Malowanie proste jak ściany równiutkie i nie ma 100 warstw farby, bo w przeciwnym razie nie jest juz prosto i tak łatwo i przyjemnie się nie maluje...grunt wg mnie potrzebny, słusznie Lucyfer zauważył, jak nie masz dobrej wentylacji w pomieszczeniach, a problemem jest wilgoć to farba lateksowa to zabójstwo, będzie dosłownie sciekac woda po ścianie, bo sciana przy takiej farbie "nie oddycha" i takie tam ![]()
5 266 2020-12-15 16:32:24
Podobne tematy
5 267 2020-12-15 17:07:50
Tutaj no problemo na wiosnę, żeby pomieszczenie oddychało ![]()
Ale Paslawek wkręcił, że z Panną Umajoną nic się nie zaczęło. Po moich wątkach to wiesz Paslawku... Ciężko cokolwiek począć ![]()
5 268 2020-12-15 17:32:54
malowanie to pikuś. Jak się wprowadzałam to sama mieszkanie malowałam :-)
Potem, gdy urządzalam sypialnię w innym pokoju to też wszystko sama. Taśma malarska, walek na dlugim kiju, pędzel do trudno dostępnych miejsc i żadna robota.
W zeszlym roku kuchnię malowałam i przyklejałam dekory z mozaiki.
Kładzenie glazury to jest robota, i tego bym chciała się nauczyć, od razu bym poszalała w łazience :-)))
5 269 2020-12-15 17:33:51 Ostatnio edytowany przez Syl (2020-12-15 17:47:10)
Tutaj no problemo na wiosnę, żeby pomieszczenie oddychało
Ale Paslawek wkręcił, że z Panną Umajoną nic się nie zaczęło. Po moich wątkach to wiesz Paslawku... Ciężko cokolwiek począć
A ja, w przeciwieństwie do Eli, będę męczyć i nie tylko dzisiaj
Po powtarzających się ciągle komentarzach na lekcjach typu: "powtórzy pani, bo mi panią ścięło", "nie otwiera mi się praca klasowa", "nie pamiętam hasła do konta" muszę przekierować energię na kogoś innego, a skoro dziś wtorek, to wiadomo, na kogo padło ![]()
No właśnie, chyba jednak coś się zaczęło, tylko się nie rozwija, więc pytam, dlaczego ![]()
Rossanko, ale długo Cię nie było! U mnie ogólnie jest bardzo podobnie, jeśli chodzi o relacje z facetami i zawsze tak było, tylko ja nie czuję potrzeby posiadania dzieci. Myślę, że to już się nie zmieni i powoli wchodzę w taki wiek, że zaczynam mieć nadzieję, że tak już zostanie. Święta w tym roku spędzam z Popusiem, bez rodziny, własna decyzja. Od lat marzył mi się spokój i czas wolny w tym okresie i w końcu się odważyłam. Do tej pory podczas świąt też nie było źle, bo spędzałam je z rodzicami i rodzeństwem. Raz tylko z partnerem i jego rodziną. U mnie w rodzinie osoby z mojego pokolenia mają już rodziny, a przynajmniej mężów/ żony, ale nie przeszkadza mi to zupełnie - pewnie dlatego, że podchodzę do tego obojętnie, czasem im nawet trochę współczuję. Nie jest mi przykro, że jestem sama, choć czasem pojawia się przykre uczucie, że jest coś we mnie, co sprawia, że się do tego nie nadaję, tak po prostu. Z biegiem lat nie chcę tak poważnych zmian. Na pewno odpada przeprowadzka i mieszkanie z kimś. Nikt nie zaakceptowałby też tego, że tyle pracuję. Jak to raz usłyszałam: "chcę mieć wieczorem partnerkę, a nie nauczycielkę".
Cieszę się, że w okresie świąt odpocznę od pracy i będę mogła skupić się na małym Popo
Na jednej z lekcji bawił się moją stopą, więc było ciekawie ![]()
5 270 2020-12-15 17:37:31 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2020-12-15 17:38:04)
Zaczęło się tam, gdzie się skończyło Syl ![]()
Ile dzieci grało przez sieć? ![]()
5 271 2020-12-15 17:39:49 Ostatnio edytowany przez adiafora (2020-12-15 17:40:24)
majsterkowicz w domu to same zalety. Moj niestety średnio lubi a umiejętności ma ograniczone. Elektrykę zrobi, ale już więcej nie bardzo. Jego brat natomiast i stolarskie i elektryczne i budowalne... Sam w domu wszystko zrobi. Meble, schody itd. Taka złota rączka.
5 272 2020-12-15 17:50:29 Ostatnio edytowany przez lody miętowe (2020-12-15 17:52:46)
Lucyfer mnie nie chodziło o "oddychanie ścian" przy malowaniu, tylko później, jak się pomaluje i żyje
wspomniałam o tym, bo moi rodzice tak sobie kiedyś pomalowali, farba lateksową, i w pokoju spoko, ale w kuchni i łazience była masakra, jak naparowalo przy gotowaniu czy kąpieli to po ścianach leciała woda, u mojej cioci i sąsiadki było to samo, dlatego napisałam o dobrej wentylacji przy tego typu farbie, bo ja jest wszystko ok to spoko, lateksowa farba jest bardzo dobra
jak jest stare budownictwo to ściany nie są super równe, tylko sporo nierówności, wgłębień itd i wtedy malowanie to nie jest taki pikus, wiadomo, że jak gładź czy płyta gipsowa to faktycznie pikus
ale wszystko jest do ogarnięcia i spokojnie można samemu pomalować tylko trzeba trochę sie w temacie dokształcić, zeby zamiast gruntu na ścianę nie dać tego pod płytki i malować ![]()
Edit: tak, pan "złota raczka" w domu to faktycznie skarb i jaka oszczędność ![]()
5 273 2020-12-15 18:40:46 Ostatnio edytowany przez Syl (2020-12-15 18:42:52)
Zaczęło się tam, gdzie się skończyło Syl
Ile dzieci grało przez sieć?
Oj, dziś musisz być nieco bardziej szczegółowy
A wątek... Przynajmniej wiadomo, czego się spodziewać!
Grają, grają... Ale test wyboru i w takich warunkach okazał się trudny ![]()
5 274 2020-12-15 18:49:13
Tam gdzie jest początek, zaczyna się koniec ^^
Jestem bardzo szczegółowy.
5 275 2020-12-15 19:08:23
Wpędzacie mnie w kompleksy
Ja tam wolę dać zarobić malarzowi. On też ma "pisklęta" do wykarmienia. Mnie na samą myśl o tym bajzlu przy malowaniu robi się słabo, dlatego się do tego tak długo zbieram. Ale w przyszłym roku już na 100% bo zaprosić do siebie kogoś już też wstyd
A ten fachowiec jest podobno bardzo dokładny i nawet po sobie sprząta.
5 276 2020-12-15 19:19:13
Edit: tak, pan "złota raczka" w domu to faktycznie skarb i jaka oszczędność
A jak się jeszcze ma kobietę "rzeźnika - ślusarza " to w ogóle czad ,można ją wykorzystać bo "sztywna" (inaczej silna ) do kucia bruzd w ścianach pod różne instalacje w miejscach trudno dostępnych dla maszyny, młotek i przecinak nie jest dla niej wstrętny, to już odlot nirwana i szkoda że remontu nie robi się co roku ,a jaka posłuszna przy tem
i wpatrzona w swego bohatera brygadzistę z uwielbieniem bo się zna, jak młody pomocnik na budowie, skarb po prostu.
5 277 2020-12-15 19:36:20
Masz paslawku w domu swojego osobistego "rzeźnika - ślusarza"?
ja tam lubię robić za pomocnika, w miarę oczywiście swoich możliwości, najlepiej idą mi precyzyjne rzeczy, bo mam sprawne, drobne paluszki, gdzie duża, męska łapka nie wejdzie moja idzie w ruch ![]()
5 278 2020-12-15 19:39:51
najgorsze ze wszystkiego to jest chyba prasowanie
) Boże, do piekła tego, kto wymyślił żelazko ![]()
5 279 2020-12-15 19:51:44
Rossanko, ale długo Cię nie było! U mnie ogólnie jest bardzo podobnie, jeśli chodzi o relacje z facetami i zawsze tak było, tylko ja nie czuję potrzeby posiadania dzieci. Myślę, że to już się nie zmieni i powoli wchodzę w taki wiek, że zaczynam mieć nadzieję, że tak już zostanie. Święta w tym roku spędzam z Popusiem, bez rodziny, własna decyzja. Od lat marzył mi się spokój i czas wolny w tym okresie i w końcu się odważyłam. Do tej pory podczas świąt też nie było źle, bo spędzałam je z rodzicami i rodzeństwem. Raz tylko z partnerem i jego rodziną. U mnie w rodzinie osoby z mojego pokolenia mają już rodziny, a przynajmniej mężów/ żony, ale nie przeszkadza mi to zupełnie - pewnie dlatego, że podchodzę do tego obojętnie, czasem im nawet trochę współczuję. Nie jest mi przykro, że jestem sama, choć czasem pojawia się przykre uczucie, że jest coś we mnie, co sprawia, że się do tego nie nadaję, tak po prostu. Z biegiem lat nie chcę tak poważnych zmian. Na pewno odpada przeprowadzka i mieszkanie z kimś. Nikt nie zaakceptowałby też tego, że tyle pracuję. Jak to raz usłyszałam: "chcę mieć wieczorem partnerkę, a nie nauczycielkę".
Cieszę się, że w okresie świąt odpocznę od pracy i będę mogła skupić się na małym Popo
Na jednej z lekcji bawił się moją stopą, więc było ciekawie
Wpadam tu czasem tylkio już chyba z sentymentu. Czasem z nudy ![]()
Kto to jest Popo???
Pytanie (kolejne do panów, ale w sumie do pań też, tylko musicie odwrócić sytuacje).
Wyobrażcie sobie, że chcecie mieć żone i dzieci (męża i dzieci). Spotykacie kogoś, jest Wam razem bardzo dobrze, czujecie, ze t jest to i tu pojawia się problem , ona lub on nie może mieć dzieci.
Wymieniacie ją na model, który da dzieci, czy ewentualne zerwanie to tylko wymówka?
Dwa: na ile patrzcie na wiek partnerki? Załóżmy, ze macie 45 lat. Czy 40 latki są za stare już na starcie, czy celujecie w takie do 35 lat, albo młodsze?
Albo czy nie do końca ważny jest charakter, ale ważniejszy wygląd, coś na zasadzie, może z charakteru jest różnie, daleko od ideału ale ciało ma świetne, więc zostaję w związku.
Sytuacja odwrotna , gdzie babka z charakteru bardzo nawet odpowiada ale z wyglądu nie porywa i nie kręci, więc uważam, ze ten wariant jest na starcie stopowany.
Panowie, po 40stce, czy ewentualne Wasze przyszłe związki byłyby małżeńskie, czy związek bardzo chętnie, ale małżeństwo już nie, bo po co to komu?
Pytanie do wszyskich w związkach (albo może to być o waszych byłych związkach, małżeństwach): czy to było TO, czy po prostu przypadek, bo z braku laku, bo ciąża, bo lepiej być z kimkolwiek niż samemu itd
5 280 2020-12-15 19:53:24
No, zaraz, zaraz... To po co Ci dzieci?
Bo mnie do szczęścia, jako jeden z jego wielu elementów oczywiście, a nie warunek.
Dzieci, bo chciałam mieć pełną rodzinę, mama tato, dziecko 1 dziecko2...
5 281 2020-12-15 19:56:34
To są ciekawe pytania Rossanko, tylko ze jakbyś temat założyła w innym dziale, więcej osób go przeczyta.
z lektury forum i z życia- jak gość po 40 ma dzieci to najczęściej nie chce juz pieluszek na nowo Jak nie ma i chce to nawet jak się zauroczy, bedzie gfo to być może dręczyć? A inny bedzie szczęśliwy że kobieta nie chce.
5 282 2020-12-15 19:59:25 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-12-15 20:16:50)
Masz paslawku w domu swojego osobistego "rzeźnika - ślusarza"?
ja tam lubię robić za pomocnika, w miarę oczywiście swoich możliwości, najlepiej idą mi precyzyjne rzeczy, bo mam sprawne, drobne paluszki, gdzie duża, męska łapka nie wejdzie moja idzie w ruch
Miętusku to Ty jeszcze nie znasz historii z moją zoną ? hahaha to jest mój ulubiony kawałek ![]()
Zaraz nadrobimy
nieistotne że już z 5 razy o tym pisałem ![]()
Złamałem nogę w kostce na schodach z pośpiechu ,znalazłem się na ostrym dyżurze i tam spotkałem moją przyszłą żonę była na stażu wtedy z chirurgi ortopedii ,składała mi kostką na żywca bez znieczulenia ,tak zaczął się nasz "romans" z gipsem,zapachem lizolu o poranku w tle
(dla młodzieży wyjaśniam lizol to środek do dezynfekcji podłóg - nie pachnie fajnie
) to w telegraficznym skrócie mamy z głowy
![]()
Teraz żona pracuje z dziećmi głównie,ale różne moje teksty przydały jej się w konfrontacji ze starymi chirurgami sceptycznie i nieco szowinistycznie nastawionymi do kobiety ,to była taka asertywność alternatywna ,nieco niecenzuralna wymagała jednak odwagi od mojej żony za co ma wielki szacunek u mnie i jak odchodziła później stamtąd to te wszystkie stare wygi/zakapiory zrobiły jej super pożegnanie.Sceny z filmy "Botoks" to nie jest tak do końca fikcja,ale moja żona ma i miała mnie strego ponurego ćpuna wychowanego na ulicy w mieszanym "demokratycznym" świecie na skraju Woli i Śródmieścia
wiele inspiracji zaczerpnęła z moich opowieści dziwnej treści o potyczkach na słowa.
5 283 2020-12-15 20:00:21
No właśnie, chyba jednak coś się zaczęło, tylko się nie rozwija, więc pytam, dlaczego
A ja myślę, że się właśnie rozwija i to coś bardzo fajnego...
Góry i morze, jak dla mnie idealnie ![]()
5 284 2020-12-15 20:05:28 Ostatnio edytowany przez Symbi (2020-12-15 20:09:11)
Rossanko, niektóre dziewczyny na "czterdziestkach" wprost ostatnio napisały, że siedzą z partnerami/mężami, bo tak TANIEJ, bo nie mają się gdzie wynieść.
Dużo par jest ze sobą formalnie dla tych powodów. Ja sama od kogoś, kto się mną zainteresował, usłyszałam, że nie śpi z żoną od lat, mieszkają w osobnych pokojach, ale w jednym mieszkaniu, bo taniej niż wziąć rozwód i iść na swoje. Żałosne.
Ja akurat nie boję się ponownego macierzyństwa z powodu pieluch, ale nie chcę ponownie przez nie przechodzić sama. Teraz jest łatwo, bo dzieci duże i samodzielne, ale bywało różnie, a byłam do nich sama, początkowo miały szczątkowy kontakt z ojcem.
5 285 2020-12-15 20:17:59
Syl napisał/a:No właśnie, chyba jednak coś się zaczęło, tylko się nie rozwija, więc pytam, dlaczego
A ja myślę, że się właśnie rozwija i to coś bardzo fajnego...
Góry i morze, jak dla mnie idealnie
Bardzo to tajemnicze.
Uczysz się gry na gitarze ?
5 286 2020-12-15 20:18:03 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-12-15 20:20:33)
Piegowata'76 napisał/a:A pewien mój kolega przyznaje, że zdarzają mu się łzy w czasie oglądania "M jak miłość"
Tu bym się zaniepokoił. Rozumiem w czasie oglądania Forest Gump albo A.I. ale M jak miłość...?
O, w końcu chyba można powiedzieć, jak to jest u mnie ![]()
O ile przy takich serialach, jak wymieniony gdzieś wyżej "M...", przy scenach "uczuciowych" bywam zwyczajnie obojętny i zdegustowany, miewając czasem odruchy zaczynające się na literę "W", to już przy paru filmach zdarzało mi się płakać, ale opisywały one niewątpliwie ogrom ludzkich tragedii: " Lista Schindlera", "Kompania Braci", "La amistad" czy "Łzy słońca".
O śmierć Mufasy w "Królu Lwie" też się załapuje
To są, moim subiektywnym zdaniem, prawdziwe problemy, obok których nie da się przejść obojętnie. Tudzież problemy po prostu innego kalibru..
W opisywanym mechanizmie obronnym "spływania jak po kaczce" kluczowe jest chyba to, że właśnie wiele osób usilnie tłumi w sobie te emocje.
Wigilię i święta spędzę sam a w kolejnych latach pewnie z najbliższą rodziną. O tym, jak to będzie, jak będę sam, jeszcze się nie zastanawiałem ![]()
Robótki domowe są niby przyjemne, ale uczciwie mówiąc, jak się mieszka w bloku to niewiele da się zdziałać. Za "grubsze" sprawy(prąd, gaz) i tak nigdy się nie brałem, bo od tego jest odpowiednia ekipa, obsługująca cały blok.
5 287 2020-12-15 20:25:09
Ever, ever, best of piosenka matrymonialna:
Może być psychoza, ale w sumie to już chyba dawno powinna być gdybyś był poddatny.
Lepiej dmuchać na zimne i przez jakiś czas ograniczyć kontakty.
Herbatniki na czarną godzinę trzymane w aucie wykazały smak i węch, a w domu zjadłem tyle, że nie ma wątpliwości, nadal są
Wokół już tylu znajomych miało, że jestem jak rodzynek
W domu to ja jestem pół dnia poza domem, dzieci w ogóle nie chcą wychodzić. A biorąc pod uwagę, że szwendam się jeszcze parę godzin na chłodzie albo jeżdżę na rowerze w taką pogodę, to nie dziwi mnie, że tu mnie coś łamie, tam w nerkach coś szarpie, jakieś mięśniobóle. No i co tu ukrywać lat nie ubywa
Zresztą w domu też szarpię hantle i rozglądam się w sklepach internetowych za jakimś amatorskim zestawem ławeczki ze sztangą za nieduże pieniądze. Może jeszcze na święta? Powiem żonie, że to jej kupiłem pod choinkę!
A dla ciebie ever, ever, best of piosenka strzelecka:
5 288 2020-12-15 20:26:17
Syl napisał/a:Rossanko, ale długo Cię nie było! U mnie ogólnie jest bardzo podobnie, jeśli chodzi o relacje z facetami i zawsze tak było, tylko ja nie czuję potrzeby posiadania dzieci. Myślę, że to już się nie zmieni i powoli wchodzę w taki wiek, że zaczynam mieć nadzieję, że tak już zostanie. Święta w tym roku spędzam z Popusiem, bez rodziny, własna decyzja. Od lat marzył mi się spokój i czas wolny w tym okresie i w końcu się odważyłam. Do tej pory podczas świąt też nie było źle, bo spędzałam je z rodzicami i rodzeństwem. Raz tylko z partnerem i jego rodziną. U mnie w rodzinie osoby z mojego pokolenia mają już rodziny, a przynajmniej mężów/ żony, ale nie przeszkadza mi to zupełnie - pewnie dlatego, że podchodzę do tego obojętnie, czasem im nawet trochę współczuję. Nie jest mi przykro, że jestem sama, choć czasem pojawia się przykre uczucie, że jest coś we mnie, co sprawia, że się do tego nie nadaję, tak po prostu. Z biegiem lat nie chcę tak poważnych zmian. Na pewno odpada przeprowadzka i mieszkanie z kimś. Nikt nie zaakceptowałby też tego, że tyle pracuję. Jak to raz usłyszałam: "chcę mieć wieczorem partnerkę, a nie nauczycielkę".
Cieszę się, że w okresie świąt odpocznę od pracy i będę mogła skupić się na małym Popo
Na jednej z lekcji bawił się moją stopą, więc było ciekawie
Wpadam tu czasem tylkio już chyba z sentymentu. Czasem z nudy
Kto to jest Popo???
Pytanie (kolejne do panów, ale w sumie do pań też, tylko musicie odwrócić sytuacje).
Wyobrażcie sobie, że chcecie mieć żone i dzieci (męża i dzieci). Spotykacie kogoś, jest Wam razem bardzo dobrze, czujecie, ze t jest to i tu pojawia się problem , ona lub on nie może mieć dzieci.
Wymieniacie ją na model, który da dzieci, czy ewentualne zerwanie to tylko wymówka?Dwa: na ile patrzcie na wiek partnerki? Załóżmy, ze macie 45 lat. Czy 40 latki są za stare już na starcie, czy celujecie w takie do 35 lat, albo młodsze?
Albo czy nie do końca ważny jest charakter, ale ważniejszy wygląd, coś na zasadzie, może z charakteru jest różnie, daleko od ideału ale ciało ma świetne, więc zostaję w związku.
Sytuacja odwrotna , gdzie babka z charakteru bardzo nawet odpowiada ale z wyglądu nie porywa i nie kręci, więc uważam, ze ten wariant jest na starcie stopowany.Panowie, po 40stce, czy ewentualne Wasze przyszłe związki byłyby małżeńskie, czy związek bardzo chętnie, ale małżeństwo już nie, bo po co to komu?
Pytanie do wszyskich w związkach (albo może to być o waszych byłych związkach, małżeństwach): czy to było TO, czy po prostu przypadek, bo z braku laku, bo ciąża, bo lepiej być z kimkolwiek niż samemu itd
Żadnych dzieci !! Za stary już na to jestem. Poza tym ja nie mam parcia na przekazywanie swoich genów.
Ożenić się jeszcze mogę. Czemu nie ? Pożyjemy, zobaczymy.
Charakter ? A co tam charakter.
Piękna ma być, bo ją sobie w oknie wystawię i niech inni podziwiają
Teraz na święta to bym nawet w lampki oblekł, żeby było ładnie ![]()
5 289 2020-12-15 20:31:01 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-12-15 20:32:19)
A dla ciebie ever, ever, best of piosenka strzelecka:
Hahaha ![]()
Wiesz Snake że Andrew Eldritch nieprzerwanie koncertował przynajmniej do czasu pandemii,piosenka stara bardzo z okresu konfliktu o nazwę "Sisters of mercy"i kasę z Waynem Husseyem i innymi członkami.
5 290 2020-12-15 20:33:38 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-12-15 21:11:22)
Jeśli kocham człowieka, to nie za zdolności reprodukcyjne, tylko dla niego samego.
Po prostu zaakceptowałabym fakt, że nie będziemy mieć tych dzieci i poszukałabym innego spełnienia. Na przykład obdarzając miłością siotrzeńców, bratanków i dzieciaki z sąsiedztwa, co zresztą czynię bez względu na moje osobiste potomstwo.
Co do bycia ze sobą z powodów ekonomicznych... Nie mam odwagi tego osądzić, nie byłam nigdy np. schorowaną emerytką.
Ale jeśli się zarabia te dwa tysiące, to spokojnie można się w pojedynkę utrzymać w wynajętym mieszkaniu. Nikt mi nie wmówi, że to niemożliwe. Dobrze poszukać i znajdzie się tańsze lokum, choćby i w niższym standardzie. A po cóż mi marmury i glazury?
Ja tam luksusów nie potrzebuję i bez perfum za stówę też się obejdę. Olejek zapachowy kosztuje kilka złotych i może perfumy zastąpić. Buty zimowe mam w tym roku za cztery złote, gotowanie też można ogarnąć stosunkowo niskim kosztem, najdroższej szynki jeść przecież nie muszę, a zamiast indyka w cydrze mogę zjeść na obiad kaszę w potrawce z kurczaka. I to wcale nie jest najgorsze jedzenie.
Mam koleżankę z patologicznej rodziny, opowiadała mi o swoim dzieciństwie - to dopiero była bieda, jak chodzili z rodzeństwem głodni i koleżanka po kryjomu wynosiła im jedzenie. Jak matka wzięła na sanki najmłodszą córkę w sandałach i poszła do sąsiedniej wsi wyżebrać dla niej jakieś buty.
Póki nie chodzę głodna, nie pada mi deszcz na głowę, nigdy nie powiem, że doskwiera mi bieda.
Często te związki z "konieczności" to wymówka, żeby nic nie robić, albo strach przed nieznanym.
Myślę, że można tak żyć, jeśli zachowany jest jakiś szacunek i sympatia. Ale jeśli wkrada się nienawiść, złość, przemoc, to choćby do brata Alberta.
Nieraz pisałam, że widziałam schronisko dla matek z dziećmi i wcale nie wydawało mi się straszne.
Znajoma mówiła, że TAM wszyscy korzystają ze wspólnej łazienki, ona w takie warunki nie pójdzie. Rzeczywiście, kolosalny problem. W internacie też łazienka była wspólna i zamawiało się kolejki pod prysznic.
A znajoma w tym swoim mieszkaniu z łazienką, zamykała się w pokoju i sikała do słoika, bo bała się wyjść, gdy przychodził pijany mąż. Nie pracowała, ale co rusz się chwaliła, jak to "podebrała gnojowi" i coś tam sobie kupiła. Odeszła i wzięła rozwód dopiero gdy mąż ją pobił.
Oj, rozgadałam się.
Co do dzieci, obawiałabym się teraz macierzyństwa ze względu na stan zdrowia.
Kupiłam dzisiaj przejrzałe banany po obniżonej cenie. Właśnie z takich robi się przepyszny chlebek bananowy, który za chwilę będę uskuteczniać.
5 291 2020-12-15 20:37:55
Hahaha
Wiesz Snake że Andrew Eldritch nieprzerwanie koncertował przynajmniej do czasu pandemii,piosenka stara bardzo z okresu konfliktu o nazwę "Sisters of mercy"i kasę z Waynem Husseyem i innymi członkami.
Właśnie siedziałem w piwnicy, gdzie na starym kompie mam wszystkie albumy
Ciekawa historia, bo byłem na wieczorze "autorskim" w związku z wydaniem w Polsce książki "The Sisters of Mercy Heartland" pod redakcją Tomasza Beksińskiego. Wieczór był właśnie z panem Tomaszem i mam gdzieś egzemplarz tej książki z autografem pana Tomasza.
5 292 2020-12-15 20:42:56
Snake, sądząc po Twoich eskapadach survivalowych to prędko żadne dziadostwo Cię nie weźmie ![]()
5 293 2020-12-15 20:47:46
"Wieczory płytowe" i Tomasz Beksiński kultowa sprawa. Lucek byłbyś zachwycony gdybyś był na świecie ja mam spory sentyment, z naszym Radiem można śmiało powiedzieć że kiedyś było dużo lepsze.
Całe albumy można było bezkarnie nagrywać i nikt nie straszył ACTA srakta, pirackie legalne polskie radio
w kolaboracji z wypożyczalniami płyt kompaktowych .
5 294 2020-12-15 20:50:29
Wprawdzie tych czasów nie pamiętam, ale już mi się podobają
Z dzieciństwa to "Lato z radiem" zawsze kojarzyło się z beztroskim odpoczynkiem ![]()
5 295 2020-12-15 20:52:31
Snake, sądząc po Twoich eskapadach survivalowych to prędko żadne dziadostwo Cię nie weźmie
no pewnie. Prędzej odstrzeli ![]()
5 296 2020-12-15 20:56:53
Beksiński jeszcze świetnie tlumaczył filmy. Szkoda gościa.
5 297 2020-12-15 20:59:14
Beksiński jeszcze świetnie tlumaczył filmy. Szkoda gościa.
Chociażby cały cyrk monty pythona
5 298 2020-12-15 21:02:36
adiafora napisał/a:Beksiński jeszcze świetnie tlumaczył filmy. Szkoda gościa.
Chociażby cały cyrk monty pythona
ale Gałązka Salamon też jest bardzo dobra :-)
5 299 2020-12-15 21:17:33 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2020-12-15 21:25:02)
Paslawku ja z pokolenia kaset ![]()
Rossanko - Popo to skrót od Pompusia, czyli kochanego pieska ![]()
5 300 2020-12-15 21:24:59
Adiaforo - przyłączam się do nienawiści do prasowania (teraz na szczęście sama nie prasuję). Jeszcze nienawidzę mycia okien i lodówki.
Wolę drzewo rąbać ![]()
Herbatniki na czarną godzinę trzymane w aucie wykazały smak i węch, a w domu zjadłem tyle, że nie ma wątpliwości, nadal są
Znaczy herbatniki nieźle capiły ![]()
A biorąc pod uwagę, że szwendam się jeszcze parę godzin na chłodzie albo jeżdżę na rowerze w taką pogodę, to nie dziwi mnie, że tu mnie coś łamie, tam w nerkach coś szarpie, jakieś mięśniobóle. No i co tu ukrywać lat nie ubywa
Zresztą w domu też szarpię hantle
Nie można się dać ![]()
Też ćwiczę z hantlami.
Ale w tę pogodę z rowerem wymiękam.
i rozglądam się w sklepach internetowych za jakimś amatorskim zestawem ławeczki ze sztangą za nieduże pieniądze. Może jeszcze na święta? Powiem żonie, że to jej kupiłem pod choinkę!
Stary numer ![]()
A dla ciebie ever, ever, best of piosenka strzelecka:
Się mi nie wyświetla ![]()
5 301 2020-12-15 21:27:42
Piegowata, zależy gdzie. Jak sie mieszka na jakimś wygwizdowie to może i można. U mnie to by się nie dało i nie jest to kwestia luksusu ani perfum za stówę (za stówę to żaden luksus). Samo wynajęcie mieszkania to minimum 1500 zł na jakichś peryferiach. Ja wynajmuję swoje za 2000 zł i to jest cena normalna. Gdybym zrobiła remont to poszloby i za 2500...
1000 zł kosztuje wynajęcie pokoju. Dlatego utrzymać się w dużym miescie wynajmując mieszkanie i nie wcinać suchego chleba to raczej niemożliwe mając do dyspozycji 2000 zł..
5 302 2020-12-15 21:32:30 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-12-15 21:34:29)
https://www.youtube.com/watch?v=lADSB7O … e=emb_logo
The Sisterhood -- Finland Red, Egypt White
The Sisterhood - Giving Ground też fajne ze względu na linię basu
5 303 2020-12-15 21:37:37 Ostatnio edytowany przez luc (2020-12-15 21:40:56)
Piegowata, zależy gdzie. Jak sie mieszka na jakimś wygwizdowie to może i można. U mnie to by się nie dało i nie jest to kwestia luksusu ani perfum za stówę (za stówę to żaden luksus). Samo wynajęcie mieszkania to minimum 1500 zł na jakichś peryferiach. Ja wynajmuję swoje za 2000 zł i to jest cena normalna. Gdybym zrobiła remont to poszloby i za 2500...
1000 zł kosztuje wynajęcie pokoju. Dlatego utrzymać się w dużym miescie wynajmując mieszkanie i nie wcinać suchego chleba to raczej niemożliwe mając do dyspozycji 2000 zł..
To akurat racja.
Nie mozna porównywać kosztów utrzymania w dużym mieście i w małym. W Warszawie mój syn wynajmował z kumplem małe mieszkanka, zwykle ponad dwa tysiące. A nie były to luksusy ![]()
Ja swoje mieszkanie wynajmuję za 2,5, a jak bym zrobiła remont, to pewno i za 4 tys by mozna wynająć, bo jest w świetnym punkcie. Ale nie wydam 100 kawałków na mieszkanie do wynajęcia. Najemcy nigdy nie dbają zbytnio.
Z drugiej strony nawet w dużym mieście można znaleźć tańsze lokum tylko w gorszej lokalizacji. W Krakowie np. w Hucie. To co prawda nie jest Kraków
(bez urazy Misinx
)
5 304 2020-12-15 21:38:46
Paslawku dzięks ![]()
Piosenka rzeczywiście strzelecka ![]()
5 305 2020-12-15 21:40:33
5 306 2020-12-15 21:45:01
Miętusku to Ty jeszcze nie znasz historii z moją zoną ? hahaha to jest mój ulubiony kawałek
Zaraz nadrobimynieistotne że już z 5 razy o tym pisałem
Złamałem nogę w kostce na schodach z pośpiechu ,znalazłem się na ostrym dyżurze i tam spotkałem moją przyszłą żonę była na stażu wtedy z chirurgi ortopedii ,składała mi kostką na żywca bez znieczulenia ,tak zaczął się nasz "romans" z gipsem,zapachem lizolu o poranku w tle(dla młodzieży wyjaśniam lizol to środek do dezynfekcji podłóg - nie pachnie fajnie
) to w telegraficznym skrócie mamy z głowy
![]()
Teraz żona pracuje z dziećmi głównie,ale różne moje teksty przydały jej się w konfrontacji ze starymi chirurgami sceptycznie i nieco szowinistycznie nastawionymi do kobiety ,to była taka asertywność alternatywna ,nieco niecenzuralna wymagała jednak odwagi od mojej żony za co ma wielki szacunek u mnie i jak odchodziła później stamtąd to te wszystkie stare wygi/zakapiory zrobiły jej super pożegnanie.Sceny z filmy "Botoks" to nie jest tak do końca fikcja,ale moja żona ma i miała mnie strego ponurego ćpuna wychowanego na ulicy w mieszanym "demokratycznym" świecie na skraju Woli i Śródmieściawiele inspiracji zaczerpnęła z moich opowieści dziwnej treści o potyczkach na słowa.
Dobrze, że napisałeś po raz szósty, bo wcześniej tego nie czytałam ![]()
Ja mojego męża poznałam w akademiku. Moja współspaczka się w nim kochała i zaprosiła go do nas, a potem poszło jak poszło ![]()
5 307 2020-12-15 21:47:14
Nie chcę Cię martwić Luc ale z powodu Covida to i marmurach 100 m kwadratowych obok Rynku za 4000 nie wynajmiesz
może się to zmieni ale sporo wody w Wiśle upłynie ![]()
Najemcy faktycznie nie szanują bo t nie jest ich.
Obecnie nawet w Krakowie blisko centrum można coś za 1200 wynająć.
W żadne tam powody ekonomiczne mieszkania razem nie wierzę bajanie dla naiwnych. Niektórzy są razem nawet jak jest bardzo źle bo boją się zmian i nie mają innej wizji w danym momencie.
5 308 2020-12-15 21:47:50
O co chodzi ze sprawą Paslawka i jego żoną? ![]()
5 309 2020-12-15 21:52:59 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-12-15 21:57:44)
też wtedy lubiłem Fields of the Nephilim
O co chodzi ze sprawą Paslawka i jego żoną?
"o ten tramwaj co nie chodzi"
![]()
5 310 2020-12-15 21:54:39
Coś Paslawku i Syl widzę, że dziś słabo wam ze mną idzie ![]()
5 311 2020-12-15 21:55:03
Nie chcę Cię martwić Luc ale z powodu Covida to i marmurach 100 m kwadratowych obok Rynku za 4000 nie wynajmiesz
może się to zmieni ale sporo wody w Wiśle upłynie
Wiem ![]()
Moi najemcy wyprowadzili się miesiąc temu i dotąd nie wynajęłam, a wcześniej wynajmowało się w ciągu kilku dni.
Musi uspokoić się sytuacja z covidem. Studenci są na zdalnym, wielu pracowników też.
Ale w każdej sytuacji bywają dobre strony. Dzięki temu, że mieszkanie jest puste, córka po przylocie poddaje się tam dobrowolnej kwarantannie ![]()
Najemcy faktycznie nie szanują bo t nie jest ich.
Jakichś wyjątkowych zniszczeń nigdy nie mam, ale jednak swoje szanuje się inaczej.
Jak mój syn wynajmował w Warszawie, to nieustannie tłukłam do głowy jak mają dbać o mieszkanie.
W żadne tam powody ekonomiczne mieszkania razem nie wierzę bajanie dla naiwnych. Niektórzy są razem nawet jak jest bardzo źle bo boją się zmian i nie mają innej wizji w danym momencie.
Też tak myślę.
Chyba, że ta przyczyna ekonomiczna oznacza całkowity brak własnych środków.
5 312 2020-12-15 21:55:12
Ela, w niektórych miejscach, wokół rynku to wolałbym nie wynajmować w ogóle, zanim by nie wyremontowali..Chociaż chyba na samym Kazimierzu to byłby dopiero hard przypadek ![]()
5 313 2020-12-15 21:56:06
Coś Paslawku i Syl widzę, że dziś słabo wam ze mną idzie
Też to zauważyłam ![]()
5 314 2020-12-15 21:57:54 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2020-12-15 21:58:23)
Lucyfer666 napisał/a:Coś Paslawku i Syl widzę, że dziś słabo wam ze mną idzie
Też to zauważyłam
Ja jeszcze nie zacząłem pić ![]()

Barley Wine już się chłodzi, a rysunek dzieje ![]()
PS. Zdjęcie nie moje, ale nie mogłem innego ujęcia w internecie znaleźć ![]()
5 315 2020-12-15 21:58:08
Ela, w niektórych miejscach, wokół rynku to wolałbym nie wynajmować w ogóle, zanim by nie wyremontowali..Chociaż chyba na samym Kazimierzu to byłby dopiero hard przypadek
Na Kazimierzu to takich cen nie ma. Wiem, bo właśnie tu mam mieszkanie.
Chyba, że jest to kompletna nora, bo i takie są.
5 316 2020-12-15 22:00:41
adiafora napisał/a:Piegowata, zależy gdzie. Jak sie mieszka na jakimś wygwizdowie to może i można. U mnie to by się nie dało i nie jest to kwestia luksusu ani perfum za stówę (za stówę to żaden luksus). Samo wynajęcie mieszkania to minimum 1500 zł na jakichś peryferiach. Ja wynajmuję swoje za 2000 zł i to jest cena normalna. Gdybym zrobiła remont to poszloby i za 2500...
1000 zł kosztuje wynajęcie pokoju. Dlatego utrzymać się w dużym miescie wynajmując mieszkanie i nie wcinać suchego chleba to raczej niemożliwe mając do dyspozycji 2000 zł..To akurat racja.
Nie mozna porównywać kosztów utrzymania w dużym mieście i w małym. W Warszawie mój syn wynajmował z kumplem małe mieszkanka, zwykle ponad dwa tysiące. A nie były to luksusy
Ja swoje mieszkanie wynajmuję za 2,5, a jak bym zrobiła remont, to pewno i za 4 tys by mozna wynająć, bo jest w świetnym punkcie. Ale nie wydam 100 kawałków na mieszkanie do wynajęcia. Najemcy nigdy nie dbają zbytnio.
Z drugiej strony nawet w dużym mieście można znaleźć tańsze lokum tylko w gorszej lokalizacji. W Krakowie np. w Hucie. To co prawda nie jest Kraków(bez urazy Misinx
)
Twoj w wawie, moja w Krakowie wynajmowała ![]()
I też żadne luksusy. Przeciwnie. Pierwsze było jako takie, drugie to jakiś staroć, stara terma w lazience, ktora wiecznie się psuła i ogolnie wystroj jak za PRLu, jakieś boazerie na ścianach a w kuchni lamperie olejne. Ale lokalizacja dobra to dla studenciaków najwazneijsze :-)) A, i jeszcze w pakiecie pluskwy ![]()
5 317 2020-12-15 22:01:30
Za czasów studenckich, pamiętam, że najbardziej przerażająco wyglądało sporo budynków na Dietla i Stradomskiej, przynajmniej z tych, które wtedy znałem.
Lucek, uważaj, bo pewnie szykują ciężki oręż
Ja w sumie też powinienem się mieć na baczności ![]()
5 318 2020-12-15 22:01:49
Adiafora, wiem, że to zależy od miasta. Ja akurat napisałam ze swojego punktu widzenia.
Trafił mi się tani wynajem, bo odstępne wynosiło 400 zł. (w latach 2014-2018). Standard był taki sobie, ale na głowę się nie lało i grzyby po ścianach nie rosły. Meble trochę nagryzione zębem czasu, bez szyby w biblioteczce, ale chrzanić to, byle było gdzie mieszkać. Do tego dochodził czynsz do spółdzielni mieszkaniowej, jakieś 350 zł. i rachunki bieżące. Średnio wychodziło ok. 800 zł. na miesiąc. Po rozwodzie syn został z ojcem, więc płaciłam 400 zł. alimentów. Więc z moich 2 tys. zarobków zostawało po opłaceniu wszystkiego jakieś 800 zł. Spokojnie dawałam radę, na odrobinę rozrywki też starczało.
Wiem, że perfumy za stówę to nie luksus, napisałam to dla ilustracji, że kryteria i biedy, i luksusu są rózne i względne. Ja nie pozwolę sobie na perfumy za tę sumę. Nawet się zresztą nie orientuję w cenach, bo tak się złożyło, że od siostry i bratowej mam rózne "końcówki", które wystarczą mi na długo, i dawno perfum nie kupowałam. Chcę zużyć, to, co mam.
5 319 2020-12-15 22:03:51
Lucek, uważaj, bo pewnie szykują ciężki oręż
Ja w sumie też powinienem się mieć na baczności
Jestem gotowy ![]()
5 320 2020-12-15 22:04:14
Czekamy aż Popo uśnie ![]()
5 321 2020-12-15 22:09:28
Twoj w wawie, moja w Krakowie wynajmowała
No popatrz co te dzieciaki wyprawiają ![]()
Mój już został w stolicy.
A Twoja wróciła?
5 322 2020-12-15 22:11:40
Taka ciekawostka
Z najnowszych danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego wynika, że obecnie jesteśmy świadkami przebiegunowania Europy.
Pisałem o tym już jakiś czas temu, gdzie sugerowałem, że Kraje Europy Środkowej niebawem wyprzedzą pod względem PKB per capita kraje Europy Południowej i to właśnie się dzieje.
Z danych MFW, które dotyczą 2020 roku wynika, że Polska powiększa przewagę w PKB per capita nad Portugalią. Oczywiście mowa w tym przypadku o PKB wyrażonym parytetem siły nabywczej, gdyż jest to najlepsza miara zamożności społeczeństwa spośród wszelkich form PKB.
W 2020 roku PKB per capita Polski mierzone parytetem siły nabywczej wyniosło 33 739 dolarów, natomiast Portugalii 33 131 dolarów. Daje to odpowiednio Polsce 39. miejsce na świecie, a Portugalii 40. pozycję. Jest to umocnienie pozycji, którą osiągnęliśmy rok temu, gdyż to na koniec 2019 roku Polska wyprzedziła w przytaczanej klasyfikacji Portugalię. Kwestią czasu jest jak Portugalia straci swoją pozycję na rzecz pozostałych państw naszej części Europy. Pod względem PKB per capita PPP tuż za Portugalią znajdują się kolejno Węgry (32 434 dol.), Słowacja (32 184 dol.), Łotwa (30 579 dol.) oraz Rumunia (30 141 dol).
Jeszcze lepiej radzą sobie Czesi, którzy wyprzedzili Włochy i Hiszpanię. Nasi południowi sąsiedzi mogą pochwalić się PKB per capita PPP na poziomie 40 293 dol. Włosi natomiast 40 066 dol., a Hiszpanie 38 143 dol. Wynik Czechów jest najlepszym w naszej części Europy. Należy jednak zaznaczyć, że już od upadku systemu socjalistycznego Czesi brylowali pod względem poziomu rozwoju gospodarczego, co widać do dziś.
Powyższe dane potwierdzają, że pod względem gospodarczym Południe Europy będzie miało coraz mniejsze znaczenie w przeciwieństwie do rosnącej w siłę Europy Środkowej, skupiającej co prawda małe, ale coraz bogatsze kraje.
Zdaniem prof. Marcina Piątkowskiego, który powołuje się na dane Maddison Project (instytucji zajmującej się zbieraniem historycznych danych nt. rozwoju gospodarczego) polskie PKB per capita w stosunku do włoskiego jest najwyższe co najmniej od 1400 roku (do tego momentu udało oszacować dane). Przez blisko 400 lat od roku 1400 do 1800 PKB per capita Polski stanowiło około 40 proc. włoskiego (z krótkotrwałym i niewielkim wzrostem do 50 proc. pod koniec XVI wieku). Dopiero od połowy XIX wieku Polska zaczęła szybko gonić Włochy, gdzie w szczytowym momencie osiągnęliśmy ponad 80 proc. włoskiego PKB per capita. W XX wieku nastąpił jednak regres do poziomu 30 proc. i w zaledwie trzydzieści ostatnich lat udało nam się zaliczyć bezprecedensowy wzrost do poziomu blisko 90 proc.Warto dodać, że spośród krajów Południa Europy najszybciej wyprzedziliśmy Grecję, która od kryzysu gospodarczego z 2008 roku radzi sobie wybitnie źle.
Analizując te dane należy jednak pamiętać, że wskaźnik PKB per capita PPP mimo, że jest najlepszą formą PKB do porównywania zamożności społeczeństwa, to jednak nie uwzględnia takich kwestii jak rozkład dochodów, czy też jakość życia. To z kolei czyni ten wskaźnik nie do końca skutecznym. Z drugiej strony powinniśmy pamiętać, że państw gdzie PKB jest wysokie, a jakość życia niska jest niewiele, czego nie można powiedzieć o krajach, gdzie PKB jest niskie podobnie jak jakość życia.
5 323 2020-12-15 22:11:51
Znaczy herbatniki nieźle capiły
Nawet nie, po prostu miały słodkawy zapach no i smak. W firmie kawa była jakaś tekturowa, a ja nie słodzę. Podjadłem cukierki koleżanki ale też jakieś g****ne w smaku były, wąchałem żel do mycia rąk w łazience i wszystko jakieś takie niewyraźne. Z tym, że potem wracając do domu miałem migrenowego mroczka więc może to migrenowo było.
Nie można się dać
Też ćwiczę z hantlami.
Ale w tę pogodę z rowerem wymiękam.
No na siłowni nie byłem już od marca, trzeba coś robić. Mam żony orbitrek i też korzystam ale nie lubię. To głupie tak w miejscu kręcić. Rower wbrew pozorom nie jest zły w taką pogodę. Kupiłem koszulkę termoaktywną i kurtkę żulersko - kibicowską, znaczy bomberkę. Na rower
Te stricte rowerowe mi nie podchodzą, szczególnie te różne obcisłe legginsy i takie tam. No nie mogę... Ja jeżdżę taktycznie, a nie khem, khem. Potrzebowałem czegoś na wiatr, są też takie puchowe waciaki "bąbelki" ale tych też nie znoszę wizualnie. Na szczęście bomberka alias flyers jest wizualnie the best, dobrze chroni przed wiatrem i zimnem, no i można wywinąć na pomarańczową stronę
Tak więc teraz w terenie na rowerze wyglądam na typowego prawackiego żula w bomberce, spodniach moro i trepach ![]()
Stary numer
Ale chyba nie przejdzie, już się upomniała o kasę, bo kiedyś nieopatrznie rzuciłem, że jak skończę spłacać samochód, to równowartość raty będę jej przelewał na fundusz ukończenia chałupy. No i już mi się przypomniała jak pochwaliłem się, że ostatnia rata spłacona.
Snake, sądząc po Twoich eskapadach survivalowych to prędko żadne dziadostwo Cię nie weźmie
Suplementuję się, właśnie spożyłem mleko z miodem i czosnkiem ![]()
Z tego samego albumu dla Lucyfera ![]()
5 324 2020-12-15 22:13:27 Ostatnio edytowany przez luc (2020-12-15 22:24:45)
Za czasów studenckich, pamiętam, że najbardziej przerażająco wyglądało sporo budynków na Dietla i Stradomskiej, przynajmniej z tych, które wtedy znałem.
Niektóre kamienice ciągle tak wyglądają, ale szybko się zmienia.
Kumpel wynajmował mieszkanie na ulicy Piłsudskiego (wtedy nazywała się jeszcze Manifestu Lipcowego
) i to była nora jakich mało.
Natomiast na Kazimierz, to jeszcze nie tak dawno strach było iść nawet za dnia ![]()
5 325 2020-12-15 22:14:01
Macie tutaj dla zakochanych dręczycieli ![]()
5 326 2020-12-15 22:23:49
No na siłowni nie byłem już od marca, trzeba coś robić. Mam żony orbitrek i też korzystam ale nie lubię. To głupie tak w miejscu kręcić. Rower wbrew pozorom nie jest zły w taką pogodę. Kupiłem koszulkę termoaktywną i kurtkę żulersko - kibicowską, znaczy bomberkę. Na rower
Te stricte rowerowe mi nie podchodzą, szczególnie te różne obcisłe legginsy i takie tam. No nie mogę... Ja jeżdżę taktycznie, a nie khem, khem. Potrzebowałem czegoś na wiatr, są też takie puchowe waciaki "bąbelki" ale tych też nie znoszę wizualnie. Na szczęście bomberka alias flyers jest wizualnie the best, dobrze chroni przed wiatrem i zimnem, no i można wywinąć na pomarańczową stronę
Tak więc teraz w terenie na rowerze wyglądam na typowego prawackiego żula w bomberce, spodniach moro i trepach
Też mam orbitrek i też nie lubię z niego korzystać.
Na siłowni też nie byłam od marca i nawet jak się na krótko otworzyli, to nie poszłam.
Zmobilizowałam się do ćwiczeń samej. Trochę problem kiedy wczesnie wstaję, bo o szóstej rano zdecydowanie nie mam weny ![]()
Raczej wieczorem.
Ale chyba nie przejdzie,
I dobrze ![]()
Kto to widział kupować taki prezent żonie ![]()
Mój też często kupował tak coś dla mnie.
Rower to jednak zdecydowanie nie w taką pogodę dla mnie.
Ty i tak masz dobrze, bo masz obok gdzie jeździć. Ja muszę się trochę dalej transportować, a jazdy rowerem po mieście nie znoszę i się boję.
Jako kierowca nie cierpię też rowerzystów na drodze. Nie wszystkich oczywiście, ale niektórzy zachowują się nieodpowiedzialnie.
Suplementuję się, właśnie spożyłem mleko z miodem i czosnkiem
Polecam rano, na czczo, wodę z miodem (zalany wodą miód wieczorem) i rano wciśnięte pół cytryny.
5 327 2020-12-15 22:24:28
Mój studenciak jeszcze pracuje w warszawskiej firmie zdalnie teraz i na pewno tam się przeprowadzi po pandemii.
Z kolei młodsza tupie nogami jak śmiem sugerować że studiowanie w KRK jest fajne.
Syn kuzynki z Włoch z kolei wpadł na pomysł że żaden tam Rzym czy Mediolan ale Kraków na studia jest super :)
5 328 2020-12-15 22:25:21
U mnie pewnie ruszy kierunek Warszawa/Kraków
5 329 2020-12-15 22:25:23 Ostatnio edytowany przez adiafora (2020-12-15 22:26:11)
adiafora napisał/a:Twoj w wawie, moja w Krakowie wynajmowała
No popatrz co te dzieciaki wyprawiają
Mój już został w stolicy.
A Twoja wróciła?
wrociła, bo do Krakowa głownie pojechała studiować dla chlopaka, ktory też tam zjechał na studia z innego miasta. Potem się rozstali. Magisterkę robiła w wawce, poznała tu nowego chłopaka w pracy, gdzie poszła sobie dorabiać na pół etatu. No i bum, zakochali się... On kupil mieszkanie, w ktorym mieszkają razem, ciągle je urządzają i zamierzają żyć dlugo i szczęśliwie a co będzie czas pokaże :-)
5 330 2020-12-15 22:28:24
He, he miłość zawsze rozdzieli...
a potem już tylko...
Ten krążek powyżej wciąż mam w oryginalnym winylu, a przynajmniej taką mam nadzieję, że moja kochana mama nie wyrzuciła go z szafy.
A to jeśli chodzi o wątek horrorowy
, to mam jeszcze gdzieś na "oryginalnych" kasetach magnetofonowych sprzedawanych w "oryginalnym" sklepie Takt w Krakowie na Małym Rynku bodajże.