rossanka napisał/a:Lovelynn napisał/a:rossanka napisał/a:Po prostu są kobiety gorsze i lepsze. Te lepsze będą w udanych zwiazkach, a gorsze same, albo na siłę w jakiś dziwnych układach. Tylko nie pytaj mnie w czym ta gorsze schowka polega. A pewno nie w wyglądzie ani nie w charakterze. Bo i niezbyt wystrzalowe i niezbyt mądre i mile mają takich facetowi że oko bieleje. Jak jesteś gorsza, to nic ci się nie należy.
Rossanko, zgadzam się z tym, co napisała Winter - o fragmentaryzacji Twojej osobowości - ciężko gdzieś dojść, jak jednocześnie się idzie i w lewo i w prawo, dwa do przodu, trzy do tyłu.
Co do Twojej teorii i podzału kobiet na "gorsze" i "lepsze" - te określenia nie są adekwatne, ale faktem jest, iż pewien typ kobiet jest częściej do związków wybierany.
Powiedziałabym, że mężczyźni preferują kobiety, które:
1) Lubią same siebie;
2) Lubią ich (mężczyzn).
Jeżeli mam być szczera, to uważam, że nie spełniasz żadnego z tych warunków.
To, że samej siebie nie lubisz, to sama piszesz, a że nie lubisz mężczyzn - można wyczytać między wierszami. Masz wobec nich wiele obaw, uprzedzeń, roszczeń.
Nie wiem, może zapytasz panów tutaj, jak Cię odbierają - w celach samopoznawczych. Tylko pytanie, czy masz ochotę zobaczyć swoje odbicie w lustrze - pewne rzeczy trzeba umieć przyjąć i być na nie gotowym.
Akurat nie.. punkt pierwszy. Kiedyś się nie lubiłam, ale to się zmieniło ostatnio. Ale to nie ma wpływu na to, że mogę być gorsza to raz. A mężczyzn lubię. Mężczyzn to nienawidzi na ten przykład moja koleżanka, która uważa ich, cytuje; za debili, którzy myślą tylko dolna częścią ciała i żaden z nich cud natury. A wiem, bo znam ją od lat i od lat tego słucham Ja akurat lubię mężczyzn jako ogół i nigdy bym i nich tak nie pomyślała. (Acha, kolezanka to mężatka z 15 letnim starżem, bo pewnie ktoś napisze, że stara panna).
Cześć Rossanko, czuję się winny, że w Twoim temacie napisałem pozytywne rzeczy i teraz nikt tam nie piszę to przyszedłem tutaj.
Mam wrażenie, że wiele kobiet definiuje swoją wartość tylko tym czy mężczyźni ją chcą czy nie, mam koleżankę młodszą od Ciebie, z podobnym myśleniem do Ciebie, że wszystko nie jest ważne, bo ważne jest tylko posiadanie własnego mężczyzny. Cóż próbowałem setki razy wytłumaczyć, że nawet w związku są dwa oddzielne byty, a to czy jest się w związku nie definiuje jakimi jesteśmy ludźmi. Liczy się to jacy jesteśmy, czy jesteśmy, mili empatyczni,a mam wrażenie, że taka jesteś.
Czasami po prostu nie poruszamy się w takim miejscu, gdzie są inni ludzie lub jesteśmy tak obciążeni złymi doświadczeniami z przeszłości, że boimy się, że znowu będzie boleć, że potem powstają takie uczucia jak piszesz, że boisz się stracić to co masz teraz czyli jakiś mimo wszystko spokój. Także musisz końcu pogodzić się z tym, że znowu może zaboleć i zaryzykować jak chcesz zmienić swój status. Ciężko oczekiwać zmiany w swoim życiu, ciągle robiąc wszystko tak samo...
Często o tym co dzieje się w naszymi życiu decyduje szczęście, ja nigdy go nie miałem dlatego całe życie polegałem na własnych umiejętnościach i przebyłem podobną drogę do Ciebie usamodzielniłem się, spełniłem prawie wszystkie swoje materialne pragnienia, a i tak dalej byłem nieszczęśliwy i rozumiem co czujesz. Zastanawiam się jak Rossanka jesteś odbierana w rzeczywistym świecie i czy masz możliwości łatwego poznawania różnych mężczyzn.
Wiesz Rossanko, nie tylko Panie mają kompleksy Panowie także.
Kobietę jaka wyłania się z Twojego opisu mogę uznać za kobietę sukcesu i bać się do Ciebie podejść, zwykle im kobieta ładniejsza i bardziej zaradna, tym więcej takich bezczelnych chamów i oszustów do niej uderza, bo reszta po prostu boi się podejść, zastanawia się co Ci może dać jak masz prawie wszystko... Jak byłem sam to miałem takie właśnie odczucia, że nie wiem czy dorównam takiej kobiecie i bałem się, że jak nie będę w stanie dotrzymać jej kroku to nie spełnię Jej wymagań i mnie zostawi i lepiej sobie odpuścić... Teraz wiem, że to nieprawda, że kobiety są różne i wbrew temu co część Panów w swoim życiu przeżyła większość jest taka jak zawsze kobieta była, dobra empatyczna i troskliwa.
Jeszcze jedna rzecz mi przychodzi do głowy, jak jesteś ładną kobietą sukcesu to na pierwszy rzut oka nikt nie wie, że jesteś wolna, większość mężczyzn zakłada, że taka kobieta jest na pewno zajęta..
Nie wiem czy dobrze odebrałem to co piszesz, ale mam wrażenie, że boisz się pokazać mężczyznom swoją prawdziwą twarz, bo boisz się, że nie polubią takiej Rossanki. Wg mnie to bez sensu, nawet jeśli ktoś nie wyczuję, że ukrywasz prawdziwą siebie (a wg mnie to dość łatwo da się odkryć po długim czasie), to uważam, że nie da się na dłuższą metę żyć w kłamstwu i iluzji i sama siebie uczynisz tak nieszczęśliwą... Lepiej wg mnie od razu grać w otwarte karty, być sobą od początku jak ktoś Cię nie polubi taką jak jesteś to trudno, lepiej być sobą samemu niż udawać kogoś innego z kimś i być nieszczęśliwym, a odnoszę wrażenie, że tak się czujesz... Jak absolutnie nie jestem ekspertem związkowym, bo mam w swoim życiu małe doświadczenie (jeden związek ale wciąż trwa i kwitnie
), nie byłem w tylu związkach co Ty, ale mam analityczny umysł i może to Ci pomoże.
Pamiętam, że często trafiał Ci się Pan żonaty szukający kochanki, zastanów się czy wszyscy nie byli podobni do siebie i chłodnym okiem oceń czy nie popełniałaś ciągle tych samych błędów.
Wg mnie spokojnie powinnaś kogoś poznać kto pokocha Cię taką jaka jesteś. 