Priscilla napisał/a:Muqin napisał/a:Do czego dążę? Oj, chyba aż tak tego nie postrzegam, celu żadnego sobie nie ustawiłam do realizacji, ale może do tego, żebyś ciut wyszła ze swojej strefy komfortu? 
Piszesz o sobie to się odniosę - piszesz o sobie i swoich rodzicach, rodzinie. Tak się składa, że rodzina i rodzice Shiniego byli i są zwyczajnie inni.
Twoi rodzice wspierali Cię, dawali ci poczucie bezpieczeństwa i zaufali Ci. Kapitał bezcenny jeśli chodzi o dom rodzinny. Na tym się doskonale buduje. Byłaś gotowa zmierzyć się ze światem. A jak ktoś tego nie dostał? Umiesz "wejść w buty " takiej osoby? Zobaczyć świat jej oczyma, nie swoimi? Patrzenie z czyjejś perspektywy jest strasznie niewygodne, wygodniej z własnej czyli "skoro ja coś mogłem, to każdy może", skoro mnie czegoś nauczono to każdego nauczono.
Owszem, byłaś sprawcza itd. A co z kimś, w kim poczucie własnej sprawczości zabijano od dzieciństwa? Nie zostawiono luzem ale zabijano? Umiesz sobie wyobrazić, jak funkcjonuje ktoś, komu nie dano tego, co Tobie? I nie mam na myśli akurat trudności natury technicznej w życiu, bo to są technikalia, trudne, ale do przejścia, jak każde technikalia, nie tym sposobem to innym. Istotne jest poczucie własnej sprawczości, które i w dobrych warunkach można w dziecku budować, nie przeszkadzać w samodzielnym budowaniu przez dziecko albo zabijać.
Shini nie miał komfortowych warunków w pewnych sferach życia - nie miał problemów pewnego rodzaju - gdyby je miał, w wieku lat 30 byłby innym Shinim, miał za to inne, których Ty, Priscilla, zwyczajnie nie doświadczyłaś.
Tobie piętnastoletniej pozwolono zdecydować, w realizacji tej decyzji Cię rodzice wspierali choć mieli inne zdanie - nie zdajesz sobie chyba do końca sprawy z tego, że w pewnym sensie wygrałaś takich rodziców na loterii życia, bo niewielu młodym ludziom ten komfort jest dany - decydują o swoim dalszym życiu, wbrew pomysłom rodziców i jeszcze ci rodzice ich w tym wspierają. Pozazdrościć. Bez ironii.
Napisałam o sobie tylko dlatego, że sama nawiązałaś do okresu mojego dorastania, pomimo że niespecjalnie byłaś w nim zorientowana.
Mówisz, że miałam komfortowe warunki? Nie wiem, czy aby na pewno tak bardzo komfortowo jest od 15 roku życia mieszkać poza domem i samemu musieć o wszystko zadbać. Miałam szkołę życia tylko dlatego, że postawiłam się tacie, który miał na mnie zupełnie inny plan. Na szczęście nie poczuł się mną na tyle rozczarowany, żeby z tego powodu przestać mnie wspierać. Nieraz jednak musiałam zagryźć zęby, żeby się nie skarżyć, bo skoro tak zdecydowałam, to czułam, że muszę to unieść. Na przykład wtedy, gdy przez rok postanowiłam jednak dojeżdżać do szkoły, a z braku innych połączeń czasem wstawałam o 03:15, żeby na siódmą dotrzeć na miejsce. Bywało, że wracałam do domu ok. 20:00, więc czasu wystarczało mi tylko na ogarnięcie siebie samej i rzeczy na drugi dzień, bo najpóźniej przed 22:00 musiałam się położyć, żeby rano być choć trochę przytomną. To był taki czas, że w autobusie potrafiłam spać na stojąco, jeśli nie było wolnych miejsc siedzących. Dopiero kiedy w któreś wakacje zdałam egzamin na prawo jazdy i dostałam do dyspozycji samochód, to było mi o niebo łatwiej. Łatwiej to jednak nadal nie jest łatwo.
I nie będę udowadniać, że nie jestem wielbłądem, ale to przez co wtedy przechodziłam naprawdę dalekie było od komfortu, za to zahartowało mnie właściwie na całe dorosłe życie. Taka była ta kolejność, nie odwrotnie.
Dziwi mnie jednak, jak bardzo zmieniasz retorykę, bo przecież dopiero co czytałam:
Pisałaś kiedyś o tym jak niesamowity wysiłek włożyłaś w ukończenie liceum i maturę, o dojazdach itd. Na pewno warunki dalekie od komfortu o lata świetlne, zdałaś, odnotowałaś ogromny sukces, jak mawiają Francuzi "chapeau bas". Z maturą w ręku miałaś już solidne fundamenty do dalszego dorosłego funkcjonowania, miałaś na koncie ogromne osiągniecie własne. W Twoim życiu zaistniały warunki po temu, byś ten sukces w młodym wieku odniosła. Jest w nim Twój ogromny wkład własny, ale warunki też musiały zaistnieć.
Teraz zaś, że warunki miałam komfortowe, dlatego chcąc zrozumieć Shiniego mam wyjść poza strefę własnego komfortu. Nie chcę być niegrzeczna, ale zdecyduj się może 
Priscilla, nawiązałam do Twojego okresu dorastania, bo sama o tym pisałaś w rozmowie z Shini między innymi, a zapamiętałam bo rzeczywiście zrobiło to na mnie wrażenie. Oczywiście, że praktycznie nic o Twoim okresie dorastania, o Twoim życiu, rodzinie nie wiem, potraktowałam to trochę jak "przykład modelowy", nie personalnie, Twoja sytuacja nie należy do modeli popularnych, taka bliższa krańca skali, ale nadal w skali. Ja nie wiem o Tobie, Ty o mnie, a żadna z nas za wiele nie wie o życiu i dzieciństwie Shiniego.
Z tym nieszczęsnym słowem "komfort" faktycznie wyszedł mi zdaje się niezły zamęt
, spróbuję się jakoś z tego wyplątać czyli na początek doprecyzować. Bo "komfort" słowo zdradliwe, o czym się właśnie przekonałam. Ma ileś znaczeń, odcieni znaczeniowych i na dodatek używane jest i w znaczeniu bardzo potocznym i w znaczeniu bardziej psychologicznym.
To tak : "strefa komfortu" - użyłam w znaczeniu ""stan psychiczny, w którym czujemy się bezpiecznie i pewnie, ponieważ działania są nam znane i powtarzalne" , "wyjście ze strefy komfortu" - użyłam w znaczeniu "wyjście poza własne, ugruntowane schematy myślenia, postrzegania i interpretacji".
Oba te znaczenia są odlegle od wygody w potocznym rozumieniu.
Oczywiście, takie dojeżdżanie jak Twoje dalekie było od wygody w zwykłym tego słowa rozumieniu, bo było zwyczajnie męczące. Bardzo. I fizycznie i psychicznie. Oczywiście - wybacz, nie daruję sobie
, w porównaniu do jednego z moich dziadków to miałaś dywan czerwony płatkami róż wysypany, bo zawsze się znajdzie ktoś, kto miał gorzej. No nie urodziłaś się jako n-te dziecko w czworakach pod rosyjskim zaborem, w tej konkurencji mój dziadek miał miał solidne fory. Ale już ja w porównaniu z Tobą miałam super wygodnie. Ale jakoś ta wygoda nie uczyniła mnie osobą niezdolną do satysfakcjonującego, dobrego oraz samodzielnego funkcjonowania w dorosłym świecie, gdy przyszedł stosowny czas po temu. Ani mnie, ani masy innych ludzi, którzy mieli wygodnie w tej kwestii. Z czego prosty wniosek, że sam fakt, iż się "miało wygodnie" nie czyni człeka workiem problemów, nieszczęsnym oraz niezdolnym do satysfakcjonującego dorosłego funkcjonowania. A Shini w uproszczeniu takim zaistniał na forum. On i iluś innych ludzi, którzy w realnym życiu istnieją.
Jeśli ktoś nie jest w stanie tak totalnie wykorzystać którejś z obiektywnie istniejących w jego życiu możliwości to kurczę, jaka przyczyna tego być musi, nie sądzisz?
Oczywiście można iść na łatwiznę czyli dokonać oceny "jest leniwym, rozpieszczonym typkiem" i tyle. Nie ma obowiązku wnikania w czyjeś zawiłości życiowe przecież.
Wracając do komfortu w nieco innej odmianie to nie jest to wbrew pozorom zawsze synonim wygody. Paradoksalnie trochę ale komfort psychiczny ( w znaczeniu bardziej psychologicznym) dziecka w domu dorastania łączy się z pewną porcją ewidentnej niewygody dla tegoż dziecka. Dziecko, któremu dorośli nie stawiają granic czyli takie, któremu "wszystko wolno" na przykład funkcjonuje w stanie permanentnego dyskomfortu, bo nie ma poczucia bezpieczeństwa. Dziecko, które na loterii życia wylosowało rodzica - tyrana funkcjonuje w stanie permanentnego dyskomfortu, bo musi się podporządkować. Dziecko co wylosowało rodzica nadopiekuńczego jak wyżej, permanentny dyskomfort, zresztą nadopiekuńczość to rodzaj tyranii, tyle że wygląda inaczej. I można by mnożyć wersje, warianty i odmiany.
Oczywiście wszyscy rodzice są trochę dysfunkcyjni, ale zwykle w ogólnym rozrachunku okazują się wystarczająco wydolni. Gorzej, jeśli są dysfunkcyjni za bardzo, bo wtedy dzieciaka uszkadzają, na różne sposoby mu psychikę zaburzają, wykrzywiają. I nie jest to w żadnym razie wina tegoż dzieciaka, bo dysfunkcyjni rodzice zaczynają praktycznie od razu.
W tym, co napisałaś o swojej rodzinie zobaczyłam, właściwie w jednym zdaniu coś , co Ty dostałaś od rodziców, a czego wielu nie dostało. Prawo do decydowania o sobie i swoim życiu. Sądzę, ze zwyczajnie nie jesteś sobie w stanie wyobrazić, jak to jest tego prawa być permanentnie, od zawsze pozbawionym. I jak bardzo to wpływa na to, jakim się jest wchodząc w dorosłość.
Twoje zdanie, zdanie piętnastolatki, w bardzo ważnej sprawie dla Twojego dalszego życia zostało wysłuchane( nawet jeśli nie zaaprobowane) , wzięte pod uwagę i nie uniemożliwiono ci realizacji Twojej wersji. Takich rodziców naprawdę można zazdrościć. Mimo tych niewygód i trudności związanych z wykonaniem Twoich planów.
Jak by to było dalej z Tobą, gdybyś nawet nie dostała możliwości powiedzenia, czego chcesz? Gdybyś usłyszała" jesteś głupia gówniara i nie ma o czym gadać". gdybyś została wyśmiana, gdyby...tak ogólnie cały ten Twój pomysł by storpedowano, wyśmiano, wykpiono, zlekceważono, brutalnie ci go z głowy wybito? A jaka byś była, gdyby wszelkie Twoje pomysły tak samo traktowano, od zawsze ?
No inaczej by było, jako 18 - latka byłabyś inną osobą.
W tej konkretnej modelowej sytuacji dalszej Twojej edukacji dostałaś od rodziców lekcję życia trudną, ale mądrą i pożyteczną. Mogłaś dostać inną, pozornie łatwą i wygodną, ale równolegle niszczącą albo co najmniej hamującą rozwój. Na to, jaką lekcję dostałaś wpływu nie miałaś, Twoi rodzice mogli Cię skutecznie uziemić.
W tej sprawie, Twojego decydowania o własnym życiu miałaś może nie maks (bo ojciec był rozgoryczony) ale bardzo, bardzo dużo komfortu psychicznego na najgłębszym poziomie i lekcję bezwarunkowej miłości rodzicielskiej we wspaniałym wydaniu czyli "nie zgadzam się z Tobą, dziecko,mam inne zdanie, ale nie blokuję i wspieram".
Moi rodzice raczej by storpedowali tak radykalne dojazdy do szkoły, tak na marginesie. Raczej by na uszach stanęli, żebym mieszkała na miejscu. Jak już byłam dorosła przynajmniej metrykalnie to raczej wspierali, nie zawsze się zgadzając z samym pomysłem, czyli - w tej sprawie miałam duży komfort psychiczny w relacji z rodzicami. Co nie oznacza, że mi było jakoś super wygodnie, bo realizacja własnych pomysłów bywa męcząca, ale wiesz - jak wiedziałam, że to mój pomysł to te niewygody inaczej odbierałam, no "sama chciałam" w grę wchodziło. 