Priscilla napisał/a:W takim razie zwrócę w tym miejscu uwagę, że nie napisałam, że już jesteś incelem, ale (tu samą siebie zacytuję) z osoby bez doświadczeń relacyjnych stajesz się mentalnym incelem. Podkreślę: stajesz się. To jest właśnie ten moment, kiedy warto sobie uświadomić, do czego to prowadzi i po prostu się zatrzymać.
Jeśli zaś chodzi o analogię obu tych filmów, to przecież w obu zobaczyłeś siebie w przyszłości. Tutaj też napisałeś, że "współczucie było i przerażenie (...), że kiedyś mogę się taki stać".
Incelem może jeszcze nie ale przegrywem na pewno. Nie dość, że ogólnie w życiu jest kiepsko to teraz się okazuje, że nawet obecną pracę mogę stracić. Jak tak dalej pójdzie to jeszcze rodzina się pokłóci chyba przeze mnie, a ja nawet nie rozumiem dlaczego.
Współczucie i przerażenie były nie tylko dlatego, były też z powodu tego gościa. Jest mi go szkoda bo rozumiem jak się czuje, a raczej jak się czuł kiedyś. Przerażające jest samo to, że taki człowiek w ogóle powstał. Co on musiał przeżyć, że stał się kimś takim?
Anewe napisał/a:Jesteś już dużym chłopcem i możesz (i powinieneś) żyć po swojemu.
Jak są chęci to można stworzyć możliwości. Oczywiście mowa o realnych możliwościach (np. zarobienie pieniędzy, przeprowadzka), a nie mrzonkach rodem z anime o lataniu czy innych bzdetach.
Młody, zdrowy facet bez zobowiązań (dzieci, itd.) może zarobić w Polsce spore pieniądze. Osobiście znam facetów 25+, którzy nie mają nawet matury i zarabiają po 7-8 tysięcy na rękę miesięcznie. Po prostu pracują fizycznie po circa 29 dni w miesiącu. I są bardzo zadowoleni, 5:30 wychodzą z domu, po 14 wracają, więc mają mnóstwo czasu dla siebie, a kasa się zgadza.
Jeżeli to naprawdę 7/10 to to nie jest za mało. No chyba że zawyżasz i to wcale 7 nie jest.
"Powinieneś" to jest dobre słowo, "możesz" nie jest dobrym bo nie mogę.
Co to za praca fizyczna, że zarabiają po 7-8k nawet bez matury? Nigdy nie słyszałem o czymś takim. "Młody, zdrowy facet bez zobowiązań" może zarobić spore pieniądze jeśli ma jakiś talent, użyteczne studia, znajomości lub chociaż pomysł, a ja nie mam żadnej z tych rzeczy. Nawet sobie nie wyobrażasz jak bardzo chciałbym choć na jakiś czas zmienić pracę ale jak już pisałem, na samą myśl o przeglądaniu ogłoszeń nie wiedząc nawet jakich szukać robi mi się słabo. Nie wiem dlaczego tak jest i sam nie rozumiem dlaczego to szukanie pracy aż tak mnie przeraża. Nie wiem czy to lęk przed nieznanym czy przed niepowodzeniem lub niedostosowaniem w tej nowej pracy czy może jeszcze coś innego albo wszystko na raz.
Ja osobiście oceniłbym się na 7, a czy ktoś inny też by tak ocenił, tego nie wiem. Według tego co piszą tu niektóre osoby to poniżej 8 nie ma nawet o czym gadać więc te 7 to może być za mało zwłaszcza, że nie mam tych minimalnych 180cm tylko 178cm wzrostu. Choć znam też nie jednego faceta, od którego moim zdaniem wyglądam lepiej, a oni mają dziewczyny/żony i to całkiem atrakcyjne.
Priscilla napisał/a:JuliaUK33 napisał/a:Moze dla niego kary to nie jest przemoc. Zreszta dla mnie tez nie. Przemoc to bicie oraz wyzwiska slowne, a nie tam np zakaz ogladania tv
Obok kar były krzyki i awantury również.
Kara jeśli jest nieadekwatna do przewinienia, w jakikolwiek sposób upokarzająca, to też nie ma wartości wychowawczej, ale będzie przemocą.
Dokładnie tak jak Julia pisze, ja nawet nie uznawałem tego za przemoc, dla mnie to było tak oczywiste, że nawet nie rozpatrywałem tego w kategoriach przemocy. "Kara mająca wartość wychowawczą", przez całe dziecięce i nastoletnie życie ani razu o czymś takim nie słyszałem, zawsze chodziło tylko o dosłowne ukaranie. Tym czego najbardziej się bałem jako dzieciak była jakakolwiek wizyta rodziców w szkole i pytanie o oceny mimo iż zarówno z zachowania jak i ocen byłem przeciętny. Długo miałem traumę z tego powodu.
Jack Sparrow napisał/a:No nie. Powiedzmy, ze jesteś głodny. I jedyna analiza normalnego człowieka skończy się na wyborze tego, co ma ochotę zjeść. Ty natomiast zagłębiasz się i próbujesz analizować wpływ długotrwałego głodu na fizjologię pojedynczych komórek i tkanek oraz analizujesz skład biochemiczny ogórka dochodząc do wniosku, że zjedzenie kanapki jest bez sensu, bo za chwilę i tak będziesz głodny więc nie ma sensu wstawać i ją sobie robić.
Twoja terapeutka miała rację: musisz się wyprowadzić i usamodzielnić. I to ci też wszyscy na forum mówią - to pierwszy krok do wyjścia ze swojej sytuacji. I jest to jednocześnie krok, którego za chiny ludowe zrobić nie chcesz zrobić, bo wiesz, że czekają cię kolejne i kolejne i kolejne kroki. A tobie nie chce się chodzić, bo nauka chodzenia oznacza możliwość upadku, a tak się boisz rozjebać ryj o krawężnik, że siedzisz stale w miejscu podziwiając i zazdroszcząc tym, którzy nauczyli się biegać i skakać.
Na prawdę jestem ciekaw jak ty wpadasz na te porównania. Wszystko jeszcze zależy od tego jak bardzo byłym głodny. Gdybym był tylko trochę głodny to faktycznie zastanawiałbym się tylko nad tym co zjeść. Gdybym umierał z głodu nawet bym się nie zastanawiał tylko zjadłbym cokolwiek by nie umrzeć. Jednak jedzenie to rzecz prosta i oczywista, jeśli nie jesteś jakimś smakoszem albo kucharzem to nie masz za bardzo nad czym się zastanawiać. Kwestia zmiany pracy czy znalezienia dziewczyny to coś zupełnie innego, nieporównywalnego do zwykłego jedzenia.
Zgadza się tylko to, że muszę się wyprowadzić bo pierwszy i całkowicie niezbędny krok do wyjścia z tej sytuacji. Nie, nie, nie, w żadnym razie nie ma tu żadnego "nie chcę", ja nie mogę, nie mam możliwości. Nie stać mnie na to, nie mam pieniędzy i to jest jedyna przeszkoda. Wiesz jak by wyglądała ta droga tak jakbym chciał i jedyny sposób w jaki to widzę? Mniej więcej tak:
1. mam pieniądze,
2. wynajmuję małą kawalerkę,
3. uczę się ogarniania różnych rzeczy w mieszkaniu,
4. stopniowo się usamodzielniam,
5. znajduję jakiś pomysł na lepszą pracę i wdrażam go,
6. znajduję dziewczynę,
7. zamieszkujemy razem i żyjemy sobie jak oboje tego chcemy.
Nie boję się "rozjebania ryja o krawężnik", boje się jedynie tego, że jeśli to się stanie to będzie na zawsze jak blizna na całą twarz widoczna z kilometra, która już nigdy nie zniknie i będzie się za mną ciągnąć do końca życia.
Foxterier napisał/a:Roxann napisał/a:Obejrzałam z ciekawiści i co mam powiedzieć facet bardzo zaburzony, i mota w tym co mówi. Z jednej strony ok, że kobiety wybeirają najlepsze geny, ale z drugiej są zobowiązane dla tych inceli być obiektem seksualnym. Obrzydliwy temat.
W sumie ciekawie było posłuchać tych wszystkich teorii głoszonych na tym forum, a wypowiadanych na głos. Widać wtedy poziom ich absurdu i stopień urojeń gościa który się wypowiada. Chłopak ewidentnie do izolacji ze społeczeństwa, ilość gniewu w nim narosła doprowadzi go prędzej czy później do pierdla bo zrobi komuś krzywdę.
Najlepszy był argument "seks jest prawem człowieka tak samo jak jedzenie, jak pozbawisz kogoś jedzenia to umrze z głodu, jak pozbawisz incela seksu to popełni samobójstwo czyli umrze przez brak seksu, a winnym są kobiety" 
"Chłopak ewidentnie do izolacji ze społeczeństwa" i to jest coś strasznego, gość nie urodził się takim, jego ktoś lub coś stworzyło i nie uważam by to była jego wina. On jest jak potwór Frankensteina, to okropny efekt czyichś działań, nieszczęsna dusza pozbawiona nadziei i dopóki nie będzie jakiejś na prawdę skutecznej metody leczenia takich ludzi będzie ich tylko coraz więcej.
Dla mnie mocniejsze było to jak opowiadał, że jeśli dziewczyna na przykład w komunikacji miejskiej do niego nie zagaduje to robi to specjalnie by mu dowalić, a nie dlatego, że po prostu mogła go nie zauważyć albo była czymś zajęta.
JuliaUK33 napisał/a:NIE psychopata nie ma uczuc wyzszych. Nie odczuwa zalu za popelnione przestepstwa i zle czyny. Dlatego nie kazdy przestepca jest psychopata jezeli zaluje popelnionych zbrodni to nie jest. Psychopaci maja uszkodzona czesc mozgu odpowiadajaca za emocje
Oddałbym wszystko by być taką osobą, w sensie bez uczuć, a nie psychopatą. Życie byłoby niewyobrażalnie prostsze gdyby nie strach, wątpliwości, wąchanie, niepewność. Mieć cel i po prostu do niego dążyć nie zważając na nic innego.