netkobietyWszystkie działy
Nasza społeczność

30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

12 681 odpowiedzi387 504 wyświetleniazałożony przez Lucyfer666, 09.09.2020

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Strony Poprzednia 1 … 60 61 62 63 64 … 196 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 966 do 4 030 z 12 682 ]

3 966

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

i znowu to robisz... negatywnie się programujesz :-)

3 967 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-29 01:14:31)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Adiafora, to, że pojechałam, umówiłam się, uważam za stawienie czoła lękowi.
A to, że pogadam, to sposób na rozładowanie.

3 968 Ostatnio edytowany przez adiafora (2020-11-29 01:35:20)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Piegowata'76 napisał/a:

Adiafora, to, że pojechałam, umówiłam się, uważam za stawienie czoła lękowi.

ale nie opisuj tego jak byś szła na egzekucję. Sama siebie straszysz. Od samego czytania o tym, w jaki sposób piszesz o dentyście, robi się strasznie. A Ty wręcz się nakręcasz tym pisaniem, jak bardzo się boisz.
Nikt nie mówi, że sobie wymyśliłaś problem. Chodzi raczej o Twoje podejście do problemu.

No właśnie zastanawiam się, czy tym rozładowaniem, jak to nazywasz, nie strzelasz sobie w kolano :-)
To, na czym skupiasz swoja uwagę ulega powiększeniu. A jeśli podlejesz to emocją tak silną jak strach to już w ogóle...  Strach przed dentystą siedzi w Twojej głowie. W skrócie. Powinnaś raczej starać się myśleć, że to TYLKO dentysta a nie OMÓJBOŻE to dentysta ;-)

3 969 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-29 01:37:11)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Nie będę udawać, że się nie boję.
Jak się nie wygadam, stres jest jeszcze większy. Gadanie mnie dystansuje i rozluźnia.

Racja, dentysta to tylko dentysta, ale ból to AŻ ból.
Zawsze mówię, że najbardziej w życiu boję się bólu. Fizycznego, bo z innymi bólami można podyskutować.

3 970

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

ok, skoro tak uważasz :-)

3 971 Ostatnio edytowany przez adiafora (2020-11-29 01:49:38)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

byłam dzisiaj w galerii. Świąteczny ruch jak ta lala :-)
Kupiłam sobie śmieszne skarpetki z mikołajami i reniferami :-) Nie zauważyłam, że dla swojego kupiłam z bałwanami big_smile
Dam mu 6 grudnia dla jaj.

Idę marynować schab. Jutro mam głodomorów na obiedzie. Wprosiła się córka z chłopakiem :-))  Bożesz, ile on może zjęść! A szczupły, jak nie wiem! Chyba tasiemca ma big_smile


dobranocka

3 972

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
adiafora napisał/a:

Idę marynować schab. Jutro mam głodomorów na obiedzie. Wprosiła się córka z chłopakiem :-))  Bożesz, ile on może zjęść! A szczupły, jak nie wiem! Chyba tasiemca ma big_smile

Swój chłop i dobrze rokuje moim zdaniem smile jak ma apetyt .
Mój potencjalnie przyszły zięć też może zjeść,a nie krępuje się podobnie jak ja,żadne tam ą i ę daje się karmić i widać że szczęśliwy jak nakarmiony .

Tasiemca to naście lat temu przywiozłem sobie z Danii smile już go nie ma od dawna nieuzbrojony był.Padł z wyczerpania nie nadążył z przerobem .
różnica w możliwościach spożycia z nim i bez niego niewielka jak dla mnie, nawet nie bardzo zauważyłem że go miałem tzn zauważyłem ale szczegóły pominę.

3 973 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-29 10:26:46)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Cześć, czołem, kluski z rosołem smile

Śniegu u mnie napadało przez noc. Bardzo lubię, gdy zimą jest biało, większa ilość światła dobrze na mnie wpływa, że o sentymentach nie wspomnę.

Po tej Waszej wczorajszej "pucówie" myślę, czy jednak nie zadzwonić jeszcze raz do przychodni i nie omówić poważnie tego gazu rozweselającego. Wczoraj od razu mnie chcieli brać na fotel (w sensie zabiegów, bo na fotelu byłam do przeglądu), a o gazie nawet nikt nie wspomniał ; "spękałam" więc maksymalnie. Byłoby jednak taniej o parę groszy i może jakoś dałabym radę. Zadzwonię jeszcze raz i poproszę o uczciwą i porządną rozmowę nie z rejestratorką, a z lekarzem.
Miał ktoś do czynienia z tym podtlenkiem azotu? "Głupiego Jasia" miałam ze dwa razy w życiu i rzeczywiście wsio rawno się po nim robi.
I tyle, więcej o tym nie ględzę, chyba że mnie dopadnie taka histeria jak wczoraj hmm

I jeszcze praktyczne pytanie: dziewczyny (i ewentualne chłopaki), na ile dni przed świętami można przygotować pierwsze wypieki, żeby to dotrwało do świąt świeże i smaczne, ale żeby nie przesiadywać w kuchni do rana tuż przed Bożym Narodzeniem? Jednym słowem organizacja mnie interesuje ; jak sobie z tym radzicie?
Zamarzyła mi się tego roku kameralna domowa Wigilia z synem, bo syn daje mi do zrozumienia, że trochę ma dość łażenia po ciociach. A i ja chyba chciałabym pobyć u siebie. Odkąd wyszłam za mąż, zawsze się do kogoś chodziło.
No, kurczę, trzecią zimę mieszkam na Sz-skiej, a wieczerzy wigilijnej jeszcze tu nie urządzałam. Faux pas! wink

Miłego dnia!

3 974

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

W Krakowie też śnieg.
Wigilię  robiłam w domu kilka razy zawsze na ostatnią chwilę. Nerwów nie ma..Jak z czymś nie zdążę to świat się  nie zawali.
W tym roku będzie kameralnie.:) i whatsupowo..

3 975

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Piegowata, ja się przyznaję, że do tematu ciast świątecznych podchodzę bez spiny - tzn. korzystam z wielu gotowych potraw, typu pierogi, uszka, ciasta. Ciasta u mnie w domu "idą" w ilościach śladowych, więc kupuję tylko po trochę kilka rodzajów (zwykle kawałek sernika, szarlotki i makowca). Pierogów nie lepię, nikt ich po karpiu nie chce zazwyczaj jeść. Jest grzybowa z suszonych grzybów, karp, różne filety dla dzieci, które nie chcą jeść karpia z ościami, kapusta z grochem, kompot z suszu.
Co do gazu rozweselającego nie wiem, leczyłam zęby w znieczuleniu do dziąsła tylko. Wiem, jak leczenie boli po kieszeni, wstawiałam w tym roku implant. Już odkładam pieniądze na wymianę, bo dowiedziałam się, że żywotność implantu to co najwyżej 10 lat.

3 976 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-29 11:35:07)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Wychodzi na to, że jakby nie kombinować, to i tak koszty i problemy. Cóż.. trzeba na klatę wziąć.

Co do wypieków, to niekoniecznie, ale jednak myślę, czyby nie pobawić się w kuchni. Mam takie domowe skojarzenia z tymi przygotowaniami, to była część magii dla mnie jako dziecka. Dla mnie jako matki już mniej, miewałam takie święta, że calutką noc siedziałam w kuchni sama i lepiłam te nieszczęsne pierogi i uszka (choć niby się chodziło do teściów, ale przecież i w domu chciałam coś mieć), a rano szłam do pracy. Nie wspominam tego z czułością.
Nie mam pojęcia, jak robią to znajome kobiety, które ze wszystkim nadążają, mają siłę, by przygotowywać święta nie tylko dla swoich bliskich, ale jeszcze i zaproszonych gości. Syn rok temu był u szwagierki, która gościla swoich rodziców, naszą wspólną teściową, mojego syna, a oprócz tego ma męża i dwoje dzieci. Ona to w ogóle ma motorek... Podziwiam ją i zazdroszczę tej niespożytej energii.
W domu rodzinnym było dwa dni przed świętami pospolite ruszenie od świtu do nocy. Rodzice całymi dniami byli w pracy, odkąd otworzyli własną działalność (miałam 15 lat), więc wiele było na głowie nas, dzieci. Zwykle starsza z sióstr spontanicznie przejmowała rolę przywódcy. Było sporo pracy, ale na osiem rąk szło sprawnie. I jak to w towarzystwie, czas płynął wartko i wesoło.
Ja ostatecznie pewnie sporo odpuszczę, ale ciekawi mnie, jak to sobie organizują inni.


Symbi, a mój syn to tylko ciasta by w święta jadł. Barszcz be, kapusta be, gołąbki z kaszą gryczaną (ukochane moje) be. Uszka be! Tylko dla pierogów ruskich jest łaskawy. Jest już dużym chłopakiem, ale "smaki" ma jeszcze dziecięce.

3 977 Ostatnio edytowany przez Symbi (2020-11-29 11:43:02)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

To zrób jedzenie pod siebie i pod syna, w takich ilościach, byście we dwoje przejedli.
Dla mnie ważniejsze jest spotkanie niż jedzenie.

3 978

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

No, tak, Symbi.
W sumie jak zwykle smile Ale zawsze się jakoś głupio spinam przed świętami, robię się "ambitna" a potem wychodzi jak wychodzi. I jakoś wychodzi.

3 979 Ostatnio edytowany przez Symbi (2020-11-29 11:53:02)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Spokojnie, ja też dawniej byłam ambitniejsza, nawet, o zgrozo, chciałam, by przed wieczerzą czytać odpowiedni fragment Biblii.
Zrób to, co Tobie i synowi sprawi przyjemność.
Ja tę Wigilię dzielę z ojcem dzieci, więc wiem, że jak nie zjedzą po kokardę u mnie, to doprawią się u ojca.

3 980 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-29 12:11:54)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Z tymi ambicjami to aż śmieszne, trudno się z tym schematem rozstać.
Moja bratowa rozśmieszyła nas kiedyś niesłychanie. Przed świętami się rozmarzyła, że chce mieć cudowną wigilię jak z bajki. Naganiała się, nalatała, nawk...wiala, a potem nie zdążyła z połową (bo bratowa jest uroczo roztrzepana), a na wigilię, tak się złożyło, siostra ten jeden raz zaprosiła mnie oraz brata, oczywiście z naszymi rodzinami. Po Wigili zadzwonił ktoś do bratowej, a ta oznajmiła, że ze świętami jest w czarnej d...e. Ale kwiczeliśmy! smile

3 981

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
adiafora napisał/a:

byłam dzisiaj w galerii. Świąteczny ruch jak ta lala :-)
Kupiłam sobie śmieszne skarpetki z mikołajami i reniferami :-) Nie zauważyłam, że dla swojego kupiłam z bałwanami big_smile
Dam mu 6 grudnia dla jaj.

Idę marynować schab. Jutro mam głodomorów na obiedzie. Wprosiła się córka z chłopakiem :-))  Bożesz, ile on może zjęść! A szczupły, jak nie wiem! Chyba tasiemca ma big_smile

To takie pokolenie smile Mój młody tez wygląda tak, że mógłby grać w "Liście Schindlera", a potrafi zjeść bardzo dużo smile Oni to sobie chyba gdzieś magazynują wink

3 982 Ostatnio edytowany przez Symbi (2020-11-29 12:13:55)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Piegowata, ano.
Robię Wigilię dla domowników, rodziców i brata z rodziną. Nie spinam się, jak pisałam wcześniej. Nawet nie wiem, czy będę miała 12 potraw.

3 983 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-29 12:18:42)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Spiny to ja mam dużo w sobie i wyłazi przy różnych okazjach. Spadek z domu, jak mniemam.
Trochę staram się wyluzowywać, ale różnie mi z tym idzie. A czasami popadam w drugą skrajność, bo się buntuję przeciwko spinie.

Spokój! Tylko spokój może nas uratować smile

Smaka mi na grzybową narobiłaś, Symbi smile Z łazankami, mmmmmm! smile

3 984

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

U nas akurat grzybowa, nie barszcz.
Swego czasu, jak chciałam zrobić przyjemność dzieciom, to bawiłam się z dziećmi w pierniczki. W sensie ja robiłam ciasto, one wycinały i stroiły.

3 985

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Ale zima za oknem <3

3 986

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Buka bryyy

U mnie jesień jeszcze .

3 987

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

To ja nie cierpię świąt, jeszcze Woelkanoc stoleruję, ale tych grudniowych nie lubię i czekam już tęsknie na styczeń.
Jako dziecko bardzo lubiłam, jako nastolatka też. Na studiach ju mniej a potem coraz mniej, jak koleżanki wychodziły za mąż i święta spędzały z mężami i dziećmi a ja byłam sama, a członkowie mojej rodziny umierali i sie wykruszali ogólnie.
Potem, jak już wyprowadziłam się od rodziców, nie ma dla mnie znaczenia Święta czy nie, to normalny dzień, tylko głupoty w telewizji puszczają i wszyscy wariują z tym jedzeniem, a potem na osiedlu śmietniki pękają w szwach od wyrzucanego jedzenia. Normalnie szok. Jak przyjedzie rodzina, to pewnie razem posiedzimy, a inaczej to będę siedziałą sama wieczorami z książką albo chodziła na spacery.

3 988

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

ja pierwszy raz wczoraj jadłem łom big_smile
Ale się nawpierniczałem tego

3 989

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Mój syn już chyba za stary na pierniczki, ale dawniej się robiło. Uwielbiałam to. W ogóle malutkie dzieci są takie całe nasze, całe z nami. Piękny czas, a tak szybko przemija.

3 990

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Piegowata'76 napisał/a:

Mój syn już chyba za stary na pierniczki, ale dawniej się robiło. Uwielbiałam to. W ogóle malutkie dzieci są takie całe nasze, całe z nami. Piękny czas, a tak szybko przemija.

Ciekawe jak to jest? Ale i tak nigdy nie poznam.

3 991

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Lucyfer666 napisał/a:

ja pierwszy raz wczoraj jadłem łom big_smile
Ale się nawpierniczałem tego

Z czego to się robi pierwsze słyszę.

3 992

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

chyba coś takiego

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

3 993 Ostatnio edytowany przez adiafora (2020-11-29 13:42:16)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Misinx napisał/a:
adiafora napisał/a:

Idę marynować schab. Jutro mam głodomorów na obiedzie. Wprosiła się córka z chłopakiem :-))  Bożesz, ile on może zjęść! A szczupły, jak nie wiem! Chyba tasiemca ma big_smile

To takie pokolenie smile Mój młody tez wygląda tak, że mógłby grać w "Liście Schindlera", a potrafi zjeść bardzo dużo smile Oni to sobie chyba gdzieś magazynują wink

on chyba nie magazynuje, bo 5 razy do kibelka chodzi big_smile

paslawek napisał/a:


Swój chłop i dobrze rokuje moim zdaniem smile jak ma apetyt .
Mój potencjalnie przyszły zięć też może zjeść,a nie krępuje się podobnie jak ja,żadne tam ą i ę daje się karmić i widać że szczęśliwy jak nakarmiony .

Tasiemca to naście lat temu przywiozłem sobie z Danii smile już go nie ma od dawna nieuzbrojony był.Padł z wyczerpania nie nadążył z przerobem .
różnica w możliwościach spożycia z nim i bez niego niewielka jak dla mnie, nawet nie bardzo zauważyłem że go miałem tzn zauważyłem ale szczegóły pominę.

padł z wyczerpania... dobre big_smile
Tasiemiec to gunwo, którego najbardziej się boję z pasożytów. Obrzydliwy. Moja znajoma miała a dowiedziała się o tym, jak jej z tyłka coś wylazło. Niespodzianka big_smile
Swego czasu popularna była wśród desperatek dieta tasiemcowa, gdzie łykały jajeczka tasiemca... Niektorzy to jednak mają nasrane w głowie.


A w temacie Świąt. Lubię tę krzątaninę. I lubię, jak jest dużo ludzi. Kolację przygotowuję na 10-12 osób.  I potraw mam 12 tradycyjnie.
U nas nie jada sie grzybowej tylko barszcz z uszkami. Rzecz jasna nie robię wszystkiego sama od a do zet. Chyba by mi ręce odpadły. Pierogi lepi mi znajoma, która sobie dorabia w ten sposób. U niej zamawiam też rybę po grecku, faszerowane jajka i śledzia pod pierzynką.
Najbardziej nie lubię smażyć ryb bo ryby to idą jak ciepłe bułki, wszyscy jedzą a ja to w ogole, mogę odżywiać się tylko rybami, więc kupuję na kilogramy, karp, łosoś, pstrąg... a potem stoję nad patelnią i wzdycham ;-)
Oczywiście zawsze przesadzam z jedzeniem i robię za dużo. Ale nic nie wyrzucam. Daję rodzinie na wynos, część zamrażam.

W tym roku naszło mnie na wielką ponad 2 metrową choinkę. Wręcz mam jakąś obsesję, żeby mieć taką choinę z prawdziwego zdarzenia a nie jakąś popierdółkę... Mój się puka w głowę, na grzyba mi taki gigant.  Zobaczę, może mi przejdzie ;-) Zwłaszcza, że ktoś musi to ubrać w światełka i bombki... a chętnych nie ma.

3 994

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Dokładnie Adiaforo big_smile
Takie czekoladowe ciasto

3 995

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

u nas to się blok nazywa :-)

3 996 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2020-11-29 13:39:21)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Ja tam nie wiem. smile Wczoraj dopiero nazwę łom poznałem.
Ogólnie trzy projekty mam do zrobienia, a na kacu solidnym siedzę...
Impreza urodzinowa, ech...

3 997

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Twoja impreza?

3 998

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Nie.
Ale trochę przesadziłem.

3 999 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-29 13:43:15)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Rossanko, wiem, że syty głodnego nie zrozumie, sama w takich sytuacjach bywałam. Ale powiem Ci też, ze baaardzo dużo zależy od tego, jak się nastawimy. Kilka razy spędzałam w pojedynkę Wielkanoc i postanawiałam sobie dobrze wypocząć oraz prawdziwie się zrelaksować. Udawało się.
Co do dzieci, to długo byłam sama, syna doczekałam się tuż przed trzydziestką, ale instynkt macierzyński i w ogóle sympatię do dzieci zaspokajałam "ciociując" dzieciom krewnych i znajomych. Na porodówce wszyscy byli przekonani, że mój syn nie jest moim pierwszym dzieckiem, bo miałam wprawę w zajmowaniu się maluchem.
Czyje by dzieci nie były, są tylko na chwilę. Choćbym miała ich tuzin, dorosną i pójdą swoją drogą.
Tęskni się, ale z drugiej strony - całe życie zmieniać pieluchy i oglądać "Smerfy" - nawet jeśli się lubi? yikes

4 000 Ostatnio edytowany przez adiafora (2020-11-29 13:48:35)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Lucyfer666 napisał/a:

Nie.
Ale trochę przesadziłem.

oj tam, oj tam, grunt, że dobrze się bawiłeś. Chyba? :-)

A na kaca miód dobry jest.

Ja mam mega kaca po łiskaczu. Dlatego nie piję.
Po piwie nigdy nic...

4 001 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-29 13:50:20)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Adiafora, mnie mimo wszystko bardzo ciekawią Twoje świąteczne strategie, żeby przygotować święta, a jednak nie paść z wyczerpania i stresu.
Znowu sypie śnieg.
Znowu wywaliłam przed chwilą wiadomego pana za drzwi.

4 002

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

nie mam strategii, mimo, iż  nie wychodzę z kuchni przez 2 dni to święta dają mi niesamowicie dużo energii. Uwielbiam jak wszyscy siedzimy przy stole, gadamy a w tle lecą kolędy... Czasem śpiewamy. Ale u nas brak talentów wokalnych, więc jest przy tym kupa śmiechu big_smile
No i ważna część wieczoru - rozpakowywanie prezentów. To moja słabość - prezenty. Uwielbiam kupować zwłaszcza dla dzieci. I tu przesadzam, podobnie jak z jedzeniem. Po prostu nie mam umiaru. Jest listopad a ja mam już 2 worki prezentów w piwnicy. Do Świąt pewnie jeszcze zapełnię trzeci...

4 003 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-29 14:01:55)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Czyli po prostu kochasz to.
Ja lubię pogotować, nawet i posprzątać czasem, cieszyć się efektami, ale gdy się pojawia presja obowiązku, moja dusza wierzga wink
Są dni, gdy nie muszę, a jednak potrafię góry przenieść.

4 004

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
adiafora napisał/a:

padł z wyczerpania... dobre big_smile
Tasiemiec to gunwo, którego najbardziej się boję z pasożytów. Obrzydliwy. Moja znajoma miała a dowiedziała się o tym, jak jej z tyłka coś wylazło. Niespodzianka big_smile
Swego czasu popularna była wśród desperatek dieta tasiemcowa, gdzie łykały jajeczka tasiemca... Niektorzy to jednak mają nasrane w głowie.


Niespodzianka i nieco dziwne uczucie,nie oszczędzono wam szczegółów smile

4 005

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

A w jakiej to części Polski ciasto czekoladowe nazywa się łomem? smile

4 006 Ostatnio edytowany przez adiafora (2020-11-29 14:11:57)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

kocham Święta BN ale przygotowania to nie bardzo :-) Jednak samo się nie zrobi.  Ale nie narzekam. Jest w tym jakaś radość. I cieszenie sie efektami, jak to ujęłaś :-)
Kiedyś, gdy dzieci były małe, wyjeżdżaliśmy ze znajomymi w góry na Święta, ale to jednak nie ten klimat, co domowy...

Natomiast nie przepadam za Wielkanocą. Zupełnie nie czuję tego klimatu dlatego i przygotowywanie jest dla mnie nużące i męczące. Takie bardziej z obowiązku...

4 007

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Impreza była udana owszem. Ale nadmiar pracy się odbił wink
Świąt nie cierpię w obecnej formie.
Szczodre gody zawsze z paroma znajomymi świętujemy idąc w góry, żeby świętować wschód słońca.

4 008 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-29 14:24:14)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Mnie zawsze ciężko wpaść na jakiś fajny prezentowy pomysł. Nieraz postanawiałam notować sobie pomysły w ciągu roku. Synowi spełniłam takie jedno marzenie, więc ma zapowiedziane, że pozostałe okolicznościowe prezenty będą symboliczne.
Pamiętam, jak siostrzenica chwaliła się mojej bratowej swoją dziewczyńską biżuterią. Wyciągnęła otrzymany ode mnie kiedyś wisiorek i oznajmiła: "A w tym to mi mama nie pozwala chodzić"
Noszszsz... big_smile


A jeśli chodzi o prace wszelakie, nie tylko domowe, zauważyłam, że męczy mnie długie wykonywanie jednej rzeczy, potrzebuję "płodozmianu". Jak siedzę długo w kuchni, to dla odmiany wyszłabym do ogródka, zmieniła otoczenie. Jak za długo siedzę w domu, to zaczyna mnie nosić, a jak mam "zalatany" czas, to marzę, by usiąść na tyłku.
No, to idę do kuchni smile

4 009 Ostatnio edytowany przez adiafora (2020-11-29 14:35:10)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

trzeba zmieniać, żeby nie oszaleć :-) Monotonia jak przy taśmie w fabryce też mi nie służy.

Lucyfer666 napisał/a:


Szczodre gody zawsze z paroma znajomymi świętujemy idąc w góry, żeby świętować wschód słońca.

oczywiście słońce lubię, z nim jest optymistyczniej ;-) ale zdecydowanie bardziej pasjonuje mnie księżyc :-)
Księżyc kocham i nie wiem, dlaczego. Tęsknie wręcz, gdy nie widzę go na niebie. A gdy jest pełnia to czuję się jak w domu. Jakieś wilkołactwo chyba mam w genach ;-)
A jak jest w perygeum to już w ogole... odlot big_smile

4 010

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Od czegoś jest Noc Kupały Adiaforo wink

4 011

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

A ja sobie z rana postrzelałem w śniegu. Najmłodszy też, bo to głównie jego był wypad z kolegą na strzelnicę. Dużo ludzi nawet było. Na koniec ognisko z kiełbaską. Trzy razy przyjeżdżała do nas pani policjant z pobliskiej komendy. Chyba któryś wpadł jej w oko, a bo za pierwszym razem zapomniała spisać organizatora, a za drugim razem zapomniała spisać też jego adres zamieszkania... Jak się pojawiał radiowóz, to padała komenda "panooowiee, maseczki i rozgęścić się!" No ale pani policjantka nie zadawała sobie trudu wyjściem z radiowozu żeby sprawdzić wymagania epidemiczne wink Tak na marginesie odnotowaliście, że od wczoraj obowiązuje taki sam bezprawny nakaz noszenia maseczek w miejscu pracy? Przez cały czas pracy jeśli w pomieszczeniu znajduje się więcej niż jedna osoba. Więc jak ktoś chce zjeść kanapkę albo łyknąć kawy, to trzeba wyprosić kolegę, koleżankę z pokoju...

4 012

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

w temacie aniołków... Własnie sobie uświadomiłam, że mam trochę tych aniołków :-) 

To mój ostatni aniołek. Nazywam go aniołem obfitości, bo taki pękaty :-)) Jest o tyle cenny, że z jednego kawałka krzemienia pasiastego. Zbieram głownie kryształy górskie, ale niektóre kamienie i minerały też. Mam słabość do ametystu.

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Teraz myślę o aniołku z witrażu.

4 013

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Snake napisał/a:

A ja sobie z rana postrzelałem w śniegu. Najmłodszy też, bo to głównie jego był wypad z kolegą na strzelnicę. Dużo ludzi nawet było. Na koniec ognisko z kiełbaską. Trzy razy przyjeżdżała do nas pani policjant z pobliskiej komendy. Chyba któryś wpadł jej w oko, a bo za pierwszym razem zapomniała spisać organizatora, a za drugim razem zapomniała spisać też jego adres zamieszkania... Jak się pojawiał radiowóz, to padała komenda "panooowiee, maseczki i rozgęścić się!" No ale pani policjantka nie zadawała sobie trudu wyjściem z radiowozu żeby sprawdzić wymagania epidemiczne wink Tak na marginesie odnotowaliście, że od wczoraj obowiązuje taki sam bezprawny nakaz noszenia maseczek w miejscu pracy? Przez cały czas pracy jeśli w pomieszczeniu znajduje się więcej niż jedna osoba. Więc jak ktoś chce zjeść kanapkę albo łyknąć kawy, to trzeba wyprosić kolegę, koleżankę z pokoju...

Z czego strzelaliście ?
wiadomo też że nic tak nie cieszy jak seria z pepeszy smile

4 014

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

strzelanie z czegokolwiek nie bardzo, ale ognisko z kiełbaską jak najbardziej do mnie przemawia big_smile

4 015

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
paslawek napisał/a:
Snake napisał/a:

A ja sobie z rana postrzelałem w śniegu. Najmłodszy też, bo to głównie jego był wypad z kolegą na strzelnicę. Dużo ludzi nawet było. Na koniec ognisko z kiełbaską. Trzy razy przyjeżdżała do nas pani policjant z pobliskiej komendy. Chyba któryś wpadł jej w oko, a bo za pierwszym razem zapomniała spisać organizatora, a za drugim razem zapomniała spisać też jego adres zamieszkania... Jak się pojawiał radiowóz, to padała komenda "panooowiee, maseczki i rozgęścić się!" No ale pani policjantka nie zadawała sobie trudu wyjściem z radiowozu żeby sprawdzić wymagania epidemiczne wink Tak na marginesie odnotowaliście, że od wczoraj obowiązuje taki sam bezprawny nakaz noszenia maseczek w miejscu pracy? Przez cały czas pracy jeśli w pomieszczeniu znajduje się więcej niż jedna osoba. Więc jak ktoś chce zjeść kanapkę albo łyknąć kawy, to trzeba wyprosić kolegę, koleżankę z pokoju...

Z czego strzelaliście ?
wiadomo też że nic tak nie cieszy jak seria z pepeszy smile

Do Niemca big_smile

4 016

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
paslawek napisał/a:

wiadomo też że nic tak nie cieszy jak seria z pepeszy smile

Dzieciaki z 0,22 bocznego zapłonu, głównie karabinka i trochę z rewolweru. Ja normalną amunicją z Glocka i końcówka żeby rozliczyć resztę z AR-15 czy jakiegoś jego klona. Koncentruję się na broni krótkiej, bo z długą jakoś nie mam problemu i raczej dobre oko wink Jednak długa lufa, długa linia celowania, zaparcie kolbą robi swoje. Nowością dla mnie był element strzelania dynamicznego, stalowe tarcze ze światełkami. Trzeba strzelać w tą, która się zaświeci. Dobra zabawa.

4 017

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

W końcu jestem... Zaległości też są smile

Przede wszystkim zazdroszczę śniegu osobom, u których już napadało... Wyglądając dziś rano za okno, pomyślałam, że miło by było mieć śnieg, chociaż na trochę... Ale mieszkając nad samym polskim morzem, mogę tylko pomarzyć. Prawdziwy śnieg widziałam 3 lata temu w górach... Święta BN bardzo lubię, spędzamy je zawsze w gronie kilku osób, bez zbędnego skupiania się na przygotowaniach i prezentach. Najważniejsza jest zawsze ta świąteczna atmosfera oraz to, że w tym czasie mam dużo wolnego od pracy - w tym roku całe 26 dni, więc jest to zdecydowanie przyjemny czas, który wreszcie spędzę inaczej niż w pracy i na pracy.

Piegowata, powiedziałaś temu panu, żeby się już nie odzywał i nie przychodził? Jeśli nie dostanie jasnego sygnału, to tak będzie zawsze... A jeśli się od niego nie odetniesz, to żadna przyszła relacja się nie uda. Nie idealizuj go, nie korzystaj z jego propozycji pomocy, już czas usunąć go z życia. Nawet życzenia świąteczne są zbędne. Zrób dobrze dla siebie, a nie dla niego smile Mój dawny partner życzył sobie przyjacielskiego kontaktu i zapytania od czasu do czasu, co nowego u nas, ale odmówiłam - nie potrzebuję tego, dodatkowy zapychacz czasu, którego i tak jest niewiele.

Rossanko, może warto docenić pozytywne strony nieposiadania dzieci? Skoro i tak nic nie miałoby się zmienić w tej kwestii... Gdy czegoś bardzo chcemy, zaczynamy to idealizować, a potem okazuje się, że lepiej byłoby tego nie mieć smile Czasem płaci się wysoką cenę za spełnione marzenia. To, co miało być darem, staje się przekleństwem... Pomyśl też o tym jako o pewnego rodzaju wyborze. Może podświadomie wolałaś być sama i życie potoczyło się tak, że rzeczywiście jesteś sama. Czy nie warto spojrzeć na samotne życie z innej strony? Gdy przychodzi taki moment, choć rzadko, że zaczyna mi kogoś brakować, to do głowy przychodzą mi wszystkie aspekty, które by się zmieniły, a których nie chcę zmieniać... Próbę bycia z kimś podjęłam, wiem, jak to jest i pora cieszyć się takim życiem, jakie się ma. A przecież wcale nie jest źle smile Oczywiście nie powinno się zamykać na ewentualne znajomości, ale one powinny być miłym dodatkiem, przykro by było, gdyby były podstawowym i jedynym celem w życiu.

4 018

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Snake napisał/a:
paslawek napisał/a:

wiadomo też że nic tak nie cieszy jak seria z pepeszy smile

Dzieciaki z 0,22 bocznego zapłonu, głównie karabinka i trochę z rewolweru. Ja normalną amunicją z Glocka i końcówka żeby rozliczyć resztę z AR-15 czy jakiegoś jego klona. Koncentruję się na broni krótkiej, bo z długą jakoś nie mam problemu i raczej dobre oko wink Jednak długa lufa, długa linia celowania, zaparcie kolbą robi swoje. Nowością dla mnie był element strzelania dynamicznego, stalowe tarcze ze światełkami. Trzeba strzelać w tą, która się zaświeci. Dobra zabawa.

.22LR fajna sprawa niewielki podrzut i odrzut broni i amunicja dużo tańsza od np 5,56 czy 7,62 jakby co

4 019 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-29 20:30:30)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Syl, mówiłam mu to nieraz, ale nie byłam wystarczająco konsekwentna. Zawsze mnie ugłaskał jakimś miłym gestem, słowem, a potem wracał do znanego mi już na wylot repertuaru. Wczoraj mnie wreszcie definitywnie trafił szlag. Nie mogę ustępować, bardzo to sobie postanawiam, mam nadzieję, że nie zmięknę i nie wyjdę na głupka. Oby mnie wreszcie przestał nachodzić.
Nie mam nic przeciwko życzliwym i pokojowym relacjom z byłymi, zawsze uważałam za straszną dziecinadę takie obrażanie się na śmierć i życie, udawanie że się nie znamy, ale widocznie czasem to jedynie słuszne wyjście. Pierwszy raz w życiu jestem w takiej sytuacji.

4 020 Ostatnio edytowany przez Snake (2020-11-29 20:32:18)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
paslawek napisał/a:

.22LR fajna sprawa niewielki podrzut i odrzut broni i amunicja dużo tańsza od np 5,56 czy 7,62 jakby co

Ja też ją lubię, bo tanio można poćwiczyć zgrywanie przyrządów itp. Na strzelnicy nabój kosztuje 1 zł. Za 9 mm do Glocka czy Cezetki biorą 2 zł. 5,56 mm dziś płaciłem 2,5 zł, a za 7,62 mm do AK 2 miesiące temu 3 zł.
Z wrażeń, to 5,56 mm z AR-15 i podobnych jest głośniejsze niż 7,62 z AK-47.
Ja dziś z dorosłych w mojej grupie byłem jedyny amator. Reszta to ludzie w trakcie szkoleń na patenty, ochroniarze, posiadacze broni. Pan instruktor nie miał zastrzeżeń do mojego sposobu strzelania poza dwoma elementami. Nie czepiał się postawy, zgrywania, obsługi broni więc przekładając na niego słowa mojego dotychczasowego instruktora "jeżeli nic nie mówię, to znaczy, że nie mam zastrzeżeń" nie było źle. Czepiał się dwóch rzeczy, z których jedna była konsekwencją drugiej. To znaczy ta podstawowa - za szybko ściągałem spust co przekładało się na większy ruch lufy w dół więc kazał mi wolniej ściągać i wyżej celować. Faktycznie od razu następowała poprawa w celności. Ze spustem to jest ten problem, że co strzelanie dostaje się do ręki różną broń. Poprzedni instruktor choćby przywoził dwa Glocki, Sig Sauera, ze trzy CZ. Trzeba sobie wypracować odruch delikatnego palca wink Co ciekawe, na tej strzelnicy i wśród tego grona byłem pierwszy raz. Zapisałem się do strzelania, pobrałem amunicję, dostałem magazynek, załadowałem, na stanowisku broń i strzelaj! Na szczęście jednak Glocka znam więc bez problemu wpiąłem magazynek, przeładowałem broń, oddałem strzały, sprawdziłem broń, wypiąłem magazynek i oddałem bezpieczną broń. Luzaki trochę.
Teraz zaś odrabiałem lekcje za najmłodszego tzn. pokazałem na manekinie ze starszego jak zrobić 2 rodzaje opatrunków głowy, opatrunek dłoni, ramienia ze stawem barkowym i znowu unieruchomienie chustą. Dokumentację fotograficzną najmłodszy zrobił i zobaczymy co dostanę wink

4 021 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-11-29 20:51:39)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Piegowata'76 napisał/a:

Syl, mówiłam mu to nieraz, ale nie byłam wystarczająco konsekwentna. Zawsze mnie ugłaskał jakimś miłym gestem, słowem, a potem wracał do znanego mi już na wylot repertuaru. Wczoraj mnie wreszcie definitywnie trafił szlag. Nie mogę ustępować, bardzo to sobie postanawiam, mam nadzieję, że nie zmięknę i nie wyjdę na głupka. Oby mnie wreszcie przestał nachodzić.
Nie mam nic przeciwko życzliwym relacjom z byłymi, zawsze uważałam za straszną dziecinadę takie obrażanie się na śmierć i życie, udawanie że się nie znamy, ale widocznie czasem to jedynie słuszne wyjście. Pierwszy raz w życiu jestem w takiej sytuacji.

Przekładając to z Polskiego na nasze : nie chciałam i chciałam  być konsekwentna bo marzyłam i bujałam w obłokach, tworząc nowe światy i nowe dziady ,oraz miałam z tego profity i poczucie że mam władzę kontroluje sytuację, mam zarąbisty wpływ i się nie poddaje bo nie chce być ofiarą a ile sobie samej sobie przy tym naściemniałam to tylko ja wiem  ,nieświadomie ,podświadomie, świadomie ,z naiwności,nieumiejętności,wyrachowania,z brakiem odwagi i lękiem przed różnymi uczuciami i z chęcią na inne emocje,marzenia chwile tęsknoty,dramaty i na naprawianie świata.
Jedynie młody wiek i dotychczasowa niekaralność mnie tłumaczą i to że jestem tylko człowiekiem.

"Gwałtownych uciech i koniec gwałtowny;
Są one na kształt prochu zatlonego,
Co wystrzeliwszy gaśnie. Miód jest słodki,
Lecz słodycz jego graniczy z ckliwością
I zabytkiem smaku zabija apetyt.
Kochaj więc umiarkowanie; zbyt skwapliwy
Tak samo spóźnia się jak zbyt leniwy."

William Shakespeare, Romeo i Julia

4 022 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-29 21:05:26)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Po główce to Ty nie głaszczesz, Paslawku, ale o.k. biorę na klatę. Mam szansę dowiedzieć się czegoś, choć przyznam, że czuję się jak besztana idiotka. Z akcentem na "idiotka".
Pisałam u czterdziestolatek, że ten układ po beznadziejnym małżeństwie wydawał mi się rajem. No, cóż... okazało się, że to nie raj.
Aż się boję pisać, bo znowu coś mi zdemaskujesz hmm

Doceniam Szekspira.

A "ten piękny" znowu przylazł przed kwadransem, ale pogoniłam. I będzie tak nachodził i nękał pewnie jeszcze długo. Ileż to można znosić? Policję wzywać?
Tym przedkwadransowym razem chciałam zatrzasnąć przed nosem drzwi. Przytrzymał i do kuchni wlazł. Nie chciałam z nim gadać, to sobie na szczęście zaraz poszedł.
Świetnie!

4 023

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Jest policja od tego myślę że by się przestraszył i najlepiej jak obraził na Ciebie za niesprawiedliwość,pogadaj z policmajstrami że ten facet Ciebie nachodzi i nęka chyba że chcesz żeby Ciebie jeszcze nachodził i nękał.
Ciesz się że nie mieszkaliście razem i to nie trwało naście lat nie przerobiłaś 80% części z tego co przeżyły kobiety ,jakoś nie dałaś się ugotować do końca jak ta żaba i może ten Twój Sjorgen Ciebie uratował oraz nieufność syna do PP nawet jak on z tych poczciwych to naprawdę nie zdajesz sobie sprawy jak takie relacje są na dłuższą metę dla wszystkich niszczące.Módl się i bij pokłony siłom wyższym a nachodzenie przez PP to pikuś wystarczy pokazać pazury na w***wie nic Ci nie ubędzie jak nie będziesz grzecznie nieasertywna .

4 024

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Paslawek, rano go wypchnęłam z przedpokoju.
Spędzał u mnie coraz więcej czasu i wtedy się zorientowałam, że w palnik daje równo. Że sprawa jest znacznie poważniejsza niż mi się wydawało.
Ogromnie się myliłam sądząc, że mogę kontrolować sytuację.

4 025

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Syl napisał/a:

Rossanko, może warto docenić pozytywne strony nieposiadania dzieci? Skoro i tak nic nie miałoby się zmienić w tej kwestii... Gdy czegoś bardzo chcemy, zaczynamy to idealizować, a potem okazuje się, że lepiej byłoby tego nie mieć smile Czasem płaci się wysoką cenę za spełnione marzenia. To, co miało być darem, staje się przekleństwem...


Jest wiele pozytywów. Przede wszystkim czas i pieniądze. Oraz to, że nie miałam nieprzespanych nocy, nie zrujnowałam organizmu ciążą ani nie wpadłam w depresję poporodową. Teraz zaś nie mam kłopotów typu wagary, narkotyki, albo, że dziecko po 23ciej jest jeszcze poza domem.



Syl napisał/a:

Pomyśl też o tym jako o pewnego rodzaju wyborze. Może podświadomie wolałaś być sama i życie potoczyło się tak, że rzeczywiście jesteś sama.

A nie nie. To nie ja. Nigdy akurat nie chciałam być sama. Może tylko pewien okres po rozstaniu, bo nie byłam gotowa na nowe.  Pamiętam już jako 16 latka myślałam, ze też chcę mieć "chłopaka", tak samo było na studiach i potem też.  Miałam w rodzinie "starą pannę" i zawsze myślałam, ze ona to ma kijowe życie i nie chciałabym skończyć jak ona.


Syl napisał/a:

. Czy nie warto spojrzeć na samotne życie z innej strony? Gdy przychodzi taki moment, choć rzadko, że zaczyna mi kogoś brakować, to do głowy przychodzą mi wszystkie aspekty, które by się zmieniły, a których nie chcę zmieniać... Próbę bycia z kimś podjęłam, wiem, jak to jest i pora cieszyć się takim życiem, jakie się ma. A przecież wcale nie jest źle smile Oczywiście nie powinno się zamykać na ewentualne znajomości, ale one powinny być miłym dodatkiem, przykro by było, gdyby były podstawowym i jedynym celem w życiu.

Jestem zadowolona ze swojego samotniczego życia, to nie tak, że ono jest beznadziejne przecież. Robię co chcę , jestem niezależna, nikogo nie potrzebuję jesli chodzi o pieniądze, sprawy mieszkaniowe, remontowe, samochodowe, na koncerty, zakupy, do kina też sama chodzę, więc tu akurat nie o to chodzi.

4 026

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

T o już przerabialiśmy samokrytykę a jak masz czas to idź na komisariat i poproś policjanta o rozmowę najlepiej policjantkę jak jest i powiedz prawdę szczerze co jest jak było o co się dziej czego sobie nie życzysz,nie wszyscy policjanci to psychopaci i bezduszne leniwe osobniki .

4 027

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Piegowata'76 napisał/a:

Co do dzieci, to długo byłam sama, syna doczekałam się tuż przed trzydziestką, ale instynkt macierzyński i w ogóle sympatię do dzieci zaspokajałam "ciociując" dzieciom krewnych i znajomych.

Kuzynka miała małe dzieci, często ich odwiedzałam, ale nigdy ich nie traktowałam jako swoje dzieci, to były obce dzieci, tzn kuzynki. Bawiłam się z nimi, klocki, rysowanie, kupowałam im Mikołaje i prezenty na urodziny, chodziłam do piaskownicy i huśtałam i to nic a nic nie sprawiło, że "zaspokajałam tym instynkt". Wiedziała, ba , byłam pewna, mając te dajmy na to 23 lata, że może nie szybko, ale na pewno w przyszłości będę miała własne.
Ale muszę byc dziwnie odbierana, bo obce osoby są przekonane, ze mam dzieci, a już na pewno męża. Jak mówię, że dzieci nie mam, a mężatką też nie jestem, następuje chwila konsternacji.

4 028 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-29 21:41:49)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Masz rację, Paslawek, co tu gadać dużo.
Nie chodzi mi o samokrytykę, ale naprawdę myślałam, że pożyjemy, zobaczymy i jak będzie coś nie tak, to powiemy sobie "arrivederci". Do tej pory tak wyglądały moje rozstania z ludźmi. Po prostu rozluźniało się kontakt albo on sam umierał. Nie spodziewałam się, że może być aż tak trudno zakończyć znajomość. Nie spodziewałam się, że to aż taki numer, nie znałam takich ludzi.
Że policjanci też ludzie, miałam okazję się kiedyś przekonać. Jak mi PP nie da spokoju, posunę się do tego, bo ciężko te najścia znosić.



Ross, żal mi "starych panien" wcale nie dlatego, że nimi są, tylko że taką paskudną etykietkę się im przykleja.
Fajnie kiedyś napisała o tym Montgomery w kolejnej ze swoich "Ań...".
Czytałaś? Pamiętasz panne Lawendę?
To taka urocza staruszka, która nie wyszła za mąż, bo w młodości spotkał ją zawód miłosny. Magiczna, czarująca osoba. W którejś rozmowie wspomina o swoim staropanieństwie, a Ania jej na to, że starą panną to się trzeba urodzić, a ona (p. Lawenda) jest zaprzeczeniem tzw. staropanieństwa.
Stara panna to myślowy stereotyp. Nie dość, że otoczenie krzywdzi w ten sposób wiele kobiet, to i one same dają sobie ten stereotyp wkręcać. Dają się pogrążyć w żalu i zgorzknieniu, a potem są gadki, że stara panna to ta wredna i skwaszona.

Książki o Ani są niby takie naiwne, a ja widzę w nich bardzo wiele życiowej mądrości.

4 029

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Bry wieczór.
Piegowata sad
Ale tematu nie rozwijam.

Piegowata'76 napisał/a:

Po główce to Ty nie głaszczesz, Paslawku, ale o.k. biorę na klatę. Mam szansę dowiedzieć się czegoś,

Myslę, że choć rzeczywiście Cię Paslawek nie głaszcze po główce, to jego uwagi bardzo Ci się przydają, lub przydadzą.

Snake - ćwiczyłeś pamięć mięśniową przy nauce strzelania?

4 030 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-29 22:04:13)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Ja Paslawka nauki doceniam, nieraz pisałam, że to mądry chłopak jest smile
Słucham, bom niegłupia dziewczyna smile


Ross, myślę, że ta konsternacja to w dużej mierze Twoje interpretowanie. Po prostu statystycznie jest prawdowpodobne, że kobieta w naszym wieku ma męża i dzieci. I tyle.
Czy z mężęm i dziećmi, czy bez nich jesteś tak samo wartościowa.

Moja sąsiadka ma dwuletniego wnuczka. Nigdy nie przepuszczę okazji, żeby małego na rękach ponosić, zagadać. Swoje to swoje, ale nie zmienia to faktu, że wszystkie lubię. A powiem jeszcze, że swoimi bywa człowiek zmęczony i nie jest to wyłącznie radość. A ciocią być to same atrakcje, ciocie są od rozpieszczania smile

Posty [ 3 966 do 4 030 z 12 682 ]

Strony Poprzednia 1 … 60 61 62 63 64 … 196 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026