o, amnestia była, Misinx na wolności :-)
3 316 2020-11-21 19:36:08
Podobne tematy
3 317 2020-11-21 19:40:46 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-21 19:42:32)
Nie wiem, co Ci napisać, Misinx. Zrobisz, jak czujesz.
Palenie mostów nie jest w moim stylu, chociaż jak widać na przykładzie PP, czasem to jedynie słuszne wyjście.
Często powtarzam sobie i innym, gdy mnie pytają o radę: jeśli nie wiesz, co robić, nie rób nic. Poczekaj.
Okazja do odezwania się będzie np. przed Bożym Narodzeniem.
3 318 2020-11-21 19:44:42
Może rzeczywiście w człowieku walczą nieraz sprzeczne uczucia, kiedy z jednej strony próbuje się ponownie otworzyć na znajomości a z drugiej wciąż przeżywa trudniejsze momenty, związane z minionymi wydarzeniami. Może ten strach powoduje ucieczkę, chociaż w środku chce się wyjść do ludzi i kogoś poznać.
Z pewnością czasami jest tak, że nie wie się do końca, co się czuje, choć interesy obydwu stron mogą być sprzeczne...
3 319 2020-11-21 19:44:52 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-11-21 19:53:08)
Piegowata'76 napisał/a:Mam jednak małe zażalenie do tej Twojej Pani. Po co zawracać ludziom głowę, jeśli się nie jest gotowym? No, chyba, że sama nie zdawała sobie z tego sprawy i dopiero z czasem doszła do takiego wniosku. Też się zdarza.
No nie zdawała sobie w tamtym momencie z tego sprawy. To wyszło w praniu. Akurat miała rozwód teraz w tych dniach i mocno to przeżyła. Uznała, że nie ma jeszcze do końca przepracowanego tego rozwodu, zmiany życia, utraty domu itd. Wiesz, ja to rozumiem. Chociaż ciągle uważam, że jedno nie koliguje z drugim, to znaczy, że my sobie spokojnie, powoli mogliśmy jakoś się poznawać itd., a równocześnie czas by jej pozwolił zaleczyć rany po rozwodzie. A to całe poczucie gotowości ? To wg mnie mit. Można mieć poczucie gotowości, a wcale realnie nie być gotowym. Można się nie czuć gotowym, a realnie może to być szukanie dziury w całym. Zresztą ona twierdzi, że ja również nie jestem jeszcze gotów. Może i tak, ale mówiąc szczerze nie wiem, czy kiedykolwiek czułem jakieś poczucie gotowości do czegokolwiek. Chciałem spróbować. Mimo strachu. Chciałem nam dać szansę. Gwarancji powodzenia nie było, ale czułem, że to co czuję jest ważne i mogę żałować jeśli to zlekceważę. Ja wiem, że jeszcze nie jesteśmy starzy (ona jest kilka lat ode mnie młodsza), ale naprawdę poznanie kogoś z kim się czuje ten "flow" w tym wieku jest naprawdę trudne. Zresztą sama o tym wiesz. Moja ulubiona psycholog (przyjaciółka z liceum) mówi "Śpieszyć się nie ma do czego, ale czekać też nie ma na co". My z racji tego, że dzieli nas spora odległość i tak nie widywalibyśmy się często. Naprawdę mielibyśmy dużo czasu na poznanie się, na oswojenie się ze sobą itd.
bagienni_k napisał/a:Szkoda, że Ci się nie udało..Właśnie dlatego m.in. sobie to odpuściłem, żeby unikać takich sytuacji, tzn pełnych sprzeczności. Jak się jest zakochanym, to dlaczego się ucieka, do jasnej anielki..?No, nic głowa do góry, jeszcze się ułoży
Ucieka się zawsze ze strachu. Tylko o to tak naprawdę chodzi. Ja to uczucie w takich okolicznościach doskonale znam, bo też je czuję. Chociaż akurat w tym przypadku nie czułem je mocno. Na początku relacji z żoną byłem totalnie spanikowany i musiałem niesamowicie walczyć ze sobą żeby właśnie nie uciec. Byłem bardzo tego blisko. To jest naprawdę męcząca walka ze sobą i nie ma w sobie nic romantycznego. Działy się ze mną wtedy rzeczy, których teraz jest mi wstyd.
ale moze warto słuchać intuicji? jak na poczatku coś się takiego działo że bałeś się relacji z żoną to moze coś w tym było co Cię ostrzegało.?
O nowe relacje to byłabym spokojna- jak ludzie mają się wzajemnie ku sobie to się na pewno nie ominą. Najważniejsza jest zresztą zupełna szczerość, kompletna do kosci.
czy dostaniesz rozwód tak z marszu jak zona wyprowadziła się niedawno? chyba podstawą jest rozpad pożycia minimum 6 miesięcy.
a z nową znajomością..czemu tak prawą ręką przez lewe ucho? Może po prostu zapytać najpierw siebie samego czy chcesz sie kontaktować a potem ją wprost czy się zgadza..? czy tematem waszych rozmów musicie być WY? a życie być nie może? A ja i ja nie może być? MY to się trochę czasu może buduje, cooo?
)))) a jakie to będzie MY czas pokaże. O ile oczywiscie w tym My wytwarza się jakas wartość dodana.
3 320 2020-11-21 19:47:50
Wg mnie odczekać i jeszcze nie skreślać tej relacji...mnie przeraża, ostatnio jak tak patrzę, ilu ludzi się rozchodzi czy nawet rozwodzi, czasami kilka lat po ślubie i juz koniec, bardzo to przykre, powiem szczerze ze mnie to martwi i budzi obawę i jakiś strach przed małżeństwem, nie chciałabym tego dla siebie i mojego związku...jakby po ślubie wszystko się sypało, nie wiem czemu tak się dzieję, ale zauważam taka tendencję
3 321 2020-11-21 19:49:48
o, amnestia była, Misinx na wolności :-)
A Ty w ogóle zauważyłaś, że mnie nie było
? Rzadko tu bywasz ostatnio.
3 322 2020-11-21 19:52:13
Wg mnie odczekać i jeszcze nie skreślać tej relacji...mnie przeraża, ostatnio jak tak patrzę, ilu ludzi się rozchodzi czy nawet rozwodzi, czasami kilka lat po ślubie i juz koniec, bardzo to przykre, powiem szczerze ze mnie to martwi i budzi obawę i jakiś strach przed małżeństwem, nie chciałabym tego dla siebie i mojego związku...jakby po ślubie wszystko się sypało, nie wiem czemu tak się dzieję, ale zauważam taka tendencję
W tym roku wśród znajomych to dosłownie plaga rozstań.
3 323 2020-11-21 19:54:53
Może rozrywek zabrakło w dobie korony i wydali się sobie po prostu nudni?
3 324 2020-11-21 19:54:56
adiafora napisał/a:o, amnestia była, Misinx na wolności :-)
A Ty w ogóle zauważyłaś, że mnie nie było
? Rzadko tu bywasz ostatnio.
Adiafora w ogóle tu nie bywa, też se detoksy wymyśliła od forum, zagadki filmowe jej się przejadły i takie tam ![]()
3 325 2020-11-21 19:56:17
adiafora napisał/a:o, amnestia była, Misinx na wolności :-)
A Ty w ogóle zauważyłaś, że mnie nie było
? Rzadko tu bywasz ostatnio.
no wiesz co...jak możesz podejrzewać mnie o taką nieczułość ;-) Ja wszystko zauważam.
Rzadko, bo mam fazę na smuty i czekam, aż mi przejdzie :-)
3 326 2020-11-21 19:58:06 Ostatnio edytowany przez adiafora (2020-11-21 20:00:50)
Misinx napisał/a:adiafora napisał/a:o, amnestia była, Misinx na wolności :-)
A Ty w ogóle zauważyłaś, że mnie nie było
? Rzadko tu bywasz ostatnio.
Adiafora w ogóle tu nie bywa, też se detoksy wymyśliła od forum, zagadki filmowe jej się przejadły i takie tam
zwłaszcza "takie tam" ;-)
Ale to jest kurde takie męczące i osłabiające, że słów brak. Czuję jakiś totalny bezsens wszystkiego.
Napiszę wam coś strasznego, co wieje grozą.
Nie cieszą mnie nawet zakupy!!! ![]()
3 327 2020-11-21 19:59:42 Ostatnio edytowany przez Misinx (2020-11-21 20:08:02)
Misinx napisał/a:Piegowata'76 napisał/a:Mam jednak małe zażalenie do tej Twojej Pani. Po co zawracać ludziom głowę, jeśli się nie jest gotowym? No, chyba, że sama nie zdawała sobie z tego sprawy i dopiero z czasem doszła do takiego wniosku. Też się zdarza.
No nie zdawała sobie w tamtym momencie z tego sprawy. To wyszło w praniu. Akurat miała rozwód teraz w tych dniach i mocno to przeżyła. Uznała, że nie ma jeszcze do końca przepracowanego tego rozwodu, zmiany życia, utraty domu itd. Wiesz, ja to rozumiem. Chociaż ciągle uważam, że jedno nie koliguje z drugim, to znaczy, że my sobie spokojnie, powoli mogliśmy jakoś się poznawać itd., a równocześnie czas by jej pozwolił zaleczyć rany po rozwodzie. A to całe poczucie gotowości ? To wg mnie mit. Można mieć poczucie gotowości, a wcale realnie nie być gotowym. Można się nie czuć gotowym, a realnie może to być szukanie dziury w całym. Zresztą ona twierdzi, że ja również nie jestem jeszcze gotów. Może i tak, ale mówiąc szczerze nie wiem, czy kiedykolwiek czułem jakieś poczucie gotowości do czegokolwiek. Chciałem spróbować. Mimo strachu. Chciałem nam dać szansę. Gwarancji powodzenia nie było, ale czułem, że to co czuję jest ważne i mogę żałować jeśli to zlekceważę. Ja wiem, że jeszcze nie jesteśmy starzy (ona jest kilka lat ode mnie młodsza), ale naprawdę poznanie kogoś z kim się czuje ten "flow" w tym wieku jest naprawdę trudne. Zresztą sama o tym wiesz. Moja ulubiona psycholog (przyjaciółka z liceum) mówi "Śpieszyć się nie ma do czego, ale czekać też nie ma na co". My z racji tego, że dzieli nas spora odległość i tak nie widywalibyśmy się często. Naprawdę mielibyśmy dużo czasu na poznanie się, na oswojenie się ze sobą itd.
bagienni_k napisał/a:Szkoda, że Ci się nie udało..Właśnie dlatego m.in. sobie to odpuściłem, żeby unikać takich sytuacji, tzn pełnych sprzeczności. Jak się jest zakochanym, to dlaczego się ucieka, do jasnej anielki..?No, nic głowa do góry, jeszcze się ułoży
Ucieka się zawsze ze strachu. Tylko o to tak naprawdę chodzi. Ja to uczucie w takich okolicznościach doskonale znam, bo też je czuję. Chociaż akurat w tym przypadku nie czułem je mocno. Na początku relacji z żoną byłem totalnie spanikowany i musiałem niesamowicie walczyć ze sobą żeby właśnie nie uciec. Byłem bardzo tego blisko. To jest naprawdę męcząca walka ze sobą i nie ma w sobie nic romantycznego. Działy się ze mną wtedy rzeczy, których teraz jest mi wstyd.
ale moze warto słuchać intuicji? jak na poczatku coś się takiego działo że bałeś się relacji z żoną to moze coś w tym było co Cię ostrzegało.?
O nowe relacje to byłabym spokojna- jak ludzie mają się wzajemnie ku sobie to się na pewno nie ominą. Najważniejsza jest zresztą zupełna szczerość, kompletna do kosci.
czy dostaniesz rozwód tak z marszu jak zona wyprowadziła się niedawno? chyba podstawą jest rozpad pożycia minimum 6 miesięcy.
Ela to jest bardzo mylące podejście. Ja z racji chorych relacji w domu rodzinnym generalnie mam od zawsze problem z wchodzeniem w bliskie relacje. Ja obecnie jestem znów w terapii i to ciągle wychodzi, ciągle wychodzi temat moich fatalnych relacji z matką itd. Niestety jak człowiek ma w dzieciństwie pod tym względem fatalne wzorce to potem sam też ma z tym problem. I gdybym słuchał swojego strachu to ja Ci gwarantuję, że nie zwiążę się nigdy z nikim. Zawsze będę uciekał. Zawsze znajdę do tego powód. Tu chodzi właśnie o to, żeby przerwać ten schemat i zawalczyć ze swoim strachem.
W pozwie rozwodowym napisałem o nieudanych dwóch terapiach małżeńskich i że rozpad więzi jest całkowity. Dodatkowo za radą znajomej prawniczki na pozwie podpisała się żona, że ona ten wniosek akceptuje. Dla sądu jest to sygnał, że sprawa jest całkowicie prosta i można ją załatwić na jednym posiedzeniu. W obecnych czasach jest to okoliczność korzystna. Ja myślę, że nie będzie problemu, a zanim będzie termin sprawy sądowej to akurat minie te 6 miesięcy o których piszesz. O ile to w ogóle ma jakieś znaczenie.
no wiesz co...jak możesz podejrzewać mnie o taką nieczułość ;-) Ja wszystko zauważam.
Rzadko, bo mam fazę na smuty i czekam, aż mi przejdzie :-)
Ostatnia rzecz o jaką bym Cię podejrzewał to nieczułość ![]()
Po prostu zauważyłem Twoją absencję.
Zresztą jak mnie skazali to nawet tu parę osób wypytywałem, czy mają Cię na fejsie, bo mi żal było się rozstawać
Ale nikt nie miał ![]()
Ale to jest kurde takie męczące i osłabiające, że słów brak. Czuję jakiś totalny bezsens wszystkiego.
Napiszę wam coś strasznego, co wieje grozą.
Nie cieszą mnie nawet zakupy!!!
To już trzeba leczyć
!!!
Ja tam sobie coś wyszukuję na allegro i coś sobie kupię. Poluję sobie np. na tanie filmy na blue rey, bo ja jestem fanem kina domowego. Dzisiaj sobie np. upolowałem "Casino Royale" za 28 zł
Uwielbiam Bondy z Craigiem.
Ale jeśli chodzi o kasę to muszę się hamować. Ostatnio Tauron mnie omal do zawału nie doprowadził, bo mi wystawił rachunek rozliczeniowy za ten okres od kwietnia w którym wyszła dopłata 640 zł (!!!). Myślałem, że zejdę, bo razem z prognozą to mi wychodziło, że mam w tym miesiącu zapłacić za prąd 800 zł. Ale okazało się na szczęście, że się walnęli w odczycie z licznika.
3 328 2020-11-21 20:06:15
A vTy byłeś na indywidualnej terapii czy tylko małżeńskich?
3 329 2020-11-21 20:06:53
Ja zodiakalny baranek, ale taki ugrzeczniony, bo z końca znaku, z 3 dekady? Tak to się mówi? Także co złego przeczytacie o tym znaku to prawda
witaj siostro zodiakalna :-)
baranki barankom nierówne, zależy od ascendentu.
3 330 2020-11-21 20:09:49
A vTy byłeś na indywidualnej terapii czy tylko małżeńskich?
Ja byłem na przeróżnych terapiach
Kilka razy na indywidualnej. Raz na grupowej. Dwa razy na małżeńskiej. A teraz wróciłem do indywidualnej. Tak na marginesie do terapeutki, u której byliśmy z żoną na pierwszej terapii małżeńskiej. Nam ta terapia nie wyszła, ale terapeutka zrobiła na mnie dobre wrażenie.
3 331 2020-11-21 20:12:57
wszystkie terapeutki kobiety?
3 332 2020-11-21 20:14:04 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-11-21 20:22:02)
paslawek napisał/a:Misinx napisał/a:A Ty w ogóle zauważyłaś, że mnie nie było
? Rzadko tu bywasz ostatnio.
Adiafora w ogóle tu nie bywa, też se detoksy wymyśliła od forum, zagadki filmowe jej się przejadły i takie tam
zwłaszcza "takie tam" ;-)
Ale to jest kurde takie męczące i osłabiające, że słów brak. Czuję jakiś totalny bezsens wszystkiego.
Napiszę wam coś strasznego, co wieje grozą.
Nie cieszą mnie nawet zakupy!!!
Z pewnością nie bez wpływu na Ciebie jest to co się dzieje wkoło - całokształt,bo przecież w życiu w rodzinie Ci się jakoś układało.
Może to "takie tam " to jeszcze coś innego skrytego ,niewidomego, prędzej czy później rozwiązanie znajdziesz .
Program na przeczekanie, bywa dobrym sposobem na taki czas i odwalenie się od siebie na trochę ,dla mnie moje samopoczucie i nastrój nie są bożkami nic na siłę nawet dobre samopoczucie.
Zakupy nie cieszą też mi coś
- "normalka"
no chyba że nowsza wiertarko- wkrętarka akumulatorowa,
w jednej z moich dwóch ,takiej 20 letniej jeden akumulator padł na dobre z rok temu R.I.P ehhhhh.
3 333 2020-11-21 20:16:04 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-11-21 20:17:13)
Rzeczywiście, adiafory też długo nie było..
Żeby czuć kompletnego doła i odczuwać poczucie bezsensu to musiałoby mi się nie chcieć chyba z łóżka wstawać a na pewno wyjść sobie w teren w pogodny dzień, dla Holandii to oznacza bez deszczu, choć może być pochmurno
Jutro właśnie robię sobie spacerek nad Morze Północne ![]()
Misinx, dobrze, że wasze rozstanie z żoną przebiegnie raczej w pokojowej atmosferze, miejmy nadzieję
Bo jak się słyszy czy czyta, chociażby tutaj na forum, to nieraz przybiera to formę wojny totalnej.
Taka plaga rozstań może właśnie wynika z faktu, że ludzie się zwyczajnie nudzą sobą, nie potrafią dłużej być z jedną osobą. Jak zawsze się znajdzie jakiś powód do narzekania czy mniej lub bardziej wyimaginowany problem i już konflikt gotowy..
Jakby mnie zakupy miały cieszyć, to dopiero stwierdziłbym, że coś ze mną jest baaardzo " nie tak" ![]()
3 334 2020-11-21 20:17:14
adiafora napisał/a:no wiesz co...jak możesz podejrzewać mnie o taką nieczułość ;-) Ja wszystko zauważam.
Rzadko, bo mam fazę na smuty i czekam, aż mi przejdzie :-)
Ostatnia rzecz o jaką bym Cię podejrzewał to nieczułość
Po prostu zauważyłem Twoją absencję.
Zresztą jak mnie skazali to nawet tu parę osób wypytywałem, czy mają Cię na fejsie, bo mi żal było się rozstawaćAle nikt nie miał
bo nie mam fejsa, nie cierpię fejsa. Miałam kiedyś twittera, żeby ćwiczyć angielski. Jednak po jakimś czasie usunęłam konto, bo mi się znudziło pisanie z obcymi ludźmi. Ale przynajmniej popisałam sobie z pewnym aktorem ![]()
3 335 2020-11-21 20:24:30 Ostatnio edytowany przez Misinx (2020-11-21 20:29:03)
wszystkie terapeutki kobiety?
Tak, wszystkie terapeutki to kobiety
Ale do psychiatrów od ładnych paru lat chodzę do facetów
A i dwa razy w życiu byłem u seksuologów facetów - masakra, nigdy więcej. Do urologów też chodzę do facetów ![]()
Ale generalnie na trudne tematy lepiej mi się rozmawia z kobietami. W ogóle lepiej mi się rozmawia z kobietami. Z facetami jakoś nie łapię relacji. Nie mam w ogóle potrzeby męskich przyjaźni, posiadania kolegów. To jest głębszy temat ![]()
Misinx, dobrze, że wasze rozstanie z żoną przebiegnie raczej w pokojowej atmosferze, miejmy nadzieję
Bo jak się słyszy czy czyta, chociażby tutaj na forum, to nieraz przybiera to formę wojny totalnej.
Taka plaga rozstań może właśnie wynika z faktu, że ludzie się zwyczajnie nudzą sobą, nie potrafią dłużej być z jedną osobą. Jak zawsze się znajdzie jakiś powód do narzekania czy mniej lub bardziej wyimaginowany problem i już konflikt gotowy..
Tak, relacje z małżonką są bardzo dobre jak na te okoliczności. Mamy i będziemy mieć ze sobą kontakt ze względu na syna. Po prostu czasem trzeba coś omówić. Ale generalnie nie czujemy do siebie żadnej wrogości. Nawet czasem sobie pomagamy. Ostatnio np. robiłem małżonce w Excelu taki prosty arkusz kalkulacyjny do ogarnięcia wydatków domowych, bo mnie o to prosiła.
Ale nie ma mowy o powrocie do siebie. Ten "pociąg" już odjechał.
3 336 2020-11-21 20:30:39
adiafora napisał/a:paslawek napisał/a:Adiafora w ogóle tu nie bywa, też se detoksy wymyśliła od forum, zagadki filmowe jej się przejadły i takie tam
zwłaszcza "takie tam" ;-)
Ale to jest kurde takie męczące i osłabiające, że słów brak. Czuję jakiś totalny bezsens wszystkiego.
Napiszę wam coś strasznego, co wieje grozą.
Nie cieszą mnie nawet zakupy!!!Z pewnością nie bez wpływu na Ciebie jest to co się dzieje wkoło - całokształt,bo przecież w życiu w rodzinie Ci się jakoś układało.
Może to "takie tam " to jeszcze coś innego skrytego ,niewidomego, prędzej czy później rozwiązanie znajdziesz .
Program na przeczekanie, bywa dobrym sposobem na taki czas i odwalenie się od siebie na trochę ,dla mnie moje samopoczucie i nastrój nie są bożkami nic na siłę nawet dobre samopoczucie.Zakupy nie cieszą też mi coś
- "normalka"
no chyba że nowsza wiertarko- wkrętarka akumulatorowa, w jednej z moich dwóch ,takiej 20 letniej jeden akumulator padł na dobre z rok temu R.I.P ehhhhh.
a weź! W castoramie umieram z nudów podczas, gdy mój lata po alejkach i nie śpieszy się do wyjścia. Ale w Ikei mogę pół dnia spędzić ;-)
No i ostatnio własnie byłam, zanim zamknęli. I NIC. Snułam się po alejkach bez entuzjazmu. I tylko 2 godziny byłam. To już znak, że źle ze mną ;-)
Możliwe, że brakuje mi słońca. I te całe zamieszanie covidowe... Energetycznie mnie osłabia. Niech już wszystko wróci do normy.
3 337 2020-11-21 20:36:41
a weź! W castoramie umieram z nudów podczas, gdy mój lata po alejkach i nie śpieszy się do wyjścia. Ale w Ikei mogę pół dnia spędzić ;-)
No i ostatnio własnie byłam, zanim zamknęli. I NIC. Snułam się po alejkach bez entuzjazmu. I tylko 2 godziny byłam. To już znak, że źle ze mną ;-)Możliwe, że brakuje mi słońca. I te całe zamieszanie covidowe... Energetycznie mnie osłabia. Niech już wszystko wróci do normy.
W Castoramie to ja też umieram z nudów
Też wolę Ikeę. Ale rzadko bywam, bo mam z drugiej strony miasta.
Na słońce to może trzeba zainwestować w lampkę do światłoterapii ? Miałem kiedyś taką, ale niestety dokonała żywota. Niestety to nie jest najtańszy sprzęt.
3 338 2020-11-21 20:38:06
E tam castorama jest cienka
Specjalistyczne sklepy ze sprzętem/elektronarzędziami są fajniejsze ,ale tam żon się nie zabiera,i nie mówi im że się tam bywa ![]()
Bo i po co ?
3 339 2020-11-21 20:38:22 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-11-21 20:39:10)
Niezmiernie szanuję ludzi, którzy pomimo rozbieżnych celów w życiu, rozstając się, potrafią to zrobić z godnością. Nawet, jeśli doszło do zdrady, to chęć , odegrania się czy zemsty jest dla mnie oznaką słabości i zagubienia.
W Ikei byłem chyba tylko raz
, swoją deogą w Krk niedaleko Ronda Ofiar Katynia..Ciekawe czy tam jeszcze stoi?
3 340 2020-11-21 21:03:14 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-11-21 21:07:15)
Niezmiernie szanuję ludzi, którzy pomimo rozbieżnych celów w życiu, rozstając się, potrafią to zrobić z godnością. Nawet, jeśli doszło do zdrady, to chęć , odegrania się czy zemsty jest dla mnie oznaką słabości i zagubienia.
W Ikei byłem chyba tylko raz
, swoją deogą w Krk niedaleko Ronda Ofiar Katynia..Ciekawe czy tam jeszcze stoi?
Stoi
Karolaka nie bylo:)
Misinx. Znalazlabym terapeutę mężczyznę, a nie ciągle grzebała w tych "matkach." Raczej szukala męskiej strony nie w opozycji do matki. powodzenia.
3 341 2020-11-21 21:45:20
Wg mnie odczekać i jeszcze nie skreślać tej relacji...mnie przeraża, ostatnio jak tak patrzę, ilu ludzi się rozchodzi czy nawet rozwodzi, czasami kilka lat po ślubie i juz koniec, bardzo to przykre, powiem szczerze ze mnie to martwi i budzi obawę i jakiś strach przed małżeństwem, nie chciałabym tego dla siebie i mojego związku...jakby po ślubie wszystko się sypało, nie wiem czemu tak się dzieję, ale zauważam taka tendencję
Bo teraz jak się coś zepsuje, to się wyrzuca, a nie naprawia. Przez 25 lat rozwodziłem się kilka razy, byłem wyrzucany, sam wyrzucałem, toczyłem bitwy dosłownie i w przenośni. Przez te ćwierć wieku ja nie byłem u żadnego terapeuty, razem nie byliśmy u żadnego, żona chodziła do jednego z powodu wypadku komunikacyjnego ale przestała, bo jej pie......ł jakieś smutki. Ostatnio naszym głównym polem bitwy jest licytacja kto komu będzie pieluchy zmieniał na starość.
3 342 2020-11-21 21:47:12 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-11-22 00:18:28)
Odruch ucieczki i mnie jest znany. Nawet z PP miewałam takie ciągoty, ale byłam już ich świadoma, więc się nie dałam. Choć w tym akurat wypadku lepiej byłoby chyba wziąć nogi za pas. Ale już szkoda życia na żale, przez chwilę byłam naprawdę zadowolona z tej relacji.
Akurat u Ciebie Piegusie to mogła być intuicja czyściutka ,ale zlekceważona bo ma się zawsze jakiś wybór za pomocą myślenia i uczuć, a nie lęki przed zranieniem/bliskością to o czym pisał Misinx.
Wrzucasz się chyba się do prawie każdego syndromu,fenomenu na siłę, trochę takie odnoszę czasem wrażenie, jak Ciebie czytam ,że identyfikujesz u siebie "wszystko" jak leci hurtem,owszem w głowie ma się pomieszanie z poplątaniem,nie są to rzeczy prościutkie, ale nie przesadzaj z tym.Odróżnienie intuicji od projektowanych przenoszonych lęków to jest robota trudna dla większości ludzi coś mi się zdaje łącznie ze mną oczywiście.Z innej strony to jak się człek nie przewróci to się nie nauczy i trzeba najpierw upaść żeby się podnieść.
Nie można chyba mieć wszystkich zaburzeń,syndromów,fenomenów,lęków,objawów nerwicy w sobie na raz.
Może jest jednak coś zdrowego w mordę jeża ![]()
3 343 2020-11-21 23:06:06
bagienni_k napisał/a:Niezmiernie szanuję ludzi, którzy pomimo rozbieżnych celów w życiu, rozstając się, potrafią to zrobić z godnością. Nawet, jeśli doszło do zdrady, to chęć , odegrania się czy zemsty jest dla mnie oznaką słabości i zagubienia.
W Ikei byłem chyba tylko raz
, swoją deogą w Krk niedaleko Ronda Ofiar Katynia..Ciekawe czy tam jeszcze stoi?
Stoi
Karolaka nie bylo:)
Misinx. Znalazlabym terapeutę mężczyznę, a nie ciągle grzebała w tych "matkach." Raczej szukala męskiej strony nie w opozycji do matki. powodzenia.
A co tu ma płeć do rzeczy ? Istotne jest zaufanie do terapeuty i po prostu dobre porozumienie. Facet-terapeuta dojdzie do takich samych wniosków. To nie jest tak, że kobiety-terapeutki grzebią w "matkach", a faceci w "ojcach". Ja napisałem akurat o relacji z matką, ale u mnie problem jest z obiema relacjami i to też jest poruszane.
3 344 2020-11-21 23:30:17
Wg mnie jednak ma.
3 345 2020-11-21 23:36:25
Wg mnie jednak ma.
Każdy sobie szuka takiego terapeuty jaki mu odpowiada. Może Ty wolisz facetów. Ja wolę kobiety.
3 346 2020-11-21 23:56:59 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-11-21 23:58:53)
Ela210 napisał/a:Wg mnie jednak ma.
Każdy sobie szuka takiego terapeuty jaki mu odpowiada. Może Ty wolisz facetów. Ja wolę kobiety.
owszem wolę.
i wiem dlaczego. Dlatego nie pójdę do mężczyzny jakby co...
Ale zostawmy Misinx.:)
Oczywiście intelektualnie to płeć terapeuty bez znaczenia. Emocjonalnie ma.
3 347 2020-11-22 00:03:04
Misinx napisał/a:Ela210 napisał/a:Wg mnie jednak ma.
Każdy sobie szuka takiego terapeuty jaki mu odpowiada. Może Ty wolisz facetów. Ja wolę kobiety.
owszem wolę.
i wiem dlaczego. Dlatego nie pójdę do mężczyzny jakby co...
Ale zostawmy Misinx.:)
Oczywiście intelektualnie to płeć terapeuty bez znaczenia. Emocjonalnie ma.
Sugerujesz, że się można zakochać w terapeucie ?
Ponoć można. Chodziłem raz do terapeutki, która mi się podobała, ale nie miałem względem niej, żadnych emocji. Ale pewnie faktycznie lepiej wybierać takie, które nie..."rozpraszają" uwagi ![]()
3 348 2020-11-22 00:15:29
Ela210 napisał/a:Misinx napisał/a:Każdy sobie szuka takiego terapeuty jaki mu odpowiada. Może Ty wolisz facetów. Ja wolę kobiety.
owszem wolę.
i wiem dlaczego. Dlatego nie pójdę do mężczyzny jakby co...
Ale zostawmy Misinx.:)
Oczywiście intelektualnie to płeć terapeuty bez znaczenia. Emocjonalnie ma.Sugerujesz, że się można zakochać w terapeucie ?
Ponoć można. Chodziłem raz do terapeutki, która mi się podobała, ale nie miałem względem niej, żadnych emocji. Ale pewnie faktycznie lepiej wybierać takie, które nie..."rozpraszają" uwagi
Nie o to. Tylko o to by się zidentyfikować i stanąć wobec osobowosci męskiej czy kobiecej zorganizowanej czyli jak przed lustrem przed tym do czego się dąży. Zakochanie to raczej skrajność.
3 349 2020-11-22 00:23:53
Misinx napisał/a:Ela210 napisał/a:
owszem wolę.
i wiem dlaczego. Dlatego nie pójdę do mężczyzny jakby co...
Ale zostawmy Misinx.:)
Oczywiście intelektualnie to płeć terapeuty bez znaczenia. Emocjonalnie ma.Sugerujesz, że się można zakochać w terapeucie ?
Ponoć można. Chodziłem raz do terapeutki, która mi się podobała, ale nie miałem względem niej, żadnych emocji. Ale pewnie faktycznie lepiej wybierać takie, które nie..."rozpraszają" uwagi
Nie o to. Tylko o to by się zidentyfikować i stanąć wobec osobowosci męskiej czy kobiecej zorganizowanej czyli jak przed lustrem przed tym do czego się dąży. Zakochanie to raczej skrajność.
Terapia nie polega na identyfikowaniu się. Pierwszy raz słyszę o takiej teorii.
3 350 2020-11-22 00:26:41
Ela210 napisał/a:Misinx napisał/a:Sugerujesz, że się można zakochać w terapeucie ?
Ponoć można. Chodziłem raz do terapeutki, która mi się podobała, ale nie miałem względem niej, żadnych emocji. Ale pewnie faktycznie lepiej wybierać takie, które nie..."rozpraszają" uwagi
Nie o to. Tylko o to by się zidentyfikować i stanąć wobec osobowosci męskiej czy kobiecej zorganizowanej czyli jak przed lustrem przed tym do czego się dąży. Zakochanie to raczej skrajność.
Terapia nie polega na identyfikowaniu się. Pierwszy raz słyszę o takiej teorii.
Dlaczego ? Identyfikacja w terapii bywa narzędziem i to przydatnym ,w grupowej to na pewno ,w indywidualnej ma nieco mniejsze znaczenie.
3 351 2020-11-22 00:35:08
Misinx napisał/a:Ela210 napisał/a:Nie o to. Tylko o to by się zidentyfikować i stanąć wobec osobowosci męskiej czy kobiecej zorganizowanej czyli jak przed lustrem przed tym do czego się dąży. Zakochanie to raczej skrajność.
Terapia nie polega na identyfikowaniu się. Pierwszy raz słyszę o takiej teorii.
Dlaczego ? Identyfikacja w terapii bywa narzędziem i to przydatnym ,w grupowej to na pewno ,w indywidualnej ma nieco mniejsze znaczenie.
Nie mówię o terapii grupowej. To całkiem inna bajka.
Kto ma się z kim identyfikować ? Ja z terapeutą, czy terapeuta ze mną ?
Mamy się identyfikować tym co mamy w spodniach ? ![]()
Zresztą każdy szuka w terapii czego innego. Rzecz indywidualna ![]()
3 352 2020-11-22 00:36:39 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-22 00:39:14)
Moi drodzy, popiłam, bo bratowa nawlkę przyniosła, i jestem znowu z rozwalona psychizcznie.
Widzę mojego byłego, jak cierpi na tym swoim łożu śmierci, słyszę, jak jędzy z bólu... i ryczę. Kurde, ryczę.
Niech to szlag!!
3 353 2020-11-22 00:40:46
Moi drodzy, pipiłam, bo bratowa naweke przynioasła, i jestem znowu z rozwalona psychizcznie.
Widzę mojego byłego, jak cierpi na tym swoim łożu śmiercim, słyszę, jak jędzy z bólu... i ryczę. Kurde, ryczę.
Niech to szlag!!
Piegus idź spać po prostu najprostsze wyjście.Tu nie ma co analizować dlaczego tak się poczułaś.
Z alkoholem tak bywa nie zawsze poprawia nastrój, dlatego że to wcale nie jest najlepszy narkotyk .
Do łóżka marsz .
3 354 2020-11-22 00:48:55 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-11-22 00:50:29)
Czasami mi się wydaje że alkohol wyzwala te emocje które jakoś tam schowamy. I nie jest to pochwała alkoholu Paslawek bo wiem jakie to niebezpieczne. Faktycznie idz spać Piegowata.. moze gdzieś tam się nie wysmucilaś.
U mnie alkohol wyzwala albo złość albo przymilaniei się . Dlatego unikam tylko symbolicznie.
Misinx
nie o tym myślałam ale ciekawa męska myśl ![]()
3 355 2020-11-22 01:00:44 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-22 02:08:42)
Tak, dobgrze gadacie, idę spać.
Alkohol pije teraz rzadko, i idzie mi w do głowy w przysłowiowwe try miga.
Smutno mi dziś, idę spać.
Syn zaprosił kolegę na noc. Trzeba fason trzymać,a ja ryczę po kryjomu.
Jutro będzie lepiej. Idę spać.
Dobranoc.
3 356 2020-11-22 01:11:18 Ostatnio edytowany przez Morfeusz1 (2020-11-22 01:38:02)
paslawek napisał/a:Misinx napisał/a:Terapia nie polega na identyfikowaniu się. Pierwszy raz słyszę o takiej teorii.
Dlaczego ? Identyfikacja w terapii bywa narzędziem i to przydatnym ,w grupowej to na pewno ,w indywidualnej ma nieco mniejsze znaczenie.
Nie mówię o terapii grupowej. To całkiem inna bajka.
Kto ma się z kim identyfikować ? Ja z terapeutą, czy terapeuta ze mną ?
Mamy się identyfikować tym co mamy w spodniach ?Zresztą każdy szuka w terapii czego innego. Rzecz indywidualna
Swojego czasu poznałem 4 terapeutki, u 3 miałem terapię wsparcia, u 4 mieliśmy wspólne spotkanie na którym zrozumiałem,
że to koniec małżeństwa, byłem tam jeszcze raz pogadać, już sam, jak przeprowadzić córkę przez nasz rozwód. Ta 4 terapeutka przypadła mi najbardziej do gustu. Miała taki fajny luz i dystans, trochę żałowałem, że wcześniej do niej nie trafiłem. Do czego zmierzam, też wolałem rozmawiać z kobietą, jak źle się człowiek czuje z danym terapeutą to nie ma co ciągnąć spotkań na siłę, lepiej zmienić. Ta z którą miałem terapię wsparcia na koniec okazała się zwykłą pijawką, potrzebowałem odpowiedzi na jedno pytanie przez telefon, nie miała czasu, na wysyłanie SMS do mnie, że może umówić mnie na wizytę owszem miała już czas i to na kilka SMS. Podziękowałem.
Misinx, tak myślałem o tym co napisałeś o deklaracjach, zakochaniu tej kobiety. Raczej nazwałbym to zauroczeniem Twoją osobą, być może dałeś jej z siebie normalność, szczerość której od dawna nie miała, ciepło siebie wyczuwalne nawet w wirtualu, tak to możliwe. Może za bardzo racjonalizuje, boi się odległości, zmian pracy, zamieszkania, szkoda, bo to nie ten etap. Czasem lepiej podejść bez spiny, wyjąć z życia to co najlepsze, nawet krótka znajomość może pozostawić same plusy, jak za dużo się wzajemnie nie oczekuje. Szkoda kończyć coś co fajnie się zapowiadało, może uszanujcie swoje wzajemne życie, jakieś zobowiązania i zobaczycie co będzie. Pozdrawiam
Piegowata albo się dopij i posłuchaj do tego czegoś fajnego, albo lepiej idź spać, jak pisał Pasławek.
Lody miętowe
,, Wg mnie odczekać i jeszcze nie skreślać tej relacji...mnie przeraża, ostatnio jak tak patrzę, ilu ludzi się rozchodzi czy nawet rozwodzi, czasami kilka lat po ślubie i juz koniec, bardzo to przykre, powiem szczerze ze mnie to martwi i budzi obawę i jakiś strach przed małżeństwem, nie chciałabym tego dla siebie i mojego związku...jakby po ślubie wszystko się sypało, nie wiem czemu tak się dzieję, ale zauważam taka tendencję"
Dlatego uważam, że dobrze przed ślubem już mieszkać z sobą jakiś czas. Dzieci zmieniają życie, wszystko wywraca się do góry nogami, ważne jest nie oddalać się od siebie, fizycznie i emocjonalnie. Być dla siebie wzajemnym wsparciem i pokrewnymi duszami, na dobre i na złe.Gwarancji w sumie nigdy nie ma, życie scenariusze pisze.
3 357 2020-11-22 02:22:03
Dobranoc, Złoci, idę spać. Już dawno odkrylam, ze sen jest dla mnie najlepszą terapią. Na wszelkie napięcia reaguję zmęczeniem i przemożną potrzebą snu.
Dobrej nocy!
3 358 2020-11-22 02:29:32 Ostatnio edytowany przez Morfeusz1 (2020-11-22 02:33:58)
Dobranoc, Złoci, idę spać. Już dawno odkrylam, ze sen jest dla mnie najlepszą terapią. Na wszelkie napięcia reaguję zmęczeniem i przemożną potrzebą snu.
Dobrej nocy!
Sen świetnie regeneruje, na mnie też tak działa. Wyciszam się jeszcze i też zbieram się. Słucham jeszcze tego
https://youtu.be/3XhDGkg8SpQ .
Dobranoc
3 359 2020-11-22 02:32:16
Dobranoc ![]()
Długo to się idzie do tego łóżka, od północy do 1:22 - daleka droga.
3 360 2020-11-22 02:55:36 Ostatnio edytowany przez adiafora (2020-11-22 03:11:17)
adiafora napisał/a:a weź! W castoramie umieram z nudów podczas, gdy mój lata po alejkach i nie śpieszy się do wyjścia. Ale w Ikei mogę pół dnia spędzić ;-)
No i ostatnio własnie byłam, zanim zamknęli. I NIC. Snułam się po alejkach bez entuzjazmu. I tylko 2 godziny byłam. To już znak, że źle ze mną ;-)Możliwe, że brakuje mi słońca. I te całe zamieszanie covidowe... Energetycznie mnie osłabia. Niech już wszystko wróci do normy.
W Castoramie to ja też umieram z nudów
Też wolę Ikeę. Ale rzadko bywam, bo mam z drugiej strony miasta.
Na słońce to może trzeba zainwestować w lampkę do światłoterapii ? Miałem kiedyś taką, ale niestety dokonała żywota. Niestety to nie jest najtańszy sprzęt.
no Misinx... jak się rozwiodę to wyjdę za Ciebie za mąż ![]()
Będziemy razem do Ikei jeździć!
Pewnie wystarczyłoby zwykłe solarium. Miałam kiedyś takie małe solarium domowe z czterema lampami. Ale sprzedałam na allegro. Na opalaniu twarzy niespecjalnie mi zależało a całe ciało musialabym na raty opalać taką lampą. Za dużo czasu by to pochłaniało.
Potem co prawda kupiłam wielkie, takie stojące, ale używane. Jednak okazało się, że lampy są do dupy, bo wyeksploatowane do cna. Leżałam pod tymi lampami godzinę dziennie i tylko mi cisnienie rosło, że dalej byłam biała. A nowych nigdzie kupić nie mogłam, bo te solarium jakiś stary model...
Problemy pierwszego świata ![]()
3 361 2020-11-22 03:52:23
znowu się przestawiłam. Śpię do południa a potem tłukę się po nocy.
Kupiłam sobie chrobotka. Będę robić dekorację, tylko jeszcze nie wiem jaką. Ale chrobotek jest czadowy! I nie trzeba podlewać :-) Pobiera wilgoć z otoczenia, trzeba tylko pilnować, żeby za sucho nie było.
To jest super. Może skopiuję pomysł.

3 362 2020-11-22 04:50:47
Przez chwile myślałem że to obrazek do zagadki filmowej ,do tytułu lub fabuły
przebudzenie było "straszne" to nie ten wątek ![]()
3 363 2020-11-22 11:24:58 Ostatnio edytowany przez Misinx (2020-11-22 11:27:36)
Misinx napisał/a:adiafora napisał/a:a weź! W castoramie umieram z nudów podczas, gdy mój lata po alejkach i nie śpieszy się do wyjścia. Ale w Ikei mogę pół dnia spędzić ;-)
No i ostatnio własnie byłam, zanim zamknęli. I NIC. Snułam się po alejkach bez entuzjazmu. I tylko 2 godziny byłam. To już znak, że źle ze mną ;-)Możliwe, że brakuje mi słońca. I te całe zamieszanie covidowe... Energetycznie mnie osłabia. Niech już wszystko wróci do normy.
W Castoramie to ja też umieram z nudów
Też wolę Ikeę. Ale rzadko bywam, bo mam z drugiej strony miasta.
Na słońce to może trzeba zainwestować w lampkę do światłoterapii ? Miałem kiedyś taką, ale niestety dokonała żywota. Niestety to nie jest najtańszy sprzęt.
no Misinx... jak się rozwiodę to wyjdę za Ciebie za mąż
Będziemy razem do Ikei jeździć!
Trzymam Cię za słowo ![]()
Ten chrobotek jest super
Gdzie takie coś można kupić ? Bo rozumiem, że nie w Castoramie
?
Chociaż podejrzewam, że u mnie w domu to nawet chrobotek by usechł ![]()
A ktoś w ogóle zauważył, że Lovelynn odeszła z forum ?
3 364 2020-11-22 11:33:30 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-11-22 11:40:58)
Jeśli on pobiera wilgoć z powietrza to w wilgotnych pomieszczeniach się sprawdzi osuszając pewnie.
Tylko że przy włączonym centralnym ogrzewaniu mamy w mieszkaniach bardzo sucho i raczej potrzebujemy nawilżania. Chyba powinien nawilżacz cały czas działać by to się utrzymało na ścianie. U mnie wilgotność bez nawilżania w domu to 35.. tylko.
Ja zauważyłam ale odeszła jako gość netkobiet więc jak rozumiem z własnej decyzji.
3 365 2020-11-22 11:46:15
A ktoś w ogóle zauważył, że Lovelynn odeszła z forum ?
Tak i w sumie szkoda że się wyrejestrowała.
3 366 2020-11-22 14:38:12
Piegusku lepiej się dzisiaj czujesz?
Ale pięknie dzisiaj Tatry widać. I śnieg. Pora raki kupować.
3 367 2020-11-22 14:43:22 Ostatnio edytowany przez Symbi (2020-11-22 14:44:18)
Misinx, mnie nie dziwi, że się relacja rozpadła, zanim się na dobre zaczęła. Ja wręcz przewidywałam taki scenariusz. Pisałam Ci (wprawdzie lakonicznie), że powinieneś najpierw skupić się na wyleczeniu siebie i uporządkowaniu spraw formalnych. Zresztą, w dziale o rozstaniach tyle się pisze o szybkim przeskakiwaniu z gałęzi na gałąź. Różnie to potem w sądzie mogłoby zostać zinterpretowane.
Uważam, że po długich związkach każdy potrzebuje jakiegoś indywidualnie dobranego czasu spędzonego w pojedynkę, by odbudować siebie jaką jednostkę samodzielną, by wypłukać byłego partnera z siebie. Jednemu zajmie to krócej, innemu dłużej. Najczęściej takie szybkie związki po poprzednich rozstaniach to tylko plasterki na rany i mają malutkie szanse, by przetrwać.
3 368 2020-11-22 14:53:58
Ja mam ogromny szacunek do Misinxa, że próbuje coś ze sobą robić. Wykonywanie ogromnego, głównie wewnętrznego wysiłku zasługuje na uznanie.
3 369 2020-11-22 15:17:54 Ostatnio edytowany przez Symbi (2020-11-22 15:26:30)
Tak, Lucyfer, zgadzam się. Dobrze, że próbuje naprawiać siebie. Ale uważam, że na razie tylko na tym powinien się skupić. Musi wykonać to zadanie, sam się uleczyć, a nie oczekiwać, że nowa relacja dokona uleczenia za niego.
Do tego teraz wydaje mi się, że Misinx chce związku z lęku przed samotnością, to jest niewłaściwa pobudka.
3 370 2020-11-22 15:37:53 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-22 15:48:42)
Często nie zdajemy sobie sprawy z własnych pobudek. Mnie się wydaje, że mam niezły wgląd w siebie, że nie brakuje mi rozsądku, a jednak wdałam się w tę całą historię z PP. Miałam sygnały ostrzegawcze, a jednak zdecydowałam spróbować. Miałam w tej relacji pozytywne przeżycia, ale chyba jestem na etapie "trzeźwienia" i widzę coraz wyraźniej jego zwykłe nędzne zagrania. Bardzo nędzne, szczegółów oszczędzę, bo wstyd i hańba.
W sumie dobrze, że pokazał się już bez upiększeń i maski. Nie żal mi już wcale.
No, dobra, żal, ale nie mam już żadnych wątpliwości, że trzeba ostatecznie, definitywnie i bez zawahań kopnąć w d...ę.
Lucek, bardzo mi miło, że pytasz mnie o samopoczucie. Rozbujały mi się wczoraj emocje i wspomnienia, zapomniałam się i przesadziłam z tą nalewką. Mam słabą głowę, a trochę tego wczoraj wytrąbiłyśmy ![]()
Z bratową znamy się już dwie dekady z kawałeczkiem, łączy nas wspólny facet
i wzajemna sympatia, więc mamy o czym rozmawiać. Oczywiście zeszło na mężów, dzieci, wspólną rodzinę i znajomych... No i się rozkleiłam, gdy już poszła do domu.
Chrobotkowy obraz jest świetny! Wczoraj widziałam go tylko w telefonie, który nie wyeksponował jego urody.
Jeśli chodzi o sklepy, to ostatnio łapię mieszkaniowo - ogródkowego bakcyla. Niedawno byłam w Mrówce i napatrzeć się nie mogłam na drewniane ogródkowe płotki, doniczki, pergole.
Bratowa pochwaliła moje mieszkanie za przytulną i intymną (chyba o kameralną jej chodziło
) atmosferę. A mnie się ta moja norka wydawała taka niepozorna i uboga, wciąż w niej trochę żyję jak na biwaku.
3 371 2020-11-22 16:02:26 Ostatnio edytowany przez Symbi (2020-11-22 16:11:04)
Tak, Piegowata.
Ja jak wiele osób popełniłam ten błąd przed laty, gdy zaraz po rozstaniu chciałam innym człowiekiem zalepić swoje rany po stracie. Przysporzyłam sobie nowych. Potem długo byłam sama, nawet przeszła mi ochota na związki i dobrze mi było samej, aż w zeszłym roku poznałam pana, o którym Ci pisałam. Zakończyłam z nim relację, bo nie rokowała, ale obudził we mnie chęc bycia z drugim człowiekiem. Poznałam następnego, jest bardzo rokujący, zobaczymy jak się znajomość potoczy.
W każdym razie, ja wiem, że wykonałam pracę nad sobą, pozbyłam się wzorców związku, które wyniosłam z domu rodzinnego (nie były one dobre). Uleczyłam duszę i ciało, od 7 lat nie miałam nawrotu choroby. Myślę, że dopiero teraz mogę mówić o sobie jako o dojrzałym człowieku bez duchowych bolączek.
3 372 2020-11-22 16:16:25
Ja nie wiem, czy mam ochotę teraz poznawać. I tak, i nie.
Mam takie poczucie, że jeśli chcę wybrać kogoś odpowiedniego, uczciwego i porządnego, to... wyboru nie ma. Pisałam już, że jakoś mi się tacy nie trafiają, znam niejednego, ale poza "zasięgiem". Moja siostra ma fajnego, bardzo ją wspierającego w życiu męża, idą dzielnie razem przez życie już dwadzieścia kilka lat.
Symbi, trochę się teraz pogubiłam, myślałam, że utrzymujesz znajomość z tym panem, co to ma problemy "formalne". Czyżby jakiś inny się pojawił?
3 373 2020-11-22 16:18:19
Cóż. Rynek obecny jest po prostu taki, że ... człowiek nie ma ochoty za bardzo się w nim babrać.
3 374 2020-11-22 16:50:04 Ostatnio edytowany przez Symbi (2020-11-22 22:54:46)
.
3 375 2020-11-22 17:00:38
Tak, Lucyfer, zgadzam się. Dobrze, że próbuje naprawiać siebie. Ale uważam, że na razie tylko na tym powinien się skupić. Musi wykonać to zadanie, sam się uleczyć, a nie oczekiwać, że nowa relacja dokona uleczenia za niego.
Do tego teraz wydaje mi się, że Misinx chce związku z lęku przed samotnością, to jest niewłaściwa pobudka.
"Uwielbiam" takie zero-jedynkowe podejście. Mam "zadanie" i póki go nie zrobię nie wolno mi czegoś innego. Mam już prawie 49 lat. Na co mam czekać ? Strach przed samotnością ? Jak zwał tak zwał, ale generalnie wiążemy się z innymi ludźmi dlatego, że nie chcemy być sami. Jedni nazywają to strachem, a inni naturalną potrzebą. Ja po prostu lubię dawać z siebie bliskiej osobie. To jest taka cecha, której nie zamierzam "leczyć", choć może i coś robię nie tak. To co próbuję leczyć u siebie wg mnie można leczyć zarówno będąc samemu jak i z kimś. Ale to jest moja opinia. Ktoś może potrzebuje się całkowicie skupić na sobie. I niech tak będzie. Każdy niech robi tak jak uważa dla siebie najlepiej. Nie ma uniwersalnego schematu.
A co do spraw formalnych to są w toku. Póki co nic aktualnie więcej nie mogę zrobić. Czekam na termin sprawy sądowej. Akurat ta relacja była dla mnie bodźcem do tego, żeby te sprawy zakończyć. Bez tego być może jeszcze bym tkwił w "rozkroku", bo najtrudniej zrobić pierwszy krok.
3 376 2020-11-22 17:16:54
Czyli Ty nawet spraw formalnych nie zakończyłbyś sam dla siebie, Misinx.
3 377 2020-11-22 17:18:10
Halo, a co to za drama się tutaj robić zaczyna?
3 378 2020-11-22 17:19:34 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-11-22 17:28:08)
Halo, a co to za drama się tutaj robić zaczyna?
"moderator"
hahahaha
Temat "platrów " po rozstaniu jest interesujący ,akurat moje doświadczenia są podobne jak Symbi
jak tak sobie przypomnę to w pewnym okresie nie byłem dłużej sam jak 3-4 miesiące w porywach,ale każdy związek był istotny .
Misinx był sam długo będąc jeszcze w związku .
3 379 2020-11-22 17:22:54 Ostatnio edytowany przez Misinx (2020-11-22 17:24:08)
Czyli Ty nawet spraw formalnych nie zakończyłbyś sam dla siebie, Misinx.
Oczywiście, że zakończyłbym. Zaczynało mnie to już uwierać. Ale mogłoby się to jeszcze przeciągnąć w czasie
Lucyfer666 napisał/a:Halo, a co to za drama się tutaj robić zaczyna?
"moderator"
hahahaha
Tylko mnie nie zbanuj ![]()
3 380 2020-11-22 17:25:23
Lucyfer666 napisał/a:Halo, a co to za drama się tutaj robić zaczyna?
"moderator"
hahahaha
