30lat i cały czas sam - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 378 379 380 381 382 478 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 24,636 do 24,700 z 31,046 ]

24,636

Odp: 30lat i cały czas sam
Priscilla napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Ogólnie ten wątek w dyskusji to złoto, bo przecież nie tak dawno temu psioczył, że jego koleżanki z ogólniaka to jeździły do stolicy imprezować. Tymczasem dla 30letniego konia z własnym samochodem to za daleko i mieszka na zadupiu.

vs

Shinigami napisał/a:

I jak zawsze się pomyliłeś. Koleżanki z liceum prawie wszystkie mieszkały w Warszawie bo tam też mieściło się liceum, chodziło o koleżanki z gimnazjum i starsze z mojej okolicy, które znałem. I przypominam, że one nie jeździły same tylko zawsze znalazły sobie jakiegoś simpa, który je zawiózł i przywiózł. Dla mnie z samochodem to jakieś 40min jazdy plus szukanie miejsca parkingowego ale jakie to ma znaczenie w kwestii imprezowania. Nie ma nawet krzty sensu iść do klubu przyjeżdżając samochodem bo nie można się napić, a na trzeźwo szlag by mnie trafił po godzinie w takim klubie.

I znowu widzę taki problem, że zamiast wychwycić sens, to zupełnie bez niego czepiasz się szczegółów. Bo jakie znaczenie ma czy były to koleżanki z liceum czy gimnazjum i w jaki sposób się tam dostawały? To jest tutaj kompletnie nieważne. Szukasz tematów zastępczych, żeby odwrócić uwagę od istoty tej wypowiedzi, czyli że te 30 kilometrów stanowi dla Ciebie barierę nie do przejścia.

Amen.

Zobacz podobne tematy :

24,637 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2024-02-12 09:52:24)

Odp: 30lat i cały czas sam
Priscilla napisał/a:

Ja też nie napisałam, że mnie odrzuca, ale że nie zachęca do tego, aby chcieć się do niego zbliżyć. Są tacy ludzie, którzy chowają się przed innymi - czy to dosłownie, zawsze znajdując dla siebie jakieś bezpieczne miejsce z boku,  czy swoją postawą, i patrząc na nich masz odczucie, że jedyne, czego chcą, to świętego spokoju i żebyś przypadkiem nie zaczął z nimi rozmawiać, bo tego po prostu nie chcą bądź się boją.

Mam z Tobą taki problem, że Ty traktujesz wszystko dosłownie, a przecież nikt nie mówi, że masz od klienta wyciągać informacje, ale jak z ludźmi rozmawiasz, to siłą rzeczy z tego, co mówią, można wywnioskować gdzie bywają i jak spędzają czas. Jeden czy drugi może o takie tematy nie zahaczy, ale co któryś na pewno. Swoją drogą właśnie zastanowiło mnie, co dla Ciebie kryje się pod pojęciem impreza?

I znowu widzę taki problem, że zamiast wychwycić sens, to zupełnie bez niego czepiasz się szczegółów. Bo jakie znaczenie ma czy były to koleżanki z liceum czy gimnazjum i w jaki sposób się tam dostawały? To jest tutaj kompletnie nieważne. Szukasz tematów zastępczych, żeby odwrócić uwagę od istoty tej wypowiedzi, czyli że te 30 kilometrów stanowi dla Ciebie barierę nie do przejścia.

A ok, myślałem, że cię odrzuca bo widać po kimś, że ma jakiś problem. Tu faktycznie masz rację, są tacy ludzie, na których patrząc ma się wrażenie, że to oni dosłownie nie chcą żadnego kontaktu ale to raczej rzadkie przypadki.

Większość klientów mojej firmy to ludzie po 30 i pracujący po 16h dziennie, a jeszcze dodatkowo spora część z nich ma małe dzieci. Oni nie mają czasu pójść do łazienki więc ich imprezy kończą się na obiedzie u teściów raz na miesiąc. Niektórzy z nich swoje dzieci widują raz czy dwa na tydzień więc o imprezowaniu czy jakichś innych aktywnościach poza pracą i domem nie ma za bardzo mowy.

Dla mnie pod pojęciem impreza kryje się to co już napisałem. Klub, domówka, impreza masowa typu koncert czy miejski sylwester, ewentualnie jakiś festiwal tematyczny typu konwent anime. Innych pojęć określonych tym słowem nigdy nie doświadczyłem i nie kojarzę.

Wychwyciłem sens, po prostu chciałem zwrócić uwagę, że Jack czepia się szczegółów i wytyka je każdemu komu tylko może, a sam je pomija. Te 30 km to żaden problem, samochodem to jakieś 30-40 min jazdy, barierą jest brak adresu pod, który możnaby było pojechać.

Smutna ja nie wiem jakim cudem mogłem napisać, że się rozumiemy. Jesteś jedną z ciekawszych osób na tym forum. Najpierw piszesz, że mnie lubisz potem piszesz jakbym ci zrobił jakąś krzywdę. Raz piszesz jakbyś chciała mi pomóc, a innym razem jakbyś chciała się na mnie wyżyć. Raz piszesz, że jestem dla ciebie zwykłym randomem z forum, a innym razem angażujesz się emocjonalnie jakbym cię jakoś okrutnie zdradził po 10 latach związku. Kilka razy już miałaś iść z tego forum, a wciąż tu siedzisz i wypominasz mi, że czegoś nie zrobiłem.

Rumun pisał, że trenuje 1,5 roku. Nie zamierzam nikogo wysysać choć więcej pomysłów nie zaszkodzi. Za jedną rzecz muszę ci podziękować, chyba zrozumiałem jedną rzecz. Możliwe, że tak ciężko mi podjąć jakieś działanie bo nie widzę "mety". Nie potrafię sobie wyobrazić siebie w jakimś zawodzie. To jak z bieganiem, kiedy widzę metę, wiem jak wygląda i co na niej czeka to biegnę. Mam pewność, że jak dobiegnę do tej mety to osiągnę cel.

Jack Sparrow napisał/a:

No popatrz, a ja mam mniej i się oglądają. Jakim cudem?

Ale zdajesz sobie sprawę, ze to tym gorzej dla ciebie? Bo średnio ogarnięte gimnazjalistki lepiej ogarniały temat niż 30letni koń z własnym autem?

Cóż albo wciskasz kit z tym twoim super powodzeniem albo muszę zacząć nosić okulary na co dzień bo za mną też się oglądają tylko po prostu tego nie widzę.

Wygląda na to, że średnio ogarnięte gimnazjalistki mają większe możliwości od 27 letniego faceta z samochodem. Pewnie w to nie uwierzysz ale gdybym wtedy miał ten samochód to też bym jeździł do stolicy imprezować. Choć dużo bardziej prawdopodobne jest, że robiłbym za kierowcę dla tych koleżanek. Niestety prawo jazdy było dla mnie sporym wyzwaniem i długo się męczyłem by je zrobić, jak widać za długo.

24,638

Odp: 30lat i cały czas sam
Roxann napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

Wiele możesz mi zarzucić, ale nie to, że traktuję moich znajomych, jakby się nie liczyli. Oni są mi bliżsi niż rodzina i cieszę się każdą chwilą spędzoną z nimi. Nie zmienia to jednak faktu, że przy poznawaniu w realu, nawet do koleżeńskiej relacji, jestem odrzucany z góry. Za każdym razem.

No właśnie o tym mówię, że nawet pomimo tego, że masz znajomych, którzy są ci bardzo bliscy, wciąż w komentarzach powtarzasz o tym jak to jesteś odrzucany z góry o nikt nie daje ci szansy się wykazać.

rakastankielia napisał/a:
Roxann napisał/a:

Ty z kolei swoje szczęście uzależniasz od posiadania dziewczyny.

Nie.

Z Twoich wypowiedzi wynika coś zupełnie innego. Ok, że są ci znajomi, ale co z tego, skoro wciąż nie masz dziewczyny.
Stąd też wrażenie, że się nie liczą tak naprawdę.

Przecież cała dyskusja dotyczy relacji damsko-męskich i samotności. Oczywiście, fajnie że mam takich świetnych znajomych, ale w temacie dyskusji niczego to nie zmienia. Nadal kobiety odrzucają mnie przy każdej próbie nawiązania relacji i nie są zainteresowane jakąkolwiek znajomością.

24,639

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:

I jak zawsze się pomyliłeś. Koleżanki z liceum prawie wszystkie mieszkały w Warszawie bo tam też mieściło się liceum, chodziło o koleżanki z gimnazjum i starsze z mojej okolicy, które znałem.

Ale zdajesz sobie sprawę, ze to tym gorzej dla ciebie? Bo średnio ogarnięte gimnazjalistki lepiej ogarniały temat niż 30letni koń z własnym autem?

To akurat nic dziwnego. Kobieta nie musi robić nic, by znaleźć simpa, który zrobi dla niej wszystko. To nie jest ogarnianie tematu.

24,640 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2024-02-12 11:57:57)

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

No popatrz, a ja mam mniej i się oglądają. Jakim cudem?

Ale zdajesz sobie sprawę, ze to tym gorzej dla ciebie? Bo średnio ogarnięte gimnazjalistki lepiej ogarniały temat niż 30letni koń z własnym autem?

Cóż albo wciskasz kit z tym twoim super powodzeniem albo muszę zacząć nosić okulary na co dzień bo za mną też się oglądają tylko po prostu tego nie widzę.

Wygląda na to, że średnio ogarnięte gimnazjalistki mają większe możliwości od 27 letniego faceta z samochodem. Pewnie w to nie uwierzysz ale gdybym wtedy miał ten samochód to też bym jeździł do stolicy imprezować. Choć dużo bardziej prawdopodobne jest, że robiłbym za kierowcę dla tych koleżanek. Niestety prawo jazdy było dla mnie sporym wyzwaniem i długo się męczyłem by je zrobić, jak widać za długo.


Nikt tu nie pisał o super powodzeniu. To już twoja fantazja. Ludzie mają oczy. Obserwują. Czasem się za kimś obejrzymy, czasem coś innego przykuje uwagę jak kolczyk czy tatuaż (mam i to i to). Samo oglądanie się o niczym nie świadczy. A ja akurat lubię się wyróżniać. Jestem specyficzny, głośny, z reguły uśmiechnięty, choć zmęczony. To i zdarza się, że ludzie się oglądają. To, ze jesteś przezroczysty i przemykasz gdzieś chyłkiem i nikt nie zwraca na ciebie uwagi to twój wybór i twoje działanie.

Im więcej wstawek wrzucasz spod hasła 'trudności w zrobieniu prawka' to tym bardziej sprawiasz wrażenie osoby opóźnionej w rozwoju - z deficytami intelektu. I to nie ma być przytyk, tylko opisujesz banalne i podstawowe sprawy jakby one były nie wiadomo jakimi osiągnięciami. Normalnie szczyty szczytów ludzkich możliwości. A tym czasem to co dla ciebie jest sufitem, dla większości stanowi podłogę.

Wychwyciłem sens, po prostu chciałem zwrócić uwagę, że Jack czepia się szczegółów i wytyka je każdemu komu tylko może, a sam je pomija. Te 30 km to żaden problem, samochodem to jakieś 30-40 min jazdy, barierą jest brak adresu pod, który możnaby było pojechać.

Pisaleś, ze to dla ciebie wyzwanie, bo co będzie jak będzie korek, co będzie jak cię do klopa w czasie jazdy przyciśnie i że dojazdy to jedna z twoich traum z czasów szkolnych. Więc nie kłam.

24,641 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2024-02-12 13:43:37)

Odp: 30lat i cały czas sam
Theodore Robert Bundy napisał/a:

Rumun możliwe że ta dziewczyna co sie tak patrzyła, to mogła być KoralinaJones, być może miała ochotę opierdolic kiełbasę, a tak na serio ćwicz dalej jedz białko, najpierw masa potem rzeźba, dobra kreatyna też jest potrzebna.

Tęsknisz Tadziu, co? big_smile Wiem, że dawno nie skierowałam do Ciebie żadnego postu. Widziałam że byłeś na wakacjach. Przestań jeździć w ciepłe kraje bo jak Ci słoneczko przygrzeje to Ci to dodatkowo nie służy.

24,642

Odp: 30lat i cały czas sam

Się Tadzio rozbrykał znowu,ale
uczciwie o kozach wspomniał
Znaczy dba big_smile

24,643

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:

Przecież cała dyskusja dotyczy relacji damsko-męskich i samotności. Oczywiście, fajnie że mam takich świetnych znajomych, ale w temacie dyskusji niczego to nie zmienia. Nadal kobiety odrzucają mnie przy każdej próbie nawiązania relacji i nie są zainteresowane jakąkolwiek znajomością.

Niekoniecznie. Problem inceli polega nie tylko na braku relacji damsko-męskich, mimo iż nazwa na to wskazuje, ale zwykle wiąże się z trudnościami w nawiazywaniu jakichkolwiek relacji międzylidzkich, brakiem znajomych itd.
To, że udało Ci się poznać grupę osób przez internet i przenieść te znajomości do realu, to duża zmiana na plus. Poza tym z tego co pisałeś, to są w tej grupie dziewczyny, co prawda zajęte, ale są. Masz więc możliwość kolegowania się z nimi, rozmowy.
Nie od razu Rzym zbudowano. Dzięki tej paczce znajomych masz niepowtarzalną okazję nabrać większego doświadczenia i pewności w relacjach międzyludzkich, aktywnościach, wspólnym spędzaniu czasu i rozmowie. To prędzej czy później zaprocentuje. Jeśli do tego zadbasz równolegle o swój wygląd, może zaczął ćwiczyć jak koledzy, dzięki czemu przestaniesz sprawiać wrażenie, że jesteś młodszym bratem koleżanki z klasy (w domyśle całkowicie nieatrakcyjny/aseksualny dla dziewczyn mniej więcej w Twoim wieku), to prędzej czy później przyniesie to efekty.
Ważne, byś zaczął zmieniać nastawienie i przestał w kółko powtarzać cytaty z wykopu.
Inaczej, jak nawet poznasz jakąś wolną dziewczynę, która się z Tobą zainteresuje, to z nastawieniem, że tylko taka relacja damsko-męska sprawi, że poczujesz się szczęśliwy czy spełniony, to i tak nic nie da. I nie uda, bo tak jak pisałam nawet osoby atrakcyjne obojga płci, nie mające problemów z nawiązywaniem relacji międzyludzkich mają problem ze znalezieniem właściwiej osoby. Ich związki rozpadają nie tylko przez zdradę ale też tzw. różnicę charakterów. To jest w ogóle ciekawe, bo od potencjalnej partnerki czy partnera oczekujemy więcej niż kolegi/koleżanki. Kiedy jednak związek rozpada, zwykle tracimy kontakt z tą osobą. Przyjaciele, jeśli się o nich dba, zostają. Oczywiście najlepiej jeśli nasz partner/partnerka jest też naszym przyjacielem. Jednak mimo wszystko uważam, że ogólnie łatwiej się przyjaźnić, niż być ze sobą, bo wtedy trzeba się dotrzeć i dogadać na różnych płaszczyznach, też takich z którymi z przyjaciółmi nie musisz. Ale jeśli z kimś potrafisz zaprzyjaźnić, to większe prawdopodobieństwo, że kiedyś jakaś znajomość/przyjaźń przejdzie na inny, wyższy poziom.
Co z tego, że teraz Twoje znajome z grupy są w związkach? Może za jakiś czas nie będą, albo ich znajome nie będą, albo ... Życie jest nieprzewidywalne.
Skoro jednak udało Ci się kogoś poznać przez internet, to powinno dać Ci kopa, że jednak można. Póki co w realu jesteś ignorowany, ale być może przez ten młody wygląd i brak czy niewielkie obycie. To da się nadrobić, co robisz. Powoli, ale jest progres.
Tylko proszę Cię zostaw już ten pesymizm.

24,644

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:

Co do białka to osobiście polecam produkty tej firmy: Optimum Nutrition Gold Standard, próbowałem różnych i jak dla mnie te są najlepsze, mają też kreatynę i parę innych suplementów. Jeszcze polecam ten kanał na YT: https://www.youtube.com/@SzymonMoszny/featured. Gość ma mega wiedzę, jasno i dokładnie tłumaczy wszystko od techniki wykonywania poszczególnych ćwiczeń, przez różne diety czy suplementację, po pytania nurtujące chyba każdego trenującego, przejrzałem już chyba z 10 kanałów o tematyce treningowej i z nich wszystkich razem wziętych nie dowiedziałem się nawet połowy tego co od niego.


Oj, kanał Pana Szymona znam i jego rady wcielam w swoje treningi, bo widać, że gościu zna się na rzeczy.

24,645

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:

Nikt tu nie pisał o super powodzeniu. To już twoja fantazja. Ludzie mają oczy. Obserwują. Czasem się za kimś obejrzymy, czasem coś innego przykuje uwagę jak kolczyk czy tatuaż (mam i to i to). Samo oglądanie się o niczym nie świadczy. A ja akurat lubię się wyróżniać. Jestem specyficzny, głośny, z reguły uśmiechnięty, choć zmęczony. To i zdarza się, że ludzie się oglądają. To, ze jesteś przezroczysty i przemykasz gdzieś chyłkiem i nikt nie zwraca na ciebie uwagi to twój wybór i twoje działanie.

Im więcej wstawek wrzucasz spod hasła 'trudności w zrobieniu prawka' to tym bardziej sprawiasz wrażenie osoby opóźnionej w rozwoju - z deficytami intelektu. I to nie ma być przytyk, tylko opisujesz banalne i podstawowe sprawy jakby one były nie wiadomo jakimi osiągnięciami. Normalnie szczyty szczytów ludzkich możliwości. A tym czasem to co dla ciebie jest sufitem, dla większości stanowi podłogę.

Pisaleś, ze to dla ciebie wyzwanie, bo co będzie jak będzie korek, co będzie jak cię do klopa w czasie jazdy przyciśnie i że dojazdy to jedna z twoich traum z czasów szkolnych. Więc nie kłam.

Ja się aż tak nie wyróżniam, nie mam kolczyków ani tatuaży i wcale nie chcę ich mieć. Jednak wciąż to się nie zgadza z waszymi teoriami. Nie przemykam chyłkiem, chodzę wyprostowany z wypiętą klatą i podniesioną głową, zwykle mam raczej poważny wyraz twarzy, wyglądam w miarę dobrze, mam te 178cm wzrostu, ubieram się też w miarę dobrze. Podsumowując wyglądam przeciętnie i zmierzam w stronę ponad przeciętności, a według waszych teorii to powinno być wręcz niemożliwe bym mimo tego był przezroczysty dla dziewczyn. Już nawet nie chodzi mi o to czy faktycznie tak jest czy nie tylko o samo to co nie jedna osoba tu pisała. Podobno mam wszystko czego potrzeba, a może nawet trochę więcej więc jakim cudem wciąż jestem przezroczysty? To się kupy nie trzyma. 

Z tym prawkiem historia była taka, że byłem ekstremalnie zestresowany. Na jazdach czy próbując samemu na podwórku jeździłem bez problemów, a na egzaminie byłem tak skrajnie zestresowany, że cały się trząsłem i nie mogłem nawet kierownicy utrzymać. Umiejętności obsługi, prowadzenia samochodu czy znajomość przepisów nie miały tu żadnego znaczenia i z nimi nie miałem problemów. Chodziło tylko o stres wywołany samym egzaminem i przez to musiałem wiele razy podchodzić do egzaminu bo popełniałem najprostsze błędy. Przez 5 lat odkąd mam prawo jazdy miałem dwa małe wypadki z czego jeden był z mojej winy, dostałem jeden mandat, a policja jeszcze nigdy mnie nie zatrzymała.

Pisaliśmy o jeżdżeniu do Warszawy w celu imprezowania na co zwykle się jeździ popołudniu lub wieczorem, a w tych porach raczej nie ma korków na drogach dojazdowych do Warszawy. Dojeżdżanie codziennie w godzinach szczytu to zupełnie co innego. Normalnie ten dojazd zajmuje jakieś 30-40 min, w godzinach porannych to jest jakieś 1,5h. Problem z ciśnieniem na łazienkę mam tylko rano co w połączeniu z 1,5h jazdy i staniem w korku może mieć katastrofalne skutki i faktycznie to jest trauma z czasów kiedy musiałem PKS codziennie dojeżdżać do Warszawy, najgorszemu wrogowi bym tego nie życzył. Wystarczyłoby gdybym jeździł nie na 7 czy 8 tylko na późniejszą godzinę, na przykład 10 i już nie byłoby problemu, tylko we wczesnych godzinach porannych mam ten problem.

24,646

Odp: 30lat i cały czas sam
Roxann napisał/a:

Niekoniecznie. Problem inceli polega nie tylko na braku relacji damsko-męskich, mimo iż nazwa na to wskazuje, ale zwykle wiąże się z trudnościami w nawiazywaniu jakichkolwiek relacji międzylidzkich, brakiem znajomych itd.

Jak widać, wystarczy, by ktoś dał mi szansę i już tego problemu z nawiązywaniem relacji międzyludzkich nie ma. Problem w tym, że zazwyczaj ludzie mi tej szansy nie dają i z góry odrzucają.

To, że udało Ci się poznać grupę osób przez internet i przenieść te znajomości do realu, to duża zmiana na plus. Poza tym z tego co pisałeś, to są w tej grupie dziewczyny, co prawda zajęte, ale są. Masz więc możliwość kolegowania się z nimi, rozmowy.

No i rozmawiam oraz koleguję. Tylko że fajnie by było poznać jakieś wolne dziewczyny xd

Nie od razu Rzym zbudowano. Dzięki tej paczce znajomych masz niepowtarzalną okazję nabrać większego doświadczenia i pewności w relacjach międzyludzkich, aktywnościach, wspólnym spędzaniu czasu i rozmowie. To prędzej czy później zaprocentuje. Jeśli do tego zadbasz równolegle o swój wygląd, może zaczął ćwiczyć jak koledzy, dzięki czemu przestaniesz sprawiać wrażenie, że jesteś młodszym bratem koleżanki z klasy (w domyśle całkowicie nieatrakcyjny/aseksualny dla dziewczyn mniej więcej w Twoim wieku), to prędzej czy później przyniesie to efekty.

Kto powiedział, że moi koledzy ćwiczą?

Ważne, byś zaczął zmieniać nastawienie i przestał w kółko powtarzać cytaty z wykopu.

Moje nastawienie zmieni się w momencie, gdy poznam zainteresowaną dziewczynę.

Inaczej, jak nawet poznasz jakąś wolną dziewczynę, która się z Tobą zainteresuje, to z nastawieniem, że tylko taka relacja damsko-męska sprawi, że poczujesz się szczęśliwy czy spełniony, to i tak nic nie da. I nie uda, bo tak jak pisałam nawet osoby atrakcyjne obojga płci, nie mające problemów z nawiązywaniem relacji międzyludzkich mają problem ze znalezieniem właściwiej osoby. Ich związki rozpadają nie tylko przez zdradę ale też tzw. różnicę charakterów. To jest w ogóle ciekawe, bo od potencjalnej partnerki czy partnera oczekujemy więcej niż kolegi/koleżanki. Kiedy jednak związek rozpada, zwykle tracimy kontakt z tą osobą. Przyjaciele, jeśli się o nich dba, zostają. Oczywiście najlepiej jeśli nasz partner/partnerka jest też naszym przyjacielem. Jednak mimo wszystko uważam, że ogólnie łatwiej się przyjaźnić, niż być ze sobą, bo wtedy trzeba się dotrzeć i dogadać na różnych płaszczyznach, też takich z którymi z przyjaciółmi nie musisz. Ale jeśli z kimś potrafisz zaprzyjaźnić, to większe prawdopodobieństwo, że kiedyś jakaś znajomość/przyjaźń przejdzie na inny, wyższy poziom.

Tu się zgodzę.

Co z tego, że teraz Twoje znajome z grupy są w związkach? Może za jakiś czas nie będą, albo ich znajome nie będą, albo ... Życie jest nieprzewidywalne.
Skoro jednak udało Ci się kogoś poznać przez internet, to powinno dać Ci kopa, że jednak można. Póki co w realu jesteś ignorowany, ale być może przez ten młody wygląd i brak czy niewielkie obycie. To da się nadrobić, co robisz. Powoli, ale jest progres.
Tylko proszę Cię zostaw już ten pesymizm.

To nie pesymizm, a realizm.

24,647

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:

To nie pesymizm, a realizm.

I na czym ten Twój realizm Twoim zdaniem polega? Co się za nim kryje, a co kryłoby się, gdybyś jednak był pesymistą?

24,648

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:

Kto powiedział, że moi koledzy ćwiczą?

Mówiłam o "kolegach" z tego wątku, którzy dzielili się swoimi doświadczeniami z siłowni.

rakastankielia napisał/a:

Moje nastawienie zmieni się w momencie, gdy poznam zainteresowaną dziewczynę.

Błąd. Z takim nastawieniem nigdy nie będziesz zadowolony ze swojego życia i relacji. Związek to nie koncert życzeń.
Poza tym presja jaką kładziesz na ewentualną dziewczynę zanim jeszcze ją poznałeś, jest wręcz oburzający, a na pewno nie zachęcający. Bo nikt nie chce brać aż takiej odpowiedzialności za czyjeś (nie)szczęście.
Jeśli sam ze sobą nie potrafisz być szczęśliwy, to i nie stworzysz zdrowej relacji. Tu już wiele osób Ci zwracało uwagę, że w obecnej sytuacji byłbyś toksycznym partnerem.

24,649

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:

Doceniam. Nie pisałem, że chciałbym się z kimś kolegować, tylko że chciałbym, aby dziewczyna mnie nie odrzucała z góry, tylko brała pod uwagę chociaż tę koleżeńską relację.

rakastankielia napisał/a:

No ok, ale przecież taka dziewczyna nie musi się ze mną spotykać sam na sam, równie dobrze może mnie poznać ze swoimi znajomymi albo jakąś koleżanką, której mógłbym się potencjalnie spodobać. Jest mnóstwo sposobów, żeby nie odrzucać z góry osoby, która się nie podoba.

Ale po co ma brać pod uwagę koleżeńską relację skoro szuka partnera? Poświęcać, wręcz marnować czas na poznawanie ciebie, zamiast wykorzystać go na randkowanie z innymi?
Takie 'koleżeństwo' i tak miałoby krótki termin ważności, bo jak randki z innym przerodzą się w związek to trzeba je zakończyć, bo nikt normalny nie spotyka się 1:1 z kolegą przeciwnej płci mając partnera. Z tym włączeniem cię w jej grono znajomych to też popłynąłeś. Grono znajomych ma się dobrze i nie potrzebuje nowego, przypadkowego członka.
Ty traktujesz ludzi przedmiotowo, mają ci być użyteczni. I nie wciskaj kitu, że tak nie jest. Prawdziwym powodem, dla którego szukasz 'koleżanki' nie jest znajomość sama w sobie. Docelowo ta 'koleżanka' ma służyć jako swatka, ma cię poznać z jakąś fajną dziewczyną. Jeśli nie ma tej 'funkcji' to jest zbędna.

24,650

Odp: 30lat i cały czas sam
Roxann napisał/a:


rakastankielia napisał/a:

Moje nastawienie zmieni się w momencie, gdy poznam zainteresowaną dziewczynę.

Błąd. Z takim nastawieniem nigdy nie będziesz zadowolony ze swojego życia i relacji. Związek to nie koncert życzeń.
Poza tym presja jaką kładziesz na ewentualną dziewczynę zanim jeszcze ją poznałeś, jest wręcz oburzający, a na pewno nie zachęcający. Bo nikt nie chce brać aż takiej odpowiedzialności za czyjeś (nie)szczęście.
Jeśli sam ze sobą nie potrafisz być szczęśliwy, to i nie stworzysz zdrowej relacji. Tu już wiele osób Ci zwracało uwagę, że w obecnej sytuacji byłbyś toksycznym partnerem.

Ale kto powiedział, że nie jestem szczęśliwy sam za sobą? Nie twierdzę, że związek to koncert życzeń, nie nakładam też żadnej presji. Jak nie wyjdzie, to nic się nie stanie.

24,651 Ostatnio edytowany przez Foxterier (2024-02-13 13:22:41)

Odp: 30lat i cały czas sam

Raka, a czym dla Ciebie jest związek i jak odróżniasz go od koleżeństwa? Ciekawi mnie to bo pisałeś, że seks nie jest u Ciebie priorytetem. Czym miałaby się różnić Twoja dziewczyna od koleżanek z grupowych spotkań?

24,652

Odp: 30lat i cały czas sam

Jeśli twierdzisz, że nie jesteś pesymistą, ale realistą, to moje pytanie nie powinno sprawiać Ci trudności. Zatem raz jeszcze:

rakastankielia napisał/a:

To nie pesymizm, a realizm.

I na czym ten Twój realizm Twoim zdaniem polega? Co się za nim kryje, a co kryłoby się, gdybyś jednak był pesymistą?

24,653

Odp: 30lat i cały czas sam
Foxterier napisał/a:

Raka, a czym dla Ciebie jest związek i jak odróżniasz go od koleżeństwa? Ciekawi mnie to bo pisałeś, że seks nie jest u Ciebie priorytetem. Czym miałaby się różnić Twoja dziewczyna od koleżanek z grupowych spotkań?

Nie do mnie pytanie, ale jestem ciekaw czym dla ciebie jest związek Fox? Bo jeżeli jedynym co go dla ciebie odróżnia od koleżeństwa jest tylko i wyłącznie sam seks to masz bardzo płytkie pojęcie związku.

24,654

Odp: 30lat i cały czas sam

Kakarotto, z całą sympatią, ale moje pytanie skierowane było do Raki, a Twoje przeinaczenie mojego pytania i wysuwania na jego podstawie tezy że moim rozróżnieniem związku od koleżeństwa jest seks jest zupełnie nietrafione.

Raka ma tak zwichrowany umysł że ciekawi mnie jego ciąg myślowy w tym temacie.

24,655

Odp: 30lat i cały czas sam
Foxterier napisał/a:

Raka ma tak zwichrowany umysł że ciekawi mnie jego ciąg myślowy w tym temacie.

Ciekawe, ale znając Rakę nie odpowie. Zresztą on sam już się gubi w tym co pisze.

rakastankielia napisał/a:

Doceniam. Nie pisałem, że chciałbym się z kimś kolegować, tylko że chciałbym, aby dziewczyna mnie nie odrzucała z góry, tylko brała pod uwagę chociaż tę koleżeńską relację.

Z tego co jednak pisze w tej jego grupie znajomych są dziewczyny, ale zajęte. Jego koleżanka natomiast powinna być wolna.
Potem jednak zmienia zdanie i pisze, że w sumie nie musi ale mogłaby go z kimś poznać:

rakastankielia napisał/a:

No ok, ale przecież taka dziewczyna nie musi się ze mną spotykać sam na sam, równie dobrze może mnie poznać ze swoimi znajomymi albo jakąś koleżanką, której mógłbym się potencjalnie spodobać.

Wcześniej też pisał z entuzjazmem, że znajomi zaangażowali się w szukanie mu partnerki, ale pói co bez skutku.
Stad można wysnuć wniosek, o którym pisała Anewe:

Anewe napisał/a:

Ty traktujesz ludzi przedmiotowo, mają ci być użyteczni. I nie wciskaj kitu, że tak nie jest. Prawdziwym powodem, dla którego szukasz 'koleżanki' nie jest znajomość sama w sobie. Docelowo ta 'koleżanka' ma służyć jako swatka, ma cię poznać z jakąś fajną dziewczyną. Jeśli nie ma tej 'funkcji' to jest zbędna.

Stąd też moje odczucie, że ci znajomi tak naprawdę się nie liczą, bo na koniec dnia Raka dalej nie ma dziewczyny.
I dalej z upeorem maniaka powtarza, że jest odrzucany z góry, nikt nie daje mu szansy itd.
Zatem idąc tokiem myślenie Raki, koleżanka najlepiej powinna być wolna i poświęcać mu odpowiednio dużo uwagi, a jeśli nie jest to powienna go poznać z jakąś wolną znajomą, której mógłby się spodobać. Zajęta kolezanka i/lub nie robiąca nic lub bezskutecznie w kierunku zestawtania go się nie liczy.
Wracając do pytania Foxterier, wg Raki koleżanka to dziewczyna wolna, interesująca się nim, zangażowana w relecję (jak mniemam w rozmowy, współne spędzanie czasu itd.). Tylko czym to się różni od związku, szczegółnie na początku znajomości, jeśli wyłączymy pierwiatek intymności/seksu? Tym bardziej, że w przypadku kiedy taka koleżanka znalazłaby faceta, to już się robi niemal bezwartościowa, bo Raka schodzi siłą rzeczy na dalszy plan. No i tutaj Raka ma pomysł, jak by się mogła zrehabilitować - poznać go z jakąś znajomą, która by się nim zainteresowała. wink

24,656

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:

Ale kto powiedział, że nie jestem szczęśliwy sam za sobą? Nie twierdzę, że związek to koncert życzeń, nie nakładam też żadnej presji. Jak nie wyjdzie, to nic się nie stanie.

I to by było na tyle teorii opartej na gdybaniu. Nigdy nie byłeś w związku, więc nie wiesz jak to jest, kiedy Ci na kimś zależy, przywiążesz się, zaangażujesz uczucia, czas i uwagę, a na koniec dowiesz, że jednak nic z tego nie będzie. Obecnie ciągle podkreślasz, że jedyne, czego Ci w życiu brakuje, to dziewczyna, a jednocześnie tak lekko piszesz "jak nie wyjdzie, to nic się nie stanie"? Zejdź na ziemię, będzie łatwiej i bardziej realnie.

24,657

Odp: 30lat i cały czas sam
Priscilla napisał/a:

Jeśli twierdzisz, że nie jesteś pesymistą, ale realistą, to moje pytanie nie powinno sprawiać Ci trudności. Zatem raz jeszcze:

rakastankielia napisał/a:

To nie pesymizm, a realizm.

I na czym ten Twój realizm Twoim zdaniem polega? Co się za nim kryje, a co kryłoby się, gdybyś jednak był pesymistą?

Pesymizm byłby wtedy, gdybym uważał się za bezwartościowego i nie widziałbym żadnych szans na znalezienie dziewczyny. Realizm polega na tym, że znam swoją wartość, a i dziewczynę bym znalazł, gdyby tylko pojawiła się jakaś normalna i dała mi szansę.

Foxterier napisał/a:

Raka, a czym dla Ciebie jest związek i jak odróżniasz go od koleżeństwa? Ciekawi mnie to bo pisałeś, że seks nie jest u Ciebie priorytetem. Czym miałaby się różnić Twoja dziewczyna od koleżanek z grupowych spotkań?

Pisałem, że seks sam w sobie nie jest priorytetem. W związku oczywiście musiałby się pojawić. Ale związek to relacja zupełnie inna niż koleżeństwo. W tym przypadku spędza się ze sobą więcej czasu, częściej przebywa się tylko we dwoje. Inny jest też rodzaj uczucia i wzajemnego wsparcia.

24,658 Ostatnio edytowany przez rakastankielia (2024-02-14 09:56:13)

Odp: 30lat i cały czas sam
Roxann napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

Doceniam. Nie pisałem, że chciałbym się z kimś kolegować, tylko że chciałbym, aby dziewczyna mnie nie odrzucała z góry, tylko brała pod uwagę chociaż tę koleżeńską relację.

Z tego co jednak pisze w tej jego grupie znajomych są dziewczyny, ale zajęte. Jego koleżanka natomiast powinna być wolna.

Nie, nie musi. Skoro spotykamy się w większym gronie, to jakie ma to znaczenie? Wspominałem o tym jedynie w kontekście tego, że poznanie znajomych niczego nie zmienia w kwestii relacji damsko-męskich, a o tym piszemy. Wy natomiast za wszelką cenę chcecie mi wmówić, że znajomi się dla mnie nie liczą. Liczą się, ale nie o tym tu rozmawiamy. Ten temat trzeba oddzielić od kwestii znalezienia dziewczyny. Ja wam piszę, że jestem odrzucany przy każdej próbie zagadania do dziewczyny w jakimś nowym miejscu czy okolicznościach, a wy ciągle wracacie do tematu znajomych, który kompletnie nie ma związku z tym, o czym piszę. Na siłę manipulujecie, żeby pokazać mnie w złym świetle.

Potem jednak zmienia zdanie i pisze, że w sumie nie musi ale mogłaby go z kimś poznać:

rakastankielia napisał/a:

No ok, ale przecież taka dziewczyna nie musi się ze mną spotykać sam na sam, równie dobrze może mnie poznać ze swoimi znajomymi albo jakąś koleżanką, której mógłbym się potencjalnie spodobać.

No gdybym ja miał więcej znajomych, to chyba logiczne, że gdzieś by się ci ludzie przenikali, a gdybym miał dwie osoby, o których wiedziałbym, że są same i kogoś szukają, to też próbowałbym je ze sobą poznać, oczywiście uprzednio informując, że potencjalnie kogoś takiego znam. Do naszej grupy też sporadycznie dołączają osoby, które zna tylko jedna osoba z nas i nie ma problemu, bo okazują się spoko.

Wcześniej też pisał z entuzjazmem, że znajomi zaangażowali się w szukanie mu partnerki, ale pói co bez skutku.
Stad można wysnuć wniosek, o którym pisała Anewe:

Anewe napisał/a:

Ty traktujesz ludzi przedmiotowo, mają ci być użyteczni. I nie wciskaj kitu, że tak nie jest. Prawdziwym powodem, dla którego szukasz 'koleżanki' nie jest znajomość sama w sobie. Docelowo ta 'koleżanka' ma służyć jako swatka, ma cię poznać z jakąś fajną dziewczyną. Jeśli nie ma tej 'funkcji' to jest zbędna.

Stąd też moje odczucie, że ci znajomi tak naprawdę się nie liczą, bo na koniec dnia Raka dalej nie ma dziewczyny.
I dalej z upeorem maniaka powtarza, że jest odrzucany z góry, nikt nie daje mu szansy itd.
Zatem idąc tokiem myślenie Raki, koleżanka najlepiej powinna być wolna i poświęcać mu odpowiednio dużo uwagi, a jeśli nie jest to powienna go poznać z jakąś wolną znajomą, której mógłby się spodobać. Zajęta kolezanka i/lub nie robiąca nic lub bezskutecznie w kierunku zestawtania go się nie liczy.
Wracając do pytania Foxterier, wg Raki koleżanka to dziewczyna wolna, interesująca się nim, zangażowana w relecję (jak mniemam w rozmowy, współne spędzanie czasu itd.). Tylko czym to się różni od związku, szczegółnie na początku znajomości, jeśli wyłączymy pierwiatek intymności/seksu? Tym bardziej, że w przypadku kiedy taka koleżanka znalazłaby faceta, to już się robi niemal bezwartościowa, bo Raka schodzi siłą rzeczy na dalszy plan. No i tutaj Raka ma pomysł, jak by się mogła zrehabilitować - poznać go z jakąś znajomą, która by się nim zainteresowała. wink

Nie, zupełnie nic z tych rzeczy. Gdyby koleżanka znalazła faceta, to z mojej strony nic by się nie zmieniło, nadal traktowałbym ją tak samo, życzył powodzenia w związku i wspierał. Nie szukam znajomych dla "korzyści".

24,659

Odp: 30lat i cały czas sam

Raka,,piszesz obecie z kims,czy  np planujecie sie spotkac??

24,660

Odp: 30lat i cały czas sam

Raka, może kiedyś do Ciebie dotrze, że po prostu nie podobasz się kobietom na tyle, żeby być kimś więcej niż "kolegą z grupy" i tyle.

Możesz mieć najcudowniejszy charakter na świecie, możesz być najdzielniejszym rycerzem, możesz chcieć serce na dłoni oddać białogłowej i wspierać ją w jej rozterkach, ale tak długo jak nie podobasz się jej fizycznie to nic z tego nie będzie.

A że nie mamy już czasów kiedy życie w parach/komunach jest niezbędne do przetrwania, to kobiety wolą być same niż z kimś kto im się fizycznie nie podoba. That's it.

24,661

Odp: 30lat i cały czas sam
Foxterier napisał/a:

Raka, może kiedyś do Ciebie dotrze, że po prostu nie podobasz się kobietom na tyle, żeby być kimś więcej niż "kolegą z grupy" i tyle.

Możesz mieć najcudowniejszy charakter na świecie, możesz być najdzielniejszym rycerzem, możesz chcieć serce na dłoni oddać białogłowej i wspierać ją w jej rozterkach, ale tak długo jak nie podobasz się jej fizycznie to nic z tego nie będzie.

A że nie mamy już czasów kiedy życie w parach/komunach jest niezbędne do przetrwania, to kobiety wolą być same niż z kimś kto im się fizycznie nie podoba. That's it.

Ja to wiem, ty to wiesz, a kobiety nadal będą się upierały przy swoim i wmawiały, że wygląd nie jest dla nich najważniejszy i charakterem można nadrobić... A wychodzi na to, że wygląd nawet do relacji koleżeńskiej z kobietą jest niezbędny.

24,662

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:

Ja to wiem, ty to wiesz, a kobiety nadal będą się upierały przy swoim i wmawiały, że wygląd nie jest dla nich najważniejszy i charakterem można nadrobić... A wychodzi na to, że wygląd nawet do relacji koleżeńskiej z kobietą jest niezbędny.

Bo nie jest najważniejszy i można nadrobić charakterem, jednak pod warunkiem, że dana osoba nie jest dla nas aseksualna czy wręcz odpychająca. Ty natomiast masz w swoim wyglądzie/sposobie bycia coś, co nie zachęca do bliższego poznania. I przez to jesteś ignorowany. Znalazło się jednak parę osób, którym to nie przeszkadza i nawiązały z Tobą relacje.

24,663

Odp: 30lat i cały czas sam

To jeszcze macie od mnie ciekawostkę. Właśnie kończę oglądać jedno anime będące typowym romansem choć patrząc po tym co się tam dzieje to jest raczej fantasy.

W skrócie, główny bohater to totalny przegryw, typowy cichy dzieciak, który nigdy nie trzymał dziewczyny za rękę. Przegrał zakład z kolegami i musiał wyznać uczucia dziewczynie, która mu się podoba. Oczywiście była nią najładniejsza i najpopularniejsza dziewczyna w szkole, którą on wcześniej nawet nie rozmawiał. Dziewczyna się zgadza i zostają parą ledwo się znając. Potem wszystko jest pięknie i słodko, oni coraz lepiej się poznają, z czasem oboje się w sobie zakochują i nie mogą bez siebie żyć mimo iż są swoimi totalnymi przeciwieństwami. Dziewczyna była nieźle doświadczona w relacjach, po kilku związkach, a mimo to dosłownie płakała ze szczęścia, że jest jego pierwszą praktycznie we wszystkim. Koleś w ekspresowym tempie wyszedł z przegrywu.

Kiedyś brałem takie historie za oczywistość, odkąd jestem na forum okazuje się, że to fantasy większe niż Avengers.

24,664

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:

To jeszcze macie od mnie ciekawostkę. Właśnie kończę oglądać jedno anime będące typowym romansem choć patrząc po tym co się tam dzieje to jest raczej fantasy.

W skrócie, główny bohater to totalny przegryw, typowy cichy dzieciak, który nigdy nie trzymał dziewczyny za rękę. Przegrał zakład z kolegami i musiał wyznać uczucia dziewczynie, która mu się podoba. Oczywiście była nią najładniejsza i najpopularniejsza dziewczyna w szkole, którą on wcześniej nawet nie rozmawiał. Dziewczyna się zgadza i zostają parą ledwo się znając. Potem wszystko jest pięknie i słodko, oni coraz lepiej się poznają, z czasem oboje się w sobie zakochują i nie mogą bez siebie żyć mimo iż są swoimi totalnymi przeciwieństwami. Dziewczyna była nieźle doświadczona w relacjach, po kilku związkach, a mimo to dosłownie płakała ze szczęścia, że jest jego pierwszą praktycznie we wszystkim. Koleś w ekspresowym tempie wyszedł z przegrywu.

Kiedyś brałem takie historie za oczywistość, odkąd jestem na forum okazuje się, że to fantasy większe niż Avengers.

Pisałam już kiedyś, żebyś odstawił anime, bo ryje ci mózg. Gdzie ty oglądasz te bajki? Płaci się coś za to, jak np. za Netflixa? Jeśli tak to byłoby zrozumiałe po co wymyślają takie fabuły. Wiedzą, że anime oglądają niemal same 'przegrywy', więc wymyślają bohaterów, z którymi mogą się oni utożsamiać.

Dziwnym trafem wszystkie osoby z mojego otoczenia, które są nieprzystosowane do życia: pod względem zawodowym / związkowym / ogólnego ogarnięcia, są wielkimi fanami anime. Prawiczki z tego forum również często wspominają, że interesują się anime/fantasy.

24,665

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:


Kiedyś brałem takie historie za oczywistość

Serio?
Teraz się nie dziwię dlaczego wśród grupy "przegrywów" anime jest tak popularne. wink
To taki trochę "Kopciuszek" dla facetów.

24,666

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:

Ja to wiem, ty to wiesz, a kobiety nadal będą się upierały przy swoim i wmawiały, że wygląd nie jest dla nich najważniejszy i charakterem można nadrobić... A wychodzi na to, że wygląd nawet do relacji koleżeńskiej z kobietą jest niezbędny.

Dalej do ciebie nie dociera. Relacje koleżeńskie kobieta-mężczyzna mają sens tylko w większej grupie. Nikt normalny nie szuka kolegi/koleżanki do relacji 1:1. Tak robią tylko kobiety szukające sponsora wspólnych wyjść lub faceci liczący, że 'wychodzą' sobie związek. Jeśli nie spodobałeś się jako kandydat na partnera, nie ma sensu spotykać się z tobą, żeby się zakolegować. Wygląd nie ma nic do rzeczy. Normalni ludzie mają znajomych poznanych w realu (szkoła/studia/imprezy, itd.) i nie potrzebują kolekcjonować nowych, przypadkowych osób. Zresztą, jak ty to sobie wyobrażasz? Jak kobieta w 3 miesiące umówi się z 15 kolesiami i z żadnym nie zaiskrzy, to ma sobie stworzyć relację koleżeńską z 15 facetami i włączyć ich wszystkich do swojej grupy? lol Albo jeszcze lepiej, niech stworzą sobie własną paczkę "kolesi, którzy umówili się z Kaśką z tindera i nie zaiskrzyło" big_smile

24,667

Odp: 30lat i cały czas sam
Roxann napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

Ja to wiem, ty to wiesz, a kobiety nadal będą się upierały przy swoim i wmawiały, że wygląd nie jest dla nich najważniejszy i charakterem można nadrobić... A wychodzi na to, że wygląd nawet do relacji koleżeńskiej z kobietą jest niezbędny.

Bo nie jest najważniejszy i można nadrobić charakterem

W takie bajki to nawet wyznawcy płaskiej ziemi nie uwierzą.

jednak pod warunkiem, że dana osoba nie jest dla nas aseksualna czy wręcz odpychająca. Ty natomiast masz w swoim wyglądzie/sposobie bycia coś, co nie zachęca do bliższego poznania. I przez to jesteś ignorowany. Znalazło się jednak parę osób, którym to nie przeszkadza i nawiązały z Tobą relacje.

Nie. Gdybym nie poznał tych ludzi przez internet i gdyby nie była to grupa, to zapewne nadal nie miałbym znajomych. Przy poznawaniu na żywo jestem z góry odrzucany, ale jeśli już ktoś w jakichś okolicznościach jednak da mi szansę, to zawsze okazuje się, że jestem w porządku i te osoby chcą nawiązać ze mną relację.

24,668 Ostatnio edytowany przez Foxterier (2024-02-14 13:26:27)

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:
Foxterier napisał/a:

Raka, może kiedyś do Ciebie dotrze, że po prostu nie podobasz się kobietom na tyle, żeby być kimś więcej niż "kolegą z grupy" i tyle.

Możesz mieć najcudowniejszy charakter na świecie, możesz być najdzielniejszym rycerzem, możesz chcieć serce na dłoni oddać białogłowej i wspierać ją w jej rozterkach, ale tak długo jak nie podobasz się jej fizycznie to nic z tego nie będzie.

A że nie mamy już czasów kiedy życie w parach/komunach jest niezbędne do przetrwania, to kobiety wolą być same niż z kimś kto im się fizycznie nie podoba. That's it.

Ja to wiem, ty to wiesz, a kobiety nadal będą się upierały przy swoim i wmawiały, że wygląd nie jest dla nich najważniejszy i charakterem można nadrobić... A wychodzi na to, że wygląd nawet do relacji koleżeńskiej z kobietą jest niezbędny.

Ale przecież Ty masz koleżeńskie relacje z kobietami gdzie nie odrzucają Cię za wygląd - wśród grupy swoich znajomych czy spotkaniach tematycznych, na wyjazdach zagranicznych, w pracy.

Ty byś chciał "koleżeńskiej relacji" 1:1 żeby miało to szansę przerodzić się w coś więcej, ale żadna kobieta której nie podobasz się z wyglądu Ci tego nie da, bo chce uniknąć "dawania nadziei", bo nie ma czegoś takiego jak koleżeńska relacja 1:1 hetero mężczyzny z hetero kobietą. Gdyby tak nie było, to dlaczego nie dążysz do koleżeńskiej relacji 1:1 z mężczyzną? Bo instynktownie masz nadzieję że "koleżeństwo" przerodzi się w "związek" gdy taka kobieta "da Ci nadzieję i pozna Twój charakter". Ale jej niepotrzebny Twój charakter skoro z wyglądu jej nie pociągasz, kumasz? Mógłbyś być ewentualnie kumplem do wyjścia na piwo czy pizzę (i pewnie powiesz, że super, piszesz się na to), ale 95% kobiet nie ma żadnego interesu będąc singielką spotykać się indywidualnie z gościem, który jej się nie podoba, bo może ten swój cenny czas inwestować w spotkania z kimś, kto wygląd ma dla niej ok. Po co marnować czas na spotkania z gościem który ci się nie podoba? Żebyś miał czas "nadrabiać charakterem"? A wiesz, że ci przystojni też mają ok charaktery?

Jestem w związkach od siedemnastego roku życia i możesz mi wierzyć - nie ma czagoś takiego jak koleżeństwo 1:1 między hetero kobietą i hetero mężczyzną. Ludzie spotykają się w parach albo grupach znajomych. Spotkania 1:1 mężczyzny i kobiety to albo sytuacje czysto zawodowe, albo przymiarka do randki, albo już randkowanie. Jeżeli nagle w grupie znajomych dwójka hetero zaczyna się spotykać indywidualnie to oznacza to że albo otwierają handel Termomixem, albo zaczynają mieć romans.

I ja myślę że Ty to doskonale wiesz, ale oszukujesz sam siebie że Ty chcesz "tylko koleżeństwa, ale indywidualnego". Jesteś fajnym kumplem jednym z wielu gdzieś w większym gronie, ale żadna nie zdecyduje pójść się z Tobą na randkę BO IM SIĘ NIE PODOBASZ.

24,669

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:

Pesymizm byłby wtedy, gdybym uważał się za bezwartościowego i nie widziałbym żadnych szans na znalezienie dziewczyny. Realizm polega na tym, że znam swoją wartość, a i dziewczynę bym znalazł, gdyby tylko pojawiła się jakaś normalna i dała mi szansę.

I znowu poszedłeś w swoją retorykę, że musi pojawić się jakaś normalna, z czego wynika, że wszystkie pozostałe są nienormalne.
Nie, Raka, to że dziewczyna nie jest Tobą zainteresowana absolutnie nie oznacza, że coś z nią nie tak, czy jak to określasz, że jest nienormalna.

Przy okazji zaznaczę, że jak najbardziej można znać swoją wartość  być pesymistą.

Swoją drogą szukasz koleżanki do spotykania się sam na sam, a dlaczego w gronie znajomych kolegów nikomu nie zaproponujesz, żebyście wyskoczyli gdzieś tylko we dwóch? Dlaczego spotykacie się wyłącznie w większej grupie? Co takiego powoduje, że koleżanka, której nie masz, byłaby do takich spotkań ok, a koledzy, których podobno masz, już nie?

24,670

Odp: 30lat i cały czas sam
Anewe napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

Ja to wiem, ty to wiesz, a kobiety nadal będą się upierały przy swoim i wmawiały, że wygląd nie jest dla nich najważniejszy i charakterem można nadrobić... A wychodzi na to, że wygląd nawet do relacji koleżeńskiej z kobietą jest niezbędny.

Dalej do ciebie nie dociera. Relacje koleżeńskie kobieta-mężczyzna mają sens tylko w większej grupie. Nikt normalny nie szuka kolegi/koleżanki do relacji 1:1. Tak robią tylko kobiety szukające sponsora wspólnych wyjść lub faceci liczący, że 'wychodzą' sobie związek. Jeśli nie spodobałeś się jako kandydat na partnera, nie ma sensu spotykać się z tobą, żeby się zakolegować. Wygląd nie ma nic do rzeczy. Normalni ludzie mają znajomych poznanych w realu (szkoła/studia/imprezy, itd.) i nie potrzebują kolekcjonować nowych, przypadkowych osób. Zresztą, jak ty to sobie wyobrażasz? Jak kobieta w 3 miesiące umówi się z 15 kolesiami i z żadnym nie zaiskrzy, to ma sobie stworzyć relację koleżeńską z 15 facetami i włączyć ich wszystkich do swojej grupy? lol Albo jeszcze lepiej, niech stworzą sobie własną paczkę "kolesi, którzy umówili się z Kaśką z tindera i nie zaiskrzyło" big_smile

No ale mi właśnie o poznawanie w realu chodzi, czyli imprezy, eventy związane z zainteresowaniami itd., nie musi się spotykać 1:1. Mało jest sytuacji, gdzie długoletnia znajomość przeradza się w związek? Dlaczego tylko w moim przypadku tak nie może być? Dlaczego tylko mnie atakujecie za coś takiego?

24,671

Odp: 30lat i cały czas sam
Foxterier napisał/a:
rakastankielia napisał/a:
Foxterier napisał/a:

Raka, może kiedyś do Ciebie dotrze, że po prostu nie podobasz się kobietom na tyle, żeby być kimś więcej niż "kolegą z grupy" i tyle.

Możesz mieć najcudowniejszy charakter na świecie, możesz być najdzielniejszym rycerzem, możesz chcieć serce na dłoni oddać białogłowej i wspierać ją w jej rozterkach, ale tak długo jak nie podobasz się jej fizycznie to nic z tego nie będzie.

A że nie mamy już czasów kiedy życie w parach/komunach jest niezbędne do przetrwania, to kobiety wolą być same niż z kimś kto im się fizycznie nie podoba. That's it.

Ja to wiem, ty to wiesz, a kobiety nadal będą się upierały przy swoim i wmawiały, że wygląd nie jest dla nich najważniejszy i charakterem można nadrobić... A wychodzi na to, że wygląd nawet do relacji koleżeńskiej z kobietą jest niezbędny.

Ale przecież Ty masz koleżeńskie relacje z kobietami gdzie nie odrzucają Cię za wygląd - wśród grupy swoich znajomych czy spotkaniach tematycznych, na wyjazdach zagranicznych, w pracy.

Ty byś chciał "koleżeńskiej relacji" 1:1 żeby miało to szansę przerodzić się w coś więcej, ale żadna kobieta której nie podobasz się z wyglądu Ci tego nie da, bo chce uniknąć "dawania nadziei", bo nie ma czegoś takiego jak koleżeńska relacja 1:1 hetero mężczyzny z hetero kobietą. Gdyby tak nie było, to dlaczego nie dążysz do koleżeńskiej relacji 1:1 z mężczyzną? Bo instynktownie masz nadzieję że "koleżeństwo" przerodzi się w "związek" gdy taka kobieta "da Ci nadzieję i pozna Twój charakter". Ale jej niepotrzebny Twój charakter skoro z wyglądu jej nie pociągasz, kumasz? Mógłbyś być ewentualnie kumplem do wyjścia na piwo czy pizzę (i pewnie powiesz, że super, piszesz się na to), ale 95% kobiet nie ma żadnego interesu będąc singielką spotykać się indywidualnie z gościem, który jej się nie podoba, bo może ten swój cenny czas inwestować w spotkania z kimś, kto wygląd ma dla niej ok. Po co marnować czas na spotkania z gościem który ci się nie podoba? Żebyś miał czas "nadrabiać charakterem"? A wiesz, że ci przystojni też mają ok charaktery?

Jestem w związkach od siedemnastego roku życia i możesz mi wierzyć - nie ma czagoś takiego jak koleżeństwo 1:1 między hetero kobietą i hetero mężczyzną. Ludzie spotykają się w parach albo grupach znajomych. Spotkania 1:1 mężczyzny i kobiety to albo sytuacje czysto zawodowe, albo przymiarka do randki, albo już randkowanie. Jeżeli nagle w grupie znajomych dwójka hetero zaczyna się spotykać indywidualnie to oznacza to że albo otwierają handel Termomixem, albo zaczynają mieć romans.

I ja myślę że Ty to doskonale wiesz, ale oszukujesz sam siebie że Ty chcesz "tylko koleżeństwa, ale indywidualnego". Jesteś fajnym kumplem jednym z wielu gdzieś w większym gronie, ale żadna nie zdecyduje pójść się z Tobą na randkę BO IM SIĘ NIE PODOBASZ.

Ale kto powiedział, że nie dążę do relacji 1:1 z mężczyzną? To też mnie interesuje, ale nie mam takich znajomości. A przecież taki kolega też mógłby mnie z kimś poznać.

24,672 Ostatnio edytowany przez Foxterier (2024-02-14 13:41:24)

Odp: 30lat i cały czas sam

Czy Ty widzisz sam co Ty piszesz - taki kolega mógłby mnie też z kimś poznać big_smile czyli sama relacja z nim ma służyć tylko poznaniu partnerki. U Ciebie wszystko jest nakierowane  na to. Zresztą, sama Twoja obecność na forum  ogranicza się do tematu braku kobiety. Gdybyś ja znalazł zniknąłbys na amen i nie napisał ani posta więcej.

Ciebie nie interesują koledzy, grupy znajomych, ludzie za granicą itp. Ciebie interesuje znalezienie tej jednej baby która będzie stanowić dla Ciebie centrum galaktyki, Ty nie potrzebujesz więcej osób.

Poza tym nie masz 1:1 znajomości z kobietą bo cie odrzucają za wygląd. A za co odrzucają Cię faceci? ^^

24,673

Odp: 30lat i cały czas sam
Priscilla napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

Pesymizm byłby wtedy, gdybym uważał się za bezwartościowego i nie widziałbym żadnych szans na znalezienie dziewczyny. Realizm polega na tym, że znam swoją wartość, a i dziewczynę bym znalazł, gdyby tylko pojawiła się jakaś normalna i dała mi szansę.

I znowu poszedłeś w swoją retorykę, że musi pojawić się jakaś normalna, z czego wynika, że wszystkie pozostałe są nienormalne.
Nie, Raka, to że dziewczyna nie jest Tobą zainteresowana absolutnie nie oznacza, że coś z nią nie tak, czy jak to określasz, że jest nienormalna.

A czy ja powiedziałem, że ma być mną zainteresowana? Nie, powiedziałem, żeby nie odrzucała mnie z góry i dała mi szansę. A ja już to zainteresowanie u niej wywołam.

Swoją drogą szukasz koleżanki do spotykania się sam na sam, a dlaczego w gronie znajomych kolegów nikomu nie zaproponujesz, żebyście wyskoczyli gdzieś tylko we dwóch? Dlaczego spotykacie się wyłącznie w większej grupie? Co takiego powoduje, że koleżanka, której nie masz, byłaby do takich spotkań ok, a koledzy, których podobno masz, już nie?

Koledzy też są ok do spotykania sam na sam.

24,674

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:

A czy ja powiedziałem, że ma być mną zainteresowana? Nie, powiedziałem, żeby nie odrzucała mnie z góry i dała mi szansę. A ja już to zainteresowanie u niej wywołam.

Przecież wiesz, że to nie jest prawda, a piszesz z takim przekonaniem, jakby to był pewnik. Miałeś już podobne sytuacje i żadnego zainteresowania nie udało Ci się wywołać.

rakastankielia napisał/a:

Koledzy też są ok do spotykania sam na sam.

To dlaczego się z nimi nie spotykasz na takich zasadach?
Też nie chcą??

24,675

Odp: 30lat i cały czas sam
Foxterier napisał/a:

Czy Ty widzisz sam co Ty piszesz - taki kolega mógłby mnie też z kimś poznać big_smile czyli sama relacja z nim ma służyć tylko poznaniu partnerki. U Ciebie wszystko jest nakierowane  na to. Zresztą, sama Twoja obecność na forum  ogranicza się do tematu braku kobiety. Gdybyś ja znalazł zniknąłbys na amen i nie napisał ani posta więcej.

Ciebie nie interesują koledzy, grupy znajomych, ludzie za granicą itp. Ciebie interesuje znalezienie tej jednej baby która będzie stanowić dla Ciebie centrum galaktyki, Ty nie potrzebujesz więcej osób.

Poza tym nie masz 1:1 znajomości z kobietą bo cie odrzucają za wygląd. A za co odrzucają Cię faceci? ^^

Nie, nie ma służyć tylko poznawaniu partnerki, a gdybym ją znalazł, to nie byłaby dla mnie całym światem i nie spędzałbym każdej wolnej chwili tylko z nią.

24,676

Odp: 30lat i cały czas sam
Foxterier napisał/a:

Ciebie nie interesują koledzy, grupy znajomych, ludzie za granicą itp. Ciebie interesuje znalezienie tej jednej baby która będzie stanowić dla Ciebie centrum galaktyki, Ty nie potrzebujesz więcej osób.

I to jest to kuriozum, o którym wczoraj wspomniałam - wszystko u Raki sprowadza się do jednego, a równocześnie z lekkością pisze, że jak mu związek nie wyjdzie, to przecież nic się nie stanie. Taaaa... Nawet nie chcę widzieć tej histeriii big_smile big_smile

24,677

Odp: 30lat i cały czas sam
Priscilla napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

A czy ja powiedziałem, że ma być mną zainteresowana? Nie, powiedziałem, żeby nie odrzucała mnie z góry i dała mi szansę. A ja już to zainteresowanie u niej wywołam.

Przecież wiesz, że to nie jest prawda, a piszesz z takim przekonaniem, jakby to był pewnik. Miałeś już podobne sytuacje i żadnego zainteresowania nie udało Ci się wywołać.

Nawet największy chad-mistrz podrywu nie ma 100% skuteczności.

rakastankielia napisał/a:

Koledzy też są ok do spotykania sam na sam.

To dlaczego się z nimi nie spotykasz na takich zasadach?
Też nie chcą??

Bo nie mam z kim się tak spotykać. No ok, byłem raz z kolegą ze studiów na piwie, a teraz chodzimy razem grać w piłkę.

24,678

Odp: 30lat i cały czas sam
Priscilla napisał/a:
Foxterier napisał/a:

Ciebie nie interesują koledzy, grupy znajomych, ludzie za granicą itp. Ciebie interesuje znalezienie tej jednej baby która będzie stanowić dla Ciebie centrum galaktyki, Ty nie potrzebujesz więcej osób.

I to jest to kuriozum, o którym wczoraj wspomniałam - wszystko u Raki sprowadza się do jednego, a równocześnie z lekkością pisze, że jak mu związek nie wyjdzie, to przecież nic się nie stanie. Taaaa... Nawet nie chcę widzieć tej histeriii big_smile big_smile

Oczywiście, że nic się nie stanie. Związki się rozpadają, to normalne. A wtedy miałbym przynajmniej potwierdzenie, że mam szansę znaleźć partnerkę.

24,679

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:

Bo nie mam z kim się tak spotykać.

Koledzy też cię odrzucają za wygląd? big_smile

24,680

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:
Priscilla napisał/a:
Foxterier napisał/a:

Ciebie nie interesują koledzy, grupy znajomych, ludzie za granicą itp. Ciebie interesuje znalezienie tej jednej baby która będzie stanowić dla Ciebie centrum galaktyki, Ty nie potrzebujesz więcej osób.

I to jest to kuriozum, o którym wczoraj wspomniałam - wszystko u Raki sprowadza się do jednego, a równocześnie z lekkością pisze, że jak mu związek nie wyjdzie, to przecież nic się nie stanie. Taaaa... Nawet nie chcę widzieć tej histeriii big_smile big_smile

Oczywiście, że nic się nie stanie. Związki się rozpadają, to normalne. A wtedy miałbym przynajmniej potwierdzenie, że mam szansę znaleźć partnerkę.

Nic się nie stanie bo według Twojej logiki każda partnerka która od Ciebie odejdzie "nie poznalała Twojego prawdziwego charakteru, traktowała Cię powierzchownie i była zepsuta feministycznymi poglądami na świat" więc generalnie była do dupy i się nie liczy, next.

Tak jak ta laska co to się z nią na spacr wybrałeś na granice jakiejś wiochy, coś tam pogadaliście ale "nie okazała zainteresowania" big_smile

24,681 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2024-02-14 14:08:18)

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:

Nawet największy chad-mistrz podrywu nie ma 100% skuteczności.

Ja też tak twierdzę, ale Ty z kolei cały czas przekonujesz, że jeśli tylko dostaniesz swoją szansę, to co całą pewnością będziesz potrafił to zrobić.
Coś mi tu zgrzyta w Twojej logice big_smile

Foxterier napisał/a:

Nic się nie stanie bo według Twojej logiki każda partnerka która od Ciebie odejdzie "nie poznalała Twojego prawdziwego charakteru, traktowała Cię powierzchownie i była zepsuta feministycznymi poglądami na świat" więc generalnie była do dupy i się nie liczy, next.

Tak jak ta laska co to się z nią na spacr wybrałeś na granice jakiejś wiochy, coś tam pogadaliście ale "nie okazała zainteresowania" big_smile

Haha, może tak być, bo racjonalizacja wszystkich porażek ma się u Raki bardzo, bardzo dobrze wink Zaraz coś sobie wymyśli, żeby wyszło, że to z babami coś jest nie tak.

24,682

Odp: 30lat i cały czas sam
Anewe napisał/a:

Pisałam już kiedyś, żebyś odstawił anime, bo ryje ci mózg. Gdzie ty oglądasz te bajki? Płaci się coś za to, jak np. za Netflixa? Jeśli tak to byłoby zrozumiałe po co wymyślają takie fabuły. Wiedzą, że anime oglądają niemal same 'przegrywy', więc wymyślają bohaterów, z którymi mogą się oni utożsamiać.

Dziwnym trafem wszystkie osoby z mojego otoczenia, które są nieprzystosowane do życia: pod względem zawodowym / związkowym / ogólnego ogarnięcia, są wielkimi fanami anime. Prawiczki z tego forum również często wspominają, że interesują się anime/fantasy.

Całkowicie odstawić nie mogę bo to dosłownie jedyne co daje mi choć malutką cząstkę szczęścia. Gdyby nie anime pewnie zamiast tutaj byłbym pod ziemią. Jest wiele stron, na których można oglądać całkowicie za darmo przetłumaczone po polsku. Nigdy nie zapłaciłem za oglądanie czegokolwiek nie licząc klasycznego pójścia do kina. Przypominam, że w Japonii zjawisko przegrywu i ogólnie samotności jest na dużo wyższym poziomie niż w Polsce więc to oczywiste, że takie tytuły mają oglądalność.

Widzę, że usilnie starasz się powiedzieć iż to anime jest źródłem problemów ale ja absolutnie się z tym nie zgodzę. To nie źródło tylko konsekwencja tych problemów. Gdyby ktoś miał normalne relacje w realu nie musiałby szukać ich zamienników w anime. Nie twierdzę, że to jest dobre bo nie jest ale na pewno lepsze niż gdyby ktoś miał popaść w alkoholizm czy narkomanię lub  zejść na przestępczą drogę z powodu samotności i poczucia beznadziei.

Roxann napisał/a:

Serio?
Teraz się nie dziwię dlaczego wśród grupy "przegrywów" anime jest tak popularne. wink
To taki trochę "Kopciuszek" dla facetów.

Oczywiście, że tak myślałem w końcu anime przez długi czas było moim jedynym źródłem informacji na temat związków bo sam nie miałem jak nawet spróbować zdobyć te informacje na własnym doświadczeniu. Dopiero tą dziewczyna od randki była moim pierwszym doświadczeniem w tej kwestii, a miałem wtedy 18 lat. Anime romanse są dla facetów bardziej jak 50 twarzy Greya dla kobiet.

24,683

Odp: 30lat i cały czas sam
Foxterier napisał/a:

Nic się nie stanie bo według Twojej logiki każda partnerka która od Ciebie odejdzie "nie poznalała Twojego prawdziwego charakteru, traktowała Cię powierzchownie i była zepsuta feministycznymi poglądami na świat" więc generalnie była do dupy i się nie liczy, next.

Tylko raka jest w stanie w jednej odpowiedzi napisać:

Raka napisał/a:

Nie, każda rozsądnie myśląca kobieta, gdyby poznała mnie bliżej, to zrobiłaby wszystko, żeby inne kobiety nie zabrały jej mnie sprzed nosa.
(...)
A samokrytycyzmu mam w sobie aż nadto.

big_smile

24,684

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:

Oczywiście, że tak myślałem w końcu anime przez długi czas było moim jedynym źródłem informacji na temat związków bo sam nie miałem jak nawet spróbować zdobyć te informacje na własnym doświadczeniu. Dopiero tą dziewczyna od randki była moim pierwszym doświadczeniem w tej kwestii, a miałem wtedy 18 lat. Anime romanse są dla facetów bardziej jak 50 twarzy Greya dla kobiet.

I nie było w Tobie nawet cienia refleksji, że oglądasz bajkę? No litości! Nawet dzieci wiedzą, że krasnoludki nie istnieją big_smile

Anewe napisał/a:

Tylko raka jest w stanie w jednej odpowiedzi napisać:
(...)

lol

24,685

Odp: 30lat i cały czas sam
Foxterier napisał/a:
rakastankielia napisał/a:
Priscilla napisał/a:

I to jest to kuriozum, o którym wczoraj wspomniałam - wszystko u Raki sprowadza się do jednego, a równocześnie z lekkością pisze, że jak mu związek nie wyjdzie, to przecież nic się nie stanie. Taaaa... Nawet nie chcę widzieć tej histeriii big_smile big_smile

Oczywiście, że nic się nie stanie. Związki się rozpadają, to normalne. A wtedy miałbym przynajmniej potwierdzenie, że mam szansę znaleźć partnerkę.

Nic się nie stanie bo według Twojej logiki każda partnerka która od Ciebie odejdzie "nie poznalała Twojego prawdziwego charakteru, traktowała Cię powierzchownie i była zepsuta feministycznymi poglądami na świat" więc generalnie była do dupy i się nie liczy, next.

Tak jak ta laska co to się z nią na spacr wybrałeś na granice jakiejś wiochy, coś tam pogadaliście ale "nie okazała zainteresowania" big_smile

Nie, po prostu by nie wyszło, nie obwiniałbym jej za to.

24,686 Ostatnio edytowany przez Roxann (2024-02-14 19:50:10)

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:

Mało jest sytuacji, gdzie długoletnia znajomość przeradza się w związek? Dlaczego tylko w moim przypadku tak nie może być? Dlaczego tylko mnie atakujecie za coś takiego?

Dlatego, że wg Ciebie z założenia taka znajmość temu ma służyć. Sam napisałeś, że długoletnia znajomość. Takie zwykle się buduje w czasach szkolnych. Potem, jak tu pisano, znajomości/przyjaźnie trochę inaczej wyglądają. Przyjaźnie damsko-męskie 1:1 są rzadkością. Jeśli powstają, to zwykle któraś ze stron liczy na coś więcej. No i wsumie by się zgadzało, bo Ty liczysz, ale potencjalna nowa wolna koleżnka nie ma interesu by się spotykać z facetem, który w ogóle jej się fizycznie nie podoba. Ona, jak Ty myśli pewnie tak, że fajna nawet znajomość, ale z kimś kto się spodoba, a nóż widelec, coś z tego będzie.
Jak już masz grupę znajomych, to o nią bdaj. Związki się rozpadają i tak, często w takiej grupie osób tworzą kolejne pary, czy też w tym gronie może znaleźć nowa osoba. Jeśli pokarzesz z dobrej strony, to siłą rzeczy, ktoś będzie chciał Cię z kimś poznać. Albo sam zainteresuje.
Już wiesz, że nie masz wyglądu na Tindera, czy na podryw w relalu. Ten Twój młodzieńczy wygląd z czasem może zadziałać na plus. Z tego co piszesz i co inni piszą, można odnieść wrażenie, że wyglądasz jak młodszy brat koleżnki z klasy i dlatego jesteś na starcie odrzucany.
Tylko no właśnie, dlaczego potencjali koledzy też nie są zaineresowani? No przecież raczej nie o wygląd chodzi.

24,687

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:

Oczywiście była nią najładniejsza i najpopularniejsza dziewczyna w szkole, którą on wcześniej nawet nie rozmawiał.... Dziewczyna była nieźle doświadczona w relacjach, po kilku związkach, a mimo to dosłownie płakała ze szczęścia, że jest jego pierwszą praktycznie we wszystkim. Koleś w ekspresowym tempie wyszedł z przegrywu.

Ok, bajka, ale zauważ, że w realu takich dziewczyn tzw. przegrywy nie chcą. Ładna tak, ale nie doświadczona. Nawet jeśli się zainteresuje, to uważają, że są beciakiem.

24,688

Odp: 30lat i cały czas sam

Ja dziś miałem numerek z mocną 9/10, rakieta, bez problemu dałem radę na dwa razy, dziewczyna kosmos, idealna, wygląd ponad wszystko.

24,689

Odp: 30lat i cały czas sam
Theodore Robert Bundy napisał/a:

Ja dziś miałem numerek z mocną 9/10, rakieta, bez problemu dałem radę na dwa razy, dziewczyna kosmos, idealna, wygląd ponad wszystko.

A potem obudziłem... wink

24,690

Odp: 30lat i cały czas sam
Roxann napisał/a:
Theodore Robert Bundy napisał/a:

Ja dziś miałem numerek z mocną 9/10, rakieta, bez problemu dałem radę na dwa razy, dziewczyna kosmos, idealna, wygląd ponad wszystko.

A potem obudziłem... wink

ehh..może serio,na jawie;D ??

24,691

Odp: 30lat i cały czas sam
Theodore Robert Bundy napisał/a:

Ja dziś miałem numerek z mocną 9/10, rakieta, bez problemu dałem radę na dwa razy, dziewczyna kosmos, idealna, wygląd ponad wszystko.

Masz rację, na szybki numerek wygląd ponad wszystko, laska może być nawet głupia jak but, a nawet zupełnie się nie odzywać big_smile big_smile

24,692

Odp: 30lat i cały czas sam
Priscilla napisał/a:
Theodore Robert Bundy napisał/a:

Ja dziś miałem numerek z mocną 9/10, rakieta, bez problemu dałem radę na dwa razy, dziewczyna kosmos, idealna, wygląd ponad wszystko.

Masz rację, na szybki numerek wygląd ponad wszystko, laska może być nawet głupia jak but, a nawet zupełnie się nie odzywać big_smile big_smile

big_smile

24,693

Odp: 30lat i cały czas sam
Priscilla napisał/a:
Theodore Robert Bundy napisał/a:

Ja dziś miałem numerek z mocną 9/10, rakieta, bez problemu dałem radę na dwa razy, dziewczyna kosmos, idealna, wygląd ponad wszystko.

Masz rację, na szybki numerek wygląd ponad wszystko, laska może być nawet głupia jak but, a nawet zupełnie się nie odzywać big_smile big_smile

Jest piękna i inteligentna korzysta z życia, wszystko jest dla ludzi.

24,694

Odp: 30lat i cały czas sam
Roxann napisał/a:
Theodore Robert Bundy napisał/a:

Ja dziś miałem numerek z mocną 9/10, rakieta, bez problemu dałem radę na dwa razy, dziewczyna kosmos, idealna, wygląd ponad wszystko.

A potem obudziłem... wink

Phi phi czemu tak nie wyglądam phi phi nadrobię charakterkiem hahahhaha

24,695

Odp: 30lat i cały czas sam

Cześć, jestem Selena smile Jak się nazywasz? Zbyszek? Miło mi Ciebie poznać Zbyszku smile Ciekawy festyn, no nie? Ponoć mają niedługo zacząć grać jakieś okoliczne zespoły muzyczne, hehe, nie mogę się doczekać big_smile Ty też? Super, podobno tutaj również... Oo, telefon dzwoni? Dobrze, poczekam smile Tak, już? Z mamą rozmawiałeś? Dlaczego zrobiłeś się taki smutny? Aaaa, chodzi o to, że masz 38 lat i dalej mieszkasz z mamusią przez co ponoć żadna kobieta Ciebie nie chce, tak?

Wiesz, że miałam kiedyś chłopaka z Włoch i on również mieszkał z rodzicami bardzo długo, bo u nich to jest normalne, więc wydawało mi się to nawet romantyczne wink Także jak najbardziej rozumiem to ale nie rozumiem dlaczego kobiety odrzucają Ciebie dlatego, że dalej mieszkasz z mamą? Jest do dla mnie niezrozumiałe sad Dla mnie liczy się to jakie człowiek ma wnętrze, a nie z kim sobie mieszka, no nie? big_smile

Mi były chłopak kupił dom, więc mieszkam sama w tych czterech ścianach i brakuje mi drugiej połówki sad Ty wydajesz się być taki fajny i ciekawy, a to, że mieszkasz z mamusią w ogóle mi nie przeszkadza wink Wiesz co? Weź mój numer telefonu, napisz do mnie później to się umówimy, co? smile Pochwalisz się mamie, że w końcu z kimś się spotykasz, hehe wink Masz tutaj moją fotkę, aby bardziej Ciebie zachęcić do tego żebyś potem do mnie napisał smile To do następnego Zbyszku, hej!


https://i.imgur.com/2sVddUL.jpeg

24,696 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2024-02-14 22:47:12)

Odp: 30lat i cały czas sam
Priscilla napisał/a:

I nie było w Tobie nawet cienia refleksji, że oglądasz bajkę? No litości! Nawet dzieci wiedzą, że krasnoludki nie istnieją big_smile

Żeby mieć refleksję najpierw trzeba wiedzieć, że w ogóle da się inaczej, trzeba mieć jakieś porównanie. Kiedy oglądasz bajkę o krasnoludkach ale nikt ci nie wytłumaczy, że to tylko bajka i one nie istnieją to będziesz w nie wierzyć. Tak jak ja wierzyłem, że w liceum dziewczyny będą miłe, słodkie, niewinne, nieśmiałe. I dostałem w mordę od rzeczywistości.

Roxann napisał/a:

Ok, bajka, ale zauważ, że w realu takich dziewczyn tzw. przegrywy nie chcą. Ładna tak, ale nie doświadczona. Nawet jeśli się zainteresuje, to uważają, że są beciakiem.

Nie mogą ich chcieć lub nie bo takich dziewczyn nie ma. Ja osobiście wielokrotnie pisałem, że doświadczona dziewczyna by mi nie przeszkadzała ale do pewnych granic, 2-3 związki to luz ale 5 lub więcej to już lekka przesada. Mi by to nie przeszkadzało, problem w tym, że to większości kobiet coś takiego przeszkadza. Ta z anime od samego początku była wyrozumiała na nieogarnięcie głównego bohatera i krok po kroku pomagała mu wszystko ogarnąć, Koleś nie miał pojęcia jak się chodzi na randki, jak się daje prezenty, jak się całuje itd, a jej to to nie przeszkadzało. Ona się cieszyła, że on chciał prawdziwego związku, a nie tylko seksu. Często jakieś chady ją zaczepiały, a ona ich olewała bo była wierna głównemu bohaterowi. Ona niczego od niego nie wymagała poza tym by z nią był "Tylko mnie kochaj" i on tak samo, nawet seksu odmówił bo widział, że ona się zmusza. Znasz choć jedną taką kobietę w realu? 

Jest dobry sposób by nie stać się beciakiem, wystarczy być biednym. 

Theodore Robert Bundy napisał/a:

Jest piękna i inteligentna korzysta z życia, wszystko jest dla ludzi.

Korzystaniem z życia mogą być podróże albo sporty ekstremalne, a nie dawanie dupy na prawo i lewo. To zawsze było, jest i będzie zwykłym kurestwem.

Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Cześć, jestem Selena

Ta Selena fajniejsza.

https://assets.vogue.com/photos/650895cb378a12b3cb1cc0c2/master/w_2560%2Cc_limit/MCDUNEV_EC007.jpg

Sorry, że takie wielkie, nie zauważyłem w jakim formacie było.

24,697

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:
Theodore Robert Bundy napisał/a:

Jest piękna i inteligentna korzysta z życia, wszystko jest dla ludzi.

Korzystaniem z życia mogą być podróże albo sporty ekstremalne, a nie dawanie dupy na prawo i lewo. To zawsze było, jest i będzie zwykłym kurestwem.

Biedak powie: „ pieniądze szczęścia nie dają”
Bogaty parskanie śmiechem „spróbuj żyć bez nich”

Dla prawniczka każda atrakcyjna kobieta która współżyje co jakis czas z innym facetem to kurewka, bo przecież powinna być wieczna dziewicą jak oni, i wypinać sie tylko brzuchastym Andrzejom co maja 1m50 cm z kapeluszem, bo przecież gdybys był chadem to czekałbyś do ślubu na tą jedyną…..

24,698

Odp: 30lat i cały czas sam

O kurwa jego mać big_smile to trwa dalej ja pierdolę = czad a nawet siwy dym big_smile

24,699

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:

Żeby mieć refleksję najpierw trzeba wiedzieć, że w ogóle da się inaczej, trzeba mieć jakieś porównanie. Kiedy oglądasz bajkę o krasnoludkach ale nikt ci nie wytłumaczy, że to tylko bajka i one nie istnieją to będziesz w nie wierzyć. Tak jak ja wierzyłem, że w liceum dziewczyny będą miłe, słodkie, niewinne, nieśmiałe. I dostałem w mordę od rzeczywistości.

Ale Ty już nie masz kilku lat, a nadal żyjesz tymi samymi bajkami. Dokładnie, jakbyś uciekał w swój wyimaginowany świat nie chcąc do siebie dopuścić, że życie wygląda inaczej.
Generalnie coraz bardziej mnie przerażasz.

Co było z tymi dziewczynami, co to sprawiły, że poczułeś się, jakbyś dostał w mordę od rzeczywistości? Co Ci takiego zrobiły?

24,700 Ostatnio edytowany przez Herne (2024-02-15 00:17:00)

Odp: 30lat i cały czas sam

Podziwiam Was za upór.
Tylko - jaki jest jego cel?....


P.S.

Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Cześć, jestem Selena (...)

Ta to siedzi w aucie z kierownica nie po tej stronie.
No i jak Ona może prowadzić w takich butach?

Shinigami napisał/a:

Ta Selena fajniejsza.
.

A ta to zła taka jakaś.

Posty [ 24,636 do 24,700 z 31,046 ]

Strony Poprzednia 1 378 379 380 381 382 478 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024