 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-04-28 02:35:29)

Odp: 30lat i cały czas sam
kamil555x napisał/a:

Racja z tą wyższą stawką. Chociaż jak napisałaś to razem, to trochę brzmi w stylu, samiec alfa bez wysiłku dostaje pupę, a samiec beta musi włożyć masę wysiłku i dostaje związek.

Wiem, że związek jest ważniejszy niż przypadkowy seks, ale zestawione to obok i ze słowem "wysiłek" i napisane przez jedną kobietę tak trochę brzmi.

Dobra, to może ujmę to inaczej.

Atrakcyjnym ludziom łatwiej jest poznać kogoś na seks i wstępnie do związku, ale nie bez powodu wielu spośród nich jest nieszczęśliwych lub samotnych. Ich relacje z płcią przeciwną trwają krótko, są burzliwe, toksyczne, oparte na wzajemnym wykorzystywaniu się. Bo żeby związek był dobry i satysfakcjonujący, nie wystarczy mieć kasę, być wysokim, przystojnym, wygadanym. Niezależnie od tego, jak wyglądamy, czy ile posiadamy, musimy włożyć wysiłek. Jaki dom sobie zbudujemy, w takim przyjdzie nam żyć.

Co nie znaczy, że każdy ma potrzebę bycia w związku. Niektórym zależy przecież tylko na seksie.

Brzydsze osoby też mogą chcieć luźnych relacji, po prostu im będzie ciężej znaleźć chętnych, bo im płytsza znajomość, tym płytsze kryteria wyboru i mniejsza elastyczność. W związku z czym nieszczególnie przystojny facet, który nie jest bogaty, wysoko postawiony, charyzmatyczny, pewny siebie, ani biegły w sztuce uwodzenia, najszybsze efekty osiągnie płacąc za seks. Wówczas ma również większą możliwość, jeśli chodzi o wybór atrakcyjności partnerki do łóżka, bo dopóki sypią się zielone, "dama" nie będzie wybrzydzać.

Mam nadzieję, że teraz rozwiałam wątpliwości odnośnie tego, co miałam na myśli.

30,912 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-04-28 07:01:14)

Odp: 30lat i cały czas sam
Muqin napisał/a:
Bert44 napisał/a:

"Myślisz ze te koszty sa aż tak znaczące? Porównujesz menela z badz co bądź osoba pracująca. I to ciężko. A te babki sa w podziemiu wlasnie dlatego ze ta praca nie podlega normalizacji.  Bo legalna przecież jest

Bert, ta praca nie uległa normalizacji jak historia cywilizacji długa. Nigdy i nigdzie.
Wiesz, czemu?
Między innymi dlatego, że zachowania seksualne od zarania ludzkości podlegają bardzo szeroko pojmowanej ocenie moralnej.
Czemu to ja Ci nie powiem, ale zwyczajnie tak jest. Zachowania seksualne są tabuizowane na bardzo wczesnych etapach rozwoju społecznego naszego gatunku. Także na tych, na których obserwowana grupa nie zdołała powiązać faktu współżycia z faktem narodzin potomstwa.

W Turcji prostytucja jest legalna, państwo ma monopol na prowadzenie burdeli. Zawód nie uległ normalizacji.
Tam, gdzie eksperymentowano z dopuszczeniem podmiotów prywatnych do organizowania usług i usiłowano stworzyć normalny rynek uzyskano efekt dokładnie odwrotny od jakiejkolwiek normalizacji.

Skutkiem normalizacji byłoby to, że zawód byłby postrzegany  "jak każdy inny". Ty sam nie jesteś gotów mentalnie na normalizację, którą postulujesz, Bert.

Ja przecież  nie o tym. Jeszcze raz. Wesoła napisala ze koszty społeczne wynikające z prostytucji sa znaczące. Pisala o kosztach leczenia, zajmowaniu miejsc u psychologów do których mogliby udac sie w tym czasie "normalni ludzie". Zapytałem czy naprawdę uwaza ze te koszty sa tak znaczace. Poza tym nie spodobało mi sie porównanie menela generujacego koszty z prostytutka.

Znaczy co? Zabroniony im leczenia sie bo generują za duże koszty?

30,913 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-04-28 11:02:27)

Odp: 30lat i cały czas sam
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Moim zdaniem, kobiety pracujące jako prostytutki to jest porażka nas jako społeczeństwa,

Prostytucja była, jest i będzie. I to w różnej formie - utrzymanek czy "związków z rozsądku" również. To, że tobie się coś nie podoba nie czyni z tego porażki społeczeństwa (i ludzkości przy okazji) jako całości.

A pytania pod tytułem "czy twoja córka" są tendencyjne. To nie jest argument tylko próba przeniesienia dyskusji na płaszczyznę emocjonalną. Jest wiele zawodów i branż, które chciałbym aby "moje dziecko" omijało - np cała mundurówkę, górnictwo, transport i spedycję - czy każdą pracę z etykietą "szczególnie niebezpieczne". Bo każdy rodzic chciałby, aby jego dziecko miało pracę lekką, łatwą i przyjemną. A najlepiej, żeby wygrało w lotka i nie musiało nic robić. Ale nie ma to żadnego związku z postrzeganiem danego zawodu jako użytecznego i potrzebnego lub nie.

30,914

Odp: 30lat i cały czas sam
Mrs.Happiness napisał/a:

Może jednak chodzi o to, że wiele kobiet BRZYDZI fakt, że chłop uprawia seks z kimś, kogo za kilka świstków papieru może mieć KAŻDY?

Ale pretensje masz do facetów, którzy z takich usług korzystają, a nie do kobiet, które tym procederem się trudnią. Dlaczego? Idź im wytłumacz, żeby poszły na budowę pracować, albo do jakiejś biedronki czy czegoś. Czemu ich nie próbujesz prostować tylko bogu ducha winnych facetów i to tylko tych, którzy i tak na inną formę seksu nie mają za bardzo co liczyć?

30,915 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-04-28 11:04:50)

Odp: 30lat i cały czas sam
Bert44 napisał/a:

"Myślisz ze te koszty sa aż tak znaczące? Porównujesz menela z badz co bądź osoba pracująca. I to ciężko. A te babki sa w podziemiu wlasnie dlatego ze ta praca nie podlega normalizacji.  Bo legalna przecież jest"

I spojrz jak daleko od tego pojechalas nadinterpretacja. Przeczytaj słowo po słowie. Wyłącz swoje fazy


Tutaj warto dodać jeszcze jedną rzecz, która została zlekceważona i pominięta - koszt społeczny (i ekonomiczny) samotności facetów. I ryzyko jakie to niesie. Dlaczego? Bo cały system bezpieczeństwa opiera się na facetach. Wszystko, co można podciągnąć pod "strategiczne" dla istnienia kraju i społeczeństwa opiera się na facetach. Wszystkie służby mundurowe, górnictwo, gazownictwo, rolnictwo, transport i spedycja, przechowalnictwo (magazyny w tym żywności), cały przemysł paliwowy, drzewny, przemysł ciężki itp. Każdy, nawet najmniejszy spadek motywacji i wydajności jest mierzalny i zauważalny dla gospodarki. Im wyższy odsetek samotności i frustracji - i wszystkich skutków pośrednich i bezpośrednich u (szczególnie młodych) facetów oznacza ogromne ryzyko dla istnienia państwa. Nie bez przyczyny wojsko w dawniejszych czasach miało własne burdele.

Dekryminalizacja zjawiska to same korzyści. Zwłaszcza jak się uwzględni fakt, że same pracownice seksualne tego właśnie chcą.


Nawiasem - koszta prostytucji są znacząco niższe niż zyski z tej branży. Obecne koszta są generowane głównie przez fakt, że branża jest kryminalizowana.

30,916 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-04-28 11:05:58)

Odp: 30lat i cały czas sam
Muqin napisał/a:

Bert, ta praca nie uległa normalizacji jak historia cywilizacji długa. Nigdy i nigdzie.

I znowu pierdolisz swoje starcze farmazony. Ta praca była normalna przez większość historii ludzkości. Dość wspomnieć, ze jeszcze przed 2 wojną światową była LEGALNA. To dopiero w czasach komunizmu zmieniono, bo źle to rzutowało na system i partię, kiedy ~połowa pielęgniarek trudniła się nierządem z powodu źle wyliczonych cen i zarobków systemu centralnie sterowanego. Ale na podobnej zasadzie walczono za komuny np z kulturystyką (lol, serio - równie śmieszne co straszne i żałosne).

Kurwa, nawet KK swego czasu czerpał korzyści z opodatkowania domów publicznych w Rzymie, a ty tu pierdolisz o tym jak to nigdy nie było normalne. LOL.

Zasadniczo jest kompletnie odwrotnie. Wystarczy popatrzeć np na Nową Zelandię.

30,917 Ostatnio edytowany przez Muqin (2026-04-28 12:24:40)

Odp: 30lat i cały czas sam

Najwyraźniej dorobiłam się prywatnego hejtera smile  Pierdolę starcze farmazony - nieładnie tak staruszce dokuczać, Jacuś, brzydkich słów używać, a fe! niedobry chłopiec z ciebie.

Pisząc "normalizacja" miałam na myśli społeczne postrzeganie profesji czyli użyłam tego słowa z znaczeniu kulturowym i społecznym.
Z pewnego punktu widzenia i owszem, istnienie prostytucji od zawsze było społeczną normą, bo istniała, społeczności bez prostytucji były małe oraz niszowe. Takie istnieją nadal, ale rzecz jasna są ciekawostkami. W tym ujęciu społeczną normą jest też istnienie złodziei (zawsze byli i wszędzie), morderców, bandytów itd. Nie żebym te profesje zrównywała, ale istnienie profesji nie oznacza jej społecznej akceptacji, nie wspominając o społecznej aprobacie dla zawodu. Dla prostytucji społecznej aprobaty nie ma, można co najwyżej mówić o rożnych wersjach i wariantach tolerancji czyli wyeliminować się nie da zatem próbujemy jakoś zmniejszać społeczną szkodliwość.
Prostytucja nigdy nie była profesją szanowaną, a jej wykonywanie niejako z automatu przenosiło kobietę mocno w dół w hierarchii społecznej. W dół i bez odwrotu.
I nie, istnienie np. XIX wiecznych kurtyzan francuskich, w których salonach wręcz  wypadało bywać wielce wysoko postawionym panom nie jest normą, tylko ciekawostką natury społeczno - historycznej. Ileś takich ciekawostek jest w historii, ale są to ciekawostki.


Mam nadzieję, ze oszczędzisz nam rewelacji o istnieniu prostytucji sakralnej.
Że KK jedno głosił a drugie czynił to też nie rewelacja tylko smutny fakt. W pewnym sensie norma, odkąd KK istnieje jako instytucja tak było i jest nadal.
W Nowej Zelandii prostytucja była do 2003 roku karalna. Nie tylko stręczycielstwo i organizowanie, ale świadczenie usług też.

Przy okazji kosztów społecznych - jak wiadomo prostytuowanie się to zawód dla młodych i bardzo młodych. Ileś dziewczyn i bardzo młodych kobiet zamiast się normalnie rozwijać i uczyć bezmyślnie wchodzi w coś, w co łatwo wejść, ale wyjść już nie. Jakoś mi niełatwo uwierzyć, że 16-18 latka tego kalibru decyzję życiową podejmuje w sposób dojrzały i dorosły, w pełni czy nawet w znacznym stopniu świadoma konsekwencji.

Z ciekawostek pojawia się już mediana zarobków panów świadczących usługi seksualne.  Pytanie czy mowa o panach świadczących usługi homoseksualne czy wszystkich świadczących usługi. Tak czy tak jak na razie u panów jest póki co zauważalnie taniej niż u pań.

30,918

Odp: 30lat i cały czas sam
Muqin napisał/a:

Prostytucja nigdy nie była profesją szanowaną, a jej wykonywanie niejako z automatu przenosiło kobietę mocno w dół w hierarchii społecznej. W dół i bez odwrotu.
I nie, istnienie np. XIX wiecznych kurtyzan francuskich, w których salonach wręcz  wypadało bywać wielce wysoko postawionym panom nie jest normą, tylko ciekawostką natury społeczno - historycznej. Ileś takich ciekawostek jest w historii, ale są to ciekawostki.

To nie do końca prawda, że to nigdy nie była szanowana profesja. Są nawet dalej idące przykłady niż francuskie kurtyzany. Kapłanki bogini Ishtar z Babilonu świadczyły usługi seksualne co było uznawane za rytuał religijny. Ten zawód był tam traktowany niemal jak święty i nie było to piętnowane. Każda kobieta miała wręcz obowiązek przynajmniej raz w życiu udać się do świątyni i oddać się komuś obcemu. Podobnie "oiran" w Japonii, to były najbardziej luksusowe kurtyzany, na które było stać tylko najbogatszych i najwyżej postawionych. To były celebrytki swoich czasów, a faceci licytowali majątki żeby skorzystać z ich usług. Mogły odmawiać klientom i same sobie ich wybierać, te z najwyższą rangą bywały na cesarskim dworze. Poza faktem bycia towarem kurtyzany oiran żyły jak księżniczki. Sporo młodych dziewczyn wręcz marzyło by kiedyś zostać oiran.

30,919

Odp: 30lat i cały czas sam

Shini, litości!
Prostytucja sakralna to odrębny kawałek historii cywilizacji. Japonia oraz Chiny to cywilizacja konfucjańska, inne podejście do ludzkiej seksualności i jasne, nieco inne tam było podejście do prostytucji. Kulturoznawstwo jest przeciekawe, w pełni się zgadzam. smile

30,920 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-04-28 14:27:43)

Odp: 30lat i cały czas sam
Muqin napisał/a:

Pisząc "normalizacja" miałam na myśli społeczne postrzeganie profesji czyli użyłam tego słowa z znaczeniu kulturowym i społecznym.

No i dalej - w wielu krajach (cywilizacji zachodniej) jest to normalna profesja. Lub w jakiś sposób jest zalegalizowaną szarą strefą (jak u nas).


Z pewnego punktu widzenia i owszem, istnienie prostytucji od zawsze było społeczną normą, bo istniała, społeczności bez prostytucji były małe oraz niszowe.

LOL. W poprzednim poście pisałaś, że to nigdy nie było "normalne". A jak ci się wytknęło oczywisty debilizm to nagle wolta i "istnienie prostytucji od zawsze było społeczną normą". Przeczysz sama sobie i to w kolejno następujących po sobie postach.


Takie istnieją nadal, ale rzecz jasna są ciekawostkami


Niemcy, Holandia, Austria, Szwajcaria, Grecja, Węgry, Łotwa, Polska, Hiszpania, Belgia, Finlandia - to tylko NIEKTÓRE z krajów europejskich, gdzie prostytucja albo jest legalna i uregulowana wprost, albo w jakiś sposób dekryminalizowana (zalegalizowana szara strefa jak w PL).


I nie, istnienie np. XIX wiecznych kurtyzan francuskich, w których salonach wręcz  wypadało bywać wielce wysoko postawionym panom nie jest normą, tylko ciekawostką natury społeczno - historycznej. Ileś takich ciekawostek jest w historii, ale są to ciekawostki.

LOL. No pewnie. "Ciekawostka". A przypomnij nam czym się zajmował Urząd Sanitarno-Obyczajowy w przedwojennej Polsce?


A twoja uwaga odnośnie panów i usług homoseksulanych, które są tańsze jest doprawdy rozczulająca.


Muqin napisał/a:

Shini, litości!
Prostytucja sakralna to odrębny kawałek historii cywilizacji.

Bo ci do obrazka nie pasuje?

30,921 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2026-04-28 14:28:59)

Odp: 30lat i cały czas sam
Muqin napisał/a:

Shini, litości!
Prostytucja sakralna to odrębny kawałek historii cywilizacji. Japonia oraz Chiny to cywilizacja konfucjańska, inne podejście do ludzkiej seksualności i jasne, nieco inne tam było podejście do prostytucji. Kulturoznawstwo jest przeciekawe, w pełni się zgadzam. smile

Wiem, nie miałem zamiaru jakoś szczególnie bronić prostytucji ale też jej nie neguję. Ten zawód zawsze był i zawsze będzie, to jedna z tych rzeczy, które przez większość ludzi są uznawane za złe ale też niezbędne dla funkcjonowania społeczeństwa. Te przykłady podałem bardziej jako ciekawostki. Swoją drogą w Japonii to nadal wygląda dość ciekawie. Wymyślili parę ciekawych pomysłów żeby obejść przepisy.

30,922

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:

Wymyślili parę ciekawych pomysłów żeby obejść przepisy.

Na całym globie się tak robi. smile Nie ma kraju, w którym np posiadanie utrzymanki byłoby nielegalne (no może z wyjątkiem obecnego Watykanu choć to też nie do końca prawda). Albo istnienie "damy do towarzystwa". A to też forma prostytucji.

Jedyna forma prostytucji z jaką się walczy to ta przydrożna/uliczna. I ze stręczycielstwem/handlem ludźmi.

Realna większość pracownic seksualnych wygląda tak, jak tu jedna z nich się opisała:

https://krytykapolityczna.pl/kraj/seksw … ksualnych/


Ale mimo wszystko zabawne się czyta wypociny babek, które znają temat z seriali i filmów TV i stawiają znak równości pomiędzy prostytutką, a niedorozwiniętą intelektualnie patolą, której nie należy się nawet opieka medyczna.

30,923 Ostatnio edytowany przez assassin (2026-04-28 20:11:57)

Odp: 30lat i cały czas sam

Przeginacie teraz Panowie, rozkładanie nóg za hajs to rozkładanie nóg za hajs, żaden sexwork czy inny swietojebliwie nazwany zawód, tak jak to się lewicy marzy.

Szparow, może dla społeczeństwa jednak byłoby lepiej, żeby to wszystko jebnęło, taki twardy reset, odnoszę się do wzmianki o wydajności itd.

30,924

Odp: 30lat i cały czas sam
Mrs.Happiness napisał/a:

Jeśli tylko seksu, to mniej atrakcyjnym facetom, którzy nie nadrabiają bajerą faktycznie najłatwiej będzie to osiągnąć za kasę.


Tylko, że seks z prostytutką, to tak naprawdę nic innego jak masturbacja z użyciem jej pochwy.
To musiałby być seks z kobietą, która naprawdę by mnie pożądała, a czegoś takiego raczej nie zdobędę.


Mrs.Happiness napisał/a:

Jeśli związku, to sytuacja się komplikuje. Tu trzeba więcej wysiłku, bo i w grze jest dużo wyższa stawka.


Masz rację, dlatego ja na razie szukam kobiety tylko do relacji koleżeńskiej, bo wiem, że związek, to inna para kaloszy.

30,925

Odp: 30lat i cały czas sam
assassin napisał/a:

Przeginacie teraz Panowie, rozkładanie nóg za hajs to rozkładanie nóg za hajs, żaden sexwork czy inny swietojebliwie nazwany zawód, tak jak to się lewicy marzy.

Szparow, może dla społeczeństwa jednak byłoby lepiej, żeby to wszystko jebnęło, taki twardy reset, odnoszę się do wzmianki o wydajności itd.

A co za różnica jak na to mówisz? Jak zwał tak zwał.

Nawet jakby jebneło to odbuduje sie z tym w pakiecie

Odp: 30lat i cały czas sam
Mrs.Happiness napisał/a:

W związku z czym nieszczególnie przystojny facet, który nie jest bogaty, wysoko postawiony, charyzmatyczny, pewny siebie, ani biegły w sztuce uwodzenia, najszybsze efekty osiągnie płacąc za seks. Wówczas ma również większą możliwość, jeśli chodzi o wybór atrakcyjności partnerki do łóżka, bo dopóki sypią się zielone, "dama" nie będzie wybrzydzać.

Inne seksu po za zwiazkiem z rozsadku, ktory moze miec w przyszlosci nie bedzie mial.

30,927

Odp: 30lat i cały czas sam
Theodore John Kaczynski napisał/a:
Mrs.Happiness napisał/a:

W związku z czym nieszczególnie przystojny facet, który nie jest bogaty, wysoko postawiony, charyzmatyczny, pewny siebie, ani biegły w sztuce uwodzenia, najszybsze efekty osiągnie płacąc za seks. Wówczas ma również większą możliwość, jeśli chodzi o wybór atrakcyjności partnerki do łóżka, bo dopóki sypią się zielone, "dama" nie będzie wybrzydzać.

Inne seksu po za zwiazkiem z rozsadku, ktory moze miec w przyszlosci nie bedzie mial.

K..wa stary czytałeś to co napisałeś?

30,928

Odp: 30lat i cały czas sam

https://i.postimg.cc/qq6SXCBN/IMG-5073.jpg

Odp: 30lat i cały czas sam
Bert44 napisał/a:
Theodore John Kaczynski napisał/a:
Mrs.Happiness napisał/a:

W związku z czym nieszczególnie przystojny facet, który nie jest bogaty, wysoko postawiony, charyzmatyczny, pewny siebie, ani biegły w sztuce uwodzenia, najszybsze efekty osiągnie płacąc za seks. Wówczas ma również większą możliwość, jeśli chodzi o wybór atrakcyjności partnerki do łóżka, bo dopóki sypią się zielone, "dama" nie będzie wybrzydzać.

Inne seksu po za zwiazkiem z rozsadku, ktory moze miec w przyszlosci nie bedzie mial.

K..wa stary czytałeś to co napisałeś?

Innego*. Literówka, mój błąd.

30,930 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-04-29 05:45:57)

Odp: 30lat i cały czas sam
Theodore John Kaczynski napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Theodore John Kaczynski napisał/a:

Inne seksu po za zwiazkiem z rozsadku, ktory moze miec w przyszlosci nie bedzie mial.

K..wa stary czytałeś to co napisałeś?

Innego*. Literówka, mój błąd.

A ok.

30,931

Odp: 30lat i cały czas sam
assassin napisał/a:

Przeginacie teraz Panowie, rozkładanie nóg za hajs to rozkładanie nóg za hajs, żaden sexwork czy inny swietojebliwie nazwany zawód, tak jak to się lewicy marzy.

Szparow, może dla społeczeństwa jednak byłoby lepiej, żeby to wszystko jebnęło, taki twardy reset, odnoszę się do wzmianki o wydajności itd.


Tak, tak. Jak zacznie paliwa brakować na stacjach i ceny absolutnie wszystkiego wyjebie w górę, a miasta utoną w śmieciach, bo nie będzie rąk do ich usuwania to pierwsze osoby do lamentu to będą babki, które teraz najeżdżają na inceli i ludzi korzystających z płatnych seks usług, alkoholu i dragów, aby tylko przetrwać kolejny dzień.

30,932 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-04-29 12:04:37)

Odp: 30lat i cały czas sam

Czy to co było zawsze będzie? Wygląda na to że nie. Aktualnie w USA, więcej samotnych kobiet jest właścicielami nieruchomości niż samotnych mężczyzn. Zjawisko bezprecedensowe w dziejach ludzkości. Kobieta może samodzielnie, bez negatywnych skutków dla zdrowia, zdecydować się na przerwanie ciąży. Też bezprecedensowe zjawisko. Wcześniej mogła, ale ryzyko było naprawde spore. W niektórych krajach w Europie więcej kobiet jest lekarzami niż mężczyzn -bezprecedensowe, biorąc pod uwagę że kobiety mogą w ogóle studiować od przełomu XIX/XX wieku. A początkowo lekarki pracowały bez wynagrodzenia - w przeciwieństwie do kolegów po fachu.
W Korei mamy słynne 4B - też bezprecedensowe, że kobieta może funkcjonować w społeczeństwie bez powiązań z mężczyzną i bez jego protekcji jednocześnie samodecydując o sobie.
Prostytucja też zniknie. Myślicie, że w XIX wieku mężczyźni przewidzieli, że samotne kobiety będą funkcjonować na takich samych prawach co meżczyźni? Od zarania dziejów przeciez praw nie miały smile

30,933

Odp: 30lat i cały czas sam
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Po II wś powszechny stał się dostęp do edukacji.

IHMO to wynik obowiązku szkolnego, bo za pomocą systemu edukacji indoktrynowano ludność walcząc m.in z regionalizmami (gwarą) pozbawiając ludzi lokalnej tożsamości. 

Tez można było powiedzieć podobnie- od początku ludzkości edukacja była zarezerwowana dla odpowiednio urodzonych, po co chłop roly ma sie uczyć czytać? Wiadomo, że inteligencja, szlachta ma lepsze predyspozycje do zawodów wysoko wykwalifikowanych i powinna mieć wieksze możliwości awansu społecznego.

Paradoksalnie powszechna nauka czytania i pisania niczego nie zmieniła. Ok 40 % społeczeństwa to funkcjonalni analfabeci. Co sprawia, ze jesteśmy pod tym kątem w ogonie europy, choć na papierze mamy jedno z najwyżej wyedukowanych społeczeństw.

Teraz zauważ analogię między twoją akceptacja prostytucji jako zjawiska, które po prostu jest, a systemem wspierającym hierarchiczna strukture społeczeństwa.

Paradoksalnie takiej zależności po prostu nie ma. Mieszasz bowiem wiele różnych kwestii w jednym worku. M.in istnienie zjawiska samego w sobie, jego depenalizację z legalizacją i brakiem uregulowania.

30,934

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:

Paradoksalnie takiej zależności po prostu nie ma. Mieszasz bowiem wiele różnych kwestii w jednym worku. M.in istnienie zjawiska samego w sobie, jego depenalizację z legalizacją i brakiem uregulowania.

Moja poprzednia wypowiedz odnosiła się tylko do sugestii, że skoro już prostytucja zawsze istniała, to naturalna ścieżka organizacji pewnych aspektów życia społeczeństwa.
Moja wypowiedz ma też charakter idealistyczny, a nie jak mi sugerujecie organizacyjno-praktyczny-co wnioskuje z tego że podkreślacie, że niczego nie zmienię.
Tak jak słusznie zauważyła Muqin "nie zmienimy" też istnienia złodziei, morderców, co nie znaczy, że mamy podejmować kroki żeby normalizować takie zjawiska.

30,935

Odp: 30lat i cały czas sam
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Aktualnie w USA, więcej samotnych kobiet jest właścicielami nieruchomości niż samotnych mężczyzn. Zjawisko bezprecedensowe w dziejach ludzkości..


Po pierwsze to nie do końca jest prawdą. Bo nie chodzi o nieruchomości ogółem tylko o nieruchomości na cele mieszkaniowe. A to jest ogromną zasługą rozwodowych podziałów majątków i programów socjalnych, a mniej zasługą bogacenia się kobiet.

Ogólnie rynek nieruchomości w USA jest spierdolony. Dla zobrazowania - 10 % nieruchomości na cele mieszkaniowe jest w posiadaniu mężczyzn, 13% takich nieruchomości w posiadaniu kobiet. Reszta to różne fundusze, spółki wszelkiej maści i banki.

Duża część facetów (powiedziałbym nawet, że ogromna) w ostatnich latach nie idzie w bezpośrednie posiadanie, bo to można łatwo stracić. Idą w posiadanie poprzez spółki i fundusze - szczególnie zagraniczne, nierespektujące amerykańskich roszczeń. Kolejna kwestia to podatki i moda, z tego co słyszałem to tam też kombinują jak mogą, aby np bardominium nie było zarejestrowane jako nieruchomość mieszkaniowa tylko komercyjna/rolna/gospodarcza.

30,936 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-04-29 12:17:43)

Odp: 30lat i cały czas sam
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Moja poprzednia wypowiedz odnosiła się tylko do sugestii, że skoro już prostytucja zawsze istniała, to naturalna ścieżka organizacji pewnych aspektów życia społeczeństwa.

Bo tak jest.


Tak jak słusznie zauważyła Muqin "nie zmienimy" też istnienia złodziei, morderców, co nie znaczy, że mamy podejmować kroki żeby normalizować takie zjawiska.

Ale takie kroki były podjęte. Dlatego są różne stosowane definicje i kary. Od zwykłego wykroczenia, poprzez zabór mienia i kończąc na różnych odmianach rozboju. Także mogę w wyniku "kradzieży" nie dostać żadnej kary, a mogę wieloletnie więzienie.


Poza tym te zjawiska odnoszą się do sytuacji niewiedzy lub siłowego wymuszenia. A nie do dobrowolnego układu pomiędzy dwojgiem dorosłych ludzi. To zupełnie odmienne sytuacje.


Moja wypowiedz ma też charakter idealistyczny,

Wiemy. Tylko ten ideał polega na tym, że w nim to "ty" będziesz decydować co ludzie mogą (według twojego poczucia moralności), a czego nie mogą robić we własnej sypialni, za zamkniętymi drzwiami.

Jak zapłacę za dziewczynę na randce, a ona potem ze mną pójdzie do łóżka (pomimo braku uczuć wyższych charakterystycznych dla związku) to jest to już prostytucja, czy jeszcze nie? Bo przecież korzyść majątkowa jest dla jednej strony i usługa dla drugiej. Kto miałby decydować o tym gdzie leży granica i jak chciałabyś to praktycznie egzekwować?

-edit-

WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Prostytucja też zniknie. Myślicie, że w XIX wieku mężczyźni przewidzieli, że samotne kobiety będą funkcjonować na takich samych prawach co meżczyźni? Od zarania dziejów przeciez praw nie miały smile

To akurat mężczyźni nadali prawa kobietom. Ale odnosiło się to jedynie do praw wyborczych. Wcześniej mniej istotny był podział płci, a liczył się ten ze względu na pochodzenie. Wiejski sołtys to mógłby hrabiance co najwyżej butelkę wina podać. I to nawet wątpię czy wprost.

30,937

Odp: 30lat i cały czas sam

Wcześniej mniej istotny był podział płci? Jak uroczo bredzisz dziś, Jack. 
Nie żeby podziałów tak zwanych klasowych nie było, ale płeć wcześniej wcale nie była nieistotna. Takie na przykład prawo salickie... znakomity przykład "równouprawnienia".

30,938

Odp: 30lat i cały czas sam
Muqin napisał/a:

Wcześniej mniej istotny był podział płci? Jak uroczo bredzisz dziś, Jack. 
Nie żeby podziałów tak zwanych klasowych nie było, ale płeć wcześniej wcale nie była nieistotna. Takie na przykład prawo salickie... znakomity przykład "równouprawnienia".

Tak, mniej istotny. Nie napisałem nigdzie, że było uprawnienie, tylko że krew i pochodzenia liczyło się przed płcią. Z prawem salickim to przypuszczam, że chodzi ci o wykluczenie kobiet z dziedziczenia. Co wbrew pozorom nie jest/nie było głupie w czasach sprzed testów DNA na potwierdzenie ojcostwa.

30,939 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-04-29 13:00:23)

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:

Wiemy. Tylko ten ideał polega na tym, że w nim to "ty" będziesz decydować co ludzie mogą (według twojego poczucia moralności), a czego nie mogą robić we własnej sypialni, za zamkniętymi drzwiami.

Już się do tego odniosłam. To co kto i ile pije w swoim domu to tez niby nie moja sprawa, do momentu kiedy nagle ma być leczony państwowo w skutek powikłań alkoholizmu. Akurat tutaj koszt przewyższa zyski z handlu alkoholem. Wiem bardzo trudno obalić tezę, że prostytucja jest słaba, jeśli mi przy okazji nie wmówisz, że kieruję się abstrakcyjnymi pojęciami jak "moralność", a nie racjonalnymi jak bilans zysków i strat. Biedny Szparow, nie jesteś gotowy na dyskusje poza główną neoliberalną narracją wolnościową.

30,940 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-04-29 13:06:06)

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:

Co wbrew pozorom nie jest/nie było głupie w czasach sprzed testów DNA na potwierdzenie ojcostwa.

Wiem, że szok, ale tylko współcześnie kogokolwiek obchodzi faktyczne DNA. Wcześniej rodzina działałała raczej jak sprawna korporacja, ktoś musiał objąć stanowisko dziedzica i tyle. Liczyła się sama funkcja, niekoniecznie faktyczne pokrewieństwo.
Poza testami DNA przecież czasem wystarczy zwykły rzut oka... Tylko ludzi to nie obchodziło, aż tak bardzo.

Posty [ 30,876 do 30,940 z 31,044 ]

Strony Poprzednia 1 474 475 476 477 478 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024