netkobietyWszystkie działy
Nasza społeczność

30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

12 681 odpowiedzi387 466 wyświetleńzałożony przez Lucyfer666, 09.09.2020

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Strony Poprzednia 1 … 48 49 50 51 52 … 196 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 186 do 3 250 z 12 682 ]

3 186

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Oj, z dentystą to miałem wątpliwą przyjemność mieć do czynienia ostatnio..Dłuższy okres z rozłożonymi wizytami, kosztował mnie koło 1,5 tys, w tym dwie kanałówki..i tak chyba zapłaciłem mniej, niż się powinno..Nic tak człowiek nie spie... w swoim zdrowiu, jak zęby..Ale cóż, trzeba było przecierpieć i teraz jest OK smile
Nie wiem, czy bardziej mnie to bolało, czy właśnie portfel..Na wiosnę udało mi się cudem dostać w weekend, w trakcie lockdown'u do jedynej czynnej przychodni..
Głupi ma zawsze szczęście.. wink

Lucek, super, że wyniki dobre smile U mnie po pewnym czasie nic tak nie cieszyło, jak pozytywne wyniki smile

Piegus, tak, pracuję na stojąco przy taśmie po 8 godzin dziennie, choć ten tydzień będzie po 7 godzin, bo nie mogli wszystkich cebulek wcześniej wykopać, z uwagi na złą pogodę. Dopiero teraz w Holandii w ogóle pojawiło się słońce na dłużej...Trochę to męczące,bo jednak człowiek wolałby pracować głową a nie mięśniami, ale chociaż na przeczekanie będzie parę gorszy wink Ładuje cebulki ze skrzyń taśmę. Skrzynki są na paletach(każda paleta to ok 40 skrzynek), każda skrzynka waży między 10 a 15 kg, dziennie schodzi jakieś 40-50 palet..Także trochę się człowiek narobi smile

3 187 Ostatnio edytowany przez Ajko (2020-11-09 19:24:46)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Lucyferze  życzę tobie spokoju i zdrowia.

Piegusko, pewnie i tak mnie nie posłuchasz, ale nie mogę przejść obojętnie obok twoich objawów choroby. Ciągle o tym piszesz, czyli pewnie ci mocno dokuczają. Wiem, że lekarka ci powiedziała, że wpływ żywienia, to bzdura na twoją chorobę (to jest taki standard u lekarzy), ale ja mam pytanie czy ona ma wykształcenie dietetyczne, czy tylko farmaceutyczne? Podejdź do siebie jak do eksperymentu, by sobie pomóc. Zapisuj codziennie co jesz, jak się czujesz, jakie masz objawy. Sprawdź czy, któryś składnik ci sie  będzie przy objawach powtarzał.

Naprawdę warto czasem samemu poszukać. Mój syn miał kiedyś babrzącego, wrastającego paznokcia w paluchu. Próbowaliśmy domowych metod , wrastał skubany cały czas. Syn zdecydował, że idzie do chirurga by mu tego paznokcia naprawił. Chirurg wyrwał mu paznokcia i jeszcze w trakcie naśmiewał się z działań podologów. Określał ich szamanami. Po jakimś czasie zaczął rosnąć nowy paznokieć, który zaczął zwijać się w trąbkę, co bardzo bolało. Syn poszedł do tegoż chirurga i ten umówił go na wizytę wycinania klina z boku paznokcia, by przywrócić mu właściwy kształt. Stwierdziliśmy dosyć. Na logikę, obcinanie mocne paznokci po bokach powoduje ich wrastanie, więc jak ma pomóc klin. Syn poszedł do gabinetu podologicznego, w którym klamrami babeczki mu przez 2 miesiące wyprowadziły tego zwiniętego w trąbkę paznokcia do właściwego ułożenia i zdrowego stanu. 
Nie zostawiaj swojego zdrowia tylko w rękach lekarzy, zadziałaj dla siebie tez sama.

3 188

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Eee, ale jakie wyniki?
Projekt zamykany był i musiałem być pod stolicą. Z tym stwierdziłem, że nic nie robię. Za dobry rok, żeby coś złego mogło być.

3 189 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-09 20:23:36)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Kurczę, pewnie za dużo piszę o chorowaniu, ale już tak mam, że mocno emocjonalnie reaguję na wszystko. Może nie robię wideł z igły, ale nastroje mam bardzo zmienne, to też może być efekt problemów zdrowotnych. Może widziałaś na Fb, że zmagam się jeszcze z jednym paskudztwem, a to paskudztwo ma wpływ na psychikę, neurologiczne jest. Nie chcę o tym na forum pisać, bo to rzadka przypadłość, obawiam się stracić resztki anonimowości - choćby tylko pozornej.
Długie lata nie rozumiałam sama siebie, nie mogłam sobie pewnych stanów wybaczyć, czułam się wybrakowana, gorsza od innych.
Tak chciałabym się nie obawiać, czy dam sobie radę z tym lub owym. Pojechać na przykład na urlop za granicę i dorobić tych parę groszy. Boję się ; kiedyś po całym dniu stojącej pracy nabawiłam się krwawych wybroczyn na nogach (powtarzam się, bo już o tym pisałam). Nie zapomnę, jak na wycieczce, po całym dniu łażenia całe moje towarzystwo kipiało rano energią, a ja marzyłam o pozostaniu w łóżku jeszcze trochę, chociaż bohatersko to ukryłam.
Muszę jednak przyznać, że przy fizycznej pracy czas mija szybko. Pamiętam, jak jeździłam z teściową na jagody. Lubiłam to bardzo, ale zawsze moje zbiory były o połowę mniejsze od plonu teściowej. Aż mi wstyd było.
Szlag człowieka trafia, że może znacznie mniej, niżby chciał.
W ogóle mam teraz jakiś dziwny czas. Zmieniłabym coś chętnie w swoim życiu, a nie bardzo mam pomysł, jak się do tego zabrać, zwłaszcza, że odpowiadam przecież nie tyko za siebie. Nie sztuka beztrosko rzucać się w wir przygody, gdy konsekwencje ponoszę tylko ja. Spróbowałabym jakiejś innej pracy, ale strach, bo przez całe dorosłe życie zajmowałam się jedną rzeczą i mam wrażenie, że nic innego nie potrafię.
Co do leczenia, to na pewno warto poszukiwać, ale nie miałam do tej pory powodów do narzekania na swoją reumatolog. To takie choróbsko jest, że zawsze będzie o sobie dawać znać, rzecz w tym, by nie dawało za bardzo. "Cudownym dietom" polecanym sobie wzajemnie przez chorych nie ufam. Po prostu nie wierzę, by skrajnie restrykcyjna dieta nie szkodziła zamiast pomagać. Są jakieś protokoły immunologiczne, dieta św. Hildegardy, paleo... To bardzo wyszukane diety, wydają mi się ogromnie wymagające, kłopotliwe i po prostu niebezpieczne. Chorzy np. rezygnują z nabiału i pieczywa oraz mięsa ; to co oni jedzą??? Czy naprawdę trzeba odsądzać od czci i wiary mleko krowie, które sprawdzało się tyle lat, na rzecz jakichś dziwacznych mlek owsianych i migdałowych? To też pewnie nie jest tanie. No i przecież nie stwierdzono mi nietolerancji laktozy, więc jaki sens? Po kiego licha dieta bezglutenowa, kiedy nie stwierdzono mi żadnej nietolerancji w tym zakresie? Stawiam na rozsądek, dostarczanie sobie urozmaiconych składników odżywczych. Nie, nie mam zaufania do czegoś, co niesprawdzone, co z daleka zalatuje mi szarlatanerią. Dziś pełno wzajemnie wykluczających się teorii i byle "szaman" może wydać książkę, żerując na naiwności i desperacji chorych.
Muszę jednak przyznać, że i mnie zdarzyło się wyleczyć coś, czego nie wyleczył lekarz. Chirurg usunął mi kiedyś odcisk na podeszwie stopy. Odcisk odrósł i wtedy z pomocą przyszła mi teściowa siostry. Poleciła mi maść Acerin, którą samodzielnie, bezboleśnie i bez zawracania głowy komukolwiek sama sobie poradziłam z odciskiem.


Lucek, moim zdaniem jednak nie powinieneś lekceważyć swojego zdrowia.


A mój syn, w przeciwieństwie do swojej rodzicielki, był dziś bardzo dzielny u dentysty smile

3 190 Ostatnio edytowany przez Winter.Kween (2020-11-09 23:16:51)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

O ptakach to polecam ten dokument:
Obrazek dodany przez użytkowniczkę
Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Bardzo mi sie podobal jeden maly ptaszek w tym dokumencie. On buduje wieze wysoka czasem na metr czy cos okolo, taka misterna konstrukcja z malutkich patyczkow, pozniej on to ozdabia i tego pilnuje caly czas i naprawia to ciagle. Kiedy przylatuje samica to wtedy on tanczy tylko on musi tak tanczyc zeby ona go nie widziala od razu calego, a pozniej on musi dzwieki wszystkie pokazac. To sa ptaki nasladujace dzwieki np nasladuje radio, glosy dzieci, dzwiek silnika samochodu i pokazuje tym jej jakie ma doswiadczenia.

Zabilo mnie jak na tym nagraniu ten ptak wydaje dzwieki bawiacych sie dzieci.
Na koniec i tak albo samica go nie wybierze, a jak wybierze to ich seksy to trwaja sekunde big_smile

3 191 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-10 00:08:02)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Kiedyś czytałam o ptaku, który swojej wybrance buduje altankę. Może to ten?

Pozdrawiam z domu pachnącego marchewkowym ciastem smile Będzie na rano dla synka, że o sobie nie wspomnę. I może dla koleżanki, która czasem wpada na kawkę w drodze do pracy. Miało być na niedzielę, tak tradycyjnie i po mieszczańsku, ale wczoraj nie nadawalam się do niczego.
Taki ciepły dom uwielbiam i wcale nie żałuję, że jakiś tam lockdown... Bo na więcej wolnego się zanosi, niestety. Pewnie zostaniemy podzieleni na grupy i będziemy pracować co drugi dzień, jak wiosną. Na razie znowu przymusowe wolne, bo ekipa malarzy musi dokończyć swoją pracę i jest nas w budynku... za dużo.

Przechodziłam dzisiaj obok kościoła, przed którym stoi tablica z tzw. klepsydrami. Kurczę, ilu zmarłych! Wprawdzie ludzie po osiemdziesiątce, dziewięćdziesiątce, jedna osoba "zaledwie" po sześćdziesiątce, ale wrażenie zrobiło. Cała tablica była zajęta nekrologami.

3 192

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Piegowata'76 napisał/a:

Kiedyś czytałam o ptaku, który swojej wybrance buduje altankę. Może to ten?

Pozdrawiam z domu pachnącego marchewkowym ciastem smile Będzie na rano dla synka, że o sobie nie wspomnę. I może dla koleżanki, która czasem wpada na kawkę w drodze do pracy.
Taki ciepły dom uwielbiam i wcale nie żałuję, że jakiś tam lokdown...

Ten od altanki to inny, ale moze byc z tej samej rodziny. Tamten robi altanke, a ten taka budowle.

Ooo uwielbiam ciasto marchewkowe, wpadlabym na ta kawke big_smile

3 193

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

To szkoda, że bliżej nie mieszkasz. Uwielbiam, gdy ktoś wpada na kawkę smile

3 194

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Tak tylko chciałem napisać, że mimo stałej poprawy, dziadziu dzisiaj już się nie obudził...

3 195

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Bardzo mi przykro Lucek.
Wszelkie pociechy są chyba nie na miejscu, ale dożył naprawdę pięknego wieku. A do mety każdy z nas dojdzie.

Ściskam po przyjacielsku.

3 196

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Lucyfer666 napisał/a:

Tak tylko chciałem napisać, że mimo stałej poprawy, dziadziu dzisiaj już się nie obudził...

Współczuje Lucek i przykro , takie życie, ale masz w sobie cząstkę pradziadka, kiedyś możliwe że zdasz sobie z tego sprawę.Zawsze ciepło pisałeś o pradziadku.
Też ściskam i trzymaj się.

3 197

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Lucyferze

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

3 198

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Lucyfer666 napisał/a:

Tak tylko chciałem napisać, że mimo stałej poprawy, dziadziu dzisiaj już się nie obudził...

Moje kondolencje.

3 199

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Bardzo mi przykro.z powodu Twojej straty..

3 200 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-11-10 20:47:14)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Lucek, bardzo mi przykro, trzymaj się dzielnie! Wiem, jak to jest, bo sam straciłem kilka miesięcy temu ukochaną Babcię, z którą byłem mocno związany w dzieciństwie. Teraz jest lepiej, choć i wspomnienia mnie nachodzą i nawet często mi się śni...
Mimo wszystko, staram się mieć świadomość, że jest gdzieś blisko, ech...

Piegus, i jak to ciasto wyszło? Przypomina piernik? smile

Ptaki budujące dla samic specjalne altanki, jako areny godowe( nie gniazda!) to cała rodzina australijskich ptaków, złożona około z 20 gatunków smile
Tutaj nagranie z wysokiej półki: smile

https://www.youtube.com/watch?v=_H9TyXiXM2k

Spokrewnione z nimi są ptaki rajskie, których tańce godowe to jedne z najcudowniejszych spektakli natury: smile

https://www.youtube.com/watch?v=2TJaNDBI87s

3 201 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-10 21:32:01)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Bagiennik, mnie to ciasto zawsze smakuje, lubi je też bardzo mój syn. Myślę, że to będzie dla niego jeden ze smaków dzieciństwa. Satysfakcja z wykonania była tym większa, że użyłam marchewki z własnej uprawy.
A propos uprawy, skopałam dziś ostatni fragment ogródka, przy okazji wykopując kilka zapomnianych główek czosnku. Zaryzykowałam też zapalenie ogniska z zagrabionych chwastów, ale nie chciało się palić, chwasty nie były wystarczająco suche.
Szczerze mówiąc, zostaję w domu z przyjemnością. Odpoczywam, relaksuję się, zaległości nadrabiam i uprawiam swój prywatny slow life smile

Filmiki rewelacyjne!

3 202

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Piegowata'76 napisał/a:

Bagiennik, mnie to ciasto zawsze smakuje, lubi je też bardzo mój syn. Myślę, że to będzie dla niego jeden ze smaków dzieciństwa. Satysfakcja z wykonania była tym większa, że użyłam marchewki z własnej uprawy.
A propos uprawy, skopałam dziś ostatni fragment ogródka, przy okazji wykopując kilka zapomnianych główek czosnku. Zaryzykowałam też zapalenie ogniska z zagrabionych chwastów, ale nie chciało się palić, chwasty nie były wystarczająco suche.
Szczerze mówiąc, zostaję w domu z przyjemnością. Odpoczywam, relaksuję się, zaległości nadrabiam i uprawiam swój prywatny slow life smile

Filmiki rewelacyjne!


Piegusko wstaw zdjęcie swojego ciacha, poczęstuj chociaż obrazkowo, ja będę jadła oczami big_smile.

Tutaj po drodze moich spacerów, jest przy blokach woliera z kanarkami. Te kanarki są w niej zimą i latem. Niby zimą właściciel zasłania siatkę ściankami, ale zimno jest na pewno bardzo. To są polarne kanarki. Chociaż tak naprawdę tutaj gdzie jestem, niedaleko Zurychu jest  cieplej niż w Polsce

3 203

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Ajko, nie ma już ani śladu smile
Wybacz smile

3 204

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Piegowata'76 napisał/a:

Ajko, nie ma już ani śladu smile
Wybacz smile


Ja to dobrze rozumiem smile. Jak smaczne to znika szybko. Przy następnej okazji może się uda zrobić.

3 205

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Muszę przyznać, że o polarnych kanarkach nie słyszałam jak żyję. Zawsze kojarzyły mi się z ciepłym klimatem.

3 206

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Dziękuję za słowa otuchy.
Cóż... każdy z nas prędzej, czy później do tego etapu dojdzie. Bardziej przykre jest to, że nawet praprawnuczka nie miał okazji zobaczyć.
Cały portret miałem w ramce ozdobiony z dyplomem Szczęśliwego Prapradziadzia.
I wiem, że to mogło mieć zawsze miejsce, ale ponad pół roku bez możliwości odwiedzenia itd.

Przynajmniej dobrze, że sporo pracy mam, to jest co robić.
Dzisiaj siedzibę dla jeżyków się zrobiło w ogrodzie, więc może jakiś maluch się zadomowi smile

3 207 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-11 19:42:42)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Witajcie. Cześć, Lucek.
Zawsze Pradziadzio będzie żył w Tobie, Twoich genach, Twoich wspomnieniach.
Wielkimi krokami zbliża się dwudziesta rocznica śmierci mojego Taty. Zawsze podkreślam, że jego obecność czuję w każdej sekundzie swojego życia. To nie jest tak, że zbiera mi się nagle na wspominki, ja bez przerwy noszę go w sobie, nie muszę mu wydzielać jakiegoś specjalnego kąta w sercu, bo wszystko jest nim przeniknięte. Nie wiem, czy wystarczająco zrozumiale to przekazuję. On wciąż JEST.
Mój ojciec oczywiście był najnormalnielszym człowiekiem, nie ideałem, czasami wkurzał mnie do głębi, ale bardzo go kochałam i kocham. Miał osobowość, która zjednywała mu ludzi, umiał z nimi, jak to mówią, żyć. Moja mama jest pod tym względem bardziej skomplikowana i trudniej ją kochać, choć na szczęście da się. Ale to Tata był tym ukochanym rodzicem. Moja siostra powiedziała kiedyś, że on był dla nas bardziej mamą niż nasza rzeczywista rodzicielka. Dał więcej ciepła, radości, wsparcia, zawsze do niego się szło z problemami.
Dzisiaj czuję dumę, gdy ludzie ciepło wspominają i chwalą mojego ojca. Dumna jestem z wartości, które mi przekazał. I w ogóle tyle wielkich słów mi się ciśnie...
Lucek, wspomnień nikt Ci nie odbierze!

Dzięki za jeżową inspirację. Przecież ja mam ogródek i to tuż pod oknem! Może pokażesz ten domek na zdjęciu?

Widziałam dzisiaj w internecie proste, a efektowne dekoracje z jesiennych liści, jarzębin, kasztanów. Choć jestem przez ostatnich kilka dni domatorem do kwadratu, chyba ruszę tyłek do parku. Z prac ogródkowych pozostało mi jeszcze zasadzić zimowy czosnek i cebulę. Zimowy plan, to wyjście na prostą z odgracaniem domu i segregowaniem rzeczy, które jeszcze od przeprowadzki czekają na zmiłowanie w pudłach ; hańbo nad hańbami, już dwa lata.
Jeszcze nie wiem, czy jutro pracuję. Nie ukrywam, że mam wielką przyjemność z nadprogramowych wakacji.

3 208

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Najistotniejsza jest ta pamięć o bliskich i wspomnienia, które mamy, kiedy byliśmy razem z nimi. To buduje i uświadamia, że cieszymy się, że byli obok nas i pomagali nam lub doradzali w trudnych chwilach.

Jeżom warto pomagać, pożyteczne z nich zwierzaki smile Piegus, masz Ty trochę zajęć w domu i ogrodzie, jest w co ręce włożyć smile

3 209 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-11 21:20:48)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Bagiennik, nigdy (albo prawie nigdy wink ) się nie nudzę sama ze sobą, zawsze sobie wyszperam jakieś zajęcie. Jak już "nic" nie robię, co bardzo lubię  smile , to czytam. Teraz moją lekturą jest "Trudna miłość. Mama i ja" Reginy Brett. Brett to bardzo ostatnio popularna autorka książek propagujących pozytywne, motywujące myślenie. Sama miała życie pełne zawirowań, walczyła o siebie, wyszła na prostą i dzieli się nabytą mądrością z czytelnikami. Nie wszystkie tego rodzaju książki przypadają mi do gustu i przekonania, ale Brett lubię bardzo, bo pisze bez słodzenia i egzaltacji.
A co do zaległości domowych, to dwa lata od tego uciekałam.
Ostatniej zimy żyłam "miłością" czyli spotkaniami z PP i głównie to wypełniało mi czas, a jeszcze poprzedniej przerabiałam chwile dość trudne, adaptowałam się do nowych warunków i nowego mieszkania, uczyłam się radzić sobie z piecem, zmagałam się z zaostrzeniem choroby i emocjami po śmierci byłego męża. Byłam zmęczona, zniechęcona i skupiłam się na oszczędzaniu energii, by jakoś przetrwać.
W tym roku wreszcie może wreszcie ruszę do przodu z porządkowaniem, a może i upiększaniem domu. Malowanie mi chodzi po głowie, ale nie wcześniej niż ciepłą wiosną. Ściany brudzą się od pieca, chciałabym też kolor zmienić. Podobno świetne są farby ceramiczne, choć kosztują trochę, bo pomalowane nimi ściany można myć.
Teraz mam "salon" w kolorze szaroniebieskim - stan zastany. Choć błękity lubię, marzy mi się coś ciepłego i radosnego.

Tak sobie przeczytałam swoje wywody i pomyślałam: wszystko w życiu ma swój czas smile

3 210

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Nie no pewnie. Dlatego żyje się dalej. smile

Jutro zrobię zdjęcie i pokażę.

Ojojoj zimno coraz bardziej się robi.

3 211 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-12 11:42:59)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Sorki, Lucek, jeśli zabrzmiałam przemądrzale. Szczerze mówiąc, uwagę o tym, że na wszystko jest czas, odniosłam do siebie i swojego domu. Choć oczywiście to uniwersalna prawda.
Czasami dużo bym chciała, ale albo warunki niesprzyjające, albo ja jakaś niepozbierana. A jednak przyszedł ten czas, że "ogarniam" bez większych problemów. Przyszła chęć i energia, przyszedł czas.
Nienawidzę działać w pośpiechu i pod presją, przymus wywołuje we mnie opór. Jakoś sam przyszedł moment, gdy zabieram się za odkładane sprawy bez oporu, a nawet z zadowoleniem... i nie jestem zmęczona!
Trzeba korzystać z wiatru w żaglach.
Wolne mam jeszcze do końca tygodnia. Podzielono nas na grupy i dano mi komfort wyboru, czy przychodzę do pracy od przyszłego tygodnia, a teraz wolne, czy odwrotnie. Oczywiście, że przedłużyłam sobie "wakacje".
Głupio zabrzmi w świetle obecnych problemów, ale jest mi w domu nieziemsko dobrze.

Ano, zimno się robi, ale nie jest jeszcze tak źle. A z paroma ciuchami na chłodniejsze dni przeproszę się z przyjemnością wink I kocham z rana "zaciągnąć się" chłodnym, rześkim powietrzem.
A na zimę poproszę śnieg ; nie musi być dużo, ale niech rozjaśni ponury krajobraz.
W ogródku, tuż przed oknem zostawiłam nieścięty słonecznik. Ciekawa jestem, czy przywabi sikorki. Kiedyś jakieś się do niego dobierały.

3 212

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Każdy ma swoje paliwo Piegusku wink

Swoją drogą pamiętacie te produkcje allegro?



3 213

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Lucyfer666 napisał/a:

Każdy ma swoje paliwo Piegusku wink

Swoją drogą pamiętacie te produkcje allegro?
...


Oooo tak, ja pamiętam genialne reklamy. Ja jeszcze uwielbiam całą serię z Biedry

Wczoraj miałam dziwną sytuację podczas spaceru. Dookoła są lasy poprzecinane ścieżkami, w pewnym momencie usłyszałam głośny, wysoki  długi krzyk kobiecy, dziewczęcy (jakby 2 kobiet, tak jakby był poddany jakiemuś filtrowi z horrorów). Zmroziło mnie, zaraz sobie przypomniałam wszystkie opowieści kryminalne, które uwielbiam. Pomyślałam, ze może ktoś się wydurnia. Potem gdy byłam już bliżej lasów, krzyk powtórzył się jeszcze z 2-3 razy, ostatni był słabszy i krótszy. Czy może być tak, że jakieś zwierzę było zabijane i wydawało z siebie takie krzyki przerażenia, bólu, umierania?. Nie wiedziałam co zrobić, bałam się wejść do lasu by sprawdzić, było już po zachodzie słońca, robiło się coraz ciemniej. Pierwszy raz coś takiego słyszałam. Mam nadzieję, że ktoś się wygłupiał.

3 214 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-12 23:46:40)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Nie mam możliwości obejrzeć tych reklam teraz. Może jutro.
Ajko, musiały Cię te krzyki nieźle przestraszyć. Może rzeczywiście ktoś się wygłupiał.
Pamiętam, jak kiedyś gwizdałam w lesie, żeby sobie dodać animuszu na samotnym spacerze, a potem koleżanki, które wybrały się do lasu w tym samym czasie, opowiadały, jak omal nie umarły ze strachu, nie wiedząc, co to za gwizdy. Jeszcze w dzieciństwie to było.
Jutro do pracy (jednak). Nie chce mi się, dobrze mi w domu jak u Pana Boga za piecem, ale może i dobrze, że się z domu ruszę. Chociaż ja i tak się ruszam i zupełnie nie rozumiem ludzi, którzy np. na urlopie macierzyńskim tęsknią za pracą. Nie tęsknię ani odrobinę, pracuję z rozsądku i konieczności.


Wiecie, brakuje mi Misinxa. Mam wrażenie, że potrafił jak nikt rozruszać towarzystwo.
Uważam, że moderacja potraktowała go zbyt surowo. Może i czasem bluznął, ale generalnie wypowiadał się zawsze z kulturą i poszanowaniem rozmówców. I z przednim dowcipem. Można było tymczasowego bana dać, upomnieć ostrzej, zamiast wyrzucać z forum.

3 215

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Piegowata'76 napisał/a:

Nie mam możliwości obejrzeć tych reklam teraz. Może jutro.
Ajko, musiały Cię te krzyki nieźle przestraszyć. Może rzeczywiście ktoś się wygłupiał.
Pamiętam, jak kiedyś gwizdałam w lesie, żeby sobie dodać animuszu na samotnym spacerze, a potem koleżanki, które wybrały się do lasu w tym samym czasie, opowiadały, jak omal nie umarły ze strachu, nie wiedząc, co to za gwizdy. Jeszcze w dzieciństwie to było.
Jutro do pracy (jednak). Nie chce mi się, dobrze mi w domu jak u Pana Boga za piecem, ale może i dobrze, że się z domu ruszę. Chociaż ja i tak się ruszam i zupełnie nie rozumiem ludzi, którzy np. na urlopie macierzyńskim tęsknią za pracą. Nie tęsknię ani odrobinę, pracuję z rozsądku i konieczności.


Wiecie, brakuje mi Misinxa. Mam wrażenie, że potrafił jak nikt rozruszać towarzystwo.
Uważam, że moderacja potraktowała go zbyt surowo. Może i czasem bluznął, ale generalnie wypowiadał się zawsze z kulturą i poszanowaniem rozmówców. I z przednim dowcipem. Można było tymczasowego bana dać, upomnieć ostrzej, zamiast wyrzucać z forum.

Im mniejsza ktos ma wladze tym bardziej jej bedzie uzywac, wiec mnie to nie dziwi.


Te filmy pamietam! Super byly.

3 216 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-13 13:02:47)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Ja z telewizją od lat jestem na bakier, więc te filmiki niewiele mi mówią.
Cyngli, która Misinxa zbanowała, cenię za rozsądek, rzeczowe i życzliwe wypowiedzi, tę decyzję uważam jednak za zbyt radykalną, zbyt zasadniczą. Po prostu przesada.
Sprawa nie jest wagi państwowej, ale głosuję za przywróceniem naszego kolegi do łask smile (paternoster ewentualnie ku przestrodze... wink )

3 217

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Ajko któż to wie. Niejedne rzeczy na nocnych spacerach człowieka słyszał.

Ja moi drodzy uciekam. Pora na sezonowe zniknięcie i ograniczenie wszelkiej aktywności internetowej na polu prywatnym.
Życzę wszystkim, z którymi mam tutaj kontakt tylko przez forum uśmiechu, zdrowia i radości z bliskimi wam osobami.

3 218

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Lucyfer666 napisał/a:

Ajko któż to wie. Niejedne rzeczy na nocnych spacerach człowieka słyszał.

Ja moi drodzy uciekam. Pora na sezonowe zniknięcie i ograniczenie wszelkiej aktywności internetowej na polu prywatnym.
Życzę wszystkim, z którymi mam tutaj kontakt tylko przez forum uśmiechu, zdrowia i radości z bliskimi wam osobami.

Odpoczywaj, ja też właśnie to robię. Pewne tematy za dużo zabierają energii. Dobrze, że jest tu jeszcze twój temat, luźny i bez spiny. Można pogadać normalnie o wszystkim. Piegowata ma rację, Misinxa brak. Szkoda go. Potrzebował jeszcze wentyla wygadania się.

3 219

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Cóż, Lucyfer, Twoja decyzja. Ale szkoda.
Sama miałam w życiu takie chwile, gdy stwierdzałam, że forum zajmuje mi za dużo czasu. Ja jestem gaduła, to mój żywioł. Może to nie zawsze widać w realu, nie paplam bez przerwy, ale jak trafię na swoich... Mogłabym dzień i noc, o wszystkim i niczym.
Pozdrawiam i zmykam do reala, bo jeszczem rozmemłana i w szlafroku.
Przesadziłam wieczorem z paleniem w piecu i z powodu gorąca nie mogłam usnąć chyba do drugiej w nocy. Dziś wstałam późno i pół dnia uciekło.

3 220

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

O ile w domu rzeczywiście forum zabierało zbyt dużo czasu, to tutaj, kiedy np w weekend człowiek potrzebuje odpoczynku, to w sam raz się sprawdza smile
Tym bardziej, jak za oknem ulewa..
Jeśli o mnie chodzi, to przeważnie mówię tyle, aby przekazać treść wiadomości lub się czegoś dowiedzieć..Na więcej to mi rzadko wena pozwala smile

Piegus, w piecu to można czasami nieźle przesadzić smile

Nie rozumiem zupełnie, dlaczego Misinx został odstrzelony..Zbyt szybko i wydaje mi się, że za zbyt błahy powód, aby od razu dostać bana na stałe..
No cóż..

3 221

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Hejko kochani.
Ja znowu jestem gadułą, ale tylko z chłopiną moim i moim synem. Co do reszty ludzi nie umiem za dużo gadać, wolę bezpiecznie obserwować. Uwielbiam gaduły, wydaje mi się, że jak nagapię się jak one to robią to może mi się udzieli. Niestety nie udziela się. Nie rozpaczam bo już się przyzwyczaiłam. Taka jestem. Uwielbiam czytać tutaj wasze przemyślenia, porady. Czasami ktoś mi otworzy oczy na cos czego nie dostrzegałam, co pozwala mi zrozumieć więcej.
Co do Misinxa, może on chciał zbanowania? Może on umówił się mailowo na takie zniknięcie z forum?
Morfeuszu i Lucyferze do zobaczenia kiedyś w wirtualu?
Piegusko ja bardzo lubię twoje opowiadanie. Dajesz taką rodzinną, ciepłą atmosferę na to forum.
Bagienniku coś ciekawego w Holandii zauważyłeś, przeżyłeś?

Gdyby komuś znowu papieru toaletowego zabrakło (pożyczone u Tomasza  Raczka)

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

3 222 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-11-16 23:53:43)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Ja w realu nie jestem gadułą. Nawet mnie to męczy jak ktoś jest w sensie nie ciekawej rozmowy, bo to zawsze mile widziane.ale takiego gadulstwa nalogowego..
Teraz pandemia daje się we znaki i nie dość że nie widzimy twarzy: mam już kolekcję ludzi co ich znam tylko z oczu smile to jeszcze kontakty się ogranicza czasowo.
Też wolę obserwować niż gadać bo to ciekawsze jest smile

Nie sądzę by Misinx chciał się zbanować.
Mam nadzieję że sobie tam powoli układa swoje prywatne sprawy. Jak i reszta towarzystwa.:)

3 223

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Ajko napisał/a:

Hejko kochani.
Ja znowu jestem gadułą, ale tylko z chłopiną moim i moim synem. Co do reszty ludzi nie umiem za dużo gadać, wolę bezpiecznie obserwować. Uwielbiam gaduły, wydaje mi się, że jak nagapię się jak one to robią to może mi się udzieli. Niestety nie udziela się. Nie rozpaczam bo już się przyzwyczaiłam. Taka jestem. Uwielbiam czytać tutaj wasze przemyślenia, porady. Czasami ktoś mi otworzy oczy na cos czego nie dostrzegałam, co pozwala mi zrozumieć więcej.
Co do Misinxa, może on chciał zbanowania? Może on umówił się mailowo na takie zniknięcie z forum?
Morfeuszu i Lucyferze do zobaczenia kiedyś w wirtualu?
Piegusko ja bardzo lubię twoje opowiadanie. Dajesz taką rodzinną, ciepłą atmosferę na to forum.
Bagienniku coś ciekawego w Holandii zauważyłeś, przeżyłeś?

Gdyby komuś znowu papieru toaletowego zabrakło (pożyczone u Tomasza  Raczka)

Obrazek dodany przez użytkowniczkę


Nie, Misinx nie chcial zbanowania.

3 224 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-17 11:37:10)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

O, proszę, miałam napisac, że toaletowe utensylium jest wielokrotnego użytku, i dopiero teraz zauważyłam dopisek: "Można prać!" smile Ale pieluszki mojego syna zdecydowanie były przyjemniejsze w obsłudze wink (w domu używałam z oszczędności tetrowych, dopóki mały nie podrósł i nie zaczął się zasikiwać po same uszy wink )

Rozmawiać kocham, ale to nie znaczy, że lubię paplanie bez względu na wszystko. Męczące bywają osoby nadające bez przerwy. Lubię chyba równowagę, bo nie najlepiej też czuję się w towarzystwie, które niewiele ma do powiedzenia, które nie reaguje na moje wypowiedzi, nie podtrzymuje rozmowy. Wygłaszaniem monologów ani mówieniem do ściany nie jestem zainteresowana. Lubię wymianę myśli i emocji.

Słowo pisane to jeszcze inna sprawa, to sposób, by dać temu, co się, co się we mnie gromadzi. Lubię utrwalać chwile, zapamiętywać je, delektować się. Pisząc odprężam się i porządkuję myśli.
Czytuję blogi i wśród nich najbardziej fascynują mnie te, które potrafią najzwyklejsze rzeczy opisywać niebanalnie, które tak ozdabiają codzienność, ze chce się iść w ślady autorów. Jednym z moich ulubionych jest "Prywatna historia", autorki pod pseudonimem e-ka (o ile dobrze zapamiętałam pisownię). Ta kobieta wiedzie spokojny, wręcz jednostajny żywot, ale jak cudownie go opisuje - jak ona patrzy, jak pisze, jak czuje! Też coś niecoś skrobię, najchętniej po prostu o codzienności, kocham poezję zwykłego życia, delektowanie się zwyczajnością, ale tak ładnie o tym pisać chyba nie potrafię.
Na forum też mam takowe zapędy, choć trochę je temperuję, bo chyba pisanie o codzienności interesuje przede wszystkim autorów wink Na blogu, choć niby publicznie, ale jednak bardziej piszę dla siebie. Jeśli komuś się spodoba, zechce wejść w interakcję z autorem, to fajnie, ale jeśli nie - to i tak zadanie bloga spełnione: wyrazić to, co w duszy gra.


Bagienniku, fajne ptaki wrzuciłeś na Fb. Mam wrażenie, że dobrze im w kraju kanałów (kurczę, ale zabrzmiało! wink ).
Przypomniało mi się, jak kiedyś plotkowałam z bratową i jej koleżanką w kuchni bratowej i nagle koleżanka zwróciła uwagę na chmarę ptaszków żerujących na zaokiennej jarzębinie przed blokiem. Trudno było je rozpoznać z odległości, ale obstawiam kwiczoły.
A jak byłam dzieckiem, chodziłam do "ogromnej" sześcioklasowej szkoły (potem szło się do innej miejscowości), liczącej sobie poniżej setki uczniów, gdzie tuż za oknem naszej klasy rosła jarzębina. Zlatywały się do niej śliczne jemiołuszki.
Kurczę, a może dać sobie spokój z warzywami i urządzić na działce azyl dla ptactwa? Myślałam o tym, ale nie wiem, czy pomysł spodobałby się sąsiadom. Wiecie - cień na sąsiednich zagonach, wyjadanie nasion itd.
Gdyby możliwości były większe, nie pogardziłabym domkiem z ogródkiem do całkowitej dyspozycji. Byłby dziki i pozornie zaniedbany, z krzakami jarzębin i orzechów laskowych, wabiącymi ptaki, jeże i wiewiórki. Wiosną nie kosiłabym trawy, póki nie odfrunie ostatni dmuchawiec. W obecnych warunkach muszę się dostosować do realiów i nie na wszystko mogę sobie pozwolić.
Eeeech, marzenia i fantazje! smile
Trza się cieszyć tym, co jest smile


...No, dobra, my tu gadu-gadu... Do garów, marzycielko kopnięta!
Pozdro dla wszystkich! big_smile big_smile big_smile

3 225

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Ajko
,, Morfeuszu i Lucyferze do zobaczenia kiedyś w wirtualu?"
U mnie chwilowo trochę więcej obowiązków, trzeba było przestawić priorytety. Kilka dni odpoczynku od neta też dobrze robi. To zobaczenie Ajko to chodziło Ci o forum czy np. Fb? Jakby co to i z jednym i z drugim nie ma problemu smile.

3 226

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Trochę się tutaj ruszyło, bo ostatnio pustki...

W Holandii najdziwniejszą rzeczą, którą spotkałem do tej pory, jest...okno w pokoju w hotelu pracowniczym big_smile Owe okno, jako jedyne w pokoju, jest umieszczone...w suficie. Otwiera się je stając na krześle i kręcąc korbą, wkładaną do specjalnego wlotu. Dużo hałasu i mało widoku na świat..
Kolory też niezbyt dobre, bo białe ściany( nie lubię jasnych kolorów)...
To tak z tych przykrych rzeczy..
No ceny są w sklepach wyraźnie wyższe, musiałem sobie maść kupić na bolące mięśnie - 18 euro za 60g tubkę. Z jedzeniem jeszcze da się jakoś wykombinować.
W pracy ekipa fajna, chociaż w większości to raczej ludzie zasiedziali w takiej pracy od lat, Holendrzy przyjaźni i wyrozumiali, więc jest spoko smile
Krajobrazy specyficzne, bo płaskie i po horyzont poldery z krowami smile a do tego kanały. Sama architektura ciekawa, bo wszystko jest umieszczone dość ciasno, ale przytulnie.
Piegus, te ptaki siedzą tutaj teraz przede wszystkim na zimowiskach lub są na przelocie smile Dzikie gęsi na przykład lęgną się w znacznym stopniu daleko na północy Europy, chociaż także w Polsce wink
Co do rozmów, to mogę godzinami rozmawiać o czymś ciekawym,(pasje, praca, inni ludzie), ale o emocjach czy refleksjach to zazwyczaj mówię krótko wink

3 227

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Płasko u Ciebie w tej Holandii jak od Gniewkowa do Inowrocławia i też tereny warzywne, cebuli to nie ma chyba tyle nigdzie a i kwiaty się znajdą. Ciekawe czy pochwalisz się wrażeniami że stolicy i tych wrażeń okiennych, ciastek smile

3 228

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Nie mam się gdzie poskarżyć wink 3 tygodniowa broda już zaczyna swędzieć, a nie wiem co będzie dalej. Żona sobie zażyczyła drwala, a żony trzeba się słuchać. Tyle dobrego, że mogę robić mądre miny jak mnich z Shaolin gładząc zarost...

3 229 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-18 23:27:18)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Snake, nie ma to jak promieniować duchowym dostojeństwem smile Nic nie mówić, ino głęboko milczeć i w zamyśleniu se gładzić... I niech gawiedź trwa w nabożnym przeświadczeniu, a Ty z błędu nie wyprowadzaj... big_smile

Wiecie, opowiem Wam coś, chociaż to właściwie błahe. Powiedzcie mi, czy to ja szukam dziury w całym czy też moje odczucia są uzasadnione.
Pisałam, że kiedyś, chyba w czerwcu odbiło mi i reaktywowałam konto na Badoo. Bardzo szybko odezwał się do mnie dosyć sympatyczny mężczyzna, młodszy o kilka lat. Nie pamiętam już dokładnie przebiegu konwersacji, ale  bez zbędnych ceregieli wymieniliśmy się numerami telefonów. Wprawdzie nie spodobało mi się, że już na samym początku wypisywał, że chciałby mnie pocałować - nie cierpię takiego stylu, bo nie dość, że to natarczywe, to banalne do sześcianu - ale uznałam, że dam szansę i nie będę się czepiać (chociaż powiedziałam mu, że nie lubię takich pochopnych wyznań), bo gość ogólnie sprawiał wrażenie inteligentnego i całkiem sympatycznego. Stanęło na tym, że umówiliśmy się na spacerek po moim wyjściu z pracy - to miało być w pewną środę. Czekałam sobie na tę środę spokojnie i żyłam swoim życiem - co się będę "napalać", skoro nie znam człowieka? Jakieś tam zdawkowe sms-y wymieniliśmy, ale że ja pisać sms-ów nie cierpię, odpowiadałam zdawkowo, wychodząc z założenia, że na spotkaniu będzie czas porządnie sobie pogadać.
I wyobraźcie sobie, przyszła środa, a pan ani be, ani me, ani kukuryku. Nie to nie - wzruszyłam tylko ramionami i ani myślałam się przejmować. Aż tu nagle, nie pamiętam już czy tamtej środy, czy dzień później, czy może dwa otrzymałam wiadomość, że on chciałby pisać z kimś, kto się trochę angażuje, a ja jestem "taka obojętna". Zrobiłam oczy jak pięciozłotówki: dla mnie angażowanie się na tak "embrionalnym" etapie znajomości jest co najmniej niepoważne. Napisałam też zaraz o tym, a pan mi na to, że mogłabym przynajmniej napisać, że jest w moim typie, podoba mi się i chcę go poznać. Ja mu więc na to, że gdybym poznać nie chciała, nie byłabym go ciekawa, to nie umawiałabym się na spotkanie, które to on olał (trochę łagodniej to sformułowałam). Potem kontakt się urwał, widziałam, że pan wykasował konto. Aż tu nagle może tydzień temu odezwał się znowu z ponownie założonego konta. Jakoś tak od słowa do słowa pogadaliśmy (wirtualnie), co nieco sobie wyjaśniliśmy. Miałam poczucie, że może facet inaczej podchodzi do znajomości niż ja, ale jest "kumaty" i gotowy się dogadać. Kończyłam tę rozmowę (już przez telefon) z poczuciem autentycznej sympatii. Umówiliśmy się, że w poniedziałek pójdziemy na spacer. W poniedziałek jednak musiałam odwołać spotkanie, bo po pierwsze przypomniałam sobie, że idę z synem do dentysty, a po drugie nie najlepiej się tego dnia czułam, więc przełożenie spotkania na drugi dzień było mi na rękę. Odpisał: "No, dobrze". Następnego dnia czyli wczoraj wyszykowałam się spokojnie do wyjścia i czekałam na jego znak (taka była umowa przed planowanym pierwszym spotkaniem). Telefon milczał, więc napisałam: "Daj znać, czy nasze plany nadal aktualne, bo chcę je zgrać ze swoimi". Dostałam odpowiedź, że "jak coś, to wieczorem".
No i tu mnie cholera wzięła. To ja mogłam poinformować o zmianie planów, a jego na to nie stać? Odpisałam: "Dzięki za łaskawe poinformowanie, wieczorem to ja jestem zajęta" (zawsze mam co robić), a on mi na to: "A to ja nie wiedziałem, że jesteś zajęta". W odpowiedzi napisałam, że wypadałoby mnie chyba zawiadomić o zmianie planów, bo oprócz tego, że się z nim umówiłam, to jeszcze... żyję, i że gdybym sama nie napisała, pewnie (nie) czekałabym na jego wiadomość do wieczora, co trochę jest nie w porządku. Pan już na to nie odpisał.
No i co Wy na to? Bo ja, nie żeby mi tak strasznie na tej znajomości zależało, ale poczułam się zlekceważona. Nie oczekuję płomiennej korespondencji i gorących wyznań na dzień dobry, ale odrobiny liczenia się z drugim człowiekiem.

3 230

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Jeszcze trochę i zmienię awatar wink
Obrazek dodany przez użytkowniczkę

3 231 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-18 12:14:48)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Snake napisał/a:

Jeszcze trochę i zmienię awatar wink
Obrazek dodany przez użytkowniczkę

No, zaraz, zaraz! Przeca żona drwala chciała, nie mnicha! smile


Obrazek dodany przez użytkowniczkę

3 232

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Piegowata'76 napisał/a:

Nie oczekuję płomiennej korespondencji i gorących wyznań na dzień dobry,

A szkoda że nie,bo zdaje się że "miszcz podrywu " Ci się trafił.

3 233 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-18 13:49:56)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Noszszsz... taka okazja! :  wink

3 234 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-11-18 14:00:43)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Piegowata'76 napisał/a:

Noszszsz... taka okazja! yikes

Piegusie niestety nie jesteś złośliwą zołzą,ale jak byś była smile to byś mogła mieć płochą rozrywkę z takiego nierozgarniętego podrywacza.

3 235

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

...Że niby jak zachowałaby się tzw. zołza?

Akurat ten epizod nie wpłynął na mnie zbytnio i humoru nie zepsuł. Byłam sama tyle czasu w życiu, to jeszcze pobędę.
Nie wiem, czy słusznie, ale rodzi mi się w głowie teoria, że nie ma to jak poznawać ludzi bez oczekiwań. Przez portale to mało naturalne.

A z blasków życia sigielki, to odezwała się do mnie bratowa i kazała szykować chałupę na sobotni nalot jej i naszej wspólnej koleżanki. Kroi się sabat czarownic smile

3 236

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Piegowata'76 napisał/a:

...Że niby jak zachowałaby się tzw. zołza?

Nie licz na to że będę Cię instruował smile,oooo na pewno a na pewno nie za darmo smile

3 237 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-18 14:13:07)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
paslawek napisał/a:
Piegowata'76 napisał/a:

...Że niby jak zachowałaby się tzw. zołza?

Nie licz na to że będę Cię instruował smile,oooo na pewno a na pewno nie za darmo smile

Uuuuu! big_smile
To nie wink
Ale trochę szkoda, bo jak się czegoś nie ma we krwi, to dobrze byłoby się nauczyć.

3 238 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-11-18 20:32:30)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Pan sobie pogrywki robi, pewnie jakiś 17 latek. bo zdjęcia to mozna i nie swoje dać. A jak dorosły o mentalnosci 17 latka to jeszcze gorzej.

co do nauki bycia zołzą to jeśli 40 + gość szuka zołzy i to go kręci, to raczej taki co który chłopięco ma w głowie i marzy jakby tu mamusi napsocić smile
Więc chłopcy lubią zołzy, męzczyżni nie.  Ale moze ja nudna jestem smile

3 239 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-18 21:29:52)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Nie lubię gierek w jakieś zołzy, ale wiem, że bywam zbyt niepewna siebie, skłonna dowalić sobie, zamiast uznać, że to pan jest "nie tego".

Tym razem czuję, że raczej jestem o.k. ze swoimi wrażeniami, ale powraca jak bumerang pytanie, dlaczego nie spotykam normalnych facetów. Owszem, znam paru, ale poza zasięgiem, bo albo zupełnie mną niezainteresowani albo dawno w związkach. Mam paru naprawdę fajnych kolegów, ale to "tylko" kolegów. Normalni mają mnie w nosie. PP się normalny wydawał...

3 240 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-11-18 22:13:02)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Snake To może nożyczkami zacznij przycinać smile Sam tak robię od jakiegoś czasu, bo bez zarostu wyglądam, jak 18 latek...A człowiek już swoje lata ma...

Czuję się dzisiaj z lekka wyeksploatowany..Przerzuciłem koło 15 ton towaru i teraz czuję się o dziwo tak, hmm błogo, chyba będzie dobre spanie wink

Piegus, nie daj się za nic żadnym gierkom i podchodom..To jest chyba coś, co u mnie najszybciej powoduje utratę cierpliwości, takie przyciąganie i odpychanie...I pomyśleć, że niektórzy coachowie z relacji damsko-męskich to zalecają do zdobycia partnera...Postaw sprawę jasno..
A jeszcze co do ptaków na jarzębinie, to najczęściej są to kwiczoły( czy ogólnie drozdy) albo właśnie jemiołuszki smile
W ogóle, jak się okazuje, mam w pracy znajomego, gościu pochodzi z J. smile

W sobotę tylko chałupy nie rozwalcie smile

3 241

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
bagienni_k napisał/a:

W sobotę tylko chałupy nie rozwalcie smile

E tam czadu smile  dziewczęta big_smile

3 242

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Bagiennik, a w jakim wieku ten gość? Może jakiś mój znajomy?
Gierek między ludźmi nie lubiłam nigdy i nie lubię. To nie mój żywioł, za leniwa jestem, by kręcić, zmyślać i jeszcze pamiętać, co się komu nakręciło smile
Mój tata mówił mi, gdy próbowałam go oszukać: "Nie kłam, bo ci to nie wychodzi".

3 243

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Piegowata'76 napisał/a:

Bagiennik, a w jakim wieku ten gość? Może jakiś mój znajomy?
Gierek między ludźmi nie lubiłam nigdy i nie lubię. To nie mój żywioł, za leniwa jestem, by kręcić, zmyślać i jeszcze pamiętać, co się komu nakręciło smile
Mój tata mówił mi, gdy próbowałam go oszukać: "Nie kłam, bo ci to nie wychodzi".

To nie lenistwo, to fajna wrodzona cecha, uczciwość. Ktoś kiedyś bardzo to doceni, i będzie szczęściarzem. Ten nowo poznany facet raczej na to nie zasługuje. smile

3 244 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-19 02:14:55)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Cenię uczciwość bardzo wysoko, choć bez skazy nie jestem i drobne szwindelki typu notoryczne dojeżdżanie autobusem miejskim na gapę uprawiałam kiedyś namiętnie. Cynicznie twierdząc, że bardziej mi się opłaca raz na kilka lat zapłacić karę niż za każdym razem kupować bilet. W taki oto sposób zgromadziłam sobie w czasach licealnych całą dostępną wówczas fonotekę Starego Dobrego Małżeństwa oraz kilka książek. Rodzice dawali pieniądze na bilety i... się oszczędzało. Dziś za rzadko jeżdżę autobusem, by szwindelki się opłacały, no i wstyd trochę już w tym wieku.
Czasami się zachachmęciło i skubnęło co nieco z reszty pozostałej ze zleconych przez rodziców zakupów. Z pewnością byli tego świadomi, ale że sumy nie były duże, zdarzało im się przymykać oko.
Więcej grzechów nie pamiętam smile

Morfeusz, objęcia szykuj smile Puk, puk!

3 245

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Piegowata'76 napisał/a:

Czasami się zachachmęciło i skubnęło co nieco z reszty pozostałej ze zleconych przez rodziców zakupów. Z pewnością byli tego świadomi, ale że sumy nie były duże, zdarzało im się przymykać oko.
Więcej grzechów nie pamiętam smile

Niepamięci cud smile
Reszta z reszty to przecież opłata za fatygę smile powiedzonko mojego starszego brata tego świętszego smile

3 246

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

,, Morfeusz, objęcia szykuj smile Puk, puk!"
Ehhhh za szybko wczoraj odleciałem, za twardo spałem, pukania nie usłyszałem. Jak rodzice wiedzieli na co idzie kasa tj. książki, to może i zadowoleni byli. W sumie kiedyś książki, jakieś upragnione tytuły, ulubionego pisarza to był niezły rarytas.

3 247 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-19 10:16:19)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Paslawek, niczego sobie ta imprezka, dopiero dziś obejrzałam teledysk smile
A co do grzeszków, to jeszcze kilka mi się przypomniało, ale kaliber podobny.


Morfeuszu -



big_smile

3 248 Ostatnio edytowany przez Morfeusz1 (2020-11-19 11:01:39)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Ciekawe co to za  grzeszki smile. Ale muzę zapodałaś, fajne słowa. Odbiję piłeczkę.. https://youtu.be/MRJTDd3x41A

Kalinę Jędrusik pamiętam z filmu na podstawie książki Chmielewskiej Klin albo Lekarstwo na miłość  o ile dobrze pamiętam. Miała coś w sobie. P. S Ciężko z telefonu wkleja się z youtuba.

3 249

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Jakoś mi Chmielewska nie przypadła do gustu może ze dwie jej książki przeczytałam i spłynęły po mnie jak woda po gęsi. Ale zawsze podziwiałam jej urodę i pogodę ducha wypisaną na twarzy nawet w mocno zaawansowanym wieku.

Z przedwojennych piosenek i przedwojennego kabaretu uwielbiam ten tekst:

3 250

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Oj te zdrady, Wiśniewska z Hrabią namieszała smile. A wracając do Chmielewskiej, jak lubisz takie starsze klimaty to polecam jej książkę,, Najstarsza prawnuczka". Uśmiejesz się.

Posty [ 3 186 do 3 250 z 12 682 ]

Strony Poprzednia 1 … 48 49 50 51 52 … 196 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026