netkobietyWszystkie działy
Nasza społeczność

30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

12 681 odpowiedzi387 506 wyświetleńzałożony przez Lucyfer666, 09.09.2020

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Strony Poprzednia 1 … 61 62 63 64 65 … 196 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 031 do 4 095 z 12 682 ]

4 031

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
luc napisał/a:

Snake - ćwiczyłeś pamięć mięśniową przy nauce strzelania?

Naukowo nie ale zdroworozsądkowo tak. To znaczy, że jak jest w miarę ciepło, to idę na dwór strzelać z mojej CZ Shadow 2, a teraz to znów tarczę zniosę do piwnicy. Plus ćwiczenia z pistoletem na sucho, czyli trzymanie broni, pozycja, składanie się do strzału, pozycja po strzale. Ponieważ jak zauważyłem instruktorzy nie wnoszą do tych elementów specjalnych uwag, to chyba już nie jest najgorzej. Kiedyś kilka lat trenowałem karate, a tam się do znudzenia powtarza wciąż te same elementy wink
Ze spustem jest też taki problem, że moja CZ ASG jest dość wierna oryginałowi tj. ma twardy spust i to jest broń kurkowa. Trzeba mocno ściągać spust. Glock jest bezkurkowy i ma dużo bardziej miękki spust. Z mojego punktu widzenia jeśli chodzi o wynik sportowy, to najlepiej byłoby zawsze strzelać z takiej samej broni. Jeśli chodzi o skuteczność, to nie ma aż takiego znaczenia, bo skupienie mam dobre i powtarzalne więc w cel wielkości człowieka raczej trafię obojętnie czy to Glock, Sig Sauer, krótka czy dłuższa Cezetka. Realnie trzeba w końcu zrobić pozwolenie i mieć przyszykowane co miesiąc te pięć stówek na strzelanie.

4 032

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Widzę, że wprowadziłem do wątku ponure przemyślenia życiowe.

4 033

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Gdzieś Ty był ?

4 034

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Piegowata, jeżeli on wchodzi do Twojego domu mimo zakazu, to jest to wtargnięcie, przestępstwo... Trzeba już konkretnie zareagować. Przez długi czas było mu wolno, dlatego nie będzie mu łatwo zaakceptować zmiany. Wszystko zależy od Twojej determinacji i stanowczości. Może napisz do niego sms, że od tego momentu nie życzysz sobie kontaktu i spotkań z nim, a drzwi miej zamknięte? I jeśli nadal będzie próbował, wtedy można działać dalej... Tylko jeżeli on ma jakiekolwiek tendencje do choćby minimalnej agresji, to trzeba uważać. Taka groźba może podziałać jak płachta na byka smile Nie myśl o tym, co zrobiłaś źle, tylko o tym, co teraz należy zrobić, żeby się od tego uwolnić. Mam nadzieję, że jego obecność nie jest Ci potrzebna do tego, żebyś czuła się bardziej wartościowa i potrzebna... Jego zachowanie powinno Cię martwić i męczyć, a nie cieszyć smile

Rossanko, właśnie o to mi chodziło... Z jednej strony nam szkoda, że pewne rzeczy się nie udały, ale z drugiej - jest przecież tyle pozytywnych stron. Im dłużej żyje się samemu, tym trudniej przyzwyczaić się do zmian. Nawet wtedy, gdy są chciane... Masz może wrażenie, że przez długi czas czułaś się niewystarczająco dobra, próbowałaś się zmienić, "naprawić" i dlatego mogło się nie udać nawiązanie z kimś relacji? Mnie się zawsze wydawało, że muszę w sobie coś jeszcze ulepszyć... Wygląd, pracę, zarobki, charakter, wykształcenie... A teraz nie mam wpływu na to, co dla większości facetów jest kluczowe - młody wiek wink Nie jest mi bardzo przykro z tego powodu, to po prostu fakt. Mieszkasz zupełnie sama, masz zwierzęta?

4 035

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Projekt w ramach rekrutacji o pracę robiłem big_smile
Do 18 miałem deadline wink

4 036

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

To coś jak casting czy co ? smile

4 037

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Snake napisał/a:
luc napisał/a:

Snake - ćwiczyłeś pamięć mięśniową przy nauce strzelania?

Plus ćwiczenia z pistoletem na sucho, czyli trzymanie broni, pozycja, składanie się do strzału, pozycja po strzale.

Własnie tego mnie na początku uczył kumpel i teraz to - z braku innych mozliwości ćwiczę.

Snake napisał/a:

Kiedyś kilka lat trenowałem karate, a tam się do znudzenia powtarza wciąż te same elementy wink

Wiedziałam, że karate by mi się kiedyś przydało big_smile
Jako nastolatka chciałam zapisać się na karate, ale ponieważ byłam niepełnoletnia, to wymagana była zgoda rodziców, a ci niestety się nie zgodzili. Zresztą mój starszy brat (a to Brutus) też ich w tym wspierał.
To zapisałam się na judo. Tam nie była wymagana niczyja zgoda. Trenowałam całą szkołę średnią czyli 4 lata.

4 038

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
luc napisał/a:

Trenowałam całą szkołę średnią czyli 4 lata.

Judo w treningu pewnie też zakłada nudne powtarzanie technik wink A to właśnie pamięć mięśniowa, bo w trakcie walki nie ma czasu na odtwarzanie w głowie jak wykonać technikę.
Ze strzelaniem i ćwiczeniem, to a propos mojego wpisu na innym wątku mam ten problem, że przy strzelaniu z ostrej zawsze na początku mam adrenalinkę. Dlatego jak mogę, to na początku wolę kolejkę, dwie postrzelać z bocznego zapłonu. Plus ćwiczenia szybkiego zgrywania przyrządów, bo na początku przez tą adrenalinę ręce szybciej wpadają w drżenie. Jak już zadrżą, to odpuszczam, ręce w dół albo do siebie, oddech, relaks i dopiero z powrotem do strzału. Tak mnie uczył instruktor z kilku poprzednich strzelań.

4 039

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Snake napisał/a:
luc napisał/a:

Trenowałam całą szkołę średnią czyli 4 lata.

Judo w treningu pewnie też zakłada nudne powtarzanie technik wink A to właśnie pamięć mięśniowa, bo w trakcie walki nie ma czasu na odtwarzanie w głowie jak wykonać technikę.

Też, ale chyba nie tyle co w karate. Najwięcej powtórzeń było z padów.

4 040 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-29 23:35:20)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Syl napisał/a:

Piegowata, jeżeli on wchodzi do Twojego domu mimo zakazu, to jest to wtargnięcie, przestępstwo... Trzeba już konkretnie zareagować. Przez długi czas było mu wolno, dlatego nie będzie mu łatwo zaakceptować zmiany. Wszystko zależy od Twojej determinacji i stanowczości. Może napisz do niego sms, że od tego momentu nie życzysz sobie kontaktu i spotkań z nim, a drzwi miej zamknięte? I jeśli nadal będzie próbował, wtedy można działać dalej... Tylko jeżeli on ma jakiekolwiek tendencje do choćby minimalnej agresji, to trzeba uważać. Taka groźba może podziałać jak płachta na byka smile Nie myśl o tym, co zrobiłaś źle, tylko o tym, co teraz należy zrobić, żeby się od tego uwolnić. Mam nadzieję, że jego obecność nie jest Ci potrzebna do tego, żebyś czuła się bardziej wartościowa i potrzebna... Jego zachowanie powinno Cię martwić i męczyć, a nie cieszyć smile

Ależ nie cieszy. Jeszcze jakiś czas temu miło mi było, gdy w czymś pomógł, był uczynny, fajnie było mieć z kim pogadać, ale już nie chciałam go jako partnera. Potem coraz bardziej jasne się stawało, że on będzie dążył do zmniejszania dystansu i liczy, że będę z nim znowu. Liczył bynajmniej nie z miłości, ale z wyrachowania i cwaniactwa, co do tego nie mam już żadnych watpliwosci. Złapałam go na oszukiwaniu mnie i próbach wyłudzenia pieniędzy.
Nie wysyłam sms-ów, on ma je w nosie. Zablokowałam telefon i zamykam drzwi. Dzisiaj zamknąć nie zdążyłam, przytrzymał i wszedł. Nie był nigdy wobec mnie agresywny, nigdy (jeszcze przynajmniej) mnie nie uderzył, najwyżej coś tam ostrzej powiedział. Ale jest niesamowicie uparty, sprawia wrażenie, jakby nic go nie ruszało, niczym się nie przejmował. Mogłabym mu chyba w twarz napluć - przyszedłby znowu. Zastanawia mnie czasami, czy wszystko z nim w porządku, czy to nie jakiś socjopata. Przy tym świetnie umie udawać czułego, ciepłego i wrażliwego. Oskar, normalnie, za rolę!

4 041

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Srata nie socjopata ehhh Piegus bo metodę na baranka dostaniesz jako zadanie domowe smile

4 042 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-29 23:46:22)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
paslawek napisał/a:

Srata nie socjopata ehhh Piegus bo metodę na baranka dostaniesz jako zadanie domowe smile

Ja się tam na socjopatach nie znam, ale strasznie jest nieprzemakalny. Gdzieś mi się kiedyś obiło, że oni tacy są.

4 043

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
paslawek napisał/a:

To coś jak casting czy co ? smile

Dokładnie big_smile
Po prostu inna metoda "rozmowy" o pracę. Dwuetapowa wink
Drugi etap był z deadline wink
W piątek pierwszy etap był.

4 044 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-11-30 00:08:47)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Właśnie obiło a taka oczytana ,oczywiście nie chce mi się linkować ani szukać źródeł ,ale jeżeli jest alkoholikiem to wyklucza socjopatię .
Ty tak się nie wyrywaj do diagnozowania, bo po co ci to potrzebne,marnujesz czas, sam zespół uzależnienia wystarczy aż nadto do różnych atrakcji jeżeli dotyczy PP.Wystarczy też to że nie tolerujesz jego picia bo masz prawo,a on ma prawo pić jak chce/niechce,czy musi, nie macie wiele wspólnego w stosunku do picia.Nie jesteś w stanie w żaden sposób sprawić że on będzie pić w sposób kontrolowany on też nie ma już takiej mocy jeżeli jest alkoholikiem.

Lucyfer666 napisał/a:

Dokładnie big_smile
Po prostu inna metoda "rozmowy" o pracę. Dwuetapowa wink
Drugi etap był z deadline wink
W piątek pierwszy etap był.

Szukasz asystentek ? smile

4 045 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-30 00:16:52)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
paslawek napisał/a:

Właśnie obiło a taka oczytana ,oczywiście nie chce mi się linkować ani szukać źródeł ,ale jeżeli jest alkoholikiem to wyklucza socjopatię .
Ty tak się nie wyrywaj do diagnozowania bo po co ci to potrzebne sam zespół uzależnienia wystarczy aż nadto do różnych atrakcji jeżeli dotyczy PP.

Ojejku, zaraz tam diagnozowanie, bez przesady. Po prostu przez głowę mi przemknęło.
Wszystkich książek świata nie znam, a tematu socjopatów nie zgłębiałam.
Gościu totalnie się nie przejmuje, co ja na to, robi co robi i wywalone ma na moje reakcje. Przychodzi, choć przeganiam jak psa.

Ale swoją drogą zaciekawiło mnie to wykluczanie się socjopatii i alkoholizmu. Skojarzenia miałam takie, że to może w parze iść.
Może sobie poczytam o socjopatach - tak z ciekawości.

4 046 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-11-30 00:17:32)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Piegowata'76 napisał/a:

Ale swoją drogą zaciekawiło mnie to wykluczanie się socjopatii i alkoholizmu. Skojarzenia miałam takie, że to może w parze iść.
Może sobie poczytam o socjopatach - tak z ciekawości.

Odpowiem jak Rafał Pacześ "do bigosu" big_smile

4 047

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Gdzie tongue
O etat w wyuczonym zawodzie walczę.

4 048

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Lucyfer666 napisał/a:

Gdzie tongue
O etat w wyuczonym zawodzie walczę.

A to Ty szukasz pracy? kto za Tobą nadąży .:P

4 049

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Coś poczytalam na szybko, Paslawek.
Ale to jak z encyklopedią zdrowia - czytasz i znajdujesz objawy u siebie i innych delikwentów.
Jest o braku wyrzutów sumienia, nieliczeniu się z innymi, nieprzestrzeganiu norm etycznych i społecznych.
Idę spać, jutro do pracy.

4 050

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Druga praca smile
Jak to mówią, trzeba działać, jak jest okazja.

4 051

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Właśnie odkryłam że mam w domu mysz. Moja kanapa ma dwie skrzynie na pościel  i w tej rzadziej używanej znalazłam odchody.
Chyba jednak przygarnę kota, chociaż miałam się z tym wstrzymać.

4 052

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Syl napisał/a:

Rossanko, właśnie o to mi chodziło... Z jednej strony nam szkoda, że pewne rzeczy się nie udały, ale z drugiej - jest przecież tyle pozytywnych stron. Im dłużej żyje się samemu, tym trudniej przyzwyczaić się do zmian. Nawet wtedy, gdy są chciane... Masz może wrażenie, że przez długi czas czułaś się niewystarczająco dobra, próbowałaś się zmienić, "naprawić" i dlatego mogło się nie udać nawiązanie z kimś relacji? Mnie się zawsze wydawało, że muszę w sobie coś jeszcze ulepszyć... Wygląd, pracę, zarobki, charakter, wykształcenie... A teraz nie mam wpływu na to, co dla większości facetów jest kluczowe - młody wiek wink Nie jest mi bardzo przykro z tego powodu, to po prostu fakt. Mieszkasz zupełnie sama, masz zwierzęta?

Też coś takiego przez lata miałam,  zwłaszcza do 30, że czułam się nie wystarczająco dobra i ciągle coś poprawiłam.  Dużo ćwiczyłam, farbowaną włosy,  chodziłam w pełnym makijażu,  w minowkach, ubieral am się bardzo kobieco, uczyłam się języków,  robiłam prawo jazdy, biegalam  na siłownię,  starałam się być odważna,  wychodzić do ludzi i do 30 zrywalam same kosze mimo tego smile
Na młody wiek nie patrzę,  inaczej znajoma grubo po 50 nie znalazłaby  faceta, drugi kolega grubo po 50 też znalazł sobie panią  i bynajmniej nie młodziutka,  sąsiad lekko po 50tce spotyka się z kobietą w swoim wieku po rozwodzie itd. Jak jest uczucie,  to wiek nie gra aż takiej roli (w granicach rozsadku). Chyba, że chodzi o dzieci, ale to też nie do końca.  Mam znajomą, która jest z facetem ponad 10 lat, nigdy nie mogła mieć dzieci, poznali się jak ona miała 27 chyba. Dzieci do dziś nie mają.  Może to gdy jest uczucie nie jest najważniejsze.  Mieszkam że zwierzęciem jeśli o to pytasz. Umiem soboe zorganizować czas, kolezanekonomia miałam kiedyś więcej,  ale od kad mają rpdziny kontakty znikły.  Przez lata je trzymałem,  dzwoniłam,  aż pewnego dnia zrobiłam eksperyment i przestałam dzwonić pierwsza. 80 procent kolezanek nie oddzwonilo  to tej pory,a minęło parę lat. Ale nie ubolewam, widać słabe to były przyjaźnie.  Ogolnie się nie narzucam  i jak widzę,  że ktoś wiecznie nie ma czasu, znaczy, że nie chce podtrzymywać znajomości, to się w nią  nie pcham.

4 053 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-11-30 14:55:29)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Właśnie przed chwilą się dowiedziałem że w szpitalu zmarł ojciec mojej żony miał 83 lat ,ale nie na covid po prostu schorowany był
dwa lat walczyliśmy z czerniakiem miał guza który zniknął ,ale widocznie jeszcze coś.
Przykre ale takie życie.

4 054 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-30 16:02:45)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Moje kondolencje, Paslawku.
________________________________
________________________________

Rossanko, ja miałam inną strategię. W wielkim skrócie - pozę pt. "Nie to nie, mam was w nosie. Będę sobie książki czytać, a stroje, makijaże i uganianie się za chłopakami są dla pustych panienek. Ja jestem mądrzejsza!". Dopiero później zapragnęło się normalności, ale zupełnie nie umiało się po nią sięgnąć ani jej rozpoznać.

Gdybym miała teraz uderzyć w lament, napisałabym, że życie mi pokazało, gdzie moje miejsce, i ukarało, że miałam czelność się wychylić. Że normalność, której tak pragnę, jest dla innych.
Z tym się jednak nie chcę pogodzić, widzę dookoła, że wyroki można zmieniać, tylko trzeba wiedzieć, jak się do tego zabrać. Może jeszcze zdążę się dowiedzieć.


Idę do miasta po pułapkę na myszy. Żywe! smile

4 055

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Wyrazy współczucia paslawku, dla Ciebie i żony

4 056

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Dzięki dziewczyny,żona jest nad wyraz spokojna właściwie to i jej siostra też były w sumie na miejscu,ale nie w szpitalu bo odwiedzin niema, ostatnio dziadek męczył się bardzo,zmagał też się z demencją ,a wyraźnie poddał się w piątek także wiele wskazuje że śmierć była wybawieniem z cierpienia,ulgą, dużo by pisać o dziadku co ostatnio się działo,ale mimo wszystko jakoś żal choć ja nie maiłem jakichś bardzo bliskiej z nim relacji z drugiej strony wrogami też nie byliśmy dla siebie mnie się słuchał i respektował moje rady dziewczyny miały z nim przechlapane uparty był nieracjonalnie a zdaniem córek kompletnie się nie przejmował .Jutro rano jadę tam do dziewczyn zobaczymy jak działa machina pogrzebowa.

4 057

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

I znowu dopaminowy rollercaster mam smile
Będzie to wspaniały grudzień

4 058

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Dostałeś tę robotę ?

4 059

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Piegowata'76 napisał/a:

Moje kondolencje, Paslawku.
________________________________
________________________________

Rossanko, ja miałam inną strategię. W wielkim skrócie - pozę pt. "Nie to nie, mam was w nosie. Będę sobie książki czytać, a stroje, makijaże i uganianie się za chłopakami są dla pustych panienek. Ja jestem mądrzejsza!". Dopiero później zapragnęło się normalności, ale zupełnie nie umiało się po nią sięgnąć ani jej rozpoznać.

Gdybym miała teraz uderzyć w lament, napisałabym, że życie mi pokazało, gdzie moje miejsce, i ukarało, że miałam czelność się wychylić. Że normalność, której tak pragnę, jest dla innych.
Z tym się jednak nie chcę pogodzić, widzę dookoła, że wyroki można zmieniać, tylko trzeba wiedzieć, jak się do tego zabrać. Może jeszcze zdążę się dowiedzieć.


Idę do miasta po pułapkę na myszy. Żywe! smile

Paslawku wyrazy współczucia, ciężko może być Żonie zwłaszcza w grudniu przed Świętami. Skądś to znam.

Piegowata: To zabrzmiało strasznie, jakbyś mówiła, że życie pokazuje Ci gdzie twoje miejsce, bo na nic lepszego warta nie jesteś. Skądś to znałam także. Jak miałam 19 lat, chciałam z tym wszytskim skończyć, nawet wiedziałam dokładnie jak i gdzie powinnam się zabić, ale tak, aby mnie nie odratowano (i nie nie chodziło o chłopaka, sprawa była poważniejsza). Jednak nie zdobyłam się ostatecznie na ten krok, sama nie wiem czemu, coś mnie jeszcze przytrzymało wtedy. Jakiś wewntrzny głos chyba. haha.  Dlatego musicie sie tu męczyć ze mną na forum. Zawsze się zastanawiam, jak odbierane jest to moje pisanie i to na przestrzeni lat, bo troche poglądów zmieniłam.

To ja nigdy nie myślałam, ze uganianie jest pustych panienek, ale jak byłam młodziutka, miałam 16 czy 21 lat mówiłam ojcu, który się zawsze śmiał, ze będę miała męża największego gamonia chyba, że ja chłopaka nie potrzebuję a rodziny nigdy nie będę mieć, bo nie cierpię dzieci i mi to nie potrzebne. Mówiłam też tak dobiegając 30ki, kiedy to już desperacja mnie brała, bo rodzinę, męża chciałam mieć i dzieci również, ojciec mi mówił, ze już jestem za stara. Jak widać rację miał.
Do czego zmierzam, że nie wiem , chyba to wszystko zależy w jakiejś mierze od nastawienia. Wtedy wierzyłam w to co mi mówili w rodzinie o wewnętrznie byłam przekonana, że mi się nie uda. Z tego powodu też jak już chwilę po 30 weszłam w tą moją ex-relację narobiłam w niej mnóstwo błędów, robiłam wszytstko jak życzył sobie partner w obawie przed byciem zostawioną. Głupie to było delikatnie mówiąc, bo pod koniec się już  bardzo męczyłam, a suma sumarum usłyszałam, że on już nie chce być w tej relacji ze mną, bo..... tu nastąpiła wymiana powodów i to był już koniec. Ale pierwszy rok mniej więcej wspominam bardzo dobrze i lepszego związku nie mogłam sobie wtedy wymarzyć mimo, że czasami były lekkie zgrzyty, ale to dobrze, bo jakby było tak idealnie, to by było niepokojąco.
Piegowata - wiem, ze życie samemu też może przynosić fajne rzeczy, możesz tyle sama robić, ale z kimś to już jest zupełnie inna jakość. A może zbyt długo byłam jestem już sama dlatego inaczej to widzę. Kwestia dzieci też jest znacząca. Tu dwie osoby muszą się zgadzać.

4 060

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Pasławku moje kondolencje, dla Ciebie i rodziny.

4 061

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Kondolencje Paslawsku dla całej rodziny hmm
Ponury rok 2020

4 062

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Dziękuje wszystkim bardzo, w imieniu żony również ,
pozdrawia też wszystkich .

4 063

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Współczuję Pasławku.

4 064 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-12-01 10:44:10)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Rossanko, staram się i lubię patrzeć na rzeczy z tej jaśniejszej strony, ale nie zaprzeczę Paslawkowi, że nie wszystko jest takie różowe i gdybym się dobrze "wczuła", mogłabym nieźle nad swoim życiem popłakać. Ale próbuję coś z tym wszystkim robić i jednak znajdować powody do zadowolenia. Nie chcę żyć zgorzkniała,  smutna i niczym nie zachwycona.
Mnie cale życie dawano odczuć, że coś ze mną nie tak, że jestem nieudanym dziwolągiem, Z drugiej strony miałam też sporo przekazu wręcz przeciwnego, byli ludzie, którzy bardzo mnie doceniali, i może dlatego nie dałam się zupełnie wdeptać w ziemię (a znam takie osoby, ciężko mają w życiu), odrobinę w siebie uwierzyłam. Ale jak pisała K. Miller, którą lubię czytać, szambo wybija
Myślę coraz poważniej, by się za to zabrać. Chciałam dzielnie i samodzielnie, ale chyba zgodzę się z nacierającym mi uszy kolegą, że to mało skuteczne.
Na coś się może ten PP przydał, bo coś w sobie odkrywam.
Dzwonił wczoraj z matki telefonu, bo jego zablokowałam, Rozmowa była oschła i krótka.



Lucek, miałam swego czasu rok z serią pogrzebów sad

4 065

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

U mnie ostatnie dwa lata takie są Piegusku hmm

4 066

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Dwa pytania celem zmienienia tematu :
pierwsze : Dlaczego mimo terapii, poznania mechanizmów zaburzeń, poznania tego dlaczego jedne sytuacje tak na mnie dizłaja a inne inaczej, dlaczego zachowuję sia tak a nie inaczej w danych sytuacjach - nie przekłada się to jakoś specjalnie na życie. To coś, jakbym znała bardzo dobrze podręcznik do nauki jazdy samochodem, znaki drogowe, zasady poruszania się po drogach, wiedziała jak użycać sprzęgła, hamulca, wiedziała gdzie włączyć swiatła, nawet umiała jechać jak instruktor siedział obok mnie - ale w przypadku jak mam sama wyjechać w trase okazuje się, ze nie umiem, choć znam teoretycznie podstawy i zasade jazdy.
drugie: czy i jak dzieciństwo wpłynęło a może wpywa na Wasze dalsze życue w różnych jego obszarach? Czy nie ma ono takiego dużego wpływu?

4 067

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Piegowata'76 napisał/a:

Rossanko, staram się i lubię patrzeć na rzeczy z tej jaśniejszej strony, ale nie zaprzeczę Paslawkowi, że nie wszystko jest takie różowe i gdybym się dobrze "wczuła", mogłabym nieźle nad swoim życiem popłakać. Ale próbuję coś z tym wszystkim robić i jednak znajdować powody do zadowolenia. Nie chcę żyć zgorzkniała,  smutna i niczym nie zachwycona.
Mnie cale życie dawano odczuć, że coś ze mną nie tak, że jestem nieudanym dziwolągiem, Z drugiej strony miałam też sporo przekazu wręcz przeciwnego, byli ludzie, którzy bardzo mnie doceniali, i może dlatego nie dałam się zupełnie wdeptać w ziemię (a znam takie osoby, ciężko mają w życiu), odrobinę w siebie uwierzyłam. Ale jak pisała K. Miller, którą lubię czytać, szambo wybija
Myślę coraz poważniej, by się za to zabrać. Chciałam dzielnie i samodzielnie, ale chyba zgodzę się z nacierającym mi uszy kolegą, że to mało skuteczne.
Na coś się może ten PP przydał, bo coś w sobie odkrywam.
Dzwonił wczoraj z matki telefonu, bo jego zablokowałam, Rozmowa była oschła i krótka.



Lucek, miałam swego czasu rok z serią pogrzebów sad


I dobrze! Dziewczyno, uciekaj przed nim gdzie pieprz rośnie!
Zawsze to coś daje w kwestiach przemyśleń, ale psuje narządy wewnętrzne.
Twój miał inne problemy, ja prawie się przekręciłam z nałogowym depresantem. Też mnie to czegoś nauczyło...
Kochałam, ale rozstanie było nieuniknione, choć ciężkie.
Aż do psychiatry musiałam poleźć.
Ale to było wiele lat temu...

Ja mam pogrzeby dość regularnie. Większość facetów w rodzinie i ostatnio kolega na Covid...
Staram się cenić każdy "darowany" dzień.

4 068

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Wyrazy współczucia, Pasławku!

Rossanko, wracając do poprzedniego tematu - mnie dbanie o siebie i starania też nic nie dały, do tej pory nie dają. Wszystko to robię już bardziej z przyzwyczajenia i dlatego, że po prostu lepiej się wtedy czuję, dobrze to wpływa na psychikę. Poza tym grudzień to mój ulubiony miesiąc, więc i tak cała jestem w skowronkach. Mam wrażenie, że z tym wiekiem jest tak, że ma on mniejsze znaczenie wśród nieco starszych osób, u tych w średnim wieku może być inaczej, ale nigdy nie ma reguły.

A postawione pytania świetne! Dla mnie terapia indywidualna ma duże znaczenie i chociaż poradziłabym sobie bez niej, tak myślę, to już po paru miesiącach widziałam duże zmiany w swojej głowie. Odważyłam się na to, na co nie mogłam przez wiele lat, mam inne spojrzenie na kwestię pracy i odpoczynku, obowiązków, mojego wpływu na życie, stawiania granic... Nie wiem, jak było u Was, ale u mnie terapeuta nie skupia się tylko na słuchaniu, ale często zadaje konkretne pytania dotyczące tego, jak się zachowałam i dlaczego, że może warto to zmienić, gdy pojawi się podobna sytuacja i na bieżąco mnie rozlicza z tego, co robiłam i jak myślałam w danym tygodniu. Wyraża swoje zdziwienie, aprobatę lub dezaprobatę, często wyraża swoje zdanie i wskazuje moje błędy, czasem się uśmiecha - jest po prostu człowiekiem. Wynik terapii na pewno zależy od tego, czy dogadujemy się z terapeutą. Oczywiście sama terapia nie zagwarantuje nam znalezienia partnera, ale jeśli chcemy zmienić myślenie i zachowanie, poprawić swoje relacje z innymi i nasze samopoczucie, to tak. Ja dzięki terapii, po kilku miesiącach jej trwania, zdecydowałam się na coś, co wydawało mi się poza zasięgiem i planowałam to na za kilka lat. Sam terapeuta zapytał, dlaczego czekam, co mnie powstrzymuje, dlaczego miałoby mi się nie udać i dlaczego mam wrażenie, że mam taki słaby wpływ na swoje życie. Po przemyśleniu tego wszystkiego, podjęłam jedną z ważniejszych decyzji w swoim życiu, która ma teraz ogromny wpływ na moje poczucie sensu i szczęścia. Przed terapią nawet bym nie pomyślała, że dam radę to zrobić, że psychika mi na to pozwoli.

Dzieciństwo miało wpływ na moje życie... To właśnie wtedy wykształciły się moje zainteresowania, cechy charakteru, introwertyczny sposób bycia, ale też trudności w relacjach z innymi, poczucie, że trzeba uważać na wszystko wokół, ponieważ może być zagrożeniem. Z biegiem lat poziom stresu i strachu wzrósł, aż przyszedł moment, w którym trzeba coś z tym zrobić smile

4 069

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Odpowiem Tobie Rossanko na drugie pytanie.
Ma wpływ. Ma ogromny wpływ, bowiem wtedy obserwujemy najbardziej ludzi, a zwłaszcza tych nam najbliższych. Zwykle chłoniemy zachowania zachowania zachodzące w rodzinie.

4 070

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
rossanka napisał/a:

Dwa pytania celem zmienienia tematu :
pierwsze : Dlaczego mimo terapii, poznania mechanizmów zaburzeń, poznania tego dlaczego jedne sytuacje tak na mnie dizłaja a inne inaczej, dlaczego zachowuję sia tak a nie inaczej w danych sytuacjach - nie przekłada się to jakoś specjalnie na życie. To coś, jakbym znała bardzo dobrze podręcznik do nauki jazdy samochodem, znaki drogowe, zasady poruszania się po drogach, wiedziała jak użycać sprzęgła, hamulca, wiedziała gdzie włączyć swiatła, nawet umiała jechać jak instruktor siedział obok mnie - ale w przypadku jak mam sama wyjechać w trase okazuje się, ze nie umiem, choć znam teoretycznie podstawy i zasade jazdy.
drugie: czy i jak dzieciństwo wpłynęło a może wpywa na Wasze dalsze życue w różnych jego obszarach? Czy nie ma ono takiego dużego wpływu?

Jeśli się nie przekłada to znaczy, że dalej mimo wiedzy dalej trzymasz się pewnych schematów myślowych, działania itd. Sama wiedza nie wystarczy. Trzeba ją jeszcze wykorzystać. Poza tym działania terapii są przełożone w czasie. Wczoraj przeczytałem w jednej książce takie fajne porównanie, że psychoterapia przypomina trochę leczenie aparatem ortodontycznym, czyli wymaga sporo wyrzeczeń, sporo czasu, sporo bólu, sporo nakładów finansowych (niestety), a na efekty trzeba długo czekać. I tu można dojść do pewnej konkluzji, że być może jednak terapia przekłada się już w jakiś sposób na Twoje życie, ale Tobie jest trudno to dostrzec. Z reguły jest tak, że zawsze spodziewamy się spektakularnych zmian, a to niestety tak nie działa. Mnie też się często wydaje, że jestem "terapioodporny", ale z opinii mojej przyjaciółki, która jest psychologiem wynika, że ja przez te lata się jednak zmieniłem. Mnie to najlepiej było dostrzec na przykładzie tej ostatniej relacji z kobietą. Niby były pewne emocje tak samo jak kiedyś, ale jednak było inaczej. Nie było już takiej fali paraliżującego lęku, takiej chęci ucieczki i dalej nie ma. Choć oczywiście to nie jest tak, że jest przeskok całkiem na "drugi biegun".
Być może trzeba porzucić myśl, że nasza zmiana będzie jakaś o 180 stopni, że będzie spektakularna. Ja podejrzewam, że pewnych naszych deficytów i związanych z tym problemów już nigdy nie nadrobimy. Ale możemy jednak znacząco wpłynąć na jakość naszego życia.
A propos tej książki z której wziąłem to porównanie, to tytuł "Niekochalni". Polecam smile To o takich jak my.

4 071

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Fajnie to napisałeś Misinx.
Ale dlatego samego powodu uważam, że wszelkie terapie to nie jest już dla mnie. Nie mam lat, żeby się użerać. Wolę, żeby mnie wszystko pożarło od wewnątrz.

4 072

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Poruszyliście ciekawy i ważny temat. Bliski i mnie. Wieczorkiem dopiszę coś na ten temat - w nagrodę za dobry dzień, bo tak mi jakoś fajnie dzisiaj wszystko idzie smile
Pozdrawiam serdecznie.

4 073

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Lucyfer666 napisał/a:

Fajnie to napisałeś Misinx.
Ale dlatego samego powodu uważam, że wszelkie terapie to nie jest już dla mnie. Nie mam lat, żeby się użerać. Wolę, żeby mnie wszystko pożarło od wewnątrz.

Przecież Ty masz dopiero 29 lat smile To ja mam 20 więcej i jeszcze coś próbuję ugrać o siebie, a Ty już stawiasz na sobie "krzyżyk" ? smile Za wcześnie.

4 074 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2020-12-01 16:15:40)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Nie jestem zwolennikiem dawania sobie nadziei. Jestem typem planisty i aktywnego działacza.

4 075

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Lucyfer666 napisał/a:

Nie jestem zwolennikiem dawania sobie nadziei. Jestem typem planisty i aktywnego działacza.

I radośnie ,planuje przeskoczyć z jednego nałogu w jakiś drugi zdaje się,tylko szukam niezbitych ,przekonywujących powodów do tego przeskoku,zachowując złudzenie kontroli i walki .
Stara sztuczka wszystkich nałogowców Lucek ,mnóstwo filozofii i intelektualizacji, chcesz pofruwać i pofruwasz jak chcesz ,kto Ci zabroni,nikt Ciebie nie powstrzyma.Kombinujesz wynajdując sztuczne przeszkody, widocznie jeszcze za mało się przeczołgałeś po dnach
i wiadomo że nic się nie opłaca,bo owoce za słabe ,nieproporcjonalnie super do zaangażowanych zasobów ,a o owocach masz tylko i wyłącznie wyobrażenie wcale nawet nie subiektywne ,bo z drugiej i trzeciej ręki i jakieś dyżurne obowiązkowe negatywne wspomnienia ulubione hołubione zamaskowane,karmione w kąciku.Dążenie do klęski za wszelką cenę pod jakimiś pozorami.Druga sztuczka nałogowców.Co kto lubi.
Zamiana beznadziei na złudzenie kontroli - zamienił stryjek siekierkę na kijek.
I tak w kółko Macieju.
Przerabialiśmy to już nie raz ,świetnie uwalniać się od złudzeń ,ale nie przez fabrykowanie staro/nowych.   
Na razie ściana constans i poza zasięgiem innych do pomocy,wspierania,daremny trud ,dajcie Lucowi spokój po prostu i niech pofruwa na swój rachunek inaczej się nie da.

4 076 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2020-12-01 16:54:04)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Dokładnie to miałem na myśli Paslawku smile
Bez bólu nie da rady.

4 077 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-12-01 17:13:39)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Lucyfer666 napisał/a:

Dokładnie to miałem na myśli Paslawku smile
Bez bólu nie da rady.

Dlatego też chyba tak Cię lubię tłumoczku i jestem spokojny,bo to co robisz to wbrew różnicom jest tym czym ja się zajmowałem.

Dzięki też za kondolencje wszystkim, w piątek pogrzeb teścia ,żona jest w dobrym stanie ducha.

4 078

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Dlaczego chociaż już wiadomo jaki jest mechanizm i wydarzają się pewne rzeczy ciągle się wydarzają? Bo chcemy. Bo więcej korzyści jest w stanie obecnym niż przyszlym niby pożądanym?
Np słynne singielstwo: w jego zakończeniu mogą tkwić obawy że coś stracimy coś nam zostanie zabrane więc podświadomie działamy przeciw temu.

4 079

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Lucyfer666 napisał/a:

Dokładnie to miałem na myśli Paslawku smile
Bez bólu nie da rady.

A czyli to co bezbolesne nie
jest wartościowe?

4 080

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Gdyby kózka nie skakała Elu...

4 081

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Czołem, Załogo smile
Dzień miałam dzisiaj fajny, taki energetyczny, zadowolona jestem z niego.
Odniosę się do pytań Rossanki. Już Misinx trochę mnie wyręczył i chyba Ela.
Otóż wiedza, wiedzą, a pozostaje jeszcze podświadomość i to co mocno w niej zakorzenione. Zgodzę się też, że chyba to zależy, jakie korzyści daje nam dana postawa i zachowanie. Nawet jeśli świadomie nam źle, to podświadomość swoje wie i swoje robi. Są podobno metody pracy nad podświadomością i z podświadomością.
Czy dzieciństwo na nas wpływa? Ho, ho! jeszcze jak! Zwłaszcza gdy nie zdajemy sobie z tego wpływu sprawy. Na mnie wpływało bardzo i do dziś wpływy zauważam, ale tak jak Misinx pisze, łatwiej to wychwycić i zatrzymać, gdy się rozpoznaje wroga.

4 082 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-12-01 21:00:12)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Jesteś swoim wrogiem Pegusie ? bo to Ty cała calusieńka ,przeszłość,podświadomość,pamięć ,wiedza ,zapłakane  skrzywdzone wewnętrzne dziecko i rozwydrzony bachor to Ty,będziesz walczyć ze sobą tępiąc się czy jak ?

4 083 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-12-01 21:18:13)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Paslawek, nie rozumiem. Gdzie ja napisałam, że tępię siebie? Napisałam, że wyłażą z człowieka pewne rzeczy przez całe życie, ale nie muszą nami rządzić. Czasem dobrze jest dowiedzieć się, że można działać inaczej i inaczej na pewne rzeczy spojrzeć. No, czy nie prawda?

Moja mama robiła awantury o bałagan w domu, o niewywiązanie się z obowiązków. W małżeństwie, gdy czegoś nie zdążyłam zrobić, a mąż stawał w progu, cała się spinałam, robiłam się nerwowa, a od tego do kłótni był tylko krok.Gdy on brał się za mycie naczyń, we mnie odzywała się mała dziewczynka karana za ich nieumycie i tez od razu sie denerwowalam: "Po co zmywasz te gary, przeciez zaraz to zrobie! Nie poganiaj mnie!". Potem się przyzwyczaiłam, że po prostu zmywał u nas, kto miał akurat czas, chęci i wenę. Raz ja się brałam pierwsza za gary raz on, jakoś to się sprawiedliwie układało, zupełnie naturalnie.
To tylko jeden z przykładów.

Może jescze drugi: były mąż często mnie odpędzał, gdy podchodziłam przytulić się do niego, objąć. Do PP bałam się przytulać pierwsza, choć nieraz miałam ochotę, bo jestem pieszczochem. Wiedziałam już, że lepiej o tym normalnie powiedzieć niż stresować się i spinać. Powiedziałam i okazało się, że on nie ma nic przeciwko temu, wręcz przeciwnie.

4 084

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

To było pytanie nie stwierdzenie czy będziesz tępić siebie szukając wroga ,najpierw rozpoznając go.

4 085

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Aha, o.k. smile
Może wystarczy wroga obłaskawić?
Może trochę niefortunnie użyłam określenia "wróg", ale to w sensie tego, co nam szkodzi i utrudnia życie.
Trochę czasem trudno precyzyjnie ubrać rzeczy w słowa. Jak coś jeszcze na ten temat wymyślę, to dopiszę smile

Dodam jeszcze, co fajnego powiedział mi kolega: "Ja z moim przemijaniem nie walczę, tylko staram się współpracować". On mówił o przemijaniu, ale to chyba szersze zagadnienie.

4 086 Ostatnio edytowany przez Syl (2020-12-01 21:26:37)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Elu, tak właśnie jest, mamy na swoje życie większy wpływ niż nam się wydaje, nieświadomie podejmujemy takie decyzje, które mają nas w jakiś sposób chronić, a przez to tracimy coś innego, może bardziej cennego. Nic nie dzieje się poza nami, chociaż i tak mamy skłonności do obwiniania pecha i innych. A singielstwo bardzo często jest podświadomie zamierzone.

Pasławku, zwykle jesteśmy dla siebie największymi, a czasem jedynymi wrogami. Nawet gdy uzależniamy nasze samopoczucie od innych, to i tak problem tkwi w nas samych.

A zmiany, które nigdy nie są łatwe, a zwykle bolesne, wymagają odwagi wink Ale po co o siebie walczyć, może będzie kolejne życie smile

Piegowata, miałaś już nie wspominać wielkich zalet PP smile Tu jest pole do prawdziwej walki!

4 087 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-12-01 21:40:44)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

W tym problem w metodach walki z tym wrogiem i w walce ,częściej walcząc z tym naszym wrogiem dajemy temu wrogowi siłę umacniając go i to się robi obłęd.
Pod sztandarem,hasłami itp .
Z moich doświadczeń wynika że jak się poddałem ogłosiłem kapitulacje,bezsilny i bezradny to zmiany przyszły same ,spokojnie i bez bólu ,bo ta moja walka była bólem rozdwojeniem wojną ,niezgodą na siebie wymaganiem od siebie bycia bogiem,nadczłowiekiem,jakąś inną pierdołą ideą wedle cudzych recept.

Syl napisał/a:

Piegowata, miałaś już nie wspominać wielkich zalet PP smile Tu jest pole do prawdziwej walki!

PP jest już nieodłączną częścią taką cichą szarą eminencją w tym wątku,chyba nie da rady go eksmitować smile

4 088

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

W takiej sytuacji najgorzej jest nic nie robić, każda inna metoda jest dobra. I lepiej jednak nie nazywać samego siebie wrogiem - na pewno sobie w ten sposób nie pomożemy.

4 089 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-12-01 21:43:43)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Syl, zgłaszam sprzeciw wink
Nie wspomniałam wielkich zalet PP, przytoczyłam konkretną sytuację, która akurat z nim się zdarzyła, ale mogła równie dobrze z kim innym.
Przyznam jednak, że z PP doznałam ważnych dla mnie i bardzo deficytowych rzeczy. To nie jest pochwała tego pana, to są fakty na mój temat.

Paslawek, wszędzie gdzie mowa o terapii, o samorozwoju i poprawianiu swojego życia - wszędzie piszą, żeby sobie nie dopieprzać. A my to robimy nad wyraz chętnie. Podoba mi się to, co napisałeś w ostatnim poście. Przetrawię to sobie jeszcze smile

Wrogiem nazwałam umownie to, co nam bruździ w życiu, ale rzeczywiście można to trochę inaczej potraktować, inaczej na to spojrzeć. Może to miało nas chronić, ale już nie służy? Może to coś nam ważnego mówi?

4 090

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Dostałem szóstkę z pierwszej pomocy! Co prawda zagroziłem synowi, że w sobotę dopilnuję żeby wszystkie elementy wykonał samodzielnie, bo inaczej zgłoszę nauczycielowi, że pracę trzeba podzielić na dwa. Doszła moja kamizelka z dodatkami - przeszczęśliwy wink Siedziałem, dopasowywałem, konfigurowałem i jest! Kumulacja, bo dostałem wiadomość od starego instruktora, że organizuje ostatnie w tym roku strzelanie za tydzień. No tym razem wezmę ze sobą starszego, on lubi postrzelać z prawdziwej broni, a nie bocznego zapłonu. Jeszcze a propos tej pierwszej pomocy nakręciłem się i znalazłem sklep niedaleko swojej pracy, który sprzedaje wyposażenie apteczek. O zgrozo bowiem ja mam taki absolutny niezbędnik przy sobie ale został już nadszarpnięty w wakacje. W samochodach nie mam apteczek, a w domu jakieś stare plasterki i bandaż elastyczny. Stwierdziłem, że na wsi i w terenie trzeba mieć cuś więcej.

4 091 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-12-01 21:50:08)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
paslawek napisał/a:

PP jest już nieodłączną częścią taką cichą szarą eminencją w tym wątku,chyba nie da rady go eksmitować smile

Jak by nie było, w końcu się przydarzył w moim życiu. Nie zamierzam udawać, że tego nie było.

Wkurzali mnie ludzie, którzy czepiali się męża mojej znajomej, jej zresztą też, że razem chodzą na grób jego poprzedniej żony. Na litość boską, przecież to część jego życia! Dobra czy zła, ale ważna.

Nie buduję ołtarza panu PP, ale ta znajomość była znacząca. Nie zamierzam udawać, że jest inaczej.

4 092

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Piegowata, niech Ci będzie wink Ale dla Twojego dobra trzeba zacząć z tego schematu wychodzić... Nawet jeśli jest to czysty fakt smile Nie pojawi się inny facet, gdy ten będzie cały czas w głowie...

4 093 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-12-01 22:09:45)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Piegowata'76 napisał/a:

[ Nie zamierzam udawać, że tego nie było.

Jestem tego niemal pewny smile Po za tym ci  tak zwani WF-alkoholicy lub z angielska HFA (High Functioning Alcoholics)  to takie urocze ,słodkie istoty smile
Wiem jak jest smile

A na tych terapiach to też inne rzeczy mówią ,nie tylko o łagodności ,o złości i świętym gniewie też bo to forma energii to zastosowania,przydatna w życiu raz tak raz śmak .

4 094 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-12-01 21:58:56)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Syl, ależ ja go nie hoduję w głowie. Ja po prostu doświadczyłam z nim tego, czego nie miałam przez całe życie. Ale że więcej przemawiało przeciw, w końcu pogoniłam.
A bez faceta się obejdę. Jak ma się pojawić, to się pojawi. Raczej się teraz nie czuję gotowa na nowe wrażenia.
"Uwielbiam", gdy inni mi dyktują, jak i co mam czuć. Albo gdy lepiej ode mnie wiedzą, co mam w głowie.


To nie jest tak, że chcę go z powrotem, że trzymam się kurczowo wspomnień i nikogo innego nie chcę. Podałam tylko przykład na podstawie niedawnych przeżyć na obciążenia z przeszłości. A Ty odczytałaś po swojemu.

Byłego męża też wspominam i co z tego? Nie wróciłabym za skarby świata, ale pamiętam i to nie tylko złe chwile.
To jakieś nietypowe?

4 095 Ostatnio edytowany przez Syl (2020-12-01 22:04:25)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Piegowata, a dlaczego miałabyś nie wykreślić go ze swoich myśli? W czym pomaga Ci idealizacja, trzymanie się pozytywnych wspomnień? Jestem przeciwna usilnemu pielęgnowaniu wspomnień, które niczego nie wnoszą do obecnego życia. Jeśli coś źle na nas wpływa, to trzeba się tego pozbyć smile

Nie miej mi za złe, że odnoszę się do wycinków Twojego życia - całego przecież nie znam... A świeża opinia zawsze się może przydać smile Zawsze też można ją odrzucić i zrobić po swojemu... Na pewno jednak niczego Ci nie narzucam, nie mam takich mocy, nawet, gdybym chciała smile Zastanów się tylko, czy wspomnienia o PP pomagają Ci w budowaniu lepszej teraźniejszości.

Posty [ 4 031 do 4 095 z 12 682 ]

Strony Poprzednia 1 … 61 62 63 64 65 … 196 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026