30lat i cały czas sam - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 473 474 475 476 477 478 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 30,811 do 30,875 z 31,044 ]

30,811 Ostatnio edytowany przez Theodore Robert Bundy (2026-04-18 12:14:37)

Odp: 30lat i cały czas sam
Mrs.Happiness napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Jak widzisz po ich obecności tutaj - próbują takie koleżeńskie relacje nawiązać. Bez jakiegoś większego skutku.

Próbuje to GARSTKA z nich. Większość wchodzi tu tylko po to, aby wyrzucić z siebie frustrację, okazać nam pogardę, zamieszczać jakieś durne memy i artykuły, które ich zdaniem jednoznacznie udowadniają, że wszystkie kobiety są nic nie warte, uparcie odpierać nasze kontrargumenty, bo przecież to NIEMOŻLIWE, żeby oni się mylili. Tu ciężko nawet o sensowną rozmowę, więc w jaki sposób miałoby zaistnieć jakiekolwiek koleżeństwo? Napiszesz, że znasz normalne kobiety, to w odpowiedzi przeczytasz, że pewnie tylko w towarzystwie udają świętoszki, a tak naprawdę regularnie skaczą po czarnych bolcach. Celowo w ostatniej wymianie zdań z Tedem nawiązałam do siebie samej, bo wiem, co robię, co myślę i jakim jestem człowiekiem. To jak się bronił przed niewygodnym przypadkiem? "A kto pytał?" (choć sam zasugerował, że przypominam dziewczynę, która zdradzała swojego partnera". "Jego mój związek nic nie obchodzi" (choć rzucił podejrzeniem, że pewnie większość z nas w żadnych związkach nie jest).

Zdaniem niektórych nie ma możliwości, żebyś miał żonę, bo przecież jesteś niski. Mógłbyś tu wrzucić zdjęcia z wesela, a i tak znalazłby się taki, co by napisał, że to fotomontaż, albo że jest z Tobą tylko dla kasy, a w trakcie seksu myśli o jakimś dwumetrowym chadzie.

Wielokrotnie pisałem, że w intrenecie większość kobiet głównie z kompleksami, ma potrzebę dowartościowania się i wyróżnienia, właśnie wtedy piszą jakie są super i wgle, dlatego napisałem "Kto pytał?" masz dziwną potrzebę udowodnienia że jesteś taka suuuper oh ahhh, po czym przyznajesz że nie ma ludzi idealnych, gdzie tu logika?, czy wyobrażasz sobie sytuacje gdy jakaś kobieta pisze że została zdradzona, facet ją bił itd i nagle pojawia się kilka typów co piszą mniej więcej tak " ja jestem inny nigdy żadnej nie uderzyłem i nie zdradziłem" co to wnosi i jaki ma sens ? czy to oznacza że ten facet nie uderzy następnej, lub jej nie zdradzi? no nie, nigdy nie mów nigdy, poza tym masz jakieś dziwne spaczenie z fotomontażem AI itd, nie przypominam sobie aby tutaj płeć męska podważała jakieś zdjęcia czy filmy, natomiast pamiętam jak wrzuciłem zdjęcie znajomej z pracy, podczas gdy dostała od tutejszych panów noty mocnej 9/10, większość obecnych forumowiczek miała mocny ból tyłka i sie zaczęło ' że zdjęcie po retuszu" choć nie było, "szminkę ma", szukały na sile jej wad aby zagłuszyć swoją zazdrość.


I ostatnia kwestia to że Jacek jest niski i ma żonę to nie znaczy że każdy jeden niski również nie będzie miał problemu, ze znalezieniem partnerki, nie wiem jaki jest rocznik Jacka, ale dawniej tak to było coś normalnego bo kobiety i ogólnie ludzkość była inna nie było Internetu ludzie byli mądrzejsi, jeden pomógł drugiemu, pieniądz nie grał takiej roli jak dziś, dam ci prosty przykład ze zdjęć poniżej szukanie tego 5 minut

ta sama grupa:

chłopak poniżej szuka partnerki na wesele opisał swój wzrost 170 cm, dodał że lubi tańczyć i takie tam bzdety, te dwa komentarze poniżej to nic nie wnoszące emotki, chętnych pań brak po wejsciu w profil okazało sie ze szuka już dłuższy czas...


https://i.postimg.cc/V6nyT3RZ/Bez-tytulu.jpg



tu poniżej mamy pana który również się opisał i również poszukiwał partnerki na wesele wzrost 196 cm smile po wrzuceniu swoich zdjęc w ciagu kilku godzin miał ponad 1000 komentarzy, a panie w komentarzach w sumie same zastanawiały sie którą wybierze, szybko dał odpowiedz, przypadek ?, a może przed wysłaniem postu był na terapii?

https://i.postimg.cc/G2G0NZQJ/02.jpg

Wygląd ponad Wszystko!


I na koniec sam smaczek, aby pokazać jak kobiety mają łatwiej i że to jednak mężczyźni mają niższe wymagania.
Poniżej ta sama grupa, niska bez figury, nieatrakcyjna kobieta również szuka partnera, zajęło jej to kilka sekund i nawet zaznaczyła, aby nie pisać jej innych propozycji

https://i.postimg.cc/ZKMWJNmM/IMG-4932.jpg

Zobacz podobne tematy :

30,812

Odp: 30lat i cały czas sam

@Shinigami

Nie jestem nauczycielem od dawna. To zasadniczo był epizod i pracuję w zupełnie innym zawodzie od kilkunastu lat. Może się przydarzyć wartościowy psycholog, ale psychologia jako taka wiele wartości dla mnie nie wnosi. Sporo tam szumu.

Bez przesadyzmu, ani jedna seksbomba nigdy sama nie podbiła. Podbijały takie z przedziału 4-6. Do ładniejszych śmiałości nie miałem. Mam średnią budowę ciała i około 178cm wzrostu. Tylko raz skorzystałem i poszedłem jak w dym bo trafiła się atrakcyjna babka. Rozstania, powroty, rozstania, powroty, ogień w łóżku, później kilkuletnia przeprawa przez ciernie.

Nie sądzę by dzisiaj artysta kojarzył się z sukcesem materialnym. Serio, ja myślę, że dla kobiet to może być samo z siebie atrakcyjne że mężczyzna coś tworzy. Moim zdaniem tam nie ma aspektu materialnego. Bo generalnie kiedyś to było inaczej. Nie było internetu, a jak się pojawił to IRC to był maks kontaktu, później Gadu Gadu. Chodziło się jak nie przed blok z gitarą to na jakieś próby i tam nawalało. Zawsze jakieś laski wokół tego się kręciły. Dzisiaj pewnie jest trochę słabiej bo społeczeństwo bardziej zatomizowane i takie grupy znajomych jakie powstawały w moich czasach zapewne dzisiaj tworzą się w znacznie niższej skali i to może tworzyć pewnie utrudnienia w kontaktach damsko męskich.


Muqin napisał/a:

Mężczyźni też muszą się przez kody kulturowe przebijać, obie płcie są kodowane, nie ma zmiłuj. Co nie zmienia faktu, że wersja "naturalna" ani kobiety naszego gatunku ani mężczyzny naszego gatunku zwyczajnie nie istnieje.

Nagość człowieka to dzikość, a ubiorem są właśnie te kody kulturowe. W każdym człowieku istnieje dzikość i ma one różne wymiary. Mnie interesowała dzikość łóżkowa kobiety bo rzeczywiście można ją było czasem odsłonić. To że kobieta się rozbierze to jedno, ale to że ona zacznie zrzucać z siebie kolejne powłoki, jedna po drugiej, jakie narzuciła na nią kulturą to już coś zupełnie innego (zapewne dlatego seks z prostytutką musi być niesamowicie jałowy, choć nigdy nie próbowałem). O mężczyznach nie mówię bo aż tak to mnie nigdy nie interesowali. Mężczyźni raczej pełnią kody kulturowe w sferze materialnej, ale z tym coraz trudniej bo instytucja małżeństwa zasadniczo dogorywa, a jak nie ma rodziny to mężczyzna z naturalnych względów nawet nie ma po co się starać. To że oni się mniej starają to później kobiety „niezależne” opisują jako bycie silniejszymi, zaradniejszymi od mężczyzn. Mężczyzna jeżeli nie ma rodziny na utrzymaniu to ma znacznie mniejszą motywację na rynku pracy, po prostu. Zarobi tyle ile jemu potrzeba. Kobiece kody kulturowe to typowo sfera seksualna.

Marudziłeś, że legendy arturiańskie wpływu na postrzeganie kobiet nie miały a co piszesz? że kobieta chcąc stałego związku gra, żeby nie wyjść na łatwą. Cofnijmy się w czasie trochę mniej niż do średniowiecza i już mamy model wiktoriański czyli podział kobiet na "łatwe" i "te, z którymi się żenimy", w tym modelu bardzo wyraźnie widoczny. A znikąd to się model wiktoriański nie wziął przecież. Spoko da się dojechać do średniowiecza.

Bo to jest mit. Literatura dawniej była rozumiana inaczej, a nie po współczesnemu. Współcześnie sporo się zmieniło po wejściu Freuda, psychologii i postmodernizmu – proste sprawy nagle nabrały niesamowicie skomplikowanego wymiaru. Ja Ci nie wytłumaczę jakie jest źródło tych kodów bo tego nie wiem. Na pewno ma to wiele wspólnego z kwestią ojcostwa – każdy mężczyzna będzie się bronić przed tym żeby mu partnerka czasem nie podrzuciła kukułczego jaja, więc radary wtedy działają na najwyższych obrotach.

30,813

Odp: 30lat i cały czas sam
Mrs.Happiness napisał/a:

Także zgadzam się, że oni są incelami z jakiegoś powodu.

Bo są szrotami ludzkimi dla kobiet z wyglądu. Jedynie mogą być beciakiem, jak taka się wybawi...

30,814 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-04-18 16:16:47)

Odp: 30lat i cały czas sam
Theodore Robert Bundy napisał/a:

Wielokrotnie pisałem, że w intrenecie większość kobiet głównie z kompleksami, ma potrzebę dowartościowania się i wyróżnienia, właśnie wtedy piszą jakie są super i wgle, dlatego napisałem "Kto pytał?" masz dziwną potrzebę udowodnienia że jesteś taka suuuper oh ahhh, po czym przyznajesz że nie ma ludzi idealnych, gdzie tu logika?

Sęk w tym, że ja nie napisałam w żadnym poście, że jestem super, wyjątkowa, idealna, czy cokolwiek w tych klimatach. To sobie po prostu dodałeś. Posiadanie wad nie wyklucza bycia porządnym człowiekiem.
Zauważ, że to nie jest odpowiedź na jeden konkretny przykład, tylko na pojawiające się tu regularnie sugestie, że kobiety jako cała grupa są puste, głupie, interesowne, rozwiązłe, nielojalne. 
Co najzwyczajniej w świecie nie jest prawdą.
Nie zjechałyśmy wszystkie z jednej taśmy.

Theodore Robert Bundy napisał/a:

czy wyobrażasz sobie sytuacje gdy jakaś kobieta pisze że została zdradzona, facet ją bił itd i nagle pojawia się kilka typów co piszą mniej więcej tak " ja jestem inny nigdy żadnej nie uderzyłem i nie zdradziłem" co to wnosi i jaki ma sens ? czy to oznacza że ten facet nie uderzy następnej, lub jej nie zdradzi?

Żeby to była sensowna analogia, ta kobieta, a właściwie grupka kobiet, musiałaby pisać, że większość / wszyscy faceci zdradzają i są przemocowi. Wówczas nie widziałabym nic dziwnego w tym, że mężczyźni, którzy tacy nie są, wyrazili sprzeciw wobec tak krzywdzącego uogólnienia.

Theodore Robert Bundy napisał/a:

poza tym masz jakieś dziwne spaczenie z fotomontażem AI itd, nie przypominam sobie aby tutaj płeć męska podważała jakieś zdjęcia czy filmy

Chodzi o podejście do niewygodnych argumentów, które są podważane w absurdalny sposób, czy zupełnie ignorowane, bo nie pasują do przyjętego obrazka. Taką postawę widywałam na forum już wielokrotnie.

Theodore Robert Bundy napisał/a:

natomiast pamiętam jak wrzuciłem zdjęcie znajomej z pracy, podczas gdy dostała od tutejszych panów noty mocnej 9/10, większość obecnych forumowiczek miała mocny ból tyłka i sie zaczęło ' że zdjęcie po retuszu" choć nie było, "szminkę ma", szukały na sile jej wad aby zagłuszyć swoją zazdrość.

Nie było mnie tu wtedy, więc ciężko mi się jakoś szerzej odnieść do tamtej sytuacji. Aczkolwiek jestem skłonna uwierzyć, że znalazły się panie, które na siłę umniejszały jej urodzie.

Theodore Robert Bundy napisał/a:

I ostatnia kwestia to że Jacek jest niski i ma żonę to nie znaczy że każdy jeden niski również nie będzie miał problemu, ze znalezieniem partnerki, nie wiem jaki jest rocznik Jacka, ale dawniej tak to było coś normalnego bo kobiety i ogólnie ludzkość była inna nie było Internetu ludzie byli mądrzejsi, jeden pomógł drugiemu, pieniądz nie grał takiej roli jak dziś, dam ci prosty przykład ze zdjęć poniżej szukanie tego 5 minut

Zbyt wielu znam niskich mężczyzn, którzy są w związkach, by uważać, że sam wzrost jest przyczyną czyjegoś braku powodzenia. Niektórzy spośród moich znajomych nigdy nie mieli problemu w znalezieniu sobie partnerki i już od czasów podstawówki/gimnazjum regularnie wchodzili w związki. Co więcej, część z nich miało bądź ma obecnie partnerki wyższe od siebie. Mowa tu o facetach mierzących plus minus 170 cm wzrostu. Najniższy, z którym osobiście "kręciłam" był mojego wzrostu, czyli miał maksymalnie 165 cm. Zupełnie mi to nie przeszkadzało.

Ty jako przykład podajesz jednorazowe wyjście na wesele dwóch zupełnie obcych ludzi. Wiadomo, że w takiej sytuacji wygląd, a więc również wzrost, będzie czynnikiem decydującym, bo tu nie chodzi o wspólne życie, tylko jeden wieczór zabawy, który być może skończy się przygodnym seksem.
Ale to tak samo, jakby zdjęcie wrzuciła jednocześnie średnia z twarzy otyła babka i zgrabna piękność. Czy kogoś by dziwiło, że ta druga ma znacznie większy odzew?

Tak czy inaczej…
Jest na fejsie taka duża grupa kobieca, niedawno jedna dziewczyna wrzuciła post, w którym pisała, że umawia się z chłopakiem i generalnie on jest super, bardzo go lubi, ale jest niski, przez co nie potrafi spojrzeć na niego do końca jak na mężczyznę i szczerze mówiąc, niezbyt ją pociąga fizycznie.
Wiesz jakie odpowiedzi otrzymała w zdecydowanej większości?
Żeby dała mu spokój, bo blokuje mu szansę na znalezienie dziewczyny, która doceni go takim, jaki jest.
Pojawiło się też sporo kobiet, które pisały o swoich związkach z niskimi mężczyznami i że im wzrost kompletnie nie przeszkadza, że nie jest dla nich najważniejszy.

Theodore Robert Bundy napisał/a:

I na koniec sam smaczek, aby pokazać jak kobiety mają łatwiej i że to jednak mężczyźni mają niższe wymagania.

A sprawdzałeś kiedykolwiek, która płeć dominuje na takich grupach? Bo to też może dużo mówić na temat wielkości odzewu pod postami.

Theodore Robert Bundy napisał/a:

Poniżej ta sama grupa, niska bez figury, nieatrakcyjna kobieta również szuka partnera, zajęło jej to kilka sekund

Ciężko ocenić jednoznacznie czyjś wygląd po fotce bez twarzy. Figurę ma chyba normalną, przeciętną.

Theodore Robert Bundy napisał/a:

i nawet zaznaczyła, aby nie pisać jej innych propozycji

Może kiedyś już wrzucała podobne ogłoszenie i dostawała propozycje seksu od mężczyzn. Niestety, ale kobiety otrzymują ich naprawdę dużo. Spermiarze potrafią pisać nawet na Vinted, jak się wrzuci w ofercie fotkę ubrania, czy butów na swojej sylwetce / stopach.

30,815

Odp: 30lat i cały czas sam
Dżaro2026 napisał/a:

@Shinigami

Nie jestem nauczycielem od dawna. To zasadniczo był epizod i pracuję w zupełnie innym zawodzie od kilkunastu lat. Może się przydarzyć wartościowy psycholog, ale psychologia jako taka wiele wartości dla mnie nie wnosi. Sporo tam szumu.

Bez przesadyzmu, ani jedna seksbomba nigdy sama nie podbiła. Podbijały takie z przedziału 4-6. Do ładniejszych śmiałości nie miałem. Mam średnią budowę ciała i około 178cm wzrostu. Tylko raz skorzystałem i poszedłem jak w dym bo trafiła się atrakcyjna babka. Rozstania, powroty, rozstania, powroty, ogień w łóżku, później kilkuletnia przeprawa przez ciernie.

Nie sądzę by dzisiaj artysta kojarzył się z sukcesem materialnym. Serio, ja myślę, że dla kobiet to może być samo z siebie atrakcyjne że mężczyzna coś tworzy. Moim zdaniem tam nie ma aspektu materialnego. Bo generalnie kiedyś to było inaczej. Nie było internetu, a jak się pojawił to IRC to był maks kontaktu, później Gadu Gadu. Chodziło się jak nie przed blok z gitarą to na jakieś próby i tam nawalało. Zawsze jakieś laski wokół tego się kręciły. Dzisiaj pewnie jest trochę słabiej bo społeczeństwo bardziej zatomizowane i takie grupy znajomych jakie powstawały w moich czasach zapewne dzisiaj tworzą się w znacznie niższej skali i to może tworzyć pewnie utrudnienia w kontaktach damsko męskich.


Nawet nie chodzi o wygląd czy ocenę w skali 1-10 tylko o sam fakt. Średnia budowa ciała i 178cm wzrostu to dokładnie tak samo jak ja. Ogólnie na wygląd nigdy nie narzekałem, a mimo to nigdy żadna dziewczyna, nawet 1/10 nie zagadała do mnie pierwsza. Oczywiście nie licząc sytuacji typu kasjerka w sklepie. Znam paru facetów, którzy mieli tak samo, niezależnie od ich wyglądu. Wierz mi, że ta przeprawa przez ciernie i tak jest lepsza niż całkowity brak jakichkolwiek doświadczeń, a mnóstwo młodych chłopaków nie ma ich w ogóle.

"Nie było internetu" to jest chyba najważniejsza kwestia. Jak słyszę lub czytam opowieści takie jak twoja to mam wrażenie, że to tylko kwestia czasów. Te 20-30 lat pewnie nawet ktoś taki jak ja miałby jakieś zainteresowanie. Inna sprawa, że kiedyś nawet największy przegryw znajdował żonę. O wiele trudniej było być samotnym. Teraz mimo internetu często dosłownie nie ma nawet z kim pogadać.

30,816

Odp: 30lat i cały czas sam
Dżaro2026 napisał/a:

Mężczyzna jeżeli nie ma rodziny na utrzymaniu to ma znacznie mniejszą motywację na rynku pracy, po prostu. Zarobi tyle ile jemu potrzeba. Kobiece kody kulturowe to typowo sfera seksualna.

Nie chodzi tylko o rynek pracy ale o chyba każdy aspekt życia. Wbrew temu co piszą tu niektórzy użytkownicy i wbrew mistrzom redpilla z internetu właśnie tak to działa. Chyba każdy mężczyzna jakiego kiedykolwiek znałem najlepszą wersję siebie osiągnął dopiero kiedy miał dla kogo. Najbardziej ogarnięci pod każdym względem faceci to ci, za którymi stoi kobieta. Ci, którzy mają do kogo wrócić i się przytulić choć nigdy tego nie przyznają.

30,817

Odp: 30lat i cały czas sam

Trochę śmieszne, że Happines w swojej cool girl era robi fikołki, żeby dotrzeć pod strzechy inceli, a nawet Theodor uważa, że powodują ja własne kompleksy. Może następnym razem będzie medal z kartofla.
Muqin kolejny raz dowartościowuje się szukając podopiecznych płci męskiej. W obliczu tego, jak ubolewasz nad swoim brakiem powodzenia w młodości i teraz w starości trochę rozumiem co cię ciągnie do mentorowania dziwakom. Lepsze to niż nic smile
Fascynujące zjawisko, kiedy pillowcy dają kosza pick me girls i nawet nie potrafią być dla nich mili, mimo że one tak się dla nich starają. 
Moze zorganizujcie dla nich grila u siebie na działce? Widać że chłopakom przydałaby się jakaś integracja.

30,818

Odp: 30lat i cały czas sam
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Muqin kolejny raz dowartościowuje się szukając podopiecznych płci męskiej. W obliczu tego, jak ubolewasz nad swoim brakiem powodzenia w młodości i teraz w starości trochę rozumiem co cię ciągnie do mentorowania dziwakom. Lepsze to niż nic smile

Smutna, litości! Jak już chcesz mi szpilę wbić może czasem czytuj, co o sobie pisałam, będziesz lepiej trafiać.  smile O powodzeniu w młodości pisałam niedawno, wątek był o introwertykach i przypisywaniu im nieśmiałości, w dziale "psychologia". 
W życiu nie ubolewałam nad brakiem powodzenia w młodości, to Jack mi to przypiął a ty łykasz bezkrytycznie. W tej, jak to uroczo piszesz, starości tak zwanego powodzenia nie sprawdzałam, jestem monogamiczna i jeden mi wystarcza.

30,819

Odp: 30lat i cały czas sam
Dżaro2026 napisał/a:
Muqin napisał/a:

Mężczyźni też muszą się przez kody kulturowe przebijać, obie płcie są kodowane, nie ma zmiłuj. Co nie zmienia faktu, że wersja "naturalna" ani kobiety naszego gatunku ani mężczyzny naszego gatunku zwyczajnie nie istnieje.

Nagość człowieka to dzikość, a ubiorem są właśnie te kody kulturowe. W każdym człowieku istnieje dzikość i ma one różne wymiary. Mnie interesowała dzikość łóżkowa kobiety bo rzeczywiście można ją było czasem odsłonić. To że kobieta się rozbierze to jedno, ale to że ona zacznie zrzucać z siebie kolejne powłoki, jedna po drugiej, jakie narzuciła na nią kulturą to już coś zupełnie innego (zapewne dlatego seks z prostytutką musi być niesamowicie jałowy, choć nigdy nie próbowałem). O mężczyznach nie mówię bo aż tak to mnie nigdy nie interesowali. Mężczyźni raczej pełnią kody kulturowe w sferze materialnej, ale z tym coraz trudniej bo instytucja małżeństwa zasadniczo dogorywa, a jak nie ma rodziny to mężczyzna z naturalnych względów nawet nie ma po co się starać. To że oni się mniej starają to później kobiety „niezależne” opisują jako bycie silniejszymi, zaradniejszymi od mężczyzn. Mężczyzna jeżeli nie ma rodziny na utrzymaniu to ma znacznie mniejszą motywację na rynku pracy, po prostu. Zarobi tyle ile jemu potrzeba. Kobiece kody kulturowe to typowo sfera seksualna.

Marudziłeś, że legendy arturiańskie wpływu na postrzeganie kobiet nie miały a co piszesz? że kobieta chcąc stałego związku gra, żeby nie wyjść na łatwą. Cofnijmy się w czasie trochę mniej niż do średniowiecza i już mamy model wiktoriański czyli podział kobiet na "łatwe" i "te, z którymi się żenimy", w tym modelu bardzo wyraźnie widoczny. A znikąd to się model wiktoriański nie wziął przecież. Spoko da się dojechać do średniowiecza.

Bo to jest mit. Literatura dawniej była rozumiana inaczej, a nie po współczesnemu. Współcześnie sporo się zmieniło po wejściu Freuda, psychologii i postmodernizmu – proste sprawy nagle nabrały niesamowicie skomplikowanego wymiaru. Ja Ci nie wytłumaczę jakie jest źródło tych kodów bo tego nie wiem. Na pewno ma to wiele wspólnego z kwestią ojcostwa – każdy mężczyzna będzie się bronić przed tym żeby mu partnerka czasem nie podrzuciła kukułczego jaja, więc radary wtedy działają na najwyższych obrotach.

Nagość człowieka to dzikość? To jesteśmy na etapie Rousseau czyli końca XVIII wieku smile
No nie wytłumaczysz mi  kodów kulturowych, prędzej ja Cię tym do spodu zanudzę, a wcale nie zamierzam, bo to luźna rozmówka na forum, a nie zajęcia z podstaw kulturoznawstwa. Baw się dobrze na forum smile

30,820

Odp: 30lat i cały czas sam
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Trochę śmieszne, że Happines w swojej cool girl era robi fikołki, żeby dotrzeć pod strzechy inceli, a nawet Theodor uważa, że powodują ja własne kompleksy. Może następnym razem będzie medal z kartofla.
Muqin kolejny raz dowartościowuje się szukając podopiecznych płci męskiej. W obliczu tego, jak ubolewasz nad swoim brakiem powodzenia w młodości i teraz w starości trochę rozumiem co cię ciągnie do mentorowania dziwakom. Lepsze to niż nic smile
Fascynujące zjawisko, kiedy pillowcy dają kosza pick me girls i nawet nie potrafią być dla nich mili, mimo że one tak się dla nich starają. 
Moze zorganizujcie dla nich grila u siebie na działce? Widać że chłopakom przydałaby się jakaś integracja.

Kolejny raz w żałosny sposób szukasz zaczepki. Niestety, ale jedyne, co możesz osiągnąć takimi wpisami, to uśmiech pełen politowania.
A jeśli serio uważasz, że piszę tu, żeby się komuś przypodobać, to pozostaje tylko pogratulować zdolności czytania ze zrozumieniem i wyciągania wniosków z lektury.
Z fartem :*

30,821

Odp: 30lat i cały czas sam
ChuopskiChłop napisał/a:

Tak czytam powiem że doceniam zawarte tutaj słowa. Nienawiść do kompletnie niewinnych osób które nie ustalały zasad tej całej skopanej gry nie jest żadnym wyjściem, jest nim tylko wiedza która daje możliwość podjęcia świadomych decyzji.

Osobiście przeżywam teraz swoje dawne zachowanie, w tym także wypowiedzi na tym forum. Poznałem w ostatnim czasie dość sporo historii, które pomogły zrozumieć że kobiety to też normalni ludzie, i też nie raz miewają problemy z odnalezieniem się w społeczeństwie, a i nie rzadko przeżywają większe tragedie od nas. Mimo wszystko też duża część zrozumienia dla facetów z problemami adaptacyjnymi pochodzi właśnie z waszej strony...

Dzięki za takie posty ja ten.

A ja z kolei napiszę, że cieszy mnie Twoja przemiana. Warto wyciągnąć wnioski z przeszłości, ale też nie ma co jej nadmiernie rozpamiętywać. Lepiej się skupić na tym, co tu i teraz.

Trzymam kciuki, zarówno w kwestii odchudzania, jak i ogólnie życia, żeby się Tobie poukładało smile

30,822

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:

Przemoc rówieśnicza to niemal wyłącznie robota chłopaków, tak było zawsze. Szczerze mówiąc chyba nigdy nie widziałem tej przemocy ze strony dziewczyn wobec chłopaków.

Dziewczyny też stosują przemoc rówieśniczą, ale ona częściej polega na wykluczeniu z grupy, wyśmiewaniu, nastawianiu innych przeciwko tej osobie. A że na pewnym etapie rozwoju chłopcom zdecydowanie bardziej zależy na akceptacji innych chłopców, a dziewczynom na akceptacji dziewczynek, to najwięcej złego dzieje się w obrębie danej płci.

Shinigami napisał/a:

Co prawda tego bronienia ich też nie widziałem, jedynie totalną obojętność i całkowity brak reakcji.

Być może źle to ujęłam, bo nie chodziło mi oczywiście o to, że włączają się bezpośrednio do walki i przyjmują ciosy za ofiarę, to się rzadko zdarza, ale np. powiadamiają kogoś dorosłego lub grożą, że się poskarżą jak towarzystwo się nie rozejdzie. Jeśli znają któregoś z oprawców, to go „opieprzają”, starają się przemówić mu do rozsądku, żeby odpuścił.

30,823

Odp: 30lat i cały czas sam
Theodore Robert Bundy napisał/a:

ta sama grupa:

chłopak poniżej szuka partnerki na wesele opisał swój wzrost 170 cm, dodał że lubi tańczyć i takie tam bzdety, te dwa komentarze poniżej to nic nie wnoszące emotki, chętnych pań brak po wejsciu w profil okazało sie ze szuka już dłuższy czas...


https://i.postimg.cc/V6nyT3RZ/Bez-tytulu.jpg

No rzeczywiście ten gość szukał partnerki na wesele, opisał swój wzrost i dodał, że lubi tańczyć...

https://i.imgur.com/28x2hKV.jpeg

A teraz powiedz czy sam ten właściwy opis obciąłeś czy znalazłeś gdzieś na Wykopie i łyknąłeś jak pelikan?

tu poniżej mamy pana który również się opisał i również poszukiwał partnerki na wesele wzrost 196 cm smile po wrzuceniu swoich zdjęc w ciagu kilku godzin miał ponad 1000 komentarzy, a panie w komentarzach w sumie same zastanawiały sie którą wybierze, szybko dał odpowiedz, przypadek ?, a może przed wysłaniem postu był na terapii?

https://i.postimg.cc/G2G0NZQJ/02.jpg

Wygląd ponad Wszystko!

Z tym 1000 komentarzy też trochę przesadziłeś.
Konkretnie to ogłoszenie tego gościa wyglądało tak:

https://i.imgur.com/l1MeJwH.jpeg

Nie wiem, ale moim zdaniem to nie sam jego wzrost był tutaj tak decydujący, że dostał tyle uwagi od kobiet.

Zresztą można znaleźć nawet takie komentarze:

https://i.imgur.com/thUocfH.jpeg

Chociaż żeby być sprawiedliwym to takie też się trafiały:

https://i.imgur.com/nboZLDd.jpeg

I na koniec sam smaczek, aby pokazać jak kobiety mają łatwiej i że to jednak mężczyźni mają niższe wymagania.
Poniżej ta sama grupa, niska bez figury, nieatrakcyjna kobieta również szuka partnera, zajęło jej to kilka sekund i nawet zaznaczyła, aby nie pisać jej innych propozycji

https://i.postimg.cc/ZKMWJNmM/IMG-4932.jpg

Akurat tutaj nie udało mi się dotrzeć do oryginalnego posta i jego autorki. Być może zdążyła już usunąć go z grupy.
Moim zdaniem ta dziewczyna wcale nie jest nieatrakcyjna tak jak ty to przedstawiasz, ale pomijając już nawet to to biorąc pod uwagę twój pierwszy przykład kolesia od życzeń świątecznych zakładam, że w tym przypadku tego screena też skądś wziąłeś i w żaden sposób nie zweryfikowałeś co to konkretnie były za komentarze, które dostała czy rzeczywiście kogoś znalazła. Albo celowo użyłeś tego do manipulacji co tak naprawdę na jedno wychodzi.

Mrs.Happiness napisał/a:

Ty jako przykład podajesz jednorazowe wyjście na wesele dwóch zupełnie obcych ludzi. Wiadomo, że w takiej sytuacji wygląd, a więc również wzrost, będzie czynnikiem decydującym, bo tu nie chodzi o wspólne życie, tylko jeden wieczór zabawy, który być może skończy się przygodnym seksem.

Okej. Ale w sytuacji szukania kogoś do związku (czyli wspólnego życia) w przypadku odrzucenia kandydata na podstawie negatywnego pierwszego wrażenia również wygląd i wzrost będą czynnikami dominującymi (nawet zakładając, że kandydat będzie miał wszystko inne co potrzebne do wspólnego życia).

30,824

Odp: 30lat i cały czas sam

Kakarotto odnośnie pierwszego typa miał ogłoszenie że szuka partnerki na wesele, po czym co chwile wrzuca to samo zdjęcie z rożnymi opisami jest 0 zainteresowania totalnie 0, odnośnie drugiego typa, nie wmówisz mi że gdyby miał np 170, to osiągnąłby takie same zainteresowanie, jest udowodnione naukowo że wzrost faceta to wielki wyznacznik wyboru partnera, i gigantyczny+ do atrakcyjności, wasze blue pillowskie systemy obronne są wręcz niemożliwe smile

30,825

Odp: 30lat i cały czas sam
Mrs.Happiness napisał/a:

Dziewczyny też stosują przemoc rówieśniczą, ale ona częściej polega na wykluczeniu z grupy, wyśmiewaniu, nastawianiu innych przeciwko tej osobie. A że na pewnym etapie rozwoju chłopcom zdecydowanie bardziej zależy na akceptacji innych chłopców, a dziewczynom na akceptacji dziewczynek, to najwięcej złego dzieje się w obrębie danej płci.

Być może źle to ujęłam, bo nie chodziło mi oczywiście o to, że włączają się bezpośrednio do walki i przyjmują ciosy za ofiarę, to się rzadko zdarza, ale np. powiadamiają kogoś dorosłego lub grożą, że się poskarżą jak towarzystwo się nie rozejdzie. Jeśli znają któregoś z oprawców, to go „opieprzają”, starają się przemówić mu do rozsądku, żeby odpuścił.

To prawda, takie formy przemocy widziałem nie raz. Ze mną chyba na prawdę musi być coś nie tak bo mi nigdy nie zależało na akceptacji innych chłopców. Albo musiałem to wymazać z pamięci.

Akurat tego "opieprzania" oprawców nigdy nie widziałem. Wręcz przeciwnie, nie raz widziałem jak dziewczyny wręcz kibicowały oprawcom. Zdecydowanie częściej widziałem jak stawały po stronie oprawców niż ofiar, albo po prostu ignorowały. A jeśli chodzi o zainteresowanie to oczywiście zawsze oprawcy mieli go dużo, ofiary nigdy.

30,826

Odp: 30lat i cały czas sam

Ona jest naprawdę niesamowicie inteligentna.

https://youtube.com/shorts/0M4eJUMCIrc? … u5FBU9vehI

30,827

Odp: 30lat i cały czas sam
Theodore Robert Bundy napisał/a:

Kakarotto odnośnie pierwszego typa miał ogłoszenie że szuka partnerki na wesele, po czym co chwile wrzuca to samo zdjęcie z rożnymi opisami jest 0 zainteresowania totalnie 0

No rzeczywiście to jest naprawdę mega dziwne, że gościu ma zero odezwu jak co kilka dni wrzuca tę samą fotę. No ciekawe czemu no! Pewnie dlatego, że taki niski jest! A to, że nigdy nigdzie nie napisał jaki ma wzrost to tam mało ważne przecież. Ale powód przecież nie może być inny!

Btw, tych postów to on naprawdę dużo wrzuca i to dodatkowo z kilku kont. Nawet na jednej z grup służących do poszukiwania partnerów romantycznych wrzuca nieprzerwanie posty co kilka dni od ponad dwóch lat. Z tym, że nigdy jeszcze pod żadnym nie napisał też wprost, że kogoś szuka.

odnośnie drugiego typa, nie wmówisz mi że gdyby miał np 170, to osiągnąłby takie same zainteresowanie

A gdyby w ogóle nie podał tam informacji o wzroście to nie osiągnąłby takiego zainteresowania?
Albo gdyby się rzeczywiście okazało już na tym weselu, że faktycznie ma 170 (zakładając, że informacji o wzroście by wcześniej nie podał) to ta dziewczyna odwróciłaby się na pięcie i uciekła?

jest udowodnione naukowo że wzrost faceta to wielki wyznacznik wyboru partnera, i gigantyczny+ do atrakcyjności, wasze blue pillowskie systemy obronne są wręcz niemożliwe smile

Ale ja tutaj nie dyskutuję z tym, że wzrost nie jest dużym plusem do atrakcyjności faceta tylko z twoimi doprowadzonymi do absurdu poglądami i obnażam twoje manipulacje mające podeprzeć twoje skrajne tezy.
Tyle, że duży plus do atrakcyjności faceta do wyboru partnera nie znaczy ani, że będzie taki wielki dla każdej kobiety ani, że żadna kobieta nie będzie w stanie tego zaakceptować przy innych zaletach.

30,828

Odp: 30lat i cały czas sam

Wzrost robi robotę i nie robi. Ilu jest mężczyzn powyżej 180cm wzrostu, a latami sa sami i nie mogą sobie znaleźć kobiety, czy to na krócej czy na dłużej.
Jak będzie głuptakiem to i 190cm nie pomoże.

30,829

Odp: 30lat i cały czas sam
Mrs.Happiness napisał/a:

Przecież jasno napisałam, że chodzi o ciągłe obwinianie kobiet, nie o to, że ktoś wolniej dojrzewał

Ale to "obwinianie" to się pojawiło dopiero jak mieli lat 20 z okładem czy wręcz w okolicy 30stki.


Że najwięcej nieprzyjemności tacy chłopacy zaznali od… INNYCH CHŁOPAKÓW. Tak jest, Panie „przecież nie ma nic złego w przemocy rówieśniczej”. Dziewczyny jeszcze często ich broniły.

Ja nigdy realnych nieprzyjemności od innych chłopaków nie zaznałem i też nie widziałem aby jedni alienowali drugich. Owszem - zdarzały się solówki. Jakieś piąchy, muki i inne takie. Ale potem się chodziło na oranżadę czy piwo (w zależności od wieku). To po prostu był inny język komunikacji. Jak nam brakowało kogoś do napierdalania w gałę, kosza czy czegokolwiek to się brało niemal kogo popadnie. Tak samo było z wymianą karteczek, tazosami, czy wspólnym oglądaniem dragonballa, kapitana tsubasy i innych takich. Kłótnie, awantury i piąchy były zawsze elementem tej szczeniackiej rywalizacji. Ale nie było wykluczenia. Takie dramy to była domena dziewczyn. Bo one nie są (nie były) zdolne do takiej bezpośredniej konfrontacji i wolały to załatwiać za czyimiś plecami.


Jeden znajomy kiedyś opowiadał, że za czasów szkolnych z kolegami zaczepiali często jednego chłopaka i go wyśmiewali, do tego stopnia, że ten rozważał samobójstwo. Spotkał go po latach w jakimś sklepie i mówił, że jak tamten go rozpoznał, to z automatu cały się spiął i było widać, że czuje się w jego obecności niekomfortowo. Dla niektórych tak się kończy przemoc rówieśnicza. Problem z poczuciem męskości, bezpieczeństwa, sprawczości w życiu.

Takie rzeczy zawsze się zdarzały i będą zdarzać. Tak samo jak to co zacytowałaś. Sam znam taki przypadek z pobliskiej podstawówki sprzed kilku lat. I skończył się równie grubo. Jeszcze parę lat temu dość głośno o tym było, że w polskich szkołach ginie więcej dzieci niż górników w kopalniach (czyli zawodu uznanego za najniebezpieczniejszy w PL). Tylko po głębszej analizie zagadnienia wyszło na to, że przyczyny są tego trzy: pruska organizacja szkoły i zajęć, która generuje konflikty, absurdalna dominacja kobiet w systemie edukacji i cedowanie przez rodziców wychowania dziecka na szkołę i nauczycieli.


Dziewczyny też są wyszydzane za wygląd.

Niemal każde dziecko jest za coś wyszydzany na jakimś tam etapie swojego życia. Tak to niestety wygląda w społeczeństwie. Zawsze tak było (a nawet wielokrotnie gorzej) i zawsze tak będzie.


Podałam celowo przykłady osób, które znam. W tym tego gościa po trzydziestce, co nadal „przeżywa” zawody miłosne z czasów nastoletnich.

Takich kobiet nie brakuje. Ogólnie ludzi tego typu nie brakuje. Zatrzymali się na etapie liceum lub studiów (jak np N_o) i dalej siebie tak widzą.


Nie raz pisałam, że AKTUALNIE jest dorosły i MA wpływ na swoje życie.

A jednak przy każdym możliwym, kolejnym pojawiającym się wydumanym problemie to zdejmujesz z niego jakąkolwiek odpowiedzialność.


Próbuje to GARSTKA z nich.

Garstka to nie próbuje. I robią to ci najbardziej hardcorowi autystycy.

30,830

Odp: 30lat i cały czas sam
Theodore Robert Bundy napisał/a:

ostatnia kwestia to że Jacek jest niski i ma żonę to nie znaczy że każdy jeden niski również nie będzie miał problemu, ze znalezieniem partnerki, nie wiem jaki jest rocznik Jacka, ale dawniej tak to było coś normalnego bo kobiety i ogólnie ludzkość była inna nie było Internetu ludzie byli mądrzejsi, jeden pomógł drugiemu, pieniądz nie grał takiej roli jak dziś, dam ci prosty przykład ze zdjęć poniżej szukanie tego 5 minut

ta sama grupa:

chłopak poniżej szuka partnerki na wesele opisał swój wzrost 170 cm, dodał że lubi tańczyć i takie tam bzdety, te dwa komentarze poniżej to nic nie wnoszące emotki, chętnych pań brak po wejsciu w profil okazało sie ze szuka już dłuższy czas...

IMHO to wina prezencji i foty. A nie wzrostu tego kolesia. Nie wiem czy bardziej nijako dałoby się wyjść na zdjęciu. Ani to zarost, ani niedogolenie - efekt niechlujny. Figura kartofla i bluza z kapturem. Zero jakiejkolwiek prezencji.

30,831

Odp: 30lat i cały czas sam
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Trochę śmieszne, że Happines w swojej cool girl era robi fikołki, żeby dotrzeć pod strzechy inceli, a nawet Theodor uważa, że powodują ja własne kompleksy. Może następnym razem będzie medal z kartofla.
Muqin kolejny raz dowartościowuje się szukając podopiecznych płci męskiej. W obliczu tego, jak ubolewasz nad swoim brakiem powodzenia w młodości i teraz w starości trochę rozumiem co cię ciągnie do mentorowania dziwakom. Lepsze to niż nic smile
Fascynujące zjawisko, kiedy pillowcy dają kosza pick me girls i nawet nie potrafią być dla nich mili, mimo że one tak się dla nich starają. 
Moze zorganizujcie dla nich grila u siebie na działce? Widać że chłopakom przydałaby się jakaś integracja.


ZŁOTO big_smile

30,832

Odp: 30lat i cały czas sam
Mrs.Happiness napisał/a:

Dziewczyny też stosują przemoc rówieśniczą, ale ona częściej polega na wykluczeniu z grupy, wyśmiewaniu, nastawianiu innych przeciwko tej osobie.


Dziwne, że jak piszą to kolesie to masz z tym problem, choć sama dostrzegasz, że tak jest.

30,833

Odp: 30lat i cały czas sam
Theodore Robert Bundy napisał/a:

Kakarotto odnośnie pierwszego typa miał ogłoszenie że szuka partnerki na wesele, po czym co chwile wrzuca to samo zdjęcie z rożnymi opisami jest 0 zainteresowania totalnie 0, odnośnie drugiego typa, nie wmówisz mi że gdyby miał np 170, to osiągnąłby takie same zainteresowanie, jest udowodnione naukowo że wzrost faceta to wielki wyznacznik wyboru partnera, i gigantyczny+ do atrakcyjności, wasze blue pillowskie systemy obronne są wręcz niemożliwe smile


I tak i nie. Ja np zawsze cieszyłem się na tyle dużym powodzeniem, że nie musiałem szukać poprzez dawanie ogłoszeń.

Argument wzrostu (jako powód jakiejś tam formy odrzucenia czy zasygnalizowania, że w razie to nie mam szans) pojawiał się wielokrotnie - to prawda. Ale tylko od specyficznych dziewczyn. Takich, które nie miały żadnej samooceny/osobowości i potrzebowały budować się wizerunkiem i dokonaniami ludzi ze swojego otoczenia.

Wzrost to jak rozmiar biustu. Jest fajnie jak się o tym rozmawia teoretycznie. Prawie każdy powie - im większe babka ma cycki tym lepiej. Byłem z cycatkami. Tego ciągłego marudzenia nie da się wytrzymać. Bo plecy/kark/ramiona bolą, bo się majtają przy intensywniejszych aktywnościach, bo stanika nie może znaleźć albo kostiumu do popływania/na plażę, bo się potrafi odparzać pod biustem latem i ta wyliczanka końca nie ma. A realnie jedyna przewaga dużego biustu nad mniejszym to "hiszpan". Co i tak przegrywa z realiami codzienności. Ale - szczególnie kolesie bez doświadczenia i z kompleksami - będą skupiać się swoich wybranych fetyszach i będą je wyolbrzymiać.

Pierwsze wrażenie nie zależy od jednego wybranego elementu. Zależy od tego jak gra całokształt: sposób poruszania, sylwetka, umiejętność doboru ciuchów, zapach, barwa głosu i tak dalej.


Każdy ma jakieś dobre doświadczenia i złe. Brak umiejętności wyciągania wniosków i tkwienie w (najczęściej wyimaginowanej) chujni to domena ludzi zakompleksionych, którzy nie potrafią wziąć na barki odpowiedzialności za własne życie tylko szukają usprawiedliwień i wymówek, aby sumarycznie nie robić nic.

30,834

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Trochę śmieszne, że Happines w swojej cool girl era robi fikołki, żeby dotrzeć pod strzechy inceli, a nawet Theodor uważa, że powodują ja własne kompleksy. Może następnym razem będzie medal z kartofla.
Muqin kolejny raz dowartościowuje się szukając podopiecznych płci męskiej. W obliczu tego, jak ubolewasz nad swoim brakiem powodzenia w młodości i teraz w starości trochę rozumiem co cię ciągnie do mentorowania dziwakom. Lepsze to niż nic smile
Fascynujące zjawisko, kiedy pillowcy dają kosza pick me girls i nawet nie potrafią być dla nich mili, mimo że one tak się dla nich starają. 
Moze zorganizujcie dla nich grila u siebie na działce? Widać że chłopakom przydałaby się jakaś integracja.


ZŁOTO big_smile

A tu się zgodzę, zaiste cudnie to Smutna wykombinowała, klasa sama w sobie. Ubawiłam się. big_smile

30,835

Odp: 30lat i cały czas sam
Kakarotto napisał/a:

Nie wiem, ale moim zdaniem to nie sam jego wzrost był tutaj tak decydujący, że dostał tyle uwagi od kobiet.

1679 łapek w górę
711 postów
14 udostępnień

Tak - to tylko zasługa tego, że podał wzrost. Gdyby napisał, że ma 20cm mniej to nie dostałby nawet kilku % takiego zainteresowania. Na moim osiedlu jest dużo mieszkań wynajmowanych przez studentów i osoby samotne. Na grupie sąsiedzkiej co chwila jakieś ogłoszenia latają tego pokroju. Jak nie ma podanego wzrostu, a po perspektywie zdjęć również tego nie widać, to zainteresowanie jest niemal zerowe, bo niewiele zdrowych na umyśle kobiet pójdzie na popijawę tego typu jak wesele z całkowicie obcym kolesiem. Zwłaszcza, że obściskiwanie jakiegoś rodzaju to niemal jest wpisane w naturę tego wyjścia (kto był na weselach młodych i jak seksualne/erotyczne potrafią być "zabawy" weselne obecnie to kuma o czym mówię).

Wstaw informacje o ponadprzeciętnym wzroście lub zasugeruj, że masz kasę i efekt będzie jak widać - zainteresowanie liczone w setkach lub tysiącach.

30,836

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:

Ze mną chyba na prawdę musi być coś nie tak bo mi nigdy nie zależało na akceptacji innych chłopców. Albo musiałem to wymazać z pamięci.

Wielokrotnie to podkreślałeś, że nie byłeś zainteresowany relacjami rówieśniczymi. Ani w czasach szkolnych, ani obecnie. I wycofujesz się z każdej nadarzającej się okazji.

30,837

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:

Wstaw informacje o ponadprzeciętnym wzroście lub zasugeruj, że masz kasę i efekt będzie jak widać - zainteresowanie liczone w setkach lub tysiącach.

Bo to podanie danych w celu "zaproszenia" konkretnych kobiet.
Na ogłoszenia siłowni przychodzą kobiety, które chcą ćwiczyć. Tam nie przyjdą wykupywać karnetów te, które preferują kanapowe  życie  albo aktywności na zewnątrz.
Kurs malarstwa przyciągnie artystyczne dusze, które chcą malować, a nie uprawiać kickboxing.
Podobnie jak oferta biblioteki skusi amatorki książek, a nie te, które książki widują tylko na regałach w Empiku.
Kogo przyciągnie ogłoszenie, że jestem wysoki i mam kasę? A to niespodzianka big_smile

30,838

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:
Kakarotto napisał/a:

Nie wiem, ale moim zdaniem to nie sam jego wzrost był tutaj tak decydujący, że dostał tyle uwagi od kobiet.

1679 łapek w górę
711 postów
14 udostępnień

Tak - to tylko zasługa tego, że podał wzrost. Gdyby napisał, że ma 20cm mniej to nie dostałby nawet kilku % takiego zainteresowania.

To jest bardzo ciekawe. Bo chwilę wcześniej wyżej sam napisałeś:

Pierwsze wrażenie nie zależy od jednego wybranego elementu. Zależy od tego jak gra całokształt: sposób poruszania, sylwetka, umiejętność doboru ciuchów, zapach, barwa głosu i tak dalej.

A jeszcze wcześniej odnosząc się do pierwszego przykładu Bundy'ego:

IMHO to wina prezencji i foty. A nie wzrostu tego kolesia. Nie wiem czy bardziej nijako dałoby się wyjść na zdjęciu. Ani to zarost, ani niedogolenie - efekt niechlujny. Figura kartofla i bluza z kapturem. Zero jakiejkolwiek prezencji.

To jak to w końcu jest? Jak ktoś nie odnosi sukcesu to przyczyna jest wieloczynnikowa, ale jak ktoś ma olbrzymi odzew to nagle odpowiada za to przede wszystkim jeden czynnik? Trochę niekonsekwencja, nie sądzisz?

A wracając konkretnie do tego gościa z drugiego przykładu - ja nie twierdzę, że wzrost nie ma żadnego znaczenia i nie dodał mu boosta do atrakcyjności, ale twierdzenie, że to jest główny czynnik jego powodzenia jest moim zdaniem przesadą.

Ten koleś zakomunikował jednocześnie kilka rzeczy:

1. „dobrze tańczę (serio), jestem miły i ogarnięty”
2. oferuje:
- dowóz
- powrót
- „atmosferę”
3. zdjęcia:
- dobra sylwetka
- zadbany styl
- uśmiech, luz
- kontekst miejski (nie randomowa łazienka)
4. wzrost 196 cm

To nie jest „mam 196 cm i tyle”. To jest pełen pakiet sygnałów atrakcyjności + bezpieczeństwa + wygody. Wzrost będzie tutaj tylko jedną ze składowych podbijającą tylko całą resztę.

30,839 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-04-22 12:08:27)

Odp: 30lat i cały czas sam
Muqin napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Trochę śmieszne, że Happines w swojej cool girl era robi fikołki, żeby dotrzeć pod strzechy inceli, a nawet Theodor uważa, że powodują ja własne kompleksy. Może następnym razem będzie medal z kartofla.
Muqin kolejny raz dowartościowuje się szukając podopiecznych płci męskiej. W obliczu tego, jak ubolewasz nad swoim brakiem powodzenia w młodości i teraz w starości trochę rozumiem co cię ciągnie do mentorowania dziwakom. Lepsze to niż nic :)
Fascynujące zjawisko, kiedy pillowcy dają kosza pick me girls i nawet nie potrafią być dla nich mili, mimo że one tak się dla nich starają. 
Moze zorganizujcie dla nich grila u siebie na działce? Widać że chłopakom przydałaby się jakaś integracja.


ZŁOTO :D

A tu się zgodzę, zaiste cudnie to Smutna wykombinowała, klasa sama w sobie. Ubawiłam się. :D

Zdziwisz się, ale nikt ci źle nie życzy. Same robicie sobie krzywdę robiąc fikołki w deadend wątkach, żeby wyjść na miłą i tolerancyjną dziewczynę.
O ile Happiness szuka atencji rówieśniczej, to ty pozostajesz zagadką. Co starsza kobieta ma z matkowania dzieciakowi kilka dekad młodszemu? Trudno mi sobie wyobrazić co by musiało się stać żeby mi się chciało zagajać 15 latka na forum przez kilka miesięcy, żeby mi gledził o sprawdzianie z polską i że polonica jest zła, a on ma same jedynki. Dla ciebie forum to podobna sytuacja. Jakiś cope i kryzys wieku średniego? Tyle fajnych, normalnych dziewczyn w twoim wieku na forum, albo nawet nienormalnych jeśli to twoja preferencja, a ty z precyzją snajpera wybierasz jedno motto.

30,840 Ostatnio edytowany przez Theodore Robert Bundy (2026-04-22 15:03:56)

Odp: 30lat i cały czas sam
Kakarotto napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
Kakarotto napisał/a:

Nie wiem, ale moim zdaniem to nie sam jego wzrost był tutaj tak decydujący, że dostał tyle uwagi od kobiet.

1679 łapek w górę
711 postów
14 udostępnień

Tak - to tylko zasługa tego, że podał wzrost. Gdyby napisał, że ma 20cm mniej to nie dostałby nawet kilku % takiego zainteresowania.

To jest bardzo ciekawe. Bo chwilę wcześniej wyżej sam napisałeś:

Pierwsze wrażenie nie zależy od jednego wybranego elementu. Zależy od tego jak gra całokształt: sposób poruszania, sylwetka, umiejętność doboru ciuchów, zapach, barwa głosu i tak dalej.

A jeszcze wcześniej odnosząc się do pierwszego przykładu Bundy'ego:

IMHO to wina prezencji i foty. A nie wzrostu tego kolesia. Nie wiem czy bardziej nijako dałoby się wyjść na zdjęciu. Ani to zarost, ani niedogolenie - efekt niechlujny. Figura kartofla i bluza z kapturem. Zero jakiejkolwiek prezencji.

To jak to w końcu jest? Jak ktoś nie odnosi sukcesu to przyczyna jest wieloczynnikowa, ale jak ktoś ma olbrzymi odzew to nagle odpowiada za to przede wszystkim jeden czynnik? Trochę niekonsekwencja, nie sądzisz?

A wracając konkretnie do tego gościa z drugiego przykładu - ja nie twierdzę, że wzrost nie ma żadnego znaczenia i nie dodał mu boosta do atrakcyjności, ale twierdzenie, że to jest główny czynnik jego powodzenia jest moim zdaniem przesadą.

Ten koleś zakomunikował jednocześnie kilka rzeczy:

1. „dobrze tańczę (serio), jestem miły i ogarnięty”
2. oferuje:
- dowóz
- powrót
- „atmosferę”
3. zdjęcia:
- dobra sylwetka
- zadbany styl
- uśmiech, luz
- kontekst miejski (nie randomowa łazienka)
4. wzrost 196 cm

To nie jest „mam 196 cm i tyle”. To jest pełen pakiet sygnałów atrakcyjności + bezpieczeństwa + wygody. Wzrost będzie tutaj tylko jedną ze składowych podbijającą tylko całą resztę.

Tylko nie rozumiesz pewnej rzeczy, wysoki facet prezentuje się znacznie lepiej nawet na zdjęciach niż facet niski, niscy mają zazwyczaj długi tułów i krótkie nogi przez co ich głowa wydaje się duża ogólnie są mało proporcjonalni, wysoki facet ma zupełnie inną prezencję poniekąd inną budowę szkieletu przez co są znacznie bardziej męscy, i lepie wypadają na zdjęciach, szczególnie gdy stanie jeden obok drugiego, nawet moja znajoma w pracy zwróciła jednemu typowi uwagę że przytył po świętach i jak sama dodała że na wysokim facecie brzucha tak nie widać jak na niskim, jestem zdania że gdyby nawet typ z drugiego zdjecia dodał taki sam opis, to nie pomogło by mu to za wiele.

30,841

Odp: 30lat i cały czas sam

Ja uważam, że Panie nie zwracają uwagi na wzrost. A jeśli już, że jest to bardzo mało istotne. Sam nie jestem niski, ale jak tak obserwuje świat, to niscy czasem mają super dziewczyny a wysocy nie.

Fajny temat. Pasuje do niego.

Powiem szczerze, mam 33 lat i jestem prawie całe życie sam. Jestem romantykiem, uwielbiam dawać kobietą kwiaty, bombonierki itp i jak na teraz to nie za bardzo działa, mają mnie za kolegę z pracy i tyle.

Czuje się i uważam się w 100% za prawiczka. W teorii nim nie jestem. Ale od mojego ostatniego razu minęło 16 lat, czyli pół życia.
Jedyny raz, kiedy miałem jakąś relację były lata młodości. Przez 2 lata w wieku 16-17 lat miałem dziewczynę. Śliczna, atrakcyjna, nosiła leginsy. Potem jak skończyła ze mną relacje i zamieszkałem gdzie indziej, myślałem, że seks i relacja to coś, co załatwię w tydzień i będzie można wybierać w dziewczynach. Bo tę moją jedyną miałem na wyciągnięcie ręki.

Jednak z czasem zorientowałem się, że ta pierwsza dziewczyna była ze mną wyłącznie z jednego powodu. Nasze domy były dwoma ostatnimi w miejscowości i przez następne 500 metrów nie było domów. Jako że byliśmy rówieśnikami prawie, no ona 1,5 roku starsza to spędzaliśmy czas razem na podwórku, bo nie było co robić, a do innych znajomych daleko. Po prostu nie miała wyboru i jej się nudziło. W normalnej sytuacji nie miałbym szans na znajomość z nią.


Tak więc 33 lata i można powiedzieć, że jestem prawiczkiem i sam od lat.

30,842

Odp: 30lat i cały czas sam
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Zdziwisz się, ale nikt ci źle nie życzy. Same robicie sobie krzywdę robiąc fikołki w deadend wątkach, żeby wyjść na miłą i tolerancyjną dziewczynę.
O ile Happiness szuka atencji rówieśniczej, to ty pozostajesz zagadką. Co starsza kobieta ma z matkowania dzieciakowi kilka dekad młodszemu? Trudno mi sobie wyobrazić co by musiało się stać żeby mi się chciało zagajać 15 latka na forum przez kilka miesięcy, żeby mi gledził o sprawdzianie z polską i że polonica jest zła, a on ma same jedynki. Dla ciebie forum to podobna sytuacja. Jakiś cope i kryzys wieku średniego? Tyle fajnych, normalnych dziewczyn w twoim wieku na forum, albo nawet nienormalnych jeśli to twoja preferencja, a ty z precyzją snajpera wybierasz jedno motto.

Smutna, ja się już bardzo dawno temu przestałam zajmować tym, czy ktoś mi życzy dobrze czy źle. Większości ludzi jestem doskonale obojętna. Iluś tam irytuję, iluś mnie lubi. Jak to w życiu. smile
Nie przyszłam na forum celem uzyskania opieki, pokierowania, wsparcia czy pomocy w rozwikływaniu własnych problemów. Zatem omawianie kwestii "czy Muqin sama siebie krzywdzi" chyba można odłożyć na bok? Niechciana troska ze strony osób obcych i o pomoc nie proszonych bywa (lekko, ale jednak) zwyczajnie irytująca czasem.
"Włóż czapkę bo się przeziębisz", "nie zadawaj się z Jasiem, bo to łobuz" ewentualnie "krzywdę sobie robisz"  - daruj mi to , Smutna, plaease. smile

Pozostaję zagadką? Żeby rozwiązać zagadkę trzeba mieć dane. Nie masz danych - nie rozwiążesz, nie dlatego, żeś ułomna na umyśle, ale dlatego, że mając szczątkowe informacje się nie da. Co najwyżej możesz próbować Muqin dopasować do stereotypów i znanych z życia i/lub psychologii schematów. Muqin rzecz jasna do jakichś pasuje, cudów nie ma, ale do takich zdecydowanie mniej popularnych.
Co ktoś z czegoś ma to indywidualne. Jasne, ze coś z pisania na forum mam, tyle że małe szanse żebyś prawidłowo zgadła co, bo o wiele za mało o mnie wiesz. Gdybyś wiedziała, nie byłoby żadnej zagadki, byłoby łatwo, prosto i klarownie oraz śmiertelnie nudno zapewne.

30,843 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-04-22 22:39:53)

Odp: 30lat i cały czas sam
Muqin napisał/a:
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Zdziwisz się, ale nikt ci źle nie życzy. Same robicie sobie krzywdę robiąc fikołki w deadend wątkach, żeby wyjść na miłą i tolerancyjną dziewczynę.
O ile Happiness szuka atencji rówieśniczej, to ty pozostajesz zagadką. Co starsza kobieta ma z matkowania dzieciakowi kilka dekad młodszemu? Trudno mi sobie wyobrazić co by musiało się stać żeby mi się chciało zagajać 15 latka na forum przez kilka miesięcy, żeby mi gledził o sprawdzianie z polską i że polonica jest zła, a on ma same jedynki. Dla ciebie forum to podobna sytuacja. Jakiś cope i kryzys wieku średniego? Tyle fajnych, normalnych dziewczyn w twoim wieku na forum, albo nawet nienormalnych jeśli to twoja preferencja, a ty z precyzją snajpera wybierasz jedno motto.

Smutna, ja się już bardzo dawno temu przestałam zajmować tym, czy ktoś mi życzy dobrze czy źle. Większości ludzi jestem doskonale obojętna. Iluś tam irytuję, iluś mnie lubi. Jak to w życiu. smile
Nie przyszłam na forum celem uzyskania opieki, pokierowania, wsparcia czy pomocy w rozwikływaniu własnych problemów. Zatem omawianie kwestii "czy Muqin sama siebie krzywdzi" chyba można odłożyć na bok? Niechciana troska ze strony osób obcych i o pomoc nie proszonych bywa (lekko, ale jednak) zwyczajnie irytująca czasem.
"Włóż czapkę bo się przeziębisz", "nie zadawaj się z Jasiem, bo to łobuz" ewentualnie "krzywdę sobie robisz"  - daruj mi to , Smutna, plaease. smile

Pozostaję zagadką? Żeby rozwiązać zagadkę trzeba mieć dane. Nie masz danych - nie rozwiążesz, nie dlatego, żeś ułomna na umyśle, ale dlatego, że mając szczątkowe informacje się nie da. Co najwyżej możesz próbować Muqin dopasować do stereotypów i znanych z życia i/lub psychologii schematów. Muqin rzecz jasna do jakichś pasuje, cudów nie ma, ale do takich zdecydowanie mniej popularnych.
Co ktoś z czegoś ma to indywidualne. Jasne, ze coś z pisania na forum mam, tyle że małe szanse żebyś prawidłowo zgadła co, bo o wiele za mało o mnie wiesz. Gdybyś wiedziała, nie byłoby żadnej zagadki, byłoby łatwo, prosto i klarownie oraz śmiertelnie nudno zapewne.

Schemat i stereotyp jest jeden. Szczęśliwi ludzie i tacy co robią cope. Nie ma znaczenia co to za cope.
Myślenie, że cope to jakaś wyjątkowy twist osobowości to też cope.

30,844

Odp: 30lat i cały czas sam

Jeśli jest jeden schemat to nie ma zagadki smile wiesz swoje i ok.

30,845

Odp: 30lat i cały czas sam
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Zdziwisz się, ale nikt ci źle nie życzy. Same robicie sobie krzywdę robiąc fikołki w deadend wątkach, żeby wyjść na miłą i tolerancyjną dziewczynę.
O ile Happiness szuka atencji rówieśniczej, to ty pozostajesz zagadką. Co starsza kobieta ma z matkowania dzieciakowi kilka dekad młodszemu? Trudno mi sobie wyobrazić co by musiało się stać żeby mi się chciało zagajać 15 latka na forum przez kilka miesięcy, żeby mi gledził o sprawdzianie z polską i że polonica jest zła, a on ma same jedynki. Dla ciebie forum to podobna sytuacja. Jakiś cope i kryzys wieku średniego? Tyle fajnych, normalnych dziewczyn w twoim wieku na forum, albo nawet nienormalnych jeśli to twoja preferencja, a ty z precyzją snajpera wybierasz jedno motto.

Jakże wnikliwa analiza, Dr. Phil big_smile

WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Schemat i stereotyp jest jeden. Szczęśliwi ludzie i tacy co robią cope. Nie ma znaczenia co to za cope.
Myślenie, że cope to jakaś wyjątkowy twist osobowości to też cope.

LOL big_smile Nie wiem, czy jesteśmy godne obcować z taką krynicą mądrości... cool

30,846

Odp: 30lat i cały czas sam
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Schemat i stereotyp jest jeden. Szczęśliwi ludzie i tacy co robią cope. Nie ma znaczenia co to za cope.
Myślenie, że cope to jakaś wyjątkowy twist osobowości to też cope.


Smutna, co to jest "cope"?

30,847 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-04-23 10:59:34)

Odp: 30lat i cały czas sam
Kakarotto napisał/a:

To jak to w końcu jest?

A czego nie rozumiesz w starciu rzeczywistości z magią internetu i obrazka? Suche dane pasujące do wymogów ok 99% kobiet mają się nijak do realnego sposobu bycia i nie mówią nic o osobowości.

To nie jest „mam 196 cm i tyle”.

No nie. To jest podanie na tacy tego, co właśnie tych 99% kobiet chce usłyszeć/przeczytać w zaproszeniu. Dlatego to się sprzedaje, bo masz pełen pakiet. Ale zapominasz o jednym: jeśli ten pakiet jest prawdziwy, to dlaczego musi szukać przez neta, a nie ma nikogo równie atrakcyjnego w swoim towarzystwie? Realnie atrakcyjni (nie tylko z wyglądu, ale i charakteru) nie są singlami i nie muszą dawać ogłoszeń. Tacy w ogłoszeniach przebierają.

30,848

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:

Ale zapominasz o jednym: jeśli ten pakiet jest prawdziwy, to dlaczego musi szukać przez neta, a nie ma nikogo równie atrakcyjnego w swoim towarzystwie? Realnie atrakcyjni (nie tylko z wyglądu, ale i charakteru) nie są singlami i nie muszą dawać ogłoszeń. Tacy w ogłoszeniach przebierają.

Tutaj się w 100% zgadzam. Atrakcyjny facet (całościowo) nie ma potrzeby przeglądania internetu w celu znalezienia dziewczyny.

Znam facetów, którzy budzą wysokie zainteresowanie kobiet w swoim otoczeniu, szkoła, praca, osiedle, że na pewno nie potrzebują internetu.

A z tym wzrostem to uważam, że też przesadzacie. Mój najniższy chłopak miał z 165 cm a najwyższy to z 195 cm. W sensie nie mówię tu, że nie jest to jakiś "czynnik atrakcyjności" ale bardziej chodzi o pewność siebie. To najbardziej atrakcyjna cecha u faceta (nie chamstwo!!!!) i uważam, że po prostu więcej wysokich jest pewnych siebie niż niskich. Uważam, że Ci niscy, ale pewni siebie (nie na siłę, nieudawanie) to nie mają takich problemów ze wzrostem.

Poza tym w sumie, jak masz np 165-170 cm i serio masz taki kompleks, to Panowie, wysokie buty są nie tylko dla kobiet. Są też takie, które Cie podniosą o np 7 cm. Załóż takie buty i idz na podryw big_smile

30,849 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2026-04-23 14:47:01)

Odp: 30lat i cały czas sam
DariaPat napisał/a:

W sensie nie mówię tu, że nie jest to jakiś "czynnik atrakcyjności" ale bardziej chodzi o pewność siebie. To najbardziej atrakcyjna cecha u faceta (nie chamstwo!!!!) i uważam, że po prostu więcej wysokich jest pewnych siebie niż niskich.

Byłabyś w stanie wytłumaczyć co konkretnie widzisz w tej pewności siebie? Czemu to jest najatrakcyjniejsza cecha? Mi się to zawsze kojarzyło z arogancją, poczuciem wyższości, patrzeniem z góry i z przemocą rówieśniczą. Tak samo we wszystkich filmach, grach czy anime złoczyńcy i antagoniści zawsze są mega pewni siebie, nie doceniają przeciwnika i zawsze przegrywają. Jak to może być dobra cecha skoro często wiąże się z krzywdzeniem i odbieraniem czegoś innym, najczęściej słabszym?

30,850 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-04-23 15:48:27)

Odp: 30lat i cały czas sam
DariaPat napisał/a:

W sensie nie mówię tu, że nie jest to jakiś "czynnik atrakcyjności" ale bardziej chodzi o pewność siebie. To najbardziej atrakcyjna cecha u faceta (nie chamstwo!!!!) i uważam, że po prostu więcej wysokich jest pewnych siebie niż niskich. Uważam, że Ci niscy, ale pewni siebie (nie na siłę, nieudawanie) to nie mają takich problemów ze wzrostem.

Dokładnie tak.


Shinigami napisał/a:

Byłabyś w stanie wytłumaczyć co konkretnie widzisz w tej pewności siebie? Czemu to jest najatrakcyjniejsza cecha? Mi się to zawsze kojarzyło z arogancją, poczuciem wyższości, patrzeniem z góry i z przemocą rówieśniczą. Tak samo we wszystkich filmach, grach czy anime złoczyńcy i antagoniści zawsze są mega pewni siebie, nie doceniają przeciwnika i zawsze przegrywają. Jak to może być dobra cecha skoro często wiąże się z krzywdzeniem i odbieraniem czegoś innym, najczęściej słabszym?


Pierdolisz jak potłuczony. Kilka tematów zakładałeś na ten temat oprócz zawłaszczenia kilku kolejnych jak tylko pojawiał się w nich wątek pewności siebie i wszystko jak krew w piach. Ile będziesz jeszcze te same głupoty na siłę powtarzał?

30,851

Odp: 30lat i cały czas sam
Palec Boga napisał/a:
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Schemat i stereotyp jest jeden. Szczęśliwi ludzie i tacy co robią cope. Nie ma znaczenia co to za cope.
Myślenie, że cope to jakaś wyjątkowy twist osobowości to też cope.


Smutna, co to jest "cope"?

pierwsze wyjasnienie z neta:
https://wykop.pl/wpis/69633631/co-to-je … i-ktos-wyj

30,852 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-04-23 20:25:19)

Odp: 30lat i cały czas sam
Mrs.Happiness napisał/a:
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Zdziwisz się, ale nikt ci źle nie życzy. Same robicie sobie krzywdę robiąc fikołki w deadend wątkach, żeby wyjść na miłą i tolerancyjną dziewczynę.
O ile Happiness szuka atencji rówieśniczej, to ty pozostajesz zagadką. Co starsza kobieta ma z matkowania dzieciakowi kilka dekad młodszemu? Trudno mi sobie wyobrazić co by musiało się stać żeby mi się chciało zagajać 15 latka na forum przez kilka miesięcy, żeby mi gledził o sprawdzianie z polską i że polonica jest zła, a on ma same jedynki. Dla ciebie forum to podobna sytuacja. Jakiś cope i kryzys wieku średniego? Tyle fajnych, normalnych dziewczyn w twoim wieku na forum, albo nawet nienormalnych jeśli to twoja preferencja, a ty z precyzją snajpera wybierasz jedno motto.

Jakże wnikliwa analiza, Dr. Phil big_smile

WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Schemat i stereotyp jest jeden. Szczęśliwi ludzie i tacy co robią cope. Nie ma znaczenia co to za cope.
Myślenie, że cope to jakaś wyjątkowy twist osobowości to też cope.

LOL big_smile Nie wiem, czy jesteśmy godne obcować z taką krynicą mądrości... cool

Rozumiem, że ty chętnie byś popisała z ludzikami 15-20 lat młodszymi co tam świrują na zielonej szkole?

PunBB bbcode test
wstaw sobie idz pobiegać po lewej i prawej, i to jakie masz aktualne poglądy na psychologię na sam środek i jesteśmy dogadane smile

30,853

Odp: 30lat i cały czas sam
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Rozumiem, że ty chętnie byś popisała z ludzikami 15-20 lat młodszymi co tam świrują na zielonej szkole?

W moim przypadku byłyby to osoby w wieku 10-15 lat xD

Inaczej się rozmawia z ludźmi na tyle młodszymi, gdy to nadal dzieci, a inaczej, gdy są to już dorośli ludzie. Bezsensu tak kategoryzować i się zamykać na młodszych, czy starszych. Mi tam nie robi, czy rozmówca ma lat 20 czy 60. Tym bardziej jego płeć. Doszukujesz się na siłę jakichś dziwnych rzeczy.

30,854

Odp: 30lat i cały czas sam
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

wstaw sobie idz pobiegać po lewej i prawej, i to jakie masz aktualne poglądy na psychologię na sam środek i jesteśmy dogadane smile

Można jaśniej? Bo chyba nie załapałam aluzji.

30,855

Odp: 30lat i cały czas sam
Mrs.Happiness napisał/a:
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

wstaw sobie idz pobiegać po lewej i prawej, i to jakie masz aktualne poglądy na psychologię na sam środek i jesteśmy dogadane smile

Można jaśniej? Bo chyba nie załapałam aluzji.

Zwykły mem.

30,856 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-04-23 21:51:11)

Odp: 30lat i cały czas sam
Mrs.Happiness napisał/a:
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Rozumiem, że ty chętnie byś popisała z ludzikami 15-20 lat młodszymi co tam świrują na zielonej szkole?

W moim przypadku byłyby to osoby w wieku 10-15 lat xD

Inaczej się rozmawia z ludźmi na tyle młodszymi, gdy to nadal dzieci, a inaczej, gdy są to już dorośli ludzie. Bezsensu tak kategoryzować i się zamykać na młodszych, czy starszych. Mi tam nie robi, czy rozmówca ma lat 20 czy 60. Tym bardziej jego płeć. Doszukujesz się na siłę jakichś dziwnych rzeczy.

Nie doszukuje się sklonności z podtekstem. To jest po prostu dziwne, że kobieta która akurat ma od groma rówieśniczek na tym forum wybiera takie relacje. I bardzo konsekwentnie je realizuje.
Niektórzy sobie wpadają, pogadają jak sie im nudzi, potem znikają. Muqin jest bardzo zaangażowana i skupiona. Mnie to dziwi. Patrze przez swój pryzmat co by sie musiało stać żeby mi się chciało budować relacje z 15 latkami w necie.

30,857

Odp: 30lat i cały czas sam
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Niektórzy sobie wpadają, pogadają jak sie im nudzi, potem znikają. Muqin jest bardzo zaangażowana i skupiona. Mnie to dziwi. Patrze przez swój pryzmat co by sie musiało stać żeby mi się chciało budować relacje z 15 latkami w necie.

Pisałam ci, że gdybyś miała więcej danych to by cię nic nie dziwiło odnośnie "Muqin na forum" smile
Muqin się nie nudzi. Praktycznie nie zna stanu "nudzę się". Miewam wolny czas.
Muqin wychowano w modelu "jeśli już coś robisz, to rób jak najlepiej potrafisz", zostało jej. Z wyuczenia i odruchu  skupia się oraz angażuje w to, co zdecyduje się robić. Masy rzeczy nie robi, bo jej się ani skupiać ani angażować nie chce.
Muqin jest intro czyli potrzeby typu "wpaść pogadać z ludźmi" ma ograniczone, jeśli już jej się pojawiają  realizuje w realu, bo nie jest wycofana społecznie i życia towarzyskiego w necie nie prowadzi.
Spokojnie mogę rzec, że "nie wiem, co by się musiało stać, żebym wpadała na forum pogadać, bo mi się nudzi i znikała" - właściwie wiem - musiałbym być innym człowiekiem smile . Podobnie zapewne ty, Smutna - musiałabyś być innym człowiekiem, żeby akurat chcieć budować w jakiejś okrojonej formie relacje w necie z osobą zauważalnie młodszą, a być może także starszą od siebie. Możliwe, ze dla ciebie net to nie miejsce do tworzenia jakichkolwiek relacji, możliwe że dla ciebie różnica wieku stanowi, możliwe że co innego w grę wchodzi, nie jest to moja sprawa w to wnikać. 
Kompletnie mi nie wadzi, że inni są odmienni ode mnie i nie dziwi mnie to wcale - toż nie zjechaliśmy z jednej taśmy produkcyjnej. smile

30,858 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-04-24 02:29:34)

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:

Byłabyś w stanie wytłumaczyć co konkretnie widzisz w tej pewności siebie? Czemu to jest najatrakcyjniejsza cecha? Mi się to zawsze kojarzyło z arogancją, poczuciem wyższości, patrzeniem z góry i z przemocą rówieśniczą. Tak samo we wszystkich filmach, grach czy anime złoczyńcy i antagoniści zawsze są mega pewni siebie, nie doceniają przeciwnika i zawsze przegrywają. Jak to może być dobra cecha skoro często wiąże się z krzywdzeniem i odbieraniem czegoś innym, najczęściej słabszym?

Co prawda to nie było do mnie, ale pozwolę sobie na wtrącenie.

Shini, mylisz pojęcia, bo pewność siebie NIE jest żadną formą dominacji nad innymi ani tym bardziej arogancją. To po prostu brak ciągłego kwestionowania własnej wartości. Osoba pewna siebie nie musi udowadniać, że jest lepsza, bo nie żyje w trybie porównywania się. Właśnie dlatego odbierana jest jako atrakcyjna, bo przy niej jest spokojnie i przewidywalnie, bez napięcia wynikającego z niepewności.

To, co opisujesz jako przemoc, wywyższanie się czy ignorowanie innych, to już czysta arogancja albo wręcz toksyczne zachowania i to NIE ma nic wspólnego z pewnością siebie, mimo że popkultura czasem to wszystko wrzuca do jednego worka. Wspomniani filmowi złoczyńcy nie są pewni siebie, tylko zadufani i ślepi na konsekwencje - dlatego przegrywają. To jest celowe uproszczenie fabularne, nie definicja cechy, z czego powinieneś zdawać sobie sprawę.

Jeśli ktoś próbuje utożsamiać pewność siebie z krzywdzeniem innych, to znaczy, że po prostu myli stabilność wewnętrzną z brakiem empatii. I to są dwie zupełnie różne rzeczy, które nie powinny być stawiane obok siebie, bo to prowadzi do fałszywych wniosków.

30,859 Ostatnio edytowany przez Kakarotto (2026-04-24 03:16:12)

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:

A czego nie rozumiesz w starciu rzeczywistości z magią internetu i obrazka? Suche dane pasujące do wymogów ok 99% kobiet mają się nijak do realnego sposobu bycia i nie mówią nic o osobowości.

Znaczy się sugerujesz, że kiedy wcześniej pisałeś, że pierwsze wrażenie zależy od całokształtu i prezencji, a nie samego wzrostu to miałeś na myśli interakcje w świecie rzeczywistym, a kiedy pisałeś, że gość z drugiego zdjęcia nie uzyskałby takiego odzewu bez podania wzrostu to miałeś na myśli Internet?

Tyle tylko, że z kontekstu tych wypowiedzi to w żaden sposób nie wynika:

Jack Sparrow napisał/a:

IMHO to wina prezencji i foty. A nie wzrostu tego kolesia. Nie wiem czy bardziej nijako dałoby się wyjść na zdjęciu. Ani to zarost, ani niedogolenie - efekt niechlujny. Figura kartofla i bluza z kapturem. Zero jakiejkolwiek prezencji.

Jack Sparrow napisał/a:

I tak i nie. Ja np zawsze cieszyłem się na tyle dużym powodzeniem, że nie musiałem szukać poprzez dawanie ogłoszeń.

Argument wzrostu (jako powód jakiejś tam formy odrzucenia czy zasygnalizowania, że w razie to nie mam szans) pojawiał się wielokrotnie - to prawda. Ale tylko od specyficznych dziewczyn. Takich, które nie miały żadnej samooceny/osobowości i potrzebowały budować się wizerunkiem i dokonaniami ludzi ze swojego otoczenia.

Wzrost to jak rozmiar biustu. Jest fajnie jak się o tym rozmawia teoretycznie. Prawie każdy powie - im większe babka ma cycki tym lepiej. Byłem z cycatkami. Tego ciągłego marudzenia nie da się wytrzymać. Bo plecy/kark/ramiona bolą, bo się majtają przy intensywniejszych aktywnościach, bo stanika nie może znaleźć albo kostiumu do popływania/na plażę, bo się potrafi odparzać pod biustem latem i ta wyliczanka końca nie ma. A realnie jedyna przewaga dużego biustu nad mniejszym to "hiszpan". Co i tak przegrywa z realiami codzienności. Ale - szczególnie kolesie bez doświadczenia i z kompleksami - będą skupiać się swoich wybranych fetyszach i będą je wyolbrzymiać.

Pierwsze wrażenie nie zależy od jednego wybranego elementu. Zależy od tego jak gra całokształt: sposób poruszania, sylwetka, umiejętność doboru ciuchów, zapach, barwa głosu i tak dalej.

Każdy ma jakieś dobre doświadczenia i złe. Brak umiejętności wyciągania wniosków i tkwienie w (najczęściej wyimaginowanej) chujni to domena ludzi zakompleksionych, którzy nie potrafią wziąć na barki odpowiedzialności za własne życie tylko szukają usprawiedliwień i wymówek, aby sumarycznie nie robić nic.

Chociaż okej - ta druga wypowiedź może faktycznie jest bardziej ogólna. Bo zapachu czy barwy głosu z samego zdjęcia rzeczywiście nie doświadczysz.
Co dalej nie znaczy, że jakiś całokształt, estetykę, sylwetkę czy umiejętność dobru ciuchów da się na fotce pokazać. I będą one ważniejsze niż wypisany obok wzrost.

Zresztą nawet w tej odpowiedzi sam napisałeś o pełnym pakiecie:

Dlatego to się sprzedaje, bo masz pełen pakiet.

PAKIET czyli zbiór cech, a nie jedna cecha jaką jest wzrost.

No nie. To jest podanie na tacy tego, co właśnie tych 99% kobiet chce usłyszeć/przeczytać w zaproszeniu. Dlatego to się sprzedaje, bo masz pełen pakiet. Ale zapominasz o jednym: jeśli ten pakiet jest prawdziwy, to dlaczego musi szukać przez neta, a nie ma nikogo równie atrakcyjnego w swoim towarzystwie? Realnie atrakcyjni (nie tylko z wyglądu, ale i charakteru) nie są singlami i nie muszą dawać ogłoszeń. Tacy w ogłoszeniach przebierają.

Abstrahując od tego, że to nie ma żadnego znaczenia w kontekście o którym rozmawiamy to to jest też bardzo mocne uogólnienie.
Ludzie mogą szukać na necie z różnych powodów - dla wygody, z powodu sytuacji życiowej, chęci poszerzenia puli czy koniretnej okazji jaką jest wesele.
A może żadnej nadającej się osobie z jego towarzystwa akurat nie pasował termin?
To nie jest żaden argument, tylko twoja ubrana w pewność intuicja.

30,860 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-04-24 09:37:59)

Odp: 30lat i cały czas sam
Priscilla napisał/a:

Jeśli ktoś próbuje utożsamiać pewność siebie z krzywdzeniem innych, to znaczy, że po prostu myli stabilność wewnętrzną z brakiem empatii.


Pomyliłaś brak empatii z sadyzmem. Swoją drogą to zabawne, że 30letniemu, zdrowemu na umyśle (lol) facetowi trzeba tłumaczyć jak przedszkolakowi/uczniowi podstawówki, że pojebała mu się rzeczywistość z bajkami. Kolejny raz.



Kakarotto napisał/a:

Znaczy się sugerujesz, że kiedy wcześniej pisałeś, że pierwsze wrażenie zależy od całokształtu i prezencji, a nie samego wzrostu to miałeś na myśli interakcje w świecie rzeczywistym, a kiedy pisałeś, że gość z drugiego zdjęcia nie uzyskałby takiego odzewu bez podania wzrostu to miałeś na myśli Internet?

Nadmiernie analizujesz i mieszasz dwie rzeczy wrzucając je do jednego worka. Dwie zdjęcia = dwie osoby = dwa niezależne przypadki i problemy. Wzrost jako cecha ma dwa wymiary niejako z założenia. Wysoki = atrakcyjny. Niski - albo jest informacją neutralna albo wadą. To nie oznacza z automatu, że wysoki facet zawsze będzie się podobać, a niski nigdy. Bo tu jeszcze (oceniając zdjęcia) w grę wchodzi kompozycja, światło, kadrowanie, stosowane filtry. BA - wiele smartfonów ma wbudowane tryby (nie do ustawienia/zmiany) upiększania. Zmieniają kolory skóry, wygładzają itp. Zmiany są niewielkie, ale zauważalne. Jak pokazywałem matce fotki i filmy z wakacji to na wielu nie mogła uwierzyć, że to ja. Moja żona i ja podobnie zawsze mamy oglądając foty. Możesz wybrać kilka zdjęć z kilkudniowej sesji, na której się pstryka kilkaset + fotek do obrobienia i masz 2, a niekiedy nawet 3 oczka do atrakcyjności więcej. Także wpływ ma tutaj absolutnie wszystko. Czy smartfon nowszej generacji (aparaty z AI) czy starszy, a może lustrzanka. Generyczna fotka z kadrowaniem ala "ciocia Halinka do albumu z wakacji 1980" powoduje, że 90% ludzi wygląda jak kartofel. LeanBeefPatty aka "step on me mommy" jest najlepszym przykładem jak dobre ujęcie wiele zmienia. Jedno zdjęcie i ten jeden komentarz (step on me mommy) zapewniło jej światowy fejm, bo wygląda tam jak kawał dominy, a to malutka dziewuszka. Maria Brink z In This Moment też kompletnie w realu nie wygląda jak na klipach, na których wygląda na kilkanaście cm wyższą, choć to również kruszynka.


Pakiet w mojej wypowiedzi nie oznacza zbioru cech tylko zbiór danych, które chce przeczytać każda babka zapraszana na tańce sowicie zakrapiane alkoholem. Czyli wystarczy, ze się wystroi, bo reszta wydatków finansowych bierze na siebie atrakcyjny (fizycznie) koleś. Jak chcesz jednorazowo poszaleć z przystojniakiem to liczysz na fizyczność i brak wkładu własnego. I to jest właśnie w tamtym ogłoszeniu. Nic ponadto. A wesele to względnie bezpieczne okoliczności, a nie randomowa popijawa czy klub.



Ludzie mogą szukać na necie z różnych powodów - dla wygody, z powodu sytuacji życiowej, chęci poszerzenia puli czy koniretnej okazji jaką jest wesele.
A może żadnej nadającej się osobie z jego towarzystwa akurat nie pasował termin?

Dla osoby atrakcyjnej (nie tylko fizycznie) jest to po prostu niemożliwe. Serio. Atrakcyjność to nie tylko zwykłe podobanie się. To też charyzma i ten swoisty magnetyzm, który sprawia, ze ludzie po prostu chcą przebywać z tobą. Jak moja żona się rozchorowała i nie mogła pójść ze mną na wesele to w ciągu kilku godzin miałem kilkanaście propozycji od 6/10 do 10/10. I od wolnych i od zajętych. I od starszych i od młodszych. I po rodzinie i jakbym chciał to do poruchania na boku. A przecież według niektórych takie cechy jak nikczemny wzrost czy łysy czerep mnie dyskwalifikują. No to jak to jest, że taki arogancki gbur, cham i prostak jak ja nie może opędzić się od okazji wszelakich, bo ciągle jestem gdzieś zapraszany, a taki wysoki przystojniak musi jednak ratować się internetem? Wesele to są akurat takie okoliczności, że trzeba się naprawdę postarać, aby nie znaleźć nikogo w realu. Tym bardziej, że połowie babek się odpala tryb "swatka" i nadmierną ilość czasu spędzają plotkując kto z kim idzie i dlaczego.

Ile widzisz w internecie ogłoszeń matrymonialnych od babek 8-10/10, dla których to nie jest kryptoreklama płatnych usług? Bo doświadczenia portalowe naszych forumowych inceli jasno wskazują na to jak to wygląda.

30,861

Odp: 30lat i cały czas sam
Priscilla napisał/a:

Co prawda to nie było do mnie, ale pozwolę sobie na wtrącenie.

Shini, mylisz pojęcia, bo pewność siebie NIE jest żadną formą dominacji nad innymi ani tym bardziej arogancją. To po prostu brak ciągłego kwestionowania własnej wartości. Osoba pewna siebie nie musi udowadniać, że jest lepsza, bo nie żyje w trybie porównywania się. Właśnie dlatego odbierana jest jako atrakcyjna, bo przy niej jest spokojnie i przewidywalnie, bez napięcia wynikającego z niepewności.

To, co opisujesz jako przemoc, wywyższanie się czy ignorowanie innych, to już czysta arogancja albo wręcz toksyczne zachowania i to NIE ma nic wspólnego z pewnością siebie, mimo że popkultura czasem to wszystko wrzuca do jednego worka. Wspomniani filmowi złoczyńcy nie są pewni siebie, tylko zadufani i ślepi na konsekwencje - dlatego przegrywają. To jest celowe uproszczenie fabularne, nie definicja cechy, z czego powinieneś zdawać sobie sprawę.

Jeśli ktoś próbuje utożsamiać pewność siebie z krzywdzeniem innych, to znaczy, że po prostu myli stabilność wewnętrzną z brakiem empatii. I to są dwie zupełnie różne rzeczy, które nie powinny być stawiane obok siebie, bo to prowadzi do fałszywych wniosków.

Chyba nie do końca wygląda to tak jak opisujesz. Przy mnie też jest spokojnie, przewidywalnie i nie ma niepewności, a jednak "pewny siebie" to jedna z ostatnich rzeczy jakie można o mnie powiedzieć. Mówił mi to chyba każdy z kim kiedykolwiek miałem dłuższy kontakt więc albo wszyscy się zgadali i mnie oszukiwali albo faktycznie tak jest. Mam dość niskie poczucie własnej wartości i spory problem z porównywaniem się. A jednak w realu sprawiam wrażenie właśnie spokojnego, opanowanego i co ciekawe dającego poczucie bezpieczeństwa. A jeszcze tak zapytam, czy spokojnie i przewidywalnie to nie jest czasem nudno dla kobiet? Przy takiej osobie nie wiele się dzieje i nie ma zbyt dużo emocji.

Też nie do końca. To jeszcze zależy jakich złoczyńców mamy na myśli. Niektórzy z nich często tak na prawdę są tymi dobrymi, którzy jedynie wybrali złe metody na uratowanie świata czy bliskich sobie osób. To oni często są najbardziej zdeterminowani, najciężej trenują i najwięcej poświęcają. Ci na prawdę źli są właśnie tacy jak opisujesz, aroganccy, zadufani w sobie i toksyczni ale zawsze wygrywali więc nawet nie biorą pod uwagę możliwości przegranej. Są absolutnie pewni swojej racji i tego, że wygrają. Dokładnie tym charakteryzują się szkolni prześladowcy i pewien użytkownik tego forum. Właśnie taka toksyczność zawsze mi się kojarzyła z pewnością siebie. Nawet samo to określenie jest często używane choćby w anime. Teksty w stylu "jest tak pewny siebie, że kompletnie nas lekceważy" pojawiają się dość często. W takich przypadkach to są totalne uproszczenia fabularne bo te postacie często przegrywają mimo wręcz przytłaczającej przewagi nad tym dobrym. Albo właśnie dlatego, że całkowicie go zlekceważyli i zapomnieli o podstawach przez co przegrali w jakiś prosty sposób.

Pewność siebie jest bardzo atrakcyjna, brak empatii raczej przeciwnie. Więc jak to jest, że i jedni i drudzy mają tak samo duże zainteresowanie ze strony kobiet?  To przypadek czy jednak coś łączy te dwie cechy?

30,862

Odp: 30lat i cały czas sam
Muqin napisał/a:
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Niektórzy sobie wpadają, pogadają jak sie im nudzi, potem znikają. Muqin jest bardzo zaangażowana i skupiona. Mnie to dziwi. Patrze przez swój pryzmat co by sie musiało stać żeby mi się chciało budować relacje z 15 latkami w necie.

Pisałam ci, że gdybyś miała więcej danych to by cię nic nie dziwiło odnośnie "Muqin na forum" smile
Muqin się nie nudzi. Praktycznie nie zna stanu "nudzę się". Miewam wolny czas.
Muqin wychowano w modelu "jeśli już coś robisz, to rób jak najlepiej potrafisz", zostało jej. Z wyuczenia i odruchu  skupia się oraz angażuje w to, co zdecyduje się robić. Masy rzeczy nie robi, bo jej się ani skupiać ani angażować nie chce.
Muqin jest intro czyli potrzeby typu "wpaść pogadać z ludźmi" ma ograniczone, jeśli już jej się pojawiają  realizuje w realu, bo nie jest wycofana społecznie i życia towarzyskiego w necie nie prowadzi.
Spokojnie mogę rzec, że "nie wiem, co by się musiało stać, żebym wpadała na forum pogadać, bo mi się nudzi i znikała" - właściwie wiem - musiałbym być innym człowiekiem smile . Podobnie zapewne ty, Smutna - musiałabyś być innym człowiekiem, żeby akurat chcieć budować w jakiejś okrojonej formie relacje w necie z osobą zauważalnie młodszą, a być może także starszą od siebie. Możliwe, ze dla ciebie net to nie miejsce do tworzenia jakichkolwiek relacji, możliwe że dla ciebie różnica wieku stanowi, możliwe że co innego w grę wchodzi, nie jest to moja sprawa w to wnikać. 
Kompletnie mi nie wadzi, że inni są odmienni ode mnie i nie dziwi mnie to wcale - toż nie zjechaliśmy z jednej taśmy produkcyjnej. smile

Tak, oczywiście, jesteś bardzo tajemnicza. Dlatego tłumaczysz się i spowiadasz z całego swojego życia i osobowości.
Niech Ci będzie.

30,863

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:
Priscilla napisał/a:

Co prawda to nie było do mnie, ale pozwolę sobie na wtrącenie.

Shini, mylisz pojęcia, bo pewność siebie NIE jest żadną formą dominacji nad innymi ani tym bardziej arogancją. To po prostu brak ciągłego kwestionowania własnej wartości. Osoba pewna siebie nie musi udowadniać, że jest lepsza, bo nie żyje w trybie porównywania się. Właśnie dlatego odbierana jest jako atrakcyjna, bo przy niej jest spokojnie i przewidywalnie, bez napięcia wynikającego z niepewności.

To, co opisujesz jako przemoc, wywyższanie się czy ignorowanie innych, to już czysta arogancja albo wręcz toksyczne zachowania i to NIE ma nic wspólnego z pewnością siebie, mimo że popkultura czasem to wszystko wrzuca do jednego worka. Wspomniani filmowi złoczyńcy nie są pewni siebie, tylko zadufani i ślepi na konsekwencje - dlatego przegrywają. To jest celowe uproszczenie fabularne, nie definicja cechy, z czego powinieneś zdawać sobie sprawę.

Jeśli ktoś próbuje utożsamiać pewność siebie z krzywdzeniem innych, to znaczy, że po prostu myli stabilność wewnętrzną z brakiem empatii. I to są dwie zupełnie różne rzeczy, które nie powinny być stawiane obok siebie, bo to prowadzi do fałszywych wniosków.

Chyba nie do końca wygląda to tak jak opisujesz....

Chłopie czy tu potrafisz przyjąć feedback od kogokolwiek? Na forum by przyszedł doktor psychologii z 20 letnim stażem pracy i tak by się okazało, że na koniec jesteś najmądrzejszy i wiesz lepiej.

30,864

Odp: 30lat i cały czas sam

Daj spokój Wesoła

Shimi od roku ponad nic nie łapie co się do niego próbuje grzecznie i logiczne mówić.....

30,865

Odp: 30lat i cały czas sam
jea1 napisał/a:

Daj spokój Wesoła

Shimi od roku ponad nic nie łapie co się do niego próbuje grzecznie i logiczne mówić.....

Dzięki smile Masz racje. Czasem o tym zapominam.

30,866

Odp: 30lat i cały czas sam
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Chłopie czy tu potrafisz przyjąć feedback od kogokolwiek? Na forum by przyszedł doktor psychologii z 20 letnim stażem pracy i tak by się okazało, że na koniec jesteś najmądrzejszy i wiesz lepiej.

Gdyby przyszedł tu taki doktor to jeszcze bardziej bym go wypytywał i jeszcze bardziej bym ciągnął rozmowę żeby jak najwięcej się od niego dowiedzieć i poznać jego zdanie na omawiany temat. Priscilla odpisała na mój poprzedni post, ja odpisałem jej, a teraz ona odpisze dalej jeśli będzie miała taką chęć. Potem znowu ja i tak dalej aż nam się znudzi albo wyczerpiemy temat. Dzielimy się swoją wiedzą i swoim zdaniem na dany temat, chyba na tym polega rozmowa.

30,867

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:

Chyba nie do końca wygląda to tak jak opisujesz. (...)

Znowu mieszasz tu kilka różnych rzeczy i dlatego dochodzisz do sprzecznych wniosków. To, że ktoś jest spokojny i przewidywalny, nie oznacza automatycznie pewności siebie. Sam jesteś na to przykładem, bo wprost piszesz o niskim poczuciu własnej wartości i ciągłym porównywaniu się. To jest właśnie ta różnica - możesz sprawiać dobre wrażenie na zewnątrz, a jednocześnie wewnętrznie być niepewny. Pewność siebie nie polega na tym, jak Cię odbierają inni, tylko na tym, co masz w głowie na swój temat.

Poza tym cały czas wracasz do przykładów, gdzie pewność siebie równa się lekceważenie innych. To NIE jest pewność siebie, tylko arogancja albo zadufanie. To, że w anime ktoś mówi "jest tak pewny siebie, że nas lekceważy”, nie czyni z tego definicji psychologicznej. Równie dobrze można powiedzieć "jest tak pewny siebie, że nie panikuje i bierze odpowiedzialność" - tylko to już nie pasuje do Twojej tezy, więc to ignorujesz.

I najważniejsze: zupełnie przekręcasz sens tego, co napisałam. Nigdzie nie było stwierdzenia, że brak empatii jest atrakcyjny. Przeczytaj raz jeszcze, ale tym razem ze zrozumieniem to zdanie, do którego się odniosłeś. To, że niektórzy ludzie interesują się osobami toksycznymi, nie wynika z połączenia u nich pewności siebie i braku empatii, ale np. z chaosu emocjonalnego, schematów wyniesionych z domu czy innych relacji albo mylenia dominacji z siłą. To nie jest dowód na to, że brak empatii jest atrakcyjny, tylko na to, że ludzie czasem podejmują kiepskie wybory.

Więc nie, pewność siebie i brak empatii to NIE są dwie strony tej samej monety. Jedno daje stabilność i bezpieczeństwo w relacji, drugie je podręcznikowo rozwala. To, że próbujesz je postawić obok siebie, wynika z pomieszania pojęć, a nie z tego, że one są ze sobą realnie powiązane.

WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Chłopie czy tu potrafisz przyjąć feedback od kogokolwiek? Na forum by przyszedł doktor psychologii z 20 letnim stażem pracy i tak by się okazało, że na koniec jesteś najmądrzejszy i wiesz lepiej.

Nie umiem tego dokładnie nazwać, ale to jest wybitnie irytujące, zwłaszcza jeśli odnosi się wrażenie, że polemika jest naciągana po to tylko, aby pociągnąć dany wątek. Zauważmy przy tym, że jak cokolwiek z tego, co zostało napisane, jest w jakikolwiek sposób niewygodne, to Shini z tym polemizuje, ale już wszystko, co podnosi jego komfort, przyjmuje bez mrugnięcia okiem wink

30,868 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-04-24 15:29:56)

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Chłopie czy tu potrafisz przyjąć feedback od kogokolwiek? Na forum by przyszedł doktor psychologii z 20 letnim stażem pracy i tak by się okazało, że na koniec jesteś najmądrzejszy i wiesz lepiej.

Gdyby przyszedł tu taki doktor to jeszcze bardziej bym go wypytywał i jeszcze bardziej bym ciągnął rozmowę żeby jak najwięcej się od niego dowiedzieć i poznać jego zdanie na omawiany temat. Priscilla odpisała na mój poprzedni post, ja odpisałem jej, a teraz ona odpisze dalej jeśli będzie miała taką chęć. Potem znowu ja i tak dalej aż nam się znudzi albo wyczerpiemy temat. Dzielimy się swoją wiedzą i swoim zdaniem na dany temat, chyba na tym polega rozmowa.

Nie, rozmowa nie polega na ciągnięciu tematu w nieskończoność ani na zadawaniu kolejnych pytań tylko po to, żeby ją podtrzymać. Polega na tym, że ktoś coś opisuje i/lub tłumaczy, druga strona to rozumie (albo nie), odnosi się do sedna i idziecie dalej. U Ciebie wygląda to tak, że ignorujesz główny punkt, wyciągasz poboczne wątki i zaczynasz je mielić bez końca.

To nie jest dociekanie ani chęć zrozumienia, tylko kręcenie się w kółko. Gdybyś faktycznie chciał coś zrozumieć, to odniósłbyś się do tego, co zostało już wyjaśnione, zamiast za każdym razem redefiniować temat pod własną tezę.

Warto też zauważyć, że jeśli ktoś przestaje odpowiadać, to nie znaczy, że skończyły mu się argumenty, tylko że zwyczajnie nie ma ochoty dalej tłumaczyć tego samego w nieskończoność. Jeśli chcesz rozmawiać, to najpierw pokaż, że słuchasz i przetwarzasz to, co ktoś do Ciebie pisze, a nie tylko generujesz kolejne ściany tekstu, żeby podtrzymać kontakt.

30,869

Odp: 30lat i cały czas sam

Wczoraj znajomy klepną w tyłek dziewczynę w pracy, ona się oburzyła i go zwyzywała, dziś zrobiłem to samo na tej samej dziewczynie, i ona się uśmiechnęła, jestem nadczłowiekiem.

30,870

Odp: 30lat i cały czas sam
Priscilla napisał/a:
Shinigami napisał/a:
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Chłopie czy tu potrafisz przyjąć feedback od kogokolwiek? Na forum by przyszedł doktor psychologii z 20 letnim stażem pracy i tak by się okazało, że na koniec jesteś najmądrzejszy i wiesz lepiej.

Gdyby przyszedł tu taki doktor to jeszcze bardziej bym go wypytywał i jeszcze bardziej bym ciągnął rozmowę żeby jak najwięcej się od niego dowiedzieć i poznać jego zdanie na omawiany temat. Priscilla odpisała na mój poprzedni post, ja odpisałem jej, a teraz ona odpisze dalej jeśli będzie miała taką chęć. Potem znowu ja i tak dalej aż nam się znudzi albo wyczerpiemy temat. Dzielimy się swoją wiedzą i swoim zdaniem na dany temat, chyba na tym polega rozmowa.

Nie, rozmowa nie polega na ciągnięciu tematu w nieskończoność ani na zadawaniu kolejnych pytań tylko po to, żeby ją podtrzymać. Polega na tym, że ktoś coś opisuje i/lub tłumaczy, druga strona to rozumie (albo nie), odnosi się do sedna i idziecie dalej. U Ciebie wygląda to tak, że ignorujesz główny punkt, wyciągasz poboczne wątki i zaczynasz je mielić bez końca.

To nie jest dociekanie ani chęć zrozumienia, tylko kręcenie się w kółko. Gdybyś faktycznie chciał coś zrozumieć, to odniósłbyś się do tego, co zostało już wyjaśnione, zamiast za każdym razem redefiniować temat pod własną tezę.

Warto też zauważyć, że jeśli ktoś przestaje odpowiadać, to nie znaczy, że skończyły mu się argumenty, tylko że zwyczajnie nie ma ochoty dalej tłumaczyć tego samego w nieskończoność. Jeśli chcesz rozmawiać, to najpierw pokaż, że słuchasz i przetwarzasz to, co ktoś do Ciebie pisze, a nie tylko generujesz kolejne ściany tekstu, żeby podtrzymać kontakt.

Jeszcze warto dodać, że rozmowa zakłada elastyczność. Czyli ktoś mówi coś nowego, czego nie wiedziałem, to sobie przemyślę, może ma racje. Tutaj jest mielenie tylko i wyłącznie punktu widzenia Shiniego. Rozmowa nie wygląda tak że wyrażasz swoje poglądy, tylko musisz tłumaczyć Shiniemu dlaczego jego poglądy są inne niż twoje i własciwie bronić swojego, czesto bardziej życiowego i wyważonego stanowiska.

30,871

Odp: 30lat i cały czas sam
Theodore Robert Bundy napisał/a:

Wczoraj znajomy klepną w tyłek dziewczynę w pracy, ona się oburzyła i go zwyzywała, dziś zrobiłem to samo na tej samej dziewczynie, i ona się uśmiechnęła, jestem nadczłowiekiem.

No I spoko

30,872 Ostatnio edytowany przez Tom94 (2026-04-25 02:48:16)

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:

Wesele to są akurat takie okoliczności, że trzeba się naprawdę postarać, aby nie znaleźć nikogo w realu.

Nie trzeba się starać, wystarczy się po prostu nie podobać kobietom i żadna chętna na tańce się nie znajdzie.
Sam kiedyś też pisałeś w podobnym tonie że naprawdę trzeba się postarać aby mieć 30+ i nigdy nie być w żadnym związku.
Tylko problem jest taki że ty i tobie podobni nie rozumiecie tego że fakt że wy to powodzenie macie, mieliście i mieć będziecie nie oznacza że każdy inny facet jest w takim samym położeniu co wy.
Aby być atrakcyjnym facetem dla kobiety to trzeba mieć czym zaimponować, mieć wygląd, dobrą pozycję społeczną, poważanie wśród ludzi, mieć odpowiedni charakter ( tudzież umiejętności przywódcze, umiejętności manipulacyjne, bajera opracowana do perfekcji, ekstrawertyczność), dopiero potem pasje, hobby wspólne zainteresowania itp
Wystarczy że jest taka osoba która w każdym aspekcie jest przeciętna i mamy gotowy przepis na samotność.

Facet aby się podobał musi być w czymś wybitnie dobry, musi się podobać i musi mieć czym zaimponować.
Jak nie masz żadnego asa w rękawie to nie wygrasz.
Pewnie napiszesz aby stać się takim atrakcyjnym facetem.
Gdyby można było to zrobić to nie byłoby tylu samotnych mężczyzn, nie zrobisz z introwertyka duszy towarzystwa, nie zrobisz brzydala top modela, nie zrobisz ze zwykłego szaraka biznesmena jeśli nie ma do tego odpowiednich predyspozycji itp
Nie każdy ma możliwość się zmienić na takiego faceta jakiego kochają kobiety, nie każdy ma takie predyspozycje do takiej zmiany.
I też nie każdy chce się zmieniać, ja np samego siebie akceptuje takiego jaki jestem.

30,873

Odp: 30lat i cały czas sam

Tom94 ma rację, temat zwyczajnie zatacza koło, wszystko co możliwe zostało już omówione setki x, co najlepsze spora część kobiet w tym temacie ostatecznie wymiękła i przyznała rację że wygląd zawsze zwycięży, tak jak i wzrost ma ogromne znaczenie, pojawia sie kwestia „pewności siebie” z tym że to również było już wałkowane, zasada jest prosta, jeżeli ktoś nigdy nie miał powodzenia, nigdy nie będzie miał pewności siebie, podobnie idąc do nowej pracy zawsze jest stres itd, z biegiem czasu czujemy się pewnie gdy awansujemy itd, życie uczy i nie da się tego oszukać, dla nieatrakcyjnych ludzi recepta jest jedna „kasa”

30,874

Odp: 30lat i cały czas sam
Tom94 napisał/a:

Aby być atrakcyjnym facetem dla kobiety to trzeba mieć czym zaimponować, mieć wygląd, dobrą pozycję społeczną, poważanie wśród ludzi, mieć odpowiedni charakter ( tudzież umiejętności przywódcze, umiejętności manipulacyjne, bajera opracowana do perfekcji, ekstrawertyczność), dopiero potem pasje, hobby wspólne zainteresowania

Dla kobiety?
Kobiet są zróżnicowane.
Tacy faceci co opisałeś istnieją i istnieli zawsze. I zawsze byli uznawani za tych, co to "mają powodzenie" czyli istniała zauważalna liczba kobiet zainteresowanych tym, żeby taki facet na nie zwrócił uwagę i się nimi zainteresował.
Druga strona medalu - dla zauważalnej grupy kobiet taki facet właśnie dlatego, że jest jak opisałeś - jest niespecjalnie atrakcyjny.

1. facet musi mieć czym zaimponować - powiedzmy tu się zgodzę, ale ...ale zależy, co której imponuje. Kobiety nie są identyczne, zatem różne rzeczy/cechy im imponują.
2. mieć wygląd - jak wyżej, mamy wbrew pozorom zróżnicowane gusty co do wyglądu. Typ urody na przykład stanowi bardziej być może niż sądzisz. styl ubierania się też stanowi.
3. dobrą pozycję społeczną - jak wyżej - enigmatyczne, co jest dla kogo dobrą pozycją społeczną to co najmniej otwarte. Jasne - ewidentne doły społeczne z kryminalną przeszłością atrakcyjne nie są tak statystycznie, ale dalej - różnie dla różnych kobiet. Sołtys wsi średniej wielkości to dobra pozycja społeczna czy nie?
4. Odpowiedni charakter - dla danej kobiety, one nie są identyczne. Czy romantyk to odpowiedni charakter? Dla jednej wymarzony, dla innej skreślający.
5. Umiejętności przywódcze - jak wyżej - dla jednej super, dla inną to samo  odrzuci na kilometr. Statystycznie raczej zapewne przyciąga, ale statystycznie.
6. Umiejętności manipulacyjne - dla kobiety atrakcyjne nie są. Mogą spowodować, ze facet kobietę wkręci oraz wykorzysta. Z kobiecego punktu widzenia nie jest to atrakcyjna cecha u mężczyzny. No chyba że ona takowe umiejętności też posiada i zagrają sobie grę "kto kogo". Gra bywa zabawna na krótko i w małych dawkach.
7. bajera opracowana do perfekcji - sporo kobiet szybko się uczy tą bajerę dostrzegać, na polu bitwy zostają te naiwne i te chętne do pośmiania się z pewnego siebie bajeranta. Akurat tacy bajeranci i "manipulatorzy" dostarczają znakomitej rozrywki, biedne misie. którym się wydaje. Jasne, ileś naiwnych na to leci. Ale nie wszystkie jesteśmy takie naiwne.
8. Ekstrawertyczność zwraca uwagę. Oraz - może odrzucać i zniechęcać do bliższej znajomości. Ja jestem intro, ekstrawertyk (bez względu na całą resztę) mnie zniechęca, bo jest go "za dużo i za bardzo" jak dla mnie.
Opisałeś model faceta, którego statystycznie się zauważa bardziej niż innych. Bycie zauważonym to jedno, bycie ocenionym to co innego. Z jakichś powodów przyjmujesz za pewnik, że facet zauważony z automatu zostaje pozytywnie oceniony oraz że jest potencjalnym partnerem chcianym przez wszystkie kobiety.  To błąd. Można kogoś zauważyć i ocenić negatywnie.
Z innego punktu widzenia - jak go wszystkie zauważają i tak licznie  lecą na niego znaczy baby już go rozbestwiły i charakter ma paskudny, uważa się za ósmy cud świata - co może być prawdą lub nie, ale zniechęca na wstępie.  Towar z wadą ukrytą. Część kobiet takich zauważanych i mających tzw. duże powodzenie z tego tylko powodu odrzuca na wstępie albo bezczelnie ładuje do friendzone, bo na partnera się nie nadają, ale jako kumple mogą być ok.
Wyda ci się niemożliwe, że dla kobiety mężczyzna szybko i z sukcesami pnący się po szczeblach korpo-kariery może nie być atrakcyjny jako potencjalny partner? A może. Wystarczy (przykład z życia) że kobieta jest córką kogoś, kto taką korpo - karierę zrobił i wie, jak życie z takim wygląda w praktyce czyli zna cenę, którą się za robienie korpo-kariery płaci.

30,875

Odp: 30lat i cały czas sam
Tom94 napisał/a:

Tylko problem jest taki że ty i tobie podobni nie rozumiecie tego że fakt że wy to powodzenie macie, mieliście i mieć będziecie nie oznacza że każdy inny facet jest w takim samym położeniu co wy.

Kompletnie bez związku. Inny człowiek = inne doświadczenia. Też mam pierdylion i jedną cechę, które się nie podobają. Ale różnica między nami jest taka, że nie używam tego jako wymówki. Wy natomiast nie próbujecie swoich sił w ogóle lub ciągle robicie to samo oczekując innych skutków.


Generalnie chodzi o to, że każdy jakiś jest. Każdy ma jakieś wady i zalety. Ale niezależnie od tego jakie karty dostałeś to musisz się nauczyć nimi grać. Możesz nie mieć dobrych genów, ale nie jest to przeszkodą do zbudowania porządnej sylwetki. A to zawsze przyciąga oko. Nie masz kasy? Możesz zmienić branżę i zacząć zarabiać. To tylko kwestia woli i samodyscypliny w realizacji celów. Jeśli celujesz zawsze w niedostępne dla siebie kobiety i zawody to musisz zrewidować własne oczekiwania. I nie chodzi tu zawsze to o obniżenie wymagań, ale o urealnienie ich. Szachy i poker nie są czymś magicznym, ekskluzywnym, zarezerwowanym dla nielicznych i przez to dającym fan. Makao i warcaby potrafią dać równie dużo frajdy. Suzuki Samurai i Łada Niva dały ludziom wielokrotnie więcej niż Aston Martin i Ferrari. Przestań oglądać się na innych, co inni mają, co inni powiedzą. Naucz się odnajdywać własne szczęście. Naucz się cieszyć się życiem. To zawsze przyciąga innych.


Muqin nigdy brania nie miała, jest w wieku okołoemerytalnym i była raptem w dwóch związkach to i pierdoli jakieś farmazony o statystyce i "zapewne". W dodatku miesza pojęcia.

Posty [ 30,811 do 30,875 z 31,044 ]

Strony Poprzednia 1 473 474 475 476 477 478 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024