30lat i cały czas sam - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 472 473 474 475 476 477 478 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 30,746 do 30,810 z 31,044 ]

30,746

Odp: 30lat i cały czas sam
Muqin napisał/a:

Masa osób nie miała i nadal nie ma, Bert smile

No wiem

Zobacz podobne tematy :

30,747 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-04-13 02:04:19)

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:

Rozmowa z realnymi kobietami jest źródłem złych doświadczeń inceli. Bo oni nimi są z jakiegoś powodu. Albo są autystykami, albo mają traumatyczne doświadczenia albo są absurdalnie brzydcy, skrajnie biedni i tak dalej.

Tak, tak, same biedne chłopaki, wiecznie odrzucane przez te wstrętne babska, którym marzy się wyłącznie wysoki giga chad z wypchanym po brzegi portfelem i dwudziestocentymetrowym naganiaczem.   
Rzeczywistość jest taka, że sporo z nich nigdy za bardzo nie próbowało, a jedyne „odrzucenie” jakiego doznali, to brak przejęcia przez dziewczynę inicjatywy.
A to obserwowali obiekt westchnień z daleka i na tym się ich podryw kończył.
A to woleli grać w gry i przesiadywać całe nastoletnie czasy w domu.
A to przeżywali miłosny zawód z gimnazjum czy liceum, będąc trzydziestoletnim starym koniem. Bo skoro wtedy dziewczyna ich zraniła, to nie warto ufać kobietom.
A to nie chciało im się nic sensownego robić z własnym życiem i ledwo wiążą koniec z końcem, zdziwieni, że nie ma kolejki chętnych, by dzielić się z nimi czerstwą bułką.
Niejeden chciałby po prostu, żeby kobieta zrobiła wszystko za niego i dlatego tak bardzo frustruje, że są mężczyźni, którzy niskim lub zerowym kosztem znajdują panie chętne na igraszki.
Także zgadzam się, że oni są incelami z jakiegoś powodu.
Ale niekoniecznie takiego, który był w przeszłości lub obecnie jest od nich niezależny.
Gdyby to, co próbują forsować, było prawdziwe, to nie byłoby w związkach mężczyzn niskich, niezamożnych, niezbyt atrakcyjnych, introwertycznych, niepełnosprawnych i tak dalej. A osobiście znam takich ludzi. W tym faceta na wózku inwalidzkim, który od lat ma partnerkę. Co więcej, poznali się, gdy już był niepełnosprawny. I nie, nie jest żadnym milionerem. Po prostu fajnym człowiekiem.

Jack Sparrow napisał/a:

Jedyne co jest im w stanie pomóc w tym względzie to dobry/udany i fajnie funkcjonujący związek. A nie źródło kolejnych frustracji w postaci rozmowy donikąd i życie nadzieją, że kobieta, z którą rozmawiają się w nich zakocha tak jak oni podkochują się w niej. Bo tak to właśnie wygląda w praktyce. Przecież oni nawet bardzo często są stanie zadurzyć się w swojej pierwszej prostytutce. To czego ty chcesz ich nauczyć rozmową? ty powiesz A - on zrozumie B. ty z nim rozmawiasz teoretycznie a jemu się będzie wydawać, że coś czujesz do niego. A ostatecznie dostanie taki kosza i zostanie kolejny raz z poczuciem odrzucenia.

No tak, bo lepiej dalej się kisić we własnym sosie i powoli sączyć truciznę do krwioobiegu niż narazić się na koleżeńskie relacje z kobietami. Skoro celem ostatecznym nie będzie łóżko, to nie warto się nawet wysilać. Tak robią tylko beciaki, frajerzy, białorycerze.

Swoją drogą, desperacja też jest odpychająca i warto nad nią pracować.
Ale tu znów wracamy do punktu wyjścia.
Nie masz kontaktu z ludźmi, to bardziej przeżywasz każdą znajomość, ponieważ widzisz w niej wielką niepowtarzalną szansę na zmianę swojej sytuacji.

30,748 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-04-13 01:59:15)

Odp: 30lat i cały czas sam

Żeby nie było, nie mam nic do tego, że ktoś jako nastoletni chłopiec nie był w stanie dać swojej sympatii do zrozumienia, że mu się podoba. Różne mamy charaktery. Natomiast to nie jest również wina tych dziewczyn, że umawiały się z tymi, którzy ten krok wykonali. Dokładnie tak samo jest w dorosłym życiu. Im więcej masz do zaoferowania drugiemu człowiekowi lub im lepiej potrafisz się sprzedać (co nie zawsze idzie ze sobą w parze), tym więcej chętnych znajdziesz.

EDIT:

Tak w stu procentach szczerze i od serca. To nie jest tak, że nie rozumiem, że komuś może być ciężko, bo jest mniej atrakcyjny, mniej wygadany, mniej zamożny, mniej odporny psychicznie, ma jakąś niepełnosprawność, kompleksy, wewnętrzne blokady i tym podobne kłody porozrzucane na drodze.

Piszę te wszystkie rzeczy dlatego, że moim zdaniem nienawiść nigdy nie jest odpowiedzią oraz dlatego, że czuję wewnętrzny sprzeciw przed napisaniem "rozumiem", gdy ktoś wyraża się o kobietach w tak podły sposób, mimo że jeśli któraś go rzeczywiście skrzywdziła, to były pojedyncze przypadki, a nie cała populacja. Czułabym, że to "rozumiem" byłoby pośrednio przyzwoleniem na te teksty i otwartą pogardę, podczas gdy uważam je za wstrętne, prowadzące donikąd i tak po ludzku nie fair.

30,749

Odp: 30lat i cały czas sam
Bert44 napisał/a:

Zgadzam sie - jakos sie trzeba ratować zeby nie zwariowac

Marny to ratunek moim zdaniem. Zwłaszcza w przypadkach tak skrajnych jak Ted.

30,750

Odp: 30lat i cały czas sam
Mrs.Happiness napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Zgadzam sie - jakos sie trzeba ratować zeby nie zwariowac

Marny to ratunek moim zdaniem. Zwłaszcza w przypadkach tak skrajnych jak Ted.

No jasne

30,751

Odp: 30lat i cały czas sam
Mrs.Happiness napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Zgadzam sie - jakos sie trzeba ratować zeby nie zwariowac

Marny to ratunek moim zdaniem. Zwłaszcza w przypadkach tak skrajnych jak Ted.

Wiesz co, przypominasz mi pewną tutejszą forumowiczke, która przez około 30 stron kłóciła się ze mną, twierdząc że jestem chory odrzucając i wyzywając nieatrakcyjne kobiety, jak sama wielokrotnie powtarzała, jest w długim związku z facetem który jest przeciętny, ale ma wspaniały charakter, itd, po czym biedulka zamilkła na kilka tygodni, a jej powrót był conajmniej szokujący, biedactwo napisało post w całkiem innym wątku brzmiący mw tak „chyba zwariowałam poznałam niesamowicie przystojnego faceta, szybko poszłam z nim do łóżka był znacznie lepszy od mojego obecnego partnera, cały czas o nim myślę i niewiem jak zakończyć ten związek „ to było napisane z jej konta po dłuższej przerwie, ale niech zgadnę waszą odpowiedź „nie każda taka jest” tak więc szczerze bawią mnie twoje posty, zaczepki, jak i teksty typu „gdyby tutejsi panowie posłuchali naszych cennych rad” serio? Krzyżyk na drogę smile

30,752

Odp: 30lat i cały czas sam

Tyle gadania a prawda jest taka że jest pewna grupa mężczyzn która po prostu się nie podoba.
To są mężczyźni aseksualni dla kobiet i nawet najszczersze pozytywne chęci zmiany tego stanu i tak nie pomogą ponieważ do tanga trzeba dwojga.
Mi się nie podoba gadanie kobiet na tym forum i nie tylko że wystarczy tylko chcieć, być śmiałym, mieć jako taki wygląd oraz pracę i to wystarczy........otóż nie, nie wystarczy.
Sam z autopsji wiem to najlepiej.
Co z tego że człowiek podejmuje próbę, chce być pozytywny, i próbuje wiele razy jak i tak to nic nie pomaga?
Moim zdaniem aby uzyskać wewnętrzny spokój trzeba z pewnym rzeczami niestety się pogodzić bo inaczej można skończyć jak autor wątku (ponoć popełnił samobójstwo), a znam jeszcze dwie osoby z tego forum których też już nie ma na tym świecie, również z powodu samotności i braku akceptacji tego stanu.
Życie jest niesprawiedliwe i lepiej dla siebie samego pewne fakty przyjąć, inaczej może skończyć się tragedią.

30,753 Ostatnio edytowany przez Theodore Robert Bundy (2026-04-13 16:37:57)

Odp: 30lat i cały czas sam
Tom94 napisał/a:

Tyle gadania a prawda jest taka że jest pewna grupa mężczyzn która po prostu się nie podoba.
To są mężczyźni aseksualni dla kobiet i nawet najszczersze pozytywne chęci zmiany tego stanu i tak nie pomogą ponieważ do tanga trzeba dwojga.
Mi się nie podoba gadanie kobiet na tym forum i nie tylko że wystarczy tylko chcieć, być śmiałym, mieć jako taki wygląd oraz pracę i to wystarczy........otóż nie, nie wystarczy.
Sam z autopsji wiem to najlepiej.
Co z tego że człowiek podejmuje próbę, chce być pozytywny, i próbuje wiele razy jak i tak to nic nie pomaga?
Moim zdaniem aby uzyskać wewnętrzny spokój trzeba z pewnym rzeczami niestety się pogodzić bo inaczej można skończyć jak autor wątku (ponoć popełnił samobójstwo), a znam jeszcze dwie osoby z tego forum których też już nie ma na tym świecie, również z powodu samotności i braku akceptacji tego stanu.
Życie jest niesprawiedliwe i lepiej dla siebie samego pewne fakty przyjąć, inaczej może skończyć się tragedią.

Oczywiście że tak.

30,754 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-04-13 17:31:10)

Odp: 30lat i cały czas sam
Theodore Robert Bundy napisał/a:

Wiesz co, przypominasz mi pewną tutejszą forumowiczke, która przez około 30 stron kłóciła się ze mną, twierdząc że jestem chory odrzucając i wyzywając nieatrakcyjne kobiety, jak sama wielokrotnie powtarzała, jest w długim związku z facetem który jest przeciętny, ale ma wspaniały charakter, itd, po czym biedulka zamilkła na kilka tygodni, a jej powrót był conajmniej szokujący, biedactwo napisało post w całkiem innym wątku brzmiący mw tak „chyba zwariowałam poznałam niesamowicie przystojnego faceta, szybko poszłam z nim do łóżka był znacznie lepszy od mojego obecnego partnera, cały czas o nim myślę i niewiem jak zakończyć ten związek „ to było napisane z jej konta po dłuższej przerwie, ale niech zgadnę waszą odpowiedź „nie każda taka jest”

Jestem tu od prawie 12 lat. W tym czasie miałam dwóch stałych partnerów i zero przygód na jedną noc, ale spoko, myśl na mój temat co tam chcesz. Widocznie tylko w ten sposób możesz czuć się dobrze ze swoim obrzydliwym zachowaniem.

Natomiast ciekawa jestem, czy we wszystkich ludziach widzisz również oszustów, zboczeńców, morderców i złodziei, skoro co i rusz ktoś zostaje napadnięty na ulicy, zgwałcony, albo oszukany metodą „na wnuczka”?

Theodore Robert Bundy napisał/a:

tak więc szczerze bawią mnie twoje posty, zaczepki, jak i teksty typu „gdyby tutejsi panowie posłuchali naszych cennych rad” serio? Krzyżyk na drogę smile

Mówię przede wszystkim o normalnej, ludzkiej, życzliwej rozmowie z nami.
Nie twierdzę, że ktoś musi się podporządkować mojemu światopoglądowi.

Wolisz nadal w żyć przekonaniu, że wszystko już o nas wiesz i zasługujemy wyłącznie na Twoją pogardę, cóż, Twój wybór i Twoje konsekwencje, Ted.

30,755

Odp: 30lat i cały czas sam
Mrs.Happiness napisał/a:
Theodore Robert Bundy napisał/a:

Wiesz co, przypominasz mi pewną tutejszą forumowiczke, która przez około 30 stron kłóciła się ze mną, twierdząc że jestem chory odrzucając i wyzywając nieatrakcyjne kobiety, jak sama wielokrotnie powtarzała, jest w długim związku z facetem który jest przeciętny, ale ma wspaniały charakter, itd, po czym biedulka zamilkła na kilka tygodni, a jej powrót był conajmniej szokujący, biedactwo napisało post w całkiem innym wątku brzmiący mw tak „chyba zwariowałam poznałam niesamowicie przystojnego faceta, szybko poszłam z nim do łóżka był znacznie lepszy od mojego obecnego partnera, cały czas o nim myślę i niewiem jak zakończyć ten związek „ to było napisane z jej konta po dłuższej przerwie, ale niech zgadnę waszą odpowiedź „nie każda taka jest”

Jestem tu od prawie 12 lat. W tym czasie miałam dwóch stałych partnerów i zero przygód na jedną noc, ale spoko, myśl na mój temat co tam chcesz. Widocznie tylko w ten sposób możesz czuć się dobrze ze swoim obrzydliwym zachowaniem.

Natomiast ciekawa jestem, czy we wszystkich ludziach widzisz również oszustów, zboczeńców, morderców i złodziei, skoro co i rusz ktoś zostaje napadnięty na ulicy, zgwałcony, albo oszukany metodą „na wnuczka”?
Bo mniej więcej taka jest Twoja logika odnośnie kobiet.

Theodore Robert Bundy napisał/a:

tak więc szczerze bawią mnie twoje posty, zaczepki, jak i teksty typu „gdyby tutejsi panowie posłuchali naszych cennych rad” serio? Krzyżyk na drogę smile

Mówię przede wszystkim o normalnej, ludzkiej, życzliwej rozmowie z nami.
Nie twierdzę, że ktoś musi się podporządkować mojemu światopoglądowi.

Wolisz nadal żyć przekonaniu, że wszystko już o nas wiesz i zasługujemy wyłącznie na Twoją pogardę, cóż, Twój wybór i Twoje konsekwencje, Ted.

Hah i oczywiście „ja jestem najlepsza, ja tak nierobie, ja jestem wiecznie dziewicom, typowe forumowe kłamstwa i wieczne wciskanie kitu, aby się dowartościować, wybić pokazać, wyróżnić, nikt nie jest idealny, ktokolwiek ma inny pogląd jest wg was incelem, który wystarczy że zmieni „ciuch, fryz, pójdzie na terapię, zachowa postawę asekuracyjną, i już jego życie odrazu zmieni się o 180 stopni, wszyscy tu macie problemy, 95% z komentujących nigdy nie była w związku, a usilnie staracie się pouczać innych ludzi wedle waszego widzimisię i urojeń, które dla was samych nie przyniosły rezultatów.

30,756

Odp: 30lat i cały czas sam
Tom94 napisał/a:

Tyle gadania a prawda jest taka że jest pewna grupa mężczyzn która po prostu się nie podoba.
To są mężczyźni aseksualni dla kobiet i nawet najszczersze pozytywne chęci zmiany tego stanu i tak nie pomogą ponieważ do tanga trzeba dwojga.
Mi się nie podoba gadanie kobiet na tym forum i nie tylko że wystarczy tylko chcieć, być śmiałym, mieć jako taki wygląd oraz pracę i to wystarczy........otóż nie, nie wystarczy.
Sam z autopsji wiem to najlepiej.
Co z tego że człowiek podejmuje próbę, chce być pozytywny, i próbuje wiele razy jak i tak to nic nie pomaga?
Moim zdaniem aby uzyskać wewnętrzny spokój trzeba z pewnym rzeczami niestety się pogodzić bo inaczej można skończyć jak autor wątku (ponoć popełnił samobójstwo), a znam jeszcze dwie osoby z tego forum których też już nie ma na tym świecie, również z powodu samotności i braku akceptacji tego stanu.
Życie jest niesprawiedliwe i lepiej dla siebie samego pewne fakty przyjąć, inaczej może skończyć się tragedią.

No życie nie jest sprawiedliwe, tak ogólnie. Co z tego?
Absolutnie, już w temacie - nie wystarczy tylko chcieć, być śmiałym, mieć jako-taki wygląd oraz pracę. Albowiem do tanga trzeba dwojga, a pierwsze zdanie sugeruje, że tak nie jest.
Jest różnica miedzy kimś kto chce być pozytywnym a kimś, kto jest pozytywny. Taka zasadnicza.
Jednym z paskudnych zakłamań redpilla jest ustawienie kobiet jako grupy jednorodnej czyli "wszystkie są takie". Podbudowane bredzeniem z pakietu "psychologia ewolucyjna dowodzi". Dalej już leci udatną manipulacją czyli trochę prawdy, trochę kłamstwa, uogólnienie i lecimy.

Oczywiście że pewna grupa mężczyzn "się nie podoba". Podobnie jak pewna grupa kobiet "się nie podoba". Tyle że przyczyny tego "się nie podoba" są różne. Powiem ci więcej, kobieta z z grupy "się podoba" w pewnym momencie życia przechodzi do grupy "już się nie podoba" i tu akurat nie jest sprawiedliwie dla kobiet, bo mężczyźni dłużej przebywają w grupie "się podoba" niż kobiety. Sprawiedliwe - wcale nie.
Czemu mężczyzna "się nie podoba" to inna sprawa. To mocno zindywidualizowane, może więcej sensu ma zadanie pytania "czemu JA się nie podobam"?
I o co właściwie mi chodzi z tym podobaniem się? Mają na mnie lecieć masami czy szukam drugiego człowieka czyli jednej osoby?  Wbrew pozorom ilość nie przechodzi w jakość. Te, co lecą mogą nie być tymi, które by były właściwe do związku.
Jest taka cecha, która dla wielu kobiet czyni mężczyznę nieatrakcyjnym - a jest to brak szacunku dla kobiet jako grupy, niechęć i pogarda do nich.
Ja w swoim czasie należałam do grupy "podoba się" i wiesz, odstrzelałam w pierwszej kolejności takich właśnie. Z odruchu odstrzelałam. No bo co to za przyjemność nawet gadać z kimś, kto mną gardzi, uważa mnie za głupią, pazerną i ogólne podgatunek ? To nie jest zabawne nawet, a takie podejście wychodzi bardzo szybko.

30,757 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-04-13 18:04:03)

Odp: 30lat i cały czas sam
Theodore Robert Bundy napisał/a:

Hah i oczywiście „ja jestem najlepsza, ja tak nierobie, ja jestem wiecznie dziewicom, typowe forumowe kłamstwa i wieczne wciskanie kitu, aby się dowartościować, wybić pokazać, wyróżnić

Wiadomo, bardziej wiarygodne by było, gdybym napisała, że co tydzień robię loda jakiemuś inżynierowi za budką z kebabem. 
Uważam siebie za porządną kobietę. Co nie znaczy, że kogoś, kto miał więcej partnerów postrzegam z automatu jako kogoś nieszanującego się, czy mniej wartościowy materiał na związek. Każdy z nas ma inną historię i inny charakter.
Tak się złożyło, że za drugim razem trafiłam na tyle dobrze, że jestem z jednym mężczyzną od prawie dziesięciu lat, a relacje dla samego seksu nigdy nie leżały w sferze moich zainteresowań, więc w takie nie wchodziłam.
Mówienie otwarcie o naszych wartościach nie oznacza, że się nimi przechwalamy, czy wywyższamy.

Theodore Robert Bundy napisał/a:

nikt nie jest idealny

Oczywiście, nigdy nie twierdziłam inaczej.

Theodore Robert Bundy napisał/a:

ktokolwiek ma inny pogląd jest wg was incelem, który wystarczy że zmieni „ciuch, fryz, pójdzie na terapię, zachowa postawę asekuracyjną, i już jego życie odrazu zmieni się o 180 stopni

Praca nad sobą ZAWSZE procentuje. Nie tylko zwiększa atrakcyjność na rynku matrymonialnym, ale przede wszystkim ułatwia życie z samym sobą.

Theodore Robert Bundy napisał/a:

wszyscy tu macie problemy, 95% z komentujących nigdy nie była w związku, a usilnie staracie się pouczać innych ludzi wedle waszego widzimisię i urojeń, które dla was samych nie przyniosły rezultatów.

Zapytaj Shiniego albo kolegę Tom94, obaj znają moją prawdziwą tożsamość. Nie wrzucam do sociali zbyt wielu zdjęć, ale można znaleźć takie, na którym jestem z moim partnerem.

Choć pewnie i tak napisałbyś, że to fejkowe konto a zdjęcie wygenerowałam przy użyciu AI big_smile
Taka to jest z Tobą rozmowa tongue

30,758

Odp: 30lat i cały czas sam
Muqin napisał/a:

No życie nie jest sprawiedliwe, tak ogólnie. Co z tego?

Nie zgodzę się. W tym sensie, że życie jest sprawiedliwe i nagradza wysiłek, upór, ciężką pracę. Kobiety przestają się podobać? Można inwestować w operacje, zabiegi. Podobno senatoria to domy rozpusty, a raczej młodych tam nie biorą wink
W życiu można mieć co się chce, ale trzeba za to zapłacić-zdrowiem, wysiłkiem, dyskomfortem. To jest sprawiedliwe.

30,759

Odp: 30lat i cały czas sam
Muqin napisał/a:

A ponieważ mężczyzna zarażony już redpillową incelozą nie jest w stanie wejść w dobry/udany i fajnie funkcjonujący związek koło się zamyka. Czemu nie jest w stanie? A bo mu to skrzywione postrzeganie kobiet jak grupy skutecznie uniemożliwia stworzenie czegoś innego niż związek solidnie toksyczny. Każda jako - tako poukładana kobieta ucieka gdzie pieprze rośnie. Nie dlatego, że incel, ale dlatego, że zarażony.
Na podobnej zasadnie, na jakiej poukładani mężczyźni zwiewają gdzie pieprze rośnie od nawiedzonych feminazistek.

Niestety ale to nie jest do końca prawda. W tym przypadku jak w każdym innym dość spore znaczenie będzie mieć wygląd i portfel faceta. Nawet najbardziej zarażony redpillem facet jeśli tylko będzie posiadał wygląd i pieniądze bez problemu znajdzie partnerkę. Ci wszyscy coache podrywu i właściciele najbardziej redpillowych kanałów na YT zawsze chwalą się swoimi super partnerkami. Twierdzą, że udało im się je zdobyć bo poznali "zasady gry", a potem uczą tych zasad innych facetów wyciągając od nich grubą kasę. Nie raz już czytałem twierdzenie, że facet powinien brać młodszą dziewczynę i ja sobie "wychować". Ci goście traktują kobiety jak zwierzątka, które można sobie wytresować. Mnie szlag trafia od samego czytania czegoś takiego, a są faceci, którzy potrafią tak gadać publicznie i oni nie mają problemów z zainteresowaniem ze strony kobiet. Sam też nie raz widziałem w realu coś podobnego. Faceci traktowali kobiety z pogardą jednocześnie zawsze jakąś mając, a ci mili, szarmanccy dżentelmeni zawsze byli niewidzialni. Oczywiście jakość takich związków i ich psychologiczna poprawność to już inna kwestia.

30,760

Odp: 30lat i cały czas sam
Mrs.Happiness napisał/a:

Zapytaj Shiniego albo kolegę Tom94, obaj znają moją prawdziwą tożsamość. Nie wrzucam do sociali zbyt wielu zdjęć, ale można znaleźć takie, na którym jestem z moim partnerem.

Jak coś to potwierdzam, znam prawdziwą tożsamość i fakt istnienia partnera.

30,761 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-04-13 19:05:21)

Odp: 30lat i cały czas sam
Tom94 napisał/a:

Tyle gadania a prawda jest taka że jest pewna grupa mężczyzn która po prostu się nie podoba.
To są mężczyźni aseksualni dla kobiet i nawet najszczersze pozytywne chęci zmiany tego stanu i tak nie pomogą ponieważ do tanga trzeba dwojga.

Ostatnio czytałam o operacjach zmiany wzrostu. Kobiety przycinają sobie piszczele, żeby być wyższe. Faceci łamią kości i wszczepiają metalowe pręty żeby być wyżsi.
Nie sądzę, że w pełni aseksualni ludzie istnieją i mogliby osiągnąć pewne efekty ale dużym kosztem. Niektórzy nawet to robią - przeszczepy włosów, tłuszczu powiększanie piersi, pośladków, naciąganie skóry, odsysanie tłuszczu, zmiana wzrostu.
Problem z incelami na forum jest taki, że oni chcą mieć efekty nieproporcjonalne do tego co dała im natura. Bo obiektywnie jakieś relacje mogą nawiązać jeśli włożą w to wysiłek. Chociaż rozumiem, że może im się nie chcieć. Ja też bym pewnie nie chciała łamać sobie piszczeli jako chinka 195 cm wzrostu, żeby wejść w związek. Tylko, że ja bym nie obwiniała za to mężczyzn tylko stwierdziła, że może by coś było, ale mi się nie chce aż tak i nie męczyła ludzi przez 500 stron.
Bardzo ciekawe jak ruch 4B jest zasadniczo dumny ze swojego stanu- organizuje się w grupy, spotkania, wspiera, a incele z tego forum nawet nie potrafią wyjść na piwo razem mimo że są w tym samym wieku.

30,762

Odp: 30lat i cały czas sam
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Nie zgodzę się. W tym sensie, że życie jest sprawiedliwe i nagradza wysiłek, upór, ciężką pracę. Kobiety przestają się podobać? Można inwestować w operacje, zabiegi. Podobno senatoria to domy rozpusty, a raczej młodych tam nie biorą wink W życiu można mieć co się chce, ale trzeba za to zapłacić-zdrowiem, wysiłkiem, dyskomfortem. To jest sprawiedliwe.

Ja nie zgodzę się z tobą. Oczywiście, że życie nie jest sprawiedliwe, a ciężka praca nie jest nagradzana. Najdalej zajdzie nie ten, który najciężej pracuje tylko cwaniak, który potrafi wykorzystać tego pierwszego. Nie istnieje coś takiego jak sprawiedliwość, a samą ciężką pracą dorobisz się co najwyżej bólu pleców. Skąd ci wszyscy Janusze biznesu co to wiecznie narzekają, że koszty, że ma nic ich nie stać, że pracownicy to tylko kombinują jak ich oszukać mają te wszystkie Mercedesy i zagraniczne wakacje? Bo ci pracownicy ciężko zasuwają za psie pieniądze, a to te Janusze kombinują jak tu uciąć koszty na każdy kroku na przykład dając śmieciowe umowy.

Akurat to z sanatoriami to podobno prawda. Podobno potrafią tam dziać na prawdę grube akcje, tak samo na pielgrzymkach.

30,763 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-04-13 19:37:18)

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Nie zgodzę się. W tym sensie, że życie jest sprawiedliwe i nagradza wysiłek, upór, ciężką pracę. Kobiety przestają się podobać? Można inwestować w operacje, zabiegi. Podobno senatoria to domy rozpusty, a raczej młodych tam nie biorą wink W życiu można mieć co się chce, ale trzeba za to zapłacić-zdrowiem, wysiłkiem, dyskomfortem. To jest sprawiedliwe.

Ja nie zgodzę się z tobą. Oczywiście, że życie nie jest sprawiedliwe, a ciężka praca nie jest nagradzana. Najdalej zajdzie nie ten, który najciężej pracuje tylko cwaniak, który potrafi wykorzystać tego pierwszego. Nie istnieje coś takiego jak sprawiedliwość, a samą ciężką pracą dorobisz się co najwyżej bólu pleców. Skąd ci wszyscy Janusze biznesu co to wiecznie narzekają, że koszty, że ma nic ich nie stać, że pracownicy to tylko kombinują jak ich oszukać mają te wszystkie Mercedesy i zagraniczne wakacje? Bo ci pracownicy ciężko zasuwają za psie pieniądze, a to te Janusze kombinują jak tu uciąć koszty na każdy kroku na przykład dając śmieciowe umowy.

Akurat to z sanatoriami to podobno prawda. Podobno potrafią tam dziać na prawdę grube akcje, tak samo na pielgrzymkach.

Pojęcie cwaniaka w PRL może miało sens, ale dziś? Znam budowlańców co uciekali od Januszu i zakładali władne firmy i zaczynali robić konkurencję. Jak sobie policzyli ile się bierze za wykończenie łazienki, a ile im Janusz daje. Nawet manikiurzystki i fryzjerki podkradają klientki z salonów gdzie pracują i biorą ich do domu na czarno. Kto ci broni być cwaniakiem? Wynajmujesz salkę w jakiejś szkole podstawowej, robisz uprawnienia i uczysz dzieci karate. A że sam nie umiesz? Kogo to obchodzi, dzieciaki się poruszają, rodzice zapłacą.
Skoro widzisz że opłaca się być Januszem to też w pewnej skali możesz nim być.
Pomiędzy cwaniakiem który ma Mercedesy i każdego okrada, a ludziach żyjących w ubóstwie jest cała gama pośrednia. Dobrze prosperujący i zaradny człowiek nie zawsze jest cwaniakiem, i nie zawsze klepie biedę.

30,764

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:

Niestety ale to nie jest do końca prawda. W tym przypadku jak w każdym innym dość spore znaczenie będzie mieć wygląd i portfel faceta. Nawet najbardziej zarażony redpillem facet jeśli tylko będzie posiadał wygląd i pieniądze bez problemu znajdzie partnerkę.

Ale czy to będą dobre i fajnie funkcjonujące związki?

Shinigami napisał/a:

Ci wszyscy coache podrywu i właściciele najbardziej redpillowych kanałów na YT zawsze chwalą się swoimi super partnerkami. Twierdzą, że udało im się je zdobyć bo poznali "zasady gry", a potem uczą tych zasad innych facetów wyciągając od nich grubą kasę. Nie raz już czytałem twierdzenie, że facet powinien brać młodszą dziewczynę i ja sobie "wychować".

Nie polecam wierzyć we wszystko, co głoszą tacy ludzie, bo są wśród nich kłamcy, zwykli erotomani-gawędziarze, którzy zarabiają gruby hajs na zdesperowanych mężczyznach. Jak ktoś chce Ci sprzedać produkt, to oczywistym jest, że przedstawi go w superlatywach.

Shinigami napisał/a:

Ci goście traktują kobiety jak zwierzątka, które można sobie wytresować. Mnie szlag trafia od samego czytania czegoś takiego, a są faceci, którzy potrafią tak gadać publicznie i oni nie mają problemów z zainteresowaniem ze strony kobiet. Sam też nie raz widziałem w realu coś podobnego.

Przykre, ale nic nie poradzisz, zawsze znajdzie się ktoś naiwny, zaburzony, z bardzo niską samooceną, kto wejdzie w taką relację.

Shinigami napisał/a:

Faceci traktowali kobiety z pogardą jednocześnie zawsze jakąś mając, a ci mili, szarmanccy dżentelmeni zawsze byli niewidzialni.

Za mocno uogólniasz, bo to brzmi jakbyśmy wszystkie były w związkach z facetami, którzy traktują nas z pogardą.

30,765

Odp: 30lat i cały czas sam
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Nie zgodzę się. W tym sensie, że życie jest sprawiedliwe i nagradza wysiłek, upór, ciężką pracę.

Powiedz to osobom, które urodziły się na przykład niepełnosprawne. Niektórym życie wylosowało słabe karty i rzuciło kłody pod nogi jeszcze zanim cokolwiek zrobili na tym świecie. Oczywiście nie warto się poddawać, ale też nie ma co bajać o takich samych możliwościach.

WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Pojęcie cwaniaka w PRL może miało sens, ale dziś?

Też znam sporo takich cwaniaków, mają się dobrze i nadal żerują na innych. Każdy pracownik na śmieciowej umowie, część wypłaty pod stołem, transakcje w gotówce, żeby nie płacić podatków. Niektórym nawet żal sobie uczciwie kupić wejściówkę na siłownię, wolą korzystać z kogoś znajomego/rodziny, mimo że miesięcznie zarabiają wielokrotność średniej krajowej big_smile

30,766

Odp: 30lat i cały czas sam
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Kto ci broni być cwaniakiem? Wynajmujesz salkę w jakiejś szkole podstawowej, robisz uprawnienia i uczysz dzieci karate. A że sam nie umiesz? Kogo to obchodzi, dzieciaki się poruszają, rodzice zapłacą.
Skoro widzisz że opłaca się być Januszem to też w pewnej skali możesz nim być.

Nikt nie broni, ale trzeba mieć konkretną mentalność, żeby robić takie rzeczy.

30,767

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:

Jak coś to potwierdzam, znam prawdziwą tożsamość i fakt istnienia partnera.

W następnym wpisie Teda pewnie dowiemy się, że jesteś moim multikontem, hahaha big_smile

30,768

Odp: 30lat i cały czas sam
Mrs.Happiness napisał/a:
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Nie zgodzę się. W tym sensie, że życie jest sprawiedliwe i nagradza wysiłek, upór, ciężką pracę.

Powiedz to osobom, które urodziły się na przykład niepełnosprawne. Niektórym życie wylosowało słabe karty i rzuciło kłody pod nogi jeszcze zanim cokolwiek zrobili na tym świecie. Oczywiście nie warto się poddawać, ale też nie ma co bajać o takich samych możliwościach.

U mnie na poczcie pracuje dziewczyna z downem, słynny life on wheelz nawet miał żonę. Tak, niepełnosprawnym też wysiłek jakoś tam jest nagradzany.
Takich ludzi bez szans na poprawę losu, możliwości uczestnictwa w jakimkolwiek życiu społecznym to jest  ile? 3%?
Nie mówię też że wszystko jest możliwe i zawsze. Ale trochę się podciągnąć zawsze można.

30,769

Odp: 30lat i cały czas sam
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

U mnie na poczcie pracuje dziewczyna z downem, słynny life on wheelz nawet miał żonę. Tak, niepełnosprawnym też wysiłek jakoś tam jest nagradzany.
Takich ludzi bez szans na poprawę losu, możliwości uczestnictwa w jakimkolwiek życiu społecznym to jest  ile? 3%?
Nie mówię też że wszystko jest możliwe i zawsze. Ale trochę się podciągnąć zawsze można.

No to z tym się zgadzam, po prostu nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że życie jest sprawiedliwe, bo w takim razie trzeba by założyć, że te osoby czymś "zawiniły", że są na wózku, niewidome, głuche itp.

A generalnie niektórzy niepełnosprawni radzą sobie w życiu lepiej niż zdrowi.

30,770

Odp: 30lat i cały czas sam
Mrs.Happiness napisał/a:
Theodore Robert Bundy napisał/a:

Hah i oczywiście „ja jestem najlepsza, ja tak nierobie, ja jestem wiecznie dziewicom, typowe forumowe kłamstwa i wieczne wciskanie kitu, aby się dowartościować, wybić pokazać, wyróżnić

Wiadomo, bardziej wiarygodne by było, gdybym napisała, że co tydzień robię loda jakiemuś inżynierowi za budką z kebabem. 
Uważam siebie za porządną kobietę. Co nie znaczy, że kogoś, kto miał więcej partnerów postrzegam z automatu jako kogoś nieszanującego się, czy mniej wartościowy materiał na związek. Każdy z nas ma inną historię i inny charakter.
Tak się złożyło, że za drugim razem trafiłam na tyle dobrze, że jestem z jednym mężczyzną od prawie dziesięciu lat, a relacje dla samego seksu nigdy nie leżały w sferze moich zainteresowań, więc w takie nie wchodziłam.
Mówienie otwarcie o naszych wartościach nie oznacza, że się nimi przechwalamy, czy wywyższamy.

Theodore Robert Bundy napisał/a:

nikt nie jest idealny

Oczywiście, nigdy nie twierdziłam inaczej.

Theodore Robert Bundy napisał/a:

ktokolwiek ma inny pogląd jest wg was incelem, który wystarczy że zmieni „ciuch, fryz, pójdzie na terapię, zachowa postawę asekuracyjną, i już jego życie odrazu zmieni się o 180 stopni

Praca nad sobą ZAWSZE procentuje. Nie tylko zwiększa atrakcyjność na rynku matrymonialnym, ale przede wszystkim ułatwia życie z samym sobą.

Theodore Robert Bundy napisał/a:

wszyscy tu macie problemy, 95% z komentujących nigdy nie była w związku, a usilnie staracie się pouczać innych ludzi wedle waszego widzimisię i urojeń, które dla was samych nie przyniosły rezultatów.

Zapytaj Shiniego albo kolegę Tom94, obaj znają moją prawdziwą tożsamość. Nie wrzucam do sociali zbyt wielu zdjęć, ale można znaleźć takie, na którym jestem z moim partnerem.

Choć pewnie i tak napisałbyś, że to fejkowe konto a zdjęcie wygenerowałam przy użyciu AI big_smile
Taka to jest z Tobą rozmowa tongue

1) jasne tym bardziej kto pytał?, dziewczyna która przez 30 stron również z uporem zapierała sie że gardzi zdradą że ona to by nigdy, jak ważny  jest charakter i wzajemne zaufanie bla bla bla, a nawet gdybyś zrobiła tego loda to przecież nic strasznego zawsze można wszystko wytłumaczyć kolorem skóry

2)
Nie zawsze, nie każdy ma do tego predyspozycje, tak jak nie każdy może być Tysonem


3) nie obchodzi mnie zupełnie twój profil, twój związek, twój partner, natomiast jedno wiem napewno, osoby żyjące w szczęśliwym związku nie spędzają 12 lat na forum, w kategorii „Nieśmiałość , niska samoocena, kompleksy” smile

30,771

Odp: 30lat i cały czas sam
Mrs.Happiness napisał/a:
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Kto ci broni być cwaniakiem? Wynajmujesz salkę w jakiejś szkole podstawowej, robisz uprawnienia i uczysz dzieci karate. A że sam nie umiesz? Kogo to obchodzi, dzieciaki się poruszają, rodzice zapłacą.
Skoro widzisz że opłaca się być Januszem to też w pewnej skali możesz nim być.

Nikt nie broni, ale trzeba mieć konkretną mentalność, żeby robić takie rzeczy.

Albo motywację. Np dziecko niepełnosprawne i już januszowanie boli mniej smile

30,772 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-04-13 20:00:21)

Odp: 30lat i cały czas sam
Mrs.Happiness napisał/a:
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

U mnie na poczcie pracuje dziewczyna z downem, słynny life on wheelz nawet miał żonę. Tak, niepełnosprawnym też wysiłek jakoś tam jest nagradzany.
Takich ludzi bez szans na poprawę losu, możliwości uczestnictwa w jakimkolwiek życiu społecznym to jest  ile? 3%?
Nie mówię też że wszystko jest możliwe i zawsze. Ale trochę się podciągnąć zawsze można.

No to z tym się zgadzam, po prostu nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że życie jest sprawiedliwe, bo w takim razie trzeba by założyć, że te osoby czymś "zawiniły", że są na wózku, niewidome, głuche itp.

A generalnie niektórzy niepełnosprawni radzą sobie w życiu lepiej niż zdrowi.

Jest sprawiedliwe w sensie nagradza wysiłek. Nie że daje równe szanse i każdy wysiłek nagrodzi tak samo. Ale nawet niepełnosprawny może doświadczyć pewnych korzyści jeśli złoży pismo do urzędu o winde w bloku, pochodzi za odpowiednim fizjoterapeuta, poszuka dobrego lekarza i pojedzie do niego do innego miasta.
I liczą się proporcje. Ile % ludzi jest niepełnosprawnych w Polsce?

30,773

Odp: 30lat i cały czas sam
Theodore Robert Bundy napisał/a:

3) nie obchodzi mnie zupełnie twój profil, twój związek, twój partner, natomiast jedno wiem napewno, osoby żyjące w szczęśliwym związku nie spędzają 12 lat na forum, w kategorii „Nieśmiałość , niska samoocena, kompleksy” smile

A kto powiedział, że jestem tu cały czas i że tylko w tej kategorii? Po prostu zarejestrowałam swoje konto prawie 12 lat temu. Jak mam chwilę, to zaglądam na forum, dla mnie to przyjemniejsza forma spędzenia czasu niż na przykład bezmyślne scrollowanie fejsa, a nie zawsze chce mi się robić bardziej ambitne rzeczy.
Na resztę mi się nawet nie chce odpowiadać, bo, powiedzmy sobie szczerze, podważysz lub wyśmiejesz wszystkie moje argumenty. Nie jesteś zdolny do normalnej rozmowy. Trudno.

30,774 Ostatnio edytowany przez paslawek (2026-04-13 20:17:58)

Odp: 30lat i cały czas sam
Tom94 napisał/a:

Moim zdaniem aby uzyskać wewnętrzny spokój trzeba z pewnym rzeczami niestety się pogodzić bo inaczej można skończyć jak autor wątku (ponoć popełnił samobójstwo), a znam jeszcze dwie osoby z tego forum których też już nie ma na tym świecie, również z powodu samotności i braku akceptacji tego stanu.

Ale bzdura o autorze
Włodek nie popełnił żadnego samobójstwa i miewa się nieźle .
Smutna/Wesoła walnęła durnym żartem ,a widzę niektórzy poważnie już traktują niesprawdzonego newsa , bo pasuje do narracji
Autor żyje , a przynajmniej żył jeszcze 10 minut temu

30,775

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:
Muqin napisał/a:

A ponieważ mężczyzna zarażony już redpillową incelozą nie jest w stanie wejść w dobry/udany i fajnie funkcjonujący związek koło się zamyka. Czemu nie jest w stanie? A bo mu to skrzywione postrzeganie kobiet jak grupy skutecznie uniemożliwia stworzenie czegoś innego niż związek solidnie toksyczny. Każda jako - tako poukładana kobieta ucieka gdzie pieprze rośnie. Nie dlatego, że incel, ale dlatego, że zarażony.
Na podobnej zasadnie, na jakiej poukładani mężczyźni zwiewają gdzie pieprze rośnie od nawiedzonych feminazistek.

Niestety ale to nie jest do końca prawda. W tym przypadku jak w każdym innym dość spore znaczenie będzie mieć wygląd i portfel faceta. Nawet najbardziej zarażony redpillem facet jeśli tylko będzie posiadał wygląd i pieniądze bez problemu znajdzie partnerkę. Ci wszyscy coache podrywu i właściciele najbardziej redpillowych kanałów na YT zawsze chwalą się swoimi super partnerkami. Twierdzą, że udało im się je zdobyć bo poznali "zasady gry", a potem uczą tych zasad innych facetów wyciągając od nich grubą kasę. Nie raz już czytałem twierdzenie, że facet powinien brać młodszą dziewczynę i ja sobie "wychować". Ci goście traktują kobiety jak zwierzątka, które można sobie wytresować. Mnie szlag trafia od samego czytania czegoś takiego, a są faceci, którzy potrafią tak gadać publicznie i oni nie mają problemów z zainteresowaniem ze strony kobiet. Sam też nie raz widziałem w realu coś podobnego. Faceci traktowali kobiety z pogardą jednocześnie zawsze jakąś mając, a ci mili, szarmanccy dżentelmeni zawsze byli niewidzialni. Oczywiście jakość takich związków i ich psychologiczna poprawność to już inna kwestia.

Shini, partnerkę czyli kogo? To słowo jest całkiem niejednoznaczne.  O jakie zainteresowanie kobiet chodzi? O to, żeby wskoczyły do łóżka?
Shini, czy Tobie osobiście tacy sprzedający kłamstwa na YT imponują? Chciałbyś, tak naprawdę, być taki, jak oni?
Pokazać na YT da się wszystko. Albowiem to sprzedaż. Chcą, żebyś uwierzył w to , co twierdzą, to dorabiają stosowną ilustrację do słów. Ilu z nich i ich partnerek znasz osobiście na tyle blisko, żeby być w stanie ocenić , jak jest?

30,776

Odp: 30lat i cały czas sam
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Pojęcie cwaniaka w PRL może miało sens, ale dziś? Znam budowlańców co uciekali od Januszu i zakładali władne firmy i zaczynali robić konkurencję. Jak sobie policzyli ile się bierze za wykończenie łazienki, a ile im Janusz daje. Nawet manikiurzystki i fryzjerki podkradają klientki z salonów gdzie pracują i biorą ich do domu na czarno. Kto ci broni być cwaniakiem? Wynajmujesz salkę w jakiejś szkole podstawowej, robisz uprawnienia i uczysz dzieci karate. A że sam nie umiesz? Kogo to obchodzi, dzieciaki się poruszają, rodzice zapłacą.
Skoro widzisz że opłaca się być Januszem to też w pewnej skali możesz nim być.
Pomiędzy cwaniakiem który ma Mercedesy i każdego okrada, a ludziach żyjących w ubóstwie jest cała gama pośrednia. Dobrze prosperujący i zaradny człowiek nie zawsze jest cwaniakiem, i nie zawsze klepie biedę.

Dziś też ma sens. Też znam takich co uciekli z januszexu i założyli własne firmy, a potem robili to samo co wcześniej Janusz. Tak jak napisała Mrs.Happiness do bycia cwaniakiem trzeba mieć konkretną mentalność. Ja wręcz gardzę cwaniactwem i nie mógłbym być kimś takim. Akurat w karate nie wystarczy tylko zrobić uprawnień. Teraz nie jestem pewny jak to wygląda ale kiedyś trzeba było mieć stopień mistrzowski, a uprawnienia przyznawała organizacja więc nie bardzo się dało zrobić to na lewo.

Mrs.Happiness napisał/a:

Ale czy to będą dobre i fajnie funkcjonujące związki?

Nie polecam wierzyć we wszystko, co głoszą tacy ludzie, bo są wśród nich kłamcy, zwykli erotomani-gawędziarze, którzy zarabiają gruby hajs na zdesperowanych mężczyznach. Jak ktoś chce Ci sprzedać produkt, to oczywistym jest, że przedstawi go w superlatywach.

Przykre, ale nic nie poradzisz, zawsze znajdzie się ktoś naiwny, zaburzony, z bardzo niską samooceną, kto wejdzie w taką relację.

Za mocno uogólniasz, bo to brzmi jakbyśmy wszystkie były w związkach z facetami, którzy traktują nas z pogardą.

Pewnie nie ale tym facetom raczej nie na tym zależy.

Nie wierzę, po prostu piszę o tym co widziałem lub słyszałem. Oczywiście, że to co robią tacy goście to zwykłe naciąganie ludzi. To jest właśnie przykład tego cwaniactwa, o którym pisałem i to w jednym z najgorszych wydań.

Z perspektywy kogoś kto przynajmniej raz był w związku to faktycznie przykre. Jednak z perspektywy takiego incela, który nigdy nie był w związku każdy choćby najbardziej toksyczny związek wydaje się czymś super. Więc tacy faceci wykorzystujący kobiety z jakimiś brakami lub zaburzeniami wydają się giga chadami, z których należy brać przykład. Niestety dużo facetów się na to łapie.

Wiem, powinienem to trochę inaczej ująć bo faktycznie wyszło zbyt uogólniająco.

Mrs.Happiness napisał/a:

Też znam sporo takich cwaniaków, mają się dobrze i nadal żerują na innych. Każdy pracownik na śmieciowej umowie, część wypłaty pod stołem, transakcje w gotówce, żeby nie płacić podatków. Niektórym nawet żal sobie uczciwie kupić wejściówkę na siłownię, wolą korzystać z kogoś znajomego/rodziny, mimo że miesięcznie zarabiają wielokrotność średniej krajowej big_smile

Dokładnie, jest mega kombinowanie jak obejść przepisy, jak czegoś nie zapłacić, cięcie kosztów na czym tylko się da i żałowanie na wszystkim.

WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Jest sprawiedliwe w sensie nagradza wysiłek. Nie że daje równe szanse i każdy wysiłek nagrodzi tak samo. Ale nawet niepełnosprawny może doświadczyć pewnych korzyści jeśli złoży pismo do urzędu o winde w bloku, pochodzi za odpowiednim fizjoterapeuta, poszuka dobrego lekarza i pojedzie do niego do innego miasta.
I liczą się proporcje. Ile % ludzi jest niepełnosprawnych w Polsce?

Gdzie ty widziałaś to nagradzanie wysiłku? Ja jeszcze nigdy tego nie widziałem, a znam parę osób, które na prawdę ciężko pracowały przez wiele, wiele lat i nigdy żadnej nagrody z tego nie mieli.

Muqin napisał/a:

Shini, partnerkę czyli kogo? To słowo jest całkiem niejednoznaczne.  O jakie zainteresowanie kobiet chodzi? O to, żeby wskoczyły do łóżka?
Shini, czy Tobie osobiście tacy sprzedający kłamstwa na YT imponują? Chciałbyś, tak naprawdę, być taki, jak oni?
Pokazać na YT da się wszystko. Albowiem to sprzedaż. Chcą, żebyś uwierzył w to , co twierdzą, to dorabiają stosowną ilustrację do słów. Ilu z nich i ich partnerek znasz osobiście na tyle blisko, żeby być w stanie ocenić , jak jest?

Teraz wiem co masz na myśli ale jeszcze rok temu pisałbym jak typowy incel bez żadnego doświadczenia związkowo-seksualnego. Na takich ci goście zarabiają i dlatego też ja tak to opisuję, tak jak kiedyś na to patrzyłem. Teraz wiem, że większość tego co oni gadają lub pokazują to ściema. W życiu nie chciałbym być taki jak ci goście, no może nie licząc ich zarobków. Nie znam osobiście nikogo takiego i raczej nie chciałbym poznać.

30,777

Odp: 30lat i cały czas sam
Muqin napisał/a:
Shinigami napisał/a:
Muqin napisał/a:

A ponieważ mężczyzna zarażony już redpillową incelozą nie jest w stanie wejść w dobry/udany i fajnie funkcjonujący związek koło się zamyka. Czemu nie jest w stanie? A bo mu to skrzywione postrzeganie kobiet jak grupy skutecznie uniemożliwia stworzenie czegoś innego niż związek solidnie toksyczny. Każda jako - tako poukładana kobieta ucieka gdzie pieprze rośnie. Nie dlatego, że incel, ale dlatego, że zarażony.
Na podobnej zasadnie, na jakiej poukładani mężczyźni zwiewają gdzie pieprze rośnie od nawiedzonych feminazistek.

Niestety ale to nie jest do końca prawda. W tym przypadku jak w każdym innym dość spore znaczenie będzie mieć wygląd i portfel faceta. Nawet najbardziej zarażony redpillem facet jeśli tylko będzie posiadał wygląd i pieniądze bez problemu znajdzie partnerkę. Ci wszyscy coache podrywu i właściciele najbardziej redpillowych kanałów na YT zawsze chwalą się swoimi super partnerkami. Twierdzą, że udało im się je zdobyć bo poznali "zasady gry", a potem uczą tych zasad innych facetów wyciągając od nich grubą kasę. Nie raz już czytałem twierdzenie, że facet powinien brać młodszą dziewczynę i ja sobie "wychować". Ci goście traktują kobiety jak zwierzątka, które można sobie wytresować. Mnie szlag trafia od samego czytania czegoś takiego, a są faceci, którzy potrafią tak gadać publicznie i oni nie mają problemów z zainteresowaniem ze strony kobiet. Sam też nie raz widziałem w realu coś podobnego. Faceci traktowali kobiety z pogardą jednocześnie zawsze jakąś mając, a ci mili, szarmanccy dżentelmeni zawsze byli niewidzialni. Oczywiście jakość takich związków i ich psychologiczna poprawność to już inna kwestia.

Shini, partnerkę czyli kogo? To słowo jest całkiem niejednoznaczne.  O jakie zainteresowanie kobiet chodzi? O to, żeby wskoczyły do łóżka?
Shini, czy Tobie osobiście tacy sprzedający kłamstwa na YT imponują? Chciałbyś, tak naprawdę, być taki, jak oni?
Pokazać na YT da się wszystko. Albowiem to sprzedaż. Chcą, żebyś uwierzył w to , co twierdzą, to dorabiają stosowną ilustrację do słów. Ilu z nich i ich partnerek znasz osobiście na tyle blisko, żeby być w stanie ocenić , jak jest?

Przecież on sam sprzedaje kłamstwa, taka miłość znalazł nawet już wspólne zamieszkanie planował, jednak sylwestra spędził z Renią Rączkowską

30,778 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-04-15 09:47:13)

Odp: 30lat i cały czas sam
Muqin napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

[
Nic nie wypaczyłem. Byłaś zagubionym dzieckiem z niską samooceną. Szorującą po dnie. Odżyłaś jak dostałaś cycków i zainteresowali się tobą chłopcy. Gdyby nie ten czynnik - którego incelom właśnie zabrakło - to byłabyś w podobnej dupie jak oni.

Gówno prawda, Jack.

Tak, tak. Gówno prawda. A kilka postów temu napisałać tak:


moja matka była ekstrawertyczką. I już od zarania uznała, ze ja jestem nieśmiałym dzieckiem. Nie winię jej za to, ale tak było. Byłam radykalnie inna niż ona. Skutek - wypychała mnie siłą do dzieci, aktywizowała społecznie z uporem godnym lepszej sprawy, zapisywała na koszmarne ilości zajęć grupowych bylem z tymi dziećmi jak najwięcej miała do czynienia,  wszystkim mówiła, że jestem nieśmiała i ze trzeba mi koniecznie pomóc pokonać nieśmiałość. Upieprzyła mi tym skutecznie zarówno okres przedszkolny (co pamiętam słabo) jak i podstawówkę - co pamiętam znacznie lepiej. Nakleiła mi (chcąc dla mnie jak najlepiej) łatkę "nieśmiałej dziewczynki" tylko dlatego, że byłam inna niż ona, że interakcji z dziećmi potrzebowałam mniej. Ileś pań nauczycielek i innych ludzi próbowało mnie z tej "nieśmiałości" wyciągać na siłę, okropne to było, a ja przecie nijak nie byłam w stanie nikomu wytłumaczyć, ze przysłowiowym wielbłądem nie jestem. Wierzyłam mamusi, mówiła,  że jestem nieśmiała znaczy jestem, niby czemu miałam nie wierzyć? Panie nauczycielki potwierdzały, też mamusi wierzyły. Potem miałam zwyczajne szczęście. Trafiłam w całkiem nowe środowisko w liceum, nikt mnie nie znał z poprzedniej szkoły, przekonania o własnej nieśmiałości udało mi się po jakimś czasie pozbyć, ale tak do spodu to dopiero na studiach.
Lęk społeczny mi nie urósł wcale nie dlatego, że nie było podatnego gruntu, ale znowu - miałam szczęście. Zwyczajnie w liceum wyrosłam na ładną dziewczynę, zaczęłam ewidentnie mieć tzw. powodzenie.


Gdyby nie to, ze dojrzewanie było dla ciebie łaskawe i zbiegło się w czasie ze zmianą szkoły to byłabyś w dupie głębszej niż nasze forumowe incele.

A tym czasem przyrównujesz swoje doświadczenia i swoich roczników z obecnymi czasami. Co nie ma najmniejszego sensu. Żadnego. Bo dynamika społeczna i konsekwencje są kompletnie inne. W szkole bywało ci ciężko? Mogłaś wyjechać na kolenie czy właśnie zmieniłaś szkołę i miałaś zapewniony nowy start. Dzisiaj dziecko się zesra w przedszkolu, a gówno się ciągnie do ogólniaka, bo internet nie zapomina. Internet nie wybacza. Internet jest wszędzie.

30,779

Odp: 30lat i cały czas sam
Mrs.Happiness napisał/a:

Tak, tak, same biedne chłopaki, wiecznie odrzucane przez te wstrętne babska, którym marzy się wyłącznie wysoki giga chad z wypchanym po brzegi portfelem i dwudziestocentymetrowym naganiaczem.   
Rzeczywistość jest taka, że sporo z nich nigdy za bardzo nie próbowało, a jedyne „odrzucenie” jakiego doznali, to brak przejęcia przez dziewczynę inicjatywy.

Widzę po twoich słowach, że jednak, wbrew zapewnieniom, to nie bardzo rozumiesz.

Jeśli incel to np taki chłopak, który później od swoich rówieśników (kolegów) zaczął dojrzewanie, którzy i tak zaczynają statystycznie później niż dziewczynki to co on miał inicjować, jeśli był jeszcze mentalnym dzieckiem i inaczej widział interakcje z kolegami/koleżankami niż właśnie ci rówieśnicy, którzy już w dojrzewanie weszli sporo przed nimi samymi?

To o czym ty się rozpisujesz, o tym wzdychaniu z daleka to etap o wiele późniejszy. Kiedy już doświadczyli nieprzyjemności. Z tym przesiadywaniem w domu na zabawach to nie był wybór. To skutek późniejszego dojrzewania. Nie byli zainteresowani dziewczynami, imprezami i socjalizacją młodzieńczą, bo byli jeszcze dziećmi. Inni ich wyprzedzili - oni zostali z tyłu.

Jeśli incel to ten turbo brzydki koleś, z nadwagą, ginekomastią itp, który zaznał szydzenia ze swojego wyglądu to on nie będzie za bardzo wykazywać się inicjatywą. Czy oni wzdychają mając 30 lat za jakąś licealną czy gimnazjalną miłostką? Nie. Tak samo jak i tutaj chłopaki nie wzdychają, bo oni tego nie doświadczyli.

Z tym brakiem sensownego działania z własnym życiem.......zobacz znowu na naszych forumowych inceli. To jest to efekt braku wzorców (samotne mamy). I tylko jeden rodzynek Shini jest z pełnego domu.


Ale niekoniecznie takiego, który był w przeszłości lub obecnie jest od nich niezależny.

OBECNIE - tak. Jak najbardziej. Ale masz ograniczony wpływ na to jak dojrzewanie będzie przebiegać, swoje cechy fizyczne itp. Niemniej jednak ciekawe są twoje słowa w starciu z tym jak traktujesz właśnie takiego shiniego. To przecież nie jego wina, ze taki jest.......prawda? Czy może jednak jego?


No tak, bo lepiej dalej się kisić we własnym sosie i powoli sączyć truciznę do krwioobiegu niż narazić się na koleżeńskie relacje z kobietami.

Jak widzisz po ich obecności tutaj - próbują takie koleżeńskie relacje nawiązać. Bez jakiegoś większego skutku. Ja jedynię postuluję, aby przestali się tak spinać, że koniecznie muszą mieć partnerkę, że bycie w związku jest jakąś najwyższą wartością. Nie jest. I w związku być nie muszą. Jedyne co muszą, aby faktycznie jakoś godnie przeżyć życie to nauczyć się odnajdywać swoje szczęście. Bez względu na to co jest (o ile nie polega to na świadomym i celowym krzywdzeniu innych). Cała reszta jest bez znaczenia tak naprawdę, bo absolutnie nikogo to nie obchodzi co kto robi i z kim.

30,780

Odp: 30lat i cały czas sam
Tom94 napisał/a:

Moim zdaniem aby uzyskać wewnętrzny spokój trzeba z pewnym rzeczami niestety się pogodzić bo inaczej można skończyć jak autor wątku (ponoć popełnił samobójstwo), a znam jeszcze dwie osoby z tego forum których też już nie ma na tym świecie, również z powodu samotności i braku akceptacji tego stanu.
Życie jest niesprawiedliwe i lepiej dla siebie samego pewne fakty przyjąć, inaczej może skończyć się tragedią.


Ja jednego incela z tego forum poznałem irl na jednym z forumowych spotkań wiele lat temu. Już wtedy miał za sobą kilka prób samobójczych. W pewnym momencie zniknął jak kamień w wodę więc albo skończył w psychiatryku albo na cmentarzu.

Z jednym się zgodzę. Że nie wystarczy być "miłym" i "fajnym". Nie każdy typ urody i nie każdy sposób bycia są atrakcyjne. Nawet jak ten ktoś ma złote serce. ALE to nie znaczy, że powinno się po prostu wsadzić ręce w kieszeń mówiąc "bo baby to pierdolą". Wiesz jakie masz karty (tu faktycznie trzeba się najpierw pogodzić ze stanem aktualnym). Naucz się nimi grać. Są różne kursy, szkolenia z umiejętności społecznych, wymowy (projekcji głosu) i podobne. Można wiele osiągnąć pracując nad sobą. Nie będziesz playboyem rodem z rozkładówki, ale nauczysz się funkcjonować społecznie.

30,781

Odp: 30lat i cały czas sam
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Bardzo ciekawe jak ruch 4B jest zasadniczo dumny ze swojego stanu- organizuje się w grupy, spotkania, wspiera, a incele z tego forum nawet nie potrafią wyjść na piwo razem mimo że są w tym samym wieku.


Incele uczestniczyli w spotkaniach irl tego forum wiele lat temu. Okazji z kobietami mieli bez liku, ale zafiksowani byli na swoim dziewictwie lub innych kompleksach. To ogólnie dość ciekawe. Byli tak skupieni na sobie i swoich problemach, że nie dostrzegali niczego innego. Istniało tylko to - oni i ich ciężkie (mentalne) położenie, które tak realnie rzadko takim w rzeczywistości było na ich aktualnym etapie życie.



W swojej wyliczance zapomniałaś o implantach mięśni (takie też są) i sterydach. smile


Wynajmujesz salkę w jakiejś szkole podstawowej, robisz uprawnienia i uczysz dzieci karate. A że sam nie umiesz? Kogo to obchodzi, dzieciaki się poruszają, rodzice zapłacą.

Shini ćwiczy odkąd był dzieckiem, a nie zna nawet podstawowych ćwiczeń akcesoryjnych. Także to mówi wszystko o jego ciężkiej pracy.

30,782

Odp: 30lat i cały czas sam
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

I liczą się proporcje. Ile % ludzi jest niepełnosprawnych w Polsce?

Oficjalnie (z orzeczeniem) ok 4 milionów ludzi (trochę ponad 10% społeczeństwa). Realnie ok 1,5-2x więcej.

30,783 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-04-15 10:33:26)

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:

Akurat w karate nie wystarczy tylko zrobić uprawnień. Teraz nie jestem pewny jak to wygląda ale kiedyś trzeba było mieć stopień mistrzowski, a uprawnienia przyznawała organizacja więc nie bardzo się dało zrobić to na lewo.

Jezu serio? Trenujesz od dziecka i nawet tego nie wiesz? Można być instruktorem karate po kursie online nawet (uprawnienia młodszego instruktora moga zdobyć nawet nieletni od 15 roku życia). Podobne kursy (tylko stacjonarne) latały jak ja byłem w ogólniaku więc to żadna nowość. To zawsze było takie proste.

LOL

xD



https://akademio.online/kursy/kurs-inst … 1656139348

30,784 Ostatnio edytowany przez ChuopskiChłop (2026-04-15 13:22:09)

Odp: 30lat i cały czas sam
Mrs.Happiness napisał/a:

EDIT:

Tak w stu procentach szczerze i od serca. To nie jest tak, że nie rozumiem, że komuś może być ciężko, bo jest mniej atrakcyjny, mniej wygadany, mniej zamożny, mniej odporny psychicznie, ma jakąś niepełnosprawność, kompleksy, wewnętrzne blokady i tym podobne kłody porozrzucane na drodze.

Piszę te wszystkie rzeczy dlatego, że moim zdaniem nienawiść nigdy nie jest odpowiedzią oraz dlatego, że czuję wewnętrzny sprzeciw przed napisaniem "rozumiem", gdy ktoś wyraża się o kobietach w tak podły sposób, mimo że jeśli któraś go rzeczywiście skrzywdziła, to były pojedyncze przypadki, a nie cała populacja. Czułabym, że to "rozumiem" byłoby pośrednio przyzwoleniem na te teksty i otwartą pogardę, podczas gdy uważam je za wstrętne, prowadzące donikąd i tak po ludzku nie fair.


Tak czytam powiem że doceniam zawarte tutaj słowa. Nienawiść do kompletnie niewinnych osób które nie ustalały zasad tej całej skopanej gry nie jest żadnym wyjściem, jest nim tylko wiedza która daje możliwość podjęcia świadomych decyzji.

Osobiście przeżywam teraz swoje dawne zachowanie, w tym także wypowiedzi na tym forum. Poznałem w ostatnim czasie dość sporo historii, które pomogły zrozumieć że kobiety to też normalni ludzie, i też nie raz miewają problemy z odnalezieniem się w społeczeństwie, a i nie rzadko przeżywają większe tragedie od nas. Mimo wszystko też duża część zrozumienia dla facetów z problemami adaptacyjnymi pochodzi właśnie z waszej strony...

Dzięki za takie posty ja ten.


Tom94 napisał/a:

Moim zdaniem aby uzyskać wewnętrzny spokój trzeba z pewnym rzeczami niestety się pogodzić bo inaczej można skończyć jak autor wątku (ponoć popełnił samobójstwo), a znam jeszcze dwie osoby z tego forum których też już nie ma na tym świecie, również z powodu samotności i braku akceptacji tego stanu.
Życie jest niesprawiedliwe i lepiej dla siebie samego pewne fakty przyjąć, inaczej może skończyć się tragedią.

Święte słowa, bo jak się w pewnym momencie nie pogodzisz to wpadasz w korkociąg z którego trudno się potem wyciągnąć: próbuję - nie wychodzi - co raz bardziej nienawidzę - dalej próbuję, i tak do ostatecznego upadku psychy i jego przykrych konsekwencji.

Serio autor tego wątku strzelił magika?

30,785 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-04-15 14:11:53)

Odp: 30lat i cały czas sam
ChuopskiChłop napisał/a:

Nienawiść do kompletnie niewinnych osób które nie ustalały zasad tej całej skopanej gry nie jest żadnym wyjściem, jest nim tylko wiedza która daje możliwość podjęcia świadomych decyzji.

A gdzie ty tu widzisz nienawiść?

Pogarda a nienawiść to nie są synonimy. To odmienne emocje. To po pierwsze.


Po drugie nie ma tu pogardy do osób - jest pogarda do sposobu zachowania. Do doboru słów i konstrukcji zdań działających jak wytrychy i konkretnych zachowań. Ty wiesz ile tu kobiet swego czasu poznałem, co na forum kreowały się na świętoszki co to gardziły zdradą czy prowokacyjnymi zachowaniami i "one to nigdy nic", a potem na spotkaniach forumowych popuszczały pieroga jakby szału macicy dostały? Liczbę lodów można mierzyć w niektórych przypadkach kilometrami. Z łezką rozbawienia w oku wspominam taką jedną dziewuszkę z tego forum. No taka świętoszka, ze o matko i córko. Wierna, lojalna - no marzenie. A wygląd? Petarda. Nawet jak mijała kościół czy cmentarz to znak krzyża robiła. A praktyka była taka, że wystarczyło jej piwo postawić to ssanie jej się włączało takie, że człowiek dupą prześcieradło zasysał, bo faje z takim entuzjazmem ciągnęła. Wiesz jak skończyła? Z brzuchem. Ojciec nieznany, ale jej ówczesny partner wierzył, że jego (a przy okazji myślał, ze był jej drugim partnerem seksualnym w całym jej życiu). Ona nie była pewna, bo (prawie) każde wyjście z koleżankami, (prawie) każde firmowe wyjście integracyjne to kończyła na kolanach albo z wypięta dupą. I wiesz co? Takich jest na pęczki. Za moich czasów szkolnych też takich pełno było. Dzisiaj oczywiście ą i ę mamusie lub bizneswomenki. A w czasach szkolnych/studenckich to często imprezowiczki lub cichodajki albo utrzymanki (oficjalne i ostrożne szacunki mówią, że sam sponsoring to ok 20% studentek). Chodziłem do 3 różnych ogólniaków, mam dwa mgr. A na palcach jednej ręki policzę babki, które realnie i faktycznie były takie prawe i honorowe na jakie się kreowały. Reszta ma różne przygody, których się zwyczajnie wstydzi. Ewentualnie niektórych chemseksów nawet pamiętają. A zobacz sobie narkostaty. Posikasz się ze śmiechu.


Więc tak - trudno się jednemu z drugim powstrzymać przed generalizowaniem skoro od jednej i tej samej osoby słyszy jak to trzeba szanować, jak to trzeba być grzecznym chłopcem, szarmanckim, kulturalnym, kwiatuszki, poezja i te sprawy, aby coś "wygrać", a potem dostają kosza, bo jedna z druga poleciała za arogantem, chamem i prostakiem (najczęściej na szybkie ruchanie), aby potem dalej twierdzić to samo - jak to ważne i cenne są "wartości".

Z resztą popatrz na tą mapę i zestaw ją z danymi ekonomicznymi i turystycznymi (turystyka seksualna i opinia polski jako Tajlandii europy): https://worldpopulationreview.com/count … by-country

No z czego ten rozjazd wynika? Deklaracje vs. rzeczywistość.

30,786

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:
ChuopskiChłop napisał/a:

Nienawiść do kompletnie niewinnych osób które nie ustalały zasad tej całej skopanej gry nie jest żadnym wyjściem, jest nim tylko wiedza która daje możliwość podjęcia świadomych decyzji.

A gdzie ty tu widzisz nienawiść?

Pogarda a nienawiść to nie są synonimy. To odmienne emocje. To po pierwsze.


Po drugie nie ma tu pogardy do osób - jest pogarda do sposobu zachowania. Do doboru słów i konstrukcji zdań działających jak wytrychy i konkretnych zachowań. Ty wiesz ile tu kobiet swego czasu poznałem, co na forum kreowały się na świętoszki co to gardziły zdradą czy prowokacyjnymi zachowaniami i "one to nigdy nic", a potem na spotkaniach forumowych popuszczały pieroga jakby szału macicy dostały? Liczbę lodów można mierzyć w niektórych przypadkach kilometrami. Z łezką rozbawienia w oku wspominam taką jedną dziewuszkę z tego forum. No taka świętoszka, ze o matko i córko. Wierna, lojalna - no marzenie. A wygląd? Petarda. Nawet jak mijała kościół czy cmentarz to znak krzyża robiła. A praktyka była taka, że wystarczyło jej piwo postawić to ssanie jej się włączało takie, że człowiek dupą prześcieradło zasysał, bo faje z takim entuzjazmem ciągnęła. Wiesz jak skończyła? Z brzuchem. Ojciec nieznany, ale jej ówczesny partner wierzył, że jego (a przy okazji myślał, ze był jej drugim partnerem seksualnym w całym jej życiu). Ona nie była pewna, bo (prawie) każde wyjście z koleżankami, (prawie) każde firmowe wyjście integracyjne to kończyła na kolanach albo z wypięta dupą. I wiesz co? Takich jest na pęczki. Za moich czasów szkolnych też takich pełno było. Dzisiaj oczywiście ą i ę mamusie lub bizneswomenki. A w czasach szkolnych/studenckich to często imprezowiczki lub cichodajki albo utrzymanki (oficjalne i ostrożne szacunki mówią, że sam sponsoring to ok 20% studentek). Chodziłem do 3 różnych ogólniaków, mam dwa mgr. A na palcach jednej ręki policzę babki, które realnie i faktycznie były takie prawe i honorowe na jakie się kreowały. Reszta ma różne przygody, których się zwyczajnie wstydzi. Ewentualnie niektórych chemseksów nawet pamiętają. A zobacz sobie narkostaty. Posikasz się ze śmiechu.


Więc tak - trudno się jednemu z drugim powstrzymać przed generalizowaniem skoro od jednej i tej samej osoby słyszy jak to trzeba szanować, jak to trzeba być grzecznym chłopcem, szarmanckim, kulturalnym, kwiatuszki, poezja i te sprawy, aby coś "wygrać", a potem dostają kosza, bo jedna z druga poleciała za arogantem, chamem i prostakiem (najczęściej na szybkie ruchanie), aby potem dalej twierdzić to samo - jak to ważne i cenne są "wartości".

Z resztą popatrz na tą mapę i zestaw ją z danymi ekonomicznymi i turystycznymi (turystyka seksualna i opinia polski jako Tajlandii europy): https://worldpopulationreview.com/count … by-country

No z czego ten rozjazd wynika? Deklaracje vs. rzeczywistość.

Ja wiem, że takie zjawiska jakie ty opisujesz istnieją, to prawda. Dobrze też wiem, że często trudno się nie zdenerwować widząc jak różne postawy potrafią prezentować osoby z tej samej grupy, tylko powstaje tutaj zasadnicze pytanie - czy warto się dalej w to wszystko zagłębiać, i z czasem z pogardy przejść do czegoś gorszego? Mam swój osobisty przykład, że zamiast w końcu ruszyć zad i się zdiagnozować na autyzm (za tydzień ruszam do swego psychiatry właśnie po skierowanie na diagnozę), a potem po prostu żyć spokojnie to się wplątałem w tą internetową kotłowaninę, która finalnie niczego mnie nowego nie nauczyła, a przyniosła tylko poczucie winy xD.

Sam pisałeś na tej samej stronie, że twoim celem jest uświadomieie młodych chłopów, że nie muszą być w związku żeby być wartościowymi i powinni szukać własnego szczęścia, ja bym ogólnie proponował pójść tym tropem aniżeli próbować wpasować każdego do schematu, który co by nie mówić średnio odpowiada temu co się dzieje w dzisiejszym, indywidualistycznie nastawionym społeczeństwie. Wpędza ich to tylko w coraz gorsze stany, a od początkowej pogardy jak już wspomniałem jest bardzo krótka droga do przejścia w nienawiść.

30,787

Odp: 30lat i cały czas sam
ChuopskiChłop napisał/a:

[

Tak czytam powiem że doceniam zawarte tutaj słowa. Nienawiść do kompletnie niewinnych osób które nie ustalały zasad tej całej skopanej gry nie jest żadnym wyjściem, jest nim tylko wiedza która daje możliwość podjęcia świadomych decyzji.

Osobiście przeżywam teraz swoje dawne zachowanie, w tym także wypowiedzi na tym forum. Poznałem w ostatnim czasie dość sporo historii, które pomogły zrozumieć że kobiety to też normalni ludzie, i też nie raz miewają problemy z odnalezieniem się w społeczeństwie, a i nie rzadko przeżywają większe tragedie od nas. Mimo wszystko też duża część zrozumienia dla facetów z problemami adaptacyjnymi pochodzi właśnie z waszej strony...


Zamieniliśmy kiedyś kilka słów w tym wątku, pamiętasz? Jeśli nie, nie szkodzi. I tak się cieszę z pozytywnych zmian w Twoim życiu, Chuposki. I daj sobie spokój z tym poczuciem winy, ono mało twórcze jest. smile

30,788 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-04-15 15:53:08)

Odp: 30lat i cały czas sam
ChuopskiChłop napisał/a:

tylko powstaje tutaj zasadnicze pytanie - czy warto się dalej w to wszystko zagłębiać, i z czasem z pogardy przejść do czegoś gorszego?

Ale czego?

Tedzio trolluje i robi sobie regularne żarty, bo lubi wsadzić kij w mrowisko. Bo coś, co według niektórych użytkowniczek tego forum albo nie istnieje, albo ma charakter bardzo jednostkowy to de facto jest bardzo powszechne. Więc zamiast obruszać się na internetowego trolla czy jakiegoś innego autystyka to może warto popatrzeć na zachowania swoich koleżanek? To chyba miałoby więcej sensu, nie uważasz?

Nie bez przyczyny przytoczyłem przykład chemseksu. Polska jest światowym liderem produkcji np amfetaminy, a ogólnie to syntetycznych narkotyków i dopalaczy. Ilu ludzi bierze okazjonalnie lub wzięło przynajmniej raz w żuciu jakąś substancję psychoaktywną ? Różne badania dają różne wyniki. Od kilku procent do nawet 97% w zależności od przyjętych definicji i badania. I teraz tak, wedle różnych źródeł, do jakich można dotrzeć:

- W wieku 15-16 lat ponad 70% uczniów piło alkohol przynajmniej raz w życiu, a w wieku 17-18 lat odsetek ten wzrasta do ponad 90%
- Kontakt z alkoholem przynajmniej raz w życiu deklaruje około 88-95% młodych ludzi (17-18 lat)
- Przynajmniej raz w życiu substancje nielegalne zażyło ponad 20% badanych
- Ok. 20-60% młodych ludzi w badaniach szkolnych deklarowało kontakt z nowymi substancjami psychoaktywnymi

Z innych wiemy, że np 15% gimnazjalistek (póki istniały gimnazja) było już aktywnych seksualnie. Albo, że 20% studentek dorabia sponsoringiem (a kto pamięta jeszcze galerianki? przecież one nie wymarły). A przecież to nie jest tak, że to jedna i ta sama grupa kobiet. Część na pewno, ale nie wszystkie. Czyli możemy tutaj mówić o jakiejś formie  - jakby jednak nie było -patologii u ~25-30% kobiet. I to tak na dzień dobry omawianego zjawiska. Nie obejmuje to przecież tych co przeskakują z jednego związku w drugi, zdradzają, czy szukają jakiejkolwiek akceptowalnej społecznie wymówki, żeby bez wyrzutów sumienia się wypiąć. A popatrz ile na przestrzeni ostatnich lat było tematów jak np wątek polskich seksturystek. Ot, taki przykład kobiety z branży opisującej powszechność zjawiska: https://podroze.onet.pl/plaze/polka-na- … ch/1db39ty

A przecież jeszcze mieliśmy takie newsy:

https://wspolczesna.pl/sekszabawy-gimna … c6-5778353

I nie to, ze to gdzieś zniknęło. Przyjęło inną formą, a gier i zabaw tego typu jest naprawdę wiele:

https://parenting.pl/seks-zabawy-nastol … 459056128a



Dlaczego o tym wspominam? Bo to nie są przypadki lampki wina do obiadu u tych nieletnich. To są osoby młodociane i pierwsze (najczęściej nieudolne) kontakty z takimi substancjami, a hormony w tym wieku buzują i to są najczęściej różnego rodzaju okoliczności socjalne, jakaś tam grupka znajomych, czyjeś urodziny, i tak dalej. I zobacz jaka to jest skala. Czy naprawdę myślisz, że w takich warunkach jak to opisano w tym artykule seks po spożyciu się nie zdarza? https://twojezdrowie.rmf24.pl/ciaza-i-d … rp_state=1


Czy w sytuacji aż takiej powszechności takich zjawisk naprawdę "pogarda" czy "obrzydzenie" mogą dziwić, jeśli ktoś miał przyjemność być uczestnikiem lub obserwatorem takich wydarzeń w wieku szkolnym? Zwłaszcza jak potem w życiu codziennym co chwila jest bombardowany statystykami z OF, tindera, albo newsami o zachowaniach kobiet w stylu jak to robi robi Tedzio i co linkowałem wyżej np o seks turystyce?


-edit- i chciałbym tu też zwrócić uwagę na jedną, ale ważną rzecz - to same kobiety się sprzedają. Nie ma męskiego odpowiednika OF. Dlaczego zatem ten 'redpillowy incel' miałby zmieniać swoje zachowanie skoro może być sobą, a za pieniądze dostanie odpowiednią usługę od laski 10/10 na co i tak nie mógłby liczyć w jakikolwiek inny sposób? A jak to "normalne koleżeństwo" z Muqin i Happyness wyszło shiniemu? Latka mijają i co - usamodzielnił się? Zmienił pracę? Udało mu się stworzyć jakieś wartościowe relacje z innymi ludźmi czy może jednak pomimo upływu lat tkwi w tym samym, bo te relacje w rzeczywistości nie mają charakteru koleżeńskiego tylko mentorski i wciąż kręcą się wokół jego egocentrycznego mentalu wiecznego cierpiętnika?



ja bym ogólnie proponował pójść tym tropem aniżeli próbować wpasować każdego do schematu

Dokładnie. Tylko ten kij ma dwa końce - jego drugim jest oczekiwanie kobiet, że ci incele będą zachowywać się "normalnie". A to z definicji nie ma sensu. Bo jego zdrowie/doświadczenie życiowe uczyniły go społecznym pariasem. To trochę tak jakby oczekiwać od człowieka deptanego przez życie, że będzie dziękował i prosił o więcej. A prawda jest taka, że jak tkwią w gównie po same usta to ostatnie na co mają ochotę to robienie przysiadów, aby uniżyć się do oczekiwań kobiet, które nierzadko w swojej przeszłości zachowywały się jak te babki z przytoczonych linków i wydarzeń, a teraz zachowują się tak, że one to nigdy w życiu nic. Bo i która dorosła babka przyzna się, że w czasach szkolnych bawiła się w tęczę albo jak dorabiała na studiach? A przypomnę - to tylko oczywiste patologie bez tych co to przeskakiwały z jednego konara na drugi, zdradzały czy szukały jakiejkolwiek akceptowalnej społecznie wymówki, aby dać upust żądzom.

30,789

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:

Tedzio trolluje i robi sobie regularne żarty, bo lubi wsadzić kij w mrowisko.

A ty jesteś do Tedzia bardzo, bardzo podobny zatem jego żarty cię bawią.

30,790 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-04-15 16:54:23)

Odp: 30lat i cały czas sam

Bawi mnie reakcja wiecznie "obruszonych" i urażonych jego (i jemu podobnych) zachowaniem, a jednocześnie te same typy ludzi nie dostrzegają zachowania kobiet, które do tego doprowadziły w pierwszej kolejności. Bo koleś wytyka kurewstwo. A jemu się wytyka owe wytykanie, bo jest obraźliwe. To może w pierwszej kolejności niech niektóre babki nabiorą trochę godności osobistej? Jak się zachowują jak kurwy to niech nie liczą na traktowanie jak księżniczki. To jest takie proste.

Redpill jako zjawisko zaczął krystalizować się dopiero w okolicy 2010 roku.

Polski OF (portal zbiornik.com) powstał prawie dekadę wcześniej. A żyjemy w kraju, w którym kluby dla swingersów miały/mają dofinansowanie i w którym organizowano największe targi erotyczne europy, na których bito rekordy w ilości partnerów seksualnych w ciągu 24h.

Żeby faceci mogli marudzić na kłamliwe i puszczające się kobiety to w pierwszej kolejności te kobiety musiały zacząć kłamać i się puszczać. Nie odwrotnie.


Abstrahując już od kolejności - ile znasz babek w wieku 20-40 lat, które otwarcie przyznają, że:

- były galeriankami
- były utrzymankami
- prostytuowały się w jakikolwiek sposób (definicja rozszerzona)
- uprawiały chemseks w czasach szkolnych lub studenckich
- zdradzały (fizycznie)
- wciąż będąc w związku zdystansowały się, aby tworzyć podwaliny pod nowy związek z innym facetem (zdrada emocjonalna)
- były seksturystkami
- były groupie
- stosowały manipulacje (negging, warunkowanie seksu itp)

Pomińmy wątpliwość prawdziwość, ale nawet teraz w wątku obok jakaś dziewczyna chciała udawać dziewicę i zastanawiała się nad operacją odnowienia błony to dostała linki do kapsułek, które dawniej normalnie można było kupić na allegro, które miały dawać wrażenie krwawienia jak przy pierwszym razie. Już sam fakt istnienia takich zabiegów i gadżetów oraz ich popularności mówi sam za siebie.


Praktycznie nie ma takich kobiet co się przyznają do takich zachowań i oszustw. A to nie są skrajne i niespotykane zjawiska i zachowania o czym świadczą statystyki i powszechność. Nawet anonimowo na tym forum to pojedyncze babki się trafiały na przestrzeni lat, które potrafiły tę odrobinę prawdy z siebie wykrzesać. A tym czasem ile to kobiet nie potrafiło nawet określić kto jest tatusiem? Ile to małżeństw zostało zawartych poprzez oświadczyny "kochanie, jestem w ciąży" ? Ile to babek miało i ma kosmiczne wymagania dotyczące zachowania, prezencji, zarobków czy wyglądu? Przecież to w niemal każdym wątku wychodzi. Póki taki OF czy inna seksturystyka będzie przedstawiana jako superlatywa i dowód na emancypację kobiet póty faceci będą określać tak zachowujące się babki jako puszczalskie szmaty.

I tak samo jak kobiety skreślają facetów korzystających z profesjonalnych seks usług, tak i faceci będą skreślać kobiety wpisujące się swoim zachowaniem w taki kanon (ja to nigdy nic). A że niestety to jednak głównie kobiety widać jak sprzedają się na internecie to i taką opinię wyrabiają reszcie. Jeden ksiądz gwałci dzieci i wszyscy są pedofilami. Ten sam mechanizm. Także to nie wina facetów w tym jak postrzegają kobiety tylko to odpowiedzialność kobiet jak się prowadzą i prezentują mniej lub bardziej publicznie.

30,791 Ostatnio edytowany przez blueangel (2026-04-15 17:24:29)

Odp: 30lat i cały czas sam

Jesli 30% uczennic sie puszczalo w chemseksie to i z tyloma uczniami. Ta forumowiczka na spotkaniu tez nie ciagnela sama sobie. Ktos jednqk sie z nia puscil. Chyba ze wg cb byl to gwalt? Sprawdz sb, ile Polacy bedac w czolowce wy.ebali kasy na of. Myslisz, ze gdyby nikt im nie placil to ostalaby sie chociaz jedna? (Moze tylko jakies freakfighterki, zeby pozostac znane, bo z takich i podobnych nisz je wszystkie wzieli). Plujesz sie tylko o kobiety, a zapominasz, ze wsrod facetow jest tyle samo ku.wiarzy. To spoleczenstwo jest do.ebane i przepelnione szonami. Kiedys byl ostracyzm spoleczny, ale dzis juz nikt sie nie wstydzi publicznie wsadzac sb pilota czy publicznie przyznawqc, zevto ogladal. I w umie dobrze, bo wiadomo, kogo omijac.

30,792

Odp: 30lat i cały czas sam

Zgodze sie z kims, kto stwierdzil, ze pewna grupa osob sie poprostu nie podoba i tu jest cale sedno. Sa to osoby poprostu brzydkie. Panowie z tego postu, ale i incelki od lat same. Czy to Rossanka wieczna singielka juz nieco starsza czy mloda wiecznie sama inkwizydorka, o ktora sie niektorzy juz martwili, czy sie nie pochlastala.


Faktem jest, ze osoby dobrze wygladajace nie mialy, nie maja, ani nie bd miec problemu, zeby wejsc w zwiazek. Czy to kobieta czy mezczyzna, wokol ladnego czy ladnej zawsze sie kreci wianuszek adoratorow czy adoratorek.


I chyba rzeczywiscie warto sie zastanowic, skoro trwq ten stan wiele lat, mimo prob poznania kogos, czy sie z tym nie pogodzic i... moze brutalnie to zabrzmi, ale dac se spokoj? W koncu odnalezc pokuj, inaczej dalej bd przezywac rozczarowania i sie nakrecac, a w sumie po co im to?

30,793

Odp: 30lat i cały czas sam
blueangel napisał/a:

Jesli 30% uczennic sie puszczalo w chemseksie to i z tyloma uczniami. Ta forumowiczka na spotkaniu tez nie ciagnela sama sobie. Ktos jednqk sie z nia puscil.

To tak nie wygląda, nie ma 1 do 1 w ilości mężczyzn i kobiet. Weźmy na przykład 10 kobiet i 10 mężczyzn. Jeśli mówimy, że te 10 kobiet "się puściło" to nie znaczy, że z 10 mężczyznami. Na te 10 kobiet mogło być 2-3 mężczyzn, oczywiście tych najatrakcyjniejszych, a pozostali byli niewidzialni. Gdyby z tych 10 mężczyzn każdy tak samo "zaliczał" to incele by nie istnieli, ten wątek pewnie też nie.

30,794 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2026-04-15 18:02:54)

Odp: 30lat i cały czas sam
blueangel napisał/a:

I chyba rzeczywiscie warto sie zastanowic, skoro trwq ten stan wiele lat, mimo prob poznania kogos, czy sie z tym nie pogodzic i... moze brutalnie to zabrzmi, ale dac se spokoj? W koncu odnalezc pokuj, inaczej dalej bd przezywac rozczarowania i sie nakrecac, a w sumie po co im to?

Po to, że chęć kochania, bycia kochanym, bliskości i stworzenia własnej rodziny to jedna z najbardziej podstawowych potrzeb każdego człowieka. Z tego nie da się tak po prostu zrezygnować. Nie ważne jak bardzo ktoś będzie sobie wmawiał, że mu to niepotrzebne w jego głowie to i tak będzie siedziało i siało tam spostoszenie. Z tym nic nie wygra i człowiek cały czas będzie robił wszystko by zaspokoić tą potrzebę, w taki czy inny sposób.

30,795

Odp: 30lat i cały czas sam
blueangel napisał/a:

Jesli 30% uczennic sie puszczalo w chemseksie to i z tyloma uczniami.

Lol

To tak nie działa.

Dlatego są incele. Bo oni akurat wypadli z obiegu (najczęściej, ale nie zawsze). Natomiast jest stosunkowo niewielka liczba kolesi, którzy mają o wiele większy licznik. Poza tym nie każdy incel jest prawiczkiem. Choć niektórzy lubią się tak postrzegać pomimo korzystania z płatnych usług.


Plujesz sie tylko o kobiety, a zapominasz, ze wsrod facetow jest tyle samo ku.wiarzy.

Po pierwsze - nie pluję. Takie są statystyki. Po drugie naprawdę nie widzisz różnicy pomiędzy dawaniem dupy za pieniądze przez laski 8-10/10 każdemu jak leci, i które krzyczą w internetach o szacunku, moralności, etyce oraz stawiają wymagania facetom, a korzystaniem z takich usług przez kolesi, którzy skądinąd jednak bardzo często nie mogą liczyć na żadną formę seksu lub bliskości ze strony kobiety? Bo to jest dobry szpagat - dawać wszystkim, póki hajs się zgadza i humor odpowiedni, aby potem mówić o moralności i stawiać wymaganiach wobec facetów. Nie da się kupić tego, co nie jest na sprzedaż w pierwszej kolejności.


To nie jest tak, że wszystkie kobiety są złe. Chodzi o to, że "wszystkie złe" udają "dobre" i w efekcie wszystkie wymagają tego samego - szacunku i jakości relacji od równie jakościowych facetów, którymi w domyśle mają być wszyscy (lub mają starać się takimi być - najlepiej za wszelką cenę).
Statystyki są mniej więcej takie, że na każde 10 kobiet są:
- 3 które są dosłowną patologią i prostytuują się dla kasy lub sportu,
- 3 które manipulują, zdradzają, warunkują seks, uprawiają negging i tak dalej,
- 2 mają względnie normalną, ale bogatą przeszłość, która z perspektywy poprzednich 6 wygląda podejrzanie i wątpliwie czym zwyczajnie zniechęca tak czy siak
- 2 perełki, które przyjmują na garba opinię wyrobioną przez wszystkie wcześniejsze


A zamiast przyjąć na klatę realia i może zacząć piętnować takie zachowania wśród koleżanek - manipulacje, kłamstwa, nadmierną rozwiązłość, te wszystkie wypięte dupy na insta itp to są same zachwyty w stylu "ojej, jak sexy ty cud śliczna jesteś" a kolesi (nie tylko tutaj), którzy są sfrustrowani takim stanem rzeczy i zwyczajnie zawiedzeni zachowaniem kobiet to się ciśnie jacy to oni są pełni nienawiści do kobiet i jak to bardzo mają wyprane mózgi, żeby te biedne kobiety tak postrzegać. No jak oni mogą? A tym czasem od nich wszystkich słyszą dokładnie to samo: masz mieć wygląd, masz mieć zarobki (bo co jak zajdzie w ciąże, a przecież to też rolą faceta jest płacić za randki), masz dawać oparcie, masz zapewnić byt rodzinie, masz dać bezpieczeństwo ekonomiczne i emocjonalne, masz być oczytany, masz mieć poczucie humoru, masz to, masz tamto. A ile kobiet jest realnie warta tego całego wysiłku i przede wszystkim po co, skoro odpowiednią usługę można zwyczajnie kupić, co sumarycznie wychodzi taniej i łatwiej? Facet z krzywym ryjem, ginekomastią, problemami psychicznymi i bez krzty stylu czy akceptowalnego społecznie sposobu bycia i tak nie ma realnie większych szans na jakąkolwiek formę równoważnej relacji opartej na bliskości i emocjonalnej więzi z atrakcyjną babką. Po co ma taki pracować, aby dostać garść kpin i jakieś ochłapy skoro może zwyczajnie sobie coś kupić (skoro już zostało wystawione na sprzedaż)? Jak bardzo chce - ok spoko, są ku temu narzędzia, ale to nie jest tak, że po kilku tygodniach, miesiącach czy nawet latach (bo tyle czasu zajmuje zbudowanie atletycznej sylwetki bez farmaceutycznego wspomagania, tyle czasu się prostuje zwichrowane zęby i szczękę itp) będzie miał taki ktoś szansę u laski 5/10. Bo nie będzie miał. Oczko dwa wyżej to max na co może liczyć. A i tak jest to wątpliwe.

Serio pytam: po co koleś z krzywym ryjem i zwichrowaną psychą, taki 1-2/10 ma poświęcić kilka lat pracy (bo tyle to zajmuje), aby może w najlepszym wypadku stać się 4/10 tylko po to, aby może dostać cień szansy od babki 3/10 ? Jaki w tym sens skoro za 2-3 tysiaki może mieć babke 8-9/10 na całą noc z pakietem usług jakiego od żadnej 'normalnej' nie dostanie? Bez babki na utrzymaniu odłożenie takiej kasy nie jest większym problemem, a profesjonalne wrażenia od laski 7-8/10  wystarczą na o wiele dłużej niż regularny seks z kłodą, którą musisz klepnąć, żeby wejść z trzecią falą.

Wszystkim będzie lepiej jak ten koleś zajmie się po prostu tym co lubi. Niech żyje jak chce, robi to co sprawia mu frajdę i niech sobie skorzysta od czasu do czasu z usług laski, z jaką nigdy w życiu nie miałby najmniejszych szans się spotykać.

A babki niech zwyczajnie przestaną kłamać, że tacy mają jakiekolwiek szansę u jakiejś 5/10 i wyżej i niech wezmą odpowiedzialność za własne wybory życiowe (kłamstwa, manipulacje, puszczalski styl życia i tak dalej).

Wszystkim to wyjdzie na zdrowie.

30,796

Odp: 30lat i cały czas sam

I to to jeszcze trwa i trwa...

30,797 Ostatnio edytowany przez ChuopskiChłop (2026-04-16 13:53:16)

Odp: 30lat i cały czas sam
Muqin napisał/a:

Zamieniliśmy kiedyś kilka słów w tym wątku, pamiętasz? Jeśli nie, nie szkodzi. I tak się cieszę z pozytywnych zmian w Twoim życiu, Chuposki. I daj sobie spokój z tym poczuciem winy, ono mało twórcze jest. smile

Tia, pamiętam że kiedyś tu gadaliśmy, jeśli się nie mylę to o kwestiach związanych z autyzmem. Jak widzisz dobrze się trzymam smile

Jack Sparrow napisał/a:

Serio pytam: po co koleś z krzywym ryjem i zwichrowaną psychą, taki 1-2/10 ma poświęcić kilka lat pracy (bo tyle to zajmuje), aby może w najlepszym wypadku stać się 4/10 tylko po to, aby może dostać cień szansy od babki 3/10 ? Jaki w tym sens skoro za 2-3 tysiaki może mieć babke 8-9/10 na całą noc z pakietem usług jakiego od żadnej 'normalnej' nie dostanie? Bez babki na utrzymaniu odłożenie takiej kasy nie jest większym problemem, a profesjonalne wrażenia od laski 7-8/10  wystarczą na o wiele dłużej niż regularny seks z kłodą, którą musisz klepnąć, żeby wejść z trzecią falą.

Zgadzam się że w takiej sytuacji lepiej po prostu skorzystać z divy, ale akurat nad sobą można trochę popracować, choćby dla lepszego odbioru wśród rodziny i znajomych - aktualnie bawię się w odchudzanie, odstawiłem praktycznie cały cukier typu słodycze czy napoje i nie jem po 19 (a kiedyś non stop) i spadłem ze 104 do 94, ludzie to dostrzegają i chwalą, więc czasami warto...

30,798

Odp: 30lat i cały czas sam
ChuopskiChłop napisał/a:
Muqin napisał/a:

Zamieniliśmy kiedyś kilka słów w tym wątku, pamiętasz? Jeśli nie, nie szkodzi. I tak się cieszę z pozytywnych zmian w Twoim życiu, Chuposki. I daj sobie spokój z tym poczuciem winy, ono mało twórcze jest. smile

Tia, pamiętam że kiedyś tu gadaliśmy, jeśli się nie mylę to o kwestiach związanych z autyzmem. Jak widzisz dobrze się trzymam smile

(...) nad sobą można trochę popracować, choćby dla lepszego odbioru wśród rodziny i znajomych - aktualnie bawię się w odchudzanie, odstawiłem praktycznie cały cukier typu słodycze czy napoje i nie jem po 19 (a kiedyś non stop) i spadłem ze 104 do 94, ludzie to dostrzegają i chwalą, więc czasami warto...

Owszem było o dorosłych ze spectrum i ich wchodzeniu w związki , o wybiórczości pokarmowej też, miło że pamiętasz smile
Strasznie mi się spodobało to "bawię się w odchudzanie" - takie fajnie zdystansowane podejście, "bawię się" zamiast "walczę". Baw się dalej , jak widać efekty są. Ile Ci te 10 kg czasu zajęło, tak z czystej ciekawości?
Pisałeś, że zdecydowałeś się to spectrum zdiagnozować - też pozytyw, zamiast tkwić w niepewności coś będziesz wiedział. Wedle tych zdiagnozowanych w dorosłości to diagnozowanie ma jedną zaletę, pozwala odróżnić to, co się da w sobie  zmienić od tego, czego zmienić się nie da i w efekcie nie marnować sił na frustrującą walkę z niezmienialnym.

30,799 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-04-16 16:41:27)

Odp: 30lat i cały czas sam
ChuopskiChłop napisał/a:

ale akurat nad sobą można trochę popracować, choćby dla lepszego odbioru wśród rodziny i znajomych

Jeśli masz pracować nad sobą to najważniejsze, abyś to robił dla siebie samego. Nie dla innych. Nawet jeśli są rodziną.

Jak ci się znudzi siłka, albo będziesz chciał po prostu jakiegoś urozmaicenia to polecam: https://darebee.com/ Masa fajnych programów i wyzwań. Nie tylko na siłkę, ale i do domu. Jest z czego wybierać i każdy znajdzie coś dla siebie.

Tu już nie z programami i wyzwaniami, ale ogólnie fajny tracker z wbudowanym atlasem, także jest od metra różnych ćwiczeń z filmikami/fotami i poprawną techniką: https://strengthlevel.com/ . Portal nie współgra z AI, ale można eksportować dane do pliku i tu już AI świetnie może ci zrobić analizę nad czym lub nad którymi wymiarami powinieneś popracować. Zwłaszcza jak wpiszesz w prompta swoją wagę, wzrost i obwody (mięśni i stawów)

Tutaj masz fajny kalkulatorek FFMI: https://mennohenselmans.com/ffmi-calculator/


Baw się dobrze. smile

30,800

Odp: 30lat i cały czas sam

Pamiętam jak jeszcze byłem nauczycielem lat temu to gimnazjalistki niejednokrotnie robiły jakieś umizgi do mnie. W liceum było podobnie. Rekordem była dziewczyna z gimnazjum (chyba z 15 lat miała) która w dzień wystawiania ocen nie zgadzając się oceną otwarcie powiedziała przy całej klasie, że może pójść ze mną na zaplecze i wyjaśnić że jednak źle ją oceniłem. Chłopaki, jej koledzy z klasy, wyraźnie mieli skwaszone miny. Wszyscy zrozumieli aluzję. Odpowiedziałem jej, że ja nie wiem jakie ona ma zwyczajne, ale u mnie zaplecza nie ma więc będzie taka ocena jaka wynika a jej pracy w roku szkolnym. Młode chłopaki od razu się uśmiechnęły pod nosem po tym komentarzu. Z kolei nauczycielki jak się napruły na imprezie na koniec roku to dwie naraz się przystawiały, później jeszcze jakieś aluzje do mnie na środku sali. Generalnie z odpowiednim podejściem to tam można było sobie poużywać - ja akurat nie korzystałem bo mnie autentycznie łatwe panie drażnią. Nie lubię jak idzie tak łatwo, mierzi mnie to. Trzeba się szanować w życiu. Podobnie było za młodu jak człowiek długie włosy miał i na gitarze grał. Ja mógłbym tak długo pisać kończąc opowieść na sali sądowej kiedy to kobiety broniły faceta, który miał sprawę o ustalenie ojcostwa wytoczoną przez byłą partnerkę, ale pisać dalej sensu nie ma bo za dużo tego.

Dlaczego o tym wspominam ? Uważam, że przez te ostatnie kilkadziesiąt lat zaszły bardzo niekorzystne zmiany w narracji o tym jakie kobiety naprawdę są i to przyczynia się (choć absolutnie nie jest jedynym powodem) do rozwałki społeczeństwa. Sączy się zewsząd propaganda o silnych, niezależnych kobietach, które wiedzą czego chcą, a prawda jest zupełnie inna. W ogóle uważam, że ktoś tam korbą kręci i eksperyment społeczny sobie zrobił (zresztą to bezpośrednio wynika z agend ONZ jak się wczytać dotyczących planów redukcji populacji czy planu Hootona - to są rzeczy które rzeczywiście się dzieją) bo taka anomalia i dysproporcja w stosunkach damsko męskich to domena kilkudziesięciu ostatnich lat - szczególnie tej fali hipisowskiej z USA. Cała reszta historii ludzkości to w przeważającej mierze zupełnie inna opowieść od tej jaką się nam serwuje nachalnie od jakiegoś czasu.

Trzeba mówić jak jest i porzucić bzdury o tym jakie to one są porządne, honorowe, szlachetne i jak wysoko facet na rzęsach musi skakać by taką zadowolić. Przecież czasem to one same się do łóżka pchają i kompletnie nic nie trzeba robić a jedynie pojawić się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie ... Kobiety należy obserwować, patrzeć co robią i dopiero po tym odpowiednio działać, a nie kierować się tym co mówią. To co one mówią, a robią to kompletnie dwa ekstrema. Dalsze popychanie tej propagandy o "silnych" kobietach i facetach na rzęsach skaczących by musieć im dogodzić skończy się jakąś polską wersją Hikkimori czy sōshoku danshi - a kto wie, może już się tak skończyło patrząc po katastrofie demograficznej tylko jeszcze się o tym nie pisze.

30,801

Odp: 30lat i cały czas sam

Dżaro, chyba każdy zna jakąś historię podobną do twoich że szkoły. Nawet ja znam parę, a przecież nie miałem zbyt wielu koleżanek. W moim liceum już w pierwszej klasie większość dziewczyn była zajęta, przez starszych chłopaków. Było parę takich, których akcje stały się wręcz szkolnymi legendami. Na studiach miałem zajęcia z facetem, który dosłownie bał się zostawać sam z jakąkolwiek dziewczyną w sali. Zaliczenie u niego miało formę rozmowy, nie takiej typu odpowiedź pod tablicą tylko bardziej luźnej rozmowy na temat zajęć, ogólnie w porządku gość ale kiedy jakaś dziewczyna zaliczała to starosta roku musiał być z nimi. Jak się później okazało z opowieści kilku starszych znajomych z uczelni facet miał grubą aferę ze studentką, która oskarżyła go o molestowanie zapewne chcąc wymusić zaliczenie.

Dżaro2026 napisał/a:

Przecież czasem to one same się do łóżka pchają i kompletnie nic nie trzeba robić a jedynie pojawić się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie ... Kobiety należy obserwować, patrzeć co robią i dopiero po tym odpowiednio działać, a nie kierować się tym co mówią. To co one mówią, a robią to kompletnie dwa ekstrema. Dalsze popychanie tej propagandy o "silnych" kobietach i facetach na rzęsach skaczących by musieć im dogodzić skończy się jakąś polską wersją Hikkimori czy sōshoku danshi - a kto wie, może już się tak skończyło patrząc po katastrofie demograficznej tylko jeszcze się o tym nie pisze.

Powiedz to jeszcze raz wszystkim incelom i ogólnie facetom, którzy zawsze byli całkowicie niewidzialni dla kobiet. Wierz mi, że nie wystarczy pojawić się w odpowiednim miejscu i czasie. Samo to nie będzie nawet blisko żeby znaleźć się w łóżku z kobietą. To prawda, że kobiety należy obserwować, patrzeć co robią itd, to ogólnie dobra rada ale niestety nie dla wszystkich mężczyzn. Żeby ta cała obserwacja była w ogóle możliwa najpierw trzeba się obracać w towarzystwie kobiet, a najlepiej mieć koleżanki. Tymczasem mnóstwo mężczyzn nie ma żadnych relacji z kobietami więc nawet nie ma możliwości żeby zdobywać jakieś doświadczenia.

30,802

Odp: 30lat i cały czas sam
Dżaro2026 napisał/a:

Trzeba mówić jak jest i porzucić bzdury o tym jakie to one są porządne, honorowe, szlachetne i jak wysoko facet na rzęsach musi skakać by taką zadowolić.

No jasne, najpierw wykombinowali panowie legendy arturiańskie, a po latach się czepiają, że to zafałszowanie rzeczywistości i że kobiety takie nie są. tongue
Przy okazji świata to uprzejmie zawiadamiam, że cywilizacja konfucjańska takiego obrazka kobiety nie wytworzyła z przyczyn wielorakich. Nasz ci on jest, zachodni.




Kobiety, podobnie jak mężczyźni to ludzie czyli są mianowicie różne, grupa zdecydowanie nie jest jednorodna. Nie jest teraz oraz nigdy nie była. Najlepszym sposobem na kontynuowanie "wojny płci" jest jak wiadomo wstępne uogólnienie.

30,803 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-04-17 00:27:36)

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:

Jeśli incel to np taki chłopak, który później od swoich rówieśników (kolegów) zaczął dojrzewanie, którzy i tak zaczynają statystycznie później niż dziewczynki to co on miał inicjować, jeśli był jeszcze mentalnym dzieckiem i inaczej widział interakcje z kolegami/koleżankami niż właśnie ci rówieśnicy, którzy już w dojrzewanie weszli sporo przed nimi samymi?

Przecież jasno napisałam, że chodzi o ciągłe obwinianie kobiet, nie o to, że ktoś wolniej dojrzewał, był nieśmiały, czy cokolwiek innego, bo to POTRAFIĘ zrozumieć. Sama w kontaktach z mężczyznami byłam przez wiele lat mocno nieśmiała. Do osiemnastego roku życia najbardziej intymny kontakt, jaki miałam z chłopakiem, to trzymanie się za rękę, czy przytulenie. Nie ma w tym przecież nic złego. Jesteśmy różni.

Jack Sparrow napisał/a:

To o czym ty się rozpisujesz, o tym wzdychaniu z daleka to etap o wiele późniejszy. Kiedy już doświadczyli nieprzyjemności. Z tym przesiadywaniem w domu na zabawach to nie był wybór. To skutek późniejszego dojrzewania. Nie byli zainteresowani dziewczynami, imprezami i socjalizacją młodzieńczą, bo byli jeszcze dziećmi. Inni ich wyprzedzili - oni zostali z tyłu.

Zastanawiałam się nad tym przez ostatnie dni. Bardzo dokładnie. Wiesz do jakich wniosków doszłam? Że najwięcej nieprzyjemności tacy chłopacy zaznali od… INNYCH CHŁOPAKÓW. Tak jest, Panie „przecież nie ma nic złego w przemocy rówieśniczej”. Dziewczyny jeszcze często ich broniły. Oczywiście zdarzały się takie, co też się śmiały, czy odwalały jakieś dziwne akcje, jak umawianie się z kimś tylko po to, żeby go wystawić do wiatru, jednak to zdecydowanie nie była większość.

Jeden znajomy kiedyś opowiadał, że za czasów szkolnych z kolegami zaczepiali często jednego chłopaka i go wyśmiewali, do tego stopnia, że ten rozważał samobójstwo. Spotkał go po latach w jakimś sklepie i mówił, że jak tamten go rozpoznał, to z automatu cały się spiął i było widać, że czuje się w jego obecności niekomfortowo. Dla niektórych tak się kończy przemoc rówieśnicza. Problem z poczuciem męskości, bezpieczeństwa, sprawczości w życiu.

Świeża sprawa dziesięcioletniego chłopca: 

Cytat z postanowienia sądu dla nieletnich: z dokumentów znajdujących się w aktach śledztwa wynika, że podczas przerw między meczami OPRAWCA 1, OPRAWCA 2 i OPRAWCA 3 mogli dopuścić się wobec młodszego kolegi zachowania przestępczego, polegającego na umieszczaniu końcówki pompki do dmuchania materaca w odbycie małoletniego i wtłaczaniu powietrza. OPRAWCA 1 miał dodatkowo wkładać CHŁOPCU palce w odbyt. Sytuacja powtórzyła się kilkukrotnie, podaje portal.

Na pewno po takich przeżyciach będzie zupełnie normalny i odważny w kontaktach m.in z dziewczynami smile

A jeśli nie, to przecież nie z winy swoich oprawców, tylko dlatego, że kobiety są największym złem tego świata.

Jack Sparrow napisał/a:

Jeśli incel to ten turbo brzydki koleś, z nadwagą, ginekomastią itp, który zaznał szydzenia ze swojego wyglądu to on nie będzie za bardzo wykazywać się inicjatywą.

Dziewczyny też są wyszydzane za wygląd. Miałam taką otyłą koleżankę, której zdarzało się usłyszeć od chłopaków teksty w stylu „czołgiem po chodniku się nie jeździ”, poza tym udawali zainteresowanie nią, zaczepiając, wysyłając kartki na walentynki tylko po to, aby później się z niej nabijać.
Bo hehe, grubaska się „nakręciła” i myśli, że ktoś będzie ją chciał.

Jack Sparrow napisał/a:

Czy oni wzdychają mając 30 lat za jakąś licealną czy gimnazjalną miłostką? Nie. Tak samo jak i tutaj chłopaki nie wzdychają, bo oni tego nie doświadczyli.

Podałam celowo przykłady osób, które znam. W tym tego gościa po trzydziestce, co nadal „przeżywa” zawody miłosne z czasów nastoletnich. Nie w sensie dosłownym, tylko takim, że skoro wtedy został skrzywdzony, bo któraś go okłamywała, albo zrobiła sobie z niego bekę w swej głupocie i niedojrzałości, to nie warto już ufać kobietom, ani się o nie starać. Co dla mnie jest absurdalne w opór.

Jack Sparrow napisał/a:

OBECNIE - tak. Jak najbardziej. Ale masz ograniczony wpływ na to jak dojrzewanie będzie przebiegać, swoje cechy fizyczne itp. Niemniej jednak ciekawe są twoje słowa w starciu z tym jak traktujesz właśnie takiego shiniego. To przecież nie jego wina, ze taki jest.......prawda? Czy może jednak jego?

Jakbyś czytał ze zrozumieniem moje wypowiedzi, to nie musiałbyś pytać. Nie raz pisałam, że AKTUALNIE jest dorosły i MA wpływ na swoje życie.

Jack Sparrow napisał/a:

Jak widzisz po ich obecności tutaj - próbują takie koleżeńskie relacje nawiązać. Bez jakiegoś większego skutku.

Próbuje to GARSTKA z nich. Większość wchodzi tu tylko po to, aby wyrzucić z siebie frustrację, okazać nam pogardę, zamieszczać jakieś durne memy i artykuły, które ich zdaniem jednoznacznie udowadniają, że wszystkie kobiety są nic nie warte, uparcie odpierać nasze kontrargumenty, bo przecież to NIEMOŻLIWE, żeby oni się mylili. Tu ciężko nawet o sensowną rozmowę, więc w jaki sposób miałoby zaistnieć jakiekolwiek koleżeństwo? Napiszesz, że znasz normalne kobiety, to w odpowiedzi przeczytasz, że pewnie tylko w towarzystwie udają świętoszki, a tak naprawdę regularnie skaczą po czarnych bolcach. Celowo w ostatniej wymianie zdań z Tedem nawiązałam do siebie samej, bo wiem, co robię, co myślę i jakim jestem człowiekiem. To jak się bronił przed niewygodnym przypadkiem? "A kto pytał?" (choć sam zasugerował, że przypominam dziewczynę, która zdradzała swojego partnera". "Jego mój związek nic nie obchodzi" (choć rzucił podejrzeniem, że pewnie większość z nas w żadnych związkach nie jest).

Zdaniem niektórych nie ma możliwości, żebyś miał żonę, bo przecież jesteś niski. Mógłbyś tu wrzucić zdjęcia z wesela, a i tak znalazłby się taki, co by napisał, że to fotomontaż, albo że jest z Tobą tylko dla kasy, a w trakcie seksu myśli o jakimś dwumetrowym chadzie.

30,804

Odp: 30lat i cały czas sam
Muqin napisał/a:

Owszem było o dorosłych ze spectrum i ich wchodzeniu w związki , o wybiórczości pokarmowej też, miło że pamiętasz smile
Strasznie mi się spodobało to "bawię się w odchudzanie" - takie fajnie zdystansowane podejście, "bawię się" zamiast "walczę". Baw się dalej , jak widać efekty są. Ile Ci te 10 kg czasu zajęło, tak z czystej ciekawości?
Pisałeś, że zdecydowałeś się to spectrum zdiagnozować - też pozytyw, zamiast tkwić w niepewności coś będziesz wiedział. Wedle tych zdiagnozowanych w dorosłości to diagnozowanie ma jedną zaletę, pozwala odróżnić to, co się da w sobie  zmienić od tego, czego zmienić się nie da i w efekcie nie marnować sił na frustrującą walkę z niezmienialnym.

Podchodzę na spokojnie bo pierwszy raz się tego podjąłem więc to jest metoda prób i błędów smile Zajęło mi to półtorej miesiąca, ale łączę to z dłuuuugimi weekendowymi spacerami w szybkim tempie przez kilka godzin, docelowo myślę o siłowni.

30,805

Odp: 30lat i cały czas sam
Muqin napisał/a:

No jasne, najpierw wykombinowali panowie legendy arturiańskie, a po latach się czepiają, że to zafałszowanie rzeczywistości i że kobiety takie nie są. tongue

Wpływ tych legend na postrzeganie kobiet to jakieś mity są. Najlepiej to ujął Oscar Wilde - kobieta jest jak Sfinks tylko że bez zagadki. Forma przerosła treść. Obraz współczesnej kobiety na zachodzie jest wykoślawiony i na siłę komplikowany. Oczywiście są różne przyciski na ciele kobiety (i to jest fascynujące bo faktycznie ciało jest mocno złożone) ale generalnie w alkowie albo chemia działa albo nie.

Shinigami napisał/a:

Powiedz to wszystkim facetom, którzy zawsze byli całkowicie niewidzialni dla kobiet. Wierz mi, że nie wystarczy pojawić się w odpowiednim miejscu i czasie. Żeby ta cała obserwacja była w ogóle możliwa najpierw trzeba się obracać w towarzystwie kobiet, a najlepiej mieć koleżanki.

Nie wiem ile w tym prawdy (w sensie na ile a cała psychologia ma jakąkolwiek wartość), ale zdiagnozowano u mnie skrajny introwertyzm. Ja nigdy nie próbowałem poderwać żadnej kobiety (w liceum byłem nieśmiały i na studiach również choć już mniej), jakoś tak się składało, że czasem same podchodziły. Kiedyś dawno temu gitara się sprawdzała – faktycznie to działało. Nie wiem jak tam dzisiaj – pewnie jacyś DJeje czy cuś. Generalnie, kobiety lecą na artystów i zawody powiedzmy „mentorskie”. To chyba wynika z tego, że artysta i mentor w jakiś sposób przewodzi czy też coś w niej rozbudza – czyli pewna forma dominacji.

Na moje to bym się skupił na sobie – rozwoju samego siebie i kompletnie miał w dupie czy to działa na kobiety czy nie.

30,806

Odp: 30lat i cały czas sam
ChuopskiChłop napisał/a:
Muqin napisał/a:

Owszem było o dorosłych ze spectrum i ich wchodzeniu w związki , o wybiórczości pokarmowej też, miło że pamiętasz smile
Strasznie mi się spodobało to "bawię się w odchudzanie" - takie fajnie zdystansowane podejście, "bawię się" zamiast "walczę". Baw się dalej , jak widać efekty są. Ile Ci te 10 kg czasu zajęło, tak z czystej ciekawości?
Pisałeś, że zdecydowałeś się to spectrum zdiagnozować - też pozytyw, zamiast tkwić w niepewności coś będziesz wiedział. Wedle tych zdiagnozowanych w dorosłości to diagnozowanie ma jedną zaletę, pozwala odróżnić to, co się da w sobie  zmienić od tego, czego zmienić się nie da i w efekcie nie marnować sił na frustrującą walkę z niezmienialnym.

Podchodzę na spokojnie bo pierwszy raz się tego podjąłem więc to jest metoda prób i błędów smile Zajęło mi to półtorej miesiąca, ale łączę to z dłuuuugimi weekendowymi spacerami w szybkim tempie przez kilka godzin, docelowo myślę o siłowni.

Niezłe tempo. Podoba mi się to luźne podejście, bez spiny, jak do zabawy nie do czegoś, od czego losy świata zależą. Siłownia - czemu nie, też może być zabawna. Powodzenia smile

30,807

Odp: 30lat i cały czas sam
Dżaro2026 napisał/a:
Muqin napisał/a:

No jasne, najpierw wykombinowali panowie legendy arturiańskie, a po latach się czepiają, że to zafałszowanie rzeczywistości i że kobiety takie nie są. tongue

Wpływ tych legend na postrzeganie kobiet to jakieś mity są. Najlepiej to ujął Oscar Wilde - kobieta jest jak Sfinks tylko że bez zagadki. Forma przerosła treść. Obraz współczesnej kobiety na zachodzie jest wykoślawiony i na siłę komplikowany. Oczywiście są różne przyciski na ciele kobiety (i to jest fascynujące bo faktycznie ciało jest mocno złożone) ale generalnie w alkowie albo chemia działa albo nie.

Czyżbyś był zdania, że tzw. szeroko pojmowana kultura czy historia nie mają wpływu nijakiego na sytuację obecną? Ja rozumiem uproszczenia, ale nadmierny radykalizm wiedzie na manowce tak samo, jak nadmierne komplikowanie.
Obraz współczesnej kobiety na zachodzie jest wykoślawiony - a pewnie.
Na siłę komplikowany? Zapewne.
Dokładnie tak samo jak obraz współczesnego mężczyzny. Tu akurat jest chyba po równo.

Chemia w alkowie działa albo nie - a owszem. Jeszcze trzeba do tej alkowy jakoś dotrzeć smile a że dorobiliśmy się cywilizacji... robi się mniej prosto niż u jeleni czy dorszy. Już u człekokształtnych jest to całkiem nieźle skomplikowane.

30,808 Ostatnio edytowany przez Dżaro2026 (2026-04-17 21:01:05)

Odp: 30lat i cały czas sam
Muqin napisał/a:

Dokładnie tak samo jak obraz współczesnego mężczyzny. Tu akurat jest chyba po równo.

Chemia w alkowie działa albo nie - a owszem. Jeszcze trzeba do tej alkowy jakoś dotrzeć smile

Z kobietami jest o tyle sytuacja bardziej złożona, że muszą się przebijać przez różne kody kulturowe. Przykładowo, kobieta poznaje faceta, który jest dla niej pociągający. Planuje jakiś związek. Co robi ? Będzie próbować umiejętnie go trzymać na dystans by nie wyjść na łatwą. Sama drży, w oczach widać podniecenie, ale będzie przedłużać moment bo tak trzeba. Ona chętnie to i od razu by poszła, ale nie wypada. To ona musi stawiać granice. Antropolodzy mówią, że to kwestia kultury i kobiety w innych społecznościach się zachowują inaczej – w niektórych pierwotnych idą „z partyzanta” że tak powiem, najczęściej tam, gdzie kwestia ojcostwa jest bardziej płynna. Jak już trafi do łóżka to też musi mieć zaufanie do partnera by się dalej odsłaniać i ściągać kolejne powłoki tabu by nie wyjść na zbyt rozwiązłą, itd.

Sytuacja robi się o tyle ciekawsza na ile to zachowanie wynika z samego kodu kulturowego, a na ile z własnych odczuć kobiet, które często mają już własne doświadczenia. W sensie czy kobiety oszukują partnera tym czekaniem czy oszukują same siebie by zmienić postrzeganie własnej natury ? Bo w randkach ustawionych na seks pruderyjność kobiet znika, a dopiero ten teatr zaczyna się odgrywać przy kandydacie na stałego partnera.

Mężczyźni mają tutaj o wiele łatwiej. Teatrologia mężczyzn jest znaczniej mniej zakrojona bo najczęściej nie ma ku temu potrzeby. Kobiety na ogół wchodząc w stałe związki muszą z początku "przyaktorzyć".

30,809

Odp: 30lat i cały czas sam

Przemoc rówieśnicza to niemal wyłącznie robota chłopaków, tak było zawsze. Szczerze mówiąc chyba nigdy nie widziałem tej przemocy ze strony dziewczyn wobec chłopaków. Co prawda tego bronienia ich też nie widziałem, jedynie totalną obojętność i całkowity brak reakcji. Dla ofiar takiej przemocy czy innych traumatycznych wydarzeń nawet wiele lat później może to wrócić. Ja do dziś nie chciałbym spotkać niektórych osób jeszcze z gimnazjum i mam nadzieję, że już nigdy ich nie spotkam. Nie chodzi tylko o przemoc ale o każdą mocno stresującą lub właśnie traumatyczną sytuację. Takie osoby często niemal cały czas są w stanie zagrożenia i nigdy nie czują się bezpiecznie, o sprawczości nawet nie wspominając.

Dżaro2026 napisał/a:

Nie wiem ile w tym prawdy (w sensie na ile a cała psychologia ma jakąkolwiek wartość), ale zdiagnozowano u mnie skrajny introwertyzm. Ja nigdy nie próbowałem poderwać żadnej kobiety (w liceum byłem nieśmiały i na studiach również choć już mniej), jakoś tak się składało, że czasem same podchodziły. Kiedyś dawno temu gitara się sprawdzała – faktycznie to działało. Nie wiem jak tam dzisiaj – pewnie jacyś DJeje czy cuś. Generalnie, kobiety lecą na artystów i zawody powiedzmy „mentorskie”. To chyba wynika z tego, że artysta i mentor w jakiś sposób przewodzi czy też coś w niej rozbudza – czyli pewna forma dominacji.

Na moje to bym się skupił na sobie – rozwoju samego siebie i kompletnie miał w dupie czy to działa na kobiety czy nie.

Psychologia ma bardzo dużą wartość i to trochę dziwne, że nauczyciel ma co do tego wątpliwości. Skoro to kobiety pierwsze do ciebie zagadywały to musiałeś mieć znaczenie więcej niż tylko gitarę. Ledwo kilka procent mężczyzn może się pochwalić takim zainteresowaniem, że to kobiety pierwsze zagadują. Nawet jeśli gitara kiedyś działała to na pewno nie aż tak żeby była wystarczająca. Musiałeś być atrakcyjny pod wieloma innymi względami, zapewne łącznie z wyglądem. Szczerze mówiąc to nie wiem co dziś działa tak jak kiedyś gitara, pewnie sześciocyfrowa suma na koncie. To nie chodziło o fakt, że artysta może mieć potencjał do bycia sławnym i bogatym?

Niestety tak się nie da, nie dla incela. Poczucie bycia przegranym, ciekawość i niezaspokojone potrzeby za mocno siedzą w głowie żeby dało się nie myśleć o wszystkim w kategoriach atrakcyjności dla kobiet.

30,810

Odp: 30lat i cały czas sam

Mężczyźni też muszą się przez kody kulturowe przebijać, obie płcie są kodowane, nie ma zmiłuj.
Oczywistością jest, że nasz gatunek ileś kodów kulturowych zdołał wytworzyć, zachodni jest jednym z tych dużych, te mniejsze są fascynująco wręcz urozmaicone, acz najwyraźniej siły przebicia nie posiadały i pozostały niszowe. Co nie zmienia faktu, że wersja "naturalna" ani kobiety naszego gatunku ani mężczyzny naszego gatunku zwyczajnie nie istnieje, ludzi niezakodowanych praktycznie nie ma.

Marudziłeś, że legendy arturiańskie wpływu na postrzeganie kobiet nie miały a co piszesz? że kobieta chcąc stałego związku gra, żeby nie wyjść na łatwą. Cofnijmy się w czasie trochę mniej niż do średniowiecza i już mamy model wiktoriański czyli podział kobiet na "łatwe" i "te, z którymi się żenimy", w tym modelu bardzo wyraźnie widoczny. A znikąd to się model wiktoriański nie wziął przecież. Spoko da się dojechać do średniowiecza.

Własne odczucia  i kobiet i mężczyzn przez wieki były kodom podporządkowywane. Nadal są. Brak powszechnie uzgodnionego kodu daje efekt niezłego zamętu, fakt.

Swoją drogą to sobie pomyślałam, że jakby tak spróbować stworzyć model kobiety średniowiecznej tak, jak się próbuje stworzyć model kobiety współczesnej to wyszło coś równie absurdalnego.

Posty [ 30,746 do 30,810 z 31,044 ]

Strony Poprzednia 1 472 473 474 475 476 477 478 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024