30lat i cały czas sam - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 159 160 161 162 163 478 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10,401 do 10,465 z 31,045 ]

10,401

Odp: 30lat i cały czas sam
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:
Theodore Robert Bundy napisał/a:

, ja celuje w same najlepsze, te poniżej to tylko do garów smile

Fantazje fantazje

On ma na myśli aktorki w PH big_smile

Dalej musiałeś z drabiną do supermarketu na zakupy iść?

Zobacz podobne tematy :

10,402

Odp: 30lat i cały czas sam
Roxann napisał/a:
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:

Fantazje fantazje

On ma na myśli aktorki w PH big_smile

Mi tych bohaterów nawet szkoda, też  Bundy bo fcacet nie tylko żyje w swoich wyimaginowaych wcielaniach online, to ... bardziej zakomleksionego faceta na forum nie widzialam. Argesja słowna to tylko brak inteliencji i arumentów. Nie wiem kto tego człowieka tak skrzywdził ale facet ma problem, sam ze sobą.

Dzięki Bogu że ja takiej „inteliencji” nie mam, coś czuje że na trzeźwo tego nie pisałaś, tak myślałem uświadomiłaś sobie że nikt cię nie chce, żaden nawet minimalnie przystojny facet nie zwraca na ciebie uwagi, reasumując jesteś pasztetem, i jedyne z kim się możesz związać to z Andrzejem spod remizy, czyli żadna nowość.

10,403

Odp: 30lat i cały czas sam
Theodore Robert Bundy napisał/a:
Roxann napisał/a:
Misinx napisał/a:

On ma na myśli aktorki w PH big_smile

Mi tych bohaterów nawet szkoda, też  Bundy bo fcacet nie tylko żyje w swoich wyimaginowaych wcielaniach online, to ... bardziej zakomleksionego faceta na forum nie widzialam. Argesja słowna to tylko brak inteliencji i arumentów. Nie wiem kto tego człowieka tak skrzywdził ale facet ma problem, sam ze sobą.

Dzięki Bogu że ja takiej „inteliencji” nie mam, coś czuje że na trzeźwo tego nie pisałaś, tak myślałem uświadomiłaś sobie że nikt cię nie chce, żaden nawet minimalnie przystojny facet nie zwraca na ciebie uwagi, reasumując jesteś pasztetem, i jedyne z kim się możesz związać to z Andrzejem spod remizy, czyli żadna nowość.

Oj, boli, nie?

Bo dziewczyny, nie będac kompletnymi piwniczniakami, mogą się na randki umawiać czy być w związku- żaden problem. A Ty se możesz tylko poprzeklinać i powyzywać kobiety, których na oczy nie widzialeś od pasztetów.

10,404

Odp: 30lat i cały czas sam
Beyondblackie napisał/a:
Theodore Robert Bundy napisał/a:
Roxann napisał/a:

Mi tych bohaterów nawet szkoda, też  Bundy bo fcacet nie tylko żyje w swoich wyimaginowaych wcielaniach online, to ... bardziej zakomleksionego faceta na forum nie widzialam. Argesja słowna to tylko brak inteliencji i arumentów. Nie wiem kto tego człowieka tak skrzywdził ale facet ma problem, sam ze sobą.

Dzięki Bogu że ja takiej „inteliencji” nie mam, coś czuje że na trzeźwo tego nie pisałaś, tak myślałem uświadomiłaś sobie że nikt cię nie chce, żaden nawet minimalnie przystojny facet nie zwraca na ciebie uwagi, reasumując jesteś pasztetem, i jedyne z kim się możesz związać to z Andrzejem spod remizy, czyli żadna nowość.

Oj, boli, nie?

Bo dziewczyny, nie będac kompletnymi piwniczniakami, mogą się na randki umawiać czy być w związku- żaden problem. A Ty se możesz tylko poprzeklinać i powyzywać kobiety, których na oczy nie widzialeś od pasztetów.

Czyżby przewoźnik olał cię zimnym moczem? Hahahah

Przyznam, że ujmą i poniżeniem jest dla mnie cytowanie ciebie, ale napisze to w prosty sposób choć obstawiam że i tak nie zrozumiesz, masz zbyt niskie IQ, i twoim głównym problemem jest zrozumienie czegokolwiek, jesteś tak ciężka, że w sumie zastanawiam się czy była byś w stanie zaparzyć głupią kawę bez spierdolenia czegoś rozumiesz?
Owszem kobiety chodzą na randki, ale to są kobiety których chcą mężczyźni, a wy się do tej grupy nie zaliczacie, ze względu na spore upośledzenie mózgowe, oraz posturę dzwonnika z Notre Dame hahahah

10,405

Odp: 30lat i cały czas sam

Stary, odpuść se, bo te disy są rodem z przedszkola.

Jak Ty masz IQ w granicy dwóch liczb, to bym się mega zdziwiła. Ale głównie z Ciebie żółć się ulewa, bo każda kobieta zerknie raz na Ciebie lub usłyszy jakie mundrości z Twojej paszczy lecą, i w podskokach ucieka.

10,406 Ostatnio edytowany przez Theodore Robert Bundy (2022-11-08 05:15:52)

Odp: 30lat i cały czas sam
Beyondblackie napisał/a:

Stary, odpuść se, bo te disy są rodem z przedszkola.

Jak Ty masz IQ w granicy dwóch liczb, to bym się mega zdziwiła. Ale głównie z Ciebie żółć się ulewa, bo każda kobieta zerknie raz na Ciebie lub usłyszy jakie mundrości z Twojej paszczy lecą, i w podskokach ucieka.

Wiesz co tak cię czytam i napisze krótko słoma ci z butów wystaje wieśniaro z ukej, gdyby zerknął taki facet na ciebie jak ja to byś trysnęła przy tym swoim „misiu” i nie mogła byś dojść do siebie przez minimum rok, ale wiesz co nie grozi ci to bo pasztet jesteś i jedynie kto cię przygarnął to gruby niski angol, którego żadna szanująca się Brytyjka nie chciała takiego przegrywa odpowiednik misinxa hahahhaah:)

10,407

Odp: 30lat i cały czas sam
Theodore Robert Bundy napisał/a:
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:

Fantazje fantazje

On ma na myśli aktorki w PH big_smile

Dalej musiałeś z drabiną do supermarketu na zakupy iść?

Tadziu, a z którą dziewczyną z PH ostatnio "chodziłeś" ? big_smile

10,408

Odp: 30lat i cały czas sam
Misinx napisał/a:
Theodore Robert Bundy napisał/a:
Misinx napisał/a:

On ma na myśli aktorki w PH big_smile

Dalej musiałeś z drabiną do supermarketu na zakupy iść?

Tadziu, a z którą dziewczyną z PH ostatnio "chodziłeś" ? big_smile

Jedyna "dziewczyna" jaką on zna to jego prawa vel lewa ręka. Przynajmniej zawsze blisko i nigdy nie odmawia big_smile

10,409

Odp: 30lat i cały czas sam

Beyond, MIsinx naprawdę Wam się chce ?

10,410

Odp: 30lat i cały czas sam
bagienni_k napisał/a:

Beyond, MIsinx naprawdę Wam się chce ?

big_smile Masz rację. Nie należy kopać leżącego.

10,411

Odp: 30lat i cały czas sam
Misinx napisał/a:
Theodore Robert Bundy napisał/a:
Misinx napisał/a:

On ma na myśli aktorki w PH big_smile

Dalej musiałeś z drabiną do supermarketu na zakupy iść?

Tadziu, a z którą dziewczyną z PH ostatnio "chodziłeś" ? big_smile

Z tą która ci tydzień temu drabinę podstawiała w Lidlu
Pij mleko będziesz wielki - nie pomogło? Lilipucie:)

10,412 Ostatnio edytowany przez Theodore Robert Bundy (2022-11-09 08:55:10)

Odp: 30lat i cały czas sam
Misinx napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Beyond, MIsinx naprawdę Wam się chce ?

big_smile Masz rację. Nie należy kopać leżącego.

Dziwne bo ty nawet jak stoisz, to wyglądasz jakbyś leżał liliputku smile

Ps: polecam zmianę loginu na „Minimix”  smile

10,413

Odp: 30lat i cały czas sam
Beyondblackie napisał/a:
Misinx napisał/a:
Theodore Robert Bundy napisał/a:

Dalej musiałeś z drabiną do supermarketu na zakupy iść?

Tadziu, a z którą dziewczyną z PH ostatnio "chodziłeś" ? big_smile

Jedyna "dziewczyna" jaką on zna to jego prawa vel lewa ręka. Przynajmniej zawsze blisko i nigdy nie odmawia big_smile

Znowu wyczerpały ci się baterie w wibratorze, i majaczysz? Może misio podmienił do pilota w tv hahahahha

10,414

Odp: 30lat i cały czas sam
Theodore Robert Bundy napisał/a:
Misinx napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Beyond, MIsinx naprawdę Wam się chce ?

big_smile Masz rację. Nie należy kopać leżącego.

Dziwne bo ty nawet jak stoisz, to wyglądasz jakbyś leżał liliputku smile

Ps: polecam zmianę loginu na „Minimix”  smile

"Psze pani, bo Tadziu się przezywa..." lol

"Minimix" ? Podoba mi się. Może do czegoś wykorzystam big_smile

Tadziu naprawdę myślisz, że ktoś taki jak Ty może tu kogokolwiek obrazić ?

10,415

Odp: 30lat i cały czas sam
Theodore Robert Bundy napisał/a:
Misinx napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Beyond, MIsinx naprawdę Wam się chce ?

big_smile Masz rację. Nie należy kopać leżącego.

Dziwne bo ty nawet jak stoisz, to wyglądasz jakbyś leżał liliputku smile

Ps: polecam zmianę loginu na „Minimix”  smile

Jedyną jakąkolwiek argumentacją przeciw temu co pisze Misinx jest fakt,że jest niższy od Ciebie?
Ciołeczku smętny,to jest forum dyskusyjne,tu wygląd czy wzrost nie jest przeważającym czy koronnym argumentem w dyskusji.
No,chyba,że dla kogoś takiego jak Ty- ale to może leć sobie na fejsbunia,na grupę dla lokalnych idiotów i tam się będziesz napierdalał z takimi na Twoim poziomie intelektualnym.
Jedyne co Cię usprawiedliwia- to być może,że masz 12 lat i rodzice nie sprawdzają co robisz w internetach.

10,416

Odp: 30lat i cały czas sam
Misinx napisał/a:

Tadziu naprawdę myślisz, że ktoś taki jak Ty może tu kogokolwiek obrazić ?

To jest bardzo dobre, choć retoryczne pytanie. Ktoś, kto jedyne, co potrafi wnieść do dyskusji, to uporczywe obrażanie, tak naprawdę nie jest w stanie nikogo obrazić, za to samemu sobie wystawia świadectwo, które brutalnie obnaża problemy, jakie ma sam ze sobą. Już ten fakt, że usilnie potrzebuje skupiać na sobie uwagę, a przy tym kreować się na kogoś, kim zapewne nie jest, też wiele o nim mówi.

10,417

Odp: 30lat i cały czas sam

To on nie jest super giga chadem z kwadratowa szczęką?

10,418

Odp: 30lat i cały czas sam

No cóż, niewątpliwie udaje, że jest i że nie potrafi opędzić się od adoratorek. cool
Skąd zatem ta bijąca po oczach frustracja??? <zastanawia się>

10,419 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-11-09 13:45:06)

Odp: 30lat i cały czas sam

Przede wszystkim, nie warto w ogóle podejmować jakiejkolwiek polemiki z kimś, kto jawnie obraża i wyzywa innych użytkowników, stosując przy tym rynsztokowe słownictwo..Ilość wulgaryzmów całkowicie kogoś takiego u mnei dyskwalifikuje, więc najlepszym rozwiązaniem jest ignorancja. Takkich typków to właśnie najbardziej boli.

10,420

Odp: 30lat i cały czas sam

Agresja jest mechanizmem obronnym. Myślę, że użytkownik Theodore Robert Bundy przekroczył wszelkie granice smaku i wnioskuję za jego zablokowaniem.

10,421

Odp: 30lat i cały czas sam

Portal od dawna nie ma moderacji, panuje samowolka - co ma swoje plusy i jak widać minusy wink

10,422 Ostatnio edytowany przez Roxann (2022-11-09 21:39:49)

Odp: 30lat i cały czas sam
Psycholog Na Niby napisał/a:

To on nie jest super giga chadem z kwadratowa szczęką?

Nie dość, że nie jest, to ma bardzo poważne problmy z psychiką.

10,423

Odp: 30lat i cały czas sam
Roxann napisał/a:
Psycholog Na Niby napisał/a:

To on nie jest super giga chadem z kwadratowa szczęką?

Nie dość, że nie jest, to ma bardzo poważne problmy z psychiką.

Roxann, wiem że twoje atrakcyjne znajome wyszły za mąż, mają dzieci a ty nadal mieszkasz z rodzicami i nawet gruby szczerbaty sąsiad na ciebie na zwraca uwagi, rozumiem, może warto kupić jakiegoś psa lub coś w tym stylu,te zimowe samotne wieczory z wibratorem ci nie służą .

10,424

Odp: 30lat i cały czas sam
Theodore Robert Bundy napisał/a:
Roxann napisał/a:
Psycholog Na Niby napisał/a:

To on nie jest super giga chadem z kwadratowa szczęką?

Nie dość, że nie jest, to ma bardzo poważne problmy z psychiką.

Roxann, wiem że twoje atrakcyjne znajome wyszły za mąż, mają dzieci a ty nadal mieszkasz z rodzicami i nawet gruby szczerbaty sąsiad na ciebie na zwraca uwagi, rozumiem, może warto kupić jakiegoś psa lub coś w tym stylu,te zimowe samotne wieczory z wibratorem ci nie służą .

Wiesz powiadasz? To zmień swoją złotą kulę bo nic co tu napisałeś się nie zgadza.

10,425 Ostatnio edytowany przez rinho91 (2022-11-11 19:24:41)

Odp: 30lat i cały czas sam
Theodore Robert Bundy napisał/a:
Roxann napisał/a:
Psycholog Na Niby napisał/a:

To on nie jest super giga chadem z kwadratowa szczęką?

Nie dość, że nie jest, to ma bardzo poważne problmy z psychiką.

Roxann, wiem że twoje atrakcyjne znajome wyszły za mąż, mają dzieci a ty nadal mieszkasz z rodzicami i nawet gruby szczerbaty sąsiad na ciebie na zwraca uwagi, rozumiem, może warto kupić jakiegoś psa lub coś w tym stylu,te zimowe samotne wieczory z wibratorem ci nie służą .

Co robisz na tym portalu? Jaki jest Twój cel? Przeczytałem kilkanaście Twoich postów z forum. Miałeś bardzo nieciekawego ojca w procesie wychowania. Takiego, który obrzucał Cię wiecznymi pretensjami o wszystko i miał ( w jego mniemaniu) odpowiedź na wszystko - obwiniając przy tym wszystkich wokół. Dopóki nie zaakceptujesz tego, że to czas przeszły, to do końca życia będziesz powielał jego schematy. Tym samym będziesz sku*wielem i dupkiem, który jedyne co potrafi, to narzekać na innych. Tyle ode mnie.

10,426

Odp: 30lat i cały czas sam
rinho91 napisał/a:
Theodore Robert Bundy napisał/a:
Roxann napisał/a:

Nie dość, że nie jest, to ma bardzo poważne problmy z psychiką.

Roxann, wiem że twoje atrakcyjne znajome wyszły za mąż, mają dzieci a ty nadal mieszkasz z rodzicami i nawet gruby szczerbaty sąsiad na ciebie na zwraca uwagi, rozumiem, może warto kupić jakiegoś psa lub coś w tym stylu,te zimowe samotne wieczory z wibratorem ci nie służą .

Co robisz na tym portalu? Jaki jest Twój cel? Przeczytałem kilkanaście Twoich postów z forum. Miałeś bardzo nieciekawego ojca w procesie wychowania. Takiego, który obrzucał Cię wiecznymi pretensjami o wszystko i miał ( w jego mniemaniu) odpowiedź na wszystko - obwiniając przy tym wszystkich wokół. Dopóki nie zaakceptujesz tego, że to czas przeszły, to do końca życia będziesz powielał jego schematy. Tym samym będziesz sku*wielem i dupkiem, który jedyne co potrafi, to narzekać na innych. Tyle ode mnie.

totalnie nie trafiłeś, mój ojciec był naprawdę dobrym człowiekiem, przede wszystkim silnym i opanowanym.

10,427

Odp: 30lat i cały czas sam
Theodore Robert Bundy napisał/a:
rinho91 napisał/a:
Theodore Robert Bundy napisał/a:

Roxann, wiem że twoje atrakcyjne znajome wyszły za mąż, mają dzieci a ty nadal mieszkasz z rodzicami i nawet gruby szczerbaty sąsiad na ciebie na zwraca uwagi, rozumiem, może warto kupić jakiegoś psa lub coś w tym stylu,te zimowe samotne wieczory z wibratorem ci nie służą .

Co robisz na tym portalu? Jaki jest Twój cel? Przeczytałem kilkanaście Twoich postów z forum. Miałeś bardzo nieciekawego ojca w procesie wychowania. Takiego, który obrzucał Cię wiecznymi pretensjami o wszystko i miał ( w jego mniemaniu) odpowiedź na wszystko - obwiniając przy tym wszystkich wokół. Dopóki nie zaakceptujesz tego, że to czas przeszły, to do końca życia będziesz powielał jego schematy. Tym samym będziesz sku*wielem i dupkiem, który jedyne co potrafi, to narzekać na innych. Tyle ode mnie.

totalnie nie trafiłeś, mój ojciec był naprawdę dobrym człowiekiem, przede wszystkim silnym i opanowanym.

A Ty jesteś bezrobotnym, znudzonym studentem, który nie ma nic lepszego do roboty, bo daleko jeszcze do sesji.

10,428

Odp: 30lat i cały czas sam
KoralinaJones napisał/a:
Theodore Robert Bundy napisał/a:
rinho91 napisał/a:

Co robisz na tym portalu? Jaki jest Twój cel? Przeczytałem kilkanaście Twoich postów z forum. Miałeś bardzo nieciekawego ojca w procesie wychowania. Takiego, który obrzucał Cię wiecznymi pretensjami o wszystko i miał ( w jego mniemaniu) odpowiedź na wszystko - obwiniając przy tym wszystkich wokół. Dopóki nie zaakceptujesz tego, że to czas przeszły, to do końca życia będziesz powielał jego schematy. Tym samym będziesz sku*wielem i dupkiem, który jedyne co potrafi, to narzekać na innych. Tyle ode mnie.

totalnie nie trafiłeś, mój ojciec był naprawdę dobrym człowiekiem, przede wszystkim silnym i opanowanym.

A Ty jesteś bezrobotnym, znudzonym studentem, który nie ma nic lepszego do roboty, bo daleko jeszcze do sesji.

a tobie pajęczyna w kroczu się pojawiła i nie zanosi się aby ktokolwiek chciał ją usunąć smile

10,429

Odp: 30lat i cały czas sam
Theodore Robert Bundy napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:
Theodore Robert Bundy napisał/a:

totalnie nie trafiłeś, mój ojciec był naprawdę dobrym człowiekiem, przede wszystkim silnym i opanowanym.

A Ty jesteś bezrobotnym, znudzonym studentem, który nie ma nic lepszego do roboty, bo daleko jeszcze do sesji.

a tobie pajęczyna w kroczu się pojawiła i nie zanosi się aby ktokolwiek chciał ją usunąć smile

To przecież żadna tajemnica, ze umrę jako dziewica tongue

10,430

Odp: 30lat i cały czas sam
KoralinaJones napisał/a:
Theodore Robert Bundy napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

A Ty jesteś bezrobotnym, znudzonym studentem, który nie ma nic lepszego do roboty, bo daleko jeszcze do sesji.

a tobie pajęczyna w kroczu się pojawiła i nie zanosi się aby ktokolwiek chciał ją usunąć smile

To przecież żadna tajemnica, ze umrę jako dziewica tongue

Na dodatek Ci się zrymowało.
Zrobie sobie taki tatuaż, każe wyryc gotykiem big_smile

10,431

Odp: 30lat i cały czas sam

Temat nadal wre widzę.

10,432

Odp: 30lat i cały czas sam

Panie z tego forum mi pisały, że moje negatywne nastawienie do świata jest wynikiem frustracji spowodowanej tym, że nie jestem w stanie znaleźć sobie kobiety w jakikolwiek sposób.

Zatem chciałem zadać pytanie, w jaki sposób zwalczyć tę frustrację?

Poważnie pytam, naprawdę chciałbym poznać odpowiedź.

10,433

Odp: 30lat i cały czas sam
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Zatem chciałem zadać pytanie, w jaki sposób zwalczyć tę frustrację?

Poważnie pytam, naprawdę chciałbym poznać odpowiedź.

Kobiety na tym forum tego jawnie nie powiedzą.
Ale ja odpowiem: dupy.

10,434

Odp: 30lat i cały czas sam
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Panie z tego forum mi pisały, że moje negatywne nastawienie do świata jest wynikiem frustracji spowodowanej tym, że nie jestem w stanie znaleźć sobie kobiety w jakikolwiek sposób.

Zatem chciałem zadać pytanie, w jaki sposób zwalczyć tę frustrację?

Poważnie pytam, naprawdę chciałbym poznać odpowiedź.

Przede wszystkim uświadom sobie, że ta frustracja to droga donikąd. To jest najłatwiejsze podejście - uznać, że wszystkie kobiety są złe, bo Ciebie nie chcą. Poza tym będąc tak sfrustrowany Twoje szanse na spodobanie się komuś spadają do zera. Nikt nie lubi frustratów. Każdy z nas w życiu powiela jakieś schematy. I to dotyczy nie tylko relacji kobieta-mężczyzna, ale wszystkich sfer życia. W Twoich próbach znalezienia sobie kogoś pewnie też można znaleźć jakieś schematy, które nie przynoszą Ci jednak powodzenia. Ja Ci nie powiem jakie to są schematy, bo Cię nie znam. Nie widziałem Cię w akcji. Trzeba być kimś całkowicie aspołecznym i odpychającym, żeby nie móc sobie kogoś znaleźć. Chociaż w sumie i to też nie jest całkowita prawda, bo skoro np. taka ludzka gnida jak Jacek Kurski potrafiła już dwukrotnie się żenić, to jednak też o czymś świadczy. Coś w tym jest, że każda "potwora może znaleźć swojego amatora". Trzeba tylko chcieć i być cierpliwym. Bo niestety świat nie jest sprawiedliwy i jednym coś przychodzi łatwiej, a innym trudniej. Wiem coś o tym.

10,435

Odp: 30lat i cały czas sam
dupa_wołowa napisał/a:

Tylko po prostu czuję się pusty w środku i zwyczajnie czuję, że nie pasuję nigdzie. A jak ludzie zaczynają rozmawiać na tematy związane z rodziną itp, to mam ochotę uciec.

Nie jesteś jedyny w takim odczuciu.
Właściwie, to współdzielimy je. Możliwe, że inne ścieżki życia i wektory myślowe doprowadził nas do takich konkluzji, ale nie zmienia to faktu, że wnioski współdzielimy.

Jeśli chcesz, to napisz do mnie na priv. Zobaczymy co się da zrobić.
Na tą chwilę powiem Ci, że z pustego i Salomon nie naleje, a rozumiem przez to, że jeśli czujesz w sobie pustkę, to druga osoba jej nie wypełni. Popełnisz błąd, stając się wampirem energetycznym.
Wiem, że mogę Ci mówić z poziomu osoby, która czegoś doświadczyła i nie zrozumiesz mnie w pełni - tak jak syty nie rozumie głodnego - ale proszę, zaufaj mi: związki czyli romantyczno-seksualne relacje damsko-męskie, nie są ostatecznym celem życia.
Są nietrwałe z podstawy swojej konstrukcji, są wręcz nienaturalnym tworem i nie ważne jak bardzo się starasz, rozpadną się. Przynoszą chwilę dopaminowych kopów wśród fal rutyny oraz cierpienia.
Nie mówię abyś odcinał się od relacji międzyludzkich, ale miej w głowie, że związek z kobietą jest z góry skazany na rozpad, z powodu swojej niestabilności.
Jeśli doświadczysz związku - czego Ci życzę - w całym jego cyklu, zrozumiesz o czym mówię.

10,436

Odp: 30lat i cały czas sam
Mikry Mike napisał/a:

związek z kobietą jest z góry skazany na rozpad, z powodu swojej niestabilności.

Powiedz to prosto w twarz małżeństwom z kilkudziesięcioletnim stażem, gdzie małżonkowie dalej podtrzymują zainteresowanie sobą.

Podpowiem - nawet na forum są osoby, które w takich związkach sobie żyją.

10,437

Odp: 30lat i cały czas sam
Lady Loka napisał/a:
Mikry Mike napisał/a:

związek z kobietą jest z góry skazany na rozpad, z powodu swojej niestabilności.

Powiedz to prosto w twarz małżeństwom z kilkudziesięcioletnim stażem, gdzie małżonkowie dalej podtrzymują zainteresowanie sobą.

Podpowiem - nawet na forum są osoby, które w takich związkach sobie żyją.

Widziałaś kiedyś wykres życia związku? Jak się zmienia przez lata i jakie fazy przechodzi?
Proszę, spójrz. Związek ma trzy składowe: intymność, zaangażowanie i pożądanie.
Wraz z stażem relacji i czasem, niektóre z tych elementów słabną. Związki o których mówisz, trzymają się siłą zaangażowania oraz przyzwyczajenia.

Chociaż ja w swoich słowach miałem na myśli nieco głębsze znaczenie.
Jestem zdania, że ludzie nie są monogamiczni z natury, a monogamia to sztuczny twór cywilizacji służący do kontroli. I cóż, całkiem nieźle to wychodziło.
Jesteśmy poligamiczni z natury, a może bardziej wygląda to na seryjną monogamię.
Podstawowym celem łączenia się w pary jest wypełnienie Naczelnego Imperatywu numer jeden czyli Przeżyć. W ramach tego, przekazujesz swoje geny.
Biologia ma w dupie Twoje personalne szczęście, pcha Cię do tego, byś się rozmnożył. Gdy do tego dojdzie, sens relacji powoli zamiera.
Mniej więcej może to trwać do trzeciego roku życia dziecka, bo od tego wieku statystycznie chodzi na dwóch nogach oraz zaczyna mówić, więc nie jest do końca bezwładnym i bezwolnym stworzeniem.
W tym momencie ustaje sens relacji. Im dalej w las czyli im starsze dziecko, tym te więzi są coraz bardziej luźniejsze. Łączymy się w pary głównie po to, aby wypełnić ten imperatyw.

10,438 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-11-18 11:34:07)

Odp: 30lat i cały czas sam
Misinx napisał/a:

Trzeba być kimś całkowicie aspołecznym i odpychającym, żeby nie móc sobie kogoś znaleźć. Chociaż w sumie i to też nie jest całkowita prawda, bo skoro np. taka ludzka gnida jak Jacek Kurski potrafiła już dwukrotnie się żenić, to jednak też o czymś świadczy. Coś w tym jest, że każda "potwora może znaleźć swojego amatora". Trzeba tylko chcieć i być cierpliwym. Bo niestety świat nie jest sprawiedliwy i jednym coś przychodzi łatwiej, a innym trudniej. Wiem coś o tym.

Nie, nie trzeba. Po prostu tak jest. Część ludzi nie ma i nie będzie mieć szansy kogoś poznać. Nawet starczy zwykła matematyka. A potem dochodzi jeszcze cała masa innych czynników.


Kurski to trochę inny przypadek. Pierwsze małżeństwo miał 30 lat temu, więc też inne czasy. Kolejne miał 7 lat temu, ale też to już są ludzie mający swoje lata. Tacy ludzie też inaczej podchodzą do tego, nie są tak przesiąknięci aktualną "modą". A większość ludzi co tu narzeka na samotność jest sporo młodsza.

Dodatkowo Kurski jest znany, ma $$$, władzę (w pewnym zakresie), jest mocno medialny. To też mu ułatwia znalezienie kogoś. Nie porównywałbym go do zwykłych szarych ludzi, bo on ich zjada na śniadanie.

10,439

Odp: 30lat i cały czas sam
Mikry Mike napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Mikry Mike napisał/a:

związek z kobietą jest z góry skazany na rozpad, z powodu swojej niestabilności.

Powiedz to prosto w twarz małżeństwom z kilkudziesięcioletnim stażem, gdzie małżonkowie dalej podtrzymują zainteresowanie sobą.

Podpowiem - nawet na forum są osoby, które w takich związkach sobie żyją.

Widziałaś kiedyś wykres życia związku? Jak się zmienia przez lata i jakie fazy przechodzi?
Proszę, spójrz. Związek ma trzy składowe: intymność, zaangażowanie i pożądanie.
Wraz z stażem relacji i czasem, niektóre z tych elementów słabną. Związki o których mówisz, trzymają się siłą zaangażowania oraz przyzwyczajenia.

Chociaż ja w swoich słowach miałem na myśli nieco głębsze znaczenie.
Jestem zdania, że ludzie nie są monogamiczni z natury, a monogamia to sztuczny twór cywilizacji służący do kontroli. I cóż, całkiem nieźle to wychodziło.
Jesteśmy poligamiczni z natury, a może bardziej wygląda to na seryjną monogamię.
Podstawowym celem łączenia się w pary jest wypełnienie Naczelnego Imperatywu numer jeden czyli Przeżyć. W ramach tego, przekazujesz swoje geny.
Biologia ma w dupie Twoje personalne szczęście, pcha Cię do tego, byś się rozmnożył. Gdy do tego dojdzie, sens relacji powoli zamiera.
Mniej więcej może to trwać do trzeciego roku życia dziecka, bo od tego wieku statystycznie chodzi na dwóch nogach oraz zaczyna mówić, więc nie jest do końca bezwładnym i bezwolnym stworzeniem.
W tym momencie ustaje sens relacji. Im dalej w las czyli im starsze dziecko, tym te więzi są coraz bardziej luźniejsze. Łączymy się w pary głównie po to, aby wypełnić ten imperatyw.

Innymi słowy głupie tłumaczenie tego, że Wam nie wyszło. Nie będę się wgłębiać dalej big_smile

10,440

Odp: 30lat i cały czas sam

Ale dlaczego wciągasz w to mnie, jako jakiś przykład?
Ja opisuję ogół, a nie szczegół. A to co próbujesz przepchać to wyjątek, nie reguła.

Związki nie są naturalne i jako sztuczny twór - jak wszystko co stworzył człowiek - jest skazane na rozpad oraz nosi znamiona niedoskonałości.
Dobro i zło to sztuczny wymysł. Czas też jest ludzkim tworem. Itd. itp.

10,441

Odp: 30lat i cały czas sam
jakis_czlowiek napisał/a:
Misinx napisał/a:

Trzeba być kimś całkowicie aspołecznym i odpychającym, żeby nie móc sobie kogoś znaleźć. Chociaż w sumie i to też nie jest całkowita prawda, bo skoro np. taka ludzka gnida jak Jacek Kurski potrafiła już dwukrotnie się żenić, to jednak też o czymś świadczy. Coś w tym jest, że każda "potwora może znaleźć swojego amatora". Trzeba tylko chcieć i być cierpliwym. Bo niestety świat nie jest sprawiedliwy i jednym coś przychodzi łatwiej, a innym trudniej. Wiem coś o tym.

Nie, nie trzeba. Po prostu tak jest. Część ludzi nie ma i nie będzie mieć szansy kogoś poznać. Nawet starczy zwykła matematyka. A potem dochodzi jeszcze cała masa innych czynników.

Jeśli nie żyjesz na pustyni, jeśli nie jesteś upośledzony w sposób taki, że mocno to ogranicza twój kontakt ze światem zewnętrznym, to zawsze masz szansę. Oczywiście, że nie każdemu się udaje. Jak to we wszystkim w życiu.

10,442

Odp: 30lat i cały czas sam
Lady Loka napisał/a:

Innymi słowy głupie tłumaczenie tego, że Wam nie wyszło. Nie będę się wgłębiać dalej big_smile

A ja się zgadzam z kolegą, bardzo ładnie to napisał od strony technicznej, to że Tobie się udało (póki co udaje) to nie znaczy ze to jest jakiś tryb domyślny. Nie mierz wszystkich swoją miarą, życie jest bardziej skomplikowane jakby się w to zagłębić. Jesteś mocno arogancka w swoich postach i lekceważąca, nie lubię ludzi którzy wykazują jakaś moralną wyższość w sytuacji gdzie są w jakiejś materii bardziej konkurencyjni. Zastanów się nad swoim zachowaniem bo życie bywa przewrotne.

10,443

Odp: 30lat i cały czas sam
Psycholog Na Niby napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Innymi słowy głupie tłumaczenie tego, że Wam nie wyszło. Nie będę się wgłębiać dalej big_smile

A ja się zgadzam z kolegą, bardzo ładnie to napisał od strony technicznej, to że Tobie się udało (póki co udaje) to nie znaczy ze to jest jakiś tryb domyślny. Nie mierz wszystkich swoją miarą, życie jest bardziej skomplikowane jakby się w to zagłębić. Jesteś mocno arogancka w swoich postach i lekceważąca, nie lubię ludzi którzy wykazują jakaś moralną wyższość w sytuacji gdzie są w jakiejś materii bardziej konkurencyjni. Zastanów się nad swoim zachowaniem bo życie bywa przewrotne.

Nigdzie nie napisałam o sobie. Napisałam o związkach z kilkudziesięcioletnim stażem. Tym bardziej nie moja miara. Uważam, żw rzucanie haseł, że wszystko się na pewno rozpadnie, to dosyć na wyrost. Tak samo jak pisanie, że po dziecku zostaje tylko zaangażowanie i przyzwyczajenie jest lekko nie na miejscu. Rozumiem, że takie teorie może mieć ktoś, kto ma rodziców po rozwodzie i sam nie ma nikogo. Ja mam w swoim środowisku w zdecydowanej większości małżeństwa, które mają o wiele dłuższy staż niż ja, więc mam przykład tego, że jak najbardziej można budować szczęśliwe związki przez wiele, wiele lat.


Nie potrzebuję Twoich diagnoz.

10,444

Odp: 30lat i cały czas sam
Lady Loka napisał/a:
Psycholog Na Niby napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Innymi słowy głupie tłumaczenie tego, że Wam nie wyszło. Nie będę się wgłębiać dalej big_smile

A ja się zgadzam z kolegą, bardzo ładnie to napisał od strony technicznej, to że Tobie się udało (póki co udaje) to nie znaczy ze to jest jakiś tryb domyślny. Nie mierz wszystkich swoją miarą, życie jest bardziej skomplikowane jakby się w to zagłębić. Jesteś mocno arogancka w swoich postach i lekceważąca, nie lubię ludzi którzy wykazują jakaś moralną wyższość w sytuacji gdzie są w jakiejś materii bardziej konkurencyjni. Zastanów się nad swoim zachowaniem bo życie bywa przewrotne.

Nigdzie nie napisałam o sobie. Napisałam o związkach z kilkudziesięcioletnim stażem. Tym bardziej nie moja miara. Uważam, żw rzucanie haseł, że wszystko się na pewno rozpadnie, to dosyć na wyrost. Tak samo jak pisanie, że po dziecku zostaje tylko zaangażowanie i przyzwyczajenie jest lekko nie na miejscu. Rozumiem, że takie teorie może mieć ktoś, kto ma rodziców po rozwodzie i sam nie ma nikogo. Ja mam w swoim środowisku w zdecydowanej większości małżeństwa, które mają o wiele dłuższy staż niż ja, więc mam przykład tego, że jak najbardziej można budować szczęśliwe związki przez wiele, wiele lat.


Nie potrzebuję Twoich diagnoz.

Twój wniosek odnośnie szczęśliwych małżeństw wynika z uśmiechów na zdjęciach czy z jakichś głębszych rozmów? Ile to ja znałem z pozoru szczęśliwych małżeństw smile. A długi staż jest wyznacznikiem czego? Ludzie nie są monogamiczni z natury, małżeństwo jest od tego żeby żyło się łatwiej a kochanek jest od kochania.

10,445

Odp: 30lat i cały czas sam
Lady Loka napisał/a:
Psycholog Na Niby napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Innymi słowy głupie tłumaczenie tego, że Wam nie wyszło. Nie będę się wgłębiać dalej big_smile

A ja się zgadzam z kolegą, bardzo ładnie to napisał od strony technicznej, to że Tobie się udało (póki co udaje) to nie znaczy ze to jest jakiś tryb domyślny. Nie mierz wszystkich swoją miarą, życie jest bardziej skomplikowane jakby się w to zagłębić. Jesteś mocno arogancka w swoich postach i lekceważąca, nie lubię ludzi którzy wykazują jakaś moralną wyższość w sytuacji gdzie są w jakiejś materii bardziej konkurencyjni. Zastanów się nad swoim zachowaniem bo życie bywa przewrotne.

Nigdzie nie napisałam o sobie. Napisałam o związkach z kilkudziesięcioletnim stażem. Tym bardziej nie moja miara. Uważam, żw rzucanie haseł, że wszystko się na pewno rozpadnie, to dosyć na wyrost. Tak samo jak pisanie, że po dziecku zostaje tylko zaangażowanie i przyzwyczajenie jest lekko nie na miejscu. Rozumiem, że takie teorie może mieć ktoś, kto ma rodziców po rozwodzie i sam nie ma nikogo. Ja mam w swoim środowisku w zdecydowanej większości małżeństwa, które mają o wiele dłuższy staż niż ja, więc mam przykład tego, że jak najbardziej można budować szczęśliwe związki przez wiele, wiele lat.


Nie potrzebuję Twoich diagnoz.

No i pudło oraz pudło.
Moi rodzice są razem od lat. Nie zmienia to tego, że dostrzegam pewne zależności, wzory oraz schematy w ich relacji, które potwierdzają moją wiedzę.
Wam wszystkim wydaje się, że wasz przypadek jest unikatowy i jedyny w swoim rodzaju. Gdy rozbijesz go na atomy, okazuje się, że powielacie te same schematy co wszystkie pary.
Ludzie kochają zamykać się w percepcyjnym więzieniu. Percepcja ludzka jest subiektywna, czyli nacechowana błędami. W dodatku otaczamy się różnymi "poduszkami" konceptów, które mają chronić kruchą psychikę przed rzeczywistością.
Człowiek jako gatunek lubi myśleć, że jest unikatowy i ponad wszystko. Nie, nie jest.


To Ty żyjesz w infantylnej wersji rzeczywistości, gdzie wszystko jest na zawsze-i-na-wieczność. Sklejone chyba cynjanopanem albo zaspawane na amen.
Życie to nie bajka. Wszystko co Cię otacza ma termin ważności. Wszechświat też. Atomy się rozpadną, a po śmierci powrócimy na pierwotną zupę rzeczywistości.
Tym bardziej zasady okresu przydatności mają zastosowanie na naszej planecie. Dotyczy to zasobów naturalnych, jak i nienaturalnych tworów ludzkiej cywilizacji np. plastiku, nośników danych, teorii naukowych czy.. związków.
Dziecinnym jest wierzyć, że coś będzie do końca.

To o czym piszesz to nadal wyjątek, nie reguła.
I pisałem o naukowym postrzeganiu związków, a nie dowodach anegdotycznych jak Twoje. Psychologowie rozróżniają fazy związku oraz trzy elementy składowe tworzące związek.
Biologia jest jeszcze bardziej bezczelna, ma w dupie szczęście człowieka. Masz się rozmnożyć i tyle - taki jest naczelny rozkaz.
To czy się mu poddasz czy sprzeciwisz, zależy od woli jednostki, choć jest to ciężka walka. Atawizmy są w nas silne i będą, dopóki żyjemy w zwierzęcej powłoce.

10,446

Odp: 30lat i cały czas sam

Nic nie jest na stae i na zawsze.
Dobrzeby było np w przypadku związków i niektórym to sie trafia.
Ale w większości nie. Większość osób ma pee związków w swoim życiu, niemałżeńskich, i moze kilka małzeństw. Albo wolnych związków.

10,447

Odp: 30lat i cały czas sam
Psycholog Na Niby napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Psycholog Na Niby napisał/a:

A ja się zgadzam z kolegą, bardzo ładnie to napisał od strony technicznej, to że Tobie się udało (póki co udaje) to nie znaczy ze to jest jakiś tryb domyślny. Nie mierz wszystkich swoją miarą, życie jest bardziej skomplikowane jakby się w to zagłębić. Jesteś mocno arogancka w swoich postach i lekceważąca, nie lubię ludzi którzy wykazują jakaś moralną wyższość w sytuacji gdzie są w jakiejś materii bardziej konkurencyjni. Zastanów się nad swoim zachowaniem bo życie bywa przewrotne.

Nigdzie nie napisałam o sobie. Napisałam o związkach z kilkudziesięcioletnim stażem. Tym bardziej nie moja miara. Uważam, żw rzucanie haseł, że wszystko się na pewno rozpadnie, to dosyć na wyrost. Tak samo jak pisanie, że po dziecku zostaje tylko zaangażowanie i przyzwyczajenie jest lekko nie na miejscu. Rozumiem, że takie teorie może mieć ktoś, kto ma rodziców po rozwodzie i sam nie ma nikogo. Ja mam w swoim środowisku w zdecydowanej większości małżeństwa, które mają o wiele dłuższy staż niż ja, więc mam przykład tego, że jak najbardziej można budować szczęśliwe związki przez wiele, wiele lat.


Nie potrzebuję Twoich diagnoz.

Twój wniosek odnośnie szczęśliwych małżeństw wynika z uśmiechów na zdjęciach czy z jakichś głębszych rozmów? Ile to ja znałem z pozoru szczęśliwych małżeństw smile. A długi staż jest wyznacznikiem czego? Ludzie nie są monogamiczni z natury, małżeństwo jest od tego żeby żyło się łatwiej a kochanek jest od kochania.

Nie rzucałabym takimi twierdzeniami, jakbym nie wiedziała, że Ci ludzie są ze sobą szczęśliwi i chcą razem być dalej nie z przyzwyczajenia.

Nie napisałam nigdzie, że długi staż jest wyznacznikiem czegokolwiek. Napisałam tylko, że wołanie, że każdy związek się rozpadnie jest bzdurą.

10,448

Odp: 30lat i cały czas sam
Mikry Mike napisał/a:

Wam wszystkim wydaje się, że wasz przypadek jest unikatowy i jedyny w swoim rodzaju.

To Ty żyjesz w infantylnej wersji rzeczywistości, gdzie wszystko jest na zawsze-i-na-wieczność.

Pierwsze pudło, drugie też pudło.

10,449 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2022-11-18 13:27:11)

Odp: 30lat i cały czas sam

Dubel

10,450

Odp: 30lat i cały czas sam
Lady Loka napisał/a:
Psycholog Na Niby napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Nigdzie nie napisałam o sobie. Napisałam o związkach z kilkudziesięcioletnim stażem. Tym bardziej nie moja miara. Uważam, żw rzucanie haseł, że wszystko się na pewno rozpadnie, to dosyć na wyrost. Tak samo jak pisanie, że po dziecku zostaje tylko zaangażowanie i przyzwyczajenie jest lekko nie na miejscu. Rozumiem, że takie teorie może mieć ktoś, kto ma rodziców po rozwodzie i sam nie ma nikogo. Ja mam w swoim środowisku w zdecydowanej większości małżeństwa, które mają o wiele dłuższy staż niż ja, więc mam przykład tego, że jak najbardziej można budować szczęśliwe związki przez wiele, wiele lat.


Nie potrzebuję Twoich diagnoz.

Twój wniosek odnośnie szczęśliwych małżeństw wynika z uśmiechów na zdjęciach czy z jakichś głębszych rozmów? Ile to ja znałem z pozoru szczęśliwych małżeństw smile. A długi staż jest wyznacznikiem czego? Ludzie nie są monogamiczni z natury, małżeństwo jest od tego żeby żyło się łatwiej a kochanek jest od kochania.

Nie rzucałabym takimi twierdzeniami, jakbym nie wiedziała, że Ci ludzie są ze sobą szczęśliwi i chcą razem być dalej nie z przyzwyczajenia.

Nie napisałam nigdzie, że długi staż jest wyznacznikiem czegokolwiek. Napisałam tylko, że wołanie, że każdy związek się rozpadnie jest bzdurą.

Każdy związek się będzie zmieniał to pewne ,tak jak fazy ,etapy emocji ,
niekoniecznie nietrwałość oznacza w tej dziedzinie rozpad więzi czy przekształcenie w chory toksyczny układ
przywiązania,powiązania są różne nie ma jednego liniowego wzoru.

10,451

Odp: 30lat i cały czas sam
Lady Loka napisał/a:
Psycholog Na Niby napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Nigdzie nie napisałam o sobie. Napisałam o związkach z kilkudziesięcioletnim stażem. Tym bardziej nie moja miara. Uważam, żw rzucanie haseł, że wszystko się na pewno rozpadnie, to dosyć na wyrost. Tak samo jak pisanie, że po dziecku zostaje tylko zaangażowanie i przyzwyczajenie jest lekko nie na miejscu. Rozumiem, że takie teorie może mieć ktoś, kto ma rodziców po rozwodzie i sam nie ma nikogo. Ja mam w swoim środowisku w zdecydowanej większości małżeństwa, które mają o wiele dłuższy staż niż ja, więc mam przykład tego, że jak najbardziej można budować szczęśliwe związki przez wiele, wiele lat.


Nie potrzebuję Twoich diagnoz.

Twój wniosek odnośnie szczęśliwych małżeństw wynika z uśmiechów na zdjęciach czy z jakichś głębszych rozmów? Ile to ja znałem z pozoru szczęśliwych małżeństw smile. A długi staż jest wyznacznikiem czego? Ludzie nie są monogamiczni z natury, małżeństwo jest od tego żeby żyło się łatwiej a kochanek jest od kochania.

Nie rzucałabym takimi twierdzeniami, jakbym nie wiedziała, że Ci ludzie są ze sobą szczęśliwi i chcą razem być dalej nie z przyzwyczajenia.


Też tak kiedyś mówiłam. No to się zdziwiłam.

10,452

Odp: 30lat i cały czas sam
Lady Loka napisał/a:
Mikry Mike napisał/a:

Wam wszystkim wydaje się, że wasz przypadek jest unikatowy i jedyny w swoim rodzaju.

To Ty żyjesz w infantylnej wersji rzeczywistości, gdzie wszystko jest na zawsze-i-na-wieczność.

Pierwsze pudło, drugie też pudło.

Jak nie, jak tak?
Twoja narracja jest taka, że związek nigdy się nie rozpadnie. To błąd.
Jeśli nie rozejdzie się z powodów o których napisałem, to rozniesie go nieubłagalny proces starzenia się i śmierć któregoś z partnerów w wyniku starości.
Reprezentujesz bardzo infantylne podejście.

Przy czym jest to Twoje zdanie i nikt Ci nie zabrania w nim trwać.
Masz jakieś powody by przy tym trwać, więc trwaj. Ja zaznaczyłem, że życie to nie bajka i wszystko kiedyś zniknie.
Twoja wiara w niezniszczalność związków jest dziecinna, to jest fakt.
Powierzchowność relacji to jedno. Na wierzchu, z moją byłą dziewczyną, dogadywaliśmy się i było cacy. Wewnątrz? Zgrzyty, niedopasowanie. Źle się dobraliśmy.
Przeżyła ze mną trzy lata, za co powinni dać jej medal dzielności czy Medal Honoru.

10,453 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2022-11-18 13:56:06)

Odp: 30lat i cały czas sam
Mikry Mike napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Mikry Mike napisał/a:

Wam wszystkim wydaje się, że wasz przypadek jest unikatowy i jedyny w swoim rodzaju.

To Ty żyjesz w infantylnej wersji rzeczywistości, gdzie wszystko jest na zawsze-i-na-wieczność.

Pierwsze pudło, drugie też pudło.

Jak nie, jak tak?
Twoja narracja jest taka, że związek nigdy się nie rozpadnie. To błąd.
Jeśli nie rozejdzie się z powodów o których napisałem, to rozniesie go nieubłagalny proces starzenia się i śmierć któregoś z partnerów w wyniku starości.
Reprezentujesz bardzo infantylne podejście.

Przy czym jest to Twoje zdanie i nikt Ci nie zabrania w nim trwać.
Masz jakieś powody by przy tym trwać, więc trwaj. Ja zaznaczyłem, że życie to nie bajka i wszystko kiedyś zniknie.
Twoja wiara w niezniszczalność związków jest dziecinna, to jest fakt.
Powierzchowność relacji to jedno. Na wierzchu, z moją byłą dziewczyną, dogadywaliśmy się i było cacy. Wewnątrz? Zgrzyty, niedopasowanie. Źle się dobraliśmy.
Przeżyła ze mną trzy lata, za co powinni dać jej medal dzielności czy Medal Honoru.

Nie. Nigdzie nie napisałam, że związek nigdy się nie rozpadnie. Napisałam, że nie można pisać, że jakiś związek na pewno się rozpadnie, bo tak i już.

Cała reszta jest Twoimi głupimi interpretacjami tego jednego zdania, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.

Edit.
Pozwolę sobie zacytować to, co dokładnie napisałam:
"Powiedz to prosto w twarz małżeństwom z kilkudziesięcioletnim stażem, gdzie małżonkowie dalej podtrzymują zainteresowanie sobą.

Podpowiem - nawet na forum są osoby, które w takich związkach sobie żyją."

No żywcem nie wiem skąd wysnułeś tu tezę, że mam jakiś bajkowy świat, w którym wszystko jest wieczne, serio big_smile bo ja NIGDZIE o tym nie napisałam.
Zwróciłam tylko uwagę, że jak najbardziej istnieją wieloletnie szczęśliwe związki i że chciałabym zobaczyć, jak ktoś im mówi, że ich związek na pewno nie przetrwa big_smile

A jeszcze na dodatek dodam, że w żadnym, ale to żadnym momencie nie odniosłam się bezpośrednio do własnego związku, ani do tego, co sama uważam na temat długoletniego bycia z jedną osobą big_smile

10,454

Odp: 30lat i cały czas sam
Lady Loka napisał/a:
Mikry Mike napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Pierwsze pudło, drugie też pudło.

Jak nie, jak tak?
Twoja narracja jest taka, że związek nigdy się nie rozpadnie. To błąd.
Jeśli nie rozejdzie się z powodów o których napisałem, to rozniesie go nieubłagalny proces starzenia się i śmierć któregoś z partnerów w wyniku starości.
Reprezentujesz bardzo infantylne podejście.

Przy czym jest to Twoje zdanie i nikt Ci nie zabrania w nim trwać.
Masz jakieś powody by przy tym trwać, więc trwaj. Ja zaznaczyłem, że życie to nie bajka i wszystko kiedyś zniknie.
Twoja wiara w niezniszczalność związków jest dziecinna, to jest fakt.
Powierzchowność relacji to jedno. Na wierzchu, z moją byłą dziewczyną, dogadywaliśmy się i było cacy. Wewnątrz? Zgrzyty, niedopasowanie. Źle się dobraliśmy.
Przeżyła ze mną trzy lata, za co powinni dać jej medal dzielności czy Medal Honoru.

Nie. Nigdzie nie napisałam, że związek nigdy się nie rozpadnie. Napisałam, że nie można pisać, że jakiś związek na pewno się rozpadnie, bo tak i już.

Cała reszta jest Twoimi głupimi interpretacjami tego jednego zdania, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.


Wydaje mi się, że Mikry Mike przeczytał Wojciszke, ale niezbyt uważnie. Bo po fazie związku kompletnego (z wszystkimi trzema składnikami) następuje związek przyjacielski i wiele par na tym się zatrzymuje. Wcale nie musi dojść do związku pustego a potem rozstania, jak się ludzie w miarę dobrze dobrali, lubią siebie, swoje towarzystwo, rozwijają się jako ludzie, często w nowych rolach, może znajdują nowe obszary zainteresowań. To jest sposób, żeby wciąż być interesującym kompanem na życie. Niekoniecznie każdej parze pisana jest dotarcie do roli starego fotela, który stoi w salonie i do którego się przyzwyczajamy, że zawsze tam jest.

Też znam wiele par z długim stażem, po których po prostu widać, że się lubią i dobrze im w swoim towarzystwie, bije od nich rodzaj ciepła. Ale też takie, gdzie jedno działa na drugie irytująco i cholera wie, po co oni razem się tak męczą jak za karę.

10,455

Odp: 30lat i cały czas sam

Nazwisko profesora Wojciszke kojarzę, ale nie z tego źródła wiem o fazach relacji. Bardziej z wykładów o podstawach psychologii, dawno temu, na pierwszym roku studiów pierwszego stopnia. Circa 2011/2012 rok.

Dlaczego nie można napisać, że każdy związek się rozpadnie? Poparłem to argumentem, znacznie szerszym, głębszym i mocniejszym, niż Twoje dowody anegdotyczne w postaci jakiś par.
Wszystko ulegnie rozkładowi i ma policzony okres przydatności, mówiąc kolokwialnie. Twój związek się skończy, moich rodziców też, tych par z Twoich anegdotek również. Tak skonstruowana jest rzeczywistość.
Szersza perspektywa, a nie tylko własny nos i długość kiełbasy, koleżanko Loka.

10,456

Odp: 30lat i cały czas sam
Mikry Mike napisał/a:

Nazwisko profesora Wojciszke kojarzę, ale nie z tego źródła wiem o fazach relacji. Bardziej z wykładów o podstawach psychologii, dawno temu, na pierwszym roku studiów pierwszego stopnia. Circa 2011/2012 rok.

Dlaczego nie można napisać, że każdy związek się rozpadnie? Poparłem to argumentem, znacznie szerszym, głębszym i mocniejszym, niż Twoje dowody anegdotyczne w postaci jakiś par.
Wszystko ulegnie rozkładowi i ma policzony okres przydatności, mówiąc kolokwialnie. Twój związek się skończy, moich rodziców też, tych par z Twoich anegdotek również. Tak skonstruowana jest rzeczywistość.
Szersza perspektywa, a nie tylko własny nos i długość kiełbasy, koleżanko Loka.

To oprócz moich dowodów anegdotycznych, możesz sięgnąć po wspomnianego Wojciszke i będziesz miał bardziej naukowy obraz. Na marginesie dodam, że żadnych dowodów na Twoją perspektywy oprócz samej perspektywy, to nie zauważyłam w Twoich wywodach, ani anegdotycznych, ani faktów, więc i tak się bardziej od Ciebie postarałam :-P

Mój związek kiedyś na pewno się skończy, bo wszystko się kończy, a ostateczna jest śmierć ;-). Ale jak mój związek się skończy, to już duży w tym udział mój i mojego partnera, a nie jakiegoś zblazowanego gościa z netu, prawdopodobnie z wieloma problemami okolozwiązkowymi, który nie wierzy we własną sprawczości. Spoko, nie wierzysz, to nawet nie podejmiesz wysiłku, zatem będziesz miał samospełniającą się przepowiednię. Jak Ci z tym dobrze, to się pław w swojej perspektywie.

10,457

Odp: 30lat i cały czas sam
Mikry Mike napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Mikry Mike napisał/a:

związek z kobietą jest z góry skazany na rozpad, z powodu swojej niestabilności.

Powiedz to prosto w twarz małżeństwom z kilkudziesięcioletnim stażem, gdzie małżonkowie dalej podtrzymują zainteresowanie sobą.

Podpowiem - nawet na forum są osoby, które w takich związkach sobie żyją.

Widziałaś kiedyś wykres życia związku? Jak się zmienia przez lata i jakie fazy przechodzi?
Proszę, spójrz. Związek ma trzy składowe: intymność, zaangażowanie i pożądanie.
Wraz z stażem relacji i czasem, niektóre z tych elementów słabną. Związki o których mówisz, trzymają się siłą zaangażowania oraz przyzwyczajenia.

Chociaż ja w swoich słowach miałem na myśli nieco głębsze znaczenie.
Jestem zdania, że ludzie nie są monogamiczni z natury, a monogamia to sztuczny twór cywilizacji służący do kontroli. I cóż, całkiem nieźle to wychodziło.
Jesteśmy poligamiczni z natury, a może bardziej wygląda to na seryjną monogamię.
Podstawowym celem łączenia się w pary jest wypełnienie Naczelnego Imperatywu numer jeden czyli Przeżyć. W ramach tego, przekazujesz swoje geny.
Biologia ma w dupie Twoje personalne szczęście, pcha Cię do tego, byś się rozmnożył. Gdy do tego dojdzie, sens relacji powoli zamiera.

Dobrze. Jak w takim razie wytłumaczysz związki/małżeństwa bezdzietne? Jako wymysł społeczny przeciwko naturze celem pokazania biologii jak bardzo, jako istota społeczna, masz w dupie jej Imperatyw? wink

10,458

Odp: 30lat i cały czas sam
Mikry Mike napisał/a:

Nazwisko profesora Wojciszke kojarzę, ale nie z tego źródła wiem o fazach relacji. Bardziej z wykładów o podstawach psychologii, dawno temu, na pierwszym roku studiów pierwszego stopnia. Circa 2011/2012 rok.

Dlaczego nie można napisać, że każdy związek się rozpadnie? Poparłem to argumentem, znacznie szerszym, głębszym i mocniejszym, niż Twoje dowody anegdotyczne w postaci jakiś par.
Wszystko ulegnie rozkładowi i ma policzony okres przydatności, mówiąc kolokwialnie. Twój związek się skończy, moich rodziców też, tych par z Twoich anegdotek również. Tak skonstruowana jest rzeczywistość.
Szersza perspektywa, a nie tylko własny nos i długość kiełbasy, koleżanko Loka.

Kolego Mike, zaznaczę, że w dalszym ciągu nie znasz moich poglądów na ten temat. Jak na kogoś, kto liznął psychologię, to jednak powinieneś lepiej umieć rozmawiać. Strasznie nadintepretowujesz to, co napisałam. Nie wiem co przenosisz na mnie i mnie to nie interesuje, ale w sumie bardziej dyskutujesz sam ze sobą niż z tym, co ja napisałam.

10,459 Ostatnio edytowany przez Mikry Mike (2022-11-18 15:25:45)

Odp: 30lat i cały czas sam

@KarolinaJones

Mniej więcej.
Zauważ, że małżeństwo jako instytucja to wymysł cywilizacji. Nie występuje w naturze.
Wbrew pozorom małżeństwa mają trochę plusów, z praktycznego punktu widzenia. Łatwiej o kredyt, koszty życia są mniejsze, w dwójkę łatwiej stawiać czoła życiowym trudnościom.
Właściwie to jedyne plusy małżeństwa. To bardziej prawna forma, potrzebna aparatowi państwa, niż coś przenikającego wszystkie warstwy aż do fizyki Wszechświata.
Można żyć i na kocią łapę, myślę, że sporo takich par taką drogę wybrało.

Generalnie człowiek walczy z biologicznym popędami własnego ciała.
To, że ktoś decyduje się w małżeństwie na taką "wersję" albo w ogóle przejawia pogląd antynatalistyczny, jest pokazaniem środkowego palca biologi.

@MagdaLena1111

Mój związek kiedyś na pewno się skończy, bo wszystko się kończy, a ostateczna jest śmierć ;-). Ale jak mój związek się skończy, to już duży w tym udział mój i mojego partnera, a nie jakiegoś zblazowanego gościa z netu, prawdopodobnie z wieloma problemami okolozwiązkowymi, który nie wierzy we własną sprawczości. Spoko, nie wierzysz, to nawet nie podejmiesz wysiłku, zatem będziesz miał samospełniającą się przepowiednię. Jak Ci z tym dobrze, to się pław w swojej perspektywie.

No i dobrze, podważam gdzieś, że Ty masz też sprawczość co do zakończenia związku? Nie. Więc po co te wywody?
Generalnie, to mam jesteś mi obojętna Ty jak i Twój partner, vel mam wyjebane. Możecie wyparować w wielkiej eksplozji i nie przejmę się tym, bo dlaczego miałbym, toteż nie rozumiem po co do stołu przyciągasz swoją relację jako jakiś argument?
Nie znam Cię, jesteś mi obojętna, ale daleki jestem od powiedzenia, że jesteś np. hiperaktywna, no ale dostałem określeniem "zblazowany". Zblazowany, to może być gargulec na murach gotyckich budowli wink

@Lady Loka

Ale ja napisałem o szerszej perspektywie, dużo większej w mocy, niż wola pojedynczego człowieka. Tylko tyle.
Pewnie, możesz sama zakończyć relacje. Pewnie, są czynniki które - czego nikomu nie życzę - mogą tą relację zakończyć za Ciebie.

Piszę tylko, że w perspektywie metafizycznej, wszystko się kiedyś skończy. Tak samo, że w obliczu tej perspektywy, jakiekolwiek myślenie "na zawsze i nierozerwalnie" jest infantylnym myśleniem życzeniowym.
Odbierasz to jako atak personalny, a ja się przyczepiam - jeśli już - tylko do poglądów. Nie Ciebie.

Strasznie delikatni jesteście w kwestii zbytniej identyfikacji z poglądami.

10,460

Odp: 30lat i cały czas sam
Mikry Mike napisał/a:

@KarolinaJones

Mniej więcej.
Zauważ, że małżeństwo jako instytucja to wymysł cywilizacji. Nie występuje w naturze.
Wbrew pozorom małżeństwa mają trochę plusów, z praktycznego punktu widzenia. Łatwiej o kredyt, koszty życia są mniejsze, w dwójkę łatwiej stawiać czoła życiowym trudnościom.
Właściwie to jedyne plusy małżeństwa. To bardziej prawna forma, potrzebna aparatowi państwa, niż coś przenikającego wszystkie warstwy aż do fizyki Wszechświata.
Można żyć i na kocią łapę, myślę, że sporo takich par taką drogę wybrało.

Generalnie człowiek walczy z biologicznym popędami własnego ciała.
To, że ktoś decyduje się w małżeństwie na taką "wersję" albo w ogóle przejawia pogląd antynatalistyczny, jest pokazaniem środkowego palca biologi.

Ale my jesteśmy cywilizacją właśnie która się rozwija a nie zwierzątkami które wciąż niezmiennie podążają wyłącznie za biologicznymi instynktami. A co z twierdzeniem, że człowiek jest zwierzęciem stadnym?

10,461

Odp: 30lat i cały czas sam

Ależ czepiaj się poglądów, tylko ja nigdzie nie wyraziłam tego, żeby moje pogkądy zawierały "na zawsze i nierozerwalnie".
I nie jestem delikatna, tylko przypisujesz mi coś, czego nigdy nie napisałam. Ba, napisałam, że to nie są moje poglądy. Zrobiłeś tak ogromną nadinterpretację odbijając do mnie personalnie coś, czego nigdy nie napisałam i tylko na to zwracam Ci uwagę.

10,462 Ostatnio edytowany przez Mikry Mike (2022-11-18 16:11:28)

Odp: 30lat i cały czas sam

@KarolinaJones

Ale ciągle te atawizmy są w nas, bo człowiek jest zwierzęciem. Konkretnie ssakiem.
Postrzegasz te mechanizmy chyba jako coś negatywnego, a gdyby nie one, bylibysmy kukiełkami.

Wszelkie instynkty to swoiste oprogramowanie ciała. W tym instynkt samozachowawczy czy walk-ucieczka.
Tak, potrafimy jako ludzie w pewnym stopniu "nadpisać" ten program. Tylko rozpatrzmy taki scenariusz: jesteś uczestniczką jakiegoś wypadku lub losowego zdarzenia.
Powiedzmy, że musisz przejść przez miasto w trakcie załamania pogody. Pogoda doprowadziła do tego, że stare i słabe drzewo uległo, więc się przechyla. Akurat w Twoim kierunku.
Widzisz to. Co robisz? Uciekasz.
Racjonalna część naszego mózgu zastanawiałaby się czy: aby na pewno spadnie na mnie, a może obok? Jak szybko spada i czy zdąże odskoczyć na bok? Dlaczego akurat ja? Nazywam to wyższymi funkcjami myślowymi.

Ludzie lubią myśleć o sobie - w sensie gatunku - jako coś ponad atawizmami, ponad instynktami. Są nawet tacy, którzy negują nasze zwierzęce pochodzenie.
Nadal mamy te oprogramowanie, nadal nami steruje w pewnym stopniu. Jeśli chcielibyśmy być ponad to, musielibyśmy ulec niejako ewolucji z biologicznych jednostek do formy np. cyfrowej.
Digitalizacja świadomości do powłoki z materiałów mocniejszych niż ciało. Dostajesz pełną kontrolę nad ciałem. Totalną.
Ale to chyba wkracza w kwestie człowieczeństwa.

Pewnie, że jesteśmy gatunkiem stadnym. Nie neguję tego.
Jak to zwierzęta. Te atawizmy o których napisałem implikują prostą zasadę: w grupie siła.
Im nas więcej, tym lepiej. Nie od parady nasi protoplaści polowali w grupie trzech osobników. Trzy to optymalna liczba, która ma zastosowanie w naszej cywilizacji np. zasady od Sun Zi czy kwestia tego, że US Armed Forces uważa trzech żołnierzy z najmniejszą formę tzw. fire squad.
Uważam, że nie da się żyć poza stadem - przez co rozumiem, że w cywilizacji jesteśmy zależni od pracy i usług innych.

@Lady Loka

No dobrze, rozumiem to.
Ja wskazuje na to co ja przez to rozumiem, Ty na swoje.
Ty wyszczególniłaś to, podając detale z zakresu Twojego pojmownia, ja "poleciałem" po szerokiej orbicie.
Zdarza się mi, taka moja niecna cecha, że patrzę na większy obraz, często pomijając szczegóły.
Dlatego dobrze, że ktoś zwraca mi uwagę na szczegóły, jak Ty w tym przypadku.

10,463

Odp: 30lat i cały czas sam

Mike, nie psuj Paniom romantycznej bajki w którą chcą wierzyć.

10,464

Odp: 30lat i cały czas sam
Psycholog Na Niby napisał/a:

Mike, nie psuj Paniom romantycznej bajki w którą chcą wierzyć.

Niech każdy wierzy w to, co chcę.
Inną sprawą jest zasadność czy prawdziwość ideii w które ktoś wierzy.

Są osoby, które wierzą w prawdziwość horoskopu. Ich sprawa, ale takich osób nie traktuje poważnie.
Można to odnieść do wielu spraw i poglądów. Dopóki ktoś nie próbuje forsować swoich poglądów, wszystko jest cacy.
"Żyj i daj żyć innym".

10,465 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-11-18 16:23:42)

Odp: 30lat i cały czas sam
Psycholog Na Niby napisał/a:

Mike, nie psuj Paniom romantycznej bajki w którą chcą wierzyć.


To dlaczego Panowie uknuliście kłamliwą teorię o "waleniu po rogach"? big_smile Przecież to "tylko" biologia, natura, atawizm.

Posty [ 10,401 do 10,465 z 31,045 ]

Strony Poprzednia 1 159 160 161 162 163 478 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024