30lat i cały czas sam - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 374 375 376 377 378 478 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 24,376 do 24,440 z 31,046 ]

24,376

Odp: 30lat i cały czas sam
Theodore Robert Bundy napisał/a:

Zacznijmy że bycie tym „incelem” nie bierze się znikąd, to nie jest na tej zasadzie że pan x, wstał rano i powiedział „dziś będę incelem” na bycie incelem składa się szereg zdarzeń, czyli niepowodzeń, notorycznych odrzuceń, a przyczyną tego jest w 99%, brak  atrakcyjności fizycznej, dzięki której dany osobnik będzie w stanie zwrócić na siebie uwagę płci przeciwnej. Jeżeli taki osobnik dostaje notorycznie kosze, to w sumie nie ma sie co dziwić że przestawia sie na pewien zamknięty dla siebie tryb, w którym zdaje sobie sprawę że nie ma dla niego szans na jakikolwiek związek, Albert Einstein powiedział kiedyś “Głupotą jest ciągle robić to samo i oczekiwać za każdym razem innego wyniku.” i to panowie bez powodzenia, powinni sobie wziąć do serca.

Nie zawsze, np. Shinigami z tego co pisał nigdy nie został odrzucony, bo zwyczajnie nigdy nie podrywał, a gdy był w liceum to nawet dziewczyny go podrywały (!), a on nie umiał tego wykorzystać. Natomiast sam siebie uważa za przystojnego. A mimo to boi się (!) założyć profil na apce randkowej.

Zobacz podobne tematy :

24,377

Odp: 30lat i cały czas sam
Anewe napisał/a:
Theodore Robert Bundy napisał/a:

Zacznijmy że bycie tym „incelem” nie bierze się znikąd, to nie jest na tej zasadzie że pan x, wstał rano i powiedział „dziś będę incelem” na bycie incelem składa się szereg zdarzeń, czyli niepowodzeń, notorycznych odrzuceń, a przyczyną tego jest w 99%, brak  atrakcyjności fizycznej, dzięki której dany osobnik będzie w stanie zwrócić na siebie uwagę płci przeciwnej. Jeżeli taki osobnik dostaje notorycznie kosze, to w sumie nie ma sie co dziwić że przestawia sie na pewien zamknięty dla siebie tryb, w którym zdaje sobie sprawę że nie ma dla niego szans na jakikolwiek związek, Albert Einstein powiedział kiedyś “Głupotą jest ciągle robić to samo i oczekiwać za każdym razem innego wyniku.” i to panowie bez powodzenia, powinni sobie wziąć do serca.

Nie zawsze, np. Shinigami z tego co pisał nigdy nie został odrzucony, bo zwyczajnie nigdy nie podrywał, a gdy był w liceum to nawet dziewczyny go podrywały (!), a on nie umiał tego wykorzystać. Natomiast sam siebie uważa za przystojnego. A mimo to boi się (!) założyć profil na apce randkowej.

Jakoś mało w to wierze, a jeśli nawet to co ma to wspólnego z incelem? To już podchodzi pod typ jakiejś fobii, strach przed kobietą.

24,378

Odp: 30lat i cały czas sam
Kakarotto napisał/a:
Shinigami napisał/a:

Żeby terapia miała w ogóle możliwość w czymkolwiek pomóc najpierw musi być możliwość wprowadzenia jej postanowień w życie przez samego zainteresowanego, a większość inceli nie ma takiej możliwości. Nie dlatego, że dosłownie jest to fizycznie niemożliwe, to jest dla nich niemożliwe. Niestety prawda jest taka, że nie ma jednego skutecznego sposobu na pomoc czy też wyleczenie dla incela bo każdy przypadek jest indywidualny nawet mimo wielu podobieństw.

Nie Shini. Nie chodzi o możliwość tylko o chęci. Żadna terapia nie będzie mieć sensu jeśli pacjent nie będzie naprawdę chciał poradzić sobie ze swoim problemem i wprowadzić w życie zmian. A jeśli jest inaczej to powiedz mi co innego stoi na przeszkodzie jeśli jak sam stwierdziłeś nie dosłownie fizyczna niemożliwość?
Inna sprawa to to, że problemy inceli ciągle są mocno bagatelizowane i wciąż nie ma konkretnych i ukierunkowanych metod terapeutycznych na nie nakierowanych czy innych możliwości pomocy. Takie osoby po prostu poza pójściem na terapię nie mają gdzie tej pomocy szukać. Na to zwracają też uwagę autorki książki "Przegryw".

Herne napisał/a:
Priscilla napisał/a:

Problem w tym (nie dla mnie ani dla Ciebie, ale dla samych inceli), że w tym poszukiwaniu odpowiedzi na to, co stało się z ich życiem, incele z wielką ulgą czytają kolejne incelowskie teorie, które usprawiedliwiają ich położenie, dając w ten sposób komfort przyzwolenia na trwanie w sytuacji. To dlatego im głębiej sięgają, tym bardzo się w tym zakopują, a przy tym ich szansa na tzw. normalność staje się odwrotnie proporcjonalna do zdobywanej "wiedzy". Znaczy to tyle, że im więcej tych pseudo-mądrości pochłoną, tym bardziej toną w incelowskim bagnie.

Tak jest najprościej, najłatwiej, ponieważ nie wymaga to w zasadzie żadnego wysiłku.
I jest wspaniałą drogą do zabetonowania się w roli ofiary, ponieważ " no przecież ode mnie nic, kompletnie nic nie zależy i to wszystko wina tych kobiet...tak przecież napisali w sieci..."

Problemem nie są teorie same w sobie tylko raczej to, że incele za ich pomocą tłumaczą sobie swoje położenie nie widząc albo nie chcąc zauważyć tego, że główne problemy u podstaw tego stanu są w nich samych. Sam RedPill akurat nie jest całkowitym bullshitem ponieważ trafnie opisuje wiele mechanizmów rządzących relacjami. Bo o ile prawdą też jest, że te opisywane przezeń zależności również mają wpływ na położenie inceli i nie ułatwiają im sprawy to nie jest to główny problem na którym powinni się koncentrować.

Theodore Robert Bundy napisał/a:

, a przyczyną tego jest w 99%, brak  atrakcyjności fizycznej, dzięki której dany osobnik będzie w stanie zwrócić na siebie uwagę płci przeciwnej.

Ja tak tylko przypomnę, że tak zwane mentalcele też istnieją. Ich problem zwykle leży przede wszystkim w głowie i w ich postrzeganiu siebie nie w otoczeniu.

Wiesz co tak szczerze to mnie bawią te wszystkie niby „naukowe” określenia danych zaburzeń, borderliny, autyzmy, incele, itd, każdy człowiek jest inny, a ja mam wrażenie że jeżeli ktoś delikatnie zachowuje sie inaczej, to szuka sie u niego czegoś na siłe, czy wpisałeś kiedykolwiek w Google zapytanie typu „czego pies nie może jeść” zapytaj również weterynarza, wiesz co, okazuje sie że prócz sklepowej karmy, psu nie wolno absolutnie podawać nic, mleko mu szkodzi, wędliny mu szkodzą itd tylko karma sklepowa, taką ciemnote sie wmawia ludziom, mam goldena od małego wpierdziela kiełbasy, pije mleko, za słodkim to by biegł bez opamiętania, i żyje już 13 lat, a formę ma szczeniaka, pies sąsiadki, od małego same karmy, wiek 12 lat, problemy ze stawami, więcej leży niż chodzi, tak dla porównania gdzie leży granica.

24,379

Odp: 30lat i cały czas sam
Theodore Robert Bundy napisał/a:

Jakoś mało w to wierze, a jeśli nawet to co ma to wspólnego z incelem? To już podchodzi pod typ jakiejś fobii, strach przed kobietą.

moze ma fobie,lek przed wiekszoscia ludzi,np przed facetami,babciami takze,przed zbiorowościami(to ma nawet swoja nazwe wlasna..))

24,380

Odp: 30lat i cały czas sam
Theodore Robert Bundy napisał/a:
Kakarotto napisał/a:
Shinigami napisał/a:

Żeby terapia miała w ogóle możliwość w czymkolwiek pomóc najpierw musi być możliwość wprowadzenia jej postanowień w życie przez samego zainteresowanego, a większość inceli nie ma takiej możliwości. Nie dlatego, że dosłownie jest to fizycznie niemożliwe, to jest dla nich niemożliwe. Niestety prawda jest taka, że nie ma jednego skutecznego sposobu na pomoc czy też wyleczenie dla incela bo każdy przypadek jest indywidualny nawet mimo wielu podobieństw.

Nie Shini. Nie chodzi o możliwość tylko o chęci. Żadna terapia nie będzie mieć sensu jeśli pacjent nie będzie naprawdę chciał poradzić sobie ze swoim problemem i wprowadzić w życie zmian. A jeśli jest inaczej to powiedz mi co innego stoi na przeszkodzie jeśli jak sam stwierdziłeś nie dosłownie fizyczna niemożliwość?
Inna sprawa to to, że problemy inceli ciągle są mocno bagatelizowane i wciąż nie ma konkretnych i ukierunkowanych metod terapeutycznych na nie nakierowanych czy innych możliwości pomocy. Takie osoby po prostu poza pójściem na terapię nie mają gdzie tej pomocy szukać. Na to zwracają też uwagę autorki książki "Przegryw".

Herne napisał/a:

Tak jest najprościej, najłatwiej, ponieważ nie wymaga to w zasadzie żadnego wysiłku.
I jest wspaniałą drogą do zabetonowania się w roli ofiary, ponieważ " no przecież ode mnie nic, kompletnie nic nie zależy i to wszystko wina tych kobiet...tak przecież napisali w sieci..."

Problemem nie są teorie same w sobie tylko raczej to, że incele za ich pomocą tłumaczą sobie swoje położenie nie widząc albo nie chcąc zauważyć tego, że główne problemy u podstaw tego stanu są w nich samych. Sam RedPill akurat nie jest całkowitym bullshitem ponieważ trafnie opisuje wiele mechanizmów rządzących relacjami. Bo o ile prawdą też jest, że te opisywane przezeń zależności również mają wpływ na położenie inceli i nie ułatwiają im sprawy to nie jest to główny problem na którym powinni się koncentrować.

Theodore Robert Bundy napisał/a:

, a przyczyną tego jest w 99%, brak  atrakcyjności fizycznej, dzięki której dany osobnik będzie w stanie zwrócić na siebie uwagę płci przeciwnej.

Ja tak tylko przypomnę, że tak zwane mentalcele też istnieją. Ich problem zwykle leży przede wszystkim w głowie i w ich postrzeganiu siebie nie w otoczeniu.

Wiesz co tak szczerze to mnie bawią te wszystkie niby „naukowe” określenia danych zaburzeń, borderliny, autyzmy, incele, itd, każdy człowiek jest inny, a ja mam wrażenie że jeżeli ktoś delikatnie zachowuje sie inaczej, to szuka sie u niego czegoś na siłe, czy wpisałeś kiedykolwiek w Google zapytanie typu „czego pies nie może jeść” zapytaj również weterynarza, wiesz co, okazuje sie że prócz sklepowej karmy, psu nie wolno absolutnie podawać nic, mleko mu szkodzi, wędliny mu szkodzą itd tylko karma sklepowa, taką ciemnote sie wmawia ludziom, mam goldena od małego wpierdziela kiełbasy, pije mleko, za słodkim to by biegł bez opamiętania, i żyje już 13 lat, a formę ma szczeniaka, pies sąsiadki, od małego same karmy, wiek 12 lat, problemy ze stawami, więcej leży niż chodzi, tak dla porównania gdzie leży granica.

Na tym polegają badania naukowe że się robi próby i na 10 psów na takiej diecie, 2 będzie się miało świetnie a 8 będzie chorować.

Brzmisz jakbyś był nieco przebodźcowany stopniem komplikacji świata i bardzo chciał wszystko sprowadzić do "na chłopski rozum".

24,381 Ostatnio edytowany przez Theodore Robert Bundy (2024-01-30 15:37:11)

Odp: 30lat i cały czas sam
Foxterier napisał/a:



Na tym polegają badania naukowe że się robi próby i na 10 psów na takiej diecie, 2 będzie się miało świetnie a 8 będzie chorować.

Brzmisz jakbyś był nieco przebodźcowany stopniem komplikacji świata i bardzo chciał wszystko sprowadzić do "na chłopski rozum".

O jakich badaniach piszesz? Kogo kiedyś było stać na karmy dla psa i te zwierzaki żyły, jedząc dokładnie to co ludzie, to jest tylko i wyłącznie po to żeby nabić kasę producentom, w czasie srovidu ludzie dali sobie wstrzyknąć szczepiąke, za którą nikt nie brał odpowiedzialności, chodzi mi o to że ludziom można wszystko wmówić.

Ps jeżeli sąsiad ci powie że jesteś „kuku” to w to nie uwierzysz, ale gdy powie ci to lekarz to jak najbardziej.

24,382

Odp: 30lat i cały czas sam

Mówię o całej dziedzinie dietetyki zwierzęcej. No i sorry Tadziu, ale to już dla mnie są zbyt paranoidalne klimaty, w stylu "wszyscy chcą nas wy*ujać na kasę, lekarze tylko szukają chorób żeby BigPharma zarabiała itp" - to się słyszy często u starszego pokolenia, ale że taki młody chłopak jak Ty idzie w te klimaty...?

24,383 Ostatnio edytowany przez Herne (2024-01-30 16:04:39)

Odp: 30lat i cały czas sam
Theodore Robert Bundy napisał/a:

Zacznijmy że bycie tym „incelem” nie bierze się znikąd, to nie jest na tej zasadzie że pan x, wstał rano i powiedział „dziś będę incelem” na bycie incelem składa się szereg zdarzeń, czyli niepowodzeń, notorycznych odrzuceń, a przyczyną tego jest w 99%, brak  atrakcyjności fizycznej, dzięki której dany osobnik będzie w stanie zwrócić na siebie uwagę płci przeciwnej. Jeżeli taki osobnik dostaje notorycznie kosze, to w sumie nie ma sie co dziwić że przestawia sie na pewien zamknięty dla siebie tryb, w którym zdaje sobie sprawę że nie ma dla niego szans na jakikolwiek związek, Albert Einstein powiedział kiedyś “Głupotą jest ciągle robić to samo i oczekiwać za każdym razem innego wyniku.” i to panowie bez powodzenia, powinni sobie wziąć do serca.

Theodore, cóż za dogłębna wiedza na temat przyczyn bycia incelem...
No proszę proszę big_smile

24,384

Odp: 30lat i cały czas sam
Kakarotto napisał/a:

Problemem nie są teorie same w sobie tylko raczej to, że incele za ich pomocą tłumaczą sobie swoje położenie nie widząc albo nie chcąc zauważyć tego, że główne problemy u podstaw tego stanu są w nich samych. Sam RedPill akurat nie jest całkowitym bullshitem ponieważ trafnie opisuje wiele mechanizmów rządzących relacjami. Bo o ile prawdą też jest, że te opisywane przezeń zależności również mają wpływ na położenie inceli i nie ułatwiają im sprawy to nie jest to główny problem na którym powinni się koncentrować.

Problemem jest to, że "kolorowe pille" zostały stworzone jako produkt pod konkretną grupę odbiorców (inceli). Więc ktoś to przefiltrował i przeselekcjonował w taki sposób, aby się sprzedało. I się sprzedaje - znajduje grono wyznawców, którzy bezrefleksyjnie to przyjmują.

24,385 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2024-01-30 16:27:03)

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:

Zwykle by rozwiązać jakiś problem najpierw trzeba zdobyć jak najwięcej informacji na jego temat. Chcesz powiedzieć, że w tym przypadku działa to na odwrót?

Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz. Co byłoby według ciebie wystarczającą zmianą czy postępem? Największe zmiany typu przeprowadzenie się czy coś jeszcze innego?

Informacje, owszem, ale trzeba uważnie weryfikować ich źródło, bo niewłaściwe, na przykład nastawione na manipulację czy "sprzedanie" pożądanych przez autora, ale niekoniecznie obiektywnych treści, potrafią zrobić więcej szkody niż pożytku.
Na tym zresztą polega tzw. pranie mózgu cool - najpierw połykasz haczyk, a potem zostajesz wciągnięty w określone środowisko i... zjedzony tongue

Foxterier napisał/a:

Twoją metodą działania jest rozbijanie gówna na atomy. Jesteś dygresyjny, masz sprytną metodę zadawania setek pytań, bo to sprawia wrażenie, podkreślam - wrażenie, że jesteś zainteresowany zmianą i działaniem. Ale Ty doskonale wiesz co robisz, jak są trudniejsze pytania to je przemilczasz, jak coś Ci nie pasuje to unikasz, potem wracasz do swoich długich rozmyślań + kolejny zestaw pytań w stylu "a wy jak robicie kupę to się podcieracie z góry do dołu czy z dołu do góry??? bo ja mieszkam na mojej wiosce od 30 lat i w sumie to nie wiem jak to robią inni ludzie".

Nie chcesz się zmienić a chcesz zmiany. Nie da się robić tego samego non-stop i oczekiwać innych rezultatów.

Bardzo trafne spostrzeżenie. Od samego rozkładania tematu na czynniki pierwsze jeszcze nic i u nikogo się nie zmieniło, bo nawet jeśli zdobywa się wiedzę i nabywa narzędzia, ale się ich nie używa, to służą jedynie za zasłonę dymną, czyli owe wrażenie pracy nad sobą.

Kakarotto napisał/a:

Problemem nie są teorie same w sobie tylko raczej to, że incele za ich pomocą tłumaczą sobie swoje położenie nie widząc albo nie chcąc zauważyć tego, że główne problemy u podstaw tego stanu są w nich samych.

Incele sobie te treści filtrują, wyłuskując co im pasuje, a potem wykorzystując do usprawiedliwiania swoich niepowodzeń i bierności. Oczywiście zawsze winny jest ktoś inny, nigdy incel. To może być nadopiekuńcza matka, podcinający skrzydła ojciec, rówieśnicy, kobiety, tak naprawdę cały świat, a sam incel przedstawia się jako ktoś, kto w zderzeniu z takim potwornym złem, jakiego doświadczył i nadal doświadcza, nie ma absolutnie żadnej mocy sprawczej.

24,386

Odp: 30lat i cały czas sam
Herne napisał/a:
Priscilla napisał/a:

Problem w tym (nie dla mnie ani dla Ciebie, ale dla samych inceli), że w tym poszukiwaniu odpowiedzi na to, co stało się z ich życiem, incele z wielką ulgą czytają kolejne incelowskie teorie, które usprawiedliwiają ich położenie, dając w ten sposób komfort przyzwolenia na trwanie w sytuacji. To dlatego im głębiej sięgają, tym bardziej się w tym zakopują, a przy tym ich szansa na tzw. normalność staje się odwrotnie proporcjonalna do zdobywanej "wiedzy". Znaczy to tyle, że im więcej tych pseudo-mądrości pochłoną, tym bardziej toną w incelowskim bagnie.

Tak jest najprościej, najłatwiej, ponieważ nie wymaga to w zasadzie żadnego wysiłku.
I jest wspaniałą drogą do zabetonowania się w roli ofiary, ponieważ " no przecież ode mnie nic, kompletnie nic nie zależy i to wszystko wina tych kobiet...tak przecież napisali w sieci..."

To ile lat lub dekad jeszcze zamierzasz "zbierać informacje"?
I - co robisz teraz z tymi zebranymi dotychczas?

To ja chyba wcale nie jestem incelem bo jakoś niezbyt przyjemnie mi się czyta czy ogląda historie jakichś inceli. Raczej mnie to dołuje i coraz bardziej przeraża stale zwiększająca się skala tego zjawiska. Dziś w trakcie dość nudnej pracy słuchałem wywiadu z incelem i nawet ja ledwo dałem radę wysłuchać to do końca. Człowiek, z którym był ten wywiad był tak radykalnym incelem, że większość terrorystów mogłaby się od niego uczyć. Na prawdę cieszę się, że jestem tylko na tym forum i nigdy nie trafiłem na Wykop czy Braci Samców bo też mógłbym tak skończyć. Powstanie takich ludzi to jest ogromna porażka społeczeństwa, a najgorsze jest to, że będzie ich coraz więcej.

Zbieram te informacje bardziej z ciekawości. Ja wiem co byłoby dla mnie najlepszym rozwiązaniem, co powinienem zrobić i jak to zrobić ale jak już wielokrotnie pisałem, sama wiedza to za mało.

Anewe napisał/a:

Odróżniasz informację od opinii?
Incelski bełkot to nie informacja.

Każda opinia jest informacją, nie każda informacja jest opinią. Ja tylko słucham różnych podcastów i wywiadów w czasie nudniejszej pracy by nie było zbyt nudno, a tematy różnych zjawisk społecznych, patologii itp mnie ciekawią. Kwestia incelstwa jest coraz częściej poruszana w takich podcastach więc mi to wyskakuje. 

Foxterier napisał/a:

Nie Shini, to jedna z metod działania, ale są też inne podejścia, np. pełen spontan i sprawdzanie w trakcie działania. Zależy to od naszego charakteru i typu osobowości - są ludzie którzy lubią jak się non-stop coś dzieje, ciągle ich coś zaskakuje, nie nudzą się, nie boją się wyzwań. I są takie jak Ty - wysoce lękowe, które muszą mieć wszystko zaplanowane w najmniejszych szczegółach z 10 planami awaryjnymi, nie lubiące zmian.

jak są trudniejsze pytania to je przemilczasz, jak coś Ci nie pasuje to unikasz

Coś takiego jak spontan nigdy dla mnie nie istniało, nigdy też nie mogłem sprawdzać czy testować bo za najmniejszy błąd od razu były kary, krzyk i awantury. Moi rodzice nie znali takiego pojęcia jak "uczenie się na błędach", a raczej matka nie znała bo ojciec niezbyt się tym przejmował. "Możesz popełniać błędy" pierwszy raz to usłyszałem, a raczej przeczytałem tu na forum. Wszystko musze mieć zaplanowane, a jeśli plan się sypie to jak najszybciej trzeba go poprawić lub zmienić ale musi być.

Podaj choć jeden przykład bo byłem pewny, że odpowiadałem zawsze na każde pytanie chyba, że jakiegoś w ogóle nie zauważyłem. 

Kakarotto napisał/a:

Nie Shini. Nie chodzi o możliwość tylko o chęci. Żadna terapia nie będzie mieć sensu jeśli pacjent nie będzie naprawdę chciał poradzić sobie ze swoim problemem i wprowadzić w życie zmian. A jeśli jest inaczej to powiedz mi co innego stoi na przeszkodzie jeśli jak sam stwierdziłeś nie dosłownie fizyczna niemożliwość?
Inna sprawa to to, że problemy inceli ciągle są mocno bagatelizowane i wciąż nie ma konkretnych i ukierunkowanych metod terapeutycznych na nie nakierowanych czy innych możliwości pomocy. Takie osoby po prostu poza pójściem na terapię nie mają gdzie tej pomocy szukać. Na to zwracają też uwagę autorki książki "Przegryw".

Chęci i możliwości mają ze sobą niewiele wspólnego, a już na pewno nie mają na siebie wpływu. Można mieć tonę chęci i zero możliwości tak samo jak można mieć odwrotnie. Same chęci nie spowodują na przykład tego, że z nieba spadną pieniądze. I tak samo z terapią, sama chęć wyleczenia się nie sprawi, że terapia pomoże.

Właśnie to wcześniej miałem na myśli, nie ma gdzie szukać tej pomocy i nie ma nawet żadnej innej formy pomocy poza terapią, która jak widać średnio działa w tym przypadku.

Anewe napisał/a:

Nie zawsze, np. Shinigami z tego co pisał nigdy nie został odrzucony, bo zwyczajnie nigdy nie podrywał, a gdy był w liceum to nawet dziewczyny go podrywały (!), a on nie umiał tego wykorzystać. Natomiast sam siebie uważa za przystojnego. A mimo to boi się (!) założyć profil na apce randkowej.

Zaraz, chwila skąd te dziwne teorie? Ja nigdy nie byłem w związku ani nie miałem bliskiego kontaktu fizycznego, nikt nie mówił, że nigdy nie podrywałem. Teraz nie podrywam bo nie ma kogo ale wcześniej w latach szkolnych zdążało się to robić. To, że w liceum dziewczyny mnie podrywały to o wiele za dużo powiedziane ale miałem kilka koleżanek, z którymi był bardzo dobry kontakt. Tyle tylko, że albo ani trochę mi się nie podobały albo były od dawna zajęte. Nigdy nie zostałem odrzucony bo nigdy nie podrywałem WOLNEJ dziewczyny, a w przypadku zajętej nie liczy się jako odrzucenie. Przez całe życie spotkałem dosłownie jedną dziewczynę, która mi się podobała nie tylko z wyglądu, i która była wolna. Słowo "przystojny" to też trochę za dużo, osobiście uważam się za przeciętnego, takie 7/10. Na portal randkowy to chyba trochę za mało zwłaszcza, że nie zamierzam za nią płacić ani grosza.

W ogóle czemu my znowu piszemy o mnie skoro temat był o samym zjawisku incelstwa? Ja tu odpowiadam na pytania, a zaraz znowu wyjdę na tego złego bo piszę tylko o sobie.

Na koniec macie link do tego wywiadu, o którym pisałem wyżej. Ostrzegam, że jest dość hardkorowy i długi ale wystarczy posłuchać pół godziny albo i mniej żeby zobaczyć, że gość z wywiadu jest niemal psychopatą. raka, ty też powinieneś to zobaczyć bo niektóre twoje posty zaczynają brzmieć podobnie, a to już zaczyna być niebezpieczne.

https://www.youtube.com/watch?v=v_GKsWc … aj%C4%85ki

24,387

Odp: 30lat i cały czas sam
Foxterier napisał/a:

Mówię o całej dziedzinie dietetyki zwierzęcej. No i sorry Tadziu, ale to już dla mnie są zbyt paranoidalne klimaty, w stylu "wszyscy chcą nas wy*ujać na kasę, lekarze tylko szukają chorób żeby BigPharma zarabiała itp" - to się słyszy często u starszego pokolenia, ale że taki młody chłopak jak Ty idzie w te klimaty...?

Ojoj foxterier zaszczepiłeś sie i stad ta frustracja? Katar minął, i dostałeś paszport Polsatu smile

24,388

Odp: 30lat i cały czas sam
Herne napisał/a:
Theodore Robert Bundy napisał/a:

Zacznijmy że bycie tym „incelem” nie bierze się znikąd, to nie jest na tej zasadzie że pan x, wstał rano i powiedział „dziś będę incelem” na bycie incelem składa się szereg zdarzeń, czyli niepowodzeń, notorycznych odrzuceń, a przyczyną tego jest w 99%, brak  atrakcyjności fizycznej, dzięki której dany osobnik będzie w stanie zwrócić na siebie uwagę płci przeciwnej. Jeżeli taki osobnik dostaje notorycznie kosze, to w sumie nie ma sie co dziwić że przestawia sie na pewien zamknięty dla siebie tryb, w którym zdaje sobie sprawę że nie ma dla niego szans na jakikolwiek związek, Albert Einstein powiedział kiedyś “Głupotą jest ciągle robić to samo i oczekiwać za każdym razem innego wyniku.” i to panowie bez powodzenia, powinni sobie wziąć do serca.

Theodore, cóż za dogłębna wiedza na temat przyczyn bycia incelem...
No proszę proszę big_smile

Znowu masz kompleksy na punkcie mojej wiedzy, coś słabo się doszkalasz czyżby samotni  koledzy  z wykopu nie pomagali?

24,389 Ostatnio edytowany przez Rumunski_Zolnierz (2024-01-30 22:53:51)

Odp: 30lat i cały czas sam

Cześć, smile czy mogę przysiąść się do Ciebie? Super, dziękuję bardzo wink Fajnie grają w tym klubie no nie? Nazywam się Dolores, a Ty? Rafał, tak? Super, miło mi Ciebie poznać smile
Sorki, że tak się dosiadam, heh, zazwyczaj jest tak, że faceci mnie zagadują, tylko dzisiaj próbowało już pięciu ale jak zobaczyłam Ciebie, że siedzisz taki smutny i przygnębiony, to stwierdziłam, że sama podejdę i zagadam, pocieszę wink

No co tam Rafałku, dlaczego masz minę jakbyś miał się zaraz rozpłakać? Cooo? Naprawdę? Mówisz, że tylko w tym miesiącu po raz 10sty dziewczyna dała Ci kosza ze względu na Twój wzrost? Jak? Ile? Sorki ale głośno grają tutaj wink Aaa w sensie, że Ty masz 163 cm wzrostu. Powiem Ci, że dopiero teraz zauważyłam, że jesteś niższy ode mnie. Ja mam 178, a jak założę szpilki to ok 185cm wzrostu big_smile Więc nawet wysoka jestem jak na kobietę. Naprawdę nie mogę Ci uwierzyć, że kobiety odrzucają Ciebie ze względu na wzrost.

Wiesz, mnie podrywają głównie tacy wysocy po prawie 190cm ale boję się, że chodzi im tylko o jedno wink

Nie miałam jeszcze chłopaka, który byłby niższy ode mnie, to byłoby ciekawe heh, chyba nawet mi się spodoba smile Wiesz co, może pójdę kupię mi i Tobie jeszcze po drinku, co? Posiedzimy, porozmawiamy?

Aaa musisz już iść, bo mama się denerwuje jak za późno wracasz do domu? Słuchaj wiesz co? Masz tutaj mój numer telefonu, puść mi strzałkę, dzięki, wiesz co, napiszesz do mnie proszę? Porozmawiamy jeszcze, chciałabym Ciebie poznać bliżej wink Tutaj masz moje zdjęcie, abyś na pewno nie zapomniał do mnie napisać heh, buziak w policzek, leć już Rafałku ;*


https://i.imgur.com/vIuwHCY.jpeg

24,390

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:

To ja chyba wcale nie jestem incelem bo jakoś niezbyt przyjemnie mi się czyta czy ogląda historie jakichś inceli. Raczej mnie to dołuje i coraz bardziej przeraża stale zwiększająca się skala tego zjawiska. Dziś w trakcie dość nudnej pracy słuchałem wywiadu z incelem i nawet ja ledwo dałem radę wysłuchać to do końca. Człowiek, z którym był ten wywiad był tak radykalnym incelem, że większość terrorystów mogłaby się od niego uczyć. Na prawdę cieszę się, że jestem tylko na tym forum i nigdy nie trafiłem na Wykop czy Braci Samców bo też mógłbym tak skończyć. Powstanie takich ludzi to jest ogromna porażka społeczeństwa, a najgorsze jest to, że będzie ich coraz więcej.

Zbieram te informacje bardziej z ciekawości. Ja wiem co byłoby dla mnie najlepszym rozwiązaniem, co powinienem zrobić i jak to zrobić ale jak już wielokrotnie pisałem, sama wiedza to za mało.

Ale to, że niezbyt przyjemnie Ci się to ogląda i ledwo dajesz radę posłuchać materiału do końca, tym bardziej wskazuje, że utożsamiasz się ze zjawiskiem. Gdyby było inaczej, pojawiłaby się obojętność, a w najgorszym razie współczucie dla inceli, a Ciebie - jak sam piszesz - to dołuje i przeraża.
W tym miejscu przypomniała mi się sytuacja, kiedy po obejrzeniu pewnego filmiku, na którym bardzo obrazowo pokazano, jak na życie dorosłego człowieka wpływa dzieciństwo pod skrzydłami nadopiekuńczej matki, napisałeś, że aż się trząsłeś. Tam widziałeś siebie samego a miejscu bohatera, czyli właśnie utożsamiłeś się ze zjawiskiem i tutaj jest tak samo, stąd dyskomfort.

Ale to głupie jest, Rumunski, co napisałeś. Dużo masz jeszcze tego w swojej szufladzie? cool
P.S. Zdjęcia z większym fotoszopem i filtrami nie było? big_smile

24,391

Odp: 30lat i cały czas sam
Priscilla napisał/a:

Ale to, że niezbyt przyjemnie Ci się to ogląda i ledwo dajesz radę posłuchać materiału do końca, tym bardziej wskazuje, że utożsamiasz się ze zjawiskiem. Gdyby było inaczej, pojawiłaby się obojętność, a w najgorszym razie współczucie dla inceli, a Ciebie - jak sam piszesz - to dołuje i przeraża. W tym miejscu przypomniała mi się sytuacja, kiedy po obejrzeniu pewnego filmiku, na którym bardzo obrazowo pokazano, jak na życie dorosłego człowieka wpływa dzieciństwo pod skrzydłami nadopiekuńczej matki, napisałeś, że aż się trząsłeś. Tam widziałeś siebie samego a miejscu bohatera, czyli właśnie utożsamiłeś się ze zjawiskiem i tutaj jest tak samo, stąd dyskomfort.

Właśnie nie do końca, z początku też myślałem, że zobaczę siebie w roli tego gościa z wywiadu ale wcale tak nie było. Próbowałaś tego słuchać? Jeśli nie to spróbuj i sama zobaczysz czemu aż ciężko tego słuchać. Ten gość na prawdę brzmi nieciekawie i nawet ja dużo bardziej się utożsamiam nie z nim tylko z wielokrotnie wspominanymi przez niego "normikami". Współczucie było i przerażenie ale nie tym, że już jestem taki jak on bo do tego daleko ale, że kiedyś mogę się taki stać. Nieraz o mało nie wyleciałem z butów jak słuchałem tego wywiadu. Ten człowiek jest totalnie skrajnym incelem, pozbawionym wszelkiej nadziei, pełnym nienawiści i frustracji chyba do wszystkiego co go otacza. Jedyne czego może mu brakować do bycia incelem ostatecznym to urządzenia jakiejś masakry rodem z USA. W tamtym filmiku z matką faktycznie widziałem siebie, jednak tu jest inaczej.

24,392

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:

Właśnie nie do końca, z początku też myślałem, że zobaczę siebie w roli tego gościa z wywiadu ale wcale tak nie było. Próbowałaś tego słuchać? Jeśli nie to spróbuj i sama zobaczysz czemu aż ciężko tego słuchać. Ten gość na prawdę brzmi nieciekawie i nawet ja dużo bardziej się utożsamiam nie z nim tylko z wielokrotnie wspominanymi przez niego "normikami". Współczucie było i przerażenie ale nie tym, że już jestem taki jak on bo do tego daleko ale, że kiedyś mogę się taki stać. Nieraz o mało nie wyleciałem z butów jak słuchałem tego wywiadu. Ten człowiek jest totalnie skrajnym incelem, pozbawionym wszelkiej nadziei, pełnym nienawiści i frustracji chyba do wszystkiego co go otacza. Jedyne czego może mu brakować do bycia incelem ostatecznym to urządzenia jakiejś masakry rodem z USA. W tamtym filmiku z matką faktycznie widziałem siebie, jednak tu jest inaczej.

W takim razie zwrócę w tym miejscu uwagę, że nie napisałam, że już jesteś incelem, ale (tu samą siebie zacytuję) z osoby bez doświadczeń relacyjnych stajesz się mentalnym incelem. Podkreślę: stajesz się. To jest właśnie ten moment, kiedy warto sobie uświadomić, do czego to prowadzi i po prostu się zatrzymać.

Jeśli zaś chodzi o analogię obu tych filmów, to przecież w obu zobaczyłeś siebie w przyszłości. Tutaj też napisałeś, że "współczucie było i przerażenie (...), że kiedyś mogę się taki stać".

24,393

Odp: 30lat i cały czas sam
Theodore Robert Bundy napisał/a:
Foxterier napisał/a:

Mówię o całej dziedzinie dietetyki zwierzęcej. No i sorry Tadziu, ale to już dla mnie są zbyt paranoidalne klimaty, w stylu "wszyscy chcą nas wy*ujać na kasę, lekarze tylko szukają chorób żeby BigPharma zarabiała itp" - to się słyszy często u starszego pokolenia, ale że taki młody chłopak jak Ty idzie w te klimaty...?

Ojoj foxterier zaszczepiłeś sie i stad ta frustracja? Katar minął, i dostałeś paszport Polsatu smile

Wow, dość słabe te prowokacje jak na Ciebie, miałem o Tobie i Twojej elokwencji lepsze mniemanie, chyba czas zweryfikować

24,394

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:

Każda opinia jest informacją, nie każda informacja jest opinią. Ja tylko słucham różnych podcastów i wywiadów w czasie nudniejszej pracy by nie było zbyt nudno, a tematy różnych zjawisk społecznych, patologii itp mnie ciekawią. Kwestia incelstwa jest coraz częściej poruszana w takich podcastach więc mi to wyskakuje

To nie tak, Shini, bo jednak z jakiegoś powodu zgłębiasz właśnie TEN temat, choć są setki, tysiące, a nawet dziesiątki tysięcy innych. Ja, jeśli coś tam czytam o incelach, to z czystej ciekawości, bo raz, że interesuje mnie szeroko pojęta psychologia i po prostu lubię wiedzieć, Ty zaś robisz to z zupełnie innych pobudek i z tego samego powodu dokonujesz dużo głębszej analizy.
I nie, to nie jest tak, że nagle cały świat zaczął o tym mówić, bo mi na przykład nic na ten temat nie wyskakuje, ale dlatego, że na tyle często sięgałeś po związane z tym zagadnieniem treści, że teraz to cookie podsuwają Ci coraz to nowe.

24,395

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:

Każda opinia jest informacją, nie każda informacja jest opinią.

Nope:

chat GPT napisał/a:

Opinia różni się od informacji, choć obie są rodzajami treści przekazywanej przez ludzi. Informacja to zazwyczaj coś, co można zweryfikować jako prawdziwe lub fałszywe, opierając się na faktach i dowodach. Informacje są zwykle obiektywne i oparte na danych.

Z drugiej strony opinia to subiektywna ocena, pogląd lub przekonanie jednostki na temat czegoś. Opinie są subiektywne i niekoniecznie oparte na faktach. Mogą wynikać z osobistych doświadczeń, przekonań, uczuć lub preferencji.

W skrócie, informacja ma tendencję do opierania się na faktach i danych, podczas gdy opinia to subiektywna ocena lub przekonanie. Warto odróżniać między tymi dwoma pojęciami, aby zrozumieć, czy przekazywana treść ma charakter obiektywny czy subiektywny.


Shinigami napisał/a:

W ogóle czemu my znowu piszemy o mnie skoro temat był o samym zjawisku incelstwa? Ja tu odpowiadam na pytania, a zaraz znowu wyjdę na tego złego bo piszę tylko o sobie.

Tutaj możesz pisać o sobie, bo to stary temat, autora już nie ma i temat został przejęty przez inceli. Wychodzisz na tego złego jak nieproszony piszesz o sobie w 'świeżych' tematach, gdy autor jest obecny i wciąż oczekuje postów na temat.

Shinigami napisał/a:

Coś takiego jak spontan nigdy dla mnie nie istniało, nigdy też nie mogłem sprawdzać czy testować bo za najmniejszy błąd od razu były kary, krzyk i awantury. Moi rodzice nie znali takiego pojęcia jak "uczenie się na błędach", a raczej matka nie znała bo ojciec niezbyt się tym przejmował.

Jesteś już dużym chłopcem i możesz (i powinieneś) żyć po swojemu.


Shinigami napisał/a:

Chęci i możliwości mają ze sobą niewiele wspólnego, a już na pewno nie mają na siebie wpływu. Można mieć tonę chęci i zero możliwości tak samo jak można mieć odwrotnie. Same chęci nie spowodują na przykład tego, że z nieba spadną pieniądze.

Jak są chęci to można stworzyć możliwości. Oczywiście mowa o realnych możliwościach (np. zarobienie pieniędzy, przeprowadzka), a nie mrzonkach rodem z anime o lataniu czy innych bzdetach.
Młody, zdrowy facet bez zobowiązań (dzieci, itd.) może zarobić w Polsce spore pieniądze. Osobiście znam facetów 25+, którzy nie mają nawet matury i zarabiają po 7-8 tysięcy na rękę miesięcznie. Po prostu pracują fizycznie po circa 29 dni w miesiącu. I są bardzo zadowoleni, 5:30 wychodzą z domu, po 14 wracają, więc mają mnóstwo czasu dla siebie, a kasa się zgadza.

Shinigami napisał/a:

Osobiście uważam się za przeciętnego, takie 7/10. Na portal randkowy to chyba trochę za mało zwłaszcza, że nie zamierzam za nią płacić ani grosza.

Jeżeli to naprawdę 7/10 to to nie jest za mało. No chyba że zawyżasz i to wcale 7 nie jest.

24,396

Odp: 30lat i cały czas sam
Priscilla napisał/a:

Ja, jeśli coś tam czytam o incelach, to z czystej ciekawości

Kochama taką logikę. big_smile Przecież ty jako kobieta nie masz problemu ze znalezieniem kobiety, mierzenia się z jej oczekiwaniami, konieczności imponowania jej. Po co wprowadzasz go w poczucie winy, skoro nie za bardzo wiesz z czym on się mierzy jako facet? smile

24,397

Odp: 30lat i cały czas sam
Legat napisał/a:
Priscilla napisał/a:

Ja, jeśli coś tam czytam o incelach, to z czystej ciekawości

Kochama taką logikę. big_smile Przecież ty jako kobieta nie masz problemu ze znalezieniem kobiety, mierzenia się z jej oczekiwaniami, konieczności imponowania jej. Po co wprowadzasz go w poczucie winy, skoro nie za bardzo wiesz z czym on się mierzy jako facet? smile

Również kocham taką "ciekawą" logikę! Rozumiem, że trzeba czegoś osobiście doświadczyć, żeby mieć przekonanie graniczące z pewnością, że coś nam nie służy i dlatego próba naświetlania drugiej osobie, że idzie w krzywdzącym dla siebie kierunku z założenia jest be?

Wiesz, nie muszę być narkomanką, żeby widząc, jak ktoś inny sięga po narkotyki, starać się uświadomić mu, że to może nie skończyć się dla niego dobrze.

Generalnie jednak to chyba nie bardzo zrozumiałeś, o czym była mowa w tej wymianie zdań.

Shinigami napisał/a:

Coś takiego jak spontan nigdy dla mnie nie istniało, nigdy też nie mogłem sprawdzać czy testować bo za najmniejszy błąd od razu były kary, krzyk i awantury. Moi rodzice nie znali takiego pojęcia jak "uczenie się na błędach", a raczej matka nie znała bo ojciec niezbyt się tym przejmował.

A dopiero co napisałeś, że Ty bezpośrednio skierowanej przeciwko Tobie przemocy ze strony rodziców nie zaznałeś. Gubisz się w zeznaniach, Shini.

24,398

Odp: 30lat i cały czas sam
Priscilla napisał/a:
Legat napisał/a:
Priscilla napisał/a:

Ja, jeśli coś tam czytam o incelach, to z czystej ciekawości

Kochama taką logikę. big_smile Przecież ty jako kobieta nie masz problemu ze znalezieniem kobiety, mierzenia się z jej oczekiwaniami, konieczności imponowania jej. Po co wprowadzasz go w poczucie winy, skoro nie za bardzo wiesz z czym on się mierzy jako facet? smile

Również kocham taką "ciekawą" logikę! Rozumiem, że trzeba czegoś osobiście doświadczyć, żeby mieć przekonanie graniczące z pewnością, że coś nam nie służy i dlatego próba naświetlania drugiej osobie, że idzie w krzywdzącym dla siebie kierunku z założenia jest be?

Wiesz, nie muszę być narkomanką, żeby widząc, jak ktoś inny sięga po narkotyki, starać się uświadomić mu, że to może nie skończyć się dla niego dobrze.

Generalnie jednak to chyba nie bardzo zrozumiałeś, o czym była mowa w tej wymianie zdań.

Shinigami napisał/a:

Coś takiego jak spontan nigdy dla mnie nie istniało, nigdy też nie mogłem sprawdzać czy testować bo za najmniejszy błąd od razu były kary, krzyk i awantury. Moi rodzice nie znali takiego pojęcia jak "uczenie się na błędach", a raczej matka nie znała bo ojciec niezbyt się tym przejmował.

A dopiero co napisałeś, że Ty bezpośrednio skierowanej przeciwko Tobie przemocy ze strony rodziców nie zaznałeś. Gubisz się w zeznaniach, Shini.

Moze dla niego kary to nie jest przemoc. Zreszta dla mnie tez nie. Przemoc to bicie oraz wyzwiska slowne, a nie tam np zakaz ogladania tv

24,399

Odp: 30lat i cały czas sam
JuliaUK33 napisał/a:

Moze dla niego kary to nie jest przemoc. Zreszta dla mnie tez nie. Przemoc to bicie oraz wyzwiska slowne, a nie tam np zakaz ogladania tv

Obok kar były krzyki i awantury również.
Kara jeśli jest nieadekwatna do przewinienia, w jakikolwiek sposób upokarzająca, to też nie ma wartości wychowawczej, ale będzie przemocą.

24,400

Odp: 30lat i cały czas sam
Priscilla napisał/a:

Ale to głupie jest, Rumunski, co napisałeś. Dużo masz jeszcze tego w swojej szufladzie? cool
P.S. Zdjęcia z większym fotoszopem i filtrami nie było? big_smile

Dlaczego głupie?

Przecież wg. Pań na tym forum takie rzeczy jak wzrost nie mają żadnego znaczenia i wg. Pań z tego forum tego typu sytuacje jak laska w klubie zagaduje sama z siebie niższego o 15cm faceta jest na porządku dziennym, no nie?

24,401

Odp: 30lat i cały czas sam
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
Priscilla napisał/a:

Ale to głupie jest, Rumunski, co napisałeś. Dużo masz jeszcze tego w swojej szufladzie? cool
P.S. Zdjęcia z większym fotoszopem i filtrami nie było? big_smile

Dlaczego głupie?

Przecież wg. Pań na tym forum takie rzeczy jak wzrost nie mają żadnego znaczenia i wg. Pań z tego forum tego typu sytuacje jak laska w klubie zagaduje sama z siebie niższego o 15cm faceta jest na porządku dziennym, no nie?

Ja sobie NIE wyobrazam doroslego faceta nizszego ode mnie o 15 cm no chyba,ze to jakis Chinczyk,bo by musial miec dokladnie 150 cm przeciez to jest wzrost dla smarka nieletniego.

24,402

Odp: 30lat i cały czas sam
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Nazywam się Dolores, a Ty?

Zawsze jak oglądam jakiś hiszpańskojęzyczny film to zastanawiam się, jak można nazwać swoją córkę Bóle albo Samotność. Przy tym drugim to przynajmniej ma się ripostę jak rodzice smęcą 'czemu jeszcze męża sobie nie znalazłaś' big_smile

24,403

Odp: 30lat i cały czas sam
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
Priscilla napisał/a:

Ale to głupie jest, Rumunski, co napisałeś. Dużo masz jeszcze tego w swojej szufladzie? cool
P.S. Zdjęcia z większym fotoszopem i filtrami nie było? big_smile

Dlaczego głupie?

Przecież wg. Pań na tym forum takie rzeczy jak wzrost nie mają żadnego znaczenia i wg. Pań z tego forum tego typu sytuacje jak laska w klubie zagaduje sama z siebie niższego o 15cm faceta jest na porządku dziennym, no nie?


Mam 170cm wzrostu co jest poniżej średniej i mogę powiedzieć, że wzrost się nie liczy. Tz liczy się tylko na podobnej zasadzie, jak i inne kryteria fizyczne. Jak babka lubi kolesi z bujną czupryną, to mniej patrzy na łysych i odwrotnie - jak koleś ma lepsze włosy od babki, to też nie wzbudzi jej większego zainteresowania mimo wszystko. Każdy ma jakieś kryterium kluczowe. Dla jednych to wzrost, dla innych muskulatura, kolor oczu, silne przedramiona albo łydki.


Pewne siebie kobiety doceniają kiedy facet potrafi wydobyć z siebie to, co ma najlepszego. Wtedy nawet jak nie jest w jej typie (wystarczą luźno pojęte okolice jej typu), to popatrzy na niego przychylniejszym okiem. Te zakompleksione paszczury zawsze znajdą pretekst do odrzucenia np - bo nie tak kaszlnąłeś, nie masz doktoratu, wstaw cokolwiek.

24,404 Ostatnio edytowany przez Roxann (2024-01-31 20:58:19)

Odp: 30lat i cały czas sam

Obejrzałam z ciekawiści i co mam powiedzieć facet bardzo zaburzony, i mota w tym co mówi. Z jednej strony ok, że kobiety wybeirają najlepsze geny, ale z drugiej są zobowiązane dla tych inceli być obiektem seksualnym. Obrzydliwy temat.

24,405

Odp: 30lat i cały czas sam
Priscilla napisał/a:
Anewe napisał/a:

To ty nie skumałeś co napisała Priscilla.
Kobieta, jeśli ma do wyboru uprawiać seks z facetem, który jej się nie podoba, a nie uprawiać seksu wcale to woli go nie uprawiać. Wyjątkiem są kobiety zaburzone i o ekstremalnie niskiej samoocenie, które się w ten sposób dowartościowują.
My nie potrzebujemy seksu z byle kim, bo same potrafimy się doprowadzić do zajebistego orgazmu. Seks jest fajny tylko z partnerem, który nas kręci wizualnie i/lub emocjonalnie.

Dokładnie tak. Bardzo niewiele z nas szuka seksu jako celu samego w sobie, zatem kolejność jest dokładnie odwrotna niż niektórzy usiłują sugerować. Najpierw pojawiają się emocje, coś nas do mężczyzny mocno przyciąga, wtedy pojawia się ochota na seks. I nawet wspomniane desperatki z zasady nie szukają seksu, ale partnera, z którym ten seks ewentualnie będą uprawiać. Z kolei panowie (nie wszyscy na szczęście) usiłują podejść do tematu oceniając nas przez swój własny pryzmat, w którym bardzo często potrzeba rozładowania seksualnego napięcia przesłania wszystko inne.

Z męskiej perspektywy - to bujda na resorach. Bo te 'wyjątki' stanowią tak naprawdę większość kobiet. Nieliczne jedynie mają zdrową, silną samoocenę i pewność siebie. Większość szuka atencji i zewnętrznej walidacji swojej atrakcyjności. Bo tu nie o sam seks chodzi, gdyż ten jest dla większości kobiet dostępny na pstryknięcie palcami (w większości i tak kiepski i niesatysfakcjonujący), ale o uwagę i poczucie bycia atrakcyjną i adorowaną.

24,406

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:
Priscilla napisał/a:

Problem w tym (nie dla mnie ani dla Ciebie, ale dla samych inceli), że w tym poszukiwaniu odpowiedzi na to, co stało się z ich życiem, incele z wielką ulgą czytają kolejne incelowskie teorie, które usprawiedliwiają ich położenie, dając w ten sposób komfort przyzwolenia na trwanie w sytuacji. To dlatego im głębiej sięgają, tym bardziej się w tym zakopują, a przy tym ich szansa na tzw. normalność staje się odwrotnie proporcjonalna do zdobywanej "wiedzy". Znaczy to tyle, że im więcej tych pseudo-mądrości pochłoną, tym bardziej toną w incelowskim bagnie.

Zwykle by rozwiązać jakiś problem najpierw trzeba zdobyć jak najwięcej informacji na jego temat. Chcesz powiedzieć, że w tym przypadku działa to na odwrót?


No nie. Powiedzmy, ze jesteś głodny. I jedyna analiza normalnego człowieka skończy się na wyborze tego, co ma ochotę zjeść. Ty natomiast zagłębiasz się i próbujesz analizować wpływ długotrwałego głodu na fizjologię pojedynczych komórek i tkanek oraz analizujesz skład biochemiczny ogórka dochodząc do wniosku, że zjedzenie kanapki jest bez sensu, bo za chwilę i tak będziesz głodny więc nie ma sensu wstawać i ją sobie robić.


Twoja terapeutka miała rację: musisz się wyprowadzić i usamodzielnić. I to ci też wszyscy na forum mówią - to pierwszy krok do wyjścia ze swojej sytuacji. I jest to jednocześnie krok, którego za chiny ludowe zrobić nie chcesz zrobić, bo wiesz, że czekają cię kolejne i kolejne i kolejne kroki. A tobie nie chce się chodzić, bo nauka chodzenia oznacza możliwość upadku, a tak się boisz rozjebać ryj o krawężnik, że siedzisz stale w miejscu podziwiając i zazdroszcząc tym, którzy nauczyli się biegać i skakać.

24,407 Ostatnio edytowany przez Kakarotto (2024-02-01 11:42:38)

Odp: 30lat i cały czas sam
Anewe napisał/a:

To ty nie skumałeś co napisała Priscilla.
Kobieta, jeśli ma do wyboru uprawiać seks z facetem, który jej się nie podoba, a nie uprawiać seksu wcale to woli go nie uprawiać. Wyjątkiem są kobiety zaburzone i o ekstremalnie niskiej samoocenie, które się w ten sposób dowartościowują.

Ale ja nie pisałem nic o facecie, który się kobiecie nie podoba tylko o facecie, który ma wygląd na poziomie akceptowalnym. Chyba jest coś jeszcze pomiędzy "żygać mi się chce na sam widok", a "jestem mokra na sam widok"?

My nie potrzebujemy seksu z byle kim, bo same potrafimy się doprowadzić do zajebistego orgazmu. Seks jest fajny tylko z partnerem, który nas kręci wizualnie i/lub emocjonalnie.

No popatrz. A ja myślałem, że jak ktoś sam siebie doprowadza do orgazmu i nie potrzebuje partnera to znak, że coś niezawodnie musi być z nim nie tak bo to jest przecież niemożliwe żeby nie ciągnęło go do seksu z drugą osobą...

Jack Sparrow napisał/a:

Mam 170cm wzrostu co jest poniżej średniej i mogę powiedzieć, że wzrost się nie liczy. Tz liczy się tylko na podobnej zasadzie, jak i inne kryteria fizyczne. Jak babka lubi kolesi z bujną czupryną, to mniej patrzy na łysych i odwrotnie - jak koleś ma lepsze włosy od babki, to też nie wzbudzi jej większego zainteresowania mimo wszystko. Każdy ma jakieś kryterium kluczowe. Dla jednych to wzrost, dla innych muskulatura, kolor oczu, silne przedramiona albo łydki.

Nie widziałem chyba jeszcze drugiej takiej cechy wyglądu u faceta jak wzrost, która byłaby tak podkreślana jako kryterium wyboru na portalach randkowych, a nawet często wymieniana jako jedyna. Nie słyszałem jeszcze o żadnej innej takiej cesze wyglądu jak wzrost, która jako jedyna sama w sobie byłaby powodem odrzucenia faceta.
Ba, nawet autorki książki "Przegryw" notabene feministki twierdzą, że rzeczywiście istnieje dyskryminacja mężczyzn z powodu wzrostu i jest to jedna z niewielu rzeczy w przypadku której incele mają rację.

24,408 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2024-02-01 11:54:51)

Odp: 30lat i cały czas sam
Kakarotto napisał/a:

Nie widziałem chyba jeszcze drugiej takiej cechy wyglądu u faceta jak wzrost, która byłaby tak podkreślana jako kryterium wyboru na portalach randkowych, a nawet często wymieniana jako jedyna. Nie słyszałem jeszcze o żadnej innej takiej cesze wyglądu jak wzrost, która jako jedyna sama w sobie byłaby powodem odrzucenia faceta.
Ba, nawet autorki książki "Przegryw" notabene feministki twierdzą, że rzeczywiście istnieje dyskryminacja mężczyzn z powodu wzrostu i jest to jedna z niewielu rzeczy w przypadku której incele mają rację.


A ja piszę z doświadczenia własnego - niskiego faceta, a nie deklaracji feministek.

-edit- to też nie tak, ze nie byłem odrzucany z tego powodu, bo się zdarzało. Podobnie jak wyzwiska, ale to dla mnie szeroko pojęta norma....a nie dyskryminacja.

24,409

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:

A ja piszę z doświadczenia własnego - niskiego faceta, a nie deklaracji feministek.

No, czyli stosujesz dowód anegdotyczny.

24,410 Ostatnio edytowany przez Kakarotto (2024-02-01 11:55:10)

Odp: 30lat i cały czas sam

.

24,411

Odp: 30lat i cały czas sam
Kakarotto napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

A ja piszę z doświadczenia własnego - niskiego faceta, a nie deklaracji feministek.

No, czyli stosujesz dowód anegdotyczny.


Empiryczny. Anegdotyczny by był, jakbym pisał o zasłyszanej historii.

24,412

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:
Kakarotto napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

A ja piszę z doświadczenia własnego - niskiego faceta, a nie deklaracji feministek.

No, czyli stosujesz dowód anegdotyczny.


Empiryczny. Anegdotyczny by był, jakbym pisał o zasłyszanej historii.

Za Wikipedią:

Dowód anegdotyczny – dowód oparty na obserwacjach osobistych lub pozyskany od osoby trzeciej, charakteryzujący się błędami logicznymi w procesie wnioskowania, który nie jest poparty szeroką analizą ani udokumentowany naukowo i zazwyczaj może zostać obalony danymi statystycznymi.

24,413

Odp: 30lat i cały czas sam

No właśnie obserwacjach - lub zasłyszanych historiach. A ja piszę o bezpośrednim doświadczeniu własnym. Dla mnie jest to doświadczenie empiryczne. Dla ciebie jest to historia, opowieść - przykład anegdotyczny. To zależy w tym wypadku od perspektywy.

Ale to bez znaczenia tak naprawdę.

Chodzi o fakt, że kosza można dostać za wszystko. Skup się na tym, na co masz wpływ.

24,414

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:

No właśnie obserwacjach - lub zasłyszanych historiach. A ja piszę o bezpośrednim doświadczeniu własnym. Dla mnie jest to doświadczenie empiryczne. Dla ciebie jest to historia, opowieść - przykład anegdotyczny. To zależy w tym wypadku od perspektywy.

Ale to bez znaczenia tak naprawdę.

Chodzi o fakt, że kosza można dostać za wszystko. Skup się na tym, na co masz wpływ.

No, ale dalej to jest tylko twoje osobiste jednostkowe doświadczenie. Ja się osobiście na wzroście nie skupiam bo nigdy sam nie miałem z tego powodu problemów albo żadna mi tego przynajmniej wprost nie powiedziała (mam jakieś 180).
Jednak jak przeglądam profile randkowe tak jak wspomniałem żadna z cech nie aż tak bardzo podkreślana i podnoszona przez kobiety jak sam wzrost. To, że akurat kwestia wzrostu jest tak często wymiana przez facetów jako problematyczna też nie bierze się znikąd.

24,415

Odp: 30lat i cały czas sam

Tak, ale u facetów to w dużej części kompleksy i usprawiedliwienie niepowodzeń. No bo na wzrost nic nie poradzą, więc po co podejmować wysiłek, nie?

U kobiet to często bezrefleksyjny archaizm. W takim sensie, że utożsamiają wzrost z poczuciem bezpieczeństwa, siłą i statusem. Jeśli jesteś przystojny, przebojowy i potrafisz iść za ciosem, to wzrost przestaje mieć znaczenie.

Herlawy, zamknięty w sobie mruczek, nawet jak wysoki, to prawie zawsze i tak przegra z uśmiechniętym, oczytanym i zadbanym kurduplem.

24,416 Ostatnio edytowany przez Anewe (2024-02-01 12:55:04)

Odp: 30lat i cały czas sam
Kakarotto napisał/a:

Ale ja nie pisałem nic o facecie, który się kobiecie nie podoba tylko o facecie, który ma wygląd na poziomie akceptowalnym. Chyba jest coś jeszcze pomiędzy "żygać mi się chce na sam widok", a "jestem mokra na sam widok"?

Mnie nigdy nie jest mokro na sam widok, nawet chada 10/10.
Nie wiem jak mają inne kobiety, dla mnie wygląd faceta to po prostu kryterium tak/nie z poprzeczką 6/10 i dalej jest mi obojętne czy koleś ma 6/10 czy 10/10, bo przechodzę do kolejnego etapu oceny, czyli charakter, poglądy, zainteresowania, czy jest empatyczny, czy potrafi mnie rozśmieszyć.

Kakarotto napisał/a:
Anewe napisał/a:

My nie potrzebujemy seksu z byle kim, bo same potrafimy się doprowadzić do zajebistego orgazmu. Seks jest fajny tylko z partnerem, który nas kręci wizualnie i/lub emocjonalnie.

No popatrz. A ja myślałem, że jak ktoś sam siebie doprowadza do orgazmu i nie potrzebuje partnera to znak, że coś niezawodnie musi być z nim nie tak bo to jest przecież niemożliwe żeby nie ciągnęło go do seksu z drugą osobą...

To źle myślałeś. Kobieta potrzebuje znacznie więcej żeby uznać seks za satysfakcjonujący, więc nie ciągnie jej do niego z byle kim. Więc owszem, woli sama się zadowolić niż uprawiać seks z jakimś egoistycznym leszczem co jedyne co umie to patrzeć na swoją przyjemność.

Kakarotto napisał/a:

Za Wikipedią:

Dowód anegdotyczny – dowód oparty na obserwacjach osobistych lub pozyskany od osoby trzeciej, charakteryzujący się błędami logicznymi w procesie wnioskowania, który nie jest poparty szeroką analizą ani udokumentowany naukowo i zazwyczaj może zostać obalony danymi statystycznymi.

Szkoda zachodu, Jack nigdy nikomu nie przyzna racji, nawet jeśli pokażesz mu czarno na białym że się myli.

24,417

Odp: 30lat i cały czas sam

A co do kryterium w apkach randkowych i nie tylko, to pisanie o wzroście to dla mnie jest ogólnie dość zabawne. Bo to jak nie wiesz co wpisać, to wpisz 'lubię wysokich'. To jak faceci, kiedy nie wiedzą co powiedzieć kobiecie, która jest fatalna w seksie, ale chcą ją jakoś skomplementować, bo jednak popuściła im pieroga więc pada hasło, że jest 'ciasna'. wink

24,418 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2024-02-01 13:13:51)

Odp: 30lat i cały czas sam
Anewe napisał/a:
Kakarotto napisał/a:

Za Wikipedią:

Dowód anegdotyczny – dowód oparty na obserwacjach osobistych lub pozyskany od osoby trzeciej, charakteryzujący się błędami logicznymi w procesie wnioskowania, który nie jest poparty szeroką analizą ani udokumentowany naukowo i zazwyczaj może zostać obalony danymi statystycznymi.

Szkoda zachodu, Jack nigdy nikomu nie przyzna racji, nawet jeśli pokażesz mu czarno na białym że się myli.

Wiki nie jest jakąś szczególną wykładnią, ale generalnie cytowana treść jest potwierdzeniem tego co napisałem. Dowód anegdotyczny to obserwacja otoczenia lub zasłyszana historia. Empiryczny wynika z doświadczenia własnego w tym wypadku.



Tak samo jak moje doświadczenie całkowicie podważa to, co napisałaś i co potwierdzają to też badania dot. satysfakcji z seksu u kobiet. A wydaje mi się, że uprawiałem seks z większą ilością kobiet niż ty.


-edit- to wymaga uzupełnienia - to nie jest kwestia kto ma rację, tylko posiadania innych doświadczeń życiowych.

24,419

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:

Wiki nie jest jakąś szczególną wykładnią, ale generalnie cytowana treść jest potwierdzeniem tego co napisałem. Dowód anegdotyczny to obserwacja otoczenia lub zasłyszana historia. Empiryczny wynika z doświadczenia własnego w tym wypadku.

Ty po prostu nie umiesz czytać ze zrozumieniem. Albo masz autyzm i bierzesz wszystko dosłownie. Obserwacja w tym kontekście z wikipedii to nie tylko 'patrzenie oczami na innych'. Doświadczenia własne i wynikające z nich wnioski to też jest 'obserwacja'. Natomiast badania empiryczne i ich efekty czyli dowody empiryczne to zupełnie co innego:

https://www.questionpro.de/ napisał/a:

Badania empiryczne definiuje się jako wszelkie badania, w których wnioski płynące z badania są wyciągane ściśle z konkretnych dowodów empirycznych, a zatem „weryfikowalnych” dowodów. Ten dowód empiryczny można uzyskać za pomocą ilościowych badań rynku i jakościowych metod badań rynku.

24,420

Odp: 30lat i cały czas sam

No i moje doświadczenie jest właśnie tym weryfikowalnym (w urzędzie stanu cywilnego), pojedynczym dowodem.

To co dla mnie jest doświadczeniem, z twojej perspektywy będzie anegdotą.


ADHD uznaje się obecnie za spektrum autyzmu wiec uznajmy, że to kończy temat. wink

24,421

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:

No i moje doświadczenie jest właśnie tym weryfikowalnym (w urzędzie stanu cywilnego), pojedynczym dowodem.

To co dla mnie jest doświadczeniem, z twojej perspektywy będzie anegdotą.


ADHD uznaje się obecnie za spektrum autyzmu wiec uznajmy, że to kończy temat. wink

Normalnie jakbym rozmawiała z Raką... Nie pogrążaj się jeszcze bardziej.

24,422

Odp: 30lat i cały czas sam

Pierdolisz po prostu dla samego pierdolenia.

Rozpisują się chłopaki tak, jakby niżsi faceci byli automatycznie wykreśleni i traktowani jak społeczny odpad. A to po prostu nie jest prawdą. Nawet w show biznesie nie brakuje kurdupli o wzroście znacznie niższym od średniej, a są powszechnie uznawani za atrakcyjnych jak np Daniel Radcliffe czy Tom Cruise, co już samo w sobie (że zrobili takie kariery) zadaje kłam takim twierdzeniom, że tylko wzrost się liczy.

BA - nawet ludzie chorujący na karłowatość robią kariery. A sława i pieniądze przyciągają bardziej niż wygląd.

Owszem - wzrost jest cechą na jaką zwraca się uwagę. Ale tak samo jak zadbane zęby czy (ogólnikowo to nazwijmy) bycie 'fit', czy wielkość członka. Jednak nadmierne skupienie na jednej cesze jest po prostu głupie i bezpodstawne, bo w większości wypadków oceniany jest całokształt.

I piszę to jako kurdupel - nie czuję się w żaden sposób dyskryminowany z tytułu wzrostu i nigdy mi to w niczym nie przeszkadzało za bardzo. Owszem - zdarzały się wyzwiska, ale jak ktoś jest chujem i nieudacznikiem, to zawsze znajdzie sobie powód do poużywania, bo tak działa świat.

24,423

Odp: 30lat i cały czas sam

Jacku sorry, ale słowo "kurdupel" oraz jego deklinacje i synonimy pojawiają się w Twoich wypowiedziach zbyt często, aby uznać, że zagadnienie Twojego wzrostu jest lub było dla Ciebie w pełni obojętne.

24,424 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2024-02-01 14:28:55)

Odp: 30lat i cały czas sam

A co jest złego w słowie 'kurdupel' ?

-edit- skoro rozmowa jest o niskich facetach, to jak to inaczej opisać? Bo ile też razy można używać zwrotu 'niski' ? Już nie dorabiajmy ideologii do każdego słowa, bo się skończy jak z 'karłami', że to niby obraźliwe określenie, bo powinno się używać 'niskorosły'.


-edit 2- aż sprawdziłem i pośmiałem się:

Lubelska prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie wpisu na blogu Janusza Palikota, w którym prezydenta Lecha Kaczyńskiego nazwał "kurduplem". Prokuratorzy zdecydowali, że poseł Platformy Obywatelskiej nie znieważył Prezydenta.

Skoro prokuratura na podstawie opinii językoznawców umorzyła postepowanie i nie widzi nic złego w słowie 'kurdupel' użytego wobec PREZYDENTA, to najlepszy dowód na to, że tradycyjnie dorabiasz piździe uszu i szukasz dziury w całym.

24,425

Odp: 30lat i cały czas sam

Smieszy mnie jak ktos ma 170 cm i wiecej .  twierdzi "ze jest niski albo kurdupel "... ludzie to ja jestem wtedy karzel idac waszym tokiem myslenia, a osoby majace 150 kilka cm to sa jakies liliputy albo krasnale. Wy chyba obok niskiej osoby nie staliscie, bo biadolicie bez sensu. Ja mam 165 cm i serio jakbym miala faceta co ma 170 cm wzrostu i w gore to by mi calkiem pasowalo, nie musi miec tych przyslowiowych 185 bez przesady. Mogla bym miec takiego co ma 170, 172,177,180,185 itd gorna granica to 187 cm ,bo za bardzo wyrosnietych nie lubie,a dolna to 170 cm,bo czesto ubieram szpliki

24,426

Odp: 30lat i cały czas sam
JuliaUK33 napisał/a:

Smieszy mnie jak ktos ma 170 cm i wiecej .  twierdzi "ze jest niski albo kurdupel "... ludzie to ja jestem wtedy karzel idac waszym tokiem myslenia, a osoby majace 150 kilka cm to sa jakies liliputy albo krasnale. Wy chyba obok niskiej osoby nie staliscie, bo biadolicie bez sensu. Ja mam 165 cm i serio jakbym miala faceta co ma 170 cm wzrostu i w gore to by mi calkiem pasowalo, nie musi miec tych przyslowiowych 185 bez przesady. Mogla bym miec takiego co ma 170, 172,177,180,185 itd gorna granica to 187 cm ,bo za bardzo wyrosnietych nie lubie,a dolna to 170 cm,bo czesto ubieram szpliki

Bosz,to samo pomyslałam..

24,427 Ostatnio edytowany przez Foxterier (2024-02-01 19:01:41)

Odp: 30lat i cały czas sam
Roxann napisał/a:

Obejrzałam z ciekawiści i co mam powiedzieć facet bardzo zaburzony, i mota w tym co mówi. Z jednej strony ok, że kobiety wybeirają najlepsze geny, ale z drugiej są zobowiązane dla tych inceli być obiektem seksualnym. Obrzydliwy temat.

W sumie ciekawie było posłuchać tych wszystkich teorii głoszonych na tym forum, a wypowiadanych na głos. Widać wtedy poziom ich absurdu i stopień urojeń gościa który się wypowiada. Chłopak ewidentnie do izolacji ze społeczeństwa, ilość gniewu w nim narosła doprowadzi go prędzej czy później do pierdla bo zrobi komuś krzywdę.

Najlepszy był argument "seks jest prawem człowieka tak samo jak jedzenie, jak pozbawisz kogoś jedzenia to umrze z głodu, jak pozbawisz incela seksu to popełni samobójstwo czyli umrze przez brak seksu, a winnym są kobiety" big_smile

24,428 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2024-02-01 19:07:04)

Odp: 30lat i cały czas sam
Legat napisał/a:
Priscilla napisał/a:

Ja, jeśli coś tam czytam o incelach, to z czystej ciekawości

Kochama taką logikę. big_smile Przecież ty jako kobieta nie masz problemu ze znalezieniem kobiety, mierzenia się z jej oczekiwaniami, konieczności imponowania jej. Po co wprowadzasz go w poczucie winy, skoro nie za bardzo wiesz z czym on się mierzy jako facet? smile

Legat, przecież wiadomo, że problem ze znalezieniem kobiety wynika z faktu, że brakuje dla wszystkich takich, które mają ładną buzię, gładką cerę, nie są grube, nie mają przebitego licznika i żadnych wymagań wink.
Jedyne z czym kolega się mierzy, to deficyt atrakcyjnego towaru na rynku.

24,429

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:

Herlawy, zamknięty w sobie mruczek, nawet jak wysoki, to prawie zawsze i tak przegra z uśmiechniętym, oczytanym i zadbanym kurduplem.


Coś w tym jest, znałem gościa, który jest niski ale za to w życiu był tak przebojowy, że ożenił się z naprawdę fajną blondyną i do tego ma kierownicze stanowisko w korpo.


Anewe napisał/a:

Zawsze jak oglądam jakiś hiszpańskojęzyczny film to zastanawiam się, jak można nazwać swoją córkę Bóle albo Samotność. Przy tym drugim to przynajmniej ma się ripostę jak rodzice smęcą 'czemu jeszcze męża sobie nie znalazłaś' big_smile


Naprawdę w języku hiszpańskim ludzie dają tego typu imiona? Nie wiedziałem nawet, my w Polsce też mieliśmy kiedyś fajne przypadki jak np Bogumił czyli miły Bogu albo Dobrosława czyli coś tam dobre i sławiące.

A nie jak w hiszpańskim samotność czy bóle


JuliaUK33 napisał/a:

Ja sobie NIE wyobrazam doroslego faceta nizszego ode mnie o 15 cm no chyba,ze to jakis Chinczyk,bo by musial miec dokladnie 150 cm przeciez to jest wzrost dla smarka nieletniego.


Dlaczego nie dałabyś takiemu szansy? Ponoć serce nie wybiera.

24,430

Odp: 30lat i cały czas sam
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
Anewe napisał/a:

Zawsze jak oglądam jakiś hiszpańskojęzyczny film to zastanawiam się, jak można nazwać swoją córkę Bóle albo Samotność. Przy tym drugim to przynajmniej ma się ripostę jak rodzice smęcą 'czemu jeszcze męża sobie nie znalazłaś' big_smile

Naprawdę w języku hiszpańskim ludzie dają tego typu imiona? Nie wiedziałem nawet, my w Polsce też mieliśmy kiedyś fajne przypadki jak np Bogumił czyli miły Bogu albo Dobrosława czyli coś tam dobre i sławiące.

A nie jak w hiszpańskim samotność czy bóle.

No to twoje Dolores = Bóle. Raczej takiej blondyny byś nie trafił, bo średnia wieku kobiet z tym imieniem to 69 lat tongue Jest pełno takich dziwnych imion, właśnie wspomniane Samotność, ale też Niepokój, Tortura. Właśnie doczytałam i te imiona faktycznie też mają pochodzenie religijne i pochodzą od różnych 'wersji' Maryi dziewicy, a nadawane były głownie w latach 50-60.

24,431

Odp: 30lat i cały czas sam

No widzisz... Bardzo ciekawe rzeczy piszesz, dobrze wiedzieć jako ciekawostkę smile

24,432

Odp: 30lat i cały czas sam
Foxterier napisał/a:

Najlepszy był argument "seks jest prawem człowieka tak samo jak jedzenie, jak pozbawisz kogoś jedzenia to umrze z głodu, jak pozbawisz incela seksu to popełni samobójstwo czyli umrze przez brak seksu, a winnym są kobiety" big_smile

Czy to nie psychopaci?

24,433

Odp: 30lat i cały czas sam
Roxann napisał/a:
Foxterier napisał/a:

Najlepszy był argument "seks jest prawem człowieka tak samo jak jedzenie, jak pozbawisz kogoś jedzenia to umrze z głodu, jak pozbawisz incela seksu to popełni samobójstwo czyli umrze przez brak seksu, a winnym są kobiety" big_smile

Czy to nie psychopaci?

NIE psychopata nie ma uczuc wyzszych. Nie odczuwa zalu za popelnione przestepstwa i zle czyny. Dlatego nie kazdy przestepca jest psychopata jezeli zaluje popelnionych zbrodni to nie jest. Psychopaci maja uszkodzona czesc mozgu odpowiadajaca za emocje

24,434

Odp: 30lat i cały czas sam
Priscilla napisał/a:

W takim razie zwrócę w tym miejscu uwagę, że nie napisałam, że już jesteś incelem, ale (tu samą siebie zacytuję) z osoby bez doświadczeń relacyjnych stajesz się mentalnym incelem. Podkreślę: stajesz się. To jest właśnie ten moment, kiedy warto sobie uświadomić, do czego to prowadzi i po prostu się zatrzymać.

Jeśli zaś chodzi o analogię obu tych filmów, to przecież w obu zobaczyłeś siebie w przyszłości. Tutaj też napisałeś, że "współczucie było i przerażenie (...), że kiedyś mogę się taki stać".

Incelem może jeszcze nie ale przegrywem na pewno. Nie dość, że ogólnie w życiu jest kiepsko to teraz się okazuje, że nawet obecną pracę mogę stracić. Jak tak dalej pójdzie to jeszcze rodzina się pokłóci chyba przeze mnie, a ja nawet nie rozumiem dlaczego.

Współczucie i przerażenie były nie tylko dlatego, były też z powodu tego gościa. Jest mi go szkoda bo rozumiem jak się czuje, a raczej jak się czuł kiedyś. Przerażające jest samo to, że taki człowiek w ogóle powstał. Co on musiał przeżyć, że stał się kimś takim?

Anewe napisał/a:

Jesteś już dużym chłopcem i możesz (i powinieneś) żyć po swojemu.

Jak są chęci to można stworzyć możliwości. Oczywiście mowa o realnych możliwościach (np. zarobienie pieniędzy, przeprowadzka), a nie mrzonkach rodem z anime o lataniu czy innych bzdetach.
Młody, zdrowy facet bez zobowiązań (dzieci, itd.) może zarobić w Polsce spore pieniądze. Osobiście znam facetów 25+, którzy nie mają nawet matury i zarabiają po 7-8 tysięcy na rękę miesięcznie. Po prostu pracują fizycznie po circa 29 dni w miesiącu. I są bardzo zadowoleni, 5:30 wychodzą z domu, po 14 wracają, więc mają mnóstwo czasu dla siebie, a kasa się zgadza.

Jeżeli to naprawdę 7/10 to to nie jest za mało. No chyba że zawyżasz i to wcale 7 nie jest.

"Powinieneś" to jest dobre słowo, "możesz" nie jest dobrym bo nie mogę.

Co to za praca fizyczna, że zarabiają po 7-8k nawet bez matury? Nigdy nie słyszałem o czymś takim. "Młody, zdrowy facet bez zobowiązań" może zarobić spore pieniądze jeśli ma jakiś talent, użyteczne studia, znajomości lub chociaż pomysł, a ja nie mam żadnej z tych rzeczy. Nawet sobie nie wyobrażasz jak bardzo chciałbym choć na jakiś czas zmienić pracę ale jak już pisałem, na samą myśl o przeglądaniu ogłoszeń nie wiedząc nawet jakich szukać robi mi się słabo. Nie wiem dlaczego tak jest i sam nie rozumiem dlaczego to szukanie pracy aż tak mnie przeraża. Nie wiem czy to lęk przed nieznanym czy przed niepowodzeniem lub niedostosowaniem w tej nowej pracy czy może jeszcze coś innego albo wszystko na raz.

Ja osobiście oceniłbym się na 7, a czy ktoś inny też by tak ocenił, tego nie wiem. Według tego co piszą tu niektóre osoby to poniżej 8 nie ma nawet o czym gadać więc te 7 to może być za mało zwłaszcza, że nie mam tych minimalnych 180cm tylko 178cm wzrostu. Choć znam też nie jednego faceta, od którego moim zdaniem wyglądam lepiej, a oni mają dziewczyny/żony i to całkiem atrakcyjne.

Priscilla napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

Moze dla niego kary to nie jest przemoc. Zreszta dla mnie tez nie. Przemoc to bicie oraz wyzwiska slowne, a nie tam np zakaz ogladania tv

Obok kar były krzyki i awantury również.
Kara jeśli jest nieadekwatna do przewinienia, w jakikolwiek sposób upokarzająca, to też nie ma wartości wychowawczej, ale będzie przemocą.

Dokładnie tak jak Julia pisze, ja nawet nie uznawałem tego za przemoc, dla mnie to było tak oczywiste, że nawet nie rozpatrywałem tego w kategoriach przemocy. "Kara mająca wartość wychowawczą", przez całe dziecięce i nastoletnie życie ani razu o czymś takim nie słyszałem, zawsze chodziło tylko o dosłowne ukaranie. Tym czego najbardziej się bałem jako dzieciak była jakakolwiek wizyta rodziców w szkole i pytanie o oceny mimo iż zarówno z zachowania jak i ocen byłem przeciętny. Długo miałem traumę z tego powodu.

Jack Sparrow napisał/a:

No nie. Powiedzmy, ze jesteś głodny. I jedyna analiza normalnego człowieka skończy się na wyborze tego, co ma ochotę zjeść. Ty natomiast zagłębiasz się i próbujesz analizować wpływ długotrwałego głodu na fizjologię pojedynczych komórek i tkanek oraz analizujesz skład biochemiczny ogórka dochodząc do wniosku, że zjedzenie kanapki jest bez sensu, bo za chwilę i tak będziesz głodny więc nie ma sensu wstawać i ją sobie robić.

Twoja terapeutka miała rację: musisz się wyprowadzić i usamodzielnić. I to ci też wszyscy na forum mówią - to pierwszy krok do wyjścia ze swojej sytuacji. I jest to jednocześnie krok, którego za chiny ludowe zrobić nie chcesz zrobić, bo wiesz, że czekają cię kolejne i kolejne i kolejne kroki. A tobie nie chce się chodzić, bo nauka chodzenia oznacza możliwość upadku, a tak się boisz rozjebać ryj o krawężnik, że siedzisz stale w miejscu podziwiając i zazdroszcząc tym, którzy nauczyli się biegać i skakać.

Na prawdę jestem ciekaw jak ty wpadasz na te porównania. Wszystko jeszcze zależy od tego jak bardzo byłym głodny. Gdybym był tylko trochę głodny to faktycznie zastanawiałbym się tylko nad tym co zjeść. Gdybym umierał z głodu nawet bym się nie zastanawiał tylko zjadłbym cokolwiek by nie umrzeć. Jednak jedzenie to rzecz prosta i oczywista, jeśli nie jesteś jakimś smakoszem albo kucharzem to nie masz za bardzo nad czym się zastanawiać. Kwestia zmiany pracy czy znalezienia dziewczyny to coś zupełnie innego, nieporównywalnego do zwykłego jedzenia.

Zgadza się tylko to, że muszę się wyprowadzić bo pierwszy i całkowicie niezbędny krok do wyjścia z tej sytuacji. Nie, nie, nie, w żadnym razie nie ma tu żadnego "nie chcę", ja nie mogę, nie mam możliwości. Nie stać mnie na to, nie mam pieniędzy i to jest jedyna przeszkoda. Wiesz jak by wyglądała ta droga tak jakbym chciał i jedyny sposób w jaki to widzę? Mniej więcej tak:

1. mam pieniądze,
2. wynajmuję małą kawalerkę,
3. uczę się ogarniania różnych rzeczy w mieszkaniu,
4. stopniowo się usamodzielniam,
5. znajduję jakiś pomysł na lepszą pracę i wdrażam go,
6. znajduję dziewczynę,
7. zamieszkujemy razem i żyjemy sobie jak oboje tego chcemy.

Nie boję się "rozjebania ryja o krawężnik", boje się jedynie tego, że jeśli to się stanie to będzie na zawsze jak blizna na całą twarz widoczna z kilometra, która już nigdy nie zniknie i będzie się za mną ciągnąć do końca życia.

Foxterier napisał/a:
Roxann napisał/a:

Obejrzałam z ciekawiści i co mam powiedzieć facet bardzo zaburzony, i mota w tym co mówi. Z jednej strony ok, że kobiety wybeirają najlepsze geny, ale z drugiej są zobowiązane dla tych inceli być obiektem seksualnym. Obrzydliwy temat.

W sumie ciekawie było posłuchać tych wszystkich teorii głoszonych na tym forum, a wypowiadanych na głos. Widać wtedy poziom ich absurdu i stopień urojeń gościa który się wypowiada. Chłopak ewidentnie do izolacji ze społeczeństwa, ilość gniewu w nim narosła doprowadzi go prędzej czy później do pierdla bo zrobi komuś krzywdę.

Najlepszy był argument "seks jest prawem człowieka tak samo jak jedzenie, jak pozbawisz kogoś jedzenia to umrze z głodu, jak pozbawisz incela seksu to popełni samobójstwo czyli umrze przez brak seksu, a winnym są kobiety" big_smile

"Chłopak ewidentnie do izolacji ze społeczeństwa" i to jest coś strasznego, gość nie urodził się takim, jego ktoś lub coś stworzyło i nie uważam by to była jego wina. On jest jak potwór Frankensteina, to okropny efekt czyichś działań, nieszczęsna dusza pozbawiona nadziei i dopóki nie będzie jakiejś na prawdę skutecznej metody leczenia takich ludzi będzie ich tylko coraz więcej.

Dla mnie mocniejsze było to jak opowiadał, że jeśli dziewczyna na przykład w komunikacji miejskiej do niego nie zagaduje to robi to specjalnie by mu dowalić, a nie dlatego, że po prostu mogła go nie zauważyć albo była czymś zajęta.

JuliaUK33 napisał/a:

NIE psychopata nie ma uczuc wyzszych. Nie odczuwa zalu za popelnione przestepstwa i zle czyny. Dlatego nie kazdy przestepca jest psychopata jezeli zaluje popelnionych zbrodni to nie jest. Psychopaci maja uszkodzona czesc mozgu odpowiadajaca za emocje

Oddałbym wszystko by być taką osobą, w sensie bez uczuć, a nie psychopatą. Życie byłoby niewyobrażalnie prostsze gdyby nie strach, wątpliwości, wąchanie, niepewność. Mieć cel i po prostu do niego dążyć nie zważając na nic innego.

24,435

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:

Z męskiej perspektywy - to bujda na resorach. Bo te 'wyjątki' stanowią tak naprawdę większość kobiet. Nieliczne jedynie mają zdrową, silną samoocenę i pewność siebie. Większość szuka atencji i zewnętrznej walidacji swojej atrakcyjności. Bo tu nie o sam seks chodzi, gdyż ten jest dla większości kobiet dostępny na pstryknięcie palcami (w większości i tak kiepski i niesatysfakcjonujący), ale o uwagę i poczucie bycia atrakcyjną i adorowaną.

Dobrze, że napisałeś "z męskiej perspektywy", bo ja opisałam damską wink
Odnoszę przy tym wrażenie, że albo trochę się przy tym albo rozminęliśmy, albo nie rozumiemy, albo to ja Cię nie rozumiem, dlatego jeśli możesz, to sprecyzuj, proszę, co rozumiesz przez "bo te 'wyjątki' stanowią tak naprawdę większość kobiet"? O których 'wyjątkach' mowa, które stanowią większość? Ja w końcu pisałam o większości, dlatego odnoszę wrażenie, że gdzie tu tkwi błąd logiczny. Albo po prostu błąd niezrozumienia.

Kakarottto napisał/a:

Ale ja nie pisałem nic o facecie, który się kobiecie nie podoba tylko o facecie, który ma wygląd na poziomie akceptowalnym. Chyba jest coś jeszcze pomiędzy "żygać mi się chce na sam widok", a "jestem mokra na sam widok"? .

Tylko widzisz, po pierwsze poziom akceptowalny to za mało, żebyśmy chciały uprawiać seks, a po drugie, o czym ciągle zapominacie, sam widok nie wystarcza, żebyśmy były mokre, jeśli nie szukamy seksu dla samego seksu. Na to składa się jeszcze co słyszymy, jak czujemy się przy danym mężczyźnie, w jaki sposób się zachowuje, mówi, ogólnie co sobą reprezentuje.
Natabene jak spojrzę na takich wymuskanych chadów, to owszem, zwykle miło jest zawiesić wzrok, ale... na chwilę, bo to wcale nie równa się pożądanie.
P.S.
rzygać, nie żygać wink

Shinigami napisał/a:

Dokładnie tak jak Julia pisze, ja nawet nie uznawałem tego za przemoc, dla mnie to było tak oczywiste, że nawet nie rozpatrywałem tego w kategoriach przemocy. "Kara mająca wartość wychowawczą", przez całe dziecięce i nastoletnie życie ani razu o czymś takim nie słyszałem, zawsze chodziło tylko o dosłowne ukaranie. Tym czego najbardziej się bałem jako dzieciak była jakakolwiek wizyta rodziców w szkole i pytanie o oceny mimo iż zarówno z zachowania jak i ocen byłem przeciętny. Długo miałem traumę z tego powodu.

Jeśli się bałeś, to już znaczy, że w domu panowała przemoc.
Jeśli w Twoim kierunku padały krzyki, to była to przemoc.
Jeśli złapałeś jakąś średnią ocenę, za co karano Cię szlabanem na coś, co lubiłeś robić, to taka kara tak naprawdę nie miała najmniejszego sensu. Dla mnie w ogóle karanie za oceny jest bez sensu. Trzeba z dzieciakiem rozmawiać, wyjaśnić, przekonać, że uczy się dla siebie i w ten sposób toruje sobie drogę do dobrej przyszłości, w razie potrzeby poszukać jakiegoś rozwiązania, być może pomocy z zewnątrz, ale karać? Pomijam przy tym, że oceny naprawdę nie są miarą czyjejś wartości ani niczego na dobrą sprawę nie gwarantują.

24,436 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2024-02-02 01:48:14)

Odp: 30lat i cały czas sam

dubel

24,437

Odp: 30lat i cały czas sam
Jack Sparrow napisał/a:

A co jest złego w słowie 'kurdupel' ?

-edit- skoro rozmowa jest o niskich facetach, to jak to inaczej opisać? Bo ile też razy można używać zwrotu 'niski' ? Już nie dorabiajmy ideologii do każdego słowa, bo się skończy jak z 'karłami', że to niby obraźliwe określenie, bo powinno się używać 'niskorosły'.


-edit 2- aż sprawdziłem i pośmiałem się:

Lubelska prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie wpisu na blogu Janusza Palikota, w którym prezydenta Lecha Kaczyńskiego nazwał "kurduplem". Prokuratorzy zdecydowali, że poseł Platformy Obywatelskiej nie znieważył Prezydenta.

Skoro prokuratura na podstawie opinii językoznawców umorzyła postepowanie i nie widzi nic złego w słowie 'kurdupel' użytego wobec PREZYDENTA, to najlepszy dowód na to, że tradycyjnie dorabiasz piździe uszu i szukasz dziury w całym.

W samym słowie - nic. I nie do tego odnosiła się moja wypowiedź.
Po prostu często wracasz w swoich wypowiedziach do tematu swojego niskiego wzrostu nawet, jak dyskusja tego nie dotyczy wink

Tak samo z co chwila wrzucanym opisem twojego przyrodzenia...
Jacku, "krowa która dużo ryczy, mało mleka daje" big_smile

Nie mówiąc już o całym wagonie widocznych kompleksów na tym polu wynikających z faktu, że "żonaty" facet, na ogólnopolskim forum dla kobiet co pewien czas "musi" wrzucać taki opis lol

24,438

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:

Incelem może jeszcze nie ale przegrywem na pewno. Nie dość, że ogólnie w życiu jest kiepsko to teraz się okazuje, że nawet obecną pracę mogę stracić. Jak tak dalej pójdzie to jeszcze rodzina się pokłóci chyba przeze mnie, a ja nawet nie rozumiem dlaczego.

I utrata pracy będzie dla Ciebie w tej chwili najlepszą rzeczą, która Ci się przytrafi.
Ponieważ wtedy będziesz musiał się ruszyć i coś w końcu zrobić ze swoim życiem.
Teraz masz zbyt cieplarniane warunki.

Shinigami napisał/a:

Co to za praca fizyczna, że zarabiają po 7-8k nawet bez matury? Nigdy nie słyszałem o czymś takim.

Spokojnie jest to możliwe.

Shinigami napisał/a:

Zgadza się tylko to, że muszę się wyprowadzić bo pierwszy i całkowicie niezbędny krok do wyjścia z tej sytuacji. Nie, nie, nie, w żadnym razie nie ma tu żadnego "nie chcę", ja nie mogę, nie mam możliwości. Nie stać mnie na to, nie mam pieniędzy i to jest jedyna przeszkoda.

No popatrz, tyle młodych ludzi to robi.
Mieszkasz koło największego miasta w Polsce i mówisz, że nie masz mozliwości.
To co by było jakbyś mieszkał gdzieś głęboko w Bieszczadach...

Shinigami napisał/a:

Oddałbym wszystko by być taką osobą, w sensie bez uczuć, a nie psychopatą. Życie byłoby niewyobrażalnie prostsze gdyby nie strach, wątpliwości, wąchanie, niepewność.

Shinigami idź jak najszybciej do tego psychologa.

24,439 Ostatnio edytowany przez Anewe (2024-02-02 10:43:58)

Odp: 30lat i cały czas sam
Shinigami napisał/a:

Co to za praca fizyczna, że zarabiają po 7-8k nawet bez matury? Nigdy nie słyszałem o czymś takim. "Młody, zdrowy facet bez zobowiązań" może zarobić spore pieniądze jeśli ma jakiś talent, użyteczne studia, znajomości lub chociaż pomysł, a ja nie mam żadnej z tych rzeczy. Nawet sobie nie wyobrażasz jak bardzo chciałbym choć na jakiś czas zmienić pracę ale jak już pisałem, na samą myśl o przeglądaniu ogłoszeń nie wiedząc nawet jakich szukać robi mi się słabo. Nie wiem dlaczego tak jest i sam nie rozumiem dlaczego to szukanie pracy aż tak mnie przeraża. Nie wiem czy to lęk przed nieznanym czy przed niepowodzeniem lub niedostosowaniem w tej nowej pracy czy może jeszcze coś innego albo wszystko na raz.

Praca w zakładzie produkcyjnym. Jedyne oczekiwanie wobec pracownika to przychodzenie trzeźwym do pracy. Zauważ, że napisałam o pracy 29 dni w miesiącu, to jest niemal codziennie. Za sobotę stawka jest +100%, za niedzielę +150%, czyli za komplet sobota + niedziela płacą niemal tyle samo co za 5 dni roboczych. Do tego od cholery premii np. za niechodzenie na zwolnienie lekarskie, za przychodzenie punktualnie przez cały miesiąc, itd. Po prostu praca musi być wykonywana zgodnie z harmonogramem, bo każde odstępstwo to koszty, więc motywuje się ludzi dobrymi pieniędzmi żeby chcieli pracować w weekendy i nie chodzili na lewe zwolnienia lekarskie.

To nie przeglądaj wszystkiego jak leci, idź do jakiejś fizycznej pracy dla ludzi bez studiów i naucz się 'życia', potem dopiero bierz się za szukanie ofert dla ludzi 'po studiach', jak nabędziesz ogłady i pewności siebie. Pierwsza z brzegu praca fizyczna w okolicach Warszawy (nie wiem, z której strony mieszkasz):
https://www.pracuj.pl/praca/pakowacz-ma … 1003108078

W ogłoszeniu piszą:
To oferujemy
ciepły posiłek w każdą środę
wynagrodzenie: 4000zł netto na rękę
około 140/160h w miesiącu
bezpłatne rzemieślnicze produkty tj. mięso, nabiał, warzywa, owoce, dania gotowe
okazjonalne bony na zakupy spożywcze z naszej oferty

Pracodawca nie wymaga doświadczenia, nie wymaga CV.

Już dawno mowiliśmy, że wszędzie będzie ci lepiej niż u szwagra.

24,440

Odp: 30lat i cały czas sam
Herne napisał/a:

W samym słowie - nic. I nie do tego odnosiła się moja wypowiedź.
Po prostu często wracasz w swoich wypowiedziach do tematu swojego niskiego wzrostu nawet, jak dyskusja tego nie dotyczy wink

Tak samo z co chwila wrzucanym opisem twojego przyrodzenia...
Jacku, "krowa która dużo ryczy, mało mleka daje" big_smile

Nie mówiąc już o całym wagonie widocznych kompleksów na tym polu wynikających z faktu, że "żonaty" facet, na ogólnopolskim forum dla kobiet co pewien czas "musi" wrzucać taki opis lol

?

Posty [ 24,376 do 24,440 z 31,046 ]

Strony Poprzednia 1 374 375 376 377 378 478 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024