Ale ja wcale nie miałam intencji namawiać Cię do jakichkolwiek związków. Raczej byłam ciekawa czy Holenderki takie jak na obrazach Vermeera są. Niepotrzebnie doszukujesz się drugiego dna:)
Ale czujny jest
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Strony Poprzednia 1 … 76 77 78 79 80 … 196 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Ale ja wcale nie miałam intencji namawiać Cię do jakichkolwiek związków. Raczej byłam ciekawa czy Holenderki takie jak na obrazach Vermeera są. Niepotrzebnie doszukujesz się drugiego dna:)
Ale czujny jest
Podobne tematy
Ela210 napisał/a:Ale ja wcale nie miałam intencji namawiać Cię do jakichkolwiek związków. Raczej byłam ciekawa czy Holenderki takie jak na obrazach Vermeera są. Niepotrzebnie doszukujesz się drugiego dna:)
Ale czujny jest
Raczej przewrażliwiony, pewnie jakieś ciotki mu trują..:)
Ja raczej nie mam takich ciągot by kogoś swatać no chyba że ktoś chce ![]()
Zmieniając temat:
Polecam Diunę książka Herberta?
fajnie napisana i chociaż nie moje klimaty to SF wciągnęłam się.
Filmu nie znam.
Adiaforo tak ludzie mnożą się na potęgę osobiście znam 3 osobniki datowane 2020..:)
Lucek masz zajęcie : spioszki z jeżykami zacznij produkować.
Czujności nigdy za wiele
Może i to kwestia gustu, ale sporo kobiet w typie europejskiej urody prezentuje się całkiem nieźle
Z drugiej strony jest sporo emigrantów i/lub potomków emigrantów o urodzie wybitnie egzotycznej
Wspólną cechą Holendrów jest dość wysoki wzrost.
edit: całe szczęście żadne ciotki mi niczego nie trują, wolę czasami zareagować z wyprzedzeniem ![]()
Czujności nigdy za wiele
![]()
Może i to kwestia gustu, ale sporo kobiet w typie europejskiej urody prezentuje się całkiem nieźle
Z drugiej strony jest sporo emigrantów i/lub potomków emigrantów o urodzie wybitnie egzotycznej
![]()
Wspólną cechą Holendrów jest dość wysoki wzrost.
Podobieństwo imienia Pepek z innym imieniem jest czysto przypadkowe ![]()
jak bo nie dydy .Żeby potem nie było że paslawek to paslawek tamto .
paslawek napisał/a:Ela210 napisał/a:Ale ja wcale nie miałam intencji namawiać Cię do jakichkolwiek związków. Raczej byłam ciekawa czy Holenderki takie jak na obrazach Vermeera są. Niepotrzebnie doszukujesz się drugiego dna:)
Ale czujny jest
Raczej przewrażliwiony, pewnie jakieś ciotki mu trują..:)
Ja raczej nie mam takich ciągot by kogoś swatać no chyba że ktoś chce
Zmieniając temat:
Polecam Diunę książka Herberta?
fajnie napisana i chociaż nie moje klimaty to SF wciągnęłam się.
Filmu nie znam.
Adiaforo tak ludzie mnożą się na potęgę osobiście znam 3 osobniki datowane 2020..:)
Lucek masz zajęcie : spioszki z jeżykami zacznij produkować.
Bagiennik jak Polska wstał z kolan
i nie Holenderki mu w głowie ![]()
"Diuna" też mi się podoba. Właśnie czytam drugi tom sagi
Film Lyncha jest słaby. Ale nowa wersja, która ma wejść w przyszłym roku zapowiada się świetnie. Przynajmniej obsada jest dobrze dobrana. Bo młody Kyle MacLachlan jako Paul Atryda to kompletna porażka.
Tyyyle stron się stworzyło, że nie ma szans, żebym nadrobiła ;p
W skrócie działo się oj działo ![]()
Było pogotowie "siostro tlen" wzloty ,upadki dramaty i różne takie ![]()
Banowanie,odejścia, powroty,balangi,or... (tego nie było stop) ,płacz ,detoksy,kieszonkowa psychoanaliza ehhh.
A kto ma grać w tej nowej wersji?
"Diuna" też mi się podoba. Właśnie czytam drugi tom sagi
Film Lyncha jest słaby. Ale nowa wersja, która ma wejść w przyszłym roku zapowiada się świetnie. Przynajmniej obsada jest dobrze dobrana. Bo młody Kyle MacLachlan jako Paul Atryda to kompletna porażka.
Ale ten film ma jedną kapitalną zaletę, ścieżkę muzyczną grupy Toto. Wracam do niej nie raz.
Był też serial na bazie dalszych części Diuny, taki sobie. Te dalsze części w sumie też takie na zasadzie im dalej w las tym gorzej.
Ha, ha i gra Dune 2000. W 1998 roku grałem w nią, w akademiku całą noc aż do rana.
Za nim jeszcze czasem tęsknię...
https://external-waw1-1.xx.fbcdn.net/sa … HEg7lUGXre
A maluch świetnie poradził sobie z różnymi zadaniami. Jeszcze wielu rzeczy musi się nauczyć, ale ma ogromny potencjał
Widzę dużo podobieństw pomiędzy nim i poprzednim, ale Popo zdaje się nie mieć niektórych wad tamtego.
Bagienniku, spokojnie, jak to mówią: "Nie spotkałeś jeszcze tej właściwej". Już Mickiewicz w Dziadach pisał, co spotyka tych, którzy odrzucają miłość P Oj, do nieba z Lucyferem nie pójdziecie, bo kto nie dotknął ziemi ni razu, ten nigdy nie może być w niebie Jeszcze coś bym napisała, ale w końcu mi się oberwie, a Bagiennik ma dziś bojowe nastawienie ![]()
Piegowatej miasto wojewódzkie chyba dziś nie oszczędziło...
Czym jest kieszonkowa psychoanaliza??
Lucyferze, jakiego masz psiaka?
Za nim jeszcze czasem tęsknię...
https://external-waw1-1.xx.fbcdn.net/sa … HEg7lUGXre
Zupełnie jak Bartek pies przyjaciółki mojej mamy,ciotka M często przychodziła z nim do nas był kochany po prostu psia miłość chodząca taka rasa kochająca rym wyszedł ![]()
Bagienniku, spokojnie, jak to mówią: "Nie spotkałeś jeszcze tej właściwej". Już Mickiewicz w Dziadach pisał, co spotyka tych, którzy odrzucają miłość P Oj, do nieba z Lucyferem nie pójdziecie, bo kto nie dotknął ziemi ni razu, ten nigdy nie może być w niebie Jeszcze coś bym napisała, ale w końcu mi się oberwie, a Bagiennik ma dziś bojowe nastawienie
C19H28O2 może to to nadmiar
Piegowatej miasto wojewódzkie chyba dziś nie oszczędziło...
Niech się wyśpi dziewczyna a jutro się zobaczy ......
Czym jest kieszonkowa psychoanaliza??
To ja czasem tak plotę ,nie należy brać wszystkiego co wymyślę zbyt serio ,ja mam po prostu dystans do własnego analizowania ,stąd takie określenie nie ma się czym przejmować po prostu za bardzo forumowe analizy mają ograniczenia bo informacji zawsze za mało i nie ma co się spinać,z resztą nie chodzi przecież o to żeby kogoś zmieniać uszczęśliwiając na siłę tylko inspirować w jakis sposób trafić do kogoś .
Lucyferze, jakiego masz psiaka?
Lucek ma takiego ancymona ,piszę ja bo Lucek gdzieś polazł .
https://scontent-vie1-1.xx.fbcdn.net/v/ … e=5FFA0F66
Syl napisał/a:A jednak! Pracą się nie zasłaniaj
Miałam nadzieję, że Lucyfer zmieni zdanie zanim dołączysz, teraz przy Twoich kontrargumentach mogę się od razu poddać
Bo Syl Ty chyba nie wiesz, że my z Bagiennikiem jedno miasto dzielimy ^^
Tylko to nie są górale to są niziołki
albo jakoś tak, wyjaśniali nam ceprom różnice - nadaremnie i bezskutecznie ![]()
Mickiewicz był jednak genialny a w opisach związków i miłości poezja i literatura lepszą niż podcasty
Nie tylko miłości zresztą.
Warto wracać w dorosłych czasach, gdy się już trochę przeżyło..
Elu, zgadzam się ![]()
Witajcie wszyscy.
Dzień miałam wczoraj mocno emocjonujący. Zęby jednak przeleczę w narkozie, bo okazuje się, że sporo z nimi roboty i narkoza bardziej się opłaci niż dojazdy po sto razy i płacenie za każdy zabieg osobno. A na NFZ i te ich rzeźnicze praktyki za cholerę nie pójdę.
I tyle, o szczegóły proszę nie pytać, bo szkoda się nakręcać.
Wczoraj niejaki Pepek (Paslawek -
) postanowił mnie nawiedzić.
Konkluzja: nie da się być trochę w ciąży, trochę umrzeć i trochę być z takim człowiekiem.
Był w takim stanie, że wezwałam taksówkę, zapłaciłam z jego portfela i kazałam odwieźć do mamusi.
I zapowiedziałam, że nie ma wstępu ani na pół paznokcia za próg. Nie wątpię, że oleje i muszę w sobie uruchomić dobry wk...w.
Nie zawaham się przed interwencją policji.
Cześć, Umajona! ![]()
I Bagiennik tyż ![]()
P.S. Pieski owszem, lubię, ale zdecydowanie jestem we frakcji kociarzy ![]()
Lucka wczoraj złapał taki kryzys, że czytanie książki skończyło się błyskawicznym zaśnięciem ^^
Mickiewicz był jednak genialny a w opisach związków i miłości poezja i literatura lepszą niż podcasty
Nie tylko miłości zresztą.
Warto wracać w dorosłych czasach, gdy się już trochę przeżyło..
Ja jestem kompletnie teflonowy na poezję
Nie znosiłem w szkole tych analiz wiersza.
Dlaczego Cyngli spadła z rowerka? ![]()
Ja nie każdy wiersz "kumam", ale są takie, które ogromnie do mnie przemawiają.
W liceum chodziłam do klasy humanistycznej. Oj, co się analiz literackich napisałam po nocach!
Polonistka trzymała wysoki poziom, te dziewczyny (chłopaków było tylko sześciu i akurat inne studia wybrali), które poszły na polonistykę, na pierwszym roku miały z górki. Mnie na bibliotekoznawstwie, też bardzo procentowała wiedza wyniesiona ze szkoły średniej. Aczkolwiek rzuciłam to bibliotekoznawstwo po roku, bedąc w totalnej psychicznej rozsypce, i jakoś mnie z powrotem nie ciągnie.
Dlaczego Cyngli spadła z rowerka?
To znak, że przyszedł nasz kolega... grudzień ![]()
Dlaczego Cyngli spadła z rowerka?
Zauważyłeś ?
Najprawdopodobniej zrezygnowała z jakiś powodów. Były tylko 3 moderatorki, więc nie zbywało ich do ogarnięcia całego forum. Nie sądzę, aby ktoś ją usunął.
Swoisty znak czasów...
Ja nie jestem przekonana czy ktoś jej nie usunął, był tu taki temat, którego teraz nie widzę, tam się skarżyli ludzie na prace moderatorów i byly tam skargi, wg mnie była zbyt nadgorliwa w swoich działaniach, ale możliwe ze sama miała dość i odpuściła
Edit: jednak jest, "brak obiektywizmu forum2", nawet nie wiedziałam ze jest taki temat, wczoraj dopiero zauważyłam, poczytajcie sobie, jak chcecie oczywiście ![]()
Edit2: teraz dopiero zauważyłam ze całkiem odeszła z forum, myślałam, ze tylko "funkcji" juz nie pełni, także pewnie sama odeszła w myśl zasady "jak mnie nie chcą i nie pasuje to sama spadam"
Ja nie jestem przekonana czy ktoś jej nie usunął, był tu taki temat, którego teraz nie widzę, tam się skarżyli ludzie na prace moderatorów i byly tam skargi, wg mnie była zbyt nadgorliwa w swoich działaniach, ale możliwe ze sama miała dość i odpuściła
Edit: jednak jest, "brak obiektywizmu forum2", nawet nie wiedziałam ze jest taki temat, wczoraj dopiero zauważyłam, poczytajcie sobie, jak chcecie oczywiście
Edit2: teraz dopiero zauważyłam ze całkiem odeszła z forum, myślałam, ze tylko "funkcji" juz nie pełni, także pewnie sama odeszła w myśl zasady "jak mnie nie chcą i nie pasuje to sama spadam"
Wczoraj późno wieczorem jeszcze nie miała usuniętego konta. To faktycznie zaskoczenie.
Ja nie jestem obiektywny, bo jak wszyscy wiedzą miałem problem z Cyngli i jej moderowaniem. Tęsknił więc za nią nie będę.
Dobrze, że ktoś czuwa nad jaką-taką dyscypliną na forum. Dzięki temu przewyższa - pomimo wszystko - poziomem wypowiedzi inne fora.
A że po drodze różne zgrzyty - ech, gdzie tego nie ma.
Dla mnie męczące jest, że muszę uważać na posty pod postami, ale staram się, zaiste ![]()
Cyngli doceniałam za rozsądne i wyważone wypowiedzi. Uważałam ją i nadal uważam za mądrą kobietę.
Nadgorliwość może wynikać z obawy przed przysłowiowym: "Daj palec, całą rękę zechcą".
Uciekam do reala, bo zaczynam popadać w klasyczne szlafrokowe opierdzielactwo ![]()
Miłego!
Cyngli owszem była znana z bycia ostrą moderatorką bez dwóch zdań, ale patrząc ogólnie na jej wypowiedzi na forum to z pewnością będzie to zauważalna strata ![]()
Winter, zaciekawiłaś mnie bardzo tą tematyką. I dałaś impuls do zastanowienia się, jak to u mnie wszystko wygląda. Swoją drogą, forum i forumowe problemy tu poruszane, to niezłe źródło do analiz i takich przykładów "życiowych". Odkąd pamiętam, to gdy na jakichś zajęciach (lub w książkach) były poruszane różne teorie, to ja bardzo lubiłam, jak były podawane obrazujące przykłady z życia, zamiast tylko suchej teorii.
Miło, że pytacie, co u mnie, ale lepiej nie pytajcie, bo jeszcze zacznę opowiadać, a potem się rozkleję
Choć nie ukrywam, że przydałaby mi się ta "kieszonkowa psychoanaliza" ;P Paslawku, wiele z Twoich forumowych wypowiedzi, nawet jeśli nie były kierowane bezpośrednio do mnie, dużo mi dało
Syl, ten szczeniaczek to miód na serducho
Buzia sama się uśmiecha
Piegowata, fajnie, że da się wszystko machnąć za jednym razem u stomatologa, zamiast tak jeździć na raty i ciągle na nowo wszystkie stresy przeżywać. Dasz radę, a potem będzie git na dłuższy czas
Mi też będzie brakować Cyngli, zwłaszcza że kiedyś w trudnym dla mnie momencie napisała mi coś bardzo ważnego na priv i za to jestem jej wdzięczna...
Pamiętam, jak przeczytałam e-maila od niej jadąc rano do pracy autobusem miejskim. I mimo że byłam w publicznym miejscu i ludzie dookoła, to mi łzy leciały. Dobrze, że trzeba nosić maseczki - czasem się przydają ;P
To niesamowite, ze czasami porada kogoś nam zupełnie obcego bywa trafna i pomocna i duzo dla nas znaczy
niby to tylko forum, tylko
Czy ktoś miał okazje i przyjemność spotkać kogoś z tego forum? Albo chciałby, ale się wstydzi ![]()
To niesamowite, ze czasami porada kogoś nam zupełnie obcego bywa trafna i pomocna i duzo dla nas znaczy
niby to tylko forum, tylko
![]()
Czy ktoś miał okazje i przyjemność spotkać kogoś z tego forum? Taka mnie myśl naszła
Tak trzykrotnie z trzema różnymi osobami bardzo interesujące doświadczenia za każdym razem inne.
I kto to pyta
-
już wiem ,ale nie powiem ,nich się męczą jeżeli się męczą ![]()
Cześć Wszystkim!
Fajnie, że jesteś, Umajona! Jeśli udało Ci się przeczytać poprzednie strony, to już wiesz, że u nas kieszonkowa psychoanaliza (podoba mi się to określenie, Pasławku) działa bardzo dobrze! Opowiedz, co u Ciebie - i tak będziemy pytać i "męczyć"
Wtedy możemy wesprzeć, doradzić i potem może być już tylko lepiej!
Popuś wywołuje uśmiech na twarzy i dużo pozytywnych uczuć... Przespał ładnie całą noc, wtulony, z głową na poduszce... Trzeba było obudzić go delikatnie na śniadanie, tak mu się nie chciało wstawać ![]()
Elu, uwielbiam opisy miłości w literaturze, choć niekoniecznie te całkiem współczesne ? Czytaliście "Spóźnionych kochanków" W. Whartona?
Dla tych, którzy nie są nieszczęśliwie zakochani!
https://www.youtube.com/watch?v=HjmBLCbTgDo
To niesamowite, ze czasami porada kogoś nam zupełnie obcego bywa trafna i pomocna i duzo dla nas znaczy
niby to tylko forum, tylko
![]()
Czy ktoś miał okazje i przyjemność spotkać kogoś z tego forum? Albo chciałby, ale się wstydzi
Zgadzam się, naprawdę pomaga! I jest po prostu miło
Dobre pytanie, Miętusku... Ja jestem tu jeszcze chyba zbyt krótko, żeby spotkać się z kimś stąd w realnym świecie. Kiedyś mogłabym to rozważyć, ale tu istotna byłaby odległość. A teraz przyznaj się, z kim Ty się spotkałaś i spotykasz codziennie ![]()
Pasławku, wiesz i nam nie powiesz??
Dobry detektyw z Ciebie!
Ale Ci się grzeczny piesek trafił Syl
czyli juz zakochana?:D i jak tu nie wierzyć w miłość od pierwszego wejrzenia ![]()
Zastanawiałam się czy takie spotkanie nie jest dziwne, no bo spotykasz się z człowiekiem, którego się na oczy nie widziało, a czasami wie więcej o nim, niz jego rodzina i bliscy, no na pewno ciekawe, jak to ująłeś paslawku, doświadczenie.
Osobiście tylko z jedna osoba się z tego forum spotkałam, chociaż były inne propozycje, ale ja nie chciałam, z różnych powodów, nie wnikajmy z jakich
no tak, pewien samotny wilk nie jest juz samotny
chętnie natomiast poznalabym osobiście jeszcze trzy osoby stąd, dwie panie i jednego pana ![]()
Ale Ci się grzeczny piesek trafił Syl
czyli juz zakochana?:D i jak tu nie wierzyć w miłość od pierwszego wejrzenia
Zastanawiałam się czy takie spotkanie nie jest dziwne, no bo spotykasz się z człowiekiem, którego się na oczy nie widziało, a czasami wie więcej o nim, niz jego rodzina i bliscy, no na pewno ciekawe, jak to ująłeś paslawku, doświadczenie.
Osobiście tylko z jedna osoba się z tego forum spotkałam, chociaż były inne propozycje, ale ja nie chciałam, z różnych powodów, nie wnikajmy z jakichno tak, pewien samotny wilk nie jest juz samotny
chętnie natomiast poznalabym osobiście jeszcze trzy osoby stąd, dwie panie i jednego pana
Wiedziałem że nie wytrzymasz długo ( to znaczy że w życiu wytrzymasz miejmy nadzieję) z tym wilkiem
Pozdrowienia dla całej waszej watahy ![]()
Dlaczego Cyngli spadła z rowerka?
Szkoda, nic nie miałem do niej jako do moderatorki. Tym bardziej szkoda użytkowniczki.
Z drugiej strony, podczas mojego dzisiejszego wypadu na rower moje chłopaki prawie się pozabijali więc rozwód w toku, trwa podział majątku ![]()
Ciekawa przygoda dziś na rowerze. Wracałem już do domu i widzę przed sobą pana, który robi coś z mniejszą postacią, może nawet dzieckiem. To coś wyglądało na niesienie pod pachami albo na próbę wywołania odruchu wymiotnego. Całe trzy sekundy powtarzałem sobie stanowczo: ch... cię to obchodzi, ch... cię to obchodzi, ch... cię to obchodzi
Niestety przegrałem i zatrzymałem się obok tych postaci i zadałem trzy pytania: czy coś się stało, trzeba gdzieś zadzwonić, potrzeba pomocy? A wożę ze sobą całkiem przyzwoity zestaw pierwszej pomocy. Pan przepraszająco odrzekł, że nic się nie stało, jest ok i w tym momencie mniejsza postać wydostała swą fizjonomię spod futrzanego kaptura okazując się młodą blondynką. Bełkotliwie, a zaczepnie rzuciła: aleoszoszikuuwaachodziii?! Wypie.....! Uśmiechnąłem się, pan zaczął panią uspokajać, a ja spełniłem życzenie młodej damy choć cokolwiek bełkotliwie wyrażone. W samo południe...
Hahaha, dobre Snake, ale pewnie zrobiłabym tak samo i też podeszła
Paslawku
no
też mam nadzieję, ze ze sobą wytrzymamy, chociaż czasami bywa ciężko, różowe okulary juz spadły i wiadomo jak to jest ![]()
Hahaha, dobre Snake, ale pewnie zrobiłabym tak samo i też podeszła
![]()
Paslawku
no
też mam nadzieję, ze ze sobą wytrzymamy, chociaż czasami bywa ciężko, różowe okulary juz spadły i wiadomo jak to jest
Jak wilk jest takim "filozofem""psychoanalitykiem " trochę jak ja to masz Miętusie wesoło
Co też nie znaczy że wilk pisuje jakieś dziwne rzeczy wręcz przeciwnie wydaje mi się.
na mojej żonie jakoś moje"filozowanie" i inne sztuki , już nie sprawiają wrażenia
takiego jak kiedyś,z resztą w życiu i w codzienności aż tak często nie psychoanalizuje ,za to córeczka miała fazę naśladowania mnie i przedrzeźniania,bo to "złośliwy bachor" i "maupa" bywa i nie wiem po kim to ma ![]()
"Filozofem" faktycznie czasami bywa, ja za tym nie przepadam, on uważa, ze go nie rozumiem, ja jestem po prostu bardziej przyziemna i prosta?nie wiem czy to dobre określenie, ale niech będzie
no i różnice, widzę teraz wyraźnie jak się różnimy w wielu kwestiach, pewnie tak było od początku, ale teraz te okulary
no i wilk się zmienił, na gorsze niestety, sam to przyznał ostatnio, ja wiem, ze zle doświadczenia go zmieniły i to rozumiem, ale mimo to ciezko mi czasami jak mnie świadomie czy nie rani swoimi słowami, ma ciężki charakter po prostu i okropna cechę obwiniania wszystkich o wszystko, a ja dostaje rykoszetem
żeby nie było, ze ja taka cudowna i idealna
no nie, też nie mam łatwego charakteru, ale jaka byłam na początku taka jestem nadal, tylko że teraz zaczynają mu pewne rzeczy przeszkadzać we mnie, takie o które bałam się od początku, ze kiedyś mogą być problem i cóż, teraz są
wynikają z roznic w podejściu do życia, ogólnie rzecz ujmując...ale się rozpisałam
dobra, juz wam tyłków nie truje
Mimo tego wszystkiego i tak chce z nim być, na szczęście długo nie potrafimy się na siebie gniewać, za bardzo obojgu nam zależy ![]()
"Filozofem" faktycznie czasami bywa, ja za tym nie przepadam, on uważa, ze go nie rozumiem, ja jestem po prostu bardziej przyziemna i prosta?nie wiem czy to dobre określenie, ale niech będzie
no i różnice, widzę teraz wyraźnie jak się różnimy w wielu kwestiach, pewnie tak było od początku, ale teraz te okulary
no i wilk się zmienił, na gorsze niestety, sam to przyznał ostatnio, ja wiem, ze zle doświadczenia go zmieniły i to rozumiem, ale mimo to ciezko mi czasami jak mnie świadomie czy nie rani swoimi słowami, ma ciężki charakter po prostu i okropna cechę obwiniania wszystkich o wszystko, a ja dostaje rykoszetem
żeby nie było, ze ja taka cudowna i idealna
no nie, też nie mam łatwego charakteru, ale jaka byłam na początku taka jestem nadal, tylko że teraz zaczynają mu pewne rzeczy przeszkadzać we mnie, takie o które bałam się od początku, ze kiedyś mogą być problem i cóż, teraz są
wynikają z roznic w podejściu do życia, ogólnie rzecz ujmując...ale się rozpisałam
dobra, juz wam tyłków nie truje
![]()
Mimo tego wszystkiego i tak chce z nim być, na szczęście długo nie potrafimy się na siebie gniewać, za bardzo obojgu nam zależy
To podobnie jak u mnie u nas w gruncie rzeczy,moja żona jest większą realistką ,ale nauczyłem ją trwonić krwawicę .bo się męczyła
nie ciesząc się z bzdurnych wydatków,a od niej pewnego porządku się trochę nauczyłem, zrezygnowałem z upychania wszystkiego po kątach w dużym stopniu.
Dostrajanie się do siebie to sztuka i proces jak przebrnie się przez takie większe przesilenia to z górki wiele konfliktów to potem okazuje się bzdurami i śmieszne.
Wczoraj niejaki Pepek (Paslawek -
![]()
) postanowił mnie nawiedzić.
Konkluzja: nie da się być trochę w ciąży, trochę umrzeć i trochę być z takim człowiekiem.
Był w takim stanie, że wezwałam taksówkę, zapłaciłam z jego portfela i kazałam odwieźć do mamusi.
I zapowiedziałam, że nie ma wstępu ani na pół paznokcia za próg. Nie wątpię, że oleje i muszę w sobie uruchomić dobry wk...w.
Nie zawaham się przed interwencją policji.
Piegus czy u Ciebie w mieście jest Izba wytrzeźwień ?
Miej pod ręką numer na policje i do straży miejskiej te fapciuchy maja uprawnienia odpowiednie w stosunku do pijanych też.
Pepek to może nie pamiętać tego epizodu z wczoraj ,nie zdziw się że on potraktuje to zdarzenie jakby go nie było.
Jak coś pamięta to odezwie się za jakiś czas i będzie ciebie przepraszał,usprawiedliwiał,może coś obiecywać klasyczna klasyka jak się być domyślasz ,przewidywalna do bólu.Jak widać Pepka nawet "podświadomie"na urwanym filmie ciągnie do Ciebie bardzo niebezpieczne to jest ,a takie akcje z dobroci serca to punkty zaczepienia dla niego i niestety dla Ciebie też wbrew Twoim deklaracjom ,nie odcinasz się w ten sposób .Szkoda że wczoraj nie zadzwoniłaś na policję ,ale trudno.Akcja z Nową Panią kontrowersyjna (solidarność czy zemsta,albo pies ogrodnika co to było ?)mocno, nie rób za kontrolera rzeczywistości po prostu, nic nie wskórasz tym pozytywnego a dostaniesz rykoszetem i odłamkami i po co Ci to .Raczej zwijaj ten cały interes bo jak g**no wpadnie w wentylator to będzie słabo .
Hahaha, dobre Snake, ale pewnie zrobiłabym tak samo i też podeszła
A ja zawsze w takich sytuacjach staram się samego przekonać, żeby dać sobie spokój, bo przeważnie tak to wygląda. Chociaż dwa lata temu jako jedyny zareagowałem na pana, który się obok wykopyrtnął. Oj to ten pijaczyna, napił się, to się wywalił! Podszedłem, pomogłem mu usiąść, a że w głowie miał dwu centymetrową dziurę przez którą widać mu było kość, to zadzwoniłem po pogotowie i przypilnowałem aż przyjechało. Faktycznie wracał ze sklepu z piwem (ocalało), mieszkał z matką staruszką, która była mi bardzo wdzięczna. Żona go zostawiła, dzieci też i tak przepijał matki emeryturę ![]()
Snake, uśmiałam się z historii, świetnie ją opowiedziałeś ![]()
Syl, jakoś nigdy specjalnie nie poszukiwałam miłości w literaturze, ale ona i tak przewija się w wielu utworach. Na Whartona miałam istną "fazę" gdzieś tuż po maturze. Najmilej wspominam "Tatę". "Kochankowie..." też mi się podobali, to taka ciepła powieść z mnóstwem słońca (tak jakoś "słonecznie" ją zapamiętałam, może dlatego że czytałam latem). W pewnym momencie jednak Wharton staje się wtórny i nudzi, więc "Werniks" oddałam do biblioteki nieprzeczytany.
Mirabelle z "Kochanków" mama postawiła mi kiedyś za wzór, gdy mi się na kwękanie nad swoim marnym życiem zebrało: "To tylko ksiązka,ale czegoś można się z niej nauczyć". Tak, Mirabelle była niezwykła.
Z typowo miłosnych historii kocham "Trzech towarzyszy" Remarque'a. W ogóle to bardzo ważny pisarz mojej młodości.
"Krystynę córkę Lavransa" mogłabym nazwać moją książka zycia. Też o miłości, ale w szerokim kontekście. I niekoniecznie o romantycznej, ale tej trudnej, codziennej - prawdziwszej.
Z lżejszych czytadełek sięgałam po Irenę Zarzycką - takie urocze przedwojenne klimaciki.
"Dom nad rozlewiskiem" fajnie się czytało (film taki sobie), a jeszcze fajniej "Powroty nad rozlewiskiem".
U Musierowicz oczywiście co książka to historia miłosna, a lubiłam ją bardzo i nadal śledzę jej nowości.
Paslawku, dzięki za podpowiedź.
Odwaliłam wczoraj całą akcję, bo jak usłyszałam, że Pani Nowa podarowała mu ot tak 1000 zł, to z wrażenia przysiadłam. Podebrałam telefon, odpisałam sobie namiary i choć miałam się od tego trzymać z daleka ("ch... cię to obchodzi, ch... cię to obchodzi, ch... cię to obchodzi!"
) , wysłalam ze swojej komórki sms-a z ostrzezeniem, by uwazala na tego czlowieka. Skonczylo sie na tym, ze porozmawiałyśmy dość długo, ale kto ciekawy, niech zajrzy na 40-latki.
Nie mogłam spokojnie na to patrzeć.
Dziewczyna wydaje się do rzeczy, obiecała mi dyskrecję. Obiecywać można wiele, wiem. Ale niech się dzieje, co chce.
Miętusie, mam pewne przypuszczenia, kim jest ów samotny wilk, ale nie powiem ![]()
Nie spotkałam się z nikim z forum, ale gdy miałam kłopoty, dwie osoby bardzo realnie i konkretnie mi pomogły, a była to pomoc materialna. Z jedną z nich rozmawiałam przez telefon.
Hmm hmm..
może to stres przedslubny? ![]()
I epidemiczny bo jest jednak inaczej.
Wydaje mi się że nie jest ważne że są jakieś różnice między ludźmi bardziej to na co się je przerabia: albo daje się im prawo istnieć i tworzy poczucie bezpieczeństwa z istnienia własnych przestrzeni albo pielęgnuje ból z powodu ich istnienia.
A twój samotny wilk jest jedną z ciekawszych osób jakie tu na forum czytałam.
Co do maski i makijażu się zgadzam
Tylko dobry krem i tusz do rzęs się przydają .:)
Ps. Natomiast mimo różnic nie warto dawać sobie przyzwolenia na ranienie się słowami.
Paslawek, nie był to pies ogrodnika, choć nie będę udawać, że zemsta nie była słodka.
Oczywiście Pepek poszuka sobie innej sponsorki, jeśli nie wyjdzie mu z Panią Nową. Nic już o nim nie chcę wiedzieć. Niech spierrrr...
Co do maski i makijażu się zgadzam
![]()
Tylko dobry krem i tusz do rzęs się przydają .:)
Może być balsam po goleniu
dla facetów oczywiście, krem Nivea jest mocno przereklamowany moim zdaniem.
Paslawek, nie był to pies ogrodnika, choć nie będę udawać, że zemsta nie była słodka.
Oczywiście Pepek poszuka sobie innej sponsorki, jeśli nie wyjdzie mu z Panią Nową. Nic już o nim nie chcę wiedzieć. Niech spierrrr...
Z padliną i "dymaniem" to Ci dziewczyny nieźle napisały ,tylko że to często działa w dwie strony jak symbioza, a bardzo często rolę w takim układzie się zacierają i nie wiadomo kto jest padliną a kto padliniarzem ,bo zgodę na dymanie siebie to Nowa Pani jak "zakochana"
łatwo wyda ,a żeby nie było tak różowo to też zależy jaki ma interes ,jak bardzo odleciała i do czego jej taki facet jak Pepek jest potrzebny do czego przydatny jakie deficyty nim wypełnia w sobie budując cały system iluzji na wzór iluzji który buduje osoba uzależniona te dwa światy pozornie świetnie się na takim poziomie uzupełniają.Ona nawet po rozmowie z Tobą jest w stanie odwrócić ,zaprzeczyć wszystkiemu jeżeli złapała bakcyla ,a dyżurnym wrogiem będziesz Ty nie on to też do bólu spotykany wzór.
Chyba że dziewczyna nie uwikłała się jeszcze to go popędzi co może zwiastować rychłe starania albo o nowy obiekt lub powrót do Ciebie a tu możesz spodziewać się niespodziewanego i opadnie Ci szczęka ze zdziwienia być może ,dlatego mieszanie się nie jest moim zdaniem dla Ciebie pożyteczne jakiekolwiek intencje by tobą nie kierowały ja nie oceniam ich.
Doczytałem teraz nowy post jednej dziewczyny w 40+ o narcyzie ,trochę jęknąłem, ach jak to ładniej i mądrzej brzmi tan narcyz ,ale dam se spokój z wyjaśnianiem różnic, bo co kto lubi,a nie muszę mieć racji za wszelką cenę,a akademickie spory o definicje niewiele wnoszą ..
Wiem, Paslawek, wiem. Mam nadzieję, że sobie poradzę. Nie czułam się dobrze z tym, że wiem o dymaniu, i to z pierwszej ręki, a nic z tym nie robię.
Swoje zrobiłam, a ona niech z tym dalej robi co chce.
Ja makijaż tylko od wielkiego dzwonu.
Raz: wkurza mnie stanie przed lustrem i mozolne cyzelowanie. Na lewe oko jestem prawie ślepa, a do tego trzęsą mi się permanentnie łapy (choć to Pepek pił, a nie ja), więc wykonanie makijażu jest wyzwaniem. Jakiś tam skromny mi się zdarza.
Dwa: Sjogren powoduje suchość spojówek i ust. Oczy mam ochotę sobie wydłubać po kilku godzinach z makijażem, a szminkę zjadam natychmiast oblizując usta.
Odpuściłam sobie i dobrze mi z tym. Niech żyje wolność i swoboda ![]()
Trzy - patrz: ostatnie zdanie.
Nawet przed chorobą rzadko się malowałam, po prostu nie lubię, choć wiem, że makijaż dobrze mojej mało spektakularnej urodzie robi.
Maseczki są koszmarne, gdzie się da, tam zsuwam na brodę. Wśród ludzi zakładam.
Koleżanka z pracy opowiadała, jak po całym dniu w masce dostała bólu głowy, który przeszedł jej dopiero po dłuższym spacerze z kijami.
Fakt Piegusku, makijaż ładnie podkreśla Twoja urodę, ale to chyba większość pan tak ma z makijażem lepiej niż bez, ale jeśli faktycznie masz takie problemy z tego wynikające to nie ma co się męczyć
i tak, ten wilk to na pewno ten sam którego masz na myśli, zresztą innego tutaj nie kojarzę, był jeszcze wilczysko, wiadomo kto i ze to nie ten
chociaż też go bardzo polubiłam ![]()
Elu, uśmiechnęłam się pod nosem, bo wilk mówi o Tobie to samo, ze w końcu ktoś mądrze pisze
i nie, to nie stres przedślubny, do ślubu to raczej daleko, po pierwsze przez pandemie, po drugie nawet tutaj ciężko nam się dogadać, inne wizje, ale myślę ze z czasem dojdziemy do kompromisu, musimy ![]()
był jeszcze wilczysko, wiadomo kto i ze to nie ten
chociaż też go bardzo polubiłam
To pewnie ten co na "Litwina" się robił w poprzednim "wcieleniu" wiem kto ![]()
A co do Amelki Cyngli to trochę szkoda że odeszła , i nic nie wiadomo co i jak, a ideałów to nie ma,może błędem było bycie moderatorką. .
Makijaż to taka sztuczka na facetów ![]()
My to samo robimy maskując się zarostem ^o^
Makijaż to taka sztuczka na facetów
My to samo robimy maskując się zarostem ^o^
Artysta się obudził ![]()
O makijażu cały wątek był tutaj gdzieś że 2 lata temu..:)
Lody miętowe. Nie lubię słowa kompromis bo często jest zgniły.
Ale dobra wiadomość jest taka że często to nie kompromisu nam potrzeba ale akceptacji dla tego że nie wszystko będziemy mieć tak samo poukładane w głowach że niektóre rzeczy można puścić a w innych wypracować wspólne stanowisko.
W szacunku.
Ale do tego 2 osoby muszą myśleć podobne i nie cierpieć z powodu tych różnic.
Poza tym jest cały ogród wspólnych roślinek do podlewania sfer w których się rozumiecie.
I tym ogrodem trzeba się zajmować.
Więc trzeba te rzeczy sobie poustawiać jak się da. I musi to być wzajemne i szczere. Bo jak ktoś się pozornie zgodzi tylko a będzie pielęgnował niezadowolenie to ..sami wiecie co..
Lucyfer666 napisał/a:Makijaż to taka sztuczka na facetów
My to samo robimy maskując się zarostem ^o^Artysta się obudził
Artysta dziś artystycznie działa ![]()
No i skończyłem właśnie czytać doktora Bartosiaka. Bardzo ciekawa lektura.
Ach ten Wilczysko! Ach ten wilczysko!
Ach, zacne z niego było chłopisko.
Nie wiecie nawet, jak on jest blisko ![]()
Faktycznie, na Vilkolakisa się przechrzcił, a zaraz potem opuścił gościnne "łamy" forum.
Elu, moim zdaniem jeśli kompromis jest zgniły, to przestaje być kompromisem.
A wczoraj bym ganiał normalnie w mundurze milicjanta w ramach rekonstrukcji... ech ![]()
Właśnie przed sekundą wywaliłam Pepka za drzwi.
Nie zgadzam się. Kompromis wcale nie jest zawsze konieczny i nie zawsze jest dobry.
Czasami można to pominąć jeśli daje się komuś prawo do bycia innym niż nam się wydaje że powinien być.
Natomiast wiem że wiele osób nie wyobraża sobie związku inaczej niż bryczką gdzie 2 koniki są blisko i idą w tym samym kierunku przy dyszlu cały czas. I NIC w tym złego tylko nie zawsze tak się da i nie wszyscy tak mają.
Właśnie przed sekundą wywaliłam Pepka za drzwi.
Jak się czujesz?
Makijaż to taka sztuczka na facetów
My to samo robimy maskując się zarostem ^o^
Ha, ha ja właśnie odnalazłem jedną zaletę, która pozwala mi przetrwać z zarostem. Otóż, taki zarost świetnie pasuje do taktycznego emploi
Co do maseczki, to moja chyba jest już nawet nie trzeciej świeżości ale jaka ma być walając się po samochodzie. Nakładam do sklepu i urzędu ale nie będę oszukiwał, jest zazwyczaj na brodzie. Inaczej zaparowują mi okulary. Na rowerze nie korzystam, choć mam wtedy solidny kominek ale to do ochrony uszu. Z maseczką na ustach wykorkowałbym po kwadransie.
Z leśnych obserwacji. Na szczęście w lesie znów pustki. Dziś przez całe prawie dwie godziny minąłem jednego biegacza i grupę konnych amazonek, które jak roześmiane elfy przemknęły ścieżką. Dziś było fajnie, bo zatrzymałem się w środku lasu, a właściwie przeprowadzałem rower przez chaszcze. Stanąłem i cisza. Nie ma wiatru, drzewa nieruchome. Nic nie słychać, nie widać nikogo żywego. Niebo i korony drzew.
No i z tych obserwacji. W lesie spotykam samotnych panów biegaczy i rowerzystów. Samotne panie na rowerze spotykam tylko w bardziej cywilizowanych okolicach, znaczy trzymają się dróg bitych
W terenie, to tylko w towarzystwie. Natomiast konno nie pamiętam kiedy widziałem faceta. Same panienki uprawiają hippikę.
Znalazłem anons grupki pań, które na koniec roku wybierają się w las niedaleko. Piszą, że będą miały herbatę i prowiant i he, he się zastanawiam. Po spotkaniach z panami w lesie, to ciężko iść o własnych siłach, a najlepiej mieć od razu jakąś podwodę.
Jeśli przyszedł z pretensjami o wtrącanie się w jego życie..to cóż miał rację wg mnie.
Nie, nie zawsze jest konieczny, tego nie powiedziałam. Ale ludzie rozumieją kompromis jako takie ustępstwo, które nikogo nie zadowala, a za to obie strony unieszczęśliwia. A można przecież wypracować taki kompromis, który daje pozytywny rezultat, spotkać się gdzieś w połowie drogi, poszukać takich rozwiązań, które zadowolą oboje.
Niepotrzebnie kompromisowi przykleja się taką negatywną łatkę.
Przykładowo: ja chcę do kina, on woli posiedzieć w domu. Idę więc bez niego, ale po powrocie spędzamy razem jakiś miły wieczór, może on czeka z kolacją...
Jest kompromis? Jest.
Gdybym ze zbolała miną została w domu w imię kompromisu, albo on z miną męczennika poszedłby do tego kina, to tyle ma z kompromisem wspólnego, co ja z narciarstwem alpejskim.
Jeśli przyszedł z pretensjami o wyłącznie się w jego życie..to cóż miał rację wg mnie.
Nie wiem, z czym przyszedł, nie interesuje mnie to. Zobaczyłam go w progu i zatrzasnęłam drzwi.
Elu, gdyby Twoja siostra była oszukiwana, siedziałabyś cicho?
Tak, wiem, że to nie siostra, ale widziałam to z bliska.
Lucek, czuję się znakomicie ![]()
Najtrudniejszy jest etap wahania, potem już łatwiej.
Ale podalas właśnie przykład na akceptację a nie na kompromis. Niektórzy pójdą na taki kompromis np że ktoś nie cierpi opery ale pójdzie dla kogoś a ona np boksu a pójdzie z nim. Niby kompromis ale po co?
Tak, wiem, że to nie siostra, ale widziałam to z bliska.
Lucek, czuję się znakomicie
Najtrudniejszy jest etap wahania, potem już łatwiej.
To najważniejsze ![]()
To dla mnie żaden kompromis, bo ktoś jest niezadowolony.
Kompromis to owszem, rezygnacja, ale po to, by coś zyskać. A zyskać chcieliby oboje.
Ja w ramach kompromisu poszłam kiedyś z PP na "Psy 2". Strasznie chciał obejrzeć ten film ze mną, a ja sensacji i mordobicia na ekranie nie lubię. Stwierdziłam, że najwyżej się w tym kinie wyśpię, a tego nigdy mi nie za wiele
I o dziwo, nawet mnie ten film wciągnął.
Jeśli ustępstwo mnie nie unieszczęśliwia, nie godzi w coś dla mnie ważnego, to nie przeszkadza mi od czasu do czasu.
Mój syn trenował kiedyś piłkę nożną i musiałam z nim chodzić na mecze.
Żeby te nudy przetrwać, brałam zawsze ze sobą książkę.
Ale żeby młodemu nie było przykro, pytałam zawsze sąsiadów z widowni, kto strzelił właśnie gola, gdy podnosiły się wiwaty, kto wygrywa i ile ![]()
Kompromis jest możliwy, jeśli nie jest sprzeczny z planami, marzeniami i wartościami drugiej osoby. Trzeba się zgadzać co do najważniejszych kwestii, a w drobnych można iść albo na kompromis, albo na ustępstwo. W teorii to bardzo ładnie brzmi i wydaje się proste ![]()
Ogólnie dobrze jest, gdy w związku żadna ze stron nie pozwala na zbyt duży wpływ ze strony rodziny.
Piegowata, też odpadłam przy tej powieści Whartona... Ale świetny jest też "Ptasiek", "Rubio" i "Stado" (ta ostatnia najlepsza, o przyjaźni, na pewno jeszcze do niej wrócę). Gratuluję stanowczych działań wobec wiadomego pana! ![]()
Fakt Piegusku, makijaż ładnie podkreśla Twoja urodę, ale to chyba większość pan tak ma z makijażem lepiej niż bez, ale jeśli faktycznie masz takie problemy z tego wynikające to nie ma co się męczyć
i tak, ten wilk to na pewno ten sam którego masz na myśli, zresztą innego tutaj nie kojarzę, był jeszcze wilczysko, wiadomo kto i ze to nie ten
chociaż też go bardzo polubiłam
Elu, uśmiechnęłam się pod nosem, bo wilk mówi o Tobie to samo, ze w końcu ktoś mądrze pisze
![]()
i nie, to nie stres przedślubny, do ślubu to raczej daleko, po pierwsze przez pandemie, po drugie nawet tutaj ciężko nam się dogadać, inne wizje, ale myślę ze z czasem dojdziemy do kompromisu, musimy
Ktoś wspominał jakiegoś wilczysko ? Do takiej prehistorii sięgacie ? ![]()
Czy ktoś miał okazje i przyjemność spotkać kogoś z tego forum? Albo chciałby, ale się wstydzi
No ja miałem okazję dwukrotnie spotkać się z jedną osobą z forum. Ale o tym już było ![]()
lody miętowe napisał/a:Fakt Piegusku, makijaż ładnie podkreśla Twoja urodę, ale to chyba większość pan tak ma z makijażem lepiej niż bez, ale jeśli faktycznie masz takie problemy z tego wynikające to nie ma co się męczyć
i tak, ten wilk to na pewno ten sam którego masz na myśli, zresztą innego tutaj nie kojarzę, był jeszcze wilczysko, wiadomo kto i ze to nie ten
chociaż też go bardzo polubiłam
Elu, uśmiechnęłam się pod nosem, bo wilk mówi o Tobie to samo, ze w końcu ktoś mądrze pisze
![]()
i nie, to nie stres przedślubny, do ślubu to raczej daleko, po pierwsze przez pandemie, po drugie nawet tutaj ciężko nam się dogadać, inne wizje, ale myślę ze z czasem dojdziemy do kompromisu, musimyKtoś wspominał jakiegoś wilczysko ? Do takiej prehistorii sięgacie ?
lody miętowe napisał/a:Czy ktoś miał okazje i przyjemność spotkać kogoś z tego forum? Albo chciałby, ale się wstydzi
No ja miałem okazję dwukrotnie spotkać się z jedną osobą z forum. Ale o tym już było
Od tamtej pory koniec?
Coś się kończy... coś się zaczyna ![]()
Coś się kończy... coś się zaczyna
A co to za smutna mina?
Kończy się coś, żeby mogło się zacząć coś lepszego ![]()
Syl, dzięki za gratulację, ale wygrałam dopiero bitwę, a mam obawy, że czeka mnie wojna.
Napisałam Luckowi, że czuję się znakomicie?
Adrenalina już opadła i łapię chandrę ![]()
Lucyfer666 napisał/a:Coś się kończy... coś się zaczyna
A co to za smutna mina?
Kończy się coś, żeby mogło się zacząć coś lepszego
Not all change is good!
Misinx napisał/a:lody miętowe napisał/a:Fakt Piegusku, makijaż ładnie podkreśla Twoja urodę, ale to chyba większość pan tak ma z makijażem lepiej niż bez, ale jeśli faktycznie masz takie problemy z tego wynikające to nie ma co się męczyć
i tak, ten wilk to na pewno ten sam którego masz na myśli, zresztą innego tutaj nie kojarzę, był jeszcze wilczysko, wiadomo kto i ze to nie ten
chociaż też go bardzo polubiłam
Elu, uśmiechnęłam się pod nosem, bo wilk mówi o Tobie to samo, ze w końcu ktoś mądrze pisze
![]()
i nie, to nie stres przedślubny, do ślubu to raczej daleko, po pierwsze przez pandemie, po drugie nawet tutaj ciężko nam się dogadać, inne wizje, ale myślę ze z czasem dojdziemy do kompromisu, musimyKtoś wspominał jakiegoś wilczysko ? Do takiej prehistorii sięgacie ?
lody miętowe napisał/a:Czy ktoś miał okazje i przyjemność spotkać kogoś z tego forum? Albo chciałby, ale się wstydzi
No ja miałem okazję dwukrotnie spotkać się z jedną osobą z forum. Ale o tym już było
Od tamtej pory koniec?
Na razie koniec. Były plany wspólnego Sylwestra, ale raczej już nieaktualne. Co będzie dalej to się okaże.
Strony Poprzednia 1 … 76 77 78 79 80 … 196 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026