jakis_czlowiek napisał/a:Tinder nr 1: Spotkanie w kawiarni - 50% czasu spędzone w ciszy, nie wiedzieliśmy o czym rozmawiać, 0 tematów wspólnych. Jak próbowałem nawiązać rozmowę, to dziewczyna niezbyt rozmowna była. Mega na siłę to spotkanie było, nie powinno w ogóle do niego dojść. Ale moja wina, bo je zaproponowałem...
Nie rozpatruj tego w kategoriach winy. Przecież siłą jej tam nie ciągnąłeś. Czasem tak jest, że rozmowa się nie klei i to jest normalne, nie ma możliwości żeby z każdym fajnie się rozmawiało i od razu był flow. Potraktuj to jako jedno z tych doświadczeń, które zaprocentują w przyszłości. Tylko potraktuj to jako coś pozytywnego, w kategoriach, że umówiłeś się, wyszedłeś poza swoją strefę komfortu, dziewczyna zgodziła się spotkać, zamiast siedzieć w domu posiedziałeś z nią w kawiarni. I tyle, bez żadnych tam negatywnych naleciałości (w stylu byłem nudny czy coś bo pamiętaj, że ciężar rozmowy spoczywa na obu stronach).
jakis_czlowiek napisał/a:Tinder nr 2: tydzień fajnego rozmawiania przez Tindera, potem 2h rozmowy w kawiarni + na koniec kino. Było fajnie, ale bez emocji, dotyku, czy coś. Na koniec się zgodziliśmy (a przynajmniej tak mi się wydawało), że jesteśmy za drugim spotkaniem. Więcej się już nie odzywała mimo pisania wiadomości do niej.
Jakieś większe emocje czy już dotyk nie zdarzają się aż tak często na pierwszym spotkaniu jak można by sądzić. Biorąc pod uwagę, że była wstępna chęć drugiego spotkania to można powiedzieć, że randka udana, więc tutaj też plus dla Ciebie. A że nie doszło do skutku to już na to nie miałeś wpływu i to fatalnie świadczy o tej dziewczynie, że nawet nie miała odwagi Ci napisać, że zmieniła zdanie.
jakis_czlowiek napisał/a:Szybkie randki: po zdobyciu pary na spotkaniu był ponad tydzień pisania smsów. Potem spotkanie - pójście coś zjeść i potem przejść się do parku. Było fajnie, ale bez emocji. Ale koleżanka chciała się drugi raz spotkać. Znowu - jakieś lody + przejście się po parku. Znowu fajnie, ale raczej klimat koleżeński. Na koniec wypytałem dziewczynę jak do tego podchodzi. Przyznała się, że jej tylko o rozmowę chodzi, nie o randkę. Ale zostaliśmy na stopie koleżeńskiej, parę razy na piwo się spotkaliśmy.
Ok, nie zaiskrzyło ale nie ma żadnych powodów rozpatrywać tego w kategoriach porażki. Jakbyś nie był ogarnięty albo coś by było z Tobą mocno nie tak to dziewczyna nie chciałaby utrzymywać kontaktu, nawet na stopie koleżeńskiej. Wiadomo, friend zone, to nie zbyt fajna sprawa ale można też potraktować to jako pewną inwestycję na przyszłość. Może ta kumpela ma jakieś swoje wolne koleżanki i się spotkacie na jakiejś większej imprezie i będzie okazja się poznać. A na takim spotkaniu to Ty już nie będziesz jakiś tam obcy gość z ulicy tylko kolega tej dziewczyny, czyli swój i jeszcze pewnie spoko no bo by go inaczej nie zaprosiła i się otwierają od razu nowe możliwości.
gman98v2 napisał/a:W tej relacji to wygląd, z tego co mi wiadomo bardziej decyduje.
Dlatego wydaje mi się, że to nie jest najlepszy pomysł. Tu jeszcze bardziej będzie można się podłamać i po co.
jakis_czlowiek napisał/a:No tak, ale mam prawie 31 lat... Jak długo można tak żyć??? No i nie mam pewności, że kiedykolwiek znajdę właściwą osobę. Raczej się to nie zdarzy już.
To jeszcze nie tak źle, teraz akurat jest może nawet lepszy czas niż mogłoby Ci się wydawać. Kobiety bardziej ogarnięte są już w tym wieku i szukają stabilizacji i inne rzeczy zaczynają być dla nich ważne, na przykład ogarnięcie życiowe, stabilność emocjonalna, poczucie bezpieczeństwa itp. Postaraj się może zdjąć z siebie trochę presji, że to musi się stać wkrótce, będzie Ci lżej a jak widzisz powyżej z tymi spotkaniami to jak na moje jesteś już na dobrej drodze.