30lat i cały czas sam - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 161 162 163 164 165 478 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10,531 do 10,595 z 31,045 ]

10,531

Odp: 30lat i cały czas sam
gman98v2 napisał/a:

A jak wyjdzie nie moje, to mam nadal wychowywać?

Skoro kobiety są w Twoich oczach tak zepsute, że partnerki nie masz, a o testach mówisz, to po co się z kimkolwiek chcesz wiązać?

Zobacz podobne tematy :

10,532

Odp: 30lat i cały czas sam

Odpowiedz na moje pytanie.

10,533

Odp: 30lat i cały czas sam
gman98v2 napisał/a:

Odpowiedz na moje pytanie.

Czy masz wychowywać? A pistolet do głowy Ci ktoś przykłada?

Polskie prawo jest takie, że wychowywać nie musisz, ale alimenty zapewne będziesz płacił, chyba, że zidentyfikujesz ojca i ojciec podda się badaniu DNA.

Tylko po co tu rozkminiać takie przypadki, skoro nijak Ciebie one nie dotyczą? Kolejne rzucanie haseł, że kobiety dą złe bo coś tam. A ja kolejny raz zapytam, skoro kobiety są złe, są workami na nasienie, mają bękarty i karuzele, to po co Ty tu siedzisz i narzekasz, że żadna Cię nie chce?

Nie masz ani dziecka ani partnerki. Zachowujesz się za to jakby już setka kobiet Cię oszukała. Zrób sobie wazektomię to na pewno na żadne dziecko płacił nie będziesz.

10,534

Odp: 30lat i cały czas sam
rossanka napisał/a:
Mikry Mike napisał/a:
rossanka napisał/a:

Ewolucyjnie promowane było potomstwo ojców, którzy zostawali przy swoich partnerkach( monogamia) I opiekowali się z nimi wspólnie ich wspólnymi dziećmi.
Mężczyźni poligamisci mieli potomstwo z wieloma partnerkami, a że nie zostawali przy nich tylko szli dalej rozsiewać swoje geny - ich potomstwo zdane tylko na opiekę jednego rodzica miało mniejsze szansę na przeżycie. Dlatego ewolucyjnie bardziej opłacała się mężczyźnie monogamia.  Miał więcej pewności, że jego dzieci przezyją i przekaza dalej jego geny.

Nie, nie. Ewolucyjnie to promowane jest wypełnianie strategii reprodukcyjnych.
Pozostanie jednego samca przy samicy z dzieckiem to cel monogamii. Strategia reprodukcyjna kobiet polega na jakości. To wyjaśnia dlaczego kobiety są bardzo selektywne i wymagające co do partnera. Ponoszą znacznie większy koszt realizacji tej strategii, gdzie na każdym etapie może pójść coś nie tak. Począwszy na stracie czasu i energii w relacji z niewłaściwym partnerem, poprzez komplikacje w trakcie ciąży, kończąc na pozostaniu bez partnera. Ponieważ kobiety ponoszą większy koszt, muszą być bardziej wymagające z kim chcą mieć dziecko. W końcu nie chcą aby ich dziecko urodziło się chore, prawda? Cel swojej strategii osiągają wtedy gdy ich potomstwo wyfrunie "na własne" w dorosłość. Kobiety to pragmatyczki w przebraniu romantyczek wink
My, mężczyźni? Nasza strategia zostanie wypełniona gdy dojdzie do zapłodnienia kobiety. I przysłowiowe elo! Bierze nogi za pas, zrobił swoje i może dalej zapładniać kobietę. My idziemy na jakość.
Nie jesteśmy tak bardzo wymagający i wybredni, ważne aby mieć dostęp (wiem jak to brzmi, ale tłumacze to suchymi faktami). To sprawia, że jesteśmy romantykami w przebraniu pragmatyków.
Wszelkie dzieła sztuki traktujące o miłości to w większości dzieła mężczyzn, którzy chcą oczarować wybrankę. Gdy się przysłuchać części takich miłosnych piosenek, to podmiot liryczny nie chcę niczego więcej, jak "przelecieć" swój obiekt westchnień tongue

Tak, tylko to stara teoria, ta o mężczyznach, którym niby opłacało się zapłodnić jak najwięcej kobiet.
Było to błędne, bo właśnie Ci co zapłodnili jaknajwięcej kobiet - ich potomstwo miało małe szanse przeżyć tylko z matką, bez opieki i zapewnienia pożywienia przez ojca. Prędzej mężczyzna odgonił lub zabił duże, dzikie zwierze niż kobieta- z natury słabsza fizycznie, która gineła i potomstwo też. Jeśli ojciec zostawał z kobietą i ich wspólnymi dziecmi, te miały większe szanse dorosnąć i sie rozmnożyc. \

Z tym wyborem silnego dużego samca - to prawda, tylko silny, duży samiec mógł pózniej obronic ją i ich wspolne dzieci.

Tak sięc geny mężczyzn, którzy zostawali z rodzinami miały większe szanse przetrwać. Geny mężczyzn, którzy odchodzili - ginęły gdy dzieci były malutkie. Przecież to ma sens. On szedł na konkretne polowanie i bronił przed niedzwiedziem, ona zostawała z dziecmi, opiekowała się nimi, zbierała rośliny i polowała wnykami na drobne zwierzęta.  Jak jego nie było, to nie było i obrony, chociaż z głodu pewnieby nie umarli.

Ewolucja promowała i promuje tych, którzy się rozmnażają, a ich potomstwo jest silniejsze od potomstwa innych, walcząc o zasoby reprodukcyjne w przyszłości. Kropka.
Tu nie ma odstępstw.

To o czym piszesz - czyli promowanie takiego modelu - wyjaśnia się w dualizmie kobiecej strategi reprodukcyjnej. Kobiety chcą na tyle dobrego partnera, aby w perspektywie założenia z nim rodziny oraz ciąży, dziecko było zdrowe. Chcą też, aby ten samiec zdołał przy niej zostać, pomóc w utrzymaniu, wychowaniu oraz zapewnieniu bytu jednostce społecznej jaką jest rodzina.
Problem w tym, że ten dwa zestawy cech nie występują w jednym mężczyźnie. Wysokopunktowany samiec ma na tyle duży wybór, że znajdzie kolejną partnerkę. Ci, którzy tego nie mają obchodzą się smakiem, albo są providerami bytu dla takiej kobiety. Porównanie do trutni w ulu jest adekwatne.
Ot, cała tajemnica.

10,535

Odp: 30lat i cały czas sam
Lady Loka napisał/a:
gman98v2 napisał/a:

A jak wyjdzie nie moje, to mam nadal wychowywać?

Skoro kobiety są w Twoich oczach tak zepsute, że partnerki nie masz, a o testach mówisz, to po co się z kimkolwiek chcesz wiązać?

Przykład tego jak daleko w przyszłość mogą wyjść założenia człowieka big_smile

Odpuść założenia, presje, które sobie nakładasz gman98v2, a wiele rzeczy się poprawi. W relacjach damsko-męskich też.

10,536

Odp: 30lat i cały czas sam

Takie jest sądownictwo w Polsce. Nawet jak nie faceta dziecko (test wykazał), to musi bulić. A nie zawsze kobieta chce powiedzieć dane prawdziwego ojca.

10,537

Odp: 30lat i cały czas sam
gman98v2 napisał/a:

Takie jest sądownictwo w Polsce. Nawet jak nie faceta dziecko (test wykazał), to musi bulić. A nie zawsze kobieta chce powiedzieć dane prawdziwego ojca.

No a co my z tym mamy zrobić, że tak zapytam?

Nie chcesz dzieci, to ich sobie nie rób.
Pomyśl, że facet może sobie wazektomię zrobić legalnie, a kobieta jak chce się podwiązać to musi w podziemiu albo za granicą.

Nie wiem po co rozkminiamy tu kwestię oszustwa przy dziecku, nikt tu takiego postępowania u kobiet nie usprawiedliwia.

Tylko znowu pytam (i znowu mi nie odpowiadasz), po co chcesz związku, skoro kobiety są ble, mają karuzelę, bękarty, są workami na nasienie i na dodatek jeszcze oszukują w kwestii ojcostwa, bo emocji będą szukać poza związkiem?
Nie każdy musi w związku być, nie wiem po co Ty tu tak narzekasz, skoro Ty kobiet nawet nie lubisz.

I ponowię jedno z moich ulubionych pytań - może powinieneś o swoim postrzeganiu kobiet porozmawiać z matką? Albo od razu weź ojca i sprawdź czy na pewno jesteś jego synem. Bo skoro takie są kobiety, a Ty masz matkę to co, karuzela była i bękart? Worek na nasienie?

Tobie to się sperma na mózg rzuca.

10,538

Odp: 30lat i cały czas sam
gman98v2 napisał/a:

Takie jest sądownictwo w Polsce. Nawet jak nie faceta dziecko (test wykazał), to musi bulić. A nie zawsze kobieta chce powiedzieć dane prawdziwego ojca.

To jest wyjscie nie uprawiac seksu z żadną kobietą i żyć samotnie. Wtedy niechciane ojcostwo Cie nie będzie dotyczyć.
Albo żyć w białym związku - są takie pary, rzadko bo rzadko, ale są, że żyją, mieszkają razem, prowadza razem dom, jeżdza na wakacje, biora śluby, pracują, spędzają razem czas - słowem wszystko to, co "tradycyjne" małzeństwa tylko nie uprawiają seksu, bo tak sie umówili.

10,539 Ostatnio edytowany przez rossanka (2022-11-19 23:45:34)

Odp: 30lat i cały czas sam
Mikry Mike napisał/a:
rossanka napisał/a:
Mikry Mike napisał/a:

Nie, nie. Ewolucyjnie to promowane jest wypełnianie strategii reprodukcyjnych.
Pozostanie jednego samca przy samicy z dzieckiem to cel monogamii. Strategia reprodukcyjna kobiet polega na jakości. To wyjaśnia dlaczego kobiety są bardzo selektywne i wymagające co do partnera. Ponoszą znacznie większy koszt realizacji tej strategii, gdzie na każdym etapie może pójść coś nie tak. Począwszy na stracie czasu i energii w relacji z niewłaściwym partnerem, poprzez komplikacje w trakcie ciąży, kończąc na pozostaniu bez partnera. Ponieważ kobiety ponoszą większy koszt, muszą być bardziej wymagające z kim chcą mieć dziecko. W końcu nie chcą aby ich dziecko urodziło się chore, prawda? Cel swojej strategii osiągają wtedy gdy ich potomstwo wyfrunie "na własne" w dorosłość. Kobiety to pragmatyczki w przebraniu romantyczek wink
My, mężczyźni? Nasza strategia zostanie wypełniona gdy dojdzie do zapłodnienia kobiety. I przysłowiowe elo! Bierze nogi za pas, zrobił swoje i może dalej zapładniać kobietę. My idziemy na jakość.
Nie jesteśmy tak bardzo wymagający i wybredni, ważne aby mieć dostęp (wiem jak to brzmi, ale tłumacze to suchymi faktami). To sprawia, że jesteśmy romantykami w przebraniu pragmatyków.
Wszelkie dzieła sztuki traktujące o miłości to w większości dzieła mężczyzn, którzy chcą oczarować wybrankę. Gdy się przysłuchać części takich miłosnych piosenek, to podmiot liryczny nie chcę niczego więcej, jak "przelecieć" swój obiekt westchnień tongue

Tak, tylko to stara teoria, ta o mężczyznach, którym niby opłacało się zapłodnić jak najwięcej kobiet.
Było to błędne, bo właśnie Ci co zapłodnili jaknajwięcej kobiet - ich potomstwo miało małe szanse przeżyć tylko z matką, bez opieki i zapewnienia pożywienia przez ojca. Prędzej mężczyzna odgonił lub zabił duże, dzikie zwierze niż kobieta- z natury słabsza fizycznie, która gineła i potomstwo też. Jeśli ojciec zostawał z kobietą i ich wspólnymi dziecmi, te miały większe szanse dorosnąć i sie rozmnożyc. \

Z tym wyborem silnego dużego samca - to prawda, tylko silny, duży samiec mógł pózniej obronic ją i ich wspolne dzieci.

Tak sięc geny mężczyzn, którzy zostawali z rodzinami miały większe szanse przetrwać. Geny mężczyzn, którzy odchodzili - ginęły gdy dzieci były malutkie. Przecież to ma sens. On szedł na konkretne polowanie i bronił przed niedzwiedziem, ona zostawała z dziecmi, opiekowała się nimi, zbierała rośliny i polowała wnykami na drobne zwierzęta.  Jak jego nie było, to nie było i obrony, chociaż z głodu pewnieby nie umarli.

Ewolucja promowała i promuje tych, którzy się rozmnażają, a ich potomstwo jest silniejsze od potomstwa innych, walcząc o zasoby reprodukcyjne w przyszłości. Kropka.
Tu nie ma odstępstw.

To o czym piszesz - czyli promowanie takiego modelu - wyjaśnia się w dualizmie kobiecej strategi reprodukcyjnej. Kobiety chcą na tyle dobrego partnera, aby w perspektywie założenia z nim rodziny oraz ciąży, dziecko było zdrowe. Chcą też, aby ten samiec zdołał przy niej zostać, pomóc w utrzymaniu, wychowaniu oraz zapewnieniu bytu jednostce społecznej jaką jest rodzina.
Problem w tym, że ten dwa zestawy cech nie występują w jednym mężczyźnie. Wysokopunktowany samiec ma na tyle duży wybór, że znajdzie kolejną partnerkę. Ci, którzy tego nie mają obchodzą się smakiem, albo są providerami bytu dla takiej kobiety. Porównanie do trutni w ulu jest adekwatne.
Ot, cała tajemnica.


I potomstwo tego wysopunktowego samca wyginie, bo zabije je mamut czy inny grizzli. A przetrwają geny faceta, który został i chroni swoje potomstwo.

Kobietom, jeśli już mówimy o monogamii, paradoksalnie biologicznieopłaca się właśnie poligamia. Raz, że potomstwo z różnych ojców będzie miało rózny zestaw genów, a w przypadku niewłaściwego wybrania ojca numer jeden, lepszy może okazać się ojciec nr 2, może potomstwo będzie odporne na inny zestaw chorób, albo silniejsze. A dwa, że w razie śmierci jednego ojca jest jeszcze drugi.

Oczywiście biologicznie, bo teraz mamy jakieś tam normy  i moralnośc.
Po ulicach też nikt nie biega i nie kradnie jak leci z wystaw sklepowych , bo nie wolno. Biologicznie - wybijasz szybę, kradniesz i masz dla siebie zysk.

eduit:
o trutniach nie pisz, bo tu trochę panów też pisze, to się obrażą. big_smile

10,540

Odp: 30lat i cały czas sam
rossanka napisał/a:
gman98v2 napisał/a:

Takie jest sądownictwo w Polsce. Nawet jak nie faceta dziecko (test wykazał), to musi bulić. A nie zawsze kobieta chce powiedzieć dane prawdziwego ojca.

To jest wyjscie nie uprawiac seksu z żadną kobietą i żyć samotnie. Wtedy niechciane ojcostwo Cie nie będzie dotyczyć.
Albo żyć w białym związku - są takie pary, rzadko bo rzadko, ale są, że żyją, mieszkają razem, prowadza razem dom, jeżdza na wakacje, biora śluby, pracują, spędzają razem czas - słowem wszystko to, co "tradycyjne" małzeństwa tylko nie uprawiają seksu, bo tak sie umówili.

Nie brać ślubu, żyć na kocią łapę. Automatycznie nie ma się uznanego dziecka.

10,541

Odp: 30lat i cały czas sam
rossanka napisał/a:
Mikry Mike napisał/a:
rossanka napisał/a:

Tak, tylko to stara teoria, ta o mężczyznach, którym niby opłacało się zapłodnić jak najwięcej kobiet.
Było to błędne, bo właśnie Ci co zapłodnili jaknajwięcej kobiet - ich potomstwo miało małe szanse przeżyć tylko z matką, bez opieki i zapewnienia pożywienia przez ojca. Prędzej mężczyzna odgonił lub zabił duże, dzikie zwierze niż kobieta- z natury słabsza fizycznie, która gineła i potomstwo też. Jeśli ojciec zostawał z kobietą i ich wspólnymi dziecmi, te miały większe szanse dorosnąć i sie rozmnożyc. \

Z tym wyborem silnego dużego samca - to prawda, tylko silny, duży samiec mógł pózniej obronic ją i ich wspolne dzieci.

Tak sięc geny mężczyzn, którzy zostawali z rodzinami miały większe szanse przetrwać. Geny mężczyzn, którzy odchodzili - ginęły gdy dzieci były malutkie. Przecież to ma sens. On szedł na konkretne polowanie i bronił przed niedzwiedziem, ona zostawała z dziecmi, opiekowała się nimi, zbierała rośliny i polowała wnykami na drobne zwierzęta.  Jak jego nie było, to nie było i obrony, chociaż z głodu pewnieby nie umarli.

Ewolucja promowała i promuje tych, którzy się rozmnażają, a ich potomstwo jest silniejsze od potomstwa innych, walcząc o zasoby reprodukcyjne w przyszłości. Kropka.
Tu nie ma odstępstw.

To o czym piszesz - czyli promowanie takiego modelu - wyjaśnia się w dualizmie kobiecej strategi reprodukcyjnej. Kobiety chcą na tyle dobrego partnera, aby w perspektywie założenia z nim rodziny oraz ciąży, dziecko było zdrowe. Chcą też, aby ten samiec zdołał przy niej zostać, pomóc w utrzymaniu, wychowaniu oraz zapewnieniu bytu jednostce społecznej jaką jest rodzina.
Problem w tym, że ten dwa zestawy cech nie występują w jednym mężczyźnie. Wysokopunktowany samiec ma na tyle duży wybór, że znajdzie kolejną partnerkę. Ci, którzy tego nie mają obchodzą się smakiem, albo są providerami bytu dla takiej kobiety. Porównanie do trutni w ulu jest adekwatne.
Ot, cała tajemnica.


I potomstwo tego wysopunktowego samca wyginie, bo zabije je mamut czy inny grizzli. A przetrwają geny faceta, który został i chroni swoje potomstwo.

Kobietom, jeśli już mówimy o monogamii, paradoksalnie biologicznieopłaca się właśnie poligamia. Raz, że potomstwo z różnych ojców będzie miało rózny zestaw genów, a w przypadku niewłaściwego wybrania ojca numer jeden, lepszy może okazać się ojciec nr 2, może potomstwo będzie odporne na inny zestaw chorób, albo silniejsze. A dwa, że w razie śmierci jednego ojca jest jeszcze drugi.

Oczywiście biologicznie, bo teraz mamy jakieś tam normy  i moralnośc.
Po ulicach też nikt nie biega i nie kradnie jak leci z wystaw sklepowych , bo nie wolno. Biologicznie - wybijasz szybę, kradniesz i masz dla siebie zysk.

eduit:
o trutniach nie pisz, bo tu trochę panów też pisze, to się obrażą. big_smile

No nie wyginą, bo matkę z dzieckiem które jest wynikiem strategi reprodukcyjnej takiego "samca rozpłodowego" wink weźmie w opiekę właśnie ten truteń.
Niektórzy to klasyfikują za pomocą alfabetu greckiego: alfa i beta. Dość proste w odnoszeniu się, ułatwia sprawę. Więc potomstwo samca alfa przetrwa, bo kobietą z takim dzieckiem zaopiekuje się samiec beta, czyli provider. Zapewni byt i schronienie kobiecie wraz z jej dzieckiem, przez to to przetrwa pierwsze niebezpieczne lata.

Mieszasz pojęcia. Kobietom poligamia nie służy w wypełnianiu ich strategi reprodukcyjnej. Zły wybór i będą musiały się "bujać" z owocem nieprzemyślanego wyboru przez długie lata.
To mężczyznom - rzecz jasna tylko procentowi - opłaca się ta strategia.
Monogamia w swoich zasadach implikuje, że przy jednej kobiecie zostaje jeden mężczyzna. W domyśle ten mężczyzna jest ojcem dzieci, więc zostanie przy niej by zapewnić utrzymanie rodziny - szczególnie w pierwszych, newralgicznych, latach.
Dlatego kobiety są tak pragmatyczne i selektywne. Nie mogą sobie pozwolić na wybór gorszego partnera, bo czeka je dziewięć miesięcy ciąży, poród oraz pierwsze ciężkie lata opieki. To ogromny wydatek energetyczny.

Nie wiem dlaczego mieliby się obrazić.
Truteń w świecie owadów to robotnik. Osobnik pracujący czyli niejako pożyteczny. A to, że ludzie zaczęli używać to jako obelgę to inna sprawa wink

10,542

Odp: 30lat i cały czas sam

Powiem, tak nie interesowały mnie singielki z bąbelkiem (i nie uważam, że, to jakieś szalufy czy inne wymysły) po prostu nawet swojego bąbelka nie chciałem, a co dopiero obcego fagasa. Więc nie oszukujmy się 35+ to już dla mężczyzny pozamiatane... co jedna kobiet z bąbelkiem lub ostatni chwila, by mieć bąbleka...

Reali, a chęci i wyobraźnia, to dwie różne rzeczy. Dopiero będąc w moim wieku, kolego będziesz widział, że wszystko po zamiatane. Oczywiście człowiek chciałby mieć obok siebie kobietę nadająca na wspólnych falach mieć z kimś wyjść na planszowki, koncert, pierwsze wędrówki, wypad z plecakiem, obejrzeć film pod kocykiem... tylko miejsca, gdzie się idzie, co z tego, jak tam masa par.

10,543

Odp: 30lat i cały czas sam
dfx755 napisał/a:

Powiem, tak nie interesowały mnie singielki z bąbelkiem (i nie uważam, że, to jakieś szalufy czy inne wymysły) po prostu nawet swojego bąbelka nie chciałem, a co dopiero obcego fagasa. Więc nie oszukujmy się 35+ to już dla mężczyzny pozamiatane... co jedna kobiet z bąbelkiem lub ostatni chwila, by mieć bąbleka...

Reali, a chęci i wyobraźnia, to dwie różne rzeczy. Dopiero będąc w moim wieku, kolego będziesz widział, że wszystko po zamiatane. Oczywiście człowiek chciałby mieć obok siebie kobietę nadająca na wspólnych falach mieć z kimś wyjść na planszowki, koncert, pierwsze wędrówki, wypad z plecakiem, obejrzeć film pod kocykiem... tylko miejsca, gdzie się idzie, co z tego, jak tam masa par.

Nie byłabym taka pewna, że pozamiatane.
Mamy XXI wiek. Masa kobiet choćby chciala, to nie jest w stanie zajść w ciążę. Sporo kobiet dzieci nie chce.

10,544

Odp: 30lat i cały czas sam
Lady Loka napisał/a:
dfx755 napisał/a:

Powiem, tak nie interesowały mnie singielki z bąbelkiem (i nie uważam, że, to jakieś szalufy czy inne wymysły) po prostu nawet swojego bąbelka nie chciałem, a co dopiero obcego fagasa. Więc nie oszukujmy się 35+ to już dla mężczyzny pozamiatane... co jedna kobiet z bąbelkiem lub ostatni chwila, by mieć bąbleka...

Reali, a chęci i wyobraźnia, to dwie różne rzeczy. Dopiero będąc w moim wieku, kolego będziesz widział, że wszystko po zamiatane. Oczywiście człowiek chciałby mieć obok siebie kobietę nadająca na wspólnych falach mieć z kimś wyjść na planszowki, koncert, pierwsze wędrówki, wypad z plecakiem, obejrzeć film pod kocykiem... tylko miejsca, gdzie się idzie, co z tego, jak tam masa par.

Nie byłabym taka pewna, że pozamiatane.
Mamy XXI wiek. Masa kobiet choćby chciala, to nie jest w stanie zajść w ciążę. Sporo kobiet dzieci nie chce.

Może gdyby człowiek spotykał singielki w przedziale 28-35 na koncertach czy planszówkach, ale to już na wyginięciu. A w środku lasu latem, na spaceru też może być z tym problem. Wiem, że są, ale co z tego, jeśli spotkanie graniczy z cudem. Ja już najwyżej co, to spotykam 20+ większości miejscach i pary. Patrząc na, to myślę, że okno już jest prawie zamknięte.

10,545

Odp: 30lat i cały czas sam

dfx755, warto skupić się na sobie w takim razie.

10,546

Odp: 30lat i cały czas sam

Jak do 30stki się nie ogarniecie to zostaną Wam same samotne matki.

10,547

Odp: 30lat i cały czas sam
Mikry Mike napisał/a:
rossanka napisał/a:
Mikry Mike napisał/a:

Ewolucja promowała i promuje tych, którzy się rozmnażają, a ich potomstwo jest silniejsze od potomstwa innych, walcząc o zasoby reprodukcyjne w przyszłości. Kropka.
Tu nie ma odstępstw.

To o czym piszesz - czyli promowanie takiego modelu - wyjaśnia się w dualizmie kobiecej strategi reprodukcyjnej. Kobiety chcą na tyle dobrego partnera, aby w perspektywie założenia z nim rodziny oraz ciąży, dziecko było zdrowe. Chcą też, aby ten samiec zdołał przy niej zostać, pomóc w utrzymaniu, wychowaniu oraz zapewnieniu bytu jednostce społecznej jaką jest rodzina.
Problem w tym, że ten dwa zestawy cech nie występują w jednym mężczyźnie. Wysokopunktowany samiec ma na tyle duży wybór, że znajdzie kolejną partnerkę. Ci, którzy tego nie mają obchodzą się smakiem, albo są providerami bytu dla takiej kobiety. Porównanie do trutni w ulu jest adekwatne.
Ot, cała tajemnica.


I potomstwo tego wysopunktowego samca wyginie, bo zabije je mamut czy inny grizzli. A przetrwają geny faceta, który został i chroni swoje potomstwo.

Kobietom, jeśli już mówimy o monogamii, paradoksalnie biologicznieopłaca się właśnie poligamia. Raz, że potomstwo z różnych ojców będzie miało rózny zestaw genów, a w przypadku niewłaściwego wybrania ojca numer jeden, lepszy może okazać się ojciec nr 2, może potomstwo będzie odporne na inny zestaw chorób, albo silniejsze. A dwa, że w razie śmierci jednego ojca jest jeszcze drugi.

Oczywiście biologicznie, bo teraz mamy jakieś tam normy  i moralnośc.
Po ulicach też nikt nie biega i nie kradnie jak leci z wystaw sklepowych , bo nie wolno. Biologicznie - wybijasz szybę, kradniesz i masz dla siebie zysk.

eduit:
o trutniach nie pisz, bo tu trochę panów też pisze, to się obrażą. big_smile

No nie wyginą, bo matkę z dzieckiem które jest wynikiem strategi reprodukcyjnej takiego "samca rozpłodowego" wink weźmie w opiekę właśnie ten truteń.
Niektórzy to klasyfikują za pomocą alfabetu greckiego: alfa i beta. Dość proste w odnoszeniu się, ułatwia sprawę. Więc potomstwo samca alfa przetrwa, bo kobietą z takim dzieckiem zaopiekuje się samiec beta, czyli provider. Zapewni byt i schronienie kobiecie wraz z jej dzieckiem, przez to to przetrwa pierwsze niebezpieczne lata.

Mieszasz pojęcia. Kobietom poligamia nie służy w wypełnianiu ich strategi reprodukcyjnej. Zły wybór i będą musiały się "bujać" z owocem nieprzemyślanego wyboru przez długie lata.
To mężczyznom - rzecz jasna tylko procentowi - opłaca się ta strategia.
Monogamia w swoich zasadach implikuje, że przy jednej kobiecie zostaje jeden mężczyzna. W domyśle ten mężczyzna jest ojcem dzieci, więc zostanie przy niej by zapewnić utrzymanie rodziny - szczególnie w pierwszych, newralgicznych, latach.
Dlatego kobiety są tak pragmatyczne i selektywne. Nie mogą sobie pozwolić na wybór gorszego partnera, bo czeka je dziewięć miesięcy ciąży, poród oraz pierwsze ciężkie lata opieki. To ogromny wydatek energetyczny.

Nie wiem dlaczego mieliby się obrazić.
Truteń w świecie owadów to robotnik. Osobnik pracujący czyli niejako pożyteczny. A to, że ludzie zaczęli używać to jako obelgę to inna sprawa wink


Kobietom poligamia  opłacała się bardziej bo jeśli zostawił ją, poszedł w siną dal, zginąl rozszarpany przez tygrysa mężczyzna nr jeden to ona ma w "zapasie " mężczyznę numer dwa albo trzy.
A jeśli nie miała akurat żadnego w zapasie, a mężczyzna numer jeden poszedł i w innej jaskini zrobił dziecko z kobietą X a w trzeciej Y a w czwartej Z i został z tą Z i z nią opiekował się dziećmi, to dzieci ze związku z Tą ostatnią miały największe szanse przeżycia bo zajomowało się nim obydwoje dorosłych osobników.
Z rozsianiu genów nic nie ma jeśli potomstwo i tak zginie nie osiągnąwszy dojrzałości płciowej i nie posiadające własnego potomstwa.

Co do trutni to one nie sa robotnikami. Robotnikami sa tylko pszczoły samice.
Trutnie nie pracują, są karmione przez robotnice w ulu, a kiedy przychodzi czas godów trutnie musza  jedynie zapłodnić królową i tylko do tego sa potrzebne.

10,548

Odp: 30lat i cały czas sam

No rzeczywiście, wydawać bezcenne zasoby jak czas oraz energia, by znaleźć samca beta chętnego zaopiekować się.
Poligamia jeśli ma służyć kobiecie, to tylko po przez możliwość wyboru najlepszego z najlepszych. Nikt nie naciska ją normami na ustatkowanie się z jakimś przeciętnym, nudnym mężczyzną, który może i ją utrzyma, ale nie zapewni podstawowego paliwa, które napędza kobiety czyli emocji. Dla realizacji żeńskiej strategii reprodukcyjnej najlepsze jest połączenie wysoceatrakcyjnego mężczyzny, który po porodzie zostanie by utrzymać rodzinę. A tacy nie występują w przyrodzie, więc istnieje dualizm.
Swoją drogą, nigdy nie zrozumiem mężczyzn którzy świadomie się w to pakują. Jeśli chcesz mieć własną rodzinę i dzieci, to ją stwórz, zamiast ładować się na szóstego, jako siódme koło do ósmego wozu w dziewięcio zaprzęgowej karawanie. Bez sensu. To absurdalne i głupie, a ja osobiście nie mam szacunku do takich ludzi. Rozumiem, że ktoś ma jakieś potrzeby, ale równie dobrze może zaadoptować dziecko i je wychować, jeśli już tak bardzo chce stworzyć rodzinę, ale po co ładować się w taką formę niańczenia oraz łożenia na cudze geny.

10,549

Odp: 30lat i cały czas sam
Mikry Mike napisał/a:

No rzeczywiście, wydawać bezcenne zasoby jak czas oraz energia, by znaleźć samca beta chętnego zaopiekować się.
Poligamia jeśli ma służyć kobiecie, to tylko po przez możliwość wyboru najlepszego z najlepszych. Nikt nie naciska ją normami na ustatkowanie się z jakimś przeciętnym, nudnym mężczyzną, który może i ją utrzyma, ale nie zapewni podstawowego paliwa, które napędza kobiety czyli emocji. Dla realizacji żeńskiej strategii reprodukcyjnej najlepsze jest połączenie wysoceatrakcyjnego mężczyzny, który po porodzie zostanie by utrzymać rodzinę. A tacy nie występują w przyrodzie, więc istnieje dualizm.
Swoją drogą, nigdy nie zrozumiem mężczyzn którzy świadomie się w to pakują. Jeśli chcesz mieć własną rodzinę i dzieci, to ją stwórz, zamiast ładować się na szóstego, jako siódme koło do ósmego wozu w dziewięcio zaprzęgowej karawanie. Bez sensu. To absurdalne i głupie, a ja osobiście nie mam szacunku do takich ludzi. Rozumiem, że ktoś ma jakieś potrzeby, ale równie dobrze może zaadoptować dziecko i je wychować, jeśli już tak bardzo chce stworzyć rodzinę, ale po co ładować się w taką formę niańczenia oraz łożenia na cudze geny.

Nieporozumienie. Rozmawiamy o czasach jaskiniowych, a nie o teraźniejszych.
Obecnie  jest jedna kobieta i jeden mężczyzna. Bigamia jest zabroniona.
A i mężowi by się nie podobało, że żona ma jednocześnie paru innych, ani zonie, że mąż ma kochanki na boku.

10,550

Odp: 30lat i cały czas sam
rossanka napisał/a:

Nieporozumienie. Rozmawiamy o czasach jaskiniowych, a nie o teraźniejszych.
Obecnie  jest jedna kobieta i jeden mężczyzna. Bigamia jest zabroniona.
A i mężowi by się nie podobało, że żona ma jednocześnie paru innych, ani zonie, że mąż ma kochanki na boku.

To dlaczego w teraźniejszych czasach większość ludźmi odczuwa lęk przed pająkami, burzami, ciemnością a nie np. prowadzeniem auta? Mylicie naturę z procesem warunkowania społecznego. Z natury człowiek jest poligamistą, kropka.

10,551

Odp: 30lat i cały czas sam

Jesteśmy zwierzętami 2.0. Niczym więcej.

Też uważam że jesteśmy poligamistami.

Natura tak to wymyśliła, że facet może zapłodnić wiele kobiet. I bardzooooo dawno temu, było to niezwykle korzystne dla gatunku.

Małżeństwa i ten cały shit to próba uporządkowania społeczeństw.

10,552

Odp: 30lat i cały czas sam
rossanka napisał/a:
Mikry Mike napisał/a:

No rzeczywiście, wydawać bezcenne zasoby jak czas oraz energia, by znaleźć samca beta chętnego zaopiekować się.
Poligamia jeśli ma służyć kobiecie, to tylko po przez możliwość wyboru najlepszego z najlepszych. Nikt nie naciska ją normami na ustatkowanie się z jakimś przeciętnym, nudnym mężczyzną, który może i ją utrzyma, ale nie zapewni podstawowego paliwa, które napędza kobiety czyli emocji. Dla realizacji żeńskiej strategii reprodukcyjnej najlepsze jest połączenie wysoceatrakcyjnego mężczyzny, który po porodzie zostanie by utrzymać rodzinę. A tacy nie występują w przyrodzie, więc istnieje dualizm.
Swoją drogą, nigdy nie zrozumiem mężczyzn którzy świadomie się w to pakują. Jeśli chcesz mieć własną rodzinę i dzieci, to ją stwórz, zamiast ładować się na szóstego, jako siódme koło do ósmego wozu w dziewięcio zaprzęgowej karawanie. Bez sensu. To absurdalne i głupie, a ja osobiście nie mam szacunku do takich ludzi. Rozumiem, że ktoś ma jakieś potrzeby, ale równie dobrze może zaadoptować dziecko i je wychować, jeśli już tak bardzo chce stworzyć rodzinę, ale po co ładować się w taką formę niańczenia oraz łożenia na cudze geny.

Nieporozumienie. Rozmawiamy o czasach jaskiniowych, a nie o teraźniejszych.
Obecnie  jest jedna kobieta i jeden mężczyzna. Bigamia jest zabroniona.
A i mężowi by się nie podobało, że żona ma jednocześnie paru innych, ani zonie, że mąż ma kochanki na boku.

Ale te atawizmy są nadal obecne.
Wypieranie się tego jest tożsame z negowaniem faktu, iż ludzie to zwierzęta. Jesteśmy ssakami, podlegamy pod takie same prawa jak inne zwierzęta i mamy "wbudowane" biologiczne oprogramowanie, które steruje naszą biologiczną powłokę w większości czasu. Podświadomie, bez Twojego udziału.
Homo sapiens kochają budować śmieszne i sztuczne konstrukty jak chociażby cywilizacja czy współczesna psychologia, by ochronić swoje kruche ego i wrażliwą psychikę.
Uwielbiamy czuć się wyżej ponad wszystkie stworzenia, jako wyjątkowi i dobrzy. Ludzki mózg ma wspaniałe mechanizmy obronne przed cierpieniem. Odcina zasilanie do operacji, co można porównać do zawieszenia się systemu czy nagłego "ubicia" bieżącej sesji. Unikamy cierpienia za wszelką cenę, co jest idiotyczne, bo życie to jedno wielkie cierpienie. Negowanie tego i odwracanie się od prostego faktu, to oznaka wyjątkowego braku inteligencji. Nie głoszę totalne poddawanie się fatalistycznym myślom, ale negowanie cierpienia jako immanentnej części ludzkiego życia, to skrajna głupota. A jednak, mózg ma mechanizm który blokuje takie doznania, a my chcemy tylko tego co dobre. Dopaminowe wraki. Dlaczego ludzie wynaleźli ogromne ilości narkotyków? By być na dopaminowym kopniaku ciągle i ciągle, by doświadczać tylko tego dobrego, odcinając się od bezkształtnego i bezlitosnego życia.

A życie nie jest fair, bo nie rozumie naszych sztucznych zasad. Moralność nie istnieje, jest sztucznym tworem.
Biologia ma w dupie Twoje czy moje szczęście, masz się rozmnożyć, a jeśli tego nie zrobisz to będzie się dobijać do Twoich drzwi na wszelkie sposoby, bo jest kurwą bez zasad.
Życie to jeden wielki chaos, ale chaos jest sprawiedliwy - w ludzkim pojmowaniu rzeczy. Nie faworyzuje, nie wybiera, nie kategoryzuje. Wali na ślepo, byle gdzie.
Tak bardzo chcecie zapanować nad makrokosmosem, ale powinniście zapanować nad mikrokosmosem czyli własnym życiem. Do pewnego stopnia, bo nie można władać chaosem.

W ogóle, podążanie za tymi śmiesznymi, irracjonalnymi pragnieniami naszej biologicznej powłoki jest nieracjonalne, żałosne i pozbawione sensu, a nadpisywanie tych programów własnymi jest cholernie trudne. Człowiek ma samoświadomość - dar i przekleństwo. Żałuje, że nie do mojej aromantyczności nie mogę dołożyć aseksualności, wtedy byłbym wolny od masy absurdów

10,553

Odp: 30lat i cały czas sam

https://i.postimg.cc/kXK4pz5r/zycie-po-30.jpg

;-)

10,554

Odp: 30lat i cały czas sam
rossanka napisał/a:
gman98v2 napisał/a:
rinho91 napisał/a:

duże prawdopodobieństwo, że kobieta po 30stce ma dziecko, więc będzie szukała partnera bardziej opiekuńczego, a nie bad-boya

Gościa spokojnego, co pokocha jak swoje, a na boku emocje kobieta znajdzie sobie. Niestety często jest to dziecko faceta nieodpowiedniego, może bad-boya. Ale zawsze mogła wcześnie myśleć kobieta mózgiem, nie macicą. A kobiety gadają, że to my faceci myślimy tym na dole głównie...

A może nie bad boya, ale małżeństwo czy związek po prostu się rozpadło? Moze on był cichy i spokojny ale nie mogli sie dogadać? Nie tylko bad boye biorą rozwody czy zrywają z matkami swoich dzieci.
I teraz taka matka z dziecmi ma opinię takiej, która na pewno zadała się z badboyem, szalała, a teraz szuka spokojnego. Zastanów się, co tY PISZESZ?
Idac tym tokiem myślenia, wszyscy panowie na tym forum, którzy sa po rozwodach i sie tu udzielają i mieli w małżeństwach dzieci, to oznacz, ze sa badboyami - ich kobiety mają łatki takich, co to zadawały się z badboyami, wyszły za nich za mąż, i same sobie sa winne, bo to byli źli mężczyżni (Ci panowie z naszego forum)? Szczerze o tym pomyślałes?


Tutaj będę wredny, bo mam sporo takich przykładów... a ich byłych znam żal, śliny i czasu, by na nich splunąć (facetów) sorry może, niektóre sympatyczne, ale nigdy. Bo gardzę ich facetem, a EMOCJE są u mnie bardzo ważne, dzieciak miałby zero uwagi . Poznałem też takie które miały pech ich 1/2 facet... życie. Wiadomo nie wrzuca się wszytkach, do jednego wora. Ja jestem cholernie emocjonalny, potrzebuje dobre relacji, a dla mnie nawet fizyczność bez tego nie istniej... co czasami jest frustrujące.

ale nie mówmy, że każda, singielka dzieckiem jest beee, zdesperowana, są te które miały pecha, które szukają zwykłego szczęścia. Oceniam ludzi, jak ich poznam oraz jakie emocje towarzyszą poznaniu.

10,555

Odp: 30lat i cały czas sam

A ja dzisiaj widziałem na mieście zakochaną parę, gdzie kobieta była o ok. 0,5 głowy wyższa od swojego wybranka.

10,556 Ostatnio edytowany przez Rumunski_Zolnierz (2022-12-17 23:59:37)

Odp: 30lat i cały czas sam

.

10,557

Odp: 30lat i cały czas sam
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

A ja dzisiaj widziałem na mieście zakochaną parę, gdzie kobieta była o ok. 0,5 głowy wyższa od swojego wybranka.

Ale to już było...

Słaba prowokacja. Spokojnie możesz przecież wrócić do tamtego posta i po prostu przeczytać ciąg dalszy dyskusji, a nawet wkleić tutaj jej fragmenty, bo mielenie w kółko tych samych treści nie tylko NICZEMU nie służy, ale przede wszystkim nas już po prostu zmęczyło. Mnie na pewno.

10,558

Odp: 30lat i cały czas sam
Olinka napisał/a:
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

A ja dzisiaj widziałem na mieście zakochaną parę, gdzie kobieta była o ok. 0,5 głowy wyższa od swojego wybranka.

Ale to już było...

Słaba prowokacja. Spokojnie możesz przecież wrócić do tamtego posta i po prostu przeczytać ciąg dalszy dyskusji, a nawet wkleić tutaj jej fragmenty, bo mielenie w kółko tych samych treści nie tylko NICZEMU nie służy, ale przede wszystkim nas już po prostu zmęczyło. Mnie na pewno.


O czym piszesz??
Jaka prowokacja?

Naprawdę widziałem dzisiaj zakochaną parę, gdzie kobieta była wyższa od swojego faceta o dobre pół głowy.

10,559

Odp: 30lat i cały czas sam

Przeczytaj raz jeszcze, może zrozumiesz.

10,560

Odp: 30lat i cały czas sam

Nie zrobiłem prowokacji, napisałem tylko co widziałem.

10,561

Odp: 30lat i cały czas sam
dfx755 napisał/a:
rossanka napisał/a:
gman98v2 napisał/a:

Gościa spokojnego, co pokocha jak swoje, a na boku emocje kobieta znajdzie sobie. Niestety często jest to dziecko faceta nieodpowiedniego, może bad-boya. Ale zawsze mogła wcześnie myśleć kobieta mózgiem, nie macicą. A kobiety gadają, że to my faceci myślimy tym na dole głównie...

A może nie bad boya, ale małżeństwo czy związek po prostu się rozpadło? Moze on był cichy i spokojny ale nie mogli sie dogadać? Nie tylko bad boye biorą rozwody czy zrywają z matkami swoich dzieci.
I teraz taka matka z dziecmi ma opinię takiej, która na pewno zadała się z badboyem, szalała, a teraz szuka spokojnego. Zastanów się, co tY PISZESZ?
Idac tym tokiem myślenia, wszyscy panowie na tym forum, którzy sa po rozwodach i sie tu udzielają i mieli w małżeństwach dzieci, to oznacz, ze sa badboyami - ich kobiety mają łatki takich, co to zadawały się z badboyami, wyszły za nich za mąż, i same sobie sa winne, bo to byli źli mężczyżni (Ci panowie z naszego forum)? Szczerze o tym pomyślałes?


Tutaj będę wredny, bo mam sporo takich przykładów... a ich byłych znam żal, śliny i czasu, by na nich splunąć (facetów) sorry może, niektóre sympatyczne, ale nigdy. Bo gardzę ich facetem, a EMOCJE są u mnie bardzo ważne, dzieciak miałby zero uwagi . Poznałem też takie które miały pech ich 1/2 facet... życie. Wiadomo nie wrzuca się wszytkach, do jednego wora. Ja jestem cholernie emocjonalny, potrzebuje dobre relacji, a dla mnie nawet fizyczność bez tego nie istniej... co czasami jest frustrujące.

ale nie mówmy, że każda, singielka dzieckiem jest beee, zdesperowana, są te które miały pecha, które szukają zwykłego szczęścia. Oceniam ludzi, jak ich poznam oraz jakie emocje towarzyszą poznaniu.

Duża ilość kobiet, gdyby nie dziecko nie spojrzałaby na faceta danego, co jest "teoretycznie" nim teraz zainteresowana.

10,562

Odp: 30lat i cały czas sam
Lady Loka napisał/a:
gman98v2 napisał/a:
rossanka napisał/a:

Moze on był cichy i spokojny

i mówił "dzień dobry" na klatce i co niedziela do kościoła chodził...

Mikry Mike napisał/a:

Strategia reprodukcyjna kobiet polega na jakości

Dlatego kobiety boją się testów DNA. Wyszłoby na jaw, że mąż jest bankomatem tylko, łoży na nieswoje. Przystojny daję geny (kochanek), a mąż mało urodziwy daje pieniądze.

Boją się? big_smile a gdzie Ci ktoś powiedział, że się boją big_smile

Jeżeli masz podejrzenie, że dziecko nie jest Twoje to rób na zdrowie. Jeżeli podejrzeń brak, a robisz dla zasady, to pokazujesz tylko to, że nie potrafisz mieć na tyke zaufania do partnerki, żeby z nią być w związku.

Przekopywanie telefonu i messengera bez przyczyny, bo tak, też jest dla Ciebie ok?

Ja jestem w ciąży. Z mężem, żeby komuś do głowy glupoty nie przyszły. Jakby mąż, nie mając żadnych podstaw oświadczył, że chce testów DNA, bo nie wierzy, że dziecko jest jego, to jasne, dostałby wynik testów potwierdzających jego ojcostwo i papiery rozwodowe w pakiecie.

Takie testy powinny być obowiązkowe, ale w matriarchalnej Europie to nie przejdzie. We Francji testy na ojcostwo są nawet zakazane, dopóki sąd nie nakaże wykonania takiego testu.

10,563

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
gman98v2 napisał/a:

i mówił "dzień dobry" na klatce i co niedziela do kościoła chodził...



Dlatego kobiety boją się testów DNA. Wyszłoby na jaw, że mąż jest bankomatem tylko, łoży na nieswoje. Przystojny daję geny (kochanek), a mąż mało urodziwy daje pieniądze.

Boją się? big_smile a gdzie Ci ktoś powiedział, że się boją big_smile

Jeżeli masz podejrzenie, że dziecko nie jest Twoje to rób na zdrowie. Jeżeli podejrzeń brak, a robisz dla zasady, to pokazujesz tylko to, że nie potrafisz mieć na tyke zaufania do partnerki, żeby z nią być w związku.

Przekopywanie telefonu i messengera bez przyczyny, bo tak, też jest dla Ciebie ok?

Ja jestem w ciąży. Z mężem, żeby komuś do głowy glupoty nie przyszły. Jakby mąż, nie mając żadnych podstaw oświadczył, że chce testów DNA, bo nie wierzy, że dziecko jest jego, to jasne, dostałby wynik testów potwierdzających jego ojcostwo i papiery rozwodowe w pakiecie.

Takie testy powinny być obowiązkowe, ale w matriarchalnej Europie to nie przejdzie. We Francji testy na ojcostwo są nawet zakazane, dopóki sąd nie nakaże wykonania takiego testu.

Ja się dziwię że pisiaki jeszcze nie wpadły na ten pomysł big_smile

10,564

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
gman98v2 napisał/a:

i mówił "dzień dobry" na klatce i co niedziela do kościoła chodził...



Dlatego kobiety boją się testów DNA. Wyszłoby na jaw, że mąż jest bankomatem tylko, łoży na nieswoje. Przystojny daję geny (kochanek), a mąż mało urodziwy daje pieniądze.

Boją się? big_smile a gdzie Ci ktoś powiedział, że się boją big_smile

Jeżeli masz podejrzenie, że dziecko nie jest Twoje to rób na zdrowie. Jeżeli podejrzeń brak, a robisz dla zasady, to pokazujesz tylko to, że nie potrafisz mieć na tyke zaufania do partnerki, żeby z nią być w związku.

Przekopywanie telefonu i messengera bez przyczyny, bo tak, też jest dla Ciebie ok?

Ja jestem w ciąży. Z mężem, żeby komuś do głowy glupoty nie przyszły. Jakby mąż, nie mając żadnych podstaw oświadczył, że chce testów DNA, bo nie wierzy, że dziecko jest jego, to jasne, dostałby wynik testów potwierdzających jego ojcostwo i papiery rozwodowe w pakiecie.

Takie testy powinny być obowiązkowe, ale w matriarchalnej Europie to nie przejdzie. We Francji testy na ojcostwo są nawet zakazane, dopóki sąd nie nakaże wykonania takiego testu.

A z jakiej paki mają być obowiązkowe?

Jak już teraz boisz się zdrady, nie mając choćby cienia partnerki, to nie wchodź w związki.

10,565

Odp: 30lat i cały czas sam
Lady Loka napisał/a:
rakastankielia napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Boją się? big_smile a gdzie Ci ktoś powiedział, że się boją big_smile

Jeżeli masz podejrzenie, że dziecko nie jest Twoje to rób na zdrowie. Jeżeli podejrzeń brak, a robisz dla zasady, to pokazujesz tylko to, że nie potrafisz mieć na tyke zaufania do partnerki, żeby z nią być w związku.

Przekopywanie telefonu i messengera bez przyczyny, bo tak, też jest dla Ciebie ok?

Ja jestem w ciąży. Z mężem, żeby komuś do głowy glupoty nie przyszły. Jakby mąż, nie mając żadnych podstaw oświadczył, że chce testów DNA, bo nie wierzy, że dziecko jest jego, to jasne, dostałby wynik testów potwierdzających jego ojcostwo i papiery rozwodowe w pakiecie.

Takie testy powinny być obowiązkowe, ale w matriarchalnej Europie to nie przejdzie. We Francji testy na ojcostwo są nawet zakazane, dopóki sąd nie nakaże wykonania takiego testu.

A z jakiej paki mają być obowiązkowe?

Jak już teraz boisz się zdrady, nie mając choćby cienia partnerki, to nie wchodź w związki.

Nie boję się. Po prostu wy macie pewność, że dziecko jest wasze, a my nie. Taki test od razu wszystko ustali. Będzie wiadomo, kto ma płacić alimenty w razie czego. Uczciwe kobiety nie mają nic do stracenia, a mężczyzna, nawet jeśli po jakimś czasie okazałoby się, że dziecko nie jest jego, nie ma żadnego pola manewru, bo już się zrzec ojcostwa nie może i dalej musi płacić.

10,566

Odp: 30lat i cały czas sam
rakastankielia napisał/a:

Nie boję się. Po prostu wy macie pewność, że dziecko jest wasze, a my nie.

Zaskakujące, że mój mąż nigdy nie miał takich wątpliwości, a przynajmniej ja nic o tym nie wiem, nawet pomimo tego, że nasz syn zupełnie nie jest do niego podobny.

Może trzeba po prostu związać się z partnerką, której się ufa? <pytanie retoryczne> Zaufanie jest w końcu jednym z podstawowych filarów zdrowo funkcjonującego związku. Jeśli się nie ufa, to należy się rozstać, a już na pewno nie decydować się na dziecko.

10,567

Odp: 30lat i cały czas sam
Olinka napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

Nie boję się. Po prostu wy macie pewność, że dziecko jest wasze, a my nie.

Zaskakujące, że mój mąż nigdy nie miał takich wątpliwości, a przynajmniej ja nic o tym nie wiem, nawet pomimo tego, że nasz syn zupełnie nie jest do niego podobny.

Może trzeba po prostu związać się z partnerką, której się ufa? <pytanie retoryczne> Zaufanie jest w końcu jednym z podstawowych filarów zdrowo funkcjonującego związku. Jeśli się nie ufa, to należy się rozstać, a już na pewno nie decydować się na dziecko.

bo twój maź to cipa i jebie nie na swoje dziecko, jak podrośnie to mu młody powie.

10,568 Ostatnio edytowany przez Misinx (2022-12-21 09:31:09)

Odp: 30lat i cały czas sam
Theodore Robert Bundy napisał/a:
Olinka napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

Nie boję się. Po prostu wy macie pewność, że dziecko jest wasze, a my nie.

Zaskakujące, że mój mąż nigdy nie miał takich wątpliwości, a przynajmniej ja nic o tym nie wiem, nawet pomimo tego, że nasz syn zupełnie nie jest do niego podobny.

Może trzeba po prostu związać się z partnerką, której się ufa? <pytanie retoryczne> Zaufanie jest w końcu jednym z podstawowych filarów zdrowo funkcjonującego związku. Jeśli się nie ufa, to należy się rozstać, a już na pewno nie decydować się na dziecko.

bo twój maź to cipa i jebie nie na swoje dziecko, jak podrośnie to mu młody powie.

Tadziu ja się już o Ciebie martwiłem, że tak długo Cię nie było. Mama dała szlaban na komputer ? Nie możesz jej tak pyskować. I pamiętaj, nie sikaj na deskę.

Jesteś taki rozkoszny kiedy próbujesz kogoś obrazić big_smile

10,569

Odp: 30lat i cały czas sam

Matki też nie mogą być pewne. Mało to było podmianek dzieci w szpitalach?

Ustalenie rodzicielstwa powinno być rutynową procedurą tak jak oznaczenie grupy krwi. Fakty medyczne stoją wyżej od urażonej dumy mamusiek.

10,570

Odp: 30lat i cały czas sam

Ustalenie rodzicielstwa to powinien być dodatek.
Podstawą powinny być badania genetyczne na różne choroby.

10,571

Odp: 30lat i cały czas sam
M!ri napisał/a:

Fakty medyczne stoją wyżej od urażonej dumy mamusiek.

To nie duma, to wyrachowanie.
Szacuje się, że co dziesiąte dziecko powstało w wyniku zdrady i jest wychowywane przez nieświadomego partnera.
https://www.tygodnikprzeglad.pl/zdrada-zapisana-genach/

We Francji na początku były dozwolone testy na ojcostwo.
Okazało się, że takich przypadków było tak dużo, że zaczął się problem społeczny i zakazano testów.
Kto miałby utrzymywać takie dziecko?

10,572

Odp: 30lat i cały czas sam
Farmer napisał/a:

Kto miałby utrzymywać takie dziecko?

Matka idiotka?

Farmer napisał/a:

Ustalenie rodzicielstwa to powinien być dodatek.
Podstawą powinny być badania genetyczne na różne choroby.

To też.

10,573

Odp: 30lat i cały czas sam
Olinka napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

Nie boję się. Po prostu wy macie pewność, że dziecko jest wasze, a my nie.

Zaskakujące, że mój mąż nigdy nie miał takich wątpliwości, a przynajmniej ja nic o tym nie wiem, nawet pomimo tego, że nasz syn zupełnie nie jest do niego podobny.

Może trzeba po prostu związać się z partnerką, której się ufa? <pytanie retoryczne> Zaufanie jest w końcu jednym z podstawowych filarów zdrowo funkcjonującego związku. Jeśli się nie ufa, to należy się rozstać, a już na pewno nie decydować się na dziecko.

+1
Tak jak napisałam, jakby mi mąż powiedział prosto w twarz, że nie jest pewien swojego ojcostwa, to by dostał badania na ojcostwo w pakiecie z pozwem rozwodowym.

Całe szczęście mam normalnego męża i zaufanie w związku.

10,574

Odp: 30lat i cały czas sam

Dajcie już spokój, przecież to jak zwykle prowo z tymi testami dna. Nie chcesz być ojcem to nie uprawiaj seksu I tyle.
A takich tematów już było multum.

10,575

Odp: 30lat i cały czas sam
M!ri napisał/a:
Farmer napisał/a:

Kto miałby utrzymywać takie dziecko?

Matka idiotka?

Za niskie wynagrodzenie kobiety, o ile w ogóle pracuje.
Państwo i tak utrzymuje ją i dziecko przez najbliższe 18 lat.

Dlatego Francuzi podeszło do tego tak, że zakazujemy testów, "tatusiowie" utrzymują.

10,576

Odp: 30lat i cały czas sam

Może po prostu wystarczy się nie rozmnażać, jak się czuje, że coś w relacji jest nie halo?

10,577

Odp: 30lat i cały czas sam
Lady Loka napisał/a:

Tak jak napisałam, jakby mi mąż powiedział prosto w twarz, że nie jest pewien swojego ojcostwa, to by dostał badania na ojcostwo w pakiecie z pozwem rozwodowym.

Całe szczęście mam normalnego męża i zaufanie w związku.

Podstawą jest zaufanie.

Uważasz, że gdyby miał wątpliwości, to by nie zrobił testu?
Nie potrzeba dużo materiału biologicznego, dyskrecja zachowana, koszt do 1k i pewność do końca życia.

Dlaczego kobiety się przed tym bronią?
Nie wiem, ale się domyślam smile (1/10 wychowuje nie swoje dziecko).

10,578

Odp: 30lat i cały czas sam
Lady Loka napisał/a:

Może po prostu wystarczy się nie rozmnażać, jak się czuje, że coś w relacji jest nie halo?

Oczywiście.
Któregoś dnia partnerka przychodzi z informacją, że jest w ciąży smile

Miałem znajomego.
Wziął ślub, pracował, utrzymywał rodzinę.
Córka w wieku przedszkolnym zachorowała na chorobę genetyczna, robił zbiórki, pożyczał po rodzinie i znajomych, harował na leczenie itp.
Genetyk zaczął grzebać, bo to choroba dziedziczona ze strony ojca. W jego rodzinie nigdy nie było takich przypadków.
I się okazało, że jego żona go zdradzała. Latami ...
Rozwód, orzeczenie o winie, alimenty na nie swoje dziecko.
Bocznego pobił, dostał zawiasy. Trochę się rozpił.
Ostatecznie wyjechał na Zachód.

Oczywiście każdy powie, że to niedobra kobieta była.
Ale to facet musi płacić alimenty jeszcze kilka lat na nieswoje dziecko.
Wyjechał z Polski. Z tego co wiem alimenty wysokie, a przez dłuższy czas nie miał dobrej płacy, więc zostawało mu pod koniec miesiąca niewiele.

10,579 Ostatnio edytowany przez rossanka (2022-12-21 13:01:24)

Odp: 30lat i cały czas sam
Farmer napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Może po prostu wystarczy się nie rozmnażać, jak się czuje, że coś w relacji jest nie halo?

Oczywiście.
Któregoś dnia partnerka przychodzi z informacją, że jest w ciąży smile

Miałem znajomego.
Wziął ślub, pracował, utrzymywał rodzinę.
Córka w wieku przedszkolnym zachorowała na chorobę genetyczna, robił zbiórki, pożyczał po rodzinie i znajomych, harował na leczenie itp.
Genetyk zaczął grzebać, bo to choroba dziedziczona ze strony ojca. W jego rodzinie nigdy nie było takich przypadków.
I się okazało, że jego żona go zdradzała. Latami ...
Rozwód, orzeczenie o winie, alimenty na nie swoje dziecko.
Bocznego pobił, dostał zawiasy. Trochę się rozpił.
Ostatecznie wyjechał na Zachód.

Oczywiście każdy powie, że to niedobra kobieta była.
Ale to facet musi płacić alimenty jeszcze kilka lat na nieswoje dziecko.
Wyjechał z Polski. Z tego co wiem alimenty wysokie, a przez dłuższy czas nie miał dobrej płacy, więc zostawało mu pod koniec miesiąca niewiele.

Nie wierzę, że nie wiedział, że był zdradzany latami.
I to jest to co się często widzi, jest porządna kobieta, ale oczywiście coś w niej niepasuje i mężczyzna wybiera taką, która robi go Rogaczem. Nie rozumiem tej logiki, a potem płacz. Przecież widać z kim się żeni, z jakim typem kobiety.

Miałam kolegę, bardzo fajny ogarnięty jak się wydawało chłopak, ożenił się,  chociaż dosłownie każdy mu mówił, aby z  Anetą się nie żenił, bo to typ takiej podfruwajki, ale on zakochany, Anetka to Anetka tamto, nie wiem co on w niej widział. Oczywiście po ślubie go zdradzała, zaszła w ciążę z kochankiem.
Jakoś nikogo to nie dziwiło.
Potem był rozwód, kokega ma teraz nowa żonę, dziecko, mam nadzieję, że teraz lepiej wybrał.
Zmierzam do tego, że to bylo widać wcześniej jaki to typ ta jego ex żona i całe otoczenie mu mówiło, ale on nie słuchał.

10,580

Odp: 30lat i cały czas sam
Misinx napisał/a:

Tadziu ja się już o Ciebie martwiłem, że tak długo Cię nie było. (...) 

Jesteś taki rozkoszny kiedy próbujesz kogoś obrazić big_smile

Prawda? Tak bardzo próbuje zwrócić na siebie uwagę, tak się stara, tak chciałby komuś dopiec, że w tym wszystkim zupełnie zapomniał, że są tacy, którzy nawet nie potrafią innych obrazić. Pomijam przy tym, że waląc kulą w płot staje się to jeszcze trudniejsze.

Lady Loka napisał/a:

Tak jak napisałam, jakby mi mąż powiedział prosto w twarz, że nie jest pewien swojego ojcostwa, to by dostał badania na ojcostwo w pakiecie z pozwem rozwodowym.

Prawdę mówiąc trochę nie rozumiem dlaczego niektórzy panowie, bo zakładam, że nie wszyscy, nie ogarniają, że nie ma to nic wspólnego z uczciwością, a tym bardziej, że zupełnie nie chodzi tu o ukrywanie czegokolwiek, ale o podstawowe elementy związku bez których naprawdę trudno jest wspólnie tworzyć coś wartościowego.
Są bowiem takie sytuacje i takie kwestie, które pozornie są niewinne, pozornie rozsądne, ale potrafią rozwalić relację w pył. I tak, bezpodstawny brak zaufania jest jedną z nich.

10,581

Odp: 30lat i cały czas sam
Farmer napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Tak jak napisałam, jakby mi mąż powiedział prosto w twarz, że nie jest pewien swojego ojcostwa, to by dostał badania na ojcostwo w pakiecie z pozwem rozwodowym.

Całe szczęście mam normalnego męża i zaufanie w związku.

Podstawą jest zaufanie.

Uważasz, że gdyby miał wątpliwości, to by nie zrobił testu?
Nie potrzeba dużo materiału biologicznego, dyskrecja zachowana, koszt do 1k i pewność do końca życia.

Dlaczego kobiety się przed tym bronią?
Nie wiem, ale się domyślam smile (1/10 wychowuje nie swoje dziecko).

Gdyby miał wątpliwości - zdanie klucz.
Gdy masz wątpliwości, że kobieta jest wierna, to używasz gumek.

Ja mówię o sytuacji, w której facet tak po prostu przychodzi i mówi "elo, nie wierzę, że to moje dziecko, robię test". A najlepiej niech jeszcze doda o tych biedakach, którzy wychowują nie swoje dziecko i o tym, że on na nie swoje płacił nie będzie tongue

10,582

Odp: 30lat i cały czas sam
Olinka napisał/a:
Misinx napisał/a:

Tadziu ja się już o Ciebie martwiłem, że tak długo Cię nie było. (...) 

Jesteś taki rozkoszny kiedy próbujesz kogoś obrazić big_smile

Prawda? Tak bardzo próbuje zwrócić na siebie uwagę, tak się stara, tak chciałby komuś dopiec, że w tym wszystkim zupełnie zapomniał, że są tacy, którzy nawet nie potrafią innych obrazić. Pomijam przy tym, że waląc kulą w płot staje się to jeszcze trudniejsze.

Lady Loka napisał/a:

Tak jak napisałam, jakby mi mąż powiedział prosto w twarz, że nie jest pewien swojego ojcostwa, to by dostał badania na ojcostwo w pakiecie z pozwem rozwodowym.

Prawdę mówiąc trochę nie rozumiem dlaczego niektórzy panowie, bo zakładam, że nie wszyscy, nie ogarniają, że nie ma to nic wspólnego z uczciwością, a tym bardziej, że zupełnie nie chodzi tu o ukrywanie czegokolwiek, ale o podstawowe elementy związku bez których naprawdę trudno jest wspólnie tworzyć coś wartościowego.
Są bowiem takie sytuacje i takie kwestie, które pozornie są niewinne, pozornie rozsądne, ale potrafią rozwalić relację w pył. I tak, bezpodstawny brak zaufania jest jedną z nich.

Ja naprawdę nie wiem, po co faceci wchodzą w związki, jak mają przeświadczenie, że kobiety to samo zło, że wszystkie zdradzają, że będą płacić na obce dziecko, że na pewno koboeta uczciwa nie jest i trzeba ją sprawdzać i pilnować.

Po co sobie robić w życiu takie kuku?

Wieloletnie zdrady naprawdę idzie wyłapać dużo wcześniej. Potem człowiek myśli o tym, co było i widzi, że sygnały były, tylko nie zwrócił uwagi albo je bagatelizował.

10,583 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-12-21 13:23:46)

Odp: 30lat i cały czas sam

Oj Ross te grzeczne "dobre" żony i Ci tacy poprawni,"solidni" mężowie też zdradzają
w taki sposób że nikt nic nie wie i nie widzi,są takie talenty "aktorskie",pozory fasada,życie na pokaz,udawanie,ukrywanie
Taki typ o którym wspominasz to nie jedyny przypadek zdradzania,był po prostu podwyższonego ryzyka
Można latami nie wiedzieć i nie widzieć i nie wszystkie zdrady,romanse wychodzą na jaw
Owszem pewne podejrzenia, sygnały ,wrażenia,przeczucia,intuicję można lekceważyć, wypierać
nie ma się jednak  zbyt wielkiej szansy mając do czynienia z lepszym/lepszą oszustem oszustką zaprawioną/zaprawionym wyrobionym w kłamstwach ,samemu posiadając zaufanie do kogoś takiego.
Znany mi jest przypadek 16 lat trwającego romansu, przez ten czas nikt absolutnie o niczym nie wiedział z otoczenia,sprawa wyszła na jaw po śmierci małżonka dopiero
kiedy kochankowie się pokłócili ze sobą ,to znaczy kochanek nie był zainteresowany formalnym związkiem z kochanką, a ta wylądowała w szpitalu psychiatrycznym po próbie samobójczej .

10,584

Odp: 30lat i cały czas sam
paslawek napisał/a:

nie ma się jednak  zbyt wielkiej szansy mając do czynienia z lepszym/lepszą oszustem oszustką zaprawioną/zaprawionym wyrobionym w kłamstwach ,samemu posiadając zaufanie do kogoś takiego.
Znany mi jest przypadek 16 lat trwającego romansu, przez ten czas nikt absolutnie o niczym nie wiedział z otoczenia,sprawa wyszła na jaw po śmierci małżonka dopiero
kiedy kochankowie się pokłócili ze sobą ,to znaczy kochanek nie był zainteresowany formalnym związkiem z kochanką, a ta wylądowała w szpitalu psychiatrycznym po próbie samobójczej .

Po prostu mąż czy żona woli "nie wiedzieć", ale wie. Postronnym się wydaje, że  romans był doskonale ukryty, ale patrner czy partnerka domyślali się.  Mówie o jakimś czasie, bo poczatek romansu można ukryć, ale w którymś momencie wychodzi na jaw.
16 lat to mogą postronni nie wiedzieć, bo zdradzany nie ma sie czym chwalić.

10,585

Odp: 30lat i cały czas sam
paslawek napisał/a:

Oj Ross te grzeczne "dobre" żony i Ci tacy poprawni,"solidni" mężowie też zdradzają
w taki sposób że nikt nic nie wie i nie widzi,są takie talenty "aktorskie",pozory fasada,życie na pokaz,udawanie,ukrywanie
Taki typ o którym wspominasz to nie jedyny przypadek zdradzania,był po prostu podwyższonego ryzyka
Można latami nie wiedzieć i nie widzieć i nie wszystkie zdrady,romanse wychodzą na jaw
Owszem pewne podejrzenia, sygnały ,wrażenia,przeczucia,intuicję można lekceważyć, wypierać
nie ma się jednak  zbyt wielkiej szansy mając do czynienia z lepszym/lepszą oszustem oszustką zaprawioną/zaprawionym wyrobionym w kłamstwach ,samemu posiadając zaufanie do kogoś takiego.
Znany mi jest przypadek 16 lat trwającego romansu, przez ten czas nikt absolutnie o niczym nie wiedział z otoczenia,sprawa wyszła na jaw po śmierci małżonka dopiero
kiedy kochankowie się pokłócili ze sobą ,to znaczy kochanek nie był zainteresowany formalnym związkiem z kochanką, a ta wylądowała w szpitalu psychiatrycznym po próbie samobójczej .

Z ciekawości, co sie później stało, mieli jeszcze dalej kontakt? Rozumiem, ze po śmierci małżonki mąż nie chciał się związać z kochanką?

10,586 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-12-21 13:57:17)

Odp: 30lat i cały czas sam

Tam było tak że to żona zdradzała męża z jego kuzynem ,mąż umarł.
Kuzyn nie chciał związku z tą kobietą
A co się stało później ? Nie zostali parą nigdy - ona go znienawidziła,on wyjechał
z tej miejscowości, spora afera była z tego co wiem i duże zamieszanie.

Nawet na forum jest sporo wątków totalnie zaskoczonych kobiet i mężczyzn ,w ogromnym szoku że zostali zdradzeni a romanse trwały parę lat.

10,587

Odp: 30lat i cały czas sam
paslawek napisał/a:

Tam było to żona zdradzała męża z jego kuzynem ,mąż umarł.
Kuzyn nie chciał związku z tą kobietą
A co się stało później ? Nie zostali parą nigdy - ona go znienawidziła,on wyjechał
z tej miejscowości spora afera była z tego co wiem i duże zamieszanie.

Coś mi się nie zgadza.
Skoro ona chciała związku z kochankiem, gdy mąż umarł, to dlaczego się nie rozwiodła? Coś mi tu nie pasuje.
Romansowała 16 lat a gdy maż zmarł dopiero chciała się związać z kuzynem?

10,588

Odp: 30lat i cały czas sam
paslawek napisał/a:

Nawet na forum jest sporo wątków totalnie zaskoczonych kobiet i mężczyzn ,w ogromnym szoku że zostali zdradzeni a romanse trwały parę lat.

Rok czy dwa tak. Nawet trzy - i druga strona jest zszokowana. Ale 16 lat? Nie słyszałam tu o takiej historii.
To albo widać, że coś jest nie tak, po czasie(jak tu ludzie piszą), albo ktoś z otoczenia donosi, świat jest mały.

10,589

Odp: 30lat i cały czas sam
rossanka napisał/a:
paslawek napisał/a:

Tam było to żona zdradzała męża z jego kuzynem ,mąż umarł.
Kuzyn nie chciał związku z tą kobietą
A co się stało później ? Nie zostali parą nigdy - ona go znienawidziła,on wyjechał
z tej miejscowości spora afera była z tego co wiem i duże zamieszanie.

Coś mi się nie zgadza.
Skoro ona chciała związku z kochankiem, gdy mąż umarł, to dlaczego się nie rozwiodła? Coś mi tu nie pasuje.
Romansowała 16 lat a gdy maż zmarł dopiero chciała się związać z kuzynem?

Powiązania biznesowe,rodzinne,dzieci, spora zależność finansowa od męża i dostatnie wygodne życie u jego boku,a kuzynowi po prostu też tak było wygodnie
mieć kochankę bez większych zobowiązań,z resztą kto by tak na ochotnika chciał po tylu latach związać się z niewierną osobą
jak już różowe okulary i idealizowanie kochanki kochanka odchodzi to dochodzą wątpliwości do głosu albo od początku kochanek kłamał o wielkiej miłości i obiecywał cuda niewidy żonie kuzyna co mu zależało mówić piękne słówka 
,pozostaje jakiś rodzaj wyrachowania i kalkulacji w takim układzie
nie wszystkie romanse są takie romantyczne jak na filmach.

10,590

Odp: 30lat i cały czas sam
rossanka napisał/a:
paslawek napisał/a:

Nawet na forum jest sporo wątków totalnie zaskoczonych kobiet i mężczyzn ,w ogromnym szoku że zostali zdradzeni a romanse trwały parę lat.

Rok czy dwa tak. Nawet trzy - i druga strona jest zszokowana. Ale 16 lat? Nie słyszałam tu o takiej historii.
To albo widać, że coś jest nie tak, po czasie(jak tu ludzie piszą), albo ktoś z otoczenia donosi, świat jest mały.

Wyjątki wink
To są wyjątki Ross.

Poza tym mało kto chce przyznać, że coś podejrzewał, a zignorował.

10,591 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-12-21 14:16:05)

Odp: 30lat i cały czas sam

Nie ma żadnego racjonalnego powodu, dla którego miałyby być obowiązkowe, czyli de facto powszechne, przymusowe ingerujące w prywatną, intymną sferę życia ludzi, badania na ustalenie ojcostwa. Na pewno takim powodem nie jest fakt, że część społeczeństwa ma problem w znalezieniu wartościowego partnera i zbudowania wraz z nim związku opartego na wzajemnym zaufaniu.

Pomysł żenujący i absurdalny sam w sobie, pomijając fakt istnienia różnorodnych okoliczności związanych z poczęciem i narodzeniem dziecka (np. dziecko poczęte w wyniku gwałtu, matka dziecka nie wie kto potencjalnie może być ojcem, potencjalny ojciec nie żyje tzw. dziecko pogrobowiec).

Bezmyślne bzdury jakie tutaj wymyślają niektórzy, to się po prostu w głowie nie mieszczą. I jeszcze nad takimi bzdurami toczy się dyskusja big_smile bo jakiś jeden dorastający młokos, który nawet nie miał w życiu pół dziewczyny rzucił idiotyczne hasło big_smile

10,592

Odp: 30lat i cały czas sam
paslawek napisał/a:
rossanka napisał/a:
paslawek napisał/a:

Tam było to żona zdradzała męża z jego kuzynem ,mąż umarł.
Kuzyn nie chciał związku z tą kobietą
A co się stało później ? Nie zostali parą nigdy - ona go znienawidziła,on wyjechał
z tej miejscowości spora afera była z tego co wiem i duże zamieszanie.

Coś mi się nie zgadza.
Skoro ona chciała związku z kochankiem, gdy mąż umarł, to dlaczego się nie rozwiodła? Coś mi tu nie pasuje.
Romansowała 16 lat a gdy maż zmarł dopiero chciała się związać z kuzynem?

Powiązania biznesowe,rodzinne,dzieci, spora zależność finansowa od męża i dostatnie wygodne życie u jego boku,a kuzynowi po prostu też tak było wygodnie
mieć kochankę bez większych zobowiązań,z resztą kto by tak na ochotnika chciał po tylu latach związać się z niewierną osobą
jak już różowe okulary i idealizowanie kochanki kochanka odchodzi to dochodzą wątpliwości do głosu albo od początku kochanek kłamał o wielkiej miłości i obiecywał cuda niewidy żonie kuzyna co mu zależało mówić piękne słówka 
,pozostaje jakiś rodzaj wyrachowania i kalkulacji w takim układzie
nie wszystkie romanse są takie romantyczne jak na filmach.

Hahaha.
Przepraszam za śmiech, ale tak to własnie widzę, czytając nawet takie forum jak to, pinie panów, co jest cenne, bo iszą tu anonimowo.
Że często kochanka jest dobra jako kochanka, ale wiązać się z nią nie chcą, na dodatek mają własnie taką opinię na jej temat, że  nie nadaje się na partnerkę na serio, bo potrafi być niewierna, zdradza jednego, dlaczego nie będzie zdradzała kolejnego?
Co do kobiet to bywa odwrotnie, romansuje z żonatym, ale nie ptzyjdzie jej do głowy, ze będąc jego żoną również moze być orzez niego zdradzana,.
Baby jednak bywaja głupie.(nie wszystkie).
Sama jestem kobietą, ale tak uważam.

10,593

Odp: 30lat i cały czas sam
Lady Loka napisał/a:
rossanka napisał/a:
paslawek napisał/a:

Nawet na forum jest sporo wątków totalnie zaskoczonych kobiet i mężczyzn ,w ogromnym szoku że zostali zdradzeni a romanse trwały parę lat.

Rok czy dwa tak. Nawet trzy - i druga strona jest zszokowana. Ale 16 lat? Nie słyszałam tu o takiej historii.
To albo widać, że coś jest nie tak, po czasie(jak tu ludzie piszą), albo ktoś z otoczenia donosi, świat jest mały.

Wyjątki wink
To są wyjątki Ross.

Poza tym mało kto chce przyznać, że coś podejrzewał, a zignorował.

Dlatego piszę,ze może mąż wiedzia, cos się domyślał, ale przymykał oko.

10,594

Odp: 30lat i cały czas sam
KoralinaJones napisał/a:

Nie ma żadnego racjonalnego powodu, dla którego miałyby być obowiązkowe, czyli de facto powszechne, przymusowe ingerujące w prywatną, intymną sferę życia ludzi, badania na ustalenie ojcostwa. Na pewno takim powodem nie jest fakt, że część społeczeństwa ma problem w znalezieniu wartościowego partnera i zbudowania wraz z nim związku opartego na wzajemnym zaufaniu.

Pomysł żenujący i absurdalny sam w sobie, pomijając fakt istnienia różnorodnych okoliczności związanych z poczęciem i narodzeniem dziecka (np. dziecko poczęte w wyniku gwałtu, matka dziecka nie wie kto potencjalnie może być ojcem, potencjalny ojciec nie żyje tzw. dziecko pogrobowiec).

Bezmyślne bzdury jakie tutaj wymyślają niektórzy, to się po prostu w głowie nie mieszczą. I jeszcze nad takimi bzdurami toczy się dyskusja big_smile bo jakiś jeden dorastający młokos rzucił idiotyczne hasło big_smile

Ale byłby koszmar dla tych wszystkich pua i zaliczaczy, jakby nagle okazało sie, że testy DNA sa obowiązkowe i nagle okazuje sie, ze mają 10 dzieci na boku wink

10,595

Odp: 30lat i cały czas sam
rossanka napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Nie ma żadnego racjonalnego powodu, dla którego miałyby być obowiązkowe, czyli de facto powszechne, przymusowe ingerujące w prywatną, intymną sferę życia ludzi, badania na ustalenie ojcostwa. Na pewno takim powodem nie jest fakt, że część społeczeństwa ma problem w znalezieniu wartościowego partnera i zbudowania wraz z nim związku opartego na wzajemnym zaufaniu.

Pomysł żenujący i absurdalny sam w sobie, pomijając fakt istnienia różnorodnych okoliczności związanych z poczęciem i narodzeniem dziecka (np. dziecko poczęte w wyniku gwałtu, matka dziecka nie wie kto potencjalnie może być ojcem, potencjalny ojciec nie żyje tzw. dziecko pogrobowiec).

Bezmyślne bzdury jakie tutaj wymyślają niektórzy, to się po prostu w głowie nie mieszczą. I jeszcze nad takimi bzdurami toczy się dyskusja big_smile bo jakiś jeden dorastający młokos rzucił idiotyczne hasło big_smile

Ale byłby koszmar dla tych wszystkich pua i zaliczaczy, jakby nagle okazało sie, że testy DNA sa obowiązkowe i nagle okazuje sie, ze mają 10 dzieci na boku wink

I Franz Kafka w najlepszym wydaniu big_smile

Posty [ 10,531 do 10,595 z 31,045 ]

Strony Poprzednia 1 161 162 163 164 165 478 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024