Piegowata, mając pozwolenie od Lucka, to jednak będę męczyć, wybacz...
I naprawdę nie wiem, co musiałabyś napisać, żebym się obraziła. Czytałam tylko jedną książkę Sumińskiej, ale zdecydowanie bardziej przemawia do mnie Mrzewińska - i jako człowiek, i jako znawca psiego umysłu. Wspaniale pisze o szkoleniu psów, językiem pełnym miłości do nich, wskazując konkretnie, co trzeba zrobić, żeby osiągnąć dobre efekty. Jeśli z całej literatury miałabym wybrać te książki, które przydały się w wychowaniu i wyszkoleniu własnych psów, to byłyby to książki właśnie jej autorstwa. Patricia McConnell też porusza ciekawe kwestie, wiele zaproponowanych przez nią rozwiązań pomogło mi poradzić sobie z trudniejszymi momentami. Od niej też bije przede wszystkim miłość do tych zwierząt i to też jest ujmujące. Lorenza "I tak człowiek trafił na psa" też ciekawe 
Na pewno epitet "głupi" byłby ostatnim, jakim określiłabym swoje psy. Przykro mi, Adiaforo, że na takie tylko w swoim życiu trafiłaś. Może Tobie uda się spotkać mądre pieski, a mnie - dobrych ludzi. Gdybym bardzo chciała mieć rodzinę, to pies by mi nie wystarczył, a w tej sytuacji cieszę się, że go mam. Wybieram to, co daje mi szczęście, bo szkoda mi już głowy na przebijanie muru.
Moje własne doświadczenia pokazały, że albo będę się dostosowywać i wtedy będę blisko ludzi, albo pozostanę w pełni sobą, bez udawania i będę żyć sama. Ale ja to przyjmuje i akceptuje, nie jest mi przykro z tego powodu
Lubię się wycofywać i mieć spokój, wymagania ze strony innych mnie drażnią.
Lucyferze, o najciekawszych i najważniejszych sprawach nie mówisz albo napomkniesz tylko o nich, a potem cisza
Zadaję Tobie pytania, a potem o sobie samej więcej piszę i dopiero po czasie dochodzę do takiego wniosku - a to nie tak miało być
To jak z tą granicą wolności było? Ona Ciebie do kaloryfera kajdankami przykuła, czy Ty ją? Nie wygląda to na poważne pytanie, ale naprawdę takie jest. W pierwszej chwili nawet nie pomyślałam, że może chodzić o wolność.
He he i najlepsze, uwaga: realizacja potrzeby po wielu latach nierealizowania jej, doprowadzi nie do poprawy samopoczucia, tylko do jeszcze większej frustracji... Aha, to gdy po wielu godzinach niejedzenia poczuję głód i frustrację z tego powodu, to nie będę realizować tej potrzeby, w przeciwnym razie frustracja się pogłębi... Ale znajdę sobie jakiś zamiennik - gdy będę czuć głód, zacznę czytać książkę i od razu poczuję się lepiej! Według Lucka jest to oczywiście jedyna droga radzenia sobie z głodem, kto by w takiej sytuacji pomyślał, żeby ten głód po prostu zaspokoić... Logika z piekła rodem, dalej nas oszukujesz
Nie pisz już, że o czymś nam nie napiszesz, po prostu o tym napisz - będzie szybciej, a mnie się nie oberwie, że Cię męczę, chociaż jest na odwrót!
"You" - Netflix, zgadza się
Pamiętam oglądanie pierwszych odcinków, pomyślałam sobie: "Boże, jak fajnie byłoby kiedyś takiej miłości doświadczyć", a potem: "Boże, oby mnie tak nigdy nikt nie kochał...". He he no ale na to pytanie też nie odpowiedziałeś 
I masz rację, po trzydziestce już na pewno nic dobrego Cię nie spotka... Czas na kolejnych tyle lat w wegetacji, przecież żadna dziewczyna nie będzie chciała faceta w tym wieku, dobrze, że się przestałeś oszukiwać.
Pasławku, nasze prawdziwe JA jest w domowym zaciszu, z dala od wszystkich, gdzie nie musimy się pilnować i starać.
Misinxa trzeba obudzić - realizowanie potrzeb sprzyja frustracji, nie można na to pozwolić! 