Foxterier napisał/a:Rumun, dlaczego się solidaryzujesz z chłopakami, którzy mają realny problem, kiedy Ty tak naprawdę boisz się kobiet? Jesteś fake-incelem, laski się za tobą oglądają i gdybyś miał zdrowo pod deklem to mógłbyś je zaliczać na pęczki, ale Ty masz tak głęboki lęk do kobiet że wolisz tworzyc tutaj jakieś dzikie teorie zamiast poderwać jakąś laskę.
Prawiczkiem nie jestem, więc teoretycznie ,,mam moc" posiadania dziewczyny.
Problem polega na tym, że nie potrafię tak poprowadzić konwersacji z kobietą, aby była zainteresowana rozwijaniem znajomości ze mną.
Mówiąc krótko - nie umiem bajerować lasek.
Theodore Robert Bundy napisał/a:Laski się za nim oglądają i żadna nie podeszła i nie zagadała gdy ma już blisko 30 na karku ? w jakim ty świecie żyjesz człowieku
Przez całe swoje życie nigdy, przenigdy nie widziałem żeby jakakolwiek kobieta podeszła sama z siebie do jakiegokolwiek mężczyzny (celem podrywu) w takich miejscach jak np. chodnik czy autobus.
Foxterier napisał/a:Ja myślę że jednak podeszła ale Rumun tak boi się kobiet że wyrzuca to ze swojej pamięci;)
Kurde właśnie przypomniała mi się jedna sytuacja jak przeczytałem powyższe.
Jakieś ok. 2 tygodnie temu stałem na przystanku autobusowym, gdzie było naprawdę sporo ludzi i jedna kobieta podeszła do mnie i spytała się czy jechał określony autobus, na co ja jej pokazałem, że właśnie jedzie, a ona coś tam odpowiedziała.
Nic nadzwyczajnego, prawda? Zwykłe zapytanie o autobus ale była masa ludzi na przystanku, a ja stałem gdzieś pośrodku, więc musiała specjalnie do mnie podejść.
I tak się zastanawiam, że gdybym pociągnął temat w stylu ,,a gdzie chcesz jechać?", bo widać było, że dziewczyna nie orientuje się w tych połączeniach, to istniałaby jakaś mała szansa na stworzenie nowej znajomości ale ja się po prostu jej bałem (jako kobiety), więc nie wyobrażałem sobie sytuacji, w której mógłbym swobodnie z nią rozmawiać.
Foxterier napisał/a:wspominał kiedyś że go przy kasie jakaś laska zagadała ale go sparaliżowało.
Kurde nie kojarzę tej sytuacji, pamiętasz może w którym poście to napisałem?
Aaa i przypomniała mi się jeszcze jedna sytuacja 
Wiecie jak w autobusach są te miejsca, gdzie macie 2 siedzenia tuż obok siebie i naprzeciwko kolejne 2 skierowane w waszym kierunku (tzw. ,,czwórki).
Pamiętam jak kiedyś siedziałem sam w takiej czwórce przy oknie i na jednym przystanku dosiadły się jakieś 3 laski, które usiadły właśnie koło mnie.
Gadały o jakichś pierdołach, było lato po czym jedna mówi do drugiej ,,kurde gorąco strasznie, może jak pojedziemy do centrum, to przejdziemy się na jakieś lody".
Po czym ta druga jej odpowiada: ,,no ja miałabym ochotę na loda - ale takiego ciepłego", po tych słowach wydała z siebie zbereźny śmiech i takim zboczonym wzrokiem bezpośrednio na mnie.
Jakbym był jakimś lumpem albo bezdomnym, to pewnie nie zareagowałaby w taki sposób, więc pewnie musiałem się jej jakoś spodobać.
Jeszcze jedna sytuacja, z czasów studenckich.
Jechałem autobusem ale nie siedziałem w nim, tylko stałem w środku, bo była po prostu masa ludzi.
Plecami do ściany i twarzą do drzwi.
Na jednym z przystanków dosiadła się dziewczyna i stanęła plecami do mojej twarzy, ledwo znalazła miejsce.
Jak autobus skręcał w prawo (nawet bardzo lekko), to ona dosłownie pchała mi się dupskiem w moje krocze, i tak parę razy.
Kurde jak teraz piszę te słowa to brzmią jak jakiś tani trolling ale to się wydarzyło naprawdę.
Powiem Wam szczerze, że to była jedna z najprzyjemniejszych chwil w moim życiu ale nie dlatego, że wbijała się we mnie, tylko ten zapach włosów tak blisko mojej twarzy i uczucie przytulenia...
Najlepsze jest to, że tamta dziewczyna pewnie nawet nie pamięta tej sytuacji ale ja zapamiętałem ją bardzo dobrze, bo naprawdę czułem się wtedy błogo...
Teraz to mi się trochę smutno zrobiło, bo mam wrażenie, że życie toczy się swoim tempem, a ja stoję tylko z boku i patrze na nie.