że klosz? Nie nada się, za miękki. A podstawa za bardzo mi się podoba, żeby za wałek robiła :-)
Do masażu najlepsze duże, męskie dłonie.
to żle zrozumiałam, myślałam że Ci się nie podoba ![]()
Zazdroszczę męskich dłoni na zawołanie chętnych do masażu ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Strony Poprzednia 1 … 58 59 60 61 62 … 196 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
że klosz? Nie nada się, za miękki. A podstawa za bardzo mi się podoba, żeby za wałek robiła :-)
Do masażu najlepsze duże, męskie dłonie.
to żle zrozumiałam, myślałam że Ci się nie podoba ![]()
Zazdroszczę męskich dłoni na zawołanie chętnych do masażu ![]()
Podobne tematy
nie zazdrość. Masują tak sobie :-) To jest raczej miętolenie a nie masowanie.
Mnie się marzy taki prawdziwy masaż a nie jakieś głaski...
że klosz? Nie nada się, za miękki. A podstawa za bardzo mi się podoba, żeby za wałek robiła :-)
Do masażu najlepsze duże, męskie dłonie.Nie wiem tylko czy czarny czy szary klosz... Mój się puka w głowę jak słyszy o czarnym... Mówi - jeszcze czarną żarowkę kup
Czarny zdecydowanie nie
Ma rację.
Szary będzie dobrze wyglądać.
A propos lamp. jak oglądam filmy- Adiaphora zwróć uwagę- w każdej scenie jest jakaś fajna lampa
oczywiście we wnętrzach
Cześć.
Aj, tam! Zaraz niedorozwinięci. To ja też ![]()
A może po prostu niestandardowi?
Moja znajoma kiedyś mi powiedziała: rasy szlachetne dojrzewają późno ![]()
Cały szkopuł negatywnego przeżywania różnych sytuacji chyba tkwi w przymierzaniu się do różnych szablonów i porównywaniu się z innymi.
Może nie róbmy sobie tego.
Mnie się diabelsko podobają lampy witrażowe, ale kosztują sporo. Jak mi kiedyś palma odbije, to sobie kinkiet witrażowy sprawię.
Życie mi ostatnio pokazało, że czasem warto się odważyć i na coś sobie pozwolić.
że klosz? Nie nada się, za miękki. A podstawa za bardzo mi się podoba, żeby za wałek robiła :-)
Do masażu najlepsze duże, męskie dłonie.Nie wiem tylko czy czarny czy szary klosz... Mój się puka w głowę jak słyszy o czarnym... Mówi - jeszcze czarną żarowkę kup
to proste na czarnym widać kurz po krótkim czasie ,kup szary klosz ehhhh
a masaż "dzaponsky"
polecam ,mnie zakonnica wymasowała tak że hej - czad ,starsza siwa pani z niesamowitym poczuciem humoru .
Słuchajta wszyscy (a raczej czytajta), a osobliwie Paslawku:
Zrobiłam TO
Zapisałam się do dentysty. Egzekucja w sobotę.
![]()
Słuchajta wszyscy (a raczej czytajta), a osobliwie Paslawku:
Zrobiłam TO
Zapisałam się do dentysty. Egzekucja w sobotę.
![]()
![]()
Z wiadomości bieżących dodam jeszcze: wykasowałam swój profil na Badoo. W nosie to mam.
Z wydarzeń mniej optymistycznych: zadzwoniła koleżanka. Ma wiekowego ojca ponad 10 lat na wózku po udarze. Ojciec ma koronawirusa. Trzy lata temu koleżanka pochowała mamę. Prosiła mnie o przysłowiową zdrowaśkę, którą jej obiecałam, bo cóż więcej mogę zrobić?
no tak, faceci są pragmatyczni :-)) Na szarym kurzu nie widać!
Ale czarne abażury też są fajne. Zwłaszcza w połączeniu ze złotem.
Ela, możliwe, jakoś nie zwracam uwagi. Teraz spojrzę pod tym kątem ;-)
A lampki lubię. Różne style, Tylko ogranicza mnie wystrój, bo nie każda pasuje.
a masaż "dzaponsky"polecam ,mnie zakonnica wymasowała tak że hej - czad ,starsza siwa pani z niesamowitym poczuciem humoru .
czyli jaki?
Piegowata, przeżyjesz. Lepiej się pobać niż być szczerbatą ;-)
Ja podobnie jak Luc, relaksuje się u dentysty. A przerażenie to przy płaceniu jest.
Moja siódemka kosztowała mnie tysiaka. I najśmieszniejsze, że nie mam jej ![]()
To jest dopiero ból. Wydać tyle kasy na zęba a potem go usunąć.
rossanka napisał/a:Ale jaka już jestem zaprawiona
I komplementy na mnie nic nie działają.Kiedyś, jak usłyszałam, że jestem "piękna" to fruwałam pod chmury. Teraz podziękuję, ale nic a nic mnie to nie rusza. Kiedyś wystarczyło, ze facet rzucił mi takich kilka komplementów a ja już byłam cała szczęśliwa. Teraz jestem wyjątkowo odporna i wiem, ze słowo to kompletnie nic nie znaczy. Ogólnie słowa nic nie znaczą jeśli nie idą za ty czyny.Co na ciebie działa?
Jesteśmy razem ok 12 lat. Na mnie zadziałała dobroć, strach, nieporadność, a jednocześnie zaradność mojego chłopiny. I to, że nie przeklinał (chociaż ja lubię czasami przekląć), ja przy nim od razu czułam się swobodnie (co zaznaczam nie jest u mnie proste).Nie wygląd mnie przyciągnął, a jego charakter. Jeszcze to, że odpowiadał szczerze na różne pokręcone pytania, bez kręcenia. Nie mam dużego doświadczenia związkowego, ale poczułam się przy nim bezpiecznie, i mimo kilku problemów, które nam się przydarzyły wiem, że ja znalazłam, mam nadzieję, że on też.
Na mnie działa mniej więcej to , co na Ciebie. Lubię zaradnych i iinteligentnych oraz uczuciowych. Wizualnie też musi mi się podobać. Ale to akurat standardowe wymagania.
japoński - normalny ,tylko że japoński, czym się rożni od innych abo ja wiem
czy ja się znam ,tylko taki miałem jak kaczycho nie przestawało boleć i plecy
w każdym bądź razie mocna rzecz .
Rzadko teraz piszę i nie nadążam za Wami.. ![]()
adiafora: Zdecydowanie lepiej wyjdzie szary klosz ![]()
Piegus: trzymam kciuki za powodzenie misji specjalnej ![]()
Tak odnośnie wcześniejszej kwestii egzystencjalnej: cenię sobie samo zjawisko życia( może poprzez drogę zawodową) i dlatego szanuję każdy jego przejaw.
Dlatego też nigdy nie zwątpiłem w jego sens i doceniam każdą chwilę, jaka mnie spotyka. Nie miałem chyba w życiu momentu, kiedy zwątpiłbym e to, czemu w ogóle jestem na tym świecie, może i w odniesieniu do Wszechświata to nie ma znaczenia, ale ma dla samego siebie
W dodatku nigdy nie narzekałem, że czegoś wielkiego nie zrobiłem, staram się za to dążyć wytrwale do celu i nie przejmować się przeszkodami.
Ponadto staram się nie poddawać schematom i może dlatego mam w większości obojętne odczucie wobec tego, co ludzie wokół ode mnie oczekują (a co niekoniecznie może się zgadzać z obraną przeze mnie drogą).
Jutro wypłata, więc mam dobry humor ![]()
Adiafora, nie strasz tym tysiakiem.
Serio czasami myślę, że lepiej byłoby od razu pozbyć się tych wiecznie problematycznych zębów i wstawić sobie piękny nowy garniturek. Mówili mi dentyści, że zmian chorobowych nie zatrzymam, a jedynie mogę spowolnić. A forsą nie śmierdzę.
Na grupie "sjogrenów" jedna z koleżanek pocieszyła mnie, że został jej już tylko jeden ząb, o który dba jak o relikwię.
Aż się dzisiaj popłakałam, jak o tym myślałam.
dobra Panowie, będzie szary. Mój też jest po stronie szarości. Będziecie mieć swój wkład w wystrój mojej chaty ![]()
Paslawek, zapisze się na jakikolwiek już, bo czuję, że plecy mam ściśnięte. Jak biorę prysznic i puszczę sobie silniejszy strumień na górną część to aż syczę z bólu. Jakby mi tysiące igiełek wbijali.
Piegowata, nie straszę. Możesz zaplacić i 200. Wszystko zależy od tego, co Ci dolega. I od miejscowości. W stolicy ceny są inne, gdzieś na zadupiu inne.
Ja miałam nadbudowę zęba i leczenie kanałowe. Okazało się nieskuteczne.
Nie wiem, jak teraz, ale swego czasu ludzie jeździli gdzieś w góry leczyć zęby, jak mieli dużo do zrobienia, bo było tanio.
Jeden znajomy wyremontował sobie tak całą szczękę.
Paslawek, zapisze się na jakikolwiek już, bo czuję, że plecy mam ściśnięte. Jak biorę prysznic i puszczę sobie silniejszy strumień na górną część to aż syczę z bólu. Jakby mi tysiące igiełek wbijali.
To koniecznie zrób tak ,mnie jak ból nie schodził z karku dłużej to zaczęły się potem pojawiać bóle głowy,
a rodzaj masażu pewnie aż tak istotny nie jest
poszedłem dlatego na taki masaż bo było najbliżej domu ![]()
Widzę, że domowy internet tak super działa, że od 12 odpowiedź dla Eli gdzieś się zapodziała. Ja dziś tu nie za bardzo odpiszę, bo mam przygotowania do afroamerykańskiego weekendu, jak to poprawność polityczna sugeruje nazywać.
Zależy co Ci dolega, kanałówka potrafi kosztować koło 400 zł od jednego zęba...
Dobrze, że sam zdążyłem z dentystą załatwić sprawy w kraju. Tutaj to nawet nie chce wiedzieć, ile to kosztuje..
U fryzjera najtańsze strzyżenie coś koło 20-30 euro..
a co się robi w murzyński weekend ?
coś 50 lat za murzynami jestem w temacie chyba
To dzięki murzynkowi Bambo nie jestem i nie byłem nigdy rasistą miedzy innymi oczywiście.
A pewnie do roboty idziesz .
No i już sobie, ku... sprawiłam kinkiet...
Szlag...
Jakoś przeżyję, jakie wyjście?
Zależy co Ci dolega, kanałówka potrafi kosztować koło 400 zł od jednego zęba...
Dobrze, że sam zdążyłem z dentystą załatwić sprawy w kraju. Tutaj to nawet nie chce wiedzieć, ile to kosztuje..
U fryzjera najtańsze strzyżenie coś koło 20-30 euro..
Kanałowe to niezły"kanał" robiłam jakiś rok temu. Do przyjemnych nie należy. I kosztowne.
Ale ale, jak się leczyło zęby 50 lat temu, to musiał być horror.
Black weekend to się zwie ![]()
Towar wożę na jutro.
A zjasz wierszyk o Murzynku Ahmedzie?
Ech, te opowieści z gabinetów stomatologicznych.
Leczyłam zęby kanałowo w wieku 15-u lat. Niestety, rodzice zaniedbali leczenie naszych szóstek, przekonani, że to mleczne zęby.
Bez znieczulenia było, a do nerwu się dentystka musiała dowiercić, by go potraktować trucizną.
Brrrr!!!
W ciąży z synem miałam przyjemność wyrywać bez znieczulenia, bo nie podziałało.
Brrrrr!
Z tym cholernym Sjogrenem to już w ogóle niedotykalska się zrobiłam.
BRRRR!
WRRRR!
Kurrrrrrr...!
Black weekend to się zwie
Towar wożę na jutro.
A zjasz wierszyk o Murzynku Ahmedzie?
O tym z Lądka Zdroju ?
Jezuu, jak tylko słyszę coś o czarnym piątku, to mnie zbiera na....Dzisiaj słyszałem to z dobre kilkadziesiąt razy przez radio...
No nie ma wyjścia, tylko iść, usiąść na fotelu i dać sprawom przeminąć ![]()
bagienni_k napisał/a:Zależy co Ci dolega, kanałówka potrafi kosztować koło 400 zł od jednego zęba...
Dobrze, że sam zdążyłem z dentystą załatwić sprawy w kraju. Tutaj to nawet nie chce wiedzieć, ile to kosztuje..
U fryzjera najtańsze strzyżenie coś koło 20-30 euro..Kanałowe to niezły"kanał" robiłam jakiś rok temu. Do przyjemnych nie należy. I kosztowne.
Ale ale, jak się leczyło zęby 50 lat temu, to musiał być horror.
Jeszcze 40 lata temu się tak leczyło ,wiertarka/borownica napędzana nożnie - czad
Zmieńmy temat, co?
Jeszcze parę lata temu na YT znalazłem filmik, jak gdzieś na wschodzie, na ulicy facetowi wyrwali ząb...zwykłymi kombinerkami..Tylko to tacy dentyści "z doskoku".
rossanka napisał/a:bagienni_k napisał/a:Zależy co Ci dolega, kanałówka potrafi kosztować koło 400 zł od jednego zęba...
Dobrze, że sam zdążyłem z dentystą załatwić sprawy w kraju. Tutaj to nawet nie chce wiedzieć, ile to kosztuje..
U fryzjera najtańsze strzyżenie coś koło 20-30 euro..Kanałowe to niezły"kanał" robiłam jakiś rok temu. Do przyjemnych nie należy. I kosztowne.
Ale ale, jak się leczyło zęby 50 lat temu, to musiał być horror.Jeszcze 40 lata temu się tak leczyło ,wiertarka/borownica napędzana nożnie - czad
O obcęgi ![]()
Też nie lubię tam chodzić, ale , ech, jak trzeba to trzeba ![]()
Zwykle po wyjsciu z gabinetu kupuje sobie coś na pocieszenie ![]()
czekoladę oczywiście
a co ?
Bagiennik, palnąć Cię?
![]()
czekoladę oczywiście
a co ?
A nie nie, jakiś drobiazg. Albo coś z garderoby - to lubię ![]()
W Cast Away Tom Hanks usunął przy pomocy łyżwy ![]()
W Cast Away Tom Hanks usunął przy pomocy łyżwy
Lubię ten film.
Lucyfer, też Cię kocham... ![]()
Ugryzę, daję słowo!
Szara lampka będzie pasować nie że względu na kurz ale z powodu rozproszenia światła przy jednoczesnym odcięciu się od ściany.
Czarne abazury wbrew temu co tu Panowie myślą nie świecą na czarno tylko kierują strumień światła w dół co daje te ciekawy efekt i u Ciebie podkreśliłoby te świecidełka na lampie.
Lucyfer, też Cię kocham...
Ugryzę, daję słowo!
Trzeba było od razu napisać: ten z kombinerkami to nie był żaden dentysta tylko osiedlowy menel
Zapewniam Cię, że ci "prawdziwi" mają o wiele bardziej specjalistyczny sprzęt.. ![]()
edit: Czarny abażur, jak dla mnie, za bardzo "gryzłby się" z białą ścianą i tyle ![]()
Trzeba było od razu napisać: ten z kombinerkami to nie był żaden dentysta tylko osiedlowy menel
Zapewniam Cię, że ci "prawdziwi" mają o wiele bardziej specjalistyczny sprzęt..
na przykład naostrzoną łyżwę ![]()
Piegusku po prostu miej to za sobą ![]()
Masz rację, Lucek. Nakręcam się ponad miarę.
Czarna lampka podobałaby się mojemu synowi. Ja nie lubię czarnych dodatków, chcę mieć dom wizualnie ciepły, przytulny i pogodny.
A ten witraż... Hmmm... Właściwie czemu mam nie popatrzeć po sklepach z używanymi rzeczami? Cuda można wynaleźć, a taki jeden sklep mam dosłownie pod nosem.
Jak już wspomniałam, coraz częściej ostatnio nawiedza mnie refleksja, że zbyt łatwo ulegam przekonaniu, że coś jest nie dla mnie. Powoli ośmielam się wiec marzyć i nie tylko marzyć ![]()
Pozwoliłam sobie na coś specjalnego dla siebie w październiku i o dziwo, z torbami nie poszłam.
Ojej pewien czas mnie nie było i teraz nie wiadomo, od czego zacząć...
Jeśli chodzi o dentystów, to nie wyobrażam sobie żadnych czynności przy zębach bez znieczulenia, a i tak staram się, żeby nie było mi do nich po drodze ![]()
A wracając do terapeutów, to oczywiście zależy, na kogo się trafi... Terapia powinna przebiegać dwukierunkowo - z jednej strony wgląd w samego siebie i odkrywanie tego, co ukryte, a z drugiej strony - podejmowanie działań, żeby przełamać dawne schematy i wytworzyć nowe. Terapeuta powinien interesować się nie tylko tym, co czujemy i o czym myślimy, ale też podczas każdej sesji pytać, jak te przemyślenia wpływają na nasze codzienne życie, dlatego, że trzeba dobrze funkcjonować nie w gabinecie, a w życiu właśnie
Tylko pisanie lub mówienie o tym jest łatwe, a w praktyce i terapii różnie to wygląda. Na pewno zależy przynajmniej w połowie od samego terapeuty i od relacji, którą z nim mamy.
U mnie pojawia się ten sam problem, który dotyczy Lucyfera. Na co dzień nie mam potrzeby utrzymywania bliskich, prywatnych relacji z innymi. Bardzo dobrze funkcjonuję w sferze zawodowej lub, tak jak tutaj, w internecie, gdzie są określone pewne reguły, ale zupełnie inaczej jest w bezpośrednim kontakcie. W moim przypadku trochę się to rozwinęło: brak konta na jakimkolwiek portalu społecznościowym (oprócz tego tutaj), brak koleżanek, kontakt ze strony najbliższej rodziny inicjowany prawie zawsze przez nią. Albo taka moja natura, albo czuję przesyt kontaktów z ludźmi w pracy i w prywatnym życiu muszę od tego odpocząć. Zupełnie naturalne jest dla mnie nagłe zrywanie kontaktów, nieodpisywanie i nieoddzwanianie, niespotykanie się z innymi. W ostatnich miesiącach bardzo rzadko czuję się samotna. Ostatnio nawet zastanawiałam się nad rozpoczęciem jakiegoś kursu i zrezygnowałam, żeby nie musieć spotykać się z ludźmi. Na ten moment nawet nie czuję potrzeby, żeby to zmieniać, choć w pracy czasem to przeszkadza ![]()
Rossanko, czy zawsze byłaś pewna, że chciałabyś założyć rodzinę? We mnie taka potrzeba się nigdy nie pojawiła, jedynie częściej zdarza mi się myśleć, że na pewne rzeczy niedługo naprawdę będzie za późno, może nawet już jest. Tylko mnie bardziej przeraża to, że to biologia będzie za mnie decydować w tej sprawie, a nie ja sama, przykre jest to uczucie nieuchronności, ale nie zauważam samej chęci posiadania dzieci. Zawsze myślę wtedy o tym, co bym straciła, gdybym je miała i jak bardzo trzeba by było zmienić swoje życie, a ja nie lubię zmian i dostosowywania się, ale wygodę i spokój - przeciwnie ![]()
Niedawno powiedziałam rodzicom, że tej sfery w moim życiu nie będzie. Wszystko, co najważniejsze, już mam, a wszystkiego mieć nie trzeba.
Ty, Rossanko, dużo osiągnęłaś w swoim życiu, tylko przykry jest ten brak poczucia sensu...
Dobry wieczór.
Słuchajta wszyscy (a raczej czytajta), a osobliwie Paslawku:
Zrobiłam TO
Zapisałam się do dentysty. Egzekucja w sobotę.![]()
![]()

Piegowata - wiem, że nie chcesz już o tym słyszeć
ale to super. Zobaczysz jaka będziesz z siebie dumna po wszystkim. Ja byłam kiedy wreszcie zwalczyłam tę swoją "dentofobię".
A zęby najlepiej jednak mieć swoje.
Ja tam nic sobie nie kupuję po wyjsciu z gabinetu dentystycznego. Zwłaszcza jak się już i tak zrobię "lżejsza" o trochę kasy zostawionej u dentysty ![]()
Byłam, zrobione co trzeba i tyle.
Rossanko, czy zawsze byłaś pewna, że chciałabyś założyć rodzinę? We mnie taka potrzeba się nigdy nie pojawiła, jedynie częściej zdarza mi się myśleć, że na pewne rzeczy niedługo naprawdę będzie za późno, może nawet już jest. Tylko mnie bardziej przeraża to, że to biologia będzie za mnie decydować w tej sprawie, a nie ja sama, przykre jest to uczucie nieuchronności, ale nie zauważam samej chęci posiadania dzieci. Zawsze myślę wtedy o tym, co bym straciła, gdybym je miała i jak bardzo trzeba by było zmienić swoje życie, a ja nie lubię zmian i dostosowywania się, ale wygodę i spokój - przeciwnie
Niedawno powiedziałam rodzicom, że tej sfery w moim życiu nie będzie. Wszystko, co najważniejsze, już mam, a wszystkiego mieć nie trzeba.
Ty, Rossanko, dużo osiągnęłaś w swoim życiu, tylko przykry jest ten brak poczucia sensu...
Jak miałam 20 lat to pamiętam, że na tamten moment nie chciałam malzenstwa i dzieci. Uważałam, że to za wcześnie, chociaż w przyszłości miałam taki plan, że w zasadzie chciałabym tego ale to może za parę lat. Jak miałam 25 lat poznałam kogoś, może nie chciałam od razu dzieci, ale męża czemu nie, tak myślałam. Niestety wybrał inną. Potem jak byłam chwilę przed 30 poznałam kogoś i to było jak grom. Byłam pewna ze to już to, będzie maz i dzieci z tego. Niestety też wybrał inną. Potem byłam sama a potem to już poznałam exa, z którym już byłam ponownie pewna, że to to . Potem sie załamalam rozstaniem, bo bardzo to przezylam. A pozniej przestraszylam, ze nigdy juz nie poznam nikigo navpoeaznie i nie bede miala dzieci bo zwyczajnie nie zdaze. Mialam nawet sesje na ten temat u psychologa. Psycholog teierdzila, ze moze przesadzsm, bo do 40 brakuje mi jeszcze ze 4 lat a w tym czasie może się dużo zmienić a szanse, że za 4 lata będę w tym samym miejscu nie są przesadzone. Teraz mam 43 lata i jednej rzeczy się boje i to już nie jest nawet samotnosc tylko gorzej.
A ten witraż... Hmmm... Właściwie czemu mam nie popatrzeć po sklepach z używanymi rzeczami? Cuda można wynaleźć, a taki jeden sklep mam dosłownie pod nosem.
Można spróbować poszukać w takich sklepach.
Nie musi to przecież być lampa tiffany (chyba o taką Ci chodzi).
Ja mam taką dużą lampę na stołem w jadalni i wygląda pięknie. Nie jest to oczywiście żaden oryginał (szkoda by mi było wydawać na to krocie), ale lampa polskiego producenta.
Poszperaj też w internecie.
Wiecie co, właśnie dostałem dowód czarno na białym, że jestem pokręcony od A do Z. Tak jak mam odwieczny problem z zakupem spodni, bo jak są dobre w pasie, to za długie i na odwrót, tak mam problem z rękawiczkami. Muszę mierzyć i nieraz stoję jak głupi przerzucając po kolei sterty. Teraz już wiem dlaczego. W sklepie internetowym mam taką tabelę doboru. Pomierzyłem i wg długości dłoni mam XX-small, a wg szerokości Large / X-Large. No pochlastać się przyjdzie... niby można dokonać zwrotu ale od razu mi się odechciało. A to takie fajne rękawice taktyczne, które mi się widzą na rower w zimne dni. Przez całe życie miałem jedne fajne rękawiczki skórzane, które pasowały mi ekstra na dłonie. Płakałem rzewnie kiedy już rozlazły się zupełnie, choć wciąż je tam gdzieś mam. To były damskie rękawiczki mojej mamy
, które mi dawno temu sprezentowała. Dla takich jak ja nadal jest sens istnienia krawców i rękawiczników.
Ojej pewien czas mnie nie było i teraz nie wiadomo, od czego zacząć...
Jeśli chodzi o dentystów, to nie wyobrażam sobie żadnych czynności przy zębach bez znieczulenia, a i tak staram się, żeby nie było mi do nich po drodzeA wracając do terapeutów, to oczywiście zależy, na kogo się trafi... Terapia powinna przebiegać dwukierunkowo - z jednej strony wgląd w samego siebie i odkrywanie tego, co ukryte, a z drugiej strony - podejmowanie działań, żeby przełamać dawne schematy i wytworzyć nowe. Terapeuta powinien interesować się nie tylko tym, co czujemy i o czym myślimy, ale też podczas każdej sesji pytać, jak te przemyślenia wpływają na nasze codzienne życie, dlatego, że trzeba dobrze funkcjonować nie w gabinecie, a w życiu właśnie
Tylko pisanie lub mówienie o tym jest łatwe, a w praktyce i terapii różnie to wygląda. Na pewno zależy przynajmniej w połowie od samego terapeuty i od relacji, którą z nim mamy.
U mnie pojawia się ten sam problem, który dotyczy Lucyfera. Na co dzień nie mam potrzeby utrzymywania bliskich, prywatnych relacji z innymi. Bardzo dobrze funkcjonuję w sferze zawodowej lub, tak jak tutaj, w internecie, gdzie są określone pewne reguły, ale zupełnie inaczej jest w bezpośrednim kontakcie. W moim przypadku trochę się to rozwinęło: brak konta na jakimkolwiek portalu społecznościowym (oprócz tego tutaj), brak koleżanek, kontakt ze strony najbliższej rodziny inicjowany prawie zawsze przez nią. Albo taka moja natura, albo czuję przesyt kontaktów z ludźmi w pracy i w prywatnym życiu muszę od tego odpocząć. Zupełnie naturalne jest dla mnie nagłe zrywanie kontaktów, nieodpisywanie i nieoddzwanianie, niespotykanie się z innymi. W ostatnich miesiącach bardzo rzadko czuję się samotna. Ostatnio nawet zastanawiałam się nad rozpoczęciem jakiegoś kursu i zrezygnowałam, żeby nie musieć spotykać się z ludźmi. Na ten moment nawet nie czuję potrzeby, żeby to zmieniać, choć w pracy czasem to przeszkadza
Rossanko, czy zawsze byłaś pewna, że chciałabyś założyć rodzinę? We mnie taka potrzeba się nigdy nie pojawiła, jedynie częściej zdarza mi się myśleć, że na pewne rzeczy niedługo naprawdę będzie za późno, może nawet już jest. Tylko mnie bardziej przeraża to, że to biologia będzie za mnie decydować w tej sprawie, a nie ja sama, przykre jest to uczucie nieuchronności, ale nie zauważam samej chęci posiadania dzieci. Zawsze myślę wtedy o tym, co bym straciła, gdybym je miała i jak bardzo trzeba by było zmienić swoje życie, a ja nie lubię zmian i dostosowywania się, ale wygodę i spokój - przeciwnie
Niedawno powiedziałam rodzicom, że tej sfery w moim życiu nie będzie. Wszystko, co najważniejsze, już mam, a wszystkiego mieć nie trzeba.
Ty, Rossanko, dużo osiągnęłaś w swoim życiu, tylko przykry jest ten brak poczucia sensu...
Witam w klubie, mam bardzo podobnie. Chociaż syna mam i bardzo jestem za niego wdzięczna. Tutaj na forum można powiedzieć, że ćwiczę relacje z innymi ludźmi, ale średnio mi to wychodzi. Chociaż uważam już za sukces to, że nie rezygnuję, bo fajne człowieki są tutaj. Nie potrafię dyskutować, a chciałabym umieć, ale jak przychodzi co do czego to mi się nie chce, nie widzę w tym sensu. Kto wie może jak sie naobserwuję, naczytam, to uruchomią się nowe umiejętności społeczne.
Ja tak jak Ela i chłopaki głosuję za szarym kloszem do lampki
Piegusko po tych opisach młodzieńczych kanałówek bez znieczulenia nie dziwię się, że się boisz dentystycznych praktyk. Gratuluję zapisania sie do dentysty. Napisz jutro jak posżło.
Bagienniku, czy będziesz szalał po sklepach za swoją nową wypłatę?
Snake to podążaj tym tropem i szukaj rękawiczek w dziale dla babek.
Wiecie co, właśnie dostałem dowód czarno na białym, że jestem pokręcony od A do Z.
Nie pokręcony tylko nieszablonowy ![]()
Zawszeć to lepiej brzmi ![]()
No przewalone jest jak człowiek jest niewymiarowy
u mnie ogromny problem to buty, bo mam wąska stopę i zawsze jak nie cisnie but to spada i muszę jak dziecko chodzić w wiązanych bucikach
drugi to spódnica, czasami sukienka, jak wejdę w biodrach to w pasie odstaje, jak w pasie przylega to przez biodra nie wejdzie, zazwyczaj muszę u krawcowej przerabiać i zwężać w pasie
[...] i muszę jak dziecko chodzić w wiązanych bucikach[...]
Z otchłani męskiej czasoprzestrzeni - a jest inne obuwie? Japonek nie liczę ![]()
No przewalone jest jak człowiek jest niewymiarowy
u mnie ogromny problem to buty,
Cha, cha. Prawda.
Ja mam rozmiar buta 34. Spróbuj kupić w tym rozmiarze szpilki ![]()
Ale wynagradzają mi to buty sportowe i górskie. Kupuję za pół ceny... w sklepie z obuwiem dziecinnym.
No damskie jest Snake
przykładowo balerinki zawsze mi spadają, tak samo problem ze szpilkami i bardzo nad tym ubolewam, muszę mieć buty z jakimś zapięciem/paseczkiem ![]()
Edit: Luc, serio, aż tak mala stopę masz, no to współczuję zakupów obuwniczych
a ile masz wzrostu?
No przewalone jest jak człowiek jest niewymiarowy
u mnie ogromny problem to buty, bo mam wąska stopę i zawsze jak nie cisnie but to spada i muszę jak dziecko chodzić w wiązanych bucikach
drugi to spódnica, czasami sukienka, jak wejdę w biodrach to w pasie odstaje, jak w pasie przylega to przez biodra nie wejdzie, zazwyczaj muszę u krawcowej przerabiać i zwężać w pasie
Ja mam problem ze spodniami i z biustonoszami. Na szczęście teraz jest moda na spodnie, które dobrze na mnie leżą, więc się obkupiłam na resztę życia, tylko z biustonoszami został problem
,
Edit: Luc, serio, aż tak mala stopę masz, no to współczuję zakupów obuwniczych
a ile masz wzrostu?
Odpowiedni do rozmiaru stopy
158.
No tak podejrzewałam, ze z takim rozmiarem stopy musisz być filigranowa kobieta ![]()
Jakie ajko masz na myśli spodnie? Z szerszymi nogawkami? O biustonosz nie pytam ![]()
W życiu kupiłem żonie dwie sukienki na czuja i pasowały
Potem jednak już nie byłem taki odważny i mówiłem żeby sobie coś wybrała, zmierzyła i odłożyła, a ja potem wpadnę do sklepu i kupię. Ze dwa razy kupowałem tak biustonosze w profesjonalnym sklepie z biustonoszami. Raz czy dwa miałem jej kupić biustonosz w sklepie internetowym ale po paru godzinach zgłębiania tajników rozmiarówki poddawałem się ![]()
Opisz tą izolację od ludzi, na czym to dokładnie polega?
Po prostu zamykam się w zajęciach, które mogę wykonywać samodzielnie, w spokoju. Często gdzieś idę w teren. Forma medytacji.
Unikam ludzi, tak długo, jak mogę (np. w pracy tego nie uniknę, ale kontakt z nimi męczy).
Może trzeba szukać kogoś kto akurat tę chęć izolacji zrozumie i nie odbierze tego jako odrzucenie?
A jaki jest sens szukać kogoś, kto na strarcie "oberwie" tekstem, że raz na jakiś czas jest okres, gdzie najlepiej, żeby dana osoba zniknęła.
No i na pewno nie dzieje się to w przypadkowych momentach, tylko w jednym konktretnym który trzeba rozpoznać. I co się za tym kryje.
Bo albo- naprawdę sioę chcemy od kogoś odizolować i to przecież nie strata, że taka kobieta z Twojego życia znika, albo po prostu potrzebujesz w izolacji zebrać myśli i ktoś powinien to zaakceptowasć i poczekać. wiele osób nie uznaje związków na zasadzie papużki nierozłączki.
Obecny rynek matrymonialny nie zachęca do poznawania nikogo. Szybciej mentalnie traktować ludzi jako worki. Jest to bardziej praktyczne i pragmatyczne.
warto wiedzieć co konkretnie wtrąca nas w taki stan i coś w tym względzie popracować. Masz co robić.
Po prostu tak jest.
Sporo zielonych banknotów już poszło na terapie. Na więcej nie mam ochoty.
jako dziecko lubiłam znikać rodzicom. chowałam się w trawie po pasd i miałam ubaw jak przechodzili obok i mnie nie znajdowali.
świadomość nie zawsze wystarcza- czasem sprawia że przestaje straszyć niezrozumienie ale często to za mało- i widać po prostu pole do pracy.
nie mas też co trzymać się terapeutów którym idzie jak po grudzie.
Ano właśnie.
U mnie pojawia się ten sam problem, który dotyczy Lucyfera.
Znaczy się też jeż .
Syl napisał/a:U mnie pojawia się ten sam problem, który dotyczy Lucyfera.
Znaczy się też jeż .
Pomidor
oooo widzę, że po godzinach wysłałoo... ma wybiórek ta sieć.
paslawek napisał/a:Syl napisał/a:U mnie pojawia się ten sam problem, który dotyczy Lucyfera.
Znaczy się też jeż .
Pomidor
oooo widzę, że po godzinach wysłałoo... ma wybiórek ta sieć.
Nie wiem o co ci chodzi ?
W ogóle ![]()
Nadinterpretujesz
już tak nie dmuchaj na zimne ![]()
Kopytko ![]()
Czarcie kopyto - produkowane z dumą w naszym kraju hi-tech ,ale drogie jak diabli ![]()

oj tak. Ale za to B/D M uwielbiają ![]()
Pierwsza 16 zaliczona, druga 16 jutro ![]()
Ale się pastwiliście nad Pieguskiem
Nie bój się. Będzie dobrze
Jest XXI wiek i teraz naprawdę znieczulenia działają dobrze. Ja miałem ze 3 lata temu kanałowe leczenie i kompletny lajt. Nic nie bolało.
W dzieciństwie bałem się panicznie dentysty z powodu szkolnego dentysty, który wiadomo jaki był. Potem jeszcze doszło wyrywanie zęba ropnego bez znieczulenia, no i przez wiele lat nogi mi miękły na sam zapach z gabinetu. Ale to już minęło. Czasy "dentystów-sadystów" przeminęły
Teraz tacy nie mają po prostu racji bytu, bo konkurencja jest zbyt duża.
Adiafora, to nie jest tak, że czarne abażury są złe. Tylko jak masz wszystko bardzo jasne, to ten czarny abażur będzie jak "drzwi w lesie"
Przynajmniej ja tak to widzę. I nie ma kolorów na których nie widać brudu
Wszystko zależy od brudu
Na sam kurz faktycznie ciemne rzeczy nie są dobre, ale jasne brudzą się pod innym względem.
No, chociaż jeden ma litość nade mną
Dzięki, Misinx!
Wiem, że dziś nie musi boleć, ale moja trauma wzmogła się przez tego Sjogrena. Nie uwierzysz, pisałam już o tym, jak cała się wzdrygnęłam przeszyta lodowatym zimnem od głupiego żelu, który zaaplikowano mi na dziąsło przed zapowiedzianym zastrzykiem. Coś im tam strącilam z półki, gdy odruchowo wierzgnęłam ręką. Przed era Sjogrena nie byłam aż tak przewrażliwiona. Nie lubiłam, ale wiedziałam, że ma nie boleć i boleć nie będzie. Teraz umieram ze strachu na samą myśl. Powinni psychiatrę dodatkowo zatrudnić dla takich pacjentek ![]()
Dobrze, że Adiafora wybiła Ci z głowy rejteradę ![]()
Piszecie o butach i rękawiczkach. Też mam swoje specyficzne uroki. Pięty mam płaskie i wszelkie wsuwane czółenka spadają z moich stóp. Też jak dzieciątko albo muszę nosić buty wiązane, albo z paskiem. Czasami w balerinkach jest gumka dookoła "wejścia" i ratuje sytuację. Już się nie łakomię na obuwie bez rzeczonych udogodnień, kupilam sobie kiedys prześliczne (moim mniemamiu) pantofelki, które założyłam może dwa razy, a teraz żal wyrzucić, bo prawie nowe, trochę szkoda po prostu oddać, choć czasami tak robię, a do sprzedaży przez internet biorę się jak pies do jeża.
Moje uczucia do PP już coraz bardziej chłodne, ale zadziwia mnie ten człowiek niczym osobliwe zjawisko przyrodnicze. Już nową panią sobie przysposobił, a co najdziwniejsze, nadal podtrzymuje kontakt ze mną. Na szczęście już na znacznie mniejszą skalę. Wczoraj sam się zaofiarował, że z nową boginką (nic do tej kobiety nie mam, złośliwości są pod adresem PP) przywiozą mi szczapki na rozpałkę do pieca, bo wczoraj o tym napomknęłam, a skład z opałem jest daleko. Przeszłabym się bez problemu, wiązki ze szczapkami ciężkie nie są, ale skoro się zaofiarował, to proszę bardzo, niech chociaż tak szczątkowo zrewanżuje się za nasze finansowe porachunki. Przywiózł mi drewienka pod same drzwi, za towar honorowo zapłaciłam, za fatygę podziękowałam i przy okazji pooglądałam se nową panią. Miły uśmiech ma, szkoda dziewczyny...
PP jest uczynny, dowartościowuje się tym, jak zauważyłam. Liczy na to, że kolejna naiwna zachwyci się tym i zauroczy, a on będzie czerpał profity, póki delikwentka nie przejrzy na oczy.
Strony Poprzednia 1 … 58 59 60 61 62 … 196 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026