Shinigami napisał/a:A nie pomyślałeś, że tak to brzmi bo nie umiem okazywać i mówić o uczuciach? Między nami jest słodko i niewinnie ale ja nie wiem jak to opisać. Pod tym względem jesteśmy do siebie bardzo podobni, nawet jeszcze ani razu nie użyliśmy zwrotu "kocham cię" bo oboje doszliśmy do wniosku, że nawet nie wiemy co to tak na prawdę oznacza. Jak powinienem opisywać mój związek by brzmiał wiarygodnie? I tak samo jak powinienem wypowiadać się o partnerce? Pytam całkowicie poważnie bo na prawdę nie wiem. Byłoby miło gdyby jakaś kobieta się tu wypowiedziała bo coś czuję, że od facetów się tego nie dowiem. My oboje dopiero się uczymy jak ze sobą flirtować, jak okazywać uczucia, kiedy dotknąć, kiedy pocałować, kiedy coś nas wkurza itd, jeszcze tylko się nie pokłóciliśmy.
Shini, to nie jest kwestią tego, że używasz niewłaściwych słów, bo nie ma czegoś takiego, ale że to wszystko, co piszesz, jest wyraźnie racjonalne, chłodne, nie ma w Twoich wypowiedziach tego zachwytu, który zwykle towarzyszy fazie zauroczenia.
Dziś coś jeszcze zwróciło moją uwagę - dwie osoby, które dobrze się ze sobą czują, zwykle są spontaniczne, wtedy nie kalkuluje się, kiedy jest dobry moment, żeby się dotknąć, chwycić za ręce albo pocałować. Jeśli u Was tego nie ma, to coś w tej relacji nie gra, ale tu już sami musicie zastanowić się, co i z czego to wynika.
W każdym razie mój obecny partner (zresztą nie tylko on) na tym etapie mówił o mnie z zachwytem, patrzył na mnie z zachwytem i to nie są tylko moje obserwacje, bo wiem o tym także od jego znajomych, którzy nie raz i nie dwa "wygadywali się", w jaki sposób mówi o mnie także pod moją nieobecność. Zakochiwanie się to jest taki czas, kiedy do głosu dochodzi tzw. dopaminowy haj i wtedy nic nie jest zbyt trudne i robi się nawet takie rzeczy, które wcześniej wydawały się nie do przeskoczenia.
Ty zaś w moim odczuciu bardzo kalkulujesz. Może cieszysz się tym, że to wszystko się wydarza, ale chyba bardziej, że po prostu coś się dzieje niż, że dzieje się akurat z tą osobą. Mam zresztą w pamięci kilka Twoich wypowiedzi, w których wyraźnie dałeś odczuć, że boisz się tego, że za rogiem czekają bardziej atrakcyjne kobiety, do których teraz nie masz dostępu, ale za chwilę może się okazać, że Twoje notowania na tym rynku wzrosną i wtedy nie jesteś pewien, czy nie skorzystasz z tych nowych możliwości. To właśnie pod tymi postami napisałam, że zaczynam współczuć tej dziewczynie. Uwierz, że tak NIE wygląda zakochiwanie.
Shini jest na początku nowej drogi. On chodzi po polu minowym na ktore sam chcial wejść. Nie do końca wie jak się poruszać- wszysyko jest nowe. Mowi dobrze o dziewczynie ale okulary różowe mu nie wrosly na nos. Łatwo mówić tym dla ktorych te wszystkie etapy byly naturalne i budowane latami. Wczesnymi latami. Shini zaczął później ma problem z wyrażaniem emocji. Jest relatywnie zimny ale on sie dopiero odkrywa. Przeżywa to co inni jako nastolatkowie. Dla mnie patrząc z boku idzie do przodu. Co bedzie z ich związkiem? Nie wiem. Mam wrażenie ze jednak to spotkanie dwóch dusz ktore wzajemnie wypełniają swoje braki (mowie to bardzo bardzo na wyrost tylko na wyczucie i mogę sie mylic). Jak któraś strona pójdzie mocno do przodu to może zawiesić poprzeczkę za wysoko dla drugiej - tak ze nie doskoczy. Ale oczywiście moge sie mylić


