KoralinaJones napisał/a:Mikry Mike napisał/a:@KarolinaJones
Juji gatame z żółwia. Proszę, rzuciłem buzzwordem, tak jak Ty.
Rozwiń proszę myśl z tą teorią, bo podrzuciłaś tylko hasło.
Ty twierdzisz że monogamia, a co za tym idzie, wierność, to wymysł cywilizacji i jest to sprzeczne z biologią, to dlaczego w świecie ludzkim jest potępiane jeśli samice chcą się rozmnażać z innymi samcami
You made my Day, Panowie 
Tak to jest pierdzielić o atawizmach, biologii i naturze.
Moralność. Moralność, która jest sztucznym tworem, wykorzystywanym jako wizytówka. Moralność to końcowy twór cywilizacji.
To zbiór zasad i norm, które dyktuje strona posiadająca siłę. Moralność jest różna wśród poszczególnych grup, państw i cywilizacji.
To co dla Ciebie jest złe, dla innego już takim nie jest. Twoje zasady sumienia są Twoje, ale inna osoba ma je w poważaniu.
Moralność jest sztuczna, podobnie jak monogamia.
Oczywiście, że monogamia jest sztucznym tworem. Zakłada, że każdy ma jednego partnera, pomijając atawizmy i naturalne metody doboru partnerskiego. To taka społeczna umowa.
W teorii pozwala na stabilny wzrost: gospodarczy, społeczny i demograficzny, bo stanowi, że jeden mężczyzna jest w jednym związku z kobietą.
Tylko widzisz, nasza zwierzęca natura ma to od wieków w poważaniu. Nadal dobieramy się poprzez cechy tak prymitywne jak wygląd. Jeśli ktoś mówi, ze wygląd nie ma znaczenia, to jest najgorszym kłamcą. Fizyczność to najlepszy reprezentant genów. W oprogramowaniu biologicznym, przekazanie najlepszych cech i genów leży w żywotnym interesie człowieka.
Nie znam matki czy ojca, który chciałby aby ich dziecko było chorowite, cierpiało na zaburzenia czy było na szarym końcu drabiny społecznej. Chcą jak najlepiej i jest to zrozumiałe.
Kobiety mają prawo do wyboru zgodnie z ich upodobaniami i preferencjami. Podoba im się jakiś archetyp cech, które stanowią o core czyli podstawie.
I chwała im za to, nie bronię im tego. Mają do tego prawo.
Te same zasady są aplikowane wobec mężczyzn.
Normy społeczne to jedno, rzeczywistość to drugie. Podwójne standardy, moralność Kalego - to wszystko było przerabiane.
Nie mam o to najmniejszych problemów, ale chodzi o sam fakt zakłamania. Ludzie kochają się wybielać, robić z siebie lepszych niż są i otaczać się mięciutkimi konceptami psychologicznymi, byle chronić swoją kruchą psychikę. Dotyczy to też doboru partnerskiego.
Kto potępia, ten potępia. Mnie już nic nie dziwi. Ludzie to zwierzęta i umiemy tylko lepiej maskować swoje zachowania - tym się różnimy od braci mniejszych.
Niech i jeden gość ma kilka partnerek, mając kilkoro dzieci. Ich sprawa. Samotne matki to inna sprawa. Co też jest ciekawym zjawiskiem i niejako łączy się z atawizmem wyboru najlepszych przedstawicieli do prokreacji, ale to nie o tym jest temat.
Jest mi naprawdę wszystko jedno kto się z kim pokłada, ile razy i na ile sposobów. Czy ktoś miał setki partnerów, czy dziesiątki. Ja też nie jestem święty w pewnych aspektach, ale po prostu wyłączyłem się z tego fałszywego pierdolnika kółka wzajemnej adoracji.