Foxterier napisał/a:Shini, przypuszczam że w Realu i Ty i Raka Generalnie niewiele mówicie (z Raką ktoś z forum rozmawiał i potwierdza to, że on się praktycznie w ogóle nie odzywa), ja doskonale rozumiem ten koncept - boicie się odezwać na żywo więc tutaj sobie odreagowujesz. Ale nigdy nie poznasz w ten sposób żadnej dziewczyny.
To nie do końca prawda ale faktycznie nie lubię mówić zbyt wiele. Jak jest jakiś temat, który mnie interesuje to mogę o nim całkiem długo nawet z nieznajomą osobą. O pogodzie czy o pracy też bez problemu rozmawiam. Z klientami firmy czy w jakichś miejscach publicznych także bez problemu. Tak na prawdę problem pojawia się jedynie w przypadku dziewczyny, która mi się podoba choć z tym też nie jest jakoś tragicznie, w końcu z tą jedną udało mi się nawiązać kontakt w totalnie przypadkowej sytuacji, ja zagadałem, poprosiłem o numer telefonu, zaprosiłem na randkę, a później na studniówkę.
Priscilla napisał/a:Zwłaszcza Shini buduje pełne zdania, z ładną składnią, przemyślane, wydaje się, że z językiem pisanym nie ma problemu. Natomiast cały ten przekaz, który za tym idzie, pozwala mi sądzić, że w realu może być tylko gorzej. Jeśli do tego dodać, że wygląd jest jego atutem, a przynajmniej niczego mu nie odbiera, to ta myśl wydaje się spójna i odpowiada na pytanie, dlaczego tam (poza forum) jest, jak jest.
Zawsze byłem całkiem dobry w pisaniu, a przedmioty humanistyczne były moją najmocniejszą stroną w szkole. Dlaczego poza forum jest jak jest pisałem już dziesiątki razy więc wybacz ale teraz obejdzie się bez historii całego życia.
Jack Sparrow napisał/a:Bo jak sam to pisał w którejś tam dyskusji, napisanie jednego, bardziej rozbudowanego postu zajmuje mu przynajmniej godzinę czasu.
A ja mam wrażenie, że za rozmowę z kobietą oni się zabierają jak za quest w jakimś MMORPG -najpierw potrzebują zdobyć turbo skille, magiczne itemy, specjalizowaną drużynę ludzi, która ich odpowiednio zbalansuje, aby pokazać się z jak najlepszej strony na ich tle i którzy poprowadzą za rączkę do celu. A potem się i tak okazuje, że i tak skusili, bo to klasyczne 'pay per win', gdzie walutą jest krew pot i łzy wsadzone w świadomy samorozwój. Życie to nie gra oparta o fantazje wirtualnego świata. I tego nie mogą zrozumieć.
Czasami faktycznie zajmuje to godzinę, by posklejać całego posta złożone z cytatów kilku postów na raz.
Bardzo się nie pomyliłeś tylko, że nie MMORPG, a samo RPG. W MMO grałem może ze 3 razy w ciągu całego życia, w ogóle mi nie podchodzi ten rodzaj gier tym bardziej, że jak sam napisałeś w prawie każdej z nich panuje zasada "pay to win" w dosłownym znaczeniu. Ale faktycznie ja widzę to tak, że najpierw muszę zrobić wszystkie misje poboczne, wyczyścić całą mapę na ile tylko się da, zebrać wszystkie przedmioty i posprzedawać niepotrzebne, wymaksować statystyki najbardziej jak się da i dopiero po tym zabrać się główną fabułę. Nie rozumiem tylko czemu dla ciebie podejście innych ludzi jest w porządku bo idzie w to pot, krew i łzy skoro w moim podejściu jest tak samo albo i jeszcze więcej wysiłku, być może niepotrzebnego? Jedno i drugie to ciężka praca więc czym to się różni poza samym podejściem do tematu?