netkobietyWszystkie działy
Nasza społeczność

30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

12 681 odpowiedzi387 429 wyświetleńzałożony przez Lucyfer666, 09.09.2020

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Strony Poprzednia 1 … 39 40 41 42 43 … 196 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 601 do 2 665 z 12 682 ]

2 601 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-10-23 10:35:19)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Snake To teraz jesteś pod lupą smile Ale szczerze mówiąc, to chyba rzadko się zdarza, żeby współmałżonek rzeczywiście nie wiedział czym się zajmuje druga połowa.. smile

Na temat "samotności" tudzież bycia samemu/singlem oraz związanych z nim zalet w moim osobistym odczuciu juz wiele razy się wypowiadałem i pozostaję przy swoim zdaniu big_smile smile Dodam tylko tyle, żę sam fakt radzenia sobie z problemami i wykonywania wszelkich rzeczy samemu sprawia ogromną satysfakcję. Nawet takch błachych jak zrobienie sobie herbaty czy kawy, kiedy ktoś się doprasza, żeby jednak to zrobić za niego...

2 602

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Ela210 napisał/a:

Rozpytują malzonkę:) oczka się chyba odklejają temu Misiu..I po domach łażą w czas zarazy? smile

Rozmowa z inspektorem kontroli skarbowej na parkingu, bo do siedziby wejść nie można - bezcenne wink

2 603

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Snake napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Rozpytują malzonkę:) oczka się chyba odklejają temu Misiu..I po domach łażą w czas zarazy? smile

Rozmowa z inspektorem kontroli skarbowej na parkingu, bo do siedziby wejść nie można - bezcenne wink

Sprawdź mu Snake legitymacje służbową oni jakoś nagminnie mają je nie po przedłużane więc nie ważne ,chyba że dostali dyrektywy specjalne co by se stempelki uzupełnić.

2 604

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Już było, minęło i mam nadzieję, że nie będę już miał okazji sprawdzać, choć ogólnie rzecz biorąc było całkiem miło.

2 605 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-10-23 10:51:37)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Bagienni, nie twierdzę, że cokolwiek powinniśmy lub nie powinniśmy. Mogę mówić jedynie za siebie.
Ja samotna się nie czuje - tak ogólnie, bo momenty się zdarzają przecież.
Ponieważ lubię sentencje, ukułam własną, z którą się już nieraz powtórzyłam: nie jestem sama, dopóki mam Boga (pojęcie umowne, interpretacja szeroka) i siebie. Nie mówiąc o tym, że codziennie spotykam ludzi, jestem jedną z nich i nawet przypadkowe, przelotne spotkania bywaja bardzo wartościowe. A nawet jeśli spotkania są błahe, też wartością jest zwykłe umilenie czasu. To, że przepuszczę jakiegoś starszego pana w kolejce, a on się do mnie uśmiechnie też przydaje radości i sensu w życiu. Mam chyba predyspozycje i dar, ale też sporo wypracowałam sobie umiejętności wyciągania pozytywów ze wszystkiego co się da. Bo lubię cieszyć się życiem, mam tylko jedno.
Z drugiej strony - nasze życie jest tylko nasze, nikt go za nas nie "przerobi", nie przeżyje, nie poczuje. W tym sensie jesteśmy samotni, ale uważam to za zdrowe i naturalne. I wartościowe.
Jestem akurat z tych ludzi, którym z punktu robi się lżej, gdy się wygadają. Dużo gadam, dużo piszę, choć niekoniecznie wszystkim dookoła (forum to specyficzna sprawa, wiadomo). Już sam proces gadania pomaga uporządkować myśli i nabrać rozsądnego dystansu. Kiedyś mniej selekcjonowałam odbiorców, potem przekonałam się, że nie wszyscy mnie rozumieją, a także, że nie wszyscy są mi życzliwi, jak również - nie wszyscy chcą sobie zawracać głowę cudzymi sprawami. Jestem teraz bardziej powściągliwa, ale mam przyjaciół, którym mogę zwierzyć się bez obaw. A pamiętniki z naprzemienną systematycznością piszę od 12-ego roku życia. Najczęściej nie są to kroniki wydarzeń, ale właśnie rozmaite przemyślenia. Uspokaja mnie to i porządkuje.
A problemy? Nie oczekuję, że ktokolwiek wyręczy mnie w ich rozwiązywaniu, ale też nie staram się za wszelką cenę wszystkich rozwiązać sama. Umiejętność sięgania po pomoc też jest formą radzenia sobie. Na przykład gdy nie mogłam zredagować pozwu rozwodowego, bo ogarniał mnie totalny emocjonalny paraliż, poszłam do prawnika i zapłaciłam za napisanie. Gdy nie mogłam sobie poradzić z emocjami syna, wybrałam się do psychologa przy Centrum Pomocy Rodzinie - problem okazał się zupełnie oczywisty i wiedząc, gdzie źródło, było mi łatwiej dać sobie z nim radę. Nawet na forum czasami się radziłam, choć i tak sama i w swoim rytmie podejmowałam ostateczne decyzje.

A co do związków - osobiście nie wyobrażam sobie żyć obok, nie będąc w kontakcie, nie gadając ze sobą o wszystkim i niczym. Bardzo cierpiałabym w związku z człowiekiem emocjonalnie niedostępnym. To już wiem, mój mąż taki był. PP dla odmiany (pomijając wspominane oczywistości) był komunikatywny i to mnie uszczęśliwiało.

2 606

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Każdy czasem ma gorszy czas i wtedy nasze emocje lecą wyuczonym od dziecka standardem.
Szukamy winnego, najwięcej znajdujemy go w sobie,  albo obwiniamy wszystkich dookoła za nasze nieszczęście, nie widząc naszych błędów. Rozgaszcza się strach, smutek, że wydarzy sie coś złego, że wiecznie u nas coś jest nie tak. Złość że świat innym dał, a nam nie. Przestajemy postrzegać życie sensownie.
To są pewnie potrzebne emocje, ale my zamiast nauczyć się je rozumieć pozwalamy im się rozrastać do ogromnych rozmiarów, pozwalamy im kierować naszym życiem, gubiąc po drodze to co dobre i ulotne.
A gdyby tak przyjrzeć się swoim emocjom i sytuacji, która jest. Rozważyć czy to co się wydarza można przeżyć w akceptacji, wybrac z tego co korzystne i zaakceptować co jest inne niż w schematach nam wpajanych. Odrzucić to co nas niszczy i na pewno nie jest dla nas do zaakceptowania. Tylko nie robić tego ze strachu, a z własnej mocno przemyślanej decyzji.
Bo zazwyczaj się spalamy w negatywnych emocjach, cierpimy bardziej niż to wszystko warte.
Mi kilka razy takie coś bardzo pomogło. To nie jest magiczna różdżka, czasem nie wychodzi, czasem głowa ma gdzieś logikę, ale warto ze sobą nad tym pracować.

Jeżeli chodzi o zwierzania się, to coraz częściej utwierdzam się w przekonaniu, że nie warto bo nie przynoszą ulgi. To jest takie szukanie akceptacji u innych tak jak za dzieciaka szukało się u rodziców. Ale z drugiej strony czasem podzielenie się problemem, bez oczekiwania współczucia, może poskutkować ciekawym rozwiązaniem od kogoś drugiego.

2 607 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-10-23 11:03:47)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Chyba kwestia osobowości. Ja muszę po prostu uzewnętrznić emocje, gdy coś mnie gryzie. Pozytywne zresztą też. Nie chlapię na prawo i lewo, ale gdzieś jednak muszę wyrazić siebie.
Inaczej się uduszę wink
O tym, że emocje to nasz drogowskaz, informacja, czytałam i słyszałam nieraz. Nie ma emocji złych i dobrych, ważne, co z nimi zrobimy.
Czasami siadam sobie z herbatą i zastanawiam się, o co mi, u diabła, chodzi, rozmawiam ze sobą i nieraz dochodzę do konstruktywnych wniosków. A jestem emocjonalna i podobno wrażliwa, więc wciąż mi się coś we łbie kotłuje smile Emocje mam zmienne, co nie tylko z charakteru wynika. Musiałam się nauczyć to ujarzmiać, bo zamęczyłabym siebie i innych.
Kiedyś dół miał mnie, złość miała mnie - nie odwrotnie.

P.S. Ucięłam sobie wczoraj gadkę  - nie powiem z kim wink - i oboje równocześnie stwierdziliśmy, że czasami wchodzi człowiek w związek nie znając swoich prawdziwych potrzeb. Po prostu chce z kimś być.

2 608 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-10-23 11:02:45)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Myślę, ale może się mylę, że jak ktoś za bardzo użała się nad swoim życiem, powinien zgłosić się na jakiś wolontariat, by zobaczyć jak żyją inni.
Hospicjum proponuję.
Co do samotności, może się mylę, ale moje obserwacje są takie, że wbrew pozorom dużo gorzej znoszą ją mężczyżni. Po rozwodach rzucają się w wir znajomości często, byle kogoś mieć.

2 609

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Ela210 napisał/a:

Myślę, ale może się mylę, że jak ktoś za bardzo użała się nad swoim życiem, powinien zgłosić się na jakiś wolontariat, by zobaczyć jak żyją inni.
Hospicjum proponuję.
Co do samotności, może się mylę, ale moje obserwacje są takie, że wbrew pozorom dużo gorzej znoszą ją mężczyżni. Po rozwodach rzucają się w wir znajomości często, byle kogoś mieć.

To jakaś aluzja ? smile

2 610

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
bagienni_k napisał/a:

Na temat "samotności" tudzież bycia samemu/singlem oraz związanych z nim zalet w moim osobistym odczuciu juz wiele razy się wypowiadałem i pozostaję przy swoim zdaniu big_smile smile Dodam tylko tyle, żę sam fakt radzenia sobie z problemami i wykonywania wszelkich rzeczy samemu sprawia ogromną satysfakcję. Nawet takch błachych jak zrobienie sobie herbaty czy kawy, kiedy ktoś się doprasza, żeby jednak to zrobić za niego...

nikt Ci zdania nie każe zmieniać :-). Weź jednak pod uwagę, że ludzie są różni i mają różne potrzeby i jednak większość nie widzi nic satysfakcjonującego w byciu singlem. Doskwiera im samotność, mimo, iż nie nie chodzą z nosem spuszczonym na kwinte i nie uzalaja się nad sobą.  Pragną a nawet potrzebują  bliskości i obecności drugiego człowieka. Chcą kochać i być kochani. To naturalna potrzeba i nie ma w tym nic zlego. Pewnie, że nie należy uzależniać swego szczęścia czy dobrego samopoczucia od obecności innych. Świat się przez to nie kończy a życie trwa dalej. Ale nie należy też udawać, że ojej, nie ma znaczenia czy jestem sama czy nie bo czuję się cudownie w każdej sytuacji. Ktos, kto ciągle podkresla, jak mu dobrze samemu ze soba to dla mnie brzmi tak, jakby zaklinal rzeczywistosc.
Ja też czuję się dobrze sama ze sobą, bo nikt mnie tak dobrze nie zrozumie jak ja, haha, ale jednak potrzebuje bliskości, czułości, miłości. I gdybym tego nie miała to bym szukała. Do skutku.

2 611

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Raczej obserwacja.:)

2 612 Ostatnio edytowany przez Misinx (2020-10-23 11:09:28)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Piegowata'76 napisał/a:

C
P.S. Ucięłam sobie wczoraj gadkę  - nie powiem z kim wink - i oboje równocześnie stwierdziliśmy, że czasami wchodzi człowiek w związek nie znając swoich prawdziwych potrzeb. Po prostu chce z kimś być.

Po prostu chodzi o to, żeby móc kogoś kochać i czuć się kochanym. Proste i skomplikowane jednocześnie.

O ! Ja to sobie palnę chyba na aucie takie napis jak na radiowozach amerykańskich "to protect and serve" wink

2 613

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

A ja tam idę na cmentarz posprzątać i umyć nagrobek mojego taty akurat mam wolne.Taki piątek sobie zrobię

Tu piękny stary  zabytkowy grób z "sąsiedztwa" nieopodal .

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

2 614 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-10-23 11:15:59)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Elu, nie uważam, że jeśli ktoś potrzebuje pogadać, to od razu się użala. Nie lubię tego i nawet rok temu świadomie zerwałam z koleżanką, która tylko tak funkcjonowała w relacji ze mną. Miałam dość tego emocjonalnego wapiryzmu. Bohaterstwo jednak i zaciskanie zębów uważam za bardzo szkodliwe. Ważne są zdrowe i rozsądne proporcje, ale nawet popłakać czasem trzeba w czyichś ramionach. Dany był mi ten luksus i jestem za to ogromnie wdzięczna.

Moje obserwacje też potwierdzają, że faceci bardziej boją się samotności. Ale może dlatego, że my, kobiety mamy większą łatwość wychodzenia naprzeciw drugiemu człowiekowi?

Kurczę, Paslawek, ale perełkę wynalazłeś. Mnie z jednej strony bardzo razi materializm na cmentarzu, to prześcigiwanie się, kto ma najpiękniejszy grobowiec itd. a z drugiej - bez tego nie mielibyśmy takich cudów.
W moim mieście jest wciąż jeszcze czynny cmentarz założony pod koniec 18-ego wieku. Co roku odbywa się kwesta na rzecz jego zabytków. W tym roku miałam kwestować z PP.

2 615

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

a propos cmentarzy. Uwielbiam. Jak byliśmy ostatnio w Pradze, to zaliczylismy ruiny wyszehradzkiego zamku i  piękna katedrę oraz oczywiście cmentarz. Katedra cudowna a cmentarz tak samo. Łazilam jak zaczarowana ;-)  Mój mi mówił - spokojnie, jeszcze się należysz big_smile

2 616

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Ela210 napisał/a:

Myślę, ale może się mylę, że jak ktoś za bardzo użała się nad swoim życiem, powinien zgłosić się na jakiś wolontariat, by zobaczyć jak żyją inni.
Hospicjum proponuję.
Co do samotności, może się mylę, ale moje obserwacje są takie, że wbrew pozorom dużo gorzej znoszą ją mężczyżni. Po rozwodach rzucają się w wir znajomości często, byle kogoś mieć.

Robią to obie płcie po równo moim zdaniem .Pilastrowanie i odreagowywanie po to właśnie jedna z metod na zagłuszanie uczuć i refleksji. 
Jest taka niewypowiedziana/ wypowiedziana presja jednocześnie pocieszenie ,na wiadomość o rozstaniu, rozwodzie "nie martw się jeszcze na pewno kogoś znajdziesz spotkasz" wszyscy to znają niezależnie od płci.
Oczywiście kobiety patrzą na to inaczej,faceci inaczej .
Kobietom może pozornie łatwiej kogoś znaleźć ,ale to zmyłka jest.

2 617 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-10-23 11:25:17)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
adiafora napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Na temat "samotności" tudzież bycia samemu/singlem oraz związanych z nim zalet w moim osobistym odczuciu juz wiele razy się wypowiadałem i pozostaję przy swoim zdaniu big_smile smile Dodam tylko tyle, żę sam fakt radzenia sobie z problemami i wykonywania wszelkich rzeczy samemu sprawia ogromną satysfakcję. Nawet takch błachych jak zrobienie sobie herbaty czy kawy, kiedy ktoś się doprasza, żeby jednak to zrobić za niego...

nikt Ci zdania nie każe zmieniać :-). Weź jednak pod uwagę, że ludzie są różni i mają różne potrzeby i jednak większość nie widzi nic satysfakcjonującego w byciu singlem. Doskwiera im samotność, mimo, iż nie nie chodzą z nosem spuszczonym na kwinte i nie uzalaja się nad sobą.  Pragną a nawet potrzebują  bliskości i obecności drugiego człowieka. Chcą kochać i być kochani. To naturalna potrzeba i nie ma w tym nic zlego. Pewnie, że nie należy uzależniać swego szczęścia czy dobrego samopoczucia od obecności innych. Świat się przez to nie kończy a życie trwa dalej. Ale nie należy też udawać, że ojej, nie ma znaczenia czy jestem sama czy nie bo czuję się cudownie w każdej sytuacji. Ktos, kto ciągle podkresla, jak mu dobrze samemu ze soba to dla mnie brzmi tak, jakby zaklinal rzeczywistosc.
Ja też czuję się dobrze sama ze sobą, bo nikt mnie tak dobrze nie zrozumie jak ja, haha, ale jednak potrzebuje bliskości, czułości, miłości. I gdybym tego nie miała to bym szukała. Do skutku.

Oczywiście smile dlatego zaznaczyłem, że chodzi o mnie smile

Nie wiem, ale chyba lepiej już tego wytłumaczyć nie dam rady.. Po prostu tak czuję i niczego nie zaklinam smile

W kwstii zwierzania się to bywa, że się czasami musżęż wygadać, ale w dość ograniczonych sprawach smile
1. Kwestia czy czuję sie samemu( nie moge się do nikogo odezwać, tudziez odzywać przez większość czasu) dobrze - nawet bardzo, bo skupiam się wyłącznie na sobie smile
2. Oczywiście nie popadam w depresję i nie chodze całuy czas zdołowany, żę nikogo obok mnie nie ma smile Owa obecność drugiej osoby( tej która bedzie prawie cały czas, tzn blisko w moim życiu) jest zwycajnie obojętna/zbędna
3. Czy czuję się cudownie? Raczej tak smile W każdym razie jeśli czułem się źle, to na pewno nie z powodu braku partnera smile
4. Bliskość, czułość  tak na codzień okazywana drugiemu człowiekowi, (w rozumieniu tej w stosunku do partnera) - uczucie obojętne czy niewygodne - coś pomiędzy, taka mieszanka smile

Czy jestem tego pewien? Myślę, że tak, gdyż nie odczuwam po prostu żadnych braków smile

Piegus chyba jestem wyjątkiem smile ale nie jestem przekonany do tej teorii, co do łatwości w kontaktach międzyludzkich w zależności od płci..

2 618

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
adiafora napisał/a:

a propos cmentarzy. Uwielbiam. Jak byliśmy ostatnio w Pradze, to zaliczylismy ruiny wyszehradzkiego zamku i  piękna katedrę oraz oczywiście cmentarz. Katedra cudowna a cmentarz tak samo. Łazilam jak zaczarowana ;-)  Mój mi mówił - spokojnie, jeszcze się należysz big_smile

Też byłem widziałem potwierdzam - w o ogóle Czeska Praga jest piękna i w sumie blisko.

2 619 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-10-23 11:35:38)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
bagienni_k napisał/a:

Na temat "samotności" tudzież bycia samemu/singlem oraz związanych z nim zalet w moim osobistym odczuciu juz wiele razy się wypowiadałem i pozostaję przy swoim zdaniu big_smile smile Dodam tylko tyle, żę sam fakt radzenia sobie z problemami i wykonywania wszelkich rzeczy samemu sprawia ogromną satysfakcję. Nawet takch błachych jak zrobienie sobie herbaty czy kawy, kiedy ktoś się doprasza, żeby jednak to zrobić za niego...

Bagiennik, a czy to nie jest jednak trochę brak pokory? Może jutro nie będziesz w stanie sam sobie tej kawy zrobić?
Ja już leżałam raz jak zmięta ścierka i PP mi podał szklankę (tfu! kubek! nie cierpię szklanek smile ) herbaty, skoczył do sklepu po tabletki przeciwbólowe. To było zwyczajnie dobre i ludzkie. Leżałam też z głową w miednicy (laryngolog nie powiedział mi, że krople do uszu muszą być ogrzane, by uniknąć zawrotów głowy) i za przeproszeniem, rzygałam jak kot, a mój były, świeć panie nad jego duszą, nie reagował na moje prośby o herbatę, bo miał coś strasznie ważnego do zrobienia. Nie słyszał mnie zresztą, bo nie miałam siły głośniej wołać, ale żeby nie zajrzeć, nie zainteresować się...
To jest zwyczajnie dobre i ludzkie, żeby mieć (i dawać) w życiu odrobinę zwykłej życzliwości. Komu co mamy udowadniać za wszelką cenę robiąć sobie sami herbatę? Oczywiście te rzeczy można mieć nie tylko w związku, ale czemu nie.
A swoją drogą, gdy ktoś oprócz mnie jest w domu, zawsze pytam czy się napije, gdy nastawiam czajnik dla siebie.

2 620

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Oczywiście, to przejaw zwyczajnej dobroci i życzliwości smile Ty podałaś przykłady wręcz rażące, gdzie nieudzielenie tej pomocy jest obawwem zwyczajnego braku empatii i zwykłym egoizmem smile

Mówię, tylko tyle, że jeśli jednak jestem w stanie to zrobić, to nie widzę powodu, żeby mnie ktoś wyręczał. Jeżeli mnie ktoś poprosi, to sprawa jest oczywista smile

2 621 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-10-23 11:51:05)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

No, tak, tu się zgodzę.
Jednak, chociaż zupełnie mi dobrze samej, nie obrażę się za fajny, dobry, przydający radości życia związek.

Co do łatwości nawiązywania kontaktów, to jednak mam wrażenie, że kobietom jakoś łatwiej nawiązywać więzi nie tylko związkowe. Spotykać się na ploteczki, zwierzać się nawzajem itd. Samotny mężczyzna wydaje mi się jakiś bardziej samotny. Może się jednak mylę, oczywiście.

Spadam już, bo czas ucieka, a obiad w lesie smile

2 622

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
paslawek napisał/a:
adiafora napisał/a:

a propos cmentarzy. Uwielbiam. Jak byliśmy ostatnio w Pradze, to zaliczylismy ruiny wyszehradzkiego zamku i  piękna katedrę oraz oczywiście cmentarz. Katedra cudowna a cmentarz tak samo. Łazilam jak zaczarowana ;-)  Mój mi mówił - spokojnie, jeszcze się należysz big_smile

Też byłem widziałem potwierdzam - w o ogóle Czeska Praga jest piękna i w sumie blisko.

tak, i ma super klimat. Jak tylko sytuacja wróci do normy to  pojedziemy znowu.
Mnie się właściwie wszystko i wszędzie podoba, gdy jadę w podróż. To chyba wynika po części z ekscytacji, że się człowiek odrywa od codziennosci. W trasie robiłam zdjęcia nawet makom  przy drodze bo były ich setki i wydawały mi się inne niż zwykle smile)
Ale przyznam, że te zamecke schody mnie pokonały, niie dałam rady jednym ciągiem wejść smile

2 623

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
paslawek napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Myślę, ale może się mylę, że jak ktoś za bardzo użała się nad swoim życiem, powinien zgłosić się na jakiś wolontariat, by zobaczyć jak żyją inni.
Hospicjum proponuję.
Co do samotności, może się mylę, ale moje obserwacje są takie, że wbrew pozorom dużo gorzej znoszą ją mężczyżni. Po rozwodach rzucają się w wir znajomości często, byle kogoś mieć.

Robią to obie płcie po równo moim zdaniem .Pilastrowanie i odreagowywanie po to właśnie jedna z metod na zagłuszanie uczuć i refleksji. 
Jest taka niewypowiedziana/ wypowiedziana presja jednocześnie pocieszenie ,na wiadomość o rozstaniu, rozwodzie "nie martw się jeszcze na pewno kogoś znajdziesz spotkasz" wszyscy to znają niezależnie od płci.
Oczywiście kobiety patrzą na to inaczej,faceci inaczej .
Kobietom może pozornie łatwiej kogoś znaleźć ,ale to zmyłka jest.

Znależć kogoś, kogokolwiek, to pułapka.
Z jednej strony uważam, że każdy może pasować do niejednej osoby i stworzyć z nią związek, z drugiej ten "zwiazek" dla różnych ludzi, inne rzeczy oznacza.  Byle się w tym dobrać. Wcale nie twierdzę, że kobietom jest łatwiej kogoś znależć, poza seksem oczywiście.  Ale co innego jak mamy po 20 lat i potem pochłania nas tzw. Życie z dziećmi, budowaniem swojego świata, może wtedy błędy w dopasowaniu  tak nie uwierają, albo czymś innym się przykryją w biegu, a co innego być już dojrzałym człowiekiem i na tyle siebie znać, by wiedzieć czego się oczekuje od mężczyzny czy kobiety.
Może patrzę że strony kogoś, kto wszystko w życiu już odhaczył, wiec tylko wartosc dodana i pomnażająca się wzajemnie ze strony drugiego czlowieka ma znaczenie, bo nie będzie już tej nadbudowę, wspólnej historii, wspólnych dzieci, znajomych itd.. więc wspólną spojrzenie  na życie nabiera większego znaczenia niż w przeszłości..
Obawa  jakiegoś kurczącego się rynku matrymonialnego jest mi więc obca.

2 624

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Misinx napisał/a:

Chyba jednak trochę gorsza jest samotność w związku. Mnie w pewnym momencie bardzo dobijała beznadzieja. Ciągle się łudziłem, że może coś będzie lepiej, ale już mi było coraz trudniej się łudzić. A będąc samemu to można się łudzić i mieć nadzieję do woli big_smile Ile tylko fantazja podpowie. Przynajmniej ja tak to widzę.

Misinx – to dla Ciebie takie zadanie. Odpowiedz sobie na pytanie: „Jakie  korzyści  czerpiesz/czerpałeś ze swojej sytuacji z byłą?”
Chodzi mi, żebyś pojął, dlaczego skonstruowałeś sobie taką rzeczywistość, gdzie znalazłeś się w związku z osobą niedostępną emocjonalnie? Co z tego miałeś? Wbrew pozorom sporo było tych benefitów.
Nikt nie lubi się bawić w brzydkie sekrety i ja również, ale dobrze jest siebie przyłapać. Bo jak nie, to grozi powtórzenie lekcji.
Możliwe (bo nie znam Twojej historii) że to właście z Nią, jak z żadną inną, mogłeś czerpać maksymalne korzyści, bo nie musiałeś wymagać, stawiać granic, walnąć pięścią w stół, dokonywać ostrych cięć, być osobą niewygodną, nieprzyjemną, głośną, nielubianą, kanciastą. Za to mogłeś się schować, mogłeś się „łudzić” zamiast żyć, zajmować nią, zamiast zająć się sobą.

Kiedy w związkach jesteśmy nieszcześliwi, to dzieje się tak dlatego, że wykorzystujemy swoich partnerów jako pretekst, aby samemu nie rosnąć w moc.

2 625 Ostatnio edytowany przez Misinx (2020-10-23 12:06:23)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Lovelynn napisał/a:
Misinx napisał/a:

Chyba jednak trochę gorsza jest samotność w związku. Mnie w pewnym momencie bardzo dobijała beznadzieja. Ciągle się łudziłem, że może coś będzie lepiej, ale już mi było coraz trudniej się łudzić. A będąc samemu to można się łudzić i mieć nadzieję do woli big_smile Ile tylko fantazja podpowie. Przynajmniej ja tak to widzę.

Misinx – to dla Ciebie takie zadanie. Odpowiedz sobie na pytanie: „Jakie  korzyści  czerpiesz/czerpałeś ze swojej sytuacji z byłą?”
Chodzi mi, żebyś pojął, dlaczego skonstruowałeś sobie taką rzeczywistość, gdzie znalazłeś się w związku z osobą niedostępną emocjonalnie? Co z tego miałeś? Wbrew pozorom sporo było tych benefitów.
Nikt nie lubi się bawić w brzydkie sekrety i ja również, ale dobrze jest siebie przyłapać. Bo jak nie, to grozi powtórzenie lekcji.
Możliwe (bo nie znam Twojej historii) że to właście z Nią, jak z żadną inną, mogłeś czerpać maksymalne korzyści, bo nie musiałeś wymagać, stawiać granic, walnąć pięścią w stół, dokonywać ostrych cięć, być osobą niewygodną, nieprzyjemną, głośną, nielubianą, kanciastą. Za to mogłeś się schować, mogłeś się „łudzić” zamiast żyć, zajmować nią, zamiast zająć się sobą.

Kiedy w związkach jesteśmy nieszcześliwi, to dzieje się tak dlatego, że wykorzystujemy swoich partnerów jako pretekst, aby samemu nie rosnąć w moc.

Bardzo dobre pytanie smile

Przez jakiś czas tego związku ja się czułem w nim dobrze smile Czułem, że potrafię dać komuś szczęście. Pierwszy raz w życiu czułem się dumny z samego siebie, z tego, że w jakimś stopniu przeskoczyłem samego siebie, swój ogromny strach. Cieszyłem się z relacji z synem żony.
Czy ja mocno od żony czegoś wymagałem ? Możliwe, że nie. Dorastałem w rodzinie, gdzie matka była wiecznie cierpiącą osobą m.in. z uwagi na wymagania ojca. Bardzo tym nasiąkłem, bo odkąd pamiętam matka mi się wyżalała na ojca. Nieustannie słyszałem jaki on jest zły. I postanowiłem w końcu, że ja taki nie będę, że nie chcę żeby ktoś przeze mnie cierpiał i z mojego powodu płakał. Ale cały czas się tego bałem, że mogę taki być. Strach przed skrzywdzeniem bliskiej osoby jest u mnie bardzo duży i faktycznie mógł w pewnych kwestiach wręcz paraliżować.

2 626 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-10-23 12:33:54)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Więc miałeś dom bez matki w sensie osoby która wspiera dziecko, zamiast oczekiwać od niego wsparcia.
Jednocześnie chciała widzieć w Tobie mężczyznę, wiec jakaś część w Tobie była przyczyną do chronienia słabszej istoty w kobiecym ciele... tylko że inna część będzie w tej kobiecie szukać matki.
Ale nie ma wielu kobiet, która tą  matką chcą i lubią być. A dodatkową zmyłka to szukanie tej słabej istotki którą gdzieś tam w większości kobiet wobec mężczyzny jest i nie zaakceptuje tego że ma trochę matkować. Więc albo w stronę  kobiet które matkować lubią, albo długa terapia by to obejść..sam wiesz w którą stronę Cię ciągnie. 
Jaką jest ta, która teraz Ci się podoba?

2 627

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Lovelynn napisał/a:

Misinx – to dla Ciebie takie zadanie. Odpowiedz sobie na pytanie: „Jakie  korzyści  czerpiesz/czerpałeś ze swojej sytuacji z byłą?”
Chodzi mi, żebyś pojął, dlaczego skonstruowałeś sobie taką rzeczywistość, gdzie znalazłeś się w związku z osobą niedostępną emocjonalnie? Co z tego miałeś? Wbrew pozorom sporo było tych benefitów.
Nikt nie lubi się bawić w brzydkie sekrety i ja również, ale dobrze jest siebie przyłapać. Bo jak nie, to grozi powtórzenie lekcji.
Możliwe (bo nie znam Twojej historii) że to właście z Nią, jak z żadną inną, mogłeś czerpać maksymalne korzyści, bo nie musiałeś wymagać, stawiać granic, walnąć pięścią w stół, dokonywać ostrych cięć, być osobą niewygodną, nieprzyjemną, głośną, nielubianą, kanciastą. Za to mogłeś się schować, mogłeś się „łudzić” zamiast żyć, zajmować nią, zamiast zająć się sobą.

Kiedy w związkach jesteśmy nieszcześliwi, to dzieje się tak dlatego, że wykorzystujemy swoich partnerów jako pretekst, aby samemu nie rosnąć w moc.

Bardzo się z tym zgadzam. Ten niezbędny, znajomy brak komfortu, bezpieczna możliwość zwalenia winy na kogoś. Ciągłe uczucie bycia ofiarą, które rekompensuje niedostatki. Ale ładnie to opisałaś. Też to u siebie kiedyś zrozumiałam, ale zanim tak się stało, po baaardzo długim czasie,  musiałam przestać taplać sie w byciu ofiarą.

2 628 Ostatnio edytowany przez Misinx (2020-10-23 12:41:32)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Ela210 napisał/a:

Więc miałeś dom bez matki w sensie osoby która wspiera dziecko, zamiast oczekiwać od niego wsparcia.
Jednocześnie chciała widzieć w Tobie mężczyznę, wiec jakaś część w Tobie była przyczyną do chronienia słabszej istoty w kobiecym ciele... tylko że inna część będzie w tej kobiecie szukać matki.
Ale nie ma wielu kobiet, która tą  matką chcą i lubią być. A dodatkową zmyłka to szukanie tej słabej istotki którą gdzieś tam w większości kobiet wobec mężczyzny jest i nie zaakceptuje tego że ma trochę matkować. Więc albo w stronę  kobiet które matkować lubią, albo długa terapia by to obejść..sam wiesz w którą stronę Cię ciągnie. 
Jaką jest ta, która teraz Ci się podoba?

To bardzo ciekawe co napisałaś i coś może być na rzeczy.

Jaka jest ? Nie znamy się długo, więc mogą to być bardziej moje projekcje, niż rzeczywistość, ale widzę ją jako osobą silną, wrażliwą, bardzo mądrą życiowo.

Można powiedzieć, że miałem dom bez matki w takim sensie jak napisałaś, ale miałem też dom bez ojca jako męski wzorzec, bo matka go w moich oczach skutecznie "wykastrowała", pozbawiała zalet.

Dodatkowo jestem jedynakiem, więc nie miałem jakiegoś wsparcia w rodzeństwie, nie było też tak, że uwaga, także w tym złym sensie, rozpraszała się na więcej dzieci.

2 629 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-10-23 13:33:59)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
adiafora napisał/a:
paslawek napisał/a:
adiafora napisał/a:

a propos cmentarzy. Uwielbiam. Jak byliśmy ostatnio w Pradze, to zaliczylismy ruiny wyszehradzkiego zamku i  piękna katedrę oraz oczywiście cmentarz. Katedra cudowna a cmentarz tak samo. Łazilam jak zaczarowana ;-)  Mój mi mówił - spokojnie, jeszcze się należysz big_smile

Też byłem widziałem potwierdzam - w o ogóle Czeska Praga jest piękna i w sumie blisko.

tak, i ma super klimat. Jak tylko sytuacja wróci do normy to  pojedziemy znowu.
Mnie się właściwie wszystko i wszędzie podoba, gdy jadę w podróż. To chyba wynika po części z ekscytacji, że się człowiek odrywa od codziennosci. W trasie robiłam zdjęcia nawet makom  przy drodze bo były ich setki i wydawały mi się inne niż zwykle smile)
Ale przyznam, że te zamecke schody mnie pokonały, niie dałam rady jednym ciągiem wejść smile

Jako fan Szwejka zrobiłem sobie wędrówkę jego śladami po Pradze oczywiście.
A jak skończy się to szaleństwo (ś)wirusowe to polecam Ci zobaczyć Tallin ,niedrogo i pięknie i nieokrzyczane miejsce w Europie zaskakująco jednak jakieś takie swojskie.

P.S żarcie zarąbiste smile

2 630 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-10-23 12:47:43)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Misinx napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Więc miałeś dom bez matki w sensie osoby która wspiera dziecko, zamiast oczekiwać od niego wsparcia.
Jednocześnie chciała widzieć w Tobie mężczyznę, wiec jakaś część w Tobie była przyczyną do chronienia słabszej istoty w kobiecym ciele... tylko że inna część będzie w tej kobiecie szukać matki.
Ale nie ma wielu kobiet, która tą  matką chcą i lubią być. A dodatkową zmyłka to szukanie tej słabej istotki którą gdzieś tam w większości kobiet wobec mężczyzny jest i nie zaakceptuje tego że ma trochę matkować. Więc albo w stronę  kobiet które matkować lubią, albo długa terapia by to obejść..sam wiesz w którą stronę Cię ciągnie. 
Jaką jest ta, która teraz Ci się podoba?

To bardzo ciekawe co napisałaś i coś może być na rzeczy.

Jaka jest ? Nie znamy się długo, więc mogą to być bardziej moje projekcje, niż rzeczywistość, ale widzę ją jako osobą silną, wrażliwą, bardzo mądrą życiowo.

Można powiedzieć, że miałem dom bez matki w takim sensie jak napisałaś, ale miałem też dom bez ojca jako męski wzorzec, bo matka go w moich oczach skutecznie "wykastrowała", pozbawiała zalet.

Opisaleś matkę idealną. Ale to nie potępienie:)
Pytanie tylko jak Ona ma ustawiony obraz kobiety i mężczyzny w związku..
Bo widzisz kobieta może być silna, ale mężczyznę ustawiać przynajmniej na tym samym poziomie, lub wyżej.
Trzymać to krócej, lub dawać swobodę.
To forum jest kopalnią obserwacji..:) widzę tu kobiety podobne do siebie osobowosciowo, a mające zupełnie inne podejście do mężczyzn.

2 631 Ostatnio edytowany przez Misinx (2020-10-23 12:50:31)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Ela210 napisał/a:
Misinx napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Więc miałeś dom bez matki w sensie osoby która wspiera dziecko, zamiast oczekiwać od niego wsparcia.
Jednocześnie chciała widzieć w Tobie mężczyznę, wiec jakaś część w Tobie była przyczyną do chronienia słabszej istoty w kobiecym ciele... tylko że inna część będzie w tej kobiecie szukać matki.
Ale nie ma wielu kobiet, która tą  matką chcą i lubią być. A dodatkową zmyłka to szukanie tej słabej istotki którą gdzieś tam w większości kobiet wobec mężczyzny jest i nie zaakceptuje tego że ma trochę matkować. Więc albo w stronę  kobiet które matkować lubią, albo długa terapia by to obejść..sam wiesz w którą stronę Cię ciągnie. 
Jaką jest ta, która teraz Ci się podoba?

To bardzo ciekawe co napisałaś i coś może być na rzeczy.

Jaka jest ? Nie znamy się długo, więc mogą to być bardziej moje projekcje, niż rzeczywistość, ale widzę ją jako osobą silną, wrażliwą, bardzo mądrą życiowo.

Można powiedzieć, że miałem dom bez matki w takim sensie jak napisałaś, ale miałem też dom bez ojca jako męski wzorzec, bo matka go w moich oczach skutecznie "wykastrowała", pozbawiała zalet.

Opisaleś matkę idealną. Ale to nie potępienie:)
Pytanie tylko jak Ona ma ustawiony obraz kobiety i mężczyzny w związku..
Bo widzisz kobieta może być silna, ale mężczyznę ustawiać przynajmniej na tym samym poziomie, lub wyżej.
Trzymać to krócej, lub dawać swobodę.

Rozmawiamy na ten temat. Jest osobą zdradzoną przez męża i obecnie w trakcie rozwodu. Ale ma mocno przepracowaną tą kwestię. Na ile ją poznałem, to myślę, że pragnie relacji partnerskiej. Ale mogę się mylić.

To jest osoba z forum, więc niejako już na starcie mogła mi zrobić pewien reaserch smile i wyrobić sobie pewien pogląd na moją osobę. Nie twierdzę, że to zrobiła.

2 632 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-10-23 12:55:05)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Misinx napisał/a:
Ela210 napisał/a:
Misinx napisał/a:

To bardzo ciekawe co napisałaś i coś może być na rzeczy.

Jaka jest ? Nie znamy się długo, więc mogą to być bardziej moje projekcje, niż rzeczywistość, ale widzę ją jako osobą silną, wrażliwą, bardzo mądrą życiowo.

Można powiedzieć, że miałem dom bez matki w takim sensie jak napisałaś, ale miałem też dom bez ojca jako męski wzorzec, bo matka go w moich oczach skutecznie "wykastrowała", pozbawiała zalet.

Opisaleś matkę idealną. Ale to nie potępienie:)
Pytanie tylko jak Ona ma ustawiony obraz kobiety i mężczyzny w związku..
Bo widzisz kobieta może być silna, ale mężczyznę ustawiać przynajmniej na tym samym poziomie, lub wyżej.
Trzymać to krócej, lub dawać swobodę.

Rozmawiamy na ten temat. Jest osobą zdradzoną przez męża i obecnie w trakcie rozwodu. Ale ma mocno przepracowaną tą kwestię. Na ile ją poznałem, to myślę, że pragnie relacji partnerskiej. Ale mogę się mylić.

Jak ma przepracowany i wie dlaczego rozpadło się małżeństwo i naprawdę się w to wgłebila, to kopalnia wiedzy..
Czas też wiele weryfikuje, jak trafi swój na swego, to choćby się paliło dookoła, stworzy się coś mocnego.
Więc można się nie spinać:)

2 633

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Ela210 napisał/a:
Misinx napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Opisaleś matkę idealną. Ale to nie potępienie:)
Pytanie tylko jak Ona ma ustawiony obraz kobiety i mężczyzny w związku..
Bo widzisz kobieta może być silna, ale mężczyznę ustawiać przynajmniej na tym samym poziomie, lub wyżej.
Trzymać to krócej, lub dawać swobodę.

Rozmawiamy na ten temat. Jest osobą zdradzoną przez męża i obecnie w trakcie rozwodu. Ale ma mocno przepracowaną tą kwestię. Na ile ją poznałem, to myślę, że pragnie relacji partnerskiej. Ale mogę się mylić.

Jak ma przepracowany i wie dlaczego rozpadło się małżeństwo i naprawdę się w to wgłebila, to kopalnia wiedzy..

Całkowicie się z Tobą zgadzam smile Jej samoświadomość jest jedną z tych rzeczy, która mi bardzo w niej imponuje.

2 634 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-10-23 13:24:41)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Piegowata'76 napisał/a:

Mnie z jednej strony bardzo razi materializm na cmentarzu, to prześcigiwanie się, kto ma najpiękniejszy grobowiec itd. a z drugiej - bez tego nie mielibyśmy takich cudów.
.

Mnie tam już nie razi materializm na cmentarzach,uznałem że to nie mój problem smile

2 635

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
paslawek napisał/a:
Piegowata'76 napisał/a:

Mnie z jednej strony bardzo razi materializm na cmentarzu, to prześcigiwanie się, kto ma najpiękniejszy grobowiec itd. a z drugiej - bez tego nie mielibyśmy takich cudów.
.

Mnie tam już nie razi materializm na cmentarzach,uznałem że to nie mój problem smile

Mnie tam mogą kiedyś rozsypać i nikt nie będzie musiał jeździć na grób smile

2 636

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Właśnie u nas nie można rozsypywać legalnie prochów, monopoliści trzymają na tym łapę ,biznes is geszeft nawet po śmierci .
nie ma tak dobrze.

2 637

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
paslawek napisał/a:

Właśnie u nas nie można rozsypywać legalnie prochów, monopoliści trzymają na tym łapę ,biznes is geszeft nawet po śmierci .
nie ma tak dobrze.

No przecież była jakaś ustawa i podobno można już było ?
A zresztą i tak nikt tego nie sprawdzi. Ludzie i tak się już rozsypują

2 638 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-10-23 13:48:23)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Misinx napisał/a:
paslawek napisał/a:

Właśnie u nas nie można rozsypywać legalnie prochów, monopoliści trzymają na tym łapę ,biznes is geszeft nawet po śmierci .
nie ma tak dobrze.

No przecież była jakaś ustawa i podobno można już było ?
A zresztą i tak nikt tego nie sprawdzi. Ludzie i tak się już rozsypują

Wysłałem Ci na messa smile artykuł o tym jak jest u nas.

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

2 639

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Misinx napisał/a:
adiafora napisał/a:

Misinx, to chyba zależy od człowieka. Są ludzie, ktorzy, gdy wyrzucą z siebie bolączki, które ich trapią, choćby nawet anonimowo (bo wtedy im łatwiej się otworzyć) to czują ulgę. A jak dostaną jakieś pocieszenie, to im lepiej. Jeśli więc tak czują, pomaga im to, to świetnie. Mnie akurat nie pomaga. Nie lubię i nie chce wyrzygiwac się ze swoich glebokich emocji czy przemyśleń innym. Zeby inni mnie zrozumieli, musieliby siedzieć w mojej głowie żeby zobaczyc moimi oczami i poczuć to, co ja czuję. Nawet najbliższy człowiek tego nie poczuje. Po czasie, gdy  sama je ogarne, to wtedy mogę o nich opowiedzieć. Ale to już po fakcie. Nie w trakcie.
Myślę, że - mimo iż dziwnie brzmi - to chyba umiejętność, dzielenia się z innymi swoimi problemami. Praktyczna i przydatna :-)
U Ciebie w małżeństwie nie działało, bo Twoje małżeństwo to, z tego, co pisales, było niekompletne. Czasem a może częściej, ludzie są ze sobą z różnych powodów. Z rozsądku, przyzwyczajenia, z braku lepszych opcji. ze strachu przed samotnością... Choć nie wiem, co gorsze. Bycie samotnym, będąc samym, czy bycie samotnym, będąc w związku...

Bożesz, co za smęty z rana. Dzisiaj piątek, piąteczek, piątunio smile

No dajże trochę posmęcić big_smile Piwo, wino i wodę gazowaną odkorkujemy wieczorem big_smile

Chyba jednak trochę gorsza jest samotność w związku. Mnie w pewnym momencie bardzo dobijała beznadzieja. Ciągle się łudziłem, że może coś będzie lepiej, ale już mi było coraz trudniej się łudzić. A będąc samemu to można się łudzić i mieć nadzieję do woli big_smile Ile tylko fantazja podpowie. Przynajmniej ja tak to widzę.

Misinx, też myślę podobnie z tą samotnością, że ta związkowa jest gorsza. Ja np. nie mam problemu z rozmową, z powiedzeniem jak postrzegam pewne sprawy, co czuję, jak i z wysłuchaniem drugiej strony. Męczą mnie puste słowa bez pokrycia, od kilku dni męczy mnie to czy warto było 4 lata temu uginać się, emocjonalnie wtedy byłem już  taki spokojny, mimo widma rozwodu. Zamykam się, dziś piątek, sam muszę to wszystko sobie poukładać. Miłego weekendu dla wszystkich.

2 640 Ostatnio edytowany przez Ajko (2020-10-23 16:00:01)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Morfeusz1 napisał/a:

Misinx, też myślę podobnie z tą samotnością, że ta związkowa jest gorsza. Ja np. nie mam problemu z rozmową, z powiedzeniem jak postrzegam pewne sprawy, co czuję, jak i z wysłuchaniem drugiej strony. Męczą mnie puste słowa bez pokrycia, od kilku dni męczy mnie to czy warto było 4 lata temu uginać się, emocjonalnie wtedy byłem już  taki spokojny, mimo widma rozwodu. Zamykam się, dziś piątek, sam muszę to wszystko sobie poukładać. Miłego weekendu dla wszystkich.

Morfeuszu chciałabym cię jakoś wesprzeć w twoim smutnym czasie. Nawet jeśli te 4 lata temu czujesz, że podjąłeś błędną decyzję, to tak zdecydowałeś,bo tak  chciałeś i nie wyrzucaj sobie dziś tego, miałeś w tamtym czasie swoje powody. Teraz ważne jest co w dzisiejszym czasie zadecydujesz. Miłego weekendu dla ciebie, ulgi w myśleniu.

2 641

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Ajko napisał/a:
Morfeusz1 napisał/a:

Misinx, też myślę podobnie z tą samotnością, że ta związkowa jest gorsza. Ja np. nie mam problemu z rozmową, z powiedzeniem jak postrzegam pewne sprawy, co czuję, jak i z wysłuchaniem drugiej strony. Męczą mnie puste słowa bez pokrycia, od kilku dni męczy mnie to czy warto było 4 lata temu uginać się, emocjonalnie wtedy byłem już  taki spokojny, mimo widma rozwodu. Zamykam się, dziś piątek, sam muszę to wszystko sobie poukładać. Miłego weekendu dla wszystkich.

Morfeuszu chciałabym cię jakoś wesprzeć w twoim smutnym czasie. Nawet jeśli te 4 lata temu czujesz, że podjąłeś błędną decyzję, to tak zdecydowałeś,bo tak  chciałeś i nie wyrzucaj sobie dziś tego, miałeś w tamtym czasie swoje powody. Teraz ważne jest co w dzisiejszym czasie zadecydujesz. Miłego weekendu dla ciebie, ulgi w myśleniu.

Dzięki Ajko za dobre słowo pisane i do odsłuchania smile. Nie znałem tego.

2 642

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Fajnie, ze forum zbliża ludzi wink powodzenia Misinx, mam nadzieję ze nowa znajomość fajnie się rozwinie smile

2 643

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Ale temat się rozruszał, no proszę, proszę wink
Za dużo komentuję na innych mediach big_smile

2 644 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-10-23 17:56:30)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
lody miętowe napisał/a:

Fajnie, ze forum zbliża ludzi wink powodzenia Misinx, mam nadzieję ze nowa znajomość fajnie się rozwinie smile

Miętusie myślisz że Misinx na forum kręci ? smile
Nie bój się zarzucił sieć większą chyba .

2 645

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

No pisał, ze zapoznał się z jakas panią z forum big_smile teraz do mnie doszło, ze fakt, niekoniecznie z tego big_smile chyba za dużo sobie dopowiedzialam big_smile no ale to nie zmienia faktu, ze i tak życzę mu powodzenia smile

2 646

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
lody miętowe napisał/a:

Fajnie, ze forum zbliża ludzi wink powodzenia Misinx, mam nadzieję ze nowa znajomość fajnie się rozwinie smile

Dziękuję smile Ja też mam taką nadzieję.

I od razu potwierdzam, że jest to kobieta z tego forum smile

2 647

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Misinx napisał/a:
lody miętowe napisał/a:

Fajnie, ze forum zbliża ludzi wink powodzenia Misinx, mam nadzieję ze nowa znajomość fajnie się rozwinie smile

Dziękuję smile Ja też mam taką nadzieję.

I od razu potwierdzam, że jest to kobieta z tego forum smile

I tu napotykamy na problem ,kobiet na forum jest większość dużo ich jest,ale nie będziemy Ci wiercić dziury w brzuchu kto to.Nie będziemy przeszkadzać przecież bo to tak jakby w kolano se strzelać smile
Jak nie wiercimy Miętusowi kogo wyrwała na forum.


Przynajmniej na razie smile

2 648

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Najważniejsze, że Misinx "odnalazł" smile

albo został odnaleziony big_smile

2 649

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Lucyfer666 napisał/a:

Najważniejsze, że Misinx "odnalazł" smile

albo został odnaleziony big_smile

Zostałem. Ona napisała pierwsza smile

Póki co jest korespondencja, rozmowy telefoniczne. Nie spotkaliśmy się jeszcze. Odległość stanowi pewien problem. Ale jak jej mówię, że daleko, to ona mówi, że "Norwegia jest daleko" big_smile

2 650

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Misinx wkrótce big_smile

2 651

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Misinx napisał/a:

Bardzo dobre pytanie smile

Przez jakiś czas tego związku ja się czułem w nim dobrze smile Czułem, że potrafię dać komuś szczęście. Pierwszy raz w życiu czułem się dumny z samego siebie, z tego, że w jakimś stopniu przeskoczyłem samego siebie, swój ogromny strach. Cieszyłem się z relacji z synem żony.
Czy ja mocno od żony czegoś wymagałem ? Możliwe, że nie. Dorastałem w rodzinie, gdzie matka była wiecznie cierpiącą osobą m.in. z uwagi na wymagania ojca. Bardzo tym nasiąkłem, bo odkąd pamiętam matka mi się wyżalała na ojca. Nieustannie słyszałem jaki on jest zły. I postanowiłem w końcu, że ja taki nie będę, że nie chcę żeby ktoś przeze mnie cierpiał i z mojego powodu płakał. Ale cały czas się tego bałem, że mogę taki być. Strach przed skrzywdzeniem bliskiej osoby jest u mnie bardzo duży i faktycznie mógł w pewnych kwestiach wręcz paraliżować.

Dobrze Ci idzie.
Wymieniłeś tu conajmniej jedną z korzyści: komfort bycia postrzeganym jako dobry człowiek, jako ktoś, kto nigdy nikogo nie krzywdzi, nawet w obronie własnej.
Twoja mama pewnie pęka z dumy.
Problem w tym, że Twoje obecne lęki i perypetie bazują na tym, co ona w Ciebie nieświadomie wszczepiła, bo ciężar, który kiedyś został złożony na Twoje barki, Ty dźwigasz do dziś.
I nie, to nie Twój ojciec został swego czasu psychicznie wykastrowany... On akurat nie miał problemu z tym, aby ktoś przez niego cierpiał i płakał.

Myślę, że dobrze Ci zrobi zgłębienie tematu agresji, rozprawienie się z kłamliwą narracją w głowie, która przekonje, że jak Misinx pokaże rogi, to się świat zawali.
Przeciwnie, innym ludziom jest łatwiej z nami postępować, kiedy wyraźnie widzą nasze kontury.

2 652

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Lovelynn napisał/a:
Misinx napisał/a:

Bardzo dobre pytanie smile

Przez jakiś czas tego związku ja się czułem w nim dobrze smile Czułem, że potrafię dać komuś szczęście. Pierwszy raz w życiu czułem się dumny z samego siebie, z tego, że w jakimś stopniu przeskoczyłem samego siebie, swój ogromny strach. Cieszyłem się z relacji z synem żony.
Czy ja mocno od żony czegoś wymagałem ? Możliwe, że nie. Dorastałem w rodzinie, gdzie matka była wiecznie cierpiącą osobą m.in. z uwagi na wymagania ojca. Bardzo tym nasiąkłem, bo odkąd pamiętam matka mi się wyżalała na ojca. Nieustannie słyszałem jaki on jest zły. I postanowiłem w końcu, że ja taki nie będę, że nie chcę żeby ktoś przeze mnie cierpiał i z mojego powodu płakał. Ale cały czas się tego bałem, że mogę taki być. Strach przed skrzywdzeniem bliskiej osoby jest u mnie bardzo duży i faktycznie mógł w pewnych kwestiach wręcz paraliżować.

Dobrze Ci idzie.
Wymieniłeś tu conajmniej jedną z korzyści: komfort bycia postrzeganym jako dobry człowiek, jako ktoś, kto nigdy nikogo nie krzywdzi, nawet w obronie własnej.
Twoja mama pewnie pęka z dumy.
Problem w tym, że Twoje obecne lęki i perypetie bazują na tym, co ona w Ciebie nieświadomie wszczepiła, bo ciężar, który kiedyś został złożony na Twoje barki, Ty dźwigasz do dziś.
I nie, to nie Twój ojciec został swego czasu psychicznie wykastrowany... On akurat nie miał problemu z tym, aby ktoś przez niego cierpiał i płakał.

Myślę, że dobrze Ci zrobi zgłębienie tematu agresji, rozprawienie się z kłamliwą narracją w głowie, która przekonje, że jak Misinx pokaże rogi, to się świat zawali.
Przeciwnie, innym ludziom jest łatwiej z nami postępować, kiedy wyraźnie widzą nasze kontury.

No z tym nie skrzywdzeniem kogoś nawet w obronie własnej to może przesada, chociaż może i jest coś na rzeczy.
Ja nie powiedziałem, że ojciec został psychicznie wykastrowany, tylko, że matka "wykastrowała" go w moich oczach. Może wcześniej się źle wyraziłem. On nie stanowił dla mnie dobrego męskiego wzorca, bo matka nieustannie przede mną "obrabiała mu dupę" i ja już pomijam to na ile faktycznie miała rację, a na ile potem to już była jej pewna paranoja. Ale wtedy jako dziecko nie miałem podstaw, żeby podważać to co do mnie mówiła.

2 653 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-10-23 18:57:45)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Misinx, przyłapywanie się na błędach w myśleniu, łapanie siebie na "gorącym uczynku" to połowa sukcesu. Już wiesz, gdzie Twoje słabe punkty, już wiesz, gdzie nie Ty, tylko Twoje wdrukowane schematy. To naprawdę dużo, to krok do przodu.

Mnie dzisiaj poniosło do bratowej, a nie widzialyśmy się kilka miesięcy z powodu pandemii (zwykle spotykamy się często). Bratowa polala naleweczki i ta naleweczka mnie rozebrała, co tu kryć. Popisałam trochę  potem, z "moim" panem z Badoo i... szlag mnie trafił. Następny, kuźwa, przemyca aluzje do seksu. Szlag mnie trafia!
Wzystko jest dla ludzi, lubię pieszczoty, lubie bliskość, lubię ten cały seks, do cholery, ale czy muszę zaczynać nowe znajomości od d...y strony?
Seks jak ma być,to będzie, a zaczynać wolę od rozmów o Bieszczadach, od kaw i spacerów, od coraz bliższej przyjaźni. Do jasnej cholery, czy muszę odpowiadać na głupie dowcipy i nagabywania? Szlag mnie trafia! Napisałam temu panu, że nie chce mi się już nawet udawać, że mnie to bawi.

Kurde mać, jaki ten PP był, taki był, ale dał mi ten komfort, że było miejsce na moje "nie" i moje "tak". Że nie bzykanie się liczyło, ale całokształt. Że można było przesiedzieć popołudnie po prostu będąc ze sobą, pójść na ryby, siedzieć nad wodą,  kontemplować przyrodę i cieszyć się, że jesteśmy po prostu razem.
A co miało być, to było po prostu  i samo przyszło.

Na cyku jestem, stąd moje silne emocje. No i dobrze, czasem trzeba się wykrzyczeć.

2 654

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Piegowata'76 napisał/a:

Misinx, przyłapywanie się na błędach w myśleniu, łapanie siebie na "gorącym uczynku" to połowa sukcesu. Już wiesz, gdzie Twoje słabe punkty, już wiesz, gdzie nie Ty, tylko Twoje wdrukowane schematy. To naprawdę dużo, to krok do przodu.

Mnie dzisiaj poniosło do bratowej, a nie widzialyśmy się kilka miesięcy z powodu pandemii (zwykle spotykamy się często). Bratowa polala naleweczki i ta naleweczka mnie rozebrała, co tu kryć. Popisałam trochę  potem, z "moim" panem z Badoo i... szlag mnie trafił. Następny, kuźwa, przemyca aluzje do seksu. Szlag mnie trafia!
Wzystko jest dla ludzi, lubię pieszczoty, lubie bliskość, lubię ten cały seks, do cholery, ale czy muszę zaczynać nowe znajomości od d...y strony?
Seks jak ma być,to będzie, a zaczynać wolę od rozmów o Bieszczadach, od kaw i spacerów, od coraz bliższej przyjaźni. Do jasnej cholery, czy muszę odpowiadać na głupie dowcipy i nagabywania? Szlag mnie trafia! Napisałam temu panu, że nie chce mi się już nawet udawać, że mnie to bawi.

Kurde mać, jaki ten PP był, taki był, ale dał mi ten komfort, że było miejsce na moje nie i moje tak. Że nie bzykanie się liczyło, ale całokształt. Że można było przesiedzieć popołudnie po prostu będąc ze sobą, pójść na ryby, siedzieć na brzegu, kontemplować przyrodę i cieszyć się, że jesteśmy po prostu razem.
A co miało być, to było po prostu  i samo przyszło.

Na cyku jestem, stąd moje silne emocje. No i dobrze, czasem trzeba się wykrzyczeć.

Piegusku nie nakręcaj się na stronę PP, że tamten był jaki był, ale był ok. Bo do tego się to sprowadza. Robisz sobie podkład w głowie do tego, żeby on jak przyjdzie znowu i zrobi oczy "kota Shreka" to Ty zmiękniesz. Nie, nie !!! PP to cholerna pułapka i tak jak Ci już tłumaczył Pasławek wszystko z jego strony zalatywało fałszem i manipulacją. Nawet to, że był taki dla Ciebie dobry i że "nie bzykanie się liczyło". Dobrze wiemy co dla PP się liczy i faktycznie to nie jest bzykanie.

A co do pana z badoo, no to jest po prostu dość standardowy, niestety smile No z przykrością muszę Ci powiedzieć, że może trochę czasu potrwać, zanim się trafi na pana który zacznie od rozmów o Bieszczadach. A może takiego poszukać na fejsie na jakiś grupach tematycznych dotyczących właśnie Bieszczadów ? To chyba lepsze niż to zasrane badoo. Ja tam zawiesiłem konto.

2 655 Ostatnio edytowany przez Lovelynn (2020-10-23 19:04:10)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Misinix - tak czy inaczej bardzo Ci kibicuję i jestem ciekawa Twoich dalszych sprawozdań.
Piegowata - hmmm, a mogłabyś podać przykład, jakie to mniej-więcej teksty? Takie naprawdę chamskie, czy może tylko trochę pikantniejsze?

2 656

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Lovelynn napisał/a:

Misinix - tak czy inaczej bardzo Ci kibicuję i jestem ciekawa Twoich dalszych sprawozdań.
Piegowata - hmmm, a mogłabyś podać przykład, jakie to mniej-więcej teksty? Takie naprawdę chamskie, czy może tylko trochę pikantniejsze?

Bardzo dziękuję smile

2 657 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-10-23 19:07:26)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Nie, ja nie mówię, że PP był super. Być może grał, by mnie urobić.
Ale szlag mnie trafia, gdy po raz kolejny spotykam kogoś, komu w głowie tylko jedno. Nie jestem pruderyjna, nie jestem jakąś przesaną "cnotką", ale mam serdecznie dośc tych facetów, którzy każdą rozmowę potrafią sprowadzić do jednego.
Przykro mi się zrobiło po tym dzisiejszym pisaniu. Ale o.k. już wiem, że to nie dla mnie i nie ma co sobie głowy zawracać.
Do cholery, będę sama ile trzeba.
Przepraszam za mocne słowa, ale mi się zagotowało pod "deklem".

2 658

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Lovelynn, nie chodzi o to, czy pikantne, wkurza mnie to, że każdy temat musi być sprawadzony do tego jednego.
Jeśli ktoś jest dla mnie obcy lub prawie obcy, to nie chcę z nim rozmawiać na intymne tematy.
Pewne rzeczy są tak jasne i oczywiste, że nie widzę potrzeby o nich gadać.
Nie mam 14-u lat, żeby się ekscytować seksem i ciągle o nim gadać. Przyjdzie na to czas i miejsce.

2 659

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Piegowata'76 napisał/a:

Nie, ja nie mówię, że PP był super. Być może grał, by mnie urobić.
Ale szlag mnie trafia, gdy po raz kolejny spotykam kogoś, komu w głowie tylko jedno. Nie jestem pruderyjna, nie jestem jakąś przesaną "cnotką", ale mam serdecznie dośc tych facetów, którzy każdą rozmowę potrafią sprowadzić do jednego.
Przykro mi się zrobiło po tym dzisiejszym pisaniu. Ale o.k. już wiem, że to nie dla mnie i nie ma co sobie głowy zawracać.
Do cholery, będę sama ile trzeba.
Przepraszam za mocne słowa, ale mi się zagotowało pod "deklem".

Nie nakręcaj się. Przecież wiesz, że takie są chłopy smile A w necie mnóstwo jest takich co im hamulce puszczają.
Spróbuj tego kierunku z jakimś forum, grupą tematyczną na fejsie smile Tam też można kogoś poznać.

2 660

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

No, nakręcam się, nalewka swoje robi.
Przetrzeźwieję, to inaczej popatrzę, mniej emocjonalnie.
Ja wszystko rozumiem, ale odrobina hamulców jednak nie zawadzi.
Nie chcę zaczynać znajomości od d...y strony, dosłownie i w przenośni.
Jak nie dostanę tego, czego pragnę, to będę sama i w nosie to mam hmm

2 661 Ostatnio edytowany przez Lovelynn (2020-10-23 19:21:35)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Piegowata'76 napisał/a:

Lovelynn, nie chodzi o to, czy pikantne, wkurza mnie to, że każdy temat musi być sprawadzony do tego jednego.
Jeśli ktoś jest dla mnie obcy lub prawie obcy, to nie chcę z nim rozmawiać na intymne tematy.
Pewne rzeczy są tak jasne i oczywiste, że nie widzę potrzeby o nich gadać.
Nie mam 14-u lat, żeby się ekscytować seksem i ciągle o nim gadać. Przyjdzie na to czas i miejsce.

Dla mnie temat jak każdy inny, tylko zależy w jakim opakowaniu wink.
Może też po prostu powinnaś sobie dać czas na żałobę po tym PP (od czego to skrót, bo ja zawsze myślę, że od Piotrusia Pana tongue), bo jednak nieświadomie pewnie trochę porównujesz i potem inni panowie mogą wypadać na niekorzyść.

2 662

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Piegowata'76 napisał/a:

Nie, ja nie mówię, że PP był super. Być może grał, by mnie urobić.
Ale szlag mnie trafia, gdy po raz kolejny spotykam kogoś, komu w głowie tylko jedno. Nie jestem pruderyjna, nie jestem jakąś przesaną "cnotką", ale mam serdecznie dośc tych facetów, którzy każdą rozmowę potrafią sprowadzić do jednego.
Przykro mi się zrobiło po tym dzisiejszym pisaniu. Ale o.k. już wiem, że to nie dla mnie i nie ma co sobie głowy zawracać.
Do cholery, będę sama ile trzeba.
Przepraszam za mocne słowa, ale mi się zagotowało pod "deklem".

To proste Piegusie jeszcze się z PP nie wyleczyłaś i nie wyleczyłaś urazy do faceta - idealizujesz go jednocześnie zanim wrócisz do równowagi to będziesz to robić przez jakiś czas ,plastry słabo pomagają na to.
Możesz spróbować jak to jest z tymi facetami tylko,z własnej inicjatywy i pod wpływem własnej i nieprzymuszonej woli z premedytacją przelecieć jakiegoś dla przyjemności tylko i wyłącznie .
Tak tak zachęcam Ciebie do takiego eksperymentu i "grzeszenia" ,może trochę przestaniesz robić z seksu nie wiadomo co.
Jak nie jesteś przesadną cnotką i nie jesteś pruderyjna to co za problem kwestia decyzji i nastawienia ,
Zapoluj Ty choć raz z poczuciem bycia górą odwróć rolę chociaż trochę zabawy może doświadczysz .

2 663 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-10-23 19:30:28)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

PP to był Pan Pomocnik, koleżanka z forum tak go nazwała, bo zaczęło się od tego, że poszukiwałam pomocy  technicznej w nowym mieszkaniu.
Dla mnie seks to wybitnie intymna sprawa. Na początku znajomości wystawiam temat za drzwi. Nie życzę sobie nagabywania. Oczywiście do pewnego stopnia jestem tolerancyjna, ale jak raz i drugi pojawiają się aluzje, to nie będę udawać, że mnie to bawi.
Z tym  całym PP, pomijając alkoholizm i nieuczciwość, miałam komfort psychiczny, że nie było naruszania mojego terytorium, że gdy się wycofywałam, nie było ataków. Owszem, przejmował inicjatywę, ale nigdy na siłę, nachalnie. W żartach zaśpiewalam mu kiedyś: "Nie poganiaj mnie, bo stracę oddech", a on odpowiedział z uznaniem: "Aaaa, Kora!" i nie było więcej dyskusji. Spaliśmy razem w tym nowym mieszkaniu i nawet przez myśl mi nie przyszło, żeby się obawiać, bo wiedziałam, że nie będzie niczego, na co nie wyrażę zgody. Był buziak na dobranoc i spanie bez żadnych "sekscesów".
Nienawidzę naruszania intymności, gdy nie jestem na to gotowa. Nienawidzę sprowadzania bliskości do jednego wymiaru. Chcę do wszystkiego dochodzić stopniowo, bez pośpiechu i presji. Wbrew pozorom to nie trwa lata ani nawet misiące. Ale jeśli prawie nieznajomy facet nagabuje mnie o seks, to go z miejsca dyskwalifikuje.
Na tym tle mam bardzo silny uraz.

2 664 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-10-23 19:44:53)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Piegowata'76 napisał/a:

PP to był Pan Pomocnik, koleżanka z forum tak go nazwała, bo zaczęło się od tego, że poszukiwałam pomocy  technicznej w nowym mieszkaniu.
Dla mnie seks to wybitnie intymna sprawa. Na początku znajomości wystawiam temat za drzwi. Nie życzę sobie nagabywania. Oczywiście do pewnego stopnia jestem tolerancyjna, ale jak raz i drugi pojawiają się aluzje, to nie będę udawać, że mnie to bawi.
Z tym  całym PP, pomijając alkoholizm i nieuczciwość, miałam komfort psychiczny, że nie było naruszania mojego terytorium, że gdy się wycofywałam, nie było ataków. Owszem, przejmował inicjatywę, ale nigdy na siłę, nachalnie. W żartach zaśpiewalam mu kiedyś: "Nie poganiaj mnie, bo stracę oddech", a on odpowiedział z uznaniem: "Aaaa, Kora!" i nie było więcej dyskusji. Spaliśmy razem w tym nowym mieszkaniu i nawet przez myśl mi nie przyszło, żeby się obawiać, bo wiedziałam, że nie będzie niczego, na co nie wyrażę zgody. Był buziak na dobranoc i spanie bez żadnych "sekscesów".
Nienawidzę naruszania intymności, gdy nie jestem na to gotowa. Nienawidzę sprowadzania bliskości do jednego wymiaru. Chcę do wszystkiego dochodzić stopniowo, bez pośpiechu i presji. Wbrew pozorom to nie trwa lata ani nawet misiące. Ale jeśli prawie nieznajomy facet nagabuje mnie o seks, to go z miejsca dyskwalifikuje.
Na tym tle mam bardzo silny uraz.

To weź odwet na rodzaju męskim tak jak Ci pisałem może z tym ruszysz do przodu,a facet po tym jak dostanie po nosie raczej się nie pochlasta .
Seks to intymna sprawa ,ale też normalka i nie chodzi mi tu o zaliczanie oraz tak zwaną rozwiązłość na akord.

No właśnie selektywność w myśleniu i idealizowanie łącznie ludzi gubi często w relacjach,"pomijając alkoholizm i nieuczciwość" to trzeba zrobić niezłe salto żeby poczuć komfort.
Może on wcale nie jest alkoholikiem tylko popija sobie a kłamcą jest bo czasem kasy brak.Może ten jego "alkoholizm" był i niebył tobie wygodny ?Może trzymałaś go na dystans z jakiegoś innego lęku jednocześnie mając złudzenie kontroli nad nim.
Lucek,wypije,Misinx ,m4jkej bagiennik też się napije czy oni są alkoholikami chyba raczej nie .
Większość ludzi pijących ,nie jest alkoholikami .

2 665 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-10-23 20:13:13)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Eeech, czy mam w sobie coś, co przyciaga takich seks-gawedziarzy, czy też to urok internetu? Pewnie to drugie.
Misinx, chyba masz rację, że z zasranego Badoo trzeba się wylogować. W realu nie spotykam takich cymbałów.
Nawet i o seksie się podowcipkuje, ale jakoś normalnie, z umiarem i wyczuciem.

Może, kurna, ze mną coś nie tak?
Wrrrr!

Megaprzykro mi po tym pisaniu na Badoo. Facet stwierdził, że mam muchy w nosie, a ja nie przypominam sobie, bym czymkolwiek go obraziła.

Paslawku, ja się dzisiaj też trochę upiłam i stąd pewnie rozklejam się z przedziwną łatwością.


------------------------------------------

A kurrrrna , ja już nic nie wiem. Nie rozumiem chyba tego świata.
Będzie kiedyś tak, jakbym chciała, czy mam zupełnie nierealne oczekiwania?

Posty [ 2 601 do 2 665 z 12 682 ]

Strony Poprzednia 1 … 39 40 41 42 43 … 196 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026