
Teraz lepiej widać ?
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Strony Poprzednia 1 … 38 39 40 41 42 … 196 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Teraz lepiej widać ?
Podobne tematy
Pasławek szuka chyba kobiety, co by miała oczy jak jego kot..
może podświadomie kto wie co w tej mózgownicy się telepie ![]()
"............. Już słyszę jak jadą po mnie na sygnale" ![]()
Teraz lepiej widać ?
taki kolorek
Wiesz, co mnie rozweseli ![]()
taki kolorek
Mnie siem podoba ![]()
paslawek napisał/a:
Teraz lepiej widać ?taki kolorek
elegancki
paslawek napisał/a:
Teraz lepiej widać ?taki kolorek
Ale te okulary Toma Cruisa też będziesz mieć ? ![]()
Ale te okulary Toma Cruisa też będziesz mieć ?
nie, no gdzie, w żadnym razie. Z takim kolorkiem zadam szyku na dzielni ;-)
Tylko weź tu sobie wsadź palec do oka, żeby założyć...
Adiaforo kolorek kolorkiem, ale Ty dumaj nad zagadką filmową ![]()
Tylko weź tu sobie wsadź palec do oka, żeby założyć...
Zawsze mi się słabo robi kiedy widzę jak córka wkłada soczewki ![]()
Adiaforo kolorek kolorkiem, ale Ty dumaj nad zagadką filmową
mnie i tak Tycho skreślił z listy potencjalnych zwycięzców, to co będę dumać. On jednak dobrze mnie zna ![]()
mnie i tak Tycho skreślił z listy potencjalnych zwycięzców, to co będę dumać. On jednak dobrze mnie zna
Byś go zaskoczyła ![]()
Mnie na tę listę wpisał, a to chyba pomyłka ![]()
Misinx napisał/a:
Ale te okulary Toma Cruisa też będziesz mieć ?nie, no gdzie, w żadnym razie. Z takim kolorkiem zadam szyku na dzielni ;-)
Tylko weź tu sobie wsadź palec do oka, żeby założyć...
Ja kiedyś próbowałem iść w szkła kontaktowe, ale to był nieudany romans. Mieszkałem jeszcze wtedy u rodziców i pamiętam jak ćwiczyłem zakładanie
Jakie wtedy "kur...y" leciały z łazienki....
To nie dla mnie.
Ja nie zamienię moich okularów na żadne soczewki. Bez okularów wyglądam niekorzystnie, poza tym czuję się naga i zimno mi w oczy. Bez nich gorzej niż bez majtek!
technika to raczej nie problem, ponoć większy to problem psychiczny, bo mamy naturalny opór przed wkładanaiem czegokolwiek do oka, zwłaszcza palucha. Moja corka, ktora musi nosić okulary/soczewki, robi to nie patrząc w lusterko, jeden ruch i założone. Ale, pamiętam, jak pierwszy raz miała to zrobić, to też nie mogła, prawie się rozpłakała z emocji ;-)
Tylko o jednym od rana "wszyscy"

Moja corka, ktora musi nosić okulary/soczewki, robi to nie patrząc w lusterko, jeden ruch i założone. Ale, pamiętam, jak pierwszy raz miała to zrobić, to też nie mogła, prawie się rozpłakała z emocji ;-)
Moja też już to opanowała do perfekcji (bo okulary nosi od dawna, a soczewki głównie wtedy gdy jakiś sport uprawia) ale mnie nadal słabo od patrzenia ![]()
Piegowata - uśmiałam się ![]()
technika to raczej nie problem, ponoć większy to problem psychiczny, bo mamy naturalny opór przed wkładanaiem czegokolwiek do oka, zwłaszcza palucha. Moja corka, ktora musi nosić okulary/soczewki, robi to nie patrząc w lusterko, jeden ruch i założone. Ale, pamiętam, jak pierwszy raz miała to zrobić, to też nie mogła, prawie się rozpłakała z emocji ;-)
No ci co mają wyćwiczone to ja wiem, że robią to już migiem. Ale poza zakładaniem to ja jednak nie czułem się całkiem dobrze w szkłach (jak po wielu "kurr..ach" w końcu założyłem). Chyba mam jednak za suche oczy. A teraz to już się przyzwyczaiłem do okularów. Przez moment myślałem, o operacyjnej korekcie, ale to jednak kosztuje, a poza tym trochę strach sobie kombinować coś z okiem.
adiafora napisał/a:mnie i tak Tycho skreślił z listy potencjalnych zwycięzców, to co będę dumać. On jednak dobrze mnie zna
Byś go zaskoczyła
Mnie na tę listę wpisał, a to chyba pomyłka
tego nie wiem, ale ja w Ciebie wierzę
)
Tylko o jednym od rana "wszyscy"
![]()
Tylko o jednym od rana "wszyscy"
I kto tu o tym jednym? ![]()
Nie byłaś tu z rana Luc działo się ![]()
Nie byłaś tu z rana Luc działo się
Ale temat, to Ty ciągniesz ![]()
sodomia and gomoria ![]()
tak tylko na "koniec dnia" ![]()
paslawek napisał/a:Nie byłaś tu z rana Luc działo się
Ale temat, to Ty ciągniesz
zgadnij kto zaczął ![]()
Dobrze, że młodzież już śpi ![]()
Dobrze, że młodzież już śpi
Tak obydwie już ![]()
Ja czuję, bo jutro się zaczyna w moim życiu pewna przygoda ![]()
Swojego czasu jako podlot nosiłem okulary, ale wolę nawet nie sugerować, żeby tutaj wrzucać zdjęcie, bo będzie to z mojej strony akt samobójstwa ![]()
zgadnij kto zaczął
Obstawiam, że Adiafora ![]()
no ba, i jeszcze dostałam uwagę do dzienniczka.
Ja się cieszę, że piątek, bo w końcu się wyśpię do południa
)
Dzisiaj spalam tylko 4 godziny.
Ahoj, przygodo! To hasło na jutro dla Bagiennika.
no ba, i jeszcze dostałam uwagę do dzienniczka.
Jak za dawnych czasów ![]()
Ja się cieszę, że piątek, bo w końcu się wyśpię do południa
)
Dzisiaj spalam tylko 4 godziny.
W piątek?
Ja zwykle śpię po 4 godziny. W nocy. Potem jeszcze w dzień robię drzemkę.
Dobrze, że młodzież już śpi
A gdzie tam śpi, dopiero żyć zaczyna! ![]()
adiafora napisał/a:no ba, i jeszcze dostałam uwagę do dzienniczka.
Jak za dawnych czasów
adiafora napisał/a:Ja się cieszę, że piątek, bo w końcu się wyśpię do południa
)
Dzisiaj spalam tylko 4 godziny.W piątek?
Ja zwykle śpię po 4 godziny. W nocy. Potem jeszcze w dzień robię drzemkę.
a, źle napisałam. Wyśpię się z piątku na sobotę
Ale perspektywa piątku zawsze działa na mnie optymistycznie. Dwa dni wolnego działa na wyobraźnię.
Drzemka w dzień super sprawa. Ale mi sie chce zazwyczaj drzemać ok 13 a jak wracam do domu to już mi się odechciewa. Potem mnie ścina po 19, ale wiadomo, że się nie walnę bo po drzemce o tej porze nie będę mogła zasnąć i znowu rano będę niewyspana.
luc napisał/a:Dobrze, że młodzież już śpi
A gdzie tam śpi, dopiero żyć zaczyna!
Oho, młodzież nadciągnęła.
Paslawku wstrzymaj się ![]()
Ahoj, przygodo! To hasło na jutro dla Bagiennika.
Nie wiem czy Bagiennik lubi ,ale pewnie dziewczyny tak tym niemniej
piosenka na przygodę może być w lesie
Paslawku wstrzymaj się
już po 22 to są na własne ryzyko
A ja stary zgred, udajé się w objęcia Morfeusza
Bez skojarzeń personalnych proszę, albowiem nie jednemu psu Burek ![]()
Najfajniejszy wieczór w piątek po całym tygodniu. Przyznaję, nie mogłem wyjątkowo się doczekać tego piątku, mam w tym tygodniu podły nastrój. Jakieś dziwne przemyślenia życiowe mnie dopadły.
jak The Cure to ja zapodam fajną kołysankę :-)) W końcu pora na spanie słuszna.
4 godziny snu codziennie..?Warto się tak zarzynać? ;0 Jezu ja bym chyba czuł się jak zombiie po nieprzespaniu dwóch fdni w ten sposób..
4 godziny snu codziennie..?Warto się tak zarzynać? ;0 Jezu ja bym chyba czuł się jak zombiie po nieprzespaniu dwóch fdni w ten sposób..
4 godziny w nocy, nie na dzień ![]()
W czasach studenckich nieraz niejedną noc się nie spało tylko kilka z rzędu ![]()
To nie jest kwestia zarzynania, tylko odpowiedzialności za pracę.
Można oczywiście zmienić pracę, ale w tym wieku już mi się nie chce ![]()
A ja stary zgred, udajé się w objęcia Morfeusza
Bez skojarzeń personalnych proszę, albowiem nie jednemu psu Burek
Pędzę otworzyć drzwi ![]()
4 godziny snu codziennie..?Warto się tak zarzynać? ;0 Jezu ja bym chyba czuł się jak zombiie po nieprzespaniu dwóch fdni w ten sposób..
uważaj na siebie w tym lesie jutro
Najfajniejszy wieczór w piątek po całym tygodniu. Przyznaję, nie mogłem wyjątkowo się doczekać tego piątku, mam w tym tygodniu podły nastrój. Jakieś dziwne przemyślenia życiowe mnie dopadły.
ale w piątek wieczór już nie myśl tak dużo
No chyba, że masz rzeczywiste powody ku tym przemyśleniom. Bo ja miewam czasem wydumane.
Pomedytuj może trochę, to zawsze pomaga.
Na studiach to inna bajka - sam tak miałem, ale już praca na codzień...
No cóż, jak się tylko przyzwyczai to mozę jakoś się daje radę..Dla mnie, póki co, spanie w dzień jest równie osiągalne jak latanie o własnych siłach ![]()
Morfeusz1 napisał/a:
Najfajniejszy wieczór w piątek po całym tygodniu. Przyznaję, nie mogłem wyjątkowo się doczekać tego piątku, mam w tym tygodniu podły nastrój. Jakieś dziwne przemyślenia życiowe mnie dopadły.ale w piątek wieczór już nie myśl tak dużo
No chyba, że masz rzeczywiste powody ku tym przemyśleniom. Bo ja miewam czasem wydumane.
Pomedytuj może trochę, to zawsze pomaga.
Mam powody... To długi temat, już kilka lat wraca. Z innej bajki, fajny cover The Cure
https://youtu.be/2Rmil_raUtU
adiafora napisał/a:Morfeusz1 napisał/a:
Najfajniejszy wieczór w piątek po całym tygodniu. Przyznaję, nie mogłem wyjątkowo się doczekać tego piątku, mam w tym tygodniu podły nastrój. Jakieś dziwne przemyślenia życiowe mnie dopadły.ale w piątek wieczór już nie myśl tak dużo
No chyba, że masz rzeczywiste powody ku tym przemyśleniom. Bo ja miewam czasem wydumane.
Pomedytuj może trochę, to zawsze pomaga.Mam powody... To długi temat, już kilka lat wraca. Z innej bajki, fajny cover The Cure
https://youtu.be/2Rmil_raUtU
Z tymi medytacjami, raz bylem na gongach, fajnie usypiają ![]()
adiafora napisał/a:Morfeusz1 napisał/a:
Najfajniejszy wieczór w piątek po całym tygodniu. Przyznaję, nie mogłem wyjątkowo się doczekać tego piątku, mam w tym tygodniu podły nastrój. Jakieś dziwne przemyślenia życiowe mnie dopadły.ale w piątek wieczór już nie myśl tak dużo
No chyba, że masz rzeczywiste powody ku tym przemyśleniom. Bo ja miewam czasem wydumane.
Pomedytuj może trochę, to zawsze pomaga.Mam powody... To długi temat, już kilka lat wraca. Z innej bajki, fajny cover The Cure
https://youtu.be/2Rmil_raUtU
skoro masz, to co zrobić... Czasem nie ma wyjścia ani ucieczki od przemyśleń. Można się nimi podzielić z bliskimi, ze światem, jeśli komuś to pomaga. Choć ja uważam, że człowiek tak naprawdę zawsze jest sam ze swoimi przemyśleniami i problemami. Podobnie, jak ze śmiercią. Można mieć towarzystwo, które szczerze trzyma Cię za rękę, ale i tak jest się w jakis sposób samotnym. Człowiek samotny się rodzi, samotny żyje i samotny umiera. Co siedzi w naszej głowie nikt tak naprawdę nie wie do końca.
No i tym optymistycznym akcentem
mowie dobranoc.
Ja to potrafię pocieszyć człowieka...
Katie ma kojący głos :-)
Morfeusz1 napisał/a:adiafora napisał/a:ale w piątek wieczór już nie myśl tak dużo
No chyba, że masz rzeczywiste powody ku tym przemyśleniom. Bo ja miewam czasem wydumane.
Pomedytuj może trochę, to zawsze pomaga.Mam powody... To długi temat, już kilka lat wraca. Z innej bajki, fajny cover The Cure
https://youtu.be/2Rmil_raUtUskoro masz, to co zrobić... Czasem nie ma wyjścia ani ucieczki od przemyśleń. Można się nimi podzielić z bliskimi, ze światem, jeśli komuś to pomaga. Choć ja uważam, że człowiek tak naprawdę zawsze jest sam ze swoimi przemyśleniami i problemami. Podobnie, jak ze śmiercią. Można mieć towarzystwo, które szczerze trzyma Cię za rękę, ale i tak jest się w jakis sposób samotnym. Człowiek samotny się rodzi, samotny żyje i samotny umiera. Co siedzi w naszej głowie nikt tak naprawdę nie wie do końca.
No i tym optymistycznym akcentem
mowie dobranoc.
Ja to potrafię pocieszyć człowieka...Katie ma kojący głos :-)
Bardzo kojący, dobrze o tej godzinie wycisza. Dzięki. Akcent optymistyczny
. Trzeba znów ustawić priorytety i tyle. Dobranoc.
Czy ja wiem, czy to pocieszenie? Raczej uświadomienie, jak jest naprawdę
Bliskich, przyjaciół czy rodzinę można wspierać i pomagać, ale nikt nie zrobi nieczego za nas całkowicie
A tymczasem dzień dobry w kolejny jesienny poranek:)
Morfeusz1 napisał/a:adiafora napisał/a:ale w piątek wieczór już nie myśl tak dużo
No chyba, że masz rzeczywiste powody ku tym przemyśleniom. Bo ja miewam czasem wydumane.
Pomedytuj może trochę, to zawsze pomaga.Mam powody... To długi temat, już kilka lat wraca. Z innej bajki, fajny cover The Cure
https://youtu.be/2Rmil_raUtUskoro masz, to co zrobić... Czasem nie ma wyjścia ani ucieczki od przemyśleń. Można się nimi podzielić z bliskimi, ze światem, jeśli komuś to pomaga. Choć ja uważam, że człowiek tak naprawdę zawsze jest sam ze swoimi przemyśleniami i problemami. Podobnie, jak ze śmiercią. Można mieć towarzystwo, które szczerze trzyma Cię za rękę, ale i tak jest się w jakis sposób samotnym. Człowiek samotny się rodzi, samotny żyje i samotny umiera. Co siedzi w naszej głowie nikt tak naprawdę nie wie do końca.
Ja też tak uważam. Zwłaszcza małżeństwo mnie w tym mocno utwierdziło. Mój ojciec to mi kiedyś powiedział, że jak się jest z kimś to "Troski się dzielą na pół, a radości mnożą podwójnie". Ale to wg mnie tak nie działa, albo przynajmniej u mnie w małżeństwie nie działało.
Dzielenie trosk to wyższa szkoła jazdy. Niektórzy mają talent, by bardziej wbijać w ziemię. W lockdownie cieszyłam się, że nie mieszkam już z Ex, bo mimo że sytuacja dotknęła mnie bardzo, a jego zawodowo wcale, chciał bym go pocieszala, jak za dawnych czasów:) tylko że już wtedy z tego wyroslam i dostrzegłam jak to jednostronne było..
Misinx, to chyba zależy od człowieka. Są ludzie, ktorzy, gdy wyrzucą z siebie bolączki, które ich trapią, choćby nawet anonimowo (bo wtedy im łatwiej się otworzyć) to czują ulgę. A jak dostaną jakieś pocieszenie, to im lepiej. Jeśli więc tak czują, pomaga im to, to świetnie. Mnie akurat nie pomaga. Nie lubię i nie chce wyrzygiwac się ze swoich glebokich emocji czy przemyśleń innym. Zeby inni mnie zrozumieli, musieliby siedzieć w mojej głowie żeby zobaczyc moimi oczami i poczuć to, co ja czuję. Nawet najbliższy człowiek tego nie poczuje. Po czasie, gdy sama je ogarne, to wtedy mogę o nich opowiedzieć. Ale to już po fakcie. Nie w trakcie.
Myślę, że - mimo iż dziwnie brzmi - to chyba umiejętność, dzielenia się z innymi swoimi problemami. Praktyczna i przydatna :-)
U Ciebie w małżeństwie nie działało, bo Twoje małżeństwo to, z tego, co pisales, było niekompletne. Czasem a może częściej, ludzie są ze sobą z różnych powodów. Z rozsądku, przyzwyczajenia, z braku lepszych opcji. ze strachu przed samotnością... Choć nie wiem, co gorsze. Bycie samotnym, będąc samym, czy bycie samotnym, będąc w związku...
Bożesz, co za smęty z rana. Dzisiaj piątek, piąteczek, piątunio ![]()
Misinx, to chyba zależy od człowieka. Są ludzie, ktorzy, gdy wyrzucą z siebie bolączki, które ich trapią, choćby nawet anonimowo (bo wtedy im łatwiej się otworzyć) to czują ulgę. A jak dostaną jakieś pocieszenie, to im lepiej. Jeśli więc tak czują, pomaga im to, to świetnie. Mnie akurat nie pomaga. Nie lubię i nie chce wyrzygiwac się ze swoich glebokich emocji czy przemyśleń innym. Zeby inni mnie zrozumieli, musieliby siedzieć w mojej głowie żeby zobaczyc moimi oczami i poczuć to, co ja czuję. Nawet najbliższy człowiek tego nie poczuje. Po czasie, gdy sama je ogarne, to wtedy mogę o nich opowiedzieć. Ale to już po fakcie. Nie w trakcie.
Myślę, że - mimo iż dziwnie brzmi - to chyba umiejętność, dzielenia się z innymi swoimi problemami. Praktyczna i przydatna :-)
U Ciebie w małżeństwie nie działało, bo Twoje małżeństwo to, z tego, co pisales, było niekompletne. Czasem a może częściej, ludzie są ze sobą z różnych powodów. Z rozsądku, przyzwyczajenia, z braku lepszych opcji. ze strachu przed samotnością... Choć nie wiem, co gorsze. Bycie samotnym, będąc samym, czy bycie samotnym, będąc w związku...Bożesz, co za smęty z rana. Dzisiaj piątek, piąteczek, piątunio
No dajże trochę posmęcić
Piwo, wino i wodę gazowaną odkorkujemy wieczorem ![]()
Chyba jednak trochę gorsza jest samotność w związku. Mnie w pewnym momencie bardzo dobijała beznadzieja. Ciągle się łudziłem, że może coś będzie lepiej, ale już mi było coraz trudniej się łudzić. A będąc samemu to można się łudzić i mieć nadzieję do woli
Ile tylko fantazja podpowie. Przynajmniej ja tak to widzę.
adiafora napisał/a:Ja to potrafię pocieszyć człowieka...
Katie ma kojący głos :-)
Bardzo kojący, dobrze o tej godzinie wycisza. Dzięki. Akcent optymistyczny
. Trzeba znów ustawić priorytety i tyle. Dobranoc.
Ustawienie to jedno a uczucia to drugie. Są ludzie, którzy mają dobrze poustawiane a jednak szczęścia im to nie daje.
Piegowata kiedyś to fajnie stwierdziła, że można być samotnym w związku, ale nie powinno się czuć samotnym będąc samym..
Tzn warto ten stan singielstwa traktować tak, żeby człowiek nie czuł się tak samotny, jak to powszechnie się kojarzy.
Dzielenie się swoimi problemami we wspólnym życiu wydaje się nieuniknione, ale powinno odbywac się w rozsądnych granicach. Niestety czasami np czyjaś duma nie pozwala, aby powiedzieć wprost, zę np nagle mamy problemy w pracy. Natomiast przelewanie czy uzewnętrznianie wszystkich swoich myśli i przeżyć zawze było mi obce. Nigdy nie pisałem pamiętników, bo jakoś z większością drobnych czy średnich problemów człowiek sobie radził. Wpierw zawsze warto na spokojnie sobie przemyśleć samemu, bo chyba zbyt często niektórzy ludzie ulegają presji i sugestiom ze strony innych, mających kompletnie inny pogląd na sprawę.
Dzielenie się swoimi problemami we wspólnym życiu wydaje się nieuniknione, ale powinno odbywac się w rozsądnych granicach. Niestety czasami np czyjaś duma nie pozwala, aby powiedzieć wprost, zę np nagle mamy problemy w pracy. Natomiast przelewanie czy uzewnętrznianie wszystkich swoich myśli i przeżyć zawze było mi obce. Nigdy nie pisałem pamiętników, bo jakoś z większością drobnych czy średnich problemów człowiek sobie radził. Wpierw zawsze warto na spokojnie sobie przemyśleć samemu, bo chyba zbyt często niektórzy ludzie ulegają presji i sugestiom ze strony innych, mających kompletnie inny pogląd na sprawę.
Ha, ha miałem kontrolę skarbową, która wpadła mi na chatę pod moją nieobecność. Rozpytują o różne rzeczy szanowną małżonkę, a ta odpowiada, że nic nie wie, bo mąż jej się nie zwierza, nic nie wie o mojej pracy itp. Normalnie jak wzorowa żona gangusa
ale faktycznie niewiele wie. Ona nie pyta, ja nie mówię ![]()
adiafora napisał/a:Misinx, to chyba zależy od człowieka. Są ludzie, ktorzy, gdy wyrzucą z siebie bolączki, które ich trapią, choćby nawet anonimowo (bo wtedy im łatwiej się otworzyć) to czują ulgę. A jak dostaną jakieś pocieszenie, to im lepiej. Jeśli więc tak czują, pomaga im to, to świetnie. Mnie akurat nie pomaga. Nie lubię i nie chce wyrzygiwac się ze swoich glebokich emocji czy przemyśleń innym. Zeby inni mnie zrozumieli, musieliby siedzieć w mojej głowie żeby zobaczyc moimi oczami i poczuć to, co ja czuję. Nawet najbliższy człowiek tego nie poczuje. Po czasie, gdy sama je ogarne, to wtedy mogę o nich opowiedzieć. Ale to już po fakcie. Nie w trakcie.
Myślę, że - mimo iż dziwnie brzmi - to chyba umiejętność, dzielenia się z innymi swoimi problemami. Praktyczna i przydatna :-)
U Ciebie w małżeństwie nie działało, bo Twoje małżeństwo to, z tego, co pisales, było niekompletne. Czasem a może częściej, ludzie są ze sobą z różnych powodów. Z rozsądku, przyzwyczajenia, z braku lepszych opcji. ze strachu przed samotnością... Choć nie wiem, co gorsze. Bycie samotnym, będąc samym, czy bycie samotnym, będąc w związku...Bożesz, co za smęty z rana. Dzisiaj piątek, piąteczek, piątunio
No dajże trochę posmęcić
Piwo, wino i wodę gazowaną odkorkujemy wieczorem
Chyba jednak trochę gorsza jest samotność w związku. Mnie w pewnym momencie bardzo dobijała beznadzieja. Ciągle się łudziłem, że może coś będzie lepiej, ale już mi było coraz trudniej się łudzić. A będąc samemu to można się łudzić i mieć nadzieję do woli
Ile tylko fantazja podpowie. Przynajmniej ja tak to widzę.
tak, chyba gorsza jest samotność w związku. Bo oczekujesz i slusznie, bliskosci, dajesz te bliskość a w reakcji zwrotnej dostajesz wydmuszkę a nie pożywne jajo ;-)
Jak nie jest dobrze od samego początku, to później rzadko kiedy jest lepiej. Zazwyczaj jest gorzej.
Nie martw się. Będziesz mieć jeszcze dobrze. Tak czuję. Jesteś przeciez ogarnięty facet, tylko strasznie brak Ci wiary w siebie. Jak wyjdziesz z roli życiowego przegrywa i spojrzysz na siebie swoimi, ale już innymi oczami to będzie dobrze.
Uwazam, że to zdanie jest genialne w swej prostocie i zamyka się w nim wszystko, co potrzebne do tego, aby nastąpiła transformacja. Tylko wielu polega, bo ciężko wyjść z utartych schematów myślenia. To jak wychodzenie z nałogu. Wygrają tylko naprawdę zdeterminowani.
Jeśli zmienisz sposób, w jaki patrzysz na rzeczy, rzeczy na które patrzysz się zmienią.
Morfeusz1 napisał/a:adiafora napisał/a:Ja to potrafię pocieszyć człowieka...
Katie ma kojący głos :-)
Bardzo kojący, dobrze o tej godzinie wycisza. Dzięki. Akcent optymistyczny
. Trzeba znów ustawić priorytety i tyle. Dobranoc.
Ustawienie to jedno a uczucia to drugie. Są ludzie, którzy mają dobrze poustawiane a jednak szczęścia im to nie daje.
Wstrzeliłaś się doskonale. Metoda zagłuszania na jakiś czas pomaga, swoiste wyparcie
.
Czym jest samotność ? W związku czy nie związku.
Poczuciem inności, wyobcowania ?
Czy brakiem czegoś i poczuciem że coś się należy jakaś krzywda się dzieje ,coś dotyka i wtórnie że nawet o tym nie da się poużalać nad sobą i po obwiniać innych za ,poczucie braku,pustkę i samotność można tak w kółko.
Dojrzewanie to stały proces usamodzielniania się od użalania,obwiniania roszczenia sobie jakichś praw ,które wcale z góry nam się nie należą.
Z drugiej strony tytanów to niema i to nie jest zależne od wieku.Doskonałych istot które radzą sobie idealnie ,na starcie życia już dostajemy solidnego kopa i nikt nie wie co będzie dalej.Dwie egoistyczne postawy się ścierają ze sobą, pycha i fałszywy wstyd,zawracanie innym głowy z byle powodu oraz unikanie i próba bycia herosem .
Przez pewien czas dobrze jest się jednak poużalać żeby zobaczyć jak się myśli jak się z tym czujemy zobaczyć uczucia i myśli/przekonania te głębokie które są źródłem uczuć,potem dobrze jest posłuchać innych nawet jak skręca nas od tego,
prędzej czy później dochodzi się do równowagi ,bez wieszania się na kimkolwiek i bez uciekania od innych ludzi.
Można patrzeć wtedy wnikliwie i uważnie w siebie i ze współczuciem na innych,bez osądzania i wydawania wyroków ,przytakiwania czy unikania odpowiedzi.
Tysiące godzin rozmów prowadzą do tego i każdy ma swoją drogę do tego żeby dorastać przez rozwijanie niezależności.
Nie ma kompletnie żadnego symetrycznego wzorca na to jedyne co to to ze jesteśmy podobni do siebie a jednak różni i każdy ciągnie za sobą coś z przeszłości i to co potrzebne i to co zbędne.
adiafora napisał/a:Morfeusz1 napisał/a:Bardzo kojący, dobrze o tej godzinie wycisza. Dzięki. Akcent optymistyczny
. Trzeba znów ustawić priorytety i tyle. Dobranoc.
Ustawienie to jedno a uczucia to drugie. Są ludzie, którzy mają dobrze poustawiane a jednak szczęścia im to nie daje.
Wstrzeliłaś się doskonale. Metoda zagłuszania na jakiś czas pomaga, swoiste wyparcie
.
mówisz... Niektórzy jadą tak całe życie. To jest dopiero hardkor ;-)
Od czasu do czasu można, ale to i tak zabiera dużo energii.
bagienni_k napisał/a:Dzielenie się swoimi problemami we wspólnym życiu wydaje się nieuniknione, ale powinno odbywac się w rozsądnych granicach. Niestety czasami np czyjaś duma nie pozwala, aby powiedzieć wprost, zę np nagle mamy problemy w pracy. Natomiast przelewanie czy uzewnętrznianie wszystkich swoich myśli i przeżyć zawze było mi obce. Nigdy nie pisałem pamiętników, bo jakoś z większością drobnych czy średnich problemów człowiek sobie radził. Wpierw zawsze warto na spokojnie sobie przemyśleć samemu, bo chyba zbyt często niektórzy ludzie ulegają presji i sugestiom ze strony innych, mających kompletnie inny pogląd na sprawę.
Ha, ha miałem kontrolę skarbową, która wpadła mi na chatę pod moją nieobecność. Rozpytują o różne rzeczy szanowną małżonkę, a ta odpowiada, że nic nie wie, bo mąż jej się nie zwierza, nic nie wie o mojej pracy itp. Normalnie jak wzorowa żona gangusa
ale faktycznie niewiele wie. Ona nie pyta, ja nie mówię
Rozpytują malzonkę:) oczka się chyba odklejają temu Misiu..I po domach łażą w czas zarazy? ![]()
Jak ktoś sobie ustawia priorytety tak, że nie jest szczęśliwy, to chyba coś nie tak z tymi priorytetami? Może to nie jego priorytety są.
Ja mam wielki problem z użalaniem się nad sobą, z paru względów: po pierwsze to informatyczne i nic nie załatwia.
Czasem oczywiście trzeba dopuścić do siebie jakiegoś bluesa, ale siedzenie tam to marnowanie czasu.
Ja jako najstarsza zawsze musiałam być najsilniejsza, jak się paliło to do mnie telefon, bo ogarnę. Jakoś mi się wlaczal automat wtedy a nie ględzenia.
Ale jak mnie dogniotly moje sprawy i poczułam że dochodzę do ściany, to stwierdziłam że zlikwiduję te lokaty.
Wtedy okazało się, że jest opór:) i w drugą stronę nie chce plynąć:
to ja mam wspierać, nawet w poradzenou sobie innym z ich emocjami, bo siostrze czy córce rozpadło się małżeństwo.
Nogi wtedy nastąpiła olbrzymią ożywcza rodzinna draka. Po szoku i oburzeniu wróciło na właściwe tory.
czyli mam prawo też czegoś oczekiwać ![]()
tak, chyba gorsza jest samotność w związku. Bo oczekujesz i slusznie, bliskosci, dajesz te bliskość a w reakcji zwrotnej dostajesz wydmuszkę a nie pożywne jajo ;-)
Jak nie jest dobrze od samego początku, to później rzadko kiedy jest lepiej. Zazwyczaj jest gorzej.
Nie martw się. Będziesz mieć jeszcze dobrze. Tak czuję. Jesteś przeciez ogarnięty facet, tylko strasznie brak Ci wiary w siebie. Jak wyjdziesz z roli życiowego przegrywa i spojrzysz na siebie swoimi, ale już innymi oczami to będzie dobrze.
Uwazam, że to zdanie jest genialne w swej prostocie i zamyka się w nim wszystko, co potrzebne do tego, aby nastąpiła transformacja. Tylko wielu polega, bo ciężko wyjść z utartych schematów myślenia. To jak wychodzenie z nałogu. Wygrają tylko naprawdę zdeterminowani.Jeśli zmienisz sposób, w jaki patrzysz na rzeczy, rzeczy na które patrzysz się zmienią.
Dzięki za dobre słowo
Ostatnio poznałem kogoś kto mi się podoba i ta sytuacja powoduje powrót starych lęków. Ot co.
Wyjście z roli życiowego przegrywa jest trudne. Od bagna też się można uzależnić.
Morfeusz1 napisał/a:adiafora napisał/a:Ustawienie to jedno a uczucia to drugie. Są ludzie, którzy mają dobrze poustawiane a jednak szczęścia im to nie daje.
Wstrzeliłaś się doskonale. Metoda zagłuszania na jakiś czas pomaga, swoiste wyparcie
.
mówisz... Niektórzy jadą tak całe życie. To jest dopiero hardkor ;-)
Od czasu do czasu można, ale to i tak zabiera dużo energii.
Raz że zabiera energię a dwa to to co zagłuszane gnije sobie radośnie i zakorzenia się jeszcze bardziej .
Strony Poprzednia 1 … 38 39 40 41 42 … 196 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026