Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 194 ]

66

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.
Salomonka napisał/a:
extravaganza napisał/a:
AmiaAmia napisał/a:

Tak czytam i czytam i zastanawiam się na ile większość oceniających i komentujących jest tak bardzo rozsądna, przewidywująca i madra, trafnie odgadniajac przyszłośc i prawidlowo ocenia sytuacje i innych ludzi. Taaaa...
Jesli pojawia się miłość ciężko być racjonalnym.  Losy płatają figla i tak naprawde do czasu az się nie przekonamy to nic nie wiemy.  Ja jestem za tym aby dać szansę uczuciu.

Jako osoba po dwóch stronach barykady (zdradzona, ale też ta "kochanica") wypowiem się. Nie mam zamiaru nikogo obrażać ani, tym bardziej, umoralniać. Nie będę wnikać w genezę romansu. Różne są przypadki. Większości nam jednak się wydaje, że nasza sytuacja jest taka wyjątkowa, że inni to, inni tamto, ale z nami będzie inaczej. Nie, prawda jest stara jak świat: Nie buduje się szczęścia na czyimś nieszczęściu. To jest niemoralne, było i będzie tępione przez społeczeństwo. Nie ma co dorabiać sobie ideologii jaka to wielka "miłość" nas spotkała.
Co mnie razi w tym konkretnym, opisywanym tu temacie to to, że dowiedziałaś się bardzo szybko, że on ma narzeczoną. Nie obrzydza Cię jego zachowanie? Idziecie do łóżka na pierwszym spotkaniu. On rano informuję Cię, że planuje ślub z inną. Brniesz w to dalej jakby licząc, że on nie jest taki zły z zachowania, że to tylko ryska na jego charakterze. Nie boisz się, że za jakiś czas on postąpi z Tobą dokładnie tak samo jak z obecną narzeczoną? Jaka by ona nie była, to współczuję jej tego co ją czeka w najbliższych tygodniach.
Naprawdę dziwią mnie niektóre posty tutaj. Piszecie o szczęściu, o miłości. Do celu po trupach?

Dzisssiss.. Po jakich trupach? Przecież facet jeszcze się nie ożenił póki co. Bronimy narzeczonej, a co o niej wiemy? Może faktycznie jest zołza smile

Wyluzujcie ludzie, bo nie o obronę naszej planety Ziemia chodzi, tylko o związek ktory nawet narzeczeństwa do ślubu nie przetrwał. No sorry...

Nawet jeśli jest zołzą, leniem, czy jakąś skończoną kretynką, to związek się najpierw kończy, a później szuka nowego. Całkiem możliwe, że ten związek i tak z góry był skazany na niepowodzenie i może się okazać, że i tak by się zakończył. Może nawet już po ślubie, szybkim rozwodem. Ale tu rozchodzi się o to, że ta narzeczona jest na wakacjach, a już ma spakowane walizki. Autorka z tym chłopakiem rozstrzygają jej losy, o czym ona nie wie, nie jest niczego świadoma. Pomijając zależność finansową tego 33-latka od rodziców, nie jawi mi się on jako materiał na chłopaka, czy narzeczonego. Ciągle stawiam się na miejscu tej jego narzeczonej. Na miejscu autorki miałabym ciągle z tyłu głowy, że za jakiś czas ze mną mógłby on postąpić podobnie.
A co do tekstów: "Tylko przy Tobie poczułem co to miłość", to forum już widziało wiele podobnych przypadków wink

Zobacz podobne tematy :

67 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-03-15 19:16:14)

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.
Kochankaaa napisał/a:

Czasu nie cofne. Kiedy rano dowiedziałam się o narzeczonej zrezygnowałam, mieliśmy tydzień przerwy. Nie wytrzymalismy oboje. Wiem że zrobiłam źle, wiem że tak nie powinno być. Ale co ja mam zrobić? Co jeśli test był wadliwy...okresu dalej nie mam. Co mam zrezygnować z nas, z podarowania nam szansy?
Zakochałam się.

Nie nie cofniesz czasu.Szybko i wysoko lecisz uważaj na paliwo, czym się zasilasz.
Nie porównuj i nie wkręcaj się w ,to że wygrywasz, czy że jesteś jakaś od tamtej dziewczyny.To spora pokusa bycia kimś od kogoś.To wybór też jak oceniasz i osądzasz.Lepsza ,gorsza to nie tak.To bardzo fałszywe założenie słaba podstawa, jeżeli pozwolisz sobie na dokarmianie tego zauroczenia porównaniami, to nic dobrego z tego nie będzie.Po prostu zostaw to odpuść sobie takie działanie nic Ci to nie da nawet jak się zakochałaś, marny, mały element, najsłabszy taki który potrafi zawieść, złamać się w najgorszym  momencie.Zakochanie i  co z tego wyrośnie co dalej.Tak mało się znacie skrócone kursy trochę przed wami - ciekawe doświadczenie.
Ty decydujesz a nie żaden los ,jak chłopak zacznie się wycofywać zostaw go bez wahania.
Nie daj się postawić w roli kochanki bo to koszmar nie zaszczyt.
Chłopak (o ile facet 33lata to chłopak) może się budzi do bycia mężczyzną to jego decyzja lepiej późno niż wcale niedobrze że taki zależny był sterowny bezwolny podatny jeżeli się zwiążesz z nim uważaj na to bo możesz zostać mamą dla dwójki dzieci.

68

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.

Co do ich narzeczenstwa. Znają się długo, bo są w jednej grupie znajomych, są razem od roku. On wcześniej nie był w stałych związkach.
Ja z nim zakończyłam znajomość...na tydzień. Później znowu wszystko wróciło.

69 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2020-03-15 19:19:49)

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.
extravaganza napisał/a:

Nawet jeśli jest zołzą, leniem, czy jakąś skończoną kretynką, to związek się najpierw kończy, a później szuka nowego. Całkiem możliwe, że ten związek i tak z góry był skazany na niepowodzenie i może się okazać, że i tak by się zakończył. Może nawet już po ślubie, szybkim rozwodem. Ale tu rozchodzi się o to, że ta narzeczona jest na wakacjach, a już ma spakowane walizki. Autorka z tym chłopakiem rozstrzygają jej losy, o czym ona nie wie, nie jest niczego świadoma. Pomijając zależność finansową tego 33-latka od rodziców, nie jawi mi się on jako materiał na chłopaka, czy narzeczonego. Ciągle stawiam się na miejscu tej jego narzeczonej. Na miejscu autorki miałabym ciągle z tyłu głowy, że za jakiś czas ze mną mógłby on postąpić podobnie.
A co do tekstów: "Tylko przy Tobie poczułem co to miłość", to forum już widziało wiele podobnych przypadków wink

W takim razie miejmy pretensje do faceta że najpierw nie zakończył związku, a dopiero potem hyżo nie wskoczył do lóżka z autorką.

Autorka raczej niewielki wplyw miala na to, co ten facet robi ze swoim życiem, ze swoją narzeczoną itd.

I nie stawiaj się na miejscu jego narzeczonej exstravaganza bo nią nie jesteś. Możliwe, że i ona odetchnie z ulgą, że facet się od niej odstosunkowal, bo na tych przemiłych, samotnych wakacjach, też poznała jakiegoś szalonego Don Juana smile

70 Ostatnio edytowany przez Kochankaaa (2020-03-15 19:24:50)

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.

Ja się z nią nie porównuje, bo jesteśmy inne. Ja mam cięższy charakter. To nie ja ją spakowałam. I nie ja podjęłam decyzję, nawet tego nie wymagałam. Chciałam żeby sam rozwiązał ten problem.
Pracował w rodzinnej firmie czy to źle? Głównie na tym polegała ta zależność, a wtrącania w swoje życie wcześniej nie zauważał.

71

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.

Jak nie zauważał, jak sama wcześniej pisałaś

związał się z nią, bo rodzice chcieli, żeby się ustatkował, byl maly szantaż, ona zakochana, wiec związał się z nią.

72

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.
Lady Loka napisał/a:

Jak nie zauważał, jak sama wcześniej pisałaś

związał się z nią, bo rodzice chcieli, żeby się ustatkował, byl maly szantaż, ona zakochana, wiec związał się z nią.

Loka, ja co prawda mam już etap motylków sporo za sobą, ale nie wyobrażam sobie narzeczeństwa, planow ślubu, naprawdę zakochania.... I wypalenia na samotne wakacje na 4 tygodnie bez mojego narzeczonego. No, ale ja może starej daty jestem i u mnie zakochanie przebiega nieco inaczej smile

73 Ostatnio edytowany przez extravaganza (2020-03-15 19:39:18)

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.
Salomonka napisał/a:

W takim razie miejmy pretensje do faceta że najpierw nie zakończył związku, a dopiero potem hyżo nie wskoczył do lóżka z autorką.

Autorka raczej niewielki wplyw miala na to, co ten facet robi ze swoim życiem, ze swoją narzeczoną itd.

I nie stawiaj się na miejscu jego narzeczonej exstravaganza bo nią nie jesteś. Możliwe, że i ona odetchnie z ulgą, że facet się od niej odstosunkowal, bo na tych przemiłych, samotnych wakacjach, też poznała jakiegoś szalonego Don Juana smile

Wszystko jest możliwe. Także to, że dla narzeczonej ich rozstanie to będzie ulga. Pozostaje pytanie, czy można zaufać osobie, która znajomość zaczęła bądź co bądź od zdrady? Skoro była zdolna zdradzać, to czemu miałaby tego nie robić w przyszłości?
Autorko, tak jak Pasławek Ci napisał, nie brnij w porównania. Nie jesteś ani lepsza, ani gorsza od jego narzeczonej. Jesteście dwiema różnymi osobami. Ty to Ty, ona to ona. Kiedyś też próbowałam porównywać. Raz myślałam, że jestem lepsza od tamtej, bo on uwielbia ze mną spędzać czas, a nie z nią. Innym razem, że ona jest lepsza, bo to z nią jest, a nie ze mną... No ale przecież ją zdradza... I tak w kółko. Takie myślenie zmierza donikąd.

Edit. Samotne wczasy o niczym nie świadczą. Nie wiemy nic o tych samotnych wakacjach z tematu. Niektórzy lubią spędzać czas urlopu oddzielnie. Czasem jest sytuacja, że jedno marzy o podróży w miejsce, którego nie akceptuje druga strona. Zamiast się męczyć, wolą pojechać w pojedynkę i cieszyć się wypoczynkiem. Innym razem, jedna z osób nie może, choćby chciała, pojechać z partnerem/ką, bo praca, obowiązki, finanse. Przyczyn może być wiele i o niczym to nie świadczy, że pojechała sama.

74

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.
extravaganza napisał/a:
Salomonka napisał/a:

W takim razie miejmy pretensje do faceta że najpierw nie zakończył związku, a dopiero potem hyżo nie wskoczył do lóżka z autorką.

Autorka raczej niewielki wplyw miala na to, co ten facet robi ze swoim życiem, ze swoją narzeczoną itd.

I nie stawiaj się na miejscu jego narzeczonej exstravaganza bo nią nie jesteś. Możliwe, że i ona odetchnie z ulgą, że facet się od niej odstosunkowal, bo na tych przemiłych, samotnych wakacjach, też poznała jakiegoś szalonego Don Juana smile

Wszystko jest możliwe. Także to, że dla narzeczonej ich rozstanie to będzie ulga. Pozostaje pytanie, czy można zaufać osobie, która znajomość zaczęła bądź co bądź od zdrady? Skoro była zdolna zdradzać, to czemu miałaby tego nie robić w przyszłości?
Autorko, tak jak Pasławek Ci napisał, nie brnij w porównania. Nie jesteś ani lepsza, ani gorsza od jego narzeczonej. Jesteście dwiema różnymi osobami. Ty to Ty, ona to ona. Kiedyś też próbowałam porównywać. Raz myślałam, że jestem lepsza od tamtej, bo on uwielbia ze mną spędzać czas, a nie z nią. Innym razem, że ona jest lepsza, bo to z nią jest, a nie ze mną... No ale przecież ją zdradza... I tak w kółko. Takie myślenie zmierza donikąd.

To też autorka ma dylematy, inaczej by nie pisała tego tematu na forum smile

Tylko łapanie jej za włosy i wciskanie pod wodę na pewno jej nie pomogą.

Autorko, nie jeste ani lepsza ani gorsza, po prostu twojemu facetowi nie po drodze jest z narzeczoną i w tym, że  akurat na ciebie wypadło, aby to zrozumiał, nie ma twojej winy. Zrozum to smile

75

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.
Salomonka napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Jak nie zauważał, jak sama wcześniej pisałaś

związał się z nią, bo rodzice chcieli, żeby się ustatkował, byl maly szantaż, ona zakochana, wiec związał się z nią.

Loka, ja co prawda mam już etap motylków sporo za sobą, ale nie wyobrażam sobie narzeczeństwa, planow ślubu, naprawdę zakochania.... I wypalenia na samotne wakacje na 4 tygodnie bez mojego narzeczonego. No, ale ja może starej daty jestem i u mnie zakochanie przebiega nieco inaczej smile

różnie jest smile kiedyś rozmawiałam z przyjacielem, z 20 lat starszym ode mnie, od lat w szczęśliwym związku i on mówił, że dopiero wtedy odpoczywa, jak jedzie w męskim gronie, a jego partnerka w gronie swoich koleżanek.
u mnie jest mniej więcej taka sama ilość czasu osobno i razem i to też jest spoko. Ja lubię wyjeżdżać z moimi przyjaciółkami i lubię z moim partnerem, ale jak babskie grono jedzie, to po co mam go na siłę ciągnąć? Tak samo niekoniecznie chciałabym jechać gdzieś z jego znajomymi.
Więc jedziemy razem, a poza tym każde sobie. Ale my mamy rodziny w dwóch różnych miastach i dla nas normą jest to, że np. on w czasie studiów jechał na miesiąc do swojego domu rodzinnego, a ja zostawałam u siebie, bo pracowałam.

76 Ostatnio edytowany przez Kochankaaa (2020-03-15 19:54:56)

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.

Uspokoił mnie ten negatywny test.
Co do szantażu, żyjąc tak 33 lata nie widział, że to jest złe.
Pojechała sama, bo on nie chciał jechać z nią, więc pojechała z koleżanką i jego kartą. Pech chciał, że sytuacja w naszym kraju tak się zmieniła.
Ja o niej nie myślę. Bo bym chyba popadła w depresję. Nie wiem czy to źle czy dobrze.
Wiem, że nie zrobiliśmy dobrze, że oboje krzywdzimy inną osobę, ale ja naprawdę chciałam się powstrzymać. Nie dałam rady. Poznałam go jako zawodowego nudziarza, poszliśmy razem na kawe i od tamtej pory poznaje zupełnie innego faceta. Zaliczyliśmy kilka odlotów w łóżku i nagle dowiedziałam się że ma narzeczoną.
Właśnie zasnął obok mnie i mimo że nie znamy się długo ja mam wrażenie, że znamy się dużo dłużej. Przeszliśmy przez kilka poważnych rozmów, kilka razy popłakałam się, bo sama nie wiedziałam jak wyjść z sytuacji.

77 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2020-03-15 19:54:49)

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.
Kochankaaa napisał/a:

Uspokoił mnie ten negatywny test.
Co do szantażu, żyjąc tak 33 lata nie widział, że to jest złe.
Pojechała sama, bo on nie chciał jechać z nią, więc pojechała z koleżanką i jego kartą. Pech chciał, że sytuacja w naszym kraju tak się zmieniła.
Ja o niej nie myślę. Bo bym chyba popadła w depresję. Nie wiem czy to źle czy dobrze.

I własnie smile Pojechala z koleżanką i jego kartą , bo on nie mógł, czy nie chciał...

Wypowiedzcie się kobietki, czy jeśliby szykował wam się slub, byłybyście zakochane i szczęsliwe w związku, to naprawdę wystarczyłoby, że facet da wam kartę do bankomatu, aby wypalić na 4 tygodnie i go nie widzieć?

Od razu napisze odpowiedź co ze mną; NIE,  NIE POJECHAŁABYM choćby mnie milionami kuszono. Bo tęsknota za moim narzeczonym zeżarłaby mnie..:)

78

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.
Salomonka napisał/a:
Kochankaaa napisał/a:

Uspokoił mnie ten negatywny test.
Co do szantażu, żyjąc tak 33 lata nie widział, że to jest złe.
Pojechała sama, bo on nie chciał jechać z nią, więc pojechała z koleżanką i jego kartą. Pech chciał, że sytuacja w naszym kraju tak się zmieniła.
Ja o niej nie myślę. Bo bym chyba popadła w depresję. Nie wiem czy to źle czy dobrze.

I własnie smile Pojechala z koleżanką i jego kartą , bo on nie mógł, czy nie chciał...

Wypowiedzcie się kobietki, czy jeśliby szykował wam się slub, byłybyście zakochane i szczęsliwe w związku, to naprawdę wystarczyłoby, że facet da wam kartę do bankomatu, aby wypalić na 4 tygodnie i go nie widzieć?

Od razu napisze odpowiedź co ze mną; NIE,  NIE POJECHAŁABYM choćby mnie milionami kuszono. Bo tęsknota za moim narzeczonym zeżarłaby mnie..:)

Nigdy nie planowałam ślubu, ale zawsze tęskniłam za partnerami kiedy nie widzieliśmy się np 3 dni np z powodu szkolenia.

79

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.

Ja bym pojechała smile nie na miesiąc, ale tak na tydzień to na spokojnie, żeby sobie odpocząć od przedślubnego zamętu.

80

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.

Akurat dziś przyjaciółka zapytała mnie, czy jak uspokoi się sytuacja z koronawirusem, pojadę z nią i jej narzeczonym w ich podróż przedślubną smile Więc jak widać każdy ma inaczej i samotne, czy wspólne wyjazdy o niczym nie świadczą smile Uprzedzę pytanie, zarówno przyjaciółka jak i jej narzeczony są ze sobą szczęśliwi, kochają się. A mnie po prostu lubią i pomyśleli, że chcieli by spędzić urlop także w moim towarzystwie, co nie ukrywam jest miłe, ale nie wyobrażam sobie przeszkadzać im w ostatnim, przedmałżeńskim urlopie.
U mnie była sytuacja, że "kochanek" z wczasów z narzeczoną pisał do mnie jak to o mnie myśli itp. Normalnie sama słodycz... wink Innym razem, jechał na wczasy ze mną,  zostawiając tamtą samą.

81 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2020-03-15 20:18:47)

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.
extravaganza napisał/a:

Akurat dziś przyjaciółka zapytała mnie, czy jak uspokoi się sytuacja z koronawirusem, pojadę z nią i jej narzeczonym w ich podróż przedślubną smile Więc jak widać każdy ma inaczej i samotne, czy wspólne wyjazdy o niczym nie świadczą smile Uprzedzę pytanie, zarówno przyjaciółka jak i jej narzeczony są ze sobą szczęśliwi, kochają się. A mnie po prostu lubią i pomyśleli, że chcieli by spędzić urlop także w moim towarzystwie, co nie ukrywam jest miłe, ale nie wyobrażam sobie przeszkadzać im w ostatnim, przedmałżeńskim urlopie.
U mnie była sytuacja, że "kochanek" z wczasów z narzeczoną pisał do mnie jak to o mnie myśli itp. Normalnie sama słodycz... wink Innym razem, jechał na wczasy ze mną,  zostawiając tamtą samą.

Ale co chcesz teraz przez to powiedzieć? Bo jak dla mnie obie byłyście jednakowo oszukiwane przez tego faceta. No, może ty bardziej, bo bardziej cię wtajemniczał w swoje machloje i do dziś musisz z tym żyć.

Ja też mogłabym książkę napisać o tym jak mnie mój oszust robił w bambuko, jak przeleciał chyba wszystkie żony swoich najlepszych kumpli, a niektóre z tych kobiet albo ich męzowie to do dziś znane osoby z pierwszysch stron gazet. Ale powiedz mi, po co?  Po co to analizujesz, przywołujesz i rozkminiasz? Może potrzebujesz terapii, bo chyba sobie z tym nie poradziłaś? Jak potrzebujesz pomocy, to napisz do mnie na priv. chętnie ci pomogę, jak umiem.

Autorka jest w zupełnie innej sytuacji, nie podobnej ani do twojej ani do mojej. Przeczytaj uwąznie jej posty, wychwyć różnicę.

82

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.
Salomonka napisał/a:
extravaganza napisał/a:

Akurat dziś przyjaciółka zapytała mnie, czy jak uspokoi się sytuacja z koronawirusem, pojadę z nią i jej narzeczonym w ich podróż przedślubną smile Więc jak widać każdy ma inaczej i samotne, czy wspólne wyjazdy o niczym nie świadczą smile Uprzedzę pytanie, zarówno przyjaciółka jak i jej narzeczony są ze sobą szczęśliwi, kochają się. A mnie po prostu lubią i pomyśleli, że chcieli by spędzić urlop także w moim towarzystwie, co nie ukrywam jest miłe, ale nie wyobrażam sobie przeszkadzać im w ostatnim, przedmałżeńskim urlopie.
U mnie była sytuacja, że "kochanek" z wczasów z narzeczoną pisał do mnie jak to o mnie myśli itp. Normalnie sama słodycz... wink Innym razem, jechał na wczasy ze mną,  zostawiając tamtą samą.

Ale co chcesz teraz przez to powiedzieć? Bo jak dla mnie obie byłyście jednakowo oszukiwane przez tego faceta. No, może ty bardziej, bo bardziej cię wtajemniczał w swoje machloje i do dziś musisz z tym żyć.

Ja też mogłabym książkę napisać o tym jak mnie mój oszust robił w bambuko, jak przeleciał chyba wszystkie żony swoich najlepszych kumpli, a niektóre z tych kobiet albo ich męzowie to do dziś znane osoby z pierwszysch stron gazet. Ale powiedz mi, po co?  Po co to analizujesz, przywołujesz i rozkminiasz? Może potrzebujesz terapii, bo chyba sobie z tym nie poradziłaś? Jak potrzebujesz pomocy, to napisz do mnie na priv. chętnie ci pomogę, jak umiem.

Autorka jest w zupełnie innej sytuacji, nie podobnej ani do twojej ani do mojej. Przeczytaj uwąznie jej posty, wychwyć różnicę.

Myślisz, że u nas ma prawo się udać?

83 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2020-03-15 20:29:23)

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.
Kochankaaa napisał/a:
Salomonka napisał/a:
extravaganza napisał/a:

Akurat dziś przyjaciółka zapytała mnie, czy jak uspokoi się sytuacja z koronawirusem, pojadę z nią i jej narzeczonym w ich podróż przedślubną smile Więc jak widać każdy ma inaczej i samotne, czy wspólne wyjazdy o niczym nie świadczą smile Uprzedzę pytanie, zarówno przyjaciółka jak i jej narzeczony są ze sobą szczęśliwi, kochają się. A mnie po prostu lubią i pomyśleli, że chcieli by spędzić urlop także w moim towarzystwie, co nie ukrywam jest miłe, ale nie wyobrażam sobie przeszkadzać im w ostatnim, przedmałżeńskim urlopie.
U mnie była sytuacja, że "kochanek" z wczasów z narzeczoną pisał do mnie jak to o mnie myśli itp. Normalnie sama słodycz... wink Innym razem, jechał na wczasy ze mną,  zostawiając tamtą samą.

Ale co chcesz teraz przez to powiedzieć? Bo jak dla mnie obie byłyście jednakowo oszukiwane przez tego faceta. No, może ty bardziej, bo bardziej cię wtajemniczał w swoje machloje i do dziś musisz z tym żyć.

Ja też mogłabym książkę napisać o tym jak mnie mój oszust robił w bambuko, jak przeleciał chyba wszystkie żony swoich najlepszych kumpli, a niektóre z tych kobiet albo ich męzowie to do dziś znane osoby z pierwszysch stron gazet. Ale powiedz mi, po co?  Po co to analizujesz, przywołujesz i rozkminiasz? Może potrzebujesz terapii, bo chyba sobie z tym nie poradziłaś? Jak potrzebujesz pomocy, to napisz do mnie na priv. chętnie ci pomogę, jak umiem.

Autorka jest w zupełnie innej sytuacji, nie podobnej ani do twojej ani do mojej. Przeczytaj uwąznie jej posty, wychwyć różnicę.

Myślisz, że u nas ma prawo się udać?

A skad ja mam to wiedzieć? Jednym się udaje a innym nie. Wszystko zależy od tego ile szczerości w sobie macie. Tego nie da się ocenić będąc "po drugiej stronie monitora".

Jeśli naprawdę aż tak się kochacie, to powinno się udać. Facet powiedział już rodzicom, teraz jeszcze narzeczona i niech oczyści się ze zobowiązań. Nie takie cuda działy sie pod słońcem smile A ludzie wbrew zazdrośnikom i życzącym im źle żyli i żyją szczęsliwie smile

84

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.

Skoro narzeczona jeździ z jego kartą, to tak łatwo może nie odpuścić.
Tak w ogóle, to dla mnie ten układ może wyglądać  tak, że ich rodzice mają wspólne biznesy i korzystnie jak młodzi będą razem. Tak gdybam sobie,  ale odnoszę wrażenie, że autorka też mało wie, gdzie wdepnela. I nie warto opiniowac  autorko o osobie, której de facto nie znasz, bo może się okazać niebawem, że to ona ma cięższy charakter jak to nazwalas.

85

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.
Salomonka napisał/a:

Ale co chcesz teraz przez to powiedzieć? Bo jak dla mnie obie byłyście jednakowo oszukiwane przez tego faceta. No, może ty bardziej, bo bardziej cię wtajemniczał w swoje machloje i do dziś musisz z tym żyć.

Ja też mogłabym książkę napisać o tym jak mnie mój oszust robił w bambuko, jak przeleciał chyba wszystkie żony swoich najlepszych kumpli, a niektóre z tych kobiet albo ich męzowie to do dziś znane osoby z pierwszysch stron gazet. Ale powiedz mi, po co?  Po co to analizujesz, przywołujesz i rozkminiasz? Może potrzebujesz terapii, bo chyba sobie z tym nie poradziłaś? Jak potrzebujesz pomocy, to napisz do mnie na priv. chętnie ci pomogę, jak umiem.

Autorka jest w zupełnie innej sytuacji, nie podobnej ani do twojej ani do mojej. Przeczytaj uwąznie jej posty, wychwyć różnicę.

Nie o mnie ten temat. Przywołuję swoje doświadczenia, aby autorka mogła zejść trochę na ziemię, z chmurki na której siedzi. Nikt z nas nie wie, jak będzie u niej. Oby jej się wszystko ułożyło.

86 Ostatnio edytowany przez Kochankaaa (2020-03-15 20:45:55)

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.
perydot napisał/a:

Skoro narzeczona jeździ z jego kartą, to tak łatwo może nie odpuścić.
Tak w ogóle, to dla mnie ten układ może wyglądać  tak, że ich rodzice mają wspólne biznesy i korzystnie jak młodzi będą razem. Tak gdybam sobie,  ale odnoszę wrażenie, że autorka też mało wie, gdzie wdepnela. I nie warto opiniowac  autorko o osobie, której de facto nie znasz, bo może się okazać niebawem, że to ona ma cięższy charakter jak to nazwalas.

Jej rodzice nie mają firmy itp. Mam ten sam zawód z jej rodzicami. Poznałam jego narzeczoną...tak. To było jedno przypadkowe spotkanie, ale było.

87 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-03-15 20:51:36)

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.

No i fajnie, jest na świecie różnorodność. I cieszmy się z tego smile

Tylko co to naprawdę zmienia? Czy Tuż po dowiedzeniu się o fakcie, ze ma się partnera/narzeczonego/chłopaka można tak z czystym SWOIM sumieniem kontynuować tą relację? Mimo tego całego zakochania czy zauroczenia? To, że facet tutaj popełnił cały szereg pomyłek to jest oczywiste. Tylko ja za każdym razem próbuję właśnie zrozumieć motywację tego kogoś, kto jest wolny i niby nie ma żadnych zobowiązań, nie waha się skorzystać z okazji, angażując się w związek z zajętym facetem/zajętą kobietą. Nie wiem dlaczego niektórzy widzą aż taką różnicę między "zwykłym związkiem" a małżeństwem? Jeden rozbijać to zbrodnia a inny już nie? Wyżej ktoś wspomniał o tym, że powinno się dać oprzeć narastającemu zauroczeniu, bo to właśnie chyba jeszcze zauroczenie a nie zakochanie smile Sam jestem żywym przykładem, że się da smile Kilka razy miał człowiek pecha właśnie się zauroczyć w kimś zajętym i nie muszę dodawać, że ani razu nie miałem do czynienia z dziewczyną, która byłaby choćby w narzeczeństwie. Zwyczajnie mnie odrzuca i wręcz obrzydza wchodzić między ludzi i (współ)rozwalać ich związek, jaki by on tam nie był..To, że ktoś nie darzy swojego partnera szacunkiem, miłością i uczuciem, to nie znaczy, że od razu mam w to wchodzić z butami..
Wszystko się zaczyna, kiedy facet nawet się nie zająknie, że ma narzeczoną. W tym przypadku chyba jej to wyjdzie na dobre a między Wami to może się coś poważnie rozwinąć, bo póki co , to chyba czysta fascynacja..

88

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.

Kochankaa dlaczego tak nisko się cenisz, że wiążesz się z facetem, który na samym początku Cię okłamał (nie wiedziałaś, że ma narzeczoną). Dlaczego chcesz być z kimś, kto tak łatwo zdradza? Myślisz, że z Tobą będzie inaczej ? Sama sobie szkodzisz, wątpię w powodzenie związku z kimś takim jak on.

89

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.
bagienni_k napisał/a:

To, że facet tutaj popełnił cały szereg pomyłek to jest oczywiste. Tylko ja za każdym razem próbuję właśnie zrozumieć motywację tego kogoś, kto jest wolny i niby nie ma żadnych zobowiązań, nie waha się skorzystać z okazji, angażując się w związek z zajętym facetem. Nie wiem dlaczego niektórzy widzą aż taką różnicę między "zwykłym związkiem" a małżeństwem? .

Bagienni-k, a ty byłes kiedyś zakochany, czy tylko teoretyzujesz? Co to znaczy; zajęty facet? Ma on ten status wypisany na czole, wytatuowany za prawym uchem, czy jak?
jesli kobieta poznaje faceta, a on nie nosi obrączki, na pytanie czy jest żonaty, odpowiada że nie i dalej lgnie w nawiązywanie kontaktu, to co kobieta niby ma zrobić? Wysłać za nim detektywa, poprosic o akt urodzenia potwierdzony notarialnie z adnotacją z urzędu stanu cywilnego, że ktoś taki malżeństwa nie zawierał? I dopiero póżniej z oczywistych względów albo się zakochać, albo nie?

Ludzie.. smile

90

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.

Być zakochany byłem czy może zauroczony, co własnie wspomniałem wyżej smile Ja cały czas mówię tutaj o tym , że Autorka się dowiedziała o tej narzeczonej i to od razu na samym początku smile Przespali się ze sobą i facet zapomniał wspomnieć o tym jednym szczególe. Potem zaś wyjawił całą prawdę. Ciężko raczej czekać z zakochaniem, ale tak jak Loka wspomniała, ludzie w związkach nieraz się mogą zauroczyć kimś, ale przecież to nie oznacza, że mają dla tych krótkich chwil przyjemności zrezygnować ze swojego związku. Zatem po pierwsze nie budować swojego szczęścia na cudzym nieszczęściu i tu już nie tylko w odniesieniu do Autorki. Poza tym, dlaczego ignorowany jest tutaj ten sygnał, na który parę osób zwracało uwagę: skoro on tak łatwo zdradził swoją narzeczoną, to czy to w ogóle stawi ago w dobrym świetle?

91 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2020-03-15 21:21:24)

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.
bagienni_k napisał/a:

Być zakochany byłem czy może zauroczony, co własnie wspomniałem wyżej smile Ja cały czas mówię tutaj o tym , że Autorka się dowiedziała o tej narzeczonej i to od razu na samym początku smile Przespali się ze sobą i facet zapomniał wspomnieć o tym jednym szczególe. Potem zaś wyjawił całą prawdę. Ciężko raczej czekać z zakochaniem, ale tak jak Loka wspomniała, ludzie w związkach nieraz się mogą zauroczyć kimś, ale przecież to nie oznacza, że mają dla tych krótkich chwil przyjemności zrezygnować ze swojego związku. Zatem po pierwsze nie budować swojego szczęścia na cudzym nieszczęściu i tu już nie tylko w odniesieniu do Autorki. Poza tym, dlaczego ignorowany jest tutaj ten sygnał, na który parę osób zwracało uwagę: skoro on tak łatwo zdradził swoją narzeczoną, to czy to w ogóle stawi ago w dobrym świetle?

Nie stawia go to w dobrym świetle, ale z tymi pretensjami to do owego pana, nie do autorki.

Poza tym, choćbyśmy nie wiem jak chcieli, jak zaklinali rzeczywistość, to ludzie którzy się w sobie zakochali i była to nie wiem jak zakazana miłość, często zyją potem długo i szczęsliwie wbrew złym życzeniom ludzi zazdrosnych, skrzywdzonych i żądnych tego, aby im sie nie udało, aby cierpieli i dali satysfakcję im, oczekującym zadośćuczynienia.
Niestey, tak wygląda zycie i nie oszukujmy się że "na czyjejś krzywdzie nie zbuduje się szczęscia". Najgorzej wymyslić sobie, ze nasza krzywda jest tak ważna dla świata, że kiedys MUSI być pomszczona. Nie musi. I dobrze, żeby każdy kogo tak pali ta żądza zemsty, po prostu zajął się budowaniem swojego życia, które mu pewnie przecieka między palcami gdy tak się koncentruje na przeszłości smile

92

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.

Nie oceniam się nisko. Uważam, że jestem wartościową osobą, jestem ładna, zadbana, ale też przeszłam przez wiele nieudanych związków. Mam 28 lat i chyba nigdy nie byłam szczerze szczęśliwa w związku. Nigdy nie czułam tego czegoś co czuje teraz.
Odpowiadając na pytanie o możliwej zdradzie. Zdradził mnie nudny, mało urodziwy, cichy facet ja naprawdę nie wierzę, że osoby zdradzające to jakiś tam określony typ.

93 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-03-15 21:52:44)

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.

No właśnie Autorka powinna spojrzeć na niego i jego sposób działania. Ja bym chyba naprawdę przestał wierzyć w kobiecy rozsądek, gdyby każda zakochana dziewczyna nie zwracała uwagi na to, jak jej potencjalny partner traktuje innych oraz to, ze nie może się to przełożyć na ich wspólny związek. Nie wiem, jaki procent takich związków z romansów, zdrad czy zauroczeń kończy się długim i szczęśliwym życiem razem, ale patrząc po tym forum to kiepsko wyglądają takie statystyki. Czy naprawdę chcąc zbudować swoje własne szczęśliwe życie musimy iść przed siebie jak taran, nie zważając na nic, nawet na cudza krzywdę? Najbardziej bezczelne chyba i egoistyczne tłumaczenie kiedyś przeczytałem: "jak nie zdradzi ze mną, to z innym/inną". Tak sobie myślę, że chyba naprawdę jedynym powodem z zewnątrz, dla którego nawet bym nie pomyślał o kontynuowaniu znajomości z kimś, jest fakt, że ktoś jest zajęty. Bo nawet pomijając fakt, że ludzie są sobie zupełnie obcy, ale co wtedy, kiedy np odbija się partnera najbliższej przyjaciółce/przyjacielowi czy zakochuje się w żonie/mężu kogoś z rodziny? Wspólne spotkania czy rodzinne imprezy - na samą myśl, że kogoś można tak robić w wała i kłamać mu prosto w oczy robi mi się niedobrze. Naprawdę mam sądzić, że moje uczucie czy też nasz miłość jest najważniejsza i mocniejsza od wszystkiego a jednocześnie mamy prawo ją rozwijać kosztem innych?

Autorko, Ty jak mówisz czujesz coś wyjątkowego, tylko pytanie czy to jest miłość, zakochanie czy fascynacja? I jak bardo jest to trwałe? Za to inna sprawa, co czuje tak naprawdę ten facet?

94

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.

Jak dla mnie to jesteś wyjątkowo cwaną aparatką. Zgrywasz cichą wodę a tak naprawdę wszystko zaplanowane co do minuty...i ta kontrolowana pseudo wpadka. Dziwnym trafem nie zaliczyłaś jej z biednym dostawcą ubera smile Żadnej wpadki też zapewne być nie mogło a postanowiłaś uwiązać do siebie chłopaka straszakiem. Znacie się niedługo, łączy was tylko seks i na tym seksie próbujesz wychodzić sobie „miłość”. Oczywiście, bez znaczenia jest fakt, że on zarabia więcej niż przeciętny obywatel haha smile jojczysz jakaś ty biedna i zakochana a tak naprawdę nie masz do stracenia absolutnie NIC, oni natomiast mają dużo i doskonale o tym wiesz, stąd twoje intrygi. Po trupach do celu.

95 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2020-03-15 22:18:47)

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.
bagienni_k napisał/a:

Autorko, Ty jak mówisz czujesz coś wyjątkowego, tylko pytanie czy to jest miłość, zakochanie czy fascynacja? I jak bardo jest to trwałe? Za to inna sprawa, co czuje tak naprawdę ten facet?

A skąd ona ma to dzisiaj wiedzieć?

Teraz jest tylko niezły bajzel. Co z tego wyniknie, czas pokaże. Dziewczyna zakochała się i tyle. Naprawdę można nią pomiatać, bo tak się stalo? Jk widac niektorzy robią to z zaangażowaniem godnym  lepszej sprawy smile

Dobra, ja muszę na nocny dyżur. smile
Dobranoc wszystkim.

96 Ostatnio edytowany przez Dominka17 (2020-03-15 22:10:01)

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.

Czytając ten wątek przypomniała mi się zasada jakiej uczono mnie w domu. Jeśli nie jesteś zainteresowana chłopakiem, to nie umawiaj się z nim na koleżeńskie spotkania, bo ktoś inny, komu się spodobasz i kto spodobałby się tobie, pomyśli, że już jesteś zajęta.
Wiele młodych, samotnych osób spotyka się z kimś  tylko dlatego, żeby nie być samemu. Przez to tracą okazje by poznać prawdziwa miłość.  Gdy trwają  związku na przetrwanie życia, a nagle ktoś ich prawdziwie zauroczy i poczują szalone pożądanie, ich partner czuje się odrzucony i zdradzony. I wtedy życiowe wygodnictwo obraca się przeciw nim.

97

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.

poki nie ma slubu i dzieci to nie ma tragedii, powodzenia.
dziewczyna zostanie sama, coz zycie, znam takie historie, mlodzi ulozyli je sobie i są z kims innym.

98

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.
Kochankaaa napisał/a:

Nie oceniam się nisko. Uważam, że jestem wartościową osobą, jestem ładna, zadbana, ale też przeszłam przez wiele nieudanych związków. Mam 28 lat i chyba nigdy nie byłam szczerze szczęśliwa w związku. Nigdy nie czułam tego czegoś co czuje teraz.
Odpowiadając na pytanie o możliwej zdradzie. Zdradził mnie nudny, mało urodziwy, cichy facet ja naprawdę nie wierzę, że osoby zdradzające to jakiś tam określony typ.

to tylko chemia, zauroczenie co czujesz. Nie wiem, jakie Ty w nim pozytywne cechy widzisz. Zdradza, kłamie, słucha się w tym wieku rodziców. To żaden materiał na partnera, na ojca tym bardziej. W ogóle sex bez zapieczenia z nowo poznanym facetem to głupota. Jak można ryzykować posiadanie dziecka z kimś, kogo się nie zna? Nie mówiąc już o chorobach wenerycznych.

99

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.

Kolejny raz napiszę, że ten wątek nie służy umoralnianiu Autorki. To co się stało, jest już faktem dokonanym. Poszła do łóżka z facetem. Po wspólnej nocy dowiedziała się, że on ma narzeczoną. Chcieli to zakończyć i tydzień trzymali się z daleka od siebie, ale nie udało się. Byli słabi, to ludzkie i się zdarza. Kazdy popełnia błędy mniejsze lub większe i wyciaga z nich wnioski. Być może to też okaże się błędem ale jeśli nie? Wydaje mi się, że na tym etapie pozostaje tylko brnąć dalej i zobaczyć jak się sprawy ułożą. A nuż to prawdziwa miłość, ta jedyna.

100

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.
Rising_Sun napisał/a:
Kochankaaa napisał/a:

Nie oceniam się nisko. Uważam, że jestem wartościową osobą, jestem ładna, zadbana, ale też przeszłam przez wiele nieudanych związków. Mam 28 lat i chyba nigdy nie byłam szczerze szczęśliwa w związku. Nigdy nie czułam tego czegoś co czuje teraz.
Odpowiadając na pytanie o możliwej zdradzie. Zdradził mnie nudny, mało urodziwy, cichy facet ja naprawdę nie wierzę, że osoby zdradzające to jakiś tam określony typ.

to tylko chemia, zauroczenie co czujesz. Nie wiem, jakie Ty w nim pozytywne cechy widzisz. Zdradza, kłamie, słucha się w tym wieku rodziców. To żaden materiał na partnera, na ojca tym bardziej. W ogóle sex bez zapieczenia z nowo poznanym facetem to głupota. Jak można ryzykować posiadanie dziecka z kimś, kogo się nie zna? Nie mówiąc już o chorobach wenerycznych.

Poszła z nim do łóżka kilka razy i wielka miłość. Nawet się nie znają. Nie wiedzą jacy są. No, ona wie że koleś jest zdradzaczem, ale jej to nie przeszkadza bo zwąchała biznes. Będzie z tego wielka drama, szkoda tylko tej narzeczonej. Na miejscu rodziców odcięłabym synalka od kasy, niech go nowa miłość utrzymuje póki facet nie znajdzie pracy, ciekawe jak szybko motylki odfruną...

101 Ostatnio edytowany przez Meliska21 (2020-03-15 23:32:10)

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.
imieslow napisał/a:
Rising_Sun napisał/a:
Kochankaaa napisał/a:

Nie oceniam się nisko. Uważam, że jestem wartościową osobą, jestem ładna, zadbana, ale też przeszłam przez wiele nieudanych związków. Mam 28 lat i chyba nigdy nie byłam szczerze szczęśliwa w związku. Nigdy nie czułam tego czegoś co czuje teraz.
Odpowiadając na pytanie o możliwej zdradzie. Zdradził mnie nudny, mało urodziwy, cichy facet ja naprawdę nie wierzę, że osoby zdradzające to jakiś tam określony typ.

to tylko chemia, zauroczenie co czujesz. Nie wiem, jakie Ty w nim pozytywne cechy widzisz. Zdradza, kłamie, słucha się w tym wieku rodziców. To żaden materiał na partnera, na ojca tym bardziej. W ogóle sex bez zapieczenia z nowo poznanym facetem to głupota. Jak można ryzykować posiadanie dziecka z kimś, kogo się nie zna? Nie mówiąc już o chorobach wenerycznych.

Poszła z nim do łóżka kilka razy i wielka miłość. Nawet się nie znają. Nie wiedzą jacy są. No, ona wie że koleś jest zdradzaczem, ale jej to nie przeszkadza bo zwąchała biznes. Będzie z tego wielka drama, szkoda tylko tej narzeczonej. Na miejscu rodziców odcięłabym synalka od kasy, niech go nowa miłość utrzymuje póki facet nie znajdzie pracy, ciekawe jak szybko motylki odfruną...

To powiedzcie gdzie jest ta grsnica czasu, kiedy się można zakochać,  bo ja żyję już na tym świecie tyle i nie wiem, może wreszcie się uświadomię.
Samej narzeczonej mi też szkoda, bo podobno go kocha. Niemniej jednak ich związek raczej szans wielkich nie miał ,o ile prawdą jest że facet nie kochał narzeczonej i slub byl pomyslem rodzicow.
Imieslow właściwie idąc twoim tokiem rozumowania, równie dobrze narzeczoną też mogła polecieć na kasę. Jeśli tak jest w przypadku Autorki, to sama ukręci na siebie bat.

102

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.

Na miejscu autorki przygotowałabym się psychicznie na to, że za jakiś czas jak już pierwsze seksemocje kochankowi opadną i ona np. wyląduje w szpitalu na dwa tygodnie, to niech się liczy z tym, że po wyjściu mogą na nią już czekać spakowane walizki.

103

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.
Salomonka napisał/a:
extravaganza napisał/a:
AmiaAmia napisał/a:

Tak czytam i czytam i zastanawiam się na ile większość oceniających i komentujących jest tak bardzo rozsądna, przewidywująca i madra, trafnie odgadniajac przyszłośc i prawidlowo ocenia sytuacje i innych ludzi. Taaaa...
Jesli pojawia się miłość ciężko być racjonalnym.  Losy płatają figla i tak naprawde do czasu az się nie przekonamy to nic nie wiemy.  Ja jestem za tym aby dać szansę uczuciu.

Jako osoba po dwóch stronach barykady (zdradzona, ale też ta "kochanica") wypowiem się. Nie mam zamiaru nikogo obrażać ani, tym bardziej, umoralniać. Nie będę wnikać w genezę romansu. Różne są przypadki. Większości nam jednak się wydaje, że nasza sytuacja jest taka wyjątkowa, że inni to, inni tamto, ale z nami będzie inaczej. Nie, prawda jest stara jak świat: Nie buduje się szczęścia na czyimś nieszczęściu. To jest niemoralne, było i będzie tępione przez społeczeństwo. Nie ma co dorabiać sobie ideologii jaka to wielka "miłość" nas spotkała.
Co mnie razi w tym konkretnym, opisywanym tu temacie to to, że dowiedziałaś się bardzo szybko, że on ma narzeczoną. Nie obrzydza Cię jego zachowanie? Idziecie do łóżka na pierwszym spotkaniu. On rano informuję Cię, że planuje ślub z inną. Brniesz w to dalej jakby licząc, że on nie jest taki zły z zachowania, że to tylko ryska na jego charakterze. Nie boisz się, że za jakiś czas on postąpi z Tobą dokładnie tak samo jak z obecną narzeczoną? Jaka by ona nie była, to współczuję jej tego co ją czeka w najbliższych tygodniach.
Naprawdę dziwią mnie niektóre posty tutaj. Piszecie o szczęściu, o miłości. Do celu po trupach?

Dzisssiss.. Po jakich trupach? Przecież facet jeszcze się nie ożenił póki co. Bronimy narzeczonej, a co o niej wiemy? Może faktycznie jest zołza smile

Wyluzujcie ludzie, bo nie o obronę naszej planety Ziemia chodzi, tylko o związek ktory nawet narzeczeństwa do ślubu nie przetrwał. No sorry...

Orzechy przeciw żołędziom, że to też nie przetrwa.

104

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.

Nie oceniam tego romansu moralnie. Dla mnie zdrada to mala 'zbrodnia'.
Jednak nie polecalabym tego zwiazku.
Facet zdradza narzeczona, slub zamierza brac z kims z kim nawet nie chce byc, ma ponad 30 lat i z rodzicami uzgadnia zyciowe decyzje, jest impulsywny.
Uprawia seks od razu bez zabezpieczenia.
Nie jest to najlepiej rokujacy opis.

105

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.
Winter.Kween napisał/a:

Nie oceniam tego romansu moralnie. Dla mnie zdrada to mala 'zbrodnia'.
Jednak nie polecalabym tego zwiazku.
Facet zdradza narzeczona, slub zamierza brac z kims z kim nawet nie chce byc, ma ponad 30 lat i z rodzicami uzgadnia zyciowe decyzje, jest impulsywny.
Uprawia seks od razu bez zabezpieczenia.
Nie jest to najlepiej rokujacy opis.

Pod warunkiem, że facet mówi prawdę. O bajeczkach wciskanych nowym zdobyczom można napisać książkę.

106

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.
Winter.Kween napisał/a:

Nie oceniam tego romansu moralnie. Dla mnie zdrada to mala 'zbrodnia'.
Jednak nie polecalabym tego zwiazku.
Facet zdradza narzeczona, slub zamierza brac z kims z kim nawet nie chce byc, ma ponad 30 lat i z rodzicami uzgadnia zyciowe decyzje, jest impulsywny.
Uprawia seks od razu bez zabezpieczenia.
Nie jest to najlepiej rokujacy opis.

I cały problem tkwi właśnie w takich wyraźnych, widocznych, jak czarno na białym, "szczegółach", dotyczących czyjeś osoby, które raczej na dobre nie rokują. Za to druga strona zaślepiona euforią zakochania, zwyczajnie tego nie widzi.

107

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.
bagienni_k napisał/a:
Winter.Kween napisał/a:

Nie oceniam tego romansu moralnie. Dla mnie zdrada to mala 'zbrodnia'.
Jednak nie polecalabym tego zwiazku.
Facet zdradza narzeczona, slub zamierza brac z kims z kim nawet nie chce byc, ma ponad 30 lat i z rodzicami uzgadnia zyciowe decyzje, jest impulsywny.
Uprawia seks od razu bez zabezpieczenia.
Nie jest to najlepiej rokujacy opis.

I cały problem tkwi właśnie w takich wyraźnych, widocznych, jak czarno na białym, "szczegółach", dotyczących czyjeś osoby, które raczej na dobre nie rokują. Za to druga strona zaślepiona euforią zakochania, zwyczajnie tego nie widzi.

Ile na tym forum jest wylewanych żali, jak to oszukał/a, z dzieckiem zostawił, w ciązy porzucił, a taki był zakochany, amerykański smile Kwiaty kupował i na rękach nosił, na inne nie patrzył tylko o związek dbał. Nie ma się co bawić w przewidywanie przyszlości, bo ta zwykle płata figla.

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.

Przepraszam Salomonko, ale zupełnie się z Tobą nie zgadzam i wręcz jestem zdziwiona, że, ujmując rzecz w bardzo dużym skrócie, zwaliłaś całą winę na boga ducha winną narzeczoną, bo ta może jest zołzą.

Niestety, bardzo często zauważam, że o solidarności jajników, to można w encyklopedii poczytać, bo przecież "walczmy o swoje!"
Autorka z premedytacją wepchnęła się jako ta trzecia do związku, o którym nic nie wie. Bo skąd? Uważasz, że przez 6 tygodni, można dowiedzieć prawdy, całej prawdy i tylko prawdy?
Poszła do łóżka, bez zabezpieczenia (!) z nieznajomym i tak był zajebisty seks, że się biedulka zakochała. Następnego dnia, dowiedziawszy się, że facet ma narzeczoną (!!!), poczuła większy przypływ miłości.
Zero barier, zero moralności, zero odpowiedzialności.
Najlepiej to powiedzieć o innej kobiecie, że zołza, zła, zmuszała gościa do związku i jeszcze miała czelność wyjechać sama (!) na wakacje. Zgroza.

W jakim świecie my żyjemy????
Gdzie co chwila, można przeczytać o zdradach, kochankach, podchodach, wielkich miłościach zrodzonych ze zdrad. Włosy mi się jeżą, kiedy czytam, że póki nie ma ślubu, to można rozwalać do woli związku, w imię zasady "mi się należy". Że człowiek nie jest niczyją własnością, że kochanka nie jest niczemu winna, bo to facet  był w związku.
Litości.

Autorko, życzę Ci, by po powrocie narzeczonej, Twój facet pokazał Ci jaki on naprawdę jest. Że napisze do Ciebie, że się pogubił, ale bardzo kocha swoją narzeczoną - czyli, że Cię wykorzystał.
Wróć wtedy do nas, opisz tę swoją wielką miłość w czasach zarazy, a my Ci napiszemy jak możesz o nim zapomnieć.

Tu happy endu nie będzie.

109

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.

Autorko

Jak przebiegła rozmowa z jego rodzicami?

110

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.
Pokręcona Owieczka napisał/a:

Przepraszam Salomonko, ale zupełnie się z Tobą nie zgadzam i wręcz jestem zdziwiona, że, ujmując rzecz w bardzo dużym skrócie, zwaliłaś całą winę na boga ducha winną narzeczoną, bo ta może jest zołzą.

Niestety, bardzo często zauważam, że o solidarności jajników, to można w encyklopedii poczytać, bo przecież "walczmy o swoje!"
Autorka z premedytacją wepchnęła się jako ta trzecia do związku, o którym nic nie wie. Bo skąd? Uważasz, że przez 6 tygodni, można dowiedzieć prawdy, całej prawdy i tylko prawdy?
Poszła do łóżka, bez zabezpieczenia (!) z nieznajomym i tak był zajebisty seks, że się biedulka zakochała. Następnego dnia, dowiedziawszy się, że facet ma narzeczoną (!!!), poczuła większy przypływ miłości.
Zero barier, zero moralności, zero odpowiedzialności.
Najlepiej to powiedzieć o innej kobiecie, że zołza, zła, zmuszała gościa do związku i jeszcze miała czelność wyjechać sama (!) na wakacje. Zgroza.

W jakim świecie my żyjemy????
Gdzie co chwila, można przeczytać o zdradach, kochankach, podchodach, wielkich miłościach zrodzonych ze zdrad. Włosy mi się jeżą, kiedy czytam, że póki nie ma ślubu, to można rozwalać do woli związku, w imię zasady "mi się należy". Że człowiek nie jest niczyją własnością, że kochanka nie jest niczemu winna, bo to facet  był w związku.
Litości.

Autorko, życzę Ci, by po powrocie narzeczonej, Twój facet pokazał Ci jaki on naprawdę jest. Że napisze do Ciebie, że się pogubił, ale bardzo kocha swoją narzeczoną - czyli, że Cię wykorzystał.
Wróć wtedy do nas, opisz tę swoją wielką miłość w czasach zarazy, a my Ci napiszemy jak możesz o nim zapomnieć.

Tu happy endu nie będzie.

To ty urządzasz jakieś skróty, bo nie czytałaś chyba całego wątku, a juz tego co ja napisalam w ogóle. Nie zwalam żadnej winy na narzeczoną, ale to ciągłe atakowanie autorki jest już powoli niesmaczne. Nie rozbiła rodziny, nie ukradła ojca dzieciom, nie wdarła się siłą w cudze małzeństwo. Facet jest wolny i był wolny gdy szedl z nią do lożka, przynajmniej ona tak myslała, a obrączki na palcu nie miał.  Jego narzeczona to chyba nie problem autorki, jesli on do tego nie chce się żenić?

Poza tym, wszystko co myslę na ten temat napisałam juz wyżej i nie będę się powtarzać.
Dodam tylko, że nikt nie jest niczyją własnością i jak chce odejść to ma prawo. Tutaj tak się złożyło, że facet poznał autorkę i to w sumie spowodowalo, że odwołał ślub. Można na jego temat dużo powiedziec, ale dlaczego wylewać pomyje na autorkę? Chciałabyś być żoną faceta, który tylko czai się, aby dać dyla z malżeństwa czy związku? Bo mnie by to  nie zachwycalo, że facet jest ze mną tylko dlatego, że mi wcześniej coś obiecał i teraz po prostu albo się boi, albo czuje moralny obowiązek ze mną być.
Nie da się nikogo do kaloryfera przykuć niestety i nie narażać na pokusy świata. I nic nas nie upoważnia, aby mieć żal do całego świata o to, że partner odszedł, tylko nie do siebie.
Takie jest moje zdanie, możesz mieć inne, nie zabraniam ci.

111

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.

Pytanie czy faktycznie odwołał ślub, czy to rzucanie słów na wiatr. Teraz tylko pozostaje czekać, co ustalą z narzeczoną, bo ona ma tu też coś do powiedzenia.

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.
Salomonka napisał/a:

To ty urządzasz jakieś skróty, bo nie czytałaś chyba całego wątku, a juz tego co ja napisalam w ogóle. Nie zwalam żadnej winy na narzeczoną, ale to ciągłe atakowanie autorki jest już powoli niesmaczne. Nie rozbiła rodziny, nie ukradła ojca dzieciom, nie wdarła się siłą w cudze małzeństwo. Facet jest wolny i był wolny gdy szedl z nią do lożka, przynajmniej ona tak myslała, a obrączki na palcu nie miał.  Jego narzeczona to chyba nie problem autorki, jesli on do tego nie chce się żenić?

Poza tym, wszystko co myslę na ten temat napisałam juz wyżej i nie będę się powtarzać.
Dodam tylko, że nikt nie jest niczyją własnością i jak chce odejść to ma prawo. Tutaj tak się złożyło, że facet poznał autorkę i to w sumie spowodowalo, że odwołał ślub. Można na jego temat dużo powiedziec, ale dlaczego wylewać pomyje na autorkę? Chciałabyś być żoną faceta, który tylko czai się, aby dać dyla z malżeństwa czy związku? Bo mnie by to  nie zachwycalo, że facet jest ze mną tylko dlatego, że mi wcześniej coś obiecał i teraz po prostu albo się boi, albo czuje moralny obowiązek ze mną być.
Nie da się nikogo do kaloryfera przykuć niestety i nie narażać na pokusy świata. I nic nas nie upoważnia, aby mieć żal do całego świata o to, że partner odszedł, tylko nie do siebie.
Takie jest moje zdanie, możesz mieć inne, nie zabraniam ci.

Chyba tylko zapomniał o tym wspomnieć narzeczonej, bo póki co to podobno jest po rozmowie z rodzicami.

Salomonko, przeczytałam caluteńki post. I nie, nie chciałabym znać ani takiego faceta, ani takiej dziewczyny jak Autorka. Bez zasad, myślący tylko tym, co mają między nogami, co nazywają "wielką miłością"

Nie, nie przywiąże się nikogo do kaloryfera, ale narzeczeństwo, w którym nadal ten facet się znajduje, jest jednak jakimś przyrzeczeniem, ale o kim ja piszę? Pasują do siebie idealnie.
Nie wiemy NIC o ich związku, tylko tyle, co Autorka dowiedziała się przez niecałe 2 miesiące.
Poczekajmy, może za chwilę pojawi się owa narzeczona z postem, że narzeczony ją zdradził, a tak się kochali....

113 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2020-03-16 13:41:18)

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.
Pokręcona Owieczka napisał/a:
Salomonka napisał/a:

To ty urządzasz jakieś skróty, bo nie czytałaś chyba całego wątku, a juz tego co ja napisalam w ogóle. Nie zwalam żadnej winy na narzeczoną, ale to ciągłe atakowanie autorki jest już powoli niesmaczne. Nie rozbiła rodziny, nie ukradła ojca dzieciom, nie wdarła się siłą w cudze małzeństwo. Facet jest wolny i był wolny gdy szedl z nią do lożka, przynajmniej ona tak myslała, a obrączki na palcu nie miał.  Jego narzeczona to chyba nie problem autorki, jesli on do tego nie chce się żenić?

Poza tym, wszystko co myslę na ten temat napisałam juz wyżej i nie będę się powtarzać.
Dodam tylko, że nikt nie jest niczyją własnością i jak chce odejść to ma prawo. Tutaj tak się złożyło, że facet poznał autorkę i to w sumie spowodowalo, że odwołał ślub. Można na jego temat dużo powiedziec, ale dlaczego wylewać pomyje na autorkę? Chciałabyś być żoną faceta, który tylko czai się, aby dać dyla z malżeństwa czy związku? Bo mnie by to  nie zachwycalo, że facet jest ze mną tylko dlatego, że mi wcześniej coś obiecał i teraz po prostu albo się boi, albo czuje moralny obowiązek ze mną być.
Nie da się nikogo do kaloryfera przykuć niestety i nie narażać na pokusy świata. I nic nas nie upoważnia, aby mieć żal do całego świata o to, że partner odszedł, tylko nie do siebie.
Takie jest moje zdanie, możesz mieć inne, nie zabraniam ci.

Chyba tylko zapomniał o tym wspomnieć narzeczonej, bo póki co to podobno jest po rozmowie z rodzicami.

Salomonko, przeczytałam caluteńki post. I nie, nie chciałabym znać ani takiego faceta, ani takiej dziewczyny jak Autorka. Bez zasad, myślący tylko tym, co mają między nogami, co nazywają "wielką miłością"

Nie, nie przywiąże się nikogo do kaloryfera, ale narzeczeństwo, w którym nadal ten facet się znajduje, jest jednak jakimś przyrzeczeniem, ale o kim ja piszę? Pasują do siebie idealnie.
Nie wiemy NIC o ich związku, tylko tyle, co Autorka dowiedziała się przez niecałe 2 miesiące.
Poczekajmy, może za chwilę pojawi się owa narzeczona z postem, że narzeczony ją zdradził, a tak się kochali....

Ale wciąż mielimy ten sam kocioł. Tak, narzeczeństwo jest jakimś tam przyrzeczeniem, ale jest też czasem próby. Można się z niego wycofać, nawet chwilę przed ślubem, jesli coś nie pasuje.

Ja osobiście nie pochwalam tego, że facet dobRnął już w tym związku do ustalenia terminu ślubu, ale chyba lepiej dla wszystkich, że zrezygnuje teraz niż dzień po ślubie np?
Autorka nie ma takich dylematów, bo nikogo nie zdradziła, nikomu  ślubu nie obiecała i z nikim nie jest zaręczona. Nie analizuje, jak to wygląda moralnie, tylko wybieram gdzie jest mniejsze zło.

A jak im się ułoży? Któż to może wiedzieć? Może się nie ułoży, a może będą żyli dlugo i szczęsliwie, jak inni którzy też zaczynali od skrzywdzenia KOGOŚ PO DRODZE.

114

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.

Rozmowa z rodzicami przeszła tak, że on złożył wypowiedzenie.
Jego narzeczona wraca jutro, dzisiaj wieczorem wylatuje. Porozmawia z nią od razu. Pamiętajcie, że oni mieszkali osobno, a on spakował jej rzeczy ze swojego mieszkania. Ona ma gdzie mieszkać. Co do ślubu będzie odwoływać po rozmowie z nią. Ona załatwiła wszystko od sali po kościół, wszędzie jest jej numer jako kontaktowy. Uważam, że w ciągu 6 tygodni poznaliśmy się, przeszliśmy wiele rozmów i ja nigdy nie miałam takiego początku związku i nigdy nie toczyło się to tak szybkim tempem.
Nigdy nie zaczynałam związku od łóżka, nie róbcie mnie taką.

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.
Salomonka napisał/a:

Ja osobiście nie pochwalam tego, że facet dobRnął już w tym związku do ustalenia terminu ślubu, ale chyba lepiej dla wszystkich, że zrezygnuje teraz niż dzień po ślubie np?
Autorka nie ma takich dylematów, bo nikogo nie zdradziła, nikomu  ślubu nie obiecała i z nikim nie jest zaręczona. Nie analizuje, jak to wygląda moralnie, tylko wybieram gdzie jest mniejsze zło.

A jak im się ułoży? Któż to może wiedzieć? Może się nie ułoży, a może będą żyli dlugo i szczęsliwie, jak inni którzy też zaczynali od skrzywdzenia KOGOŚ PO DRODZE.

Masz rację, nikt nie wie co się stanie jutro.

Co bym poleciła Autorce? Trzeźwy osąd sytuacji.

116 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2020-03-16 13:55:29)

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.

Kurcze, nawet branie się do zajętego, który jest w związku ale jeszcze nie jest zaręczony jest ostatnim świństwem. Ślub niczego nie zmienia. W momencie, kiedy dowiaduję się, że mój obiekt zainteresowań jest w związku z kimś, powinien być dla mnie nieosiągalny dopóki sam się z tego związku nie wymiksuje. Ślub zmienia tylko tyle, że trzeba to załatwić formalnie.
Oczywiście, że lepiej, jeżeli ten facet rozstanie się z narzeczoną teraz, a nie po ślubie, tylko to generalnie niczego nie zmienia poza tym, że będzie miał mniej papierów do ogarnięcia w związku z tym rozstaniem.

A Autorka właśnie powinna sobie przeanalizować to, że pomieszkuje u niej facet, który ciągle jeszcze jest zaręczony z inną. Niech najpierw się rozstanie, a potem przyjdzie pomieszkiwać. Usprawiedliwiona była do momentu w którym się dowiedziała, że on jest zaręczony. Bo ok, niewiedza, on ją oszukał. Ale już po tym momencie powinna jasno i wyraźnie postawić granice. Jeżeli facet będzie chciał z nią być to i tak będzie. Po prostu kilka tygodni później, jak już pozałatwia swoje sprawy.

Ja w takiej sytuacji byłam. Byłam w związku, przechodziłam gorsze chwile, a mój ex (który jeszcze wtedy nie był ex) radośnie przedstawiał swoim rodzicom nową partnerkę. Nie uważam, żeby fakt, że byliśmy tylko w związku, cokolwiek zmieniał. Ja nie byłam wtedy na wakacjach, spotykaliśmy się normalnie, ba nawet normalnie spotykałam się z jego rodzicami i nikt przez 2 tygodnie takiej farsy nie powiedział mi, że on jest w trakcie wymiany mnie na nowszy model. Z perspektywy czasu jej nie winię, winię jego. Natomiast i tak uważam, że jej godność człowieka leży gdzieś w szafie na dnie przygnieciona dumą i ambicją.

edit.
Kochanko, ale my z Ciebie nikogo nie robimy wink Ty sama taką z siebie robisz.
Ona będzie miała teraz 2 tygodnie obowiązkowej kwarantanny. Porozmawiają albo przez telefon albo przez zamknięte drzwi.

117

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.
Lady Loka napisał/a:

Kurcze, nawet branie się do zajętego, który jest w związku ale jeszcze nie jest zaręczony jest ostatnim świństwem. Ślub niczego nie zmienia. W momencie, kiedy dowiaduję się, że mój obiekt zainteresowań jest w związku z kimś, powinien być dla mnie nieosiągalny dopóki sam się z tego związku nie wymiksuje. Ślub zmienia tylko tyle, że trzeba to załatwić formalnie.
Oczywiście, że lepiej, jeżeli ten facet rozstanie się z narzeczoną teraz, a nie po ślubie, tylko to generalnie niczego nie zmienia poza tym, że będzie miał mniej papierów do ogarnięcia w związku z tym rozstaniem.

A Autorka właśnie powinna sobie przeanalizować to, że pomieszkuje u niej facet, który ciągle jeszcze jest zaręczony z inną. Niech najpierw się rozstanie, a potem przyjdzie pomieszkiwać. Usprawiedliwiona była do momentu w którym się dowiedziała, że on jest zaręczony. Bo ok, niewiedza, on ją oszukał. Ale już po tym momencie powinna jasno i wyraźnie postawić granice. Jeżeli facet będzie chciał z nią być to i tak będzie. Po prostu kilka tygodni później, jak już pozałatwia swoje sprawy.

Ja w takiej sytuacji byłam. Byłam w związku, przechodziłam gorsze chwile, a mój ex (który jeszcze wtedy nie był ex) radośnie przedstawiał swoim rodzicom nową partnerkę. Nie uważam, żeby fakt, że byliśmy tylko w związku, cokolwiek zmieniał. Ja nie byłam wtedy na wakacjach, spotykaliśmy się normalnie, ba nawet normalnie spotykałam się z jego rodzicami i nikt przez 2 tygodnie takiej farsy nie powiedział mi, że on jest w trakcie wymiany mnie na nowszy model. Z perspektywy czasu jej nie winię, winię jego. Natomiast i tak uważam, że jej godność człowieka leży gdzieś w szafie na dnie przygnieciona dumą i ambicją.

edit.
Kochanko, ale my z Ciebie nikogo nie robimy wink Ty sama taką z siebie robisz.
Ona będzie miała teraz 2 tygodnie obowiązkowej kwarantanny. Porozmawiają albo przez telefon albo przez zamknięte drzwi.

Mam trochę depreche jak tak piszecie o krzywdzie drugiej osoby i że stałam się 3. On mnie nigdzie nie przedstawił, przedstawił sytuację rodzicom.
Porozmawiają przez Internet, ale on chce to zakończyć jak najszybciej. Dopiero wtedy zablokuje swoje karty, które ona ma, dopiero wtedy zacznie odwoływać ślub.

118

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.

Nie ważne czy wiedziałaś czy nie, świadomie czy nie świadomie jesteś tą drugą.

119 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-03-16 14:17:42)

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.
Pokręcona Owieczka napisał/a:

Przepraszam Salomonko, ale zupełnie się z Tobą nie zgadzam i wręcz jestem zdziwiona, że, ujmując rzecz w bardzo dużym skrócie, zwaliłaś całą winę na boga ducha winną narzeczoną, bo ta może jest zołzą.

Niestety, bardzo często zauważam, że o solidarności jajników, to można w encyklopedii poczytać, bo przecież "walczmy o swoje!"
Autorka z premedytacją wepchnęła się jako ta trzecia do związku, o którym nic nie wie. Bo skąd? Uważasz, że przez 6 tygodni, można dowiedzieć prawdy, całej prawdy i tylko prawdy?
Poszła do łóżka, bez zabezpieczenia (!) z nieznajomym i tak był zajebisty seks, że się biedulka zakochała. Następnego dnia, dowiedziawszy się, że facet ma narzeczoną (!!!), poczuła większy przypływ miłości
Zero barier, zero moralności, zero odpowiedzialności.
Najlepiej to powiedzieć o innej kobiecie, że zołza, zła, zmuszała gościa do związku i jeszcze miała czelność wyjechać sama (!) na wakacje. Zgroza.

W jakim świecie my żyjemy????
Gdzie co chwila, można przeczytać o zdradach, kochankach, podchodach, wielkich miłościach zrodzonych ze zdrad. Włosy mi się jeżą, kiedy czytam, że póki nie ma ślubu, to można rozwalać do woli związku, w imię zasady "mi się należy". Że człowiek nie jest niczyją własnością, że kochanka nie jest niczemu winna, bo to facet  był w związku.
Litości.

Autorko, życzę Ci, by po powrocie narzeczonej, Twój facet pokazał Ci jaki on naprawdę jest. Że napisze do Ciebie, że się pogubił, ale bardzo kocha swoją narzeczoną - czyli, że Cię wykorzystał.
Wróć wtedy do nas, opisz tę swoją wielką miłość w czasach zarazy, a my Ci napiszemy jak możesz o nim zapomnieć.

Tu happy endu nie będzie.

Owieczko, zgadzam się w pełni!

To, co pogrubiłem jest chyba najistotniejsze w moim odczuciu. To nawet nie chodzi już o samą Autorkę, ale ogólnie o pewne podejście, jakie czasami obserwuję. Jak to jest, że właśnie w takim momencie ludzie nie odwracają się od razu i nie rezygnują z takiego układu? Dziewczyna rano się budzi, po czym słyszy, że facet jest zaręczony(!) i jak gdyby nigdy nic, brnie w to dalej. Bo przecież ona jest wolna i nic złego nie robi. Skoro już mają za sobą seks, to hulaj dusza! Zatem dlaczego tutaj nie ma tej bariery, która powinna powstrzymywać przed dalszym rozwojem tej, bądź co bądź, ryzykownej znajomości? Jakie to ma znaczenie czy są narzeczonymi, małżeństwem czy też w zwykłym związku? Czy naprawdę aż tak łatwo ulec tej pokusie i się odwrócić od partnera, po to tylko, żeby sprawdzić w praktyce i uwolnić te swoje emocje? Idąc tym tropem, to nic nam nie stoi na przeszkodzie, skoro tylko ktoś zajęty się nam podoba - co tam, walczmy o niego, bo przecież "nasze" musi być  na wierzchu. Brakuje mi w takim postępowaniu elementarnej refleksji i poczucia moralności, kontrolowania swoich euforycznych stanów, bo póki co to przecież żaden związek nie jest.
Niezależnie od motywacji Autorki, i tak cały ten jego ślub wygląda na jakąś maskaradę i w sumie dobrze, że się nie odbył. Jedyną pokrzywdzoną osobą w tym wszystkim jest ta narzeczona, o ile go naprawdę kochała.

EDIT: całej tej sytuacji i tych wszystkich dylematów udałoby się uniknąć, gdyby Autorka się odwróciła na pięcie zaraz po tym, jak dowiedziała się ,że on jest zajęty. Ślub ani pierścionek nie zmienia niczego. Póki ktoś jest zajęty nie istnieje jako kandydat na partnera.

120

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.
Kochankaaa napisał/a:

Mam trochę depreche jak tak piszecie o krzywdzie drugiej osoby i że stałam się 3. On mnie nigdzie nie przedstawił, przedstawił sytuację rodzicom.
Porozmawiają przez Internet, ale on chce to zakończyć jak najszybciej. Dopiero wtedy zablokuje swoje karty, które ona ma, dopiero wtedy zacznie odwoływać ślub.

W sumie mogłabym tutaj przekleić to, co Ci dziewczyny napisały na kafe, bo napisały Ci dokładnie to, co myślę i to wprost wink
Oczywiście, że jesteś częścią krzywdy dla tej dziewczyny, oczywiście, że stałaś się tą trzecią. Na własne życzenie. Dodatkowo pokazałaś, że idziesz do łóżka pod wpływem chwili z facetem poznanym na konferencji i nie zabezpieczasz się. Potem dowiadujesz się, że facet ma narzeczoną i i tak się z nim dalej spotykasz. Co tam tydzień przerwy. Gdybyś chciała, to byś go tak zablokowała, że byście się nie spotkali. Nie chciałaś.
Oczywiście, że on Cię teraz nigdzie nie przedstawi. Po co? Ma kochankę rodzicom przedstawiać mając jeszcze narzeczoną?

I te teksty, że oni ze sobą nie sypiają. No przez ostatnie 4 tygodnie nie sypiali skoro jej nie było. Ty wiesz tyle, ile on Ci powiedział. A on Ci wciska takie kity jak każdej kochance się wciska. Poczytaj sobie takie wątki jak Twój w dziale o rozstaniach. W każdym jest dokładnie to samo. Przyzwyczajenie, bycie ze sobą bo z kimś być wypada, brak seksu, brak wspólnych rozmów. Każdej kochance wciska się dokładnie to samo.

Wczuj się w jej sytuację. Skoro byłaś zdradzona to nie powinnaś mieć z tym większego problemu.

121 Ostatnio edytowany przez Pokręcona Owieczka (2020-03-16 14:22:43)

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.
Izzie_Stevens napisał/a:

Nie ważne czy wiedziałaś czy nie, świadomie czy nie świadomie jesteś tą drugą.

A czy stanie się numerem 1?
Nie wiem, dzięki Bogu, nigdy nie byłam takiej sytuacji. Nie wiem czy potrafiłabym się cieszyć z własnego szczęścia wiedząc, że ktoś miał plany, marzenia i przyczyniłam się do rozwalenia czyjegoś świata na kawałki.

Kochanko, mam takie pytanie, bo chyba nie doczytałam. Kiedy zaczęłaś się z nim spotykać, to ona była już na tych wakacjach? Trwają 6 tygodni?
Bo jeśli nie, to dlaczego nie porozmawiał ją zanim wyjechała?

Bagienniku, nie wiem. Ręce mi opadają. Przez takie historie przestaję wierzyć w ludzi. Staję się podejrzliwa, bo co z tego, że sama staram się ufać, jak znajdzie się jakaś kobieta, która nie uznaje żadnych zasad i będzie latać koło mojego faceta? Na szczęście, każdy ma rozum, jak go używa?jego sprawa, ale tracę wiarę w ludzi. Nie ma solidarności kobiet.

122

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.

A tak jeszcze jedno - bierzesz pod uwagę to, że jeżeli on i ona są z jednej grupy znajomych, to Ty do tej grupy możesz nigdy nie mieć dostępu? Innymi słowy możesz mieć potencjalnych teściów, którzy nie będą chcieli mieć z Tobą nic do czynienia, plus znajomych tego faceta, którzy też mogą sobie nie życzyć spotkań z Tobą. Fajna perspektywa?

123

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.

Nie dojdzie do tego, przecież ten facet to jakiś ściemniacz. Zaraz zaczną pojawiać się przeszkody.

124 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-03-16 15:37:27)

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.
bagienni_k napisał/a:

EDIT: całej tej sytuacji i tych wszystkich dylematów udałoby się uniknąć, gdyby Autorka się odwróciła na pięcie zaraz po tym, jak dowiedziała się ,że on jest zajęty. Ślub ani pierścionek nie zmienia niczego. Póki ktoś jest zajęty nie istnieje jako kandydat na partnera.

Wczuwam się w sytuacje faceta i jego jeszcze narzeczonej i powiem wam że jak narzeczona jest bystra to może wysnuć oczywisty dla mnie wniosek że facet nie jest gotowy do małżeństwa a związek ich to lipa z jego strony jeżeli pod wpływem impulsu rzuca wszystko .Ciągnąć taki związek na siłę jest wątpliwym dla mnie jak nie teraz to po ślubie i tak się by to wysypało trzymanie się tylko tego że musi się być w związku za wszelką cenę to nierozsądne i w przyszłości raczej spowodowałoby nieszczęście tej narzeczonej nikt nie jest tytanem nawet jak kocha to nie pokocha za dwoje.Znacie to o najsłabszym ogniwie w łańcuchu tu facet jest takim słabym ogniwem.Służbowa zaaranżowana narzeczona i tak siedział bidulek bo na garnuszku na etacie u rodziców.Może to impuls żeby wydorośleć i zacząć wybierać po swojemu, a nie zadowalać innych,żeby się nie narazić.Może jeszcze wrócić do rodziców z podkulonym ogonem jego wybór.
Co z tego będzie dalej to nie wiadomo bo to co łączy Autorką z tym facetem to na razie totalny odlot fajnie się filmuje podobno takie akcje a w życiu różnie potem jest i to oczywiste wiele prób i wyzwań  przed obojgiem.
Zauroczenie niczego nie usprawiedliwia powoduje tylko odurzenie i znieczulenie silne zawirowania i kominy z emocjami gdzie rozum jest odsunięty od decydowania momentami ten stan nie trwa wiecznie minie i to nieuchronne .Życie zweryfikuje jakość i czy z tego miłość się rozwinie bo to co jest to nie jest jeszcze miłość .
Ta sytuacja pokazała jednak słabość tamtego związku, kto kocha to nie zdradza i to tak łatwo,szybo,lekkomyślnie.Spotkanie Autorki i faceta niezły haj spowodowało, reakcja dynamiczna i jakby gwałtowna trudno przewidzieć na jak długo starczy tego haju.
Narzeczona jeżeli faktycznie nie leci tylko na kasę i nie jest przyssaną do faceta zołzą to będzie płakać,będzie ją boleć i będzie cierpieć  jak kochała, ale też będzie wściekła jak nie kochała.Zadowolona to nie będzie na pewno przez jakiś czas a co zrobi to już od niej zależy.To nie koniec świata ,choc trudno się z tym pogodzić

125 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2020-03-16 16:21:53)

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.

[Post usunięty z powodu naruszenia punktu 6 postanowień szczególnych Regulaminu Netkobiet.]

Dodatkowo przypominam, że podejrzenie trollingu zgłaszamy za pomocą opcji „raportuj”.
Posty typu „to troll” wprowadzają jedynie niepotrzebny zamęt i są zwyczajnym off-topem.

126 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2020-03-16 16:24:03)

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.
Kleoma napisał/a:

(...)

[Post usunięty z powodu naruszenia punktu 6 postanowień szczególnych Regulaminu Netkobiet.]

127

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.

Poczułam się tą złą i serio mam nawet miałam myśli, żeby zrezygnować z niego dla niej. Bo tak byłam zdradzona. Bolało. On cichy, spokojny ideał na męża zdradził.
Dlatego wiem, że nie można wrzucić wszystkich do jednego worka i warto dać szansę. Nikt nie wie co będzie za miesiąc, rok czy 50 lat. Jeśli on teraz mnie kłamie robi to bardzo dobrze, nie zorientowałam się, a mam zmysł.
Ona na wakacjach jest 4 tydzień, znamy się 6 tygodni, dlaczego nie powiedział jej wcześniej? Przez tydzień nie widzielismy się, później oni się nie widzieli. Przed jej samym wyjazdem bał się o swoje własne finanse. Zresztą pokłóciliśmy się o to,że nie powiedział jej wcześniej. Narazie zapewnił mnie, że jutro rozstanie się z nią przy mnie. Ona ma podać swój adres i ma zostać w swoim mieszkaniu, a on powie jej o rozstaniu.
Co do znajomych i rodzicow. Szczerze? Nie zależy mi na innych. Jeśli już to będę żyła z nim, a nie z jego rodzicami czy znajomymi.
Jeśli myślicie, że dla mnie wszystko jest takie łatwe - nie jest. Ja wiem że jest ona. Wiem co może czuć jeśli go kocha, ale z drugiej strony ona się tak dobrze bawi bez niego, że nawet zbytnio nie dzwoni. Zadzwoniła może 3 razy na całe 4 tygodnie. To jest roczny zwiazek nie 20 letnia. Nie da się zbudować szczęścia na nie szczęściu... właśnie chciałam przeczytać, że komuś się udało. Mam teraz mnóstwo czasu na przemyślenia.  Ja naprawdę nie chciałam nikogo skrzywdzić.

128

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.

Ale to nie o to chodzi, żebyś rezygnowała z niego dla niej tylko o to, że powinnaś się wycofać na te kilka tygodni dopóki on nie uporządkuje swoich spraw z nią.

129

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.
Kochankaaa napisał/a:

Narazie zapewnił mnie, że jutro rozstanie się z nią przy mnie. Ona ma podać swój adres i ma zostać w swoim mieszkaniu, a on powie jej o rozstaniu.
Co do znajomych i rodzicow. Szczerze? Nie zależy mi na innych. Jeśli już to będę żyła z nim, a nie z jego rodzicami czy znajomymi.
Jeśli myślicie, że dla mnie wszystko jest takie łatwe - nie jest. Ja wiem że jest ona. Wiem co może czuć jeśli go kocha, ale z drugiej strony ona się tak dobrze bawi bez niego, że nawet zbytnio nie dzwoni. Zadzwoniła może 3 razy na całe 4 tygodnie. To jest roczny zwiazek nie 20 letnia. Nie da się zbudować szczęścia na nie szczęściu... właśnie chciałam przeczytać, że komuś się udało. Mam teraz mnóstwo czasu na przemyślenia.  Ja naprawdę nie chciałam nikogo skrzywdzić.

Jak to on zerwie z nią przy tobie? Będziesz stała obok? Zero szacunku dla tamtej dziewczyny !!! Sorry ale ten twój wybranek to jakiś palant.

Co do rodziny i znajomych... każdy tak mówi że nie żeni sie z rodziną itp, ale mieć ich za wroga to nie jest dobre podejście. Rodzina czy znajomi są ważni, i wierz mi lub nie, ale prędzej czy później, on będzie na to zwracał uwagę ..  i nie wazne jak wielka będzie wasza miłość... szybko przeniknie

130 Ostatnio edytowany przez WiolaK (2020-03-16 20:14:06)

Odp: Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.

A co zrobisz jeżeli się okaże, że wszystko co Ci mówił to ściema, bo chciał sobie pobzykac przed ślubem? Przecież nic nie wiesz o jego rodzinie, o narzeczonej. I proszę nie pisz , że wiesz. Bo znasz ich tylko ze słyszenia.
A jak narzeczona mu wybaczy, a rozmowy z rodzicami nie było. Chyba, że byłaś przy niej i masz 100 %pewności.
Świat zna nie jedna taka historię gdzie młodzi przed ślubem sobie dają wolne, a potem po ślubie koniec.
Żebyś jeszcze nie płakała. Jesteś bardzo nieodpowiedzialna, ale to chyba sama już wiesz.
A co samego zerwania. Ty tak na serio? Zerwie przy Tobie? To chyba naprawdę nie masz szacunku nawet do samej siebie.

Posty [ 66 do 130 z 194 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zostałam kochanką, chyba jestem w ciąży.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024