Ale dlaczego od razu wchodzenie z buciorami w psychikę? Ja przez cały czas piszę o ludzkim podejściu w którym po prostu nie skreśla się drugiej osoby tylko dlatego, że coś ją blokuje. Mam mocne wrażenie, że ty przez cały czas mylisz empatię z braniem odpowiedzialności za kogoś, a to nie jest to samo.
Poza tym nie rozumiem dlaczego od razu wchodzisz w takie ekstremum jak schizofrenia czy blizny po oparzeniach skoro mowa tutaj była raczej o zwykłych lękach społecznych, niepewności czy trudności w otwieraniu się czyli o rzeczach, które dotykają ogromną część ludzi.
Ale jeśli już takie przykłady padły to przywołam tu znowu przykład z mojego życia. Otóż spotkałem się kiedyś kilka razy z dziewczyną chorą na schizofrenię paranoidalną. I pomimo, że kiedy mi powiedziała finalnie zdecydowałem się jednak zakończyć znajomość to nie uciekłem od niej od razu jak od trędowatego na sam dźwięk słowa "schizofrenia". Mało tego, na poważnie rozważałem czy jednak nie spróbować.
Pamiętam też jak trudno było jej mi o tym powiedzieć i jak bardzo doceniłem to, że jednak się na to zdecydowała już na trzecim spotkaniu.
Ale jednak odpuściłeś. Powiedz mi zatem, jakie pozytywy z tej sytuacji mogła wynieść ta dziewczyna? Finalnie jej nie chciałeś, czyli dostała informację zwrotną, że z uwagi na chorobę nie będziesz kontynuował znajomości. Mówienie o tym, by nie skreślać kogoś tylko dlatego, że coś go blokuje, albo tylko dlatego, że ma jakieś bliżej nieokreślone problemy może brzmi romantycznie i ludzko, ale zwykle bardzo szybko się kończy, gdy okazuje się, że nie chodzi o drobny defekt, jak nieśmiałość, czy zwykły brak doświadczenia, tylko zdecydowanie grubszy kaliber.
Dlatego podałam takie a nie inne przykłady.
Moim zdaniem empatia oraz branie odpowiedzialności nie tyle za kogoś, co za nasze własne decyzje, które mogą na tę osobę wpłynąć są ze sobą silnie powiązane.
Uważam, że warto być uważnym na drugiego człowieka, traktować go z szacunkiem i w miarę możliwości ze zrozumieniem.
Natomiast wypadałoby zachować przy tym ostrożność.
Z uwagi na niego oraz na samego siebie.
Bycie ratownikiem bardzo rzadko się opłaca.


