Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 120 ]

1 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2020-08-22 08:14:49)

Temat: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.

przychodzę do Was z, jak myślę, trywialnym problemem. Zapytałam dziś mojego męża (12 lat razem) co sądzi o moim charakterze, o mnie jako człowieku... Dostałam odpowiedź: jesteś ok. Pytałam jak to rozumieć bo ok to może być też sąsiadka, samochód, zupa, to nie mówi za wiele o mnie. Czy mnie się zdaje że mój mąż mnie nie zna? Albo ma w doopie jaka jestem? Że ten obiad na stole i sex co parę dni mu wystarczają ale zasadniczo kto poda talerz i wypnie tyłek nie ma wielkiego znaczenia?

zdaje mi się?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez CatLady (2020-08-21 22:23:32)

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
ra-sowa napisał/a:

przychodzę do Was z, jak myślę, trywialnym problemem. Zapytałam dziś mojego męża (12 lat razem) co sądzi o moim charakterze, o mnie jako człowieku... Dostałam odpowiedź: jesteś ok. Pytałam jak to rozumieć bo ok to może być też sąsiadka, samochód, zupa, to nie mówi za wiele o mnie. Czy mnie się zdaje że mój mąż mnie nie zna? Albo ma w doopie jaka jestem? Że ten obiad na stole i sex co parę dni mu wystarczają ale zasadniczo kto poda talerz i wypnie tyłek nie ma wielkiego znaczenia?

zdaje mi się?

Ja może jestem ostatnio pesymistycznie nastawiona, ale mam wrażenie, że facetom  i to jeszcze po takim stażu związkowym jest wszystko jedno. Oni w związkach nie są dla emocji. Jak poczytasz to forum to się natkniesz na wypowiedzi krytykujące kobiety jako zbyt emocjonalne i w związku szukające głównie emocji. Oni w związkach są dla świętego spokoju, obiadu, prania i by się ktoś wypiął raz na kilka dni. Wystarczy im by kobieta była OK i nie straszyła wyglądem. Na początku związku może być inaczej ale po kilku latach to się do tego sprowadza.

3

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.

niestety, tak właśnie myślę... Nie wiem co z tym fantem począć. Ja lubię rozmawiać, to zbliża ludzi i pozwala im się poznawać i uczestniczyć w tym co przeżywają. Dla mnie takie techniczne podejście do związku jest straszne, jesteśmy współlokatorami najwyraźniej

4 Ostatnio edytowany przez Gary (2020-08-21 22:43:36)

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.

Jak jest seks to chyba wciąż jesteście całkiem blisko.

Zupa na stole? Cóż... nie rozumiem dlaczego dla KOBIET to jest takie ważne... zupa dla dzieci i męża o konkretnej godzinie... najlepiej zupa i drugie danie... a jakże... To może jakiś kobiecy instynkt? Nawet jak dzieci są już całe grube...


Pytałam jak to rozumieć bo ok to może być też sąsiadka, samochód, zupa, to nie mówi za wiele o mnie. Czy mnie się zdaje że mój mąż mnie nie zna? Albo ma w doopie jaka jestem? Że ten obiad na stole i sex co parę dni mu wystarczają ale zasadniczo kto poda talerz i wypnie tyłek nie ma wielkiego znaczenia?

Możesz nie zrobić zupy, nie robić seksu co parę dni i zacząć żyć swoim życiem. Niekoniecznie rewolucja, totalna zmiana, ale troszkę poluzować. I zobacz co się zmieni.



ra-sowa napisał/a:

Nie wiem co z tym fantem począć. Ja lubię rozmawiać, to zbliża ludzi i pozwala im się poznawać i uczestniczyć w tym co przeżywają. Dla mnie takie techniczne podejście do związku jest straszne, jesteśmy współlokatorami najwyraźniej

Z uczuciami można się otworzyć tylko wtedy, gdy ktoś nas nie skrzywdzi. Żony chciałyby jednak, aby ich mężowie byli inni... to też mężowie nie są przy żonach sobą. Może bardziej byliby sobą z przyjaciółką, która nie ma zamiaru ich kształtować.


Motto:    "Ona myślała, że on się zmieni po ślubie. Ale się nie zmienił. On myślał, że ona się nie zmieni po ślubie. Ale ona się zmieniła."

5

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
CatLady napisał/a:
ra-sowa napisał/a:

przychodzę do Was z, jak myślę, trywialnym problemem. Zapytałam dziś mojego męża (12 lat razem) co sądzi o moim charakterze, o mnie jako człowieku... Dostałam odpowiedź: jesteś ok. Pytałam jak to rozumieć bo ok to może być też sąsiadka, samochód, zupa, to nie mówi za wiele o mnie. Czy mnie się zdaje że mój mąż mnie nie zna? Albo ma w doopie jaka jestem? Że ten obiad na stole i sex co parę dni mu wystarczają ale zasadniczo kto poda talerz i wypnie tyłek nie ma wielkiego znaczenia?

zdaje mi się?

Ja może jestem ostatnio pesymistycznie nastawiona, ale mam wrażenie, że facetom  i to jeszcze po takim stażu związkowym jest wszystko jedno. Oni w związkach nie są dla emocji. Jak poczytasz to forum to się natkniesz na wypowiedzi krytykujące kobiety jako zbyt emocjonalne i w związku szukające głównie emocji. Oni w związkach są dla świętego spokoju, obiadu, prania i by się ktoś wypiął raz na kilka dni. Wystarczy im by kobieta była OK i nie straszyła wyglądem. Na początku związku może być inaczej ale po kilku latach to się do tego sprowadza.

No to ja jestem dziwny, bo moja żona w ogóle nie była emocjonalna i bardzo mi tego brakowało. A praczki, kucharki, sprzątaczki nie potrzebuję. Długo mieszkałem sam, więc ogarniam sprzęt domowy, a i z głodu nie umrę.

A co do męża autorki... Ja nie wiem czy ten typ w ogóle kiedykolwiek był bardziej wylewny w komplementach. To już pytanie do autorki. Czy on kiedykolwiek był inny ?

6

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.

A kto ma rodzinę nakarmić? McDonald? Zupę podałam jako przykład męskiego minimalizmu. Piekę też ciasta, często z myślą o mężu bo wiem, że lubi. Teraz wiem, że traktuje to jak coś oczywistego. Wiem też dlaczego nie dostaję kwiatów i nie słyszę, że mnie kocha.

ps. dzieci mam szczupłe i wysportowane, jak coś...

7

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.

Jeżeli Ci zależy na waszym związku... a obstawiam, że tak to zachęć męża do rozmowy, powiedz mu w czym widzisz problem i starajcie się szukać rozwiązania, bo widzisz my faceci nie potrafimy się domyśleć o co wam kobietom dokładnie chodzi, facet nie potrafi czytać w myślach :-; Brak komunikacji w związku to nie wróży dobrze

8

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.

Myślę, że przedadzasz. Zadałaś mu pytanie pułapkę i będziesz analizować odpowiedzi, bo facet nie zaczął śpiewać Ci hymnów pochwalnych?
Jest ok, jest dobrze. Naprawdę nie ma czego analizować

9

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.

zachęcić do rozmowy... bardzo chętnie, tylko ja nie wiem jak to z nim zrobić. Zadałam to pytanie bo chciałam usłyszeć na co zwraca uwagę, w czym jestem wyjątkowa ale też co mogłabym poprawić. Ale skoro jest ok...

10

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
ra-sowa napisał/a:

zachęcić do rozmowy... bardzo chętnie, tylko ja nie wiem jak to z nim zrobić. Zadałam to pytanie bo chciałam usłyszeć na co zwraca uwagę, w czym jestem wyjątkowa ale też co mogłabym poprawić. Ale skoro jest ok...

Po 12 latach razem jesteście w jakiś sposób do siebie dopasowani. Niczym się nie zaskakujecie. Więc to jest właśnie dla niego to ok. No szału to wiadomo, że już nie ma. Nie ten etap związku. Chcesz wydusić z niego więcej ? No to tylko rozmowa. Ale uważaj. Możesz się przy okazji dowiedzieć czegoś co Cię zaboli. Niestety.

11 Ostatnio edytowany przez Olinka (2020-08-23 00:08:32)

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
Misinx napisał/a:

A co do męża autorki... Ja nie wiem czy ten typ w ogóle kiedykolwiek był bardziej wylewny w komplementach. To już pytanie do autorki. Czy on kiedykolwiek był inny ?

każdy na etapie starań jest wylewny. Potem Wam powszedniejemy i póki czysta koszula w szafie to jest [wulgaryzm] OK. Tylko my kobiety (zakładam że większość) chcemy jednak czegoś więcej. Dowartościowana kobieta góry przeniesie, niezauważana zwiędnie. Ale po co się pocić, raz zdobyta, jest moja na zawsze!

12 Ostatnio edytowany przez Olinka (2020-08-23 00:07:38)

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
Misinx napisał/a:

Ale uważaj. Możesz się przy okazji dowiedzieć czegoś co Cię zaboli. Niestety.

no i spoko, na to też byłam przygotowana. Tak naprawdę chciałam wiedzieć czy on mnie zna, głupio założyłam że wymienienie 10 cech własnej żony to niewielki problem

13

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.

A czy rozwinęłaś swoje pytanie, jak dostałaś niewystarczającą odpowiedź? Czy wolisz się nakręcać na męża? Robić mu z d**y testy, których pewnie nigdy by nie zdał jak jesteś niezadowolona. Pewnie nie pierwszy raz cię rozczarowuje. Warto się zastanowić czy czasami lepiej nie rozwijać odpowiedzi bo może być jeszcze gorzej jak jesteś w złym humorze. Naprawdę lepiej wyłożyć kawę na ławę, niż czekać aż 2 połówka się domyśli co ci po głowie chodzi. Porozmawiać jak człowiek z człowiekiem, a nie jak egzaminator.

14

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
ra-sowa napisał/a:

Tak naprawdę chciałam wiedzieć czy on mnie zna, głupio założyłam że wymienienie 10 cech własnej żony to niewielki problem

Moja żona twierdzi, że jej nie znam. Ja wiem, że ona nie zna mnie.

Rozumiem twój dylemat, szarość dni mijająca, bycie lokatorami. Tego się chyba nie naprawi.

Może oczekujesz od męża, że będziesz dzięki niemu szczęśliwa. Może czujesz samotność w związku. Może nie masz z kim porozmawiać po przyjacielsku. Tego z mężem chyba mieć nie będziesz. Jest po prostu "Okej" jak to w tytule określiłaś...

15

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.

dobry związek to taki gdzie jest poczucie bezpieczeństwa, szacunku i raz na jakiś czas trochę fajerwerków ale nie można oczekiwać magii które serwuje nam kino czy książka, niemniej jeżeli facet ma fajną kobietę, regularny seks i dzieci to nawet po latach, kiedy takie pytanie to wypadało by okazać zainteresowanie i powiedzieć za co się tak docenia 2 osobę, niemniej jeżeli mąż nie jest zbyt wylewny to nawet jedno zdanie może wiele znaczyć, jeżeli oczekujesz więcej to zapytaj a czemu uważasz że jestem OK co we mnie cenisz, czemu ze mną jesteś? niestety faceci muszą dostać konkretne pytania i oczekiwania by my inaczej przetwarzamy emocje,

16

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
kamiloo86 napisał/a:

dobry związek to taki gdzie jest poczucie bezpieczeństwa, szacunku i raz na jakiś czas trochę fajerwerków ale nie można oczekiwać magii które serwuje nam kino czy książka, niemniej jeżeli facet ma fajną kobietę, regularny seks i dzieci to nawet po latach, kiedy takie pytanie to wypadało by okazać zainteresowanie i powiedzieć za co się tak docenia 2 osobę, niemniej jeżeli mąż nie jest zbyt wylewny to nawet jedno zdanie może wiele znaczyć, jeżeli oczekujesz więcej to zapytaj a czemu uważasz że jestem OK co we mnie cenisz, czemu ze mną jesteś? niestety faceci muszą dostać konkretne pytania i oczekiwania by my inaczej przetwarzamy emocje,

uwierz mi, że takie pytania dostał, bąkał coś, że się nad tym nie zastanawiał

17

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
kamiloo86 napisał/a:

dobry związek to taki gdzie jest poczucie bezpieczeństwa, szacunku i raz na jakiś czas trochę fajerwerków ale nie można oczekiwać magii które serwuje nam kino czy książka, niemniej jeżeli facet ma fajną kobietę, regularny seks i dzieci to nawet po latach, kiedy takie pytanie to wypadało by okazać zainteresowanie i powiedzieć za co się tak docenia 2 osobę, niemniej jeżeli mąż nie jest zbyt wylewny to nawet jedno zdanie może wiele znaczyć, jeżeli oczekujesz więcej to zapytaj a czemu uważasz że jestem OK co we mnie cenisz, czemu ze mną jesteś? niestety faceci muszą dostać konkretne pytania i oczekiwania by my inaczej przetwarzamy emocje,

Jakie to przewrotne, bo w wątku obok, gdy facet zapytał partnerkę i otrzymał konkretną odpowiedź (chodzi o fantazje erotyczne), to niezbyt sobie poradził z odpowiedzią i nawet pojawiły się sugestie panów, że lepiej, żeby niektóre rzeczy kobiety zostawiły dla siebie i nie muszą odpowiadać szczerze i wprost. Kurczę, kto nadąży za facetami, którzy „inaczej przetwarzają emocje” ;-)

Autorko, Twoje pytanie do męża z nikąd się raczej nie wzięło. Już prędzej musiało Tobie chodzić po głowie, że mąż traktuje Ciebie jak wygodny fotel, a pytanie było z serii testujących, jak ktoś powyżej słusznie dostrzegł. Może lepiej powiedzieć mu o swoich potrzebach, zamiast kazać się domyślać.

18

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
MagdaLena1111 napisał/a:
kamiloo86 napisał/a:

dobry związek to taki gdzie jest poczucie bezpieczeństwa, szacunku i raz na jakiś czas trochę fajerwerków ale nie można oczekiwać magii które serwuje nam kino czy książka, niemniej jeżeli facet ma fajną kobietę, regularny seks i dzieci to nawet po latach, kiedy takie pytanie to wypadało by okazać zainteresowanie i powiedzieć za co się tak docenia 2 osobę, niemniej jeżeli mąż nie jest zbyt wylewny to nawet jedno zdanie może wiele znaczyć, jeżeli oczekujesz więcej to zapytaj a czemu uważasz że jestem OK co we mnie cenisz, czemu ze mną jesteś? niestety faceci muszą dostać konkretne pytania i oczekiwania by my inaczej przetwarzamy emocje,

Jakie to przewrotne, bo w wątku obok, gdy facet zapytał partnerkę i otrzymał konkretną odpowiedź (chodzi o fantazje erotyczne), to niezbyt sobie poradził z odpowiedzią i nawet pojawiły się sugestie panów, że lepiej, żeby niektóre rzeczy kobiety zostawiły dla siebie i nie muszą odpowiadać szczerze i wprost. Kurczę, kto nadąży za facetami, którzy „inaczej przetwarzają emocje” ;-)

Autorko, Twoje pytanie do męża z nikąd się raczej nie wzięło. Już prędzej musiało Tobie chodzić po głowie, że mąż traktuje Ciebie jak wygodny fotel, a pytanie było z serii testujących, jak ktoś powyżej słusznie dostrzegł. Może lepiej powiedzieć mu o swoich potrzebach, zamiast kazać się domyślać.

próbowałam wielokrotnie... patrzy na mnie jak sroka w telewizor i nie rozumie. On emocji nie ma, jeśli to w ogóle możliwe. Taki inżynier który widzi tylko to co można zmierzyć i policzyć, reszty nie ma. Kiedyś był inny, albo tylko starał się bardziej, albo ja nie widziałam jego prawdziwego. Nie chcę dużo, przytulenia, ciepłego słowa, zauważenia. Sprowokowałam tę rozmowę chyba po to by utwierdzić się w przekonaniu, że on mnie nie widzi

19

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
ra-sowa napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
kamiloo86 napisał/a:

dobry związek to taki gdzie jest poczucie bezpieczeństwa, szacunku i raz na jakiś czas trochę fajerwerków ale nie można oczekiwać magii które serwuje nam kino czy książka, niemniej jeżeli facet ma fajną kobietę, regularny seks i dzieci to nawet po latach, kiedy takie pytanie to wypadało by okazać zainteresowanie i powiedzieć za co się tak docenia 2 osobę, niemniej jeżeli mąż nie jest zbyt wylewny to nawet jedno zdanie może wiele znaczyć, jeżeli oczekujesz więcej to zapytaj a czemu uważasz że jestem OK co we mnie cenisz, czemu ze mną jesteś? niestety faceci muszą dostać konkretne pytania i oczekiwania by my inaczej przetwarzamy emocje,

Jakie to przewrotne, bo w wątku obok, gdy facet zapytał partnerkę i otrzymał konkretną odpowiedź (chodzi o fantazje erotyczne), to niezbyt sobie poradził z odpowiedzią i nawet pojawiły się sugestie panów, że lepiej, żeby niektóre rzeczy kobiety zostawiły dla siebie i nie muszą odpowiadać szczerze i wprost. Kurczę, kto nadąży za facetami, którzy „inaczej przetwarzają emocje” ;-)

Autorko, Twoje pytanie do męża z nikąd się raczej nie wzięło. Już prędzej musiało Tobie chodzić po głowie, że mąż traktuje Ciebie jak wygodny fotel, a pytanie było z serii testujących, jak ktoś powyżej słusznie dostrzegł. Może lepiej powiedzieć mu o swoich potrzebach, zamiast kazać się domyślać.

próbowałam wielokrotnie... patrzy na mnie jak sroka w telewizor i nie rozumie. On emocji nie ma, jeśli to w ogóle możliwe. Taki inżynier który widzi tylko to co można zmierzyć i policzyć, reszty nie ma. Kiedyś był inny, albo tylko starał się bardziej, albo ja nie widziałam jego prawdziwego. Nie chcę dużo, przytulenia, ciepłego słowa, zauważenia. Sprowokowałam tę rozmowę chyba po to by utwierdzić się w przekonaniu, że on mnie nie widzi

Muszę przyznać, że sporo czasu, wiele lat zajęło Tobie dostrzeżenie, że mąż jest chłodnym inżynierem bez emocji. Generalnie jak taki jest, to niewiele da się zrobić.
Wychodzi na to, że Ty też nie kochasz jego takiego, jaki jest, ale jakieś swoje wyobrażenie jego, skoro chcesz go zmieniać po latach na siłę. Wcale mnie nie dziwi, że patrzy się na Ciebie jak sroka w tv, skoro przez lata Ci to nie przeszkadzało, a teraz jest wielki problem. Może skup się na tych jego zaletach, które dotychczas Ci wystarczyły, skoro Twoje próby wpłynięcia na niego, żeby się zmienił, nie dają rezultatu. Dorosłego faceta trudno będzie zmienić, a jak już, to chęć zmiany będzie musiała wyjść od niego, a nie od Ciebie.

20

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.

Jakby w odpowiedzi na takie pytania padly sformulowania od męża godne Wojciecha Eichelbergera, to by mi szczęka opadla przy czytaniu tych slów.
Męzczyzni myslą bardziej konkretnie, a w opisywaniu emocji to kobieta może go o 2 dlugości basenu wyprzedzić i jeszcze z 5 razy opłynąc przy okazji.:)
Więc jak dostał takie egzaminujące pytanie, to zgodnie z prawdą odpowiedział, ze sie nad szczególami nie zastanawiał.
Pytania musisz mu zadawać bardzo konkretne jak napisal Kamilo, bo to facet:) inaczej pracująca głowa. smile smile
Najlepiej też zadawać te pytania na bieżąco, boo..to facet, inaczej pracująca pamięć wink
No i jak umiesz czytać miedzy slowami to i tak odpowiedzi na te pytania juz w dużej mierze znasz przecież z innych przesłanek.:)

21

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
Gary napisał/a:

Nawet jak dzieci są już całe grube...

"Możesz nie zrobić zupy, nie robić seksu co parę dni i zacząć żyć swoim życiem. Niekoniecznie rewolucja, totalna zmiana, ale troszkę poluzować."

Biegnę wczoraj 15 sty kilometr, mijam młodych, idą sobie, ona szczupła, ładna, on obok.
Ona: kiedy slońce całkiem zajdzie będzie zimno.
On: mmmmłmmł..

Myślę, że jeżeli ludzie się dopasują wszystko jest na miejscu, lubią siebie i swoje życie. Jest im dobrze. To trwa jakiś czas, bo są kolejne cele, odwracają ich uwagę od przemysleń, refleksji, analiz.
Jeżeli za 20 lat przyjdą przemyślenia, brnij w to, rozwijaj się. Tylko z głową, przemyśl siebie przede wszystkim:)

Kim Ty chcesz być?

Nie jaką chcesz być w oczach męża ale w swoich własnych.

może chcesz biegać, malować, wyjść z domu i łazić po górach, łąkach, wioskach?

22

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.

Przejdź autorko do sedna - chciałabys usłyszeć, ze masz złego meza, który cie nie zauważa i nie daje emocji. Czy jest aktualnie ktoś trzeci, kto daje ci te emocje? Bo jakoś nie chce mi sie wierzyć w przypadki, że nagle zaczelas dumac na kanapie pomiedzy jednym odcinkiem "Dlaczego ja?", a drugim...

23 Ostatnio edytowany przez ra-sowa (2020-08-22 11:04:26)

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
BEKAśmiechu napisał/a:

Przejdź autorko do sedna - chciałabys usłyszeć, ze masz złego meza, który cie nie zauważa i nie daje emocji. Czy jest aktualnie ktoś trzeci, kto daje ci te emocje? Bo jakoś nie chce mi sie wierzyć w przypadki, że nagle zaczelas dumac na kanapie pomiedzy jednym odcinkiem "Dlaczego ja?", a drugim...

haha, uśmiałam się... rzeczywiście beka śmiechu. W co chcesz wierzyć a w co nie to nie moja sprawa. Osoba trzecia? jeśli już to mąż ma „koleżankę”... Oczywiście mogłabym napisać co chcę usłyszeć ale obawiam się, że i tak zrozumiesz. Pozdrawiam

24

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
ra-sowa napisał/a:

zasadniczo kto poda talerz i wypnie tyłek nie ma wielkiego znaczenia?

Ma wieeeeelkie znaczenie.
Jeśli wszystko jest OK, to ma więcej powiedzieć. No jest wszystko w porządku i tyle. Ma ci codziennie peany słać a na dobranoc na gitarze pobrząkać?
Słowa, słowa, słowa. Nie wierz na  słowo. Czyny się liczą. Po nich poznasz czy mąż cię szanuje i kocha.
Pytasz męża o swój charakter. Ja powiedziałbym, że masz nieco trudny.
Swoją żonę chwaliłem, komplementy, że inteligentna, prześliczna i takie tam duperele. Czyny moje też mówiły o tym.
I na co mi to było, co dostałem w zamian?

25

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
ra-sowa napisał/a:

Osoba trzecia? jeśli już to mąż ma „koleżankę”...


Co się u ciebie dzieje naprawdę? Tutaj napisałaś chyba o prawdziwym problemie waszego małżeństwa i przyczynie twojego postu?

26 Ostatnio edytowany przez Olinka (2020-08-23 00:03:05)

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
Witek7 napisał/a:

Pytasz męża o swój charakter. Ja powiedziałbym, że masz nieco trudny.

nawet bardzo! i widzisz Ty bo kilku postach to wiesz. Ja to wiem i nie obrażam się jak to słyszę, wbrew temu co ktoś tu zarzucił

27 Ostatnio edytowany przez Lovelynn (2020-08-22 14:40:27)

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.

@ re-sowa - ale to przez tą koleżankę pojawiło się Twoje pytanie? Czy skąd tak nagle, po tych 12. latach?
Jeżeli podobne kwestie nie były poruszane u Was od kilkudziesięciu lat, to się nie dziwię, że chłopina może być lekko skonfundowany i że ma spieki na zwojach, jeśli nagle i niespodziewanie ma udzielić "właściwej" odpowiedzi na Twoje pytanie. Najprawdopodobniej nie konfrontowałaś go do tej pory z podobnymi zagadnieniami, więc on też nie wyszedł w swoich rozważaniach poza to mało wysublimowane "okej" big_smile.
Mnie by się podobna sytuacja nie zdarzyła, bo drążę i wałkuję takie tematy od samego początku związku - to znaczy mam dość dużą i wyraźną potrzebę, aby być w związku przez mężczyzna "widzianą". Z drugiej strony uwrażliwiam go też takimi rozmowami na moje potrzeby, bo mężczyźni często bywają, no właśnie... dość prości.
To tak jak z rozróżnianiem kolorów, gdzie żartuje się stereotypowo, że mężczyzna rozróżnia tylko te cztery i mu to wystarcza, a Ty się zastanawisz, czy lawendowy lepszy na zasłony, albo lepszy fiołkowy, oberżynowy, czy może jednak wiśnia tongue. A dla niego pewnie każdy jest "okej".

28

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
Lovelynn napisał/a:

@ re-sowa - ale to przez tą koleżankę pojawiło się Twoje pytanie? Czy skąd tak nagle, po tych 12. latach?
Jeżeli podobne kwestie nie były poruszane u Was od kilkudziesięciu lat, to się nie dziwię, że chłopina może być lekko skonfundowany i że ma spieki na zwojach, jeśli nagle i niespodziewanie ma udzielić "właściwej" odpowiedzi na Twoje pytanie. Najprawdopodobniej nie konfrontowałaś go do tej pory z podobnymi zagadnieniami, więc on też nie wyszedł w swoich rozważaniach poza to mało wysublimowane "okej" big_smile.
Mnie by się podobna sytuacja nie zdarzyła, bo drążę i wałkuję takie tematy od samego początku związku - to znaczy mam dość dużą i wyraźną potrzebę, aby być w związku przez mężczyzna "widzianą". Z drugiej strony uwrażliwiam go też takimi rozmowami na moje potrzeby, bo mężczyźni często bywają, no właśnie... dość prości.
To tak jak z rozróżnianiem kolorów, gdzie żartuje się stereotypowo, że mężczyzna rozróżnia tylko te cztery i mu to wystarcza, a Ty się zastanawisz, czy lawendowy lepszy na zasłony, albo lepszy fiołkowy, oberżynowy, czy może jednak wiśnia tongue. A dla niego pewnie każdy jest "okej".

trochę przez koleżankę, trochę dlatego, że chciałam wiedzieć jak mnie odbiera, w końcu to najbliższy (przynajmniej geograficznie) człowiek. Wydaje mi się, że takie rzeczy są ważne i warto je aktualizować, zadawać pytania czy wciąż sobie pasujemy i spełniamy swoje potrzeby.
Pojawienie się koleżanki trochę mnie niepokoi, ale przyglądam sie tematowi jeszcze...

przypomniało mi się jak rok temu spytał mnie czy słodzę herbatę... to tak by odpowiedzieć na pytanie czy in mnie zna sad

29

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.

Patrząc przez pryzmat wyłącznie swoich doświadczeń (choć pewnie powinnam być bardziej obiektywna) uważam, że istnieje prawdopodobieństwo, że mąż cię nie kocha. Powiem więcej. Wierzę głęboko w tzw. kobiecą intuicję. Jeśli czujesz niepokój z powodu koleżanki i zaczynasz zastanawiać się nad zachowaniem męża to znaczy że coś jest na rzeczy. Obserwuj. Być może mąż zafascynował się koleżanką i stałaś mu się obojętna, a za chwile staniesz się przeszkodą.
Mnie do dziś dziw bierze, że mój mąż bardzo suchy emocjonalnie przez 15 lat teraz potrafi bardzo wylewnie okazywać uczucia, angażować się.... Jak widać nie ma emocjonalnie suchych mężczyzn. Są tylko z niewłaściwymi partnerkami chyba...

30

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
MagdaLena1111 napisał/a:
kamiloo86 napisał/a:

dobry związek to taki gdzie jest poczucie bezpieczeństwa, szacunku i raz na jakiś czas trochę fajerwerków ale nie można oczekiwać magii które serwuje nam kino czy książka, niemniej jeżeli facet ma fajną kobietę, regularny seks i dzieci to nawet po latach, kiedy takie pytanie to wypadało by okazać zainteresowanie i powiedzieć za co się tak docenia 2 osobę, niemniej jeżeli mąż nie jest zbyt wylewny to nawet jedno zdanie może wiele znaczyć, jeżeli oczekujesz więcej to zapytaj a czemu uważasz że jestem OK co we mnie cenisz, czemu ze mną jesteś? niestety faceci muszą dostać konkretne pytania i oczekiwania by my inaczej przetwarzamy emocje,

Jakie to przewrotne, bo w wątku obok, gdy facet zapytał partnerkę i otrzymał konkretną odpowiedź (chodzi o fantazje erotyczne), to niezbyt sobie poradził z odpowiedzią i nawet pojawiły się sugestie panów, że lepiej, żeby niektóre rzeczy kobiety zostawiły dla siebie i nie muszą odpowiadać szczerze i wprost. Kurczę, kto nadąży za facetami, którzy „inaczej przetwarzają emocje” ;-)

Autorko, Twoje pytanie do męża z nikąd się raczej nie wzięło. Już prędzej musiało Tobie chodzić po głowie, że mąż traktuje Ciebie jak wygodny fotel, a pytanie było z serii testujących, jak ktoś powyżej słusznie dostrzegł. Może lepiej powiedzieć mu o swoich potrzebach, zamiast kazać się domyślać.

fantazje to akurat inna bajka, one są formą kompensacji i rzadko się urzeczywistniają, więc rozmowa o nich może wywołać różne reakcje u obu płci wink niektóre są na prawdę specyficzne, ale to tylko fantazję

31

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
Pikupik2019 napisał/a:

Patrząc przez pryzmat wyłącznie swoich doświadczeń (choć pewnie powinnam być bardziej obiektywna) uważam, że istnieje prawdopodobieństwo, że mąż cię nie kocha. Powiem więcej. Wierzę głęboko w tzw. kobiecą intuicję. Jeśli czujesz niepokój z powodu koleżanki i zaczynasz zastanawiać się nad zachowaniem męża to znaczy że coś jest na rzeczy. Obserwuj. Być może mąż zafascynował się koleżanką i stałaś mu się obojętna, a za chwile staniesz się przeszkodą.
Mnie do dziś dziw bierze, że mój mąż bardzo suchy emocjonalnie przez 15 lat teraz potrafi bardzo wylewnie okazywać uczucia, angażować się.... Jak widać nie ma emocjonalnie suchych mężczyzn. Są tylko z niewłaściwymi partnerkami chyba...

poczekaj... nie kocha? skąd ten wniosek? bo nie jest emocjonalny?
ja wiem, że na forum jest duża dowolność i każdy może swoje zdanie wyrazić, poza tym sama zapytałam więc mam, ale nie brnijmy w tak daleko zaawansowany absurd na podstawie szczątkowych informacji.

32

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
ra-sowa napisał/a:
Pikupik2019 napisał/a:

Patrząc przez pryzmat wyłącznie swoich doświadczeń (choć pewnie powinnam być bardziej obiektywna) uważam, że istnieje prawdopodobieństwo, że mąż cię nie kocha. Powiem więcej. Wierzę głęboko w tzw. kobiecą intuicję. Jeśli czujesz niepokój z powodu koleżanki i zaczynasz zastanawiać się nad zachowaniem męża to znaczy że coś jest na rzeczy. Obserwuj. Być może mąż zafascynował się koleżanką i stałaś mu się obojętna, a za chwile staniesz się przeszkodą.
Mnie do dziś dziw bierze, że mój mąż bardzo suchy emocjonalnie przez 15 lat teraz potrafi bardzo wylewnie okazywać uczucia, angażować się.... Jak widać nie ma emocjonalnie suchych mężczyzn. Są tylko z niewłaściwymi partnerkami chyba...

poczekaj... nie kocha? skąd ten wniosek? bo nie jest emocjonalny?
ja wiem, że na forum jest duża dowolność i każdy może swoje zdanie wyrazić, poza tym sama zapytałam więc mam, ale nie brnijmy w tak daleko zaawansowany absurd na podstawie szczątkowych informacji.

Napisałam "istnieje prawdopodobieństwo" a to nie jest stwierdzenie faktu.

Piszę na podstawie własnych doświadczeń. Miałam bardzo mało emocjonalnego męża, który na wiele moich pytań o uczucia odpowiadał mychy. Byliśmy razem 15 lat. Teraz dla swojej 10 lat młodszej dziuni jest zupełnie inny, bardzo emocjonalnie podchodzi do tego związku. Uważam wręcz że pierwszy raz w życiu się zakochał prawdziwie.

Tyle co chciałam powiedzieć a nie oceniać twój związek.

33 Ostatnio edytowany przez Olinka (2020-08-22 23:41:18)

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
Pikupik2019 napisał/a:

Napisałam "istnieje prawdopodobieństwo" a to nie jest stwierdzenie faktu.

Piszę na podstawie własnych doświadczeń. Miałam bardzo mało emocjonalnego męża, który na wiele moich pytań o uczucia odpowiadał mychy. Byliśmy razem 15 lat. Teraz dla swojej 10 lat młodszej dziuni jest zupełnie inny, bardzo emocjonalnie podchodzi do tego związku. Uważam wręcz że pierwszy raz w życiu się zakochał prawdziwie.

Tyle co chciałam powiedzieć a nie oceniać twój związek.

rozumiem, przemyślę, dzięki

34

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
Ela210 napisał/a:

Jakby w odpowiedzi na takie pytania padly sformulowania od męża godne Wojciecha Eichelbergera, to by mi szczęka opadla przy czytaniu tych slów.
Męzczyzni myslą bardziej konkretnie, a w opisywaniu emocji to kobieta może go o 2 dlugości basenu wyprzedzić i jeszcze z 5 razy opłynąc przy okazji.:)
Więc jak dostał takie egzaminujące pytanie, to zgodnie z prawdą odpowiedział, ze sie nad szczególami nie zastanawiał.
Pytania musisz mu zadawać bardzo konkretne jak napisal Kamilo, bo to facet:) inaczej pracująca głowa. smile smile
Najlepiej też zadawać te pytania na bieżąco, boo..to facet, inaczej pracująca pamięć wink
No i jak umiesz czytać miedzy slowami to i tak odpowiedzi na te pytania juz w dużej mierze znasz przecież z innych przesłanek.:)

ja to wiem i serio nie oczekiwałam elaboratu, chciałam tylko usłyszeć czy moje obawy co do tego jak sama siebie widzę (trudna, wymagająca, nieco despotyczna) można „zrównoważyć” jakimiś plusami (troskliwa, dbająca, zaradna). Wiadomo nie od wczoraj, że to jak sami siebie widzimy nijak ma się często do tego jak nas odbierają.
Ja nie mam wątpliwości czy on kocha (no jak się ma babę z takim charakterem i się nie uciekło to trzeba kochać chyba c’nie), mam tylko obawy czy zna i czy chciałby faktycznie poznać...

35

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.

ra-sowa, jeśli posługujesz się cytatem, rób to, proszę, w sposób, który nie będzie budził wątpliwości, które słowa są Twojego autorstwa, a które pochodzą z czyjejś wypowiedzi. W tym celu możesz użyć tagów 'quote' lub posłużyć się cudzysłowem. Tym razem Twoje posty edytowałam, ale w przyszłości proszę o stosowanie się do tej zasady, w przeciwnym razie całość staje się niestety mało czytelna.
Równocześnie proszę, abyś nie umieszczała swoich postów jeden pod drugim – łamiesz w ten sposób regulamin. Jeśli chcesz coś do swojej wypowiedzi dopisać, użyj funkcji "edytuj", która znajduje się po prawej stronie każdego z Twoich postów.
Z góry dziękuję i pozdrawiam, Olinka

36

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
ra-sowa napisał/a:

ja to wiem i serio nie oczekiwałam elaboratu, chciałam tylko usłyszeć czy moje obawy co do tego jak sama siebie widzę (trudna, wymagająca, nieco despotyczna) można „zrównoważyć” jakimiś plusami (troskliwa, dbająca, zaradna). Wiadomo nie od wczoraj, że to jak sami siebie widzimy nijak ma się często do tego jak nas odbierają.
Ja nie mam wątpliwości czy on kocha (no jak się ma babę z takim charakterem i się nie uciekło to trzeba kochać chyba c’nie), mam tylko obawy czy zna i czy chciałby faktycznie poznać...

Mój mąż z natury swojej nie jest specjalnie wylewny, ale... lata przebywania ze mną nauczyły go otwartości, mówienia o uczuciach, reagowania w sposób empatyczny, zadawania i odpowiadania na głębsze pytania. To jest zupełnie inny człowiek niż ten, którego pamiętam sprzed lat. Jednym słowem albo Twój mąż jest podobny, co znaczy, że to nie jest tak, że jest wewnętrznie pusty, ale że trzeba to z niego umiejętnie wydobyć, albo rzeczywiście tak ma i nic z tym nie zrobisz.

Na potrzeby wątku swojego mężczyznę zapytałam przed chwilą w jaki sposób męskim okiem ocenia to, co Ty usłyszałaś na zadane pytanie, stwierdził, że jeśli partner powiedział, że jesteś OK, to na dobrą sprawę zawiera się w tym to wszystko, co ważne jest dla niego i jest to w gruncie rzeczy komplement. Rozumiem jednak, że zależało Ci na rozwinięciu wypowiedzi, co w założeniu miało świadczyć o znajomości Ciebie, Twojej osobowości, charakteru, a przede wszystkim o jakiejś głębszej refleksji na Twój temat, stąd Twój zawód.
Moim zdaniem to wciąż nie znaczy, że ta refleksja się nie pojawia, ale że może mieć problem z wyrażaniem głośno swoich uczuć i myśli, a nawet ich nazywaniem. Jednak samej sobie musisz odpowiedzieć na pytanie jak to wygląda w innych kwestiach - czy zawsze jest tak powściągliwy, czy może akurat tym razem i/lub głównie w odniesieniu do Twojej osoby wolał ograniczyć się do niezbędnego minimum i jeśli tak, to z jakiego powodu.

37 Ostatnio edytowany przez Winter.Kween (2020-08-23 06:17:47)

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.

Czy to jest jakies dziwne i niepokojace to zalezy od tego na czym opiera sie wasz zwiazek, co jest jego glownym podlozem i tez jaki Twoj maz ma charakter. Znam facetow, co by dali taka odpowiedz bo sa zbyt tepi by dac lepsza.
Ja i moj maz mowimy tak o sobie wzajemnie jak chcemy pokazac lekcewazenie w zartach.
Jednak nasz zwiazek stoi na fundamentach zrobionych z polaczenia intelektualnego i od poczatku jednym z naszych glownych zajec bylo grzebanie sobie wzajemnie w psychice, wiec trudno by moj maz opisal mnie jako 'ok'.
Tez zalezy od tego czego dotyczylo to pytanie i w jaki sposob on odpowiadal.
Bo np ktos moglby powiedziec, ze jestem 'ok' w ujeciu moralnosci, czy jestem zla czy dobra. Czy bylo to pytanie o Twoj charakter z oceny jakiej?
Moralnej? Telntow/intelektu? Osiagniec? Zycia z Toba w zwiazku? Moze on nie koniecznie zalapal o co Ty pytasz.

Mnie tak zastanawia, czy wy jestescie najlepszymi przyjaciolmi i mowicie sobie o wszystkim? Czy on Ciebie podziwia jako czlowieka, a nie tylko kobiete czy zone? Czy kiedykolwiek tak bylo? Czy to byla relacja romantyczna, randki, pozniej zakochanie, rodzina wspolna i tyle? Czy bylo w tym cos wiecej?

38

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
Olinka napisał/a:
ra-sowa napisał/a:

ja to wiem i serio nie oczekiwałam elaboratu, chciałam tylko usłyszeć czy moje obawy co do tego jak sama siebie widzę (trudna, wymagająca, nieco despotyczna) można „zrównoważyć” jakimiś plusami (troskliwa, dbająca, zaradna). Wiadomo nie od wczoraj, że to jak sami siebie widzimy nijak ma się często do tego jak nas odbierają.
Ja nie mam wątpliwości czy on kocha (no jak się ma babę z takim charakterem i się nie uciekło to trzeba kochać chyba c’nie), mam tylko obawy czy zna i czy chciałby faktycznie poznać...

Mój mąż z natury swojej nie jest specjalnie wylewny, ale... lata przebywania ze mną nauczyły go otwartości, mówienia o uczuciach, reagowania w sposób empatyczny, zadawania i odpowiadania na głębsze pytania. To jest zupełnie inny człowiek niż ten, którego pamiętam sprzed lat. Jednym słowem albo Twój mąż jest podobny, co znaczy, że to nie jest tak, że jest wewnętrznie pusty, ale że trzeba to z niego umiejętnie wydobyć, albo rzeczywiście tak ma i nic z tym nie zrobisz.

Na potrzeby wątku swojego mężczyznę zapytałam przed chwilą w jaki sposób męskim okiem ocenia to, co Ty usłyszałaś na zadane pytanie, stwierdził, że jeśli partner powiedział, że jesteś OK, to na dobrą sprawę zawiera się w tym to wszystko, co ważne jest dla niego i jest to w gruncie rzeczy komplement. Rozumiem jednak, że zależało Ci na rozwinięciu wypowiedzi, co w założeniu miało świadczyć o znajomości Ciebie, Twojej osobowości, charakteru, a przede wszystkim o jakiejś głębszej refleksji na Twój temat, stąd Twój zawód.
Moim zdaniem to wciąż nie znaczy, że ta refleksja się nie pojawia, ale że może mieć problem z wyrażaniem głośno swoich uczuć i myśli, a nawet ich nazywaniem. Jednak samej sobie musisz odpowiedzieć na pytanie jak to wygląda w innych kwestiach - czy zawsze jest tak powściągliwy, czy może akurat tym razem i/lub głównie w odniesieniu do Twojej osoby wolał ograniczyć się do niezbędnego minimum i jeśli tak, to z jakiego powodu.

dzięki za te uwagi. Tak, powściągliwy jest raczej zawsze, wiem to i dlatego starałam się pomóc dodatkowymi pytaniami. Ale on jest uparty jak osioł i jak nie chce to torturami nie wyciągniesz. Będzie strugał głupka i udawał że nie wie o co chodzi aż zniechęcona odpuszczę.
Wczoraj spędziliśmy cały dzień nad jeziorem, mąż uczył mnie pływać na windsurfingu. Przyznam, że był bardzo cierpliwy i troskliwy. Ja wiem, że jemu zależy. Czasem tylko brakuje mi otwartej rozmowy o uczuciach, marzeniach, lękach. My się chyba nie przyjaźnimy i to moja bolączka.

jeszcze raz dziękuję wszystkim że chciało Wam się czytać

39

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
CatLady napisał/a:

Oni w związkach są dla świętego spokoju, obiadu, prania i by się ktoś wypiął raz na kilka dni. Wystarczy im by kobieta była OK i nie straszyła wyglądem. Na początku związku może być inaczej ale po kilku latach to się do tego sprowadza.

Ech kobiety, kobiety... Przecież to całkiem solidny fundament udanego związku. Przy czym o ile braku zupy na stole jeszcze pan małżonek może nie zauważyć, to tych co parodniowych atrakcji na pewno nie. Wtedy zacznie się zastanawiać "co się zepsuło w naszym związku".

Lady Loka napisał/a:

Myślę, że przedadzasz. Zadałaś mu pytanie pułapkę i będziesz analizować odpowiedzi, bo facet nie zaczął śpiewać Ci hymnów pochwalnych?
Jest ok, jest dobrze. Naprawdę nie ma czego analizować

Dokładnie tak. Jest to klasyczne pytanie pułapka, po którym albo facet nie wie o co chodzi i odpowiada pierwszą, lepszą, zdawkowo-pozytywno-niegroźną odpowiedzią, albo nie wie o co chodzi i mózg mu się zagotowuje w poszukiwaniu "drugiego dna". Na wszelki wypadek komputer wyrzuca z siebie odpowiedź zdawkowo-pozytywno-niegroźną tongue

Olinka napisał/a:

Na potrzeby wątku swojego mężczyznę zapytałam przed chwilą w jaki sposób męskim okiem ocenia to, co Ty usłyszałaś na zadane pytanie, stwierdził, że jeśli partner powiedział, że jesteś OK, to na dobrą sprawę zawiera się w tym to wszystko, co ważne jest dla niego i jest to w gruncie rzeczy komplement.

Bo w sumie do tego się wszystko sprowadza wink Jesteś ok, albo nie jesteś ok.

40 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-08-23 11:23:27)

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.

Ja nie przepadam za facetami, którzy nie potrafią z siebie wydusić więcej niż dwa, trzy słowa. Do szału mnie doprowadzadzało, że tak mało rozmowny jest mój mąż natomiast uszczęśliwiało mnie, że z PP można rozmawiać godzinami.
Dla mnie rozmowy, bycie w kontakcie to podstawa bliskości.

Ale to, że chłop nie lubi analizować i tworzyć obszernych konstrukcji zdaniowych, nie znaczy, że nie zna swojej kobiety i ma ją w nosie.

41

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.

Tworzenie zawiłych konstruktów opisowych jest oczywiście bardzo malownicze i zapewne budzi respekt oraz poczucie bycia docenianą (ależ on musiał nad tym myśleć!).
Jednakże w 99 % przypadków mężczyzna swoje przemyślenia na temat aktualnej kobiety ujmie lakonicznie tj.:
- w sytuacji ogólnego zadowolenia oraz szczególnego w momencie wypowiadania się: jesteś OK!
- w sytuacji ogólnego braku zadowolenia lub szczególnego braku zadowolenia w danym momencie: jesteś poje.....na!
Przy czym w przypadku szczególnego braku zadowolenia skutkującego opinią pt.: jesteś poje....na, nie musi to wpływać na całokształt oceny brzmiącej jako: jesteś OK! Także mamy już całkiem znośną kombinację przynajmniej trzech możliwości reakcji mężczyzny więc można uznać, że przeciętny facet, to wcale nie taki prosty automat tongue

42

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
Snake napisał/a:
CatLady napisał/a:

Oni w związkach są dla świętego spokoju, obiadu, prania i by się ktoś wypiął raz na kilka dni. Wystarczy im by kobieta była OK i nie straszyła wyglądem. Na początku związku może być inaczej ale po kilku latach to się do tego sprowadza.

Ech kobiety, kobiety... Przecież to całkiem solidny fundament udanego związku. Przy czym o ile braku zupy na stole jeszcze pan małżonek może nie zauważyć, to tych co parodniowych atrakcji na pewno nie. Wtedy zacznie się zastanawiać "co się zepsuło w naszym związku".

Lady Loka napisał/a:

Myślę, że przedadzasz. Zadałaś mu pytanie pułapkę i będziesz analizować odpowiedzi, bo facet nie zaczął śpiewać Ci hymnów pochwalnych?
Jest ok, jest dobrze. Naprawdę nie ma czego analizować

Dokładnie tak. Jest to klasyczne pytanie pułapka, po którym albo facet nie wie o co chodzi i odpowiada pierwszą, lepszą, zdawkowo-pozytywno-niegroźną odpowiedzią, albo nie wie o co chodzi i mózg mu się zagotowuje w poszukiwaniu "drugiego dna". Na wszelki wypadek komputer wyrzuca z siebie odpowiedź zdawkowo-pozytywno-niegroźną tongue

Olinka napisał/a:

Na potrzeby wątku swojego mężczyznę zapytałam przed chwilą w jaki sposób męskim okiem ocenia to, co Ty usłyszałaś na zadane pytanie, stwierdził, że jeśli partner powiedział, że jesteś ok, to na dobrą sprawę zawiera się w tym to wszystko, co ważne jest dla niego i jest to w gruncie rzeczy komplement.

Bo w sumie do tego się wszystko sprowadza wink Jesteś ok, albo nie jesteś ok.

dzięki, męski punkt widzenia bardzo cenny. Nie zmienia to faktu, że mi jest przykro i chciałam usłyszeć więcej, ale Wasze odpowiedzi pomagają mi zrozumieć. Może gdyby mój był bardziej rozmowny, uczyłabym się jego spojrzenia na świat i ludzi, a tak... muszę się domyślać albo szukać odpowiedzi na forum

43

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
ra-sowa napisał/a:

dzięki, męski punkt widzenia bardzo cenny. Nie zmienia to faktu, że mi jest przykro i chciałam usłyszeć więcej, ale Wasze odpowiedzi pomagają mi zrozumieć. Może gdyby mój był bardziej rozmowny, uczyłabym się jego spojrzenia na świat i ludzi, a tak... muszę się domyślać albo szukać odpowiedzi na forum

Kiedy mąż słyszy znienacka pytanie z gatunku takich, które zadałaś, to zapala mu się w głowie wielka czerwona lampa - uwaga! W takim momencie każdy weteran pożycia z kobietą wie, że właśnie wdepnął na wielkie pole minowe. Stoi więc sparaliżowany i nie wie, gdzie postawić nogę żeby mu jaj nie urwało...
To są takie pytania z gatunku: co sądzisz o mnie, jak oceniasz nasz związek, czy jesteś zadowolony z naszego życia itp. Weteran wie, że takie pytania nie są rzucane ot tak, ad hoc, z nudów. Jeśli takie jakieś usłyszy już wie, że ma przesrane, bo zaczyna się temat wiercenia dziury w brzuchu.
Twój facet też już to wie tongue On już się głowi co kryło się za twoim pytaniem. Robi rachunek sumienia, zastanawia się czy 5 lat temu coś tam albo w rok temu coś tam, coś tam...

44

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
ra-sowa napisał/a:

(...) Ja wiem, że jemu zależy. Czasem tylko brakuje mi otwartej rozmowy o uczuciach, marzeniach, lękach. My się chyba nie przyjaźnimy i to moja bolączka.

To że Ci tych rozmów brakuje, wcale nie jest dziwne, bowiem jedną z podstawowych związkowych potrzeb kobiet jest potrzeba rozmowy o uczuciach i ogólnie prowadzenia głębszych dialogów. Oczywiście nie należy generalizować, ale ta potrzeba stoi bardzo wysoko na liście. Poprzez rozmowę zbliżamy się do siebie, poznajemy, nawiązuje się więź. Zresztą nie bez przyczyny mówi się, że dla mężczyzn intymność to seks, dla kobiet właśnie rozmowa.

Jeśli zaś chodzi o przyjaźń, to ona nie musi opierać się na samym poznaniu, ale na tym na ile możesz liczyć na partnera, czy Cię nie zawodzi, kiedy tego potrzebujesz, czy dobrze czujesz się w jego towarzystwie, lubicie spędzać wspólnie czas, na ile jest uważny i otwarty w Twoim kierunku, liczy się z Twoimi uczuciami i tak dalej, i tak dalej.

45 Ostatnio edytowany przez ra-sowa (2020-08-23 13:38:04)

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
Olinka napisał/a:
ra-sowa napisał/a:

(...) Ja wiem, że jemu zależy. Czasem tylko brakuje mi otwartej rozmowy o uczuciach, marzeniach, lękach. My się chyba nie przyjaźnimy i to moja bolączka.

To że Ci tych rozmów brakuje, wcale nie jest dziwne, bowiem jedną z podstawowych związkowych potrzeb kobiet jest potrzeba rozmowy o uczuciach i ogólnie prowadzenia głębszych dialogów. Oczywiście nie należy generalizować, ale ta potrzeba stoi bardzo wysoko na liście. Poprzez rozmowę zbliżamy się do siebie, poznajemy, nawiązuje się więź. Zresztą nie bez przyczyny mówi się, że dla mężczyzn intymność to seks, dla kobiet właśnie rozmowa.

Jeśli zaś chodzi o przyjaźń, to ona nie musi opierać się na samym poznaniu, ale na tym na ile możesz liczyć na partnera, czy Cię nie zawodzi, kiedy tego potrzebujesz, czy dobrze czujesz się w jego towarzystwie, lubicie spędzać wspólnie czas, na ile jest uważny i otwarty w Twoim kierunku, liczy się z Twoimi uczuciami i tak dalej, i tak dalej.

mądrze napisałaś, ja potrzebuję rozmowy, żeby poczuć bliskość i wtedy mogę chcieć sexu. To u mnie rodzaj gry wstępnej a panowie jak wiadomo nie są fanami

@snake (nie umiem wkleić cytatów dwóch różnych osób) - ta jak już po tylu latach nauczyliście się wyczuwać ten moment gdy Wasza mało subtelna stópka wdepnęła na minę to nie nauczyliście się jaka odpowiedź będzie właściwa?? My kobiety wcale nie chcemy wiele (tak, naprawdę wierzę w to co napisałam!!)

ps w przyszłym wcieleniu chcę byc lesbijką!!

46

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
ra-sowa napisał/a:

@snake (nie umiem wkleić cytatów dwóch różnych osób) - ta jak już po tylu latach nauczyliście się wyczuwać ten moment gdy Wasza mało subtelna stópka wdepnęła na minę to nie nauczyliście się jaka odpowiedź będzie właściwa?? My kobiety wcale nie chcemy wiele (tak, naprawdę wierzę w to co napisałam!!)

Pierwsze czego uczy się mężczyzna w związku z kobietą, to tego, że żadna odpowiedź nie jest właściwa więc...

47 Ostatnio edytowany przez Lovelynn (2020-08-23 15:25:20)

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
ra-sowa napisał/a:

[

ja potrzebuję rozmowy, żeby poczuć bliskość i wtedy mogę chcieć sexu. To u mnie rodzaj gry wstępnej a panowie jak wiadomo nie są fanami

ps w przyszłym wcieleniu chcę byc lesbijką!!

Jeśli jednak dobrze Cię zrozumiałam, to do tej pory przez kilkanaście lat nie było tych rozmów, ergo: nie czułaś bliskości i nie mogłaś chcieć seksu?
Czyli przez te wszystkie lata nie byłaś świadoma swoich potrzeb? Lekceważyłaś je?
Oto doświadczasz więc skutków zaniedbania i zagubienia samej siebie.

Nie trzeba być lesbijką, żeby doświadczać głębokich rozmów, intymności, jedności w związku. To nieprawda, że panowie "nie są fanami". Niektórzy są w prawdzie mało utalentowani w sztuce prowadzenia rozmów, ale też nie wszystkie kobiety potrzebują intelektualnej i emocjonalnej bliskości, aby były ze związku zadowolone.

48

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.

Może też być tak, że po prostu tak długo jesteście ze sobą, ze stałaś się tak naturalna i codzienna dla niego, że ciężko mu Ciebie opisać. Dodam, ze wielu facetów tak ma. To nie oznacza braku uczuć czy braku myślenia o Tobie, że jesteś wyjątkowa. Mój wujek kocha swoją żonę i mają za sobą 30 lat udanego małzenstwa, a też jak ma coś o niej powiedzieć, to "noo... Ela jest fajna". Wielu facetów nie umie wyrazić co czują, nazwać tego. Oczywiscie jego słowa też mogą świadczyc o rozkładzie związku, ale tego nie da się ocenić na odleglosc.

49

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
ra-sowa napisał/a:
Olinka napisał/a:
ra-sowa napisał/a:

(...) Ja wiem, że jemu zależy. Czasem tylko brakuje mi otwartej rozmowy o uczuciach, marzeniach, lękach. My się chyba nie przyjaźnimy i to moja bolączka.

To że Ci tych rozmów brakuje, wcale nie jest dziwne, bowiem jedną z podstawowych związkowych potrzeb kobiet jest potrzeba rozmowy o uczuciach i ogólnie prowadzenia głębszych dialogów. Oczywiście nie należy generalizować, ale ta potrzeba stoi bardzo wysoko na liście. Poprzez rozmowę zbliżamy się do siebie, poznajemy, nawiązuje się więź. Zresztą nie bez przyczyny mówi się, że dla mężczyzn intymność to seks, dla kobiet właśnie rozmowa.

Jeśli zaś chodzi o przyjaźń, to ona nie musi opierać się na samym poznaniu, ale na tym na ile możesz liczyć na partnera, czy Cię nie zawodzi, kiedy tego potrzebujesz, czy dobrze czujesz się w jego towarzystwie, lubicie spędzać wspólnie czas, na ile jest uważny i otwarty w Twoim kierunku, liczy się z Twoimi uczuciami i tak dalej, i tak dalej.

mądrze napisałaś, ja potrzebuję rozmowy, żeby poczuć bliskość i wtedy mogę chcieć sexu. To u mnie rodzaj gry wstępnej a panowie jak wiadomo nie są fanami

@snake (nie umiem wkleić cytatów dwóch różnych osób) - ta jak już po tylu latach nauczyliście się wyczuwać ten moment gdy Wasza mało subtelna stópka wdepnęła na minę to nie nauczyliście się jaka odpowiedź będzie właściwa?? My kobiety wcale nie chcemy wiele (tak, naprawdę wierzę w to co napisałam!!)

ps w przyszłym wcieleniu chcę byc lesbijką!!

Nie musisz byc lesbijka, musisz znalezc szczerego, nie kombinujacego chlopa, ktory nie jest takim zwyklym rownym chlopakiem tylko kims bardziej skomplikowanym.
Takiego co umie sie poplakac, co lubi rozmawiac i tak dalej.
Taki Twoj maz widocznie nie jest i nie zmusisz do go innego zachowania.

50

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.

Twój mąż jest inżynierem, a nie literatem.
Pytanie jest mało precyzyjne. Ja na próbę zadałam mojemu i najpierw wyjął słuchawki z uszu (uznał, że jest zagrożenie), a potem zapytał "Ale o co chodzi? I pod jakim względem jaka jesteś?".
A po wyjaśnieniu stwierdził, że nie znasz swojego chłopa. On nie pisze książek, on liczy. Pytanie ma być precyzyjne.
Jakie pytanie - taka odpowiedź.
A Tobie się świat zawalił, bo "jesteś ok".

51

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
Marata napisał/a:

Twój mąż jest inżynierem, a nie literatem.
Pytanie jest mało precyzyjne. Ja na próbę zadałam mojemu i najpierw wyjął słuchawki z uszu (uznał, że jest zagrożenie), a potem zapytał "Ale o co chodzi? I pod jakim względem jaka jesteś?".
A po wyjaśnieniu stwierdził, że nie znasz swojego chłopa. On nie pisze książek, on liczy. Pytanie ma być precyzyjne.
Jakie pytanie - taka odpowiedź.
A Tobie się świat zawalił, bo "jesteś ok".

chyba nie zrozumiałaś i nie doczytałaś co napisałam. Po pierwsze - doprecyzowałam potem o co mi chodziło. Po drugie - skąd wyczytałaś że świat mi się zawalił??

52

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.

Zastanawiam się, co konkretnie chciałaś usłyszeć. Pewnie masz w głowie ułożoną odpowiedź, która by Cię uszczęśliwiła. Problem jest, że chciałabyś, żeby to on wpadł na to, jaka ta odpowiedź jest i  szczerze ją wypowiedział. Chcesz sobie coś załatać, jakąś bolączkę, przez to dowartościowanie. Być może.

Opcje są różne, co Ty możesz zrobić, żeby mieć więcej tego, czego potrzebujesz. Napisałaś na początku bardzo jasno:

Zadałam to pytanie bo chciałam usłyszeć na co zwraca uwagę, w czym jestem wyjątkowa ale też co mogłabym poprawić

Może to jest to, co on powinien usłyszeć. "Brakuje mi.... chciałbym, żebyś mi powiedział, że... chciałabym, żebyś mi mówił częściej, że mnie kochasz, chciałabym, potrzebuję, żebyś mnie czasem ot tak przytulił" jak również "mam poczucie, że w naszym związku coś nie działa, MI czegoś brakuje"
Oczywiście to trudne jest, żeby to powiedzieć - odsłaniasz się, wystawiasz na zranienie, to wymaga ogromnej odwagi.
Uważam, że pytanie "co mogłabym poprawić" jest ogromną pułapką, przyjęcie krytyki jest bardzo trudne. Wypowiedzenie jej też tak, żeby nie zranić, to też wyższa szkoła jazdy.

Moi znajomi wzięli wczoraj ślub. Jak ich odwiedziłam, zauważyłam u nich książkę do pracy w związkach. Zamierzają z nią pracować, ale dla mnie to bardzo odważne. Mają tam pisać swoje przemyślenia, wykonywać zadania domowe, w których pojawiają się naprawdę trudne pytania, np. "rzecz w Tobie, która mnie najbardziej irytuje to..."
Trzeba być gotowym unieść odpowiedzi, kiedy zadaje się takie pytania.

53 Ostatnio edytowany przez Winter.Kween (2020-08-23 21:19:40)

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.

Taka osoba, ktora przyglada sie drugiemu czlowiekowi i zwraca uwage na druga osobe bedzie miala duzo do powiedzenia, tez nie pozytywnego.
Ja nawet nie zadaje takiego pytania mojemu mezowi  "co mogłabym poprawić"  jezeli nie mam kilku godzin haha. Bo sie wtedy on rozwinie jak rolka pergaminu. Chociaz to jest lista rzeczy, ktore ja moglabym poprawic zebym JA byla bardziej szczesliwa, a nie on.
To tez trzeba umiec przyjac, jak mowi Monoceros.
Moj maz jest wylewny w stosunku do mnie wylacznie i tez chce mnie znac. Jednak poza tym, ze mi mowi, ze jestem jedyna osoba, ktora ma znaczenie. Jedyna kobieta dla niego, najlepsza ze wszystkich osob. To ma tez duzo, oj duzo do powiedzenia 'negatywnego' na temat wszystkiego od moich procesow mysleniowych do mojej pracy. Mowie 'negatywnego' bo konstruktywna krytyka to nie jest tak serio negatywna. Czy takie cos by Ci odpowiadalo?
Bo zwykle nie da sie wylaczyc kogos, w sensie, ze tutaj jest wylewny, a tam juz nagle nie. Tutaj naprawde Cie widzi, a tam juz nie.

54

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.

Osobiście znam całkiem sporo mężczyzn, którzy nie tylko sami inicjują głębsze rozmowy, ale też nie mają żadnego problemu z mówieniem o uczuciach. Do tego trzeba mieć jednak pewnego rodzaju wrażliwość, a przy tym bogate życie wewnętrzne. Moim zdaniem to nie tyle jest kwestią płci, nawet jeśli kobiety istotnie są bardziej emocjonalne i bardziej do tego predysponowane, co osobowości i jest to cechą raczej indywidualną. Owszem, czasem można się zastanawiać czy u danej osoby wynika to z własnej potrzeby i charakteru, czy może w ten sposób wychodzą naprzeciw oczekiwaniom, ostatecznie jednak i tak wcześniej czy później to wychodzi, bo przecież nie da się długo udawać kogoś, kim się nie jest.

55

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
Olinka napisał/a:

Osobiście znam całkiem sporo mężczyzn, którzy nie tylko sami inicjują głębsze rozmowy, ale też nie mają żadnego problemu z mówieniem o uczuciach. Do tego trzeba mieć jednak pewnego rodzaju wrażliwość, a przy tym bogate życie wewnętrzne. Moim zdaniem to nie tyle jest kwestią płci, nawet jeśli kobiety istotnie są bardziej emocjonalne i bardziej do tego predysponowane, co osobowości i jest to cechą raczej indywidualną. Owszem, czasem można się zastanawiać czy u danej osoby wynika to z własnej potrzeby i charakteru, czy może w ten sposób wychodzą naprzeciw oczekiwaniom, ostatecznie jednak i tak wcześniej czy później to wychodzi, bo przecież nie da się długo udawać kogoś, kim się nie jest.

Pewnie, ze sa tacy faceci. Obaj moi dziadkowie tacy byli, wlasnie otwarci i lubiacy sobie pogadac 'jak baby'. Bardzo mi sie to podobalo. Raz nawet dziadek mi w rekaw plakal i tez bardzo mi sie to podobalo, ze tak nie broni tej swojej 'meskosci' i okazuje emocje.
Tez kolega mojego ojca, troche od niego starszy jest taki. Rozmowny, otwarty emocjonalnie. Ma bardzo udane malzenstwo juz od wielu lat, zawsze z zona jezdza na koncerty, chodza na pikniki. Wlasnie ta jego wrazliwosc, ta jego chec rozmowy, to, ze pewne rzeczy zauwaza jest fajna.
To nie jest tak, ze chlopy wszystkie na swiecie takie sa wyziebione. Nawet w starszych pokoleniach (moj sp dziadek byl przedwojennym pokoleniem) sa tacy faceci. Nie dziwne, ze autorka chce czegos wiecej od zwiazku niz tylko prowadzenia domu i rodziny.

56

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.

Są też faceci, którym buzia się nie zamyka, ale 99 %  to bzdury smile
Kobiety również, żeby nie bylo smile
Niekoniecznie gadatliwosc przeklada się na budowanie jakiejś więzi i bliskości..

57 Ostatnio edytowany przez Mr_Str4nger (2020-08-24 10:28:12)

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
ra-sowa napisał/a:

przychodzę do Was z, jak myślę, trywialnym problemem. Zapytałam dziś mojego męża (12 lat razem) co sądzi o moim charakterze, o mnie jako człowieku... Dostałam odpowiedź: jesteś ok. Pytałam jak to rozumieć bo ok to może być też sąsiadka, samochód, zupa, to nie mówi za wiele o mnie. Czy mnie się zdaje że mój mąż mnie nie zna? Albo ma w doopie jaka jestem? Że ten obiad na stole i sex co parę dni mu wystarczają ale zasadniczo kto poda talerz i wypnie tyłek nie ma wielkiego znaczenia?

zdaje mi się?

Jeśli zaraz nie zostanę znów obśmiany stwierdzeniem, że mierzę swoją miarką i że trzeba patrzeć szerzej niż tylko na to, co samemu się chce/umie/potrafi, pozwolę sobie na jedną refleksję.
Panowie są (albo bywają - żeby nie było że generalizuję) pragmatyczni. Nie lubią rozmieniać się na drobne. Zadając więc po 12 latach pytanie mężowi co o Tobie sądzi, prędzej wzbudzisz w nim przekonanie, że coś się święci, niż chęć głębokiej analizy i szczegółowego wywodu na temat Twojego charakteru. I owszem - w niektórych przypadkach będzie to efekt tego, że ci panowie są zbyt "tępi" żeby sklecić bardziej skomplikowaną wypowiedź, ale w wielu przypadkach to zwyczajna skłonność do nie komplikowania rzeczy prostych.
Przypomina mi się jedna reklama popularnej burgerowni, w której chłopak wzbudza zdziwienie siedzących wokół siebie znajomych, wygłaszając barwną opinię o konsumowanej właśnie bułce. I tak właśnie najczęściej jest. Nasza kultura uczy mężczyzn bycia konkretnymi, rzeczowymi i zdecydowanymi w działaniach. Czy Twój mąż jest właśnie takim mężczyzną, czy może romantycznym filozofem, rozwodzącym się nad pięknem lądującego na kwiatku motyla - sama wiesz najlepiej.

58

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
Mr_Str4nger napisał/a:
ra-sowa napisał/a:

przychodzę do Was z, jak myślę, trywialnym problemem. Zapytałam dziś mojego męża (12 lat razem) co sądzi o moim charakterze, o mnie jako człowieku... Dostałam odpowiedź: jesteś ok. Pytałam jak to rozumieć bo ok to może być też sąsiadka, samochód, zupa, to nie mówi za wiele o mnie. Czy mnie się zdaje że mój mąż mnie nie zna? Albo ma w doopie jaka jestem? Że ten obiad na stole i sex co parę dni mu wystarczają ale zasadniczo kto poda talerz i wypnie tyłek nie ma wielkiego znaczenia?

zdaje mi się?

Jeśli zaraz nie zostanę znów obśmiany stwierdzeniem, że mierzę swoją miarką i że trzeba patrzeć szerzej niż tylko na to, co samemu się chce/umie/potrafi, pozwolę sobie na jedną refleksję.
Panowie są (albo bywają - żeby nie było że generalizuję) pragmatyczni. Nie lubią rozmieniać się na drobne. Zadając więc po 12 latach pytanie mężowi co o Tobie sądzi, prędzej wzbudzisz w nim przekonanie, że coś się święci, niż chęć głębokiej analizy i szczegółowego wywodu na temat Twojego charakteru. I owszem - w niektórych przypadkach będzie to efekt tego, że ci panowie są zbyt "tępi" żeby sklecić bardziej skomplikowaną wypowiedź, ale w wielu przypadkach to zwyczajna skłonność do nie komplikowania rzeczy prostych.
Przypomina mi się jedna reklama popularnej burgerowni, w której chłopak wzbudza zdziwienie siedzących wokół siebie znajomych, wygłaszając barwną opinię o konsumowanej właśnie bułce. I tak właśnie najczęściej jest. Nasza kultura uczy mężczyzn bycia konkretnymi, rzeczowymi i zdecydowanymi w działaniach. Czy Twój mąż jest właśnie takim mężczyzną, czy może romantycznym filozofem, rozwodzącym się nad pięknem lądującego na kwiatku motyla - sama wiesz najlepiej.

Mąż raczej jest tym, ktory na smsa odpowiada jednym słowem wink
wiesz, to co napisałeś o tym czego mężczyzn nauczyła kultura... hmm mam refleksję, że dzisiejsi panowie nie nadążają za zmianami kulturowymi. Kobiety nauczyły się łączyć życie zawodowe z osobistym, choć 50 lat temu siedziały w domu i gotowały. Wielu panów wciąż funkcjonuje jak ich ojcowie, czyli zajmowanie się domem to ujma, spędzanie czasu z dziećmi nie przystoi a od gotowania są baby... o rozmowie o uczuciach nie wspomnę nawet
Trochę odbiegłam od tematu i nie pisałam powyższego mając męża na myśli. Raczej rozwinęłam się w temacie nadążania za zmianami kulturowymi, co lepiej wychodzi kobietom niż mężczyznom. Tak, trochę generalizowałam. Ci panowie którzy się nie poczuwają i panie, którym trafili się tacy fajni niech scrollują dalej

59

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
ra-sowa napisał/a:

hmm mam refleksję, że dzisiejsi panowie nie nadążają za zmianami kulturowymi. Kobiety nauczyły się łączyć życie zawodowe z osobistym, choć 50 lat temu siedziały w domu i gotowały. Wielu panów wciąż funkcjonuje jak ich ojcowie, czyli zajmowanie się domem to ujma, spędzanie czasu z dziećmi nie przystoi a od gotowania są baby... o rozmowie o uczuciach nie wspomnę nawet
Trochę odbiegłam od tematu i nie pisałam powyższego mając męża na myśli. Raczej rozwinęłam się w temacie nadążania za zmianami kulturowymi, co lepiej wychodzi kobietom niż mężczyznom. Tak, trochę generalizowałam. Ci panowie którzy się nie poczuwają i panie, którym trafili się tacy fajni niech scrollują dalej

Nadążają, nadążają ale są jak chytra baba z Radomia wink Tacy wyrywni do nadążania, to potem nie mają czasu kontemplować w spokoju, przy piwku skomplikowanych meandrów polityki międzynarodowej lol
Dodatkowo wciąż istnieje bardzo duża szansa związania się z kobietą "zostaw, nie umiesz!". Wtedy pan mężczyzna jest odseparowywany od mycia garów, bo zostawia grudki na talerzach. Od gotowania, bo się guzdrze i ciągle o coś dopytuje. Od sprzątania, bo nie zagląda pod kanapę i za szafy. I tak dalej... Taki szczęśliwiec jak już udowodni małżonce, że ona wszystko potrafi lepiej i szybciej może już spokojnie przystąpić do kontemplowania...

60

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
Snake napisał/a:
ra-sowa napisał/a:

hmm mam refleksję, że dzisiejsi panowie nie nadążają za zmianami kulturowymi. Kobiety nauczyły się łączyć życie zawodowe z osobistym, choć 50 lat temu siedziały w domu i gotowały. Wielu panów wciąż funkcjonuje jak ich ojcowie, czyli zajmowanie się domem to ujma, spędzanie czasu z dziećmi nie przystoi a od gotowania są baby... o rozmowie o uczuciach nie wspomnę nawet
Trochę odbiegłam od tematu i nie pisałam powyższego mając męża na myśli. Raczej rozwinęłam się w temacie nadążania za zmianami kulturowymi, co lepiej wychodzi kobietom niż mężczyznom. Tak, trochę generalizowałam. Ci panowie którzy się nie poczuwają i panie, którym trafili się tacy fajni niech scrollują dalej

Nadążają, nadążają ale są jak chytra baba z Radomia wink Tacy wyrywni do nadążania, to potem nie mają czasu kontemplować w spokoju, przy piwku skomplikowanych meandrów polityki międzynarodowej lol
Dodatkowo wciąż istnieje bardzo duża szansa związania się z kobietą "zostaw, nie umiesz!". Wtedy pan mężczyzna jest odseparowywany od mycia garów, bo zostawia grudki na talerzach. Od gotowania, bo się guzdrze i ciągle o coś dopytuje. Od sprzątania, bo nie zagląda pod kanapę i za szafy. I tak dalej... Taki szczęśliwiec jak już udowodni małżonce, że ona wszystko potrafi lepiej i szybciej może już spokojnie przystąpić do kontemplowania...

w pełni się zgodzę, wiele kobiet traktuje facetów jak ułomnych. Byłam świadkiem sytuacji, gdy matka 50 letniego mężczyzny upomniała go by powoli jadł lody bo się przeziębi... Moja mama opowiadała mi sytuację jak babcia krzyczała za moim (wtedy 40letnim) ojcem: synku nie biegnij do jeziora bo się przewrócisz. Ja z siostrą biegłyśmy za nim, ale nasza ewentualna kontuzja babci jakoś nie martwiła. Wiem o tum, że za wstępną kastrację mężczyzn bardzo często odpowiadają ich matki, ale czy im to trochę nie jest na rękę??

61

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
Snake napisał/a:

Nadążają, nadążają ale są jak chytra baba z Radomia wink Tacy wyrywni do nadążania, to potem nie mają czasu kontemplować w spokoju, przy piwku skomplikowanych meandrów polityki międzynarodowej lol

To jest jeszcze mniejszy wymiar kary. Gorzej jeśli nadążają tak bardzo, że więcej czasu spędzają w łazience, albo przy wyborze ekologicznych pieluch czy dietetycznych posiłków niż na naprawianiu kranów czy wymianach żarówek smile

62

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.

Dla mnie glupotą jest robienie czegos na siłę, np  modne gotowanie.
No chyba ze ktos lubi i chce.
Moj ojciec zabrał sie za gotowanie na emeryturze. Ale ma swoją działkę opanowaną do perfekcji.
WIdzialam jak rodzice gotują. Kuchnia niewielka, ale się sobie nie wtrącają, nie doradzają i nie krytykują za kazde danie kto inny odpowiada. A przez 40 lat ojciec do kuchni nie wchodził..
I wszystko gra.

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.

Mój mąż musi sobie nadążać z prasowaniem. Przez całe małżeństwo nie wyprasowałam mu żadnej koszuli. Ba żelazka w ręku nie miałam.

64

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.

A ja wczoraj swojego faceta „przetestowałam” ;-) pytając jaka wg niego jestem i się zdziwiłam, ale nie dlatego, że potrafił się wysłowić, bo tego akurat to się spodziewałam, więc podał kilka określników, ale zaskoczenie było in plus, bo nawet nie sądziłam, że aż tak dobrze o mnie myśli :-D
Ale my dopiero rok razem, więc sprawdzę za kolejnych 10 lat ;-)

65

Odp: Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.
czekoladazfigami napisał/a:

Mój mąż musi sobie nadążać z prasowaniem. Przez całe małżeństwo nie wyprasowałam mu żadnej koszuli. Ba żelazka w ręku nie miałam.

To nie jest żadne nadążanie. Każdy facet powinien umieć sobie wyprasować koszulę, spodnie i zawiązać krawat.

Posty [ 1 do 65 z 120 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kiedy mąż na pytanie: jaka jestem? odpowiada: jesteś ok.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024