Herne napisał/a:...a czas płynie i życie ucieka...
A poza tym stosując powyższą analogie, to powiedz: do jakich rad stąd się zastosowałeś? (jakie misje poboczne zrobiłeś/jakie przedmioty zebrałeś i, przede wszystkim, co z tym zrobiłeś do teraz ? )
Niestety życie to nie gra, tu nie ma interfejsu, drzewka umiejętności ani zapisywania. Gdyby dało się na przykład po zrobionym treningu dodać jeden punkt do siły albo po przeczytaniu książki punkt do inteligencji to życie było znacznie prostsze. W grze nie chorujesz, nie musisz korzystać z łazienki, w większości nie musisz nawet jeść ani pić, śmiertelną ranę wyleczysz pijąc eliksir, a jeśli zginiesz to wczytujesz zapis. Zadania zarówno główne jak i poboczne są zapisane w dzienniku, a na mapie możesz sobie oznaczyć zadanie, które wykonujesz i już dokładnie wiesz gdzie iść. Tego się nie da przełożyć na prawdziwe życie, tu nie ma nic, ani dziennika zadań, ani mapy, żadnych NPC wyjaśniających co trzeba zrobić, nie ma eliksirów, nie ma szybkiej podróży ani nawet możliwości zmiany ustawień.
Jack Sparrow napisał/a:Nie chodzi o to, aby zapierdalać bezsensownie, ale żeby mieć efekty. I trzeba umieć się też cieszyć zarówno procesem, jak i rzeczowym efektem.
O ile samo cieszenie się procesem rozumiem to jak to się ma do relacji damsko-męskich? W tym przypadku proces raczej nie jest niczym fajnym, a jedynie czymś stresującym.
Jack Sparrow napisał/a:Ciężko mi to sobie wyobrazić po rozmowach z tobą, gdzie wielokrotnie podkreslałeś, ze o twojej pasji - anime - nie rozmawiasz zbyt dużo i często, bo wiesz więcej niż większość ludzi. Nawet na forach i grupach tematycznych nie potrafisz na ten temat porozmawiać na luzie. Jak mowa była o udziale w eventach to podnosiłeś ten sam argument + nie lubisz tłumów, nie lubisz obcych i nowych miejsc. A za przykład sukcesu na tym polu podawałeś jeszcze nie tak dawno rozmowę z ekspedientką.
Więc sorry, ale nie wierzę. Zwłaszcza, że jak się ciebie pytaliśmy o rozmowy z klientami firmy i kontrahentami, to tymi rzeczami miał się zajmować szwagier, a ty jesteś jedynie pracownikiem fizycznym od montażu i noszenia.
Tylko to, że nie rozmawiam zbyt dużo i często się zgadza, cała reszta to twoje dodane brednie. To, że prawdopodobnie wiem na ten temat więcej niż większość ludzi nie ma nic wspólnego z rozmawianiem lub nie. Na forach i grupach nie potrafię na ten temat porozmawiać bo średnia wieku użytkowników takich grup to jakieś 16-17 lat, to już inne pokolenie i na każdy temat nie byłoby łatwo porozmawiać. To prawda, że nie lubię tłumów, nigdy nie pisałem, że nie lubię obcych ani nowych miejsc, a nawet jeśli to z pewnością miałem na myśli co innego niż myślisz.
Pisząc rozmowy z klientami miałem na myśli takie luźne o charakterze towarzyszki, a nie o ustalanie zakresu prac, cenę itd. Sprawami organizacyjnymi firmy zajmuje się szwagier i tylko on jedyny ma do tego możliwość. Ja nie mogę sobie czegoś ustalać z klientem za plecami szefa. Mogę co najwyżej odpowiedzieć na pytanie klienta, doradzić, pokazać dostępne opcje ale ostatnie słowo zawsze ma tylko szef. Obaj jesteśmy pracownikami fizycznymi i zakres naszych obowiązków niewiele się różni, ze wszystkiego co robi się w firmie ja nie zajmuje się tylko sprawami organizacyjnymi takimi jak pomiary, rozpisanie zamówienia czy wycena.
Roxann napisał/a:Dokładnie. Shini póki co zadaje tylko pytania, wiele pytań i neguje wszelkie rady. Już pomijając nawet to, że niektóre pytania, a nawet większość, mogą wskazywać, że osoba, która je zadaje wychowała się w jakiejś totalnej izolacji, albo ma 10-12 lat i stara się zrozumieć, jak relacje międzyludzkie i ogólnie życie dorosłych ludzi wygląda.
To już samo przez się przeczy temu, jakoby Shini nie miał problemów z rozmowami z ludźmi, bo z tym jest jak z podróżami - kształcą.
No chyba, że jest takim betonem jak Raka, który słucha, ale nie słyszy, a rozmowy służą jedynie temu by coraz bardziej okopywać się w swoim wyimaginowanym świecie, czy też poglądzie na ten świat. By tylko pozostać biernym w swojej strefie komfortu. Raka, to już dopiero ewenement, bo nawet jak ma, przynajmniej częsciowo, to czego chciał - grupę znajomych z którymi się spotyka, to i tak dalej klepie to samo...
Nie w totalnej izolacji tylko po prostu brak pewnych doświadczeń w latach dziecięcych czy nastoletnich powoduje takie, a nie inne pytania. Skąd wiedzieć wyglądają relacje międzyludzkie skoro się ich nie miało lub były mocno ograniczone, a na dodatek nie można było ich obserwować w domu? Poza tym wiele pytań zadawałem z ciekawości by poznać wasze zdanie na dany temat nie dlatego, że dosłownie nie wiedziałem. Nie mam problemów z rozmowami dopóki to jest luźna rozmowa, problem pojawia się kiedy muszę coś osiągnąć tą rozmową, robić to na pokaz, na siłę starać się pokazać z jak najlepszej strony, udawać kogoś kim nie jestem na co dzień, kiedy właśnie nie można być spontanicznym bo każde słowo może przesądzić o "życiu lub śmierci". Czyli na przykład rozmowa z dziewczyną, która mi się podoba bo od razu jest stres, że muszę wypaść jak najlepiej.