Lucyfer666 napisał/a:Ja prywatnie jedynych zwierząt jakich się obawiam to ludzie.
Eeeech...
Jeden taki "ludź" przyszedł dziś pod moją chałupę. Akurat wybierałam się do Biedronki, więc mi potowarzyszył. Pomógł przytargać z powrotem ciężką siatę, gadał, że kocha, że zrobi dla mnie wszystko. Szkoda mi się go zrobiło, jak to siostrze miłosierdzia
więc zamiast pokazać soczystego "fucka", wysłuchiwałam i perswadowałam, że to nie ma sensu ani perspektyw, ponieważ... wiadomo, co.
Przed domem wystawione mam pod zadaszeniem dwa małe krzesełka i stolik, więc usiedliśmy na chwilę i wtedy, zadzwonił jego telefon.
Moje "kochanie" to znakomity aktor! Tak pięknie odegrał rozmowę z matką, rzekomo proszącą go o jakieś zapomniane sprawunki. Nie miał pieniędzy, nieszczęśnik, więc kogo poprosił o pożyczkę? Kobietę, którą "kocha i szanuje"!
Niestety, drugi raz na ten sam numer nie dałam się nabrać (raz mu się udało, ale na szczęście odzyskałam pieniądze i to nawet szybko, o dziwo). Natychmiast zadzwoniłam do matki, by zweryfikować fałszywy telefon. Oczywiście matka (bardzo uczciwa i dobra kobieta) wcale do niego nie dzwoniła. PP i jeden z jego koleżków odstawili tę szopkę, by zdobyć kasę na picie.
Zatrzasnęłam drzwi przed nosem i kazałam się więcej nie pokazywać.
Jestem mu wdzięczna za to, co pokazał, bo wyzbywam się ostatnich skrupułów.
Kurde, gdzie ja oczy miałam?
Ale to, cholera, dobry aktor. Do czasu, bo gdy łuski z oczu spadną, aktorstwo staje się czytelne.
Miałam nie pisać o tym, bo chluby mi nie przynosi, ale może przeczyta to kiedyś jakaś zagrożona dziewczyna?
Cwani są skubańce! Ich inwencja i spryt nie znają granic! Nie ma dla nich matki, żony ani brata, gdy rządzi... żądza - wiadomo czego.
Jutro będzie dzwonił i przepraszał. Oczywiście, że nie odbiorę.
FUCK!!l