Racja. Gossling przymulony, ale o to własnie chodzi.. ![]()
o ten cały anturaż
bo przecież klasycznie przystojny on nie jest.
kaczkomat to raczej kaczki powinien wydawać.. najlepiej pieczone z jabłkami ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Strony Poprzednia 1 … 36 37 38 39 40 … 196 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Racja. Gossling przymulony, ale o to własnie chodzi.. ![]()
o ten cały anturaż
bo przecież klasycznie przystojny on nie jest.
kaczkomat to raczej kaczki powinien wydawać.. najlepiej pieczone z jabłkami ![]()
Podobne tematy
Snake, a Twoja żona tak sobie piszczy i ucieka dla zabawy, czy naprawdę się boi? Jeśli się boi, to jej współczuję tego straszenia
Właśnie to weryfikuję tym machaniem myszą
Zdechłą zresztą więc już zupełnie niegroźną. Za żywą to biegałem nocą kiedy wszyscy spali, próbując ją złapać pod doniczką ale skubana szybka i gibka była.
Kot nie wchodzi w grę i tu faktycznie dawałem żonie alternatywę żeby się zdecydowała czy bardziej nienawidzi kotów czy myszy, bo dobry kot załatwiłby sprawę. I tak rolę kota pełnię ja. Szczury trułem ale jak miałem blaszany garaż. Skutecznie, bo jak go rozbierałem, to znalazłem zasuszone szczurze trupki. W tym roku trułem jeszcze kreta i likwidowałem gniazda os. Ostatnie było niezłe, bo w skrzynce z zaworem gazowym zaraz przy drzwiach do domu. Coś mi się zdało, że osa z niej wyleciała więc poszedłem po spray. Była dobra, chłodna pogoda, psiknąłem do środka kilka razy przez otwory wentylacyjne. Po paru sekundach zaczęły wylatywać i ja je wtedy już na zewnątrz psikałem jak artyleria przeciwlotnicza
Po bitwie z młodym naliczyliśmy prawie 40 martwych na podjeździe, nie sprawdzałem ile zdechło w środku skrzynki. Część zdołała pewnie odlecieć kawałek i tam padła podtruta.
Z ciekawostek, już dwa weekendy nawiedza nas piękny, rasowy pies. Tylko w weekendy i śpi u nas w garażu, gdzie mu zrobiłem legowisko. W niedzielę ja pojechałem na rowerze, a on ze mną przez pola i kałuże. Nie wiem o co chodzi, czy ktoś przyjeżdża na weekend na wieś i go puszcza?
Nie wiem, czy istnieje jakaś definicja, "przystojnośći", może każda z Pań ma swoją, tzn swoje typy.
Pewne cechy zdają się to wzmacniać..
pasławku Na fotce widzę same krzyżówki, czyli tzw przez ptasiarzy drób
chociaż zwykle o najliczniejszych gatunkach można się dowiedzieć najwięcej
Ilości całkiem spore jak na śródlądzie, przeciętne jak na wybrzeże
Nad Bałtykiem zimą to dopiero jest kaczek ![]()
prosta sprawa- trzeba psa na smycz i zobaczyć dokąd wraca w niedzielę
Misinx, a wiesz, że nie pomyślałem w ten sposób. Mea kupa, tfu.. culpa ![]()
Narzekacie na szczury, myszy, karaluchy, to cieszcie się, że w Australii nie mieszkacie. Znajomy tam mieszka. Generalnie budzi się i na ścianie siedzi sobie jaszczurka wielkości gitary. Tudzież w słuchawkach nausznych zadomowił się pająk.
I pochwałę się: hej ho! Heh ho! Na kwarantannę by się szło...
Misinx, a wiesz, że nie pomyślałem w ten sposób. Mea kupa, tfu.. culpa
Narzekacie na szczury, myszy, karaluchy, to cieszcie się, że w Australii nie mieszkacie. Znajomy tam mieszka. Generalnie budzi się i na ścianie siedzi sobie jaszczurka wielkości gitary. Tudzież w słuchawkach nausznych zadomowił się pająk.
I pochwałę się: hej ho! Heh ho! Na kwarantannę by się szło...
No tak, tak... Ty sobie latasz za swoją myszką, a inni nie mogą ![]()
Racja. Gossling przymulony, ale o to własnie chodzi..
o ten cały anturażbo przecież klasycznie przystojny on nie jest.
kaczkomat to raczej kaczki powinien wydawać.. najlepiej pieczone z jabłkami
W "Blade Runnerze" mi się Gossling podobał. Wyszła mu ta rola, chociaż wydawałoby się, że się nie nadaje.
m4jkel napisał/a:Misinx, a wiesz, że nie pomyślałem w ten sposób. Mea kupa, tfu.. culpa
Narzekacie na szczury, myszy, karaluchy, to cieszcie się, że w Australii nie mieszkacie. Znajomy tam mieszka. Generalnie budzi się i na ścianie siedzi sobie jaszczurka wielkości gitary. Tudzież w słuchawkach nausznych zadomowił się pająk.
I pochwałę się: hej ho! Heh ho! Na kwarantannę by się szło...
No tak, tak... Ty sobie latasz za swoją myszką, a inni nie mogą
skąd wiesz? moze Majkel jest tolerancyjny ![]()
Fakt, Australia to "ciekawe" miejsce pod tym względem..Paradoks jest taki, że praktycznie nie ma tam żadnych WIĘKSZYCH niebezpiecznych zwierząt lądowych, za to to, co najgroźniejsze jest albo małe czy drobniutkie albo żyje w morzu..A te jaszczurki wielkości gitary to pewnie i tak najmniejszy problem..
Misinx napisał/a:m4jkel napisał/a:Misinx, a wiesz, że nie pomyślałem w ten sposób. Mea kupa, tfu.. culpa
Narzekacie na szczury, myszy, karaluchy, to cieszcie się, że w Australii nie mieszkacie. Znajomy tam mieszka. Generalnie budzi się i na ścianie siedzi sobie jaszczurka wielkości gitary. Tudzież w słuchawkach nausznych zadomowił się pająk.
I pochwałę się: hej ho! Heh ho! Na kwarantannę by się szło...
No tak, tak... Ty sobie latasz za swoją myszką, a inni nie mogą
skąd wiesz? moze Majkel jest tolerancyjny
No nic o tym nie powiedział ![]()
A w ogóle to Piegowata nie jest piegowata. No jak to tak ??? Jak można tak oszukiwać społeczeństwo ?? ![]()
Aż muszę.... ![]()
W "Blade Runnerze" mi się Gossling podobał. Wyszła mu ta rola, chociaż wydawałoby się, że się nie nadaje.
naprawdę Ci się podobał? Mnie nie. A film średni moim zdaniem. Ale ja mam ogromny sentyment do oryginału i nie trawię Goslinga, więc może stąd ta krytyczna ocena.
Choć wróć. Jedynie w Pamiętniku go akceptuję ;-)
Misinx napisał/a:
W "Blade Runnerze" mi się Gossling podobał. Wyszła mu ta rola, chociaż wydawałoby się, że się nie nadaje.naprawdę Ci się podobał? Mnie nie. A film średni moim zdaniem. Ale ja mam ogromny sentyment do oryginału i nie trawię Goslinga, więc może stąd ta krytyczna ocena.
Choć wróć. Jedynie w Pamiętniku go akceptuję ;-)
Mnie się druga część bardzo podobała. Oryginał też oczywiście lubię
Oba filmy piękne wizualnie i bardzo klimatyczne.
adiafora napisał/a:Misinx napisał/a:
W "Blade Runnerze" mi się Gossling podobał. Wyszła mu ta rola, chociaż wydawałoby się, że się nie nadaje.naprawdę Ci się podobał? Mnie nie. A film średni moim zdaniem. Ale ja mam ogromny sentyment do oryginału i nie trawię Goslinga, więc może stąd ta krytyczna ocena.
Choć wróć. Jedynie w Pamiętniku go akceptuję ;-)Mnie się druga część bardzo podobała. Oryginał też oczywiście lubię
Oba filmy piękne wizualnie i bardzo klimatyczne.
wizualnie owszem, nie mam zastrzeżeń, ale fabularnie słabo. Zabrakło tego czegoś, co miał pierwowzór.
adiafora napisał/a:Misinx napisał/a:
W "Blade Runnerze" mi się Gossling podobał. Wyszła mu ta rola, chociaż wydawałoby się, że się nie nadaje.naprawdę Ci się podobał? Mnie nie. A film średni moim zdaniem. Ale ja mam ogromny sentyment do oryginału i nie trawię Goslinga, więc może stąd ta krytyczna ocena.
Choć wróć. Jedynie w Pamiętniku go akceptuję ;-)Mnie się druga część bardzo podobała. Oryginał też oczywiście lubię
Oba filmy piękne wizualnie i bardzo klimatyczne.
Jak lubi filmy to do zgadywania w Zagadkach filmowych.
i można offtopować do oporu
Ech, "Psy" kanon polskiego kina i źródło nieśmiertelnych tekstów ![]()
Misinx napisał/a:adiafora napisał/a:naprawdę Ci się podobał? Mnie nie. A film średni moim zdaniem. Ale ja mam ogromny sentyment do oryginału i nie trawię Goslinga, więc może stąd ta krytyczna ocena.
Choć wróć. Jedynie w Pamiętniku go akceptuję ;-)Mnie się druga część bardzo podobała. Oryginał też oczywiście lubię
Oba filmy piękne wizualnie i bardzo klimatyczne.
Jak lubi filmy to do zgadywania w Zagadkach filmowych.
i można offtopować do oporu
Ja byłem w Zagadkach filmowych. W swoim poprzednim wcieleniu. Jeszcze u ich zarania
3 post na 1 stronie. Potem już mi zabrakło inwencji do wymyślania.
Dzięki Piegowata za maila, odpisałam, mam nadzieję, ze doszło ![]()
paslawek napisał/a:Misinx napisał/a:Mnie się druga część bardzo podobała. Oryginał też oczywiście lubię
Oba filmy piękne wizualnie i bardzo klimatyczne.
Jak lubi filmy to do zgadywania w Zagadkach filmowych.
i można offtopować do oporu
Ja byłem w Zagadkach filmowych. W swoim poprzednim wcieleniu. Jeszcze u ich zarania
![]()
3 post na 1 stronie. Potem już mi zabrakło inwencji do wymyślania.
potwierdzam :-)
Trochę osob przewinęło się przez zagadki. Niektore już się nie udzielają na forum. Ciekawe, co tam u _v_...
Jedna osoba wiem, że była poważnie chora i zastanawiam się czasem, czy wygrała z chorobą czy nie...
Misinx napisał/a:paslawek napisał/a:Jak lubi filmy to do zgadywania w Zagadkach filmowych.
i można offtopować do oporu
Ja byłem w Zagadkach filmowych. W swoim poprzednim wcieleniu. Jeszcze u ich zarania
![]()
3 post na 1 stronie. Potem już mi zabrakło inwencji do wymyślania.potwierdzam :-)
Trochę osob przewinęło się przez zagadki. Niektore już się nie udzielają na forum. Ciekawe, co tam u _v_...
Jedna osoba wiem, że była poważnie chora i zastanawiam się czasem, czy wygrała z chorobą czy nie...
Do _v_ to nawet napisałem kiedyś maila, żeby zapytać co u niej, ale nie odpisała.
Misinx, zapewniam Cię, że piegów ci u mnie dostatek - ino nie na facjacie
Jak się uda jutro, to udowodnię ![]()
Lody, Twój mail też pewnie dopiero jutro odczytam. Dzięki za odpowiedź.
Misinx, zapewniam Cię, że piegów ci u mnie dostatek - ino nie na facjacie
Jak się uda jutro, to udowodnię
Lody, Twój mail też pewnie dopiero jutro odczytam. Dzięki za odpowiedź.
no i umówieni ![]()
o kurcze, jakie odkrywki będą ![]()
adiafora napisał/a:Misinx napisał/a:
Ja byłem w Zagadkach filmowych. W swoim poprzednim wcieleniu. Jeszcze u ich zarania
![]()
3 post na 1 stronie. Potem już mi zabrakło inwencji do wymyślania.potwierdzam :-)
Trochę osob przewinęło się przez zagadki. Niektore już się nie udzielają na forum. Ciekawe, co tam u _v_...
Jedna osoba wiem, że była poważnie chora i zastanawiam się czasem, czy wygrała z chorobą czy nie...Do _v_ to nawet napisałem kiedyś maila, żeby zapytać co u niej, ale nie odpisała.
Patrzcie go jaki nieśmiały niby ,a z połową kobiet na forum kolaboruje po cichu hahaha
nie wypominając oczywiście ![]()
Misinx, a wiesz, że nie pomyślałem w ten sposób. Mea kupa, tfu.. culpa
Narzekacie na szczury, myszy, karaluchy, to cieszcie się, że w Australii nie mieszkacie. Znajomy tam mieszka. Generalnie budzi się i na ścianie siedzi sobie jaszczurka wielkości gitary. Tudzież w słuchawkach nausznych zadomowił się pająk.
I pochwałę się: hej ho! Heh ho! Na kwarantannę by się szło...
Czyli zostałeś koronowany?
Ajko, reflektujesz na znajomość przez Fb?
Odkrywki będą i to lepsze niż w Bełchatowie
Osobiście też mam piegi, ale również nie na twarzy ![]()
Pewnie, chętnie, aczkolwiek moje konta są anonimowe. W sumie tutaj najwięcej pokazałam i napisałam.
![]()
Lucek klienci ![]()
Bagiennik, pokaż ![]()
Ja Misinxowi już pokazałam ![]()
Wam jutro, bo to wymaga internetowo-zdjęciowych akrobacji, a mój aktualny sprzęt temu nie sprosta.
haha, jesteście niemożliwi.
Były już buty, stopy, teraz piegi a co potem? ![]()
Potem Lucek zatoki pokaże ![]()
Piegusko ja ci nazwę moje Fb napisałam na maila. Jak będziesz miała ochotę to mnie zaproś.
Następne będą blizny ![]()
zostały jeszcze pieprzyki, tatuaże, plomby w zębach... Może ktoś błyśnie amalgamatem ![]()
O, języki jeszcze. Czy spiczasty czy owalny a może geograficzny... Ja już odhaczona.
zostały jeszcze pieprzyki, tatuaże, plomby w zębach... Może ktoś błyśnie amalgamatem
O, języki jeszcze. Czy spiczasty czy owalny a może geograficzny... Ja już odhaczona.
No język już jeden jest ![]()
Ale komisyjnie potwierdzono, że Piegowata jednak ma piegi, więc wcześniejsze doniesienia były fejk niusem ![]()
Patrzcie go jaki nieśmiały niby ,a z połową kobiet na forum kolaboruje po cichu hahaha
nie wypominając oczywiście
Oj tam od razu z połową ![]()
_v_ lubiłem, bo wnosiła taki dość wyjątkowy punkt widzenia na pewne sprawy ![]()
Ale komisyjnie potwierdzono, że Piegowata jednak ma piegi, więc wcześniejsze doniesienia były fejk niusem
myślałałam, że to tylko takie żarty a wy serio piegi fotografujecie i sobie wysyłacie ![]()
Hmm, tatuaży nie mam i nie zamierzam mieć, więc mogę jedynie się zgodzić na pieprzyk i plombę( niestety) ![]()
Misinx napisał/a:Ale komisyjnie potwierdzono, że Piegowata jednak ma piegi, więc wcześniejsze doniesienia były fejk niusem
myślałałam, że to tylko takie żarty a wy serio piegi fotografujecie i sobie wysyłacie
A język to kto pokazał ? ![]()
adiafora napisał/a:Misinx napisał/a:Ale komisyjnie potwierdzono, że Piegowata jednak ma piegi, więc wcześniejsze doniesienia były fejk niusem
myślałałam, że to tylko takie żarty a wy serio piegi fotografujecie i sobie wysyłacie
A język to kto pokazał ?
chciałam być jak Einstein. Przynajmniej pod tym względem mogę mu dorównać ![]()
Misinx napisał/a:adiafora napisał/a:myślałałam, że to tylko takie żarty a wy serio piegi fotografujecie i sobie wysyłacie
A język to kto pokazał ?
chciałam być jak Einstein. Przynajmniej pod tym względem mogę mu dorównać
No pod paroma innymi jesteś myślę lepsza ![]()
adiafora napisał/a:Misinx napisał/a:A język to kto pokazał ?
chciałam być jak Einstein. Przynajmniej pod tym względem mogę mu dorównać
No pod paroma innymi jesteś myślę lepsza
no pewnie. On nie miał cycków ![]()
Od razu czuję sie dowartościowana!
Misinx napisał/a:adiafora napisał/a:chciałam być jak Einstein. Przynajmniej pod tym względem mogę mu dorównać
No pod paroma innymi jesteś myślę lepsza
no pewnie. On nie miał cycków
Nawet jak miał to na pewno nie ładniejsze ![]()
nie miał. Wy nie macie cyckow, tylko wypustki ![]()
nie miał. Wy nie macie cyckow, tylko wypustki
Polemizowałbym, ale niech będzie ![]()
adiafora napisał/a:nie miał. Wy nie macie cyckow, tylko wypustki
Polemizowałbym, ale niech będzie
udowodnij. Wyślij zdjecie ![]()
Misinx napisał/a:adiafora napisał/a:nie miał. Wy nie macie cyckow, tylko wypustki
Polemizowałbym, ale niech będzie
udowodnij. Wyślij zdjecie
Po schudnięciu straciły efekt ![]()
adiafora napisał/a:Misinx napisał/a:Polemizowałbym, ale niech będzie
udowodnij. Wyślij zdjecie
Po schudnięciu straciły efekt
moga być zwisy, masz udowodnić a nie chwalić się jedrnością ![]()
Ja już Ci swoje wysłałam. Czekam!
Misinx napisał/a:adiafora napisał/a:udowodnij. Wyślij zdjecie
Po schudnięciu straciły efekt
moga być zwisy, masz udowodnić a nie chwalić się jedrnością
Ja już Ci swoje wysłałam. Czekam!
Gdzie mi wysłałaś ?
Chyba w kopercie.
Ale zwisów nie ma
No bez przesady. Poza tym musiałbym się ogolić ![]()
Co za wymiana uprzejmości ![]()
Jak już cenić Einsteina to raczej za dorobek naukowy
zaś o Koleżankę to za same awartary można polubić
szczególnie ten ostatni..
Oj, napięcie rośnie, Misinx możę przejdziecie na priv?
Jak już golenie klay jest na tapecie to hmmm...
wysłałam Ci w ramach akcji pokaż swoje piegi ![]()
no i Misinx poszedł klate golić...
To ja idę pozgadywac zagadkę w tym czasie ![]()
no i Misinx poszedł klate golić...
To ja idę pozgadywac zagadkę w tym czasie
Kosiarka się zepsuła ![]()
Adiafora, toć pisałam, że pokazałam Misinxowi piegi ![]()
Właśnie sobie zdałam sprawę, że pisząc te słowa i czytając Wasze, uśmiecham się. To dobrze, bo jakaś melancholia mnie dzisiaj bierze.
Dzień piękny jak marzenie, coś trzeba zrobić z tym dniem i ze sobą.
Macie tak czasem, że byle wspomnienie, jakieś zdjęcie, jakieś błahe zdarzenie - cokolwiek! - powoduje, że odzywają się smutki i złe wspomnienia?
Siostra dziś wstawiła zdjęcie na Fb. Lato 7 lat temu, nasze dzieci jeszcze takie dziecinnne. Byłam świeżo po wielkiej rewolucji w moim życiu (wreszcie się odważyłam wynieść od męża). Ileż to było emocji - od radości i euforii, że jestem wolna i nikt mnie nie gnębi, do poczucia winy, że zrobiłam straszną rzecz swojemu dziecku, zawaliłam mu świat.
To wszystko odżyło dzisiaj. Gapię się na zdjęcie i beczeć mi się chce. Nie ma już mojego byłego (wobec niego też mam poczucie winy), syn już nie jest tym dzieciaczkiem. Ułożyło się niby, ale...
Macie czasem takie poczucie, że cokolwiek zrobicie, to bez większego sensu?
Że inni mają jakoś lepiej?
Jasne, to iluzje, ale się odzywają czasem ze słynną "cała jakskrawością"
Frustruje mnie to całe zdalne nauczanie. Jestem na urlopie, więc mam czas się temu przyjrzeć.
Mój syn z natury jest domatorem, nie tęskni za kolegami, ma z nimi kontakt przez internet. Proponuję mu wspólny spacer, przechadzkę dla przyjemności i zdrowia. On nie chce, wiec daję spokój, bo przecież nic na siłę. Będzie wyglądał jak wielka biała buła (brak ruchu i słońca)! ![]()
Powiedziałam mu dzisiaj, że ja bym wpadła w depresję od ciągłego przesiadywania w domu (chociaż do pewnego stopnia też to bardzo lubię), a on im ze zdziwieniem: "A dlaczego?"
Ot, różnice charakterów.
Wiem, a jednak trudno czasami o dystans, boję się negatywnych skutków tej izolacji i zamknięcia.
Idę, kurde, do miasta. Miałam nadrobić jakieś domowe zaległości typu rozmrażanie lodówki, ale własna kondycja psychiczna jest ważniejsza.
Adiafora, toć pisałam, że pokazałam Misinxwoi piegi.
Właśnie sobie zdałam sprawę, że pisząc te słowa uśmiecham się. To dobrze, bo jakaś melancholia mnie dzisiaj bierze.
Dzień piękny jak marzenie, coś trzeba zrobić z tym dniem i ze sobą.
Macie tak czasem, że byle wspomnienie, jakieś zdjęcie, jakieś błahe zdarzenie - cokolwiek! - powoduje, że odzywają się smutki i złe wspomnienia?
Siostra dziś wstawiła zdjęcie na Fb. Lato 7 lat temu, nasze dzieci jeszcze takie dziecinnne. Byłam świeżo po wielkiej rewolucji w moim życiu (wreszcie się odważyłam wynieść od męża). Ileż to było emocji - od radości i euforii, że jestem wolna i nikt mnie nie gnębi, do poczucia winy, że zrobiłam straszną rzecz swojemu dziecku, zawaliłam mu świat.
To wszystko odżyło dzisiaj. Gapię się na zdjęcie i beczeć mi się chce. Nie ma już mojego byłego, syn już nie jest tym dzieciaczkiem. Ułożyło się niby, ale...
Macie czasem takie poczucie, że cokolwiek zrobicie, to bez większego sensu?
Że inni mają jakoś lepiej?Jasne, to iluzje, ale się odzywają czasem ze słynną "cała jakskrawością"
Frustruje mnie to całe zdalne nauczanie. Jestem na urlopie, więc mam czas się temu przyjrzeć.
Mój syn z natury jest domatorem, nie tęskni za kolegami, ma z nimi kontakt przez internet. Proponuję mu wspólny spacer, przechadzkę dla przyjemności i zdrowia. On nie chce, wiec daję spokój, bo przecież nic na siłę.
Powiedziałam mu dzisiaj, że ja bym wpadła w depresję od ciągłego przesiadywania w domu (chociaż do pewnego stopnia też to bardzo lubię), a on im ze zdziwieniem: "A dlaczego?"
Ot, różnice charakterów.
Wiem, a jednak trudno czasami o dystans, boję się negatywnych skutków tej izolacji i zamknięcia.Idę, kurde, do miasta. Miałam nadrobić jakieś domowe zaległości typu rozmrażanie lodówki, ale własna kondycja psychiczna jest ważniejsza.
Ale przecież wszystko się dobrze ułożyło
Nie ma powodu do płaczu. Jest ok. A to jeszcze nie koniec serialu...
Z młodymi na zdalnym nauczaniu to tak teraz jest. Mój siedział przez kilka miesięcy w domu i ja już naprawdę miałem dość. Bo on to tak siedział po nocach przed kompem z kolegami. W dzień spał długo. Łaził takie rozmemłany w piżamie jeszcze w porze obiadu. Masakra
Potem jak trochę poluzowało to chociaż wychodził z dziewczyną na jakieś spacery, do parku. A tak to też by siedział w domu przed kompem. Takie jest teraz pokolenie chyba.
Co za wymiana uprzejmości
Jak już cenić Einsteina to raczej za dorobek naukowy
zaś o Koleżankę to za same awartary można polubić
szczególnie ten ostatni..
Oj, napięcie rośnie, Misinx możę przejdziecie na priv?
Jak już golenie klay jest na tapecie to hmmm...
dziękuję, Kolego ![]()
Dlaczego wyganiasz nas na priv? My nie mamy nic do ukrycia
A tak serio, to sobie tylko tak śmieszkujemy. Uwielbiam poczucie humoru Misinxa ![]()
Masakra. Oni mają po prostu inne zabawki niż my. I to my im je daliśmy, tzn. nasze pokolenie.
Gdy był mały, miałam takie ambicje, by jak najdłużej go trzymać z dala od komputera i telefonu - póki nieświadomy. Zabierałam go na spacery, wycieczki... Teraz już sam decyduje, a ja odpuszczam, bo to walka z wiatrakami. Też prowadzi nocny tryb życia. Rano budzi się bez szemrania na zdalne lekcje, a po południu odsypia. Wrrrr!
bagienni_k napisał/a:Co za wymiana uprzejmości
Jak już cenić Einsteina to raczej za dorobek naukowy
zaś o Koleżankę to za same awartary można polubić
szczególnie ten ostatni..
Oj, napięcie rośnie, Misinx możę przejdziecie na priv?
Jak już golenie klay jest na tapecie to hmmm...
dziękuję, Kolego
Dlaczego wyganiasz nas na priv? My nie mamy nic do ukrycia
![]()
A tak serio, to sobie tylko tak śmieszkujemy. Uwielbiam poczucie humoru Misinxa
On tak z zazdrości ![]()
Masakra. Oni mają po prostu inne zabawki niż my. I to my im je daliśmy, tzn. nasze pokolenie.
Gdy był mały, miałam takie ambicje, by jak najdłużej go trzymać z dala od komputera i telefonu - póki nieświadomy. Zabierałam go na spacery, wycieczki... Teraz już sam decyduje, a ja odpuszczam, bo to walka z wiatrakami. Też prowadzi nocny tryb życia. Rano budzi się bez szemrania na zdalne lekcje, a po południu odsypia. Wrrrr!
Musiałabyś w Bieszczady wyjechać. Gdzieś gdzie nie ma internetu
To są takie czasy i z tym się nie wygra. Ja też już nie wnikam. Chłop przecież 19-letni. Ale czasem mnie już naprawdę szlag trafiał. Bo na dodatek w pokoju oczywiście syf. Czy Twój też tak ma, że mu się śmieci nie chce z pokoju wynosić ? Masakra. Ja bym rozumiał, gdybyśmy mieszkali w pałacu i do tego kosza w kuchni było naprawdę daleko
ale no tak nie jest. Osaczają go zakrętki plastikowe po napojach, jakieś skrawki papierów, opakowań. Dzizassss.... Po kim on to ma ? Nikt w domu tak nie robi.
Tak, Misinx, Twój syn jest całkiem normalny ![]()
A jaką argumentację mają! Nie przegadasz. Mój mnie pokonał, olałam sprawę, dopóki pchły po domu nie skaczą. Oczywiście od czasu do czasu jednak kontrolnie ochrzaniam i przypominam, że miejsce talerza po kanapkach jest w kuchni, a nie pod biurkiem lub nie daj Boże na nie zaścielonej wersalce. Widzę też - i nie komentuję, ewentualnie oszczędnie chwalę - że przed spodziewaną wizytą kolegi, cioci czy kuzyna porządkuje ten swój chlewik ![]()
Akurat do tych kwestii mam duży uraz, bo moja mama te sprawy załatwiała dzikimi awanturami. Chociaż ją kocham, z całą odpowiedzialnością stwierdzam, że było to chore.
Staram się podchodzić do tego z większym dystansem i nie uruchamiać się ponad miarę. To szkodzi i dzieciom, i nam samym.
Bardzo mi to odziedziczone w spadku uruchamianie się nabruździło w małżeństwie. Na szczęście okazało się, że inne postępowanie jest do nauczenia, że mogę zmienić schemat.
I że ten nieszczęsny talerz to nie jest problem wagi światowej.
P.S. W ramach porannego opierniczania się
poczytałam dziś gazetę "Pani", a w niej artykuł o wychowywaniu dzieci, gdzie mądry pan psycholog wypowiedział się, że około czterdziestki uświadamiamy sobie, że już nie dzieci żyją w naszych czasach, ale my w ich.
Hmmm...
Tak, Misinx, Twój syn jest całkiem normalny
A jaką argumentację mają! Nie przegadasz. Mój mnie pokonał, olałam sprawę, dopóki pchły po domu nie skaczą. Oczywiście od czasu do czasu jednak kontrolnie ochrzaniam i przypominam, że miejsce talerza po kanapkach jest w kuchni, a nie pod biurkiem lub nie daj Boże na nie zaścielonej wersalce. Widzę też - i nie komentuję, ewentualnie oszczędnie chwalę - że przed spodziewaną wizytą kolegi, cioci czy kuzyna porządkuje ten swój chlewikAkurat do tych kwestii mam duży uraz, bo moja mama te sprawy załatwiała dzikimi awanturami. Chociaż ją kocham, z całą odpowiedzialnością stwierdzam, że było to chore.
Staram się podchodzić do tego z większym dystansem i nie uruchamiać się ponad miarę. To szkodzi i dzieciom, i nam samym.
Bardzo mi to odziedziczone w spadku uruchamianie się nabruździło w małżeństwie. Na szczęście okazało się, że inne postępowanie jest do nauczenia, że mogę zmienić schemat.
I że ten nieszczęsny talerz to nie jest problem wagi światowej.
No temat brudnych naczyń w pokoju to też jest standard
Ileż było awantur o to, próśb. Żona to nerwus, więc bywało ostro. Ale teraz jak jesteśmy we dwóch to muszę jednak zauważyć, że się poprawił. Ja mu tak często o tym nie przypominam, a on się w miarę z tym pilnuje.
Wiesz, kiedyś poszłam po coś do szwagierki, jeszcze byłam mężatką. Córka szwagierki miała pościerać kurze w domu, a nie zrobiła tego. Szwagierka z olimpijskim spokojem wręczyła jej szmatkę i spokojnie wydała polecenie. Bez nerwów i krzyków. Kurczę, to było odkrycie!
Moja mama była nerwusem i jej zachowania bynajmniej mnie nie motywowały, wręcz przeciwnie.
Do dziś te emocje odzywają się we mnie, gdy coś "muszę". Z jednej strony wymóg perfekcjonizmu (dla mamy nigdy nie było wystarczająco dobrze), a z drugiej ten niegdysiejszy bunt.
Trochę popracowałam nad tym sama i dziś jest mi łatwiej. Poczytałam, liznęłam psychoterapii i korzystam z tej wiedzy.
Wiesz, kiedyś poszłam po coś do szwagierki, jeszcze byłam mężatką. Córka szwagierki miała pościerać kurze w domu, a nie zrobiła tego. Szwagierka z olimpijskim spokojem wręczyła jej szmatkę i spokojnie wydała polecenie. Bez nerwów i krzyków. Kurczę, to było odkrycie!
Moja mama była nerwusem i jej zachowania bynajmniej mnie nie motywowały, wręcz przeciwnie.
Do dziś te emocje odzywają się we mnie, gdy coś "muszę". Z jednej strony wymóg perfekcjonizmu (dla mamy nigdy nie było wystarczająco dobrze), a z drugiej ten niegdysiejszy bunt.
Trochę popracowałam nad tym sama i dziś jest mi łatwiej. Poczytałam, liznęłam psychoterapii i korzystam z tej wiedzy.
Żona też jest nerwusem i w takich sytuacjach kończyło się najczęściej awanturą i krytyką, że i tak wszystko jest źle zrobione. Oczywiście faktem jest, że synowi w sprzątaniu delikatnie mówiąc daleko do pedantyczności
ale fakt jest też taki, że on często już po prostu nie chciał się za coś brać, bo wiedział, że to i tak zostanie skrytykowane.
Ale właściwie dla kogo on ma być pedantem? Jeśli jemu dobrze w jego przestrzeni, jeśli w swoim "syfiarstwie" nie posuwa się na tyle, by szkodzić innym domownikom, to w czym problem właściwie? Miałam kiedyś taki argument, że wstyd będzie, jeśli ktoś przyjdzie, a syn mi na to, że to jego pokój i on się nie wstydzi. Zastanowiło mnie to i stwierdziłam, że coś w tym jest. Jest już na tyle duży, że nie muszę za wszystko przejmować odpowiedzialności. Oczywiście to nie znaczy, że dopuszczam totalną samowolkę, ale co nieco odpuściłam i widzę, że świat się nie zawalił ani tyfus plamisty się w domu nie rozgościł ![]()
Tylko co na to przyszłe żony naszych chłopaków? ![]()
Ale właściwie dla kogo on ma być pedantem? Jeśli jemu dobrze w jego przestrzeni, jeśli w swoim "syfiarstwie" nie posuwa się na tyle, by szkodzić innym domownikom, to w czym problem właściwie? Miałam kiedyś taki argument, że wstyd będzie, jeśli ktoś przyjdzie, a syn mi na to, że to jego pokój i on się nie wstydzi. Zastanowiło mnie to i stwierdziłam, że coś w tym jest. Jest już na tyle duży, że nie muszę za wszystko przejmować odpowiedzialności. Oczywiście to nie znaczy, że dopuszczam totalną samowolkę, ale co nieco odpuściłam i widzę, że świat się nie zawalił ani tyfus plamisty się w domu nie rozgościł
Tylko co na to przyszłe żony naszych chłopaków?
No właśnie, co na to przyszłe żony ?
Dziewczyna syna przychodzi do nas. On tam coś ogarnie pokój wcześniej, ale cudów nie ma. On twierdzi, że jej to nie przeszkadza. Ale gdzieś tam już snują sobie fantazje dotyczące wspólnego zamieszkania. Ciekawe, czy wtedy też jej nie będzie przeszkadzało. Może nie ![]()
Misinx, Ela jestem tolerancyjny. Na obcych facetów kolo żony mam tolerancję do 2 metrów ![]()
Ajkoi, nie koronowany, tylko więziony.
Dlaczego tylko Misinx ma zaszczyt oglądać cycki? Inni też by chcieli. Mogę zrewanżować się zdjęciem majtek. Wypchanych watą oczywiście ![]()
Pedantyzm. Ja jestem. Lubię mieć czysto, szkoda tylko, że w moim domu tylko ja zauważam coś na podłodze. Dzięki temu ćwiczę i mam zdrowy kregoalup.
Ha! Życia za nich nie przeżyjemy.
Na pewno warto mimo wszystko kłaść to i owo do głowy.
Jak w tej przypowieści o siewcy, gdzie ileś tam ziaren przepada, ale akurat jedno wydaje plony stokrotne. Mówię mojemu różne rzeczy, nawet gdy wydaje mi się, że smarkaty ma to w nosie. Wiem, jak zapadły mi w pamięć (
) różne, nieraz zupełnie mimochodem wypowiedziane słowa moich rodziców. Pamiętam, jak mój ojciec mówił z dumą: "Chcę żyć tak, jak mnie nauczył dziadek Janek (jego ojciec)".
Misinx, Ela jestem tolerancyjny. Na obcych facetów kolo żony mam tolerancję do 2 metrów
Czyli rozumiem, że można gonić myszkę, ale nie dobiegać bliżej niż 2 metry
?
Ha! Życia za nich nie przeżyjemy.
Na pewno warto mimo wszystko kłaść to i owo do głowy.
Jak w tej przypowieści o siewcy, gdzie ileś tam ziaren przepada, ale akurat jedno wydaje plony stokrotne. Mówię mojemu różne rzeczy, nawet gdy wydaje mi się, że smarkaty ma to w nosie. Wiem, jak pamiętam () różne, nieraz zupełnie mimochodem wypowiedziane słowa moich rodziców. Pamiętam, jak mój ojciec mówił z dumą: "Chcę żyć tak, jak mnie nauczył dziadek Janek (jego ojciec)".
A mnie a propos zięciów, zięciówek to się przypomniało tak z krakowska:... ![]()
Strony Poprzednia 1 … 36 37 38 39 40 … 196 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026