to wino czy szampan?
5 916 2020-12-21 01:26:48
Podobne tematy
5 917 2020-12-21 01:32:45
to wino czy szampan?
Wino musujące? ![]()
5 918 2020-12-21 01:41:57
No i dobrze, gdy więcej nas łączy niż dzieli, bo przecwieństwa wbrew pozorom wcale się nie przyciągają a jeśli to na krótko. Na dłuższą metę to musi być cholernie męczące.
Z tym się głęboko nie zgadzam. Ominąłem trzy kobiety, które jakoś tam były w orbicie moich zainteresowań i były mi bliskie charakterologicznie itd., a związałem się z kobietą, która była moim zaprzeczeniem. Uważam, że gdyby nie te różnice, to już ze dwa razy bym się rozwiódł. To te różnice pozwoliły mi zmieniać samego siebie. Nie będę wciskał, że to jest łatwe ale cóż, jeśli ktoś woli łatwo, to inna para kaloszy. Muszę się też zgodzić, że 25 lat, to jest krótko ![]()
5 919 2020-12-21 01:43:53
tak myślalam, że Ty masochista jesteś ![]()
5 920 2020-12-21 01:53:33 Ostatnio edytowany przez adiafora (2020-12-21 02:05:08)
nie wyobrażam sobie życia z kimś, z kim mnie więcej dzieli niż łączy. Na czym budować relację, gdy ludzie się mijają we wszystkim prawie? I po co zmieniać siebie, żeby było łatwiej jak można wejść w relację, gdzie się można dogadywać bez takich poświęceń? Jak ja jestem domatorka a on imprezowiczem to kto ma się zmienić? Jak on kocha morze a ja gory to kto ma się zmienić? Czy mamy osobno spędzać urlop? Jak mamy rozne cele życiowe to jak to pogodzić? Naprawdę trudno mi sobie wyobrazić życie z kimś tak bardzo niekompatybilnym ze mną :-)
Patrząc na znajomych, też dobraliśmy się na zasadzie wspólnych zainteresowań, poglądów i tym podobnych czyli podobieństw a nie różnic.
Nie wiem jak wy, ale u mnie im większe różnice tym mniejsza sympatia :-) Nie potrafię przyjaźnić się z ludźmi, z którymi mało mnie łączy. Jesli więc nadają na innych falach to żadnego zacieśniania więzi nie ma.
Dobra, idę ubierać choinkę :-))
5 921 2020-12-21 02:09:26 Ostatnio edytowany przez Winter.Kween (2020-12-21 02:13:50)
nie wyobrażam sobie życia z kimś, z kim mnie więcej dzieli niż łączy. Na czym budować relację, gdy ludzie się mijają we wszystkim prawie? I po co zmieniać siebie, żeby było łatwiej jak można wejść w relację, gdzie się można dogadywać bez takich poświęceń? Jak ja jestem domatorka a on imprezowiczem to kto ma się zmienić? Jak on kocha morze a ja gory to kto ma się zmienić? Czy mamy osobno spędzać urlop? Jak mamy rozne cele życiowe to jak to pogodzić? Naprawdę trudno mi sobie wyobrazić życie z kimś tak bardzo niekompatybilnym ze mną :-)
Patrząc na znajomych, też dobraliśmy się na zasadzie wspólnych zainteresowań, poglądów i tym podobnych czyli podobieństw a nie różnic.
Nie wiem jak wy, ale u mnie im większe różnice tym mniejsza sympatia :-) Nie potrafię przyjaźnić się z ludźmi, z którymi mało mnie łączy. Jesli więc nadają na innych falach to żadnego zacieśniania więzi nie ma.Dobra, idę ubierać choinkę :-))
Moim zdaniem musza rzeczy byc pewne takie same, a inne rozne. Zeby osoby pasowaly jak puzzle. Na przyklad: mojemu mezowi jest obojetne totalnie w jakim kraju mieszkamy, a ja musze isc tam gdzie akurat mi przyjdzie do glowy.
Mojemu mezowi jest obojetny kolor scian, a mi na tym zalezy by byl taki jak sobie wyobrazilam. I tak co do rzeczy innych typu samochod czy inne. Dla mnie bardzo wazne jest, ze maz nie jest osoba ograniczajaca. Moge robic co chce jak gdybym byla sama tylko mam w tym pomoc jego. Jak chcialam sobie kotka drugiego wziac to ze mna cale miasto zlazil zeby zobaczyc gdzie adoptowac.
Zreszta z ludzmi dobieramy sie na zasadzie wartosci. Mozna test zrobic i sobie wydrukowac karteczki z wartosciami i sobie ulozyc 7 od najwazniejszych w dol. Jezeli przyjaciol czy partnerow sie pokrywaja z naszymi w duzym stopniu to mozna powiedziec, ze beda sie te osoby dobrze dogadywac.
A ten alko to drink na bazie bialego wina, ale drink, wiec nie zajezdza spirytusem i jest slodki i dobry w smaku bo ma miete, a ja lubie. Szampana nie bedzo lubie, chociaz pilam sobie takiego malego ze slomki, prawdziwego i spoko byl, ale dupy nie urywa.
5 922 2020-12-21 02:38:39 Ostatnio edytowany przez Morfeusz1 (2020-12-21 02:40:21)
Dziś takie klimaty nocne .
https://www.youtube.com/watch?v=BsJisD7n8_Q
https://www.youtube.com/watch?v=swq_X9VQ744
Dobranoc
5 923 2020-12-21 03:12:03 Ostatnio edytowany przez adiafora (2020-12-21 03:31:48)
Winter, Twoj mąż to trochę jak mój w kwestii obojętności na pewne rzeczy :-). Też ma wylane na kolor ścian i w ogole tego, jak mieszkanie ma wyglądać. Aby syfu nie było i na glowę mu nie kapało ;-) I za to jestem mu wręcz wdzięczna, bo w tej kwestii cięzko u mnie o kompromis. Wiem, że to egoistyczne, ale musi być tak, jak ja chcę, kolor ścian taki jaki mi sie podoba a łóżko ma stać w takim miejscu, ktore ja uważam za najlepsze. I tak dalej... Dlatego dobrze, że on nie ma sprecyzowanego gustu i zdaje się całkowicie na mój :-) Nie wyobrażam sobie, że muszę konsultować z nim kolor zasłon :-)))
Za kotkiem by za mną calego miasta nie złaził, nawet ćwierć ;-) Raczej zadzownił by do pierwszego lepszego schroniska i zamówił jakiegoś z dostawą ![]()
Morfeusz wrzucił gitarrry ;-) to ja też...
5 924 2020-12-21 05:40:16
Winter, Twoj mąż to trochę jak mój w kwestii obojętności na pewne rzeczy :-). Też ma wylane na kolor ścian i w ogole tego, jak mieszkanie ma wyglądać. Aby syfu nie było i na glowę mu nie kapało ;-) I za to jestem mu wręcz wdzięczna, bo w tej kwestii cięzko u mnie o kompromis. Wiem, że to egoistyczne, ale musi być tak, jak ja chcę, kolor ścian taki jaki mi sie podoba a łóżko ma stać w takim miejscu, ktore ja uważam za najlepsze. I tak dalej... Dlatego dobrze, że on nie ma sprecyzowanego gustu i zdaje się całkowicie na mój :-) Nie wyobrażam sobie, że muszę konsultować z nim kolor zasłon :-)))
Za kotkiem by za mną calego miasta nie złaził, nawet ćwierć ;-) Raczej zadzownił by do pierwszego lepszego schroniska i zamówił jakiegoś z dostawąMorfeusz wrzucił gitarrry ;-) to ja też...
Haha, moj pewnie tez by zadzwonil, ale tutaj sa inne realia ogolnie. Ostatecznie na internecie wyszukalam.
Jeszcze mi przyszło na koniec pytanie do mezatek i zonatych, czy czujecie, że wasz maz czy zona jest od was lepszy i musicie się bardzo starać, by nie stracić w jego oczach? Nie boicie się, że jak on czy ona zobaczy jacy naprawdę jesteście, że Was zostawią?
Jak były pierwsze randki jak ukrywaliscue fakt, że czujecie,że nie zaslugujecie na taką osobę, bo to jest osoba alfa a Wy jesteście Omega, albo wogole wylecieliscie za skalę? Jak pokonaluscie strach o ubieganie się o lepsza osobę od Was?
Moj maz jest jedynym chyba moim partnerem, ktory ja czuje, ze mi dorownuje w sile intelektualnej. Jest ode mnie duzo lepszy w pewnych rzeczach i gorszy w innych.
Co do starania sie i obawiania sie, ze maz zobaczy mnie jaka jestem... To jest moj MAZ. To nie jest jakis koles, z ktorym sie widuje kilka razy w tygodniu. Mieszkamy razem, on prawie ciagle jest ze mna. Nie mam czasu i energii na to zeby sie starac czy udawac. Nie mam checi do tego zeby robic wrazenie. Tego, ze mnie zostawi nie obawiam sie wcale i nigdy sie nie obawialam, jezeli zostawi to zostawi. Kazda sytuacja ma swoje zalety, rozstanie tez.
Z kolei moj maz mial takie poczucie, ze nie zasluguje na mnie. Jeszcze jego byla mu gadala, ze taka kobieta jak ja nie wezmie takiego faceta jak on na powaznie.
Nie udawal jednak niczego, bardziej sie to objawialo obawami o to, ze relacja sie skonczy. Jednak czas minal i rzeczy sie zmienily, sytuacja sie zmienila.
5 925 2020-12-21 10:49:47
nie wyobrażam sobie życia z kimś, z kim mnie więcej dzieli niż łączy. Na czym budować relację, gdy ludzie się mijają we wszystkim prawie? I po co zmieniać siebie, żeby było łatwiej jak można wejść w relację, gdzie się można dogadywać bez takich poświęceń? Jak ja jestem domatorka a on imprezowiczem to kto ma się zmienić? Jak on kocha morze a ja gory to kto ma się zmienić? Czy mamy osobno spędzać urlop? Jak mamy rozne cele życiowe to jak to pogodzić? Naprawdę trudno mi sobie wyobrazić życie z kimś tak bardzo niekompatybilnym ze mną :-)
Można raz pojechać w góry, a raz nad morze
Zmieniać się nie żeby było łatwiej tylko lepiej. Związek z trzema wspomnianymi wcześniej paniami widział mi się jako psychiczny i duchowy samogwałt. To znaczy pogrążenie się w samym sobie. Różnice w związku z żoną pozwoliły mi obejrzeć siebie samego z innego punktu widzenia. Czasem diametralnie innego. Bez wątpienia taki związek mnie zmienił. W niektórych sprawach na lepsze, w niektórych na gorsze
Czasem postawiony na krawędzi poznałem inne swoje oblicza o jakie sam siebie bym nie podejrzewał.
Niestety o jedno mam żal tzn., że małżonka jest domatorką i ja też. Czyli żadne z nas drugiego nie ciągnie za uszy
Głównie chodzi o tzw. kontakty towarzyskie. Szczęśliwie omijają nas różne imprezy i oboje chorujemy kiedy musimy się udzielać towarzysko.
5 926 2020-12-21 11:11:20
Tak tu piszecie o tych mężach, żonach.
Na podstawie wniosków z przeszłości i ogólnie swojego życia, ja wiem jaka przyszłość damsko-męska mnie spotka. Jestem prawie pewna, ze bądę zawsze sama, nigdy nie będę w związku, bo to mi sie po prostu nie zdarza. To się zdarza innym nie mi. Zwykle jak już się z kimś spotykam, to jest to tylko kolega, mężczyzna, którego lubie jako kolegę. Albo zauraczam się w kimś po tym jak widze jego zainteresowanie, co potem okazuje się być zwykłą uprzejmością. Albo tylko chęcią przygody, co nie jest złe, ale źle się czuję w sytuacjach typu: na chwilę na seks możesz być, bo mam swoje potrzeby, ale na partnerkę to sobie wezmę inną, jak Ci pasuje możesz być na przeczekanie - w co nigdy nie wchodziłam, bo bym potem cierpiała.
Pisze tu od prawie 8 lat i w tym problemie (braku związków, rodziny) nic nie działa. Ani samorozwój, ani rozwijanie się w pracy, ani posiadanie hobby, wychodzenie do ludzi, zdobywanie nowych umiejętności, ani zmiany , dbanie o wygląd - to działa na 5 minut, potem problem wraca. Myślę jednak, ze ze mną jest wszystko w porządku, bo po tych 8 latach to już by się każdy załamał.
Co innego jak ktoś po pół roku, czy roku narzeka, że jest sam. To króciutko i sama bym mu radziła zająć się sobą i poukładać swoje życie, nabyć nowe umiejętności, może zapisać się do szkoły, na kurs, wyciszyć sobie swoje emocje i poukładac rzeczy w głowie.
Po 8 latach mam poukładane te rzeczy w głowie, miliard kursów, hobby, zajęć, ćwiczeń, dbania o wygląd, wymiane garderoby, zrewidowanie swoich przyjaźni, zmiany w pracy, remont w mieszkaniu i tysiąc innych rzeczy. Myślę, że one działały na początku, ale za długo byłam już sama i to nie wystarcza.
Podsumowując, co bym robiła czy czego bym nie robiła efekt jest ten sam.
To jest jeden problem, bo ja o nim jedynie tu piszę, dlatego mogę być tu kojarzona jako Rossanka, czyli ta co od x lat narzeka , że jest sama
i to tak wygląda, jakby to dominowało całe moje życie. Jakbym siedziała z posępną miną w 4scianach i czekała na księcia. Zauważcie, że nigdy nie pisze o pracy, albo nie rozstrząsam problemów z koleżankami czy współpracownikami, nie wiecie, jakie teraz robie kursy, jakie robiłam, jakie miałam prob;emy z samochodem czy mieszkaniem, czy co się działo u mnie w rodzinie. W sumie trochę to żałosne, babka założyła temat w 2013 romu i nic się przez lata nie zmieniło. Albo ma paskudny charakter, albo wygląd, albo nierealne oczekiwania, albo po prostu brak farta.
5 927 2020-12-21 11:26:21 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-12-21 12:17:07)
Ja jestem tu 5 lat. Też miałam wątpliwości, bo były momenty, gdy forum zbyt mnie pochłaniało, zabierając wolny czas, ale taka chyba była potrzeba. Gdzieś mogłam wyrzucić z siebie to i owo, odreagować, czegoś się dowiedzieć, poznać różne punkty widzenia. Bywało czasem nieprzyjemnie, ale nabrałam już do tego trochę dystansu, a i z tego "nieprzyjemnie" można wyciągnąć korzyści.
Umajona, właśnie przeczytałam u pani Tatiany o granicach, o nieutożsamianiu się ze wszystkimi swoimi niepowodzeniami.
Trochę mi przeszkadza specyficzny język pani T. (nie jest chyba Polką?), ale pisze bardzo sensownie, dołączam do grona jej czytelników.
Myślałam, czy Ci coś odpisać, Rossanko, ale już sama nie wiem...
Na forum rzeczywiście widać tylko jeden Twój wymiar
P.S. Snake, co do paskudnego charakteru Koziorożców - jednego mam w domu i nie potwierdzam. Mój syn jest fajny ![]()
Ino uparty jak wszyscy diabli. Ty też? ![]()
Kilka razy autentycznie zaimponował mi tzw. charakterem. Byle kto go nie przekabaci.
Jego tata był Bykiem i też był uparty. Rogacizna chyba tak ma ![]()
5 928 2020-12-21 12:59:13
P.S. Snake, co do paskudnego charakteru Koziorożców - jednego mam w domu i nie potwierdzam. Mój syn jest fajny
Przecież ja nie twierdzę, że nie jestem fajny, wręcz przeciwnie jestem bardzo fajny ![]()
Ino uparty jak wszyscy diabli. Ty też?
No ba!
5 929 2020-12-21 13:01:02
Ja jestem tu 5 lat. Też miałam wątpliwości, bo były momenty, gdy forum zbyt mnie pochłaniało, zabierając wolny czas, ale taka chyba była potrzeba. Gdzieś mogłam wyrzucić z siebie to i owo, odreagować, czegoś się dowiedzieć, poznać różne punkty widzenia. Bywało czasem nieprzyjemnie, ale nabrałam już do tego trochę dystansu, a i z tego "nieprzyjemnie" można wyciągnąć korzyści.
Umajona, właśnie przeczytałam u pani Tatiany o granicach, o nieutożsamianiu się ze wszystkimi swoimi niepowodzeniami.
Trochę mi przeszkadza specyficzny język pani T. (nie jest chyba Polką?), ale pisze bardzo sensownie, dołączam do grona jej czytelników.Myślałam, czy Ci coś odpisać, Rossanko, ale już sama nie wiem...
Na forum rzeczywiście widać tylko jeden Twój wymiar
Bo inne sprawy załatwiam sama i nie czuje potrzeby by tu o nich pisać.
5 930 2020-12-21 13:03:40
Rossanka,jak masz już poukładane tyle spraw, to zrób jeszcze ten ostatni krok: zrób jakieś pozytywne nastawienie do tych facetów. Idźze jeszcze na 100 randek i się zobaczy..i nie myśl od razu o ślubach dzieciach..myśl o sobie by było Ci dobrze.
Może to twoje miasto jednak jakieś za małe czy depresyjne. Może Kraków czy Warszawa, Trójmiasto bardziej wyluzowani ludzie? Otwarci?
Albo jakiś drwal spod lasu?;) Zmień coś na kompletnie inne.
5 931 2020-12-21 13:07:07 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-12-21 13:09:18)
..
5 932 2020-12-21 13:18:40
Rossanka,jak masz już poukładane tyle spraw, to zrób jeszcze ten ostatni krok: zrób jakieś pozytywne nastawienie do tych facetów. Idźze jeszcze na 100 randek i się zobaczy..i nie myśl od razu o ślubach dzieciach..myśl o sobie by było Ci dobrze.
Może to twoje miasto jednak jakieś za małe czy depresyjne. Może Kraków czy Warszawa, Trójmiasto bardziej wyluzowani ludzie? Otwarci?
Albo jakiś drwal spod lasu?;) Zmień coś na kompletnie inne.
O nie nie to nie ja. Ja to bym się na początek chciała pospotykac bez zobowiązań typu, że to ma być od razu maz. Dzieci z wiadomych przyczyn już nie.
A nie powiedziałam, że nikogo w moim mieście nie spotykam. Ostatnie lata poznałam paru fajnych facetów u mnie w mieście. Co z tego jak zonaci. Jeden był wolny i tu była strzała Amora, ale mnie nie chciał. Nie pisałam na forum bo i po co.
5 933 2020-12-21 13:29:55
Więc nie tyle poznałaś, co spotkałaś. Jeśli nie szukasz kochanka to znajomość z żonatym po co Ci?
Czyli spotkałaś się z 1 wolnym.
Gdyby w ten sposób szukać butów to by człowiek boso chodził..
Jak to nie city tylko średnie miasto to masz największe szanse trafiac na żonatych właśnie i tzw starych kawalerów co ich rodzina męczy.
Na twoim miejscu celowalabym chyba w rozwiedzionych równolatków. Wielu ma już dzieci i w pieluchy nie chce iść wcale.
Ale nie zawieszaj się na jakimś 1 gościu co dał Ci kosza.
5 934 2020-12-21 13:34:43
Więc nie tyle poznałaś, co spotkałaś. Jeśli nie szukasz kochanka to znajomość z żonatym po co Ci?
Czyli spotkałaś się z 1 wolnym.
Gdyby w ten sposób szukać butów to by człowiek boso chodził..
Jak to nie city tylko średnie miasto to masz największe szanse trafiac na żonatych właśnie i tzw starych kawalerów co ich rodzina męczy.
Na twoim miejscu celowalabym chyba w rozwiedzionych równolatków. Wielu ma już dzieci i w pieluchy nie chce iść wcale.
Ale nie zawieszaj się na jakimś 1 gościu co dał Ci kosza.
W nic nie celowalam, spotykałam ich zupełnie przypadkowo. A z zonatymi się nie spotykałam, tylko ich podawałam, okazywało się że zonaci, więc znajomości były tylko koleżeńskie. Gadka szmatka, co tam słychać i tyle.
5 935 2020-12-21 13:42:48
Więc jak gadki szmatki i żonaci to znaczy tylko tyle że ogólnie się facetom podobasz ale jako randki i kandydatów ich policzyć nie można.
5 936 2020-12-21 13:44:24
Więc jak gadki szmatki i żonaci to znaczy tylko tyle że ogólnie się facetom podobasz ale jako randki i kandydatów ich policzyć nie można.
Nie Nie, żadnych zonatych !
5 937 2020-12-21 13:48:49
Ela210 napisał/a:Więc jak gadki szmatki i żonaci to znaczy tylko tyle że ogólnie się facetom podobasz ale jako randki i kandydatów ich policzyć nie można.
Nie Nie, żadnych zonatych !
A ja co napisałam:)?
5 938 2020-12-21 13:58:13
rossanka napisał/a:Ela210 napisał/a:Więc jak gadki szmatki i żonaci to znaczy tylko tyle że ogólnie się facetom podobasz ale jako randki i kandydatów ich policzyć nie można.
Nie Nie, żadnych zonatych !
A ja co napisałam:)?
Ich nie. Tylko Pisze Ci kogo spotykam. To tak wygląda. I nie to,że szukalam specjalnie tylko jakoś tak samo wyszło przy okazji moich różnych aktywności.
Spotykam też wolnych, ale za młodych dla mnie, więc ich też nie liczę ![]()
5 939 2020-12-21 14:42:52
Ale konkluzja jest taka że spotykasz mało wolnych więc w tym kierunku musisz działać by było ich więcej. A nie zatrzymywać się na żonatych i zbyt młodych:)
5 940 2020-12-21 15:28:37
Ale konkluzja jest taka że spotykasz mało wolnych więc w tym kierunku musisz działać by było ich więcej. A nie zatrzymywać się na żonatych i zbyt młodych:)
Na to wpływu nie mam
Jak idę na rower, czy jadę na szkolenie nie wiem kogo spotkam. Tak samo jak czekam w poczekalni u dentysty.
5 941 2020-12-21 15:30:16
Chociaż gdyby nie seks, to już bym dawno była w związku. Od 20 lat miałam okazję być tylko nie wyobrażałam sobie seksu z tymi osobami. Pod względem charakteru i nawet wyglądu mi pasowali.
5 942 2020-12-21 16:04:18 Ostatnio edytowany przez Syl (2020-12-21 16:07:19)
Rossanko, ale nie porównuj relacji dziecko-rodzic do relacji kobieta-mężczyzna. Albo ogólnie dorosły-dorosły. Rodzic wychowuje dziecko, a w mężczyźnie nie szukasz rodzica, który by Cię wychowywał, tylko równorzędnego partnera.
Syl, pod pewnymi względami jest dobrze, pod innymi się sypnęło, ale to tylko dodatkowa lekcja życia
Trudna lekcja, która uczy nie tego, żeby się pytać, dlaczego ktoś mnie rani i tak ze mną postępuje i użalać się nad sobą, tylko dlaczego JA pozwalam na takie postępowanie ze mną. I jak to zmienić. Tego się uczę od pani TatianyCzyli nie przerzucać winy i odpowiedzialności za siebie na kogoś, tylko na siebie.
Mam nadzieję, że się szybko i dobrze wszystko ułoży, a jeśli trzeba, to też zapomni
Oby nie popełniać tych samych błędów, szkoda naszego czasu..
Chociaż gdyby nie seks, to już bym dawno była w związku. Od 20 lat miałam okazję być tylko nie wyobrażałam sobie seksu z tymi osobami. Pod względem charakteru i nawet wyglądu mi pasowali.
Rossanko, to znaczy, że nie masz takich potrzeb?
5 943 2020-12-21 16:16:01 Ostatnio edytowany przez Misinx (2020-12-21 16:19:44)
raczej nie da się być w związku i nie akceptować siebie :-) Wszyscy mamy jakieś wady. No i dobrze, gdy więcej nas łączy niż dzieli, bo przecwieństwa wbrew pozorom wcale się nie przyciągają a jeśli to na krótko. Na dłuższą metę to musi być cholernie męczące.
Nie da się ? Nie da się ? Potrzymaj mi piwo...
Ja też, zwłaszcza w dzisiejszych czasach nie potrafiłbym być z kimś o odmiennych poglądach. Kompletnie nie dogadałbym się z osobą religijną, o prawicowych, "bogojczyźnianych" poglądach. A jak jeszcze do tego wielbicielka Jarosława K, to masakra
W drobniejszych sprawach można się dogadać. Są góry nad morzem
Trochę kiepsko jak są odmienne gusta muzyczne, bo u mnie w zawsze w czasie podróży ktoś komuś musiał ustępować w temacie tego co słuchamy. Wieża w domu to mi się psuła od nieużywania
Za to teraz chodzi prawie na okrągło
O i bardzo ważna jest zgodność w poczuciu humoru. Bez tego to kompletna kaszana.
Tak tu piszecie o tych mężach, żonach.
Na podstawie wniosków z przeszłości i ogólnie swojego życia, ja wiem jaka przyszłość damsko-męska mnie spotka. Jestem prawie pewna, ze bądę zawsze sama, nigdy nie będę w związku, bo to mi sie po prostu nie zdarza.
Znasz pojęcie w psychologii samospełniającej się przepowiedni ? Nie znam przyszłości i nie wiem czy faktycznie nigdy nie będziesz sama, ale jeśli tak będzie to dlatego, że tak naprawdę tego chcesz. Będziesz tak wszystko racjonalizować, żeby wyszło dokładnie na to, że Ty rzekomo nie możesz z nikim być. Sad but true.
5 944 2020-12-21 16:26:03
umajona napisał/a:Rossanko, ale nie porównuj relacji dziecko-rodzic do relacji kobieta-mężczyzna. Albo ogólnie dorosły-dorosły. Rodzic wychowuje dziecko, a w mężczyźnie nie szukasz rodzica, który by Cię wychowywał, tylko równorzędnego partnera.
Syl, pod pewnymi względami jest dobrze, pod innymi się sypnęło, ale to tylko dodatkowa lekcja życia
Trudna lekcja, która uczy nie tego, żeby się pytać, dlaczego ktoś mnie rani i tak ze mną postępuje i użalać się nad sobą, tylko dlaczego JA pozwalam na takie postępowanie ze mną. I jak to zmienić. Tego się uczę od pani TatianyCzyli nie przerzucać winy i odpowiedzialności za siebie na kogoś, tylko na siebie.
Mam nadzieję, że się szybko i dobrze wszystko ułoży, a jeśli trzeba, to też zapomni
Oby nie popełniać tych samych błędów, szkoda naszego czasu..
rossanka napisał/a:Chociaż gdyby nie seks, to już bym dawno była w związku. Od 20 lat miałam okazję być tylko nie wyobrażałam sobie seksu z tymi osobami. Pod względem charakteru i nawet wyglądu mi pasowali.
Rossanko, to znaczy, że nie masz takich potrzeb?
Niee, dlaczego? Z nimi nie chciałam, kompletnie mnie nie pociągali fizycznie. ALe z charakteru, usposobienia, zainteresowań - było dużo punktów wspólnych.
5 945 2020-12-21 16:27:10
Znasz pojęcie w psychologii samospełniającej się przepowiedni ? Nie znam przyszłości i nie wiem czy faktycznie nigdy nie będziesz sama, ale jeśli tak będzie to dlatego, że tak naprawdę tego chcesz. Będziesz tak wszystko racjonalizować, żeby wyszło dokładnie na to, że Ty rzekomo nie możesz z nikim być. Sad but true.
Takie myśli mam , gdy jestem w moim "nerwicowym nastroju". Potem czytam i nie wierzę, co ja tu pisze.
5 946 2020-12-21 16:35:16 Ostatnio edytowany przez adiafora (2020-12-21 17:56:47)
adiafora napisał/a:nie wyobrażam sobie życia z kimś, z kim mnie więcej dzieli niż łączy. Na czym budować relację, gdy ludzie się mijają we wszystkim prawie? I po co zmieniać siebie, żeby było łatwiej jak można wejść w relację, gdzie się można dogadywać bez takich poświęceń? Jak ja jestem domatorka a on imprezowiczem to kto ma się zmienić? Jak on kocha morze a ja gory to kto ma się zmienić? Czy mamy osobno spędzać urlop? Jak mamy rozne cele życiowe to jak to pogodzić? Naprawdę trudno mi sobie wyobrazić życie z kimś tak bardzo niekompatybilnym ze mną :-)
Można raz pojechać w góry, a raz nad morze
Zmieniać się nie żeby było łatwiej tylko lepiej. Związek z trzema wspomnianymi wcześniej paniami widział mi się jako psychiczny i duchowy samogwałt. To znaczy pogrążenie się w samym sobie. Różnice w związku z żoną pozwoliły mi obejrzeć siebie samego z innego punktu widzenia. Czasem diametralnie innego. Bez wątpienia taki związek mnie zmienił. W niektórych sprawach na lepsze, w niektórych na gorsze
Czasem postawiony na krawędzi poznałem inne swoje oblicza o jakie sam siebie bym nie podejrzewał.
Niestety o jedno mam żal tzn., że małżonka jest domatorką i ja też. Czyli żadne z nas drugiego nie ciągnie za uszyGłównie chodzi o tzw. kontakty towarzyskie. Szczęśliwie omijają nas różne imprezy i oboje chorujemy kiedy musimy się udzielać towarzysko.
wbrew pozorom chyba powinieneś się cieszyć, że jest domatorką bo gdyby było inaczej to niewykluczone, że miałabyś dosyć tego wyciągania a ona miałaby dosyć ciągnięcia Cię za uszy. Mój np. uwielbia dzikie plenery i biwakowe warunki, namiot, mycie w jeziorze itp. a ja przeciwnie, nie znoszę namiotów i tych klimatów, muszę mieć wygodę i minimalny luksus. I też mnie wyciągał, namawiał, mówił - po co mi żona, jeśli sam mam jeżdzić...itd... no to się czasem poświęcalam i jechałam, ale byłam niezadowolona, więc stwierdził, że nie ma sensu, bo patrzenie na moją cierpiętniczą minę odbiera mu całą radość z takiej wyprawy. No, ale ja nie umiem udawać, że jest fajnie, gdy coś nie sprawia mi przyjemności :-) Z kolei ja uwielbiam grać w planszówki i karty a jego to nie kręci. I też mu nie raz dziurę w brzuchu wierciłam, że pograłby, przecież to takie fajne, że co z niego za mąż, że inni grają i spędzają razem fajnie czas a ja muszę go prosić, żeby pograł itd... no to łaskawie się godził, ale grał byle jak, bez entuzjazmu, czekając aż się gra skończy. To stwierdziłam, że też mam to w dupie i nie ma sensu takie poświęcanie się.
Dlatego uważam, że odmienność bywa problemem, zwłaszcza gdy różnic jest dużo, bo nie da się zmusić kogoś aby robił z nami to, co lubimy, jeśli jemu nie sprawia to żadnej przyjemności. Oczywiście można robić samemu albo z kimś innym. Ale gdy różnice biorą gorę nad podobieństwami to wtedy pojawia się pytanie - po co mi taki związek, jeśli w ogole nadajemy na innych falach? Dlatego uważam, że podobieństwa łączą bardziej, niż różnice :-) Życie jest wystarczajaco trudne, żeby jeszcze robić sobie związkowy survival ;-)
p.s w kwestii podrozy poszlam na kompromis i mamy kampera, możemy jechać, gdzie nas oczy poniosą, on może kontemplować dziką przyrodę i myć się w jeziorze a ja brać prysznic jak cywilizowany człowiek ![]()
5 947 2020-12-21 16:36:10
Syl napisał/a:umajona napisał/a:Rossanko, ale nie porównuj relacji dziecko-rodzic do relacji kobieta-mężczyzna. Albo ogólnie dorosły-dorosły. Rodzic wychowuje dziecko, a w mężczyźnie nie szukasz rodzica, który by Cię wychowywał, tylko równorzędnego partnera.
Syl, pod pewnymi względami jest dobrze, pod innymi się sypnęło, ale to tylko dodatkowa lekcja życia
Trudna lekcja, która uczy nie tego, żeby się pytać, dlaczego ktoś mnie rani i tak ze mną postępuje i użalać się nad sobą, tylko dlaczego JA pozwalam na takie postępowanie ze mną. I jak to zmienić. Tego się uczę od pani TatianyCzyli nie przerzucać winy i odpowiedzialności za siebie na kogoś, tylko na siebie.
Mam nadzieję, że się szybko i dobrze wszystko ułoży, a jeśli trzeba, to też zapomni
Oby nie popełniać tych samych błędów, szkoda naszego czasu..
rossanka napisał/a:Chociaż gdyby nie seks, to już bym dawno była w związku. Od 20 lat miałam okazję być tylko nie wyobrażałam sobie seksu z tymi osobami. Pod względem charakteru i nawet wyglądu mi pasowali.
Rossanko, to znaczy, że nie masz takich potrzeb?
Niee, dlaczego? Z nimi nie chciałam, kompletnie mnie nie pociągali fizycznie. ALe z charakteru, usposobienia, zainteresowań - było dużo punktów wspólnych.
Aa, to w porządku
Napisałaś, że ich wygląd Ci odpowiadał, ale nie chciałaś bliskości z nimi, stąd taki wniosek na szczęście błędny ![]()
5 948 2020-12-21 16:37:57
rossanka napisał/a:Syl napisał/a:Mam nadzieję, że się szybko i dobrze wszystko ułoży, a jeśli trzeba, to też zapomni
Oby nie popełniać tych samych błędów, szkoda naszego czasu..
Rossanko, to znaczy, że nie masz takich potrzeb?
Niee, dlaczego? Z nimi nie chciałam, kompletnie mnie nie pociągali fizycznie. ALe z charakteru, usposobienia, zainteresowań - było dużo punktów wspólnych.
W znaczeniu, że nie straszyli wyglądem, nie byli zaniedbani czy coś, ale d;a mnie wzbudzali uczucia braterskie.
Aa, to w porządku
Napisałaś, że ich wygląd Ci odpowiadał, ale nie chciałaś bliskości z nimi, stąd taki wniosek na szczęście błędny
5 949 2020-12-21 16:53:14
Misinx napisał/a:Znasz pojęcie w psychologii samospełniającej się przepowiedni ? Nie znam przyszłości i nie wiem czy faktycznie nigdy nie będziesz sama, ale jeśli tak będzie to dlatego, że tak naprawdę tego chcesz. Będziesz tak wszystko racjonalizować, żeby wyszło dokładnie na to, że Ty rzekomo nie możesz z nikim być. Sad but true.
Takie myśli mam , gdy jestem w moim "nerwicowym nastroju". Potem czytam i nie wierzę, co ja tu pisze.
Znam to. Po prostu nie ma się co w tym utwierdzać. Twoja nerwica nie stanowi o Tobie. A przynajmniej nie w takim stopniu jak uważasz. Chyba, że chcesz, żeby ona dyktowała warunki.
5 950 2020-12-21 16:54:57
wbrew pozorom chyba powinieneś się cieszyć, że jest domatorką bo gdyby było inaczej to niewykluczone, że miałabyś dosyć tego wyciągania a ona miałaby dosyć ciągnięcia Cię za uszy. Mój np. uwielbia dzikie plenery i biwakowe warunki, namiot, mycie w jeziorze itp. a ja przeciwnie, nie znoszę namiotów i tych klimatów, muszę mieć wygodę i minimalny luksus. I też mnie wyciągał, namawiał, mówił - po co mi żona, jeśli sam mam jeżdzić...itd... no to się czasem poświęcalam i jechałam, ale byłam niezadowolona, więc stwierdził, że nie ma sensu, bo patrzenie na moją cierpiętniczą minę odbiera mu całą radość z takiej wyprawy. No, ale ja nie umiem udawać, że jest fajnie, gdy coś nie sprawia mi przyjemności :-) Z kolei ja uwielbiam grać w planszówki i karty a jego to nie kręci. I też mu nie raz dziurę w brzuchu wierciłam, że pograłby, przecież to takie fajne, że co z niego za mąż, że inni grają i spędzają razem fajnie czas a ja muszę go prosić, żeby pograł itd... no to łaskawie się godził, ale grał byle jak, bez entuzjazmu, czekając aż się gra skończy. To stwierdziłam, że też mam to w duoie i nie ma sensu takie poświęcanie się.
Dlatego uważam, że odmienność bywa problemem, zwłaszcza gdy różnic jest dużo, bo nie da się zmusić kogoś aby robił z nami to, co lubimy, jeśli jemu nie sprawia to żadnej przyjemności. Oczywiście można robić samemu albo z kimś innym. Ale gdy różnice biorą gorę nad podobieństwami to wtedy pojawia się pytanie - po co mi taki związek, jeśli w ogole nadajemy na innych falach? Dlatego uważam, że podobieństwa łączą bardziej, niż różnice :-) Życie jest wystarczajaco trudne, żeby jeszcze robić sobie związkowy survival ;-)p.s w kwestii podrozy poszlam na kompromis i mamy kampera, możemy jechać, gdzie nas oczy poniosą, on może kontemplować dziką przyrodę i myć się w jeziorze a ja brać prysznic jak cywilizowany człowiek
Macie kampera ??
To wy burżuje jesteście !! Adoptuj mnie !! ![]()
5 951 2020-12-21 16:55:25 Ostatnio edytowany przez adiafora (2020-12-21 16:57:17)
adiafora napisał/a:raczej nie da się być w związku i nie akceptować siebie :-) Wszyscy mamy jakieś wady. No i dobrze, gdy więcej nas łączy niż dzieli, bo przecwieństwa wbrew pozorom wcale się nie przyciągają a jeśli to na krótko. Na dłuższą metę to musi być cholernie męczące.
Nie da się ? Nie da się ? Potrzymaj mi piwo...
![]()
Ja też, zwłaszcza w dzisiejszych czasach nie potrafiłbym być z kimś o odmiennych poglądach. Kompletnie nie dogadałbym się z osobą religijną, o prawicowych, "bogojczyźnianych" poglądach. A jak jeszcze do tego wielbicielka Jarosława K, to masakra
W drobniejszych sprawach można się dogadać. Są góry nad morzem
Trochę kiepsko jak są odmienne gusta muzyczne, bo u mnie w zawsze w czasie podróży ktoś komuś musiał ustępować w temacie tego co słuchamy. Wieża w domu to mi się psuła od nieużywania
Za to teraz chodzi prawie na okrągło
![]()
O i bardzo ważna jest zgodność w poczuciu humoru. Bez tego to kompletna kaszana.
my na szczęście mamy takie same poglądy polityczne, religijne, obyczajowe - choć ja jestem jednak czasem bardziej surowa w opiniach pod pewnymi względami a on liberalny :-)
Zdecydowanie bardziej jesteśmy prawakami niz lewakami, jeśli ująć to krótko i dosadnie.
Poczucie humoru też podobne jak i gust muzyczny. Preferencje seksualne takie same. Jednym slowem łączą nas podobieństwa a różnice są do zaakceptowania :-)
5 952 2020-12-21 16:55:42 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-12-21 17:11:46)
Znasz pojęcie w psychologii samospełniającej się przepowiedni ? Nie znam przyszłości i nie wiem czy faktycznie nigdy nie będziesz sama, ale jeśli tak będzie to dlatego, że tak naprawdę tego chcesz. Będziesz tak wszystko racjonalizować, żeby wyszło dokładnie na to, że Ty rzekomo nie możesz z nikim być. Sad but true.
To jest ważne ,a nawet bardzo ważne.Większość zdarzeń pochodzi od nas samych.
także wężykiem,wężykiem ![]()
p.s w kwestii podrozy poszlam na kompromis i mamy kampera, możemy jechać, gdzie nas oczy poniosą, on może kontemplować dziką przyrodę i myć się w jeziorze a ja brać prysznic jak cywilizowany człowiek
Ludzka pani
ale takie 'poskramianie złośnicy" ma swój urok.
Moja żona choć od "pługa oderwana" miała okres bycia większą mieszczą jak ja ,to było nawet zabawne,jak zobaczyła krowę niby pierwszy raz ,ale jak krowa podeszła bliżej jej reakcja była profesjonalna i coś tam krzyknęła tak że krowa stanęła w miejscu a potem zaczęła wykonywać polecenia mojej żony .
Generalnie to identyfikuje się z Twoim M ale to chyba nie jest zaskoczenie ![]()
Z resztą u nas jest podobnie,mamy prawie takie same poglądy polityczne,religijnie jesteśmy z pochodzenia innych wyznań,ale stosunek do religii i duchowości mamy podobny,gusta muzyczne to ja więcej słucham rocka i jego odmian, nie stronię od niektórych gatunków jazzu czy elektronicznej muzyki ,żona więcej słucha klasyki i kobiecych wokali z tym że mamy sporo wspólnych ulubionych wykonawców np Leonarda Cohena ,ja nie lubię Diany Krall i Agi Zaryan trochę mnie skręca wtedy ale bez przesady mam drogę odwrotu i mogę zaszyć się wtedy w piwnicy robić tam pierdolnik .
5 953 2020-12-21 16:57:29
rossanka napisał/a:Misinx napisał/a:Znasz pojęcie w psychologii samospełniającej się przepowiedni ? Nie znam przyszłości i nie wiem czy faktycznie nigdy nie będziesz sama, ale jeśli tak będzie to dlatego, że tak naprawdę tego chcesz. Będziesz tak wszystko racjonalizować, żeby wyszło dokładnie na to, że Ty rzekomo nie możesz z nikim być. Sad but true.
Takie myśli mam , gdy jestem w moim "nerwicowym nastroju". Potem czytam i nie wierzę, co ja tu pisze.
Znam to. Po prostu nie ma się co w tym utwierdzać. Twoja nerwica nie stanowi o Tobie. A przynajmniej nie w takim stopniu jak uważasz. Chyba, że chcesz, żeby ona dyktowała warunki.
To coś takiego jakbym nie była sobą. Wtedy piszectakue dyrdymaly. Jak rozsądek mi wraca, myślę całkiem cis innego, a wtedy nie potrzebuje wpadania na forum i wyżalania się. Jakby to 2 osoby pisały . Chyba że mam schizofrenie, czytałam o tym, ale to do końca też mi nie pasuje.
5 954 2020-12-21 16:58:07
Misinx napisał/a:adiafora napisał/a:raczej nie da się być w związku i nie akceptować siebie :-) Wszyscy mamy jakieś wady. No i dobrze, gdy więcej nas łączy niż dzieli, bo przecwieństwa wbrew pozorom wcale się nie przyciągają a jeśli to na krótko. Na dłuższą metę to musi być cholernie męczące.
Nie da się ? Nie da się ? Potrzymaj mi piwo...
![]()
Ja też, zwłaszcza w dzisiejszych czasach nie potrafiłbym być z kimś o odmiennych poglądach. Kompletnie nie dogadałbym się z osobą religijną, o prawicowych, "bogojczyźnianych" poglądach. A jak jeszcze do tego wielbicielka Jarosława K, to masakra
W drobniejszych sprawach można się dogadać. Są góry nad morzem
Trochę kiepsko jak są odmienne gusta muzyczne, bo u mnie w zawsze w czasie podróży ktoś komuś musiał ustępować w temacie tego co słuchamy. Wieża w domu to mi się psuła od nieużywania
Za to teraz chodzi prawie na okrągło
![]()
O i bardzo ważna jest zgodność w poczuciu humoru. Bez tego to kompletna kaszana.my na szczęście mamy takie same poglądy polityczne, religijne, obyczajowe - choć ja jestem jednak czasem bardziej surowa w opiniach pod pewnymi względami a on liberalny :-)
Zdecydowanie bardziej jesteśmy prawakami niz lewakami, jeśli ująć to krótko i dosadnie.
Poczucie humoru też podobne jak i muzyczne. Preferencje seksualne takie same. Jednym slowem łączą nas podobieństwa a różnice są do zaakceptowania :-)
No to ok. U mnie w domu same lewaki
Żona była lewakiem
Niestety były inne niezgodności i wyszło jak wyszło...
5 955 2020-12-21 17:01:34
Misinx napisał/a:rossanka napisał/a:Takie myśli mam , gdy jestem w moim "nerwicowym nastroju". Potem czytam i nie wierzę, co ja tu pisze.
Znam to. Po prostu nie ma się co w tym utwierdzać. Twoja nerwica nie stanowi o Tobie. A przynajmniej nie w takim stopniu jak uważasz. Chyba, że chcesz, żeby ona dyktowała warunki.
To coś takiego jakbym nie była sobą. Wtedy piszectakue dyrdymaly. Jak rozsądek mi wraca, myślę całkiem cis innego, a wtedy nie potrzebuje wpadania na forum i wyżalania się. Jakby to 2 osoby pisały . Chyba że mam schizofrenie, czytałam o tym, ale to do końca też mi nie pasuje.
Nie masz schizofrenii
Po prostu "panikujesz"
Znam to. Człowiek jak jest w nerwach to ma ogromną potrzebę ucieczki od tego co wydaje mu się zarzewiem tych nerwów. Gadzi mózg mówi mu wtedy "spierrrr....!!!"
Ważna jest świadomość, że tak jest i że kiedy to mija to świat rzeczywistość wygląda inaczej.
5 956 2020-12-21 17:03:21
rossanka napisał/a:Misinx napisał/a:Znam to. Po prostu nie ma się co w tym utwierdzać. Twoja nerwica nie stanowi o Tobie. A przynajmniej nie w takim stopniu jak uważasz. Chyba, że chcesz, żeby ona dyktowała warunki.
To coś takiego jakbym nie była sobą. Wtedy piszectakue dyrdymaly. Jak rozsądek mi wraca, myślę całkiem cis innego, a wtedy nie potrzebuje wpadania na forum i wyżalania się. Jakby to 2 osoby pisały . Chyba że mam schizofrenie, czytałam o tym, ale to do końca też mi nie pasuje.
Nie masz schizofrenii
Po prostu "panikujesz"
Znam to. Człowiek jak jest w nerwach to ma ogromną potrzebę ucieczki od tego co wydaje mu się zarzewiem tych nerwów. Gadzi mózg mówi mu wtedy "spierrrr....!!!"
Ważna jest świadomość, że tak jest i że kiedy to mija to świat rzeczywistość wygląda inaczej.
Tak jest . Potem sama się dziwię, że tak myślę. Ale wtedy nie czuje potrzeby pisania o tym na forum.
5 957 2020-12-21 17:12:34
No to ok. U mnie w domu same lewakiŻona była lewakiem
Niestety były inne niezgodności i wyszło jak wyszło...
My się bez problemu dogadujemy z każdą opcją polityczną pod warunkiem, że nie są fanatykami :-) Moj szwagier to lewak aż oczy bolą
ale poza tym to swój chłop i jak nie zaczyna krucjaty to jest fajnie. Ma u nas zakaz dyskutowania o polityce, bo za bardzo się nakręca a na nazwisko Kaczyński dostaje wysypki :-)) Z kolei teściowa w drugą stronę. Ale z racji wieku wybaczamy jej wiele.
5 958 2020-12-21 17:35:36
Misinx napisał/a:
No to ok. U mnie w domu same lewakiŻona była lewakiem
Niestety były inne niezgodności i wyszło jak wyszło...
My się bez problemu dogadujemy z każdą opcją polityczną pod warunkiem, że nie są fanatykami :-) Moj szwagier to lewak aż oczy bolą
ale poza tym to swój chłop i jak nie zaczyna krucjaty to jest fajnie. Ma u nas zakaz dyskutowania o polityce, bo za bardzo się nakręca a na nazwisko Kaczyński dostaje wysypki :-)) Z kolei teściowa w drugą stronę. Ale z racji wieku wybaczamy jej wiele.
No to ja jednak mam obecnie taki poziom wkur.... na obecną rzeczywistość, że naprawdę ciężko mi w spokoju przebywać z piewcami prawicy
Dlatego dbam o higienę psychiczną i unikam takiego towarzystwa. Na szczęście w sumie wśród znajomych też mam samych lewaków. Szwagra miałem jednego co jest mocno zakręcony religijnie i z nim unikałem wszelkich drażliwych tematów. To w sumie niewiele tematów zostawało ![]()
5 959 2020-12-21 17:48:54 Ostatnio edytowany przez adiafora (2020-12-21 17:53:11)
adiafora napisał/a:p.s w kwestii podrozy poszlam na kompromis i mamy kampera, możemy jechać, gdzie nas oczy poniosą, on może kontemplować dziką przyrodę i myć się w jeziorze a ja brać prysznic jak cywilizowany człowiek
Ludzka pani
ale takie 'poskramianie złośnicy" ma swój urok.
Moja żona choć od "pługa oderwana" miała okres bycia większą mieszczą jak ja ,to było nawet zabawne,jak zobaczyła krowę niby pierwszy raz ,ale jak krowa podeszła bliżej jej reakcja była profesjonalna i coś tam krzyknęła tak że krowa stanęła w miejscu a potem zaczęła wykonywać polecenia mojej żony .Generalnie to identyfikuje się z Twoim M ale to chyba nie jest zaskoczenie
Z resztą u nas jest podobnie,mamy prawie takie same poglądy polityczne,religijnie jesteśmy z pochodzenia innych wyznań,ale stosunek do religii i duchowości mamy podobny,gusta muzyczne to ja więcej słucham rocka i jego odmian, nie stronię od niektórych gatunków jazzu czy elektronicznej muzyki ,żona więcej słucha klasyki i kobiecych wokali z tym że mamy sporo wspólnych ulubionych wykonawców np Leonarda Cohena ,ja nie lubię Diany Krall i Agi Zaryan trochę mnie skręca wtedy ale bez przesady mam drogę odwrotu i mogę zaszyć się wtedy w piwnicy robić tam pierdolnik .
no ludzka
Ale serio trzeba było znaleźć jakieś rozwiązanie. Bo zostawały tylko hotele. Ja lubię hotele a on nie. Rozwodzić się z tego powodu byłoby szkoda ;-) Stwierdził, że może trafić gorzej, więc po co ryzykować
A tak znaleźliśmy kompromis. On ma namiastkę biwaku a ja luksusu. Oczywiście on za ten kompromis musiał zapłacić, życie nie jest sprawiedliwe ;-) Ale tak kocha swego kampera, ma swoją zabaweczkę, dopieszcza go, że w sumie, można powiedzieć, zrobiłam mu dobrze :-))))
Macie kampera ??To wy burżuje jesteście !! Adoptuj mnie !!
ok, ale pod warunkiem, że będziesz ze mną grał w planszówki ![]()
5 960 2020-12-21 17:56:43
Misinx napisał/a:
Macie kampera ??To wy burżuje jesteście !! Adoptuj mnie !!
ok, ale pod warunkiem, że będziesz ze mną grał w planszówki
Dobra
A wygram czasem ? A jakie to w ogóle planszówki ? Ostatnia w jaką grałem to Eurobizness. Kiedyś bardzo lubiłem "Manewry morskie" ![]()
5 961 2020-12-21 18:06:02
O kamper, to ja się też zapisuje na wycieczkę. W planszówki lubię grać jakby co.
5 962 2020-12-21 18:08:02 Ostatnio edytowany przez adiafora (2020-12-21 18:12:24)
adiafora napisał/a:Misinx napisał/a:
Macie kampera ??To wy burżuje jesteście !! Adoptuj mnie !!
ok, ale pod warunkiem, że będziesz ze mną grał w planszówki
Dobra
A wygram czasem ? A jakie to w ogóle planszówki ? Ostatnia w jaką grałem to Eurobizness. Kiedyś bardzo lubiłem "Manewry morskie"
o mamo, jestem tak wyposzczona, że zadowoli mnie nawet chińczyk ![]()
Ostatnio dzień w dzień tłukłam z synem we Wsiąść do pociągu :-)
Czasem wygrasz, jak nie będę oszukiwać ![]()
O, mamy juz chętną Rossankę, rodzina się powiększa ;-)

polecam, fajna gra.
5 963 2020-12-21 18:10:01
Misinx napisał/a:adiafora napisał/a:ok, ale pod warunkiem, że będziesz ze mną grał w planszówki
Dobra
A wygram czasem ? A jakie to w ogóle planszówki ? Ostatnia w jaką grałem to Eurobizness. Kiedyś bardzo lubiłem "Manewry morskie"
o mamo, jestem tak wyposzczona, że zadowoli mnie nawet chińczyk
Ostatnio dzień w dzień tłukłam z synem we Wsiąść do pociągu :-)
Czasem wygrasz, jak nie będę oszukiwać
Jak można oszukiwać w chińczyka ?
Ja pamiętam jak na studiach u kumpla mieliśmy dwa Eurobiznesy i graliśmy tak, że łączyliśmy dwie plansze w ósemkę ![]()
5 964 2020-12-21 18:16:37
w chińczyka faktycznie trudno, ale w pociągach podglądałam karty :-)))
Oszukuję tylko wtedy jak przegrywam trzeci raz z rzędu, choć raz muszę wygrać ![]()
5 965 2020-12-21 18:24:52
Pociągi są ekstra Adiaforo ![]()
Sporo dodatków jest do niej ![]()
5 966 2020-12-21 18:32:09
w chińczyka faktycznie trudno, ale w pociągach podglądałam karty :-)))
Oszukuję tylko wtedy jak przegrywam trzeci raz z rzędu, choć raz muszę wygrać
Ja myślałem, że Ty masz na myśli takie bardziej skomplikowane gry fabularne, czy jakoś tak
Nie znam zresztą teraz tych gier. Wyleciałem z tematu bardzo dawno temu ![]()
5 967 2020-12-21 18:46:24 Ostatnio edytowany przez adiafora (2020-12-21 18:49:35)
Pociągi są ekstra Adiaforo
Sporo dodatków jest do niej
bardzo są extra :-)
Dlatego jak mialam fazę to mogłam grać na okrągło i szukałam łatwych ofiar. Głłównie był nią syn ;-)
ja: chodź pogramy w pociągi
on: znowu? nie chce mi się
ja: no weź, jeden raz
on: zawsze tak mówisz
ja: odmawiasz matce???
on: stanowczo
ja: to jutro nie ma obiadu
on: to jest szantaż!
ja: wiem
on: no dobra
![]()
5 968 2020-12-21 18:52:10 Ostatnio edytowany przez umajona (2020-12-21 18:54:21)
Czyli polecacie? Hmm, może dopadnę jutro w empiku, żeby pograć w święta
Oby mieli na stanie ;P
Przypomniało mi się, że chyba widziałam reklamę dostawy zamówień z empiku do żabki i dostaje się milkę gratis ![]()
5 969 2020-12-21 18:55:37
Czyli polecacie? Hmm, może dopadnę jutro w empiku, żeby pograć w święta
Oby mieli na stanie ;P
Przypomniało mi się, że chyba widziałam reklamę dostawy zamówień z empiku do żabki i dostaje się milkę gratis
A z kim będziesz grać ?
że ''dyskretnie" się zapytam ![]()
5 970 2020-12-21 18:58:10
Lucyfer666 napisał/a:Pociągi są ekstra Adiaforo
Sporo dodatków jest do niej
bardzo są extra :-)
Dlatego jak mialam fazę to mogłam grać na okrągło i szukałam łatwych ofiar. Głłównie był nią syn ;-)ja: chodź pogramy w pociągi
on: znowu? nie chce mi się
ja: no weź, jeden raz
on: zawsze tak mówisz
ja: odmawiasz matce???
on: stanowczo
ja: to jutro nie ma obiadu
on: to jest szantaż!
ja: wiem
on: no dobra
Ja sobie wyobrażam młodego w przyszłości na terapii jak się będzie leczył z tej traumy ![]()
5 971 2020-12-21 19:04:03 Ostatnio edytowany przez adiafora (2020-12-21 19:04:31)
i będzie się bał jeździć koleją ![]()
5 972 2020-12-21 19:20:29
Czeesć
Tak sobie tu wpadłam i patrzę, o czym mowa. I widzę ,że o grach. Bardzo fajne są " Czarne historie". Karciana. Dla ludzi z wyobraźnią. Albo "Panic lab", o bakteriach, co zwiały z laboratorium. Trzeba szybko kojarzyć. Z młodzieżą nie mam szans. W domu mam jeszcze 'eksplodujace kotki". Wszystkie one nadają się na spotkania towarzyskie.
Żeby przetestować, mozna najpierw wypożyczyć, np na weekend. I to jest super ( TO ZNACZY TERAZ NIE MOZNA...)
5 973 2020-12-21 19:27:16
Tak sobie tu wpadłam i patrzę,
No na reszcie ![]()
Cześć Adela .
5 974 2020-12-21 19:33:17
Czeesć
Tak sobie tu wpadłam i patrzę, o czym mowa. I widzę ,że o grach. Bardzo fajne są " Czarne historie". Karciana. Dla ludzi z wyobraźnią. Albo "Panic lab", o bakteriach, co zwiały z laboratorium. Trzeba szybko kojarzyć. Z młodzieżą nie mam szans. W domu mam jeszcze 'eksplodujace kotki". Wszystkie one nadają się na spotkania towarzyskie.
Żeby przetestować, mozna najpierw wypożyczyć, np na weekend. I to jest super ( TO ZNACZY TERAZ NIE MOZNA...)
Bardzo luboię takie gry ![]()
A ZNacie Doble?
5 975 2020-12-21 19:49:54 Ostatnio edytowany przez adela 07 (2020-12-21 19:53:23)
Dobble sa świetne,i można w nie grac na kilka sposobów.
Ja czesto kupuję znajomym w prezencie gry. Nie ma to jak na nudnawej imprezie rozkręcic towarzystwo. Lubię "posiadówki", ale czasem po prostu trzeba coś porobić. Kiedys grało się w kalambury. Kupa smiechu. Albo w tą grę, gdzie przyczepia się do czoła wszystkim karteczki, i każdy zgaduje kim jest.
A tak z innej beczki to widzę że niejaki Misinx ma to, co ja, czyli w kontaktach z innymi siebie ocenia zazwyczaj gorzej. Oł je, mam to samo. A w czasie, gdy przechodziłam depresje, potrafiłam ciagle udawac, będąc w towarzystwie, ze ogladam ksiażki, albo że mnie boli głowa, albo że ta wierzba za oknem jest szalenie interesujaca. Żeby nie było widac, że nie mam nic do powiedzenia. A jak mam, to pewnie głupiego.
A tytuł tego wątku oznacza, że...?
5 976 2020-12-21 19:52:07 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-12-21 20:00:48)
Nie można w związkach mieć wszystkiego. Ale zgodność w ogólnych poglądach na życie i moralności to dobrze raczej mieć. Czyli podobne zjawiska społeczne oceniać tak samo.
W innych są różnice co pomagają wręcz bo jakoś tam fascynują i takie co wkurzają i ciągną w dół.
Poza tym przez życie tworzą się różne nitki które wiążą: buduje się wielką wieżę: dzieci, znajomi kredyty its itp .. To jest cement.
Można sobie się w tym trochę pogubić.
Jakie jest małżeństwo wychodzi jak dzieci z domu wyjdą.
Co ma nerwica do takiego wypluwania frustracji? Chęć zwrócenia uwagi?
Mój ex miał tzw ciężkie dzieciństwo i wypluwał swoje frustracje w mojej obecności. Nawet nie zdawalam sobie sprawy jakie to trujące było. dopóki się nie wyprowadził i jak przychodził do dzieci zaczynał przytruwanie. Ta zawsze do połowy pusta szklanka.
Czuję się jak po detoksie.
Czy to przynosi ulgę takie coś,czy raczej kaca? Bez złośliwości pytam na anonimowym forum?
Co do Misinxa to uważam go za jednego z najinteligentniejszych mężczyzn jakich tu na forum spotkałam i wydaje mi się że niemożliwe by w realu nie zauważył że ma przewagę tu nad resztą pospólstwa.
Wczoraj się zastanawiała ma czy nie ma tego samego syndromu co Lucek, czyli by siebie ocenić wysoko musi mieć wszystkie asy w rękawach:) czyli mieć przewagi w wielu dziedzinach.
Tylko inni jakimi kartami będą grali? Co?:)
Niechże sobie mniej elokwentny Marek będzie przystojniejszy a inny bogatszy? Co za zachłanność? ![]()
5 977 2020-12-21 20:02:18
Adelo tytuł wątku też po czasie zaczailam.:) I to długim.
5 978 2020-12-21 20:20:30 Ostatnio edytowany przez adela 07 (2020-12-21 20:22:22)
Wypluwanie frustracji przynosi ulgę, ale wtedy gdy jest na to odpowiednia pora i okolicznosci. Na przykład mówisz do partnera " przez półgodziny powypluwam, będzie niedobrze i będzie śmierdziało". I wtedy to temu służy. Jesli natomiast tak, jak piszesz wylewasz zółć, bo taka masz potrzebę, bez wzglad na innych, (podtruwanie dzieci), czy przy byle okazji, to potem może być kac, choc przez pierwsze dwie minuty myslisz, ze ci ulżyło.
Ela, znaczy przeczytałas całe 108 stron?
5 979 2020-12-21 20:32:55 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-12-21 20:35:26)
No przecież to powieść w odcinkach ![]()
A autorów wielu.
W treści odpowiedzi na tytuł nie ma ![]()
I tak masz rację, marudzenie powinno być racjonowanie i koncesjonowane .wtedy jest szansa uzyskać głaskanie po główce.:) Czy po czym tam innym ![]()
5 980 2020-12-21 20:34:38 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-12-21 20:49:13)
bagienni_k napisał/a:Ajko, wprawdzie choinki nie ma, ale i tak kompozycja ma swój klimat, szczególnie te kolory
, aż się zimowo zrobiło...
Ładne
W sumie nie lubię świąt, nie czuję ich klimatu, albo inaczej nie czuję ich "tradycyjnego" klimatu, umęczonej babki, która sama najlepiej gotuje, najlepiej ubiera choinkę, która zmęczona pilnuje czy wszyscy jedzą (oczywiście dostaje propozycje pomocy, ale nic z tego bo ona zrobi to najlepiej), która epatuje zmęczeniem. Piękna strona świąt to wolne w pracy i słodyczowe dni
. Podobało mi się jak kiedyś przyjechał do nas mój syn i zasugerował wspólne robienie sushi, potem nas zszokował bo pięknie przystroił stół i było wesoło i luźno bez świątecznych cyrków, kobiecych mrzonek.
Z fajnych świątecznych akcentów kojarzy mi się jak robiąc sobie coś zwyczajnego w domu, nagle odruchowo"śpiewamy" zapamiętane fragmenty świątecznych kolędTy Bagienniku coś świątecznego planujesz, czy zwyczajne wolne dni spędzisz?
Wolne to na pewno, bo współpracę z obecną firmą kończę wcześniej niż planowałem, bo już pojutrze...Jeśli agencja nie znajdzie mi niczego do Nowego Roku, to wracam do kraju.
Wigilię spędzę w hotelu pracowniczym, choć jeszcze nie wiem, jak będzie wyglądać ani co będzie na stole. Trochę zostało z paczki świątecznej, ale jednak paru rzeczy będzie brakować, szczególnie karpia i barszczu z uszkami ![]()
O ile z czerwonego mięsa czy drobiu mogę zrezygnować, to z ryb byłoby ciężko.. ![]()
Widzę, że najlepiej dogadałbym się z małżonkiem adiafory
Do niedawna w namiocie spędzało się koło 2 miesięcy rocznie a znam takich agentów, którym wychodzi pół roku ![]()
Najlepiej to tak w okolicy listopada ![]()
Zawsze podziwiałem ludzi tym bardziej, im bardziej się od siebie różnią, na wielu płaszczyznach i są razem
Można sobie mówić, że da się wszystko, ale o ile łatwiej i przyjemniej znaleźć kogoś, kto podziela tak wiele z tego, co lubimy my sami? ![]()
Ciężko znieść, jeśli najbliższa osoba nie jest w stanie zrozumieć naszych pasji czy naszej natury, dlatego warto jednak chyba szukać swoich podobieństw.
Śmieję się zawsze, jak ktoś pisze, że przeraża go biwakowanie czy ogólnie mówiąc spędzanie czasu z dala od cywilizacji, bo dla wielu ludzi takie właśnie warunki są totalną odskocznią od codzienności. Pozwalają poczuć się inaczej i doświadczyć zupełnie odmiennych warunków.
Ale oczywiście nie każdy tak lubi, więc zawsze zostaje taki kamper albo hotelik.
Najlepiej wspominam wolne chwile spędzone w miejscach, gdzie nie ma:
- Internetu(przede wszystkim!)
- prądu
- bieżącej wody
- "normalnego" łóżka do spania, zamiast tego materac, karimata, ława lub nawet podłoga
Za to obecne są:
- piec opalany drewnem
- miejsce na ognisko na zewnątrz
- same świece do oświetlenia w środku pomieszczenia
- dzikie miejsce do kąpieli
Ale już taki ze mnie dzikus
Przyroda mnie ciekawi a jednocześnie uspokaja i relaksuje ![]()