Lucyfer666 napisał/a:Ogólnie sporo negatywnych wydarzeń miało dziś miejsce. I jak każdy mam swoją wytrzymałość, która pękła.
Przykre
Może Ci przeszkadzamy radosnym nastrojem?
Bez przesady. Wątek jest dla każdego ![]()
Dyktatorskiej władzy tutaj nie mam ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Strony Poprzednia 1 … 84 85 86 87 88 … 196 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Lucyfer666 napisał/a:Ogólnie sporo negatywnych wydarzeń miało dziś miejsce. I jak każdy mam swoją wytrzymałość, która pękła.
Przykre
Może Ci przeszkadzamy radosnym nastrojem?
Bez przesady. Wątek jest dla każdego ![]()
Dyktatorskiej władzy tutaj nie mam ![]()
Podobne tematy
adiafora napisał/a:szczerze, to wolałabym stać gdzieś na półce w swoim domu. Czułabym się lepiej :-)))))
Jeszcz ktoś by potrącił urnę...
raz powiedziałam córce, żeby przerobiła mnie na diament po śmierci, bo jest taka opcja. A ona odpowiedziała - a jak kiedyś zbiednieje i będę musiała cię sprzedać w lombardzie? ![]()
No fakt, nie wzięlam tego pod uwagę ![]()
luc napisał/a:Lucyfer666 napisał/a:Ogólnie sporo negatywnych wydarzeń miało dziś miejsce. I jak każdy mam swoją wytrzymałość, która pękła.
Przykre
Może Ci przeszkadzamy radosnym nastrojem?Bez przesady. Wątek jest dla każdego
Dyktatorskiej władzy tutaj nie mam
Gdy jest już bardzo źle, to może być tylko lepiej...
raz powiedziałam córce, żeby przerobiła mnie na diament po śmierci, bo jest taka opcja. A ona odpowiedziała - a jak kiedyś zbiednieje i będę musiała cię sprzedać w lombardzie?
No fakt, nie wzięlam tego pod uwagę
Czytałam, że gdzieś w Szwajcarii się w tym specjalizują.
Głupio byłoby mamusię sprzedać ![]()
No więc jako Koziorożec mam taki pogląd, że ślub, to nic innego jak uroczysta, honorowa przysięga. Mężczyzna niewiele takich składa, porównywalnej wagi honorowej jest jeszcze przysięga wojskowa. Uroczysta nie w sensie oprawy imprezowej ale doniosłości zobowiązania wobec świadków. Ślub to przecież nic innego jak przyjmowanie zobowiązania. W kontekście religijnym jak i świeckim zresztą jest to zobowiązanie jakie wzajemnie składają sobie ślubujący, a nie nakładane przez duchownego czy świeckiego urzędnika. W przypadku ślubu religijnego duchowny jest tylko świadkiem, a sakramentu małżeństwa wzajemnie udzielają sobie narzeczeni. W przypadku ślubu świeckiego urzędnik jest jak notariusz sprawdzający czy do ślubu przystępują osoby, które się za siebie podają, czy spełniają warunki prawne i potwierdza mocą urzędowego świadka, że taka przysięga została złożona zgodnie ze wszystkimi wymogami. Więc tak, ślub to bardzo poważna sprawa. Ktoś, kto nie jest w stanie dotrzymać uroczystej przysięgi jest krzywoprzysięzcą, a więc osobą, której nie można ufać.
podoba mi się takie podejście :-)
Jednak nie zawsze łatwo dotrzymać danego słowa. Ślub się bierze prosto, łatwo i przyjemnie. Życie już nie jest takie proste.
adiafora napisał/a:szczerze, to wolałabym stać gdzieś na półce w swoim domu. Czułabym się lepiej :-)))))
Jeszcz ktoś by potrącił urnę...
No i półkę na urnę to niech sobie Adiafora zmontuje sama za życia ,żeby do nikogo potem nie miała pretensji.
luc napisał/a:adiafora napisał/a:szczerze, to wolałabym stać gdzieś na półce w swoim domu. Czułabym się lepiej :-)))))
Jeszcz ktoś by potrącił urnę...
No i półkę na urnę to niech sobie Adiafora zmontuje sama za życia ,żeby do nikogo potem nie miała pretensji.
aż taka drobiazgowa nie jestem, bez przesady! Pólka może być każda, drewniana albo z mdf-u
Fajnie byłoby stać nad kominkiem! Uwielbiam kominki!
Tu też proponowalam corce taką opcję, że mamunia na komodzie... Ale ona przytomnie stwierdziła, że moglabym skonczyć w odkurzaczu, gdybym jej sie na podłogę wysypała
A znowuż na zaspawanie urny się nie zgadzam. Mam klaustrofobię :-))
Lucyfer666 napisał/a:luc napisał/a:Przykre
Może Ci przeszkadzamy radosnym nastrojem?Bez przesady. Wątek jest dla każdego
Dyktatorskiej władzy tutaj nie mamGdy jest już bardzo źle, to może być tylko lepiej...
Jak w anegdotce ![]()
Oj zawsze może być i gorzej.
I będzie...
----------
Co do uroczystości to ja już mam cary ceremoniał rozpisany, jak wspominałem w tym wątku.
Stos, pełnia księżyca, herb Lucyfera (zaprojektowany mam, ale nie za bardzo miałem środki na wydruk jeszcze).
Cały ceremoniał ze słowami.
Na koniec oczywiście rozsypanie prochów ze szczytu Rysów podczas południa.

Nikt nie umiera dziewicą, bo życie (Nikodem) Dy(z)ma każdego ![]()
życiowe prawdy ;-)
Jak to mowią, przetrwaj albo giń.
U mnie to byłaby opcja giń bo nie nadaję się do życiowego survivalu ;-)
Jestem mięczak.
Ha, ha, dobre, fajny ten obrazek i jego wydźwięk
swoja droga Roman Wilhelmi to jeden z moich ulubionych polskich aktorów, wg mnie świetny i miał w sobie to coś, mimo, ze jakiś urodziwy to nie był, a tak mi się z Dyzma skojarzyło
Gdzie Ci się Lucyfer panny zapodziały?
śmieszy mnie jak piszesz "panna" wiem, ze tak jest poprawnie, ale zawsze mnie to śmieszyło ![]()
Gdzie Ci się Lucyfer panny zapodziały?
śmieszy mnie jak piszesz "panna" wiem, ze tak jest poprawnie, ale zawsze mnie to śmieszyło
Nie masz co się śmiać typiaro ![]()
A na serio, to ja tam lubię zwracać się per Pan, Pani, Panna ![]()
Ogólnie staropolskie obyczaje językowe byłyby czasami fajne do przywrócenia.
No i to mam trochę z Muminków, bo tam przecież czasami padało Panna Migotka i tak mi weszło w krew.
A moje panny się zapodziały w D:\Sprawy Studenckie OK\Projekty
o, jak Muminki to Mała Mi :-))

o, jak Muminki to Mała Mi :-))

Ja Ci tam Lucek dam typiare
Mala Mi to moja ulubiona postać, przynajmniej jedna z charakterkiem ![]()
No widziałam te Twoje "panny", ładne
tylko czemu malujesz takie cienkie brwi?
no sorki, tak mi się to rzuciło w oczy
Ja zawsze miałam manie zdrabniania imion i nadal mam, a nie każdy to lubi ![]()
Ja Ci tam Lucek dam typiare
Mala Mi to moja ulubiona postać, przynajmniej jedna z charakterkiem
No widziałam te Twoje "panny", ładne
tylko czemu malujesz takie cienkie brwi?
no sorki, tak mi się to rzuciło w oczy
![]()
Ja zawsze miałam manie zdrabniania imion i nadal mam, a nie każdy to lubi
Bo Mała Mi zawsze miała łeb na karku ![]()
Cienkie brwi były, bo takie na zdjęciu siadły ![]()
Drogie Panie promujcie inne kanony piękna, to i my będziemy inne rysować ![]()
Lódek Miętowy ^^
Lódek mi się podoba, tak jakoś czulej
no przecież promujemy, brwi na pół czoła, podoba się? ![]()
moje dzieciory zawsze bały się Buki :-)
Lódek mi się podoba, tak jakoś czulej
no przecież promujemy, brwi na pół czoła, podoba się?
Monobrew się nie liczy ![]()
moje dzieciory zawsze bały się Buki :-)
No pewnie. A była ona biedna i niezrozumiała ![]()
Wiek wtedy się czuje, kiedy zamiast bać się boku, to się ją rozumie.
damska wersja Breżniewa ![]()
jej, właśnie zjadlam talerz spaghetti, aż mi uszami wychodzi. Chyba będę się smażyć w piekle za to obżarstwo ;-)
Ale usprawiedliwiam się tym, że ogólnie malo dzisiaj jadłam :-)) No i chcialam wyprobować nowe pomidory i nowy ser :-)
jej, właśnie zjadlam talerz spaghetti, aż mi uszami wychodzi. Chyba będę się smażyć w piekle za to obżarstwo ;-)
Ale usprawiedliwiam się tym, że ogólnie malo dzisiaj jadłam :-)) No i chcialam wyprobować nowe pomidory i nowy ser :-)
Zbudujemy własne piekło, gdzie do tego Łomem będziesz bilansować dietę ![]()
Jaka damska wersja ? przecież to facet testosteron uszami się wylewa..
moje dzieciory zawsze bały się Buki :-)
Buka brrrry a ja chciałem być Buką jak byłem mały bo się mnie nikt nie bał ale to już pisałem zdaje się
jak się człowiek zaczyna powtarzać to chyba czas ...............
gdzie do tego Łomem będziesz bilansować dietę
prawo ohma nie wychodź z doma bez łoma ,a tak poważnie to łom Ci nie służy o ile pamiętam w nadmiarze.
adiafora napisał/a:moje dzieciory zawsze bały się Buki :-)
Buka brrrry a ja chciałem być Buką jak byłem mały bo się mnie nikt nie bał ale to już pisałem zdaje się
jak się człowiek zaczyna powtarzać to chyba czas ...............Lucyfer666 napisał/a:gdzie do tego Łomem będziesz bilansować dietę
prawo ohma nie wychodź z doma bez łoma ,a tak poważnie to łom Ci nie służy o ile pamiętam w nadmiarze.
W sumie podobieństwo jest ![]()
Łom jest dobry, tylko obecnie kombinuję z ograniczeniem cukru ![]()
ta piosenka zawsze doprowadza mnie do płaczu.
paslawek napisał/a:adiafora napisał/a:moje dzieciory zawsze bały się Buki :-)
Buka brrrry a ja chciałem być Buką jak byłem mały bo się mnie nikt nie bał ale to już pisałem zdaje się
jak się człowiek zaczyna powtarzać to chyba czas ...............Lucyfer666 napisał/a:gdzie do tego Łomem będziesz bilansować dietę
prawo ohma nie wychodź z doma bez łoma ,a tak poważnie to łom Ci nie służy o ile pamiętam w nadmiarze.
W sumie podobieństwo jest
Łom jest dobry, tylko obecnie kombinuję z ograniczeniem cukru
Z cukrem to trzeba cieniować powoli odstawiać stopniow,bo nagłe odstawienia ma przykre skutki normalnie może trząść i to piszę poważnie teraz .
Kiedyś to mnie przy tej piosence popłynęły łzy
lubicie Maleńczuka?
Kiedyś to mnie przy tej piosence popłynęły łzy
[...]
i dobrze. Jak płaczemy, to znaczy, że jeszcze żyjemy i nie zastygliśmy w skorupie :-)
Łzy oczyszczają. Czlowiek uwalnia emocje, napięcie schodzi. Płacz jest dobry a ludzie wstydzą się łez. Dlaczego? Dlaczego przy innych trudno jest płakać?
Ja nie potrafię. Czuję się wtedy bardziej naga niż jakbym była bez ubrania. Jakie to głupie.
lubicie Maleńczuka?
To zależy co nafabrykował różności różniastych,szacunek za całokształt ma u mnie i długodystansowość,ale niektóre rzeczy są takie sobie
a slucha ktoś TSA?
Uwielbiam Piekarczyka. Porządny facet z niego jest, choć życie go nie rozpieszczało.
ze dwa miesiące temu to się do mnie przykleiło i katowałem parę dni non stop:)
Jest świetny wywiad z Piekarczykiem o jego pobycie w stanach,depresji,rozwodzie - mądry facet
czytałam :-)
W ogole lubię go sluchac, czytać, oglądać. Jest bardzo prawdziwy. Że tak to ujmę :-))
Jaka damska wersja ? przecież to facet testosteron uszami się wylewa..
modelka Sophia Hadjipanteli to facet? Kiedy zmieniła płeć? :-)
No i Wunsz wrócił
Wunsz jest niezmordowany mniej więcej zawsze o tej porze ![]()
a tu kot - "bilateralnie" ![]()

Właściwie wszystko po staremu. Jest intensywnie i w domu, i w portfelu, i w łóżku, i w Wordzie, i w pracy. Dziś sobie przypomniałem, że miałem profil na tym forum. Poważnie, jestem tak zabiegany, że człowiek chcąc klapnąć na chwilę, nawet w internecie nie ma czasu posiedzieć dłużej w jednym miejscu.
To super, że się układa, mimo ogólnego kryzysu obecnie panującego..
Syl, tak można sobie tłumaczyć, że wymówką będzie wszystko:praca, sen, jedzenie i wszystko to, co człowiek robi, oprócz pisania na forum ![]()
No cóż, nie samym klikaniem człowiek żyje
Przyznam się uczciwie, że łzę czasami uronię, ale raczej właśnie w samotności.
Kotek w mistrzowskiej pozycji ![]()
-----
Czas do pracy bić kolejne rekordy ![]()
Wy to się cholera zawsze rozkręcacie jak człowiek pójdzie spać
Złośliwe bestie. Ale byle do piątku. Firma kazała nam od przyszłego tygodnia iść na urlopy, więc w piątek ostatni dzień pracy w tym poje... roku ![]()
Na Syl Bagienniku uważaj, bo ona chce atakować góry i desant na brzegi niderlandzkie robić, a tymczasem kotek Paslawka pokazuje, gdzie ma to wszystko ![]()
M4jkel dziadzie pojawiaj się częściej. ![]()
Dobry wieczór Kochani.
Pysznej kawusi życzę.
Co sądzicie o związkach z rozsądku? Napisz czas temu dowiedzialam się, że koleżanka wychodzi za mąż. Bylo to dla mnie szokiem, bo do tamtej pory dzwinilusmy do siebie i nie mówiła, że kogoś ma. Na moje gratulacje podziękowała, ale zero entuzjazmu w głosie, powiedziała, że zna to już parę lat, zawsze się kręcił, a jej nie wyszło z ex. Mówiła, że trochę się obawia, bo mają całkiem inny tryb życia i potrzeby. Brzmiało to tak jak małżeństwo z rozsądku 40latki
Co myślicie o takich malzenstwach, czy to ma sens?
Wy to się cholera zawsze rozkręcacie jak człowiek pójdzie spać
Złośliwe bestie. Ale byle do piątku. Firma kazała nam od przyszłego tygodnia iść na urlopy, więc w piątek ostatni dzień pracy w tym poje... roku
To sobie odpoczniesz, spójrz na to z tej strony. Chyba, że masz płacone od dnia, to już nie fajnie.
Związek z rozsądku pokazuje desperację człowieka. Nic dobrego, ani mądrego.
Związek z rozsądku pokazuje desperację człowieka. Nic dobrego, ani mądrego.
Miała 40 lat, widać uznała, że się nigdy nie doczeka i wybrała chętnego. Mam nadzieję, że się mylę, bo naprawdę fajna dziewczyna. A może wg facetów nie fajna, bo nie zołzowata i zbyt miła.
Witam, pozdrawiam i dziękuję za życzenia urodzinowe.
Toastu wczoraj nie wzniosłam, bo oddałam się realowi, ale nadrabiam to faux pas dziś:
"Wypijmy za drzewa! Drzewa, z których zrobią nasze trumy!
Niechaj rosną jak najdłużej!"
Ten gruziński toast widziałam w jakiejś gazecie.
A skoro już o urnach i tym podobnych przyjemnościach mowa, to spodobało mi się to, wyszperane przed chwileczką:
"Bardzo ciekawym pomysłem są urny ekologiczne – są to wykonane z biodegradowalnego papieru pojemniki, w których poza prochami zmarłego umieszcza się ziemię oraz nasionami dowolnej rośliny, np. drzewa. Po pogrzebaniu w ziemi, roślina zaczyna kiełkować i rosnąć, tworząc w ten sposób żywy pomnik bliskiej nam osoby."
Będzie mi zapewne wszystko jedno, ale gdybym miała pokaprysić, to można mnie tak pochować. Bardzo poetycznie ![]()
Brzozą chcę być, uwielbiam brzozy ![]()
Albo pięknym, mocnym dębem.
I nie przycinać mnie!
Zdrówka!

Co sądzicie o związkach z rozsądku? Napisz czas temu dowiedzialam się, że koleżanka wychodzi za mąż. Bylo to dla mnie szokiem, bo do tamtej pory dzwinilusmy do siebie i nie mówiła, że kogoś ma. Na moje gratulacje podziękowała, ale zero entuzjazmu w głosie, powiedziała, że zna to już parę lat, zawsze się kręcił, a jej nie wyszło z ex. Mówiła, że trochę się obawia, bo mają całkiem inny tryb życia i potrzeby. Brzmiało to tak jak małżeństwo z rozsądku 40latki
Co myślicie o takich malzenstwach, czy to ma sens?
Związki z rozsądku mają dłuższą historię, niż tzw. związki z miłości. Zresztą w wielu kulturach są nadal powszechnie praktykowane. I jakoś widocznie zdają egzamin. Tak naprawdę związki zawierane z miłości też często w jakimś momencie stają się związkami z rozsądku.
Czy ma to sens ? Jakiś na pewno. Chociaż oczywiście musi się zawiązać między parą jakaś nić porozumienia i sympatii, bo bez tego to będzie udręka. A ten romantyczny poryw serca jest bardzo przereklamowany, chociaż na pewno przyjemny
Pod warunkiem, że odwzajemniony. Ale zawsze w końcu mija.
Co sądzicie o związkach z rozsądku? Napisz czas temu dowiedzialam się, że koleżanka wychodzi za mąż. Bylo to dla mnie szokiem, bo do tamtej pory dzwinilusmy do siebie i nie mówiła, że kogoś ma. Na moje gratulacje podziękowała, ale zero entuzjazmu w głosie, powiedziała, że zna to już parę lat, zawsze się kręcił, a jej nie wyszło z ex. Mówiła, że trochę się obawia, bo mają całkiem inny tryb życia i potrzeby. Brzmiało to tak jak małżeństwo z rozsądku 40latki
Co myślicie o takich malzenstwach, czy to ma sens?
Dla mnie to niewiele ma wspólnego z rozsądkiem.
Ja bym z rozsądku poczekała na kogoś, do kogo będę szczerze przekonana.
Poza tym nie lubię tego schematycznego rozgraniczania i biegunowania, że jak uczucie to gwałtowne i porywające, a jak rozsądek to zimny. Jedno z drugim powinno współpracować.
Dla mnie związek z rozsądku ma sens tylko wtedy jeśli człowiek ma świadomość "z czym to się będzie jadło" i czy plusy tego układu przewaza minusy. Jeśli bowiem małżeństwo z rozsądku zawierane ma być jako mrzonka ze to prawie to samo co ślub z miłości to jest to strzał nie tyle juz sobie w stopę co wręcz prosto miedzy oczy. Czym innym jest natomiast świadomość ze lubimy się, szanujemy, zapewnimy sobie wzajemnie opiekę, wsparcie finansowe i przysłowiową szklankę wody w chorobie. Seksu być może nie będzie bo się fizycznie nie pociągamy ale zawsze milo ze ktoś się po domu pokrząta i nie bedzie cicho i pusto. Tym się to będzie różniło w sumie od przyjaźni ze będzie uregulowane prawnie i będziemy razem mieszkać ale bez złudzeń ze sie kochamy. Jesli ktoś umie tak trzeźwo i praktycznie do tego podejść to może ma szanse funkcjonować w takim układzie. Ja bym nie umiała.
Dla mnie związek z rozsądku ma sens tylko wtedy jeśli człowiek ma świadomość "z czym to się będzie jadło" i czy plusy tego układu przewaza minusy. Jeśli bowiem małżeństwo z rozsądku zawierane ma być jako mrzonka ze to prawie to samo co ślub z miłości to jest to strzał nie tyle juz sobie w stopę co wręcz prosto miedzy oczy. Czym innym jest natomiast świadomość ze lubimy się, szanujemy, zapewnimy sobie wzajemnie opiekę, wsparcie finansowe i przysłowiową szklankę wody w chorobie. Seksu być może nie będzie bo się fizycznie nie pociągamy ale zawsze milo ze ktoś się po domu pokrząta i nie bedzie cicho i pusto. Tym się to będzie różniło w sumie od przyjaźni ze będzie uregulowane prawnie i będziemy razem mieszkać ale bez złudzeń ze sie kochamy. Jesli ktoś umie tak trzeźwo i praktycznie do tego podejść to może ma szanse funkcjonować w takim układzie. Ja bym nie umiała.
Zgadzam się, tyle że tak to i z koleżanką mogę mieszkać.
P.S. Adiafora, z tymi "Niepokonanymi" trafiłaś w dziesiątkę, bardzo lubię tę piosenkę, porusza mnie.
Maleńczuka lubię, choć nie nazwałabym się fanką.
rossanka napisał/a:Co sądzicie o związkach z rozsądku? Napisz czas temu dowiedzialam się, że koleżanka wychodzi za mąż. Bylo to dla mnie szokiem, bo do tamtej pory dzwinilusmy do siebie i nie mówiła, że kogoś ma. Na moje gratulacje podziękowała, ale zero entuzjazmu w głosie, powiedziała, że zna to już parę lat, zawsze się kręcił, a jej nie wyszło z ex. Mówiła, że trochę się obawia, bo mają całkiem inny tryb życia i potrzeby. Brzmiało to tak jak małżeństwo z rozsądku 40latki
Co myślicie o takich malzenstwach, czy to ma sens?Związki z rozsądku mają dłuższą historię, niż tzw. związki z miłości. Zresztą w wielu kulturach są nadal powszechnie praktykowane. I jakoś widocznie zdają egzamin. Tak naprawdę związki zawierane z miłości też często w jakimś momencie stają się związkami z rozsądku.
Czy ma to sens ? Jakiś na pewno. Chociaż oczywiście musi się zawiązać między parą jakaś nić porozumienia i sympatii, bo bez tego to będzie udręka. A ten romantyczny poryw serca jest bardzo przereklamowany, chociaż na pewno przyjemnyPod warunkiem, że odwzajemniony. Ale zawsze w końcu mija.
Z rozsądku nie działa. Pisałam już, że jako całkiem młoda dziewczyna, 20 letnia, a potem już niemal 30 letnia wchodziłem w relacje z rozsądku, bo oni byli zainteresowani, chcieli mnie, żaden nie pil, nie bił, nie przeklinal, miał pracę, nie miał żony i był kulturalny, nawet mieliśmy czesc wspólnych zainteresowań Ale nie bylo tej iskry, a na sama myśl o seksie fostawalam dreszczy, bo nic A nic mnie nie pociągali. Próbowałam jednak z rozsądku stworzyć z nimi związki co się nigdy nie udawało. Też myślałam, ci tam porywy serca, trzeba podejść realnie. O to był błąd, który widzę po40. Właśnie, że na początku oprócz zainteresowania, przyjaźni i wielu wspólnych cech ma być ta iskra i porządanie. Czasem pojawia się od razu, czasem może pojawić sie później, po miesiącu, dwóch i tak dalej, ale ma się pojawić. Inaczej będzie to tylko kolezenstwo. A kolezenstwo to nie związek.
Dla mnie związek z rozsądku ma sens tylko wtedy jeśli człowiek ma świadomość "z czym to się będzie jadło" i czy plusy tego układu przewaza minusy. Jeśli bowiem małżeństwo z rozsądku zawierane ma być jako mrzonka ze to prawie to samo co ślub z miłości to jest to strzał nie tyle juz sobie w stopę co wręcz prosto miedzy oczy. Czym innym jest natomiast świadomość ze lubimy się, szanujemy, zapewnimy sobie wzajemnie opiekę, wsparcie finansowe i przysłowiową szklankę wody w chorobie. Seksu być może nie będzie bo się fizycznie nie pociągamy ale zawsze milo ze ktoś się po domu pokrząta i nie bedzie cicho i pusto. Tym się to będzie różniło w sumie od przyjaźni ze będzie uregulowane prawnie i będziemy razem mieszkać ale bez złudzeń ze sie kochamy. Jesli ktoś umie tak trzeźwo i praktycznie do tego podejść to może ma szanse funkcjonować w takim układzie. Ja bym nie umiała.
Ja też. Chyba, że bym mylą po 80 te i potrzebowała uregulowania prawnego pewnych spraw A i ten 80 latek także.
Poryw serca i namiętność ma być.
Bo bez tego to ja mam kolegów w pracy, na osiedlu i na różnych kursach, ale to tylko koledzy.;)
feniks35 napisał/a:Dla mnie związek z rozsądku ma sens tylko wtedy jeśli człowiek ma świadomość "z czym to się będzie jadło" i czy plusy tego układu przewaza minusy. Jeśli bowiem małżeństwo z rozsądku zawierane ma być jako mrzonka ze to prawie to samo co ślub z miłości to jest to strzał nie tyle juz sobie w stopę co wręcz prosto miedzy oczy. Czym innym jest natomiast świadomość ze lubimy się, szanujemy, zapewnimy sobie wzajemnie opiekę, wsparcie finansowe i przysłowiową szklankę wody w chorobie. Seksu być może nie będzie bo się fizycznie nie pociągamy ale zawsze milo ze ktoś się po domu pokrząta i nie bedzie cicho i pusto. Tym się to będzie różniło w sumie od przyjaźni ze będzie uregulowane prawnie i będziemy razem mieszkać ale bez złudzeń ze sie kochamy. Jesli ktoś umie tak trzeźwo i praktycznie do tego podejść to może ma szanse funkcjonować w takim układzie. Ja bym nie umiała.
Ja też. Chyba, że bym mylą po 80 te i potrzebowała uregulowania prawnego pewnych spraw A i ten 80 latek także.
Poryw serca i namiętność ma być.
Bo bez tego to ja mam kolegów w pracy, na osiedlu i na różnych kursach, ale to tylko koledzy.;)
Dokladnie. I nie musisz ich mieć 24 h w domu i tolerować ich cech, które Cie drażnią a które w osobie którą się kocha tak nie wkurzają a wręcz czasami kocha się je wraz z tą osobą bo stanowią jej element.
rossanka napisał/a:feniks35 napisał/a:Dla mnie związek z rozsądku ma sens tylko wtedy jeśli człowiek ma świadomość "z czym to się będzie jadło" i czy plusy tego układu przewaza minusy. Jeśli bowiem małżeństwo z rozsądku zawierane ma być jako mrzonka ze to prawie to samo co ślub z miłości to jest to strzał nie tyle juz sobie w stopę co wręcz prosto miedzy oczy. Czym innym jest natomiast świadomość ze lubimy się, szanujemy, zapewnimy sobie wzajemnie opiekę, wsparcie finansowe i przysłowiową szklankę wody w chorobie. Seksu być może nie będzie bo się fizycznie nie pociągamy ale zawsze milo ze ktoś się po domu pokrząta i nie bedzie cicho i pusto. Tym się to będzie różniło w sumie od przyjaźni ze będzie uregulowane prawnie i będziemy razem mieszkać ale bez złudzeń ze sie kochamy. Jesli ktoś umie tak trzeźwo i praktycznie do tego podejść to może ma szanse funkcjonować w takim układzie. Ja bym nie umiała.
Ja też. Chyba, że bym mylą po 80 te i potrzebowała uregulowania prawnego pewnych spraw A i ten 80 latek także.
Poryw serca i namiętność ma być.
Bo bez tego to ja mam kolegów w pracy, na osiedlu i na różnych kursach, ale to tylko koledzy.;)Dokladnie. I nie musisz ich mieć 24 h w domu i tolerować ich cech, które Cie drażnią a które w osobie którą się kocha tak nie wkurzają a wręcz czasami kocha się je wraz z tą osobą bo stanowią jej element.
Tak jest.
Z rozsądku nic dobrego nie wychodzi tylko związek na zasadzie nie chce być sam, ktoś mnie chce i w sumie nie ma na co narzekać, bo osoba inteligentna , ma prace i nie pije, nie ma co wybrzydzac. A potem pół roku po ślubie spotka się kogoś i co wtedy? Bo tak bywa?
feniks35 napisał/a:rossanka napisał/a:Ja też. Chyba, że bym mylą po 80 te i potrzebowała uregulowania prawnego pewnych spraw A i ten 80 latek także.
Poryw serca i namiętność ma być.
Bo bez tego to ja mam kolegów w pracy, na osiedlu i na różnych kursach, ale to tylko koledzy.;)Dokladnie. I nie musisz ich mieć 24 h w domu i tolerować ich cech, które Cie drażnią a które w osobie którą się kocha tak nie wkurzają a wręcz czasami kocha się je wraz z tą osobą bo stanowią jej element.
Tak jest.
Z rozsądku nic dobrego nie wychodzi tylko związek na zasadzie nie chce być sam, ktoś mnie chce i w sumie nie ma na co narzekać, bo osoba inteligentna , ma prace i nie pije, nie ma co wybrzydzac. A potem pół roku po ślubie spotka się kogoś i co wtedy? Bo tak bywa?
Nie ma cudownej recepty. Każdy związek to osobna historia. Nieraz jest tak, że w związkach z rozsądku po jakimś czasie rodzi się miłość i są bardzo udane, a nieraz jest tak, że w związkach z miłości ta miłość się kończy i nie ma nic. To kwestia indywidualna co kto czego szuka i czego oczekuje od związku.
rossanka napisał/a:feniks35 napisał/a:Dokladnie. I nie musisz ich mieć 24 h w domu i tolerować ich cech, które Cie drażnią a które w osobie którą się kocha tak nie wkurzają a wręcz czasami kocha się je wraz z tą osobą bo stanowią jej element.
Tak jest.
Z rozsądku nic dobrego nie wychodzi tylko związek na zasadzie nie chce być sam, ktoś mnie chce i w sumie nie ma na co narzekać, bo osoba inteligentna , ma prace i nie pije, nie ma co wybrzydzac. A potem pół roku po ślubie spotka się kogoś i co wtedy? Bo tak bywa?Nie ma cudownej recepty. Każdy związek to osobna historia. Nieraz jest tak, że w związkach z rozsądku po jakimś czasie rodzi się miłość i są bardzo udane, a nieraz jest tak, że w związkach z miłości ta miłość się kończy i nie ma nic. To kwestia indywidualna co kto czego szuka i czego oczekuje od związku.
To powiedz jak bez tego porywu serca i iskry pójść do lozka? Relacje przyjacielskie to się ma z przyjaciółmi z którymi nie masz ochoty na kontakt fizyczny
Kiedys myslalam, ze moglabym wejsc w taki związek z rozsądku, ale pod warunkiem braku seksu. A jaki mężczyzna się na to zgodzi?
Misinx napisał/a:rossanka napisał/a:Tak jest.
Z rozsądku nic dobrego nie wychodzi tylko związek na zasadzie nie chce być sam, ktoś mnie chce i w sumie nie ma na co narzekać, bo osoba inteligentna , ma prace i nie pije, nie ma co wybrzydzac. A potem pół roku po ślubie spotka się kogoś i co wtedy? Bo tak bywa?Nie ma cudownej recepty. Każdy związek to osobna historia. Nieraz jest tak, że w związkach z rozsądku po jakimś czasie rodzi się miłość i są bardzo udane, a nieraz jest tak, że w związkach z miłości ta miłość się kończy i nie ma nic. To kwestia indywidualna co kto czego szuka i czego oczekuje od związku.
To powiedz jak bez tego porywu serca i iskry pójść do lozka? Relacje przyjacielskie to się ma z przyjaciółmi z którymi nie masz ochoty na kontakt fizyczny
Kiedys myslalam, ze moglabym wejsc w taki związek z rozsądku, ale pod warunkiem braku seksu. A jaki mężczyzna się na to zgodzi?
Ale Ty mnie nie pytaj jak ja bym zrobił, bo ja mam określone potrzeby dotyczące związku i idę swoją drogą. Ale to nie znaczy, że moja droga jest jedyna słuszna. Każdy jest inny i każdy powinien szukać swojej drogi. Jak bez porywu serca i iskry iść do łóżka ? Wiele osób chodzi tak do łóżka. Ich pytaj. Poza tym na co Ci ta wiedza ? Skoro Ty potrzebujesz tej iskry i porywu no to ich szukaj. Ale nie każdy tak ma.
rossanka napisał/a:Misinx napisał/a:Nie ma cudownej recepty. Każdy związek to osobna historia. Nieraz jest tak, że w związkach z rozsądku po jakimś czasie rodzi się miłość i są bardzo udane, a nieraz jest tak, że w związkach z miłości ta miłość się kończy i nie ma nic. To kwestia indywidualna co kto czego szuka i czego oczekuje od związku.
To powiedz jak bez tego porywu serca i iskry pójść do lozka? Relacje przyjacielskie to się ma z przyjaciółmi z którymi nie masz ochoty na kontakt fizyczny
Kiedys myslalam, ze moglabym wejsc w taki związek z rozsądku, ale pod warunkiem braku seksu. A jaki mężczyzna się na to zgodzi?Ale Ty mnie nie pytaj jak ja bym zrobił, bo ja mam określone potrzeby dotyczące związku i idę swoją drogą. Ale to nie znaczy, że moja droga jest jedyna słuszna. Każdy jest inny i każdy powinien szukać swojej drogi. Jak bez porywu serca i iskry iść do łóżka ? Wiele osób chodzi tak do łóżka. Ich pytaj. Poza tym na co Ci ta wiedza ? Skoro Ty potrzebujesz tej iskry i porywu no to ich szukaj. Ale nie każdy tak ma.
No dobrze. To w takim razie jak zmuszasz się do seksu z kobieta zupełnie Cię nie pociąga? Czy jest ta no sposób? Jak pisałam w okresie do 30 miałam jakiś ram"adoratorow" Ale to byli dla mnie tylko koledzy. Nie potrafiłam się przełamać do seksu z nimi. Nawet nie chciałam ich dotyku, czy chodzenie za rękę, bo czułam, że są dla mnie jak bracia.Jak więc się zmusic i wykrzesać iskre? Może mężczyźni mają inaczej i są w stanie uprawiać seks z kobietami, które ich fizycznie nie pociągają.
Dla mnie dalej pojęcie tzw. chemii to nieznana abstrakcja.
Naprawdę.
A ja mam właśnie zamiar w taki związek z rozsądku wejść. Ale tak po 65 roku życia mojego
W spokoju i szacunku dzielić życie z kimś o podobnym myśleniu i podejściu do życia
z kimś na tyle poważnym i stabilnym by wiedział na co się decydujemy na tę jesień życia. Oczywiście musi to być osoba z którą się polubimy a nie nikt przypadkowy.
A ja mam właśnie zamiar w taki związek z rozsądku wejść. Ale tak po 65 roku życia mojego
W spokoju i szacunku dzielić życie z kimś o podobnym myśleniu i podejściu do życia
z kimś na tyle poważnym i stabilnym by wiedział na co się decydujemy na tę jesień życia. Oczywiście musi to być osoba z którą się polubimy a nie nikt przypadkowy.
próbowałam wiele razy, to nie działa.
Faceci chcieli seksu, dotyku, a mnie się słabo robiło na samą myśl o tym.
Pewnie mogłabym już wtedy wyjść za mąż i ten mąż zakładałby wątki: moja 24letnia żona unika seksu, seks jest raz na 3 miesiące albo rzadziej, co robić? Albo zdradzałby mnie na boku (co by mnie akurat nie dziwiło), to co to by było za małżeństwo>?
Dla mnie dalej pojęcie tzw. chemii to nieznana abstrakcja.
Naprawdę.
A Ja Ci udowidnię, ze wiesz co to. Chodzi mi o płaszczyznę umysłową. Zobacz, na forum nawet z jednymi osobami piszesz chętnie, wymieniasz myśli a z innymi jakoś rozmowa się nie klei, albo wymienisz ze dwa zdania i tyle.
Ja mam tak z koleżankami. ZZ niekórymi przez lata miałam chemię, wygłupiałyśmy się, zwierzały, rozmawiały, jezdziły nad jezioro, chodziły na zakupoy i do kina, a z innymi koleżankami (ze studiów, pracy, osiedla) było tylko cześć cześć, co słychać - i tyle z kontaktu. Nie żebyśmy się nie lubiły czy pokłóciły, ale byłyśmy osobami z zupełnie różnych bajek.
Chemia to też płaszczyzna przyjacielska.
Ela210 napisał/a:A ja mam właśnie zamiar w taki związek z rozsądku wejść. Ale tak po 65 roku życia mojego
W spokoju i szacunku dzielić życie z kimś o podobnym myśleniu i podejściu do życia
z kimś na tyle poważnym i stabilnym by wiedział na co się decydujemy na tę jesień życia. Oczywiście musi to być osoba z którą się polubimy a nie nikt przypadkowy.
próbowałam wiele razy, to nie działa.
Faceci chcieli seksu, dotyku, a mnie się słabo robiło na samą myśl o tym.
Pewnie mogłabym już wtedy wyjść za mąż i ten mąż zakładałby wątki: moja 24letnia żona unika seksu, seks jest raz na 3 miesiące albo rzadziej, co robić? Albo zdradzałby mnie na boku (co by mnie akurat nie dziwiło), to co to by było za małżeństwo>?
No nieee ktos gdzie robi sie slabo na mysl o dotyku nie wchodzi w rachubę
A seks po 65 roku życia to przecież nie priorytet chyba.
Z rozsądku to nie znaczy byle kto.
rossanka napisał/a:Ela210 napisał/a:A ja mam właśnie zamiar w taki związek z rozsądku wejść. Ale tak po 65 roku życia mojego
W spokoju i szacunku dzielić życie z kimś o podobnym myśleniu i podejściu do życia
z kimś na tyle poważnym i stabilnym by wiedział na co się decydujemy na tę jesień życia. Oczywiście musi to być osoba z którą się polubimy a nie nikt przypadkowy.
próbowałam wiele razy, to nie działa.
Faceci chcieli seksu, dotyku, a mnie się słabo robiło na samą myśl o tym.
Pewnie mogłabym już wtedy wyjść za mąż i ten mąż zakładałby wątki: moja 24letnia żona unika seksu, seks jest raz na 3 miesiące albo rzadziej, co robić? Albo zdradzałby mnie na boku (co by mnie akurat nie dziwiło), to co to by było za małżeństwo>?No nieee ktos gdzie robi sie slabo na mysl o dotyku nie wchodzi w rachubę
A seks po 65 roku życia to przecież nie priorytet chyba.
Z rozsądku to nie znaczy byle kto.
Dla mnie z rozsądku to właśnie byle kto.
A jak to nie jest byle kto, to już nie jest z rozsądku.
No wybacz ale tak się nie da. Byle kto?
Strony Poprzednia 1 … 84 85 86 87 88 … 196 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026