Zastanawiam się, co konkretnie chciałaś usłyszeć. Pewnie masz w głowie ułożoną odpowiedź, która by Cię uszczęśliwiła. Problem jest, że chciałabyś, żeby to on wpadł na to, jaka ta odpowiedź jest i szczerze ją wypowiedział. Chcesz sobie coś załatać, jakąś bolączkę, przez to dowartościowanie. Być może.
Opcje są różne, co Ty możesz zrobić, żeby mieć więcej tego, czego potrzebujesz. Napisałaś na początku bardzo jasno:
Zadałam to pytanie bo chciałam usłyszeć na co zwraca uwagę, w czym jestem wyjątkowa ale też co mogłabym poprawić
Może to jest to, co on powinien usłyszeć. "Brakuje mi.... chciałbym, żebyś mi powiedział, że... chciałabym, żebyś mi mówił częściej, że mnie kochasz, chciałabym, potrzebuję, żebyś mnie czasem ot tak przytulił" jak również "mam poczucie, że w naszym związku coś nie działa, MI czegoś brakuje"
Oczywiście to trudne jest, żeby to powiedzieć - odsłaniasz się, wystawiasz na zranienie, to wymaga ogromnej odwagi.
Uważam, że pytanie "co mogłabym poprawić" jest ogromną pułapką, przyjęcie krytyki jest bardzo trudne. Wypowiedzenie jej też tak, żeby nie zranić, to też wyższa szkoła jazdy.
Moi znajomi wzięli wczoraj ślub. Jak ich odwiedziłam, zauważyłam u nich książkę do pracy w związkach. Zamierzają z nią pracować, ale dla mnie to bardzo odważne. Mają tam pisać swoje przemyślenia, wykonywać zadania domowe, w których pojawiają się naprawdę trudne pytania, np. "rzecz w Tobie, która mnie najbardziej irytuje to..."
Trzeba być gotowym unieść odpowiedzi, kiedy zadaje się takie pytania.