30lat i cały czas sam - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 … 458 459 460 461 462 … 478 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 29,836 do 29,900 z 31,049 ]

29,836

Odp: 30lat i cały czas sam
Priscilla napisał/a:
Shinigami napisał/a:

A nie pomyślałeś, że tak to brzmi bo nie umiem okazywać i mówić o uczuciach? Między nami jest słodko i niewinnie ale ja nie wiem jak to opisać. Pod tym względem jesteśmy do siebie bardzo podobni, nawet jeszcze ani razu nie użyliśmy zwrotu "kocham cię" bo oboje doszliśmy do wniosku, że nawet nie wiemy co to tak na prawdę oznacza. Jak powinienem opisywać mój związek by brzmiał wiarygodnie? I tak samo jak powinienem wypowiadać się o partnerce? Pytam całkowicie poważnie bo na prawdę nie wiem. Byłoby miło gdyby jakaś kobieta się tu wypowiedziała bo coś czuję, że od facetów się tego nie dowiem. My oboje dopiero się uczymy jak ze sobą flirtować, jak okazywać uczucia, kiedy dotknąć, kiedy pocałować, kiedy coś nas wkurza itd, jeszcze tylko się nie pokłóciliśmy.

Shini, to nie jest kwestią tego, że używasz niewłaściwych słów, bo nie ma czegoś takiego, ale że to wszystko, co piszesz, jest wyraźnie racjonalne, chłodne, nie ma w Twoich wypowiedziach tego zachwytu, który zwykle towarzyszy fazie zauroczenia.

Dziś coś jeszcze zwróciło moją uwagę - dwie osoby, które dobrze się ze sobą czują, zwykle są spontaniczne, wtedy nie kalkuluje się, kiedy jest dobry moment, żeby się dotknąć, chwycić za ręce albo pocałować. Jeśli u Was tego nie ma, to coś w tej relacji nie gra, ale tu już sami musicie zastanowić się, co i z czego to wynika.

W każdym razie mój obecny partner (zresztą nie tylko on) na tym etapie mówił o mnie z zachwytem, patrzył na mnie z zachwytem i to nie są tylko moje obserwacje, bo wiem o tym także od jego znajomych, którzy nie raz i nie dwa "wygadywali się", w jaki sposób mówi o mnie także pod moją nieobecność. Zakochiwanie się to jest taki czas, kiedy do głosu dochodzi tzw. dopaminowy haj i wtedy nic nie jest zbyt trudne i robi się nawet takie rzeczy, które wcześniej wydawały się nie do przeskoczenia.

Ty zaś w moim odczuciu bardzo kalkulujesz. Może cieszysz się tym, że to wszystko się wydarza, ale chyba bardziej, że po prostu coś się dzieje niż, że dzieje się akurat z tą osobą. Mam zresztą w pamięci kilka Twoich wypowiedzi, w których wyraźnie dałeś odczuć, że boisz się tego, że za rogiem czekają bardziej atrakcyjne kobiety, do których teraz nie masz dostępu, ale za chwilę może się okazać, że Twoje notowania na tym rynku wzrosną i wtedy nie jesteś pewien, czy nie skorzystasz z tych nowych możliwości. To właśnie pod tymi postami napisałam, że zaczynam współczuć tej dziewczynie. Uwierz, że tak NIE wygląda zakochiwanie.

Shini jest na początku nowej drogi. On chodzi po polu minowym na ktore sam chcial wejść. Nie do końca wie jak się poruszać- wszysyko jest nowe. Mowi dobrze o dziewczynie ale okulary różowe mu  nie wrosly na nos. Łatwo mówić tym dla ktorych te wszystkie etapy byly naturalne i budowane latami. Wczesnymi latami. Shini zaczął później ma problem z wyrażaniem emocji. Jest relatywnie zimny ale on sie dopiero odkrywa. Przeżywa to co inni jako nastolatkowie. Dla mnie patrząc z boku idzie do przodu. Co bedzie z ich związkiem? Nie wiem. Mam wrażenie ze jednak to spotkanie dwóch dusz ktore wzajemnie wypełniają swoje braki (mowie to bardzo bardzo na wyrost tylko na wyczucie i mogę sie mylic). Jak któraś strona pójdzie mocno do przodu to może zawiesić poprzeczkę za wysoko dla drugiej - tak ze nie doskoczy. Ale oczywiście moge sie mylić

Zobacz podobne tematy :

29,837 Ostatnio edytowany przez Rumunski_Zolnierz (2025-10-21 20:47:47)

Odp: 30lat i cały czas sam

Shinigami nie słuchaj ich.
Dla nich randkowanie jest czymś normalnym, dla nas 30 letnich byków to są nowe rzeczy i jesteśmy niczym nastolatkowie, którzy pierwszy raz złapali kobietę za rękę i nie wiedzą co dalej.

Jak spotykałem się z tamtą escortką, to ona mi mówiła, abym np. złapał ją za włosy, dał jej klapsa, czy ją wziął i zabrał z kuchni do pokoju i wiesz co? Po prostu nie potrafiłem tego zrobić.
Niby takie proste rzeczy, ale po prostu nie wiedziałem jak ją złapać, czy jak ją objąć itp., więc w 1000% Ci wierzę, że dopiero odkrywasz ten cały temat, który krok po kroku musisz się nauczyć.

29,838 Ostatnio edytowany przez Theodore Robert Bundy (2025-10-21 21:10:13)

Odp: 30lat i cały czas sam

Shini nie potrzebował kobiety do uczuć tylko do łóżka, a to różnica, przecież przed tym „związkiem” był tak zdesperowany że jak sam pisał „niemiałby nic przeciwko gdyby siostra zrobiła mu dobrze” wiec zasmakował seksu i tyle.

A i zgadzam sie z Rumunem jak staremu kawalerowi trafi sie kobieta która takiego zechce to to naprawdę jest mocny pasztet, taki wręcz skrajny, kobiety nienawidzą niedoświadczonych facetów gardzą nimi znam przypadki kumpli czy w pracy, zreszta takie sytuacje widać już w latach szkolnych, jak ktoś tu kiedyś napisał że podczas WFu gdy Chad wpadł do przebieralni dziewcząt to te z chęcią dawały sobie popatrzeć, a jak wszedł samiec beta to była skarga do Wuefisty hahahhaha Thug Life

29,839

Odp: 30lat i cały czas sam

Bert, porównujesz Shiniego do nastolatka, a to przecież nastolatkowie najintensywniej przeżywają swoje pierwsze miłości i zauroczenia. Dajcie już spokój z tym tlumaczeniem, że chłop teraz się uczy emocji i uczuć. Ja też późno zaczęłam randkować, bo byłam wycofana jako nastolstka. Męża poznałam przed 31 urodzinami i jakoś potrafiłam okazywać uczucia i mówić o nich. Dlatego chyba po raz pierwszy zgadzam się z chłopakami wyżej, że Shini potrzebuje babki do seksu. Dlatego też mi jej szkoda. Tak jak wyżej napisała Happyness,  wolałabym być całe życie sama, niż być w ten sposób wykorzystana. I niestety Shini, tak to trochę brzmi jak Jack napisał, że jaką masz, taką pchasz. Ale to twoje życie, twoje sprawy. Obym się myliła. Ciesz się związkiem, dbajcie o siebie nawzajem i jeśli faktycznie chodzisz na terapię, to warto pomyśleć, czy nie poruszyć tematu swoich uczuć i o nieumiejętność rozmawiania o nich.

Hej Happyness, poczytuję sobie czasem te forum i trochę tu się dziwnie zrobiło, ale coś mnie natchnęło, żeby napisać. Mam nadzieję, że u ciebie wszystko dobrze się układa smile

29,840 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2025-10-22 11:05:50)

Odp: 30lat i cały czas sam

Lunka, zarówno mi jak i zapewne też Bertowi chodziło o coś trochę innego z tym okazywaniem i wyrażaniem uczuć. Tu nie chodzi o późne zaczęcie samego randkowania i wejścia w pierwszy związek mając prawie 30 lat. Chodzi o ogólne okazywanie uczuć i samemu ich doświadczanie, tak całkowicie z każdej strony. Ktoś mógł nie randkować przez długi czas albo nawet nigdy ale jeśli te sprawy uczuciowe i emocjowe działały normalnie na innych płaszczyznach typu rodzina czy przyjaciele to nie będzie miał problemu później w związku. Jeśli ktoś nawet takich nie miał to musi się uczyć praktycznie od zera i przynajmniej ja właśnie o czymś takim mówię. Argument z seksem jest totalnie nietrafiony bo nasz seks jest jeszcze słaby, z każdym kolejnym razem lepszy ale wciąż daleka droga byśmy oboje czerpali z niego tą największą przyjemność o jakiej nie raz ktoś tu pisał.

29,841

Odp: 30lat i cały czas sam

Shini, przyznaję, że nie wiem o co ci chodzi. Ja tu o sobie nie zamierzam pisać i opowiadać, ale pochodzę z bardzo zimnego domu, gdzie nie mówiło się o uczuciach, a moich rodziców na spokojnie można uznać za toksycznych, nie mieli oni problemów z opierdzielaniem mnie czy siostry za byle gówno, a i niejedno o sobie złego usłyszałam z ust ojca. Kumpele zawsze ze dwie miałam, ale i okresy samotności też się zdarzały. Także tłumacz to sobie jak chcesz. Niech już będzie, że takie ciężkie miałeś życie, że teraz uczucia są ci obce. Ja naprawdę nie zamierzam się z tym kłócić, bo i po co.

29,842

Odp: 30lat i cały czas sam
Lunka86 napisał/a:

Shini, przyznaję, że nie wiem o co ci chodzi. Ja tu o sobie nie zamierzam pisać i opowiadać, ale pochodzę z bardzo zimnego domu, gdzie nie mówiło się o uczuciach, a moich rodziców na spokojnie można uznać za toksycznych, nie mieli oni problemów z opierdzielaniem mnie czy siostry za byle gówno, a i niejedno o sobie złego usłyszałam z ust ojca. Kumpele zawsze ze dwie miałam, ale i okresy samotności też się zdarzały. Także tłumacz to sobie jak chcesz. Niech już będzie, że takie ciężkie miałeś życie, że teraz uczucia są ci obce. Ja naprawdę nie zamierzam się z tym kłócić, bo i po co.

Teraz to i ja nie wiem o co tobie chodzi. Przecież to nie tak, że my w ogóle nie okazujemy sobie uczuć albo, że seks wygląda mechanicznie. Na samym początku faktycznie tak było ale teraz po tych kilku miesiącach jest zupełnie inaczej. Dość szybko się nauczyłem wielu rzeczy. Przytulanie w losowych momentach, czułe słówka, flirt czy całkiem długa gra wstępna, to wszystko jest. Tyle tylko, że wciąż jeszcze z dozą niepewności, z trochę przesadnym analizowaniem i nieśmiałością ale praktycznie z każdym kolejnym spotkaniem jest coraz lepiej. Ja na prawdę zaczynałem niemal od zera ale w kilka miesięcy sporo się nauczyłem i na prawdę czuję, że do siebie pasujemy.

29,843 Ostatnio edytowany przez jea1 (2025-10-22 11:39:52)

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:

Lunka, zarówno mi jak i zapewne też Bertowi chodziło o coś trochę innego z tym okazywaniem i wyrażaniem uczuć. Tu nie chodzi o późne zaczęcie samego randkowania i wejścia w pierwszy związek mając prawie 30 lat. Chodzi o ogólne okazywanie uczuć i samemu ich doświadczanie, tak całkowicie z każdej strony. Ktoś mógł nie randkować przez długi czas albo nawet nigdy ale jeśli te sprawy uczuciowe i emocjowe działały normalnie na innych płaszczyznach typu rodzina czy przyjaciele to nie będzie miał problemu później w związku. Jeśli ktoś nawet takich nie miał to musi się uczyć praktycznie od zera i przynajmniej ja właśnie o czymś takim mówię. Argument z seksem jest totalnie nietrafiony bo nasz seks jest jeszcze słaby, z każdym kolejnym razem lepszy ale wciąż daleka droga byśmy oboje czerpali z niego tą największą przyjemność o jakiej nie raz ktoś tu pisał.

czasem jest lek przed zranieniem, lęk ludzka rzecz, byle nas nie obezwladniał , a duzo rzeczy wynika tez z tej calej kultowej podswiadomości ..

29,844

Odp: 30lat i cały czas sam

"Tu nie chodzi o późne zaczęcie samego randkowania i wejścia w pierwszy związek mając prawie 30 lat. Chodzi o ogólne okazywanie uczuć i samemu ich doświadczanie, tak całkowicie z każdej strony. Ktoś mógł nie randkować przez długi czas albo nawet nigdy ale jeśli te sprawy uczuciowe i emocjowe działały normalnie na innych płaszczyznach typu rodzina czy przyjaciele to nie będzie miał problemu później w związku. Jeśli ktoś nawet takich nie miał to musi się uczyć praktycznie od zera i przynajmniej ja właśnie o czymś takim mówię" - z twoich słów wywnioskowałam, że swoje zerowe pojęcie o uczuciach jest stąd, że u ciebie nie było tego okazywania uczuć na innych płaszczyznach typu rodzina i przyjaciele. To ja napisałam, że np w moim przypadku też tego nie było, a jednak jako dorosła kobieta potrafiłam sobie to wszystko poukładać. Wasze życie seksualne mnie nie interesuje. Po prostu napisałam, że tak brzmią twoje wypowiedzi o tej dziewczynie. I nie tylko ja to w ten sposób odbieram.
Skoro czujesz, że coraz lepiej do siebie pasujecie, to super.

29,845

Odp: 30lat i cały czas sam
Lunka86 napisał/a:

Bert, porównujesz Shiniego do nastolatka, a to przecież nastolatkowie najintensywniej przeżywają swoje pierwsze miłości i zauroczenia. Dajcie już spokój z tym tlumaczeniem, że chłop teraz się uczy emocji i uczuć. Ja też późno zaczęłam randkować, bo byłam wycofana jako nastolstka. Męża poznałam przed 31 urodzinami i jakoś potrafiłam okazywać uczucia i mówić o nich. Dlatego chyba po raz pierwszy zgadzam się z chłopakami wyżej, że Shini potrzebuje babki do seksu. Dlatego też mi jej szkoda. Tak jak wyżej napisała Happyness,  wolałabym być całe życie sama, niż być w ten sposób wykorzystana. I niestety Shini, tak to trochę brzmi jak Jack napisał, że jaką masz, taką pchasz. Ale to twoje życie, twoje sprawy. Obym się myliła. Ciesz się związkiem, dbajcie o siebie nawzajem i jeśli faktycznie chodzisz na terapię, to warto pomyśleć, czy nie poruszyć tematu swoich uczuć i o nieumiejętność rozmawiania o nich.

Hej Happyness, poczytuję sobie czasem te forum i trochę tu się dziwnie zrobiło, ale coś mnie natchnęło, żeby napisać. Mam nadzieję, że u ciebie wszystko dobrze się układa smile

Masakra co ja czytam, dlaczego uważasz że ta dziewczyna jest wykorzystywana? Przecież ona też ma ze stosunku przyjemność, to naprawdę żenujące i totalnie feministyczne.

29,846

Odp: 30lat i cały czas sam

Przeczytaj sobie Ted wypowiedź Happyness, z którą się zgadzam. Może użyłam złego słowa.
A żenujące to są twoje wypiciny tutaj.

29,847

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:

Co do jej wyglądu to też nie wiem jak dokładnie się do tego odnieść. Ja nie mam myśli z kategorii czy ona mi się podoba czy nie tylko czy powinna mi się podobać lub co tak na prawdę mi się podoba. Po czym poznam, że mi się podoba na tyle na ile tu piszecie?

Dobrze rozumiem, że Ty sobie tłumaczysz na poziomie świadomym, dlaczego ona POWINNA się Tobie podobać?
Jak oglądasz porno, albo nawet zdjęcia jakichś modelek w necie, to też tak analizujesz?
Czy po prostu stwierdzasz, że są ładne, atrakcyjne, seksowne?

W kwestii uczuć, to wielu mężczyzn ma problem z nazywaniem swoich emocji.
Rozmawiałeś o tym z terapeutką? A jeśli tak, to czy otrzymałeś jakieś wskazówki, jak sobie z tym radzić?
Ze swojej strony mogę podsunąć jedną metodę, którą uważam za wartą wypróbowania, czyli nazywanie każdego uczucia, jakie poczujesz. Nieważne, czy to coś pozytywnego, czy negatywnego. Błahe, czy poważne. Ciekawość, strach, znudzenie, radość, pożądanie. Będzie to wymagało skupienia i uważności, ale im częściej zajrzysz w głąb siebie, tym mocniejsze połączenie wytworzysz. Przy okazji warto się za każdym razem zastanowić dlaczego pojawiła się akurat ta konkretna emocja.

29,848

Odp: 30lat i cały czas sam
Lunka86 napisał/a:

Bert, porównujesz Shiniego do nastolatka, a to przecież nastolatkowie najintensywniej przeżywają swoje pierwsze miłości i zauroczenia. Dajcie już spokój z tym tlumaczeniem, że chłop teraz się uczy emocji i uczuć. Ja też późno zaczęłam randkować, bo byłam wycofana jako nastolstka. Męża poznałam przed 31 urodzinami i jakoś potrafiłam okazywać uczucia i mówić o nich. Dlatego chyba po raz pierwszy zgadzam się z chłopakami wyżej, że Shini potrzebuje babki do seksu. Dlatego też mi jej szkoda. Tak jak wyżej napisała Happyness,  wolałabym być całe życie sama, niż być w ten sposób wykorzystana. I niestety Shini, tak to trochę brzmi jak Jack napisał, że jaką masz, taką pchasz. Ale to twoje życie, twoje sprawy. Obym się myliła. Ciesz się związkiem, dbajcie o siebie nawzajem i jeśli faktycznie chodzisz na terapię, to warto pomyśleć, czy nie poruszyć tematu swoich uczuć i o nieumiejętność rozmawiania o nich.

Wydaje mi się, że Shini nie ma złych intencji, nie dostrzegam w nim wyrachowania, ale to nie wyklucza, że może sobie pewne rzeczy wmawiać, byle się tego związku trzymać, bo kto wie, kiedy trafi się kolejna kobieta chętna budować z nim relację. Desperacja i samotność potrafią mocno zakrzywić postrzeganie oraz pchnąć człowieka do bardzo dziwnych uczynków.

Lunka86 napisał/a:

Hej Happyness, poczytuję sobie czasem te forum i trochę tu się dziwnie zrobiło, ale coś mnie natchnęło, żeby napisać. Mam nadzieję, że u ciebie wszystko dobrze się układa smile

Dziękuję za zainteresowanie, ostatnie tygodnie były wyjątkowo fajne i liczę, że tak już zostanie.
A jak Ty się miewasz? smile

29,849

Odp: 30lat i cały czas sam

Wiesz co, Shini...ty jesteś z tych, co wszystko analizują do spodu. Czasem to ślepa uliczka...żyj, niektórych rzeczy lepiej nie analizować, a już na pewno nie na forum.
Dziewczyna ma ci się podobać i ty jej, i razem ma być wam lepiej niż osobno.
Zauroczenie czy zakochanie, o których tutaj pisano wskazując, ze nie widać ich z Twojej strony w związku - toż zauroczenie to są zmiany fizykochemiczne w mózgu, nie u wszystkich one zachodzą, są ludzie, co całe życie szczęśliwie przeżyli stan zauroczenia znając tylko z opisu. Nie dlatego, że są straumatyzowani i pokręceni ale dlatego, że ich organizm nie wprowadza się z przyczyn biologicznych  w stan fizycznie zbliżony do tego po zażyciu substancji psychoaktywnej czyli stan zauroczenia. Podobnie jak istnieją ludzie, którzy fizjologicznie nie osiągają stanu na przykład wybuchu gorącej wściekłości.
Z tej mąki chleba nie będzie...zastanawiam się, po co coś takiego na forum pisać?
Zaraz mi się przypomina ileś par, co to ludzie mówili, że z tej mąki chleba nie będzie...Shini, to jest mąka Twoja i Twojej dziewczyny. Być może ktoś by z niej chleba nie dal rady wykonać, ale to nie tego kogoś mąka i wypiekanie.
Się zastanów, na ile ma sens analizowanie intymności na publicznym forum i poddawanie akurat intymności osądowi osób trzecich, nawet życzliwych.

29,850

Odp: 30lat i cały czas sam
Muqin napisał/a:

Z tej mąki chleba nie będzie...zastanawiam się, po co coś takiego na forum pisać?

Jeśli mężczyzna zaspokaja się przy filmach porno, w tym animowanych i potrafi z zachwytem pisać, jak perfekcyjne są te postaci, podczas gdy o własnej dziewczynie mówi, że nie ma ideałów, a wygląd nie jest najważniejszy, to nie wróży dobrze. Oczywiście życzę mu jak najlepiej i nie mam w zamiarze obrzydzać mu tego związku, zwłaszcza, że chyba trafiła mu się naprawdę fajna pierwsza dziewczyna, ale zawsze byłam wobec niego szczera, więc przy tej szczerości pozostanę.

Muqin napisał/a:

Się zastanów, na ile ma sens analizowanie intymności na publicznym forum i poddawanie akurat intymności osądowi osób trzecich, nawet życzliwych.

Shini sam zdecydował, by kontynuować dyskusję tutaj zamiast na priv, więc widocznie taka jest jego wola.

29,851

Odp: 30lat i cały czas sam

Nie miałam na myśli szczerości w relacji dwustronnej tylko cel umieszczania tej opinii na forum publicznym, Mrs. Happiness .
Shini zaś robi, co uważa. Zasugerowałam mu zastanowienie się nad czymś, no to się zastanowi albo i nie.

29,852

Odp: 30lat i cały czas sam

Happyness, to super, że się układa. Życzę, żeby już tak fajnie pozostało. U mnie też jest dobrze i intensywnie, bo syn nauczył się chodzić i trzeba mieć oczy dookoła głowy big_smile .
Co do Shiniego, to ja też nie uważam, że jest wyrachowany. I ja naprawdę mu życzę, aby im się dobrze układało. Ale dziwnie się to czyta. Ja też nie latałam cała w skowronkach, jak poznałam męża. Nasz związek rozwijał się spokojnie i powoli. Ale nie było takich rozkmin, że ideałów nie ma, że nie wiem, czy kocham. Mój były mi tak gadał po kilku miesiącach związku, że on nie wie, czy kocha i co? W końcu mnie i tak zostawił. Skoro ta dziewczyna mówi podobnie, to może sama ma małe doświadczenie w związkach i przytakuje Shiniemu, żeby nie odszedł. Dobre spostrzeżenie z filmami porno.

29,853 Ostatnio edytowany przez Kakarotto (2025-10-22 14:21:40)

Odp: 30lat i cały czas sam

To, że Shini racjonalizuje wszystko, nie jest dowodem braku uczuć, ale braku emocjonalnej biegłości. Widać po tym co pisze, że chce dobrze, ale nie wie jak – i wchodzi w to intelektualnie, jakby uczył się gry, zamiast ją czuć.
Jego partnerka wydaje się być podobna emocjonalnie (on sam pisał, że oboje „nie wiedzą, jak to okazywać”), więc to może dawać pewne dopasowanie — oboje są nieśmiali, ostrożni, unikają konfliktów.

We wczesnych wypowiedziach Shiniego widać kilka bardzo charakterystycznych rzeczy:

- Ogromną niepewność i introspekcję — analizował dosłownie każdy gest, zastanawiał się, czy dobrze robi, czy powinien ją przytulić, czy ona na pewno tego chce.
Pisał wręcz w sposób nie tyle romantyczny, co laboratoryjny — jakby badał relację, a nie w niej uczestniczył.

- Brak „iskry” od samego początku, ale jednocześnie silne przywiązanie emocjonalne – nie widać było euforii zakochania, ale raczej wdzięczność, że „ktoś wreszcie mnie chce” i że „mogę tego doświadczyć”.

- Jego dziewczyna jest podobna emocjonalnie – zamknięta, lękliwa, raczej nieśmiała, więc Shini czuje, że to bezpieczne.
Ma wręcz poczucie, że „trafił na kogoś, kto też nie ma doświadczenia i go nie skrzywdzi”.

- Wielokrotnie pisał, że „nie wie, czy ją kocha”, ale jednocześnie dodawał:

„Chcę się tego nauczyć. Chcę spróbować. To chyba tak działa – że się to z czasem rozwija.”

Psychologicznie rzecz biorąc, to mimo wszystko nie był cyniczny wyrachowany egoizm, tylko raczej emocjonalna ambiwalencja typowa dla osób z lękowo-unikowym lub ambiwalentnym stylem przywiązania.

Shini nie szukał dziewczyny dla statusu, tylko dla potwierdzenia własnej wartości.
W jego umyśle to nie wyglądało jak „mam ją, więc już jestem kimś”, tylko raczej:

„Nie wiem, czy ją kocham, ale chcę spróbować, bo czuję, że tylko w ten sposób mogę się dowiedzieć, czy potrafię kochać.”

To jest fundamentalna różnica:

Manipulator od początku wie, że nie chce – ale udaje, żeby coś dostać (np. seks, atencję, korzyść).

Osoba lękowa / emocjonalnie niedojrzała autentycznie chce czuć, ale nie potrafi – i myli fascynację z miłością, wdzięczność z bliskością, ulgę z przywiązaniem.

Shini ewidentnie należy do tej drugiej grupy.

Natomiast to jak widzi to większość forumowiczów i forumowiczek to jest nic innego jak projekcja waszych własnych ran.

Reasumując widać, że Shini nie jest wyrachowany, tylko zamrożony emocjonalnie. Z czasem zaczął się otwierać, pisał o większej bliskości, o przytulaniu, dotyku, grze wstępnej, czułych słowach. To świadczy, że próbuje naprawdę wejść w relację, a nie tylko ją „mieć”.

To, że związek wydaje się „chłodny” z zewnątrz, nie oznacza, że jest pusty.
To po prostu związek dwóch ludzi z deficytem emocjonalnego języka – dla obserwatora wygląda sztucznie, ale dla nich może być bardzo realny i intensywny w inny sposób. To nie jest związek pasji, ale związek lęków, bezpieczeństwa i wzajemnej nauki. To, co innym wydaje się „nienaturalne”, może być dla nich czymś w rodzaju terapii w duecie.

29,854 Ostatnio edytowany przez Kakarotto (2025-10-22 14:21:12)

Odp: 30lat i cały czas sam

.

29,855 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-10-22 14:25:35)

Odp: 30lat i cały czas sam
Lunka86 napisał/a:

Happyness, to super, że się układa. Życzę, żeby już tak fajnie pozostało. U mnie też jest dobrze i intensywnie, bo syn nauczył się chodzić i trzeba mieć oczy dookoła głowy big_smile .
Co do Shiniego, to ja też nie uważam, że jest wyrachowany. I ja naprawdę mu życzę, aby im się dobrze układało. Ale dziwnie się to czyta. Ja też nie latałam cała w skowronkach, jak poznałam męża. Nasz związek rozwijał się spokojnie i powoli. Ale nie było takich rozkmin, że ideałów nie ma, że nie wiem, czy kocham. Mój były mi tak gadał po kilku miesiącach związku, że on nie wie, czy kocha i co? W końcu mnie i tak zostawił. Skoro ta dziewczyna mówi podobnie, to może sama ma małe doświadczenie w związkach i przytakuje Shiniemu, żeby nie odszedł. Dobre spostrzeżenie z filmami porno.

Nie wiem czy dobrze pamiętam ale Shini wraz z wejściem w relacje zrezygnowal chyba z porno? A co bylo wcześniej to bylo wczesniej.

29,856

Odp: 30lat i cały czas sam
Muqin napisał/a:

Nie miałam na myśli szczerości w relacji dwustronnej tylko cel umieszczania tej opinii na forum publicznym, Mrs. Happiness .
Shini zaś robi, co uważa. Zasugerowałam mu zastanowienie się nad czymś, no to się zastanowi albo i nie.

Dobrowolnie opisuje tu swój związek, bardzo szczegółowo, bo wiemy nawet jak wygląda ich życie seksualne, podobnie jak wcześniej pisał o masażach erotycznych, uzależnieniu od masturbacji i wielu innych rzeczach, więc nie widzę przeszkód, by dodać komentarz. Shini to przecież dorosły mężczyzna, który samodzielnie podejmuje decyzje. Jeśli życzy sobie rozmawiać o tym na forum, niech tak będzie. Wie, że w razie co się dostosuję.

29,857

Odp: 30lat i cały czas sam
Lunka86 napisał/a:

U mnie też jest dobrze i intensywnie, bo syn nauczył się chodzić i trzeba mieć oczy dookoła głowy big_smile

Bardzo mnie to cieszy smile
Zanim się obejrzysz, będziesz go prowadziła do przedszkola big_smile

Lunka86 napisał/a:

Co do Shiniego, to ja też nie uważam, że jest wyrachowany. I ja naprawdę mu życzę, aby im się dobrze układało. Ale dziwnie się to czyta. Ja też nie latałam cała w skowronkach, jak poznałam męża. Nasz związek rozwijał się spokojnie i powoli. Ale nie było takich rozkmin, że ideałów nie ma, że nie wiem, czy kocham. Mój były mi tak gadał po kilku miesiącach związku, że on nie wie, czy kocha i co? W końcu mnie i tak zostawił. Skoro ta dziewczyna mówi podobnie, to może sama ma małe doświadczenie w związkach i przytakuje Shiniemu, żeby nie odszedł. Dobre spostrzeżenie z filmami porno.

Do pewnego momentu rozkminy mogą się pojawiać, jeśli komuś brakuje doświadczenia i nie ogarnia własnych emocji, ale prędzej czy później należałoby sobie to poukładać, żeby wiedzieć, czy faktycznie chce się być z tą konkretną osobą, bo niektórych ludzi trzyma przy sobie tylko strach przed samotnością. Niby da się tak żyć, bo są pary, co tkwią w podobnych układach latami, ale lęk to kiepskie spoiwo.

29,858

Odp: 30lat i cały czas sam

Happyness, zgadzam się. Dlatego gdzieś tam wyżej napisałam, że może Shini powinien poruszyć ten temat na terapii, skoro już tam chodzi.

29,859

Odp: 30lat i cały czas sam
Bert44 napisał/a:

Nie wiem czy dobrze pamiętam ale Shini wraz z wejściem w relacje zrezygnowal chyba z porno? A co bylo wcześniej to bylo wczesniej.

Pisał, że robi to rzadziej odkąd ma dziewczynę, ale nie zrezygnował całkowicie.
Zresztą nie chodzi o samo porno, bo to nic strasznego, o ile mężczyzna nie zaniedbuje partnerki.
Chodzi o sposób, w jaki te kobiety, czy to prawdziwe, czy animowane, były przez niego opisywane, a jak wypowiada się na temat swojej dziewczyny.
To tak, jakbym ja zachwycała się urodą aktora, że to mężczyzna idealny, seksowny, zapierający dech w piersi, po czym, zapytana o mojego partnera, stwierdzała, że gdybym miała patrzeć tylko na wygląd, to nikogo bym nie znalazła.
Mega przykro czyta się takie rzeczy.

29,860 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-10-22 16:18:17)

Odp: 30lat i cały czas sam
Kakarotto napisał/a:

Reasumując widać, że Shini nie jest wyrachowany, tylko zamrożony emocjonalnie. Z czasem zaczął się otwierać, pisał o większej bliskości, o przytulaniu, dotyku, grze wstępnej, czułych słowach. To świadczy, że próbuje naprawdę wejść w relację, a nie tylko ją „mieć”.

Nie neguję, że można mieć problem w ocenie swoich emocji oraz ich przeżywaniu, zakochiwać się wolniej, albo nigdy nie doświadczyć tych porywów serca.
Ale fizyczność jest prostsza.
Rumun o tamtej eskortce wypisywał tu peany.
A przecież doświadczenia związkowego nie posiada.
Shini podobnie, o masażystce erotycznej pisał, że wyglądała lepiej niż jakakolwiek inna dziewczyna, jaką widział w życiu.
Czyli POTRAFI ocenić wygląd.
Bo albo ktoś nas pociąga, albo nie.
Tu nie ma filozofii.

EDIT
Żeby już nie dodawać kolejnego posta, bo trochę ich dzisiaj naprodukowałam, ale piszę z doskoku, także tego.
Obstawiam, że wytłumaczenia są dwa:
1. Niespecjalnie mu się podoba fizycznie.
2. Do głosu dochodzi chęć bycia zajebistym i podziwianym, która rodzi w nim potrzebę tłumaczenia innym, że nie posiada perfekcyjnej dziewczyny, bo takie po prostu nie istnieją. Więc zamiast napisać, że według niego jest ładna, próbuje spojrzeć na nią oczami reszty świata i wiedząc, że nie kwalifikuje się do grona oszałamiających piękności, której by mu zazdroszczono, skupia się na tym, że przecież każdy posiada mankamenty, więc ona też, no i dlatego właśnie nie jest ideałem.

Kurczę, w mojej głowie to brzmiało na nieco mniej zawiłe big_smile
No nic, liczę, że przynajmniej jest zrozumiałe tongue

29,861

Odp: 30lat i cały czas sam

Trochę tego jest więc po kolei:

Lunka, dokładnie tak było jak piszesz. W domu nigdy się nie okazywało uczuć, w szkole sam tego unikałem bo niemal na każdym kroku było to wykorzystywane przeciwko mnie. Im dalej w szkole tym gorzej było w tej kwestii, w domu bez zmian. Ja im byłem starszy tym bardziej tłumiłem w sobie uczucia, chciałem całkowicie się ich pozbyć, trochę czasu zajęło mi zrozumienie, że tego się nie da zrobić. Co do dziewczyny to faktycznie ona też nie ma zbyt dużego doświadczenia. Wątpię jednak by mi przytakiwała dla spokoju. Jej na prawdę podoba się nasz związek, a przynajmniej ja w to wierzę i jej ufam.

Mrs.Happiness, po pierwsze dzięki za szczerość, nie spodziewałem się aż takiej szczerości. Po drugie zastanawiam się czy powinna mi się podobać bo nie rozumiem co tak na prawdę decyduje o tym czy można powiedzieć, że ktoś się podoba czy nie. Porno już jest na zasadzie przyzwyczajenia, to działa automatycznie bez żadnego zastanawiania się i tak, cały czas przerabiam to na terapii. Nazywanie emocji to była pierwsza rzecz, jaką przerabialiśmy na terapii. Znam sposób, który podałaś ale dzięki za przypomnienie, straciłem skupienie na tym. To prawda, że nie miałem i wciąż nie mam żadnych innych opcji. Ani trochę mi to nie przeszkadza, a nawet się z tego cieszę. Wystarczy mi ta jedna dziewczyna i chcę rozwijać dalej relację właśnie z nią. Nie do końca rozumiem czemu aż takie znaczenie ma ten "ideał". Ideały nie istnieją, to po prostu fizycznie niemożliwe. Nikt nie jest ideałem, ani moja dziewczyna ani tym bardziej ja. Rozmawialiśmy o tym jakie cechy miałyby nasze ideały płci przeciwnej i oboje jesteśmy daleko od swoich ideałów, a jednak jesteśmy razem i coraz bardziej nam się to podoba. Nie rozumiem też czemu kobiety tak narzekają na to porno. Oczywiście nie ma to zbyt dobrego wpływu na człowieka. Chyba każdy facet dorastający i urodzony w czasach internetu widział porno na długo zanim zobaczył nagą kobietę w realu. Mimo to spora część z nich ma dziewczyny w realu. Powiedz mi tak szczerze czy gdybym powiedział, że moja dziewczyna jest chodzącym ideałem, a te dziewczyny z ekranu jej nie dorównują to byłoby lepiej? Moim zdaniem ideały nie istnieją w realu i właśnie o to chodzi by być razem mimo nie bycia ideałem drugiej osoby. Masażysta "wyglądała lepiej niż jakakolwiek inna dziewczyna jaką w życiu widziałem" bo na tamten moment była jedyną jaką widziałem. Ona miała tylko wygląd, poza tym nie znałem nawet jej imienia. W mojej dziewczynie podoba mi się znacznie więcej niż tylko wygląd. Gdyby mnie nie pociągała to nie byłoby żadnych kontaktów fizycznych. Wytłumaczenie numer 2 bardziej się zgadza ale również chętnie przyznam, że jest ładna.

Muqin, dziewczyna mi się podoba, ja jej też i chcę z nią być, a przynajmniej spróbować i sprawdzić czy to się uda. Kiedy jesteśmy sami jest słodko i niewinnie ale po prostu nie potrafię tego pokazać na zewnątrz. Piszę o tym wszystkim na forum bo wciąż nie mogę się uwolnić od nadmiernego analizowania i ciekawość co napiszą poszczególne osoby bierze górę. Zauważyłem, że to co dla nas, w naszym związku jest normalne dla innych nie musi takie być, a wręcz może być nienormalne.

Kakarotto, nie trzeba zbyt wiele dodawać. Bardzo dobrze opisałeś to co ja myślę i co chciałem przekazać.

Bert44, raczej nie da się całkowicie zrezygnować z czegoś co towarzyszy ci od wczesnych lat szkolnych i przez znaczną większość dotychczasowego życia było jedynym sposobem na rozładowywanie napięcia seksualnego. A może się da tylko potrzeba więcej czasu.

Jeśli pominąłem coś ważnego to dajcie znać. Jak widać jest tego sporo, a i godzina już konkretna. Z góry wybaczcie za wszelkie nieścisłości lub jeśli coś pomyliłem.

29,862

Odp: 30lat i cały czas sam

Shini, punktowo - intymność jest dla was, dla Ciebie i dla niej. Inaczej przestaje być intymnością...analizuj, jeśli koniecznie musisz na sesji. Wiesz, jak piszesz na forum o Waszej prywatności, to nie tylko o swojej prywatności piszesz, ale też o jej prywatności też.
Ja bym chyba nie była zachwycona, gdyby mój aktualny naszą prywatność na publicznym forum omawiał, analizował i pytał innych o opinię.

29,863 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2025-10-22 22:44:41)

Odp: 30lat i cały czas sam
Muqin napisał/a:

Shini, punktowo - intymność jest dla was, dla Ciebie i dla niej. Inaczej przestaje być intymnością...analizuj, jeśli koniecznie musisz na sesji. Wiesz, jak piszesz na forum o Waszej prywatności, to nie tylko o swojej prywatności piszesz, ale też o jej prywatności też.
Ja bym chyba nie była zachwycona, gdyby mój aktualny naszą prywatność na publicznym forum omawiał, analizował i pytał innych o opinię.

Szczerze mówiąc ja nawet nie odczułem bym napisał tu coś prywatnego. Wszystko co napisałem było dość ogólne i bez żadnych danych osobowych. Tylko jedna osoba tu wie kim jesteśmy i tylko od jej dobrej woli zależy czy tak pozostanie. Jak na razie nie widzę powodu by jej nie wierzyć.

Edit

Kurde teraz mnie trochę zaniepokoiłaś. Już zaczęły mi się pojawiać myśli, że przez to wszystko co tu napisałem mój związek czy co gorsza ona mogłaby na tym jakoś ucierpieć.

29,864

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:

Szczerze mówiąc ja nawet nie odczułem bym napisał tu coś prywatnego. Wszystko co napisałem było dość ogólne i bez żadnych danych osobowych. Tylko jedna osoba tu wie kim jesteśmy i tylko od jej dobrej woli zależy czy tak pozostanie. Jak na razie nie widzę powodu by jej nie wierzyć.

O mnie się martwić nie musisz. Nie mam najmniejszego zamiaru przekazywać komukolwiek danych Twoich, czy Twojej dziewczyny. Podobnie jak nie poruszam tu żadnej kwestii, którą omawialiśmy wyłącznie prywatnie.

Na tamten dłuższy post odpowiem później, ale jedno mi chodzi po głowie.
Rozumiem, że dziewczyna nie wie o forum?

29,865 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2025-10-22 23:06:16)

Odp: 30lat i cały czas sam
Mrs.Happiness napisał/a:
Shinigami napisał/a:

Szczerze mówiąc ja nawet nie odczułem bym napisał tu coś prywatnego. Wszystko co napisałem było dość ogólne i bez żadnych danych osobowych. Tylko jedna osoba tu wie kim jesteśmy i tylko od jej dobrej woli zależy czy tak pozostanie. Jak na razie nie widzę powodu by jej nie wierzyć.

O mnie się martwić nie musisz. Nie mam najmniejszego zamiaru przekazywać komukolwiek danych Twoich, czy Twojej dziewczyny. Podobnie jak nie poruszam tu żadnej kwestii, którą omawialiśmy wyłącznie prywatnie.

Na tamten dłuższy post odpowiem później, ale jedno mi chodzi po głowie.
Rozumiem, że dziewczyna nie wie o forum?

Dzięki, to trochę uspokaja.

Dziewczyna nie wie o forum. Dosłownie nikt poza terapeutką o nim nie wie, a i ona nie zna szczegółów takich jak nazwa forum. Wolałbym by tak pozostało.

Edit

Teraz ty mnie trochę zaniepokoiłaś tym pytaniem. Chyba nie chcesz poinformować jej o forum?

29,866 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-10-22 23:07:28)

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:

Dzięki, to trochę uspokaja.

Spoko, zaufanie w tej sytuacji było przecież obustronne. Ty też wiesz jak wyglądam i jak się nazywam. Przez lata pobytu na forum poznałam tu trochę osób, w tym ich dane. Nigdy mi przez myśl nie przeszło, żeby je upubliczniać.

Shinigami napisał/a:

Dziewczyna nie wie o forum. Dosłownie nikt poza terapeutką o nim nie wie, a i ona nie zna szczegółów takich jak nazwa forum. Wolałbym by tak pozostało.

Zgadzam się. Lepiej tego nie zmieniać.

29,867

Odp: 30lat i cały czas sam
Mrs.Happiness napisał/a:

Spoko, zaufanie w tej sytuacji było przecież obustronne. Ty też wiesz jak wyglądam i jak się nazywam. Przez lata pobytu na forum poznałam tu trochę osób, w tym ich dane. Nigdy mi przez myśl nie przeszło, żeby je upubliczniać.

Zgadzam się. Lepiej tego nie zmieniać.

Ponownie dzięki, za uczciwość i za wyrozumiałość. Ja na prawdę za dużo analizuję i za dużo się przejmuję.

29,868 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-10-22 23:13:33)

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:

Ponownie dzięki, za uczciwość i za wyrozumiałość. Ja na prawdę za dużo analizuję i za dużo się przejmuję.

Przed chwilą doczytałam fragment dodany po edycji i już miałam pisać, żebyś wziął głęboki wdech tongue

Nie rozpowiadam cudzych danych, sekretów, ani nie ingeruję w niczyje życie.
No chyba, że komuś działaby się krzywda, ale to już skrajności, wiadomo.

29,869 Ostatnio edytowany przez Theodore Robert Bundy (2025-10-22 23:49:37)

Odp: 30lat i cały czas sam

https://i.postimg.cc/PrLFMBkG/1852D744-33A2-4117-BE67-321CCEFB135D.jpg

https://i.postimg.cc/15gYKL1Y/B5C202B8-A6E4-4367-8318-0CF362C5C82F.jpg
https://i.postimg.cc/j5pv3jTD/AA2F67BB-A6D7-4AB0-BAF9-54A9A3647B2A.jpg

29,870

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:

Bert44, raczej nie da się całkowicie zrezygnować z czegoś co towarzyszy ci od wczesnych lat szkolnych i przez znaczną większość dotychczasowego życia było jedynym sposobem na rozładowywanie napięcia seksualnego. A może się da tylko potrzeba więcej czasu.

Mnie w tym porno co innego zdziwilo.
Nie znam sie na uzależnieniach.  Mówiłeś jednak o ciągnącm sie problemie z hydraulika na spotkaniach z dziewczyna. Przyzwyczaiłeś organizm do latwo dostepnych kilogramów dopaminy "z ekranu". Żeby w realu z dziewczyną działało musisz chyba odzwyczaić organizm od łatwej dopaminy.  Przez odstawienie. I nauczyć ze dopamina przyjdzie z dziewczyną. Pozostając przy porno chyba moze byc problem z tym. Dlatego głównie zdziwiło mnie ze nie odstawiłeś. Ale specjalista nie jestem wiec mogę sie mylić. Moze to nie tak dziala

29,871

Odp: 30lat i cały czas sam
Kakarotto napisał/a:

To, że Shini racjonalizuje wszystko, nie jest dowodem braku uczuć, ale braku emocjonalnej biegłości. Widać po tym co pisze, że chce dobrze, ale nie wie jak – i wchodzi w to intelektualnie, jakby uczył się gry, zamiast ją czuć.
Jego partnerka wydaje się być podobna emocjonalnie (on sam pisał, że oboje „nie wiedzą, jak to okazywać”), więc to może dawać pewne dopasowanie — oboje są nieśmiali, ostrożni, unikają konfliktów.

We wczesnych wypowiedziach Shiniego widać kilka bardzo charakterystycznych rzeczy:

- Ogromną niepewność i introspekcję — analizował dosłownie każdy gest, zastanawiał się, czy dobrze robi, czy powinien ją przytulić, czy ona na pewno tego chce.
Pisał wręcz w sposób nie tyle romantyczny, co laboratoryjny — jakby badał relację, a nie w niej uczestniczył.

- Brak „iskry” od samego początku, ale jednocześnie silne przywiązanie emocjonalne – nie widać było euforii zakochania, ale raczej wdzięczność, że „ktoś wreszcie mnie chce” i że „mogę tego doświadczyć”.

- Jego dziewczyna jest podobna emocjonalnie – zamknięta, lękliwa, raczej nieśmiała, więc Shini czuje, że to bezpieczne.
Ma wręcz poczucie, że „trafił na kogoś, kto też nie ma doświadczenia i go nie skrzywdzi”.

- Wielokrotnie pisał, że „nie wie, czy ją kocha”, ale jednocześnie dodawał:

„Chcę się tego nauczyć. Chcę spróbować. To chyba tak działa – że się to z czasem rozwija.”

Psychologicznie rzecz biorąc, to mimo wszystko nie był cyniczny wyrachowany egoizm, tylko raczej emocjonalna ambiwalencja typowa dla osób z lękowo-unikowym lub ambiwalentnym stylem przywiązania.

Shini nie szukał dziewczyny dla statusu, tylko dla potwierdzenia własnej wartości.
W jego umyśle to nie wyglądało jak „mam ją, więc już jestem kimś”, tylko raczej:

„Nie wiem, czy ją kocham, ale chcę spróbować, bo czuję, że tylko w ten sposób mogę się dowiedzieć, czy potrafię kochać.”

To jest fundamentalna różnica:

Manipulator od początku wie, że nie chce – ale udaje, żeby coś dostać (np. seks, atencję, korzyść).

Osoba lękowa / emocjonalnie niedojrzała autentycznie chce czuć, ale nie potrafi – i myli fascynację z miłością, wdzięczność z bliskością, ulgę z przywiązaniem.

Shini ewidentnie należy do tej drugiej grupy.

Natomiast to jak widzi to większość forumowiczów i forumowiczek to jest nic innego jak projekcja waszych własnych ran.

Reasumując widać, że Shini nie jest wyrachowany, tylko zamrożony emocjonalnie. Z czasem zaczął się otwierać, pisał o większej bliskości, o przytulaniu, dotyku, grze wstępnej, czułych słowach. To świadczy, że próbuje naprawdę wejść w relację, a nie tylko ją „mieć”.

To, że związek wydaje się „chłodny” z zewnątrz, nie oznacza, że jest pusty.
To po prostu związek dwóch ludzi z deficytem emocjonalnego języka – dla obserwatora wygląda sztucznie, ale dla nich może być bardzo realny i intensywny w inny sposób. To nie jest związek pasji, ale związek lęków, bezpieczeństwa i wzajemnej nauki. To, co innym wydaje się „nienaturalne”, może być dla nich czymś w rodzaju terapii w duecie.

Być może dla tematu nie ma to większego znaczenia, ale moim zdaniem powyższe napisała sztuczna inteligencja. Jeśli nie w całości, to na pewno co najmniej główny zarys.
Nie mylę się, prawda? wink

29,872

Odp: 30lat i cały czas sam

Uważam, że Shinigami chyba nie napisał nic prywatnego o swojej dziewczynie.
Pisał tak naprawdę same ogólniki typu ,,seks nie jest rewelacyjny, ale z każdym razem coraz lepszy", albo, że uczą się okazywać sobie uczucia.

Przecież tak jest w niezliczonej ilości par na świecie.

29,873 Ostatnio edytowany przez strarzak sam (2025-10-23 10:39:57)

Odp: 30lat i cały czas sam

Prywatność a intymność dwie różne rzeczy.

Z tymi filmami dla dorosłych to mega nie poważne, zwłaszcza gdy macie klapę w łóżku. Ulżyć sobie raz w tygodniu przy użyciu własnej wyobraźni, bo może nie zawsze podczas spotkania macie warunki na uga-buga.

Nie wylewaj jej przypadkiem takich dołujących  smuteczków  jak tu na forum smile

29,874

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:
Shinigami napisał/a:

A nie pomyślałeś, że tak to brzmi bo nie umiem okazywać i mówić o uczuciach?

W innych tematach się odpalałeś więc potrafisz.


Pytam całkowicie poważnie bo na prawdę nie wiem.

Jak w końcu będziesz miał kobietę to się dowiesz.



My oboje dopiero się uczymy jak ze sobą flirtować, jak okazywać uczucia, kiedy dotknąć, kiedy pocałować, kiedy coś nas wkurza itd,

Podobno randkujesz z nią od maja/czerwca i podobno macie seks za sobą. Jest końcówka października.



I nie, nie będę ci tu wyjaśniał jak lepiej kity wciskać.

Nic dodać, nic ująć czysta prawda

29,875

Odp: 30lat i cały czas sam
Mrs.Happiness napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Nie pierdol Muqin. Nie tylko ja odniosłem takie wrażenie, że Shini ściemnia na temat panny.

Dziewczyna jest prawdziwa. Wiem jak się nazywa i jak wygląda.
Oczywiście nie mogę ręczyć za poziom zażyłości w ich relacji, ale nie jest zmyślona.
Choć niestety też uważam, że raczej z tej mąki chleba nie będzie.
Raczej, bo nie posiadam szklanej kuli na stanie.
Czas pokaże, jak się sprawy potoczą.


I ok. Choć zdjęcia to i z neta można ściągnąć. wink


Właśnie o to wrażenie, że z tej mąki nie będzie chleba mi dokładnie chodzi. Miałem i mam do czynienia z wieloma osobami, które mają problem z emocjami (ich rozpoznaniem i wyrażaniem), z zaangażowaniem, ale nikt nie pisał/nie mówił tak sucho o partnerce (lub partnerze).


Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Ludzie, ale czy wy nie rozumiecie, że 30 letni prawiczek bez doświadczenia związkowego przeważnie jest niedojebany życiowo?

Rumun - bycie aspołecznym prawiczkiem nie czyni z ciebie osoby upośledzonej.


Ciągle zapominacie moi drodzy, że Shini przeszedł przez wszystkie etapy edukacji (w tym studia, które z powodzeniem ukończył) i nie został na żadnym etapie wyłapany przez system. Jestem od niego starszy, a nawet u mnie były raz na rok/raz na semestr robione różne psychotesty i jak ktoś rozwojowo odstawał, to był kierowany albo do klas specjalnych, albo integracyjnych, albo był kierowany do pedagoga celem dalszej ewaluacji. A przecież pisał, że miał w latach szkolnych Osgooda-Schlattera i chodził o kulach. Serio myślicie, że ani w podstawówce, ani w gimnazjum, ani w liceum nikt by nie zwrócił uwagi na wycofanego ucznia bez żadnych kolegów?

Gdyby Shini naprawdę miał takie problemy i naprawdę był tak emocjonalnie niedorozwinięty jak to utrzymuje, to już dawno system by go wyłapał (i nie dałby rady przebrnąć przez studia). Nie jest. Po prostu pierdoli, bo to wygodna wymówka. Kolejna.


Kakarotto napisał/a:

Manipulator od początku wie, że nie chce – ale udaje, żeby coś dostać (np. seks, atencję, korzyść).

No i Shini udaje, ze ta dziewczyna mu się podoba, bo fajnie mu wreszcie poruchać. Jak napisała to Mrs.Happiness - w innych tematach, które go naprawdę kręciły, to pisał kompletnie inaczej. Tutaj pisze z perspektywy "no dobry ze mnie chłopak, trafiło mi się, pouczę się skoro mam okazję, bo druga raczej mi się w życiu nie trafi, a jeśli trafi mi się lepsza to się przerzucę".

29,876

Odp: 30lat i cały czas sam
Mrs.Happiness napisał/a:
Muqin napisał/a:

Nie miałam na myśli szczerości w relacji dwustronnej tylko cel umieszczania tej opinii na forum publicznym, Mrs. Happiness .
Shini zaś robi, co uważa. Zasugerowałam mu zastanowienie się nad czymś, no to się zastanowi albo i nie.

Dobrowolnie opisuje tu swój związek, bardzo szczegółowo, bo wiemy nawet jak wygląda ich życie seksualne, podobnie jak wcześniej pisał o masażach erotycznych, uzależnieniu od masturbacji i wielu innych rzeczach, więc nie widzę przeszkód, by dodać komentarz. Shini to przecież dorosły mężczyzna, który samodzielnie podejmuje decyzje. Jeśli życzy sobie rozmawiać o tym na forum, niech tak będzie. Wie, że w razie co się dostosuję.

Rzecz w tym, że jego życie seksualne jest jego, indywidualne. Pisze o czym chce, mówi komu chce, opisuje publicznie albo i nie, ogólnie jego sprawa.
Życie seksualne pary jest ich "własnością" wspólną. Jak napisałam, ja bym się poczuła fatalnie, gdyby mój aktualny naszą wspólną intymność upubliczniał bez mojej wiedzy i zgody, opisywał na jakimś forum, analizował, prosił o opinie jakichś obcych ludzi. Zdecydowanie wolałabym, żeby analizował w warunkach prywatności, na terapii, z lekarzem, ewentualnie z kimś, kto jest dla niego naprawdę bliski, komu naprawdę ufa i kogo naprawdę dobrze zna.
Dziewczyną Shiniego nie jestem, zatem możliwe iż ona miałaby zupełnie inne podejście.  Tyle że z tego co Shini napisał ona o forum zwyczajnie nie wie.

Nie o to chodzi, czy Ty, Mrs. Happiness komentujesz. Jest coś na forum każdy może przeczytać nawet się nie logując, a po zalogowaniu skomentować. Pytanie do Shiniego -co dla dobra Twojej relacji z dziewczyną i Waszej prywatności się na forum znaleźć powinno, a co może lepiej żeby zostało tylko Wasze. Pytanie do rozważenia.

29,877

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:

W domu nigdy się nie okazywało uczuć,

Co ty kurwa znowu pierdolisz za farmazony? Przecież rozpisywałeś się tu na temat ile to w ciebie rodzice nie zainwestowali, abyś miał jak najlepiej w życiu. To korepetycje, to sporty walki, zawody sportowe i obozy, to praca załatwiona po rodzinie. Ileż to pisałeś jak to ojciec cię męczy bojowymi zadaniami, matka ci gotuje i sprząta.....fizycznie niemożliwe jest lepsze i dobitniejsze okazywanie uczuć.

29,878

Odp: 30lat i cały czas sam
Muqin napisał/a:

Życie seksualne pary jest ich "własnością" wspólną. Jak napisałam, ja bym się poczuła fatalnie, gdyby mój aktualny naszą wspólną intymność upubliczniał bez mojej wiedzy i zgody, opisywał na jakimś forum, analizował, prosił o opinie jakichś obcych ludzi. Zdecydowanie wolałabym, żeby analizował w warunkach prywatności, na terapii, z lekarzem, ewentualnie z kimś, kto jest dla niego naprawdę bliski, komu naprawdę ufa i kogo naprawdę dobrze zna.
Dziewczyną Shiniego nie jestem, zatem możliwe iż ona miałaby zupełnie inne podejście.  Tyle że z tego co Shini napisał ona o forum zwyczajnie nie wie.

Myślę, że w takich sytuacjach zawsze warto zadać sobie proste pytanie: "co ja czułabym/czułbym, będąc na miejscu tej drugiej osoby?” I wtedy odpowiedź zwykle nasuwa się sama, osobiście czułabym się z tym bardzo niekomfortowo, gdyby moja intymność została wystawiona na publiczną dyskusję, nawet jeśli anonimowo.
Tu nawet nie chodzi o sam fakt upublicznienia, ale o to, że czytając później to, co zostało napisane, na miejscu tej dziewczyny miałabym świadomość chłodnego, oceniającego podejścia do mojej osoby. W końcu czym innym jest dzielenie się czymś, co dotyczy wyłącznie nas samuch, a czym innym wystawianie na ocenę prywatności partnera.

Podobnie widzę sytuacje, gdy ktoś pokazuje innym swoją korespondencję z drugą osobą. Dla mnie to nie jest przejaw "transparentności” czy "otwartości” (jak niektórzy to tłumaczą, np. w relacjach partnerskich), ale raczej naruszenie prawa tej drugiej osoby do zachowania prywatności. Każdy z nas ma prawo do tego, żeby jego słowa, zwłaszcza te pisane w zaufaniu, pozostały między adresatem a nadawcą.

29,879 Ostatnio edytowany przez Muqin (2025-10-23 20:13:01)

Odp: 30lat i cały czas sam

W tym pytaniu "co ja bym czuł będąc na miejscu tej drugiej osoby" Priscilla jest niestety pewien haczyk - ja nie jestem tą drugą osobą. I ta druga osoba może czuć co innego niż ja w jakiejś sytuacji. Mnie coś nie przeszkadza, komuś może, może mieć na przykład inaczej ustawioną granicę intymności.
Stad moja sugestia dla Shini, żeby się nad swoim analizowaniem na forum zwyczajnie zastanowił w kontekście właśnie swojej dziewczyny i tego, co ich łączy, bo to, co ich łączy jest ich wspólne, nie tylko jego.
Z korespondencją mam podobnie do Ciebie, dla mnie też upublicznianie jej bez wiedzy i zgody tej drugiej strony jest mocno nie ok. Ale komuś to może kompletnie nie przeszkadzać, tyle że chyba warto sprawdzić przed upublicznieniem.

29,880

Odp: 30lat i cały czas sam
Bert44 napisał/a:

Mnie w tym porno co innego zdziwilo.
Nie znam sie na uzależnieniach.  Mówiłeś jednak o ciągnącm sie problemie z hydraulika na spotkaniach z dziewczyna. Przyzwyczaiłeś organizm do latwo dostepnych kilogramów dopaminy "z ekranu". Żeby w realu z dziewczyną działało musisz chyba odzwyczaić organizm od łatwej dopaminy.  Przez odstawienie. I nauczyć ze dopamina przyjdzie z dziewczyną. Pozostając przy porno chyba moze byc problem z tym. Dlatego głównie zdziwiło mnie ze nie odstawiłeś. Ale specjalista nie jestem wiec mogę sie mylić. Moze to nie tak dziala

O to właśnie chodzi w uzależnieniach, obojętnie o jakie chodzi nie da się tak po prostu odstawić. W moim przypadku jeszcze nie jest tak źle bo chodzi o ogólne uzależnienie od tych kilogramów dopaminy. Porno to tylko jedno ze źródeł ale nie jedyne. Problem z hydrauliką był i w sumie wciąż jest raczej efektem ubocznym leków od psychiatry. Zobaczymy czy to się zmieni gdzieś za miesiąc kiedy będę odstawiał leki.

strarzak sam napisał/a:

Prywatność a intymność dwie różne rzeczy.

Z tymi filmami dla dorosłych to mega nie poważne, zwłaszcza gdy macie klapę w łóżku. Ulżyć sobie raz w tygodniu przy użyciu własnej wyobraźni, bo może nie zawsze podczas spotkania macie warunki na uga-buga.

Nie wylewaj jej przypadkiem takich dołujących  smuteczków  jak tu na forum smile

Jeśli raz na miesiąc pojawią się te warunki to już jest nieźle.

Nie wylewam.

Co do tego ile można napisać na forum to dobrze, że mi to wszystko napisaliście. Na prawdę nie sądziłem, że to wywoła takie poruszenie. Serio myślałem, że nie napisałem nic konkretnego. Myślałem, że jestem wręcz zbyt ostrożny, a tu się okazuje, że byłem zbyt nieostrożny. Gdyby nie wasza szczerość pewnie nawet bym się nie zorientował, że wypisuję nasze prywatne rzeczy. Patrzyłem na to tylko ze swojej perspektywy. Ja nie przejął bym się czymś takim dopóki ludzie, których znam nie dowiedzieli by się o tym. Nie wiem jak ona by na to zareagowała i wolę się nie dowiadywać. Tym bardziej, że wystarczy zerknąć na dział seksualności na forum, ludzie tam wypisują dużo bardziej szczegółowe rzeczy niż ja tutaj. Naszej korespondencji nikomu bym nie pokazał. Wygląda na to, że pisałem i pytałem o to wszystko bo wciąż się nie uwolniłem spod wpływu zdania innych. Chyba chciałem jakoś podświadomie żebyście mi pomogli określić co powinienem myśleć i jak dalej postępować. Do tej pory robiłem wszystko według własnego uznania i wychodziło dobrze więc najlepiej chyba tak zostawić. Zamiast pytać innych podając jeszcze prywatne informacje powinienem raczej wciąż ufać własnym decyzjom.

29,881 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2025-10-23 23:50:10)

Odp: 30lat i cały czas sam
Muqin napisał/a:

W tym pytaniu "co ja bym czuł będąc na miejscu tej drugiej osoby" Priscilla jest niestety pewien haczyk - ja nie jestem tą drugą osobą. I ta druga osoba może czuć co innego niż ja w jakiejś sytuacji. Mnie coś nie przeszkadza, komuś może, może mieć na przykład inaczej ustawioną granicę intymności.

Tak, masz rację - granice każdy z nas ma ustawione inaczej, ale w moim odczuciu po pierwsze wystarczy trochę elementarnej empatii, bo naprawdę wcale nie jest tak trudno wyczuć, co może kogoś dotknąć, a po drugie - właśnie dlatego warto wprowadzić pewne uniwersalne zasady. Jeśli czegoś nie wiemy albo nie jesteśmy pewni, zawsze bezpieczniej jest założyć, że ta granica może zostać przekroczona, niż że ktoś "na pewno nie będzie miał nic przeciwko". Uważam, że lepiej zachować ostrożność, nawet daleko idącą, niż nieświadomie naruszyć czyjąś prywatność.
Oczywiście istnieje też najprostsze i najzdrowsze rozwiązanie w postaci zapytania, gdzie dla danej osoby przebiega jej granica.

Na marginesie, bo akurat mi się nasunęło - podobnie jest ze zdradą. Dla jednych granica lojalności zostaje przekroczona dopiero przy konkretnym czynie, dla innych już przy flircie czy choćby bardziej swobodnym tańcu. I właśnie dlatego rozmowa o tym jest tak ważna - żeby nie okazało się zbyt późno, że każde z nas żyje według innej definicji wierności.

Shinigami napisał/a:

Co do tego ile można napisać na forum to dobrze, że mi to wszystko napisaliście. Na prawdę nie sądziłem, że to wywoła takie poruszenie. Serio myślałem, że nie napisałem nic konkretnego. Myślałem, że jestem wręcz zbyt ostrożny, a tu się okazuje, że byłem zbyt nieostrożny. Gdyby nie wasza szczerość pewnie nawet bym się nie zorientował, że wypisuję nasze prywatne rzeczy. Patrzyłem na to tylko ze swojej perspektywy. Ja nie przejął bym się czymś takim dopóki ludzie, których znam nie dowiedzieli by się o tym. Nie wiem jak ona by na to zareagowała i wolę się nie dowiadywać. Tym bardziej, że wystarczy zerknąć na dział seksualności na forum, ludzie tam wypisują dużo bardziej szczegółowe rzeczy niż ja tutaj. Naszej korespondencji nikomu bym nie pokazał. Wygląda na to, że pisałem i pytałem o to wszystko bo wciąż się nie uwolniłem spod wpływu zdania innych. Chyba chciałem jakoś podświadomie żebyście mi pomogli określić co powinienem myśleć i jak dalej postępować. Do tej pory robiłem wszystko według własnego uznania i wychodziło dobrze więc najlepiej chyba tak zostawić. Zamiast pytać innych podając jeszcze prywatne informacje powinienem raczej wciąż ufać własnym decyzjom.

To prawda, Shini, że na anonimowym forum człowiek czuje się względnie bezpiecznie, co sprzyja otwieraniu się i szczerości, ale zawsze warto brać pod uwagę, że kiedyś ta druga osoba może to wszystko przeczytać. Owszem, w tym przypadku wydaje się to mało prawdopodobne, ale tak mimo wszystko. Dlatego zachęcam, żeby nie przekraczać pewnych granic, za którymi już nie jesteś Ty sam, decydujący, co chcesz tutaj przekazać, ale i Twoja partnerka, która mogłaby sobie tego po prostu nie życzyć. 
Ogólnie to jest dosyć szeroki, delikatny temat, ale tak jak napisałam powyżej - zawsze lepiej pozostać uważnym na emocje i uczucia drugiej osoby niż zachowywać się jak słoń w składzie emocjonalnej porcelany.

29,882

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:

Gdyby nie wasza szczerość pewnie nawet bym się nie zorientował, że wypisuję nasze prywatne rzeczy. Patrzyłem na to tylko ze swojej perspektywy. Ja nie przejął bym się czymś takim dopóki ludzie, których znam nie dowiedzieli by się o tym.

Pierdolisz i dobrze o tym wiesz. Dlatego w następnym zdaniu napisałeś tak:


Nie wiem jak ona by na to zareagowała i wolę się nie dowiadywać.

Bo doskonale wiesz, że to co ci ludzie tu pisali o twoim podejściu do tej dziewczyny i do waszej relacji to prawda. I doskonale wiesz jak by dziewczyna zareagowała.


Ty ciągle grasz tu takie niewiniątko. Niedorozwinięte intelektualnie i emocjonalnie. Wiecznie zdziwiony. Nie Shini. Nie kupuję tego. Za długo tu jesteś, zbyt wiele bajek tu opowiadałeś i zbyt wiele kitów próbowałeś wcisnąć, aby to przeszło. Zbyt wiele razy ci ludzie to wszystko wytykali, aby taka gra dalej mogła przejść.


Zamiast pytać innych podając jeszcze prywatne informacje powinienem raczej wciąż ufać własnym decyzjom.

Twoje decyzje doprowadziły do tego, że jesteś w dupie.

29,883

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:

Po drugie zastanawiam się czy powinna mi się podobać bo nie rozumiem co tak na prawdę decyduje o tym czy można powiedzieć, że ktoś się podoba czy nie.

Zależy jakie kto ma preferencje.
Jedna osoba będzie uwielbiała w swoim partnerze to, że jest poważnym, twardo stąpającym po ziemi człowiekiem, który sukcesywnie dąży do wyznaczonego celu. Innej te same cechy mogą przeszkadzać, bo wolałaby kogoś spontanicznego, wyluzowanego, kto potrafi żyć chwilą.
Podobnie wygląd.
Miałam koleżanki, które wzdychały do napakowanych gości o typowo kulturystycznej budowie, podczas gdy mi nigdy się taka sylwetka u mężczyzn nie podobała.
Sam musisz się zastanowić czego chcesz.
Nikt na to pytanie nie odpowie.
Założę się, że nawet w porno masz swój typ i nie puszczasz wszystkiego jak leci.

Shinigami napisał/a:

Nie rozumiem też czemu kobiety tak narzekają na to porno.

Wydaje mi się, że nierzadko wynika to z obawy, że jest się niewystarczającą dla partnera i dlatego on potrzebuje dodatkowej stymulacji. A także ze strachu, że z czasem on się uzależni, przez co zamiast seksu będzie wybierał masturbację. Co przecież nie jest jakimś niespotykanym zjawiskiem, bo sporo mężczyzn ma ten problem. 
Generalnie temat jest delikatny dla obu stron.
Niestety wielu ludzi wciąż nie potrafi o nim rozmawiać.

Shinigami napisał/a:

Powiedz mi tak szczerze czy gdybym powiedział, że moja dziewczyna jest chodzącym ideałem, a te dziewczyny z ekranu jej nie dorównują to byłoby lepiej?

Nie, bo wcale nie o to chodzi.
Wyobraź sobie taką sytuację. Montujecie komuś meble i na koniec słyszysz, jak klienci rozmawiają między sobą, oceniając wykonaną pracę. Żaden z nich nie mówi, że jest zadowolony z efektu końcowego, że super wykonanie, że mają teraz piękną kuchnię, tylko kwitują beznamiętnym tonem, że no, gdyby szukali ideału, to latami musieliby szykować sobie śniadania i kolacje przy stole w salonie, a obiady zamawiać w pobliskiej jadłodajni. 
Co byś sobie pomyślał?

29,884

Odp: 30lat i cały czas sam
Priscilla napisał/a:

To prawda, Shini, że na anonimowym forum człowiek czuje się względnie bezpiecznie, co sprzyja otwieraniu się i szczerości, ale zawsze warto brać pod uwagę, że kiedyś ta druga osoba może to wszystko przeczytać. Owszem, w tym przypadku wydaje się to mało prawdopodobne, ale tak mimo wszystko. Dlatego zachęcam, żeby nie przekraczać pewnych granic, za którymi już nie jesteś Ty sam, decydujący, co chcesz tutaj przekazać, ale i Twoja partnerka, która mogłaby sobie tego po prostu nie życzyć. 
Ogólnie to jest dosyć szeroki, delikatny temat, ale tak jak napisałam powyżej - zawsze lepiej pozostać uważnym na emocje i uczucia drugiej osoby niż zachowywać się jak słoń w składzie emocjonalnej porcelany.

Zgadzam się z tym, że nie warto pewnych kwestii poruszać na forum, przede wszystkim tych, które mogłyby nam zaszkodzić.
Jednak takie rady to trzeba by pisać co drugiemu użytkownikowi, ponieważ większość opisuje tu różne szczegóły ze swojego życia, w tym naruszając prywatność partnerów i rodziny.
Każdy z nich ryzykuje, że to kiedyś wypłynie.
Takie są uroki szukania porady na publicznym forum.

29,885

Odp: 30lat i cały czas sam

@Shini
O tym, że ktoś się komuś podoba decyduje bardzo dużo różnych rzeczy, nie sposób sporządzić listę. Na dodatek to "podoba się" musi być obustronne.
Wiesz przecież, Shini, że ja do analizowania jestem pierwsza chętna - no to Ci powiem, tego to się akurat skutecznie i w pełni zanalizować zwyczajnie nie da. Zapomnij. Za dużo danych do obróbki.
Czemu kobiety narzekają na porno?
Po pierwsze nie wszystkie narzekają, są takie co używają, używają zgodnie razem z partnerem, ba! już istnieją także kobiety od porno uzależnione.  Po drugie - jak wyżej, każda z narzekających ma swoje powody. Dobra rada jak wyżej - analiza sensu nie ma.
W związku istotne jest to, jakie jest podejście do porno tej drugiej osoby. O to zaś można zapytać, wprost, nie wprost...idzie się dowiedzieć.


Mrs.Happiness napisał/a:

Wyobraź sobie taką sytuację. Montujecie komuś meble i na koniec słyszysz, jak klienci rozmawiają między sobą, oceniając wykonaną pracę. Żaden z nich nie mówi, że jest zadowolony z efektu końcowego, że super wykonanie, że mają teraz piękną kuchnię, tylko kwitują beznamiętnym tonem, że no, gdyby szukali ideału, to latami musieliby szykować sobie śniadania i kolacje przy stole w salonie, a obiady zamawiać w pobliskiej jadłodajni. 
Co byś sobie pomyślał?

Mrs. Happieness, porównujesz właśnie coś tak subtelnego i skomplikowanego jak "podobamy się sobie"  do reakcji klienta na wykonanie usługi?

29,886

Odp: 30lat i cały czas sam
Muqin napisał/a:

Mrs. Happieness, porównujesz właśnie coś tak subtelnego i skomplikowanego jak "podobamy się sobie"  do reakcji klienta na wykonanie usługi?

Porównuję to, w jaki sposób się wypowiadamy o czymś, co nam się faktycznie podoba, a w jaki sposób o czymś, co w naszym odczuciu "szału nie robi".
Gdy próbowano to tłumaczyć na podstawie relacji międzyludzkich, Shini chyba nie do końca łapał o co nam chodzi, więc sięgnęłam po bardziej przyziemny przykład.

29,887

Odp: 30lat i cały czas sam

A przecież różni jesteśmy... ja się inaczej wypowiem o czymś, co mi się faktycznie podoba i o kimś, kto mi się faktycznie podoba niż Ty. Użyję innych słów, inaczej skonstruuję zdania. Odczytasz co odczytasz, wedle swojego klucza. Tylko Twoje odczytanie niczego nie oznacza odnośnie stopnia tego mojego podobania się.

29,888 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-10-24 15:07:52)

Odp: 30lat i cały czas sam
Muqin napisał/a:

A przecież różni jesteśmy... ja się inaczej wypowiem o czymś, co mi się faktycznie podoba i o kimś, kto mi się faktycznie podoba niż Ty. Użyję innych słów, inaczej skonstruuję zdania. Odczytasz co odczytasz, wedle swojego klucza. Tylko Twoje odczytanie niczego nie oznacza odnośnie stopnia tego mojego podobania się.

Przecież nie mówię o tym, że wszyscy powinni używać tych samych słów, czy identycznie formułować zdania. Absolutnie nie neguję różnic między nami. Znam osoby, które nic nie powiedzą, ale zdradza je postawa i mimika twarzy. Shini na forum już nie raz się czymś zachwycał, nie zauważyłam, by w tej kwestii odstawał od pozostałych. A skoro publicznie, niepytany, ekscytował się obcą laską, która za kasę wymasowała mu penisa, to dlaczego potrzebował, by obcy ludzie zwrócili mu uwagę, zanim o własnej kobiecie napisał, że jest ładna? Moim zdaniem jest to kwestia warta przemyślenia.

29,889 Ostatnio edytowany przez Muqin (2025-10-24 14:55:49)

Odp: 30lat i cały czas sam

Bo, jak sam o sobie napisał, nadal mu się odzywa "muszę zapytać innych", nie ufa sobie.
W sprawie tego, co między nim a dziewczyną - moim zdaniem ewidentnie powinien postawić na to zaufanie sobie i jej. Tak, jak sam pisał - dotychczas robił na spontanie i było dobrze. Jak nie opanuje szkodliwego mechanizmu "muszę zapytać innych" będzie gorzej.

29,890 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-10-24 15:23:30)

Odp: 30lat i cały czas sam
Muqin napisał/a:

Bo, jak sam o sobie napisał, nadal mu się odzywa "muszę zapytać innych", nie ufa sobie.

Gdyby to była prawda, to dlaczego tak wyglądały jego wypowiedzi na temat innych dziewczyn?
Dodam, że to tylko garstka, bo nie chciało mi się przeglądać wszystkich postów.

Shinigami napisał/a:

Ta dziewczyna od randki z wyglądu nie miała nic wspólnego z typem anime ale była po prostu ładna, miała wysportowaną sylwetkę bo grała w drużynie siatkarskiej, miała taki anielski typ osobowości, taki spokojny, łagodny i wtedy mi imponowała chęcią zostania lekarką co ostatecznie jej się udało. To wszystko podobało mi się w niej na tyle, że nawet nie zwracałem uwagi na brak typu anime i nigdy więcej już nie spotkałem takiej dziewczyny jak ona dlatego pisałem, że to mogła być moja jedyna szansa na całe życie nawet mimo sporych różnic choćby w zainteresowaniach. To była jedyna osoba jaką kiedykolwiek znałem, która podobała mi się nie tylko z wyglądu czy tylko z charakteru ale z ich obu.

Shinigami napisał/a:

Jedynie ta rozmowa z koleżanką trochę to zagłuszyła, nawet nie sądziłem, że zwykła rozmowa z ładną dziewczyną w moim wieku może być tak przyjemna.

Shinigami napisał/a:

Było sporo ładnych dziewczyn i to jeszcze poubieranych w stylu jaki najbardziej mi się podoba, opcji zagadania też pewnie było kilka.

Shinigami napisał/a:

Tak jak po konwencie zacząłem się czuć totalnie paskudnie, jak śmieć, a jeszcze dowalił mi widok mega atrakcyjnej dla mnie dziewczyny w metrze, która siedziała sama.

Shinigami napisał/a:

Jedyna osoba, którą poznałem na takich wydarzeniach to dziewczyna w moim wieku, podoba mi się ale oczywiście od dawna jest zajęta.

Shinigami napisał/a:

Centrum handlowe to nic, w weekend idę na event gdzie będzie dużo ładnych dziewczyn i to z mojego kręgu zainteresowań.

Shinigami napisał/a:

To prawda, że na takich eventach jest dużo dziewczyn, bardzo możliwe, że więcej niż facetów. Problem w tym, że z setek dziewczyn mijanych miedzy alejkami stoisk tylko mała część mi się podoba. Niestety strój z anime i bycie w temacie nie wystarczy, taka dziewczyna musi mi się jeszcze po prostu podobać.

Musi mi się jeszcze PO PROSTU podobać - jego słowa.
A tu nagle pytania, jak poznać, że ktoś się podoba, teksty, że nie ma ideałów, etc.
Dziwnym trafem, wtedy nie musiał nikogo pytać, ani się upewniać.
PO PROSTU mu się podobały.
Inna sprawa, że nikt poza mną nie wie, jak ona wygląda, więc nie ma opcji, żeby użytkownicy potwierdzili, albo podważyli jego opinię w tej kwestii.

29,891

Odp: 30lat i cały czas sam

Mrs. Happieness, dociekliwa z Ciebie kobieta i jestem ciut w kropce. smile
Uzasadnienie dla tego, o co pytasz istnieje, ale objaśnianie, o co biega, byłoby zauważalnie długie i równie zauważalnie skomplikowane, nie za bardzo to widzę w warunkach internetowego forum. 
Ogólnie to istnieje spora różnica między postrzeganiem wizerunku osoby (net, zdjęcie, film, osoba na żywo ale kompletnie niedostępna) a relacją z osobą żywą odnośnie tego podobania się. Mózg ma trochę inną percepcję. Psychika inaczej do tego podchodzi. W obu przypadkach zwykle zupełnie nieświadomie, na poziomie świadomości to trzeba wiedzieć żeby zauważyć, także u siebie.

29,892

Odp: 30lat i cały czas sam

Życia psycholożce nie starczy na sensacje shinigamiego

Happiness widziałaś ich na żywo czy na podstawie zdjęcia miałaś wywnioskować czy dobrze wybral?

29,893 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-10-24 20:16:48)

Odp: 30lat i cały czas sam
Muqin napisał/a:

Mrs. Happieness, dociekliwa z Ciebie kobieta i jestem ciut w kropce. smile

To prawda, upierdliwiec ze mnie. W dodatku taki z całkiem niezłą pamięcią smile

Muqin napisał/a:

Ogólnie to istnieje spora różnica między postrzeganiem wizerunku osoby (net, zdjęcie, film, osoba na żywo ale kompletnie niedostępna) a relacją z osobą żywą odnośnie tego podobania się. Mózg ma trochę inną percepcję. Psychika inaczej do tego podchodzi. W obu przypadkach zwykle zupełnie nieświadomie, na poziomie świadomości to trzeba wiedzieć żeby zauważyć, także u siebie.

Wiem co masz na myśli, ale takie wytłumaczenie mi tu nie do końca pasuje. Coś zgrzyta.
Dziewczynę z pierwszego cytowanego posta znał dłużej niż obecną partnerkę, mieli regularny kontakt, byli razem na studniówce. Co prawda, nic z tego finalnie nie wyszło, bo nie miał odwagi spróbować, ale nie była to tylko kolejna ładna twarz mijana na ulicy.

Inaczej jest z charakterem, ponieważ faktycznie potrzeba sporo czasu, aby kogoś dobrze poznać, a inaczej z wyglądem, bo w tym przypadku raczej nie ma miejsca na wielkie niespodzianki. Zwłaszcza, gdy widziało się już kogoś wielokrotnie, w tym bez ubrania.
Uważam, że im dłużej trwa okres niezdecydowania odnośnie tego, co się myśli i czuje, tym większe prawdopodobieństwo, że dany człowiek unika prawdy, bo jest mu ona nie na rękę.
Oczywiście niektórzy mają po prostu zbyt wyśrubowane wymagania, przez co nigdy nie są do końca zadowoleni, ale sama świadomość tego, że jest się oderwanym od rzeczywistości, to za mało, bo racjonalnymi argumentami nie uruchomi się uczuć, a z kolei zmiana takiej przypadłości na głębszych poziomach może zająć lata.

29,894

Odp: 30lat i cały czas sam
strarzak sam napisał/a:

Happiness widziałaś ich na żywo czy na podstawie zdjęcia miałaś wywnioskować czy dobrze wybral?

Shini nigdy mnie nie zapytał, co myślę o jej wyglądzie. Widziałam zdjęcia.

29,895 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-10-24 20:00:04)

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:

I ok. Choć zdjęcia to i z neta można ściągnąć. wink

Musiałby być prawdziwym geniuszem, by to wszystko przewidzieć i od kilku lat prowadzić jej konto w mediach społecznościowych tongue

Jack Sparrow napisał/a:

Ciągle zapominacie moi drodzy, że Shini przeszedł przez wszystkie etapy edukacji (w tym studia, które z powodzeniem ukończył) i nie został na żadnym etapie wyłapany przez system. Jestem od niego starszy, a nawet u mnie były raz na rok/raz na semestr robione różne psychotesty i jak ktoś rozwojowo odstawał, to był kierowany albo do klas specjalnych, albo integracyjnych, albo był kierowany do pedagoga celem dalszej ewaluacji. A przecież pisał, że miał w latach szkolnych Osgooda-Schlattera i chodził o kulach. Serio myślicie, że ani w podstawówce, ani w gimnazjum, ani w liceum nikt by nie zwrócił uwagi na wycofanego ucznia bez żadnych kolegów?

Pisałam już kiedyś, ale uprzejmie powtórzę, że w wielu szkołach dyrekcja co najwyżej podciera sobie cztery litery takimi testami. Masa uczniów, którym przydałoby się zostać dostrzeżonym przez system, jest przez niego ignorowana.
Niewidzialni, bo nikomu nie chce się wysilić, żeby im pomóc.
Także to wcale nie wygląda tak kolorowo.

29,896

Odp: 30lat i cały czas sam
Mrs.Happiness napisał/a:

Wiem co masz na myśli, ale takie wytłumaczenie mi tu nie do końca pasuje. Coś zgrzyta.
Dziewczynę z pierwszego cytowanego posta znał dłużej niż obecną partnerkę, mieli regularny kontakt, byli razem na studniówce. Co prawda, nic z tego finalnie nie wyszło, bo nie miał odwagi spróbować, ale nie była to tylko kolejna ładna twarz mijana na ulicy.

Cały czas trudno mi oprzeć się wrażeniu, że Shini po prostu wykorzystał okazję, która się nadarzyła, ale to nie było tak, że się zauroczył i uznał, że byłby to dobry "materiał" na dziewczynę. On ciągnął tę znajomość głównie dlatego, że po raz pierwszy ktoś się nim w taki sposób zainteresował. Dąże do tego, że to nie był świadomy wybór spośród wielu innych kobiet, to było wykorzystanie sposobności, by w końcu mieć jakąkolwiek dziewczynę. Cała reszta jest konsekwencją tamtej decyzji. Przynajmniej ja tak to widzę.

To zresztą z tego samego powodu jakiś czas temu wspominał, że boi się, co będzie, kiedy będzie miał możliwość być z kimś atrakcyjniejszym. Ba, skłonna jestem napisać, że poważnie zastanawiam się, czy obecna partnerka "kręci go" tak, jak mężczyzn "kręcą" kobiety i czy problemy z odbyciem stosunku w jakimś zakresie nie biorą się także z tego.

29,897

Odp: 30lat i cały czas sam
Mrs.Happiness napisał/a:

[
Uważam, że im dłużej trwa okres niezdecydowania odnośnie tego, co się myśli i czuje, tym większe prawdopodobieństwo, że dany człowiek unika prawdy, bo jest mu ona nie na rękę.

Takie pozorne niezdecydowanie może wynikać, tak w komunikacji werbalnej, z bardzo prostej rzeczy, z braku umiejętności identyfikowania własnych uczuć oraz nazywania ich odpowiednimi słowami.  Wbrew pozorom nie jest to umiejętność wrodzona, to identyfikowanie i nazywanie. To się nabywa, tego się trzeba nauczyć. I jeszcze, co gorsze, są osoby utalentowane, przeciętne i mające małe zdolności w tym względzie, czyli to samo jednym przychodzi łatwo i szybko, a innym nie.
Efekt w rozmowie - osoba niepewna, niezdecydowana, plącze się, sama  sobie zaprzecza. Ocena - ta osoba unika prawdy -  bardzo prawdopodobna. Albowiem nie jest w stanie szybko i sprawnie oraz precyzyjnie czegoś ująć w słowa, każdy niemal  bardziej zdecydowany rozmówca wytrąca tą osobą z jako/takiej równowagi, peszy, niepokoi, powoduje, ze taka osoba gubi się i zapętla. Nieintencjonalnie, po prostu tak to działa.

Co do wyglądu to niespodzianek każda ilość, jak podrążyć. Bo wizerunek to w sumie przede wszystkim atrybucja z wszystkimi jej błędami, których to błędów się nie koryguje, bo niby jak, skoro to tylko wizerunek. Albo osoba niedostępna, prawie na jedno wychodzi. Da się zauroczyć i zakochać w aktorze - naprawdę. Z wszystkimi objawami zauroczenia, także zmianami fizykochemii mózgu. Tyle że w tym momencie to dotyczy wyobrażenia o aktorze, a nie aktora jako takiego. Był dawno temu taki aktor Rudolf Valentino. Zakochanych w nim kobiet było multum, po jego śmierci wpadały w depresję, popełniały samobójstwa. Nie jakieś pojedyncze i  pokręcone jednostki, niektore szczęśliwie zamężne, matki dzieciom. Brzmi obłędnie, ale...zdarzyło się.

A uczuć, Mrs. Happieness zwyczajnie nie da się uruchomić racjonalnym argumentami. Nie to narzędzie. Racjonalne argumenty to jedno z narzędzi do odblokowania istniejących uczuć. Jedno z, same racjonale argumenty nie wystarczą, stąd między innym praca w terapii. Jak sobie jeszcze ktoś dołoży do "nie umiem nazwać tego, co czuję" pakiet "zdaniem innych powinienem czuć"...wyjdzie z tego coś okropnego.

29,898

Odp: 30lat i cały czas sam

No i już nie będzie chłopak pisał, straciliśmy pacjenta. Był sam mógł robić co chciał, poznał kobite i już tylko ograniczenia smile

29,899 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-10-25 21:37:46)

Odp: 30lat i cały czas sam

E tam koleś jest po prostu odrealnionym dziwakiem. Nie ma co dorabiać ideologi.
Żył w fantazjach jak każdy incel uzależniony od porno, z przekonaniem że laski 10/10 są w jego zasięgu. Wyszedł do ludzi, zaobczył na czym polega życie i się okazało, że ma dziewczynę taką jak on sam. Przeciętną. A ponieważ nie miał kontaktu z innymi kobietami, nie kalibrował swojego gustu w oparciu o prawdziwe doświaczenia z prawdziwymi kobietami to teraz sam nie wie co się dzieje. W marzeniach on i jennie z pink uprawiali namiętny seks w jego pokoju z mamą za ścianą, a IRL musi się gimnastykować, żeby Kasia kelnerka w Sphinxie znalazła czas na wyjście do kina.

Tylko przypomnę że nie tak dawno marzył o supermocach i karierze spidermana XD

Mało dziadków emerytów, którzy obczajają młode laski w parkach, na przystankach? Albo żonatych facetów, którzy zawieszą oko na kelnerce? Shini tak sobie żył w fantazji i zawieszał oko to tu, to tam. Takie fantazje podstarzałego kawalera. Nic to nie kosztuje. A że nie ma kolegów, tylko forum i tu sie uwewnętrznia to jak zawsze wyszedł cringe. IMO każdy koleś sobie tak obczaja laski w pewnym momencie i zaczyna się zastanawiać nad swoi miejscu w świecie wink

29,900

Odp: 30lat i cały czas sam

No fakt, że brzmiał jak by go w mieszkaniu przetrzymywali 27 lat, ale na miłość on skończył szkołę, miał rodzeństwo,  latał gdzieś na te boksy, pracował, to przecież codziennie masz kontakt z ludźmi.

A co z tego, że przyglądał się dziewczynom? Dobrze, że nie chłopakom smile

Posty [ 29,836 do 29,900 z 31,049 ]

Strony Poprzednia 1 … 458 459 460 461 462 … 478 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024