netkobietyWszystkie działy
Nasza społeczność

30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

12 681 odpowiedzi387 394 wyświetleniazałożony przez Lucyfer666, 09.09.2020

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Strony Poprzednia 1 … 27 28 29 30 31 … 196 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 821 do 1 885 z 12 682 ]

1 821 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-10-13 10:59:23)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

.

1 822 Ostatnio edytowany przez adiafora (2020-10-13 11:09:47)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Misinx napisał/a:
adiafora napisał/a:

mój ma podobnie, on przy samochodzie stoi i potrafi kogoś poznać wink. Ma łatwość nawiązywania kontaktów. Ktoś coś się jego zapyta, on odpowie i już 10 minutowa pogawędka jest.
Poza tym jest dobrym psychologiem. Wie  jak z kim gadac, żeby go zmiękczyć do swoich celów. Przydaje mu to się w pracy bo m.in zajmuje się właśnie różnymi negocjacjami i załatwianiem trudnych spraw. W ogóle nie ma tremy w kontaktach z ludzmi, zwłaszcza przed kamerą, bo czasem coś powie w temacie, na którym się zna.
Chciałabym być takim dyplomatą jak on, ale  jestem w gorącej wodzie kąpana.

Ja rozumiem, że Ty już zdążyłaś się uodpornić na jego gadkę ? big_smile Czy nadal Ciebie też potrafi "zmiękczyć" do swoich celów ?

po tylu latach czlowiek się przyzwyczaja wink Mnie już czarować nie musi poza tym. Jestem odhaczona na jego liście big_smile
Ale czasem flaki mi się przewracają, jak słucham jego telefonicznych rozmów. Ja jestem konkretna, co mam do powiedzenia to mówię szybko i bez ceregieli a nie nawijam pół godziny zanim przejdę do rzeczy. Też  niecierpliwa. Załatwianie interesów rozumiem jako konkret, rachu ciachu i do domu a nie pitu pitu o niczym. Moja gadka  byłaby krótka - panie tak czy nie a jak nie, to dlaczego? ;-)  A on mi mowi, że gdybym była jego doradcą to poszedłby z torbami. A  często ten konkret musi być okupiony tym pitu pitu.
I on nie raz z rozpędu przenosi taką taktykę do domu i w czasie rozmowy rozwija się niepotrzebnie, tworząc poboczne wątki, co mnie irytuje więc mówię mu - do rzeczy, albo streszczaj się, na co z kolei on się irytuje.  Ale ja naprawdę nie cierpię takiej rozwlekłej gadki w sytuacji, gdzie oczekuje prostej odpowiedzi na dany temat.

1 823

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

A podobno związek trzeba pielęgnować przez cały czas? tongue Musi się pewnie nieźle postarać, żeby Cię zaskoczyć smile

Tez kompletnie nie trawię takiego nawijania i za przeproszeniem pitolenia, gdzie zamiast pójść najkrótszą drogą, idzie się 10 okrężnymi. Nie znosze ubarwiania i opakowywania prostsych przekazów w zbędne dekoracje.
Za mło mam cierpliwości do tych przeciągających się pogawędek smile

1 824 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-10-13 11:36:18)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
bagienni_k napisał/a:
Misinx napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Wydaje mi się, że Misinx ma rację, to są dwie zupełnie różne rzeczy. Zresztą w codziennych sprawach można być obrotnym, załatwiając to czy tamto szybko, niezależnie czy mamy do czynienia z facetem czy kobietą.
To drugie zwykle przychodzi latwiej, bo nie trzeba odstawiać tego teatrzyku, którego głównym przesłaniem jest pokazywanie, "jaki jea jestem zaj***sty, zobacz Mała!", gdzie zawsze trzeba trochę poudawać i właśnie "pobajerować", żęby stworzyć wokół siebie taką otoczkę. Jak się jest przeciętny, to nic się nie osiągnie, tylko, że ja np baaardzo lubię być przeciętnym w kontaktach z kobietami, bo  robienie z siebie pajaca mnie nie kręci..

W codziennych sprawach moim sposobem jest po prostu uprzejmość, cierpliwość, uśmiech. Myślę, że jednak dla niektórych ludzi jest ważne, aby usłyszeć "dziękuję", "proszę", "przepraszam". Uśmiechnąć się do nich. Czasem zażartować. Mam tu na myśli zwłaszcza właśnie takich ludzi, którym może się wydawać, że robią coś mało dostrzegalnego (nie wiem jak to ująć) jak np. kasjerka w markecie. W pracy też staram się być do ludzi uprzejmy i pomocny. I to jest jedno.
Natomiast właśnie wchodzenie interakcję z kobietą, która mnie zainteresuje to już dla mnie wyższa szkoła jazdy. Od razu pojawia się stres, spięcie itp.

No właśnie, te środki są jak najbardziej wskazane i samo posługiwanie się nimi sprawia mi osobistą przyjemność, kiedy się z ludźmi rozmawia. Jednak na samą myśl, żę miałbym włączyć tryb "tokowania" już mi się słabo robi. Nie lubię robić z siebie idioty, żeby się komuś przypodobać smile

Skąd przypuszczenie, że kobiety lubią, jak ktoś robi z siebie idiotę udając kogoś innego?
Moja obserwacja jest taka, że wielu mężczyzn to bezsensowne gaduły. Nawet jak mają  coś interesujacego do powiedzenia, to potrafią  to zalać niepotrzebną  bajerą.
Ale to ja tak mam, bo jak się pojawiał  jakiś Pan  tzw dusza towarzystwa, to wszystkie Panie się nim zachwycały, a ja jakoś nie smile więc może nie jestem wyznacznikiem dobrym. ?

1 825

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

popisywanie się to jedno a flirt to drugie. Kto umie flirtować ten nie ma problemu z płcią przeciwną. Generalnie to duża zaleta, taka umiejętność. I jest to bardzo miłe, buduje fajną atmosferę.

1 826 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-10-13 11:38:55)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Tylko co to jest flirt?
Bo jak nazwalam flirtowaniem przekomarzanie się dla samego przekomarzania, żarciki wcale niekoniecznie z "docelowym" mężczyzną, a np. z ojcem, to uznano mnie niemal za dewiantkę.
A z moim ojcem czy bratem szermierki słowne uwielbiałam i uwielbiam. Z PP też było świetnie. Kiedyś, jak mu coś zripostowalam, to nazwał mnie czubkiem i było to fajniejsze i milsze niż te wszystkie misiaczki i dzióbdziusie, którymi obsypują się niektóre pary.

Nie znoszę zbyt bezpośrednich i/lub częstych nawiązań do seksu na początku znajomości. To banalne i czasem krępujące.

1 827

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
adiafora napisał/a:
Misinx napisał/a:
adiafora napisał/a:

mój ma podobnie, on przy samochodzie stoi i potrafi kogoś poznać wink. Ma łatwość nawiązywania kontaktów. Ktoś coś się jego zapyta, on odpowie i już 10 minutowa pogawędka jest.
Poza tym jest dobrym psychologiem. Wie  jak z kim gadac, żeby go zmiękczyć do swoich celów. Przydaje mu to się w pracy bo m.in zajmuje się właśnie różnymi negocjacjami i załatwianiem trudnych spraw. W ogóle nie ma tremy w kontaktach z ludzmi, zwłaszcza przed kamerą, bo czasem coś powie w temacie, na którym się zna.
Chciałabym być takim dyplomatą jak on, ale  jestem w gorącej wodzie kąpana.

Ja rozumiem, że Ty już zdążyłaś się uodpornić na jego gadkę ? big_smile Czy nadal Ciebie też potrafi "zmiękczyć" do swoich celów ?

po tylu latach czlowiek się przyzwyczaja wink Mnie już czarować nie musi poza tym. Jestem odhaczona na jego liście big_smile
Ale czasem flaki mi się przewracają, jak słucham jego telefonicznych rozmów. Ja jestem konkretna, co mam do powiedzenia to mówię szybko i bez ceregieli a nie nawijam pół godziny zanim przejdę do rzeczy. Też  niecierpliwa. Załatwianie interesów rozumiem jako konkret, rachu ciachu i do domu a nie pitu pitu o niczym. Moja gadka  byłaby krótka - panie tak czy nie a jak nie, to dlaczego? ;-)  A on mi mowi, że gdybym była jego doradcą to poszedłby z torbami. A  często ten konkret musi być okupiony tym pitu pitu.
I on nie raz z rozpędu przenosi taką taktykę do domu i w czasie rozmowy rozwija się niepotrzebnie, tworząc poboczne wątki, co mnie irytuje więc mówię mu - do rzeczy, albo streszczaj się, na co z kolei on się irytuje.  Ale ja naprawdę nie cierpię takiej rozwlekłej gadki w sytuacji, gdzie oczekuje prostej odpowiedzi na dany temat.

Moja żona to zawsze przy służbowych rozmowach przez telefon przyjmowała taki niesamowity ton i sposób mówienia, że ja to się śmiałem, że my zwykli domownicy (ja i syn) to nie jesteśmy godni, żeby do nas mówić takim tonem. Ma talent do tego.

Ja mam taką ciotkę z którą nie znoszę gadać przez telefon, bo to jest zawsze godzina, albo półtorej wycięte z życiorysu big_smile Ona jest emerytowaną nauczycielką i jak zaczyna mówić na jakiś temat, to zaraz tworzy wątek poboczny, od którego jest kolejny wątek poboczny i jeszcze jeden... Masakra big_smile

1 828

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Pytanie, czemu nie skrócileś rozmowy?

1 829 Ostatnio edytowany przez adiafora (2020-10-13 11:52:42)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
bagienni_k napisał/a:

A podobno związek trzeba pielęgnować przez cały czas? tongue Musi się pewnie nieźle postarać, żeby Cię zaskoczyć smile

Tez kompletnie nie trawię takiego nawijania i za przeproszeniem pitolenia, gdzie zamiast pójść najkrótszą drogą, idzie się 10 okrężnymi. Nie znosze ubarwiania i opakowywania prostsych przekazów w zbędne dekoracje.
Za mło mam cierpliwości do tych przeciągających się pogawędek smile

nasz związek jest fajny. Czujemy się ze sobą dobrze, lubimy żartować i śmiać się z siebie.. Mamy dużo własnej przestrzeni. Nie uważam, że w związku trzeba się ciągle zaskakiwać, to jakieś brednie z kobiecych pism. Ja bym czuła presję, gdybym musiała ciągle się starać, żeby czymś zaskoczyć. Ważne, by się lubić, mieć jakieś wspólne zainteresowania, tematy do rozmów i dbać o siebie, aby być atrakcyjnym, by namiętność i pożądanie były jak najdluzej. 

W związku może niekoniecznie, ale w interesach nie idzie się na skróty, więc czasem trzeba pitolenia, spotkań przy wódce i tym podobnych. Dlatego ja się nie nadaje do interesów. On tak. Z każdym się dogada, właśnie dlatego, ze umie,  wie jak i ma cierpliwość.

1 830 Ostatnio edytowany przez adiafora (2020-10-13 12:04:21)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Piegowata'76 napisał/a:

Tylko co to jest flirt?
Bo jak nazwalam flirtowaniem przekomarzanie się dla samego przekomarzania, żarciki wcale niekoniecznie z "docelowym" mężczyzną, a np. z ojcem, to uznano mnie niemal za dewiantkę.
A z moim ojcem czy bratem szermierki słowne uwielbiałam i uwielbiam. Z PP też było świetnie. Kiedyś, jak mu coś zripostowalam, to nazwał mnie czubkiem i było to fajniejsze i milsze niż te wszystkie misiaczki i dzióbdziusie, którymi obsypują się niektóre pary.

Nie znoszę zbyt bezpośrednich i/lub częstych nawiązań do seksu na początku znajomości. To banalne i czasem krępujące.

trudno o definicję, bo to subtelna gra w niedopowiedzenia plus mowa ciała. Nie każdy umie flirtować. Flirt nie może być krępujący. Nie jest wtedy flirtem. Dobry flirt to taki, który rozbudza wyobraźnię i prowokuje w nienachalny sposób.
Swego czasu uwielbiałam flirtować, więc ten, kto nie umiał, nie miał u mnie szans. Mój ma flirt we krwi wink

1 831 Ostatnio edytowany przez Misinx (2020-10-13 12:18:05)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Ela210 napisał/a:

Pytanie, czemu nie skrócileś rozmowy?

Bo by się mogła obrazić smile Trzeba się jej dać "wyszumieć".
Jak sobie pomyślę o powiedzeniu jej, że się rozstajemy z żoną... big_smile To będzie ciężka rozmowa.

1 832 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-10-13 12:22:19)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Ela210 napisał/a:

(...) Skąd przypuszczenie, że kobiety lubią, jak ktoś robi z siebie idiotę udając kogoś innego?
Moja obserwacja jest taka, że wielu mężczyzn to bezsensowne gaduły. Nawet jak mają  coś interesujacego do powiedzenia, to potrafią  to zalać niepotrzebną  bajerą.
Ale to ja tak mam, bo jak się pojawiał  jakiś Pan  tzw dusza towarzystwa, to wszystkie Panie się nim zachwycały, a ja jakoś nie smile więc może nie jestem wyznacznikiem dobrym. ?

Widzisz, to ja chyba jestem wyjątkiem, bo ZAWSZE  staram się wszystko przekazać w prosty i bezpośredni sposób, bez zbędnego owijania w bajerę smile Nie znoszę tych wszystkich niedomówień, dwuznaczności i gierek słownych. Zazwyczaj widać to, jak ktoś właśnie mową ciała zaczyna demonstrować swoja ochotę na flirt. Ja pozostaję grzeczny i uprzejmy, ale mówię wszystko wprost i na temat. Granica między flirtem a popisywaniem się jest dla mnie baardzo płynna a nawet powiedziałbym, żę jedno częściowo zawiera sie w drugim. Te wszytkie żarciki i przekomarzanie nie są zwyczjanie dla mnie atrakcyjne i stanowią same w sobie ten teatrzyk, który mnie zniesmacza. To samo z rozmowami przez telefon: jak ktoś gada dłużęj niż 10 minut to już mi się powoli zapala lampka ostrzegawcza, tym bardizej, jeśli z ta osobą mogę pogadać na żywo czy w inny sposób
(mail, czat itp).
Myślę, że już prędzej w biznesie czy życiu zawodowym, mogę nieco zboczyć z głównej drogi, przybierając strategię gracza smile, ale na gruncie prywatnym - brrr!

1 833 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-10-13 12:41:44)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
adiafora napisał/a:

trudno o definicję, bo to subtelna gra w niedopowiedzenia plus mowa ciała. Nie każdy umie flirtować. Flirt nie może być krępujący. Nie jest wtedy flirtem. Dobry flirt to taki, który rozbudza wyobraźnię i prowokuje w nienachalny sposób.
Swego czasu uwielbiałam flirtować, więc ten, kto nie umiał, nie miał u mnie szans. Mój ma flirt we krwi wink

A mogłabyś przytoczyć jakiś charakterystyczny przykład? Może coś pamiętasz?

Czy flirtem jest np. taki dialog jak poniżej?

- Napijesz się herbaty?
- Ja? Od ciebie nawet arszeniku się napiję!

Zawsze uważałam, że flirt ne musi być stricte seksualny, a już na pewno zabija go zbytnia dosłowność.
Uważam też, że można flirtować z każdą, ale to każdą osobą, niekoniecznie nawet płci przeciwnej, aczkolwiek właśnie wtedy nabiera TEGO smaku i sensu.

Ta akurat rozmówka odbyła się między mną a moim ojcem. Często rozmawialiśmy w taki sposób.

1 834

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Misinx napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Pytanie, czemu nie skrócileś rozmowy?

Bo by się mogła obrazić smile Trzeba się jej dać "wyszumieć".
Jak sobie pomyślę o powiedzeniu jej, że się rozstajemy z żoną... big_smile To będzie ciężka rozmowa.

Ale co ona ma do tego? Jakoś zasadniczo pogarsza jej to życie, że jesteś zobowiązany jej tłumaczyć i dbać o jej uczucia kosztem swoich?

1 835 Ostatnio edytowany przez adiafora (2020-10-13 12:43:38)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Misinx napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Pytanie, czemu nie skrócileś rozmowy?

Bo by się mogła obrazić smile Trzeba się jej dać "wyszumieć".
Jak sobie pomyślę o powiedzeniu jej, że się rozstajemy z żoną... big_smile To będzie ciężka rozmowa.

Muszę spiknąć moja siostrę z Twoją ciotką. Ona przez telefon może gadać bez końca big_smile

Ja nie znoszę długo przez telefon gadac a ta jak się rozkręci to masakra. Potrafi pół godziny nawijać tylko o tym, co miał na myśli men, ktofy w pracy na nią spojrzal. Rozkminiać każdą opcje. Czy Ty jesteś w stanie to sobie wyobrazić? big_smile

Jak mówię - dobra, telefon mi się zagrzał, zaraz mi wybuchnie  to ona - już kończę i mija kolejne pół godziny big_smile

Najdziwniejsze jest to, że jak do niej wpadam albo ona do mnie, to muszę ją ciągnąć za język, żeby coś powiedziała.

1 836 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-10-13 13:00:18)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Ja tam lubię długo i bezinteresownie pogadać. Jestem, jak to kiedyś Adiafora określiła, gawędziarką. Ale gdy trzeba jakiś konkret ustalić, to też czasem ochrzaniam koleżanki, żeby mówiły na temat.
I nie w każdej sytuacji będę nawijać, musi być ktoś, kto też czuje klimat smile
Nie lubię też jednokierunkowego nadawania.
Półtoragodzinne telefoniczne pogaduchy z przyjaciółką uwięzioną w domu przez chorobę - no problem smile

1 837

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

W porównaniu do żony jestem miękki, gdy kogoś trzeba słusznie opierdzielic, albo załatwić coś, a urzędnik wali Ci absurdem w twarz. Jestem skłonny do nie wchodzenia w konflikty, a żona je rozpala big_smile za to w domu jak jest konflikt, to nie odpuszczam, jeśli wiem, że racja jest po mojej stronie. Nie mam problemu zwrócić komuś uwagę, że np. po psie nie sprząta, ale nie wejdę z nim w dyskusję, bo wiem, że pokona mnie w doświadczeniu bycia idiotą.

1 838 Ostatnio edytowany przez Misinx (2020-10-13 12:57:19)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Ela210 napisał/a:
Misinx napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Pytanie, czemu nie skrócileś rozmowy?

Bo by się mogła obrazić smile Trzeba się jej dać "wyszumieć".
Jak sobie pomyślę o powiedzeniu jej, że się rozstajemy z żoną... big_smile To będzie ciężka rozmowa.

Ale co ona ma do tego? Jakoś zasadniczo pogarsza jej to życie, że jesteś zobowiązany jej tłumaczyć i dbać o jej uczucia kosztem swoich?

Hmmm...Ona nic nie ma do tego i szczerze mówiąc już postanowiłem, że nie będę się wdawał z nią w rozmowę o detalach mojego rozstania. Ona sama przeżyła dawno temu rozwód i pewnie wie jak to jest.
Widzisz to jest osoba, której ja osobiście bardzo wiele zawdzięczam. Mam wobec niej dług wdzięczności i nie chcę psuć z nią relacji, a te i tak się ostatnimi czasy trochę zepsuły i nawet nie wiem z jakiego powodu. Gdy ją o to pytałem, to mnie zbywała. Czyli mówiąc kolokwialnie "strzeliła focha" i cholera wie dlaczego. Przeprosiłbym ją, gdybym wiedział w czym zawiniłem. Ale to jest taki po prostu charakter. Ona ma swoje dziwactwa i trzeba to uszanować. W sumie to jest i tak jedna z niewielu osób w rodzinie z którą mam jakiś kontakt.

adiafora napisał/a:

Muszę spiknąć moja siostrę z Twoją ciotką. Ona przez telefon może gadać bez końca big_smile

Ja nie znoszę długo przez telefon gadac a ta jak się rozkręci to masakra. Potrafi pół godziny nawijać tylko o tym, co miał na myśli men, ktofy w pracy na nią spojrzal. Rozkminiać każdą opcje. Czy Ty jesteś w stanie to sobie wyobrazić? big_smile

Jak mówię - dobra, telefon mi się zagrzał, zaraz mi wybuchnie  to ona - już kończę i mija kolejne pół godziny big_smile

Najdziwniejsze jest to, że jak do niej wpadam albo ona do mnie, to muszę ją ciągnąć za język, żeby coś powiedziała.

Pół godziny to w standardach mojej ciotki rozmowa ekspresowa big_smile Rzadko się zdarza i aż pozostawia rozmówcę w głębokim szoku (WTF ?). Nie pamiętam ile z nią najdłużej rozmawiałem, ale z pewnością było to ponad 2 godziny.
Ja też nie lubię rozmów przez telefon. A kiedyś w sumie lubiłem. Ale to było jeszcze w czasach kiedy w ogóle telefon to było coś takiego szałowego big_smile

1 839 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-10-13 13:21:16)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Najwdoczniej nie do końca ogarniam sens i zasadność tego owego smaku, podszytego zalotnym podtekstem i sensu samego flirtu, tym bardziej kiedy ma on być dla samego flirtowania smile ot, bo będzie przyjemniej. Zawsze jakoś wszystko przekazuję w miarę dosłownie, ale w uprzejmy i miły sposób smile
Co do rozmów przez telefon, to mozę jeszcze zrozumiem, kiedy ludzie się nie mogą spotkać, bo mieszkają daleko od siebie. Mam znajomego, który jest w stanie gadać przez telefon z osobą z tego samego miasta przez dobrą godzinę. Dzwonienie do niego to samobójstwo tongue

1 840

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Piegowata'76 napisał/a:

A mogłabyś przytoczyć jakiś charakterystyczny przykład? Może coś pamiętasz?

Czy flirtem jest np. taki dialog jak poniżej?

- Napijesz się herbaty?
- Ja? Od ciebie nawet arszeniku się napiję!

Zawsze uważałam, że flirt ne musi być stricte seksualny, a już na pewno zabija go zbytnia dosłowność.
Uważam też, że można flirtować z każdą, ale to każdą osobą, niekoniecznie nawet płci przeciwnej, aczkolwiek właśnie wtedy nabiera TEGO smaku i sensu.

Ta akurat rozmówka odbyła się między mną a moim ojcem. Często rozmawialiśmy w taki sposób.

Ja bym to już uznał za flirt, ale fachowcem nie jestem smile

1 841

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Misinx napisał/a:

Ja bym to już uznał za flirt, ale fachowcem nie jestem smile

Dla mnie jest i uwielbiam to.

Jeśli to jest flirtem, to rozflirtowana jestem nieźle. Jeśli nie - to chyba nie umiem.

1 842 Ostatnio edytowany przez adiafora (2020-10-13 13:06:16)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Piegowata'76 napisał/a:
adiafora napisał/a:

trudno o definicję, bo to subtelna gra w niedopowiedzenia plus mowa ciała. Nie każdy umie flirtować. Flirt nie może być krępujący. Nie jest wtedy flirtem. Dobry flirt to taki, który rozbudza wyobraźnię i prowokuje w nienachalny sposób.
Swego czasu uwielbiałam flirtować, więc ten, kto nie umiał, nie miał u mnie szans. Mój ma flirt we krwi wink

A mogłabyś przytoczyć jakiś charakterystyczny przykład? Może coś pamiętasz?

Czy flirtem jest np. taki dialog jak poniżej?

- Napijesz się herbaty?
- Ja? Od ciebie nawet arszeniku się napiję!

Zawsze uważałam, że flirt ne musi być stricte seksualny, a już na pewno zabija go zbytnia dosłowność.
Uważam też, że można flirtować z każdą, ale to każdą osobą, niekoniecznie nawet płci przeciwnej, aczkolwiek właśnie wtedy nabiera TEGO smaku i sensu.

Ta akurat rozmówka odbyła się między mną a moim ojcem. Często rozmawialiśmy w taki sposób.

uważam, że dialog z ojcem, który przytoczylas to nie jest flirt, tylko zwykłe przekomarzanki. Dla mnie flirt ma zawsze podtekst erotyczny, jest nieco zalotny i filuterny, dwuznaczny...więc  siłą rzeczy nie można flirtować z ojcem, bratem, ciotką itd.

Ten sam tekst w innych okolicznościach jak najbardziej może być flirtem.

1 843

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Misinx napisał/a:
adiafora napisał/a:

Muszę spiknąć moja siostrę z Twoją ciotką. Ona przez telefon może gadać bez końca big_smile

Ja nie znoszę długo przez telefon gadac a ta jak się rozkręci to masakra. Potrafi pół godziny nawijać tylko o tym, co miał na myśli men, ktofy w pracy na nią spojrzal. Rozkminiać każdą opcje. Czy Ty jesteś w stanie to sobie wyobrazić? big_smile

Jak mówię - dobra, telefon mi się zagrzał, zaraz mi wybuchnie  to ona - już kończę i mija kolejne pół godziny big_smile

Najdziwniejsze jest to, że jak do niej wpadam albo ona do mnie, to muszę ją ciągnąć za język, żeby coś powiedziała.

Pół godziny to w standardach mojej ciotki rozmowa ekspresowa big_smile Rzadko się zdarza i aż pozostawia rozmówcę w głębokim szoku (WTF ?). Nie pamiętam ile z nią najdłużej rozmawiałem, ale z pewnością było to ponad 2 godziny.
Ja też nie lubię rozmów przez telefon. A kiedyś w sumie lubiłem. Ale to było jeszcze w czasach kiedy w ogóle telefon to było coś takiego szałowego big_smile

chwila, chwila, te pół godziny, o której wspomnialam dotyczyło tylko rozkmin spojrzenia. Czyli było takim przecinkiem w rozmowie big_smile

1 844

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Do rodzica w życiu bym się tak nawet nie odezwał smile

A pół godziny rozmowy to raczej o 20 minut za dużo smile

1 845 Ostatnio edytowany przez Misinx (2020-10-13 13:21:20)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
bagienni_k napisał/a:

Do rodzica w życiu bym się tak nawet nie odezwał smile

A pół godziny rozmowy to raczej o 20 minut za dużo smile

A to nie zauważyłem, że to była rozmowa z ojcem. To zmienia postać rzeczy.

adiafora napisał/a:

chwila, chwila, te pół godziny, o której wspomnialam dotyczyło tylko rozkmin spojrzenia. Czyli było takim przecinkiem w rozmowie big_smile

To faktycznie mogłyby się dogadać big_smile Chociaż z drugiej strony, któraś ze stron mogłaby być niezadowolona, że nie może dojść do głosu big_smile

1 846 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-10-13 13:43:57)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
bagienni_k napisał/a:

Do rodzica w życiu bym się tak nawet nie odezwał smile

O tym arszeniku to do mnie Tata powiedział, ale w drugą stronę - żaden problem.
Bagiennik, a Ty z rodzicami zawsze tyiko serio?
Do mojej mamy często zwracam się np. "Wy, babciu" - no, ale o już raczej nie flirt a zwykły żart.
Nie na wszystko rodzice nam pozwalali, ale było sporo luzu i żartu w naszych relacjach

Misinx napisał/a:

A to nie zauważyłem, że to była rozmowa z ojcem. To zmienia postać rzeczy.

Aż tak źle?

Powtórzę jeszcze raz:

Piegowata'76 napisał/a:

Zawsze uważałam, że flirt nie musi być stricte seksualny, a już na pewno zabija go zbytnia dosłowność.
Uważam też, że można flirtować z każdą, ale to każdą osobą, niekoniecznie nawet płci przeciwnej, aczkolwiek właśnie wtedy nabiera TEGO smaku i sensu..

No i chętnie ten pogląd skonfrontuję, bo niektórych moje pojęcie flirtu bardzo dziwi, a mnie zaskakuje to zdziwiene. A może to ja pojęcia nie mam?

1 847 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-10-13 13:31:20)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

.

1 848 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-10-13 13:30:02)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

.

1 849

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Misinx, Ty wbrew pozorom masz zadatki na flirciarza smile. Masz fajny luz w przekomarzaniu się i poczucie humoru. Kobiety to lubia. Tylko pewnie włącza Ci się mega  spina, gdy zaczynasz myslec, jak dobrze wypaść.  Tak, jakbyś uważał, że gdy jesteś sobą, to za mało i musisz być bardziej błyskotliwy, zabawny itd.itp. A w sytuacji, gdy gadka się nie klei szukasz winy w sobie. Musisz doceniac siebie bardziej smile

1 850 Ostatnio edytowany przez adiafora (2020-10-13 13:42:39)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Piegowata, ja postrzegam flirt inaczej niż Ty i napisałam wyżej to.
Ty możesz mieć swoją definicję i flirtować z koleżanką, ciotką nawet i ok smile

1 851 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-10-13 13:56:11)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
adiafora napisał/a:

Piegowata, ja postrzegam flirt inaczej niż Ty i napisałam wyżej to.
Ty możesz mieć swoją definicję i flirtować z koleżanką, ciotką nawet i ok smile

Rozumiem, ale jestem bardzo ciekawa, jak wygląda flirt w tym powszechnym rozumieniu. Chyba tego nie rozumiem, stąd prośba o przykładowy dialog.

Kojarzy mi się jeszcze w inny sposób, ale to skojarzenie jest dla mnie negatywne: głupie chichoty, jakieś zniżanie głosu, kretyńskie trzepotanie rzęsami, poza na słodką idiotkę... nie, tego cyrku nie cierpię, jest dla mnie upokarzający.

A jak wygląda normalny, fajny, typowy flirt?



P.S. Przepraszam. już doczytałam przeoczony post.
W takim razie zdarza mi się poflirtować.
Ufff, chyba umiem. Zdecydowanie nawet smile
W sumie całkiem naturalna sprawa, a mnie zawsze jawiła się jako jakaś czarna magia.
I zgadzam się, z opinią na temat flirciarskiego potencjału Misinxa smile

1 852 Ostatnio edytowany przez Misinx (2020-10-13 13:55:59)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
adiafora napisał/a:

Misinx, Ty wbrew pozorom masz zadatki na flirciarza smile. Masz fajny luz w przekomarzaniu się i poczucie humoru. Kobiety to lubia. Tylko pewnie włącza Ci się mega  spina, gdy zaczynasz myslec, jak dobrze wypaść.  Tak, jakbyś uważał, że gdy jesteś sobą, to za mało i musisz być bardziej błyskotliwy, zabawny itd.itp. A w sytuacji, gdy gadka się nie klei szukasz winy w sobie. Musisz doceniac siebie bardziej smile

Możliwe, że masz rację. Żona mi mówiła, że właśnie na pierwszym spotkaniu zainteresowałem ją poczuciem humoru. Chociaż ja to spotkanie inaczej trochę pamiętam, bo żona przyszła na nie ze swoją przyjaciółką (!!!) i miałem nieodparte wrażenie, że robią sobie ze mnie jaja. Aż dziwię, że zgodziłem się na kolejne spotkanie big_smile A z tą włączającą się spiną to jest absolutnie 100% racji.

Piegowata'76 napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Do rodzica w życiu bym się tak nawet nie odezwał smile

O tym arszeniku to do mnie Tata powiedział, ale w drugą stronę - żaden problem.
Bagiennik, a Ty z rodzicami zawsze tyiko serio?
Do mojej mamy często zwracam się np. "Wy, babciu" - no, ale o już raczej nie flirt a zwykły żart.
Nie na wszystko rodzice nam pozwalali, ale było sporo luzu i żartu w naszych relacjach

Misinx napisał/a:

A to nie zauważyłem, że to była rozmowa z ojcem. To zmienia postać rzeczy.

Aż tak źle?

Nie, nie, to nie jest źle. Oczywiście, że można sobie tak żartować nawet z rodzicami. Wszystko zależy od zażyłości itd.
Chodzi tylko o to, że z rodzicami to już nie jest po prostu flirt, tylko zwykłe żartowanie smile

1 853 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-10-13 14:14:14)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Misinx napisał/a:

Nie, nie, to nie jest źle. Oczywiście, że można sobie tak żartować nawet z rodzicami. Wszystko zależy od zażyłości itd.
Chodzi tylko o to, że z rodzicami to już nie jest po prostu flirt, tylko zwykłe żartowanie smile

Mogę się z tym zgodzić, choć przypadły mi do gustu słowa Katarzyny Miller, że ona flirtuje nawet z małymi dziećmi. Też tak to zawsze odczuwałam, choć przecież seksualnie dzieci ani rodziców nie postrzegam.
W pewnych okolicznościach flirt staje się właśnie TYM flirtem.

To w gruncie rzeczy nietrudne. Tylko właśnie braku spiny wymaga. Wystarczy cieszyć się chwilą i drugim człowiekiem.

1 854 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-10-13 15:41:58)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Piegowata'76 napisał/a:
Misinx napisał/a:

Nie, nie, to nie jest źle. Oczywiście, że można sobie tak żartować nawet z rodzicami. Wszystko zależy od zażyłości itd.
Chodzi tylko o to, że z rodzicami to już nie jest po prostu flirt, tylko zwykłe żartowanie smile

Mogę się z tym zgodzić, choć przypadły mi do gustu słowa Katarzyny Miller, że ona flirtuje nawet z małymi dziećmi. Też tak to zawsze odczuwałam, choć przecież seksualnie dzieci ani rodziców nie postrzegam.
W pewnych okolicznościach flirt staje się właśnie TYM flirtem.

To w gruncie rzeczy nietrudne. Tylko właśnie braku spiny wymaga. Wystarczy cieszyć się chwilą i drugim człowiekiem.

To ja jestem trochę jak Pan Jourdain i "całe życie" nie wiedziałem, że mówię prozą  smile
Kurde to ze mnie straszliwy flirciarz patologiczny wręcz wedle takiej klasyfikacji .
W ogóle to nie mam prawie żadnych zahamowań prze innymi ludźmi  jak tak i "mam na to chyba wywalone centralnie".
Tak ze dwa trzy razy w roku za to zdarza mi się jakaś długa, niesamowita rozmowa z kimś nieznajomym, kimś kogo prawdopodobnie nie spotkam już więcej nigdy, taka przygoda .

1 855 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-10-13 14:51:03)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
paslawek napisał/a:

Tak ze dwa trzy razy w roku za to zdarza mi się jakaś długa, niesamowita rozmowa z kimś nieznajomymi, kimś kogo prawdopodobnie nie spotkam już więcej nigdy, taka przygoda .

Mam we wspomnieniach mnóstwo takich rozmów. Czasami wystarczy w parku na ławce przysiąść...
Czasami jedno zdanie wryje się w pamięć na cale lata i stanowi jakiś ważny znak.
Między innymi dlatego nie czuję się w życiu samotna.

1 856

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

czasem używany jakiegoś slowa  w zbliżonym znaczeniu, bo może brakuje nam innego i w ten sposób wypaczamy nieco znaczenie. Geneza słowa flirt nie zostawia wątpliwości, że nie jest to zwykle zartowanie.
Używanie słowa flirt w kontekście zabaw z dziećmi brzmi niezbyt dobrze a nawet niesmacznie. I szczerze pisząc, nie podoba mi się.

1 857 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-10-13 15:00:49)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Piegowata Z rodzicami staram się raczej na poważnie rozmawiać smile Jeśli czasami sobie żartuję, to na pewno nie w ten sposób, jak z tym arszenikiem smile

Oosbiści ewidzę znaczną różnicę miedzy luźnym i wesołym stylem rozmowy a flirtem. Poczucie humoru to jedno a dwuznaczność i ciągłe przerzucanie się słownymi gierkami to co innego, jak się pojawia do tego podtekst seksualny czy nawet zalotny charakter, to czuję się zawsze niezręcznie. Nie łapię tego, bo chyba nie widzę chyba w tym żadnej uciechy.
Zatem uprzejmie i wesoło, ale bez podtekstów smile

1 858 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-10-13 15:20:21)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
adiafora napisał/a:

Używanie słowa flirt w kontekście zabaw z dziećmi brzmi niezbyt dobrze a nawet niesmacznie. I szczerze pisząc, nie podoba mi się.

W tym wypadku nie interpretuję dosłownie, jest to dla mnie rodzaj przenośni. Ale to fakt, że niektórzy odbierają je dosłownie i poważnie, więc trzeba uważać.

W sumie nurtowało mnie, czy ten stricte flirt to jakaś wielka sztuka, jakieś seksualne aluzje itd.
Taki flirt nie dla mnie.
Wiele osób się skarży,że nie umie flirtować, wiele nawet nie wie, że robi to świetnie, bo wyobrażają go sobie jako coś niebotycznie skomplikowanego.
A tu się dowiaduję, że flirtuję na co dzień, kwestia tylko adresata.


___________________________________

bagienni_k napisał/a:

Oosbiści ewidzę znaczną różnicę miedzy luźnym i wesołym stylem rozmowy a flirtem. Poczucie humoru to jedno a dwuznaczność i ciągłe przerzucanie się słownymi gierkami to co innego, jak się pojawia do tego podtekst seksualny czy nawet zalotny charakter, to czuję się zawsze niezręcznie. Nie łapię tego, bo chyba nie widzę chyba w tym żadnej uciechy.
Zatem uprzejmie i wesoło, ale bez podtekstów smile

Nie lubię takiej nachalnej zalotności. Nie lubię podawania się na tacy. Nie lubię nawiązywania na każdym kroku do seksu.
A takie miałam wrażenie, gdy inni pisali o flircie.
Mało kto potrafi o seksie mówić z finezją i przymrużeniem oka. Panowie na Badoo bywali pod tym względem tragicznie obleśni. Wkurza mnie też, że żadnego tematu nie można z niektórymi poruszyć bez tzw. skojarzeń.

______________________________________

bagienni_k napisał/a:

Piegowata Z rodzicami staram się raczej na poważnie rozmawiać smile Jeśli czasami sobie żartuję, to na pewno nie w ten sposób, jak z tym arszenikiem smile

Tu mnie zaskakujesz, bo w moim odczuciu to zupełnie niewinny żart. To tak jak np.: Z twojej ręki i śmierć mila.

Ale jak powiadają, co chałupa to zwyczaj. Każda rodzina ma swój klimat.

1 859 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-10-13 15:12:08)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

cholera z postami pod postem hmm

1 860

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Ja nie flirtuję z mężczyznami ( tu mam jak Adiafora, taka rozmowa przekomarzanki to nie flirt) wobec których nie mam jakiś erotycznych odniesień.  Bo to tak jakbyt się komuś uruchamiało guzik. I sobie zresztą też. No chyba że robię coś nieświadomie, czyli nie czuję że rymuję..

Tu by pasowało zacytować Jane Austin z doskonałym opisem jak to działa, niezmiennie od wieków.

1 861

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Piegowata'76 napisał/a:
adiafora napisał/a:

Używanie słowa flirt w kontekście zabaw z dziećmi brzmi niezbyt dobrze a nawet niesmacznie. I szczerze pisząc, nie podoba mi się.

W tym wypadku nie interpretuję dosłownie, jest to dla mnie rodzaj przenośni. Ale to fakt, że niektórzy odbierają je dosłownie i poważnie, więc trzeba uważać.

W sumie nurtowało mnie, czy ten stricte flirt to jakaś wielka sztuka, jakieś seksualne aluzje itd.
Taki flirt nie dla mnie.
Wiele osób się skarży,że nie umie flirtować, wiele nawet nie wie, że robi to świetnie, bo wyobrażają go sobie jako coś niebotycznie skomplikowanego.
A tu się dowiaduję, że flirtuję na co dzień, kwestia tylko adresata.

ja wiem, że pani Miller nie mówiła o flircie z dziećmi w sensie dosłownym, ale mimo wszystko powinna mieć świadomość, jako psycholog, że takie przenośnie to oswajanie w świadomości ludzkiej kontrowersyjnych rzeczy. Flirt i dzieci powinny być na odległych biegunach. Zadnych przenośni, żartów ani tym podobnych rzeczy. To ma się jawic jako złe i budzić czujność.

1 862

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Flirt kojarzył mi się zawsze stricte z rozmowami o podtekście lekko seksualny/erotycznym, między dwojgiem ludzi różnej płci smile Natomiast flirt w stosunku do dzieci to brzmi już trochę niesmacznie..

Dużo osób zapewne czuje, żę potrzebuje flirtować( nie mylić z uprzejmą i miłą rozmową), bo czują się przez to lepiej. Ja u siebie tej potrzeby nigdy nie widziałem i jeśli czasami coś tam wypalę, to raczej mimowolnie.

1 863 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-10-13 15:28:54)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
adiafora napisał/a:

ja wiem, że pani Miller nie mówiła o flircie z dziećmi w sensie dosłownym, ale mimo wszystko powinna mieć świadomość, jako psycholog, że takie przenośnie to oswajanie w świadomości ludzkiej kontrowersyjnych rzeczy. Flirt i dzieci powinny być na odległych biegunach. Zadnych przenośni, żartów ani tym podobnych rzeczy. To ma się jawic jako złe i budzić czujność.


A ja właśnie byłabym za oddemonizowaniem flirtu, pozbawieniem go tak ciężkich konotacji. To ma być fajne i lekkie, móc, ale nie musieć prowadzić do seksu.
To jak z dotykiem na przyklad - nie każdy jest zly i nie każdy seksualny, nawet jeśli czuły.
Trudno tak precyzyjnie mi ująć w słowa, bo to sprawa płynna.

Tak czy siak, fajnie wiedzieć, że flirt to zupełnie dostępna umiejętność.

1 864 Ostatnio edytowany przez adiafora (2020-10-13 15:44:28)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Piegowata'76 napisał/a:
adiafora napisał/a:

ja wiem, że pani Miller nie mówiła o flircie z dziećmi w sensie dosłownym, ale mimo wszystko powinna mieć świadomość, jako psycholog, że takie przenośnie to oswajanie w świadomości ludzkiej kontrowersyjnych rzeczy. Flirt i dzieci powinny być na odległych biegunach. Zadnych przenośni, żartów ani tym podobnych rzeczy. To ma się jawic jako złe i budzić czujność.


A ja właśnie byłabym za oddemonizowaniem flirtu, pozbawieniem go tak ciężkich konotacji. To ma być fajne i lekkie, móc, ale nie musieć prowadzić do seksu.
To jak z dotykiem na przyklad - nie każdy jest zly i nie każdy seksualny, nawet jeśli czuły.
Trudno tak precyzyjnie mi ująć w słowa, bo to sprawa płynna.

Tak czy siak, fajnie wiedzieć, że flirt to zupełnie dostępna umiejętność.

flirt nie ma ciężkich konotacji i nie musi prowadzić do seksu,  i często nie prowadzi.  Nie ma czego oddemonizowywac. Seks zresztą sam w sobie też nie jest zły. Chodzi tylko o konotacje z dziećmi. Zadnych połączeń. Koniec, kropka. Trzymajmy się prawidlowych znaczeń a nie, że będziemy upiększać rzeczywistosc pod hasłem, że to nic złego, więc co szkodzi pisać o flirtowaniu z dziećmi. Otóż moim zdaniem szkodzi.

1 865 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-10-13 15:47:42)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

A ja tam sobie "poflirtuję" z malutkim wnuczkiem sąsiadki. On tak fajnie się uśmiecha, gdy puszczam mu oczka wink
I na puszczaniu oczek się skonczy smile

Pozdrawiam i uciekam do kuchni, flirtować z garami smile

A propos małych dzieci, my się w gruncie rzeczy wcale tak bardzo od nich nie różnimy. I nam trzeba zabawy, luzu, radości, a nie wszystko tak poważnie.

1 866

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

tylko nie bawcie się w doktora smile

1 867 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-10-13 15:49:43)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Nie wiem, możę należałoby stworzyć jakieś osobne pojęcie w stosunku do takich rozmów.
Sam fakt, że owa rozmowa się między ludźmi o dwóch kompletnie różnych sposobach odbioru informacji. Takie dziecko raczej nie znam takiego pojęcia i odbiera to zapewne na innej płaszczyźnie. Siłą rzeczy do małych dzieci zwracam się zupełnie inaczej i w innym kontekście, niż do osoby dorosłej.

1 868 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-10-13 15:52:45)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
adiafora napisał/a:

tylko nie bawcie się w doktora smile


big_smile

Co za dużo, to niezdrowo smile

bagienni_k napisał/a:

Nie wiem, możę należałoby stworzyć jakieś osobne pojęcie w stosunku do takich rozmów.
Sam fakt, że owa rozmowa się między ludźmi o dwóch kompletnie różnych sposobach odbioru informacji. Takie dziecko raczej nie znam takiego pojęcia i odbiera to zapewne na innej płaszczyźnie.


No, płaszczyzny są różne, odbiór i pojmowanie słów też. Stąd liczne nieporozumienia.
Ja lubię poezję, więc może stąd bywam swobodna w interpretowaniu słów wink
Jedno słowo może tyle znaczyć, czasami naprawdę warto ustalić, dociec, co kto naprawdę chiciał przekazać.

1 869

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Piegowata'76 napisał/a:

A ja tam sobie "poflirtuję" z malutkim wnuczkiem sąsiadki. On tak fajnie się uśmiecha, gdy puszczam mu oczka wink
I na puszczaniu oczek się skonczy smile

Pozdrawiam i uciekam do kuchni, flirtować z garami smile

A propos małych dzieci, my się w gruncie rzeczy wcale tak bardzo od nich nie różnimy. I nam trzeba zabawy, luzu, radości, a nie wszystko tak poważnie.

aa.. z takimi do lat 3 to ja flirtuję nałogowo. Sami też zaczępiają smile

1 870

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Dla mnie flirt zdecydowanie jest z podtekstem erotycznym/seksualnym, reszta to zwykle przekomarzanie itp.
Odzielam też flirt od bajerowania, niby to samo, ale dla mnie na innym poziomie, bajerowanie dla mnie jest tanie, flirt to wyższa sztuka, na innym poziomie, forma zdecydowanie bardziej inteligentna, chociaż i na tania bajere można "złapać", zależy od grupy docelowej big_smile na bajerowanie mam alergie, śmieszne to i żałosne jednocześnie wink  flirt jest przyjemnością i zabawa smile

1 871 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-10-13 19:26:38)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Upierdliwa jestem, wiem, ale dociekam.
Łopatologicznie niech mi ktoś wyłoży, co to jest ten podstekst seksualny. To znaczy, że mam się produkować z jakimiś pikantnymi żarcikami? Jakieś aluzje przemycać?
Nie jestem przesadnie skromna, ale byłoby to dla mnie strasznie męczące i sztuczne.
Zdecydowanie swobodniej się czuję z flirtem (?) niezobowiązujacym.

Na przykład jak na zakupach z mamą, gdzie pan przed nami wśród zakupów miał piwo.
Mama do mnie: - kładź na taśmie, tylko panu piwa nie zabierz
Ja, uśmiechając się szeroko do pana: - No, chyba, że mnie pan sam uraczy.
I wszyscy się uśmiechają, i wszyscy w dobrym humorze.

Albo w pracy:
- Panie Heniu, strasznie pana potrzebuję!
- Tak, a co się stało? Ja wiem, że randkę obiecalem...
- E, tam, panie Heniu, z randką jeszcze zdążymy (pan Heniu nawiasem mówiąc od lat jest zupełnie dobrym mężem i ojcem swojej rodziny, ale w żartach zgrywa wielkiego podrywacza), potrzebuję.... i tu całkiem już rzeczowy opis sprawy.

A ten seksualny flirt, to jak, kurde, wygląda?
Chciałabym konkretne przykłady.

1 872

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

jak dla mnie to w pracy nie był seksualny, ale ten przy taśmie to zależy jakie posłałaś Panu spojrzenie, i czy tylko jedno smile

1 873 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-10-13 16:45:48)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
lody miętowe napisał/a:

Dla mnie flirt zdecydowanie jest z podtekstem erotycznym/seksualnym, reszta to zwykle przekomarzanie itp.
Odzielam też flirt od bajerowania, niby to samo, ale dla mnie na innym poziomie, bajerowanie dla mnie jest tanie, flirt to wyższa sztuka, na innym poziomie, forma zdecydowanie bardziej inteligentna, chociaż i na tania bajere można "złapać", zależy od grupy docelowej big_smile na bajerowanie mam alergie, śmieszne to i żałosne jednocześnie wink  flirt jest przyjemnością i zabawa smile

Myślę dokładnie tak samo, przynajmniej w kwestii pierwszej części smile Bo flirt od bajery nie zawsze da się rozdzielić moim zdaniem, ale mozę ktoś zaprawiony dostrzega tą różnicę. Jak myślę o flircie to mi się bardziej kojarzy subtelna rozmowa a nie gotowe teksty w stylu jakiegoś disco-boya big_smile tongue

edit: ten właściwy, seksualny flirt może w sumie się zcząć dopiero po jakimś czasie smile A ta rozmowa przy zakupach? To bym odebrał jako niewinny żarcik.

Kiedyś, chyba na II roku studiów, odwiedzałem kumpla w akademiku. Przychodzę na recepcję i taka ładna dziewczyna w okienku prosi o dowód. Sprawdza tożsamość: patrzy kilka razy, to na mnie, to na dowód.
Jej koleżanka coś ją popędza a ta mówi coś w stylu: " No czekaj, chce się Panu dobrze przyjrzeć/na Pana popatrzeć, zerkając na mnie z uśmiechem" I to jest dla mnie flirt smile

No cóż, byłem umówiony ze znajomym, więc ciężko odwoływać na takim etapie wizytę.. smile

1 874

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Piegowata'76 napisał/a:

Upierdliwa jestem, wiem, ale dociekam.
Łopatologicznie niech mi ktoś wyłoży, co to jest ten podstekst seksualny. To znaczy, że mam się produkować z jakimiś pikantnymi żarcikami? Jakieś aluzje przemycać?
Nie jestem przesadnie skromna, ale byłoby to dla mnie strasznie męczące i sztuczne.
Zdecydowanie swobodniej się czuję z flirtem (?) niezobowiązujacym.

Na przykład jak na zakupach z mamą, gdzie pan przed nami wśród zakupów miał piwo.
Mama do mnie: - kładź na taśmie, tylko panu piwa nie zabierz
Ja, uśmiechając się szeroko do pana: - No, chyba, że mnie sam uraczy.
I wszyscy się uśmiechają, i wszyscy w dobrym humorze.

Albo w pracy:
- Panie Heniu, strasznie pana potrzebuję!
- Tak, a co się stało? Ja wiem, że randkę obiecalem...
- E, tam, panie Heniu, z randką jeszcze zdążymy (pan Heniu nawiasem mówiąc od lat jest zupełnie dobrym mężem i ojcem swojej rodziny, ale w żartach zgrywa wielkiego podrywacza), potrzebuję.... i tu całkiem już rzeczowy opis sprawy.

A ten seksualny flirt, to jak, kurde, wygląda?
Chciałabym konkretne przykłady.

Ja Ci wyłożę taki flirt pracowniczy, ale obrócony w żart. Wiecie, że jestem bpo wazektomi. Pękła mi gumka recepturka w pracy, co niechcący głośno oznajmiłem na całe biuro. Pyta się mnie koleżanka, czy chcę gumkę. Druga zalotnym głosem mówi jej: przecież m4jkel nie potrzebuje, mmm.
I puściła mi oczko.
Niby żart, ale odebrałem to też jako lekki flirt. Po tym nie było salwy śmiechu, tylko coś wisiało w powietrzu smile

1 875 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-10-13 18:12:03)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

No, taki flirt to już bardziej zaawansowany. Dawkuję oszczędnie, w zaufanych relacjach: albo z mężczyzną  z którym łączy mnie już bardzo dużo, albo z takim kumplem, z którym wiem, że  mogę gadać wszelkie "głupoty", na jakie przyjdzie mi ochota, a i tak nic z tego nie będzie. Mam takiego jednego kumpla.
Jakieś zalotne uśmiechy i powłóczyste spojrzenia zawsze wydawały mi się zbyt teatralne. Wolę naturalność.

Szczerze mówiąc, średnio mi się takie rozumienie flirtu podoba, bo bardzo zawęża, zubaża i spłyca zarówno pojęcie, jak i możliwości. Z subtelnością też niewiele ma wspólnego, chociaż trudno go nazwać grubiańskim.

1 876

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

ale zalotność to jeden z elementów flirtu. Może Ty mylisz po prostu żarty z flirtem. Ja w pracy też żartuję z kolegami, czasem nie raz mocno, ale nie ma w tym żadnego flirtu bo jest zero napięcia erotycznego między nami. To są zwykłe wygłupy.
We flircie wszystko może mieć znaczenie, przekomarzanie się, mowa ciała, ton głosu, spojrzenie, jakaś kokieteria... To może być urwane w pół zdanie, znacząca pauza itd. itp. Ciężko to opisać, bo to jest subtelne. To jest taka gra na emocjach. Oczywiście musi by jakiś rezonans a nie, że pierwszy lepszy randomowy gość palnie jakiś żarcik i już jest flirt. Nie.

1 877

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
m4jkel napisał/a:

Ja Ci wyłożę taki flirt pracowniczy, ale obrócony w żart. Wiecie, że jestem bpo wazektomi. Pękła mi gumka recepturka w pracy, co niechcący głośno oznajmiłem na całe biuro. Pyta się mnie koleżanka, czy chcę gumkę. Druga zalotnym głosem mówi jej: przecież m4jkel nie potrzebuje, mmm.
I puściła mi oczko.
Niby żart, ale odebrałem to też jako lekki flirt. Po tym nie było salwy śmiechu, tylko coś wisiało w powietrzu smile

Powiedziałeś koleżankom z pracy o wazektomi ? smile To wy tam blisko ze sobą jesteście. No chyba, że to był jakiś manifest big_smile A one Ci też mówią co robią u ginekologa ?

1 878 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-10-13 19:24:03)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Zgodzę się że we flircie jest element nieuchwytności, wiele niewerbalnych sygnałów.
Na taki flirt chyba jestem zbyt prostolinijna.
Ale to bardzo ładne. Tylko smaku i wyczucia wymaga.

A może po prostu flirtuje się na różne sposoby? smile

1 879 Ostatnio edytowany przez adiafora (2020-10-13 19:40:11)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

ja lubię sobie żartować i się powygłupiać ale z ludźmi których znam i z którymi dobrze rezonuje na stopie koleżeńskiej.

Jest  u mnie jeden pan, który ma rubaszne żarty, w sumie ogólnie jest miły, ale nie czuję z nim kontaktu, więc nie podejmuję jego żarcików i próbuję go spławić jak najszybciej, ale jemu to nie przeszkadza big_smile Zawsze mnie uraczy jakimś tekstem:
- o, pani Ewa je pyszności, może się załapię na małe co nie co.. I szczerzy zęby. (przyszedł jak jadłam śniadanie)
- dzień dobry pani Ewo, ma pani dzisiaj coś dla mnie oprócz siebie? I szczerzy zęby.  (przyszedł po papiery)
- co pani taka markotna z rana Pani Ewuniu, mąż wyspać się nie dał? I się cieszy.
Raz szedł za mną i nie zauważyłam, odwracam się i mówię - co pan się tak czai od tyłu a on - raz od przodu raz od tyłu, jakieś urozmaicenie być musi...

big_smile   
Już macham ręką na niego, bo nie chce mi się gadać smile

1 880

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
adiafora napisał/a:

ja lubię sobie żartować i się powygłupiać ale z ludźmi których znam i z którymi dobrze rezonuje na stopie koleżeńskiej.

Jest  u mnie jeden pan, który ma rubaszne żarty, w sumie ogólnie jest miły, ale nie czuję z nim kontaktu, więc nie podejmuję jego żarcików i próbuję go spławić jak najszybciej, ale jemu to nie przeszkadza big_smile Zawsze mnie uraczy jakimś tekstem:
- o, pani Ewa je pyszności, może się załapię na małe co nie co.. I szczerzy zęby. (przyszedł jak jadłam śniadanie)
- dzień dobry pani Ewo, ma pani dzisiaj coś dla mnie oprócz siebie? I szczerzy zęby.  (przyszedł po papiery)
- co pani taka markotna z rana Pani Ewuniu, mąż wyspać się nie dał? I się cieszy.
Raz szedł za mną i nie zauważyłam, odwracam się i mówię - co pan się tak czai od tyłu a on - raz od przodu raz od tyłu, jakieś urozmaicenie być musi...

big_smile   
Już macham ręką na niego, bo nie chce mi się gadać smile

Mam takich erotomanów gawędziarzy w pracy i jedną erotomankę gawędziarę. Jak oni zaczynają ze sobą gadać to inni nie wiedzą co ze sobą zrobić lol Ale można się już przyzwyczaić.

1 881 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-10-13 19:50:14)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

U nas jest pan Heniu (oczywiście zmieniłam imię), ale on nigdy nie przekracza granicy dobrego smaku i nie zapędza się zbyt daleko w swoich żartach. Bardzo pozytywny ciepły człowiek, lubiany przez moje mocno sfeminizowane pracownicze środowisko.

W innej pracy kiedyś miałam kolegę który dużo gadał o seksie, ale robił to tak pociesznie i z wdziękiem, że był rozbrajający.

1 882

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
Misinx napisał/a:


Mam takich erotomanów gawędziarzy w pracy i jedną erotomankę gawędziarę. Jak oni zaczynają ze sobą gadać to inni nie wiedzą co ze sobą zrobić lol Ale można się już przyzwyczaić.

albo się przyłączyć i uprawiać gawędziarstwo grupowe big_smile

1 883 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-10-13 19:59:38)

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

I to są właśnie dla mnie typowe przykłady flirtu smile Gdzieś tam, możę nie od razu, ale zawsze przemycany jest ten kontekst i ta dwuznaczność, tym się to właśnie różni od zwykłych żartów. Nie musi być stricte seksualny, ale choćby o zabarwieniu takim, jak w przypadku, o którym wpsomniałem wcześniej. Zresztą taki mniej pikatny moze się przerodzić w coś bardziej pikatnego smile

Tacy gawędziarze są raczej niegroźni, póki nie przekraczają granicy przyzwoitości.

m4jkel nie ma to jak szczerość i swobodne relacje(żeby nie powiedzieć stosunki tongue) w pracy smile

1 884

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka
adiafora napisał/a:
Misinx napisał/a:


Mam takich erotomanów gawędziarzy w pracy i jedną erotomankę gawędziarę. Jak oni zaczynają ze sobą gadać to inni nie wiedzą co ze sobą zrobić lol Ale można się już przyzwyczaić.

albo się przyłączyć i uprawiać gawędziarstwo grupowe big_smile

Jestem dość ostrożny w relacjach w pracy. To ludzie starsi ode mnie i pracujący ze sobą już długo. Wolę się tak nie spoufalać.

1 885

Odp: 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

A w czym problem, żeby nie mówił?
Przecież to normalna ludzka sprawa, a jesteśmy dorośli, więc chyba to nic specjalnego, że każdy ma już coś tam za sobą smile

Posty [ 1 821 do 1 885 z 12 682 ]

Strony Poprzednia 1 … 27 28 29 30 31 … 196 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » 30latek-, czyli gra małego palucha Paslawka

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026