Na wszystkie posty ciężko odpowiedzieć więc tylko te ciekawsze.
Anewe napisał/a:Shini zatrzymał się rozwojowo na poziomie maks 1 klasy liceum. Bo który normalny prawie 30-latek jara się anime o pierwszych miłostkach nastolatków?
Nie chce mi się wierzyć, że w liceum w Warszawie nie przystosowali go do życia. Mogłabym zrozumieć gdyby to było jakieś liceum na Podlasiu czy innym biedniejszym regionie. Ale nie w stolicy. A poza tym, Shini przecież nie poprzestał na maturze, skończył studia! Nie chce mi się wierzyć, że ani w gimnazjum, ani w liceum, ani na studiach nie nauczyli go krytycznie myśleć, szukać informacji i je weryfikować, wyciągać wnioski. Ja na 1 roku studiów miałam mnóstwo ćwiczeń, gdzie nie liczyło się wykucie na blachę materiału, tylko właśnie umiejętność szukania, wyciągania wniosków, i przede wszystkim, zrozumienie tekstu czytanego. Mogliśmy przynieść na egzamin wszelkie kodeksy, podręczniki, własne notatki i z nich korzystać.
Ameryki tym nie odkryłaś, doskonale wiem, że myślami wciąż jestem gdzieś w okolicach liceum. Kto powiedział, że ja się jaram takimi tytułami? Oglądam je bo skończyły mi się lepsze w tym sezonie. Poza tym anime romansu u dorosłych, właśnie takich 30 latków nie ma zbyt wiele, tego nikt nie chce oglądać. Licealne romanse sprzedają się znacznie lepiej. Myśleć nie uczyli nigdzie, ani w liceum ani na studiach. Szukania informacji też nie uczyli więc sam musiałem to ogarnąć by ukończyć studia. Jakie krytyczne myślenie, jaka weryfikacja informacji, o czym ty w ogóle mówisz, w polskim systemie edukacji? U mnie było na odwrót niż u ciebie, było kucie na blachę, 80% każdych ćwiczeń to były prezentacje, nie wymagające zbytniego myślenia. Przed egzaminami niektórzy wykładowcy nawet podawali pulę pytań więc wystarczyło wykuć je na pamięć albo zrobić dobrą ściągę. Na palcach jednej ręki mógłbym policzyć wykładowców, którzy na prawdę wiedzieli o czym mówili i było po nich widać, że są ekspertami w tej dziedzinie, a tytuły doktorów czy profesorów mieli wszyscy.
Priscilla napisał/a:No właśnie. Shini przecież skończył liceum, skończył studia, jak kilka dni temu wspomniałam ma kontakt z klientami, kiedyś napisał, że są wśród nich bardzo różni ludzie, co znaczy, że nie był hermetycznie trzymany w czterech ścianach swojego pokoju, a mimo to przez cały czas zachowuje się, jakby świat był poza nim i on tego świata nie miał możliwości poznać. To NIE jest jednak prawdą. Tam zadziało się coś zupełnie innego.
Oczywiście, że nie jestem trzymany w czterech ścianach, pracuję, spotykam tych różnych ludzi, trenuję w grupie, chodzę do sklepów, kawiarni, restauracji, centrum handlowego, urzędów itp. Korzystam z internetu nie tylko do anime i nawigacji w samochodzie, oglądam telewizję, wiadomości, programy przyrodnicze czy naukowe. Na co dzień widzę to samo co wy, mniej więcej i co w związku z tym? Co to ma wspólnego z na przykład robieniem tych kursów?
Patrząc na parę innych ostatnich postów to widzę, że nieźle się tam bawicie. Tacy dorośli, tacy dojrzali, tacy mądrzy, a wyżywają się na podobno obcym gościu z forum. Jeśli ja jestem na etapie liceum to wy chyba na gimnazjum. Przypominam, że to ktoś z was zwykle zaczyna pisać o mnie. Napisałem ten post o historii z anime bo chciałem konkretnie o tym popisać, a już w pierwszych postach pytania do mnie, od razu posty odnoszące się do mnie, a nie do samej historii, którą opisałem. Zaczynam mieć wrażenie, że niektórzy tu robią to specjalnie bym zaczął pisać o sobie by potem mieć pożywkę, by się wyżyć. Praktycznie każdy post jaki tu piszę to są odpowiedzi na wasze pytania lub moje pytania dotyczące waszych postów. Swojego tematu już dawno nie zakładałem, o rady już dawno nie pytam. Pytam jedynie o to czego na prawdę nie rozumiem, a takich rzeczy jest niewiele, zdecydowanie częściej pytam o coś bo jestem ciekaw reakcji i odpowiedzi bo lubię obserwować reakcje ludzi. Jakieś 80% z tego o co tu pytam wiem i nie muszę się dowiadywać ale po prostu jestem ciekaw jak odpowiecie. To było prawie śmieszne:
Anewe napisał/a:Tak sobie myślę, że gdyby Shini miał w domu gotówkę, powiedzmy 20k oszczędności i gdyby zadzwonił do niego 'policjant' i powiedział: 'proszę wyrzucić pieniądze przez okno w reklamówce z lidla, musimy je zabezpieczyć, bo złodzieje planują pana okraść.' to by wyrzucił. No bo przecież ani w domu, ani w szkole nikt go nie nauczył, że tak się nie powinno robić 
Obojętnie kto by zadzwonił, czy to byłby policjant, prezydent czy papież nie dałbym nawet grosza. Na nic nie uważam tak bardzo jak na pieniądze, no może nie licząc zdrowia. Nikomu nie dałbym takiej sumy, nawet rodzicom no chyba, że miałbym dużo więcej, a te 20k to były dla mnie grosze.