Rozbraja mnie, że wątek "30 lat i cały czas sam" został zhighjackowany rozważaniami o ZWIĄZKU Shiniego xD Tak jakoś to nie na temat.
29,901 2025-10-26 02:54:24
29,902 2025-10-26 02:56:37 Ostatnio edytowany przez KSandraK (2025-10-26 02:56:48)
(dubel)
29,903 2025-10-26 09:26:47
Shini przy jednej dziurze to i kot zdechnie, twoja partnerka cię nie pociąga dlatego jesteś rozczarowany seksem jest słaby bo twoja wybranka to fizycznie klapa, z tego nic nie będzie pobaw sie i zostaw poczujesz sie jak prawdziwy facet, kobiety wyczuwają że facet już ruchal i same do ciebie przyjdą nie warto tracić czasu i siedzieć na sile, przy takim (aby coś było) facet z dużym przebiegiem bardziej pociąga kobiety swoim doświadczeniem, a i one chętnie mu sie rozkraczają bo nie chcą być gorsze o tych które zaliczył, pamiętaj.
29,904 2025-10-26 09:37:23 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-10-26 09:37:50)
Rozbraja mnie, że wątek "30 lat i cały czas sam" został zhighjackowany rozważaniami o ZWIĄZKU Shiniego xD Tak jakoś to nie na temat.
Ee tam. Ten wątek.mial juz mnostwo "podwatkow". Np legalizacja prostytucji. A historia Shiniego jednak jakoś tam pasuje
29,905 2025-10-26 10:19:07
Żył w fantazjach jak każdy incel uzależniony od porno, z przekonaniem że laski 10/10 są w jego zasięgu. Wyszedł do ludzi, zaobczył na czym polega życie i się okazało, że ma dziewczynę taką jak on sam.
Tutaj nie trafiłaś.
Sam jestem Incelem i jak podchodziłem do lasek na ulicy, to właśnie do takich zwykłych szarych myszek (chyba raz tylko podszedłem do takiej 8/10), tamte dziewczyny nie mały nawet zrobionych paznokci i niektóre z nich miały krzywe uzębienie.
O laskach 10/10 nawet nie marzę, a co tu dopiero mówić, aby do takiej podejść
w życiu...
Mi to się marzy właśnie taka zwykła dziewczyna, która będzie mieć nawet kilka albo kilkanaście kg nadwagi, która zamiast latać po klubach będzie wolała coś upichcić ![]()
Aha i nie mam problemu mówić o sobie, że jestem Incelem, gdyż tak naprawdę nie jest to określenie obraźliwe.
Na pierwszy rzut oka "incel" brzmi jak jakaś obraza, ale tak naprawdę oznacza to osobę, która nie może sobie znaleźć partnera/partnerki.
Obraźliwe określenia, to np. kurwa szon albo szmata.
29,906 2025-10-26 10:31:05
Co to jest highjack, być ,zgighjackowanym,, ??
29,907 2025-10-26 11:19:03
Co to jest highjack, być ,zgighjackowanym,, ??
To znaczy że ktoś mógł wykraść twoje hasła z przeglądarki itp, albo jakieś niestosowne zdjęcia lub filmiki ![]()
29,908 2025-10-27 11:18:12 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-10-27 11:20:36)
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:Żył w fantazjach jak każdy incel uzależniony od porno, z przekonaniem że laski 10/10 są w jego zasięgu. Wyszedł do ludzi, zaobczył na czym polega życie i się okazało, że ma dziewczynę taką jak on sam.
Tutaj nie trafiłaś.
Sam jestem Incelem i jak podchodziłem do lasek na ulicy, to właśnie do takich zwykłych szarych myszek (chyba raz tylko podszedłem do takiej 8/10), tamte dziewczyny nie mały nawet zrobionych paznokci i niektóre z nich miały krzywe uzębienie.
O laskach 10/10 nawet nie marzę, a co tu dopiero mówić, aby do takiej podejśćw życiu...
Mi to się marzy właśnie taka zwykła dziewczyna, która będzie mieć nawet kilka albo kilkanaście kg nadwagi, która zamiast latać po klubach będzie wolała coś upichcić
Aha i nie mam problemu mówić o sobie, że jestem Incelem, gdyż tak naprawdę nie jest to określenie obraźliwe.
Na pierwszy rzut oka "incel" brzmi jak jakaś obraza, ale tak naprawdę oznacza to osobę, która nie może sobie znaleźć partnera/partnerki.Obraźliwe określenia, to np. kurwa szon albo szmata.
Ja używam tego określenia jako nazwy pewnej internetowej subkultury, nie chcę nikogo obrażać. Rzeczywiście to incel to używa się czasem jako obelga. Dla mnie to raczej synonim pewnego specyficzne wycofania ze sfery relacji z ludzmi, nie tylko kobietami.
Przede wszystkim kobieta nie zrobiona wyglądaja po prostu gorzej. Co nie znaczy że jest brzydka.
Tutaj taka szara myszka, no makup:
https://i.pinimg.com/736x/5b/c1/fe/5bc1 … edecf8.jpg
A tu ta sama szara myszka już makup:
https://i.pinimg.com/736x/a4/09/99/a409 … ed3029.jpg
Wydaje mi się że szara myszka to jest jakaś dziwna fantazja ludzi bez doświadczenia. Coś na zasadzie jestem lepszy i zniżyłem się do twojego poziomu więc to będzie związek na kodach. Nie oceniaj książki po okładce. Znam szare myszki, które są super roszczeniowymi golddigerkami, ale też super odstawione laski z pazurami na 5 cm które uwielbiaja houswife duties i są super rodzinne. Z facetami podobno, znam paskudy ruchaczy i super zaangażowanych facetów z twarzą jak młody Gosling. Prawda jest taka, że udając zainteresowanie brzydką w twoim mniemaniu dziewczyna nie robisz jej żadnej przysługi. Warto poznawać ludzi w twoim mniemaniu atrakcyjnych, ale też nie żyć fantazjami z internetu.
29,909 2025-10-27 11:18:23
Wątek wiecznie żywy ![]()
29,910 2025-10-27 13:01:16
Pewnie niektórych rozczaruję ale ja też wciąż tu jestem. Po prostu nie było czasu by odpisać na taką ilość postów.
Na razie odniose się tylko do ostatniego posta Smutnej. Czy ja dobrze czytam, że nie chcesz nikogo obrażać? Twój poprzedni post mówi coś zupełnie innego. Ale mniejsza o to, o wiele ciekawsze jest twierdzenie, że ta dziewczyna ze zdjęć to szara myszka. Aż muszę zapytać jaka według ciebie byłaby definicja szarej myszki i czy wygląd jest elementem tej definicji?
29,911 2025-10-27 13:11:50
a tu dalej czas letni, zamiast zimowego
29,912 2025-10-27 13:28:43 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-10-27 13:34:58)
Jeśli ta dziewczyna ze zdjęcia(bez makijażu) ma być szarą myszką, to ja chyba muszę sobie zmienić system indywidualnej kategoryzacji
Patrzę na to zdjęcie i uczciwie się przyznam, że nigdzie nie dostrzegam przeciętności w wyglądzie u tej dziewczyny, wręcz przeciwnie..
29,913 2025-10-27 13:31:49
Jeśli ta dziewczyna ze zdjęcia(bez makijażu) ma być szarą myszką, to ja chyba muszę sobie zmienić system indywidualnej kategoryzacji
![]()
Patrzę się na to zdjęcie i uczciwie się przyznam, że nigdzie nie dostrzegam przeciętności w wyglądzie u tej dziewczyny, wręcz przeciwnie..
Ja dokładnie to samo miałem na myśli. Ta dziewczyna nawet bez makijażu jest ponadprzeciętna. Pamiętajmy jeszcze, że to mimo wszystko jest zdjęcie. Makijażu może i nie ma na tym pierwszym zdjęciu ale co z filtrami czy jakąś przeróbką komputerową?
29,914 2025-10-27 13:34:48
Takie pozorne niezdecydowanie może wynikać, tak w komunikacji werbalnej, z bardzo prostej rzeczy, z braku umiejętności identyfikowania własnych uczuć oraz nazywania ich odpowiednimi słowami. Wbrew pozorom nie jest to umiejętność wrodzona, to identyfikowanie i nazywanie. To się nabywa, tego się trzeba nauczyć. I jeszcze, co gorsze, są osoby utalentowane, przeciętne i mające małe zdolności w tym względzie, czyli to samo jednym przychodzi łatwo i szybko, a innym nie.
Masz rację, że trzeba się tego nauczyć oraz że nie każdy osiągnie podobną biegłość.
ALE…
Dorosły człowiek, jeśli mu zależy, w pewnym momencie przestaje się miotać z kąta w kąt, siada na tyłku i kombinuje tak długo, aż ten węzeł gordyjski rozplącze. Przynajmniej do tego stopnia, by na poziomie podstawowym być w stanie poukładać własne myśli i określić, co właściwie czuje.
Jak się komuś nie chce nawet tyle, to uważam, że nie powinien się zabierać za relacje międzyludzkie, bo istnieje spora szansa, że zrobi komuś krzywdę.
Co do wyglądu to niespodzianek każda ilość, jak podrążyć. Bo wizerunek to w sumie przede wszystkim atrybucja z wszystkimi jej błędami, których to błędów się nie koryguje, bo niby jak, skoro to tylko wizerunek. Albo osoba niedostępna, prawie na jedno wychodzi. Da się zauroczyć i zakochać w aktorze - naprawdę. Z wszystkimi objawami zauroczenia, także zmianami fizykochemii mózgu. Tyle że w tym momencie to dotyczy wyobrażenia o aktorze, a nie aktora jako takiego. Był dawno temu taki aktor Rudolf Valentino. Zakochanych w nim kobiet było multum, po jego śmierci wpadały w depresję, popełniały samobójstwa. Nie jakieś pojedyncze i pokręcone jednostki, niektore szczęśliwie zamężne, matki dzieciom. Brzmi obłędnie, ale...zdarzyło się.
Wiem, niektóre fanki proponują swoim idolom takie rzeczy, że od samego czytania włos jeży się na głowie, ale to jednak inne przypadki, niż spotykanie się z kimś regularnie przez kilka miesięcy, dotykanie go, wdychanie jego zapachu, słuchanie jego głosu, oglądanie nagiego ciała, uprawianie seksu. Jeśli po tak intensywnym kontakcie nadal ma się mieszane uczucia, to warto się porządnie zastanowić, czy tego szukamy.
A uczuć, Mrs. Happieness zwyczajnie nie da się uruchomić racjonalnym argumentami. Nie to narzędzie. Racjonalne argumenty to jedno z narzędzi do odblokowania istniejących uczuć. Jedno z, same racjonale argumenty nie wystarczą, stąd między innym praca w terapii.
Nie jestem pewna co odpisać, mam wrażenie, że mogłaś źle odczytać moją wypowiedź, bo właściwie napisałyśmy to samo.
Jak sobie jeszcze ktoś dołoży do "nie umiem nazwać tego, co czuję" pakiet "zdaniem innych powinienem czuć"...wyjdzie z tego coś okropnego.
Zgadzam się. Aczkolwiek równie kiepskim pomysłem jest przekonywanie samego siebie w momencie, w którym ktoś nie wzbudza w nas żadnych głębszych emocji, tylko dlatego, że chciałoby się je poczuć.
29,915 2025-10-27 13:37:32
Wątek wiecznie żywy
Kogo moje oczy widzą!
Hej ![]()
29,916 2025-10-27 13:52:01 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-10-27 15:06:24)
Kogo widzą? Tego samego obywatela, co wcześniej, tylko nieco odświeżonego po małej przerwie
Cześć Happiness
Liczę, że u Ciebie wszystko gra.
Jak tam Twoja kafejka? Tzn. plaża.. Sezon się skończył, teraz trochę za zimno na plażowanie..
29,917 2025-10-27 13:52:33
Jeśli ta dziewczyna ze zdjęcia(bez makijażu) ma być szarą myszką, to ja chyba muszę sobie zmienić system indywidualnej kategoryzacji
![]()
Patrzę na to zdjęcie i uczciwie się przyznam, że nigdzie nie dostrzegam przeciętności w wyglądzie u tej dziewczyny, wręcz przeciwnie..
Zgadzam się. Delikatne rysy twarzy, ładna cera, kształtne usta, prosty nos. Nie bez powodu udało jej się zrobić karierę w modelingu.
29,918 2025-10-27 13:56:46
Ja dokładnie to samo miałem na myśli. Ta dziewczyna nawet bez makijażu jest ponadprzeciętna. Pamiętajmy jeszcze, że to mimo wszystko jest zdjęcie. Makijażu może i nie ma na tym pierwszym zdjęciu ale co z filtrami czy jakąś przeróbką komputerową?
Smutna zapomniała wspomnieć, że to modelka ![]()
29,919 2025-10-27 14:12:16
To dobrze, że zdążyłem niejako ocenić bez wiedzy, kim ona jest.. Na modelingu się słabo znam, natomiast zachodzę w głowę, jak wygląda zatem kobieta o urodzie ponadprzeciętnej czy tym bardziej zjawiskowej, skoro tamta jest "szarą myszką"..
29,920 2025-10-27 14:38:41
Mi to się marzy właśnie taka zwykła dziewczyna, która będzie mieć nawet kilka albo kilkanaście kg nadwagi, która zamiast latać po klubach będzie wolała coś upichcić
Taka, której nikt już nie chciał? A że nie będzie zbyt ładna, to zajmie się chociaż gotowaniem? ![]()
29,921 2025-10-27 15:36:54 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-10-27 15:52:38)
Ja używam tego określenia jako nazwy pewnej internetowej subkultury, nie chcę nikogo obrażać.
Dziwne, bo moim zdaniem w tamtych wypowiedziach dominowała pogarda, wymierzona zwłaszcza w Shiniego.
Tutaj taka szara myszka, no makup
Modelka to kiepski przykład szarej myszki, bo dziewczyny z tego środowiska muszą spełniać pewne standardy piękna.
Na castingach zwykle wymagają, żeby były bez makijażu, albo z bardzo delikatnym, czyli oceniano by wersję z pierwszego zdjęcia, nie drugiego.
Nie oceniaj książki po okładce. Znam szare myszki, które są super roszczeniowymi golddigerkami, ale też super odstawione laski z pazurami na 5 cm które uwielbiaja houswife duties i są super rodzinne. Z facetami podobno, znam paskudy ruchaczy i super zaangażowanych facetów z twarzą jak młody Gosling. Prawda jest taka, że udając zainteresowanie brzydką w twoim mniemaniu dziewczyna nie robisz jej żadnej przysługi. Warto poznawać ludzi w twoim mniemaniu atrakcyjnych, ale też nie żyć fantazjami z internetu.
Zgadzam się z tym fragmentem. Dopisywanie negatywnych cech czemuś, co w naszym odczuciu jest nieosiągalne, to dość powszechne zjawisko.
29,922 2025-10-27 15:48:57
Kogo widzą? Tego samego obywatela, co wcześniej, tylko nieco odświeżonego po małej przerwie
Każdy czasem potrzebuje chwili oddechu. Niemniej miło, że się pojawiłeś
Liczę, że u Ciebie wszystko gra.
Dziękuję, sporo rzeczy powoli acz sukcesywnie się układa, więc jestem dobrej myśli.
A jak tam u Ciebie?
Jak tam Twoja kafejka? Tzn. plaża..
Na plaży już tylko wiatr hula. Też mnie długo nie było, właściwie niedawno zaczęłam się znów udzielać na forum.
Sezon się skończył, teraz trochę za zimno na plażowanie.
Mors ze mnie żaden, ale kto wie, co przyniesie przyszłość... ![]()
29,923 2025-10-27 15:50:09 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2025-10-27 16:27:30)
Jeśli ta dziewczyna ze zdjęcia(bez makijażu) ma być szarą myszką, to ja chyba muszę sobie zmienić system indywidualnej kategoryzacji
![]()
Patrzę na to zdjęcie i uczciwie się przyznam, że nigdzie nie dostrzegam przeciętności w wyglądzie u tej dziewczyny, wręcz przeciwnie..
Ja również jestem zaskoczona, że tę dziewczynę można zakwalifikować jako szarą myszkę. Przecież ona ma bardzo ładną twarz, gęste, zadbane włosy, ogólnie jest po prostu piękną kobietą.
I tak szczerze, to na drugim zdjęciu jest wyraźnie przerysowana, dlatego bardziej podoba mi się bez tony makijażu (i filtrów!) niż "z", a przy tym uważam, że i tak najlepiej wyglądałaby z relatywnie lekkim makijażem tylko podkreślającym jej urodę.
29,924 2025-10-27 16:03:24 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-10-27 16:04:15)
Ja również jestem zaskoczona, że tę dziewczynę można zakwalifikować jako szarą myszkę. Przecież ona ma bardzo ładną twarz, gęste, zadbane włosy, ogólnie jest po prostu piękną kobietą.
I tak szczerze, to na drugim zdjęciu jest przerysowana, dlatego bardziej podoba mi się bez tony makijażu (i filtrów!) niż "z", a przy tym uważam, że tak najlepiej wyglądałaby z relatywnie lekkim makijażem tylko podkreślającym jej urodę.
Mi się bardzo podoba tutaj:
https://media1.popsugar-assets.com/file … driana.jpg
Bo makijaż jest dokładnie w punkt, właśnie taki, który podkreśla urodę, zamiast tworzyć efekt tapety.
29,925 2025-10-27 18:08:28 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-10-27 18:10:25)
Czasami mnie zadziwia, jak bardzo można zmienić swój wygląd przy pomocy makijażu..
Happiness
U mnie wszystko płynie w dobrym kierunku
Pora taka nastała, że teraz więcej czasu się będzie spędzać przed monitorem, wcześniej człowiek trochę się błąkał w terenie po chaszczach i bagnach, żeby zarobić na chleb ![]()
Świetnie, że się Tobie układa!
Plażę zaś warto czasem odwiedzić, żeby nie zarosła albo jej nie zalało całkiem. Dobre słowo, to jak solidny fundament umacniający brzeg.
Co do morsowania, to widzę, że tendencja jest wzrostowa, więc niewykluczone, że takie obrazki będziemy coraz częściej oglądać.
edit: Ta Pani ze zdjęcia, jak dla mnie, ma nawet zbyt dużo nałożone. Dodatkowo ma chyba zrobione usta(albo się mylę, gdyż jestem na to dość wyczulony).
29,926 2025-10-27 19:39:28 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-10-27 19:47:37)
U mnie wszystko płynie w dobrym kierunku
Bardzo mnie to cieszy
Pora taka nastała, że teraz więcej czasu się będzie spędzać przed monitorem, wcześniej człowiek trochę się błąkał w terenie po chaszczach i bagnach, żeby zarobić na chleb
To prawda, pogoda ostatnio beznadziejna. Ciężko nawet pójść na dłuższy spacer.
Byłam dzisiaj tylko na szybkich zakupach i myślałam, że mnie zwieje z planszy.
Dobrze rozumiem, że w lepsze miesiące pracujesz w terenie, a w gorsze przed komputerem?
Czy po prostu masz teraz więcej wolnego?
Plażę zaś warto czasem odwiedzić, żeby nie zarosła albo jej nie zalało całkiem. Dobre słowo, to jak solidny fundament umacniający brzeg.
Masz rację, trzeba będzie tylko znaleźć jakiś temat do dyskusji, odkurzyć leżaczki, zaparzyć herbaty, a potem liczyć, że zapach cynamonu i pomarańczy przyciągnie kilku śmiałków
Co do morsowania, to widzę, że tendencja jest wzrostowa, więc niewykluczone, że takie obrazki będziemy coraz częściej oglądać.
Też odnoszę takie wrażenie, że coraz więcej osób się interesuje morsowaniem. Mnie nigdy nie ciągnęło do takich aktywności. Zresztą, prawdę mówiąc, nie potrafię pływać, więc mogłabym co najwyżej spektakularnie pójść na dno
Ta Pani ze zdjęcia, jak dla mnie, ma nawet zbyt dużo nałożone. Dodatkowo ma chyba zrobione usta(albo się mylę, gdyż jestem na to dość wyczulony).
W moim odczuciu makijaż bardzo ładny, choć wybrałabym taki na szczególną okazję, nie na co dzień.
Przyjrzałam się tym ustom i doszłam do wniosku, że wyglądają bardzo podobnie jak na zdjęciu, gdzie była w wersji całkowicie sauté, więc jeśli przy nich majstrowała, to delikatnie, bo prezentują się bardzo dobrze. Brak efektu pontonu.
29,927 2025-10-27 19:57:00
The point is - wydaje mi się, że facet który nie ma kontaktu z kobietami i nie widzi swojej dziewczyny jak zmienia się pod wpływem makijażu i ciuchów może mieć problem odróżnić zrobienie od atrakcyjności. Tutaj Rumun podał że nawet zagadał do takiej co nie miała zrobionych paznokci, więc powinno być łatwo.
29,928 2025-10-27 19:57:53 Ostatnio edytowany przez Rumunski_Zolnierz (2025-10-27 19:58:37)
Ja używam tego określenia jako nazwy pewnej internetowej subkultury, nie chcę nikogo obrażać. Rzeczywiście to incel to używa się czasem jako obelga. Dla mnie to raczej synonim pewnego specyficzne wycofania ze sfery relacji z ludzmi, nie tylko kobietami.
Przede wszystkim kobieta nie zrobiona wyglądaja po prostu gorzej. Co nie znaczy że jest brzydka.
Tutaj taka szara myszka, no makup:
https://i.pinimg.com/736x/5b/c1/fe/5bc1 … edecf8.jpgA tu ta sama szara myszka już makup:
https://i.pinimg.com/736x/a4/09/99/a409 … ed3029.jpg
Ta z pierwszego zdjęcia moim zdaniem nie ukazuje szarej myszki, a wręcz przeciwnie.
Wydaje mi się że szara myszka to jest jakaś dziwna fantazja ludzi bez doświadczenia. Coś na zasadzie jestem lepszy i zniżyłem się do twojego poziomu więc to będzie związek na kodach.
Ale celowanie w ,,szare myszki" to nie jest żadne zniżanie poziomu.
Kto powiedział, że ,,poziomem" są odstawione laski ze zrobionymi pazurami?
Takie szare myszki mogą być bardziej wartościowe niż te wszystkie tlenione laski z klubów, więc trochę nie trafiłaś.
Nie oceniaj książki po okładce. Znam szare myszki, które są super roszczeniowymi golddigerkami, ale też super odstawione laski z pazurami na 5 cm które uwielbiaja houswife duties i są super rodzinne. Z facetami podobno, znam paskudy ruchaczy i super zaangażowanych facetów z twarzą jak młody Gosling.
Powyżej bardzo fajnie napisane i warto się nad tym głębiej zastanowić ![]()
Prawda jest taka, że udając zainteresowanie brzydką w twoim mniemaniu dziewczyna nie robisz jej żadnej przysługi. Warto poznawać ludzi w twoim mniemaniu atrakcyjnych, ale też nie żyć fantazjami z internetu.
Nigdy nie okazywałem zainteresowania brzydkiej lasce.
W moim mniemaniu ,,szara myszka" nie równa się ,,brzydka laska".
Wolę być sam do końca życia niż związać się z laską, która wg. mojego gustu byłaby brzydka.
Te atrakcyjne niestety zajęte.
Rumunski_Zolnierz napisał/a:Mi to się marzy właśnie taka zwykła dziewczyna, która będzie mieć nawet kilka albo kilkanaście kg nadwagi, która zamiast latać po klubach będzie wolała coś upichcić
Taka, której nikt już nie chciał? A że nie będzie zbyt ładna, to zajmie się chociaż gotowaniem?
No właśnie marzy się taka, której nikt nie chciał, ale która jest ładna ![]()
Szkoda, że w przyrodzie coś takiego nie istnieje haha
a tu dalej czas letni, zamiast zimowego
To się ustawia w profilu.
29,929 2025-10-27 20:32:38
Faceta trudno oszukać ![]()
29,930 2025-10-27 20:41:29 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-10-27 20:43:48)
The point is - wydaje mi się, że facet który nie ma kontaktu z kobietami i nie widzi swojej dziewczyny jak zmienia się pod wpływem makijażu i ciuchów może mieć problem odróżnić zrobienie od atrakcyjności.
Myślę, że nie tyle brak doświadczenia jest problemem, co budowanie swojej skali atrakcyjności na fikcji, celebrytach, a więc ludziach, którzy zarabiają w dużej mierze na własnym wyglądzie i żeby utrzymać się na szczycie, muszą poświęcać mu dużo czasu, plus mają dostęp do masy narzędzi, które pozwalają im go maksymalnie podkręcić. Potem wychodzi jeden z drugim na ulicę, mija normalne kobiety, bez idealnego makijażu, doczepów, zabiegów medycyny estetycznej, ubrań zaprojektowanych dla nich przez światowej sławy projektantów i jest w ciężkim szoku. Bo przecież ma przebarwienia, blizny, pryszcze, rzadsze włosy, nierówne zęby, rozstępy, niekorzystnie dobraną sukienkę.
Tutaj Rumun podał że nawet zagadał do takiej co nie miała zrobionych paznokci, więc powinno być łatwo.
Trochę mnie rozwaliło stwierdzenie o paznokciach, bo wiele dziewczyn po prostu nie lubi hybryd, albo nie może sobie na nie pozwolić z uwagi na charakter pracy. Zwykły lakier też nie zawsze przejdzie, zresztą z nim to więcej babrania się, bo trzeba go często poprawiać. Jeśli paznokcie są czyste i zadbane, to nie widzę powodu, by to miało komuś odbierać atrakcyjność.
29,931 2025-10-27 21:11:50
Faceta trudno oszukać
Bo to tak jest.
Ostatnio byłem w Biedrze i na kasie siedziała tak atrakcyjna kobieta, że nie mogłem oderwać od niej wzroku, a siedziała w stroju roboczym ![]()
The point is - wydaje mi się, że facet który nie ma kontaktu z kobietami i nie widzi swojej dziewczyny jak zmienia się pod wpływem makijażu i ciuchów może mieć problem odróżnić zrobienie od atrakcyjności. Tutaj Rumun podał że nawet zagadał do takiej co nie miała zrobionych paznokci, więc powinno być łatwo.
Podszedłem w sumie do 6 dziewczyn, jedna z nich była taka 8/10, a cała reszta to zwykłe kobiety, z lekkim (Albo żadnym) makijażem, z krzywym zgryzem i bez zrobionych paznokci.
Ogólnie miałem zasadę, że kobieta, do której podchodzę musi mi się chociaż trochę podobać, ale naprawdę to nie były rakiety, a zwykłe dziewczyny, które się mija na ulicy.
29,932 2025-10-27 21:12:58
Faceta trudno oszukać
Gdyby to była prawda, nie byłoby tylu zaskoczonych, gdy zobaczą porównania celebrytki w pełnym makijażu i bez niego.
Strój też ma znaczenie. Wystarczy najpierw przejść się do sklepu w dresie, a potem zrobić drugą rundkę w dopasowanej sukience.
29,933 2025-10-27 22:05:16
Podszedłem w sumie do 6 dziewczyn, jedna z nich była taka 8/10, a cała reszta to zwykłe kobiety, z lekkim (Albo żadnym) makijażem, z krzywym zgryzem i bez zrobionych paznokci.
Ogólnie miałem zasadę, że kobieta, do której podchodzę musi mi się chociaż trochę podobać, ale naprawdę to nie były rakiety, a zwykłe dziewczyny, które się mija na ulicy.
Żeś przemierzył te dziewoje szczegółowo wzdłuż i wszerz. A w jakim wieku były?
Eskortka była 10/10 to przy tych będzie problem z konarem ![]()
29,934 2025-10-27 22:34:28
Żeś przemierzył te dziewoje szczegółowo wzdłuż i wszerz. A w jakim wieku były?
Cholernie ciężko określić wiek kobiety kiedy jej się w ogóle nie zna, były młodsze tak ok. 22 - 30 lat, al dokładnie Ci nie powiem.
Eskortka była 10/10 to przy tych będzie problem z konarem
U mnie to tak nie działa ![]()
Sam fakt, że kobieta sama z siebie chciałaby ze mną uprawiać seks sprawiłby, że byłbym mocno podjarany i nie musiałaby być jakąś modelką.
29,935 2025-10-27 22:57:30 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-10-27 22:58:49)
Proszę, dla tych, którzy zgadzają się z twierdzeniem, że dla mężczyzn ubiór nie ma znaczenia.
Billie Eilish w typowych dla niej stylizacjach:
https://i.pinimg.com/736x/f9/c3/b4/f9c3 … d78e1d.jpg
https://i.pinimg.com/736x/81/92/b5/8192 … f693bf.jpg
https://cdn01.justjared.com/wp-content/ … zzo-44.jpg
Billie Eilish w bardziej kobiecych stylizacjach:
https://cdn11.bigcommerce.com/s-xku293z … 105912.jpg
https://pagesix.com/wp-content/uploads/ … s-2022.jpg
A zwłaszcza tutaj:
Wszędzie jedna i ta sama kobieta, choć w zupełnie rożnych odsłonach.
Rozumiem, że to bez różnicy, jeśli na co dzień wygląda tak, jak na trzech pierwszych zdjęciach?
29,936 2025-10-27 23:01:34
Ale Ty pokazujesz jakieś skrajności, od ubioru korpo HR managerki albo gwiazdy odbierającą statuetkę po stylówę jakiejś gówniary rodem na Halloween z gitarą w ręku.
Wiesz każdy człowiek będzie wyglądał lepiej jak zamieni worek po kartoflach na garnitur rodem CEO, ale bez przesady.
29,937 2025-10-27 23:04:27 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-10-27 23:06:11)
Happiness
Tak, aktualnie trochę roboty przed ekranem i trochę odpoczynku.
Szczyt sezonu przypada na wiosnę
a w lecie z kolei tzw. aktywny wypoczynek. Bierny raczej ciężko mi przychodzi, dlatego teraz momentami może być różnie. W naszej branży mówi się, że nie ma złej pogody, tylko są źle ubrani ludzie - o dziwo czasami się to sprawdza, więc spacerów do końca nie warto odpuszczać.
Skoro chcesz leżaczki odkurzyć, to chyba nic nie stoi na przeszkodzie..? Twoja plaża, Twoje leżaczki! Ręka zarządcy chyba najlepiej się w tym sprawdzi.
W kwestii gustów czy wrażeń, jakie wywiera na nas wygląd obcej osoby, gustów jest tyle, ilu ludzi. Swego czasu przekonałem się, że w obrębie grupy facetów w zbliżonym wieku każdemu podoba się co innego. Nigdy bym jednak nie powiedział, że pewne zabiegi mogą tak bardzo kogoś zmienić, tym bardziej, kiedy już bez poprawek atrakcyjność plasuje się na wysokim poziomie.
29,938 2025-10-27 23:06:36 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-10-27 23:13:55)
Ale Ty pokazujesz jakieś skrajności, od ubioru korpo HR managerki albo gwiazdy odbierającą statuetkę po stylówę jakiejś gówniary rodem na Halloween z gitarą w ręku.
Wiesz każdy człowiek będzie wyglądał lepiej jak zamieni worek po kartoflach na garnitur rodem CEO, ale bez przesady.
W rolce, którą udostępnił Bert, też było porównanie kobiety ubranej jak CEO do takiej z obsługi Burger Kinga.
Zresztą, mogę nawet z własnego doświadczenia powiedzieć, że wystarczy, bym założyła coś bardziej kobiecego i już więcej mężczyzn zwraca na mnie uwagę.
Jak byłam z partnerem na koncercie, mając na sobie sukienkę ze sporym dekoltem, to jeden pan z sąsiedniego stolika mało zeza się nie nabawił.
29,939 2025-10-27 23:10:58 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-10-27 23:12:15)
Podszedłem w sumie do 6 dziewczyn, jedna z nich była taka 8/10, a cała reszta to zwykłe kobiety, z lekkim (Albo żadnym) makijażem, z krzywym zgryzem i bez zrobionych paznokci.
Ogólnie miałem zasadę, że kobieta, do której podchodzę musi mi się chociaż trochę podobać, ale naprawdę to nie były rakiety, a zwykłe dziewczyny, które się mija na ulicy.
Myślę, że to fajnie, że celujesz w osoby atrakcyjne dla siebie.
Rozumiem, że ta szara myszka to nie jest brzydka dziewczyna, ale po prostu pewien rodzaj estetyki, internetowy żargon. Clean girl makup zamiast mob wife makup.
Dla mnie ta szara myszka brzmi trochę jak damskie fajnie żeby czasem biegał, może chodził na siłownie raz w tygodniu i wyglądał tak jak.... i tu zazwyczaj jako docelowy typ sylwetki jakiś celebryta odwalony jak sterydziarz.
29,940 2025-10-27 23:15:42
Muqin, dziewczyna mi się podoba, ja jej też i chcę z nią być, a przynajmniej spróbować i sprawdzić czy to się uda. Kiedy jesteśmy sami jest słodko i niewinnie ale po prostu nie potrafię tego pokazać na zewnątrz. Piszę o tym wszystkim na forum bo wciąż nie mogę się uwolnić od nadmiernego analizowania i ciekawość co napiszą poszczególne osoby bierze górę. Zauważyłem, że to co dla nas, w naszym związku jest normalne dla innych nie musi takie być, a wręcz może być nienormalne
Shini, a czy Ty masz jakiś ustawowy obowiązek pokazywać na zewnątrz to, jak dobrze Ci w towarzystwie Twojej dziewczyny? JEJ masz swoje uczucia pokazywać, wyrażać słowami jakie uznasz za dobre i nie tylko słowami, gestem, spojrzeniem... i zapewne wychodzi ci to calkiem naturalnie, póki się nie zaczynasz wkręcać w analizowanie i szukać potwierdzenia u obcych. JEJ ma z Tobą być dobrze. I Tobie z nią.
Nikt nie ma obowiązku dzielić się z innymi ludźmi pewną sferą życia i umieć jej opisywać. Opisy piękne można spokojnie zostawić ludziom pióra oraz poetom, osobie kochanej ewentualnie zacytować w stosownym momencie
![]()
Co w jednym związku dobre dla obu stron, w innym by nie przeszło, to całkiem oczywiste, łatwo czasem zapomnieć o rzeczach oczywistych
Tak z "życia" dla wielu, najprawdopodobniej większości ludzi w związkach wspólne rocznice i urodziny są istotnymi datami, dniami jakoś tam wyjątkowymi. Mam wrażenie, ze bardziej dla kobiet, bo nierzadko się żalą, że on zapomniał, kwiatów nie kupił, nawet drobiazgu nie dał, a jej przykro. Taka jest powiedzmy norma, że są dni, co to mają się wyróżnić. Tym niemniej może się zdarzyć jakaś para, dla której (dla obojga oraz całkiem niezależnie) akurat ta kwestia w związku w ogóle nie istnieje jako temat. Nie świętują, nie upamiętniają, nie wyróżniają nijakich rocznic i już. W opinii tzw. większości to zapewne zostanie ocenione jako "nienormalne". Jestem dziwnie pewna, że gdyby któreś z takiej pary podzieliło się na publicznym forum tym, że "my nie świętujemy oraz nie upamiętniamy" niezwłocznie iluś ludzi by uznało, że w tym związku pewno istnieją straszliwie a nie ujawnione dotychczas problemy w relacji, ktoś ma traumę, ktoś na kimś coś wymusza, ktoś nie komunikuje swoich oczywistych potrzeb i tak dalej i tym podobnie. Bo, tak statystycznie "nie świętowanie rocznic i urodzin" jest "nienormalne".
Na zakończenie to, Shini...mnie się zdarzyło w życiu być zauroczoną, zadurzoną , zakochaną...ale choćby mi pistolet do głowy przystawiono śmiercią grożąc nie umiałabym swoich emocji i uczuć ująć w słowa tak, żeby zachwyt mój był dla każdego czytającego jasny oraz oczywisty. A gdybym w okresie zauroczenia zaczęła to, co czuję analizować... oj, słabo widzę efekt końcowy...analiza z natury swojej jest bowiem racjonalna, chłodna oraz skrupulatna. Musiało by mi z takiej analizy wyjść coś mocno bezdusznego i wyrachowanego, bo kto analizuje porywy uczuć? Ulotne chwile , kiedy jest po prostu dobrze?Mrs.Happiness napisał/a:Masz rację, że trzeba się tego nauczyć oraz że nie każdy osiągnie podobną biegłość.
ALE…
Dorosły człowiek, jeśli mu zależy, w pewnym momencie przestaje się miotać z kąta w kąt, siada na tyłku i kombinuje tak długo, aż ten węzeł gordyjski rozplącze. Przynajmniej do tego stopnia, by na poziomie podstawowym być w stanie poukładać własne myśli i określić, co właściwie czuje.
Jak się komuś nie chce nawet tyle, to uważam, że nie powinien się zabierać za relacje międzyludzkie, bo istnieje spora szansa, że zrobi komuś krzywdę.Naprawdę sądzisz, ze jakikolwiek dorosły człowiek siada i kombinuje aż rozplącze węzeł gordyjski itd? O ile pomnę, sposobem na węzeł gordyjski było jego przecięcie
Ktoś ma słabe umiejętności w zakresie identyfikowania i nazywania uczuć i co, nagle izoluje się od życia, funkcjonować przestaje, siada i kombinuje aż wykombinuje?
Za relacje międzyludzkie to się człowiek nie bierze, w nich się tkwi żyjąc.
Uważasz, że w związek to się wchodzi po zdaniu jakiegoś egzaminu, po uzyskaniu uprawnień ? Trochę sobie tego wyobrazić nie umiem...Muqin napisał/a:Co do wyglądu to niespodzianek każda ilość, jak podrążyć. Bo wizerunek to w sumie przede wszystkim atrybucja z wszystkimi jej błędami, których to błędów się nie koryguje, bo niby jak, skoro to tylko wizerunek. Albo osoba niedostępna, prawie na jedno wychodzi. Da się zauroczyć i zakochać w aktorze - naprawdę. Z wszystkimi objawami zauroczenia, także zmianami fizykochemii mózgu. Tyle że w tym momencie to dotyczy wyobrażenia o aktorze, a nie aktora jako takiego. Był dawno temu taki aktor Rudolf Valentino. Zakochanych w nim kobiet było multum, po jego śmierci wpadały w depresję, popełniały samobójstwa. Nie jakieś pojedyncze i pokręcone jednostki, niektore szczęśliwie zamężne, matki dzieciom. Brzmi obłędnie, ale...zdarzyło się.
Wiem, niektóre fanki proponują swoim idolom takie rzeczy, że od samego czytania włos jeży się na głowie, ale to jednak inne przypadki, niż spotykanie się z kimś regularnie przez kilka miesięcy, dotykanie go, wdychanie jego zapachu, słuchanie jego głosu, oglądanie nagiego ciała, uprawianie seksu. Jeśli po tak intensywnym kontakcie nadal ma się mieszane uczucia, to warto się porządnie zastanowić, czy tego szukamy.
Fanki to temat "uczucia do człowieka a uczucia do wizerunku".
Masa ludzi usiłuje doprecyzować, czego szuka, nim szukać zacznie, przez co stają się przeraźliwie nieelastyczni, tyle im się tego ich zdaniem niezbędnego robi. Shini ze swoim upodobaniem do analizowania wszystkiego i ogromnym jednocześnie talentem , bo w analizowaniu jest naprawdę dobry ponad przeciętną, prędzej do setki by dotrwał w samotności niż doprecyzował.Muqin napisał/a:Jak sobie jeszcze ktoś dołoży do "nie umiem nazwać tego, co czuję" pakiet "zdaniem innych powinienem czuć"...wyjdzie z tego coś okropnego.
Zgadzam się. Aczkolwiek równie kiepskim pomysłem jest przekonywanie samego siebie w momencie, w którym ktoś nie wzbudza w nas żadnych głębszych emocji, tylko dlatego, że chciałoby się je poczuć.
A wiesz, że są tacy, co to już w wyposażeniu fabrycznym mają słabe przeżywanie emocji, wszelkich ? Kiedyś to się nazywało chłodny temperament. Emocje mogą być u kogoś stłumione, ale zarazem nie istnieje norma dotycząca siły emocji, jakie się "powinny" uwolnić w jakiejś sytuacji.
Ja na przykład jestem absolutnie niezdolna do odczuwania tzw. gorącego gniewu. Idzie mi w lodowatą furię. Moja euforia jest dla wielu ledwo ciepła, no tak mam. Żadne tam traumy nie przepracowane, żadne blokady, chłodna jestem emocjonalnie i tyle. Co, oczywiście ma swoje wady oraz zalety.
29,941 2025-10-27 23:18:35
Proszę, dla tych, którzy zgadzają się z twierdzeniem, że dla mężczyzn ubiór nie ma znaczenia.
Billie Eilish w typowych dla niej stylizacjach:
https://i.pinimg.com/736x/f9/c3/b4/f9c3 … d78e1d.jpg
https://i.pinimg.com/736x/81/92/b5/8192 … f693bf.jpg
https://cdn01.justjared.com/wp-content/ … zzo-44.jpg
Billie Eilish w bardziej kobiecych stylizacjach:
https://cdn11.bigcommerce.com/s-xku293z … 105912.jpg
https://pagesix.com/wp-content/uploads/ … s-2022.jpg
A zwłaszcza tutaj:
Wszędzie jedna i ta sama kobieta, choć w zupełnie rożnych odsłonach.
Rozumiem, że to bez różnicy, jeśli na co dzień wygląda tak, jak na trzech pierwszych zdjęciach?
Ja trochę inaczej zrozumiałem ten filmik. Dla mnie powiedziane zostało: dla facetów atrakcyjnosc babki jest w duzo większym stopniu niezależna od stylizacji czy ubioru (czytaj rowniez pozycji spolecznej) niz atrakcyjnosc faceta w oczach babki. Nie wchodziłbym za głęboko tylko ograniczył to do oceny z testu - czyli jakiejs obcej nieznanej nam osoby której charakteru rowniez nie znamy.
Oczywiście ze ubiór czy stylizacja ma znaczenie. Ale dla facetów mniejsze niz dla babek.
29,942 2025-10-27 23:52:12
Naprawdę sądzisz, ze jakikolwiek dorosły człowiek siada i kombinuje aż rozplącze węzeł gordyjski itd? O ile pomnę, sposobem na węzeł gordyjski było jego przecięcie
Ktoś ma słabe umiejętności w zakresie identyfikowania i nazywania uczuć i co, nagle izoluje się od życia, funkcjonować przestaje, siada i kombinuje aż wykombinuje?
Za relacje międzyludzkie to się człowiek nie bierze, w nich się tkwi żyjąc.
Uważasz, że w związek to się wchodzi po zdaniu jakiegoś egzaminu, po uzyskaniu uprawnień ? Trochę sobie tego wyobrazić nie umiem...
Metoda może być niekonwencjonalna, ważne, by zadziałała. Jak z tym przecięciem węzła.
Oczywiście, że nie to miałam na myśli, tylko żeby naprawdę się postarać, by tę umiejętność choćby na poziomie podstawowym posiąść. Inaczej, jak się żyje tylko ze sobą, inaczej, gdy stawką w grze zaczyna być także dobrostan drugiego człowieka.
A niektórzy wykorzystują to jako wymówkę.
Bo oni nie potrafią rozmawiać o uczuciach i już.
Tylko co, jeśli pojawią się realne problemy?
Gdy związek dopadnie kryzys?
Jak polegać na człowieku, który sam nie wie czego chce?
Masa ludzi usiłuje doprecyzować, czego szuka, nim szukać zacznie, przez co stają się przeraźliwie nieelastyczni, tyle im się tego ich zdaniem niezbędnego robi. Shini ze swoim upodobaniem do analizowania wszystkiego i ogromnym jednocześnie talentem , bo w analizowaniu jest naprawdę dobry ponad przeciętną, prędzej do setki by dotrwał w samotności niż doprecyzował.
Tyle że to już nie jest teoretyzowanie. To się dzieje naprawdę, w czasie rzeczywistym. Związek trwa kilka miesięcy, więc ma możliwość sprawdzenia, czy ta dziewczyna mu pasuje.
A wiesz, że są tacy, co to już w wyposażeniu fabrycznym mają słabe przeżywanie emocji, wszelkich ? Kiedyś to się nazywało chłodny temperament. Emocje mogą być u kogoś stłumione, ale zarazem nie istnieje norma dotycząca siły emocji, jakie się "powinny" uwolnić w jakiejś sytuacji.
W gruncie rzeczy to ma marginalne znaczenie.
Chyba, że jakimś cudem dziewczyna odczuwałaby tak samo.
Jeśli nie, to prędzej czy później zacznie oczekiwać tych uczuć.
29,943 2025-10-28 00:06:53 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2025-10-28 00:07:26)
Postaram się odpowiedzieć na raz na najważniejsze kwestie.
Co do kwestii początkowego zauroczenia to oboje go nie czuliśmy. Na samym początku go nie było, teraz jest już trochę inaczej, jak już pisałem nam obojgu zaczyna się to coraz bardziej podobać.
Co do wykorzystania okazji to tak, dokładnie tak było. To była jedyna okazja jaką miałem, nie miałem i wciąż nie mam żadnego innego wyboru. Powiem więcej, nie mam go i nie chcę mieć. Wbrew temu co niektórym się wydaje mi na prawdę podoba się obecna sytuacja. Ta jedna dziewczyna mi wystarczy, podoba mi się coraz bardziej i chcę dalej rozwijać ten związek. Owszem boję się co się stanie jeśli kiedyś będę miał zainteresowanie innych kobiet. To byłaby dla mnie całkowicie nowa i nieznana sytuacja i nie jestem w stanie powiedzieć jak bym wtedy zareagował. Zamartwianie się tym teraz nie ma żadnego sensu. Nie mam pojęcia co oznacza, że kobieta "mnie kręci" ale zapewniam, że moje ciało, a szczególnie jedna jego część reaguje prawidłowo kiedy robi się między nami "gorąco".
Kwestia moich uczuć, odczuwania i okazywania emocji wciąż jest skomplikowana. Każde spotkanie z terapeutką jest coraz trudniejsze i bardziej wyczerpujące. Nawet jeśli już wiem jak nazywać poszczególne emocje to wciąż nie wiem jak je traktować. Nie wiem co powinienem czuć w danym momencie by zostało to uznane za normalne przez ludzi takich jak wy. Mam tu na myśli takich, którzy normalnie przeszli przez wszystkie etapy dorastania i dojrzewania, usamodzielnili się, mają kontrolę nad swoim życiem i podejmują w pełni świadome wybory. Ja nigdy nawet nie przeszedłem przez etap "buntu". Z wieloma rzeczami jestem spóźniony o jakieś 15 lat i wiem, że ten związek pewnie nie wygląda tak jak u większości ludzi. Na szczęście ona ma bardzo podobne zdanie, w ogóle jesteśmy do siebie dość podobni i podoba nam się to co mamy w tym związku.
Smutna, ja wciąż marzę o supermocach i to się raczej nigdy nie zmieni. Z tym, że Spiderman jakoś nigdy mi nie podchodził, miał słabe te supermoce. Co innego taki Superman, to niemal bóg w ludzkiej postaci i takiej kariery jak najbardziej bym chciał. Wracając do nudnej rzeczywistości nigdy nie musiałem udawać zainteresowania moją dziewczyną, prawdę mówiąc wątpię bym potrafił to udawać.
Napisałbym jeszcze trochę na temat seksu ale tak jak pisaliście to raczej jest zbyt osobisty temat i nawet jeśli mi ani trochę by nie przeszkadzało opisywanie tego to jej by mogło więc odpuszczę.
Wracając do zdjęcia tej modelki podawanie takich jako przykład to to samo co podawanie takiego Brada Pita albo Ryana Goslinga jako "przeciętnych" facetów. Szara myszka odnosi się raczej do typu charakteru, a nie do wyglądu. To pojęcie kojarzy się raczej z dziewczyną z biblioteki, w okularach, skromnym ubiorze i zatopionej w książce. Takie dziewczyny potrafią być mega atrakcyjne. Cechy charakterystyczne dla takiej dziewczyny to nieśmiałość, opiekuńczość, spokój, może nawet pewna słodka niezdarność. Typ osobowości często kojarzony z myszkami to "nerd girl", taka Velma ze Scooby Doo. Często te cechy są tylko przykrywką, a te szare myszki potrafią ruszyć w ostry balet. Swoją drogą taki "emo" typ jak Billie Eilish jest jednym z najatrakcyjniejszych dla facetów podobnie jak ta "nerd girl". A jak jeszcze założy zakolanówki w stylu japońskich mundurków szkolnych to już w ogóle mamy combo powalające większość facetów.
Na koniec jeszcze jedna rzecz. Mrs.Happiness, faktycznie nigdy nie pytałem co osobiście sądzisz o wyglądzie mojej dziewczyny. Więc zrobię to teraz, co sądzisz?
29,944 2025-10-28 00:17:48 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-10-28 00:24:05)
Ja trochę inaczej zrozumiałem ten filmik. Dla mnie powiedziane zostało: dla facetów atrakcyjnosc babki jest w duzo większym stopniu niezależna od stylizacji czy ubioru (czytaj rowniez pozycji spolecznej) niz atrakcyjnosc faceta w oczach babki. Nie wchodziłbym za głęboko tylko ograniczył to do oceny z testu - czyli jakiejs obcej nieznanej nam osoby której charakteru rowniez nie znamy.
Oczywiście ze ubiór czy stylizacja ma znaczenie. Ale dla facetów mniejsze niz dla babek.
Prawdę mówiąc, znacznie więcej znam takich par, gdzie to facet jest gorzej ubrany niż kobieta, więc tu bym polemizowała.
Natomiast faktycznie mężczyźni częściej są w stanie zaakceptować niższą pozycję społeczną u kobiety.
Ale to chyba podobnie jak z inteligencją, mężczyźnie łatwiej związać się z kobietą, która jest od niego mniej bystra niż odwrotnie.
29,945 2025-10-28 00:30:52 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-10-28 00:34:31)
Dobra starczy
29,946 2025-10-28 05:15:58
KSandraK napisał/a:Rozbraja mnie, że wątek "30 lat i cały czas sam" został zhighjackowany rozważaniami o ZWIĄZKU Shiniego xD Tak jakoś to nie na temat.
Ee tam. Ten wątek.mial juz mnostwo "podwatkow". Np legalizacja prostytucji. A historia Shiniego jednak jakoś tam pasuje
Spoko. Mnie rozbraja jak bardzo o 180 stopni różni się "30 lat i cały czas sam" a "przed 30-tką kogoś złapał i zaruchał" xD Kontrast większy niż z prostytucją
(rozumianą jako jeden ze sposobów żeby ci samotni faceci po 30-tce mieli seks bez związku, skoro tego związku nie mają).
29,947 2025-10-28 05:18:41
takich zwykłych szarych myszek (chyba raz tylko podszedłem do takiej 8/10), tamte dziewczyny nie mały nawet zrobionych paznokci i niektóre z nich miały krzywe uzębienie.
Dobra, to już wiem skąd mania na kilkucentymetrowe szpony którymi ciężko trafić w ekran dotykowy.
Aha i nie mam problemu mówić o sobie, że jestem Incelem, gdyż tak naprawdę nie jest to określenie obraźliwe.
Na pierwszy rzut oka "incel" brzmi jak jakaś obraza, ale tak naprawdę oznacza to osobę, która nie może sobie znaleźć partnera/partnerki.
A wiecie, że określenie 'incel' aka 'involuntary celibate' ukuła kobieta?
29,948 2025-10-28 14:30:00
Muqin napisał/a:Naprawdę sądzisz, ze jakikolwiek dorosły człowiek siada i kombinuje aż rozplącze węzeł gordyjski itd? O ile pomnę, sposobem na węzeł gordyjski było jego przecięcie
Ktoś ma słabe umiejętności w zakresie identyfikowania i nazywania uczuć i co, nagle izoluje się od życia, funkcjonować przestaje, siada i kombinuje aż wykombinuje?
Za relacje międzyludzkie to się człowiek nie bierze, w nich się tkwi żyjąc.
Uważasz, że w związek to się wchodzi po zdaniu jakiegoś egzaminu, po uzyskaniu uprawnień ? Trochę sobie tego wyobrazić nie umiem...Metoda może być niekonwencjonalna, ważne, by zadziałała. Jak z tym przecięciem węzła.
Oczywiście, że nie to miałam na myśli, tylko żeby naprawdę się postarać, by tę umiejętność choćby na poziomie podstawowym posiąść. Inaczej, jak się żyje tylko ze sobą, inaczej, gdy stawką w grze zaczyna być także dobrostan drugiego człowieka.
A niektórzy wykorzystują to jako wymówkę.
Bo oni nie potrafią rozmawiać o uczuciach i już.
Tylko co, jeśli pojawią się realne problemy?
Gdy związek dopadnie kryzys?
Jak polegać na człowieku, który sam nie wie czego chce?Muqin napisał/a:Masa ludzi usiłuje doprecyzować, czego szuka, nim szukać zacznie, przez co stają się przeraźliwie nieelastyczni, tyle im się tego ich zdaniem niezbędnego robi. Shini ze swoim upodobaniem do analizowania wszystkiego i ogromnym jednocześnie talentem , bo w analizowaniu jest naprawdę dobry ponad przeciętną, prędzej do setki by dotrwał w samotności niż doprecyzował.
Tyle że to już nie jest teoretyzowanie. To się dzieje naprawdę, w czasie rzeczywistym. Związek trwa kilka miesięcy, więc ma możliwość sprawdzenia, czy ta dziewczyna mu pasuje.
Muqin napisał/a:A wiesz, że są tacy, co to już w wyposażeniu fabrycznym mają słabe przeżywanie emocji, wszelkich ? Kiedyś to się nazywało chłodny temperament. Emocje mogą być u kogoś stłumione, ale zarazem nie istnieje norma dotycząca siły emocji, jakie się "powinny" uwolnić w jakiejś sytuacji.
W gruncie rzeczy to ma marginalne znaczenie.
Chyba, że jakimś cudem dziewczyna odczuwałaby tak samo.
Jeśli nie, to prędzej czy później zacznie oczekiwać tych uczuć.
Oj, Mrs. Happiness...
problemów z identyfikowaniem i nazywaniem uczuć metodą cięcia to się rozwiązać nie da...przypomnę, że przecięcie węzła gordyjskiego spowodowało zauważalne i nieodwracalne zniszczenia. Ja bym się od tego węzła odczepiła
Co to znaczy "naprawdę się postarać" w tej sprawie? Jak odróżniasz, czy ktoś się stara naprawdę czy udaje?
Czy absolutnie każdy musi umieć rozmawiać o emocjach i uczuciach w jakimś odgórnie ustalonym zakresie, jest jakaś norma niczym wzorzec metra z Sevres?
Realne problemy zwykle się rozwiązuje jak się pojawiają. Dużą sztuką jest zauważyć, jak się zaczynają i nie zbagatelizować pierwszych, czasem subtelnych sygnałów. Ale rozwiązywanie problemów, które się teoretycznie mogą pojawić? Czy to aby nie nadmiar ostrożności i jakieś lęki w tle? Toż samo odnośnie kryzysu w związku - jak zaczyna iskrzyć należy rozmawiać, komunikacja wprost wskazana, ale wcale nie zawsze sposobem na rozwiązanie kryzysu jest akurat rozmawianie o uczuciach. Umiejętność i owszem przydatna, ale nie panaceum na wszystkie problemy i nie jedyny sposób na kryzysy.
Jak polegać na człowieku, który sam nie wie, czego chce? No trudna sztuka, raczej chyba nie należy na takim za bardzo polegać. Tyle ze to straszliwie ogólne.Z drugiej strony iluś ludzi jest głęboko przekonanych, że wiedzą, czego chcą i przekonują się, ze wcale tego nie chcieli dopiero, jak są blisko zrealizowania celu albo i już jak go osiągną.
Po kilku miesiącach Shini jasno komunikuje, że jak na razie bycie w związku z tą konkretną dziewczyną mu pasuje i ona też zastrzeżeń nie zgłasza. Równolegle Shini konfrontuje swoje wyobrażenie o związku (obraz) czyli to, co sobie zbudował z obrazków, info z neta, info od ludzi oraz porno z sytuacją prawdziwą. To przypomina sytuację mieszczucha z urodzenia, co to wymarzył sobie zamieszkanie w małym domu na wsi, domek stał się realny i teraz okazuje się, że jest inaczej niż sobie wyobrażał. Niekoniecznie gorzej, po prostu inaczej.
Czy całkiem nieznana dziewczyna zacznie kiedyś oczekiwać czegoś? No weź, Mrs. Happieness, to już spekulowanie na naprawdę wysokim poziomie. Nie mój level. Zakładam optymistycznie, że jest umysłowo sprawna, jeśli zacznie to powie. Jak powie to Shini będzie wiedział i się coś tam w ich związku zadzieje. Jeśli dziewczyna jest z tych, co to "sam się domyśl" to sorki, ona ma problem.
29,949 2025-10-28 14:43:49
Proszę, dla tych, którzy zgadzają się z twierdzeniem, że dla mężczyzn ubiór nie ma znaczenia.
Billie Eilish w typowych dla niej stylizacjach:
https://i.pinimg.com/736x/f9/c3/b4/f9c3 … d78e1d.jpg
https://i.pinimg.com/736x/81/92/b5/8192 … f693bf.jpg
https://cdn01.justjared.com/wp-content/ … zzo-44.jpg
Billie Eilish w bardziej kobiecych stylizacjach:
https://cdn11.bigcommerce.com/s-xku293z … 105912.jpg
https://pagesix.com/wp-content/uploads/ … s-2022.jpg
A zwłaszcza tutaj:
Wszędzie jedna i ta sama kobieta, choć w zupełnie rożnych odsłonach.
Rozumiem, że to bez różnicy, jeśli na co dzień wygląda tak, jak na trzech pierwszych zdjęciach?
Tak, bez różnicy. Właściwie to na tych trzech pierwszych nawet bardziej mi się podoba.
29,950 2025-10-28 15:25:53
Shini, a tak szczerze, to co cię tak bardzo obchodzi, co o twoim związku i o twojej dziewczynie sądzą inni? Skoro twierdzisz, że ona jest ładna i ci się podoba, to tego się trzymaj. Dorosły jesteś. O rady zawsze prosić możesz, po to są takie miejsca jak np to forum. Ale przede wszystkim trzymaj się swojego zdania.
29,951 2025-10-28 16:28:47 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-10-28 17:04:38)
Oj, Mrs. Happiness...
problemów z identyfikowaniem i nazywaniem uczuć metodą cięcia to się rozwiązać nie da...przypomnę, że przecięcie węzła gordyjskiego spowodowało zauważalne i nieodwracalne zniszczenia. Ja bym się od tego węzła odczepiła
Przecież współcześnie to nic innego, jak związek frazeologiczny, określający sytuację skomplikowaną, trudną do rozwiązania, która może od nas wymagać niebanalnego podejścia i bardziej radykalnych metod, aby poradzić sobie z zaistniałym problemem.
Co to znaczy "naprawdę się postarać" w tej sprawie? Jak odróżniasz, czy ktoś się stara naprawdę czy udaje?
Każdy sam doskonale wie, czy się stara. Przykładowo możesz co tydzień postanawiać, że od poniedziałku zaczniesz ćwiczyć, pozornie sprawiając wrażenie gotowości do wysiłku, a tak naprawdę nic poza tym nie robić. Jak się nad tym zastanowisz, to uczciwie będziesz musiała przyznać, że na gadaniu się kończy, a efektów brak.
Czy absolutnie każdy musi umieć rozmawiać o emocjach i uczuciach w jakimś odgórnie ustalonym zakresie, jest jakaś norma niczym wzorzec metra z Sevres?
Nie i w mojej wypowiedzi nie było mowy o konkretnym zakresie, tylko podstawowej umiejętności. Żeby mieć szansę na normalne relacje z innymi ludźmi, trzeba się trochę wysilić. Nierzadko też wyjść poza swoją strefę komfortu. Ktoś może zdecydować, że woli być samotnikiem, który zawsze podążą własną drogą, nie bacząc na oczekiwania innych ludzi, ale wiąże się to z pewnymi konsekwencjami, którymi jest między innymi wyobcowanie.
A przecież jesteśmy istotami stadnymi.
Dlaczego coraz więcej mężczyzn decyduje się na wizytę u specjalisty, między innymi w celu uzyskania wskazówek, jak sobie radzić z własnymi emocjami?
WIELU z nich ma ten problem.
Z kolei NIEWIELU on nie przeszkadza.
Zwykle tym, którzy nie są świadomi, że w ogóle można inaczej.
Realne problemy zwykle się rozwiązuje jak się pojawiają. Dużą sztuką jest zauważyć, jak się zaczynają i nie zbagatelizować pierwszych, czasem subtelnych sygnałów. Ale rozwiązywanie problemów, które się teoretycznie mogą pojawić? Czy to aby nie nadmiar ostrożności i jakieś lęki w tle?
Spoko, na kemping też można pojechać bez namiotu i latarki, jakoś tam będzie, zawsze można spać pod chmurką, a oczy trochę się przyzwyczają do ciemności.
Toż samo odnośnie kryzysu w związku - jak zaczyna iskrzyć należy rozmawiać, komunikacja wprost wskazana, ale wcale nie zawsze sposobem na rozwiązanie kryzysu jest akurat rozmawianie o uczuciach. Umiejętność i owszem przydatna, ale nie panaceum na wszystkie problemy i nie jedyny sposób na kryzysy.
Jak ktoś nie potrafi rozmawiać, to się nie zmieni magicznie w momencie, w którym będzie potrzebował z tej umiejętności skorzystać.
Skąd się niby bierze tyle problemów w związkach?
W dużej mierze właśnie przez to, że ludzie nie ogarniają właściwej komunikacji.
Gdyby zadbali o to wcześniej, relacja mogłaby wyglądać zupełnie inaczej.
A tak?
Nieumiejętność stawiania granic, od której wiedzie prosta droga do absurdalnych kłótni o to, że ktoś nie opuścił deski sedesowej, albo odłożył pilot w inne miejsce, ponieważ komuś się tygodniami zbierało, aż cierpliwość osiągnęła punkt krytyczny, a wcześniej, gdy trzeba było zareagować na realny problem, odpuszczał i wybierał milczenie. "Spokój".
Brak kontaktu z własnymi uczuciami, przez co zamiast powiedzieć, że coś nas zabolało, uderzamy w partnera, byle łatwym kosztem rozładować frustrację.
O ile lepiej brzmi "przykro mi, że tak myślisz" "czuję się oceniana, gdy ujmujesz to w ten sposób" zamiast "jak zwykle mnie nie rozumiesz, jesteś beznadziejny".
Ale żeby dojść do takiego poziomu komunikacji, trzeba najpierw umieć zajrzeć w głąb siebie, by nie tylko zauważyć, że gdzieś dzwoni, ale jeszcze doprecyzować, w którym kościele.
Po kilku miesiącach Shini jasno komunikuje, że jak na razie bycie w związku z tą konkretną dziewczyną mu pasuje i ona też zastrzeżeń nie zgłasza. Równolegle Shini konfrontuje swoje wyobrażenie o związku (obraz) czyli to, co sobie zbudował z obrazków, info z neta, info od ludzi oraz porno z sytuacją prawdziwą. To przypomina sytuację mieszczucha z urodzenia, co to wymarzył sobie zamieszkanie w małym domu na wsi, domek stał się realny i teraz okazuje się, że jest inaczej niż sobie wyobrażał. Niekoniecznie gorzej, po prostu inaczej.
Jeśli nauczy się samodzielnie określać co czuje i czego chce, nie będzie tak podatny na sugestie obcych ludzi, ani na sztuczny obraz związków, czy atrakcyjności kobiet kreowany w mediach, bo wyrobi sobie własne zdanie.
Czy całkiem nieznana dziewczyna zacznie kiedyś oczekiwać czegoś? No weź, Mrs. Happieness, to już spekulowanie na naprawdę wysokim poziomie. Nie mój level. Zakładam optymistycznie, że jest umysłowo sprawna, jeśli zacznie to powie. Jak powie to Shini będzie wiedział i się coś tam w ich związku zadzieje. Jeśli dziewczyna jest z tych, co to "sam się domyśl" to sorki, ona ma problem.
No tak, rozsądniej byłoby założyć, że młoda zdrowa kobieta marzy o letnim związku, w którym najpewniej jest czyjąś nagrodą pocieszenia i absolutnie nie ma nic przeciwko temu, żeby partner nigdy nie poczuł do niej nic poza sympatią wymieszaną z przywiązaniem. W razie co podkreślę, że nie twierdzę, że tak właśnie jest w przypadku ich związku.
Powiem tak.
Mogę się mylić w każdej kwestii, która została tu poruszona. Nie twierdzę przecież, że głoszę jakieś proroctwa, a jedynie dzielę się własnymi przemyśleniami i doświadczeniem. Bronię własnego zdania, ponieważ szczerze wierzę w to, co piszę, ale nikogo nie zmuszam do przyjęcia mojego punktu widzenia. Każdy może z tego czerpać ile uzna za słuszne, potraktować jako wskazówkę, czy całkowicie zignorować, stwierdzając, że gadam głupoty. Dla mnie bez różnicy.
29,952 2025-10-28 17:47:17 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-10-28 17:51:51)
W mojej skromnej ocenie, zdolność nazywania czy identyfikowania własnych emocji nigdy nie przychodzi łatwo i szybko To jest umiejętność, jakiej się człowiek uczy przez całe swoje życie, oczywiście, kiedy tylko ma ku temu sposobność czy narzędzia. Zdarza się, że ktoś nie był w stanie przez długi czas nabyć tej zdolności, gdy np. został tak wychowany, aby tłumić w sobie wszelkie rozterki. Sam nauczyłem się tego stosunkowo niedawno.
Wydaje mi się, że stopniowa socjalizacja, kiedy ludzie już w młodości nawiązują relacje koleżeńskie, pomaga nieco odnaleźć się w świecie rozmaitych emocji, jakie odczuwamy w stosunku do otaczających nas osób. Czynnikiem hamującym zaś rozwijanie się pod tym względem, będzie z pewnością izolowanie się od innych, kiedy nie będziemy mieć żadnej okazji do doświadczania tych emocji, więc ciężko, abyśmy mogli je nazwać. O wypieraniu czy usuwaniu ich na bok już nie wspomnę.
W związku natomiast, kiedy druga osoba jest nam bliska(przynajmniej, jeśli tak rzeczywiście jest), powinno być to wręcz niejako punktem docelowym i obowiązkowym. Skoro zależy nam na kimś, dlaczego mamy coś przed nim ukrywać? Wiadomo, banalne, gdyż człowiek wchodzi w każdy związek z pewnym bagażem doświadczeń życiowych, mających wpływ na jego aktualną sytuację. Czy jednak chęć pokonania własnych demonów czy słabości nie powinna być niejako dopingowana przez to, jak bardzo nam na tym kimś zależy? Pewna bliska mi osoba wprowadziła mnie w ten świat i ułatwiła "ogarnięcie" tego tematu, więc wiem trochę w czym rzecz. Sam również wiem, że ciężko było pokonać własne słabości czy lęki. W danej sytuacji, nie zawsze wiadomo, co tak naprawdę czujemy czy też co leży u podstaw naszego zachowania, jednak, kiedy tylko jestem o tym przekonany, jakoś dużo łatwiej mi to przychodzi niż kiedyś.
edit: Zerknąłem przy okazji na tą Billie Eilish..W tym akurat przypadku różnica w ubiorze jest dla mnie zupełnie nieistotna, gdyż dziewczyna niespecjalnie mi się podoba. Wygląda dla mnie zbyt młodo, niemal dziecięco..Ale to tylko moje wrażenie.
29,953 2025-10-29 00:29:11 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-10-29 00:40:40)
W mojej skromnej ocenie, zdolność nazywania czy identyfikowania własnych emocji nigdy nie przychodzi łatwo i szybko To jest umiejętność, jakiej się człowiek uczy przez całe swoje życie, oczywiście, kiedy tylko ma ku temu sposobność czy narzędzia. Zdarza się, że ktoś nie był w stanie przez długi czas nabyć tej zdolności, gdy np. został tak wychowany, aby tłumić w sobie wszelkie rozterki. Sam nauczyłem się tego stosunkowo niedawno.
Wydaje mi się, że stopniowa socjalizacja, kiedy ludzie już w młodości nawiązują relacje koleżeńskie, pomaga nieco odnaleźć się w świecie rozmaitych emocji, jakie odczuwamy w stosunku do otaczających nas osób. Czynnikiem hamującym zaś rozwijanie się pod tym względem, będzie z pewnością izolowanie się od innych, kiedy nie będziemy mieć żadnej okazji do doświadczania tych emocji, więc ciężko, abyśmy mogli je nazwać. O wypieraniu czy usuwaniu ich na bok już nie wspomnę.
Oczywiście, tu czynnik środowiskowy ma kluczowe znaczenie. Zwłaszcza dom, w którym się wychowujemy, bo z niego czerpiemy najwięcej wzorców. W moim żaden dorosły nie potrafił rozmawiać o uczuciach, ani rozładowywać ich w zdrowy sposób. Nikt nie pytał, jak się czuję, ani tym bardziej nie oferował wsparcia. Temat po prostu nie istniał. Miałam koleżanki, ale nie potrafiłam się przed nimi otwierać, zwierzać, wypłakiwać w ramię. Nie wiem, czy choć raz w całym swoim nastoletnim życiu powiedziałam na głos, że jestem smutna. Jedynym medium, które udało mi się wykorzystać, by przekazywać swoje emocje, było słowo pisane, a nawet w tej formie przez długi czas błądziłam po omacku.
To STRASZLIWIE utrudnia życie.
Nie tylko w kwestiach związku, czy relacji z bliskimi.
Zdolność ta przydaje się chociażby w pracy, gdy trzeba zmierzyć się z problematycznym współpracownikiem.
Natomiast jej brak w dłuższej perspektywie często prowadzi do wszelkiego rodzaju problemów behawioralnych.
Człowiek staje się nerwowy, agresywny, kłótliwy.
Krótko mówiąc, w najbardziej prymitywny sposób stara się uporać z tym, co się w nim kotłuje.
Pewna bliska mi osoba wprowadziła mnie w ten świat i ułatwiła "ogarnięcie" tego tematu, więc wiem trochę w czym rzecz. Sam również wiem, że ciężko było pokonać własne słabości czy lęki. W danej sytuacji, nie zawsze wiadomo, co tak naprawdę czujemy czy też co leży u podstaw naszego zachowania, jednak, kiedy tylko jestem o tym przekonany, jakoś dużo łatwiej mi to przychodzi niż kiedyś.
Fajnie, że miałeś kogoś takiego i zdecydowałeś się podjąć ten wysiłek. On zawsze procentuje.
edit: Zerknąłem przy okazji na tą Billie Eilish..W tym akurat przypadku różnica w ubiorze jest dla mnie zupełnie nieistotna, gdyż dziewczyna niespecjalnie mi się podoba. Wygląda dla mnie zbyt młodo, niemal dziecięco..Ale to tylko moje wrażenie.
Faktycznie jest młodziutka, jednak chodziło mi właściwie tylko o porównanie diametralnie różnych stylizacji, a ona pierwsza przyszła mi do głowy, bo jej codzienny styl jest, delikatnie rzecz ujmując, mało kobiecy.
29,954 2025-10-29 01:16:54
Powiem tak.
Mogę się mylić w każdej kwestii, która została tu poruszona. Nie twierdzę przecież, że głoszę jakieś proroctwa, a jedynie dzielę się własnymi przemyśleniami i doświadczeniem. Bronię własnego zdania, ponieważ szczerze wierzę w to, co piszę, ale nikogo nie zmuszam do przyjęcia mojego punktu widzenia. Każdy może z tego czerpać ile uzna za słuszne, potraktować jako wskazówkę, czy całkowicie zignorować, stwierdzając, że gadam głupoty. Dla mnie bez różnicy.
Jasne każdy z nas może sie mylić.
Czy tym co Cię najbardziej martwi w historii Shiniego jest obawa o losy jego dziewczyny?
29,955 2025-10-29 12:47:19 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-10-29 12:50:52)
Dochodzimy do wolność jednego kończy się tam gdzie zaczyna się woność drugiego człowieka.
Muqin odnosze wrażenie że już teraz z przekory wręcz promujesz pauperyzacje życia uczuciowego Shiniego. Na forum dostał w zrównoważonej formie fajny wake up call.
Może z niego wyrzeźbić przyspieszony rozwój uczuciowy.
Forumowicze nabrali apetytu i już nie chcą żeby po prostu kogoś poznał, ale odnosze wrażenie że kibicują mu żeby stał się fajnym, dobrym partnerem, takim którego nie wstyd przyprowadzić na niedzielnym obiad.
Czy można założyć że trafił na jednostkę mniej ogarniętą i jeśli nawet nie rozumie pewnych rzeczy, bo ona mu nie umie powiedzieć, to tylko jej probelm? Od momentu tej rozmowy już nie, bo użytkownicy zatroszczyli się też o owa dziewczynę i Shini już jest świadomy.
Tym razem nie wiedziałem, nie rozumiałem, nikt mi nie powiedział nie zadziała, bo forumowicze zasiali ziarno. Czy tego chcesz czy nie Muqin, Shini jest dużym chłopcem i tak go teraz forum traktuje.
29,956 2025-10-29 14:27:26
SmutnaDziewczyna,
przyznaję się - od jakiegoś momentu piszę świadomie jako "advocatus diaboli"
to nie całkiem to samo, co przekora. Przy okazji próbując nieco przekierować rozmowę z konkretnego Shini na sprawy bardziej ogólne.
Shini jest w terapii, tym razem trafił dobrze. Super, wielce się cieszę. Pisze, ze sesje coraz bardzej go męczą - super, znaczy pracuje, są zmiany. I miło, że coś tam sygnalizuje na forum o zmianach na lepsze.
Żadnej pauperyzacji nie promuję, litości!!! ani życia uczuciowego Shiniego ani czyjegokolwiek.
a że pozwalam sobie zauważyć, że ludzie to nie androidy lecące na identycznym oprogramowaniu i różni są, że medal ma dwie strony i że ktoś może w jakiejś sytuacji czuć zupełnie co innego niż ja i nadal oboje pozostajemy normalni...
Na pewno wiele osób kibicuje Shiniemu. Ty akurat to pewności nie mam, bo pisząc z nim bywałaś bardzo nierówna, ale może to Twój sposób kibicowania.
Tyle że Shini ma skłonność do analizowania nadmiernego, do opierania się na opinii innych i braku własnej - sam o tym pisał. Skoro ma nadmierną - to może nie należy tego akurat mu ułatwiać?
Fajnie, żeby stał się dobrym partnerem? Jasne. Ale partnerem jest się zawsze dla kogoś. Nie istnieje partner idealny, taki dla każdej kobiety. Shini jeśli już to fajnie, żeby stał się partnerem jak najlepszym dla tej konkretnej, co to jest z nią w relacji. A nikt z nas jej nie zna. Możemy tylko spekulować, jakież to ona ma potrzeby, z czyn jej dobrze a z czym fatalnie.
Trochę odnoszę wrażenie, że życzliwi (bez ironii życzliwi) trochę wchodzą w rolę terapeuty, tyle że forum to nie sesja.
29,957 2025-10-29 17:34:22 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-10-29 18:02:40)
Pisałam już kiedyś, ale uprzejmie powtórzę, że w wielu szkołach dyrekcja co najwyżej podciera sobie cztery litery takimi testami. Masa uczniów, którym przydałoby się zostać dostrzeżonym przez system, jest przez niego ignorowana.
Niewidzialni, bo nikomu nie chce się wysilić, żeby im pomóc.
Także to wcale nie wygląda tak kolorowo.
Nie musi. I nie w tym kompletnie rzecz. Chodzi o fakt, że gdyby Shini rzeczywiście odstawał aż tak mocno jak to utrzymuje, to zostałby przez system wyłuskany. Bo on nie kreuje się na takiego, co potrzebuje pomocy. On kreuje się na kompletnie bezradnego. Niby niuans, ale wcale nie taki drobny. Bo jednak na obozy jeździł. Na zawody jeździł. Korepetycje brał. Już pal licho samych nauczycieli szkolnych, ale nikt by nie zauważył i nic nie powiedział? W momencie, kiedy same szkoły walki chcą odpowiednich zaświadczeń lekarskich (zwłaszcza w tych szkołach, co w turniejach uczestniczą) ? No nie.
Tutaj mam takie samo zdanie jak Priscilla. Faja mu nie dyga, nie ze względu na leki i jakieś obiektywne problemy, ale dlatego, że babka mu się zwyczajnie nie podoba. Bo jak sama słusznie zauważyłaś - tego po prostu nie widać w żadnej jego wypowiedzi.
29,958 2025-10-29 17:53:11
bagienni_k napisał/a:Jeśli ta dziewczyna ze zdjęcia(bez makijażu) ma być szarą myszką, to ja chyba muszę sobie zmienić system indywidualnej kategoryzacji
![]()
Patrzę na to zdjęcie i uczciwie się przyznam, że nigdzie nie dostrzegam przeciętności w wyglądzie u tej dziewczyny, wręcz przeciwnie..Zgadzam się. Delikatne rysy twarzy, ładna cera, kształtne usta, prosty nos. Nie bez powodu udało jej się zrobić karierę w modelingu.
Dodajmy, że Adriana Lima na tej fotce niby bez makijażu oczywiście makijaż ma. Obecnie ma tak porobiony ryj, że ciężko ją rozpoznać.
Nawiasem, jeśli internety nie kłamią, to na fotce niby bez makijażu ma rzekomo 15 lat. Także chłopcy i dziewczynki - niby prokurator zszedł, ale dziwnie zaciąga pedofilią
Szara myszka i przeciętniak....jest eks aniołkiem Victoria's Secret.
Ja trochę inaczej zrozumiałem ten filmik. Dla mnie powiedziane zostało: dla facetów atrakcyjnosc babki jest w duzo większym stopniu niezależna od stylizacji czy ubioru (czytaj rowniez pozycji spolecznej) niz atrakcyjnosc faceta w oczach babki. Nie wchodziłbym za głęboko tylko ograniczył to do oceny z testu - czyli jakiejs obcej nieznanej nam osoby której charakteru rowniez nie znamy.
Oczywiście ze ubiór czy stylizacja ma znaczenie. Ale dla facetów mniejsze niz dla babek.
Mogę się pod tym podpisać.
29,959 2025-10-29 18:02:13
Pisze, ze sesje coraz bardzej go męczą - super, znaczy pracuje, są zmiany
Jakie zmiany? Ta dziewczyna to czysty przypadek. Przecież sam teraz podkreślił, że:
Co do wykorzystania okazji to tak, dokładnie tak było. To była jedyna okazja jaką miałem, nie miałem i wciąż nie mam żadnego innego wyboru.
Minęło ile? Pół roku? Więcej? I nawet ani jednego CV nie wysłał. Także ja tu progresu nie widzę żadnego.
Najlepszy dowód:
Nie wiem co powinienem czuć w danym momencie by zostało to uznane za normalne przez ludzi takich jak wy.
29,960 2025-10-29 18:10:20
Jack, co ty wiesz o praktycznym działaniu tego systemu, o którym się z taką pewnością siebie wypowiadasz?
Wiesz, bo szkoły chodziłeś, do ilu szkół? Trzech, pięciu, siedmiu? Jakbyś co roku zmieniał szkołę i każdą klasę powtarzał w innej niż poprzednia szkole to więcej niż 26 nie będzie. zakładając 5-letnie technikum. Własnych dzieci nie masz czyli jako dorosły może coś tam o działaniu szkoły w praktyce wiesz z rozmów ze znajomymi i rodziną.
Tzw. system teoretycznie powinien, a praktyce zależy od konkretnej szkoły, czasem od jednego nauczyciela. Teoretyzujesz na potęgę. Zaliczyłam 5 szkół jako rodzic zaangażowany oraz świadomy, nie masz pojęcia, czego nawet wcale nie taka zła szkoła potrafi nie zauważyć.
Shini był uczniem z tych niewidocznych dla systemu. I dla nauczycieli też. Musiałby trafić do wyjątkowo dobrej szkoły albo na wyjątkowo zaangażowanego nauczyciela czy trenera, żeby zostać zauważonym. W sprawie przemocy psychicznej szkolna pedagog dala mu "dobrą radę", żeby przeczekał i uwagi nie zwracał. Tak pisał. Aj, zapomniałam, przecież Shini kłamie... zdaniem Jacka kłamie, żeby Jackowi do obrazka pasowało.
Jak człowiek bierze leki, które w skutkach ubocznych mają obniżenie libido i ogólne sprawności seksualnej to sorki, ale uznawanie, że "babka mu się zwyczajnie nie podoba"...zdrowy rozsądek by nakazywał najpierw sprawdzić, jak będzie bez leków. Ale że ty musisz Shineimu spróbować dokopać wiadomo, u Shiniego to leki na pewno na nic wpływu nie mają i mieć nie mogą,, bo ci do obrazka nie pasuje. Że mu lekarz powiedział, że "zobaczymy jak będzie po odstawieniu leków" wiadomo, toż Shini kłamie, do żadnego lekarza nie chodzi, żaden lekarz nie bierze pod uwagę możliwości wystąpienia u pacjenta skutków ubocznych leku w ulotce opisanych...... w sprawie Shiniego to ja już niedługo będę chyba mogła posty za ciebie pisać, taki jesteś przewidywalny.
Poznając kogoś zasadniczo nader często czynimy to niejako przypadkiem oraz korzystamy z okazji.
A o psychoterapii , Jack, to już Ci pisałam, dla mnie partnerem do dyskusji na ten akurat temat nie jesteś i raczej nie będziesz. Nie widzisz progresu? Byłabym zdziwiona, gdybyś zobaczył.
29,961 2025-10-29 18:43:49 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-10-29 19:05:11)
Jack, co ty wiesz o praktycznym działaniu tego systemu, o którym się z taką pewnością siebie wypowiadasz?
Wiesz, bo szkoły chodziłeś, do ilu szkół? Trzech, pięciu, siedmiu?
Co 2-3 lata zmieniałem szkołę + zaliczyłem dwie uczelnie wyższe (różne kierunki, a czego jeden medyczny). Ale to nie w tym rzecz.
Zrozum, tu nie chodzi o to, że takiego jednego Shiniego szkoła by wyłuskała. Jakby był zwykłym szarakiem - na 99,99% nie. Chodzi o całokształt jego opowieści o swoim życiu. On kreuje się na osobę wręcz emocjonalnie niedorozwiniętą. Zacofaną i aspołeczną do tego stopnia, że rzekomo nie rozumie podstawowych rzeczy typu zauroczenie, pociąg fizyczny, bliskość emocjonalna. Bo rodzice nie inwestowali w jego rozwój. To jest jego narracja. Nic tylko anime, supermoce, porno i wieczne zdziwienie, bo jest niezdolny do życia w społeczeństwie.
Ale z drugiej strony podobno jeździł na obozy sportowe, uczestniczył w zawodach sportowych (wszystkie sportowe starty wymagają zaświadczenia lekarskiego) wracał niby z medalami. W czasach szkolnych niby chorował na Osgooda-Schlattera i niby o kulach chodził. A jego rodzice na jego korepetycje przez lata wydali tyle, że na samochód by wystarczyło. I naprawdę uważasz, że w takich okolicznościach nikt i nigdy nie zleciłby Shiniemu dodatkowej ewaluacji psychologicznej ? Uważasz, że tak duże odklejenie przeszłoby niezauważone w miejscach uczulonych na takie odklejki? Czy tez może jednak gdzieś tu Shini tradycyjnie bajdurzy, co nie raz i nie dwa miało już miejsce?
Jakie są szanse, że ani żaden z trenerów, korepetytorów i nauczycieli nie zauważyłby dziecka o kulach/jeżdżącego na zawody, skoro każda szkoła dostaje na takie dzieciaki ekstra fundusze?
Jakie są szanse, że sportowy medalista o kulach pozostanie niewidoczny ?
Jakie są szanse, że Shini skończyłby studia, gdzie na co drugim przedmiocie jest jakiś projekt grupowy na zaliczenie, jakby faktycznie był aż tak odklejony jak to utrzymuje?
Nie widzisz progresu?
Bo go nie ma. Dlatego zamiast odpowiedzieć na moje pytanie to wolałaś zaatakować mnie personalnie.
-edit- poza tym to przecież Shini pracuje w USŁUGACH, rozmawia z klientami o zamówieniach (a czasem o ich życiach, bo nie raz i nie dwa przywoływał ich przykłady na poparcie swoich tez), zajmuje się montażem tych mebli w ich domach (więc widzi jak ludzie żyją, jak się odnoszą do siebie, czy mają jakieś pamiątki rodzinne, jak podejmują wybory itp), odpowiadał za szkolenie nowych pracowników itp.
I niby jest aspołeczny i wycofany do tego stopnia, że ani 'me', ani 'be' nie jest w stanie wykrztusić z siebie i nie rozpoznaje podstawowych emocji? Jaaaassssnnneeeeee.
29,962 2025-10-29 19:57:12
Uczelnie wyższe się nie liczą, to trochę inna część systemu edukacji, bo dotyczy ludzi dorosłych, przynajmniej metrykalnie. .
No to ile tych szkół zaliczyłeś? mniej niż 10. W tym żadnej jako rodzic, a zapewniam cię, to bardzo zmienia perspektywę. Teoretyzujesz.
Guzik prawda, że wszystkie obozy i zawody wymagały w czasach edukacji Shiniego zaświadczenia lekarskiego. Wiem, moje dziecię startowało w tym i owym oraz jeździło na obozy sportowe różne. Nawet jakieś dziecięce medale się jej po pamiątkach plączą. Znowu - teoretyzujesz. W lepszej wersji - swoje osobiste doświadczenie przenosisz na całość.
Oczywiście, że uważam, że by nikt nic by nie zlecił, albowiem miałam okazję poznać system jako rodzic. Gdyby miał szczęście - system by w to wszedł z pomocą, być może. Ale gdyby miał szczęście, to nie była i obawiam się nadal nie jest norma. Szkoła jako miejsce uczulone na odklejki? Powinno być. Czasem jest. Czasem nawet jest w zaskakującym pozytywnie stopniu. Ale norma to to nie jest. Znowu - teoretyzujesz.
Korepetytor...jakbyś wiedział, jak wyglądają w praktyce korepetycje....no ale nie wiesz, co najwyżej z drugiej ręki ewentualnie od strony korepetytora. Który zresztą nawet jak coś dostrzega nie jest stosownie umocowany, iżby cokolwiek dalej. Teoretyzujesz nadal czyli "wiem, jak być powinno" w najlepszym razie.
Fundusze dla szkoły ? byłam rodzicem aktywnym, na rzecz kolejnych szkół działałam, pomagałam oraz zasiadałam w radach rodziców, bo ja nie z tych co to siedzi na dupie i oczekuje oraz się czepia. Jak to jest praktyce z funduszami, dofinansowaniem itp - ano zależy. Przede wszystkim od dyrektora placówki.
Skończenie studiów zaocznych przez osobą taką, jak Shini? Nie wiem, co ukończył. Za to wiem, jak potrafią wyglądać w praktyce projekty grupowe na zaliczenia na studiach - bardzo mianowicie różnie. I wcale nie na każdych studiach są na co drugim przedmiocie. Ba! są nawet kierunki, na których takie coś nie występuje, uwierzysz? Skąd wiem? Raz że widziałam studia także od strony wykładowcy i dwa, moje dziecię zdobyło wyższe wykształcenie i to oraz owo było łaskawe opowiadać, dobrowolnie a uczciwie, bo kłamać powodu nie miało.
Ja cię, Jack, nie atakuję personalnie - ja ci napisałam, ze akurat psychoterapia to coś, na czym ja się znam zdecydowanie lepiej od ciebie. To stwierdzenie faktu, nie atak. Ty się znasz lepiej ode mnie na innych rzeczach. Gdybyś inaczej ze mną rozmawiał, to bym ci i owszem, postarała się odpowiedzieć, coś może wyjaśnić, przybliżyć oraz wskazać źródła. Jack, punktowo w sprawie psychoterapii to cóż, zwyczajnie mnie zniechęciłeś swoim sposobem prowadzenia rozmowy, bo ty się wcale nie chcesz dowiedzieć czegoś, czego nie wiesz, nie ciekawość i chęć poszerzenia własnych horyzontów cię motywuje. A ja to, wyobraź sobie, widzę.
29,963 2025-10-29 20:32:54
Uczelnie wyższe się nie liczą, to trochę inna część systemu edukacji, bo dotyczy ludzi dorosłych, przynajmniej metrykalnie. .
Ależ oczywiście, że się liczą. Osoby tak wycofane społecznie i nieogarniające podstaw jak to o sobie utrzymuje Shini nie kończą studiów i nie pracują w usługach, bo nie są w stanie. A on i zdawał bez problemu z klasy do klasy i studia skończył i pracuje w usługach. A jeszcze medale z zawodów do domu przywoził.
Guzik prawda, że wszystkie obozy i zawody wymagały w czasach edukacji Shiniego zaświadczenia lekarskiego. Wiem, moje dziecię startowało w tym i owym oraz jeździło na obozy sportowe różne. Nawet jakieś dziecięce medale się jej po pamiątkach plączą. Znowu - teoretyzujesz. W lepszej wersji - swoje osobiste doświadczenie przenosisz na całość.
Nie teoretyzuję, bo Shini nie jeździł na zawody o puchar kartofla i uścisk dłoni prezesa (to podpada pod rekreację, a nie sport) tylko był (rzekomo) na mistrzostwach polski. Przecież to jest podkładka pod stypendium lub przynajmniej zwolnienie z lekcji WF/zaliczenie przedmiotu na ocenę celującą. Serio uważasz, że jego rodziców, którzy tyle w niego zainwestowali, nie obchodziłoby stypendium? Inwestowali w rozwój jego zainteresowań (sport) i rozwój szkolny (korepetycje), ale olaliby radośnie korzyści, jakie to ze sobą niesie? Podobnie jak wszyscy trenerzy, nauczyciele i korepetytorzy? Nikt nigdy by nie zauważył, ze Shini odstaje? To się nie zdarza w przypadku rzekomo tak niedorozwiniętych społecznie jednostek na jaką kreuje się Shini. Zwykły, nijaki szarak zginie w tłumie - tu racja. Ale nikt z taką historią jak Shini w tłumie nie zginie, bo to bije po oczach w najprostszej rozmowie 1:1.
Masz tu link, z podstawą prawną: https://www.karatetarnow.pl/karate-w-ta … ekarskie/.
Dodatkowo, każdy klub sportów walki z tego co się orientuję (ale może błędnie) musi mieć coś takiego jak Standardy Ochrony Małoletnich, a szkolenia trenerów w tym aspekcie są obowiązkowe (tz. z zakresu jak wyłuskać potencjalnego napastnika i potencjalną ofiarę przemocy). Taki przykład pierwszy z brzegu:
https://www.google.com/url?sa=t&sou … vKKdpGp8kH
A tak generalnie:
https://standardy.fdds.pl/upload/upload … 7-1-23.pdf
Więc jak ty posyłasz dzieciaka na obozy sportów walki i nie masz do zrobienia żadnych dodatkowych badań, to albo kłamiesz, albo nie rozróżniasz zawodów rekreacyjnych od sportowych kwalifikowanych (częsty błąd).
Szkoła jako miejsce uczulone na odklejki?
Szkoły i kluby sportów walki jeżdżące na zawody rangi ogólnopolskiej są dość uczulone na tym punkcie. Zawsze były.
Fundusze dla szkoły ? byłam rodzicem aktywnym, na rzecz kolejnych szkół działałam, pomagałam oraz zasiadałam w radach rodziców, bo ja nie z tych co to siedzi na dupie i oczekuje oraz się czepia. Jak to jest praktyce z funduszami, dofinansowaniem itp - ano zależy. Przede wszystkim od dyrektora placówki.
Im więcej stypendystów i uczestników zawodów o określonej randze tym większy fundusz stypendialny ma szkoła. Wiem, bo byłem w komisji stypendialnej i takimi pierdołami się zajmowałem.
Ja cię, Jack, nie atakuję personalnie - ja ci napisałam, ze akurat psychoterapia to coś, na czym ja się znam zdecydowanie lepiej od ciebie
To, że się sama leczyłaś nie czyni z ciebie specjalistki.
Nie, Shini nie jest tak opóźniony emocjonalnie na jakiego się kreuje. To wygodna wymówka. Jedna z licznych w jego repertuarze. I podobnie do pozostałych - nieprawdziwa. Uważał się za lepszego, gardził kolegami i ostatecznie wylądował sam jak palce w dupie to go teraz uwiera. To wszystko.
29,964 2025-10-29 21:16:45
Muqin napisał/a:Uczelnie wyższe się nie liczą, to trochę inna część systemu edukacji, bo dotyczy ludzi dorosłych, przynajmniej metrykalnie. .
Ależ oczywiście, że się liczą. Osoby tak wycofane społecznie i nieogarniające podstaw jak to o sobie utrzymuje Shini nie kończą studiów i nie pracują w usługach, bo nie są w stanie. A on i zdawał bez problemu z klasy do klasy i studia skończył i pracuje w usługach. A jeszcze medale z zawodów do domu przywoził.
Coś w tym jest. Znam ludzi którzy wolą pracować na magazynie na nocki, albo jako parkingowy bo aspekt kontaktu z ludzmi jest nie do przeskoczenia psychicznie.
29,965 2025-10-29 21:20:26
Nie, Shini nie jest tak opóźniony emocjonalnie na jakiego się kreuje. To wygodna wymówka. Jedna z licznych w jego repertuarze. I podobnie do pozostałych - nieprawdziwa. Uważał się za lepszego, gardził kolegami i ostatecznie wylądował sam jak palce w dupie to go teraz uwiera. To wszystko.
Myślę, że to jest ciekawa obserwacja, bo umożliwia zbliżenie się do rozwiązania problemu. Zakładając taką wersję, Shini nie jest pokrzywdzony, predestynowanyskazany do bycia dziwakiem, ale sam swoimi czynami zgotował soie taki los. Jest to bolesne, bo trzeba się z tym pogodzić, ale też optymistyczne- skoro zachowanie Shiniego jest źródłem problemu, to zachowanie Shiniego, na które ma całkowity wpływ jest też jego rozwiązaniem.