A w seminariach mają pustki. Panowie marnujecie się.
To może będziesz tak dobry, i od czasu do czasu pójdziesz i się im wypniesz, tłusty niski karzełku.
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » 30lat i cały czas sam
Strony Poprzednia 1 … 151 152 153 154 155 … 478 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
A w seminariach mają pustki. Panowie marnujecie się.
To może będziesz tak dobry, i od czasu do czasu pójdziesz i się im wypniesz, tłusty niski karzełku.
Misinx napisał/a:A w seminariach mają pustki. Panowie marnujecie się.
To może będziesz tak dobry, i od czasu do czasu pójdziesz i się im wypniesz, tłusty niski karzełku.
Za stary już jestem bystrzaku
Nie przyjmą mnie. Wolą takich jak Ty.
zagadywać do takich u których ma szansę, do równie przeciętnych jak on (do tych które nie wybrzydzają i które biorą wszytko jak leci).Wybrać najbardziej przeciętną ze wszystkich przeciętnych i ustawić się pierwszym w kolejce. Proste, prawda?
Nie ma takich. Te przeciętne też wybrzydzają i ustawia się do nich kolejka.
Panowie z wątku nie mają nawet takiej podstawowej umiejetności tworzenia spolecznych relacji. I to jest problem, a nie to, że kobiety są złe, płytkie i lecą wyłącznie na modeli z okładki.
W punkt.
gman98v2 napisał/a:Ta rzekomo przeciętna Julka będzie wolała gościa o dwie poprzeczki wyżej, facet przeciętny jeszcze bardziej ma schodzić niżej? No away.
Poczekaj zaraz Karolcia przyjdzie i powie ci jaki z ciebie zakompleksiony frustrat, przy okazji i mnie się oberwie
Nie jestem Karolcia, bystrzaku.
Wy zwyczajnie trollujecie. 90% społeczeństwa jest przeciętna z wyglądu. 90% mężczyzn ma taką zwyczajną twarz, jak @gman98sv, a nie żadnego lansowanego współcześnie modela i mają dziewczyny, kobiety, partnerki, żony. Przeważająca większość jest przeciętna - jeśli skalą porównawczą ma być np. spełnianie standardów modelingu.
Narzekanie na wygląd to jest kobieca cecha, jest to tak niemęskie, że odrzuca bardziej, niż wasze z d*py wzięte teorie (na poziomie gimnazjalnym, kiedy każdy chciał być klasowe "ciacho"). Czytanie o tym jak nie macie dobrego wyglądu z twarzy, to jak czytanie płaczliwej panienki. Na to co męskie składa się postawa i zachowanie mężczyzny. A wy płaczecie o to, że nie macie buźki jak śliczny chłopczyk. To może pora zmienić kierunek poszukiwań?
Dostrzeganie własnych braków i wad w wyglądzie jako przyczyna niepowodzenia, to jest nic innego jak poczucie bycia gorszym. W każdy poście o tym piszecie. Wy nie jesteście gorsi. Wy czujecie się gorsi. Macie kompleksy. I idę o zakład że zagadujecie do tych 10% procent dziewczyn o twarzy jak modelki, chcąc sobie te kompleksy podreperować.
Oczywiście nie odpowiedziałeś mi na pytanie - jaka to kobieta - kobiet przeciętna?
Ale po co wysilać się na odpowiedź. Lepiej rzucać hasłami typu "odpad genetyczny", "Julka", "przeciętna", "kobieta ma lepiej", "do przeciętnej stoją kolejki".
Kiedy was czytam, to odnoszę wrażenie, że przeniosłam się w czasie do lat szkolnych i rozmawiam o klasowym rankingu atrakcyjności a nie o realnym życiu.
Panowie przeciętni Panowie też mają Panie, jak poszukacie moj temat to zobaczycie, że kiedyś miałem obserwacje, że nawet przeciętni, mniej atrakcyjni Panowie mieli Panie i to całkiem atrakcyjne, a ja bylem sam... Sam jestem przeciętny z wyglądu część Pań z forum wie jak wyglądam, nie uważam się za adonisa (mam krzywe zęby, nie podążam za modą, na pewno nie nadaje się na wzorzec ze współczesnych mediów), jednak tak jak tu ktoś napisał nie można wszystkich niepowodzeń zrzucić na wygląd. Inaczej by tylko piękni ludzie dobierali się w pary. Nigdy nie wiedziałem co zawsze sprawiało, że ludzie do mnie mgneli , ale chyba teraz to wiem, to jest odwaga do mówienia tego co myślę, poczucie humoru (mimo, że specyficzne powiedziałbym, że brytyjskie) i myślę, że to, że można ze mną pogadać na każdy temat i podyskutować...
Po co to piszę? Bo zgodzę się, że wyglądu nie zmienimy to jednak charakter i osobowość w jakimś stopniu da sie kształtować, na pewno możecie popracować nad tzw "small talkiem", a mając dodatkową wiedzę będzie Wam je łatwiej prowadzić. I do tego przydają się znajomi, dlatego wszyscy Wam tu piszą o posiadaniu znajomych, nie da się wyuczyć tego na sucho, nikt nie lubi z Was tutaj sztucznych znajomych, z tego co ja wiem to najwięcej ludzi poznaje się przez znajomych (na spotkania znajomych przychodzą znajomi znajomych i tak ciągle rośnie grono znajomych, do czasu aż znajomi nie stają się dzieciaci
) i wszystko zaczyna się od takich rozmów, jeżeli załapiemy, że ktoś nadaje na takich samych falach jak my dopiero wtedy staramy się poznać kogoś bliżej.
Możecie pisać, że się pogodziliście z waszym stanem, ale wasze posty i żal, mówią co innego...
Musicie zacząć myśleć jak Bear Grylls zawsze mówi w swoich filmach:
Jednym słowem trzeba kombinować, jeżeli nie jesteście atrakcyjni z wyglądu, chociaż podejrzewam, że raczej przeciętni to zacznijcie od pisania po prostu z kobietami, nie mówię to u stricte randkowych portalach, ale na różnych forach, nawet na Kremika znalazła się tutaj chętna, że on całą sprawę zawalił to inna sprawa. Owszem na początku możecie spotkać się z odmowami i na pewno nie po jednej kobiecie uda Wam się osiągnąć cel, ale tak jest ze wszystkim, ze znalezieniem pracy też tak jest, że musisz wysłać 100 cv by w końcu znaleźć coś wartościowego.. Takie pisanie ma też swoje dobre cechy, poznaje się człowieka zanim się go zobaczy i pozwala wytworzyć więź, którą trudniej zerwać niż po jednej randce gdzie się nie przypadło się do gustu i kogoś widziało przez parę minut i wymieniło tylo kilka zdań... Jednym słowem musicie coś zmienić skoro nie idzie, być może nawet całkowicie zmienić strategie, może wymagania odnośnie kobiet nawet... Tak niestety działa świat, można płakać jaki jest zły i niesprawiedliwy (bo na pewno taki jest skoro 90%zasobów Ziemii należy do 1% ludzkości i ciągle sie zwiększa) albo poznać jak działa świat, zacząć improwizować i osiągnąć swoje cele..
Owszem współczesnym ludziom będzie coraz trudniej, bo filtry, media społecznościowe zaburzyły im postrzeganie świata. A świat nie jest czarno bialy i posiada wiele szarości... Znam trochę osób z pokolenia milenialsów z racji wykonywanej pracy i nauki stażystów i wbrew pozorom wcale się pokolenia tak bardzo nie różnią... Wciąż są młodzi wartościowi ludzie.
Owszem część kobiet jest taka jak mówicie, ale to samo tyczy się jednak mężczyzn.
I nie macie racji z kobietami, że zawsze mogą przebierać w mężczyznach. Z wiekiem niestety część Panów zapomina, że się starzeją i większość chce mieć nadal kobietę 20-35 bo takie są dla nich najbardziej atrakcyjne, nie znaczy to, że kobiety powyżej tego wieku nie mają adoratorów moja ciocia to po 60 ma adoratorów, jak ona to robi to ja nie wiem, ale może trafia na takich naiwnych chłopów...
Wbrew pozorom to 30 to nie jest dla Was kres życia i skreślenie do związku... Owszem szukanie kobiety dziewicy i bez związku w tym wieku będzie już bardzo mocno utrudnione, ale nie niemożliwe.. Jednak spokojnie traficie na kobietę bezdzietną, niezamężną. Jest to swego eodzaju kompromis, ale kazdy związek jest w jakimś stopniu kompromisem chycba że szukacie swojego dokładnego kobiecego odpowiednika, ale to może być bardzo ciężkie o ile w ogóle wykonalne...
AloneWolf90 wyczerpał temat.
Wątek do zamknięcia.
Dostrzeganie własnych braków i wad w wyglądzie jako przyczyna niepowodzenia, to jest nic innego jak poczucie bycia gorszym. W każdy poście o tym piszecie. Wy nie jesteście gorsi. Wy czujecie się gorsi. Macie kompleksy. I idę o zakład że zagadujecie do tych 10% procent dziewczyn o twarzy jak modelki, chcąc sobie te kompleksy podreperować.
Nie czuję się gorszy i nie zagaduję do najpiękniejszych. Znam jeszcze kilku innych mężczyzn w podobnej sytuacji, którzy nie tylko są stale odrzucani, ale często też wyśmiewani, mimo zupełnie normalnego wyglądu.
Nigdy nie wiedziałem co zawsze sprawiało, że ludzie do mnie mgneli , ale chyba teraz to wiem, to jest odwaga do mówienia tego co myślę, poczucie humoru (mimo, że specyficzne powiedziałbym, że brytyjskie) i myślę, że to, że można ze mną pogadać na każdy temat i podyskutować...
Ze mną też można pogadać na każdy temat, tylko że nikt nie chce, w tym rzecz. A jak mówiłem, co myślę, to było jeszcze gorzej niż teraz.
Nie czuję się gorszy i nie zagaduję do najpiękniejszych. Znam jeszcze kilku innych mężczyzn w podobnej sytuacji, którzy nie tylko są stale odrzucani, ale często też wyśmiewani, mimo zupełnie normalnego wyglądu.
A może podświadomie celujesz jednak w określony typ kobiet, które zachowują się w tak nieprzyjemny sposób? Bo tak szczerze, to pomimo swojego wieku nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek wyśmiała jakiegokolwiek mężczyznę z powodu jego wyglądu. Owszem, czasem odrzuca mnie czyjś sposób bycia, zachowanie, ale wygląd? Nie wiem przy tym jakim trzeba być prostakiem/prostaczką, żeby w taki sposób potraktować drugą osobę.
Wątek do zamknięcia.
Chyba żartujesz znowu
Co Ciebie tak "odmieniło" Żołnierzu ?
Panowie z wątku nie mają nawet takiej podstawowej umiejetności tworzenia spolecznych relacji. I to jest problem, a nie to, że kobiety są złe, płytkie i lecą wyłącznie na modeli z okładki.
Skoro mam znajomych z pracy i czasem się spotykamy, to jakieś umiejętności społeczne chyba mam. Gdy wynajmowałem pokój, to nie miałem problemu, żeby rozmawiać ze współlokatorami. Byłem pierwszy, który zaczynał rozmowę. Teraz jak wynająłem mieszkanie, to też pierwszy zagadałem, do dwóch sąsiadek, żeby się czegoś dowiedzieć. Wątpię, że same by to kiedykolwiek zrobiły, bo w sumie po co.
Więc jakieś tam umiejętności społeczne mam. Chociaż nie są najlepsze, ale nie są też beznadziejne.
Tylko że nie mam żadnych bliskich znajomych/przyjaciół. Ale do tego najpierw trzeba kogoś takiego poznać, a potem też trzeba dobrej woli drugiej osoby. Nie starczy, że tylko ja chcę.
Beyondblackie napisał/a:Panowie z wątku nie mają nawet takiej podstawowej umiejetności tworzenia spolecznych relacji. I to jest problem, a nie to, że kobiety są złe, płytkie i lecą wyłącznie na modeli z okładki.
Skoro mam znajomych z pracy i czasem się spotykamy, to jakieś umiejętności społeczne chyba mam. Gdy wynajmowałem pokój, to nie miałem problemu, żeby rozmawiać ze współlokatorami. Byłem pierwszy, który zaczynał rozmowę. Teraz jak wynająłem mieszkanie, to też pierwszy zagadałem, do dwóch sąsiadek, żeby się czegoś dowiedzieć. Wątpię, że same by to kiedykolwiek zrobiły, bo w sumie po co.
Więc jakieś tam umiejętności społeczne mam. Chociaż nie są najlepsze, ale nie są też beznadziejne.
Tylko że nie mam żadnych bliskich znajomych/przyjaciół. Ale do tego najpierw trzeba kogoś takiego poznać, a potem też trzeba dobrej woli drugiej osoby. Nie starczy, że tylko ja chcę.
To mnie coś niesamowicie tu dziwi. Albo właściwie nie dziwi wcale.
Albo nie uważasz żadnej poznanej osoby za wartą zainteresowania, więc poprzestajesz na bardzo powierzchownej gadce, nie inicjujesz spotkań i generalnie dajesz odczuć dystans, lub masz jakieś problemy z zauważeniem tego, że ktoś chce Cię lepiej poznać, no i kończy się tak samo ![]()
Ja nie mam zamiaru zostać, jak na razie, koleżanką żadnego z sąsiadów i ich żon. Ale gniot wie, może z jednym czy drugim lepiej się dogadamy i nagle się okaże, że mamy jakieś podobne zainteresowania, i bum- jesteśmy ziomkami. A podkreślam, jestem osobą introwertyczną i generalnie nie potrzebuję jakoś szczególnie wielu kontaktów towarzyskich. Mimo tego mam kilku bliskich przyjaciół od wieeelu lat (pomiędzy 25 a 15). Jesteśmy geograficznie teraz daleko, bo dwóch mieszka w Polsce, a jeden w mieście z 200 km od nas, ale regularnie rozmawiamy na skypie i widujemy się na żywo przynajmniej raz na rok.
Więc nie wiem jakim trzeba być odludkiem, w porównaniu ze mną, żeby w życiu nawet jednej przyjaźni nie zalapać ![]()
To co jest tutaj wypisywane, to jeden wielki bzdet nad bzdety, a rumuński to już całkiem mocna kreskę wciągnął.
Głupie pizdy bo kobietami ich nie nazwę, to już przechodzą same siebie.
Olinka która szuka księcia z bajki bo żaden jej nie pasuje, wpiera tutaj że wygląd się nie liczy i ona nigdy nikogo z tego względu nie przekreśliła.
Bb pierdoli głupoty, o obrotnych facetach czując jaki mają gruby portfel i jacy to oni są zaradni życiowo, uprzednio naznaczając że spodziewała się na miejscu „obrotnego” pana edka tirowca, mam pytanie, a gdyby Edek tirowiec był sympatycznym pomocnym uśmiechniętym facetem, ale bez firmy i swojego biznesu to już dla ciebie kurwo niebyły obrotny? I już byś z nim słowa nie zamieniła pierdolona szmato prawda ? Oczywiście że prawda.
Jedziemy dalej, niedojebane szmaty z tego forum wytykają niektórym że maja problemy z podjęciem relacji, i tutaj jakie szanse ma przeciętny typ bez grubego portfela vs typ z grubym portfelem i dobrym wyglądem ? To logiczne do kurwy nędzy, że przeciętniak nie ma po co nawet podchodzić i robić z siebie pośmiewisko, wszyscy tutaj pierdolicie nie od rzeczy i zakłamujecie rzeczywistość.
Nawet jeśli jakaś atrakcyjna kobieta zwiąże się z przeciętniakiem, to to będzie chwilowe i tymczasowe i przy każdej okazji gdy będzie miała możliwość zmiany na lepsze to tak zrobi.
Czy ktoś z was wolałby fiata 126p od nowego mercedesa? Nikt i tak samo jest w życiu, skoro ktoś ma wybór, a atrakcyjna kobieta ma to dlaczego ma wiązać się z facetem o gorszym wyglądzie? Ona z takim się nie zwiąże koniec.
Acha ostatnio w dzień dobry TVN chyba Paulina Krupinska miss polski, zapytała czy faceta o wzroście 170 cm można nazwać przystojnym... i większość pań w studio stwierdziła że nie bardzo, więc dalej wmawiajcie sobie że wzrost się nie liczy ![]()
Albo nie uważasz żadnej poznanej osoby za wartą zainteresowania, więc poprzestajesz na bardzo powierzchownej gadce, nie inicjujesz spotkań i generalnie dajesz odczuć dystans, lub masz jakieś problemy z zauważeniem tego, że ktoś chce Cię lepiej poznać, no i kończy się tak samo
Nie jestem typem, który jest imprezowy, więc nigdy nie próbowałem nikogo na piwo zaprosić. Ale próbowałem innych rzeczy: organizować spotkania planszówkowe, wspólne granie w piłkę, pytałem się, czy są ludzie chętni do wspólnego biegania.
Do wspólnego biegania nigdy nie znalazłem chętnych (z małym chwilowym wyjątkiem). Planszówki - spotykamy się może raz na miesiąc. Piłka - mamy grupę na FB, gramy w większości w podobnym składzie od lat. Ale nigdy nie wychodziło to poza pewne ramy - znajomi z pracy pozostają znajomymi z pracy (ludzie często tego pilnują, żeby zachować work-life balance), znajomi z boiska - to znajomi z boiska, itp.
Ogólnie z tym ciężko, bo ludzie mają własne życie. Zresztą ja obracam się głównie wśród ludzi z IT, sporo ludzi jest tu podobnych - siedzenie w mieszkaniu, unikanie spotkań, itp.
Więc nie wiem jakim trzeba być odludkiem, w porównaniu ze mną, żeby w życiu nawet jednej przyjaźni nie zalapać
No widocznie się da.
U mnie problemem z tym, żeby mieć jakichś bliskich znajomych, było np. to że nie jestem imprezowy, rzadko piję alkohol, jestem mało rozmowny. Nikt nie chciał nigdy mieć kogoś takiego w znajomych. Po prostu byłem niewidoczny dla innych ludzi, więc gdy np. wszyscy z grupy na studiach spotykali się na piwo, to mi nawet nikt o tym nie mówił.
Podejście ludzi do mnie (i moje też) zmieniło się dopiero może z 5 lat temu. Wtedy zaczęły się częstsze spotykania w pracy po prostu for fun - planszówki, bieganie, pizza, itp.
Ale nadal nie było to takie super bliskie, że wychodzę z kimś na piwo (czy co innego). To się już raczej nie stanie. Nie mam zielonego pojęcia nawet jak poznać kogoś takiego do bliskiej znajomości.
Taaa ...
Głupie pizdy, k*rwy a z uporem maniaka przedstawiacie im swoje racje ![]()
Nie lepiej zalogować się na męskim forum?
Taaa ...
Głupie pizdy, k*rwy a z uporem maniaka przedstawiacie im swoje racje
Nie lepiej zalogować się na męskim forum?
Nie dlatego że tam nie ma zbyt wielu kobiet ![]()
"głupie pizdy","niedojebane szmaty"," "worki na spermę" są o wiele bardziej atrakcyjne do "dyskusji" , niż tacy sami
Kobiety tutaj zwracają uwagę na nich ,a tam na męskim forum niczym szczególnym taki dureń jak Bundy się nie wyróżni,czasem dostanie po łbie za wypisywanie głupot, od jakiegoś doświadczonego faceta tu więcej się dzieje ,to chore emocje
KoralinaJones napisał/a:Taaa ...
Głupie pizdy, k*rwy a z uporem maniaka przedstawiacie im swoje racje
Nie lepiej zalogować się na męskim forum?
Nie dlatego że tam nie ma zbyt wielu kobiet
"głupie pizdy","niedojebane szmaty"," "worki na spermę" są o wiele bardziej atrakcyjne do "dyskusji" niż tacy sami
Kobiety tutaj zwracają uwagę na nich ,a tam na męskim forum niczym szczególnym taki dureń jak Bundy się nie wyróżni,czasem dostanie po łbie za wypisywanie głupot, od jakiegoś doświadczonego faceta tu więcej się dzieje .
Jakiś ty kurwa gentelmen, ja pierdole pewnie będziesz jechał na ręcznym jeszcze niech ci koralinka przytaknie
Ted, Ty zacznij leki brać, bo pierdolisz piate przez dziesiąte.
Zdziwie Cie bardzo, ale zachowuję się kulturalnie wobec 99% ludzi, mężczyzn włączając. Panów Edków spotkalam wielu jako przewozowców, naprawców pralek, bojlerów czy innych rzeczy w domu. Byli bardziej czy mniej przystojni/ mili i z każdym tak samo rozmawiałam, bez względu na to czy mieli brzuszek piwny, czy byli starsi lub czy byli mega niekomunikatywni. Nie klasyfikuję nikogo pod względem urody czy portfela- to głupie i powierzchowne. Mężczyzn oceniam po zachowaniu i charakterze, a nie jakiś Twoich wydumanych cechach.
paslawek napisał/a:KoralinaJones napisał/a:Taaa ...
Głupie pizdy, k*rwy a z uporem maniaka przedstawiacie im swoje racje
Nie lepiej zalogować się na męskim forum?
Nie dlatego że tam nie ma zbyt wielu kobiet
"głupie pizdy","niedojebane szmaty"," "worki na spermę" są o wiele bardziej atrakcyjne do "dyskusji" niż tacy sami
Kobiety tutaj zwracają uwagę na nich ,a tam na męskim forum niczym szczególnym taki dureń jak Bundy się nie wyróżni,czasem dostanie po łbie za wypisywanie głupot, od jakiegoś doświadczonego faceta tu więcej się dzieje .Jakiś ty kurwa gentelmen, ja pierdole pewnie będziesz jechał na ręcznym jeszcze niech ci koralinka przytaknie
Jestem tu największym simpem także zważaj se ![]()
Napisałeś o "jechaniu na ręcznym" ile w tym elokwencji,oryginalności,ironii, sarkazmu,szczerej odwagi w komunikowaniu - chorych emocji
normalnie mistrzu ciętej riposty
na tym mentalnym wygwizdowie w którym żyjesz musisz być najlepszy - nie ma co ![]()
Ted, Ty zacznij leki brać, bo pierdolisz piate przez dziesiąte.
Zdziwie Cie bardzo, ale zachowuję się kulturalnie wobec 99% ludzi, mężczyzn włączając. Panów Edków spotkalam wielu jako przewozowców, naprawców pralek, bojlerów czy innych rzeczy w domu. Byli bardziej czy mniej przystojni/ mili i z każdym tak samo rozmawiałam, bez względu na to czy mieli brzuszek piwny, czy byli starsi lub czy byli mega niekomunikatywni. Nie klasyfikuję nikogo pod względem urody czy portfela- to głupie i powierzchowne. Mężczyzn oceniam po zachowaniu i charakterze, a nie jakiś Twoich wydumanych cechach.
Ty zakłamana zdziro, wejdź na swoje posty dotyczące męża bo o nim to raczej fajnie się nie wypowiadałaś, lubisz smród brytyjskiego funta i nie oszukuj siebie kolejna pierdolona farmaceutka, która przedawkowała pavulon.
Theodore Robert Bundy napisał/a:paslawek napisał/a:Nie dlatego że tam nie ma zbyt wielu kobiet
"głupie pizdy","niedojebane szmaty"," "worki na spermę" są o wiele bardziej atrakcyjne do "dyskusji" niż tacy sami
Kobiety tutaj zwracają uwagę na nich ,a tam na męskim forum niczym szczególnym taki dureń jak Bundy się nie wyróżni,czasem dostanie po łbie za wypisywanie głupot, od jakiegoś doświadczonego faceta tu więcej się dzieje .Jakiś ty kurwa gentelmen, ja pierdole pewnie będziesz jechał na ręcznym jeszcze niech ci koralinka przytaknie
Jestem tu największym simpem także zważaj se
Napisałeś o "jechaniu na ręcznym" ile w tym elokwencji,oryginalności,ironii, sarkazmu,szczerej odwagi w komunikowaniu - chorych emocjinormalnie mistrzu ciętej riposty
na tym mentalnym wygwizdowie w którym żyjesz musisz być najlepszy - nie ma co
Simpem jak simpem, ale chujowym ojcem na pewno.
paslawek napisał/a:Theodore Robert Bundy napisał/a:Jakiś ty kurwa gentelmen, ja pierdole pewnie będziesz jechał na ręcznym jeszcze niech ci koralinka przytaknie
Jestem tu największym simpem także zważaj se
Napisałeś o "jechaniu na ręcznym" ile w tym elokwencji,oryginalności,ironii, sarkazmu,szczerej odwagi w komunikowaniu - chorych emocjinormalnie mistrzu ciętej riposty
na tym mentalnym wygwizdowie w którym żyjesz musisz być najlepszy - nie ma coSimpem jak simpem, ale chujowym ojcem na pewno.
Udowodnij to harcerzyku
Co nie możesz ? No nie dasz rady sobie z tym
smutne ![]()
i nudne,nie ma nic łatwiejszego sprowokować cię, to takie przewidywalne
Ty zakłamana zdziro, wejdź na swoje posty dotyczące męża bo o nim to raczej fajnie się nie wypowiadałaś, lubisz smród brytyjskiego funta i nie oszukuj siebie kolejna pierdolona farmaceutka, która przedawkowała pavulon.
Zazdroscisz, nie? Tego partnera, który od lat mnie kocha i jest przeze mnie kochany, umiejetności rozwiązywania problemów w związku, dobrobytu na który OBOJE pracowaliśmy. Zżera Cię zawiść, że przeciętna kobieta może mieć fajne życie.
A Twoja fiksacja na narodowości jest normalnie patologiczna. Ty przypadkiem nie jesteś innym wcieleniem Rumuńskiego?
Nie szkoda Wam nerwów na tego świra?
Jak już chcecie czas tracić, to możecie go spożytkować na innych gości z trochę lżejszymi problemami psychicznymi
Ja, gman, rakacośtam, Tom, itp.
Nie szkoda Wam nerwów na tego świra?
Jak już chcecie czas tracić, to możecie go spożytkować na innych gości z trochę lżejszymi problemami psychicznymi
Ja, gman, rakacośtam, Tom, itp.
Masz rację,ale głąb się wpierdala jak dorośli rozmawiają, zwrócił uwagę na siebie taki był wulgarny
taki męski łobuz z niego, maczo
niech ma odrobinę tej pożądanej uwagi,może się nażre tym i zatka ,na jakiś czas będzie spokój .
Ko o
Beyondblackie napisał/a:Ted, Ty zacznij leki brać, bo pierdolisz piate przez dziesiąte.
Zdziwie Cie bardzo, ale zachowuję się kulturalnie wobec 99% ludzi, mężczyzn włączając. Panów Edków spotkalam wielu jako przewozowców, naprawców pralek, bojlerów czy innych rzeczy w domu. Byli bardziej czy mniej przystojni/ mili i z każdym tak samo rozmawiałam, bez względu na to czy mieli brzuszek piwny, czy byli starsi lub czy byli mega niekomunikatywni. Nie klasyfikuję nikogo pod względem urody czy portfela- to głupie i powierzchowne. Mężczyzn oceniam po zachowaniu i charakterze, a nie jakiś Twoich wydumanych cechach.
Ty zakłamana zdziro, wejdź na swoje posty dotyczące męża bo o nim to raczej fajnie się nie wypowiadałaś, lubisz smród brytyjskiego funta i nie oszukuj siebie kolejna pierdolona farmaceutka, która przedawkowała pavulon.
Jaki miły gość...
Co masz we łbie oprócz sieczki?
Bo że normalny nie jesteś mając jako nick imię i nazwisko seryjnego mordercy, to wiem.
Dziewczyny, podziwiam Was..ale powinniście odpuścić.
Nie ma sensu.
Program: jestem przegrywem jest w tych przypadkach nie do wykasowania.
Nie szkoda Wam nerwów na tego świra?
Jak już chcecie czas tracić, to możecie go spożytkować na innych gości z trochę lżejszymi problemami psychicznymi
Ja, gman, rakacośtam, Tom, itp.
Masz zjebany ryj wyglądasz jak siedem nieszczęść i szukasz pocieszenia na tym forum ? Co ty zjebie myślisz że znajdziesz tu partnerkę? Nigdy nie miałeś relacji z kobieta i miał nie będziesz, masz około lub ponad 30 stke i to się nie zmieni. Co one maja ci tu napisać? Zmień styl fryzurę przypakuj kup porsche i będzie okej? W jakim ty świecie żyjesz
Theodore Robert Bundy napisał/a:Ty zakłamana zdziro, wejdź na swoje posty dotyczące męża bo o nim to raczej fajnie się nie wypowiadałaś, lubisz smród brytyjskiego funta i nie oszukuj siebie kolejna pierdolona farmaceutka, która przedawkowała pavulon.
Zazdroscisz, nie? Tego partnera, który od lat mnie kocha i jest przeze mnie kochany, umiejetności rozwiązywania problemów w związku, dobrobytu na który OBOJE pracowaliśmy. Zżera Cię zawiść, że przeciętna kobieta może mieć fajne życie.
A Twoja fiksacja na narodowości jest normalnie patologiczna. Ty przypadkiem nie jesteś innym wcieleniem Rumuńskiego?
Zazdroszczę hahahahhaah wolałbym resztę życia spędzić sam, niż z taką dwulicową kurwą jak ty, bo tylko takie lecą na zmywak do ukej, a po tygodniu za granica włączają polskie radio, żeby sobie język przypomnieć ![]()
Beyondblackie napisał/a:Theodore Robert Bundy napisał/a:Ty zakłamana zdziro, wejdź na swoje posty dotyczące męża bo o nim to raczej fajnie się nie wypowiadałaś, lubisz smród brytyjskiego funta i nie oszukuj siebie kolejna pierdolona farmaceutka, która przedawkowała pavulon.
Zazdroscisz, nie? Tego partnera, który od lat mnie kocha i jest przeze mnie kochany, umiejetności rozwiązywania problemów w związku, dobrobytu na który OBOJE pracowaliśmy. Zżera Cię zawiść, że przeciętna kobieta może mieć fajne życie.
A Twoja fiksacja na narodowości jest normalnie patologiczna. Ty przypadkiem nie jesteś innym wcieleniem Rumuńskiego?
Zazdroszczę hahahahhaah wolałbym resztę życia spędzić sam, niż z taką dwulicową kurwą jak ty, bo tylko takie lecą na zmywak do ukej, a po tygodniu za granica włączają polskie radio, żeby sobie język przypomnieć
Masz solidne kompleksy gościu.
Theodore Robert Bundy napisał/a:Beyondblackie napisał/a:Zazdroscisz, nie? Tego partnera, który od lat mnie kocha i jest przeze mnie kochany, umiejetności rozwiązywania problemów w związku, dobrobytu na który OBOJE pracowaliśmy. Zżera Cię zawiść, że przeciętna kobieta może mieć fajne życie.
A Twoja fiksacja na narodowości jest normalnie patologiczna. Ty przypadkiem nie jesteś innym wcieleniem Rumuńskiego?
Zazdroszczę hahahahhaah wolałbym resztę życia spędzić sam, niż z taką dwulicową kurwą jak ty, bo tylko takie lecą na zmywak do ukej, a po tygodniu za granica włączają polskie radio, żeby sobie język przypomnieć
Masz solidne kompleksy gościu.
Ja bym obstawiała chorobę psychiczną i to poważną. Jego wul garyzm i nienawiść do kobiet, a nawet ludzi, nie tylko zza zaranicy jest wręcz creepy. Możliwe jednak, że to tylko taki chiojrak w necie. Chyba nikt nie traktuje go (tu) poważnie.
I zadzam się z przedmówcami, że brak bliskich znajmomych/przyjaciół to też przyczyna albo jedna z przyczyn niepowodzeń w relacjach damsko-męskich. Jeśli ktoś nie potrafi nawiązać takiej znajomości, to jakim cudem miałby wejść z kimś w związek? Ja również, podobnie jak Olinka nigdy żle nie potraktowałam faceta tylko dlatego, że nie był przystojny. No nonsens. Jedynie co mnie od razu odruca, to chamskie i wulgarne zachowanie. Może warto bardziej wrzucić na luz i od razu nie myśleć o tym, że z kimś się wyląduje w łóżku czy założy rodzinę, tylko czerpać przyjemność z obecności innych osób w naszym życiu. Samotność jest smutna. I nie mówię tu o braku życiowego partnera ale osób bliskich. O znajomości jednak trzeba dbać.
Ja miałam taki etam w życiu, że pogodziłam się z tym, że będę sama. I nie, nie przerażało mnie to bo bycie w zwiazku nie oznacza z założenia, że jest się szczęśliwym. Też nie nie szczęśliwym, szczególnie kiedy ma się obok przyjaciół na których zawsze można liczyć. I nie mówię tu o wyjściach na piwo. Tylko spotkaniach, wspólnym spędzaniu czasu, rozmowach itd. I też nie mówię o tym by mieć nie wiadomo jak liczne grono takich bliskich znajomych bo nie liczy ilość, tylko jakość.
Jeden z chłopaków pisał, że ma bliskiego znajomgo w podobnej sytuacji ale no właśnie... czy to jest osoba, która tak samo narzeka i się wzajemnie nakręcają czy też taka co mówi: pal licho, że nie mamy powodzenia, spotkajmy/wyjedźmy, spędzmy fajnie czas, życie jest jedno. Od tego m.in. są przyjaciele.
Osobiście znam osoby, które nie są w związku, ani w żadnej romantycznej relacji i są nie mniej szczęśliwe czy nawet nie mniej nieszczęsliwe niż ci co są. W dużej mierze właśnie dzieki bliskim znajomym/przyjaciołom.
AloneWolf90 właściwie wszystko wyjaśnił ale pozwolę sobie wyjaśnić kilka kwestii z mojej perspektywy:
Czy ktoś mógłby w końcu wyjaśnić jaka to jest ta "przeciętna" dziewczyna? W miarę możliwości prosiłbym o odpowiedź zarówno z męskiej jak i z żeńskiej perspektywy.
Co do tego czy kobiety maja łatwiej. Tu muszę stanąć po stronie Panów ponieważ wielokrotnie widziałem sytuacje, w których dziewczyna nie dbająca o siebie z wyglądu, okropna z charakteru i mająca kompletnie wywalone na uczucia innych miała multum adoratorów. Z kolei widziałem wielu facetów, którzy dbali o siebie, posiadali rozległą wiedzę na mnóstwo tematów, zawsze pomocni, zawsze wspierali, byli po prostu dobrymi ludźmi i też nie mieli żadnego zainteresowania ze strony kobiet. Także w tej konkretnej kwestii moje zdanie jest takie, że kobiety mają zdecydowanie łatwiej i jest to niezaprzeczalny fakt.
Zgadzam się z Paniami, że kilku użytkowników ma tutaj problemy znacznie poważniejsze niż brak dziewczyny i zapewniam was, że nawet gdybyście nagle jakąś znaleźli to żadne z was nie wytrzymałoby takiego związku. Wiem z to stąd, że Ja przez wiele lat byłem dokładnie taki sam jak wy. W latach, które mogłyby się wydawać najlepsze na tworzenie relacji i wchodzenie w związki miałem ekstremalnie niskie poczucie własnej wartości i samoocenę, a pojęcie takie jak pewność siebie było dla mnie całkowicie nieznane. Jednakże dzięki własnym przemyśleniom i terapii u specjalisty zrozumiałem, że cała moja obecna sytuacja nie jest winą ani moją ani nikogo innego. I wy też musicie to zrozumieć, że nikt tu nie ponosi żadnej winy, to nie jest żadna kara. Samotność, brak dziewczyny, brak pewności siebie, brak znajomych, nieumiejętność nawiązywania kontaktów społecznych itp, to wszystko są wyniki całego waszego życia. Tego w jakiej rodzinie się urodziliście, jaki mieliście kontakt z rodzicami, w jakim środowisku się obracaliście, jak byliście traktowani przez rówieśników, jakie mieliście wyniki w szkole, jaki wygląd dostaliście w genach, w jakim miejscu i czasie się urodziliście. To wszystko kształtuje wasz umysł, wasze wybory i ostatecznie całe wasze życie. Coś co było kształtowane przez 20 czy 30 lat jest tak mocno zakorzenione w naszych umysłach, że nie da się tego zmienić w krótkim czasie. Powiem więcej tego w całości w ogóle nie da się zmienić. Ja powoli zaczynam się zmieniać jednak mam także świadomość, że to może nic nie pomóc, i że też do końca życia będę sam. I wy też MUSICIE się z tym pogodzić lub ulec i pogrążyć się w bezkresnej otchłani rozpaczy. Wiem co czujecie, i że poczucie zmarnowanego czasu jest jednym z najgorszych uczuć jakiego może doświadczyć człowiek. Ja również oddałbym wszystko co mam by chociaż przez chwilę poczuć bliskość i doświadczyć bycia kochanym jednak wiem także, że bez tego też da się żyć. Co prawda marne to życie ale jednak życie.
Drogie Panie widzę, że macie dobre intencję i chcecie pomóc jednak jak już wcześniej pisałem ma to odwrotny skutek. I tu właśnie tekst "syty głodnego nie zrozumie" pasuje jak ulał. Musiałybyście postawić się na miejscu mężczyzn żeby móc to zrozumieć, a tego dosłownie nie da się zrobić. W żadnym razie nie chcę tu nikogo obrażać czy umniejszać wiedzy. Faktem jest iż to wcale nie wygląd jest największym problemem obecnych tu Panów tylko kwestie, które opisałem wyżej. Wy jednak stale piszecie, że ich obecna sytuacja życiowa jest tylko i wyłącznie ich winą. To kompletna bzdura, ponieważ na sytuację życiową składa się wiele różnych czynników, a na znaczą część z nich nie mamy żadnego wpływu. Osobiście staram się nie kierować w życiu przesądami o losie i przeznaczeniu co nie znaczy, że w ogóle w nie nie wierzę. Patrząc na całe moje dotychczasowe życie i wszystkich ludzi jakich kiedykolwiek poznałem jednak coś w tym przeznaczeniu musi być i może faktycznie niektórym ludziom nie jest pisane życie bliskości i miłości innych ludzi. Przez wiele lat wierzyłem, że Ja jestem jednym z takich ludzi jednak mimo tego zdecydowałem się z tym walczyć.
Oczywiście uogólnienia typu: wszystkie kobiety zwracają uwagę tylko na konkretny typ mężczyzny, kobiety wymagają konkretnych cech, facet musi być zaradny i bogaty to także są totalne brednie. Sam znam niejedną parę gdzie facet wygląda jak Quasimodo, a dziewczyna jak modelka. Faktem jest to, że istnieją konkretne cechy, które z góry dyskwalifikują faceta w oczach kobiety i zostały tu już nie raz wymienione jednak nie są to cechy wyglądu. Zgadzam się także z tym, że każdy dobiera sobie partnera na podstawie indywidualnych preferencji jednak jak już pisałem wyżej, kobiety mają tu zdecydowanie łatwiej bo po prostu mają dużo więcej okazji do poznania odpowiedniej osoby.
Pamiętajcie, ludzi takich jak my jest mnóstwo, a mimo to żyją i coś osiągają. Ja też nigdy nie miałem dziewczyny mimo 26 lat na karku, też nie mam z kim iść na piwo, też nikt mnie nigdzie nie zaprasza ani nawet nie mam z kim porozmawiać poza dosłownie jednym kolegą jeszcze z liceum. Ja też całe życie myślałem, że zawsze będę sam, że nie istnieje osoba, której mógłbym się spodobać czy to z wyglądu czy to z charakteru. Całe życie myślałem, że jestem najgorszym śmieciem, na którego nie warto nawet splunąć mimo iż nigdy nie zrobiłem nic by zasłużyć sobie na takie postrzeganie. Wielokrotnie się poddawałem i rezygnowałem z życia stojąc już na krawędzi przepaści(dosłownie) ale mimo to teraz znów postanowiłem z tym walczyć.
Osobiście mogę dać po jednej radzie zarówno dla Panów jak i Pań.
Dla Panów, na razie zapomnijcie o dziewczynach i idźcie na terapię bo to na prawdę pomaga, a przynajmniej w moim przypadku. Musicie uświadomić sobie jakimi jesteście ludźmi i to zaakceptować i dopiero po tym możecie próbować coś zmienić.
Dla Pań, nie obwiniajcie mężczyzn za wszystko co tu piszą bo oni nie robią tego by wam dopiec czy obrazić tylko piszą szczerze to co ich dręczy i robią to podświadomie nie wiedząc, że wy to odpieracie jako atak w waszą stronę.
I powtarzam po raz kolejny tu nikt nie jest niczego winny i nikt nie zasługuję na karę.
Shinigami, terapia poprawi mi wygląd? Nie. Zmarnuje pieniądze (bo na NFZ musiałbym czekać nieco), a tą samą gadkę dostanę za darmo od kogoś znajomego, lub w internecie. Wolę iść na kurs, co potem może lepiej płatną pracę dostanę.
Czyli to co mówię od dawna: powinienem być sam i tyle. A próby poznania kogoś, to tylko oszukiwanie samego siebie. Taki ktoś jak ja nie ma szans na szczęście w życiu, co najwyżej może być tylko problemem dla innych.
Zawsze dziewczyny znajdą coś, co mnie skreśli w ich oczach. Dla jednej będzie to brak prawka, dla innej brak mieszkania, dla jeszcze innej to, że nie mam znajomych i jestem nudny, dla kolejnej to, że nigdy nie miałem dziewczyny, albo to, że jestem wycofany trochę, itp. Ale zawsze znajdzie się choć ta jedna rzecz. Nigdy nie będę w stanie rywalizować z innymi facetami, którzy są pewni siebie, atrakcyjni, spontaniczni, lubią się bawić, są duszą towarzystwa, mają prawko, mają własne mieszkanie, mają doświadczenia w związkach, wiedzą jak postępować z kobietami/w seksie. Więc takimi co potrafią zapewnić to, co kobietom jest potrzebne w związku.
Mam 31 lat i nie ma szans, żebym się już jakoś mocno zmienił. Więc widocznie zostaje mi się pogodzić z tym, że o końca życia będę sam, albo sobie w łeb strzelić, jeśli nie dam rady się pogodzić.
I nigdy nie dowiem się jak to jest przytulić się do kogoś, pocałować, mieć seks. Chyba że jednak zdecyduję się skorzystać z prostytutki.
To dość długo czekasz z divą. Ja byłem pierwszy raz u niej, jak miałem 22 lat. Wybiło mi to zagadywanie, jak beciak.
To dość długo czekasz z divą. Ja byłem pierwszy raz u niej, jak miałem 22 lat. Wybiło mi to zagadywanie, jak beciak.
Bo cały czas mam nadzieję, że jednak kogoś poznam...
Tylko skoro ktoś taki jak ja nie powinien nikogo poznać dla dobra tej dziewczyny, to czy jest sens dalej próbować i mieć nadzieję?
Shinigami, terapia poprawi mi wygląd? Nie. Zmarnuje pieniądze (bo na NFZ musiałbym czekać nieco), a tą samą gadkę dostanę za darmo od kogoś znajomego, lub w internecie. Wolę iść na kurs, co potem może lepiej płatną pracę dostanę.
ale zrozum proszę jedna rzecz.
nie dla wszystkich ludzi wygląd jest cechą dominującą.
Jak sie nie ma jednego to trzeba nadrabiać czymś innym.
wychodzisz z błędnego założenia ze wszystkie kobiety lecą na kwadratowa szczękę i idealna linie włosów albo na hajs.
Kobiety same potrafią na siebie zarobić, i rozumieją że czasami nie da sie wygrać na loterii genetycznej.
A te które leca na hajs i na kwadratowa szczękę nie sa i tak wiele warte.
dodatkowo jest takie powiedzenie:
"nie ma ludzi brzydkich,sa tylko biedni"
Ja bym ci polecam psychiatrę i terapie aby wyjść z tych kompleksów,ale skoro upierasz sie tak bardzo, ze masz szpetny ryj to ogarnij sie zawodowo, zarób sobie na operacje plastyczna,to nie sa ogromne sumy dzisiaj.
Czyli to co mówię od dawna: powinienem być sam i tyle. A próby poznania kogoś, to tylko oszukiwanie samego siebie. Taki ktoś jak ja nie ma szans na szczęście w życiu, co najwyżej może być tylko problemem dla innych.
Zawsze dziewczyny znajdą coś, co mnie skreśli w ich oczach. Dla jednej będzie to brak prawka, dla innej brak mieszkania, dla jeszcze innej to, że nie mam znajomych i jestem nudny, dla kolejnej to, że nigdy nie miałem dziewczyny, albo to, że jestem wycofany trochę, itp. Ale zawsze znajdzie się choć ta jedna rzecz. Nigdy nie będę w stanie rywalizować z innymi facetami, którzy są pewni siebie, atrakcyjni, spontaniczni, lubią się bawić, są duszą towarzystwa, mają prawko, mają własne mieszkanie, mają doświadczenia w związkach, wiedzą jak postępować z kobietami/w seksie. Więc takimi co potrafią zapewnić to, co kobietom jest potrzebne w związku.
Mam 31 lat i nie ma szans, żebym się już jakoś mocno zmienił. Więc widocznie zostaje mi się pogodzić z tym, że o końca życia będę sam, albo sobie w łeb strzelić, jeśli nie dam rady się pogodzić.
I nigdy nie dowiem się jak to jest przytulić się do kogoś, pocałować, mieć seks. Chyba że jednak zdecyduję się skorzystać z prostytutki.
Człowiek na początku powinieneś polubić siebie samego taki jaki jesteś, ciężko, żeby ktoś Cię uważał za atrakcyjnego jeżeli Ty sam się sobą brzydzisz. Życie oczywiście zależy od szczęścia nie ukrywam, ale to jak lotkiem, żeby wygrać trzeba grać, samo nic nie przyjdzie, poza słynnym frugo w reklamie.
Notabene napiłbym się różowego lub pomarańczowego frugo, albo jak ktoś ma przepis to bym sobie sam zrobił. ![]()
Powiem Ci człowieku, że tym mieszkaniem własnym to niewielu ludzi koło 30 może się pochwalić... Ja nie mam własnego, mieszkam w mieszkaniu po dziadkach, które nie jest moją własnością i też wolałbym mieć swoje własne (pracuje nad tym
) To na pewno nie będzie decydować o Twoim powodzeniu lub jego braku, kwestia prawo jazdy też nie do końca, mam kolegów co nie mają prawa jazdy, a dziewczyny mają, a niektórzy nawet żony... Kwestia dogadania i czy chcesz mieć czy nie, tak naprawdę nie jest trudno zdobyć prawo jazdy.
Co do pewności siebie to Cię pocieszę często przychodzi ona sama z wiekiem i doświadczeniem, często atrakcyjność fizyczna jest odwrotnie proporcjonalna do tego jak ludzie się czują (o dziwo teraz wyglądam gorzej niż 7 lat temu (przybyło parę kg na home office.
) jak się pojawiłem na forum, a pewność siebie mam większą), co do pozostałych cech to zależy co kobieta lubi, są też kobiety introwertyczki, które nie lubią niespodzianek, imprez, więc po prostu musisz takiej szukać... Kwestia braku doświadczenia i obycia to też kwestia do dogadania wg mnie... O dziwo wszystkie te cechy łączą się zwykle i masz naprawdę dużą szansę znaleźć taką kobietę, ale musisz takiej sam szukać, bo pewnie mało kiedy wychodzi z domu i sama do Ciebie nie zagada...
gman98v2 napisał/a:To dość długo czekasz z divą. Ja byłem pierwszy raz u niej, jak miałem 22 lat. Wybiło mi to zagadywanie, jak beciak.
Bo cały czas mam nadzieję, że jednak kogoś poznam...
Tylko skoro ktoś taki jak ja nie powinien nikogo poznać dla dobra tej dziewczyny, to czy jest sens dalej próbować i mieć nadzieję?
W wieku szkolno/20+ już widać czym dla dziewczyn jesteś - kolegą/przyjacielem/tamponem emocjonalnym lub kandydatem na partnera/kochanka. Dobór naturalny.
Szeptuch, w przyszłości zarobione pieniądze wolę przeznaczać na siebie, na swoje wydatki, hobby. Co mi da rzekoma operacja plastyczna, jak wokół siebie będę miał 30+ po wykutaszeniu się.
Człowiek na początku powinieneś polubić siebie samego taki jaki jesteś, ciężko, żeby ktoś Cię uważał za atrakcyjnego jeżeli Ty sam się sobą brzydzisz.
Ale ja siebie lubię... W pewnym zakresie. Nie lubię tej części, która jest samotna, wiecznie musi wszystko sama robić, nie ma z kim pogadać, itp.
Powiem Ci człowieku, że tym mieszkaniem własnym to niewielu ludzi koło 30 może się pochwalić... Ja nie mam własnego, mieszkam w mieszkaniu po dziadkach, które nie jest moją własnością i też wolałbym mieć swoje własne (pracuje nad tym
) To na pewno nie będzie decydować o Twoim powodzeniu lub jego braku, kwestia prawo jazdy też nie do końca, mam kolegów co nie mają prawa jazdy, a dziewczyny mają, a niektórzy nawet żony... Kwestia dogadania i czy chcesz mieć czy nie, tak naprawdę nie jest trudno zdobyć prawo jazdy.
Ta... mój brat ma własne mieszkanie już, a jest młodszy (kupili razem z żoną). Drugi młodszy brat to samo, też kupił z narzeczoną. A ja jak jakiś kołek siedzę sam w 20 metrowej kawalerce... Może ten stan uda mi się zmienić za 1-2 lata. Tylko co mi z większego mieszkania, jak i tak będę w nim sam jak kołek? xD
To, że prawko łatwo zrobić to wiem. Ale problem jest z tym, że za cholerę nie czuję się osobą, która je powinna mieć. Za dużo obaw, za dużo strachu, a mega duża odpowiedzialność.
Co do pewności siebie to Cię pocieszę często przychodzi ona sama z wiekiem i doświadczeniem, często atrakcyjność fizyczna jest odwrotnie proporcjonalna do tego jak ludzie się czują (o dziwo teraz wyglądam gorzej niż 7 lat temu (przybyło parę kg na home office.
) jak się pojawiłem na forum, a pewność siebie mam większą), co do pozostałych cech to zależy co kobieta lubi, są też kobiety introwertyczki, które nie lubią niespodzianek, imprez, więc po prostu musisz takiej szukać... Kwestia braku doświadczenia i obycia to też kwestia do dogadania wg mnie... O dziwo wszystkie te cechy łączą się zwykle i masz naprawdę dużą szansę znaleźć taką kobietę, ale musisz takiej sam szukać, bo pewnie mało kiedy wychodzi z domu i sama do Ciebie nie zagada...
Jak ja mam być pewny siebie, jak cały czas dostaję w łeb za to jaki jestem? Co chwilę się dowiaduję kolejnych rzeczy, które nie pasują we mnie dziewczynom. Nie ma już chyba niczego we mnie, co by się mogło im podobać.
I zastanawiam się, czy jest sens w ogóle próbować kogoś poznać... Rozmawiam aktualnie z 2 dziewczynami na Sympatii. Fajnie się pisze od paru dni, ale... To ja prowadzę rozmowę. Ja się dopytuję, a one po prostu odpisują... Tak wygląda 99% rozmów, jakie do tej pory przeprowadziłem. Jaki w tym jest sens? Skoro dziewczynom nawet się nie chce normalnie pogadać... Bo przecież wokół mają 20 innych facetów wartych uwagi, to po co się starać...
To jest podobny przypadek jak z próbą nawiązania/utrzymania znajomości u mnie, tak samo to wygląda - ja staram się zagadywać, pisać, więc dostaję odpowiedź. Ale nie pamiętam kiedy ktoś sam z siebie do mnie np. na FB napisał.
Jak nic nie dają od siebie, to znajomość wywalasz do kosza. Jakby była zainteresowana, to by coś od siebie napisała.
Czyli to co mówię od dawna: powinienem być sam i tyle. A próby poznania kogoś, to tylko oszukiwanie samego siebie. Taki ktoś jak ja nie ma szans na szczęście w życiu, co najwyżej może być tylko problemem dla innych.
Zawsze dziewczyny znajdą coś, co mnie skreśli w ich oczach. Dla jednej będzie to brak prawka, dla innej brak mieszkania, dla jeszcze innej to, że nie mam znajomych i jestem nudny, dla kolejnej to, że nigdy nie miałem dziewczyny, albo to, że jestem wycofany trochę, itp. Ale zawsze znajdzie się choć ta jedna rzecz. Nigdy nie będę w stanie rywalizować z innymi facetami, którzy są pewni siebie, atrakcyjni, spontaniczni, lubią się bawić, są duszą towarzystwa, mają prawko, mają własne mieszkanie, mają doświadczenia w związkach, wiedzą jak postępować z kobietami/w seksie. Więc takimi co potrafią zapewnić to, co kobietom jest potrzebne w związku.
Mam 31 lat i nie ma szans, żebym się już jakoś mocno zmienił. Więc widocznie zostaje mi się pogodzić z tym, że o końca życia będę sam, albo sobie w łeb strzelić, jeśli nie dam rady się pogodzić.
I nigdy nie dowiem się jak to jest przytulić się do kogoś, pocałować, mieć seks. Chyba że jednak zdecyduję się skorzystać z prostytutki.
Ale jek chcesz poznać kobietę do związku skoro z trudem przychodzi Ci nawiązywanie jakochkolwiek znajomości, nie mówiąc o bliższych relacjach damsko-męskich?
Owszem znam taki jeden przypadek odludków, którzy poznali narzekając i w tym znaleźli coś co ich łaczy, coś na zasadzie: brzydka ona, brzydki on, a taka ładna miłość. Ale to wyjątek. Dlaczego? Nie wiem. Może dlatego, że każdy mierzy wyżej czy ma większe oczekiwania bo chce tym leczyć komleksy. Nawet u mnie na osiedlu mam parę, nie znam osobiście ale... dziewczyna niedowidzi, facet też ma pewne problemy zrowotne ale jak się z boku obseruje ich miłość, to aż serce rośnie. Nie wiem gdzie się poznali ale poznali i są razem od kilku lat i super się wspierają. Oboje już ok. 30., tak sądzę.
Ja już wyżej pisałam, że dla mnie najważniejsze w życiu to przyjaźń, zrozumienie, możliwość polegania na drugiej osobie. Nie musi być to partner/mąż/żona, po prostu bliska osoba. Z perspektywy czasu nawet powiem, że takie znajomości/przyjaźnie są czasem, a nawet często bardziej wartościowe niż partner. Bo kiedy związek rozpada, on znika z życia, przyjaciele zostają.
Zastanawia mnie skąd wniosek, że skoro nie mam bliskich znajomych, to nie można na mnie polegać xD
W każdym razie serio trzeba coś z tym zrobić, więc od nowego roku wezmę i pousuwam wszystkie konta na portalach randkowych. Przestanę chodzić na szybkie randki, itp.
Trzeba się pogodzić z tym, że nie mam szans u żadnej dziewczyny i tyle. Umrę samotnie, zdarza się.
Widzę wokół siebie masę ludzi gorszych niż ja, ale im świat nie odbiera szans, żeby kogoś poznać. Widocznie ja jestem aż tak dużym śmieciem, że najlepiej by było mnie wyeliminować ze społeczeństwa.
Zastanawia mnie skąd wniosek, że skoro nie mam bliskich znajomych, to nie można na mnie polegać xD
Nie odbieraj personalnie. Jak nie jesteś czyimś znajomym to dlaczego miałby z czymś do Ciebie zwracać. Przecież nie mówimy tu o pracy zawodowej.
Zwykle jak człowiek ma z czymś problem albo po prostu chce z kimś spędzić czas, to kontaktuje ze znajomymi, najbliższymi znajomymi.
jakis_czlowiek napisał/a:Zastanawia mnie skąd wniosek, że skoro nie mam bliskich znajomych, to nie można na mnie polegać xD
Nie odbieraj personalnie. Jak nie jesteś czyimś znajomym to dlaczego miałby z czymś do Ciebie zwracać. Przecież nie mówimy tu o pracy zawodowej.
Zwykle jak człowiek ma z czymś problem albo po prostu chce z kimś spędzić czas, to kontaktuje ze znajomymi, najbliższymi znajomymi.
Jasne. Ale to nie znaczy, że skoro nikogo nie mam takiego, to nie byłbym pomocny, gdybym kogoś takiego poznał.
Ostre ciśnienie masz. Idź do divy, ulży Tobie.
W każdym razie serio trzeba coś z tym zrobić, więc od nowego roku wezmę i pousuwam wszystkie konta na portalach randkowych. Przestanę chodzić na szybkie randki, itp.
Trzeba się pogodzić z tym, że nie mam szans u żadnej dziewczyny i tyle. Umrę samotnie, zdarza się.
Widzę wokół siebie masę ludzi gorszych niż ja, ale im świat nie odbiera szans, żeby kogoś poznać. Widocznie ja jestem aż tak dużym śmieciem, że najlepiej by było mnie wyeliminować ze społeczeństwa.
Użalanie nad sobą albo jak w innym przypadku wulgaryzm nie przysporzy ani znajomych ani tym bardziej nie rokuje na romantyczną relację.
Czytanie was jest serio dołujące.
Z takimi myślami to raz dwa do psychiatry.
Tak zupełnie poważnie.
próbowaliście relacji z kobietami 40+?
Jako 20 latek miałem wiele takich relacji,wiele mnie te kobiety nauczyły,choćby tego żeby kobieta nie była w stanie mnie zmanipulować.
te doświadczone kobiety całkowicie inaczej patrzą na mężczyznę,szukają kompletnie czegoś innego niz te kobiety 25 letnie.
Użalanie nad sobą albo jak w innym przypadku wulgaryzm nie przysporzy ani znajomych ani tym bardziej nie rokuje na romantyczną relację.
Ja tylko podsumowuję to, co piszecie i co uważacie.
Czytanie was jest serio dołujące.
Z takimi myślami to raz dwa do psychiatry.Tak zupełnie poważnie.
próbowaliście relacji z kobietami 40+?
Żartujesz chyba
Przecież to są mentalne dzieci.
Czy ja się w końcu dowiem jaka to jest ta przeciętna dziewczyna?
Roxann napisał/a:jakis_czlowiek napisał/a:Zastanawia mnie skąd wniosek, że skoro nie mam bliskich znajomych, to nie można na mnie polegać xD
Nie odbieraj personalnie. Jak nie jesteś czyimś znajomym to dlaczego miałby z czymś do Ciebie zwracać. Przecież nie mówimy tu o pracy zawodowej.
Zwykle jak człowiek ma z czymś problem albo po prostu chce z kimś spędzić czas, to kontaktuje ze znajomymi, najbliższymi znajomymi.Jasne. Ale to nie znaczy, że skoro nikogo nie mam takiego, to nie byłbym pomocny, gdybym kogoś takiego poznał.
Ja wiem. Uważam nawet, że gdyby ktoś poświęcił Ci uwagę to byłbyś fajnym przyjacielem ale... musisz zmienić podejście.
I nie słuchaj gman98v2 bo to nie jest dobry przykład, a tym bardziej Theodore Robert Bundy bo to dno dna.
Czytanie was jest serio dołujące.
Z takimi myślami to raz dwa do psychiatry.Tak zupełnie poważnie.
próbowaliście relacji z kobietami 40+?
Jako 20 latek miałem wiele takich relacji,wiele mnie te kobiety nauczyły,choćby tego żeby kobieta nie była w stanie mnie zmanipulować.
te doświadczone kobiety całkowicie inaczej patrzą na mężczyznę,szukają kompletnie czegoś innego niz te kobiety 25 letnie.
Takie 40+ już nie mogą aż tak przebierać. Po za tym często patrzą, czy młody będzie dawać atencję. W pracy poprzedniej zgadnij które najwięcej gadały ze mną, pierwsze się odzywały - rówieśniczki, czy 35+?
Czytanie was jest serio dołujące.
Z takimi myślami to raz dwa do psychiatry.Tak zupełnie poważnie.
próbowaliście relacji z kobietami 40+?
Jako 20 latek miałem wiele takich relacji,wiele mnie te kobiety nauczyły,choćby tego żeby kobieta nie była w stanie mnie zmanipulować.
te doświadczone kobiety całkowicie inaczej patrzą na mężczyznę,szukają kompletnie czegoś innego niz te kobiety 25 letnie.
Hahahaha, a gdzie niby miałbym kogoś takiego poznać?
W każdym razie serio trzeba coś z tym zrobić, więc od nowego roku wezmę i pousuwam wszystkie konta na portalach randkowych. Przestanę chodzić na szybkie randki, itp.
Trzeba się pogodzić z tym, że nie mam szans u żadnej dziewczyny i tyle. Umrę samotnie, zdarza się.
Widzę wokół siebie masę ludzi gorszych niż ja, ale im świat nie odbiera szans, żeby kogoś poznać. Widocznie ja jestem aż tak dużym śmieciem, że najlepiej by było mnie wyeliminować ze społeczeństwa.
I jeszcze nogą tupnij koniecznie na koniec tego focha na cały świat.
Roxann napisał/a:Użalanie nad sobą albo jak w innym
przypadku wulgaryzm nie przysporzy ani znajomych ani tym bardziej nie rokuje na romantyczną relację.Ja tylko podsumowuję to, co piszecie i co uważacie.
Wiesz, ja znałam pewnego informatyka zresztą, który był fajnym ale bardzo nieśmiełym i introwertycznym facetem. Poznałam go w życiu codziennym, nie na żadnym portalu. Lubiłam z nim rozmawiać, mimo że nie był w moim typie. Kiedyś zaprosiłam go na imprezę i też dziewczynę, która jak sądziłam do niego pasuje. Nic im nie mówiłam o moich niecnych planach. Przyszli jednak oboje i ich sobie przedstawiłam. Z tego co wiem spotykają się do tej pory. Inna sprawa, podobna. Koleżanka nawet nie przyszła bo uznała, że jest intowertyczką i źle się będzie czuła i nie chce bym ja przez to też. Wtedy też celowo bez ich wiedzy zaprosiłam chłopaka, który myślę, że by się jej sposobał ale ona tak się zacietrzewiła, że nie wyjdzie do ludzi... no sorry...
Dlatego mówię, że przyjaźnie/znajomości są ważne. Nawet w tym względzie. Ja przyznam szczerze, że wiele par ze sobą poznałam. Staram się w tym jednak być bardzo dyplomatyczna (to mam we krwi) i jeśli już na coś decyduję to bez presji. Po prostu zapraszam obie osoby, które znam i wiem, że są same i je sobie przedstawiam. Na neutralnym gruncie. I bardzo często intuicja mnie nie myli bo te znajomości rozwijają. Jak im ułoży już nie mam na to wpływu. Niemniej zapeniam, że wcześniej nikt nie wie, że miałam taki plan
Ja lubię kidy ludzie są/czują szczęśliwi ![]()
Natomiast wcześniej wiadomo, że daną osobę muszę poznać na stopie koleżeńskiej.
Karolina ma racje.
Zapomniałem tego dopisać.
z takim podejściem,i takimi myślami,nikt nie będzie was chciał,taka jest smutna prawda.
Z tymi myślami rezygnacyjnymi powinniście iść do psychiatry,bo może przerodzić sie w depresje.
Potem idźcie na terapie.
Gdzie masz takie znalesc?
No nie wiem na wydarzeniach kulturalnych? w muzeum? w stowarzyszeniach? w fundacjach? przy aktywności fizycznej?
Ja większość moich mentorek spotkałem w bibliotece,na warsztatach literackich,tam tez zawsze byłem upraszany o bardziej stonowany język w wypowiedziach,ale potem te kobiety same do mnie podchodziły i chciały kontynuować rozmowę w bardziej kameralnym gronie.
jakis_czlowiek napisał/a:W każdym razie serio trzeba coś z tym zrobić, więc od nowego roku wezmę i pousuwam wszystkie konta na portalach randkowych. Przestanę chodzić na szybkie randki, itp.
Trzeba się pogodzić z tym, że nie mam szans u żadnej dziewczyny i tyle. Umrę samotnie, zdarza się.
Widzę wokół siebie masę ludzi gorszych niż ja, ale im świat nie odbiera szans, żeby kogoś poznać. Widocznie ja jestem aż tak dużym śmieciem, że najlepiej by było mnie wyeliminować ze społeczeństwa.
I jeszcze nogą tupnij koniecznie na koniec tego focha na cały świat.
Loka, jak długo byłaś na lento zanim poznałaś tam swojego przyszłego męża?
I generalnie jak długo byłaś na różnych portalach randkowych zanim trafiłaś na tego odpowiedniego faceta?
Co do długości pobytu na portalach randkowych to nie ma reguły. Jeden nikogo nie pozna, inny po 5 latach a ja na przykład poznałam tam już po 3 tygodniach. To zależy od trafu.
Lady Loka napisał/a:jakis_czlowiek napisał/a:W każdym razie serio trzeba coś z tym zrobić, więc od nowego roku wezmę i pousuwam wszystkie konta na portalach randkowych. Przestanę chodzić na szybkie randki, itp.
Trzeba się pogodzić z tym, że nie mam szans u żadnej dziewczyny i tyle. Umrę samotnie, zdarza się.
Widzę wokół siebie masę ludzi gorszych niż ja, ale im świat nie odbiera szans, żeby kogoś poznać. Widocznie ja jestem aż tak dużym śmieciem, że najlepiej by było mnie wyeliminować ze społeczeństwa.
I jeszcze nogą tupnij koniecznie na koniec tego focha na cały świat.
Loka, jak długo byłaś na lento zanim poznałaś tam swojego przyszłego męża?
I generalnie jak długo byłaś na różnych portalach randkowych zanim trafiłaś na tego odpowiedniego faceta?
2 lata z półroczną przerwą na pierwszy związek.
Ale ja nie siedziałam i nie czekałam, aż przyjdzie samo, tylko sama pisałam do ludzi, na lento miałam swoje ogłoszenie, odpisywałam też na inne. Nie zawsze docierało do etapu spotkania, ale nie zdarzało się, żebym przez więcej niż 3 tygodnie z nikim nie pisała. I to nie dlatego, że jestem kobietą, a dlatego, że sama o to dbałam.
Dodatkowo wtedy byłam bardziej wierząca, więc chodziłam na Msze o dobrego męża i żonę z imprezami integracyjnymi po.
Karolina ma racje.
Zapomniałem tego dopisać.
z takim podejściem,i takimi myślami,nikt nie będzie was chciał,taka jest smutna prawda.Z tymi myślami rezygnacyjnymi powinniście iść do psychiatry,bo może przerodzić sie w depresje.
Potem idźcie na terapie.Gdzie masz takie znalesc?
No nie wiem na wydarzeniach kulturalnych? w muzeum? w stowarzyszeniach? w fundacjach? przy aktywności fizycznej?
Ja większość moich mentorek spotkałem w bibliotece,na warsztatach literackich,tam tez zawsze byłem upraszany o bardziej stonowany język w wypowiedziach,ale potem te kobiety same do mnie podchodziły i chciały kontynuować rozmowę w bardziej kameralnym gronie.
Jak nie jesteś atrakcyjny dla kobiet fizycznie, to dobrą gadką zostajesz tylko kolegą. Przerabiałem to.
Szeptuch napisał/a:Karolina ma racje.
Zapomniałem tego dopisać.
z takim podejściem,i takimi myślami,nikt nie będzie was chciał,taka jest smutna prawda.Z tymi myślami rezygnacyjnymi powinniście iść do psychiatry,bo może przerodzić sie w depresje.
Potem idźcie na terapie.Gdzie masz takie znalesc?
No nie wiem na wydarzeniach kulturalnych? w muzeum? w stowarzyszeniach? w fundacjach? przy aktywności fizycznej?
Ja większość moich mentorek spotkałem w bibliotece,na warsztatach literackich,tam tez zawsze byłem upraszany o bardziej stonowany język w wypowiedziach,ale potem te kobiety same do mnie podchodziły i chciały kontynuować rozmowę w bardziej kameralnym gronie.Jak nie jesteś atrakcyjny dla kobiet fizycznie, to dobrą gadką zostajesz tylko kolegą. Przerabiałem to.
Przecież to jasne, konkretnej kobiecie masz się podobać, a nie wszystkim.
Z resztą fizycznie możesz sie podobać a i tak zostac tylkokolegą , jeśli nie czuje ona pociągu seksualnego,
Wiesz, ja znałam pewnego informatyka zresztą, który był fajnym ale bardzo nieśmiełym i introwertycznym facetem. Poznałam go w życiu codziennym, nie na żadnym portalu. Lubiłam z nim rozmawiać, mimo że nie był w moim typie. Kiedyś zaprosiłam go na imprezę i też dziewczynę, która jak sądziłam do niego pasuje. Nic im nie mówiłam o moich niecnych planach. Przyszli jednak oboje i ich sobie przedstawiłam. Z tego co wiem spotykają się do tej pory. Inna sprawa, podobna. Koleżanka nawet nie przyszła bo uznała, że jest intowertyczką i źle się będzie czuła i nie chce bym ja przez to też. Wtedy też celowo bez ich wiedzy zaprosiłam chłopaka, który myślę, że by się jej sposobał ale ona tak się zacietrzewiła, że nie wyjdzie do ludzi... no sorry...
Gdzie masz takie znalesc?
No nie wiem na wydarzeniach kulturalnych? w muzeum? w stowarzyszeniach? w fundacjach? przy aktywności fizycznej?
Ja większość moich mentorek spotkałem w bibliotece,na warsztatach literackich,tam tez zawsze byłem upraszany o bardziej stonowany język w wypowiedziach,ale potem te kobiety same do mnie podchodziły i chciały kontynuować rozmowę w bardziej kameralnym gronie.
No i to jest właśnie problem większości facetów we współczesnych czasach i też mój, że po prostu nie ma gdzie kogoś poznać. Roxann u ciebie się udało tym osobom bo ty ich zaprosiłaś, a co jeśli kogoś nikt nigdzie nie zaprasza.
Żartujesz chyba
Przecież to są mentalne dzieci.
Czy ja się w końcu dowiem jaka to jest ta przeciętna dziewczyna?
A może gdyby dziewczyny nie miały nas całe życie w dupie, to byśmy mieli inne podejście? Nie bylibyście mentalnie dziećmi? Ciężko zmienić coś, gdy nie ma się jak. Człowiek mocno dorośleje, gdy ma koło siebie drugą osobę. Jak jej brak, to brakuje jakiegoś bodźca.
Przeciętna - zwyczajna, normalnie dbająca o siebie (bez przesady), normalna sylwetka, nie spędza czasu na siłowni. Nie wygląda jak modelka, nie ma tony makijażu na sobie, z wyglądu taka, że się nie wyróżnia w tłumie.
Strony Poprzednia 1 … 151 152 153 154 155 … 478 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » 30lat i cały czas sam
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024