netkobietyWszystkie działy
Nasza społeczność

30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

12 681 odpowiedzi387 521 wyświetleńzałożony przez Lucyfer666, 09.09.2020

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Strony Poprzednia 1 … 66 67 68 69 70 … 196 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 356 do 4 420 z 12 682 ]

4 356 Ostatnio edytowany przez luc (2020-12-05 23:12:13)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Lucyfer666 napisał/a:

Luc. To nie kwestia wizjonerstwa, a to co ja i Snake próbujemy napisać. Chodzi o kreowanie ładu, dominacji nad szlakami logistycznymi, które pozwalają na wymianę dóbr. Przygoda z kosmosem się dopiero zaczyna, ale tak, jak kiedyś dominacja na morzach zapewniała status hegemona, tak teraz wchodzimy na etap dominacji w okołoziemskiej przestrzeni.

Jacek Bartosiak bardzo dobrze to opisuje, jak właśnie długoletnia dominacja USA na orbicie trochę spowodowała opuszczenie gardy, bo okazuje się, że ChRL ma skuteczne możliwości ataku i obrony na tym obszarze.

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Dominację rozumiem i to wspomniałam wyżej.
O wizjonerstwie pisałam głównie jeśli chodzi o pomysły kolonizacji czyli marzenie Snake'a - człowiek na Marsie.
Z dominacją to się ludzie sami trochę w kozi róg zapędzili, ale to chyba było nieuchronne.
Natomiast niewątpliwym dla mnie jest, że w tym wyscigu Chiny zdecydowanie wygrywają. Wprawdzie w ksmosie nie mają jeszcze takich sukcesów jak USA, ale to pewno kwestia czasu.
Bo na ziemi, to już raczej nie ma wątpliwości.
Np. Afrykę (z różnych powodów) biali sobie "odpuścili", za to Chińczycy prowadzą ekspansję na całego.

4 357 Ostatnio edytowany przez Snake (2020-12-05 22:51:34)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
luc napisał/a:

Surowce? W tej chwili to przecież mało realne, a poza tym są bliższe "siedliska" surowców np. planetoidy

Eksploracja surowcowa planetoid wymaga zdolności długotrwałych podróży statków zdolnych do wielokrotnych zmian trajektorii w obszarze oddziaływania różnych studni grawitacyjnych. Już łatwiej jednak polecieć na Marsa wink Nie mówiąc już o tym, że eldorado planetoid znajduje się dopiero za Marsem.
Księżyc to woda na paliwo dla statków i hel-3. Źródło energii przyszłości, które ma uratować ludzkość. Na Księżycu jest go od cholery, a na Ziemi naturalnie praktycznie nie występuje. Hel-3 i deuter dają syntezę termojądrową w warunkach najniższej temperatury, a więc najłatwiejszej do kontrolowania. Kontrolowanie syntezy termojądrowej jest obecnie nie ekonomiczne, ponieważ nakład energii elektrycznej włożonej w utrzymanie pól magnetycznych jest większy lub co najwyżej równy ilości energii wyprodukowanej z reakcji syntezy. Nakład jest duży, bo i pola magnetyczne muszą być silne żeby utrzymać w ryzach plazmę o wysokiej temperaturze i ciśnieniu. Im ona niższa do wystąpienia syntezy tym nakłady mniejsze i pojawia się zysk energii. Ponieważ w obecnym tempie postępu albo znajdziemy wysokowydajne źródła energii, albo zatrzymamy się w rozwoju. Być może cofniemy wink
Eksploracja dalszego kosmosu, to minimalizacja kosztów eksploracji. Teraz każda potencjalna podróż, to wielka ekspedycja, bo taki statek musi zabrać ze sobą wszystko co potrzebuje w obie strony. To tak jakby dziś zwykły, morski statek towarowy zabierał paliwa w obie strony kursu i jeszcze zapas na nieprzewidziane kłopoty. Po co, skoro jak dopłynie, to zatankuje?
Szeroką, powszechną i tanią eksplorację może umożliwić tylko sieć stacji "przesiadkowych", w których będzie można uzupełnić zapasy i zmienić dyliżans wink Sieć oparta o punkty wymagające najniższych nakładów energetycznych na podróże poza studniami grawitacyjnymi.
Sam Mars to tylko kolejny przystanek właśnie do pasa planetoid, które często są latającymi rudami rzadkich pierwiastków, gdzie jedna może mieć takiej rudy więcej niż całe wydobycie na Ziemi. Raczej nikt z nas, szarych ludzików nie zastanawia się ile rzadkich pierwiastków znajduje się w przedmiotach obecnie niezbędnych nam do funkcjonowania. W komputerach, telefonach itd. Jak ci na strzelnicy trafi w ręce broń z przyrządami celowniczymi przystosowanymi do strzelania nocą, to dzięki trytowi. Jak również świecące nocą cyferblaty. Jeden gram trytu kosztuje ponad 100 tysięcy złotych smile 
A wracając do helu-3. Opanowanie ekonomicznie uzasadnionej syntezy termojądrowej, to krok w kierunku jej miniaturyzacji. Nie pod maskę naszych samochodów wink ale już np. zbudowanie jednostki napędowej statku kosmicznego opartej o taki reaktor, no to już inna para kaloszy w podróżach kosmicznych. Taki reaktor, to możliwość zbudowania wysokoenergetycznego silnika jonowego o dużym ciągu. Taki silnik szeroko otwiera już nie drzwi, a bramę do Układ Słonecznego.

A już jadąć Bartosiakiem nie muszę dodawać, że kto kontroluje "sieć opartą o punkty wymagające najniższych nakładów energetycznych na podróże poza studniami grawitacyjnymi" ten kontroluje szlaki wink

4 358

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Ja tematu nie zglebialam, ale kiedyś przy prasowaniu oglądałam taki program chyba na TVN24 bis właśnie o szukaniu  źródeł  energii i wody w kosmosie.i właśnie logistyce z tym związanej.

4 359

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Snake napisał/a:

Eksploracja surowcowa planetoid wymaga zdolności długotrwałych podróży statków zdolnych do wielokrotnych zmian trajektorii w obszarze oddziaływania różnych studni grawitacyjnych. Już łatwiej jednak polecieć na Marsa wink

Trudne jest, ale wykonalne. Już chyba było lądowanie na poruszającej się planetoidzie.

Snake napisał/a:

Księżyc to woda na paliwo dla statków i hel-3. Źródło energii przyszłości, które ma uratować ludzkość. Na Księżycu jest go od cholery, a na Ziemi naturalnie praktycznie nie występuje.

Czyli jednak księżyc wink

Snake napisał/a:

Ponieważ w obecnym tempie postępu albo znajdziemy wysokowydajne źródła energii, albo zatrzymamy się w rozwoju. Być może cofniemy wink

Znów racja.
Ale żartobliwie, może takie cofnięcie się w rozwoju nie byłoby złe wink

Snake napisał/a:

Eksploracja dalszego kosmosu, to minimalizacja kosztów eksploracji. Teraz każda potencjalna podróż, to wielka ekspedycja, bo taki statek musi zabrać ze sobą wszystko co potrzebuje w obie strony. To tak jakby dziś zwykły, morski statek towarowy zabierał paliwa w obie strony kursu i jeszcze zapas na nieprzewidziane kłopoty. Po co, skoro jak dopłynie, to zatankuje?
Szeroką, powszechną i tanią eksplorację może umożliwić tylko sieć stacji "przesiadkowych", w których będzie można uzupełnić zapasy i zmienić dyliżans wink Sieć oparta o punkty wymagające najniższych nakładów energetycznych na podróże poza studniami grawitacyjnymi.
Sam Mars to tylko kolejny przystanek właśnie do pasa planetoid, które często są latającymi rudami rzadkich pierwiastków, gdzie jedna może mieć takiej rudy więcej niż całe wydobycie na Ziemi. Raczej nikt z nas, szarych ludzików nie zastanawia się ile rzadkich pierwiastków znajduje się w przedmiotach obecnie niezbędnych nam do funkcjonowania. W komputerach, telefonach itd. Jak ci na strzelnicy trafi w ręce broń z przyrządami celowniczymi przystosowanymi do strzelania nocą, to dzięki trytowi. Jak również świecące nocą cyferblaty. Jeden gram trytu kosztuje ponad 100 tysięcy złotych smile 
A wracając do helu-3. Opanowanie ekonomicznie uzasadnionej syntezy termojądrowej, to krok w kierunku jej miniaturyzacji. Nie pod maskę naszych samochodów wink ale już np. zbudowanie jednostki napędowej statku kosmicznego opartej o taki reaktor, no to już inna para kaloszy w podróżach kosmicznych. Taki reaktor, to możliwość zbudowania wysokoenergetycznego silnika jonowego o dużym ciągu. Taki silnik szeroko otwiera już nie drzwi, a bramę do Układ Słonecznego.

Czyli jednak surowce.
Nie kolonizacja.

4 360 Ostatnio edytowany przez luc (2020-12-06 00:25:43)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Ela210 napisał/a:

Ja tematu nie zglebialam, ale kiedyś przy prasowaniu oglądałam taki program chyba na TVN24 bis właśnie o szukaniu  źródeł  energii i wody w kosmosie.i właśnie logistyce z tym związanej.

Temat jest niezmiernie fascynujący i jakkolwiek ja nie posiadam dostatecznej wiedzy, to z racji posiadania w najbliższej rodzinie fizyków i fizykochemików (to mnie los pokarał, bo fizyki w szkole nie znosiłam big_smile), rozmowy na ten temat u mnie w domu odbywają się dość często. Wprawdzie najczęściej wkraczają na poziom, którego już nie ogarniam big_smile

4 361

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Mam chemików w rodzinie - czubki smile

4 362

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
paslawek napisał/a:

Mam chemików w rodzinie - czubki smile

Pamiętam z dzieciństwa, że ojciec rozstawiał w kuchni jakieś szklane rurki i przeprowadzał jakieś reakcje chemiczne, ale to było bardzo dawno temu wink

4 363

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
paslawek napisał/a:

Mam chemików w rodzinie - czubki smile

Daj spokój, moja synowa jest chemikiem big_smile
A właściwie, to i chemikiem i fizykiem, bo skończyła oba kierunki.

4 364 Ostatnio edytowany przez Snake (2020-12-05 23:52:48)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
luc napisał/a:

Trudne jest, ale wykonalne. Już chyba było lądowanie na poruszającej się planetoidzie.

Nawet nie trudne jeśli masz na myśli taką właśnie sondę. Natomiast jej eksploatacja, to już inna para kaloszy. Bo musiałby to być statek zdolny dostarczyć i utrzymać przy życiu załogę przez długi czas niezbędny do wydobycia, a potem zabrać urobek. Prędzej założenie na lub w pobliżu planetoidy stacji wydobywczej i regularne kursy z zaopatrzeniem i urobkiem. To znów wymaga wysoko manewrowych statków. Obecne takie nie są.

luc napisał/a:

Czyli jednak surowce.
Nie kolonizacja.

Wszystkie trudne do życia rejony na powierzchni Ziemi zostały zasiedlone pod kątem wydobywania z nich konkretnych surowców. Zaczynając od tego, że często były to siedliska sezonowe. Jakieś osady łowców zwierząt na futra, kopalnie itd. Nikt inny i normalny się w takie miejsca nie zapuszczał i nie zapuszcza.

Ogólnie kosmos jest bliżej niż się wydaje. Tak naprawdę żeby wyjść poza poziom "kolumbowskiej amatorszczyzny" potrzeba napędu umożliwiającego uzyskanie stałego ciągu z prędkościami podróży rzędu 100 km/s. Teoretycznie takie jednostki są rozpracowane od lat, brakuje wydajnego źródła energii. Grube miliardy dolarów i euro idące na opanowanie technologii kontrolowanej syntezy termojądrowej nie są wydawane bez sensu. Silnik mniej więcej chyba jonowy na bazie syntezy termojądrowej umożliwiałby bez problemu uzyskiwanie prędkości podróży w zakresie 300 - 3000 km/s. Co to oznaczałoby w eksploracji Układu Słonecznego? Możliwość podróży po dowolnej trasie, a nie tak jak obecnie po trasach grawitacyjnych z pilnowaniem okien startowych względem wzajemnego położenia ciał niebieskich. To także podróż ze stałym przyspieszeniem, a więc... grawitacja na pokładzie! Same silniki jonowe są główną podstawą napędu sond i satelitów ale cóż... wink Jak się ma 2 kW mocy do dyspozycji, to się nie poszaleje lol Nie mniej takie małe gówienka przyspieszają sondy w granicach kilku km/s. Natomiast silniki chemiczne, to krowy pochłaniające wielkie ilości paliwa więc działające krótko. Ograniczone prędkością gazów powstających ze spalania, a po sekundach i minutach pracy długie dni, tygodnie i miesiące lotu beznapędowego.

4 365 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-12-05 23:56:52)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Misinx napisał/a:
paslawek napisał/a:

Mam chemików w rodzinie - czubki smile

Pamiętam z dzieciństwa, że ojciec rozstawiał w kuchni jakieś szklane rurki i przeprowadzał jakieś reakcje chemiczne, ale to było bardzo dawno temu wink

W stanie wojennym to było takie hobby ,jak hodowla królików ,gołębi smile

luc napisał/a:
paslawek napisał/a:

Mam chemików w rodzinie - czubki smile

Daj spokój, moja synowa jest chemikiem big_smile
A właściwie, to i chemikiem i fizykiem, bo skończyła oba kierunki.

Mój starszy rodzony brat między innymi jest chemikiem są inni siostra mojej żony też tylko że "robi" w geologii.
W podstawówce był człowiekiem legendą ,sława jego czynów go wyprzedzała ,a raczej ja miałem u chemiczki przegwizdane
byłem pod szczególną obserwacją.
Mój brat i jego ekipa wykonali kilka spektakularnych akcji, np .super kopeć wymknął się spod kontroli, interweniowała straż pożarna.

4 366 Ostatnio edytowany przez luc (2020-12-06 00:00:00)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Snake napisał/a:

umożliwiałby bez problemu uzyskiwanie prędkości podróży w zakresie 300 - 3000 km/s. Co to oznaczałoby w eksploracji Układu Słonecznego?

Masz na myśli lot bezzałogowy?
Bo nie wiem czy człowiek zniósłby taką prędkość.

4 367

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
paslawek napisał/a:

Mój starszy rodzony brat między innymi jest chemikiem są inni siostra mojej żony też tylko że "robi" w geologii.
W podstawówce był człowiekiem legendą ,sława jego czynów go wyprzedzała ,a raczej ja miałem u chemiczki przegwizdane
byłem pod szczególną obserwacją.
Mój brat i jego ekipa wykonali kilka spektakularnych akcji, np .super kopeć wymknął się spod kontroli, interweniowała straż pożarna.

Ja miałam przegwizdane u fizyka, bo darłam z nim koty z pewnych powodów.
Chemiczka była za to wredna na maksa.
Mój syn (zanim zdecydował się na fizykę) próbował założyć w domu laboratorium chemiczne. Mój mąż był temu nawet przychylny (w przeciwieństwie do mnie wink) i już nawet podjął kroki jak to bezpiecznie zrobić, ale w końcu młodemu przeszło. Wcześniej była fascynacja biologią i badanie pod mikroskopem wszelakich stworzeń. Ileż robali było wtedy w domu big_smile
Ostatecznie stanęło na fizyce, a przy okazji gwizdnął z domu lunetę. Po prawdzie, to luneta była jego, bo dostał na komunię, ale tatuś bardzo chętnie jej używał.

4 368

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Z chemików to zawsze szanowałem akademickich alchemików wink
Niejedne przepyszne specjały dzięki nim człowiek miał okazję spróbować.

4 369

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Lucyfer666 napisał/a:

Z chemików to zawsze szanowałem akademickich alchemików wink
Niejedne przepyszne specjały dzięki nim człowiek miał okazję spróbować.

Nawet nie pytam jakie to specjały były big_smile

4 370

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Tak z innej beczki, choć w temacie.
Ktoś z Was chciałby polecieć w kosmos gdyby była taka możliwość?

4 371

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Ja. W wieku 7 lat dałem sobie marzenie - niby kosmonauty, ale miałem na myśli lot w kosmos.
Astronomią od dziecka się hobbistycznie zajmuję. wink

Co do fantazji. Troszkę żałuję, że np. film oparty na motywie Bioshock z podwodnym miastem Rapture nie zostanie zrealizowany.

4 372

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
luc napisał/a:

Tak z innej beczki, choć w temacie.
Ktoś z Was chciałby polecieć w kosmos gdyby była taka możliwość?

Tak na orbitę, poczuć nieważkość, popatrzeć na Ziemię z góry, to bardzo chętnie smile Ale na dłuższe wyprawy to bym się nie pisał smile

4 373

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Misinx napisał/a:

Ale na dłuższe wyprawy to

4 374 Ostatnio edytowany przez luc (2020-12-06 00:36:25)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Czyli Panowie zawsze chętni smile
Nie powiem, chciałabym zobaczyć Ziemię z kosmosu - ponoć zarąbisty widok.
Ale ograniczałby mnie strach przed samym lotem, począwszy od startu.
Ciągle mam w pamięci katastrofę Challengera w 1986 r.

4 375

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
luc napisał/a:
Snake napisał/a:

umożliwiałby bez problemu uzyskiwanie prędkości podróży w zakresie 300 - 3000 km/s. Co to oznaczałoby w eksploracji Układu Słonecznego?

Masz na myśli lot bezzałogowy?
Bo nie wiem czy człowiek zniósłby taką prędkość.

No ale to prędkość, a nie przyspieszenie. Startujesz od zera, a docelową marszowa prędkość osiągniesz z czasem, zależnie od przyspieszenia. Klasyka gatunku, Lem przystępnie opisał to pół wieku temu. To znaczy zasady kosmolocji.

4 376

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
luc napisał/a:

Czyli Panowie zawsze chętni.
Nie powiem, chciałabym zobaczyć Ziemię z kosmosu - ponoć zarąbisty widok.
Ale ograniczałby mnie strach przed samym lotem, począwszy od startu.
Ciągle mam w pamięci katastrofę Challengera w 1986 r.

Prawdziwy miłośnik kosmosu zaczyna rozumieć Mity Lovecrafta i cały gatunek tzw. cosmic horror. wink

4 377 Ostatnio edytowany przez luc (2020-12-06 00:43:59)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Lucyfer666 napisał/a:

Co do fantazji. Troszkę żałuję, że np. film oparty na motywie Bioshock z podwodnym miastem Rapture nie zostanie zrealizowany.

A co to takiego? (filmik mi się nie wyświetla)
To znaczy wiem, że to gra (i chyba książka), ale czemu uważasz, że nie zrealizują filmu?

4 378

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Ostatnia informacja jest z marca tego roku o statusie in development. I tyle wink
A szkoda, bo do gry mam spory sentyment. Dzięki niej zapoznałem się twórczością Ayn Rand.

No i ten wstęp <3

4 379

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Wróciłam z nocnego spaceru, na którym zapytałam męża czy poleciałby w kosmos. Z entuzjazmem: oczywiście smile

A przed chwilą przeczytałam, że dziś wróciła na Ziemię japońska sonda Hayabusa 2, czy też raczej kapsuła (sama sonda minęła Ziemię) z próbkami z asteroidy.

4 380 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-12-06 10:09:38)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Misinx napisał/a:
luc napisał/a:

Tak z innej beczki, choć w temacie.
Ktoś z Was chciałby polecieć w kosmos gdyby była taka możliwość?

Tak na orbitę, poczuć nieważkość, popatrzeć na Ziemię z góry, to bardzo chętnie smile Ale na dłuższe wyprawy to bym się nie pisał smile

Rzecz w tym że są to dłuższe wyprawy zwykle bo daleko smile

Tymczasem polecam:
Grawitacja
Interstellar
Pasażerowie

Do 2 godzin wystarczy. wink

4 381

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Ela210 napisał/a:

Tymczasem polecam:
Grawitacja
Interstellar
Pasażerowie

Do 2 godzin wystarczy. wink

Ja też polecam w kategorii "rozrywka". Serio, bez kpin żadnych, bo Interstellar bardzo lubię, szczególnie muzykę. Natomiast, gdyby chcieć połączyć dobry film z realiami prawdziwej kosmolocji, no to:
- nieśmiertelne 2001:Odyseja kosmiczna i 2010: Odyseja kosmiczna,
- Salut 7, rosyjska wersja Grawitacji, taka dużo bardziej poprawna merytorycznie, bo na Grawitacji czasem zęby bolą wink
- Test pilota Pirxa, ha, ha wiem, że okropna ramotka, szczególnie wizualnie ale film porusza więcej problemów człowieczeństwa niż połowa tzw. filmów s-f.

4 382

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Interstellar to ulubiony film mojego big_smile ja za taka tematyka filmowa nie przepadam, ale ten film, o dziwo, mi się spodobał i to nawet bardzo big_smile jeszcze "Pierwszy człowiek" tez mi się bardzo podobał, byłam w kinie na tym filmie i efekty specjalne były dla mnie ekstra big_smile

Tak w ogóle to cześć wszystkim smile

4 383 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-12-06 11:16:55)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Jasne że rozrywka zwłaszcza Grawitacja w 3D. Na filmie  mocno naukowym przegadanym mogłabym się nudzić jednak.
Niestety fizyk w liceum był bardzo sympatyczny i na lekcjach babską klasę zabawiał raczej niz uczył fizyki.
Więc mam zaległości spore.:)

4 384

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Dzień dobry.

Snake napisał/a:

taka dużo bardziej poprawna merytorycznie, bo na Grawitacji czasem zęby bolą wink

Cha, cha. Jakbym słyszała mojego męża big_smile
Jakkolwiek film i tak słabo mi przypadł do gustu (choć zdjęcia piękne), a to za sprawą Sandry Bullock, której nie lubię, to na dodatek ciągle słyszałam komentarze męża wink
Zresztą on mi psuje każdy taki film, bo od razu zauważa nieścisłości czy wręcz bzdury.

Ela210 napisał/a:

Jasne że rozrywka zwłaszcza Grawitacja w 3D. Na filmie  mocno naukowym przegadanym mogłabym się nudzić jednak.

Na mocno przegadanym to tak, ale chyba mozna zrobić film, który przynajmniej w podstawowych aspektach nie razi kogoś kto ma pojęcie wink

Ela210 napisał/a:

Niestety fizyk w liceum był bardzo sympatyczny i na lekcjach babską klasę zabawiał raczej niz uczył fizyki.
Więc mam zaległości spore.:)

Moje zaległości z fizyki wynikają też z postawy fizyka, jakkolwiek zupełnie innej.
Zaległości nadrabiam od lat za sprawą posiadania najpierw jednego, a potem więcej, fizycznych w domu wink
Nawet teorię względności próbował mi tłumaczyć big_smile

4 385

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Ela210 napisał/a:

Jasne że rozrywka zwłaszcza Grawitacja w 3D. Na filmie  mocno naukowym przegadanym mogłabym się nudzić jednak.

Tu fizyk z liceum raczej by nie pomógł wink Wszystko by się dało w tym filmie przeżyć poza jednym. Nie porusza się po orbicie tak jak to jest pokazane na filmie. To znaczy nie wystarczy powiedzieć bohaterce "Widzisz to światełko? To stacja Shenzou, utrzymuj kurs na nią i pajechali!" Na filmie stacja międzynarodowa i stacja chińska lecą sobie obok siebie w odległości stu kilometrów i bohaterka lata sobie między nimi jak samochodem. To tak nie działa i obiekty też nie latają obok siebie. Takie przykładowe stacje miałyby na przykład różną wysokość orbity, różne nachylenie orbity i różne położenie względem siebie po swoich orbitach. Czyli nawet rzeczone sto kilometrów między nimi, to może być tylko umowny chwilowy dystans, który zmieniałby się drastycznie z minuty na minutę. Wystarczy sobie uświadomić, że międzynarodowa stacja, z której wypadła bohaterka leci cały czas z prędkością prawie 29000 km/h, więc bohaterka przez cały czas filmu również porusza się z taką prędkością. Chińska stacja krążyłaby z podobną ale po innej trajektorii więc podróż z jednej stacji na drugą, to baaardzo skomplikowane zagadnienie rachunkowe. Raczej nie z gatunku do ogarnięcia przez zestresowanego astronautę na zasadzie "a siedem w pamięci". W rzeczywistości przeloty jednego obiektu do drugiego na orbicie wokółziemskiej, gdzie oba mają na starcie inne orbity i wysokości, to bardzo skomplikowane zagadnienie i orbitalna wyższa szkoła jazdy. No, a film Grawitacja sprowadził to do utrzymywania światełka w środku okienka, dlatego ten ból zębów wink Można to było w tym samym czasie ekranowym pokazać dużo bardziej wiarygodnie ale się nie chciało.
Poza tym film ogląda się dobrze.

4 386 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-12-06 12:20:46)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Z teorii względności miałam w liceum pałę jak dzwon wink Komisyjny zdawałam, żeby przeleźć do maturalnej klasy. A nasz ówczesny fizyk, już emerytowany, jest w naszym mieście postacią legendarną. Samobójstwem, którego się podjęłam, było sciąganie na sprawdzianach z jego przedmiotu. Pan profesor konksewentnie obniżył mi ocenę, o stopień, a nietrudno się domyślić, ile to mogło wynieść big_smile
Brrrr! Szacunek wielki dla fizyki, ale ja się od niej wolę trzymać z daleka sad

Czy chciałabym polecieć w kosmos? Gdyby była okazja, to czemu nie, ale kosmos można mieć w przysłowiowej kropli wody.
Zawsze mówiłam, że cały kosmos odkryłam, gdy zostałam matką.
A właściwie to już wszyscy jesteśmy w kosmosie, czyż nie? smile

4 387

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Snake napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Tymczasem polecam:
Grawitacja
Interstellar
Pasażerowie

Do 2 godzin wystarczy. wink

Ja też polecam w kategorii "rozrywka". Serio, bez kpin żadnych, bo Interstellar bardzo lubię, szczególnie muzykę. Natomiast, gdyby chcieć połączyć dobry film z realiami prawdziwej kosmolocji, no to:
- nieśmiertelne 2001:Odyseja kosmiczna i 2010: Odyseja kosmiczna,
- Salut 7, rosyjska wersja Grawitacji, taka dużo bardziej poprawna merytorycznie, bo na Grawitacji czasem zęby bolą wink
- Test pilota Pirxa, ha, ha wiem, że okropna ramotka, szczególnie wizualnie ale film porusza więcej problemów człowieczeństwa niż połowa tzw. filmów s-f.

Grawitację, Interstellar i 2001 Odyseję mam smile Muszę sobie odświeżyć.

4 388

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Snake napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Jasne że rozrywka zwłaszcza Grawitacja w 3D. Na filmie  mocno naukowym przegadanym mogłabym się nudzić jednak.

Tu fizyk z liceum raczej by nie pomógł wink Wszystko by się dało w tym filmie przeżyć poza jednym. Nie porusza się po orbicie tak jak to jest pokazane na filmie. To znaczy nie wystarczy powiedzieć bohaterce "Widzisz to światełko? To stacja Shenzou, utrzymuj kurs na nią i pajechali!" Na filmie stacja międzynarodowa i stacja chińska lecą sobie obok siebie w odległości stu kilometrów i bohaterka lata sobie między nimi jak samochodem. To tak nie działa i obiekty też nie latają obok siebie. Takie przykładowe stacje miałyby na przykład różną wysokość orbity, różne nachylenie orbity i różne położenie względem siebie po swoich orbitach. Czyli nawet rzeczone sto kilometrów między nimi, to może być tylko umowny chwilowy dystans, który zmieniałby się drastycznie z minuty na minutę. Wystarczy sobie uświadomić, że międzynarodowa stacja, z której wypadła bohaterka leci cały czas z prędkością prawie 29000 km/h, więc bohaterka przez cały czas filmu również porusza się z taką prędkością. Chińska stacja krążyłaby z podobną ale po innej trajektorii więc podróż z jednej stacji na drugą, to baaardzo skomplikowane zagadnienie rachunkowe. Raczej nie z gatunku do ogarnięcia przez zestresowanego astronautę na zasadzie "a siedem w pamięci". W rzeczywistości przeloty jednego obiektu do drugiego na orbicie wokółziemskiej, gdzie oba mają na starcie inne orbity i wysokości, to bardzo skomplikowane zagadnienie i orbitalna wyższa szkoła jazdy. No, a film Grawitacja sprowadził to do utrzymywania światełka w środku okienka, dlatego ten ból zębów wink Można to było w tym samym czasie ekranowym pokazać dużo bardziej wiarygodnie ale się nie chciało.
Poza tym film ogląda się dobrze.

A ja myślałem, że wystarczy mocniej pierdnąć i jest odrzut wink

4 389

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Chińczykom nie wierzę.  Pewnie coś pokręciło i to była stacja szpiegowska zamaskowana śledząca amerykańskich astronautów po kombinezonach.
Poza tym to było o grawitacji. Najważniejsze na końcu.. by poczuć jak mocno przyciąga Ziemia i z jaką prędkością. To było bardzo sugestywne.

4 390 Ostatnio edytowany przez Snake (2020-12-06 13:09:01)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Misinx napisał/a:

A ja myślałem, że wystarczy mocniej pierdnąć i jest odrzut wink

Jest oczywiście wink Gdyby jednak był możliwy mimo skafandra (jakaś specjalna tuleja odrzutowa ha, ha), to każdy pierd wywoływałby niemałe zamieszanie. Otóż, jeśli takim pierdem ha, ha zwiększysz swoją prędkość, to podniesiesz się na ciut wyższą orbitę. Jeśli wektor gazów wylotowych byłby skierowany przeciwnie do wektora ruchu, to zwolniłbyś, a tym samym obniżyłbyś orbitę. Dlatego między innymi podróż uroczej Sandry nie wyglądałaby tak prosto. Pierwsze co osiągnęłaby przez odpalenie silników Sojuza, to wejście na wyższą orbitę. Na poziomie latania z plecakiem manewrowym to działa intuicyjnie wokół np. stacji czy wahadłowca dopóki masz gaz w butlach do korekty swojej pozycji względem obiektu macierzystego. Niemniej każdy astronauta pilot, czy to statku, czy plecaka odrzutowego musi umieć przeliczyć podstawy takich manewrów w głowie. To znaczy ciąg jakim dysponuje, ilość paliwa, a więc dysponowalny czas ciągu, masę do przemieszczenia itd. Na poziomie zmiany orbity między jednym, a drugim obiektem ciężko mi sobie wyobrazić przeliczenie tego w głowie ale ja z matmy jestem matoł wink

4 391 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-12-06 13:08:25)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Zupełnie nie moje klimaty, ten cały science-fiction smile
Zmusiłam się kiedyś dla syna do wspólnego oglądania "Gwiezdnych wojen", ale po kwadransie biedne dziecko zorientowało się, że mamina uwaga odpływa w sobie wiadome rejony, i litościwie zwolniło mnie z obowiązku towarzyszenia mu.

Pozdrawiam i uciekam smile

4 392

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Snake napisał/a:
Misinx napisał/a:

A ja myślałem, że wystarczy mocniej pierdnąć i jest odrzut wink

Jest oczywiście wink Gdyby jednak był możliwy mimo skafandra (jakaś specjalna tuleja odrzutowa ha, ha), to każdy pierd wywoływałby niemałe zamieszanie. Otóż, jeśli takim pierdem ha, ha zwiększysz swoją prędkość, to podniesiesz się na ciut wyższą orbitę. Jeśli wektor gazów wylotowych byłby skierowany przeciwnie do wektora ruchu, to zwolniłbyś, a tym samym obniżyłbyś orbitę. Dlatego między innymi podróż uroczej Sandry nie wyglądałaby tak prosto. Pierwsze co osiągnęłaby przez odpalenie silników Sojuza, to wejście na wyższą orbitę. Na poziomie latania z plecakiem manewrowym to działa intuicyjnie wokół np. stacji czy wahadłowca dopóki masz gaz w butlach do korekty swojej pozycji względem obiektu macierzystego.

Tyle energii się marnuje pod skafandrem wink
Ja to bym sobie w ogóle najchętniej polatał, ale takim Sokołem Millenium. To było moje marzenie z dzieciństwa big_smile Mieć takiego Sokoła.
Zrealizowałem je w taki sposób, że na biurku stoi mi taki mały model tego statku big_smile Chociaż tyle.

4 393

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Misinx napisał/a:

Ja to bym sobie w ogóle najchętniej polatał, ale takim Sokołem Millenium. To było moje marzenie z dzieciństwa big_smile Mieć takiego Sokoła.
Zrealizowałem je w taki sposób, że na biurku stoi mi taki mały model tego statku big_smile Chociaż tyle.

No, a niby komu ja kupowałem te całe półki statków i pojazdów Lego Star Wars? Dzieciom oczywiście! lol

4 394

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Snake napisał/a:
Misinx napisał/a:

Ja to bym sobie w ogóle najchętniej polatał, ale takim Sokołem Millenium. To było moje marzenie z dzieciństwa big_smile Mieć takiego Sokoła.
Zrealizowałem je w taki sposób, że na biurku stoi mi taki mały model tego statku big_smile Chociaż tyle.

No, a niby komu ja kupowałem te całe półki statków i pojazdów Lego Star Wars? Dzieciom oczywiście! lol

Hehehehe no tej wersji się trzymajmy big_smile

4 395 Ostatnio edytowany przez adiafora (2020-12-06 13:37:18)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

piszcie, piszcie. Super temat :-)

Szkoda, że nie dożyję eksploracji kosmosu. Może polecę w innym życiu :-)

A filmy sci fi mogę oglądać od rana do nocy ;-)

4 396

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Jako od ponad dekady gracz Warhammera 40 000 to chyba najlepiej pokazuje mój stosunek do Sfi big_smile

4 397

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
adiafora napisał/a:

piszcie, piszcie. Super temat :-)

Wiedziałam, że temat przyciągnie Adiaforę big_smile

4 398

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Snake napisał/a:

No, a niby komu ja kupowałem te całe półki statków i pojazdów Lego Star Wars? Dzieciom oczywiście! lol

Cha, cha. Skąd ja to znam wink

4 399 Ostatnio edytowany przez adiafora (2020-12-06 13:56:42)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
luc napisał/a:
adiafora napisał/a:

piszcie, piszcie. Super temat :-)

Wiedziałam, że temat przyciągnie Adiaforę big_smile

prawda. Oprócz nałogowego oglądania wszystkiego, co związane  ze sci fi, śledzę rownież nowinki w temacie.
Ciekawe co wyniknie z projektu  SpaceX ;-)

4 400

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Ja obejrzę praktycznie każdy film jeśli ma w nazwie s-f wink Z książkami to już gorzej, bo tu moja tolerancja do standardowego bełkotu pulpy s-f mocno spada z wiekiem. O dziwo stare, dobre pozycje jak Lem czytam po raz n-ty bez problemu.
Z filmów to jestem świeżo po Przyciąganiu 1 i 2, Sputnik,  Avanpost. Wszystko rosyjskie. Przyciąganie to taka bajeczka ale z rozmachem. Sputnik i Avanpost fajne. Również wspomniany wcześniej Salut 7 polecam z rosyjskich produkcji. Ja to mam jakiś sentyment i jak mówią po rosyjsku, a do tego jeszcze kobiety, to mięknę wink

4 401

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Misinx napisał/a:

Ja to bym sobie w ogóle najchętniej polatał, ale takim Sokołem Millenium.

Statkiem kosmicznym, to niekoniecznie, ale zawsze chciałam się przelecieć np. F 16.
Jak nienawidzę latania big_smile

4 402

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

My tu mówimy o kosmosie, a co z innymi wymiarami? smile
Pamiętacie film Horyzont Zdarzeń i zagadnienie teleportacji?

4 403

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Lucyfer666 napisał/a:

Pamiętacie film Horyzont Zdarzeń i zagadnienie teleportacji?

Owszem tak, z tym że jeśli chodzi o teleportację, to dla mnie ogólnie oszustwo wink Według mnie jeśli ma działać wg zasady dezintegracji w punkcie A i materializacji w punkcie B, to oznacza to indywidualną śmierć oryginału w punkcie A i materializację klonu w punkcie B. Z punktu widzenia otoczenia żadna różnica. Z punktu widzenia oryginału dość istotne wink Chyba, że ktoś w międzyczasie udowodni istnienie duszy i jej możliwość przeskoczenia w czasoprzestrzeni między jednym, a drugim lol

4 404 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2020-12-06 17:20:58)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Dlatego napisałem o kosmicznym horrorze Lovecrafta smile

4 405

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

A ja wczoraj przeżyłem centralnie wyj....kę na rowerze lol Po tym wydarzeniu zrozumiałem, że ewentualny zakup ochraniaczy na kolana i łokcie nie byłby taki głupi. Wygięła mi się manetka hamulca, a stare ciałko całe. A mówią, że stal twardsza wink
Jak zwykle znalazłem winowajcę, a raczej winowajczynię. To oczywiście żona, która uprała mi ciuchy terenowe, bo ponoć strasznie śmierdziały ogniskiem. No i co? Ledwo nałożyłem świeżo uprane ciuchy i wy.....łem się w błoto. W śmierdzących byłoby to po prostu niemożliwe.

4 406

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Snake napisał/a:
Lucyfer666 napisał/a:

Pamiętacie film Horyzont Zdarzeń i zagadnienie teleportacji?

Owszem tak, z tym że jeśli chodzi o teleportację, to dla mnie ogólnie oszustwo wink Według mnie jeśli ma działać wg zasady dezintegracji w punkcie A i materializacji w punkcie B, to oznacza to indywidualną śmierć oryginału w punkcie A i materializację klonu w punkcie B. Z punktu widzenia otoczenia żadna różnica. Z punktu widzenia oryginału dość istotne wink Chyba, że ktoś w międzyczasie udowodni istnienie duszy i jej możliwość przeskoczenia w czasoprzestrzeni między jednym, a drugim lol

A przepraszam w religii to tak nie funkcjonuje ? big_smile Myślałem, że kolega wierzący. Tam jest tak, że umieramy i dusza się "teleportuje" z punktu A do punktu B smile

4 407

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Misinx napisał/a:

A przepraszam w religii to tak nie funkcjonuje ? big_smile Myślałem, że kolega wierzący. Tam jest tak, że umieramy i dusza się "teleportuje" z punktu A do punktu B smile

Jeśli za punkt B przyjmiesz destynację:
- niebo,
- piekło,
- czyściec,
to tak pewnie funkcjonuje. Nadal z punktu widzenia wierzącej osoby, która miałaby skorzystać z takiego teleportu słaba perspektywa. Szczególnie, że to raczej perspektywa destynacji do piekła, biorąc pod uwagę, że świadoma dematerializacja swojej powłoki materialnej jak nic podpada pod samobójstwo.

4 408

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Kosmos zdominował weekendowe rozważania na grupie, więc ja może nieśmiało spróbuję zmienić temat. Dopóki nasza planeta działa na tyle dobrze, że da się na niej przetrwać, reszta mnie nie interesuje smile

W ostatnich dniach oglądałam świetny serial obyczajowy "Virgin River". Mógłby spełniać funkcję terapeutyczną dla wszystkich, którzy nie potrafią okazywać uczuć, boją się zranienia i swojej przeszłości lub nie wiedzą, na czym powinna opierać się miłość i przyjaźń. Miło było zobaczyć, że chociaż w serialu, ale jednak, istnieje miłość pomimo wad i kłótni, czego często nie potwierdza samo życie lub wątki zakładane na tym forum. Jeśli ktoś z Was musiał kiedyś zacząć wszystko od nowa, to szczególnie dobrze jest zobaczyć, jak to funkcjonuje u serialowych bohaterów.
Tu muszę dodać, że przedkładam filmy i seriale nad książki. Jestem w dużym stopniu słuchowcem - jeśli nie słyszę głosu postaci i muzyki, to sama treść do mnie nie przemawia.

Ostatnio zastanawiałam się, czego dokładnie, pomijając moje pozytywne podejście do samotności, brakuje mi w obecnym stanie rzeczy. Winą za to obarczam ten serial, choć świąteczny czas pewnie też wpływa na takie przemyślenia. Ogólnie nie czuję się samotna, ale w pewnych momentach pojawia się uczucie, że czegoś brakuje. Niekoniecznie wspólnego mieszkania czy bycia z kimś, ale chyba po prostu czyjejś obecności, relacji, ale nie nastawionej na materialne korzyści. Myślę, że gdybyśmy nie mieli w sobie tyle lęku i nieufności, to każdy z nas by jednak dążył do bliskości z innymi. Obawiamy się, że nic dobrego w relacji nas już nie spotka i narazimy się znów na przykre emocje.

4 409 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-12-06 19:53:07)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Snake, i już wiadomo, po co ta instytucja małżeństwa smile
Ani chybi to żona winna... wink

Syl, a ja myślę, że gdybyśmy nie mieli w sobię lęku i nieufności, problem samotności zniknąłby. Bliskość z innymi i więzi po prostu by były, nawet gdy nie jest się w związku partnerskim.
Lubię myśleć, że nie jestem sama, bo stanowię część wielkiego kosmosu. Wybaczcie górnolotność i patos.
Przesiedziałam dzisiaj cały dzień w domu, mam okrutnego lenia. W ciągu tego dnia popisałam przez internet z przyjacielem z dzieciństwa, z którym kontakt choć niesystematyczny, nie zniknął przez te wszystkie lata (kiedyś mieszkaliśmy blisko siebie, a nasi rodzice bardzo się przyjaźnili) i przyjaciel ponowił zaproszenie na Polesie Lubelskie. Napisała też koleżanka, że zmarł jej tata na koronawirusa sad i pogrzeb będzie we wtorek - pójdę oczywiście. Odezwała się, jak co dzień kuzynka PP, z którą znajomość fajnie się rozwinęła. Napisałam do Ulubionej Sąsiadki i zapytałam, co słychać.
No, kurczę, nie jestem samotna i uparcie twierdzę, że samotność mamy na własne życzenie, a także, że samotność to stan umysłu.

4 410

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Snake napisał/a:
Misinx napisał/a:

A przepraszam w religii to tak nie funkcjonuje ? big_smile Myślałem, że kolega wierzący. Tam jest tak, że umieramy i dusza się "teleportuje" z punktu A do punktu B smile

Jeśli za punkt B przyjmiesz destynację:
- niebo,
- piekło,
- czyściec,
to tak pewnie funkcjonuje. Nadal z punktu widzenia wierzącej osoby, która miałaby skorzystać z takiego teleportu słaba perspektywa. Szczególnie, że to raczej perspektywa destynacji do piekła, biorąc pod uwagę, że świadoma dematerializacja swojej powłoki materialnej jak nic podpada pod samobójstwo.

No tak, ale zasady fizyki są jedne smile Albo się da duszę teleportować, albo nie smile O ile w ogóle dusza istnieje.

4 411 Ostatnio edytowany przez Syl (2020-12-06 20:05:32)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Piegowata, właśnie tak smile Chociaż gdy lęki są duże, to wtedy jest samotność tylko w połowie z wyboru, pokonywanie nieufności i obaw nie jest łatwe wink Oczywiście nie chodzi tylko o związek partnerski, ale ogólnie o relacje, przyjaźń. Tutaj brak zaufania też przeszkadza.

A co Wam najbardziej przeszkadza w budowaniu relacji? Jeżeli nic, to podzielcie się wiedzą, jak to robicie smile

Misinx, zejdźmy już tematycznie powoli na Ziemię tongue

4 412 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-12-06 20:26:49)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Jeśli coś mi przeszkadza, to moje własne opory i obawy. Nic innego.
Nie zawsze są one wyborem, powiedziałabym nawet, że przeważnie nie są. Ale mając pewną ich świadomość, znajomość rzeczy, można coś z tym zrobić. I to już nasz wybór, czy będziemy biadolić w swej samotnej twierdzy, czy wyjdziemy na spotkanie ludziom.
Wydaje mi się, że najbardziej za związkami tęsknią osoby, którym brak w ogóle więzi z ludźmi, dobrych relacji z bliskimi i z sobą samymi. Szukają w partnerze tego, czego im brak w życiu.

Syl, niech sobie ludziska pogadają o kosmosie, jeśli lubią. Forum jest dla wszystkich.

4 413

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Syl napisał/a:

Piegowata, właśnie tak smile Chociaż gdy lęki są duże, to wtedy jest samotność tylko w połowie z wyboru, pokonywanie nieufności i obaw nie jest łatwe wink Oczywiście nie chodzi tylko o związek partnerski, ale ogólnie o relacje, przyjaźń. Tutaj brak zaufania też przeszkadza.

A co Wam najbardziej przeszkadza w budowaniu relacji? Jeżeli nic, to podzielcie się wiedzą, jak to robicie smile

Misinx, zejdźmy już tematycznie powoli na Ziemię tongue

Co mnie najbardziej przeszkadza w budowaniu relacji ? Ja sobie sam najbardziej przeszkadzam big_smile Moje lęki. Ja np. mam coś takiego, że obawiam się wszelkich "różnic". Oczywiście walczę z tym. Teraz jest mi chyba łatwiej, bo już mam jakieś doświadczenie na tym polu i wiem, że nawet największe "różnice" potrafią "w praniu" nie być takie straszne. Ale jakiś lęk ciągle jest i gdy wyłapuję coś takiego to ciągle jeszcze mi się zapala w głowie lampka. A "różnicami" może być wszystko, nawet najmniejszy bzdet np. to że ona lubi inną muzykę niż ja. Na początku związku z żoną takich "różnic" było mnóstwo i to mnie przerażało. "Różnicą" był jej syn, było to, że mieszkała 150 km ode mnie, że była bez pracy itd. itd. A ja byłem w tematach "związkowych" kompletnym "golcem". Moja wcześniejsza relacja to nawet nie był tak stricte związek. Wydawało mi się, że to mnie wszystko przerasta.

4 414

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Misinx napisał/a:

No tak, ale zasady fizyki są jedne smile Albo się da duszę teleportować, albo nie smile O ile w ogóle dusza istnieje.

Zależy co się rozumie przez teleportację. Ja odniosłem się do jednego z pomysłów z literatury czy filmów. Z grubsza widziałem chyba trzy:
1. dematerializacja w punkcie A i materializacja w punkcie B,
2. przesłanie z punktu A do punktu B pakietu informacji stanowiącego ponoć o byciu OSOBĄ tj. pakiet wspomnień i wiedzy. Taki pakiet w różnych wariantach byłby przesyłany do nowej, zmaterializowanej powłoki lub do powłoki wcześniej przygotowanej tradycyjnie tj. urodzenie, sklonowanie itp.
3. teleportacja jako podróż w tunelu czasoprzestrzennym na podobnej zasadzie jak w s-f statki pokonują galaktyki tj. wejścia w pod, nad, hiper przestrzeń.
Dla mnie osobiście jedynym wolnym od zastrzeżeń jest wariant 3. Pierwszy to jest ten, o którym pisałem jako de facto samobójstwo. Drugi w praktyce prowadzący do deprecjacji roli powłoki cielesnej oraz do poważnych zaburzeń społecznych i moralnych. Głównie z powodu praktycznej nieśmiertelności elity, którą stać byłoby w nieskończoność przenosić swój PAKIET do nowych powłok.

4 415 Ostatnio edytowany przez Syl (2020-12-06 20:43:51)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Piegowata, to mnie właśnie zastanawia - czy rzeczywiście posiadanie przyjaciół, rozmowy z nimi i spotykanie ich sprawia, że w mniejszym stopniu dążymy do bliższej relacji? Jest to całkiem poważne pytanie, nie wiem, jak to jest, sama nie utrzymuję w realnym świecie żadnych kontaktów z innymi, które wykraczałyby poza sferę zawodową. Kiedyś takie kontakty miałam i jednocześnie znacznie większą chęć posiadania partnera. U mnie chyba wszystko jest na odwrót... Samego biadolenia zdecydowanie nie lubię - albo akceptujemy, co mamy, abo staramy się mieć więcej.

Oczywiście, każdy może pisać, o czym chce, absolutnie nie zabraniam smile Choć można by jakieś limity czasowe określić dla poszczególnych tematów. big_smile

4 416 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-12-06 20:45:32)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Wolność słowa i niczym nieskrępowany offtop był inspiracją do tego wątku ,oraz jest azylem dla potencjalnie banowanych za niewinne "wstawki" w poważnych tematach smile
Z cyklu co to za melodia

big_smile
"Kryzys mogę znieść
Ja nie muszę jeść
Lecz niech przestaną truć
Odkąd ciebie brak
Tracę dobry smak
Błagam, Pepe, wróć!"
big_smile

I know I'm dead smile
ale no nie mogłem ..s/f,kosmos to niezłe tematy w sumie szkoda że nie miałem dziś czasu.

4 417 Ostatnio edytowany przez Syl (2020-12-06 20:46:01)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Misinx, akurat te różnice, o których wspominasz (poza muzyką...) są dość poważne i ja w takiej sytuacji w ogóle bym zrezygnowała z relacji smile Zdecydowanie lepiej jest, gdy występuje więcej podobieństw niż różnic, szczególnie w ważnych aspektach życia. Podejście do związku, pracy, dzieci, bliskości fizycznej, wierności czy miejsca zamieszkania jest kluczowe i tu nie powinno być różnic. Czym innym są cechy charakteru lub zainteresowania - takie różnice są potrzebne, oczywiście do pewnego stopnia smile

Pasławku, nie chciałbyś tego... Nie wywołuj wilka z lasu, jest dobrze tak, jak jest tongue

4 418

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Niepoważność to też myśl przewodnia tego wątku smile
Damy radę smile

4 419 Ostatnio edytowany przez adiafora (2020-12-06 20:50:02)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

teleportacja nie jest sprzeczna z prawami fizyki, ale póki co, jest w zasadzie niemożliwa.  W filmach jednak fajnie się ogląda, podobnie jak pętle czasowe :-)))
Michio Kaku w przystępny sposob wyjasnia wszelkie tego typu rzeczy w książce Fizyka rzeczy niemożliwych (fazery, pola siłowe, teleportacja, podróże w czasie...)
Polecam jego książki zainteresowanym podobnymi fascynującymi tematami :-)

4 420

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Oby nie zrobiło się zbyt poważnie wink

Posty [ 4 356 do 4 420 z 12 682 ]

Strony Poprzednia 1 … 66 67 68 69 70 … 196 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026